Gość: Anna
IP: 195.116.43.*
03.01.04, 18:10
To zaczeło się w październiku, w piątek, na Rynku. Mój mąż krzyknął do
mnie "co znaczy ten ch...", "kto tego ch.. tu postawił". Krzyczał jakbym to
ja była winna. Zrobiło się zbiegowisko. W poniedziałek w domu dostałam w
twarz. Pierwszy raz. Czternaście lat małżeństawa. Nic nie zrobiłam.
Powiedziałam tylo, że rzeźba to zwyczajny kawałek żelaza. Dwa tygodnie
później pobił mnie. Niespodziewanie odepchnął, a kiedy wstałam uderzył mnie w
piersi i kopnał w udo. Zrozumiałam, że 3 miesięcy Mitoraja nie da się
przeczekać.
Od czterech tygodni jesteśmy pod opieką psychologa. Mój mąż mówi, że
nienawidzi kobiet, że lepiej by było gdybym miała w kroku Gorgonę bo to co
mam jest znacznie gorsze. Mówi, że jest homoseksualny i że Mitoraj mu to
pokazał. Że musi spróbować z mężczyzną. W tym roku mielibyśmy 15 rocznicę
ślubu. Mamy 12 letniego syna.
Mnie wszystko jedno czy Mitoraj to sztuka czy nie. Ja tylko chcę mieć męża,
chcę żeby było jak przedtem. Nie chcę żeby pił, żeby pijany wsiadał do auta w
środku nocy i jechał Bóg wie gdzie. Nie chcę w strachu rano szukać w gazetach
czy w nocy na ulicach Krakowa nie zamordowano kobiety. Dlaczego? Na Boga
dlaczego? Moze Pan Prezydent PR, Pani Prezydentowa, Pan Prokurator i Panowie
Profesorowie wiedzą co jest sztuką a co nie, ale ja nie wiem. I nie muszę!
Kto wam dał prawo, żeby robić na nas doświadczenia jak na królikach? JEŚLI
NAUCE NIE WOLNO ROBIĆ EKSPERYMENTÓW NA LUDZIACH TO DLACZEGO SZTUCE WOLNO? Czy
my nie mamy prawa żyć BEZ waszej sztuki?
Anna
Kraków 3 stycznia 2004
P.S. Poprosiłam przyjaciół aby umieścili mój list w internecie. Może są
kobiety, które przeżywaja to co ja. Może mój list im pomoże.