czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:(

30.09.09, 10:37
zawsze to ja udzielalam innym trafnych porad,a teraz kiedy ja p[otrzebuje czyjejs porady nie mam do kogo sie zwrocic... ja ta silna psychicznie i twarda kobietka... tylko w srodku nie kazdy wie ze czuje sie jak mala nie kochana przestraszona dziewczynka...ale zaczne od poczatku ... :( no wiec jakies 5 lat temu poznalam chlopaka ktory jest moim narzeczonym /konkubentem.bardzo szybko sie wszystko potoczylo miedzy innymi dziecko w zasadzie juz po pol roku bylam w ciazy. tomek byl fantastycznym przyszlym tata i cudownym partnerem dodam iz to byl moj pierwszy partner seksualny.przezywalismy moze nie nadzwyczaj namietne i romantyczne noce ale calkiem przyjemne. i potem tak ok 6 mies zaczelo wszystko wygasac doslownie. to on sie wykrecal ze go boli glowa kiedy sie przytulalam a jak sie juz kochalismy to bardziej jak ...kroliki bez pieszczot myk myk i po wszystkim albo mnie tylko ponaglal zebym juz konczyla. zero romantyzmu. nigdy nie bylismy w kinie na kolacji czy na spacerze !!! nie calowalismy sie tak normalnie jak ludzie juz ze dwa lata ja jestem mloda dziewczyna naprawde mam dosc takiego zycia. jego nie pociaga nic i nie chodiz tu tylko o mnie tylko ogolnie on nie jest jak inni faceci nie lubi ogladac przykladowo filmow erot. nie lubi seksu to po nim widac. nie lubi sie przytulac ani calowac ani powyglupiac ani popiescic wszystkiego juz probowalam zele koszulki wygibasy dominacja i boze no wszystko co tylko to ja sie go musialam zapytac czy wyprobujemy a taki seks a taki . on nic.od kilku mies spotykam sie z kims ukradkiem ... hmmm do niczego w sumie nie doszlo. po za calowaniem i w koncu przypomnialam sobie co to znaczy byc calowana!!!!! tylko tu narasta problem boje sie o nasza corke to po pierwsze jak to przyjmie ma 4 latka i po drugie.... boje sie ze kacper po jakims czasie okaze sie takim samym impotentem jak tomek.... mi tak bardzo brakuje czulosci a jak ja juz dostaje od tomka to tylko jak sie blagalnie poprosze.... z reszta jak o wszystko i ile tak mozna. owszem mozna samej go calowac samej przytulac ale ile ??? 4 lata ?? czy 44 ?? nie chce zalowac za kilkanascie lat ze nie odeszlam ale boje sie ze bede zalowala ze to zrobilam co robic poradzcie !!
    • atopos Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 10:54
      Proponuję zacząć od próby rozpoczynania pisania zdań dużymi literami i kończenia ich kropką. Jedną. Wtedy są szanse że znajdą się i odpowiedni partnerzy zyciowi.
      Omnia principia parva sunt - wszystkie początki są skromne.
      • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 11:01
        atopos napisał:

        > Proponuję zacząć od próby rozpoczynania pisania zdań dużymi literami i kończeni
        > a ich kropką. Jedną. Wtedy są szanse że znajdą się i odpowiedni partnerzy zycio
        > wi.
        > Omnia principia parva sunt - wszystkie początki są skromne.


        Przepraszam Cie bardzo ,ale pisze dwa słowa potem gonie za dzieckiem, pisze
        kolejne dwa i lecę pomieszać zupę. mam ograniczony czas bo za chwile muszę
        wyjść, starałam się opisać jak najszybciej swój problem.także przepraszam za to
        ze tak wygląda całość tego wątku.
    • zakletawmarmur Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 11:32

      A bieliznę i świece tez juz wypróbowałaś?
      :-)

      To nic nie pomoże:-) Zdominowałaś całkowicie faceta w tej dziedzinie. Niestety
      to przynosi odwrotny skutek... Moje rady jak zwiększyć jego zainteresowanie
      seksem i Tobą (skopiowałam z innego wątku):

      2. Spróbuj ograniczyć ten wizerunek siebie jako dobrej mamy. Zmień tematy
      rozmów, staraj się, żeby jak najmniej widział Cię z tej stron.
      3. Zastanów się jak zwiększyć swoją atrakcyjność w jego oczach. Jednemu
      zaimponuje kurs nowego języka, inny doceni kurs fotografowania. Warto też zadbać
      o atrakcyjność fizyczną.
      4. Zainwestuj w niezależność. Wychodź z koleżankami do knajpy, kup sobie wibrator.
      5. Bądź bardziej egoistyczna, nie żałuj na siebie pieniędzy, poleń sie gdy masz
      ochotę...
      6. Przestań obrażać się o brak seksu, wymuszać, stosować szantaż emocjonalny
      (np. to terroryzowanie ciszą). W ten sposób przekazujesz komunikat, że na seks
      nie zasługujesz. Gdy Ci odmawia to nie rób problemu. Nie to nie łaski bzy...
      7. Powzbudzaj w nim zazdrość. Powychodźcie gdzieś razem i flirtuj na jego oczach
      z innymi. Niech zobaczy, że inni mężczyźni istnieją i są Tobą zainteresowani. To
      najsilniejszy afrodyzjak!
      8. Zamiast marudzenia, smęcenia pouśmiechaj się trochę i pochwal go gdy zasłuży.
      9. Zadbaj o to, żeby w waszym życiu było więcej zabawy. To możecie robić nawet z
      dzieckiem:-)

      Nic tez nie zwalnia Cie z obowiązku wierności. Jeśli nie chce Ci się nad
      związkiem popracować to powinnaś się rozwieść. Jeśli chodzi o granice zdrady to
      zastanów się czy Twój facet nie byłby zły, ze całowałaś się z innym.

      Mój facet ma raczej niewielkie potrzeby przezywania romantycznych uniesień.
      Musze jednak przyznać, ze daje się od czasu do czasu zarazić odrobina romantyzmu
      ode mnie. Mam jednak świadomość, ze poezji recytować to on mi nie będzie. I
      bardzo dobrze bo podoba mi się taki jaki jest... Jeśli masz większe oczekiwania
      w tym zakresie to lepiej daj chłopakowi spokój, bo żółwia w orla nie zmienisz.

      > im albo mnie tylko ponaglal zebym juz konczyla. zero romantyzmu. nigdy nie byli
      > smy w kinie na kolacji czy na spacerze !!!

      A Ty na kolacje zaprosić go nie możesz? Nie wiem jak przez tyle lat można
      nigdzie razem nie wychodzić:-) Może trzeba mu pokazać ze tak sie robi:-)
      • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 12:15
        Tak wiec z czystym sumieniem odpowiadam ze to wszystko co wymienilas w punktach
        jest juz przetestowane. Nie poomoglo nic naprawde bardzo dlugo walczylam o ten
        zwiazek. wszelkimi sposobami i zazdroscia i upiekszaniem (schudłam ponad 25 kg
        )i zaskoczeniem. nie obrazam sie nigdy za brak seksu. a jesli chodzi o
        zaproszenie go gdzies to nie raz probowalam , zawsze ta sama tania wymowka ze
        mu sie nie chce. Albo wtedy idzie spac(nie zaleznie od pory) albo siada przed
        kompem i gra. Raz sprobowalam zrobic romantyczna kolacje przy swiecach. kupilam
        winko, wlaczylam muzyczke wystroilam sie, małą oddelegowalam do babci. Przyszedl
        na wstepie wlaczyl swiatlo zgasil swiece, bo nie widzi co je... Potem wyłaczyl
        muzyka i wlaczyl tv. siedzial i ogladal kiepskich(!)Na koniec polozyl sie
        spac.Zapomnialam dodac ze wino ktore nalalam do kieliszka wylal i wlal sobie
        coli bo przeciez nie lubi trunkow:( i taki final..
        • zakletawmarmur Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 12:38

          > Tak wiec z czystym sumieniem odpowiadam ze to wszystko co wymienilas w punktach
          > jest juz przetestowane. Nie poomoglo nic naprawde bardzo dlugo walczylam o ten
          > zwiazek. wszelkimi sposobami i zazdroscia i upiekszaniem (schudłam ponad 25 kg
          > )i zaskoczeniem. nie obrazam sie nigdy za brak seksu. a jesli chodzi o
          > zaproszenie go gdzies to nie raz probowalam , zawsze ta sama tania wymowka ze
          > mu sie nie chce.

          Trudno mi sobie wyobrazić, ze kobieta może nie potrafić faceta podejść ale może
          trafił Ci się bardzo trudny typ. Jeśli faktycznie tak jest to lepiej pomyśleć o
          rozstaniu. Po co się macie ze soba męczyć...

          Zastanowiłabym się jednak czy te Twoje starania faktycznie miały na celu
          zmobilizowanie go czy chodziło bardziej o to, żeby odhaczyć "zrobiłam wszystko"?
          Może podświadomie szukasz sobie wytłumaczenia zdrady? Zdrada jest obciążająca
          psychicznie, pewnie łatwiej się przelamac, gdy uda nam się zwalić wine na druga
          stronę.

          Raz sprobowalam zrobic romantyczna kolacje przy swiecach. kupilam
          > winko, wlaczylam muzyczke wystroilam sie, małą oddelegowalam do babci. Przyszed
          > l
          > na wstepie wlaczyl swiatlo zgasil swiece, bo nie widzi co je... Potem wyłaczyl
          > muzyka i wlaczyl tv. siedzial i ogladal kiepskich(!)Na koniec polozyl sie
          > spac.Zapomnialam dodac ze wino ktore nalalam do kieliszka wylal i wlal sobie
          > coli bo przeciez nie lubi trunkow:( i taki final.

          A Ty co? Słowem się nie odezwałaś? Pozwoliłaś mu na to? Ja zdecydowanie
          zabrałabym mu tego pilota i powiedziała "o nie kochany, dzisiaj jest wyjątkowy
          wieczór i spędzimy go bez towarzysza telewizora".
        • krzysztof-lis Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 09:48
          > (schudłam ponad 25 kg)

          Miałaś ponad 25 kg nadwagi i dziwisz się, że facet nie miał na Ciebie ochoty?

          > jesli chodzi o zaproszenie go gdzies to nie raz probowalam ,
          > zawsze ta sama tania wymowka ze mu sie nie chce.

          A może faktycznie mu się nie chce?

          Może tego w ogóle nie lubi?

          Możliwości jest wiele:
          * facet tylko chciał mieć dziecko, a nie seks,
          * jest tak naprawdę homoseksualistą, tylko się ukrywa
          * włączył mu się syndrom madonny/ladacznicy?
          • zakletawmarmur Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 10:43

            A może właśnie dlatego, ze schudła? W końcu jest już po odchudzaniu... Myślisz,
            ze koleś jest taki pamiętliwy i widząc łaskę myśli sobie "kiedyś była gruba"?
            • krzysztof-lis Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 12:18
              > A może właśnie dlatego, ze schudła?

              Jest też i taka możliwość, ale wątpię.

              Myślę, że samo schudnięcie (jako zrzucenie wagi, bez pracy nad konkretniejszymi
              mankamentami) mogło mu nie wystarczyć.
    • sara.pl Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 12:36
      Też przez to przechodziłam.
      Choć, jak podejrzewam, jestem dużo starsza niż Ty.

      Jeśli Twój Partner jest bardzo wartościowym partnerem na innych
      polach współistnienia, to bym rozważała dalsze wspólne "bytowanie".
      Jeśli natomiast masz poważne uwagi do partnera również na innych
      polach, dałabym sobie z nim spokój.
      Dopasowanie seksualne jest bardzo ważnym spoiwem dla związku.
      Utrwalaczem.
      W mojej opinii związek bez udanego współżycia może się utrzymać na
      poziomie akceptowalnego zadowolenia obydwu stron tylko, jeśli inne
      strony tego związku są bardzo udane - przyjaźń, zrozumienie,
      szacunek, pomoc wzajemna, itp. Ale i to nie wszystkim się udaje.
      Dużo zależy od Twoich oczekiwań i potrzeb.Posłuchaj siebie.I nie
      wierz w zapewnienia, że seks nie jest ważny w życiu człowieka. Że
      ważna jest osobowość. Oczywiście, osobowość partnera jest
      najważniejsza, ale bliskość fizyczna też jest bardzo istotna. Bez
      tego kobieta (a przypuszczam, że i mężczyzna) po prostu usycha...

      Ja właśnie żyję w związku prawie aseksualnym, z super partnerem na
      wszystkich innych płaszczyznach. Zdecydowałam się to kontynuować.
      Ale gdybym miała 26 lat, podjęłabym inną decyzję. Tyle, że wtedy
      człowiek nie ma tyle doświadczenia,aby dokonać właściwego wyboru.

      pzdr
      Sara
      • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 13:24
        Dziękuje bardzo !!!Zrozumiałaś o co mi chodzi.W tym właśnie problem ze to nie jest tylko kwestia seksu coraz mniej szacunku z jego strony, olewanie mnie i w ogóle strasznie dziecinne podejście do życia.Bo po co się martwic jak jakoś to tam będzie. on nie ma kolegów taki jest- odludek nie lubi rozmawiać,nie lubi wychodzić,nie lubi gości. Ja przez niego czuje się jak chora na klaustrofobie zamknięta w ciasnym dusznym pomieszczeniu. meczy mnie to z dnia na dzień.Co więcej widzę ze mu nie zależy.Jakieś 2 lata temu spakowałam się i córkę i powiedziałam ze się wyprowadzam, ze mam dość. Na to on zaczął płakać, prosić, mówił z mnie kocha, ze nie chce być sam. Przez mies było ok , a potem znowu no i co znowu postanowiłam go trochę przycisnąć a on tylko mi powiedział z ironią w głosie ze przecież na sile mnie trzymać nie będzie. Rozpłakałam się wyszłam i wróciłam po tyg od matki.... ale jemu i tak było wszystko jedno.Chciałabym podjąć trafną decyzję...:(
        • snobek33 Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 15:22
          Ciekawe jakby odpowiedział na pytanie: I dlaczego nie chce być sam? Bo nie
          będzie miał mu kto ugotować, czy może uprać?
        • zakletawmarmur Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 16:23
          on nie ma kolegów taki jest- odludek nie lubi rozmawiać,nie lubi wy
          > chodzić,nie lubi gości. Ja przez niego czuje się jak chora na klaustrofobie zam
          > knięta w ciasnym dusznym pomieszczeniu. meczy mnie to z dnia na dzień.

          A czy zabrania Ci mieć znajomych? Nie musisz sie z nim w tym domu zamykać:-)
          Naucz sie organizować sobie czas sama.

          Co więcej
          > widzę ze mu nie zależy.Jakieś 2 lata temu spakowałam się i córkę i powiedziała
          > m ze się wyprowadzam, ze mam dość. Na to on zaczął płakać, prosić, mówił z mnie
          > kocha, ze nie chce być sam. Przez mies było ok , a potem znowu no i co znowu p
          > ostanowiłam go trochę przycisnąć a on tylko mi powiedział z ironią w głosie ze
          > przecież na sile mnie trzymać nie będzie.

          IMO to facet jest zbyt pewny siebie. Nie wierzy w to ze mogłabyś odejść. Rada na
          przyszłość: Nigdy nie grozimy, jeśli nie mamy pewności, ze te groźbę będziemy w
          stanie spełnić.

          Rozpłakałam się wyszłam i wróciłam p
          > o tyg od matki.... ale jemu i tak było wszystko jedno

          Dlaczego wróciłaś? To była Twoja decyzja?
          • kag73 Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 17:41
            Nie, nie , z tego nic nie bedzie.
            Jezeli ona nawet zorganizuje sobie czas, zacznie wychodzic, robic
            cos dla siebie, nic sie moim zdaniecm miedzy nimi nie zmieni. Beda
            zyli jak wspollokatorzy. Jezeli jej to odpowiada, owszem, dlaczego
            nie, ale nie sadze, zeby ktos to lubil.
            To typ mezczyzny, ktoremu wystarczy wiedziec, ze ma "kogos",
            rodzine, nawet jezeli caly dzien siedzi do niej odwrocony plecami,
            przed komputerem. W momencie kiedy kobieta odchodzi, on zaczyna
            plakac, obiecuje poprawe, wszystko gra przez pare tygodni a potem
            znowu to samo. Moge sie mylic, ale uwazam, ze tak mozna latami,
            jezeli ona nie zdecyduje sie na odejscie.
            Tak wlasciwie to on kocha tylko siebie, lubi wiedziec, ze
            jego "dwor", jakby co, jest pod reka, tak, tak, moja corunia itp.
            ale czas z nia spedzic, nie, moze od swieta, czasami.To moze byc
            taki typ i przypuszczam, ze jest, bo nie tylko, ze seks na
            odczepnego, w pozostalych dziedzinach nie interesuje go co ona czuje.

            Znam jeszcze inny przypadek. Facet preferowal szybki seks, potem
            papieros. Najwazniejsze, ze zarobi na rodzine, maja fajne ciuchy,
            ladnie urzadzony domek. Zona chciala wiecej, spaceru, rozmow,
            romantycznosci, kina, teratru. U niego zero: praca, spanie, seks, bo
            seksu nie odmawial.
            Ona znalazla kochanka, odzyla, przestala pytac o spacery, teatr,
            spotykala sporadycznie tamtego, szli do teatru, potem do lozka.
            Przypadkowo maz przechwycil smsa od tamtego. Zmiana o 180 stopni.
            Rozmowa, o ktorej kiedys nie chcial sluchac, chec odbudowywania
            malzenstwa, starania z jego strony. Malzenstwo znow "szczesliwe",
            zona romans zakonczyla.
            Nie namawiam do zdrady, ale czasem trudno. Rzadko, ale czasem zdrada
            moze byc nowa szansa dla "starej" pary.
            • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 09:17
              Tak właśnie jak to jest opisane w pierwszym przypadku tak właśnie to wszystko
              wygląda. Dokladnie!!!
          • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 07:34
            A czy zabrania Ci mieć znajomych? Nie musisz sie z nim w tym domu zamykać:-)
            > Naucz sie organizować sobie czas sama.
            Wlasnie o to chodzi ze on mi niczego nie zabrania.Jest mu wszystko jedno czy
            wroce na noc czy wroce za tydzien z imprezy ( raz tak zrobilam ze mnie nie bylo
            2 dni po imprezie-specjalnie zeby wzbudzic zazdrosc to nawet nie zadzwonil).


            Dlaczego wróciłaś? To była Twoja decyzja?

            Raczej musialam wrocic bo w domu "rodzinnym " jeszcze gorzej.
            • zakletawmarmur Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 10:36

              Najpierw przeanalizuj swoja sytuacje...

              Pracujesz? Masz możliwość utrzymać sie sama?
              Nie masz dokąd uciec. Nie możesz liczyć na wsparcie rodziny. Jesteś wiec zdana
              na siebie. Czy Ty nie szukasz sobie przypadkiem nowego faceta, żeby uciec przed tym?
              • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 10:48
                Nikogo nie szukam, ten mężczyzna z którym się spotykam to całkowity przypadek, a
                ja bardzo trzymam go na dystans. Powiedziałam ze chce się uporać ze swoim
                życiem, najpierw, wyznaczyc sobie priorytety.Zadac sobie pytanie czego chce od
                zycia. Mysle ze sama sobie nie poradze, bo wiem ze moj partner jest uwielbieniem
                mojej rodziny, w ktorej nie ma czegos takiego jak rozwody itd. Moja matka
                przykladem tego. Kobieta bita przez 20 lat jeszcze grubo przed slubem.Ale jak
                sama powiedziala nie rozbije małżeństwa bo go kocha. Wiec wiem ze wsparcia od
                bliskich zero, sadze nawet ze byloby wrecz przeciwnie.
    • alga11 Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 16:08
      Wiem, że kobiet o wiek się nie pyta, ale dosyć istotne w tej sprawie jest to,
      ile masz lat. Podejrzewam, że jesteś jeszcze młodziutka, więc może nie jest
      jeszcze za późno (chociaż właściwie na to nigdy nie jest za późno, ale im jesteś
      młodsza, tym będzie Ci łatwiej), aby rozpocząć nowe życie, ale u boku kogoś
      innego. Musisz zebrać się na odwagę, nie łódź się, że on się zmieni, znam wiele
      osób, które żyją taką nadzieją i są nieszczęśliwe. Wyobraź sobie, że Twoje życie
      będzie tak wyglądać do samego końca, jeżeli czegoś nie zmienisz. Jeśli masz
      możliwość, środki finansowe, miejsce dokąd możesz się wyprowadzić, zrób to zanim
      ten związek Cię zniszczy. Od razu mówię, że ja nie mam podobnych doświadczeń,
      ale opieram się na przejściach mojej przyjaciółki i kilku innych znajomych.
      Serce mi się kraja, gdy patrze na takie kobiety, młode, a już wykończone swoimi
      nieudanymi związkami. Dlatego walcz o swoje szczęście, a także o szczęście
      swojej córeczki. Pamiętaj, że dziecko jak nikt inny czuje atmosferę jaka jest
      między rodzicami i też cierpi, gdy coś jest nie tak... Trzymam kciuki i pozdrawiam
      • woda.na.mlyn Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 16:27
        > winko, wlaczylam muzyczke wystroilam sie, małą oddelegowalam do
        > babci. Przyszedl na wstepie wlaczyl swiatlo zgasil swiece, bo nie
        > widzi co je... Potem wyłaczyl
        > muzyka i wlaczyl tv. siedzial i ogladal kiepskich(!)Na koniec
        > polozyl sie spac.Zapomnialam dodac ze wino ktore nalalam do
        > kieliszka wylal i wlal sobie
        > coli bo przeciez nie lubi trunkow:( i taki final.

        Wiesz co, wcale nie z powodu braku seksu, ale z powyższego powodu
        należałoby się poważnie zastanowić czy ten związek ma sens. Sytuacja
        taka jak powyższe świadczy o całkowitym braku szacunku, a to chyba
        gorzej rokuje na przyszłość ...

        Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, nie do końca pojmuję jak mogłaś
        spokojnie dotrwać aż do chwili w której poszedł spać. Jeżeli
        pragniesz cokolwiek jeszcze w tym związku pomimo wszystko uratować,
        musisz uzbroić się w asertywność, nawet z pewną dozą egoizmu. Zacząć
        walczyć o siebie i swoje prawa, to chyba jedyna droga.
        • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 07:41
          Dotrwałam do końca bez słowa bo byłam w szoku co on robi i miałam jeszcze
          nadzieje ze żartuje sobie, ale jak to mówią nadzieja matka głupich.Chciałam żeby
          w zamian za ta kolacje w dalszej części przejął inicjatywę ale tak się nie stało.
      • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 07:38
        To prawda, jestem mloda mam 23 lata.Nie tak wyobrazalam sobie szczescie
        rodzinne.Dziekuje za takie wsparcie :(Nie myslalam ze tyle osob az sie odezwie w
        tej sprawie.
        • possessive Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 08:55
          Macie kompletnie odmienne osobowości i temperamenty, rzeczywiście
          ciężka sprawa. A ty rzeczywiście jesteś młoda i możesz sobie
          zmienić. Pytanie tylko, czy istnieje mężczyzna który zaspokoi twoje
          potrzeby. Części mrzonek i tak trzeba będzie się pozbyć.
          Każda z nas w stałym związku z mężczyzną musiała ograniczyć
          przynajmniej częściowo rozmaite romantyczne zapędy. Po prostu
          kwestia jest tego typu, że mężczyźni z reguły w codziennym życiu nie
          są Don Juanami którzy bez przerwy powtarzają "słońce ty moje,
          gwiazdo ty moja", a życie rodzinne nie polega tylko na romantycznym
          patrzeniu sobie w oczy i naprawdę nie jest bajką z tysiąca i jednej
          nocy.
          Do wielu rzeczy trzeba przywyknąć, część sztuki przetrwania razem
          polega na akceptacji partnera z jego przywarami i kochania go takim
          jakim jest, a nie na ustawicznym wypatrywaniu ideału który nie
          istnieje i być może nigdy się nie znajdzie.
          Oczywiście nie mówię aby akceptować kogoś kompletnie odmiennego, tak
          jak twój partner ale uwierz mi ludzie mrukowaci i mało romantyczni
          też znajdują amatorów na siebie.
        • possessive Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 09:20
          Dodatkowo mam wrażenie, że chłop jest zdominowany. A zdominowany
          chłop będzie się stawiał i nigdy nie będzie współpracował. Mężczyzna
          musi być mężczyzną, nie można go kastrować przez próby mówienia mu
          jaki ma być bo wtedy depresja, zaleganie przed telewizorem z piwem i
          strajk wobec gnębicielki :-)
          • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 09:45
            To prawda jest zdominowany.Najpierw zdominowała go własna matka która nauczyła
            go ze wszystko wszyscy robiła za niego. Ona go nauczyła a potem ja to
            kontynuowałam, bo nie miałam siły patrzeć na to jak on się zabiera nie zgrabnie
            za coś albo jak muszę prosić się tydzień czasu np przywieś mi półkę ,aż w końcu
            sama to robię. Co więcej aż wstyd się przyznać ale chodziłam z nim do lekarza, z
            dorosłym facetem wchodziłam bo przysięgam ze jak on sam miał gdzieś iść to nie
            wiedział co się robi co ma mówić. Ja wiem ze to tak wygląda ze to moja wina i to
            fakt. Dużo mojej winy w tym jest ale ja po prostu czułam się winna temu ze nie
            pracuje a on po 10 godz wiec latałam w kolo niego i go ze wszystkiego wyręczałam
            i obiad pod nos i ciuchy do roboty przyszykowane i obiad do pracy zapakowany i
            wszystkie sprawy załatwione.
            • possessive Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 11:58
              Oczywiście "wychowywanie sobie" męża to też dominacja. Poza tym to
              strata czasu, to niemożliwe. Proponuję zapomnieć o realizacji
              romantycznych marzeń z tym człowiekiem i próbować postarać się o
              realną z nim bliskość(jeśli mu zależy). Każdy człowiek inaczej
              wyraża siebie, może twój partner jest rzeczywiście inny ale ty też
              wciąż starasz się realizować tylko swoją wizję związku. On być może
              ma inną. Spróbuj żyć rzeczywistością taką jaką masz, poznać
              człowieka z którym jesteś naprawdę, poznać jego potrzeby wtedy
              zobaczysz czy jesteś w stanie z tym żyć - czy też rozstanie będzie
              koniecznością. Być może on nie nadaje się do romantycznych kolacji
              (ja np. też się nie nadaję) ale może ma jakieś inne plusy dla
              których warto zbudować z nim bliskość. Co do seksu hm..to trudna
              kwestia, bo to zależy od tego jak blisko ze sobą jesteście, a nie od
              tego ile podniecających fatałaszków na siebie włożysz..
        • krzysztof-lis Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 09:52
          > To prawda, jestem mloda mam 23 lata.Nie tak wyobrazalam sobie
          > szczescie rodzinne.

          Takie są skutki wiązania się z nieodpowiednim facetem tylko po to, by uciec z
          domu rodzinnego. I jeszcze zaciążenia jak najszybciej się da, chyba tylko po to,
          by go ze sobą związać.

          Dziecko było planowane, czy może z przypadku (albo "przypadku")?
          • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 09:57
            Ja mu powiedziałam ze chce dziecka ze po prostu tylko tego mi brakuje żeby czuć
            się spełnioną.Nie naciskałam. On się zastanawiał kilka dni i potem wieczorem
            powiedział ze w sumie nic nie stoi na przeszkodzie.
            • krzysztof-lis Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 10:19
              Czyli jest równie niedojrzały, jak Ty.
              • zakletawmarmur Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 10:22
                > Czyli jest równie niedojrzały, jak Ty.

                I jak 1/2 starszych wiekiem ludzi z tego forum:-)
              • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 10:32
                krzysztof-lis napisał:

                > Czyli jest równie niedojrzały, jak Ty.
                >
                Po czym istotnym jesteś w stanie ocenić moja niedojrzałość ?
                Nazywasz niedojrzałością mieć dziecko kiedy się go pragnie ?? a może dojrzałe
                jest to że bardzo duża część dziewczyn w moim wieku lata na balety puszczają się
                po katach albo rodzą dzieci z wpadek i praktycznie ich matki się nimi zajmują a
                same "mamusie" muszą się wyszumieć ? To ze chciałam mieć dziecko nie znaczy
                wcale ze byłam niedojrzała. Jej niczego nie brakuje ani mojego czasu
                poświęconego jej ani miłości ani niczego innego. Jestem bardzo dobra mama bo
                dojrzałą. I wiem o tym!
                • possessive Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 11:49
                  Nie denerwuj się, nikt tu nie jest od oceniania Twojego
                  macierzyństwa. Ale zgodzisz się chyba, że trzeba też zaakceptować
                  sytuację którą się samemu wybrało i ponieść konsekwencje. Np. jak
                  się jest matką, trzeba przynajmniej przez kilka lat jak się ma małe
                  dziecko uspokoić z romantycznymi zapędami i usiąść na tyłku chociaż
                  przez chwilę. Wszystko po kolei.
                  Pytanie czy Twój partner jest dobrym ojcem? Bo dla mnie to na
                  przykład byłaby kwestia rozstrzygająca wiele.
                • krzysztof-lis Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 12:04
                  > Po czym istotnym jesteś w stanie ocenić moja niedojrzałość ?

                  Po tym, że w wieku 19 lat zaciążyłaś ze znanym od kilku miesięcy facetem, który
                  wcale do Ciebie nie pasuje.

                  Chciałaś uciec z domowego bagna
                  • zakletawmarmur Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 12:49

                    Z pkt widzenia człowieka, który jest zdania ze przed 30 nie powinno sie rodziny
                    zakładać (a teraz to bardzo popularny pogląd, szczególnie wśród tych którzy do
                    czegoś w życiu dojdą) to Ty tez byłeś niedojrzały zakładając rodzinę:-)

                    Kiedyś takie sytuacje były norma. W wieku 19 lat kobiety już miały mężów i
                    dwójkę dzieci... I jakoś sobie radzily.
                    • krzysztof-lis Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 16:56
                      > Z pkt widzenia człowieka, który jest zdania ze przed 30 nie powinno sie rodziny
                      > zakładać (a teraz to bardzo popularny pogląd, szczególnie wśród tych którzy do
                      > czegoś w życiu dojdą) to Ty tez byłeś niedojrzały zakładając rodzinę:-)

                      Można tak na moje życiowe decyzje patrzyć, choć:
                      * w momencie, gdy urodził się mój syn miałem 25 a nie 19 lat,
                      * i byliśmy wtedy ze sobą niemal trzy lata, a nie 6 miesięcy,
                      * nie żeniłem się z pierwszą poważną partnerką,
                      * nie zakładałem rodziny po to, by się z domu wyprowadzić.
                      • zakletawmarmur Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 18:30

                        Miałeś tez 25 lat a nie np. 34. Twoja zona była jeszcze młodsza.
                        Byliście razem tylko 3 lata a nie np. 7 (ich syn nie mógł sie urodzić po 6
                        miesiącach, chyba ze był wcześniakiem a ona zaszła w ciążę pierwszego dnia
                        znajomości).
                        Ale pewnie dużo ich nie było. Twoja zona była dziewica.
                        Ale swojego domu jeszcze nie miałeś:-) Dopiero po narodzinach żonę do roboty
                        goniłeś, żeby wsparła Twoje plany odnośnie domu.

                        I co?

                        Nie chce Ci nic wypominać. Chodzi mi tylko o to, żebyś zrozumiał ze wszystko
                        zależy od oceniającego. Nie każdy chce iść na studia. Edukacje można ukończyć w
                        wieku 18 lat i od razu iść do pracy i się utrzymywać. W wieku 19 lat można już
                        być gotowym na założenie rodziny. Dla moich znajomych brakiem dorosłości wydaje
                        sie sytuacja, gdy ludzie decydują sie na dziecko nie mając mieszkania na
                        własność, sukcesu zawodowego na koncie i zwiedzonych wszystkich kontynentów...
                        Ja jestem ostrożniejsza w wydawaniu takich sadów, bo wiem, ze mogą być krzywdzące.
                        • krzysztof-lis Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 20:51
                          > Miałeś tez 25 lat a nie np. 34. Twoja zona była jeszcze młodsza.

                          I dlatego nie twierdzę, że jestem wzorem dojrzałości.

                          > Ale pewnie dużo ich nie było.

                          Dużo czego? Poważnych związków? Małe kilka, w tym jeden trwający niemal 4 lata.

                          > Ale swojego domu jeszcze nie miałeś:-)

                          Tak
                          • zakletawmarmur Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 21:13

                            > Tak
                          • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 02.10.09, 08:11
                            I właśnie takie mylne przekonanie panuje wśród naszych rodaków.Tak wiec
                            przybliżę Ci sytuacje.W wieku 19 lat byłam bardziej odpowiedzialna i dojrzała
                            niż nie jedna 30-tka.I nie chodzi wcale o to że założyłam rodzinę tylko o to
                            miałam i mam podejście do życia takie, które w tak młodym wieku pozwala mi żyć
                            na poziomie moralnym jak i finansowym. Chce również dodać ze mam swoje
                            mieszkanie. I nikt nie przyłożył do tego reki żeby mi pomoc żebym je sobie
                            kupiła( i wcale tego nie oczekiwałam). Dodam ze na mieszkanie zbierałam od 16
                            roku życia, bo właśnie od wtedy mogłam zarabiać i chodziłam rano do szkoły a
                            potem do pracy i wszystkie weekendy. Potem w wieku jak określasz niedojrzałym
                            kupiłam na "przetargu" mieszkanie za kilkanaście tys i w sumie miałam kilka tys
                            kredytu jaki zaciągnęłam i który zdążyłam spłacić. Sama wszystko załatwiałam.Z
                            żadną pomocą tych jakże DOJRZAŁYCH ludzi wkoło. Nie potrzebowałam partnera w
                            twoim przekonaniu-pierwszego lepszego, żeby uciec z domu. Bo nie uciekłam tylko
                            się wyprowadziłam i sama czy z nim dałabym sobie z pewnością rade. Wiem po co ma
                            się dziecko na pewno nie jak ty to widzisz ze każda kobieta chce tak bardzo
                            usidlić mężczyznę dzieckiem....gdzie w tym sens ? Nie po to zaszłam w ciąże i
                            nie po to urodziłam i zdecydowałam się na wychowanie dziecka! Na dzień
                            dzisiejszy pracuje w dobrej firmie,studiuje a mojego dziecka nie wychowuje nikt
                            inny jak ja sama. Czas który spędza po za domem jest tylko wtedy gdy jest w
                            przedszkolu. Nigdy nie miałam niań ani nikogo innego do pomocy przy niej.
                            Zaczęłam ten temat na forum nie po to żeby ktoś kto zupełnie mnie nie zna i
                            kieruje się tylko stereotypami oceniał moja dojrzałość tylko po to żeby ktoś
                            pomógł mi odpowiedzieć na pytanie jakie jest w temacie. Nie mając doświadczenia
                            z innymi mężczyznami po prostu chciałam wiedzieć czy inny mężczyźni tez się tak
                            zachowują kiedy muszą dorosnąć.
    • nocnykowboj Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 30.09.09, 18:04
      trudna sprawa,niewiadomo czy to kontynuować
      • snobek33 Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 01.10.09, 14:16
        Ja wiem, że w naszym kraju wizyty u psychologa nie są najpopularniejszym
        rozwiązaniem, ale może warto. Może obca osoba uświadomi twojemu mężowi i Tobie
        co robicie nie tak i jakie błędy popełniacie. Może nauczy Was rozmawiać ze sobą.
        Jeśli to nie pomoże to będziesz wiedziała, że próbowałaś wszystkiego, żeby
        ratować swój związek.
        • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 02.10.09, 08:16
          Na siłę go nie zaciągnę. Ja sama byłam. Porozmawiałam z Panią psycholog i na tym
          się skończyło zaprosiła nas razem ale niestety on rzucił tylko: skoro masz jakiś
          problem to idź i daj żeby ktoś ci robił wodę z mózgu i grzebał w życiu. I na nic
          proszenie. :(
          • sara.pl Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 02.10.09, 11:21
            Kiwi,

            z tego, co piszesz, wydaje się, że jesteś poukładaną i bardzo
            zaradną kobietką. Podziwiam!

            Ale też nasuwa się pewna refleksja. W naturalny sposób kobiety
            bardzo zaradne przyciagają mężczyzn, którzy trudno odnajdują się w
            zyciu i czasem nigdy nie dojrzewają.
            Bo nie muszą. Bo mają swoje opiekunki. Najpierw mama, potem żona.

            Które myślą za całą rodzinę, za dzieci i za Męża. Bo muszą. Ponieważ
            zanim Mąż - Piotruś Pan by się ruszył i coś wymyślił, to "dziecko
            dawno by się zaziębiło, mleko wykipiało, a kółko od spacerówki
            odpadło"...A potem, kiedy taka kobieta ma żal do Męża, że wszystko
            na jej głowie, to on odpowie, że przecież ona odbiera mu męskość..i
            kółko się zamyka...
            Mało tego, że ta "zaradna żona" odbiera mu "siłę", to zaczyna
            przypominać "matkę". No i jak z taką współżyć???
            Racja.
            Tylko czyja to wina?
            Ja bym powiedziała, że niczyja, tylko po prostu nie jesteście dla
            siebie. Mnie osobiście się wydaje, że się "wykończysz" psychicznie z
            takim partnerem. Skoro już zauważasz jego cechy, które Ci
            przeszkadzają. Nie jesteście jeszcze wieloletnim małżeństwem. Skoro
            już to nie działa, to marna szansa, żeby nagle się coś zmieniło...

            Sara
            • kiwi.only Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 02.10.09, 12:11
              Masz racje Saro... stałam się właśnie taka opiekunką i czuję dokładnie tak jak
              napisałaś, że nie wyrabiam psychicznie już. I tu odpowiedziałam sobie na własne
              pytania mnie nurtujące. Z pomocą Twoja i innych wypowiadających się w tym moim
              wątku. Pozdrawiam i dziękuje wszystkim za mądre rade.
              • an_ni Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 03.10.09, 18:30
                a moze masz faceta ktorego nie podnieca kobieta -matka?
                jesli po pol roku zaszlas w ciaze i w tym okresie, bo piszesz ze po
                6 m-cach, przeszla mu ta werwa intymna to moze o to chodzi?
                nie zmienisz tego, bo pewnie przypominasz mu jego matke wiec jak tu
                czuc pociag seksualny do matki?
    • dobreciacho Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 02.10.09, 20:28
      daj sobie z nim spokój
    • kicia031 Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 04.10.09, 22:37
      Gdyby facet tarktowal wasz zwiazek powaznie, to bylibyscie juz
      malzenstwem.

      Rozumiem, ze mieszkanie jest twoja? dlaczego nie kazesz mu spadac?
    • referee Re: czy on jest inny?czy moze ja mam problem?:( 16.10.09, 01:00


      > zawsze to ja udzielalam innym trafnych porad,a teraz kiedy ja p
      [otrzebuje czyje
      > js porady nie mam do kogo sie zwrocic...


      In necessariis unitas, in dubiis libertas, in omnibus caritas

      W bardo powaznych problemach zwroc sie do psychologa,a nie do nas.
      Nie wiem,czy zdajesz sobie sprawe,ale pierwszym zdaniem obligujesz
      nas do ferowania opini?

Pełna wersja