tanczaca_mysza
04.10.09, 21:05
Głęboko podejrzewam, że coś ze mną (z nami ?) jest nie tak... Kocham
i jestem kochana. Nie rok, nie dwa ale lat prawie dwadzieścia. Więc
sprawa jest poważna ;). Z tym samym partnerem. Dwójka dzieci –
nastolatków. A my dalej za sobą szalejemy. Seks kosmiczny. Nie ma
czegoś co byłoby zabronione. Każde z nas może się dać pokroić za
drugiego.
Idealny związek ? Takie przecież istnieją wyłącznie w wyobraźni albo
w książkach. Nie w życiu... A może związek toksyczny ? Wiem, że
mogę żyć wyłącznie z Nim i dla niego. Jesteśmy też potwornymi
egoistami z jedną modyfikacją tego słowa - nie chodzi o "ja" ale
o "my".
Najdziwniejsze, że robimy większość rzeczy w sposób dokładnie
przeciwny do tego co tzw. ogół uznaje za racjonalne postępowanie dla
umocnienia związku. Nie mamy przed sobą żadnych tajemnic, nie mamy
własnych światów, prywatnego kręgu przyjaciół. Nie lubimy rozstawać
się nawet na godzinę. Mamy wszystko wspólne od kasy poprzez
upodobania i marzenia. Pewnie nie uwierzycie ale uczucie zazdrości
jest nam kompletnie obce. Wręcz przeciwnie – bawimy się wybierając
sobie nawzajem potencjalnych partnerów. Najdziwniejsze, że nawet
nic nie robiąc nie nudzimy się ze sobą. Idealne wakacje albo sposób
spędzenia czasu ? Nie ważne gdzie, nie ważne jak – ważne że
wyłącznie we dwoje. Żadnych znajomych – ba, nawet dzieci !
Powinniśmy być totalnie znużeni i zamęczeni swoimi relacjami.
Tymczasem tak nie jest... Nienormalni ?