Jak do niego trafić?

16.10.09, 12:06
Sytuacja wygląda przygnębiająco. Kochamy się średnio raz na miesiąc, a
jesteśmy młodymi ludźmi (ja przed 30, on 30 lat). To jego wybór. Odkąd
zamieszkaliśmy razem częstotliwość drastycznie spadła. Przez długi czas
starałam się inicjować, marudziłam, żartowałam. Teraz z tego zrezygnowałam i
okazało się, że raz na 4 tygodnie wystarcza. Co gorsza jednak, kiedy tylko
odpuściłam, partner wyraźnie się zrelaksował i jego stosunek do mnie nabrał
większego ciepła i przyjacielskości. To chyba wystarczy, by ponuro patrzeć w
przyszłość, czyż nie?

Jest mi z tym źle, nie ukrywam. Nie wiem, natomiast, co robić. Odnoszę bowiem
wrażenie, że on czegoś ode mnie oczekuje, tylko nie wiem, czego. Może wy mi
podsuniecie jakieś możliwości.
Nigdy nie potrafiliśmy rozmawiać o naszym seksie i wciąż czuję się wobec niego
skrępowana (po 3,5 roku!). Jestem dosyć nieśmiałą (we wszystkich kwestiach)
osobą i potrzebuję pewności, że to co robię, jaka jestem, itp. w łóżku jest
tym, czego on chce i pragnie. On zaś milczy jak grób. Nie wiem, czego chce.
Nigdy mnie o nic w łóżku nie poprosił, ani nie zasygnalizował. Ponieważ jednak
kochamy się tak rzadko, rozumuję, że wspaniale mu nie jest, nie mam jednak
pojęcia, czego może chcieć.

Inicjowanie przeze mnie - już mnie z tego wyleczył. Akurat w tej kwestii
potrafił się jasno wypowiedzieć. Zazwyczaj odmawiał, a jeśli jednak uległ, to
po fakcie żartował, że "został przeze mnie wykorzystany". Wnioskuję zatem, że
moje inicjowanie wywierało na niego presję i było niepożądane.

Seks - krótka gra wstępna, głównie penetracja. Mnie to akurat odpowiada, choć
jest dosyć niedelikatny ( w rozumieniu: tu mnie łokciem dźgnie, tam za mocno
pociągnie za włosy - nie jest to rozmyślne, raczej nieporadne).

No więc sytuacja wygląda tak, że czekam na ten jeden moment w miesiącu.
Tak jak pisałam jednak, on jest wobec mnie w ciągu dnia bardzo ciepły. Lubi
się przytulać, wciąż chce mnie mieć pod bokiem i, co dosyć intrygujące,
uwielbia mnie obłapiać (głównie piersi). Potrafi się bawić moim biustem przez
długi czas oglądając tv.

Porno w necie: dziwna sprawa. Ściąga codziennie i wie, że ja doskonale wiem,
wciąż jednak stara się robić to dyskretnie i stara się ukryć to, co robi
przede mną, co jest wielką naiwnością, bo mamy wspólny pokój i z mojego
miejsca widzę doskonale to, co robi.
Filmiki zatem ściąga, ale, uwaga, w ogóle ich nie ogląda. Skąd wiem? Bo cały
czas, jaki spędza po pracy w domu, spędzamy w zasadzie razem i, jak już
mówiłam, jego poczynania przy komputerze widzę doskonale nie ruszając się
sprzed własnego sprzętu. Sam twierdzi, że nie ogląda, a jedynie kolekcjonuje.

Nie wiem, co o tym sądzić i co dalej robić. Nie wiem, czemu wspólne
zamieszkanie doprowadziło do tak wielkich zmian (wcześniej dwa razy dziennie,
teraz - sami wiecie ile). Wciąż czuję (a moze sobie wmawiam?), że on czegoś
ode mnie oczekuje, a ja nie potrafię mu tego dać. On jest z tych mężczyzn,
którzy o swoich potrzebach (nawet nie seksualnych) w ogóle nie powiedzą. Takie
milczki - wrażliwe w głębi serca, ale nic z tego na zewnątrz nie wypuszczą.
Czuję do niego żal, bo chciałabym wiedzieć, jak jest naprawdę, wiedzieć, na
czym stoję. On nie chce mi powiedzieć lub stwierdza, że "nie jest w nastroju",
żartuje, że mam obsesję (choć to jego twardy dysk jest pełen filmików, nie
mój). Sama widzę, że to są wymijające odpowiedzi, bym mu dała spokój.
Tyle tylko, że ja chcę wiedzieć, czemu on nie jest w nastroju. Dam radę jakoś
to z niego wyciągnąć?
    • woda.na.mlyn Re: Jak do niego trafić? 16.10.09, 12:26
      > Bo cały czas, jaki spędza po pracy w domu, spędzamy w zasadzie
      > razem

      Życie gwałtownie się zmienia po zamieszkaniu razem. Nie sposób
      utrzymać takiej intensywności jak na randkach przez 24/7.

      Może by tak spędzać razem nieco mniej czasu, mieć jakieś hobby,
      wychodzić ... wtedy być może wspólnym chwilom towarzyszyłoby więcej
      emocji?

      No i jeszcze może nie podawać na talerzu i nie zagłaskiwać na
      śmierć - kota bawią łowy a nie zdobycz ;-)
      • mesmeryzm Re: Jak do niego trafić? 16.10.09, 12:41
        No właśnie, nie daję siebie na talerzu i okazuje się, że mimo to ochota na łowy
        przychodzi raz na miesiąc ;)

        Rozumiem jednak, o co ci chodzi. Jest po prostu za nudno, bo wciąż razem. Jeżeli
        rzeczywiście tak jest, to nie jest mi zbyt dobrze z tą myślą. To, że spędzamy
        tyle czasu razem w domu wieczorami nie jest naszym (moim) wyborem, lecz wynikiem
        okoliczności (nie chcę w nie wnikać w tym miejscu, chodzi o miejsce
        zamieszkania, fundusze i parę innych spraw).
        Byłoby mi przykro wiedząc, że pożądanie budzę nie ja sama, lecz okoliczności.
        Znam ten mechanizm, rozumiem go, ale jeżeli wystarcza on na całkowite wyłączenie
        libido u trzydziestolatka, to nie wiem, czy mi się to podoba.
        • trevally Re: Jak do niego trafić? 16.10.09, 13:00
          Nie desperuj - to żadna diagnoza, tylko takie internetowe gdybanie ;-
          ) Masa wątków tu jest, choćby to porno - takie ściąganie aby było
          widać że ściąga traktowałbym na przykład jako zaproszenie do
          wspólnego oglądania ;-) Kolejny wątek to sorry ale niedojrzałość -
          nie miał czasem partner jakichś problemów wynikających z surowego
          wychowania w domu rodzinnym? Z opisu jego działania wyglądają na
          dość nieporadne ... Inny wątek sama wymieniłaś - może jakieś życiowe
          problemy mające wpływ na libido? Nie jest jeszcze najgorzej jak
          partner szuka bliskości i bawi sie cyckami ;-)
          • mesmeryzm Re: Jak do niego trafić? 16.10.09, 13:19
            To prawda, na razie tylko diagnoza. Po prostu komentuję dla samej siebie na bieżąco.

            Jeżeli chodzi o ściąganie porno to właśnie jest na odwrót. On się właśnie z tym
            starał kryć, ale nie miał za bardzo jak ze względów lokalowych, o których
            pisałam. Do tej pory jak przechodzę za nim, to przełącza błyskawicznie strony.
            Ja nie zawsze komentuję, więc pewnie łudzi się, że nie wszystko dostrzegam.
            Kiedyś próbowaliśmy obejrzeć wspólnie porno. Nie za bardzo na nas podziałało,
            ale film rzeczywiście był nieudany. Może warto wypróbować raz jeszcze, chociaż,
            jak sama pisałam, on raczej ukrywa niż obnosi się ze swoimi poczynaniami.

            O surowym wychowaniu ciężko mi powiedzieć. Jego rodzice wydają się miłymi
            ludźmi, znacznie mniej krytycznymi wobec dzieci niż chociażby moi. Inna sprawa,
            że starannie oddzielają swoją twarz na pokaz (czyli dla mnie) i prywatną. On
            wyraźnie nie chce wchodzić w konflikty z ojcem, ale nie jest też uległy wobec
            niego. W sumie jego rodzice w ogóle nie naciskają na jego życie osobiste i
            zawodowe. Pod tym względem są zaprzeczeniem stereotypowych polskich rodziców ;)
            Na surowe wychowanie nigdy się nie skarżył. Zawsze zaś był introwertykiem,
            spędzającym czas samotnie.

            Życiowe problemy wpływające na libido - chciałabym wiedzieć. O niczym nie wiem
            (problemy w pracy, ze zdrowiem). Odpowiedzi są takie jakie są: "nie jestem w
            nastroju".

            No właśnie, bliskość i pieszczoty pokazują mi, że on pragnie czułości,
            przytulania, obcowania i ciepła. Dobrze, ze chociaż te cycki pieści, bo inaczej
            bym pomyślała, że szuka zastępczyni matki! ;)
    • pieprzyca Re: Jak do niego trafić? 16.10.09, 14:19
      Po zamieszkaniu razem zmieniła się częstotliwość Waszego pożycia i intensywność przebywania w swoim towarzystwie. Zauważyłaś też, że Twój partner kolekcjonuje pornotreści przy czym ich nie ogląda. Myślisz, że to nowe hobby? A może wraz ze wspólnym zamieszkaniem zmieniła się jeszcze jedna rzecz - częstotliwość ich oglądania (ze znaczącej na żadną?)
      Myślisz, że to mogłoby mieć wpływ na Waszą relację?

      Druga sprawa to brak dystansu, o którym już ktoś wyżej wspomniał. Myślisz, że warto nieco zmienić okoliczności i sprawdzić, czy to aby nie lekkie "przyduszenie" wszechogarniającą obecnością partnera ma wpływ na ten drastyczny spadek zainteresowania seksem?
      --
      "Jesteśmy sprawcami czynów, które spełniamy, a nie narzędziami różnych sił."
      • kag73 Re: Jak do niego trafić? 16.10.09, 15:44
        Ja mysle, ze on kolekcjonuje te filmiki, zeby kiedy jak bedzie mial
        okazje(bedzie sam w domu) je sobie poogladac.
        Moze kiedys te filmiki go "podkrecaly" a ze teraz ich nie
        oglada...to klapa. Nie wierze w tak wielki spadek libido tylko
        dlatego, ze sie ze soba zamieszkalo. Moze potrzebuje czegos nowego w
        lozku, choc z drugiej strony mowi, ze nie jest w nastroju. Moze nie
        przepada za seksem. Bylabym ostrozna na Twoim miejscu, troche
        bardziej stanowczo stawiala sprawe, bo mysle, ze lepiej nie bedzie.
        Znam dziewczyne, ktorej facet dopuszczal pieszczoty, pocalunki,
        przytulanki, ale w zadnym wypadku nie chcial/nie dazyl np. do
        stosunku. Nie dalo sie nic z tym zrobic, nie mozna bylo tego od
        niego "wyegzekwowac". Po 6 latch rozstala sie z nim. Do dzis nie wie
        dlaczego tak mial, czy jest gejem, czy zaspokaja sie z
        gazeta/laptopem w lazience czy co.
        Nie wiem, cos mi nie gra z tym facetem. Sama juz miewalam fazy
        mniejszej ochoty na seks, maz tez juz miewal, rzecz w tym, ze prawie
        zawsze jak ten drugi inicjowal to jednak partner sie rozkrecal.
        Ty sie dobrze zastanow. To jest rzecz istotna, co bedzie po 10
        latach?
        Ale wtedy juz beda dzieci i w ogole bedzie trudniej sie rozstac.
        Nie mysl, ze przekreslam kogos, bo ma niskie libido, ale czasmi
        trzeba troche trzezwo spojrzec na sprawe i myslec przyszlosciowo.
        • kag73 Re: Jak do niego trafić? 16.10.09, 16:29
          Aha, bez rozmowy sie raczej nie obedzie. Moze napijcie sie po lempce
          wina, latwiej Ci bedzie przelamac niesmialosc.

          Odnosnie Waszego seksu, powiem szczerze, nie slyszy sie zbyt
          ekscytujaco "krotka gra wstepna i penetracja", hmm, to troche malo
          jak na 3,5 lata zwiazku, moze sie troche znudzic.Przeceiz mozna
          robic z soba tyle rzeczy w lozku, zwlaszcza kiedy ma sie
          baze/zaufanie po dluzszym czasie bycia razem. Tylko jakos zadne z
          Was nie wychodzi z inicjatywa czegos nowego, moze on i ma jakies
          fantazje, ale boi sie Twojej reakcji. Seks zaczal mu sie nudzic, bo
          ciagle to samo, wiec wystarcza mu raz na miesiac, co nie znaczy, ze
          nie jedzie na recznym.
          • woda.na.mlyn Re: Jak do niego trafić? 16.10.09, 16:44
            Też miałem takie wrażenie czytając, że jest to związek osób w
            materii łóżkowej niezbyt doswiadczonych, wstydliwych i nieśmiałych.
            Gdy po tylu latach związku trudno jest Wam otwarcie o tych sprawach
            rozmawiać, to co dopiero uprawiać ;-) Mając na względzie te
            pornofascynacje (ostatecznie bez powodu nikt akurat tego nie ściąga
            z sieci) jest spora szansa że partner chciałby ale wstydzi/boi się
            otwarcie coś zmienić / urozmaicić. Może myśli że czas szaleństw
            minął wraz z randkami a teraz to już jest poważne, dorosłe życie bez
            takich facecji jak seks ? ;-)
            • herbatka.jasminowa Re: Jak do niego trafić? 16.10.09, 21:06
              skoro już teraz jest nieciakawie, to co będzie po 5,10 latach?
              dokąd razem dojdziecie?
            • mesmeryzm Re: Jak do niego trafić? 22.10.09, 14:09
              Ja bardzo chciałam i chcę rozmawiać, ale nic z tego nie wynika.
              Nawet jak rozmawiamy o sprawach innych niż seks, to słyszę tylko, że jest dobrze
              i że jedyną moją wadą jest nadwrażliwość.
              Czuję się z tym osamotniona. On jest bardzo skryty na temat tego, czego chce, w
              każdej dziedzinie życia.
              Ze mną porozumiewa się bardzo często za pomocą żarcików. Na zasadzie: zamiast
              powiedzieć coś miłego, podroczymy się. Jak chłopiec, który ciągnie za warkocze
              dziewczynkę, którą lubi.
              No i jak tu rozmawiać?
          • mesmeryzm Re: Jak do niego trafić? 22.10.09, 14:05
            kag73, co do porno, to opisałam sprawę poniżej.

            CHodzi o to, że we mnie tę nieśmiałość wywołał właśnie on. Dał mi jasno do
            zrozumienia, że moja inicjatywa nie działa na niego dobrze. W łóżku też lubi
            dominować. Mnie to akurat nie przeszkadza, aż tak bardzo.
            Problem jest taki, że zrobiłam wszystko, czego on chciał: przestałam inicjować,
            również w łóżku i... wciąż nic. To znaczy: raz na miesiąc. Czyli wychodzi na to
            samo. No i stał się znacznie cieplejszy wobec mnie.
            Nie wiem, co jeszcze zrobić. Chciałabym, by mi powiedział, czego chce, o czym
            marzy - dostaję w odpowiedzi milczenie lub odpowiedzi "wszystko ok".
            Natomiast nie wiem, czy wszystko jest ok. Wiem, że nawet jakbym go czymś
            wkurzała niepomiernie, to by mi nie powiedział. Taki typ.
    • zakletawmarmur Re: Jak do niego trafić? 16.10.09, 21:44

      Miejscami tak, jakbym czytała o moim facecie:-) Widze, ze nie chcesz
      dążyć do częstszego seksu innymi drogami?
      Jeśli chodzi o rozmowy to wiem, ze nie ma szans. Wszystkiego musze
      sie domyślać. Na to potrzeba czasu. Dużo juz wiem ale...
      Mam tylko takie dziwne wrażenie, ze ciągle jeszcze cos w nim jest,
      czego nie wiem, ze jeszcze mnie kiedyś zaskoczy. Trochę mnie to
      przeraza... Mam nadzieje, ze nie jest to cos mocno zjechanego:-)
      • mesmeryzm Re: Jak do niego trafić? 22.10.09, 14:12
        Mam bardzo podobne odczucia.

        Bo przecież, czemu jest aż tak skryty?
        Dewiacje seksualne? Nie sądzę. Porno, któe ściąga jest mocno mainstreamowe. Nie
        ma tam żadnych dziwactw. Sam twierdzi, że najbardziej lubi oglądać po prostu
        parę kochającą się.

        Jest to na swój sposób dosyć fascynujące.
        • zakletawmarmur Re: Jak do niego trafić? 25.10.09, 10:23

          Jego porno też jest standardowe. Mój facet ma takie lekko
          ekshibicjonistyczne ciągotki. Lubi seks przy odsłoniętym oknie, w
          miejscach publicznych. Z jednej strony niby odmawia ale gdy już go
          przekonam to jest dużo bardziej podniecony niż standardowo. Lubi też
          dominacje kobiecą. Ideał to połączenie tych dwóch rzecz...
    • mesmeryzm Porno 22.10.09, 13:58
      Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz. Chciałam się nieco zdystansować i
      przemyśleć wszystko na spokojniej.

      Chciałabym wyjaśnić przede wszystkim sprawę owego porno.
      Otóż według mojego partnera sprawa wygląda następująco:
      on ściąga filmiki z pewnych płatnych stron, ale nie płacąc za nie. Na jakiś
      forach wyszukuje kody i inne sposoby "wykradzenia" tego typu materiałów.
      Twierdzi, że to go właśnie najbardziej kręci: łowy. To jest jego główny cel.
      Kiedyś, jak był młodszy, twierdził, że łączył obie przyjemności: ekscytację
      łowami i eksyctację samym porno. Teraz, jak twierdzi, pozostała przede wszystkim
      ta pierwsza ekscytacja.
      Muszę w tym miejscu nadmienić o dwóch sprawach:
      1) On rzeczywiście ma duszę kolekcjonera. Bardzo lubi wyszukiwać okazje w
      sklepach, dotyczy to wszystkiego: ubrań, elektroniki, itp. Mówi wprost, że to
      właśnie sprawia mu największą przyjemność (nie właściwe korzystanie z danego
      sprzętu czy pary spodni), lecz wyszukiwanie najlepszego (jakościowo i cenowo
      towaru).
      2) Rzeczywiście tego porno nie ogląda. Widziałam jego "magazyn". I widziałam,
      kiedy te pliki były otwierane. Bardzo dawno temu. Przypominam również, że on nie
      za bardzo ma kiedy je oglądać. Może podczas moich lub jego wyjazdów. Mówimy o
      kilku razach do roku. Ciężko w tym wypadku mówić o uzależnieniu.

      Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż się tego ściągania wstydzi(?), a z
      pewnością czuje się niekomfortowo robiąc to całkowicie publicznie. I nic nie
      zmienia fakt, że on wie, iż ja wiem.
      Ściąga codziennie.
      • kag73 Re: Porno 22.10.09, 14:03
        Hmm, Ciebie juz "upolowal" tak wiec po sprawie. Przestalas byc
        wyzwaniem, skonczyl sie seks.
        Sciaganie porno sciaganiem porno ale dlaczego z Toba nie sypia?
        O to powinnas byla zapytac.
        • mesmeryzm Re: Porno 22.10.09, 14:14
          Pytałam.
          Reakcje łatwo sobie wyobrazić: jakoś nie jestem w nastroju. Żarciki, że mam
          obsesję (żarty, nie zarzuty wprost).

          Dlatego pytam: jak do niego dotrzeć?
    • mesmeryzm Mówicie porozmawiać. 22.10.09, 14:21
      Ja bym bardzo chciała.
      Tylko jak go zmusić do tej rozmowy??

      Boi się, że jak powie prawdę, to odejdę? Czyli mu na mnie zależy. Ale czemu tak
      mu zależy? Nie mamy dzieci, nie jesteśmy małżeństwem, nie jestem też kobietą
      dbającą o jedzenie, czystość, itp.. W zasadzie nie potrzebuje mnie do niczego, z
      czysto praktycznego punktu widzenia.
      Wystarczy mu towarzystwo do rozmów i przytulania?
      • kag73 Re: Mówicie porozmawiać. 22.10.09, 15:33
        Hmm, ja bym mu odpowiedziala bardzo powaznie Ty sobie nie zartuj, bo
        dla mnie to powazny problem, bo jak nic sie nie zmieni, to odejde.
        Mozesz mi wszystko powiedziec, bez obawy, masz jakies zyczenia,
        fantazje, problemy. Nie boj sie powiedziec myslac, ze odejde jak
        powiesz, odejde jzeli nie nie powies i nic sie nie zmieni".
        Moze mu sie znudzilas, ale wtedy tez mozna zadbac o urozmaicenie w
        zyciu erotycznym.
        • mesmeryzm Re: Mówicie porozmawiać. 22.10.09, 21:04
          Dwa razy doszło do poważnej rozmowy na temat rozstania. Zawsze wtedy powtarza:
          "nie wiem, nie potrafię tego wytłumaczyć". I składa mnóstwo obietnic.

          Może on rzeczywiście nie wie. Natomiast nie sądzę, by to miało jakiekolwiek
          znaczenie, skoro jemu obecna sytuacja najwyraźniej (?) odpowiada - nic przecież
          nie próbuje zmieniać ani robić.
      • arronia Re: Mówicie porozmawiać. 22.10.09, 18:41
        O ile pamiętam Perel w Inteligencji erotycznej opisywała przypadek pary, w
        której kwitło "przytulactwo", za to seks wiądł. Zdaje się, że jedną z rad było
        ucięcie nieseksualnego dotykania, co miało pomóc odpluszowić relację, przywrócić
        minimum obcości, bez którego trudno o pożądanie.
        • mesmeryzm Re: Mówicie porozmawiać. 22.10.09, 21:00
          Przytulanie mi nie przeszkadza. Zresztą nie jest u nas aż tak pluszowo. Nie
          tulimy się non stop...

          Nie widzę zbyt wyraźnie korelacji między częstym przytulaniem i brakiem seksu.
          Mogłabyś to rozwinąć?
          • arronia Re: Mówicie porozmawiać. 22.10.09, 22:05
            Ale to nie chodzi o przeszkadzanie... Tam też obie strony lubiły te swoje
            codzienne, ciepłe, nieerotyczne przytulanki, buziaki, głaski. Tylko u nich było
            coś za coś. Stali się przyjaciółmi i nie umieli już być kochankami. Potrzebna im
            była odrobina ochłodzenia, oddalenia, niepewności, niezagłaskiwania się,
            oddzielenia - żeby móc zacząć się przyciągać.

            Ogólnie Perel pisze o tym, że zbyt dużo bliskości może utłuc erotyzm w związku
            długoterminowym. To tak najbardziej ogólnie. Trochę na jej temat na tym forum
            było mowy, możesz poszukać. A jej książka jest w "polecanych lekturach", na
            górze, nad wątkami. Nie bez powodu :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja