otterly
30.10.09, 18:58
Na początku chciałabym się przywitać, bom tu nowa.
Mam problem, z którym nie wiem, co zrobić. Może Wy, bardziej doświadczeni, coś
poradzicie? Jestem z moim mężem od 5 lat, małżeństwo trwa trochę krócej, ale
to nie znaczenia, bo od początku mieszkaliśmy razem. Nigdy nie było dobrze w
naszym łóżku, mimo to bardzo się kochamy. Problem polega na tym, że ja nie
potrzebuję tego seksu. Wierzcie lub nie, ale nie mam takich potrzeb. Uwielbiam
się przytulać, całować i generalnie być blisko męża, czuć jego ciepło. Przed
związkiem z nim przeżyłam bardzo toksyczną relacje, bardzo seksualną i teraz
seks kojarzy mi się wyłącznie z czymś nieprzyjemnym, upokarzającym,
śmierdzącym nawet. Tzn. jak już się kochamy to mam orgazm, nawet cieszę się z
tego, ale często przychodzi taki moment (zazwyczaj na początku, jak poczuję,
że mąż mnie pragnie), że robi mi się niedobrze, czuje się zwierzęco i chce
uciec. Nic nie poradzę na te uczucia. Próbowałam się zmuszać, rozmawiamy o tym
często, mąż wie o wszystkim, a i tak nie chcę seksu. Przykro mi w stosunku do
niego. Wiem jak bardzo mnie kocha i sam powiedział,że nie wyobraża sobie, że
mógłby pójść do łóżka z kimś innym (zaproponowałam mu kochankę). Ja naprawdę
chciałabym normalnie się kochać, mieć tę sferę życia, a jej nie mam. Przez
ostatni rok kochaliśmy się możne z 10 razy. Coś mnie w tym obrzydza i nie mogę
się przełamać.
Proszę, nie piszcie nic, jeśli macie pisać, żebym wprowadziła do łóżka
wibratory i takie tam. Nie w technice tu problem, a w uczuciach. Zaczęłam się
już zastanawiać, czy ja przypadkiem nie pomyliłam miłości z jakimś innym
uczuciem. W poprzednich związkach nie miałam z tym problemów, a tu? klops.
Kocham mojego męża, nie chcę się z nim rozstawać, ale nie chcę też, żeby tak
się ze mną męczył, bo on ma potrzeby seksualne, których się wyrzeka, żeby mi
nie było przykro.