Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ??

03.11.09, 20:04
Czytam Wasze posty o niby problemach małżeńskich , że seks był
kiedyś 2-3 razy dziennie, a teraz jest 2-3 razy na tydzień to tak
naprawdę chyba nie wiecie co to jest brak sesku w małżeństwie wiec
lepeij zmieńcie forum bo tylko denerwujecie tych co mają kompletną
zupe - np. mnie.. Ja z żoną nie kochałem sie, ba nawet nie
całowałem z 3 lata,a małżeństwem jesteśmy 3,5 roku ( wpadka).
Niestety moje życie potoczyło sie tak jak potoczyło, z róznych
przyczyny, ale w tej chwili myśle sobie co mnie czeka na przyszłosć,
ile tak można ciągnąc ?? Najgorsze jest to , że moja żona kompletnie
mnie nie pociąga i tak naprawde nie wyobrażam sobie z nia sesku:((
Nasza sytuacja życiowa była taka, że mieszkamy w mieszkaniu po moich
rodzicach, a ona z dzieckiem nigdy sie nie wyprowadzi, bo oznaczac
to bedzie dla niej powrot do małego miasteczka.. Miałem juz
kochanke, dowiedziala sie o tym, narobiłem innych złych rzeczy w
podświdomości liczac ze sie ode mnie wyprowadzi i bede mógł układac
sobie zycie na nowo- jednak ona wie co sie swieci i nie wyprowadzi
sie. W 99% zwiazków jak cos nie wychodzi i ludzie sie rozchodza to
kazdy wraca stamtad skad przyszedl, wiec liczylem ze to ona sie
wyprowadzi a póki co 3 lata tkwie w kompletnej maliźnie. Jej ta
sytacja nie przeszkadza
, wie ze sobie po prostu nikogo nie znajdzie i tak mnie się trzyma,
już nie wiem co robić.
    • kag73 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 20:21
      Wcale mi Ciebie nie zal i nie jestes taki biedniutki jak piszesz.
      Nie masz seksu w malzenstwie, bo nie chcesz. Zonie tez sytuacja nie
      przeszkadza. Miales kochanke, miales seks. Nie wiesz jak to jest
      jezeli komus rzeczywiscie zalezy na partnerze, kocha go, chce seksu,
      pragnie tej osoby a nie dostaje. To jest roznica.

      Ty masz problem jedynie mieszkaniowy. Ten musisz rozwiazac. Zalezy
      na kogo jest mieszkanie. Zreszta zawsze mozecie je sprzedac,
      podzielic sie pieniedzmi, od biedy kazdy moze wynajac cos dla
      siebie. Kwestia priorytetow. Chcesz lepszej przyszlosci i zaczac
      nowe zycie, wez sie za to. Ludzie sie rozwodza, dogaduja, jezeli nie
      polubownie to sadownie. Powodzenia!
      • joker7979 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 20:34
        Kag - nie ocenieja zbyt pochopnie bo nie masz racji - na poczatku
        był seks, jednak to zawsze ja go inicjowałem, wprowadzałem nowości
        itp., moja przyszła żona nie wykazywała zadnej inicjatywy, kiedy
        zaczalem rozmaiwac temat rozchodzil sie po kościach, było to jak
        grochem o ściane. W koncu poznałem kobiete , przy której poczułem
        sie mezczyzna i tak naprawde wtedy zazanałem prawdziwego sesku. Nic
        dziwnego, że żona poszła w odstawke, dodatkowo sie zapuściła ( tak,
        tak- dla forumowych dewotek to znowu bedzie moja wina bo nie
        reagowałem, nie naprowadzilem na właściwe tory) , zaczalem
        dostrzegac to czego wczesniej nie widzialem.
        • kag73 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 00:14
          Joker, wysunelam wnioski na podstawie tego co napisales. "Jestem z
          nia, to byla wpadka, nie pociaga mnie, nie chce z nia sypiac. O
          milosci, uniesieniach w przeszlosci nie bylo mowy.
          Siadzcie na spokojnie i poszukajcie wyjscia, szkoda Waszej mlodosci.
    • asdaa Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 20:32
      ona z dzieckiem nigdy sie nie wyprowadzi,

      przecież to także Twoje dziecko!
      • joker7979 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 20:35
        Oczywiscie ze tak, kocham córeczke i praktycznie dzieki niej
        jestesmy razem.
    • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 21:15
      Tylko nie rozumiem dlaczego zakładasz, że żona jest wygodna i nic
      więcej od życia nie oczekuje i jej to nie przeszkadza, jest tak? Czy
      po prostu zakładasz? Może ona też męczy się w idiotycznym układzie z
      wpadki i nie ma gdzie pójść z dzieckiem. Może warto szczerze
      pogadać, uświadomić sobie że związek jest fikcją, uczciwie wyjaśnić
      tak jak tu na forum i powiedzieć że potrzeby seksualne i emocjonalne
      będziesz realizował gdzie indziej. Może ona z czasem też to samo
      zacznie robić, znajdzie sobie jakąś możliwość odejścia i przestanie
      Cię męczyć.
      Jeśli problem jest tylko mieszkaniowy to nie można ustalić: "róbmy
      swoje"?
      --
      you're like a stone hangin' round my neck, see
      cut it loose before it breaks my back...
      • joker7979 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 21:23
        possessive napisała:

        > Tylko nie rozumiem dlaczego zakładasz, że żona jest wygodna i nic
        > więcej od życia nie oczekuje i jej to nie przeszkadza, jest tak?
        Czy
        > po prostu zakładasz? Może ona też męczy się w idiotycznym układzie
        z
        > wpadki i nie ma gdzie pójść z dzieckiem. Może warto szczerze
        > pogadać, uświadomić sobie że związek jest fikcją, uczciwie
        wyjaśnić
        > tak jak tu na forum i powiedzieć że potrzeby seksualne i
        emocjonalne
        > będziesz realizował gdzie indziej. Może ona z czasem też to samo
        > zacznie robić, znajdzie sobie jakąś możliwość odejścia i
        przestanie
        > Cię męczyć.
        > Jeśli problem jest tylko mieszkaniowy to nie można ustalić: "róbmy
        > swoje"?
        > --
        Po prostu ją znam i widze ze jej obecny status que wogóle nie
        przeszkadza. Nie jest osobą towarzyską, nie ma koleżanek (poza
        praca) i szczerze mi jest jej troche żal...Nie wymagjcie jednak
        zebym jej szukal towarzsytwa..Ja do czegos takiego tak juz
        przywyklem i mam do niej taką awersje, że nie wyobrazam sobie z nia
        kontaktów intymnych. To jest smutne co pisze, tak naprawde trzymam
        sie dzieki swojej bardzo kosztownej życiowej namietnosci, hobby,
        które pozwala mi zapomniec na moment co zrobilem ze swoim życiem
        • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 21:32
          joker7979 napisał:
          > Po prostu ją znam i widze ze jej obecny status que wogóle nie
          > przeszkadza. Nie jest osobą towarzyską, nie ma koleżanek (poza
          > praca) i szczerze mi jest jej troche żal...

          Hm to raczej wskazuje na depresję:)

          Nie wymagjcie jednak
          > zebym jej szukal towarzsytwa..

          Chyba sobie żartujesz, jeśli myślisz że ktoś tu będzie cię oskarżał,
          sam się już ukarałeś.

          Ja do czegos takiego tak juz
          > przywyklem i mam do niej taką awersje, że nie wyobrazam sobie z
          nia
          > kontaktów intymnych.

          Coś takiego to powinno być jasno i otwarcie powiedziane(też
          współczuję i jej i tobie)


          To jest smutne co pisze, tak naprawde trzymam
          > sie dzieki swojej bardzo kosztownej życiowej namietnosci, hobby,
          > które pozwala mi zapomniec na moment co zrobilem ze swoim życiem

          Tak bywa, że ludzie robią głupoty, zdarza się:-) spróbujesz się
          wyplątać za wszelką cenę, czy biadolić:)?, nie musisz tkwić z kimś
          tylko dlatego że zrobiłeś potomka, myślę że takie coś co opisujesz
          gorsze jak piekło.

          Ja bym wygarnęła wszystko. Co z tego że będzie bolało, szczerość
          jest świetną sprawą, a każde z was zasługuje na coś lepszego.
          Pozdrawiam.
      • nimfomankaa Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 21:27
        dziecka nie można zrobić na drutach więc jak to? wtedy Cię pociągała?oczywiście
        kobiecie jest trudniej ułożyć sobie życie po rozstaniu bo z małym dzieckiem
        trudniej jest znaleźć pracę jest sporo wydatków itd może też kierować sie
        "dobrem dziecka: wiem że pewnie po mnie pojedziecie że dla dziecka wcale nie
        jest lepiej gdy wychowuje się w złej atmosferze itd ale sądzę ze dziecko jest
        małe i przywiązane do ojca i raczej nie można mu wytłumaczyć dlaczego nagle go
        nie ma itd
        może żona nie sypia z Tobą bo Ty też się zmieniłeś - nie tylko ona się zapuściła
        , poza tym ja też nie sypiała bym z kimś kto daje mi odczuć że jest ze mną z
        obowiązku albo chce seksu tylko dla samego zaspokojenia swoich potrzeb bo to
        jest poniżające
        może stań przed faktem dokonanym : zaliczyłeś wpadkę z kobietą której nie
        kochasz , macie dziecko i w sumie przez najbliższy czas jesteście na siebie
        skazani więc albo możesz pogadać z nią szczerze i postarać sie by umilić ten
        czas albo postaraj sie by przynajmniej dziecko nie ucierpiało
        • nimfomankaa Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 21:29
          aha jeszcze jedno : dlaczego zakładasz że ona nikogo sobie nie znajdzie? bo
          Tobie się już nie podoba? wiesz każdy gust ma inny i moze ktoś pokocha ją za
          zalety których Ty nie widzisz
    • herbatka.jasminowa Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 21:29
      joker napisał:
      "już nie wiem co robić."
      znajdz sobie następną kochankę, żonę pozostaw samej sobie- moze i ona ułoży sobie życie u twojego boku z kimś innnym?
    • otterly Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 21:33
      Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem związków "wpadkowych". Małżeństwo to jedno,
      dziecko to drugie. Dlaczego ludzie nie rozumieją, że tylko szczęście rodziców
      może zapewnić szczęście dziecku? Dziecka nie obchodzą normy społeczne, ono nie
      wie, że jest wpadką. Za to doskonale czuje, że rodzice się nie kochają, Sama
      byłam takim dzieckiem i odetchnęłam dopiero po rozwodzie rodziców. dziecko
      musicie zapewnić, że boje rodzice je bardzo kochają, ale po prostu nie potrafią
      ze sobą żyć. Jeśli nie potraficie, skorzystajcie z pomocy psychologa. Nie
      męczcie się, bo to bez sensu. Załatwcie problem mieszkaniowy i skończcie to.
      Może tak, jak proponowała przedmówczyni, wynajmij żonie mieszkanie, wynajmij
      sobie, sprzedaj to i kup dwa mniejsze? Jest mnóstwo możliwości, trzeba tylko
      chcieć coś ze swoim życiem zrobić. działaj!
      • planespotter Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 10.11.09, 15:22
        a ile mialas lat jak sie rozwiedli?
    • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 03.11.09, 23:15
      Ciebie mi nie żal - żal dziecka :(

      Piszesz, że je kochasz a piszesz 'ona z dzieckiem nigdy się nie wyprowadzi'. Zdajesz sobie, że jak jednak się zdecyduje to z dużym prawdopodobieństwem do 'małego miasteczka' przeprowadzi się też Twoje dziecko?? Tego chcesz?

      IMO zachowujesz się jak smarkacz - upokorzeniem próbując wykurzyć i wymazać tę kobietę ze swojego życia (i tu akurat jej szczerze współczuję 'męża'). Dlaczego nie zachowasz się jak dorosły i nie spróbujesz uregulować spraw? Stać Cię na kosztowne hobby ale na drugie mieszkanie już nie?
      • joker7979 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 00:05
        >Stać Cię na k
        > osztowne hobby ale na drugie mieszkanie już nie?

        Ciekawe czy Twojego meza byłoby stac na 2 albo i wiecej mieszkan po
        300-500tys.
        • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 13:20
          joker7979 napisał:
          > Ciekawe czy Twojego meza byłoby stac na 2 albo i wiecej mieszkan po
          > 300-500tys.

          Istnieją kredyty.
    • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 00:03

      Wygląda to tak, że masz nad kobitą ewidentną przewagę, ewidentnie
      też masz ją gdzieś... Normalny człowiek po prostu by się rozwiódł.
      Ty jednak chcesz kobietę totalnie zniszczyć. Będziesz ją upokarzał
      na wszelkie sposoby w duchu licząc, że ona podejmie za Ciebie tą
      decyzje. Ty sobie nie chcesz rączek brudzić odpowiedzialnością. Nie
      wiem dokładnie jaki typ osobowości reprezentuje Twoja żona ale z
      opisu wynika, że tak szybko Cię nie wyręczy...

      Czy Twoje zachowanie nie wydaje Ci się sadystyczne? Podejrzewam że
      dziecku krzywdy byś nie zrobił, nawet jakby zachowało się
      niegrzecznie. Dlaczego? Bo jest słabsze...
      Dlaczego potrafisz krzywdzić tę słabą kobietę?
      Nie wiem dokładnie jaki typ osobowości reprezentuje Twoja żona ale z
      opisu wynika, że tak szybko Cię nie wyręczy...

      Czy Ty czasem nie jesteś tym typem człowieka, dla którego opinia
      publiczna (może rodziny) znaczy bardzo dużo? Może po prostu na tym
      polega Twój największy problem? Dajesz się "zmusić" do ślubu, z
      jakiś tajemniczych powodów nie potrafisz sie rozwieść... Tak jakby
      po prostu brakowało Ci jaj...

      Nie znam się dokładnie na prawie, ale czy żonie nie należy się
      połowa majątku? W dodatku w przypadku rozwodu to osoba która
      pozostaje z dzieckiem ma prawo zostać w dotychczasowym mieszkaniu.
      Jak ta sprawa dokładnie wygląda u Was?
      • joker7979 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 00:17
        Mieszkanie nalezy do moich rodziców ( zyjacych), ktorzy mieszkaja we
        wlasnym domu. Ja w tym mieszkaniu mieszkam "od urodznia" wiec trudno
        zebym sie z niego wynosił.. Nie jestem zadnym sadysta-pare razy
        mowilem szczerze jak wyglada sytuacja, ale moja zona woli zyc w
        nieswiadomosci. Zycie codzienne wyglada w miare ok, nie klocimy sie,
        dzielimy sie obowiazkami, opieka nad dzieckiem itp. Ale co z tego,
        jak dopada mnie frustracja z powodu braku seksu, braku partnerki.
        Nie chce wdawac sie w zadne romanse, w mojej sytuacji to jak zapalka
        przy beczce prochu- wiem ze kolejny romans dobije gwozdz do trumny.
        Ktos wyzej napisal, ze chce miec czyste rece - to nie prawda, po
        prostu ja gdybym uslyszal, ze ktos nie chce ze mna zyc nie trułbym
        komus zycia tylko dlatego zeby mieszkac w duzym miescie, dla wlasnej
        wygody.
        • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 00:43

          Nie jestem zadnym sadysta-pare razy
          > mowilem szczerze jak wyglada sytuacja, ale moja zona woli zyc w
          > nieswiadomosci.

          Twój wcześniejszy opis był mniej optymistyczny.

          > prostu ja gdybym uslyszal, ze ktos nie chce ze mna zyc nie trułbym
          > komus zycia tylko dlatego zeby mieszkac w duzym miescie, dla
          wlasnej
          > wygody.

          No właśnie w tym jest problem. Chcesz, żeby się wyprowadziła ale
          walizek jej nie spakujesz. Nie potrafisz zachować się asertywnie.
          Dlaczego?

          Dziewczyna ma prawo mieć inny system wartości niż byś chciał. Jej
          może faktycznie być lepiej w takim układzie niż gdyby miała wywrócić
          swoje życie do góry nogami. Mam gdzie mieszkać, na pozór ma męża,
          nie musi sie martwić co sąsiedzi/rodzina/zawistne koleżanki pomyślą,
          nie musi się martwić o kasę (a jeśli to jakaś Wawa to wydatek na
          wynajem jest ogromny), jest źle ale bezpiecznie.

          Jej ewentualna wyprowadzka jest w Twoim interesie. Dlaczego miałaby
          wszystko porzucać, robiąc facetowi przysługę? Dodatkowo takiemu,
          który ma ją totalnie gdzieś. Z takich facetem może nawet chcieć być
          dla zemsty:-) To może trwać długimi latami...

          No i zastanów się czego dokładnie chcesz? Seksu z żoną? Bo pierwszy
          post jest tak jakby tego zaprzeczeniem... Jeśli chcesz, żeby wrócił
          seks to długa droga przed Tobą, bo problemów to Wy macie dużo. No i
          przede wszystkim musiałbyś z siebie coś dać. Na pewno tego chcesz?
          Jeśli tak to na forum znajdziesz pomoc...
          • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 13:22
            zakletawmarmur napisała:
            > Jej
            > może faktycznie być lepiej w takim układzie niż gdyby miała wywrócić
            > swoje życie do góry nogami

            Wystarczy, że druga opcja do wyboru to iść z dzieckiem na ulicę, lub wrócić z nim do 'małego miasteczka' gdzie nie ma pracy. W tedy nawet ten chory układ jest lepszy.
        • realistka2008 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 00:58
          joker7979 napisał:

          > Mieszkanie nalezy do moich rodziców ( zyjacych), ktorzy mieszkaja we
          > wlasnym domu. Ja w tym mieszkaniu mieszkam "od urodznia" wiec trudno
          > zebym sie z niego wynosił..

          Czyli mówiąc wprost i bez ogródek to chcesz żeby ona się z tego mieszkania wyniosła tak? Tylko nie masz dość odwagi by jej to wprost zakomunikować?

          Nie jestem zadnym sadysta-pare razy
          > mowilem szczerze jak wyglada sytuacja,

          czyli jak wygląda sytuacja? chcesz seksu ale nie z nią. chcesz żeby się wyniosła z twoiego mieszkania razem z twoim dzieckiem ale jakoś nie tryskasz pomysłami jak to załatwić ani nie podejmujesz w tym kierunku żadnych kroków.

          ale moja zona woli zyc w
          > nieswiadomosci. Zycie codzienne wyglada w miare ok, nie klocimy sie,
          > dzielimy sie obowiazkami, opieka nad dzieckiem itp. Ale co z tego,
          > jak dopada mnie frustracja z powodu braku seksu, braku partnerki.
          > Nie chce wdawac sie w zadne romanse, w mojej sytuacji to jak zapalka
          > przy beczce prochu- wiem ze kolejny romans dobije gwozdz do trumny.
          > Ktos wyzej napisal, ze chce miec czyste rece - to nie prawda, po
          > prostu ja gdybym uslyszal, ze ktos nie chce ze mna zyc nie trułbym
          > komus zycia tylko dlatego zeby mieszkac w duzym miescie, dla wlasnej
          > wygody.

          ty chyba naprawdę nie czaisz co ci ludzie piszą. upokarzasz żonę, bo mówisz, że nie chcesz z nią być, ale nie robisz nic. czekasz aż to ona uniesie się dumą i się wyprowadzi razem z dzieckiem? A ty będziesz miał problem z głowy i wolną chatę przy minimum wysiłku.

          Skoro ona aż tak strasznie truje ci życie, skoro to TY nie chcesz z nią być, to TY złóż pozew o rozwód. Proste. Tak robią dorośli ludzie.
          • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 14:40
            upokarzasz żonę, bo mówisz, że nie chcesz z nią być,

            ale jakie to upokorzenie?
            Mówi otwarcie czego chce przecież.

            Rozwód niczego nie zmieni jeśli ona nie chce się wyprowadzić, więc nie ma
            znaczenia czy on jej zasygnalizuje swoja niechęć w taki sposób.
            A skoro waszym zdaniem on ja upokarza to niestety, ale ona na to zasługuje i
            godzi się na to.

            Zachowanie twojej żony i brak zupełny honoru nie mieści mi się w głowie. Jej
            priorytety też są baaardzo jasno określone...żałosne.
            • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 15:11
              malwan napisała:

              >> Zachowanie twojej żony i brak zupełny honoru nie mieści mi się w
              głowie. Jej
              > priorytety też są baaardzo jasno określone...żałosne.

              Chętnie się dowiem, na czym miałby polegać honor u kobiety w tej
              sytuacji(jeśli już żonglujemy słowami przez duże "S")?
              • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 16:12

                A ja się zastanawiam, dlaczego facet, który honorowo nie chce się
                zachować, bo mu się to nie opłaca, nie potrafi zrozumieć swojej
                żony, która myśli dokładnie tymi samymi kategoriami co on.

                PS
                Od żadnej strony nie wymagam honorowych rozwiązań.
              • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 18:36
                a chociażby na tym, ze jeśli mój mąż mi mówi, ze nie ma ochoty na dalsze trwanie
                naszego małżeństwa, "upokarza" mnie na każdym kroku jasno sygnalizując czego
                chce i że ma mnie w głębokim poważaniu to kobieta z jakimkolwiek honorem i
                minimalną cząstką kobiecej godności jako żony, a przede wszystkim matki, bierze
                dziecko i wynosi się z życia takiego jegomościa.
                A to, że jest uzależniona od niego materialnie to już jest jej świadomy wybór.
                Za mieszkanie dać sobą pomiatać?
                Nie żongluję, jak siebie nie szanujesz nikt cię szanować nie będzie. Proste.
                • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 18:39
                  malwan napisała:
                  > kobieta z jakimkolwiek honorem i
                  > minimalną cząstką kobiecej godności jako żony, a przede wszystkim matki,
                  > bierze dziecko i wynosi się z życia takiego jegomościa.
                  > Za mieszkanie dać sobą pomiatać?

                  Wynosi się pod most. Z dzieckiem. Honor MATKI to skazywanie dziecka na
                  niedolę???????
                  • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 21:23
                    on nie napisał, że ona nie ma gdzie się wynieść, jedynie, że mieszka z nim i się
                    nie wyprowadzi ponieważ wyprowadzka oznaczałaby powrót do małego miasteczka i
                    zapewne obniżenie poziomu życia.
                    A jeśli taka dobra matka to dlaczegóż skazuje swoje jakże ukochane dziecko na
                    lodówę emocjonalną , hę? Dziecko jest tu pretekstem, nie widzę ani w nim ani w
                    niej jakiegoś elementarnego dbania o tzw. jego dobro.
                • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 21:36
                  Kobieto. Czyś ty na główkę upadła, że głosisz takie prawdy? Cóż to
                  za honor, pojawiać się na skinienie faceta i znikać z jego życia
                  wtedy kiedy on każe, lub kiedy mu się znudzisz? Taki honor to i
                  prostytutka posiada, tylko jej chociaż za to płacą, a także
                  niewolnice w haremie tylko one za pojawianie się i znikanie wedle
                  woli pana miały chociaż utrzymanie zapewnione.
                  Pomieszało się ci chyba doszczętnie. Każdy wobec dziecka i człowieka
                  którego poślubił powinien (jeśli nie jest kompletnym idiotą)
                  poczuwać się do przyzwoitości i odpowiedzialności, to żaden brak
                  honoru oczekiwać od ojca dziecka pomocy i wsparcia, jeśli ten ma ku
                  temu możliwości. To odróżnia relacje międzyludzkie od układów
                  związanych z usługami. Gdyby ona była moją koleżanką, sama bym ją
                  wzięła pod swój dach, a co dopiero mąż co jej dzieciaka zmajstrował,
                  a uważa że łaskę robi- to tylko o nim świadczy, nie o niej. Nikt tu
                  honoru nie stracił, że mieszka u własnego męża/teściów(sic!).

                  Według ciebie kobieta ma być jak kobyła, co to gwizdnie się -
                  przychodzi, gwizdnie się dwa razy - odchodzi? Mówię taki honor
                  kochana to w Islamie co najwyżej.
                  • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 21:39
                    nie zrozumiałaś o czym napisałam.
                    Proponuję jeszcze raz i jeszcze raz, do skutku, wtedy pogadamy.
                  • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 21:42
                    aaa, no jest jeden mały szkopuł-on jej już nie kocha i być z nią nie chce. Zmusi
                    go do miłości i szacunku, bo się nie wyprowadzi?

                    i proponuję ci przeczytać dokładnie i ze zrozumieniem to co napisał autor, bez
                    zbędnych emocji i tzw. solidarności jajników.
                    • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 22:45

                      > aaa, no jest jeden mały szkopuł-on jej już nie kocha i być z nią
                      nie chce. Zmus
                      > i
                      > go do miłości i szacunku, bo się nie wyprowadzi?

                      A może jej to najzwyczajniej w świecie zwisa i powiewa, bo ona też
                      już go tylko i wyłącznie nienawidzi? Chce w ramach rewanżu porobić
                      mu "złych rzeczy". Dlaczego ona ma być od niego lepsza? Dlaczego ma
                      z własnej woli rezygnować z mieszkanka w dużym mieści? Bo pan się
                      odkochał i rozładowuje na niej swoje frustracje? Niech ją wyrzuci...

                      Nie wiem jak to wygląda od strony prawnej. Czy jest zameldowana? Czy
                      faktycznie wyrzucenie jej z domu z małym dzieckiem w sezonie zimowym
                      to taki pikuś? Nie wiemy też co znaczy, że ma dokąd wrócić? Czy
                      oznacza to jej prywatne mieszkanie w małym mieście? Czy "powrót skąd
                      się przyszło" nie oznacza zamieszkania w dwu pokojowym mieszkaniu
                      rodziców, gdzie mieszka już siostra z dwójką dzieci:-) Wtedy
                      faktycznie lepiej zachować honor i robić krzywdę temu mężusiowi, co
                      ma nas w głębokim poważaniu a nie rodzinie:-)

                      >zbędnych emocji i tzw. solidarności jajników.

                      Jakoś specjalnie mnie ten wątek nie poruszył:-) Obiektywna staram
                      się być zawsze, co nie oznacza, że zawsze muszę być przeciwko:-)
                      • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 23:11
                        Czy faktycznie wyrzucenie jej z domu z małym dzieckiem w sezonie zimowym
                        to taki pikuś? Nie wiemy też co znaczy, że ma dokąd wrócić? Czy
                        oznacza to jej prywatne mieszkanie w małym mieście? Czy "powrót skąd
                        się przyszło" nie oznacza zamieszkania w dwu pokojowym mieszkaniu
                        rodziców, gdzie mieszka już siostra z dwójką dzieci:-) Wtedy
                        faktycznie lepiej zachować honor i robić krzywdę temu mężusiowi, co
                        ma nas w głębokim poważaniu a nie rodzinie:-)

                        i to jest właśnie tzw gdybanie, które niestety nic do dyskusji nie wnosi. nie
                        będę się odnosić nie do faktów, a jedynie do czysto hipotetycznych założeń.
                        • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 23:53

                          Zauważ, że ja tu niczego nie zakładam:-) Pisze o rozpiętości
                          możliwości, których Ty nie bierzesz pod uwagę. Ty podchodzisz do
                          tych możliwości dość optymistycznie.
                          Prawda jest taka, że uciec zawsze można. Zawsze. Chociażby do domu
                          samotnej matki. Tylko pytania czy to też można zaliczyć
                          do "możliwości"? Tak, wtedy, gdy sytuacja faktycznie jest nie do
                          zniesienia (np. przemoc fizyczna).

                          Pamiętaj też, że facet z jakiś powodów ma problemy, żeby ją z tego
                          domu wykurzyć. Myślę, że gdyby chodziło o przeprowadzkę do jej
                          prywatnego mieszkania to nie miałby takich dylematów moralnych. Ma z
                          tym jednak problem. Zwróć uwagę, że nie pisze gdzie miałaby się
                          wynieść tylko to miejsce nazywa tajemniczo "skąd się przyszło".
                          Można z tego wywnioskować obniżenie poziomu życia. Tym bardziej, że
                          teraz zamieszkać by tam miała z dzieckiem.
                    • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 01:04
                      No przykro mi, że tak trudno ci zrozumieć, że kobieta może mieć
                      chwilowo inne priorytety niż miłość i pożądanie meżczyzny z którym
                      mieszka. Bo przecież jedynym kryterium jest to czy mężczyzna nas
                      kocha:))wielkie mi cuda. Może jednak akurat ta kobitka jest
                      zaprzątnięta poważniejszymi problemami, np. pracą którą jak on
                      napisał ma tutaj i musiałaby ją stracić, lub czymś innym na przykład.
                      A jeśli nawet nie chce się wyprowadzić bo na coś liczy, to też ma
                      pełne prawo na swój sposób popełniać błędy w ocenie, z tego co
                      napisał autor o seks nie żebrała:)).
                      Dla mnie jedno jest pewne, człowiek ma prawo po swojemu przetrawić
                      odrzucenie przez partnera i zareagować tak jak chce. Ty byś odeszła?
                      Świetnie. Ale nie dorabiaj do tego honorowej ideologii.
                      • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 08:39
                        no wiec nie dziwi mnie, że mąż jej nie szanuje.
                        może gdyby wykazała odrobinę honorowości sytuacja by się odwróciła.

                        Powtarzam-nie szanujesz siebie, godzisz się na takie traktowanie to nie będziesz
                        szanowana.
                        A patologia będzie się pogłębiać.
                        • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 09:15
                          Mamy niestety odmienne poglądy na szacunek do siebie kobiety. Ja nie
                          moge się nadal doszukać braku honoru w zachowaniu jego żony i
                          doprawdy kompletnie nie wiem o co ci chodzi. Pytam się powtórnie,
                          honorowe zachowanie to takie aby zejść facetowi z oczu gdy mu się
                          przestało podobać? Dla mnie to właśnie wyraz braku szacunku do
                          siebie.
                          • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 12:38
                            honorowe zachowanie to takie, ze jeśli ktoś mi dobitnie oświadcza, ze nie chce
                            ze mną być i mnie nie kocha to staram się rozwiązać problem w taki sposób, żeby
                            jak najmniej ucierpiała moja godność i szacunek do samej siebie.
                            Daję sobie rękę uciąć, ze gdyby sytuacja była odwrotna rady byłyby takie, żeby
                            mu wystawiła walizki za drzwi i zmieniła zamki.

                            Nie cierpię takiej poprawności i zakłamania. EOT, bo dyskusja jest jaława.
                            • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:02
                              Ale mącisz. Powiedz, jak bym ci powiedziała, że mi się nie podobasz
                              to honor nakazałby ci zniknąć?
                              • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:04
                                hmm, upraszczasz do urzygu.
                                Zacznij czytać ze zrozumieniem. Ja dyskusję zakończyłam.
                            • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:08
                              malwan napisała:
                              > Daję sobie rękę uciąć, ze gdyby sytuacja była odwrotna rady byłyby takie, żeby
                              > mu wystawiła walizki za drzwi i zmieniła zamki.

                              'i to jest właśnie tzw gdybanie, które niestety nic do dyskusji nie wnosi. nie
                              będę się odnosić nie do faktów, a jedynie do czysto hipotetycznych założeń'

                              Oczywiście - Ciebie Twoja własna wypowiedź nie dotyczy :)

                              > Nie cierpię takiej poprawności i zakłamania. EOT, bo dyskusja jest jaława.

                              Jak się nie umie odpowiadać na pytania to rzeczywiście lepiej schować głowę w piasek ;)
                              • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:18
                                dotyczy, a jakże.

                                Bywam na forum od dawna i wiem jakie mechanizmy i prawidłowości tutaj występują.
                                To tyle, by.
                                • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:39
                                  malwan napisała:
                                  > dotyczy, a jakże.

                                  Jasne - najpierw piszesz, że nie będziesz odnosić się do tego co nie jest faktem, potem sobie fantazjujesz a na koniec jeszcze napisz, że tego nie robisz. Rozdwojenie jaźni jakieś?

                                  > To tyle, by.

                                  Żegnasz się już chyba 3 raz w tym wątku. Odnoś się do konkretnych argumentów i postawionych pytań albo naprawdę zamilknij bo bałagan się tu robi.
                            • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:18

                              Czy honorowe zachowanie to wyprowadzka z dzieckiem do rodziców i
                              bycie na ich utrzymaniu? Czy do domu samotnej matki i zajmowanie
                              miejsca jakiejś kobiecie, którą mąż bije? A może pod most i
                              patrzenie jak dziecko z zimna umiera?

                              Nie rozumiesz do końca o co w honorze chodzi. Honor dla mnie
                              zrobienie czegoś co sie nie opłaca, dla dobra kogoś. Ona prócz dobra
                              mężusia musi myśleć o dobru dziecka, swojej dalszej rodziny a nawet
                              tych wszystkich samotnych matek w gorszej sytuacji. Honor w tym
                              wypadku oznacza rezygnacje ze swojej potrzeby spokoju, żeby jej
                              dziecko nie zamarzło pod mostem, rodzice nie musieli jej przez jakiś
                              czas utrzymywać a inna samotna matka dla jej wygody, nie zostałaby
                              zmuszona do życia w nieludzkich warunkach. Zrozum to!

                              Druga sprawa. To nie jest jego mieszkanie. Założyliśmy wszyscy, że
                              rodzice będą trzymać stronę syna. A jeśli to wcale nie będzie dla
                              nich proste, żeby synową z wnuczką eksmitować? Może tego się pan
                              boi? On sam nawet nie ma prawa jej wyrzucić, bo mieszkanie nie jest
                              jego!!! Nie jest jego tak jak nie jest i jej! On powinien mieć jaja
                              i tą sprawę załatwić. Dopóki teściowie jej nie powiedzą, że powinna
                              się z mieszkania wynieść to ONA MA TAM PEŁNE PRAWO MIESZKAĆ I JEGO
                              ZDANIE MA PRAWO MIEĆ GDZIEŚ! Honor to tylko on traci, że nic z tym
                              nie zrobi prócz marudzenia.

                              > Nie cierpię takiej poprawności i zakłamania. EOT, bo dyskusja jest
                              jaława.

                              Spróbuj popatrzeć na tą sprawę obiektywnie:-) Nikt tu poprawny
                              politycznie nie jest:-)
                              • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:24
                                Czy honorowe zachowanie to wyprowadzka z dzieckiem do rodziców i
                                bycie na ich utrzymaniu? Czy do domu samotnej matki i zajmowanie
                                miejsca jakiejś kobiecie, którą mąż bije? A może pod most i
                                patrzenie jak dziecko z zimna umiera?

                                O tym wszystkim powinna pomyśleć za wczasu. Wszystko się może w życiu
                                przydarzyć, trzeba brać pod uwagę wszelkie możliwości rozwoju małżeństwa.

                                ja tu nie piszę o prawach, bo wszyscy maja prawo robić to, co uważają za słuszne.
                                niech sobie teraz żyje w sowim zgniłym małżeństwie, niekochana i traktowana jak
                                niechciany mebel. Jej wybór.
                                • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:37
                                  malwan napisała:
                                  > O tym wszystkim powinna pomyśleć za wczasu. Wszystko się może w życiu
                                  > przydarzyć, trzeba brać pod uwagę wszelkie możliwości rozwoju małżeństwa.

                                  Czyli jak się nie ma 'zapasowego' mieszkania to nie można wychodzić za mąż i
                                  mieć dzieci :D Ekstra!

                                  > Jej wybór

                                  No oczywiście bo Pan Mąż to bezwolny Misio - on nic nie wybrał. Wcale jej nie
                                  zapłodnił (wiatropylna była) i nie ożenił się biorąc na siebie PRAWNE OBOWIĄZKI
                                  bycia mężem (do czego tak na marginesie się nie odniosłaś). A - i obowiązków
                                  jako ojciec też nie ma (przecież tylko matka ma dbać o szczęście rodziny.) Tak -
                                  to zła kobieta dla Misia była :D
                                  • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:53
                                    jesteś bardzo przewidywalna i na dodatek trywialna.

                                • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:43
                                  Zauważ, że on też nie mieszka u siebie. Mieszka w domu rodziców! To
                                  subtelna acz istotna różnica. Obecnie oboje są w tej samej sytuacji.
                                  Mieszkają u kogoś i są zależni od decyzji tych osób (jego rodziców).

                                  Facet ma dwie wersje do wyboru:
                                  1. Wyprowadzić się "na swoje".
                                  2. Porozmawiać z rodzicami i ustalić ich wizję przeznaczenia tego
                                  mieszkania a następnie, jeśli ich wizja będzie taka sama jak jego
                                  powiedzieć żonie wprost "wyprowadzaj się, jak nie to sądowo załatwię
                                  nakaz eksmisji".

                                  No i dlaczego oczekujesz, że to kobieta będzie lepsza i zrobi mu
                                  przysługę, żeby się lepiej żyło? Jak już Ci pokazałam, jej wybór
                                  jest wyborem mniejszego zła! Tylko on w obecnej sytuacji może
                                  zachować jaja i coś zmienić. To jest w jego interesie, bo zamęczając
                                  ją będzie zamęczał też siebie i ich dziecko. Może to jej uda się go
                                  bardziej zamęczyć nie wyprowadzając się?

                                  > O tym wszystkim powinna pomyśleć za wczasu. Wszystko się może w
                                  życiu
                                  > przydarzyć, trzeba brać pod uwagę wszelkie możliwości rozwoju
                                  małżeństwa.

                                  "gdybym wiedział, że się przewrócę to bym usiadł"

                                  Przesłości już nie zmienisz. Nie ma sensu rozważać co mogli zrobić
                                  kiedyś. On też nie powinien był się żenić. No ale on jest mężczyzną,
                                  jemu wolno.
                                  • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:50
                                    ...Przesłości już nie zmienisz. Nie ma sensu rozważać co mogli zrobić
                                    kiedyś. On też nie powinien był się żenić. No ale on jest mężczyzną,
                                    jemu wolno.

                                    bardzo to odkrywcze.
                                    Ja nie napisałam co można by było zrobić kiedyś, a jedynie to, że na każdą
                                    ewentualność trzeba być przygotowanym i jakoś się zabezpieczyć w miarę
                                    możliwości, a nie być na łasce czy niełasce męża.
                                    i uważać, ze dziecko jest remedium na wszelkie bolączki i swoistym
                                    zabezpieczeniem na "w razie czego".

                                    niech się męczą, jak się pościelesz tak się wyśpisz.
                                    • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 14:00
                                      On też powinien był sie zabezpieczyć:-) Też powinien był pamiętać:
                                      - ze jeśli mieszka u rodziców to musi się z ich wolą liczyć
                                      - biorąc ślub ma obowiązki
                                      - sprowadzając do domu biedniejszą panienkę bez mieszkania, w
                                      wypadku rozstania ona będzie miała problem, żeby honorowo zniknąć z
                                      jego życia...
                                      • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 14:06
                                        nie kwestionuję jego obowiązków ani tego, że powinien myśleć.
                                        • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 14:13
                                          malwan napisała:
                                          > nie kwestionuję jego obowiązków ani tego, że powinien myśleć.

                                          Ależ kwestionujesz. Ani słowem nie zająknęłaś się o tym, że jak założył rodzinę to MA OBOWIĄZEK wspólnie z małżonką dostarczać środków do zaspokojenia jej potrzeb (również mieszkaniowych). Żona to też rodzina jeżeli nie wiesz a obowiązki te nie kończą się w momencie jak Pan się znudzi i przestanie kochać.
                                        • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 14:28
                                          Jak na razie zamiast o nim, grzmisz jak biskup z ambony o kobiecym
                                          honorze, co jest dość obłudne. Tymczasem facet nic nie zrobił w
                                          kierunku rozstania tylko biadoli i bzyka na boku. Mógł się rozwieść,
                                          mogł się wyprowadzić ale liczy właśnie na kobiece cierpiętnictwo w
                                          imię "honoru" które propagujesz, bo jemu tak wygodniej. Ona też robi
                                          jak jej wygodnie i widać trafiła kosa na kamień tym razem.
                                          • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 14:38
                                            Mieszkanie napisał jest "po" rodzicach, czyli odziedziczył(?), jeśli
                                            jest jedynym właściecielem na podstawie zasady surogacji, to
                                            wypędzić jej z mieszkania nie może, jeśl jest ona jego żoną i
                                            mieszka tam z dzieckiem. Po rozwodzie, każdy lokal w którym
                                            małżonkowie zamieszkują sąd traktuje nadal jako lokal ich
                                            zamieszkania(choć jest lokalem o własności ustalonej).
                                            Współmałżonek ma prawo mieszkać w lokalu tego drugiego po
                                            rozwodzie, a tym bardziej dziecko, więc on nie ma możliwości
                                            wyrzucić jej a już zwłaszcza, że nawet się nie rozwiódł. Rozumiem
                                            więc czemu boleje. Wyprowadzka byłaby raczej dobrowolna
                                            • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 14:58
                                              Napisał tak:

                                              "Mieszkanie nalezy do moich rodziców ( zyjacych), ktorzy mieszkaja
                                              we
                                              wlasnym domu. Ja w tym mieszkaniu mieszkam "od urodznia" wiec trudno
                                              zebym sie z niego wynosił.."

                                              Czy jak rozumiem mieszkanie ciągle należy do jego rodziców.
                                              Oni pewnie są tam tylko zameldowani (inaczej mieliby problem z
                                              przedszkolem dla dziecka więc pewnie o to zadbali).
                                              • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 15:06
                                                "Nasza sytuacja życiowa była taka, że mieszkamy w mieszkaniu po
                                                moich
                                                rodzicach, a ona z dzieckiem nigdy sie nie wyprowadzi, bo oznaczac
                                                to bedzie dla niej powrot do małego miasteczka.."

                                                No to widocznie wyraził się nieco dwuznacznie.
            • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 15:25
              malwan napisała:
              > Zachowanie twojej żony i brak zupełny honoru nie mieści mi się w głowie. Jej
              > priorytety też są baaardzo jasno określone...żałosne.

              Masz rację - dach nad głową dla siebie i dziecka to żałosny priorytet. Całkowity brak honoru :D
              • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 18:40
                wyraziłam swoja opinie i już.
                Dla mnie dziecko nie jest wystarczającym powodem do życia z kims kto mnie nie
                kocha i mną pomiata
                • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 18:59

                  Nie rozumiem w ogóle po co rozpatrywać ten problem w
                  kategoriach "honorowości". A jeśli już, to dlaczego nie dokonałaś
                  też oceny JEGO honoru? Tym bardziej, że to ON założył ten wątek i do
                  niego masz dojście... Ona pewnie tego nie przeczyta:-)

                  No ale dobrze, więc ustaliłaś, że kobieta nie ma honoru albo po
                  prostu sytuacja ją na tyle zdołowała, że schowała honor do kieszeni.
                  No i co z tego? Czy to daje komuś prawo, żeby ją dodatkowo
                  krzywdzić? Czy człowiek bez honoru, bezsilny już nie powinien mieć
                  żadnych praw i można z nim wszystko zrobić? Czy taki człowiek już na
                  nie zasługuje na ludzkie traktowanie?
                  • malinka1969 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 19:41
                    zakletawmarmur napisała:

                    >
                    > Nie rozumiem w ogóle po co rozpatrywać ten problem w
                    > kategoriach "honorowości". A jeśli już, to dlaczego nie dokonałaś
                    > też oceny JEGO honoru?

                    Myślę, że dlatego, iż Malwan jawi mi się jako alter ego Jokera;)Wiele osób na
                    tym forum pojawia się tu w różnych osobach, trzeba tylko trochę poczytać między
                    wierszami:)
                    • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 20:06

                      Przyznaje na ten pomysł nie wpadłam:-)

                      Choć przyznaje, że czasami mam takie wrażenie, że taki jeden P pod
                      różnymi nickami mnie prześladuje:-) Zamiast się odezwać, napisać na
                      priv... Gorzej jakaś schizofrenia paranoidalna na stare lata się
                      odzywa.
                      • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 23:21
                        to jest mój ulubiony argument tych, którym argumentów brak.

                        Do bycia trollem wystarczy już mieć inną opinię niż ogół ;-). Zabawne ;-))
                        • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 00:25

                          Nie jesteś pępkiem świata. Nie miałam Ciebie na myśli pisząc o P:-)
                          • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 08:34
                            Wiele osób na tym forum pojawia się tu w różnych osobach, trzeba tylko trochę
                            poczytać między
                            wierszami:)

                            a ja się nie odnosiłam do tego co napisałaś o p. a do tego co powyżej.
                            A że ochoczo podchwyciłaś temat to napisałam, że trollem nie jestem.
                            • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 09:24

                              Następnym razem pilnuj gdzie posta podpinasz. Unikniesz tego typu
                              nieporozumień:-)
                        • malinka1969 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 06.11.09, 19:53
                          malwan napisała:

                          > to jest mój ulubiony argument tych, którym argumentów brak.
                          >
                          > Do bycia trollem wystarczy już mieć inną opinię niż ogół ;-). Zabawne ;-))
                          >

                          Nie "zmuszaj" mnie do używania argumentów merytorycznych, bo i tak ich nie
                          słuchasz,a mnie szkoda czasu na jałową gadaninę, dla mnie jesteś po prostu
                          drugim wcieleniem Jokera i swojego zdania nie zmienię. Fakt, że "Joker" po tym
                          jak został, uważam słusznie, uznany przez forumowiczów uznany za
                          nieodpowiedzialnego chłystka zniknął, a w tym samym czasie pojawiła się "Malwan"
                          utwierdza mnie w tym przekonaniu.
                  • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 21:30
                    nigdzie nie napisałam, że on się zachowuje prawidłowo i przyzwoicie. Ale
                    przynajmniej jest szczery wobec kogoś kogo już nie kocha.
                    I nigdzie w jego zachowaniu nie doszukałam się tego, że on ją nieludzko
                    traktuję. Wyluzuj, bo chyba cię odrobinę ponosi i dorabiasz ideologię.
                    • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 22:29

                      Ale
                      > przynajmniej jest szczery wobec kogoś kogo już nie kocha.

                      A to, że jest szczery z którego fragmentu wyczytałaś?

                      Ja przeczytałam to:

                      "Miałem juz
                      kochanke, dowiedziala sie o tym, narobiłem innych złych rzeczy w
                      podświdomości liczac ze sie ode mnie wyprowadzi i bede mógł układac
                      sobie zycie na nowo-"

                      Pytanie... Co rozumiesz jako "złe rzeczy"? Jak dla mnie to
                      zachowywanie się wobec kogoś źle:-) Fakt widziałam takie "złe
                      rzeczy" na własne oczy więc domyślam się jak to może wyglądać...

                      > I nigdzie w jego zachowaniu nie doszukałam się tego, że on ją
                      nieludzko
                      > traktuję.

                      Złe rzeczy, zdrady to dla mnie złe traktowanie, no ale rozumiem, że
                      każdy może interpretować to na swój sporób. Są przecież tacy, co
                      stwierdzą, że jak nie pije, nie bije i do domu wraca to jest dobrze.
                      Oby żona Jokera takich rodziców nie miała, bo wtedy usłyszy wywód
                      jaki to błąd zrobiła, że od takiej "partii" zwiała:-) Już lepiej
                      byłoby dla dziewczyny gdyby to on ją zostawił...

                      > traktuję. Wyluzuj, bo chyba cię odrobinę ponosi i dorabiasz
                      ideologię.

                      W którym miejscu dorobiłam ideologię? No i co rozumiesz
                      poprzez "ideologie"?
                      • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 23:08
                        1. złe traktowanie oznacza znęcanie się psychiczne i fizyczne w moim pojęciu.

                        2 z postu nie wynika, żeby on ja bił lub psychicznie dręczył.

                        3. zdrada - owszem, nie jest szczytem przyzwoitości, dla mnie jest przejawem
                        braku szacunku i miłości. nie uprawiali seksu długo, kobieta świadoma i mądra, a
                        już z pewnością czujna, musi liczyć się z tym, ze jeśli seksu brak w małżeństwie
                        to facet zacznie wreszcie szukać tego na boku, i powinna jej się czerwona lampka
                        zapalić. Jeśli ona nie myślała nad tym to dla mnie jest to wynik ignorancji
                        potrzeb męża.

                        4 po owej zdradzie wnoszę, iż jej nie kocha, a już na pewno wnoszę to po tym ,
                        że sądził, że ona po tym incydencie się wyprowadzi i nawet się na pół słowka nie
                        zająknął, że byłoby mu źle, ba, nawet by się ucieszył, no bo w końcu o to mu szło.

                        5. mnie poniosło w tym, że napisałam, ze jest z nią szczery. To z kolei moja
                        nadinterpretacja, coś mi się pomyliło.

                        6. dorabiasz ideologię do zaistniałej sytuacji. Mąż jest zły i okropny, żona
                        biedna i bez winy. A to niestety nie jest takie oczywiste.
                        Dążysz do przedstawienia określonego założenia, które jest w interesie kobiet,
                        matek, żon... tym bardziej, że posta napisał facet, który przyznał się do zdrady
                        i do tego, że żony nie kocha raczej. Ach, no i jest to dziecko, które warunkuje
                        ich zachowania. A on zły i niedobry chciałby, żeby żona się wyprowadziła z jego
                        mieszkania. Jego, bo nie wspominał o współwłasności, no chyba, ze znowu coś
                        przeoczyłam.
                        • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 00:23

                          2 z postu nie wynika, żeby on ja bił lub psychicznie dręczył.

                          A jak konkretnie rozumiesz "złe rzeczy" żeby zmobilizować kogoś do
                          wyprowadzenia? Proszę o konkrety z życia:-) Jestem niestety tak
                          ograniczona, że nie potrafię wymyślić takich "złych rzeczy", które
                          nie są mniejszym lub większym dręczeniem...

                          > 3. zdrada - owszem, nie jest szczytem przyzwoitości, dla mnie jest
                          przejawem
                          > braku szacunku i miłości. nie uprawiali seksu długo, kobieta
                          świadoma i mądra,
                          > a
                          > już z pewnością czujna, musi liczyć się z tym, ze jeśli seksu brak
                          w małżeństwi
                          > e
                          > to facet zacznie wreszcie szukać tego na boku, i powinna jej się
                          czerwona lampk
                          > a
                          > zapalić. Jeśli ona nie myślała nad tym to dla mnie jest to wynik
                          ignorancji
                          > potrzeb męża.

                          Ale on napisał, że też sie z nią bzykać nie chce bo jest
                          nieatrakcyjna:-) No i brak seksu w związku nie oznacza że można
                          zdradzać. Tak samo jak skąpstwo męża nie oznacza, że można go
                          okradać lub oszukiwać na kasie. Tzn teoretycznie można bo siedzieć
                          za to raczej nie pójdzie. Jest to przykład "złego zachowania".
                          Zawsze znajdzie się powód, żeby kogoś zle potraktować. Jak w pewnej
                          piosence "szanuje tych, którzy na to zasłużyli". Ja uważam to za
                          dobrą wymówkę swojego złego zachowania. Jak kogoś nie szanuję to
                          znaczy, że to jego wina, bo nie zasłużył:-)

                          4 po owej zdradzie wnoszę, iż jej nie kocha, a już na pewno wnoszę
                          to po tym ,
                          > że sądził, że ona po tym incydencie się wyprowadzi i nawet się na
                          pół słowka ni
                          > e
                          > zająknął, że byłoby mu źle, ba, nawet by się ucieszył, no bo w
                          końcu o to mu sz
                          > ło.

                          Oczywiście, że jej nie kocha. Ba chyba pewnie nienawidzi, skoro robi
                          jej "złe rzeczy" żeby ją wykurzyć. Tylko czy to musi oznaczać, że
                          laska powinna być dla niego lepsza i robić mu dobrze? Czy ona nie ma
                          takiego samego prawa robić mu na złość?

                          > 6. dorabiasz ideologię do zaistniałej sytuacji. Mąż jest zły i
                          okropny, żona
                          > biedna i bez winy. A to niestety nie jest takie oczywiste.
                          > Dążysz do przedstawienia określonego założenia, które jest w
                          interesie kobiet,
                          > matek, żon... tym bardziej, że posta napisał facet, który przyznał
                          się do zdrad

                          To sobie najpierw poczytaj inne moje posty, zanim zaczniesz dorabiać
                          ideologie:-) Zanim napiszę posta próbuje się postawić w sytuacjach
                          obu osób. Pamiętam też komu odpowiadam. W tym wypadku to ON. To na
                          jego wadach się skupiam. Dlaczego? Bo jeśli chcemy naprawić świat to
                          powinniśmy zacząć od naprawy siebie. Gdyby posta napisała ona to
                          napisałabym odpowiedź "pod nią" o jej wadach.

                          Uważam, że w pierwszej kolejności rozwiązywania problemów powinno
                          się zaczynać od postawienia się w sytuacji tej drugiej strony.
                          Dzięki temu łatwiej dostrzec swoje błędy. Nie widzę sensu w pisaniu
                          o jej błędach. Mogło by się okazać, że zamiast na swoich skupiał się
                          na jej. Albo wytłumaczyłby jej błędami swoje błędy i nic by się nie
                          zmieniało albo zmieniło na gorsze.
                          • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 09:26
                            W tym wypadku to ON. To na jego wadach się skupiam. Dlaczego? Bo jeśli chcemy
                            naprawić świat to
                            powinniśmy zacząć od naprawy siebie. Gdyby posta napisała ona to
                            napisałabym odpowiedź "pod nią" o jej wadach.

                            nie potrafię zaakceptować sytuacji, w której kobieta godzi się na takie
                            traktowanie. Rozumiem, że można się poświęcać w imię ratowania małzeństwa, ale w
                            tej sytuacji zachowanie tej kobiety jest jak dla mnie zadziwiające.

                            On jest bardzo nie w porządku, ale jakie rady można mu w tej sytuacji dać, skoro
                            jej nie kocha i nie chce z nią być.
                            Nawet jeśli się rozwiedzie nic to nie zmieni. Mieszkania jej nie kupi, dlaczego?
                            nie wiem.

                            Oczywiście, że jej nie kocha. Ba chyba pewnie nienawidzi, skoro robi
                            > jej "złe rzeczy" żeby ją wykurzyć. Tylko czy to musi oznaczać, że
                            > laska powinna być dla niego lepsza i robić mu dobrze? Czy ona nie ma
                            > takiego samego prawa robić mu na złość?

                            wiesz, jak dla mnie robienie na złość jest dziecinadą. Małżeństwo to nie pole
                            bitwy, nie przeciąganie liny na swoją stronę, ani nie hołdowanie zasadzie oko za
                            oko...albo jak kuba bogu...ewidentnie to małżeństwo to pomyłka, więc już dawno
                            powinno się zakończyć.

                            Jak w pewnej
                            > piosence "szanuje tych, którzy na to zasłużyli". Ja uważam to za
                            > dobrą wymówkę swojego złego zachowania. Jak kogoś nie szanuję to
                            > znaczy, że to jego wina, bo nie zasłużył:-)

                            Ja nie szanuję ludzi, którzy na to nie zasługują. Tak właśnie, i nie jest to
                            żadna wymówka. Szanuję ludzi z zasady, ale jeśli ktoś się wyłoży i ujawni cechy,
                            które skumulowane dają mi obraz chama i sqrwiela, no to u mnie dla kogoś takiego
                            szacunku brak.
                            Dlatego jej zachowania nie kumam.


                            i dlaczego on ma jej zostawiać swoje mieszkanie, a sam się wyprowadzić. Nie
                            rozumiem. Bo ona jest kobietą i mają dziecko? Dziecko może zostać z nim przecież.
                            Każdy robi jak mu wygodnie, to mnie nie dziwi. Ale dziwi mnie brak obiektywizmu
                            w tej dyskusji. A dziecko, powtarzam, jest tu pretekstem, zwłaszcza dla niej, a
                            przynajmniej tak odczytuję to co on napisał.
                            On jej nie wyrzuci, bo to dziecko jest, ona to doskonale wie, więc tak sobie
                            żyją...
                            • mujer_bonita Malwan 05.11.09, 10:02
                              malwan napisała:
                              > i dlaczego on ma jej zostawiać swoje mieszkanie, a sam się wyprowadzić. Nie
                              > rozumiem. Bo ona jest kobietą i mają dziecko? Dziecko może zostać z nim przecież.
                              > Każdy robi jak mu wygodnie, to mnie nie dziwi. Ale dziwi mnie brak obiektywizmu
                              > w tej dyskusji. A dziecko, powtarzam, jest tu pretekstem, zwłaszcza dla niej, a
                              > przynajmniej tak odczytuję to co on napisał.

                              Wiesz - zęby aż bolą jak się Ciebie czyta.

                              Po pierwsze - zabraniasz czegoś innym a sama to robisz - ZAKŁADASZ coś.
                              Zakładasz, że dziecko jest dla żony 'pretekstem'. Do czego? Do zostania w
                              mieście? Skoro to tylko pretekst to zakładasz, że ona ma dokąd pójść. Twoje
                              ZAŁOŻENIE jest oczywiście jedyne słuszne a inne - że jednak nie ma gdzie się
                              podziać i dlatego znosi upokorzenia jest tylko 'brakiem obiektywizmu'??

                              Po drugie - nie umiesz czytać. Mieszkanie nie jest jego - należy do jego rodziców.

                              Po trzecie - pan wyraził się jasno, że życzyłby sobie zniknięcia tak żony jak i
                              dziecka. W końcu chce sobie na nowo życie ułożyć. Czego z tego nie zrozumiałaś??

                              Po czwarte - on jest MĘŻEM co oznacza OBOWIĄZKI. Polecam lekturę Kodeksu
                              Rodzinnego i Opiekuńczego w zakresie praw i OBOWIĄZKÓW małżonków. Małżeństwo to
                              nie zabawa gdzie jedna ze stron może sobie powiedzieć 'Znudziło mi się, zabieraj
                              zabawki i spier...aj'. Ciągle podkreślasz, że on otwarcie mówi czego chce. I co
                              z tego?? Otwarcie jest palantem - taki to plus?? Jak otwarcie mówi, że jej nie
                              kocha to nagle wszelkie obowiązki przestają go obowiązywać?
                              • zakletawmarmur Re: Malwan 05.11.09, 10:49

                                > Po drugie - nie umiesz czytać. Mieszkanie nie jest jego - należy
                                do jego rodzic
                                > ów.

                                Ano i to może być jego problemem. Jak się rodzicom wytłumaczy, jeśli
                                to on ją z mieszkania wyrzuci? Co teściom powie? Że już jej nie
                                kocha i chce sobie życie na nowo z inną ułożyć? To nie to pokolenie,
                                żeby było w stanie tak łatwo to zrozumieć.
                                W jego interesie jest po prostu, żeby ona sie wyprowadziła sama.
                                Wtedy nie będzie musiał nikomu sie tłumaczyć.

                                Jak wygląda to z jej perspektywy?
                                Jeśli sama się wyprowadzi to co rodzicom powie? Że był dla niej nie
                                miły? Że miał kochankę? A jak rodzice są z tej opcji co "dopóki
                                wszystkiego nie przepija, dopóki do domu wraca to trzeba się chłopa
                                trzymać" to jakie ona będzie miała z nimi życie?

                                Jego po prostu to rozstanie też coś kosztuje: święty spokój, opinię
                                rodziny. Chciałby tak to przeprowadzić, żeby było jak
                                najbardziej "opłacalnie". On zyskuje wolne mieszkanie, święty
                                spokój. Na nią zwala problemy- mieszkaniowe i odpowiedzialność.
                                Jeśli powrót "skąd się przyszło" oznacza zamieszkanie z rodzicami,
                                którzy tak łatwo nie zaakceptują faktu, że od męża odeszła to wcale
                                nie musi być lepiej niż ma teraz.

                                Dziewczyna ma prawo się bronić przed tą niesprawiedliwością.
                            • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 10:06
                              > nie potrafię zaakceptować sytuacji, w której kobieta godzi się na
                              takie
                              > traktowanie. Rozumiem, że można się poświęcać w imię ratowania
                              małzeństwa, ale
                              > w
                              > tej sytuacji zachowanie tej kobiety jest jak dla mnie
                              zadziwiające.
                              >

                              A ja nie rozumiem jak za pajdę chleba można człowieka pobić.
                              Słyszałam różne takie ciekawe opowieści z ust człowieka, który
                              pracował w obozie w Oświęcimiu. Czy to oznacza, że powinnam tych
                              ludzi krytykować? A może powiedzieć: "byliście wszyscy głupi,
                              zamiast walczyć godziliście się na niewolę". Nie zasługują na mój
                              szacunek?
                              Powtórzę jeszcze raz. To on ma nad kobietą władzę (jego mieszkanie).
                              To on wykorzystuje ten argument siły, żeby osiągnąć swój cel (zwalić
                              odpowiedzialność na nią). To on jest silniejszy a IMO wina leży
                              właśnie po stronie silniejszego. Pisanie słabszemu, żeby się wziął w
                              garść ma oczywiście sens (jeśli to przeczyta). Pisanie silniejszemu,
                              że ma prawo źle traktować słabszego jest dla mnie chore (tak to
                              subiektywna opinia).

                              Kolejna sprawa nie wiesz co jej powiedział i jak to zabrzmiało. Może
                              dziewczynie przekazał inny komunikat niż chciał jej przekazać?

                              > wiesz, jak dla mnie robienie na złość jest dziecinadą. Małżeństwo
                              to nie pole
                              > bitwy, nie przeciąganie liny na swoją stronę, ani nie hołdowanie
                              zasadzie oko z
                              > a
                              > oko...albo jak kuba bogu...ewidentnie to małżeństwo to pomyłka,
                              więc już dawno
                              > powinno się zakończyć.

                              Czyli to ONA zachowuje się dziecinnie a ON robi dobrze, że jej nie
                              szanuje, bo przecież na to nie zasłużyła.

                              > i dlaczego on ma jej zostawiać swoje mieszkanie, a sam się
                              wyprowadzić. Nie
                              > rozumiem. Bo ona jest kobietą i mają dziecko? Dziecko może zostać
                              z nim przecie
                              > ż.

                              Jakoś o tym nie wspomniał, że chce o dziecko walczyć. Pisze o "nowym
                              życiu" (w domyśle nowa kobieta, nowe dzieci). Poza tym ja nie
                              wymagam od niego, żeby zostawił jej mieszkanie. Niewątpliwie pomoc w
                              organizacji jej nowego życia byłaby honorowym rozwiązaniem:-)
                              Nigdzie jednak tego on niego nie wymagałam:-) Z prostego powodu.
                              Jestem zdania, że dobre uczynki mają sens tylko wtedy, gdy
                              faktycznie chcemy komuś pomóc a nie gdy się zmuszamy i w duchu
                              żałujemy. Nie podoba mi się jednak, że facet nie potrafi wziąć na
                              siebie swojej części odpowiedzialności. Przez to bardziej ją
                              krzywdzi. Lepiej uśpić cierpiącego psa, niż pozwolić mu kilka dni
                              dogorywać w mękach.
                              • possessive Och ziuta.. 05.11.09, 10:50
                                Dla mnie zwyczajna sprawa.:))

                                "Och Ziuta, dziś życie me przegrane jest
                                Przegrane jest przez jedną noc
                                Ziuta, naprawdę nie wiem jak się pozbyć
                                Jak się pozbyć ciebie stąd"
                                [...]
                                "Och Ziuta, dlaczego mą dziewczyną
                                Pierwszą stałaś się tej nocy złej
                                Och Ziuta, kobiet dotąd nie znałem
                                Nie wiedziałem, jak to robi się

                                Hrabiowski przecież tytuł mam
                                A ty gosposią byłaś mi
                                Podniosłaś swój społeczny stan
                                A wszystko to przez jedną noc"
            • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 15:37
              Nie poniża żony bo chce się z nią rozwieść:-) Poniża ją w inny
              sposób. Przeczytaj uważnie co napisał:

              "Miałem juz
              kochanke, dowiedziala sie o tym, narobiłem innych złych rzeczy w
              podświdomości liczac ze sie ode mnie wyprowadzi i bede mógł układac
              sobie zycie na nowo- jednak ona wie co sie swieci i nie wyprowadzi
              sie. "

              Niestety sytuacje gospodarczą mamy jaką mamy. Mieszkanie jest
              luksusem.

              > Mówi otwarcie czego chce przecież.

              IMO właśnie tego nie robi:-)
              Facet ma tą zdecydowaną przewagę nad kobietą. Ma mieszkanie, ma
              władzę. Może jej powiedzieć w każdej chwili "wypad". Problem polega
              na tym, że tego nie robi. Wie że to byłoby nieładnie. Liczy, że gdy
              będzie dla żony niemiły to ona sama wpadnie na to, żeby się
              wyprowadzić i do końca życia być na łasce i widzimisie swoich
              rodziców (podejrzewam, że w tym małym miasteczku też nie czeka na
              nią jej prywatne mieszkanie).

              Zamieszka z rodzicami i tak będzie kisiła się tam przez resztę
              życia. Żaden bank jej w ciągu najbliższych lat pożyczki na
              mieszkanie nie da. W małych miejscowościach nie zarabia się dużo a
              ona będzie samotna z małym dzieckiem na karku.
              Jest udupiona. Z jednej strony mąż, który ją traktuje jak
              kłopotliwego wrzoda na tyłku, z drugiej strony pewnie przeszczęśliwi
              i dumni z córki (co to od męża z dużego miasta uciekła) rodzice. Jej
              wybór póki co to wybór mniejszego zła. Wybiera to zło z mężem. Wcale
              się jej nie dziwie, bo chyba na jej miejscu też udawałabym głupią i
              czekała z rozwodem aż teście kojtną, żeby mieć prawo do połowy
              mieszkania:-)

              Mnie nie wkurza wcale to, że facet chce rozwodu. Mnie zastanawia
              dlaczego nie potrafi wziąć odpowiedzialności za to na własne barki?
              Dlaczego nie powie jej wprost "wyprowadzaj się"? Dlaczego, skoro
              wie, że tego właśnie od niej oczekuje i zdania już nie zmieni nie
              stać go właśnie na tą szczerość? Dlaczego wybiera znęcanie się nad
              nią i czekanie aż będzie jej tak źle, że sama to zrobi? IMO jest
              słaby. Nie chce sam podejmować tej trudnej decyzji. Chce, żeby ta
              bezbronna kobieta zrobiła to za niego.
        • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 09:01
          Wiesz co joker, zrozumiałam tylko tyle, że kobitka ma się po cichu
          usunąć ci z oczu z dzieciakiem bez względu na koszta, dlatego że
          tobie tak wygodniej. Popraw mnie jeśli coś źle zrozumiałam.
          A skoro tak jest, to kiepsko kalkulujesz. Nieładnie.

          Facet powinien być gentelmanem nawet w stosunku do kobiety która go
          nie kręci, w przeciwnym razie jest idiotą:))
        • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 13:19
          joker7979 napisał:
          > gdybym uslyszal, ze ktos nie chce ze mna zyc nie trułbym
          > komus zycia tylko dlatego zeby mieszkac w duzym miescie, dla wlasnej
          > wygody.

          Człowieku ILE TY MASZ LAT????

          Gdyby mieszkanie należało do rodziców żony to naprawdę wierzysz, że po
          usłyszeniu, że ona 'nie chce z Tobą być' natychmiast wyniósłbyś się z dzieckiem
          na ulicę żeby 'nie truć jej życia'??????
        • malinka1969 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 19:29
          Joker mam pomysł, daj jej do przeczytania ten wątek, nie wiem czy to pomoże, ale
          gdybym była na miejscu Twojej żony i przeczytała głupoty, które wypisujesz, sama
          bym się wyprowadziła z dzieckiem gdziekolwiek, bo wszystko w życiu można
          stracić, ale godności i szacunku dla siebie nie można. Tak dla porządku, nie
          jesteś jakimś super samcem, który Bóg wie co osiągnął, wszystko co posiadasz
          zawdzięczasz rodzicom, a na świecie istnieją ludzie wartościowi, umiejący sobie
          radzić w życiu, bez liczenia na to, że coś się samo załatwi. Twoja żona nie jest
          gorsza przez to, że pochodzi z małego miasteczka, być może się po prostu na
          razie zagubiła i boi się zmian, jak wielu ludzi, ale uważam, że jeżeli zostanie
          jej przedstawione Twoje stanowisko w równie stanowczy sposób jak to zrobiłeś na
          forum, podejmie właściwą decyzję.
    • lilyrush Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 09:29
      Oj biedactwo..jakoś mi Cie wcale nie szkoda. Głupota czasami boli, a Ty masz
      takie życie jakie sobie wybrałeś.
      Jak sie uważa siebie za dorosłego na tyle, żeby uprawiać seks to się powinno być
      na tyle dorosłym, żeby stosować antykoncepcję, jak sie nie chce mieć dziecka.
      Jak sie dziecko zrobiło obustronnie (tylko mi nie pisz, że żona Cie wrobiła i
      oszukała) to trzeba poniesć za to odpowiedzialność. Niekoniecznie trzeba od razu
      brać ślub, można płacić alimenty. Tylko Tobie zdaje sie taka opcja nie bardzo
      odpowiada.
      Jak sie nie chce z kimś życ i być to sie można rozwieść. Nie rozumiem dlaczego
      Twoja żona będąc Twoja żoną miałaby sie wyprowadzać. Rozwiedź sie to wtedy
      będziesz mógł jej cos sugerować. Jeśli nie macie rozdzielności majątkowej to to,
      co Twojej jest tez jej. Tak, wiem- mieszkanie jest Twoich rodziców- wiec rodzice
      mogą ją oczywiście z tego mieszkania wyrzucić.
      Szkoda mi tylko i wyłącznie nic nie winnego dziecka, że ma takich idiotów za
      rodziców...
    • jamtoja Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 13:36
      trochę nie kumam...
      nie mógłbyś zostawić jej i swojemu dziecku mieszkania i sam się
      wyprowadzić???
    • zawsze-czarny-kot Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 14:30
      wnieś o rozwód ,dogadaj się z nią albo się wyprowadza a ty pomagasz jej
      finansowo utrzymac nowe mieszkanie albo zostawiasz jej i dziecku mieszkanie a za
      to nie płacisz alimentów .jJeśli tak ci zle to pakuj walizki i ....
      • blackperla Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 17:19
        Coś mi tu nie hallo....
        Ta kobieta została w tych opowieściach jokera pozbawiona osobowości. Stworzył (w
        każdym razie w moich oczach) wypchany szlafrok w kapciach, z kamienną twarzą i
        nieugiętą postawą, nie mrugającą oczami z dzieckiem marudzącym i wiszącym u boku.
        A to mi się bynajmniej nie podoba.

        Nie odżegnuję Cię jednak od czci i wiary, bo nie znam Waszego życia od
        podszewki, a prawda jak to prawda leży pośrodku.
        Lecz jeśli faktycznie tak Ci ta sytuacja doskwiera, wyczerpuje, a żona wzbudza
        najgorsze ludzkie uczucia i jest Ci obojętna i seksualnie i uczuciowo, to....co
        tu jeszcze robisz?
        Zamiast kopać pod Waszym związkiem te różne dołki, bawić się w podchody, zabierz
        się do sprawy konkretnie!
        Jeśli ona faktycznie jest tak totalnie bierna, to Ty wykaż inicjatywę i ulżyj
        Wam obojgu!!!

        A jak baaardzo zależy Ci na wolności czy też "nowym życiu" to będziesz wiedział
        co zrobić.
        Facet do cholery! Po co tak się męczysz, dręczysz i innych również!
        Do sądu marsz! :)
    • wbka1 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 17:39
      Mieszkanie od rodziców będzie zawsze twoja odrębną wlasnoscią
    • deodyma Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 18:26
      jak to mozliwe, ze poszedles do lozka z kobieta, ktora Cie nie
      pociaga???
      • malinka1969 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 19:51
        deodyma napisała:

        > jak to mozliwe, ze poszedles do lozka z kobieta, ktora Cie nie
        > pociaga???

        Och Ziuta, ja wiem że nie ma brzydkich kobiet tylko wina czasem
        brak....Widocznie Jokerowi nie było brak;)
    • tarantinka Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 04.11.09, 22:56
      przecież to proste, wyprowadzasz się, wynajmujesz sobie mieszkanie,
      płacisz żonie alimenty, układacie sobie życie jak wam pasuje, jak
      żona stanie na nogi to ewentualnie pogadacie o tym mieszkaniu , w
      którym mieszka, Mniej malostkowości i twój problem zniknie.
      • bi_chetny Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 12:50
        klimaty trochę jak z Placu Zbawiciela...
        • malwan Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 12:54
          no i widzisz...trafne spostrzeżenie...
          a później dziwota, że patologia się pogłębia. Sygnałów ostrzegawczych nie należy
          lekceważyć,myśląc, że jakoś to będzie.

          Ten film powinna obejrzeć każda uzależniona (w jakikolwiek sposób, z obrączka na
          palcu czy bez) od mężczyzny kobieta. Ku przestrodze...
          • rachela25 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 13:18
            No to niezły klops. Nie zazdroszcze. Pozostaje ci chyba tylko czekać
            aż twoja żona sfrustruje sie na maksa i sama odejdzie. Nie sądze że
            bedzie jej odpowiadac takie życia na dłuższą mete . Każdy potrzebuje
            miłości , czułości. Wy tego nie macie , wiec to kwestia
            czasu ,ciekawe tylko jak długa
        • glamourous Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 06.11.09, 18:27
          No wlasnie, tez mi sie ten watek z "Placem Zbawiciela" skojarzyl.
          Analogia jest uderzajaca.
    • mujer_bonita Trochę światła na historię... 05.11.09, 14:31
      Jak się okazuje Joker nie po raz pierwszy pisze na forum ;) Trochę więcej szczegółów z jego historii:

      'Fakt jest taki, że
      żona zaszła w ciążę, kiedy mój romans był jeszcze w powijakach.Z biegiem czasu
      uzmysłowiłem sobie że żona mnie już nie pociąga,a nie było to związane z ciążą,
      a jak sięgnąłęm pamiecia wstecz,to nigdy nie była seks bombą, ale po prostu
      wtedy mi to nie przeszkadzało, problem pojawił się gdy poznałem kochankę, dodam
      że ona ma męża i małe dziecko,i generalnie mówiąc nasz romans wpłynął
      destrukcyjnie na jej małżęństwo, z tych samych powodów co na moje..'

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,60378096,60442052,Re_Zalamany_.html
      • possessive Re: Trochę światła na historię... 05.11.09, 14:40
        No to on nawet z rozwodem się waha:)) bo być może ona byłaby w
        stanie udowodnić mu winę. Nie dziwię się, iż boleje.
        • ki_czort Re: Trochę światła na historię... 05.11.09, 16:11
          Szkoda, że kolega założyciel prysnął po trzech wypowiedziach i więcej o
          sympatycznym stadle się nie dowiemy.
          Swoją drogą facet jest mięczak - niby się nie chce ch...owo zachować i
          powiedzieć jej wprost: won z mojego mieszkania (jak tu ktoś określił: "ma pełne
          prawo do mieszkania rodziców" - ciekawe, co rodzice na to), ale tak będzie
          małżonkę gnoił, że sama może odejdzie nie wiadomo dokąd. Daj Boże.
          Nad dzieciakiem się nie ma co litować, oprócz sytuacji naprawdę skrajnych w
          rodzaju przemoc domowa, gwałty, bicie na okrągło (a często i nawet wtedy) dzieci
          wcale nie chcą rozwodu rodziców.
          Dzieci chcą względnej stabilizacji i póki małe i średnio kumate nie będą
          widziały cichych wojen podjazdowych a już na pewno nie będą im one przeszkadzać.
          Dopóki jest pewien minimalny poziom kultury w domostwie (powiedzmy, że jest,
          chociaż przy Jokerze ogarnia mię złośliwie cień wątpliwości) gra gitara.
          Dopiero jak podrastają trochę dzieciary, to im się zaczyna jednego czy drugiego
          rodzica żal robić (a i to przy założeniu pewnym, ale nie o tym wątek).
          Zgadzam się, że kolega Joker ma mieszkaniowy problem. Trochę dobrej woli nasz
          bohaterze a na pewno się uda go rozwiązać. Jeśli chodzi o seks, to żonata
          kochanka jest świetnym pomysłem dla Ciebie: żadnych zobowiązań a się seksić
          można. Nawet dzieciak jak się przytrafi to na prawowitego męża będzie, nie na
          Ciebie. No i z nikim się nie będziesz musiał mieszkaniem rodziców dzielić. Dla
          mnie bomba.

          Na marginesie: co to jest malizna? To miała być mielizna czy może golizna? <w
          sensie - obnażę przed Wami prawdę o nas>?
          • nimfomankaa Re: Trochę światła na historię... 05.11.09, 22:14
            jak dla mnie to autor pisząc ten wątek myślał głową znajdująca się między nogami
            a nie na karku - myśli tylko o braku seksu !
            a gadanie o tym że żona powinna sie wynieść z małym dzieckiem np do rodziców
            stracić pracę i być na utrzymaniu np cudownego męża to komedia , jak ona sie
            wyprowadzi i on za jakiś czas będzie pisał ze żona nie pracuje i musi ja
            wspierać finansowo to też ją skrytykujecie? a jeśli rodzice ja nie przyjmą i
            wyląduje na ulicy z maleńkim dzieckiem i będzie patrzyć jak dziecko będzie
            chciało lizaka a ja nie będzie stać to wtedy będzie honorowa? zachowa sie
            honorowo jak z dnia na dzień wyjdzie z domu zabierze córce ukochanego tatę tylko
            dlatego że ona mu sie już nie podoba? ona ma zajmować sie dzieckiem cały tydzień
            , do tego pracować by utrzymać dziecko i koszty wynajmu i innych opłat a tatuś
            ma zapłacić tylko parę groszy alimentów i widywać dziecko w weekend i to jak
            będzie miał czas między kolejnym zaliczaniem panienek? a jakby wyjechała np do
            pracy do Angli z jakimś facetem co ograniczyło by znacząco kontakty ojca z
            dzieckiem to co byście powiedzieli? dlaczego co niektórzy zakładają że dziecko
            to tylko jej "sprawa"? ona może " nie ma prawa mieszkać w tym mieszkaniu" ale
            prawo ma ich dziecko bo jest tak samo jej co i jego i oboje są za nie
            odpowiedzialni !!!! honor matki to robienie tak by dziecku było dobrze - często
            własnym kosztem!!!
      • possessive Re: Trochę światła na historię... 06.11.09, 11:37
        mujer_bonita napisała:

        > Jak się okazuje Joker nie po raz pierwszy pisze na forum ;)

        I nie tylko on niestety. Ciekawy z pozoru wątek okazał się
        odgrzewanym kotletem. Żenada po prostu. Po co wałkuje te same pierdy
        co trzy lata temu. Już nie da się tu ustrzelić ciekawego wątku,
        niestety szkoda czasu na kolejne wątki o niczym i prowokacje.
        Zamiast o seksie gadki szmatki o dość nieciekawej, powszechnej
        słabości natury ludzkiej.
    • ania121971 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 05.11.09, 22:37
      Jak czytam takie teksty to mi się słabo robi,zastanowiłeś się człowieku
      jak skrzywdziłeś dziecko?Typowy samiec.......szkoda słów.
      • pam.ona Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 06.11.09, 17:04
        popieram. poza tym małżeństwo to nie mafia, nie ma reguły, że jak raz wejdziesz,
        to nie ma już powrotu. czasem uczciwiej jest kogos zostawić, niż regularnie
        krzywdzić.. współczuję żonie.
        • joker7979 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 06.11.09, 19:42
          Przeczytałem wszystkie Wasze posty i niestety mam wrażenie , że na
          forum są same dewoty , albo niedopieszczone lale. Po pierwsze nie
          jestem żadnym sadystą, nie maltretuje,anie nie poniżam żony
          psychicznie - codzienne stosunki mamy całkiem poprawne, dzielimy się
          obowiązkami przy dziecku, pomagamy sobie bez żadnych złośliwości i
          awantur. Nie wiem, czemu niektórzy piszą w samych skrajnościach -
          dziecko pod most a ja pan i władca na włościach , w takich sprawach
          trzeba sie dogadać, jednak moja żona ma konserwatywne podejście do
          tego i żadne rozmowy nie przynosza efektu. Ona z góry zapowiedziała,
          że nie da mi rozwodu, ani nie wyniesie się z mieszkania , ja tez sie
          nie wyniose (mieszkam tam ponad 30lat) wiec póki co sytuacja jest
          patowa. Ona ma po prostu znikome libido i potrzeby seksulane, nie
          zależy jej na tym żeby sie łądnie ubrać, nie dba tez o siebie czym
          mnie skutecznie zniecheciła. Zaraz pewnie odezwa sie głosy to czemu
          z nia jestes, dziecka nie robi sie na drutach - po prostu nie jestem
          jasnowidzem, jak sie poznaliśmy na studiach to te rzeczy nie były aż
          tak widoczne, dopiero z czasem zaczęły mi przeszkadzać , jak
          widziałem jak nasze rówieśniczki przekształcaja sie w dojrzałe,
          seksowne kobiety, moja przyszłą żona stanęła w miejscu. Po prostu
          źle trafiłem, nie oczekuje zadnej litości itp, moze jeszcze mój los
          sie poprawi. Jej siostra zresztą jest starozakonna - widac pewne
          rzeczy są w rodzinie i tego nic nie zmieni. Swego czasu bardzo
          chciałem coś ruszyc w tych kwestiach - kupowałem bielizne ,
          aranżowałem sytuacje jednka seks był jak pańszczyzna, wiec mając
          kiełkujacy romans za pazucha dałem sobie spokój z żoną.
          • herbatka.jasminowa Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 06.11.09, 19:50
            joker7979 napisał:
            wiec mając
            > kiełkujacy romans za pazucha dałem sobie spokój z żoną.

            Amen!
          • zakletawmarmur Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 06.11.09, 20:30

            Po pierwsze nie
            > jestem żadnym sadystą, nie maltretuje,anie nie poniżam żony
            > psychicznie - codzienne stosunki mamy całkiem poprawne, dzielimy
            się

            To ja jestem ciekawa jak rozumiesz Ty te "złe rzeczy", które żonie
            robiłeś? Może warto się nad nimi zastanowić... Może to dlatego
            kobieta widzi w Tobie wroga z którym trzeba walczyć?

            No i zastanów się dokładnie co żonie powiedziałeś? Czy dałeś jej
            jasny komunikat, że to koniec? Czy grałeś cierpiętnika, który
            chciałby się rozstać a nie może i próbowałeś przekazać jej tą
            pałeczkę, żeby sama coś zrobiła.

            .> że nie da mi rozwodu, ani nie wyniesie się z mieszkania , ja tez
            sie
            > nie wyniose (mieszkam tam ponad 30lat) wiec póki co sytuacja jest
            > patowa.

            IMO to dziewczyna nie wierzy, że coś zrobisz. Bierze to na
            przeczekanie. Myśli sobie, że trochę pokrzyczysz, ponarzekasz ale
            nie będziesz mieć jaj, żeby faktycznie coś zrobić w kierunku
            rozwodu. I tak żyjecie od kłótni do klótni... Po prostu straszy Cię
            że będzie utrudniać, bo wie że Ciebie to zniechęca.

            (mieszkam tam ponad 30lat)

            No i zważywszy na ceny mieszkań w dużych miastach to raczej argument
            o tym ile tam mieszkasz pozostaje bez znaczenia:-)

            IMO zamiast smęcenia powinieneś dać jej wyraźny komunikat, że się
            rozwodzisz a następnego dnia faktycznie podjąć ku temu kroki.

            Nie wiem też jak wygląda kwestia mieszkaniowa. Czy to rodzice mają
            pełne prawa do mieszkania? Czy oni będą trzymać Twoją stronę i będą
            chcieli się jej z domu pozbyć? No i jak to wygląda od strony
            prawnej? Co w sytuacji, gdy ona z domu wyprowadzać się nie będzie
            chciała?
            Postawiona przed faktem dokonanym (sprawa obgadana z rodzicami i
            pozew rozwodowy w toku) nie powinna sie już zapierać. Kiedy
            dziewczyna zrozumie, że to naprawdę koniec wtedy może łatwiej będzie
            sie z nią dogadać. Jeśli jednak będzie inaczej to pozostaje walka.

            Pamiętaj też, że jak ona sie z miasta wyprowadzi to będziesz miał
            ograniczone kontakty z dzieckiem. Po pewnym czasie mogą ulec
            osłabieniu i zostać całkowicie zerwane... No i co to znaczy "skąd
            się przyszło"? Co czeka na nią w tym małym miasteczku?
          • mujer_bonita Joker 06.11.09, 21:46
            joker7979 napisał:
            > Nie wiem, czemu niektórzy piszą w samych skrajnościach -
            > dziecko pod most a ja pan i władca na włościach , w takich sprawach
            > trzeba sie dogadać, jednak moja żona ma konserwatywne podejście do
            > tego i żadne rozmowy nie przynosza efektu

            Joker - a powiedz Ty w końcu wprost - po MĘSKU - jak Ty widzisz rozwiązanie tej sytuacji. Jak Twoim zdaniem ma w praktyce wyglądać owe 'dogadanie się'.
            • aneta-skarpeta Re: Joker 06.11.09, 22:35
              proste. On mówi, że jej nie kocha, ona strzela focha, bierze jedną
              rekalmówke ciuchów i dziecko pod pache i honorow znika z jego zycia,
              a on może zaczac "nowe zycie"

              sama jestem po rozwodzie, z dzieckiem i gdyby nie to że mam
              wspaniałych rodziców i brata, a rodzice zaplecze finansowe, ktore
              pomoglo mi stanąc na nogi i rozpoczac zycie na nowo, to sama bym sie
              nie zdecydowala na odejscie z obawy o nasze ( moje i syna) dalsze
              zycie. I zyłabym w tej mieliznie emocjonalnej,zdradzana, okłamywana
              i ponizana i czekająca na cud. Jako osoba dosc energiczna zostałam
              tak stłamszona przez poczynania meża i tak spadła mi samoocena, że
              myslałam, że jak odejde to może byc tylko gorzej, wiec musze nosic
              swoj krzyz.

              skoro nie chce byc z nią to powinien zachowac sie jak facet i
              rozwiazac ta sprawę zapewniając dziecku i po cześci jej jak nalepsze
              warunki.

              prawda jest taka, ze głupio sie stało że wpadli, a sie za bardzo nie
              kochali. Problem w tym, że teraz to on może zaczac zyc na nowo, co
              najwyzej 500 zł co miesiac bedzie wysylal, a ją z dzieckiem
              wspaniałomyślnie wysyła tam skąd przyszła- bo on by chcial zacząć
              zyc od nowa

              generalnie masz chłopie porblem bo jak powiedziałeś " źle trafiłeś",
              no ale jako facet powinieś po mesku to rozegrać, a nie
              powiedziec "nie kocham" i czekac aż pani sama wszystko załątwi. Nie
              ma "letko"
              • zakletawmarmur Re: Joker 06.11.09, 23:05

                Prawda jest taka, że powinniśmy w życiu liczyć tylko na siebie. Nie
                możemy oczekiwać, że ktoś będzie nam pomagał w ciężkich chwilach.
                Jeśli już znajdzie się chętny to bardzo ładnie, jednak nie traktujmy
                tego w kategoriach "obowiązku".

                Jest oczywiście druga strona medalu. Ona też ma prawo myśleć o
                interesie swoim i dziecka. Ma prawo mieszkać do czasu, aż facet nie
                załatwi nakazu eksmisji. Nie znam sie na prawie ale już nie raz
                słyszałam jak trudno jest wykurzyć kogoś z własnego mieszkania...

                Mój ojciec mawiał, że rozwodzą się ludzie średniozamożni. Biednych
                na rozwód nie stać a bogaci za dużo na tym tracą:-) Tu przykład
                tych "za biednych".

                Zdecydowanie za dużo realizmu jak na piątkowy wieczór:-)
                • possessive Re: Joker 07.11.09, 11:40
                  Tu już się wam dziwię dziewczyny. Przyszedł tu po raz drugi,
                  wszystkich naobrażał i jeszcze mu radzicie dobrotliwie, a to
                  tymczasem jak grochem o ścianę.
                  • zakletawmarmur Re: Joker 07.11.09, 13:08

                    Possessive ja nikomu źle nie życzę... Nawet największemu wrogowi
                    zawsze życzyłam, żeby wygrał jakąś kilkuletnią wycieczkę dokoła
                    świata i zniknął z mojego otoczenia:-)

                    Obrażaniem się nie przejęłam po prostu:-) Nie trafiło do mnie
                    kompletnie...

                    Jednak taka jest prawda, powinniśmy liczyć tylko na siebie. Nigdzie
                    wyżej nie pisałam, że powinien zostawić jej mieszkanie. Ciągle
                    podtrzymuje, że autor powody swoich działań ubiera w ładne słowa.
                    Dalej uważam też, że dziewczyna ma przesrane. Jednak nie można
                    oczekiwać, że ktokolwiek "powinien" jej pomagać. Pomoc powinna być
                    dobrowolna. Ja sobie nie wyobrażam, że mogłabym nie pomóc, ale to
                    powinna być nasza prywatna sprawa. Tak samo jak nikt nie powinien
                    oczekiwać, że dziewczyna po prostu zniknie z jego życia, nie robiąc
                    mu żadnych kłopotów, bo podejrzewam, że każda z wybranych możliwości
                    oznacza robienie problemów komuś innemu.
          • possessive Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 07.11.09, 11:33
            joker7979 napisał:

            > Przeczytałem wszystkie Wasze posty i niestety mam wrażenie , że na
            > forum są same dewoty , albo niedopieszczone lale.

            Sam właśnie jesteś niedopieszczona lala i czereśniak na dodatek.
            Czasu na Ciebie szkoda. Twoja żona marnuje czas zapewne w obliczu
            wyższej konieczności.
          • zamyslonaona Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 09.11.09, 10:03
            Nie rozumiem po co na tym forum wywlekasz takie sprawy,jestem
            przekonana że gdybys dał jej przeczytac te twoje wywody na temat jej
            seksapilu to z pewnoscia zdecydowałaby sie odejśc, tylko rozumiem że
            nie ma gdzie i tylko to mieszkanie trzyma ją przy tobie...więc może
            powiedz jej to co myślisz, albo zostaw ją z tym co napisałes, gdybym
            była na jej miejscu to rzeczywiscie wolałabym mieszkac pod mostem
            niż z tobą...
          • jamtoja Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 09.11.09, 10:45

            > forum są same dewoty , albo niedopieszczone lale.

            Myślę, że akurat lalą to można Ciebie nazwać...
            jesteś po prostu miękki, a tutaj szukasz ? pocieszenia? akceptacji?
            nie znalazłeś to uderzasz w płaczliwy ton...
            lepszych decyzji w przyszłości życzę...
            • jamtoja Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 09.11.09, 10:46
              widzę, że się spóźniłem.. już Ci uświadomiono to wcześniej....
              ale może im więcej głosów, tym większa szansa, że to do Ciebie trafi..
              • aneta-skarpeta Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 09.11.09, 12:05
                nie trafi;)

                • nimfomankaa Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 09.11.09, 21:33
                  myślę że ten facet jest tak w sobie zakochany że nic nie zrozumie , rozumiem że
                  jej nie kocha - ona pewnie też ale pomyślałby o dziecku , wyprowadzi się do
                  rodziców to pewnie straci pracę albo na dojazdy straci pół pensji , dziecko na
                  świat sie nie prosiło - wystarczyłoby żeby to on wtedy pomyślał głową a nie....
                  weź facet i pomyśl - zrąbałeś sobie życie - nie tylko sobie ale zastanów się nad
                  losem dziecka
                  i Twoja zona to ma anielską cierpliwość - ja bym Ci dopiero "umiliła " życie :-D
          • planespotter Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 10.11.09, 15:29
            w jednym racja, nie da sie przewidzieć do przodu zachowania danej
            osoby.dopiero mieszkając z nia kilka latek, kiedy minie okres tzw.
            romantycznej miłości, mozna stwierdzić czy da się z tą osobą
            wytrzymać pod każdym wzgledem. przy swoich doświadczeniach, gdy
            obserwuje ludzi pobierających się (a nie mieszkających razem
            uprzednio) uznaję ich zachowanie za mocno ryzykanckie
          • drugizatroskany Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 07.10.10, 17:24
            Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem związków "wpadkowych". Małżeństwo to jedno,
            dziecko to drugie. Dlaczego ludzie nie rozumieją, że tylko szczęście rodziców
            może zapewnić szczęście dziecku? Dziecka nie obchodzą normy społeczne, ono nie
            wie, że jest wpadką. Za to doskonale czuje, że rodzice się nie kochają, Sama
            byłam takim dzieckiem i odetchnęłam dopiero po rozwodzie rodziców. dziecko
            musicie zapewnić, że boje rodzice je bardzo kochają, ale po prostu nie potrafią
            ze sobą żyć. Jeśli nie potraficie, skorzystajcie z pomocy psychologa. Nie
            męczcie się, bo to bez sensu. Załatwcie problem mieszkaniowy i skończcie to.
            Może tak, jak proponowała przedmówczyni, wynajmij żonie mieszkanie, wynajmij
            sobie, sprzedaj to i kup dwa mniejsze? Jest mnóstwo możliwości, trzeba tylko
            chcieć coś ze swoim życiem zrobić. działaj!
    • ania121971 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 06.11.09, 21:04
      Skoro tak bardzo chcesz się uwolnić to ty się wyprowadż,w końcu nie
      tylko żona tam mieszka ale i twoje dziecko,które podobno tak kochasz.To
      chyba im się należy,a ty zacznij od nowa.Nowy dom nowa
      pani.............stać cie na taki gest?Wolność jest przecież bezcenna-
      chcesz się targować?
      • niezapominajka333 Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 11.11.09, 11:41
        A ja się zastanawiam, jaka byłaby twoja ocena Aniu, gdyby taką
        beznadziejną sytuację opisała kobieta.
        Czy też dostałaby radę, żeby zostawiła męża z dzieckiem w mieszkaniu
        rodziców, a sama zaczynała wszystko od nowa?
        • efi-efi Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 11.11.09, 16:09
          Rozwód jest najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji. Nie ma czegoś takiego że
          "nie da Ci rozwodu". Może się nie zgadzać, nie zgadzać, a Ty będziesz się
          upierał, że jej nie kochasz, nie chcesz z nią być, nie pociąga Cię i koniec. I
          prędzej czy później sąd Was rozwiedzie.
          Przecież takie życie to bezsens. I żadna kochanka nie załatwia tu sprawy.
          Mieszkanie jest Twoich rodziców to Twoja żona po rozwodzie będzie musiała się
          wyprowadzić.
          Jak się któraś ze stron decyduje na zamieszkanie w domu teściów to niestety musi
          się liczyć z ewentualnością, że jak coś nie wypali to będzie musiała się ona
          wyprowadzić . BO TO NIE JEST JEJ WŁASNOŚĆ.

          Dziwi mnie tu jedynie fakt, że w ogóle do tego małżeństwa doszło. W końcu nie
          żyjemy w XIX wieku żeby nieślubne dziecko to był jakiś mega problem.

          A gdzie przed ślubem mieszkała Twoja żona? W jakich warunkach, że gotowa jest
          znosić czyjąś niechęć do siebie na codzień niż się wynieść?
          • mujer_bonita Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 12.11.09, 00:39
            efi-efi napisała:
            > Rozwód jest najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji. Nie ma czegoś takiego że
            > "nie da Ci rozwodu". Może się nie zgadzać, nie zgadzać, a Ty będziesz się
            > upierał, że jej nie kochasz, nie chcesz z nią być, nie pociąga Cię i koniec. I
            > prędzej czy później sąd Was rozwiedzie

            Pudło :)

            Kodeksu Rodzinny i Opiekuńczy:

            Art 56 § 3 Rozwód nie jest również dopuszczalny, jeżeli żąda go małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo że odmowa jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.

            > Mieszkanie jest Twoich rodziców to Twoja żona po rozwodzie będzie musiała się
            > wyprowadzić.

            A on będzie jej musiał płacić słone alimenty z uwagi na pogorszenie warunków życia.

            Art. 60. § 1. Małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego.
            § 2. Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie znajdował się w niedostatku.

            Radzę poczytać sobie KRiO - małżeństwo w tym kraju to nie zabawa dla dzieci ;)
            • urquhart Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 12.11.09, 08:52
              mujer_bonita napisała:

              > Radzę poczytać sobie KRiO - małżeństwo w tym kraju to nie zabawa dla dzieci ;)

              Wszystko fakty Mujerka. W praktyce dla mężczyzny małżeństwo żadnych praw, a same
              obowiązki. Art. 60. § 2 podobno w Polsce mężczyźnie od żony nie zdarzyło
              wywalczyć przed sądem :)
              Ale honorowe żenienie się po zmajstrowaniu dzieciaka a potem honorowe branie na
              siebie winy przy rozwodzie żeby jest przecież w kanonach męskiego "honoru".
    • greengrey Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 11.11.09, 16:14
      wiesz, komunikat od twojej żony jest jasny- sama nie zostawi cię,
      nie rozwiedzie się z Tobą i nie wyprowadzi, bo straci na tym
      zdecydowanie swoją pozycją i dalszym bytem finansowym, natomiast
      wasze życie małżeńskie, mówiąc oględnie, jej zwisa

      nic dziwnego, że układ taki jest ci ciężarem, zwłaszcza, że walczyć
      o związek nie chcesz

      masz prawo do szczęśliwego życia ( i ona też!) więc wygląda na to,
      że szkoda marnować dalsze lata- nie ma sensu,lepiej się rozstać

      jednak nie masz prawa oczekiwać, że twoja żona zbierze rzeczy,
      uwolni cię od siebie, zostawi mieszkanie i zniknie rozwiązując twoje
      problemy- tym bardziej że jej status quo poprostu jest na rękę

      nikt tego za ciebie nie zrobi

      pozostaje złożyć pozew o rozwód.. i zapewnić żonie i dziecku
      mieszkanie, dziecku alimenty ( w końcu to twoja rodzina) - to ta
      uczciwsza droga

      albo- pozostaje- prowadzić podwójne życie

      tak czy inaczej- weź życie w swoje ręce, anie miej pretesji do
      innych, że nie robią

    • takajatysia Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 12.11.09, 12:21
      a propos pytania "Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ??". Odpowiem tak, Twoja
      żona. Nie wierzę, że jej odpowiada ta sytuacja. Każdy byłby załamany.
      Spróbowałam się postawić w jej sytuacji. "Mam beznadziejnego męża, który mnie
      nie chce i skacze w bok, jestem, niekochana, nie mam dokąd pójść, żeby się z
      tego wyrwać. A mąż najchętniej by się pozbył i mnie i córki." Od razu założyłeś,
      że dziecko miałoby odejść z nią.
      Cóż, w tej sytuacji chyba najlepiej wlać w nią otuchę, że sobie poradzi, że
      będziesz płacił wysokie alimenty, tak żeby i Twoja córka mieszkała w godziwych
      warunkach choćby w wynajętym mieszkaniu. Cokolwiek. Albo wymienić to mieszkanie
      na 2 mniejsze. Albo poprosić ją, żeby się wyprowadziła bez dziecka. Tylko
      rzadko, która kobietę byłoby stać na taki krok.
      A w ogóle czy ona Ci powiedziała, że nie chce wracać do małego miasteczka i że
      priorytetem jest dla niej zostanie w dużym? Szczerze mówiąc kompletnie nie
      rozumiem dlaczego rozmiar miasta miałby się tak liczyć... Już bardziej
      wiarygodne byłoby, gdyby karmiła się mżonkami, że musicie być razem dla dobra
      dziecka.
      • aneta-skarpeta Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 12.11.09, 14:33
        a ja jestem ciekawa czy zona równiez widziała te jego wczesniejsze
        starania? Moze sama zupełnie inaczej widzi ten związek? Moze wcale
        tak sie nie starał, a jedynie miał wiecznie pretensje? Moze miał
        pozycje roszczeniową, a sam adonisem nie jest?

        i czy faktycznie z nia porozmawiał rzeczowo, zaproponował jakies
        rozwiazania, podsunał jakies pomysły, zeby mu sie bardziej podobała?
        unikając obrazania, wywyzszania sie i poniżania zony?
    • aftereffects Re: Malizna małżeńska-ma ktoś gorzej ?? 15.10.10, 12:51
      Porozmawiaj z prawnikiem i zapoznaj się z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, tam znajdziesz większość odpowiedzi na nurtujące Ciebie pytania. Skup się na artykule 21, 56 i 60. Ustawę znajdziesz na isap.sejm.gov.pl

      Pozdr.
Pełna wersja