Mój facet nie ma ochoty na sex kiedy jestem

06.11.09, 18:24
Witam!
Nie potrafię zrozumieć o co chodzi. Mam ok 40tki, on parę lat więcej. Jesteśmy
ze sobą kilka miesięcy. Jestem kobietą (jak twierdzą inni) wyglądającą na
10lat mniej i atrakcyjną. Na brak zainteresowania płcią przeciwną nie
narzekam. Dlaczego o tym piszę? Bo chcę uniknąć odpowiedzi "Może jesteś
nieatrakcyjna". On kiedyś , jak sam mówił, był bardzo, ale to bardzo aktywny
sexualnie, na zasadzie " co się rusza i na drzewo nie ucieka". Nie mamy wobec
siebie żadnych zobowiązań,niczego co by nas na siłę trzymało, więc on nie musi
udawać i zmuszać się do bycia ze mną. Nawet rozmawiałam z nim co się dzieje?
Jesteśmy na początku drogi, a sex prawie nie istnieje. Odpowiedział, że sam
tego nie rozumie, że może już się wypalił, że nie jest wylewny w uczuciach, że
raczej się nie zmieni, że nic na siłę itd. Prawie mnie nie przytula, całuśny
też zbytnio nie jest. Ot taki typ faceta
Nie mieszkamy w jednym mieście (ale nie duża odległość nas dzieli)i chociaż
oboje chcielibyśmy mieszkać razem, ważne powody z mojej strony na razie
uniemożliwiają mi to. Więc tak kursuję, tydzień , półtora tu, tydzień półtora
tu. Kiedy wyjeżdżam , jest sam z rana jego potrzeby się budzą (nie
codziennie), no to wtedy jedzie na "ręcznym" , jak przyjeżdżam... cisza. Fakt
że jest trochę z nadwagą , ma bezdech (co zaczął leczyć, ale jeszcze długa
droga), śpi do południa, potem do pracy w której się nie przemęcza i nie
stresuje, potem dom kapcie tv drink i do późna w nocy nasiadówa.Jest nie
edukowalny.Próbowałam, rozmową , po dobroci, czułością, delikatnie zagroziłam
perspektywicznym rozstaniem. Nic, niby słucha, rozumie, rozmawia, ale niczego
w swoim życiu zmieniać nie zamierza. Praktycznie zero ruchu w jego
codzienności, nie da się nigdzie wyciągnąć, poza do znajomych . Jest dobry
spokojny, poukładany, dba o mnie i moje dzieci. Martwi się o mnie. Ale ja mam
wrażenie jakby mu do życia potrzebny był towarzysz , nie kobieta. Czuję się
przy nim jak bezpłciowy obiekt. Bardzo go kocham , szanuję, doceniam,
akceptuję całą jego fizyczność , sposób bycia, poczucie humoru, czasem
wariactwo, ale nie wiem doprawdy co o tym myśleć. Jak postąpić? Wszelkie próby
dobierania się do niego kończą się fiaskiem. Owszem narząd się budzi, a cała
reszt faceta idzie spać. Co? Mam zgwałcić "trupa" ?! Żadna radocha. Nie chcę
go zdradzać, żadne zabawki z sex shopu nie wchodzą w rachubę. Owszem ,
biologię zaspokoję, ale ja tęsknię do niego. Nie mogę spokojnie koło niego
siedzieć, z pożądania, które potem zamienia się raz w złość, raz w rozpacz,
raz w zwątpienia. Chciałabym by Panowie się wypowiedzieli, którzy podobnie jak
moja miłość funkcjonują , pomogli mi zrozumieć, dać siłę , może sposób. To
jest początek związku nie 20lt po ślubie.
    • aandzia43 Re: Mój facet nie ma ochoty na sex kiedy jestem 06.11.09, 20:17
      Ale ja mam
      > wrażenie jakby mu do życia potrzebny był towarzysz , nie kobieta. Czuję się
      > przy nim jak bezpłciowy obiekt.

      No i już sobie odpowiedziałaś na pytanie: "o co chodzi?". Dobre masz wrażenie i
      nasze rady nic nowego już nie wniosą. Odpowiada ci taki układ - zostań. Nie
      odpowiada - zostaw go.
      Jeśli keidyś bzykał ostro, teraz między czterdziestką a pięćdziesiątką nie
      bzyka, do tego nawet nie przytula i nie całuje bliskeij mu kobiety to być może
      jest po prostu niskoerotyczny, a niegdysiejsza wysokolibidowość minęła już z
      racji wieku (hm, dość młodego przecież). Jeśli jest tak, jak piszę, to nie
      reaktywujesz jego pociągu w swoim kierunku. Po pierwsze jest za stary na tak
      drastyczne zmiany w osobowości, po drugie za mało was łączy, by miał motywację
      do ciężkiej roboty nad sobą. Przykro mi.

      Chciałabym by Panowie się wypowiedzieli, którzy podobnie jak
      > moja miłość funkcjonują , pomogli mi zrozumieć, dać siłę , może sposób. To
      > jest początek związku nie 20lt po ślubie.

      Dużo takich panów nie znajdziesz na naszym forum, ale może:-)
      • matiaa22 Re: Mój facet nie ma ochoty na sex kiedy jestem 06.11.09, 20:32
        Czy jest naprawdę możliwe żeby wybzykać się na zaś? Z tego co piszesz
        perspektywa, czeka mnie nie wesoła.
        • aandzia43 Re: Mój facet nie ma ochoty na sex kiedy jestem 06.11.09, 20:51
          Są, z grubsza rzecz ujmując, dwa rodzaje ludzi: jeden, co się wybzyka na zaś i
          drugi, co mu nigdy dość. Pierwszy rodzaj to niskoerotyczni, drugi to
          wysokoerotyczni. Biologiczne libido niewiele tu ma do rzeczy. Jak ci się trafił
          niskoerotyczny 40+, co mu w dodatku libido już siadło to pozamiatane.
          Polecam wątek

          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,88045787,88045787,Jak_to_jest_z_ta_erotyka_.html
        • gomory Re: Mój facet nie ma ochoty na sex kiedy jestem 07.11.09, 14:14
          > Czy jest naprawdę możliwe żeby wybzykać się na zaś?

          Nie ma takiej możliwości.
          To sa potrzeby fizyczne, jak jedzenie czy picie.
          Mozesz sie przejesc do obrzydliwosci jakims daniem, ale nie mozesz sie nasycic pokarmem tak, by organizm zapomnial o tej potrzebie.
          Jesli mezczyzna jest fizycznie zdrowy to jakies tam potrzeby seksualne ma i juz.
          Faktem jest, ze niektorzy te potrzeby maja wieksze inni mniejsze.
          Prawda jest takze to, ze libido meskie z wiekiem spada.
          Zawsze mozna przymruzyc oko, spojrzec w niebo i popatrzec co na ten temat do nas gwiazdy mowia:
          tnij.org/es8p
          • kag73 Re: Mój facet nie ma ochoty na sex kiedy jestem 07.11.09, 18:35
            jej facet owszem ma potrzeby seksualne, ale, jak napisala, zaspokaja
            je recznie, kiedy jej nie ma.


    • tow.ortalion Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłomaczyć? 06.11.09, 21:44
      Świat się zmienia. Ludzie tyż.

      Widzisz minęły już czasy, kiedy w ciemnej chacie nie było inszej rozrywki, jak
      damska doopa.
      Dziś mężczyzna może się realizować na wielu płaszczyznać, a i migrenę ma prawo
      mieć.

      Laski myślą, że każdy facet nie myśli i chce tylko każdą doopę wybzykać,
      zwłaszcza jej.

      To niestety jest już mitem.
      Dziś mężczyzna ma dookoła siebie znacznie więcej zabawek, niż kiedyś i to dużo
      ciekawszych.
      Seks i orgazm nie są dla niego już takie ważne.
      Owszem, jakby chciał to se bzyknie, bo i stanie mu, a i wytrysk wyskoczy, ale po
      co? Przecież przez współczesne femisnistki traktowany jest tylko jak żywy wibrator.
      Jemu seks do niczego nie jest już potrzebny.
      On potrzebuje praczki, sprzątaczki, kucharki i pielęgniarki.
      Jak Tobie taki układ nie odpowiada to odpuść sobie i daj se na luz, bo
      zmarnujesz mu życie!

      • kag73 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 06.11.09, 21:52
        Ze zmarnuje mu zycie, to szczegol. Gorzej, ze zmarnuje je sobie!

        Zgadza sie, to mit, ze faceci moga i chca zawsze i ze o niczym innym
        nie mysla, tylko o seksie. Bo tak nie zawsze jest. naprawde w
        dzisiejszych czasach jest mnostwo rozrywek i fascynujacych rzeczy.
        Niemniej jednak dzieje sie tak czesto w dlugich zwiazkach, po paaaru
        dobrych latach. Oni sa ze soba 10 miesiecy, to szalenie krotko.
        Powiedzialabym, ze chyba na kazdego mezczyzne i na kazda
        kobiete "dziala" nowa osoba w lozku. U niego tego nie ma. Moze
        rzeczywiscie sie juz najadl, albo ona na niego nie dziala. Z tej
        maki chleba nie bedzie. Autorko, odpusc sobie, lepiej sie rozstac i
        pocierpiec troche teraz, niz tkwic w tym chorym zwiazku i cierpiec
        latami. Lepiej nie bedzie, moim zdaniem.
        • tow.ortalion Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 06.11.09, 22:42
          kag73 napisała:

          > Ze zmarnuje mu zycie, to szczegol. Gorzej, ze zmarnuje je sobie!
          >

          ------------------------------------

          Bezczelna wypowiedź !!!!!
          • matiaa22 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 06.11.09, 23:24
            Raczej szczera i niestety trafna. Sex to jedno, gorzej że nie ma czułości ,
            zwykłej codziennej. Takie stare dobre małżeństwo.Ja po poprzednim
            kilkunastoletnim związku przemocowym znalazłam w tym człowieku poczucie spokoju
            i bezpieczeństwa. Sama się siebie pytam , czy to mi wystarczy? Żebym czuła z
            jego strony uczucie , pewnie byłoby dużo lepiej. Jesteśmy razem 5 miesięcy, na
            początku przez kilka tygodni dostawał korby. Potem jakby na zasadzie studenta
            "Zakuć, zaliczyć, zapomnieć", czyli , zdobyć, oswoić i po prostu mieć na stanie.
            Z jednej strony zapewnia mnie i dzieciom to co ważne w życiu. Szacunek, spokój
            poczucie bezpieczeństwa, stabilizację, opiekuńczość, troskę. Ale chciałoby się
            poczuć że jest się kochanym, pies już ganiał , pożądanym. Może powinnam się
            cieszyć, że przestał bzykać na prawo i lewo, bo miałabym zapewnione zdradzanie
            na okrągło, a to już nie do zaakceptowania w żadnym wypadku. Może lepiej że
            jestem dla niego ważna jako partnerka, a nie jak inne do tej pory materiał do
            zaspokajania potrzeb. Powoli głupieję
            • aandzia43 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 06.11.09, 23:40
              Jak długą miałaś przerwę między związkami? Uciekłaś od przemocowca w misiowate
              ramiona obecnego, czy miałaś czas na to, by pobyć sam na sam ze sobą? Znalazłaś
              w tym człowkieku "poczucie spokoju i bezpieczeństwa", czy bardzo chcesz je tam
              widzieć? To zaledwie pięć miesięcy. Jak długo znasz swojego obecnego? Co o nim
              wiesz?
              • matiaa22 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 07.11.09, 00:35
                Znam go kilka lat mamy wielu wspólnych znajomych, moja rodzina uważa go z bardzo
                przyzwoitego dobrego człowieka, bo tak jest. Każdemu pomoże bezinteresownie.
                Poprzedni związek skończył się grubo ponad rok temu, musiałam przejść terapię
                żeby w ogóle uciec przez kilka miesięcy byłam sama. Potem był kilku miesięczny
                epizod z bardzo dużo młodszym facetem, w tym wypadku sex był niesamowity,
                duuuużo czułości z jego strony, za to zero mózgu i odpowiedzialności. Zresztą od
                początku nie traktowałam tego poważnie, ku mojemu zdziwieniu on tak?! Obecny
                partner zawsze mi się podobał, podobne zainteresowania , poglądy poczucie
                humoru, zdanie na wiele spraw o fizyczności nie wspomnę. Szczerze ucieszyłam się
                bardzo kiedy zaproponował mi bycie razem i to mowa o poważnym związku, tak na
                zawsze. Jemu też podobno cały czas chodziłam po głowie, ale nie liczył że
                kiedykolwiek to będzie możliwe. A może się pomylił? Może jego wyobrażenie było
                inne w zetknięciu z rzeczywistością? Daje mi dużo swobody, ufa mi , wie jakie
                przeszłam piekło, wie że jestem monogamiczna, zaradna, gospodarna, energiczna,
                wszędzie mnie pełno. Wiedział o tym zawsze, nie byliśmy dla siebie zaskoczeniem.
                Wiem że poprzednich związkach z tą czułością było marnie, sam powiedział że już
                taki jest , że nie potrafi okazywać uczuć. Jest zazdrosny, ale nie chorobliwie,
                jak normalny człowiek który kocha. Dlatego napisałam na tym forum, bo może nie
                potrafię czegoś zrozumieć, może nie można mieć wszystkiego, jednocześnie nie
                chcę zbyt pochopnie stracić , być może kogoś bardzo wartościowego przez brak
                zrozumienia jego zachowania. A może to nie ma sensu? Gdybym go tak bardzo nie
                kochała....a co gorsza, jestem wybitnie potrzebująca czułości, więc jej brak
                mnie dobija, wyobraźnia dorabia ideologię. Być może?
                • dupablada9999 a moze problem zdrowotny... 07.11.09, 13:58

                  jak ma bezdech to jest niedospany i na seks nie ma ochoty bo spac mu się chce
                  cały dzień. Bezdech często kojarzy się z otyłością a otyłość z pogorszeniem
                  tolerancji wysiłku, jak pali albo palił w przeszłości moze miec chorobę płuc
                  albo wieńcówkę i wtedy nie dziwne że mu się nie chce. Jak był młodszy to nie
                  miał zadyszki a teraz seks go może męczy.
                  jezeli jak wchodzi na 2 piętro to musi odpoczywać, to do lekarza niech idzie
                  • matiaa22 Re: a moze problem zdrowotny... 09.11.09, 08:47
                    dupablada9999 napisał:

                    >
                    > jak ma bezdech to jest niedospany i na seks nie ma ochoty bo spac mu się chce
                    > cały dzień. Bezdech często kojarzy się z otyłością a otyłość z pogorszeniem

                    U lekarza już byliśmy będzie z czym powalczyć, napewno tu jest dużo prawdy,
                    organizm niedotleniony wyłącza mniej ważne funkcje czynnościowe w organizmie
                • aandzia43 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 08.11.09, 23:33
                  Spokojny misiowaty facet upatrzył sobie energiczną, młodszą od
                  siebie, zaradną kobietkę po ciężkich przejściach. Zadeklarował chęć
                  wejścia w poważny zwiazek "na całe życie" od razu, bez okresu
                  próbnego. Mnie by to od razu wydało się podejrzane. Wie, że jesteś
                  spragniona bliskości, stabilizacji i świętego spokoju. Bardziej niż
                  czegokolwiek na świecie. Łakomy kąsek z ciebie:-) Uważaj, czy nie za
                  łatwo można cię teraz kupić? Czy nie widzisz miodu tam, gdzie go nie
                  ma? Nie ulegasz fatamorganie? Facet może być oczywiście w porządku,
                  a twoja już percepcja całkiem niezła. Ale...
                  Przestań wokół neigo skakać i dopraszać się o uwagę i seks. Odetnij
                  go od czułości i wszelkich kontaktów cielsnych. Poza tym traktuj go
                  przyzwoicie. I czekaj.
            • kag73 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 07.11.09, 15:29
              Hmm, czyli jestescie z soba krocej niz myslalam. 5 miesiecy i zero
              zainteresowania Twoja fizycznoscia z jego strony.
              Taa, dobrze miec zagwarantowane, ze Cie nie zdradzi.
              Problem w tym, ze wczesniej czy pozniej to Ty zaczniesz myslec o
              zdradzie. albo bedziesz czula ciagle niezadowolenie i niedosyt.
              Zaczniesz myslec o zdradzie i to nawet nie dla sporu, tylko po to,
              zebys znowu poczula, ze jestes kobieta, ktorej facet pozada, z ktora
              chce byc, ktora chce dotykac, przytulac i tak dalej. Tym bardziej,
              ze nalezysz do tych kochliwych.
              • atela Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 07.11.09, 16:25
                A poza tym to działa tak, że nawet schorowany i niedospany, może kiedyś
                dostać "krótkotrwałej korby" na punkcie innej kobiety. Czyli myślenie,
                że misiowatość i brak temperamentu zapewnia wierność, jest błędne.
                • matiaa22 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 09.11.09, 08:53
                  atela napisała:

                  > A poza tym to działa tak, że nawet schorowany i niedospany, może kiedyś
                  > dostać "krótkotrwałej korby" na punkcie innej kobiety. Czyli myślenie,
                  > że misiowatość i brak temperamentu zapewnia wierność, jest błędne.


                  Tego to ja sie spodziewam , i wcale nie był w życiu misiowaty , zawsze był
                  spokojny, ale temperament ponoć miał nie do zajechania. Cos mi chodzi po głowie
                  że jemu se marzy coś czego wstydzi mi sie powiedzieć
                  • kag73 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 09.11.09, 13:58
                    Hmm, no to podpytaj albo sprobuj to zaserwowac.
                    Wiesz, co ja Ci powiem, moze to zabrzmi brytalnie ale: gdybys Ty byla z
                    nim jakies siedem lat albo chociaz piec, to on moglby byc znudzony i nie
                    czuc pociagu fizycznego do Ciebie przy byle okazji i przy "standardowym"
                    numerku. Gdyby tak bylo a do tego mielibyscie ze soba dzieci, to bym Ci
                    radzila wyprobowanie roznych rzeczy i trikow, ale w Twojej sytucji, czyli
                    5 miesiecy razem, to Ci powiem, daj Ty sobie spokoj. Troche pocierpisz,
                    zapomnisz o nim, bedziesz miala szanse poznac kogos nowego.
                    Nie pakuj sie w kolejny zwiazek, w ktorym tym razem bedzie harmonia i
                    spokoj, ale nie bedzie czegos innego. Ja tam mysle, ze na tym etapie
                    zwiazku powinno byc dobre bzykanko a jezeli juz mu zdrowie nie dopisuje to
                    chociaz jakies wyjasnienie no i chociaz przytulanki. Moze jestem
                    prymitywna ale tak to widze.
                    • matiaa22 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 13.11.09, 08:41
                      Wczoraj z nim rozmawiałam. Oznajmił po ciężkich i długich że nie ma chemii
                      między nami. Podejrzewam że porównuje mnie z kims z kim był przede mną i
                      kaazałam mu się się zastanowić o co mu chodzi i poinformowanie mnie o tym
                      dzisiaj. Jeśli tak jest to będzie koniec
                      • gomory Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 13.11.09, 11:25
                        Zapowiada sie dobra rozmowa dla Ciebie. Dzieki niej powinnas zyskac
                        rozeznanie na jakim gruncie stoisz. Zycze podjecia wlasciwych
                        decyzji.
                      • kag73 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 13.11.09, 22:20
                        Hmm, skoro nie ma chemii, to coz tu zrobic?
                        Czyli go nie krecisz, na to wychodzi.
                        Moze jest tutaj ktos kto ma doswiadcznie w tej kwestii i powie czy
                        po dluzszym czasie chemia moze sie pojawic. Ja osobiscie
                        powatpiewam, ale moze sie myle.
            • daga_1 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 13.11.09, 22:02
              Coś mi się nie chce wierzyc, że był z niego taki ogier. Jak facet ma taki
              temperament za młodu, to tak szybko mu nie mija. Przecież nie ma 70 lat, jest w
              kwiecie wieku. Normalnie, to facet czeka na kobietę i z nią chce się kochać, a
              nie zaspakajac "ręcznie", jak to okresliłaś. Coś z nim nie tak.
          • kag73 Re: Hm. Jak by Ci to tak nieskomplikowanie wyłoma 07.11.09, 18:38
            Dalczego bezczelna?
            Ona napisala na tym forum, jej doradzam. Dlaczego nie ma pomyslec o
            sobie. Twoja wypowiedz byla nie fair, bo jezeli juz to powinienelbys
            napisac "Zmarnujecie sobie zycie" a nie "Zmarnujesz mu zycie".
            Ona sie nie liczy, bo jest kobieta czy o co chodzi?

    • niepolak_w_polsce umieram ze smiechu kiedy czytam te zdanie... 14.11.09, 02:29
      > Nie potrafię zrozumieć o co chodzi. Mam ok 40tki, on parę
      > lat więcej. Jesteśmy ze sobą kilka miesięcy. Jestem kobietą
      > (jak twierdzą inni) wyglądającą na 10lat mniej i atrakcyjną.

      Taaaaaaaaak. Masz 40 lat i wygladasz na 30.

      Jasne.

      Tez krowa wyglada troche na samolot.

      A zolty to prawie jak niebieski, tylko bardziej zolty..

      :)))))))))))))))))))))))))))))))))
    • kuwra1 Niepojęte dla mnie to wszystko... 21.11.09, 03:15
      Po kilku już latach analogicznych problemów jakie mam z żoną
      chwilami wydaje mi się wręcz zadziwiające, że kobieta może odczuwać
      pociąg seksualny a tym bardziej inicjować grę:)
      Z drugiej strony patrząc nie potrafię pojąć jak facet może
      zachowywać się w sferach seksualnych w opisany przez Ciebie sposób:)
      Pewnie jestem jakoś w wieku Twojego przyjaciela i popęd seksualny
      jest dla mnie czymś tak naturalnym a oziębłość tak obcym, że nijak
      nie jestem w stanie zrozumieć tego rodzaju postaw (zakładając, że w
      szeroko rozumianej sferze zdrowotnej wszystko jest OK).
      A może właśnie problemy, o których piszesz (nadwaga, bezdech) są
      źródłem problemu? To są ewidentne czynniki ryzyka (plus ew. nikotyna
      i brak ruchu) w chorobie wieńcowej, mogą wystepować poważne problemy
      z krążeniem a to może deregulować życie seksualne.
      Piszesz jednak, że nie bardzo się przytula itp. a to już bardziej
      wygląda na problem w sferze emocjonalnej.
      Piszesz, że w efekcie niezaspokojonego pożądania popadasz raz w
      złość, raz w rozpacz, raz w zwątpienie...skąd ja to zanam?:)
      Ja mógłbym od siebie dołożyć upokorzenie. Cała sytuacja jest dla
      mnie dramatycznie upokarzająca. I tyle.

      I rozczaruję Cię na koniec - nie dam Ci żadnego sposobu.
      Czytam to forum już ze 2 lata...w moim przypadku nie działa nic co
      mogłem zastosować w swojej sytuacji z napotkanych tu porad.
      W moim przypadku zdrada nie wchodzi w rachubę - ze względu na
      szacunek do siebie (do żony już się wyczerpał).
      Od jakiegoś czasu przygotowuję się mentalnie (ale powoli już także
      logistycznie) do dokonania rewolucji polegającej na rozpoczęciu
      nowego życia. Z dala od żony ale niestety także z dala od dzieci.
    • belka23 Re: Mój facet nie ma ochoty na sex kiedy jestem 28.11.09, 14:07
      no i jak to się skończyło? czy może zaczęło na nowo?
      mój mąż jest w podobnym wieku, nie pamiętam już kiedy coś między nami był na
      serio. kocham go, on kocha mnie. jego libido zanikło jak podejrzewam przez leki
      - bierze na depresję. jest mi bardzo ciężko ale wiem, że jak zacznę od niego
      wymagać "obowiązków małżeńskich" to jeszcze bardziej go wpędzę w dół. już sama
      nie wiem jak sobie radzić. jest ciężko.
      • kag73 Re: Mój facet nie ma ochoty na sex kiedy jestem 28.11.09, 16:23
        Belka23, przeczytaj moj watek "Wpakowalam Go za kratki". Moze to byloby
        rozwiazaniem dla Was.
        Oprocz tego oczywiscie powinniscie sprobowac zmienic leki na inne, ktore
        nie obnizaja libido.
Pełna wersja