truskawka84
13.11.09, 09:06
no witam,
czasem zerkam sobie tutaj i tak postanowiłam zaczerpnąć informacji od innych
kobiet i mężczyzn na temat mnie nurtujący.
chodzi mi o podejście dzisiejszych mężczyzn w wieku od 25 lat i więcej do
tematu równouprawnienia i pieniędzy w związku. chodzi o to, że zaczynam
dostawać szału słysząc teksty panów "leci na kasę" itp. chodzi mi o podejście
panów do równouprawnienia oraz jak sobie wyobrażają idealna partnerkę na całe
życie. jakie maja być kobiety, żeby nie usłyszeć nigdy "lecisz na moje
pieniądze".
ja jestem w dwuletnim związku, on pracuje, ja pracuję, on ma bardziej
stateczną pracę niż ja, więc zarabia miesiąc w miesiąc stałą kwotę, moje
zarobki zależą ode mnie, czasem mniej niż on a czasem pięciokrotnie więcej.
generalnie na brak kasy nie narzekamy, dzieci nie mamy, część kasy odkładamy,
za część żyjemy i resztę rozwalamy na przyjemności. nigdy się nie kłócimy o
pieniądze, o rachunki. raz płaci ona, raz ja, podobnie z zakupami etc.
generalnie sytuacja bardzo wygodna dla związku. ani on mnie, ani ja jego nie
utrzymujemy. gdybyśmy się rozstali nie zmieniłoby to naszej sytuacji
materialnej. ostatnio pojawił się temat wyjazdu na sylwestra ze znajomymi w
egzotyczne miejsce. stać nas na to bez żadnych problemów i zaciskania pasa.
problem pojawił się wtedy, gdy zaproponowałam, żeby mi ta wycieczkę postawił.
prosto z mostu "zabierz mnie tam kochanie chce poczuć się wyjątkowo..:)"
usłyszałam od niego, że w związku nie chodzi o sponsorowanie tylko o partnerstwo.
chciałam choć jeden raz poczuć się jak kobieta, którą facet ot tak zabiera na
wakacje. a usłyszałam o sponsoringu. ręce mi opadły.
zaczęłam się głębiej zastanawiać.. jak zatem ma wyglądać idealny podział
majątku w związku? czy o to chodziło w całym równouprawnieniu?