Kiedy mężczyzna kocha komputer

18.11.09, 13:16
Bardzo ciekawa analiza rozpadu związku z Charakterów:

Twój ukochany uprzedzał cię, że jest maniakiem komputerowym, ale nie sądziłaś,
że twoją największą rywalką stanie się... przeglądarka internetowa. Wasz
związek przeżywa kryzys, bo on spędza przed monitorem coraz więcej czasu. A
może jest odwrotnie?

Gosia znów siedzi w pokoju sama. Mąż jest w domu, ale właściwie jakby go nie
było. Od dwóch godzin siedzi przed komputerem i pewnie nie położy się przed
północą. Codziennie jest tak samo: Dominik przychodzi do domu, zjada kolację,
rozmawia z matką lub bratem przez telefon, a potem „znika”. Sieć całkowicie go
pochłania – wysyła dziesiątki maili, odwiedza portale, testuje gry. Żonę zbywa
lub ignoruje. – Najbardziej boli mnie, że prawie nie zwraca uwagi na nasze
dziecko.(…)
Kiedyś związek Gosi i Dominika wyglądał inaczej, było im ze sobą dobrze.
Dominik imponował jej pomysłowością, zaradnością, optymizmem. Żona miała w nim
wielkie oparcie, które stopniowo i niemal niezauważalnie traciła. – Sama byłam
bardzo zajęta przygotowaniami do ślubu, potem byłam przejęta ciążą, a w
międzyczasie zakupem i remontem mieszkania, bo przecież trzeba było ze
wszystkim zdążyć – przypomina sobie.
Narodziny dziecka były dla nich wspaniałym przeżyciem, ale z czasem okazało
się, że wychowanie syna jest również trudnym i wymagającym wielkiego
poświęcenia obowiązkiem. Dziecko często chorowało i wymagało ciągłej uwagi.
Gosia czuła się tym przytłoczona. Po roku postanowiła wrócić do pracy i
zostawić dziecko z opiekunką. W firmie wcale nie było jej łatwo – zmienił się
szef, weszły nowe przepisy prawne. Zaległości nadrabiała po nocach. – I tak na
nasze życie rodzinne spadały coraz to nowe obowiązki i sprawy, z którymi
trzeba było się uporać.(…) Nie pamięta, kiedy Dominik oddalił się od niej.
Zbyt była zajęta bieżącymi sprawami, dzieckiem, swoją pracą. Wie natomiast,
kiedy zaczęła mu przeszkadzać i kiedy przestali się rozumieć. Punktem zapalnym
były spory i kłótnie o komputer. Dominik bardzo źle reagował na uwagi żony,
która wyrzucała mu, że za dużo przy nim siedzi, nie zajmuje się domem i w
ogóle nie ma kontaktu z dzieckiem. Najczęściej reagował na to złością lub
izolował się.(…) Jako rodzina Gosia i Dominik tworzą system, w którym
wzajemnie na siebie oddziałują. Spojrzenie na problemy w związku z tej
perspektywy pozwala zdystansować się wobec silnie przeżywanych emocji i nie
widzieć źródła problemów wyłącznie w partnerze. Dopiero wtedy można
zaobserwować podtrzymywany przez oboje małżonków mechanizm nasilający
konflikt, zastanowić się nad tym, czemu może on służyć w związku i skąd
partnerzy czerpią wzorce zachowań.
Kiedy Dominik poznał Gosię, był nią oczarowany, zrobiłby dla niej wszystko.
Był podekscytowany przygotowaniami do ślubu, a wkrótce po nim wieścią, że będą
mieli dziecko. – Starałem się, żeby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Do
późnej nocy malowałem ściany w kupionym na kredyt mieszkaniu. Kiedy pojawił
się syn, było dla mnie oczywiste, że Gosia bardzo się na nim skupia – wspomina
Dominik.
Jednak po pewnym czasie zorientował się, że napięcie i zdenerwowanie żony
nigdy nie mijają. Stała się dla niego chłodna, wręcz go odrzucała, wykonywała
obowiązki domowe jak nakręcona – bardzo się męczyła, ale też nie pozwalała
sobie pomóc. Dominik rozumiał, że żona chce zapewnić dziecku najlepszą opiekę
i nie potrafił upomnieć się, by choć trochę uwagi poświęcała również jemu i
ich związkowi. Postanowił przeczekać ten okres. Musiałem odreagować, a przy
komputerze najszybciej znajdowałem spokój i odprężenie – przyznaje Dominik.
Uważna analiza opowieści Gosi i Dominika pozwala zauważyć, że ich problemem
nie jest wyłącznie nadmierne używanie przez męża komputera i Internetu. W tle
widać coś więcej (…)Mężowi, który czuje się niepewnie w swojej sytuacji
zawodowej i został odsunięty przez przytłoczoną codziennymi obowiązkami i
wieloma zmianami żonę, komputer wypełnia pustkę. Szukanie pracy przez Internet
stało się impulsem do aktywności dostarczającej wielu bodźców społecznych,
ekscytacji i przyjemności, jakiej Dominikowi zabrakło w domu. Tymczasem Gosi
komputer kojarzy się z samotnością i opuszczeniem.
Zachowanie męża służy obojgu do uwalniania napięcia – wokół niego kręcą się
wszystkie ich kłótnie i nieporozumienia. O czym by rozmawiali, gdyby przestali
się kłócić o przesiadywanie Dominika przed komputerem? Skupiając się na
konflikcie, nawet nie próbują dotknąć spraw, które wygenerowały to ogromne
napięcie. W ostatnim czasie w ich życiu zaszło wiele zmian, a nie udało im się
porozmawiać o tym, co przeżywają w związku z pojawieniem się dziecka i czego
od siebie wzajemnie oczekują. To naprawdę trudne rozmowy, bo konfrontują z
intensywnie przeżywanymi uczuciami, o których niełatwo jest mówić i...
słuchać. (…)
Kontakt przez konflikt
Konflikt w pewnym sensie służy obu stronom: mąż przy komputerze przypadkowo
„odkrył”, jak zyskać zainteresowanie żony, czego po narodzinach dziecka bardzo
mu brakowało. Żona, wyrzucając mężowi, że cały wieczór surfuje po sieci, może
zapomnieć na jakiś czas o swoich lękach i przeciążeniu obowiązkami. Na krytykę
Gosi Dominik reaguje złością. Stale powtarzające się destrukcyjne zachowania
potęgują u obu stron poczucie odrzucenia i osamotnienia, co utrwala
patologiczny mechanizm. U męża nasila się potrzeba ucieczki od trudnej
sytuacji w związku i umacnia się nawyk kompulsywnego rozładowywania napięcia
przez aktywność w sieci, który może
prowadzić nawet do uzależnienia. U żony natomiast wzmaga się złość, lęk o
trwałość rodziny i poczucie bezradności. (…)Największą przeszkodą i
jednocześnie najtrudniejszą do zmiany jest trwanie w poczuciu krzywdy i
obwinianie partnera. Małżonkowie powinni też poświęcić więcej uwagi własnym
potrzebom – zastanowić się, czego potrzebują, z czym sobie nie radzą, jak w
rozwiązaniu ich problemu mógłby pomóc partner.

charaktery.eu/osobno/1987/Kiedy-mezczyzna-kocha-komputer/2/
    • pieprzyca Kontakt przez konflikt 19.11.09, 13:28
      Kontakt przez konflikt:
      "Konflikt w pewnym sensie służy obu stronom: mąż przy komputerze przypadkowo „odkrył”, jak zyskać zainteresowanie żony, czego po narodzinach dziecka bardzo mu brakowało. Żona, wyrzucając mężowi, że cały wieczór surfuje po sieci, może zapomnieć na jakiś czas o swoich lękach i przeciążeniu obowiązkami".[z ostatnią tezą bym się nie zgodziła - żona znalazła sposób na osiągnięcie gratyfikacji za ten kierat - gratyfikacją jest całe to utyskiwanie - ona też potrzebuje uwagi.]

      Ciekawe, szkoda, że aby przeczytać te strzępki trzeba się przedrzeć przez całe to opowiadanko (chyba za dużo naiwnych opowiadanek kleconych przez dziennikarki dzisiaj). Niemniej, warto sięgnąć do źródeł.
      • urquhart Re: Kontakt przez konflikt 19.11.09, 14:28
        Ona wycofuje się z jego życia uczucia i uwagę do spraw które sprawiają jej
        więcej emocji i spełnienia (uczucia macierzyńskie), bo rozumie że ma szans kiedy
        dla niej dziecko jest pierwszoplanowe. Na podobne jego jednak wycofanie w świat
        który sprawia mu więcej "bodźców społecznych, ekscytacji i przyjemności" ona
        reaguje rozżaleniem i złością.

        "Największą przeszkodą i jednocześnie najtrudniejszą do zmiany jest trwanie w
        poczuciu krzywdy i obwinianie partnera. Małżonkowie powinni też poświęcić więcej
        uwagi własnym potrzebom – zastanowić się, czego potrzebują, z czym sobie nie
        radzą, jak w rozwiązaniu ich problemu mógłby pomóc partner."


        • kag73 Re: Kontakt przez konflikt 19.11.09, 15:38
          No nie zupelnie, na poczatku wpisu bylo cos o tym, ze on uprzedzal, ze
          jest maniakiem komputerowym. Jej bledem bylo wierzyc, ze sie facet
          zmieni albo, ze jej ten komputer nie bedzie przeszkadzal.
          Nie do konca wierze w dyrdymaly typu ona ma macierzynstwo wiec on
          ucieka w swiat komputerowy. Sama zman przypadek faceta, ktory od
          komputera wstac nie potrfi i nie ma to nic do rzeczy z jego zona i
          rodzina. Po prostu facet jest podatny na uzaleznienia.
          Komputer/internet jest, jak wszystko inne, dla ludzi, ale w rozsadnych
          dawkach, tak jak wszystko inne, np. jedzenie, alkohol, imprezy. Trzeba
          po prostu znalezc cos posrodku. Na tym to polega, ale nie wszyscy
          potrafia. I to najczesciej jest wyjasnieniem takiego postepowania,
          Komputer tak jak np. alkohol tez moze stac sie nalogiem, niestety.
          • urquhart Re: Kontakt przez konflikt 19.11.09, 16:28
            kag73 napisała:

            > No nie zupelnie, na poczatku wpisu bylo cos o tym, ze on uprzedzal, ze
            > jest maniakiem komputerowym. Jej bledem bylo wierzyc, ze sie facet
            > zmieni albo, ze jej ten komputer nie bedzie przeszkadzal.

            To jest niespójne bo na początku komputer nie przeszkadza. Potem ona wycofuje
            się w swój świat a on znajduje swój.

            "Kiedyś związek Gosi i Dominika wyglądał inaczej, było im ze sobą dobrze.
            Dominik imponował jej pomysłowością, zaradnością, optymizmem. Żona miała w nim
            wielkie oparcie, które stopniowo i niemal niezauważalnie traciła. (...)
            Nie pamięta, kiedy Dominik oddalił się od niej. Zbyt była zajęta bieżącymi
            sprawami, dzieckiem, swoją pracą."

            > Komputer/internet jest, jak wszystko inne, dla ludzi, ale w rozsadnych
            > dawkach, tak jak wszystko inne, np. jedzenie, alkohol, imprezy. Trzeba
            > po prostu znalezc cos posrodku. Na tym to polega, ale nie wszyscy
            > potrafia. I to najczesciej jest wyjasnieniem takiego postepowania,
            > Komputer tak jak np. alkohol tez moze stac sie nalogiem, niestety.

            A macierzyństwo twoim zdaniem?
            • kag73 Re: Kontakt przez konflikt 19.11.09, 18:12
              Osobiscie nie znam nikogo dla kogo macierzynstwo jest nalogiem. Jest
              jeszcze cos takiego jak ojcostwo. Tylko rzadko, ktory facet poswieca
              dziecku duzo czasu, spada to zatem na matke, bo dziecko sie domaga, no
              i ktos sie zajac musi. Jak do tego jescze wziac pod uwage, ze kobieta
              pracuje zawodowo, znajac realia musi tez posprzatac w domu i zrobic
              przyslowiowy obiad. A facet, tak to sobie wyobrazam, wraca z pracy i
              siada do kompa, bo przeciez wie, ze zona wszystkim sie zajmie.
              Poza tym na poczatku to jest na poczatku, fascynacja, nowosc,
              spontaniczny seks, w tej fazie nalogiem/uzaleznieniem dla takiego
              mezczyzny jest kobieta. Po jakims czasie natomiast tym nalogiem staje
              sie komputer, ktory jest ucieczka od obowiazkow i codziennosci, moze
              nawet odreagowywaniem stresow.
              To nie jest tak, ze kobiety kompletnie nic lespszego nie maja do roboty
              niz zajmowanie sie i spedzanie czasu wylacznie z dzieckiem, przy calej
              milosci jaka darze moje dziecko,NIE, ale czesto nie ma wyjscia. Czesto
              matki zycza sobie, zeby chlop chociaz troche ruszyl dupe i zajal sie
              dzieckiem, ale niestety nie w kazdej rodzinie to funkcjonuje, bo
              mezczyzni bardzo czesto mowia dumnie "moja corcia, moj syn", bawia sie
              z 10 minut dziennie i to wszystko co maja do zaoferowanie. Maja to
              czesto w glebokim powazaniu, ale matka MUSI, czesto bo zdaje sobie
              sprawe jak wazne to dla dziecka. Poza tym jak dziecko moze przeszkadzac
              tacie, ktory wlasnie siedzi przed komputerem i mowi "dobra synus, zaraz
              zaraz, nie przeszkadzaj, bo tatus tutaj gra". Wiadomo, ze dzieciak
              idzie do mamusi, ktora zazwyczaj sie zlituje. Spedzanie czasu z
              dzieckiem jest tez radocha, ale nie zawsze i nie ciagle, uwierz mi.
              Niektorzy faceci nie zdaja sobie sprawy z tego co przegapiaja, dzici
              rosna, czas ucieka a oni trwonia czas przed komputerem a warto byloby
              go czasem spedzic z rodzina. Bo moim zdaniem na wszystko jest czas,
              trzeba go tylko rozsadnie podzielic i zorganizowac.
              Oczywiscie wiem, ze nie przyznasz mi racji, bo uwazasz, ze matki zycia
              poza dzieckiem nie widza i nie maja, ale to NIEPRAWDA.
              • urquhart Re: Kontakt przez konflikt 19.11.09, 19:16
                kag73 napisała:
                > idzie do mamusi, ktora zazwyczaj sie zlituje. Spedzanie czasu z
                > dzieckiem jest tez radocha, ale nie zawsze i nie ciagle, uwierz mi.
                > Niektorzy faceci nie zdaja sobie sprawy z tego co przegapiaja, dzici
                > rosna, czas ucieka a oni trwonia czas przed komputerem a warto byloby
                > go czasem spedzic z rodzina

                To tak jak z seksem, u jednych wydziela on tak samo jak przebywanie kobiety z
                dzieckiem dopaminę i oksytocynę a u innych nie. I ci którzy nie doświadczają
                tego stanu "radochy" za chiny nie zrozumieją jak ci inni mogą się tak męczyć dla
                takich paru głupich i niehigienicznych ruchów.

                > Oczywiscie wiem, ze nie przyznasz mi racji, bo uwazasz, ze matki zycia
                > poza dzieckiem nie widza i nie maja, ale to NIEPRAWDA

                Niektóre nie widzą przez moment inne latami. Ale wersji takich którym dziecko
                nie przesłania i nie dominuje tak że przestają odczuwać przyjemność
                dotychczasowych pasji na krócej lub dłużej (w tym miłości do partnera) jest
                chyba niewiele. Takie babochłopy to krypto faceci z cipkami na całej inni jak na
                przykład Wojciechowska, która 2 miesiące po urodzeniu dziewczynki pojachała po
                adrenalinę an Antarktydę. Ale ona lubi szybkie auta, ostry seks, strzelanie z
                broni palnej, podróze i ryzyko. Jak chłop :)
                • kag73 Re: Kontakt przez konflikt 19.11.09, 19:51
                  "To tak jak z seksem, u jednych wydziela on tak samo jak przebywanie
                  kobiety z
                  dzieckiem dopaminę i oksytocynę a u innych nie. I ci którzy nie
                  doświadczają
                  tego stanu "radochy" za chiny nie zrozumieją jak ci inni mogą się tak
                  męczyć dla
                  takich paru głupich i niehigienicznych ruchów."

                  Czasami trzeba sie zebrac i zaczac, dac sobie szanse, zeby stwierdzic,
                  ze moze z tego byc radocha. Poz tym nie porownywalabym tych dwoch
                  rzczy, bo to zupelnie inna para kaloszy.
                  • kag73 Re: Kontakt przez konflikt 19.11.09, 19:53
                    P.S. Jak to mawiaja chyba Hindusi, jezeli nie mozesz zmienic
                    sytuacji/stanu rzeczy, zmien po prostu swoje nastawienie do niej.
                  • urquhart Re: Kontakt przez konflikt 19.11.09, 20:11
                    kag73 napisała:
                    > Czasami trzeba sie zebrac i zaczac, dac sobie szanse, zeby stwierdzic,
                    > ze moze z tego byc radocha. Poz tym nie porownywalabym tych dwoch
                    > rzczy, bo to zupelnie inna para kaloszy.

                    A to niby dlaczego? Z punktu widzenia chemii mózgu kontakt z dzieckiem po
                    urodzeniu wiekszości kobiet wyzwala naturalny stan odurzenia porównywalny
                    chemiczne ( uwalnianie i stężenie dopaminy, fenyloantynaminy, oksytocyny,
                    endorfin) jedynie z zakochaniem i seksualnym spełnieniem tyle że silniejszy.

                    No chyba że to naukowe brednie i odpowiada za to jedynie tak zwana "dojrzałość"
                    której rzekomo powszechnie brak mężczyznom :)
                    • kag73 Re: Kontakt przez konflikt 19.11.09, 21:07
                      "...kontakt z dzieckiem po urodzeniu", jasne, jasne, sila rzeczy prawie
                      symbioza, dziecko kompletnie zdane na mame, rzadziej tate, ciagle
                      karmienie, przewijanie, kapanie, wstawanie w nocy. Wtedy dojrzaly facet
                      wie o co chodzi i nie czuje sie pokrzywdzony, stara sie byc cierliwy i
                      jak jest do rzeczy probuje odciazyc zone a nie boczy sie, ze dziecko
                      jest na pierwszym miejscu.
                      Ale to malutkie niemowle pozostaje dzieckiem jeszcze dlugo, dluugo, ma
                      rok, 2, 3, 4 latka i ciagle potrzebuje uwagi rodzicow i tu trzeba sie
                      zebrac i to nie tylko matka ale wskazane byloby, zeby robil to tez
                      ojciec.
                      • urquhart Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 08:37
                        kag73 napisała:
                        > Wtedy dojrzaly facet
                        > wie o co chodzi i nie czuje sie pokrzywdzony, stara sie byc cierliwy i
                        > jak jest do rzeczy probuje odciazyc zone a nie boczy sie, ze dziecko
                        > jest na pierwszym miejscu.

                        O ile pamiętam z psychologii układ jest bardziej złożony. Miłość matki jest
                        wybuchowa instynktowna i uwarunkowana chemiczne (instynkt macierzyński jest u
                        najmniej rozwiniętych i dojrzałych ssaków) zaś miłość ojcowska rodzi się powoli
                        i dojrzewa na gruncie i jako przedłużenie więzi i miłości pary.
                        Jeżeli matka wycofa swoje zangażowanie bo ma ważniejszy obiekt mocniejszej
                        gratyfikacji jak w tym przypadku nie ma szans ona się prawidłowo rozwinąć.
                        Milska wypisuje że jeżeli uczuciowe i seksualne wycofanie ze związku trwa więcej
                        niż 6 miesięcy trzeba się już poważnie niepokoić.
                        • poitevin Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 11:06
                          > Miłość matki jest
                          > wybuchowa instynktowna i uwarunkowana chemiczne...

                          Pgadaj SZCZERZE z młodymi (chodzi zwłaszcza o pierwsze dziecko)
                          matkami, to się zdziwisz. To na początku, to nie miłość. To
                          instynkt, odpowiedzialność i poczucie obowiązku. Miłość rodzi się
                          później. A to, że zwykle jest ona ogromna i wszechogarniająca to
                          inna kwestia.
                          Spodziewam się jednak, że niewiele się dowiesz, bo poprawność
                          polityczna nie pozwala współczesnej kobiecie powiedzieć, że
                          macierzyństwo ją zaskoczyło, przerosło i że ma momenty, kiedy
                          chciałaby wyrzucić własne dziecko za okno...
                          • urquhart Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 12:06
                            poitevin napisała:
                            > Spodziewam się jednak, że niewiele się dowiesz, bo poprawność
                            > polityczna nie pozwala współczesnej kobiecie powiedzieć, że
                            > macierzyństwo ją zaskoczyło, przerosło i że ma momenty, kiedy
                            > chciałaby wyrzucić własne dziecko za okno...

                            Myślisz że tym bardziej czasami nie zdarza się to odpowiedzialnym ojcom który
                            nie mają żadnej pierwotnej podobnej kobietom gratyfikacji ośrodków przyjemności?

                            charaktery.eu/artykuly/Rodzina/43/Smutek-swiezo-upieczonych-ojcow/
                            Naukowcy dyskutują czy za negatywne uczucia po porodzie nie są związane z
                            rozregulowaniem mechanizmów wydzielania oksytocyny między innymi przez sztuczne
                            podawanie. Generalnie wiadomo że u zwierząt zablokowanie wydzielania oksytocyny
                            w mózgu wiąże się z porzucaniem potomstwa zaraz po urodzeniu.
                            • poitevin Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 12:23
                              Myślę, że zdarza się to również ojcom, ale odniosłam się do tezy o
                              wrodzonej miłości macierzyńskiej.

                              A opowieści o gratyfikacji ośrodków przyjemności i zaburzeniach
                              wydzielaia oksytocyny nie wyjaśnią nigdy tak delikatnych kwestii jak
                              równowaga emocjonalna w rodzinie.
                              • urquhart Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 13:11
                                poitevin napisała:
                                > A opowieści o gratyfikacji ośrodków przyjemności i zaburzeniach
                                > wydzielaia oksytocyny nie wyjaśnią nigdy tak delikatnych kwestii jak
                                > równowaga emocjonalna w rodzinie.

                                Masz rację nie wyjaśniają.
                                W powszechnej świadomości problemem z równowagą emocjonalną w rodzinie wyjaśnia
                                opowieść o męskiej niedojrzałości konta kobieca dojrzałość wyrażająca się w
                                uwadze poświęcanej potomstwu.
                                Dla mnie to jeszcze bardziej naiwne i uproszczone choć bardzo wygodne wyjaśnienie.
                                • mujer_bonita Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 13:35
                                  urquhart napisał:
                                  > Dla mnie to jeszcze bardziej naiwne i uproszczone choć bardzo wygodne
                                  > wyjaśnienie.

                                  Tak jak dla Ciebie wygodnym wyjaśnieniem jest oksytocyna - choć teoria jest w
                                  praktyce dziurawa jak sito ;)
                                • poitevin Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 15:18
                                  urquhart napisał:

                                  > W powszechnej świadomości problemem z równowagą emocjonalną w
                                  rodzinie wyjaśnia
                                  > opowieść o męskiej niedojrzałości konta kobieca dojrzałość
                                  wyrażająca się w
                                  > uwadze poświęcanej potomstwu.

                                  W powszechnej świadomości nieczęsto pojawiają się słowa "oksytocyna"
                                  czy "gratyfikacja" a "ośrodek przyjemności" kojarzony jest raczej ze
                                  SPA albo salonem masażu;)

                                  Równowaga emocjonalna w rodzinie regulowana jest bardzo wieloma
                                  czynnikami, więc ani chemia, ani kwestia dojrzałości nie są
                                  jedynymi, które mają na nią wpływ.
                                  Niemniej jednak dojrzałość objawia się między innymi
                                  odpowiedzialnością i opieką nad potomstwem - dotyczy to zarówno
                                  mężczyzn jak i kobiet.
                                  Nie da się życia wytłumaczyć jednym mechanizmem.
                            • rumpa Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 14:28
                              Urquhart, a ty czytałeś opis tych panów z depresją poporodową?
                              Niedojrzali, niedowartościowani, niezadowoleni - z przerosnietą
                              wyobraźnią - hehhe ten pierwszy krok, a co z tysiącem pieluszek do
                              czasu pierwszego kroku?
                              czasem ręce załamuję, jak słucham wynurzeń " dorosłych" ludzi - u
                              nas będzie inaczej, lepiej, cudownie a jak jest NORMALNIE to szok i
                              obraza. No i jeden dorasta, a inny ma tendencje ucieczkowe. Jeden
                              chce sobie poradzić, będzie szukał wsparcia i wiedzy, inny spróbuje
                              zawrócić czas, czego bez ciężkich konsekwencji nie da się zrobić i
                              mamlał za straconym szczęściem polegającym na pasieniu własnego
                              kałduna. Ma do tego oczywiście prawo, nie wszyscy są identyczni itd,
                              ale no cóż, jednak jakość człowieka odzwierciedla się w jego
                              czynach, tak sie pechowo składa.
                              Mój znajomy bandzior też uważa że jest w porządku, i to wszystko to
                              samoobrona przed okrutnym światem.

                              I nie jest to deprecjacja uczuć tych panów, tylko generalnie tego
                              jak z tymi uczuciam sobie radzą. To sposób w jaki ograniają sytuację
                              powoduje irytację a nie same uczucia.

                              Wszyscy po urodzeniu dziecka stajemy przed podobnymi wyzwaniami -
                              czasem tylko obiektywnie trudniejszymi, bo dziecko chore. W innych
                              wypadkach mamy do wyboru między tym co przyjemne a tym co słuszne,
                              tym co dobre a tym co wygodne. Jedni ten egzamin zdają, inni nie...
                              Fakt że nie zdaje druga osoba, ani nam nie daje automatycznego
                              zaliczenia ani nie zwalnia z egzaminu.

                              a tak w ogole to najbardziej biedni i opuszczeni są tatusie ciężko
                              chorych dzieci - tam spier...dala zdaje się 50%, w porywach do 60,
                              bo są za wrażliwi żeby patrzeć na cierpienie, no i tak sie boją, no
                              i życie się ma jedno i szkoda nie pociupciać. Sa to oczywiście
                              uczucia normalne, też żałuję że Pattinsona nie przelecę, ale sposób
                              reagowania i czyny ktore za nimi idą deprecjonują panów do poziomu
                              zera absolutnego.
                              A że jakoś nie chce mi się wierzyć że chore dzieci trafiają się
                              wyjątkowym sku...wielom, więc ...sam sobie porównaj statystyki, ile
                              kobiet porzuca chore dziecko, a ilu mężczyzn. Naprawdę uważasz że
                              tym babkom jest łatwiej niż ich mężom, którzy przynajmniej idą do
                              pracy i maja towarzystwo, bo matka niepełnosprawnego dziecka w
                              Polsce jest skazana na bezsilną walkę o zdrowie malca w koszmarnych
                              warunkach?

                              Zgadzam się, są mamusie którym odbija, ale jest ich znacznie mniej
                              niż panowie chcieliby wierzyć.

                              • mujer_bonita Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 14:53
                                rumpa napisała:
                                > wyjątkowym sku...wielom, więc ...sam sobie porównaj statystyki, ile
                                > kobiet porzuca chore dziecko, a ilu mężczyzn. Naprawdę uważasz że
                                > tym babkom jest łatwiej niż ich mężom, którzy przynajmniej idą do
                                > pracy i maja towarzystwo, bo matka niepełnosprawnego dziecka w
                                > Polsce jest skazana na bezsilną walkę o zdrowie malca w koszmarnych
                                > warunkach?

                                Uruq zaraz Ci napisze, że w kobiecie buzują hormony, które przywiązują je do takiego dziecka i odczuwa ona przyjemność z opieki :D

                                A w praktyce - opieka nad chorym, niepełnosprawnym dzieckiem to koszmar. Moja mama pracuje w szpitalu na oddziale neurologii - tam się trafiają naprawdę ciężkie przypadki. Jakiś czas temu głośna była sprawa samotnej matki, która próbowała popełnić samobójstwo razem z dwójką swoich niepełnosprawnych dzieci. Gazety i opinia publiczna grzmiała 'co z niej za matka' a koleżanki mamy skwitowały to - 'Jak zajmowała się nimi sama to się jej nie dziwimy'. Oczywiście gazety nie interesowały się gdzie w tym czasie był tatuś. Pewnie przejął się odpowiedzialnością i zwiał :/
                                • urquhart Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 15:12
                                  mujer_bonita napisała:
                                  > Uruq zaraz Ci napisze, że w kobiecie buzują hormony, które przywiązują je do ta
                                  > kiego dziecka i odczuwa ona przyjemność z opieki :D

                                  A czy może temu zaprzeczysz?
                                  Nie ujmując i chyląc czoła przed sytuacją kobiet opiekujących się chorymi
                                  dziećmi nie moge nie dostrzegać że nie dotyczy TYLKO zagadnienia dojrzałości
                                  emocjonalnej, czy jakiegoś generalnie większego altuizmu.
                                  Dzieje się tak bowiem w całym świecie przyrody wśród większości samic zwierząt
                                  zajmujących się swoim potomstwem którego nie można podejrzewać o posiadanie
                                  takich uczuć wyższych.
                                  Samce zaś jakoś poza paroma nielicznymi gatunkami swoim potomstwem się zupełnie
                                  nie interesują (o ile natura nie wyposażyła ich w mechanizm przymusu i
                                  gratyfikacji oparty na wydzielaniu prolaktyny, a generalnie ludzie do tej grupy
                                  nie należą).
                                  • mujer_bonita Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 15:19
                                    urquhart napisał:
                                    > A czy może temu zaprzeczysz?

                                    Poobserwuj sobie dzieciaki z rodzicami na rehabilitacji neurologicznej to pogadamy o tej 'przyjemności'.

                                    PS. W świecie przyrody chore potomstwo umiera, jest porzucane przez stado lub zabijane przez drapieżniki. Chybione porównanie.
                                    • urquhart powszechne porzucanie młodych matek przez mężczyzn 20.11.09, 16:12
                                      mujer_bonita napisała:
                                      > PS. W świecie przyrody chore potomstwo umiera, jest porzucane przez stado
                                      > lub zabijane przez drapieżniki. Chybione porównanie.

                                      To inne mechanizmy, ale co to ma do instynktu macierzyńskiego matki? póki on
                                      trwa? a generalnie u zwierząt trwa tyle tylko by młode mogło samodzielnie
                                      przeżyć, chore zaś przeżyć samo nie może, u ludzi trwa w tej skoali długo
                                      (gatunki gdzie matki zabijają młode są ale to margine, podobnie jak gatunki w
                                      których tylko samiec zajmuje sie młodymi).

                                      Ale w przypadku mężczyzn oprócz uczuć wyższych to też głownie kwestia
                                      wypełniania ról społecznych obrońcy i opiekuna które w dobie "równouprawnienia"
                                      sie rozmyło i straciło moc motywowania, ot ciemne jej strony.

                                      Czym Pani tłumaczy tak powszechne porzucanie młodych matek przez mężczyzn?

                                      Młodych, starych i wszystkich, a zwłaszcza matek z dziećmi chorymi. Mężczyźni
                                      rzekomo tego nie wytrzymują... Dziś w ogóle nie bardzo wiadomo, co to znaczy być
                                      mężczyzną. W większości znanych mi listów i pamiętników nie zostawia się na nich
                                      suchej nitki. Kultura nie wspiera ojców, a ojcowie nie umieją sobie z tym
                                      radzić. Łatwo jest występować w roli pana i prawodawcy, kiedy taka rola
                                      obowiązuje. Ale z chwilą gdy się rozpłynęła - co grać? Rolę dobrego tatusia,
                                      który będzie dziecku przygotowywał zupki? Są tacy, którzy umieją temu sprostać,
                                      a są tacy, którzy uciekają. W rezultacie coraz więcej dzieci, coraz więcej
                                      chłopców jest wychowywanych przez samotne matki.
                                      Trzydzieści lat temu Adrienne Rich w "Zrodzonych z kobiety" zauważyła, że
                                      dziecko wychowywane tylko przez matkę - samotną lub osamotnioną, bo ojciec cały
                                      dzień jest poza domem - nie tylko nie ma męskiego wzorca, ale w matce spotyka
                                      pierwszą osobę, która ogranicza jego wolność. Jeśli to dziecko jest chłopcem, to
                                      siłą rzeczy wyrasta w buncie przeciw kobiecie. I kiedy dorośnie, nie potrafi być
                                      odpowiedzialnym mężem i ojcem.
                                      www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,80260,2699325.html?as=2&ias=2&startsz=x
                                      • mujer_bonita Re: powszechne porzucanie młodych matek przez męż 20.11.09, 16:58
                                        urquhart napisał:
                                        > To inne mechanizmy, ale co to ma do instynktu macierzyńskiego matki? póki on
                                        > trwa? a generalnie u zwierząt trwa tyle tylko by młode mogło samodzielnie
                                        > przeżyć, chore zaś przeżyć samo nie może, u ludzi trwa w tej skoali długo

                                        Natura tak wyposaża gatunki, żeby młode mogły przetrwać. Np. w gatunkach stadnych matka sama opiekuje się młodym ale nią opiekuje się całe stado. W naturze w zasadzie nie występują samotne matki. Jeżeli samiec nie jest bezpośrednio zaangażowany to przynajmniej dba o bezpieczeństwo rodziny, chroni, przynosi pożywienie (ptaki).

                                        > Kultura nie wspiera ojców, a ojcowie nie umieją sobie z tym radzić.

                                        Że co proszę?? Kultura WYCHWALA ojców jeżeli tylko odrobinę zajmują się swoimi dziećmi. Jak tatuś przewinie pieluszkę (raz na jakiś czas) to jest SuperTata - jak robi to mama to nic nadzwyczajnego. Tatuś idzie z dzieckiem na spacer? Super! Mama? Normalka. Jakiekolwiek zaangażowanie ojca w wychowanie potomka podnosi jego ocenę. Samotni ojcowie są podziwiani - samotne matki to codzienność, do tego często poniżana.

                                        > Ale z chwilą gdy się rozpłynęła - co grać? Rolę dobrego tatusia,
                                        > który będzie dziecku przygotowywał zupki? Są tacy, którzy umieją temu sprostać,
                                        > a są tacy, którzy uciekają.

                                        Biednie misie zupka ich przerosła :/ Mamy współczuć człowiekowi, który porzuca własne dziecko bo go przerosło? Może dziecko 'powinno go zrozumieć'?
                                        • rumpa Re: powszechne porzucanie młodych matek przez męż 01.12.09, 20:27
                                          Dajmy spokój z tą socjobiologią. Ona nie wytłumaczy dlaczego jedni
                                          ludzie są ludzmi a inni tylko przedstawicielami gatunku homo
                                          sapiens. Niektórzy szukają ogniwa posredniego między zwierzęciem a
                                          człowiekiem, osobiście uważam że źle szukają, w złych miejscach -
                                          powinni się rozejrzeć dookoła,a może nawet spojrzeć w lustro.
                                          Ludzie wychowani w tej samej kulturze - jedni kradną, inni wręcz
                                          przeciwnie, jedni bezmyślnie kopulują, inni latami walczą o chorą
                                          żonę, która od lat nie jest już żadnym obiektem seksualnym, jeden
                                          porzuci z miejsca kobietę po usunieciu piersi, inny powie - pani
                                          doktor, jak mi jedna pierś została, to jak bym ja miał jej nie
                                          kochac....
                                          I tak dalej...
                                          Ale zgadzam się w jednym - w nauce tego typu każde egoistyczne i
                                          bezwzgledne zero z odczuwaniem i rozumowaniem na poziomie fiuta czy
                                          cipy może znaleźć "racjonalne" uzasadnienie swego postępowania. Co
                                          za ulga ... A ten wstrętny Kościół tak go stresował... a przecież on
                                          robi tylko to co każda szanująca siebie i swoje geny hiena czy
                                          pawian :)))

                                          Zawsze jest wybór - łatwe i przyjemne kontra dobre i wymagające.
                                          Ci ludzie nie działają instynktownie - oni z pełną świadomością
                                          dokonują wyboru - ma im być wygodnie a reszta niech sie idzie nie
                                          powiem co... Mają prawo, ale dlaczego domagaja się szacunku ? Sama
                                          masturbacja życiowa im nie wystarcza najwyraźniej, a próby
                                          tłumaczenia się biologią świadczą że nawet oni doskonale wiedzą,
                                          czym są. I nie za bardzo im to w smak.
                                    • rumpa Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 16:36
                                      To ja napiszę szczerze - ja nie znoszę być matką! nie trawię
                                      codziennego wstawania o 6 rano, gdy jestem nocym markiem i nic
                                      mojego organizmu nie przekona że 6 rano to rano a nie środek nocy -
                                      mojej nocy. Od 10 lat jestem permanentnie niedospana. Nie trawię
                                      gotowania i zajmowania się domem - podobno miało mi się zmienić po
                                      urodzeniu dziecka :)))))) niestety się nie zmieniło.
                                      Nie nadaję sie do uczenia - przetrwanie lekcji z moim ADHd owcem
                                      wymaga antydepresantów i czasem znieczulenia piwem. Na glowę spadły
                                      mi kontakty z rodzicami, i tabunami dzieciaków odwiedzających moich
                                      chłopców. A mam kłopoty z łączeniem twarzy i nazwisk. Nie w mojej
                                      naturze jest systematyczna praca i odpowiedzialność - jestem
                                      człowiek zrywów. Moja praca wisi na kołku bo moge się nią zajmować
                                      tylko jak sytuacja rodzinna pozwoli, co nie wytwarza odpowiedniego
                                      napięcia i powoduje frustracje marnymi efektami. Jestem tym
                                      zdołowana. Jestem sama z wychowaniem chlopców, bo mąż pracuje do 10
                                      - taka robota - albo tak albo wcale. Mam dość potwornie. Obecnie
                                      jestem na etapie bycia taksówkarzem - zajęcia pozalekcyjne - mało
                                      kto o tym mysli rodząc dzieci - pożera to całe popołudnia. I co -
                                      mam się zacząć rozczulać nad swoim osamotnieniem? mam wlasnie
                                      adoratora - może powinnam udać się w Karpaty w celu relaksacyjnego
                                      bzykanka? żadnych specjalnych gratyfikacji typu - jakie zdolne
                                      dziecko nie mam, raczej tylko ulgę, jak przepchnę dzieciaka przez
                                      kolejny próg rozwojowy. W dodatku ciagłe użeranie się z
                                      nauczycielami o sposób traktowania. Nie wychodzę obecnie na plus po
                                      moich decyzjach, raczej na minus ewentualnie zero - to optymistyczna
                                      wersja. Mam nadzieję że za 20 lat powiem - było warto. bardzo często
                                      mam ochotę pier...dolnąć wszystkim i wyjść tak jak stoję. Dlaczego
                                      tego nie robię ? Nie dla chwil szczęścia, bo są zbyt rzadkie - nie
                                      robię i nie zrobie tego dlatego że nie zawiodę ludzi którzy mi ufają
                                      - w tym wypadku akurat moich dzieci.
                                      Acha, i od lat cierpię na hiperprolaktynemię...ciągle mam mleko mimo
                                      że młodszy chodzi do szkoły - nic nie zbija.
                                      aż się boję pomysleć co by było gdyby była w normie :)
                                      • poitevin Re: Kontakt przez konflikt 20.11.09, 19:27
                                        Jesuuu, rumpa, to depresyjne wyznanie raczej.
                                        Wiesz, ja również nie znoszę czynności technicznych dotyczących
                                        funkcjonowania domu. Nie nadaję się do pomocy w lekcjach, bo mam
                                        zbyt wybujały temperament.
                                        Ale ja mogę Cię nie rozumieć, bo u nas M. jest zaangażowany
                                        higieniczno-gastronomicznie, a młodzi radzą sobie z edukacją
                                        najczęściej samodzielnie.
                                        Mnie w byciu matką najbardziej kręci obserwowanie moich młodych, jak
                                        stają się odrębnymi ludźmi, a jak jednocześnie są do nas (mnie?)
                                        podobni. To jest fascynujące. Tak jak oglądanie siebie w lustrze.
                                        Z drugiej strony, jeżeli podobieństwo dziecka, a co za tym idzie
                                        wizja jego rozwoju i drogi życiowej są głównym motorem napędzającym
                                        moją miłość macierzyńską, to nie wiem jak bym się zachowywała mając
                                        potomka np. z poważną genetyczną wadą. Moja miłość jest chyba taka
                                        bardziej pierwotna, to siła wynikająca z przekazania własnych genów,
                                        czy stworzenia wersji lepszej od pierwowzoru;)
                                        To takie luźne przemyślenia, trochę niespójne, ale post rumpy zrobił
                                        na mnie dość duże wrażenie i po nim doszłam do wniosku, że życie
                                        oszczędziło mi wielu przykrych doświadczeń - więc to, co tu
                                        napisałam to bardzo subiektywny punkt widzenia.
                                        PS. przepraszam wszystkich za ten słowotok i amatorską autoanalizę,
                                        ale mam napad ADHD i trudno mi się dziś skupić;D
                                        • rumpa Re: Kontakt przez konflikt 01.12.09, 18:55
                                          Moja miłość jest chyba taka
                                          > bardziej pierwotna, to siła wynikająca z przekazania własnych
                                          genów,
                                          > czy stworzenia wersji lepszej od pierwowzoru;)

                                          taak, to bylo baaardzo przykre przebudzenie, jesli chodzi o tę
                                          miłosć macierzyńską - okazało się że byl to raczej instynkt.
                                          Myslałam że dziecko sie kocha bezinteresownie , po czym uświadomiłam
                                          sobie, ile ja tych interesów mialam :((( - nie było to przyjemne.
                                          Kochać to ja się uczę dopiero i jest mi ciężko.

                                          Mnie w byciu matką najbardziej kręci obserwowanie moich młodych, jak
                                          > stają się odrębnymi ludźmi, a jak jednocześnie są do nas (mnie?)
                                          > podobni. To jest fascynujące.

                                          No jest, ale mnie to akurat nie za bardzo cieszy, bo moj syn akurat
                                          ADHD odziedziczyl po mnie - i boję się powikłań w późniejszym wieku.

                                          Ale nie o to chodzi - to naprawdę jest nic, jest ciężko, ale
                                          chwilowo.Zresztą moderatorzy forum Adhd przyznają że jak mieli dwoje
                                          dzieci z ADHD to oboje byli na antydepresantach przez lata, bo
                                          jalowość jest trudna do zniesienia, i to ciągle poczucie wracania do
                                          punktu wyjścia.
                                          Zajebista jest praca z dzieckiem które rozprasza przelatująca mucha
                                          i zapomina natychmiast co mówił i co właściwie robił :(((
                                          Po prostu, naprawdę nie ma genu ulatwiającego znoszenie takich
                                          rzeczy przypisanego kobietom. Znam masę facetów, którzy są w tym
                                          bezbłędni. Po prostu, nie za bardzo mamy na kogo zwalić obowiazek.
                                          Tatuś idzie w pi...du , bo przecież dziecko ma matkę. A komu ma
                                          dziecko zostawić matka?

                                          Tu temat na rozprawe doktorska pt " Zew jajników a oddziecięce
                                          pranie mózgu przyszłej kobiety"

                                          Te ktore mogą, nader chętnie zatrudniają niańki :))) pewnie dlatego
                                          że opieka nad dzieckiem to taka rozkosz że chcą uszczęśliwiac świat
                                          :)))
                                      • lilyrush Re: Kontakt przez konflikt 03.12.09, 10:48
                                        rumpa napisała:

                                        > To ja napiszę szczerze - ja nie znoszę być matką! nie trawię
                                        > codziennego wstawania o 6 rano, gdy jestem nocym markiem i nic
                                        > mojego organizmu nie przekona że 6 rano to rano a nie środek nocy -
                                        > mojej nocy. Od 10 lat jestem permanentnie niedospana. Nie trawię
                                        > gotowania i zajmowania się domem - podobno miało mi się zmienić po
                                        > urodzeniu dziecka :)))))) niestety się nie zmieniło.

                                        Właśnie....ta biologicznie uwarunkowana miłość macierzyńska miała na mnie
                                        spłynąć i miałam świata poza tym moim dzieckiem nie widzieć... Niestety...wsypa.
                                        Nic nie spłynęło i wk...na obecnego jeszcze wtedy mezza nabrałam na maxa. Moze
                                        lepiej byłoby gdybym przestała zauważać jego obecność, upierdliwości i przestała
                                        potrzebować seksu. A tak, jak sie rozwodziłam to dziecko rok miało. Trochę czasu
                                        minęło i oddycham coraz bardziej z ulga, ze dzieciak z pieluch wyszedł i kumaty
                                        się robi, bo hardcoru noworodka długo bym nie pociągnęła. I tak wiem,ze dopóki
                                        nie pójdzie do szkoły i jakoś bardziej sie poziomami nie spotkamy to będe sie w
                                        tym moim macierzyństwie dusić nadal. Bo też nie wina mojego dziecka, ze ma durną
                                        matke, która uwierzyła w prawdy objawione i urodziła dziecko, choc zupełnie nie
                                        czuła takiej potrzeby.
                                        Nie, nadal p-o 3,5 roku nie mogę powiedzieć, ze dziecko dało mi jakiekolwiek
                                        dodatkowe szczęście, natomiast jestem całkowicie pewna, ze wcale nie byłabym
                                        nieszczęśliwa, gdybym tego dziecka nie miała.
                                        I na szczeście moj jest madry i całkiem opanowany jak na 3 latka i żadnego ADHD
                                        nie przewiduje
                                • krzysztof-lis Re: Kontakt przez konflikt 01.12.09, 19:23
                                  > Uruq zaraz Ci napisze, że w kobiecie buzują hormony, które
                                  > przywiązują je do takiego dziecka i odczuwa ona przyjemność z
                                  > opieki :D

                                  Marnujesz swoje talenty tu na forum! Weź spisz tę swoją teorię, podeprzyj ją
                                  wynikami swoich badań (albo lepiej nie swoich, będzie bardziej rzetelnie),
                                  następnie obroń przed autorytetami z branży. Będzie z korzyścią dla ludzkości.

                                  Zwłaszcza, że wszelkie przełomowe odkrycia są zawsze w cenie, może dostaniesz
                                  pokojowego Nobla za wyjaśnienie czegośtam?
                                • zakletawmarmur Re: Kontakt przez konflikt 02.12.09, 20:10

                                  > A w praktyce - opieka nad chorym, niepełnosprawnym dzieckiem to
                                  koszmar. Moja m
                                  > ama pracuje w szpitalu na oddziale neurologii - tam się trafiają
                                  naprawdę ciężk
                                  > ie przypadki. Jakiś czas temu głośna była sprawa samotnej matki,
                                  która próbował
                                  > a popełnić samobójstwo razem z dwójką swoich niepełnosprawnych
                                  dzieci.

                                  Miałam okazje spędzić trochę czasu z takimi dziećmi jeszcze w LO.
                                  Też tej matce się nie dziwie. To nie jest to samo co opieka nad
                                  zdrowym dzieckiem, które się rozwija i stopniowo usamodzielnia. W
                                  przypadku dzieci z upośledzeniem głębokim to jest po prostu ciężka
                                  praca, która nigdy nie przyniesie efektów. Dlatego nawet matkę polkę
                                  idealną ta sytuacja ma prawo przerosnąć.

                                  Mężczyźni opuszczają te żony bo po prostu z biologicznego pkt
                                  widzenia nie ma sensu inwestować w kobietę, z którą może być coś nie
                                  tak, skoro takie dziecko urodziła. Gdy w związku były już zdrowe
                                  dzieci lub szybko pojawi się następne to wola odejścia męża jest
                                  znacznie mniejsza. Natura dla słabszych jest okrutna...
                                  • rumpa Re: Kontakt przez konflikt 02.12.09, 20:25
                                    Mężczyźni opuszczają te żony bo po prostu z biologicznego pkt
                                    > widzenia nie ma sensu inwestować w kobietę, z którą może być coś
                                    nie
                                    > tak, skoro takie dziecko urodziła.

                                    Jedni opuszczają, inni nie...na przykład generał de Gaulle baardzo
                                    kochał swoją ciężko niepełnosprawną córkę.
                                    a mnie się wydaje że opuszczają dlatego że nigdy nie kochali, tylko
                                    niezła dupa była, w te klocki fajna, problemów nie robiła i można
                                    było se wygodnie i z małymi tak naprawdę zobowiązaniami zaplanować
                                    życie. I w miarę satysfakcjonującą wymianę małżeńskich węzłów na
                                    regularne dupczenie i domowe żywienie. Czyli coś co często jest tu
                                    określane przez panów a czsem i panie - mianem miłości. Powietrze
                                    jest wytrzymałe.
                                    Nie mieszajmy biologii, bardzo proszę, do zwykłego lenistwa,
                                    wygodnictwa i podłości, bo takie tłumaczenia są po prostu
                                    niesmaczne. I niestety bzdurne, bo jednak więcej niż błąd
                                    statystyczny mężczyzn zostaje i walczy. Nawet więcej niż chorych na
                                    schizofrenię. Proporcja jest 60% do 40%, a nie powiedzmy 10 do 90
                                    czy 20 do 80, co ewentualnie mogłoby pozwalać na tłumaczenia
                                    biologiczne - chyba że naprawdę mam rację i są to rzeczywiscie dwa
                                    gatunki :(
                                    • zakletawmarmur Re: Kontakt przez konflikt 02.12.09, 22:09

                                      Rumpa ja wcale nie uważam, że to zwalnia z odpowiedzialności. Tłumaczy jedynie
                                      dlaczego pojawia się taki "pomysł". Ja potrafię nad swoimi instynktami całkiem
                                      nieźle zapanować:-) Chodziło mi o to, że mężczyźni nie porzucają tych rodzin z
                                      powodu złych relacji z żoną, tylko właśnie znowu ta biologia wychodzi.
                                      • rumpa Re: Kontakt przez konflikt 04.12.09, 13:04
                                        no więc właśnie ja uważam że nie biologia, tylko zwykłe wygodnictwo...
                                        a tych relacji z żoną to w ogóle nigdy nie było, po prostu nie było
                                        problemów i tego braku nie dało się wychwycić - było dobrze, wszystko
                                        zamiatane pod dywan żeby nie psuć obrazka i tyle...
                                        • zakletawmarmur Re: Kontakt przez konflikt 04.12.09, 19:43

                                          > no więc właśnie ja uważam że nie biologia, tylko zwykłe wygodnictwo...

                                          A bo widzisz Rumpa natura jest bardzo wygodnicka:-)
                                          • rumpa Re: Kontakt przez konflikt 04.12.09, 22:05
                                            biologia to jest poród a nawet on może być modyfikowany przez siłę
                                            ducha i decyzję :)))
                                  • arronia Re: Kontakt przez konflikt 03.12.09, 16:41
                                    > Mężczyźni opuszczają te żony bo po prostu z biologicznego pkt
                                    > widzenia nie ma sensu inwestować w kobietę, z którą może być coś nie
                                    > tak, skoro takie dziecko urodziła. Gdy w związku były już zdrowe
                                    > dzieci lub szybko pojawi się następne to wola odejścia męża jest
                                    > znacznie mniejsza. Natura dla słabszych jest okrutna...

                                    Ja tam nie wiem do końca, jak ten Instynkt działa. Ostatnio widziałam kilka
                                    rodzin - pierwsze dziecko z wadami wrodzonymi. I do kompletu kolejne dziecko -
                                    bywa, że zdrowe, bywa, że nie. I rodzice razem, rodzina w komplecie.

                                    Z rozsądkiem moim zdaniem to nie ma wiele wspólnego. To tworzenie kolejnych
                                    dzieci, kiedy ryzyko jest baaardzo wysokie. Jak nie rozsądek, to może instynkt w
                                    takim razie? Różne są strategie w przyrodzie. Na każdą znajdzie się przykład.
                                    • zakletawmarmur Re: Kontakt przez konflikt 03.12.09, 17:00

                                      Zależy co było powodem choroby dziecka. Nie wszystkie choroby są
                                      genetyczne a jeśli nawet są genetyczne to nie wszystkie będą się
                                      powtarzać (trzeba mieć naprawdę dużego pecha, żeby urodzić dwójkę
                                      dzieci z zespołem Downa). Właśnie dlatego są badania prenatalne jak
                                      i wcześniej też się można przebadać i skonsultować ze specjalistą.
                                      Wiele przypadków dotyczy urazów okołoporodowych np. niedotlenienie
                                      spowodowane przedłużającym się porodem. Wtedy jest duża szansa, że
                                      następne dzieci będą zdrowe.

                                      Znam taką sytuacje gdzie ludzie mieli upośledzone dziecko i okazało
                                      się, że nie mają szans na zdrowe. Wtedy faktycznie nie ma sensu
                                      rodzić kolejnych.
                                      • arronia Re: Kontakt przez konflikt 03.12.09, 17:07
                                        > Znam taką sytuacje gdzie ludzie mieli upośledzone dziecko i okazało
                                        > się, że nie mają szans na zdrowe. Wtedy faktycznie nie ma sensu
                                        > rodzić kolejnych.

                                        W co najmniej jednym przypadku chodziło właśnie o coś takiego. Kobieta z
                                        rodziny, gdzie ta choroba (nie znam nazwy) już się pojawiła. Pierwszy syn rodzi
                                        się na nią chory. Chwila odstępu, rodzi się drugi syn, też chory. Chyba na tym
                                        skończyli ;)
                                        • kag73 Re: Kontakt przez konflikt 03.12.09, 18:40
                                          To ich osobista decyzja i ryzyko. Moze mimo wszystko chcieli
                                          sprobowac a moze byla to wpadka. Z cala pewnoscia kochaja swoje
                                          chore dziecko/dzieci tak samo jak inni ludzie swoje zdrowe dzieci.
                                          • arronia Re: Kontakt przez konflikt 03.12.09, 21:33
                                            Że synów kochają i dbają - nie mam najmniejszych wątpliwości. Czy byli
                                            planowani, czy "wpadkowi" nie wiem i na pewno pytać nie będę ;) Ja ich nie
                                            oceniam. Po prostu jeśli planowali obydwoje dzieci, to ich zachowanie jest dla
                                            mnie zaskakujące. Inne. Skłoniło mnie do myślenia, skąd taka decyzja. "Na rozum"
                                            trudno (mi) ją pojąć, dlatego stawiałabym na głębsze odruchy (czy nazwać je
                                            instynktami, czy nie). Choć mogłaby to być też teoretycznie kwestia wiary (nie
                                            znam ich od tej strony), typu: Bóg dał, więc tak jest dobrze.
    • zakletawmarmur Re: Kiedy mężczyzna kocha komputer 05.12.09, 21:40

      U mnie taktyka z komputerem nic by nie dała bo sama jestem od niego
      uzależniona. Fascynacje gierkami przechodzimy wspólnie, dodatkowo
      jedno nakręca drugie. Gdy ja gram to on siedzi i tłumaczy mi np.
      jakieś akrobacje z liną w Wormsach (zawsze jestem pełna podziwu bo
      do jego poziomu całych lat świetlnych mi brakuje). Gdy on gra w
      Icewind Dale a ja go dopinguje i sprzedaje mu jakieś rady (tu znów
      ja jestem bardziej doświadczona). Albo gramy oboje i wymieniamy się
      doświadczeniem jak np. przejść jakąś misje w Baldurze. Czasem tylko
      dziecko przypomni, że trzeba je nakarmić, na spacer wyprowadzić lub
      poświęcić trochę uwagi:-) Ostatnio jednak zamiast gier siedzę na
      forum a on jakoś rzadko mi marudzi:-)
Pełna wersja