poultney
18.11.09, 22:18
Jakiś czas temu (2 miesiące) poznalam fajnego, wrażliwego faceta, on
zaproponowal mi spotkanie i zaczęliśmy się spotykać. Wykazywal inicjatywę,
było cudownie, nasza znajomosc się rozwijała i tydzień temu spotkalismy się u
mnie- zaczęliśmy się kochać ale niestety on miał problemy ze wzwodem. Dla mnie
naprawdę nie było to jakims problemem, bylo mi i tak cudownie o czym go
zapewniłam ale on bardzo to przeżył. Powiedział, że bardzo mu zalezy i się
dlatego zestresował tą sytuacją i moze dlatego pojawil się taki problem. Kilka
dni pozniej zaprosił mnie na kolację gdzie znów sprobowaliśmy i na początku
było fantastycznie, naprawdę nigdy nie doswiadczylam takiego seksu, wiem ze
jemu rowniez bylo dobrze. Niestety w trakcie zacząl dzwonic jego telefon i
znowu powtórzyla się ta sytuacja. On oczywiscie strasznie się przejął, magia
wieczoru prysła. Ja naprawdę staralam się go delikatnie wesprzec, dac do
zrozumienia ze dla mnie to nie problem i ze on sie tak stresuje. Niestety
przez kilka nastepnych dni sie do mnie nie odzywał po czym wczoraj przyszedl
porozmawiac i oswiadczyl, że on jeszcze nie jest gotowy na związek i nie moze
sie ze mna spotykac. Spytalam, czy to przez ta noc,a on na to, ze w pewnej
czesci tak,ze nie przezylby gdyby taka sytuacja sie powtórzyla. Spytalam, czy
nie bylo mu dobrze ze mną, to odparl, ze bylo 'zajebiscie', ostro i cudownie.
I ze po rozstaniu ze swoją dlugoletnią dziewczyną uprawial seks ale byly to
nic nie znaczące przygody i nigdy nie zdarzyl mu się taki problem. A teraz mu
zalezy, stresuje sie i nie moze...Nic z tego nie rozumiem, myslicie, ze to
moze byc dla niego tak wazne ze mnie rzucil?Nie wiem co robic, rozmawiac
jeszcze z nim? Czy sobie odpuscic?