marina_nie_vlady1
27.11.09, 12:27
Nie ma u nas seksu od urodzenia dziecka, czyli już trzy lata.
Nie ma, to przesada - przeciętnie raz w tyg, czasem raz na 10 dni,a czasem
dwa razy w tyg.
Generalnie jest dla mojego męża za mało. Dla mnie nie.
Mam problemy ze zdrowiem, w tym hormonalne. Nie kręci mnie seks jak kiedyś.
Nie kręci mnie mój mąż jak kiedyś. Seks to obowiązek, który muszę wypełnić.
Czasem mam trochę przyjemności, ale generalnie, im szyhbciej skonczy, tym lepiej.
Jak to bywa, upierdliwe rzeczy typu sprzątanie, gotowanie, zakupy, płacenie za
rachunki itepe to mój zas... obowiązek. Do niego nie dociera w żaden sposób,
że też mógłby ruszyć tyłek i też coś zrobić.
ale nie mogę ściemniać, że nie mam ochoty na seks bo jest bałagan... To jedna
z wielu przyczyn.
On ciągle (kilka razy dziennie) musi mi przypominać, jak to mu źle. Słyszę
aluzje mniej lub bardziej dla mnie przykre. Wszystko mu sie kojarzy z seksem,
we wszystkim widzi pretekst do przypomnienia, że seksu ma za mało.
Przysięgam, nie wytrzymuję, nie daję rady!!! Wiem już, że jestem złą żoną,
wiem, że nie mam libido, wiem, że daję mu za mało tego, czego on potrzebuje.
Wiem, że dla niego "bzykanie" to sens życia. dla mnie kurde nie. Kupowanie
zabawki dziecku na Mikołaja to nawet pretekst do przypomnienia, że do łóżka
zabawek nie potrzebujemy, bo seksu nie ma! Jak to mam wytrzymać? Nie umiem,
serio, nie umiem.
I co ja mam zrobić? Brakuje mi zwykłe przytulenia się, ale się BOJĘ, bo wiem,
że wszystko dla niego to przypomnienie o seksie i tego, że go nie ma. I znów
skończy się eraniem, że ma go za mało.
Powiedzcie mi, co ja mam zrobić? Leczę się na hormony, biorę leki. W moim
g...mieście nie ma seksuologa, zresztą on wcale nie chce do niego iść. Sama
mam iść, a co to da? Nie wiem, nie mam pomysłu, jestem zagubiona...
Wiem, że mi nie pomożecie. Właściwie...nie wiem,po co piszę. może żeby ktoś mi
chociaż powiedział, ze mnie rozumie...albo nie wiem...żeby wylać to z siebie i
tyle... Chciałabym to zmienić, chciałabym rzucić się, jak kiedyś, na swojego
meża. ale...po co??? Nie mam na to ochoty. Widzę obrażonego i napalonego
jednocześnie kolesia, który chce się wyżyć i tyle. Nie widzę kochającego męża,
widzę jego wieczną chuć.
kończę już,. sorry że tak długo