i co ja mam zrobić? długie

27.11.09, 12:27
Nie ma u nas seksu od urodzenia dziecka, czyli już trzy lata.
Nie ma, to przesada - przeciętnie raz w tyg, czasem raz na 10 dni,a czasem
dwa razy w tyg.

Generalnie jest dla mojego męża za mało. Dla mnie nie.
Mam problemy ze zdrowiem, w tym hormonalne. Nie kręci mnie seks jak kiedyś.
Nie kręci mnie mój mąż jak kiedyś. Seks to obowiązek, który muszę wypełnić.
Czasem mam trochę przyjemności, ale generalnie, im szyhbciej skonczy, tym lepiej.

Jak to bywa, upierdliwe rzeczy typu sprzątanie, gotowanie, zakupy, płacenie za
rachunki itepe to mój zas... obowiązek. Do niego nie dociera w żaden sposób,
że też mógłby ruszyć tyłek i też coś zrobić.
ale nie mogę ściemniać, że nie mam ochoty na seks bo jest bałagan... To jedna
z wielu przyczyn.

On ciągle (kilka razy dziennie) musi mi przypominać, jak to mu źle. Słyszę
aluzje mniej lub bardziej dla mnie przykre. Wszystko mu sie kojarzy z seksem,
we wszystkim widzi pretekst do przypomnienia, że seksu ma za mało.

Przysięgam, nie wytrzymuję, nie daję rady!!! Wiem już, że jestem złą żoną,
wiem, że nie mam libido, wiem, że daję mu za mało tego, czego on potrzebuje.
Wiem, że dla niego "bzykanie" to sens życia. dla mnie kurde nie. Kupowanie
zabawki dziecku na Mikołaja to nawet pretekst do przypomnienia, że do łóżka
zabawek nie potrzebujemy, bo seksu nie ma! Jak to mam wytrzymać? Nie umiem,
serio, nie umiem.

I co ja mam zrobić? Brakuje mi zwykłe przytulenia się, ale się BOJĘ, bo wiem,
że wszystko dla niego to przypomnienie o seksie i tego, że go nie ma. I znów
skończy się eraniem, że ma go za mało.

Powiedzcie mi, co ja mam zrobić? Leczę się na hormony, biorę leki. W moim
g...mieście nie ma seksuologa, zresztą on wcale nie chce do niego iść. Sama
mam iść, a co to da? Nie wiem, nie mam pomysłu, jestem zagubiona...

Wiem, że mi nie pomożecie. Właściwie...nie wiem,po co piszę. może żeby ktoś mi
chociaż powiedział, ze mnie rozumie...albo nie wiem...żeby wylać to z siebie i
tyle... Chciałabym to zmienić, chciałabym rzucić się, jak kiedyś, na swojego
meża. ale...po co??? Nie mam na to ochoty. Widzę obrażonego i napalonego
jednocześnie kolesia, który chce się wyżyć i tyle. Nie widzę kochającego męża,
widzę jego wieczną chuć.

kończę już,. sorry że tak długo



    • mozambique Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:02

      W moim> g...mieście nie ma seksuologa, zresztą on wcale nie chce do
      niego iść

      a po co on ma isć ? on nie ma problemu z libido - ty masz
      wiec ty powinnas isc
      • marina_nie_vlady1 Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:07
        i co, sama się będę leczyć? o ile wiem, to po pierwsze, wybujałe libido też jest
        problemem, po drugie - leczy się parę, a nie jeden element.
        • mozambique Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:45
          oczywiscie - masz problemy z hormonami, bierzesz leki, masz
          całkowity zanik potzreb seksulanych - to TY powinnas sie leczyć

          twój mąz potzrebuje raz na tydzień ???? to i tak chłop sie
          ogranicza , ja mam ochote codziennie a nie wydaje mi sie zebym była
          zbyt "wybujała" w tej kwestii , kilk arazy dziennie tez nie są
          zadnym wyjatkiem
          • agatina8 Tez tak mam 01.09.10, 14:19
            niestety, czasem zmeczenie a czesto to jego nie tylko biadoleni, ale takze
            uciazliwe i kasliwe i niegrzeczne uwagi odrzucaja mnie od niego..
            Kazda awantura sprowadza sie do wyjasnienia,ze przyczyna jest brak seksu.
            Ja nie bede miala na to ochoty dopoki nie zacznie mnie uwodzic i szanowac a nie
            byc upierdliwym i kasliwym. Jestesmy w zamknietym kregu i nie wiem jak z tego
            wyjsc...
            Pozdrawiam i trzymaj sie cieplo

            Ps. w sumie nic ci nie pomoge bo sama nie wiem co robic...a i nie lecze sie
            hormonalnie..
            • errare_humanum_est Re: Tez tak mam 02.09.10, 16:02
              agatina8 napisała:

              > Ja nie bede miala na to ochoty dopoki nie zacznie mnie uwodzic i szanowac a nie
              > byc upierdliwym i kasliwym. Jestesmy w zamknietym kregu i nie wiem jak z tego
              > wyjsc...

              A partner o tym warunku wie? I nie mówię o przekazywaniu w półsłowkach, tylko konkretnym wywaleniu na kawy na ławę.
      • anais_nin666 Re: i co ja mam zrobić? długie 02.09.10, 17:23
        Mozambique tak się składa, że aby terapia była skuteczna iść muszą na nią dwie osoby.
        Sądzę, że autorka wątku problemów z libido większych nie ma. Zwyczajnie nie pragnie swego męża. To się zdarza.
        Gdyby mi facet tak jęczał też nie miałabym chęci.
        Ani wówczas gdyby niczym truteń w domu był. Po prostu był. Nic poza tym.
        Mam chęc, gdy jest dobrze.
        Nie jest dobrze - mam w d... seks;)
    • marina_nie_vlady1 Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:09
      a poza tym, ja nie mam problemu z libido. Mi jest dobrze z niskim libido
      (wyłączając problemy, jakie to powoduje, ale seksu mi absolutnie nie brak), seks
      może dla mnie prawie nie istnieć. to jemu jest źle i ciągle mało;) wiec to nie
      ja mam problem de facto....patrząc w ten sposób jeśli już
      • bi_chetny Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:26
        On nie ma problemu z wysokim libido. Ma problem z twoim niskim libido.
        Pozwól mu na kochankę.
        • mujer_bonita Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:32
          bi_chetny napisał:
          > Pozwól mu na kochankę.

          No jasne. A potem niech znajdzie sobie człowieka, który zaspokoi jej potrzeby. Tylko po co im w takim razie to małżeństwo?
          • bi_chetny Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:37
            Przecież ona ma tak znikome potrzeby, że sobie poradzi
            • marina_nie_vlady1 Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:45
              Żadne z nas nie ma zamiaru skorzystać z tego typu rad.

              on chce uprawiać sex ze MNĄ co mi powtarza każdego dnia. gdyby chciał z kimś
              innym, dawno by to zrobił. i wtedy skończyłby się nasz związek. Ale niektórzy
              chyba nie rozumieją, że męża może pociągać własna żona. Nawet taka, której
              libido jest bliskie zeru.
              • mozambique Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:48
                i to zona którą jej włąsny mąz nie pociąga a nawet ją mierzi, a moze
                nawet brzydzi , która na seks zgadza sie dla swietego spokoju i
                zagryza zeby zaby jak najszybciej sie skonczył

                albo zona pójdzie po fachową pomoc albo najlepiej skonczyc tę farsę
                bo pełny związek toto nie jest
              • ewasuwek Re: i co ja mam zrobić? długie 03.09.10, 12:50
                a moze twój brak chęci na sex wiąże się ze zmęczeniem, niewyspaniem, zbyt dużą ilością obowiązków
                domowych, ciągłą opieką nad dzieckiem.
                U mnie była podobna stuacja. Kiedy urodziłam córkę moja chęć na sex była zerowa przez długi okres
                czasu, kiedy córka miała 3 lata urodził się syn. Miałam taki zapiernicz w domu, że ostatnią rzeczą o
                jakiej myślałam był sex. Oczywiście ze stony męża były wytykanki o ten brak seksu, więc ustaliłam
                sobie sama, że co trzeci, czwarty dzień mąż MUSI ten sex "dostać". Nie zawsze miałam ochotę, ale
                przynajmniej miałam spokój.
                Teraz kiedy dzieci są starsze (8 i 5 lat) odzyskałam ochotę na igraszki. Po prostu zaczęłam się
                wysypiać, dzieci są bardziej samodzielne, nie ryczą po nocach, jestem wypoczęta i mam więcej czasu.
                Aha, zauważyłam, że im więcej człowiek uprawia sex tym większa ma na niego ochotę.
            • mujer_bonita Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:46
              bi_chetny napisał:
              > Przecież ona ma tak znikome potrzeby, że sobie poradzi

              Rozumiem, że w Twoim świecie człowiek w związku ma tylko potrzeby seksualne? Fajnie :)
              • mozambique Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:51
                a w twoim swiecie małzenstwo to nie jest zwiazek uczuciowy dwojga
                ludzi tylko co włąsciwie ? spółka z o.o.?
                • mujer_bonita Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:53
                  mozambique napisała:
                  > a w twoim swiecie małzenstwo to nie jest zwiazek uczuciowy dwojga
                  > ludzi tylko co włąsciwie ? spółka z o.o.?

                  Związek uczuciowy to dla Ciebie tylko i wyłącznie seks?
                  • marina_nie_vlady1 Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:58
                    Nie, no jasne! rozwiodę się:) Świetny pomysł. Dziękuję za niezwykle wnikliwą
                    radę. Już napisałam. problem jest NASZ. nie widzę sensu bym SAMA poszła do
                    seksuologa. Tym bardziej, ze na ten temat rozmawiałam z endokrynologiem, który
                    ewidentnie wini hormony. Chociaż ja uważam, że nie tylko to jest problemem.

                    Po co ja mam iść do seksuologa sama? żeby mi powiedział - idź i bzykaj się? no
                    sorry. problem mamy OBYDWOJE (oczywiście, ironizowałam wcześniej, że tylko on).

                    Więc nie rozumiem czemu całą winę zrzucasz na mnie?! Bo dla CIEBIE liczy się
                    tylko seks? Super! Dla mnie seks jest na entym miejscu w związku. I o tym mój
                    mąż doskonale wiedział biorąc sobie mnie za żonę.

                    Małżeństwo dla mnie to odpowiedzialność, miłość, bliskość, RODZINA...seks też.
                    może pod koniec pierwsze 10-tki,może dalej. To, że mam inne spojrzenie na
                    związek nie znaczy bynajmniej, że gorsze.
                    • mujer_bonita Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:06
                      Ten post to chyba nie do mnie ;)
                      • marina_nie_vlady1 Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:09
                        mujer_bonita napisała:


                        > Ten post to chyba nie do mnie ;)

                        Przepraszam:) nie do Ciebie. źle się podpięło:)
                    • bi_chetny Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:06
                      Jeśli twój mąż od początku wiedział jaka jesteś, to przepraszam. Sam sobie
                      winien. Idźcie razem do seksuologa, ale moim zdaniem niewiele to da.
                    • mozambique Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:08

                      Po co ja mam iść do seksuologa sama? żeby mi powiedział - idź i
                      bzykaj się?

                      to nie masz pojecia od czego są seksuolodzy
                      seksuolog nie piowe ci zebys sie bzykała , tylko pomoze ci w
                      ustaleniu powodów i zroumienia DALCZEGO NEI CHCESZ sie byzkac
                      i moze ci w tym pomóc
                      jesli bedziesz chciała
                      ale ty najwyraźneij nie chcesz seksu z włąsnym mezęm

                      pytanie - po co za niego wyszłaś ?

                      ( poza tym seksuolodzy nie uzywają tego typu sformułwoań ,
                      zreszta okreslenie tej czynnosci duzo mówi o podejsciu do tematu i
                      meza - mozna sie bzykać, uparwiać seks albo kochać sie z męzem .
                      Niby to samo a jednak nie )

                      Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                      • marina_nie_vlady1 Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:14
                        mozambique napisała:

                        >
                        > Po co ja mam iść do seksuologa sama? żeby mi powiedział - idź i
                        > bzykaj się?
                        >
                        > to nie masz pojecia od czego są seksuolodzy

                        Rany, to była przenośnia...

                        > seksuolog nie piowe ci zebys sie bzykała , tylko pomoze ci w
                        > ustaleniu powodów i zroumienia DALCZEGO NEI CHCESZ sie byzkac
                        > i moze ci w tym pomóc
                        > jesli bedziesz chciała
                        > ale ty najwyraźneij nie chcesz seksu z włąsnym mezęm

                        Nie z własnym mężem. Seksu nie tyle nie chcę. Nie jest mi potrzebny.
                        Pisałam, że z problemem byłam u innego lekarza. Najpierw muszę załatwić sprawę z
                        hormonami. i nadal uważam, że problem mamy RAZEM i RAZEM musimy iość, jeśli
                        już. sama mogę iść do psychologa. do seksuologa nie. Musi iść ze mną. Może
                        jestem wariatka, może nienormalna. Mam barierę, której nie przełamię.
                        >
                        > pytanie - po co za niego wyszłaś ?
                        >
                        > ( poza tym seksuolodzy nie uzywają tego typu sformułwoań ,
                        > zreszta okreslenie tej czynnosci duzo mówi o podejsciu do tematu i
                        > meza - mozna sie bzykać, uparwiać seks albo kochać sie z męzem .
                        > Niby to samo a jednak nie )

                        Mój mąż tak o tym mówi - chce się bzykać. Czaisz różnicę? On nie mówi "kochanie,
                        chce się z Tobą kochać" on mówi "będziemy się bzykać"? Rozumiesz teraz, skąd
                        moje prozaiczne nazwanie tej czynności?!

                        >
                        > Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !

                        :-)

                        • mozambique Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:24

                          Mój mąż tak o tym mówi - chce się bzykać. Czaisz różnicę? On nie
                          mówi "kochanie
                          > ,
                          > chce się z Tobą kochać" on mówi "będziemy się bzykać"? Rozumiesz
                          teraz, skąd
                          > moje prozaiczne nazwanie tej czynności?!

                          czyli wyszłas za prymitywa

                          pytanie - czy wczesniej to ci jakos przeszkadzało
                          • marina_nie_vlady1 Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:28

                            > > moje prozaiczne nazwanie tej czynności?!
                            >
                            > czyli wyszłas za prymitywa
                            >
                            > pytanie - czy wczesniej to ci jakos przeszkadzało

                            Uwierz, kiedyś mówił inaczej. Nie jest prymitywem, nie obrażaj go, proszę. Jeśli
                            już, odbija mu tylko w tej jednej sferze.
                    • janznepomuka Re: i co ja mam zrobić? długie 25.08.10, 17:55
                      > Więc nie rozumiem czemu całą winę zrzucasz na mnie?! Bo dla CIEBIE
                      liczy się
                      > tylko seks? Super! Dla mnie seks jest na entym miejscu w związku.
                      I o tym mój
                      > mąż doskonale wiedział biorąc sobie mnie za żonę.
                      >

                      Czy na pewno? Bo jeśli tak, to faktycznie to jego problem....oj
                      myślę, że nie do końca i dlatego to już naprawdę koniec waszego
                      związku. Im szybciej to zrozumiecie i się rozejdziecie, tym lepiej
                      dla was....

                      Związek osoby pragnącej seksu codziennie z osobą, dla której seks
                      mógłby nie istnieć, to taka sama patologia, jak alkoholizm jednej
                      osoby i abstynencja drugiej. Tylko że alkoholizm można próbować
                      leczyć.

                      Co do hormonów
                  • mozambique Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:03

                    Związek uczuciowy to dla Ciebie tylko i wyłącznie seks?

                    nie, nie tylko

                    ale dla autorki, jak widac - małzenstwo to wszytko Z WYJATKIEM
                    SEKSU
                    >
              • bi_chetny Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:04
                przecież inne może spełniać. nie rozumiem ?
                • mujer_bonita Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:07
                  bi_chetny napisał:
                  > przecież inne może spełniać. nie rozumiem ?

                  Może? Więc czemu tego nie robi?

                  'Egoistką to bym była, jakbym całymi dniami leżała na kanapie i gapiła się w TV,
                  ale ja PRACUJĘ, SPRZĄTAM, GOTUJĘ,ODPROWADZAM DZIECIAKA DO RPZEDSZKOLA, itepe
                  itede. Jeśli to jest Twoje pojęcie egoizmu...Może to kolejny przykład na to, jak
                  mężczyźni olewają dom po ślubie?! Jak mają w dupie potrzeby partnerek, liczy się
                  tylko ich zapotrzebowanie na seks?!'
        • all_my_senses Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 19:00
          bi_chetny napisał:

          > On nie ma problemu z wysokim libido. Ma problem z twoim niskim libido.
          > Pozwól mu na kochankę.

          jak zawsze "wartościowe " rady bi chętnego, szkoda, że sam na swoje problemy nic nie umiesz poradzić
          • bi_chetny Re: i co ja mam zrobić? długie 30.11.09, 10:40
            all-my-senses: to była ironia. A swoje problemy rozwiązałem moja droga, nie wiem
            skąd masz inne informacje ?
        • fajnyschatz Re: i co ja mam zrobić? długie 03.12.09, 19:05
          Rozsądniejszy byłby burdel.
      • kapitandragan Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 13:54
        Masz problem z psychiką, nie z libido. Jesteś po prostu egoistką,
        byc może zona takiego samego albi i większego egoisty - tegoo nie
        wiem. Kłopot polega na tym, ze patrzysz tylko z wlasnej perspektywy.
        Tymczasem to WY macie problem z TWOIM libido. Mimo, iz Tobie jest
        ok, dla związku to zagrożenie. Wybacz, ale problemu nie ma wtedy,
        kiedy obojgu partnerom jest dobrze. Nie wiem, moze Twój mąż jest
        maniakiem seksualnym, ale sama przyznałaś, że raz na 7-10 dni z
        bólem i męka odwalasz pańszczyznę. Myślisz, że on tego nie czuje?
        Zagoń go troche do roboty, podzielcie sie obowiazkami, powiedz, że
        brakuje Ci czułości, atmosfery itp i może on sie zmieni. Ale Ty tez
        powinnaś. A swoja drogą, kolejny opis sytuacji, w której po
        urodzeniu dziecka kobieta TRWALE traci zaintersowanie meżem. Może
        dlatego częśc mężczyzn ucieka od ślubu i dzieci?
        • marina_nie_vlady1 Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:03
          kapitandragan
          Jestem egoistką? No brawo!:) super.

          Egoistką to bym była, jakbym całymi dniami leżała na kanapie i gapiła się w TV,
          ale ja PRACUJĘ, SPRZĄTAM, GOTUJĘ,ODPROWADZAM DZIECIAKA DO RPZEDSZKOLA, itepe
          itede. Jeśli to jest Twoje pojęcie egoizmu...Może to kolejny przykład na to, jak
          mężczyźni olewają dom po ślubie?! Jak mają w dupie potrzeby partnerek, liczy się
          tylko ich zapotrzebowanie na seks?!

          Boże, jaka ze mnie naiwniara. Bo forum spodziewałam się rzeczowych odpowiedzi...
          a tu, jak widzę, większość frustratów, którzy sami ze sobą nie dają sobie rady,a
          co dopiero pomóc komuś.

          Poza tym, gdybym kuźwa nie widziała problemu, to bym tu nie pisała, tylko żyła w
          słodkiej nieświadomości. I miała w dupie jego potrzeby. zanim kogoś uwięzisz w
          fantastyczną ramkę, pomyśl chwilę.
          • marina_nie_vlady1 Przepraszam;) 27.11.09, 14:11
            Zapędziłam się z tymi frustratami.

            Sprawa jest dla mnie cholernie bolesna i bolą mnie takie łatwe,krzywdzące opinie.
            • bi_chetny Re: Przepraszam;) 27.11.09, 14:16
              Staramy się spowodować, żebyś spojrzała na to z innej strony.
              Szczerze - czy jeśli twój mąż wziąłby na siebie więcej obowiązków i okazał
              więcej czułości, miałabyś większą ochotę na seks z nim ?
              • marina_nie_vlady1 Re: Przepraszam;) 27.11.09, 14:19
                bi_chetny napisał:

                > Staramy się spowodować, żebyś spojrzała na to z innej strony.
                Wiem, dziękuję.

                > Szczerze - czy jeśli twój mąż wziąłby na siebie więcej obowiązków i okazał
                > więcej czułości, miałabyś większą ochotę na seks z nim ?
                >

                Nie wiem. wiem, że wtedy miałabym jeden problem z głowy;) nienawidzę sprzątać,
                zmywać.. a robię to codziennie.
                • bi_chetny Re: Przepraszam;) 27.11.09, 14:20
                  rozumiem, ale to nie to samo.
                  A tak zapytam: czy jak wychodziłaś za niego, wiedziałaś, że niespecjalnie będzie
                  zajmował się tymi prozaicznymi czynnościami domowymi ?
                • mozambique Re: Przepraszam;) 27.11.09, 14:22
                  no a gdy raz nie pozmywasz i nie postrzątasz i jest niedziela to
                  co ? wraca cie ochota na seks ?

                  czy jendak te gary i odkurzacza wciaż zajmuje w twoim umysle
                  pierwsze miejsce ?
                  • marina_nie_vlady1 Re: Przepraszam;) 27.11.09, 14:27
                    Na początku związku było inaczej. on sprzątał nawet więcej niż ja. kochaliśmy
                    się też częściej, ale nie było seksu 2 razy dziennie! lepiej niż teraz, ale
                    jakiś szaleństw też nie.
                • elle-melek Re: Przepraszam;) 03.12.09, 16:49
                  Nienawidzisz zmywać? Kupcie zmywarkę. To nie aż takie drogie.
                  Nienawidzisz sprzątać? NIE SPRZĄTAJ. A jemu powiedz, żeby sobie posprzątał,
                  jeśli mu nie pasuje.
          • mozambique Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:15

            Egoistką to bym była, jakbym całymi dniami leżała na kanapie i
            gapiła się w TV,
            > ale ja PRACUJĘ, SPRZĄTAM, GOTUJĘ,ODPROWADZAM DZIECIAKA DO
            RPZEDSZKOLA, itepe
            > itede. Jeśli to jest Twoje pojęcie egoizmu...

            bardzo pięknie - mieszkanie i dziecko , ale ani słowa o tym czy
            zaspokajasz osobiste psychiczne i uczuciowe potzreby męza
            czy wogóle zaspokajacie nawzajem swoje potzteby w tej kwestii

            ty jego nie, on owich jakichs tez nie
            pytanie - ciagnecie to dalej ? próbujecie cos z tym w koncu zrobic
            czy konczycie tę farsę ?


            w jakms watku znalazłam taką sentencę :
            "KObieta uprawia seks z facetem JESLI go kocha, facet kocha JESLI
            uparwia seks."
            U kobiet potzrba seksu wynika z uczucia, u mezczyzn uczucie zwykle
            rozwija sie na bazie seksu .
            I cos w tym jest
          • evenjo Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:15
            Mój mąż (były) też chciał uprawiać seks ze mną a mnie odrzucało.
            Rozstaliśmy się a ja nabrałam takiego popędu, że aż się
            przestraszyłam. Poradziłam sobie-po prostu zaczęłam traktować
            mężczyzn jako sexmaszyny. A mój były po jakimś czasie znowu chce
            seksu ze mną. Jesteśmy w dobrych relacjach, chciałoby się rzec-
            stosunkach :), ale teraz moge mu odmówić bez przejmowania się jego
            urazą i niezaspokojonym popędem, a on nie może mnie zmusić czy
            szantażować obrażoną miną, fochami, odmową pomocy ipt.-w końcu nie
            jestem jego żoną, której OBOWIĄZKIEM jest dawać mu dupy.
            • mozambique Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:17

              > Mój mąż (były) też chciał uprawiać seks ze mną a mnie odrzucało.

              to jakim cudem został twoim meżem ???
              nigdy nie zrozumeim kobiet które wychodzą za facetów kótrymi sie
              brzydzą
          • kapitandragan Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:36
            ale po mnie pojechałaś.... Teraz kolej na mnie. Po pierwsze nie
            jestem seksualnym frustratem, moje zycie erotyczne jest bardzo udane
            i intensywne. Zapytasz zatem co robie na tym forum? Czytam, jestem
            ciekawy swiata, ludzi ich problemów itp. Czy to złe? Trafiłem tutaj
            kiedys przez przypadek z jakiegoś odnośnika i zobaczyłem, że ludzie
            pisza ciekawe rzeczy. Uważasz, że aby wypowiadac sie w tych sprawach
            samemu trzeba miec takie problemy? A moze własnie warto wysłuchac
            kogoś kto patrzy na sprawe z boku? moze bardziej obiektywnie? Po
            drugie nie odrzucaj argumentow innych osób- robisz to , bo uwazasz,
            ze masz zawsze rację . I dlatego mówiłem o Twoim egoiźmie.
            Zaznaczyłem, ze nie znam Twojego męża i nie wiem jakim jest
            człowiekiem. Natomiast Ty z pewnością nie chcesz zrozumiec jego
            potrzeb- byc może on Twoich także. Po trzecie: zaznaczyłaś, ze nie
            wiesz po co piszesz bo i tak nikt Ci nie pomoże. Oczywiście , ze nie
            pomoże, bo to zależy od Ciebie. My mozemy tylko wyrazić swoje
            opinie - madre lub glupie, zgodnie zTwoimi lub nie - ale to Ty
            zadecydujesz czy do czegos ta pisanina Ci sie przyda. A jeśli chcesz
            poklasku klakierów przyznających Ci racje zawsze i wszędzie to
            pomyliłas miejsce.
          • dupablada9999 Re: i co ja mam zrobić? długie 28.11.09, 13:07
            > Jestem egoistką? No brawo!:) super.
            >
            > Egoistką to bym była, jakbym całymi dniami leżała na kanapie i gapiła się w TV,
            > ale ja PRACUJĘ, SPRZĄTAM, GOTUJĘ,ODPROWADZAM DZIECIAKA DO RPZEDSZKOLA, itepe
            > itede. Jeśli to jest Twoje pojęcie egoizmu...Może to kolejny przykład na to, ja
            > k
            > mężczyźni olewają dom po ślubie?! Jak mają w dupie potrzeby partnerek, liczy si
            > ę
            > tylko ich zapotrzebowanie na seks?!
            >

            sranie w banie - moja też tak gadała - że nie chce jej sie bo musi sprzątać itd.
            Więc żeby nie miała takich problemów - w domu to ja sprzątam (albo pani od
            sprzątania), to ja gotuję (albo przywozimy żarcie od teściów), to ja zajmuję się
            dziećmi. Ona pracuje na pół etatu, ja na 1,5 etatu. JAk ona wraca do domu z
            pracy po południu a ja jestem w domu - obiad jest podany, dzieci ogacone,
            posprzątane i td. Jak ja wracam- najpierw musze ogarnąć pi.dolnik, potem odgrzac
            sobie obiad i ogarnąć dzieci.
            I wiesz co? Mimo mojego zaangażowania w dom, obowiązki i ogólny zap.,dziel -
            NIC SIE NIE ZMIENIŁO - jest jeszcze gorzej.
            Poprawa jest na jakis czas, gdy zakomunikuję szanownej małżonce wprost, że
            znajdę sobie coś na boku, ale potem zaangażowanie z jej strony mija. Ogólnie
            monogamiści mają przesrane.

            Tak, zgadzam się - jesteś egoistką, podobnie jak moja żona. Murzyn zrobił ci
            dziecko - murzyn niech zap.dala.
            Albo zaczniesz od siebie i się trochę zmienisz (o ile to możliwe - mam
            wątpliwości) albo skończy się to zdradą albo rozwodem. A jeżeli twój mąż
            wytrzyma bez zdradzania - będzie tylko piekło i wzajemne frustracje.

      • gacusia1 Re: i co ja mam zrobić? długie 29.11.09, 21:22
        Z takim podejsciem to ty daleko nie zajedziesz.
        Zgadzam sie w kwestii leczenia pary a nie jednostki. Jesli nie
        zaczniesz od siebie to po prostu maz od ciebie odejdzie i tak sie
        skonczy twoj problem,o przepraszam,meza problem,bo w twoim mniemaniu
        z taba wszystko ok...
    • mujer_bonita Do zwolenników terapii problemu jednej strony 27.11.09, 14:10
      Tak mi się pewien wątek przypomniał o terapii pewnej żony:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,81438036,81438036,jak_seksuolog_nasz_problem_rozwiazal_.html
      Ulubiona puenta:
      'Wczoraj znowu nie zdzierżyłęm. Pytam jak tam - "Dobrze, właśnie
      zakończyłam swoją edukację seksualną. Pan doktor stwierdził że już
      wszystko ze mną jest ok". "Jak to, i co teraz, co dalej, co z tego
      wynika...!!!" "No przede wszystkim udało mu się zdjąć ze mnie garb,
      który na mnie włożyłeś wpędzając mnie w poczucie winy z powodu
      braku seksu. Teraz już wiem, że wszystko ze mną wporządku i nie
      muszę sie z tego powodu dołować"...'
      • marina_nie_vlady1 Re: Do zwolenników terapii problemu jednej strony 27.11.09, 14:17
        Hahah widzisz, może lepiej nie pójdę do lekarza?:)
        Wiesz, czego ja bym chciała? Żeby mój mąż przyszedł do mnie i powiedział
        "kochanie, pięknie dziś wyglądasz" zamiast rzucać się na mnie z łapami,
        obmacywać (zero delikatności, uwierz) a jak ja się odsuwam, to jego pretensja
        "wiesz, że już nie mogę wytrzymać i nie umiem inaczej". ja go rozumiem. że
        trudno mu wytrzymać.

        Dlatego zaspokajam go inaczej dosyć często. Nie mam oporów z oralem np. nawet mi
        to czasem sprawia przyjemność, chociaż jest jednostronne.

        WIEM, że to za mało. Ale ja bym chciała się kochać, a nie bzykać właśnie.


        Może dobrze, że tu napisałam. sama sobie zaczynam pewne rzeczy tłumaczyć :-)

        • bi_chetny Re: Do zwolenników terapii problemu jednej strony 27.11.09, 14:19
          Najpierw facet musi wyjść z postu - niestety jeśli długo nie ma seksu, czułości
          bez niego są dla nas męczące.
          • marina_nie_vlady1 Powiedzcie mi, mężczyźni 27.11.09, 14:21
            W takim razie
            jeśli ja rzucę się na niego 3 razy pod rząd i zapewnię mu "bzykanko" jakiego
            oczekuje, to za 4 będę mieć grę wstępną i czułości, których mi brak?
            o to chodzi? Może ja po prostu totalnie nie rozumiem facetów..:/
            • bi_chetny Re: Powiedzcie mi, mężczyźni 27.11.09, 14:23
              To nie tak - ale faktycznie, jeśli facet poczuje się naprawdę zaspokojony, to w
              dłuższym okresie okaże też czułość bez seksualnego podtekstu - o ile wcześniej
              ją okazywał, lub o ile pozostałe sfery związku są ok.
              • mujer_bonita Re: Powiedzcie mi, mężczyźni 27.11.09, 21:11
                bi_chetny napisał:
                > To nie tak - ale faktycznie, jeśli facet poczuje się naprawdę zaspokojony, to w
                > dłuższym okresie okaże też czułość bez seksualnego podtekstu - o ile wcześniej
                > ją okazywał, lub o ile pozostałe sfery związku są ok

                A świstak siedzi i zawija w te sreberka :)
                • bi_chetny Re: Powiedzcie mi, mężczyźni 30.11.09, 10:40
                  mujer: to prawda
                  • mujer_bonita Re: Powiedzcie mi, mężczyźni 30.11.09, 12:16
                    bi_chetny napisał:
                    > mujer: to prawda

                    To bzdura. Nieprzepracowane problemy same się nie naprawiają. Ona zacznie dawać
                    d..y a pan po prostu stwierdzi, że sytuacja wróciła do NORMY - w sensie 'żona
                    się naprawiła'. Była tu na forum już taka historia.

                    Nie mówiąc już o tym, że mógłbyś bardziej sprecyzować jak kobieta ma przetrwać
                    seks wbrew jej chęciom, żeby 'w dłuższej perspektywie' mieć NADZIEJĘ na czułość
                    bez podtekstów. Zamknąć oczy i myśleć o Anglii?? Zastanów się porządnie jak to
                    ma wyglądać.
                    • bi_chetny Re: Powiedzcie mi, mężczyźni 30.11.09, 12:44
                      tak samo jak facet ma okazywać czułość, nie myśląc kompletnie o seksie
                      • mujer_bonita Re: Powiedzcie mi, mężczyźni 30.11.09, 12:55
                        bi_chetny napisał:
                        > tak samo jak facet ma okazywać czułość, nie myśląc kompletnie o seksie

                        No widzisz - po co więc sugerujesz rzeczy niemożliwe? Łatwo komuś powiedzieć, jak się samemu nie potrafi, co nie?

                        Słowo klucz - kompromis. Ale on się sam nie wypracuje.
                        • bi_chetny Re: Powiedzcie mi, mężczyźni 30.11.09, 13:39
                          zaraz zaraz, ja nie powiedziałem że się nie da :)
        • arronia Re: Do zwolenników terapii problemu jednej strony 27.11.09, 16:20
          marina_nie_vlady1, a może być tak, że oboje dążycie do *bliskości* - tylko
          inaczej ją chcecie (możecie?) realizować, inaczej rozumiecie? Mówi się, że dla
          mężczyzn seks jest wyrazem bliskości, sposobem okazania jej. Możesz przyjąć
          pożądanie męża i jego dążenie do zbliżeń za chęć zbliżenia się do ciebie
          właśnie? Ester Perel o tym pisze - o kobietach, które chcą słów, czułości, o
          mężczyznach, którzy w rozmowie nie czują się jak ryba w wodzie, ale też chcą
          bliskości. I o tym, żeby spróbować zrozumieć drugą stronę, przyjąć jej
          zachowania jako coś pozytywnego (uczucie, dążenie do bliskości itp.) i spróbować
          wyjść sobie naprzeciw.

          Tak jak Ty czujesz się pozbawiona miłości męża (brak czułości), może Twój mąż
          czuje się odrzucony (odrzucenie seksu rozumie jako odrzucenie jego, jego
          miłości, jego uczucia)? Może seks z nim przestałby cię odrzucać, gdybyś uznała,
          że to męski sposób na wyrażenie miłości? A może "dopuszczony" mąż umiałby
          znaleźć w sobie pokłady czułości? Może jest jakieś rozwiązanie... Kupcie sobie
          Inteligencję erotyczną E.P. (jest w polecanych książkach), przemyślcie, może
          jeszcze da się spotkać wpół drogi?

          A obowiązki, osobny temat (a może nie aż tak osobny), jasne, powinno się
          podzielić sprawiedliwie. Może zamiast w biegu uzgadniać co, kto, kiedy itd.,
          zróbcie naradę na ten temat. Temat może nie być tak oddalony od seksu, bo Ty
          czujesz brak wsparcia i stąd bierze się uraza do męża i m.in. niechęć do seksu,
          a mąż czuje się wyrzucony za nawias i w ramach jakiegoś rodzaju biernego oporu i
          może "kary" robi mało. Błędne koło.

          Obydwoje powinniście się pewnie podedukować z potrzeb i dziwactw drugiej płci.
      • mozambique Re: Do zwolenników terapii problemu jednej strony 27.11.09, 14:20
        to niech idą razem ?

        kto im broni

        sęk w tym ze zona nie widzi zadnego powodu aby zastanowic sie nad
        sobą , leczyc sie kaze tylko i wyłącznei mezowi
        • marina_nie_vlady1 Re: Do zwolenników terapii problemu jednej strony 27.11.09, 14:24
          mozambique napisała:

          > to niech idą razem ?
          >
          > kto im broni
          >
          > sęk w tym ze zona nie widzi zadnego powodu aby zastanowic sie nad
          > sobą , leczyc sie kaze tylko i wyłącznei mezowi

          To dlaczego ja piszę na forum, nie on? To dlacego ja szukam rozwiązania poza
          związkiem ( w sensie szukania rad, nie kochanka;) ). a nie on? Proszę, nie bądź
          niesprawiedliwy. Jeśli do seksuologa, to z nim. Nie sama.
          • mozambique Re: Do zwolenników terapii problemu jednej strony 27.11.09, 14:44
            no wałsnei - piszesz na forum - co mam zrobic zeby sie ode mnei
            odczepił ???

            wybacz - ale to nie jest dojrzałe podejscie do tematu
    • marek_gazeta Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:26
      > Nie ma u nas seksu od urodzenia dziecka, czyli już trzy lata.

      Znaczy się, wcześniej był? Było częściej, więcej, lepiej? Sytuacja "sprzed dziecka" jest jakimś punktem odniesienia - mąż ma prawo oczekiwać, że po okresie połogu i pierwszym okresie opieki nad dzieckiem seks wróci do normy.

      > Mam problemy ze zdrowiem, w tym hormonalne. Nie kręci mnie seks jak kiedyś.
      > Nie kręci mnie mój mąż jak kiedyś. Seks to obowiązek, który muszę wypełnić.

      Widać z tego, że to TY masz problem. Nie tylko rzadziej masz ochotę; wydaje się, że przestałaś odczuwać przyjemność z seksu. Prawdopodobnie Twój instynkt samozachowawczy podpowiada Ci, że raz na tydzień to absolutne minimum i że mniej mogłoby skutkować tym, że facet jednak sobie kochanki poszuka (albo wniesie o rozwód, a może jedno i drugie).

      > On ciągle (kilka razy dziennie) musi mi przypominać, jak to mu źle. Słyszę
      > aluzje mniej lub bardziej dla mnie przykre. Wszystko mu sie kojarzy z seksem,
      > we wszystkim widzi pretekst do przypomnienia, że seksu ma za mało.

      Z jednej strony - facetowi może brakować wyczucia. Z drugiej strony, ja go rozumiem - nadgarstki mdleją od "walenia gruchy", kobieta odmawia albo robi łachę, można ześwirować.

      Ja mam takie wrażenie, że szukasz rady - co zrobić, aby mąż się "odczepił", przy jednoczesnym ocaleniu małżeństwa? Otóż, moim zdaniem, nie da się. Nie da się na dłuższą metę. Uczciwe postawienie sprawy byłoby takie - chcę znów odczuwać frajdę z seksu z mężem, powiedzmy, średnio, ze dwa razy w tygodniu. Jak to zrobić?
      • marina_nie_vlady1 Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:30
        marku, dziękuję za szczerość.
        Wcześniej było lepiej, ale bez fajerwerków.
        Dziś jest dobrze TYLKO jak wyjedziemy na urlop. Wtedy jest naprawdę ok. Nie
        wiem, czemu. Może jednak także dlatego, że tam nie muszę się zajmować domem,
        gotowaniem?
        Tak, chce odczuwac frajdę z seksu. nie, nie chcę uprawiać go 2 razy dziennie:)
        ale 2 razy w tygodniu to byłby zdrowy kompromis, na początel przynajmniej..
        • bi_chetny Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 14:36
          czemu przestał zajmować się domem ?
        • lilyrush Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 15:41
          a mogłabyś w ten sposób właśnie porozmawiać z mężem?
          z tego co napisałaś wynika, ze on potrafi Ci w mniej lub bardziej miły dla
          ciebie sposób wyartykułować swoje potrzeby, a Ty niestety jemu w druga stronę nie
          Podstawowy problem chyba znowu jest w komunikacji.
          Ja Cie za dobrą wole chęci zrobienia czegoś pochwalę, ale za stanowisko "ja nie
          mam problemu" już raczej nie....

    • cynta Re: i co ja mam zrobić? długie 27.11.09, 18:50
      Mialam tak jak ty wieeeeele lat w malzenstwie, az do rozwodu. Myslalam ze to ze
      mna jest cos nie tak, teraz widze ze to z NAMI bylo cos nie tak. Inny mezczyzna,
      inne, glebokie uczucie, wiele pracy nad soba i zrozumienia potrzeb partnera
      itp... i wychodzisz na prosta...
      Pare pytan:
      1. Na co sie leczysz hormonalnie? na tarczyce? bierzesz progesteron? bierzesz
      tabletki antykoncepcyjne?
      2. Czy jezeli maz wykona za Ciebie czesc obowiazkow, znaczna czesc, bedziesz
      bardziej skora do zabaw lozkowych? Czy on to wie?
      3. Z jednej strony mowisz ze on leci tylko na bzykanie a nie na kochanie sie ale
      z drugiej strony wiesz ze leci na ciebie a nie na byle kogo z dziurka... wiec?
      nie widzisz w tym przejawu zindywidualizoanego popedu? czyli milosci w meskim
      wydaniu?
      4. Czy kochasz meza? Czy wiesz ze milosc do zaspakajanie potrzeb drugiego
      czlowieka? dbanie o niego?
      5. Po co sprzatasz jezeli tego nie lubisz? Utnij do minimum...
      6. My kobiety czesto uwazamy ze my "dajemy" bo oni chca.. Nie pomyslalas ze to
      my "bierzemy" ze to oni nam sprawiaja rozkosz i to ich nakreca i spelnia

      Do przemyslenia ...
    • bcde Twój mąż dawno powinien cię zostawić. 28.11.09, 04:02
      Odwaliło ci po urodzeniu dziecka, co jest częste. Twoje hormony go nie muszą
      interesować, bo nie trzeba wielkiego wysiłku, żeby zrobić facetowi dobrze, jeśli
      tylko choć trochę się chce. Twoje sprzątanie, gotowanie i opieka nad dzieckiem
      są daleko za seksem w jego hierarchii potrzeb. Jasne, że fajnie, jak jest czysto
      w domu, ale kobieta zasadniczo służy mężczyźnie do seksu. Te, które tego nie
      rozumieją powinny być kopnięte w d... Niech wracają do mamy albo do przedszkola.
    • planespotter Re: i co ja mam zrobić? długie 28.11.09, 08:14
      1.nie opieraj się na opiniach z tego forum, bo daleko nie
      zajedziesz. włos mi się jeży na głowie jak widzę te pseudoporady.
      2. wskazany psycholog, może najpierw Ty, potem razem
      3. szczera rozmowa zanim poruszysz temat psychologa. musisz
      powiedzieć mu, ze nie masz w nim wsparcia, ze cię neguje, nie pomaga
      itp. że jak masz mieć na niego ochotę skoro nie jest dla ciebie
      partnerem w innych sytuacjach. moze dotrze do niego, że jak zacznie
      być dobry na codzień, jak powie dobre słowo, wtedy ty będziesz mieć
      ochotę.
      4. w przypadku jeśli się dogadacie vide pkt 3, częstotliwość
      kontaktów będzie jakimś kompromisem, ty trochę więcej niż masz
      ochotę, on trochę mniej niz ma ochotę.
      5. unikanie rozmowy na ten temat tylko pogarsza sprawę
      6. jego docinki bardzo potrafią podciąć skrzydła i musisz mu to
      uświadomić.
      7. wiem dobrze co mówię, bo sam mam ochotę na seks, którego nie
      dostaję, a w swoim związku zachowywałem się tak jak twój mąż.
      8. powodzenia!
    • possessive Re: i co ja mam zrobić? długie 28.11.09, 14:26
      Niech mąż napisze wypracowanie, rozprawkę pt. "żona i prostytutka - przegląd podstawowych różnic".
      • jamtoja Re: i co ja mam zrobić? długie 30.11.09, 13:44
        possessive napisała:

        > Niech mąż napisze wypracowanie, rozprawkę pt. "żona i prostytutka -
        przegląd po
        > dstawowych różnic".
        >
        :-))))))))))))
    • mujer_bonita Co ZROBIĆ 30.11.09, 13:16
      Większość forumowiczów prześciga się w ustalaniu winnych i jakoś pytanie z tematu umknęło ;)

      Marino - po pierwsze, do przeczytania wątek z sytuacją podobną do Twojej:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,80998724,,Czy_to_ja_mam_problem_czy_moj_maz_.html?s=0
      Po drugie - poważna rozmowa o tym jak się CZUJECIE. Jeżeli nie da się werbalnie - napisz list. Ale list o tym jak się CZUJESZ jak cała ta sytuacja wpływa na CIEBIE i co najważniejsze - BEZ BEZPOŚREDNICH OSKARŻEŃ pod adresem małżonka. Nie pisz na przykład 'przytulasz mnie tylko jak chcesz seksu' ale 'boje się, że jak się do Ciebie przytulę to odbierzesz to jako coś więcej a bardzo brakuje mi zwykłego przytulenia'.

      Po trzecie - nastaw się na kompromis. Pomyśl, napisz na kartce rzeczy, które najbardziej Ci przeszkadzają, te, które mogłyby Ci pomóc, które mogłabyś zmienić. Poproś męża o podobną listę. Porozmawiajcie o tym, w którym punkcie możecie się spotkać.
      • urquhart Re: Co ZROBIĆ 30.11.09, 14:15
        mujer_bonita napisała:

        > Po drugie - poważna rozmowa o tym jak się CZUJECIE. Jeżeli nie da się werbalnie
        > - napisz list. Ale list o tym jak się CZUJESZ jak cała ta sytuacja wpływa na

        Mężczyźni z reguły mają problemy w werbalizowaniu prawdziwych uczuć, tego co ich
        boli.
        Tu ciekawa przytaczana na tym forum recepta na to jak taką sytuacje odczuwa
        kobieta i mężczyzna i jak ją naprawić i przełamać:
        kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=87
        • bi_chetny Re: Co ZROBIĆ 30.11.09, 15:05
          bardzo dobre
        • arronia Re: Co ZROBIĆ 30.11.09, 18:12
          A jak się napisze na forum, że kobieta, żeby się otworzyć, potrzebuje
          nieerotycznego poprzytulania, to zaraz pojawiają się męskie odpowiedzi " to jest
          niewykonalne, nie da się, jest nie fair, najpierw dużo seksu, potem może będą i
          przytulanki".
          • bi_chetny Re: Co ZROBIĆ 15.12.09, 15:07
            przy wyposzczeniu to naprawdę niewykonalne bez podniecenia. chyba że żona już
            nie podnieca.
            • kalam07 Re: Co ZROBIĆ 27.08.10, 08:30
              dokładnie, potwierdzam
    • mariola.maria do marina_nie_vlady1 01.12.09, 22:03
      Piszesz:
      Wiesz, czego ja bym chciała? Żeby mój mąż przyszedł do mnie i powiedział "kochanie, pięknie dziś wyglądasz" zamiast rzucać się na mnie z łapami,obmacywać

      A powiedziałaś mu to ?
    • tully.makker Re: i co ja mam zrobić? długie 27.08.10, 13:12
      Masz do meza sporo pretensji, to trudno, zeby sex byl udany.
      • sisi_kecz Re: i co ja mam zrobić? długie 27.08.10, 16:24
        trudno żeby nie miała pretensji.

        jeździ z mopem wokół męża czytającego gazetę, a jak za blisko
        podjedzie to dostaje strzał w pupę, zamiast propozycji: "ogarniemy
        ten bałagan z grubsza razem, a wieczór będzie dla nas"

        Autorka już tu nie pisze i sie nie dziwię.
        • ore.ona Re: i co ja mam zrobić? długie 27.08.10, 20:40
          >jak za blisko
          podjedzie to dostaje strzał w pupę< :D

          Hormony mogę mieć wpływ, tu musisz poczekać na wynik leczenia.
          Ale ja zaczęłabym od wprowadzenia zmian, kochanie ty przeleć mopem
          (strzał w pupę) i może jeszcze łazienka, oraz dwa pokoje odkurzanie
          (strzał w pupę). Skutek,on jest bardziej zmęczony a Ty masz klimat
          urlopowy i większą ochotę na seks/warunek- lubisz jak mężczyzna
          udziela się w robótkach domowych/:)

        • vitek_1 Re: i co ja mam zrobić? długie 28.08.10, 01:30
          sisi_kecz napisała:

          > Autorka już tu nie pisze i sie nie dziwię.

          Ja też nie, bo dostała tu takie zje+y że szok.

          Wcale się jej nie dziwię że nie ma ochoty na męża który (wnosząc po
          opisie) jest miksem śmierdzącego lenia i prostaka. I tak się dziwię że
          ona mu raz na tydzień pozwala, powinien całkiem szlaban dostać to może
          by się zastanowił nad tym i owym.
          • vitek_1 Re: i co ja mam zrobić? długie 28.08.10, 01:32
            Ale baboka walnąłem, 3x jedno słowo w 1 poście. Zmęczonym po tygodniu
            pracy
          • zakletawmarmur Re: i co ja mam zrobić? długie 31.08.10, 11:32

            Ano właśnie, problem polega na tym, że niektórzy w kobietach widzą
            jedynie roboty wielofunkcyjne. Nie ważne są dla nich ich uczucia,
            potrzeby. Ważne, żeby były jak najbardziej wydajne!
            I najśmieszniejsze jest to, że często sami wykorzystują ten argument
            jako pretekst swojego lenistwa:-)
            • onunka Re: i co ja mam zrobić? długie 02.09.10, 20:08

              >
              > Ano właśnie, problem polega na tym, że niektórzy w kobietach widzą
              > jedynie roboty wielofunkcyjne. Nie ważne są dla nich ich uczucia,
              > potrzeby. Ważne, żeby były jak najbardziej wydajne!
              > I najśmieszniejsze jest to, że często sami wykorzystują ten argument
              > jako pretekst swojego lenistwa:-)

              I właśnie...czasem sławetna "rozmowa" nie wiele wnosi.
              Mój M w obowiązkach domowych(przy 2 dzieci w tym prawie 4mcznym niemowlaku) swą pomoc
              zaczyna na podniesienu wanienki i kończy na wylaniu z niej wody...seks ma być a żona dla niego to
              do gotowania-sam mi tak powiedział,ja moge sobie "poodpoczywac"przed kompem jak dzieci zasną
              on ma prawo odpoczywać przy piwku z kolegami co wieczór,ja ogólnie odpoczywać nie moge-bo
              sie poprostu nie da,on jest "nietykalny"czesć soboty i całą niedziele z zaznaczeniem na NIE BUDZIC
              MNIE BO JESTEM ZMECZONY(potrafi po imprezce przespać pół dnia i całą noc)... ogólnie jest tak
              jakbym ja nic komletnie nie robiła!Za 3 tyg ja wracam do pracy i tylko dokładam sobie obowiązek
              czyli w moim życiu mam z 5 etatów on 1 i to w dodatku regulowany bo sam sobie jest szefem i ja
              mam mieć ochote na sex?alez oczywiscie bo to mój zas...ny obowiazek! a ja mówie stanowczo NIE!
              I wierzcie lub nie po kilku latach takich kumulacji odechcialo mi sie sexu chyba na zawsze...męza
              udział w tym jest ogromny.Ktoś napisze ROZSTAĆ SIE-alez oczywiscie tylko ze ON nie pozwoli bo
              dzieci...i tak zostałam w/w robotem wielofunkcyjnym w którym przycisk seks ulegl zniszczeniu bez
              prawa naprawy nawet gdyby sznowny M zechciał po 7 latach sie zmienić.
    • mala200333 Re: i co ja mam zrobić? długie 27.08.10, 16:41
      Porozmawiaccc.......
    • potwor_z_piccadilly Re: i co ja mam zrobić? długie 03.09.10, 00:29
      Jedno mnie zastanawia.
      Faceci w przypadku jakiejkolwiek usterki w ich aucie aktywizuja sie i piorunem
      wstawiaja samochod do warsztatu, lub sami umazani po pachy staraja sie
      doprowadzic swa milosc do stanu uzywalnosci.
      Tymczasem gdy zona zaczyna skrzypiec wcale nie mala czesc mezczyzn oczekuje od
      niej ze sama sie naprawi.
      Nic na tym swiecie samo sie nie naprawi, bez wzgledu na to czy to jest rzecz
      martwa, czy zywa istotai.
      To prawidlo kazdy ssak zwany homosapiens powinien wbic sobie do glowy.
      Ty marina_(wcale nie jestem pewien czy nie vlady) dalas sie poznac jako osoba
      wartosciowa bo nie tylko uroda swiadczy o wartosci czlowieka lecz tez inne jej
      przymioty. Poczytalem Twoje wpisy i sadze ze glowka Ci pracuje. Natomiast Twoj
      malzonek, choc byc moze jest dobrym czlowiekiem popelnia blad zaniechania. Nie
      podwija rekawow i nie bierze sie za reperowanie tego co mozliwe jest ze sam
      rozpieprzyl. Ty nie masz problemu z libido. Ty zaczynasz miec wszyskiego w
      cholere dosyc. Twoja awersja seksualna wlasnie stad wynika a nie z jakiegos
      wyimaginowanego problememu medycznego.
      Tu nie medyk jest potrzebny. Tu sa potrzebne madre ruchy Twojego partnera. Jesli
      go na to nie stac to niech sobie wybije z glowy piekny, urozmaicony seks z
      malzonka i wezmie sie za roboty reczne do obrazka Mariny Vlady.
      • urquhart przyjście na świat dziecka erotyczną katastrofą 03.09.10, 01:33
        potwor_z_piccadilly napisał
        > Poczytalem Twoje wpisy i sadze ze glowka Ci pracuje. Natomiast Twoj
        > malzonek, choc byc moze jest dobrym czlowiekiem popelnia blad zaniechania. Nie
        > podwija rekawow i nie bierze sie za reperowanie tego co mozliwe jest ze sam
        > rozpieprzyl.

        Zastanawia mnie ta patriarchalna odpowiedzialność której żona ma oczekiwać od męża....

        Ale generalnie to większość menów sądzi że wybrała sobie złą i krąbrną kandydatkę na żonę, a żony że mają niedojrzałych mężów, a nie że to typowy problem i kryzys sytuacyjny na który nie jest przecież niczym zaskakującym.

        Ale przyznawanie przecież publiczne że urodzenie dziecka oznacza typowo jak pisze Perel "erotyczną katastrofę" której oboje mogą i powinni zapobiec jest bardzo niepolityczne i skrzętnie zamiatane pod dywan, ewentualnie jedynie przedstawiane jako dowód na męską niedojrzałość.

        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
        • potwor_z_piccadilly Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 03.09.10, 06:36
          Widzisz, problem w tym ze ona nie ma ochoty a on ma. Tu wlasnie powinnismy sie
          zastanowic cllaczego ona nie ma i czy logicznym jest oczekiwac od niej pelnej
          wspolpracy w rozwiazywaniu tego problemu (i innych). My mezczyzni z zasady
          jestesmy postrzegani przez kobiety jako ci od rozwiazywania problemow. Faceci
          ktorzy o tym wiedza, czuja to i zasade realizuja maja wysokie notowania u
          kobiet. Wychowani w cieplutkich pieleszach lenie narazeni sa na stopniowe
          pogarszanie sie relacji miedzy ich przyszlymi partnerkami zyciowymi. W
          opisywanym przypadku nastapil duzy przeskok na minus spowodowany narodzinami
          dziecka. Facet nie przyjal do wiadomosci ze ich zycie uleglo diametralnej
          zmianie. Nie zreformowal swego stylu bycia. W rezultacie spija dzis tego owoce i
          bedzie spijal przez lata, bo to co przez lata sie psulo, przez lata trzeba
          naprawiac.
          Nie ma lekko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja