Refleksje żony (byłej już)

06.12.09, 12:10
Moi drodzy, tak poczytuję sobie to forum, to jedno co mi najbardziej utkwiło w
pamięci to narzekanie, biadolenie itd. Owszem są problemy, z którymi nie łatwo
sobie poradzić, małżeństwo to ciężka praca obojga płci..

Ja już żoną nie jestem, nie z powodu braku seksu (którego zresztą nie miałam),
natomiast z perspektywy czasu
zamiast zadawać głupie pytania zdradzić?znaleźć sobie kogoś?czy on/ona ma
kogoś? czemu to służy?

Ja poznanych mężczyzn pociągałam bardzo, kobiety zresztą też a męża nie i
czego bym nie robiła było na nic. Więc albo męczysz się w swoim związku albo
zaczynasz żyć na nowo. Ja żyję na nowo i nie narzekam że brakuje mi seksu:)))))

Powodzenia i wytrwałości:))
    • nocnykowboj Re: Refleksje żony (byłej już) 06.12.09, 12:46
      z tego co piszesz to dobrze zrobiłaś.Tylko,że taka opcja jest dobra
      dla kobiet atrakcyjnych,a pewnie taką jesteś skoro się facetom,jak
      piszesz, podobasz.Dla takiej kobiety poderwać faceta to nic
      trudnego.Wystarczy uśmiech ,fajna minka i gość ugotowany.Każdy wie
      jak to działa.Gorzej z tymi mniej natrakcyjnymi,obstawionymi
      dziećmi,takie mają trudniej zakończyć nieudany związek i dobrze to
      wiedzą.Każdy przypadek jest inny.
      • zakletawmarmur Re: Refleksje żony (byłej już) 06.12.09, 15:15

        Wszystko też zależy od drugiej strony:-) Nie o każdego męża chce się
        walczyć:-)
        • pogoda25 Re: Refleksje żony (byłej już) 06.12.09, 20:14
          Panowie, odchodząc od męża byłam zakompleksioną kobietką. Zawsze mi wmawiał że
          mam za dużą pupę, że go nie pociągam itd.

          Ale po jakimś czasie stanęłam przed lustrem i wiecie co?Myślę, dziewczyno jesteś
          atrakcyjna, wykształcona, masz duże oczy, smukłe dłonie, super piersi a
          pupa...no cóż jak to mawia mój dobry znajomy, tyłek i biodra trzeba mieć. I
          przyznaję, im jestem starsza tym czuję większy w sobie seksapil:))) i używam go
          z premedytacją:)))



          PS
          O męża walczyłam ale "mamusia" była ważniejsza:)
          • kag73 Re: Refleksje żony (byłej już) 06.12.09, 22:02
            Czyli Twoj przypadek nie byl trudnym wyborem. Bywaja jednak inni
            partnerzy, przy ktorych ludzie czuja sie szanowani i doceniani, ale
            seks lezy z niewiadomych albo wiadomych powodow.
            Mysle jednak, ze sa ludzie, ktorym nie latwo sie rozstac TYLKO ze
            wzgledu na brak seksu, bo rozumieja sie doskonale na pozostalych
            plaszczyznach. uwazaja swojego partnera za wspanialego czlowieka,
            chca z nim byc. To moze byc dylemat. I mysle, ze dla niektorych
            lepszym wyjsciem jest kochanek/kochanka, w najlepszym wypadku za
            przyzwoleniem partnera niz rozstanie albo rozwod. Jezeli oprocz
            seksu nie pasuje sporo innych rzeczy sprawa jest duzo prostsza.
    • loppe Re: Refleksje żony (byłej już) 06.12.09, 22:05
      Ładnie to napisałaś, figlarnie i inteligentnie.
    • avide Re: Refleksje żony (byłej już) 07.12.09, 20:40
      Pogoda25 czy ty przydakiem nie jesteś (byłaś ?) moderatorką pewnego forum
      traktującym o sprawach damsko męskich na tym portalu ?? ;-)

      Pytam z ciekawości, bo kojarze chyba nick z pewną historą z przed kilku lat
      tamże opisaną.
      Avi ;-)
      • pogoda25 Re: Refleksje żony (byłej już) 08.12.09, 06:57
        Tak byłam i jestem; ale chyba już jestem inną kobietką; ale na forum
        zapraszam:)Avi, cóż za pamięć:)

        A tak wracając do wątku poprzedniczki...częściowo masz racje: mając mentalnie
        super faceta, dobrego człowieka ciężko się rozstać z braku bliskości fizycznej
        bądź z kiepskiego pożycia...natomiast popęd seksualny jest wpisany w naszą
        konstrukcję i albo pomagamy sobie zabawkami albo szukamy kochanka:(
Pełna wersja