nie pociądam go:(

09.12.09, 16:37
przez mojego narzeczonego coraz bardziej tracę poczucie wlasnej wartości.Nigdy
nie mowi mi ze ladnie wyglądam ze mu sie podobam nie widze w nim zadnego mną
zainteresowania nawet gdy jestem naga:(przez to wszystko stracilam poczucie
wlasnej wartości .jestem zazdrosna gdy patrzy na inne bo czuje ze to one są w
jego typie.Sex tez zrobil sie porażką bardzo rzadko to robimy choc czesto go
namawiam nawet probowalam z nim o tym rozmawiac czemu tak sie dzieje ale mnie
zbywa:(
jak tak dalej pojdzie zalamie sie totalnie jestem mloda ladna dziewczyna na
ktora inni zwracają uwagę tylko nie moj przyszly mąż
jestesmy jak najlepsi przyjaciele ale gdzie w nim pożadanie?
    • ros_aaa Re: nie pociądam go:( 09.12.09, 17:15
      Wnioskuję, iż nie czujesz się przy nim jak piękna pożadana i kochana
      kobieta. Ja bym sobie dała spokój z takim "narzeczonym". Nie
      wyobrażam sobie (a jestem już kilka lat po ślubie i w trakcie
      kryzysu)takiej sytuacji na początku związku i to jeszcze przed jego
      sformalizowaniem. Pożądanie jest bardzo ważne. Skoro teraz tak się
      czujesz to co będzie klika czy więcej lat po ślubie.
      Może to nie ten mężczyzna?
      • kag73 Re: nie pociądam go:( 09.12.09, 17:43
        Dokladnie, zgadzam sie z przedmowczynia. Na poczatku musi byc goraco!
        • nimfomankaa Re: nie pociądam go:( 09.12.09, 22:41
          oczywiście że tak - popieram przedmówczynie
          bo czy warto wpadać w kompleksy przez faceta? a co będzie później ?
    • mini_kosmos Re: nie pociądam go:( 10.12.09, 07:39
      Czikita,

      doskonale Cię rozumiem. Jakbym czytała swoją historię :( Nie wiem jak
      długo jesteście ze sobą, ale długo tak nie wytrzymasz :(
      Może nie mam racji, ale odnoszę wrażenie, że niepewnie czujący się
      faceci "nadrabiają" właśnie w ten sposób. Im gorzej się będziesz
      czuła jako kobieta, tym bardziej Twoje poczucie wartości będzie się
      zmniejszało. A nad osobą z niskim poczuciem wartości łatwiej
      zapanować, kontrolować ją i manipulować.
      Oczywiście to może nie być to. Może jest tak, że zbliżający się ślub
      go "wykastrował". Może on się waha, ma wątpliwości i to rzutuje na
      Wasze relacje. Pogadaj może o tym zaplanowanym ślubie. Nawet jeśli on
      się chce wycofać, to lepiej to wiedzieć od razu.
      Powodzenia!
    • zibbi1000 Re: nie pociądam go:( 11.12.09, 21:17
      Nie martw się takimi głupotami, jak nie on to inny zawsze będzie weselej jeden
      daje jeść drugi na boku pocieszy i pospieszy z pomocą w rozbieraniu.
      • pogoda25 Re: nie pociądam go:( 11.12.09, 22:40
        Niektórzy faceci tak mają, że nie umieją mówić,że kobieta ładnie wygląda itd,
        tak się dzieje i nie ma rady.
        Natomiast kiepski seks przed ślubem?Raczej "po" się nic nie zmieni.Daj sobie
        spokój.Ale to tylko moje skromne zdanie:)
    • pompeja Re: nie pociądam go:( 11.12.09, 22:56
      Przeczytaj swój post kilka razy, a jak wrócisz tu za kilka lat, miej żal jedynie
      do siebie, bo sama godzisz się na taki związek. Obyście doszli do porozumienia,
      czy miałoby ono prowadzić do rozstania, czy jednak zachować was razem.
      Nie wychodzi się za przyjaciela :)
    • nocnykowboj Re: nie pociądam go:( 11.12.09, 23:53
      dziewczyno!nad czym Ty się zastanawiasz?daj sobie spokój z nim!W tej
      fazie Twojego związku to powinnaś się z nim bzykać tak,żeby siwy dym
      szedł!Wasze łóżko powinno płonąć,a sprężyny w tym łóżku powinny się
      rozlatywać!A wy co?Pełna cnota,jak byście byli po 30 latach
      małzeństwa.Porażka!!!
    • sleep_walking Re: nie pociądam go:( 11.12.09, 23:54
      czikita:)
      Nie napisałaś w jakim jesteście wieku:) 18 lat, 28, 38, dalej się nie zagłębiam
      ale jest to ważne. Masz narzeczonego, którego SAMA wybrałaś więc miałaś ku temu
      jakieś powody:).Jakie - ciekawe. Jeżeli on wyraża jedynie olewkę to po co Ci
      taki facio????????. Tracisz przy nim tylko poczucie własnej wartości, bo za
      innymi lasiami się ogląda. Sex zrobił się porażką ale zrobił się, czy zawsze
      taki był? A może facio Twój stał się przedwcześnie posiadaczem Twojej osoby i
      stwierdził że jak już narzeczonym jest to nikt i nic mu tej zdobyczy nie
      odbierze? Ktoś tu gdzieś mądrze napisał, że z przyjaciółmi ślubu się nie bierze.
      I to jest fakt.
      • havana_social Re: nie pociądam go:( 14.12.09, 16:02
        Wiesz co - jakbym widziała siebie:(
        Jestem w takim samym związku, tylko on jeszcze nie jest moim narzeczonym, ale
        planujemy razem przyszłość. I sytuacja wygląda tak samo - nie mówi mi, że ładnie
        wyglądam, że jestem piękna, że mnie uwielbia ( i nie chodzi nawet o to, że
        jestem próżna i trzeba mi to mówić, bo tak nie jest - może raczej o to, że jak
        się z kimś jest, to chyba się w ten sposób o nim myśli..ja mojego faceta
        uwielbiam, podoba mi się bardzo i mówię mu to). A jeśli trudno to powiedzieć, to
        przecież można to też pokazać na milion sposobów - znaczącym spojrzeniem,
        westchnieniem, dotykiem...

        Niestety mój facet ani nie mówi za bardzo, ani nie okazuje, a wiem, że przecież
        patrzy na inne kobiety i też czuję się, jakbym im nie dorównywała :(
        Rozmawialiśmy na ten temat kilka razy, on twierdzi, że ja jestem dla niego
        najpiękniejsza i najważniejsza, a on po prostu nie umie o tym mówić. No dobrze,
        trudno, mogłabym to przeżyć, ale nasz seks też jest nienajlepszy (niezbyt
        częsty) a przez to trudno mi uwierzyć w te wszystkie zapewnienia... ( myślę
        sobie, że gdybym wyglądała jak ta czy tamta dziewczyna to może miałby częściej
        na mnie ochotę).

        Niestety do tego dochodzą jakieś problemy natury fizycznej ( on nie zawsze może)
        i mimo moich wielu prób porozmawiania o tym, dowiedzenia się z czego to może
        wynikać, niewiele się zmieniło.. Pytałam też, czy dla niego seks jest w ogóle
        ważny, czy czuje pożądanie ( myślałam, że może stąd ten brak "gotowości" gdy
        jesteśmy w łóżku), ale on twierdzi, że tak, ale że te problemy fizyczne
        odbierają mu ochotę. I ja to rozumiem, naprawdę wyobrażam sobie, że może mu to
        odbierać ochotę, ale dlaczego od miesięcy nic z tym nie zrobił? Proponowałam,
        żebyśmy poszli do lekarza, że pójdę z nim, że nie chcę aby sam zostawał z
        problemem, ale żadna z tych rozmów nic nie zmieniła... On teraz więcej mówi,
        komplementuje to, jak wyglądam, ale w kwestiach seksu zostało bez zmian. A
        jesteśmy dość młodym związkiem, gdzie - jak każdy podkreśla - powinno iskrzyć.

        I co teraz? Chcę jakoś przekonać go do wizyty u lekarza, ale nie chcę też stać
        nad nim jak kat nad duszą, bo już zupełnie nie będzie chciał się tam wybrać.

        Chciałabym, żeby było między nami pożądanie, bo wiem, jakie to jest wspaniałe -
        wcześniej byłam w związku kilkuletnim, gdzie seks był jak marzenie! Brakuje mi
        tego - takiej bliskości, wyobraźni, porozumienia na tym polu ( dodam, że ogólnie
        jest między nami bardzo dużo czułości, przytulania, dotyku, ale zupełnie beż
        pożądania).

        Wydaje mi się zresztą, że kwestie fizyczne to jedno, a tak naprawdę wchodzi tu w
        grę jeszcze mała potrzeba seksu (niezależna od sprawności fizycznej). Ale nie
        jestem lekarzem (ani facetem) być może źle osądzam sytuację... Chciałabym
        baaardzo, aby cokolwiek mogło się wyjaśnić w tej kwestii, zmienić, ułożyć.
        Naprawdę kocham szalenie tego człowieka i odejście do niego byłoby chyba okropną
        ostatecznością, więc myślę, że rady osób powyżej ( choć skądinąd logiczne,
        racjonalnie uargumentowane i na pewno mądre) są niezwykle trudne do przyjęcia,
        dla kogoś, kto kocha.

        Może jednak jest jakaś szansa? Może ktoś miał małżonka, który po jakimś czasie,
        wskutek działań żony/męża/wizyt u lekarza nabrał ochoty na seks, rozwinął
        skrzydła i odkrył w sobie namiętnego kochanka?

        Ciągle żyję taką nadzieją...
        • dosia2308 Re: nie pociądam go:( 14.12.09, 17:40
          Myślę, że zgodzi się ze mną wiele osób na tym forum jeśli zapewnię Cię, że nie
          można sztucznie wzbudzić chemii, pożądania, namiętności itd.Jeśli facet Cię już
          nie pociąga dziś to nie będziesz go pożądać po terapii. I dla niego jest
          podobnie. No co mu pomoże terapia? Porozmawiać otwarcie o swoich potrzebach z
          Tobą lub z kimś innym, zrozumieć, że ma problem czy co tam jeszcze.... Ja mam
          zadziwiającą sytuację w moim obecnym związku. Mój obecny mąż (dwa lata po
          ślubie) na początku naszej znajomości kilka razy nawiązał w komplementach do
          swojej byłej np. ona była super laską ale ty wyglądasz lepiej w pończochach lub
          faceci za nią szaleli itp... Najpierw trochę się z tego śmiałam ale później
          czułam się z tym fatalnie. I z czasem coraz gorzej. Tym bardziej że to była
          młoda, bardzo ładna dziewczyna (o czym się później przekonałam) a ja po 30,
          dwóch porodach itp... Do dziś czuję się ze sobą fatalnie w tym związku,
          urodziłam mu dziecko i czuję się jeszcze gorzej :) Od kilku miesięcy moje
          samopoczucie mogę porównać do depresji. Ktoś by powiedział, że jestem bardzo
          atrakcyjną kobietą, szczupłą i zadbaną ale moje poczucie własnej wartości gdzieś
          się zagubiło lub jest już równe zero. Czasem oglądam jej zdjęcia żeby się trochę
          pomęczyć. Najdziwniejsze jest, że rozstał się z nią bo pojawiłam się ja. A ja
          nie mogę na siebie patrzeć w lustrze.... Też nie mam zbyt wiele komplementów z
          jego strony. I wstydzę się nagości, swojego ciała. I nie wiem co dalej mam z tym
          zrobić.
          • urquhart Re: nie pociądam go:( 14.12.09, 17:51
            dosia2308 napisała:
            > pomęczyć. Najdziwniejsze jest, że rozstał się z nią bo pojawiłam się ja. A ja
            > nie mogę na siebie patrzeć w lustrze.... Też nie mam zbyt wiele komplementów z
            > jego strony. I wstydzę się nagości, swojego ciała. I nie wiem co dalej mam z ty
            > m
            > zrobić.

            Pamiętaj ze nastoje i przekonania się ludziom łatwo udzielają, te złe jeszcze
            lepiej niż te dobre. Jeżeli nie potrafisz siebie akceptować i kochać, widzieć i
            podzielać zalety które widzał w tobie twój ukochany i ich akcentować, z czasem
            endorfiny zakochania opadają i on bankowo z czasem podzieli twoje przekonania
            zastrzeżenia i obawy, nawet jeśli na początku tak nie myślał.
            • dosia2308 Re: nie pociądam go:( 14.12.09, 22:35
              Wiem. Myślę, że ta świadomość jeszcze pogłębia u mnie ten pat. Nie umiem znaleźć
              z tego wyjścia.
              • urquhart Re: nie pociądam go:( 14.12.09, 23:19
                Trzeba najpierw zmierzyć sama się z prawdziwą przyczyną i przenieść ją
                z podświadomości do świadomości, bo nie będziesz pozwalała sie mu
                kochać. Najczęściej tkwi ona w doświadczeniach z dzieciństwa i własnej
                rodziny. Partner prawie nigdy nie sprawdza się w roli psychoterapeuty w
                dodatku do wielu ról które musi spełnić. Domyślam się ze z małymi
                dziećmi wydaje się że to ostatnie na co masz czas i ochotę.
            • gradosr60 Re: nie pociądam go:( 10.01.10, 00:44
              kobity sa generalnie jednak smieszne. Tak to wyglad sie nie liczy, wazne sa przymioty ducha.
              A jak facet nie ma pozadania to kaza spieprzac innej do innego.
              Jest tez cos takiego jak milosc - moze ktos ma mniejsze potrzeby.
              Prosta prawda - na pocztaku facet chce sie dmuchac czesciej od kobiety pozniej proporcje odpowiednio sie zmieniaja. Natura lubi rownowage.
          • kag73 Re: nie pociądam go:( 14.12.09, 23:40
            Hej, Dosia musisz zaczac od siebie. Kopniak w tylek i do dziela.
            Patrz na siebie w lustrze, ladnie sie ubieraj, makijaz i podziwiaj.
            Nie daj zrobic z siebie szarej myszki. Facet jak najbardziej
            powinien odczuc jak to jest kiedy porownuje sie nowa partnerke do
            bylej. tez mialas przed nim kogos, zastosuj jego metode, powiedz
            mimochodem kiedy Twoj byly wygladal lepiej od niego.
            Jezeli mozesz rob sie na bostwo i wychodz, nawet i z malym
            dzieckiem. A kiedy wrocisz nie zapomnij mimochodem wspomniec jak
            znowu jakis facet sie na Ciebie gapil jakby miesiacami kobiety nie
            widzial. Jak najbardziej wspominaj komplementy zaslyszane od pana w
            sklepie albo jeszcze kogos innego(nawet jezeli je sama wymyslisz),
            bo facet chyba zapomnial, ze ma w domu atrakcyjna kobiete i poczul
            sie zbyt pewnie.. I troche pewnosci siebie, w koncu dla Ciebie ja
            zostawil. Jak bedziesz sie sobie podobala to i jemu tez.
            • urquhart Re: nie pociądam go:( 15.12.09, 00:04
              kag73 napisała:
              > sklepie albo jeszcze kogos innego(nawet jezeli je sama wymyslisz),
              > bo facet chyba zapomnial, ze ma w domu atrakcyjna kobiete i poczul
              > sie zbyt pewnie.. I troche pewnosci siebie, w koncu dla Ciebie ja

              Dopóki sama w to nie uwierzy w swoje mocne strony, nie będzie
              przekonywująca taka gra nic nie da. A pisze że ma z tym problemy
              • dosia2308 Re: nie pociądam go:( 15.12.09, 18:18
                Zwiałam z terapii rączym kłusem:) Spotkałam się z terapeutką dwa tygodnie temu a
                tydzień później oczywiście odwołałam spotkanie. Fizycznie nie miałam siły na
                rozmowę. Postanowiłam spróbować po nowym roku. Dziękuję Wam za uwagi. I radę.
    • kompresor666 Re: nie pociądam go:( 14.12.09, 22:57
      no to flirtuj z innymi, bzykaj sie i korzystaj. Bez sensu, ze tracisz poczucie
      wlasnej wartosci. Poczytaj inne watki, z ktorych dowiesz sie, ze brak
      zainteresowania swoja partnerką przez faceta to czesta przypadlosc.
    • gadagad Re: nie pociądam go:( 10.01.10, 01:53
      Post jak najbardziej skonstruowany trollowato,ale którakolwiek dziewczynka się w
      nim odnajduje, to lepiej nie będzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja