czy on się zmieni?

12.12.09, 02:55
może nie jest to dokładnie forum, na którym powinnam pisać ale wiem, że jest
tu bardzo wiele mądrych i doświadczonych osób, które mam nadzieję coś mi poradzą.

głównym problemem jest to, że mój chłopak nie ma pracy. całymi dniami siedzi
przed komputerem; w naszym mieście nie jest łatwo o pracę, ale z drugiej
strony on też nie stara się na 100% albo przynajmniej 90% żeby ją znaleźć.
kiedy sama zaczynam szukać, siedzę i sprawdzam różne oferty on wtedy też
zajrzy na portale pracy. chyba ani razu nie widziałam, żeby sam to robił, choć
kiedy mu to zarzucałam, mówił że to nieprawda i że sprawdzał oferty kiedy ja
wychodziłam np do pracy.

denerwuje mnie to okropnie, ja wkładam więcej pieniędzy w nasz związek, choć
zarabiam niewiele ponad 1000 zł na rękę. ja kupuję cała chemię, nie liczyłam
dokładnie, ale chyba więcej też wydaję na jedzenie. ja płacę za ewentualne
wyjścia na miasto a później za taksówkę, jeśli się zdarzy że nią wracamy. do
tego dochodzi jego palenie - ok 1 paczka na 2 dni...

jest jeszcze jeden problem, po którym właściwie tak naprawdę zaczęłam się
zastanawiać, czy on w ogóle może być poważnym partnerem. otóż w tym roku
powinien on obronić licencjat. przez pierwsze 3 miesiące naszego związku
okłamywał mnie non stop że już pozdawał wszystkie egzaminy i że będzie bronił
się we wrześniu (nie zdał jednego oraz poprawki, teraz jest na dziekance). ja
czułam, że coś jest nie tak aż w końcu, po moich kolejnych pytaniach wyznał,
że nie zdał tego egzaminu i że zaocznie powtarza rok. znowu miałam przeczucie
że kłamie. jakiś czas później przycisnęłam go i okazało się że rzeczywiście -
nie powtarzał roku tylko był na dziekance. zamurowało mnie wtedy - jak można
tak kłamać??? ja pracuję na umowę o dzieło, nie mam żadnego ubezpieczenia,
cały czas szukam etatu, z którym jest cholernie kiepsko więc pojawiały się
propozycje z mojej strony aby zmienić miasto, lub nawet kraj. jego argumentem
na to było że przecież od przyszłego semestru będzie miał zajęcia, więc on nie
może wyjeżdżać... ręce opadają...

czara goryczy przelała się kiedy w końcu powiedział o tej dziekance swoim
rodzicom i wszystkie jego kłamstwa wyszły na wierzch. np dowiedziałam się (od
nich) że powiedział rodzicom, że cały czas pracuje. oni w ciągu tego czasu
przesyłali mu pieniądze ok 800-900 zł miesięcznie i... to w dodatku na moje
konto bo on bank zmieniał na inny i tak zmieniał przez 3 miesiące. mogę się
tylko domyślać co oni o mnie myśleli - chłopak zarabia, do tego dostaje
900zł/miesiąc i jeszcze pieniądze wpływają na konto dziewczyny... ale cóż...

poza tym nie mogę na niego narzekać, czuję że darzy mnie prawdziwym uczuciem,
że jest zakochany. jest mi z nim tak dobrze jak z żadnym innych facetem. seks
jest super, bez zahamowań (dzięki jego podejściu). chyba po raz pierwszy w
życiu czuję się naprawdę pożądana i piękna, wręcz wielbiona. tylko jak można
jednocześnie niestety ale trochę doić mnie na pieniądze i tak okłamywać?

myślę że jakieś znaczenie w tej historii ma to, że jestem od niego o 3 lata
starsza, ja mam 25 a on 22. czasami czuję się trochę jak facet w tym związku.
bywało tak że on swoje ostatnie 8 zł potrafił wydać przed weekendem na
papierosy (a w weekend przelewów się nie robi i rodzice nie doślą...) i
wiadomo było na kogo spadał cały ciężar robienia zakupów spożywczych...

dodam że sytuacja z pracą jest naprawdę tragiczna, ostatnio on starał się o
takie prace jak na budowie, lub linii produkcyjnej, ale okazywało się że chcą
murarzy itp itd. teraz czeka na telefon z fabryki gdzie niby już jest
przyjęty, ale cały czas mają tam problem ze zorganizowaniem szkolenia. i tak
czeka i czeka już chyba 3 tydzień a mnie szlag trafia...

teraz podstawowe pytanie: czy mogę liczyć na to że on się zmieni, bo jednak
wciąż jest młody? czy te kłamstwa i zrzucanie odpowiedzialności finansowej na
mnie to coś co da się zmienić czy symptomy jakichś stałych cech? a może nie
wiadomo...?
    • anula36 Re: czy on się zmieni? 12.12.09, 08:59
      zeby taka mloda laska tak drogo placila za dobry seks to w rzeczy samej skandal.
      • labadine Re: czy on się zmieni? 12.12.09, 09:25
        On kocha takie zycie a Ciebie w nim potrzebuje-
        hitoria bez sensu i przyszlosci.
        • kunegunda123 Re: czy on się zmieni? 12.12.09, 11:42
          no właśnie też mi się czasem wydaje, że jemu właściwie cała ta sytuacja
          odpowiada i cwale nie traktuje tego tak jak ja czyli jako nieprzyjemnej sytuacji
          przejściowej...
      • kunegunda123 Re: czy on się zmieni? 12.12.09, 11:40
        też tak czasami myślę...
        • labadine Re: czy on się zmieni? 12.12.09, 13:39
          Facet jest smarowany przez rodzicow i awaryjnie przez Ciebie,zycie jak w
          Madrycie.Chyba sam seks jest jego jedynym wysilkiem i dlatego jest udany bo wie
          ze,tylko w ten sposob moze kontrolowac Twoje emocje.Duzo slonca i uciekaj z tej
          awantury.
    • zakletawmarmur Re: czy on się zmieni? 12.12.09, 13:45

      Nie wiadomo czy to tymczasowy kryzys spowodowany tymi wszystkimi
      problemami, które ma (dziekanka, problemy ze znalezieniem pracy) czy
      taki "wrodzony" brak zaradności. Żeby to ocenić trzeba by
      przypatrzeć się facetowi dokładniej.

      Jeśli chodzi o pieniądze, to dalej jeszcze pokutuje, że mężczyzna
      powinien mieć ich więcej. Dlatego też facet jest pod silną presją
      (którą jeszcze potęgujesz). Facet zamiast się mobilizować zaczyna
      się wycofywać i kłamie. Na oko widać, że to w nim siedzi, inaczej
      byłby szczery. Mężczyźni często nie potrafią mówić o swoich
      problemach.

      Nie masz żadnego obowiązku go utrzymywać. Jednak nie rozumiem
      dlaczego mu pomagasz? Przecież nie robisz tego z potrzeby serca...
      Pomagać się powinno bo się chce a nie bo na coś się liczy (np. w
      przyszłości) lub nie potrafi się odmówić. IMO zamiast bawić się w
      jego mamusie, kontrolować ile czasu dzisiaj szukał pracy powinnaś
      rozwiązać swój problem braku asertywności i zastanowić się czy ten
      facet w takim wydaniu jaki masz teraz spełnia Twoje potrzeby.

      Czy powinnaś z facetem zerwać bo ma malo kasy? Jeśli nie potrafisz
      być asertywna, jeśli sytuacja z płaceniem za niego Cie przerasta to
      czy taki związek ma sens. Zamęczysz siebie i zdołujesz chłopaka.
      Różnica wieku też może mieć znaczenie. On dopiero wchodzi na rynek
      pracy w dodatku sytuacja gospodarcza jest taka jaka jest. Swoją
      drogą to facet wcale nie ma znowu tyle mniej od Ciebie 900 zł a 1000
      zł to wcale nie taka duża różnica... Rodzice dalej mu pomagają?
      • kunegunda123 Re: czy on się zmieni? 12.12.09, 15:50
        > Nie wiadomo czy to tymczasowy kryzys spowodowany tymi wszystkimi
        > problemami, które ma (dziekanka, problemy ze znalezieniem pracy) czy
        > taki "wrodzony" brak zaradności. Żeby to ocenić trzeba by
        > przypatrzeć się facetowi dokładniej.

        problemy ze znalezieniem pracy są cholerne, tylko on raczej szuka pomiędzy
        graniem w gry komputerowe, jak mu się przypomni albo jak ja mu przypomnę...
        zapomniałam napisać w głównym poście, że gdyby nie to że mieszka ze mną i
        wkrótce będzie miał jakąś pracę, już dawno ściągnęli by go do domu, do niedużego
        miasteczka pod innym dużym, gdzie on za wszelką cenę nie chce wracać. dlatego
        okłamywał rodziców. ale dlaczego okłamywał mnie???

        tak, rodzice cały czas mu pomagają, przecież gdyby nie to, on nie miałby żadnych
        pieniędzy.

        Przecież nie robisz tego z potrzeby serca...
        > Pomagać się powinno bo się chce a nie bo na coś się liczy (np. w
        > przyszłości) lub nie potrafi się odmówić.

        wiesz to nie jest tak, że ja mu pomagam bo na coś liczę. w ogóle pomaga się
        osobie poszkodowanej w jakiś sposób, potrzebującej i nie uważam że młody, zdrowy
        facet taką osobą jest. ja rezygnowałam z wieeelu rzeczy, on swojego palenia nie
        próbował zredukować (chociaż). poza tym jeżeli ja mam więcej, to oczywiste jest
        że dzielę się tym z partnerem. jeśli zarabiałabym więcej to chyba bym nawet nie
        robiła z niczego problemu, ale to jak żyjemy teraz to wegetacja... ile tak
        można? mnie ta sytuacja frustruje, jemu chyba jest to właściwie obojętne.

        Swoją
        > drogą to facet wcale nie ma znowu tyle mniej od Ciebie 900 zł a 1000
        > zł to wcale nie taka duża różnica...

        no dobra, sprzedałam trochę swoich ubrań których nie noszę + coś czasami wpadało
        z domu. czyli tak naprawdę miałam może wszystkiego razem 1100-1200. on CZASAMI
        miał 900 zł, odlicz jeszcze od tego mieszkanie i papierosy...
        • zakletawmarmur Re: czy on się zmieni? 12.12.09, 16:23
          > zapomniałam napisać w głównym poście, że gdyby nie to że mieszka
          ze mną i
          > wkrótce będzie miał jakąś pracę, już dawno ściągnęli by go do
          domu, do niedużeg
          > o
          > miasteczka pod innym dużym, gdzie on za wszelką cenę nie chce
          wracać. dlatego
          > okłamywał rodziców. ale dlaczego okłamywał mnie???

          Bał się? Swoją droga, czy Ty w tym związku nie robisz za taką
          opiekunkę? Starsza, pilnująca, żeby pracy szukał, myśląca o
          finansach, zakupach, żeby coś w lodówce było? A co on robi? Tylko
          wykonuje Twoje polecenia... Myśle, że Twój problem polegać może na
          czymś innym, było tu kilka wątków na temat, kiedy to kobieta jest
          bardziej dominująca w związku. Ciekawa jestem jak to w seksie
          wygląda? Czy facet w ogóle ma jakąś swoją działkę? Co Ci się w nim
          podoba?

          > wiesz to nie jest tak, że ja mu pomagam bo na coś liczę. w ogóle
          pomaga się
          > osobie poszkodowanej w jakiś sposób, potrzebującej i nie uważam że
          młody, zdrow
          > y
          > facet taką osobą jest. ja rezygnowałam z wieeelu rzeczy, on
          swojego palenia nie
          > próbował zredukować (chociaż). poza tym jeżeli ja mam więcej, to
          oczywiste jest
          > że dzielę się tym z partnerem. jeśli zarabiałabym więcej to chyba
          bym nawet nie
          > robiła z niczego problemu, ale to jak żyjemy teraz to wegetacja...
          ile tak
          > można? mnie ta sytuacja frustruje, jemu chyba jest to właściwie
          obojętne

          Ja świetnie rozumiem dlaczego się pomaga i kto tej pomocy
          potrzebuje. Nie rozumiem jednak ludzi, którzy pomagają pomimo iż
          czują się wykorzystywani. Jest taka granica pomiędzy pomaganiem a
          poświęcaniem się. Pomagam wtedy, kiedy dobrze się z czymś czuje/
          poświęcam się wtedy, gdy źle się z tym czuje. Ty chyba się
          poświęcesz, co? Ok, facet znalazł pracę więc problem chyba ma się ku
          końcowi.

          > no dobra, sprzedałam trochę swoich ubrań których nie noszę + coś
          czasami wpadał
          > o
          > z domu. czyli tak naprawdę miałam może wszystkiego razem 1100-
          1200. on CZASAMI
          > miał 900 zł, odlicz jeszcze od tego mieszkanie i papierosy...

          Tylko, żeby teraz nie było na odwrót:-) Czyli on ze dwa razy więcej
          (a jeśli rodzice dalej będą mu pomagać to na to się zapowiada)...
          Czy wtedy nie będziesz się czuła, że go wykorzystujesz? Czy z
          łatwością przyjdzie Ci rezygnacja z jakiś przyjemności, na które
          teraz będzie Was stać, tylko z tego powodu, żeby on nie dopłacał?
          • kunegunda123 Re: czy on się zmieni? 13.12.09, 14:54
            w seksie dominuje on.

            co do okłamywania mnie jest taka możliwość, że on chyba czuł się w jakiś sposób
            gorszy, dlatego że on nie ma nawet licencjata a ja już magistra. pamiętam kiedy
            w lipcu (kiedy już wiedział że nie zaliczył roku) na imprezie z okazji mojej
            obrony w pewnym momencie powiedział: 'to co, teraz to już nie mam z Tobą
            porównania'. wtedy kompletnie nie wiedziałam dlaczego powiedział taka bzdurę.
            uważa to za jakąś wielką słabość. oczywiście ja nigdy nie dałam mu podstaw żeby
            on tak sądził. chyba sam sobie wymyślił że to wielka wada.

            Jest taka granica pomiędzy pomaganiem a
            > poświęcaniem się. Pomagam wtedy, kiedy dobrze się z czymś czuje/
            > poświęcam się wtedy, gdy źle się z tym czuje. Ty chyba się
            > poświęcesz, co?

            na początku nie czułam się wykorzystywana, raz on więcej bardziej pomógł raz ja,
            od dłuższego czasu już tylko ja...

            > Tylko, żeby teraz nie było na odwrót:-) Czyli on ze dwa razy więcej
            > (a jeśli rodzice dalej będą mu pomagać to na to się zapowiada)...
            > Czy wtedy nie będziesz się czuła, że go wykorzystujesz? Czy z
            > łatwością przyjdzie Ci rezygnacja z jakiś przyjemności, na które
            > teraz będzie Was stać, tylko z tego powodu, żeby on nie dopłacał?

            myślałam że to może być naprawdę stan przejściowy i w końcu on pójdzie do pracy
            i sytuacja zmieni się na lepsze. tylko jakoś się nie zmienia.

            podsumowując, myślisz że to zachowanie jest przejściowe i mogę liczyć na to że z
            czasem on dojrzeje, nie będzie kłamał i będzie w końcu jakoś normalnie?
            • zakletawmarmur Re: czy on się zmieni? 13.12.09, 19:16
              > w seksie dominuje on.

              No to już całkiem sporo:-)

              > co do okłamywania mnie jest taka możliwość, że on chyba czuł się w
              jakiś sposób
              > gorszy, dlatego że on nie ma nawet licencjata a ja już magistra.
              pamiętam kiedy
              > w lipcu (kiedy już wiedział że nie zaliczył roku) na imprezie z
              okazji mojej
              > obrony w pewnym momencie powiedział: 'to co, teraz to już nie mam
              z Tobą
              > porównania'. wtedy kompletnie nie wiedziałam dlaczego powiedział
              taka bzdurę.
              > uważa to za jakąś wielką słabość. oczywiście ja nigdy nie dałam mu
              podstaw żeby
              > on tak sądził. chyba sam sobie wymyślił że to wielka wada.

              Z kompleksami to nie jest zawsze tak, że ktoś ma na to wpływ. Ja też
              mam kompleksy. Problem polega na tym, że są nie zależne od opinii
              innych. 1000 osób może mi powiedzieć, że ładnie wyglądam a ja i tak
              będę uważała, że to nie prawda. Wole, mieć ten czas na pogodzenie
              się z czymś.

              czasem on dojrzeje, nie będzie kłamał i będzie w końcu jakoś
              normalnie?

              Mój facet też miał problemy z prawdomównością w takich
              problematycznych sprawach. Co zrobiłam:
              - Regularnie tłumacze mu, że w momencie, gdy mnie okłamuje to ja
              przestaje w nim widzieć faceta. Podkreślam, jakie to dla mnie ważne.
              - Kontroluje się, gdy mówi mi tą "brutalną prawdę".
              - Podkreślam, w takich chwilach, że doceniam, że był ze mną szczery
              (nawet jak się na niego wydrę- to robie to później robie to po
              ochłonięciu).
              - Nie dociekam, nie kontroluje nawet gdy czuje, że nie mówi mi całej
              prawdy. Czekam aż sam z tym do mnie przyjdzie.
              - Też jestem z nim szczera.

              Zmienił się ale był to proces wymagający też mojego zaangażowania.
              Co do pracy, to jest spora szansa, że teraz już będzie lepiej.
              Najgorsze chyba już za wami...
              • kunegunda123 Re: czy on się zmieni? 13.12.09, 21:05
                > Co do pracy, to jest spora szansa, że teraz już będzie lepiej.
                > Najgorsze chyba już za wami...

                uff, mam nadzieję...

                • avide Re: czy on się zmieni? 14.12.09, 09:34
                  To czy się zmieni paradoksalnie zależy przede wszystkim od Ciebie.
                  Facet to takie zwierze, że chce najmniejszym nakładem kosztów zdobyć jak
                  najwięcej. (W sumie to ludzkie zachowanie ;-)tyczy się obojga płci). Zatem skoro
                  wyczuł wygodna sytuację chwycił ją i wykorzystał. Nawet podświadomie. Bo taka po
                  prostu jest jego natura. Gdyby sam z siebie był inny (np. typ pracusia) to już
                  dawno sam by powziął odpowiednie kroki. Nie zrobił tego. Potrzebuje do tego
                  bodźca. Taki typ. Tym bodźcem jesteś dla niego TY. Tylko TY (póki co, tak to
                  wygląda).
                  Słyszałaś takie powiedzenie, że partnera trzeba sobie wychować ? Tak, dokładnie.
                  Trochę jak małe dziecko. On się musi nauczyć żyć z Twoimi wymaganiami. Ty musisz
                  zaś dostosować swoje wymagania do niego. Musicie się zatem spotkać gdzieś po
                  środku w tym wszystkim.

                  Zrobił krok w dobra stronę. Jednak idę o zakład, że jeżeli teraz mu odpuścisz to
                  doczekasz się chłopa zarabiającego kasę w ciągu dnia i grającego na kompie po
                  południu. Takiego uważającego, że skoro jest wpływ na konto to już całą swoją
                  powinnośc w tym związku wypełił.
                  Kasa jest ważna jednak w dzisiejszych czasach oboje płcie mają możliwość
                  zarabiania zatem i całą resztą obowiązków też po połowie się dzielić trzeba.

                  Podsumowując.
                  Widać że facet ma pewien potencjał, który można (trzeba ?) z niego wykrzesać.
                  Pytanie tylko czy to aby nie typ z którego wszystko i na każdym kroku trzeba
                  będzie tak "krzesać" i ile w Tobie jest determinacji by go tak ciągle
                  mobilizować do wszystkiego.
                  Powiem Ci, że bycie inspiracja dla partnera jest fajne. Jednak jeżeli trzeba tak
                  do wszystkiego go "inspirować" z czasem będzie co raz mniejszym mężczyzną w
                  Twoich oczach a co raz większym chłopcem. Twoja ochotna na niego zaś będzie
                  liniowo spadała do zera. Będziesz pragnęła samca a nie wiecznego chłopca
                  odzywającego kolejne poziomy doświadczenia i sprawności w ... kolejnej grze
                  komputerowej ;-).
                  Ot życie...
                  Pozdrawiam.
    • pyton1978 Re: czy on się zmieni? 12.12.09, 16:41
      NIE NIE ZMIENI SIĘ....

      Takiej odpowiedzi szukałaś.....
      • kunegunda123 Re: czy on się zmieni? 12.12.09, 18:07
        rozumiem, że udzielasz się charytatywnie i lubisz komuś mówić że ma rację. tylko że ja wiem co myślę a bardziej mnie interesuje co Ty myślisz, nawet jeśli byś maił mnie zjechać.

Pełna wersja