exis_tenz
09.02.10, 12:17
Witam, podczytuję to forum od dłuższego i wypisz wymaluj moja sytuacja.
Mam 30 lat, jestem w związku. W wieku 21 lat poznałam 12 lat starszego od siebie mężczyznę, z którym byłam w długoletnim związku i był on moim prawdziwym nauczycielem rozkoszy, że tak to ujmę. Niestety, w innych dziedzinach życia nie byliśmy zgodni i mimo fantastycznego seksu, rozstaliśmy się.
Mam ogromny temperament seksualny, jestem osobą bardzo zmysłową. Nie jestem seks bombą z okładki, jednak uważana jestem za osobę bardzo atrakcyjną i zwracam uwagę mężczyzn. Ale do rzeczy...
Mój mężczyzna, który ma 31 lat nie sypia ze mną. Jeśli już seks jest beznadziejny, w jednej pozycji, trwa kilka minut. Nie ma pieszczot, jest szybki wytrysk. On nie chce seksu oralnego, pieszczot, a ja nieraz czuję się jak kotka na rozpalonym dach, aż się łaszę.
Wiem, że ma kompleksy, bo jako młody chłopak przeszedł zabieg usunięcia stulejki całkowitej i ma blizny (on tak twierdzi, ja niczego nie widzę, a zgodnie z prawdą nie mam nawet możliwości się przyjrzeć :(...Uwaga, jesteśmy ze sobą blisko rok. Bardzo go kocham, jest moim najlepszym przyjacielem, ale powoli zatracam swoją pewność siebie i kobiecość, bo pierwszy raz w życiu nie czuję się atrakcyjna i pociągająca.
Były rozmowy...był i płacz...Nic to na dłuższą metę nie dało.
Czytam forum, więc od razu piszę. Mój partner twierdzi, że ma lęki iż nie sprosta moim wymaganiom. Wie o moim "pierwszym nauczycielu". Przyjaźniliśmy się przed zostaniem parą i widział, że jestem w stanie jechać do ówczesnego kochanka w środku nocy, bo mnie "wzywał" lub że pan N (tak go nazwijmy) porywał mnie z imprezy, bo chce mnie teraz i już ;)
Nie ukrywam, że ta spontaniczność i seks w różnych miejscach bardzo mnie kręcił i nieraz za tym tęsknię.
Z R tego nie mam i zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, że nie będę mieć. W czym więc problem, ano w tym, że ja naprawdę bardzo cenię i kocham tego człowieka. Zaczynam jednak łapać się na tym, że w momencie kiedy np, na ulicy jakiś facet zwraca na mnie uwagę, ja już widzę oczami wyobraźni jak kocham się z nim od tyłu w najbliższej bramie...Źle się z tym czuje. Wiem, że R ma niskie libido, ciężko go rozpalić, uprawia masturbację (twierdzi, że rzadko, mi znów ciężko w to uwierzyć). Nigdy nie był w długotrwałym związku, nie współżył z nikim systematycznie. De facto, można powiedzieć, że jestem jego pierwszą stałą partnerką. Napiszecie, żebym go jakoś rozpaliła i rozruszała, próbowałam, ale on skutecznie gasi moje zapały, że jestem zmęczony, boli go to, a to...
Śni mi się w nocy, że go zdradzam. I w tych snach wręcz chodzę i szukam kogoś, kto mnie przeleci (!!!)
R twierdzi, że jestem dla niego najpiękniejsza i najseksowniejsza, że po prost jest PRZYZWYCZAJONY do braku seksu. Ludzie, mi już ręce opadają, nie wiem co zrobić. Na wszystkich innych polach jest cudownie, a tu totalna klęska. Dodam, że lubię kiedy w seksie mężczyzna przejmuje inicjatywę. W tym związku ja próbowałam to robić, ale moje próby spełzły na niczym. Nie wiem już co mam robić, chciałam rozbudzić w nim zazdrość i powiedziałam, żebyśmy rozluźnili nasz związek i zaczęli spotykać się z innymi. Obraził się, ja mam poczucie winy, czas leci, nie całowałam się 5 tygodni............