O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku

22.02.10, 22:26
Ponieważ w poście "Czy wygląd ma naprawdę takie znaczenie"
forum.gazeta.pl/forum/w,15128,106826440,106826440,do_mezczyzn_Czy_wyglad_ma_naprawde_takie_znaczeni.html

skończyła się już "drabinka", pozwolę sobie przenieść całą tą
rozmowę o "niedojrzałych" facetach w nowe miejsce. Wiele osób
poruszyło różne aspekty -efekt jest taki, że zaczynamy porównywać
jabłka do pomarańczy wkurzając się że nie są takie same. Może tutaj
uda się wprowadzić małe uporządkowanie.

Zacznę od decyzji o dziecku.
Moim zdaniem można wyróżnić:
1. Oboje partnerzy/małżonkowie pragną tak samo dziecka (wariant
optymalny).

Tutaj sprawa jest prosta. Skoro podjęto świadomie wspólną decyzję o
dziecku - oboje powinni brać czynny udział w jego wychowaniu.
Zupełnie inną sprawą jest zaś to jak oni sobie podzielą te
obowiązki. Może będzie to podział 50/50 każdej czynności (raz
przewija on, raz ona), a może będą woleli podział bardziej
tradycyjny, gdzie on zarobi na niańkę do dziecka którą odciąży
małżonkę, lub np. Może być tak, że żona chce spędzać czas z
dzieckiem znacznie dłużej niż przewidziany urlop macierzyński, za to
mąż utrzymuje dom, żonę i dziecko.
Mam wrażenie że Panie nie dostrzegają, że ten ostatni wariant jest
także podziałem obowiązków. Jedynym uznanym podziałem na tym forum
wydaje się być wariant 50/50.

Ciekawy jestem tylko czy Panie które mieszkają w domu jednorodzinnym
(gdzie są dodatkowe prace związane z jego eksploatacją) lub mają
wspólny samochód, także tak pilnie trzymają się podziału prac na
50/50. Tj raz mąż czyści rynny i kosi trawę, raz żona. Raz facet
wymienia olej i zmienia opony, raz żona. Czy wolicie może rzeczy na
których się nie znacie, lub nie czujecie zbyt pewnie (jak wymiana
oleju) zlecić specjaliście? (w przypadku dziecka - niańce).

2. Wariant drugi -jedno z partnerów/małżonków pragnie dziecka, a
drugie ulega tej prośbie.

Zazwyczaj króluje tutaj układ gdzie partnerka czując presję wieku
lub środowiska zaczyna naciskać na partnera. Ten staje przed
sytuacją "przegrany-przegrany" (lose-lose situation).
Może
a) nie zgodzić się i wtedy oznacza to zazwyczaj koniec związku
b) zaryzykować i zgodzić się i ponieść konsekwencję.

Nie bronię takich facetów którzy wybrali opcję "B" po czym
stwierdzili że ich to jednak nie bawi. Uważam że oni faktycznie są
niedojrzali - inna sprawa to fakt że trzeba być mocnym żeby nie ulec
i wybrać odp "A" godząc się na koniec związku.

Jak pokazuje art o czynnikach ryzyka wpływających na związek, ten
wariant może się zakończyć rozstaniem/rozwodem:
" Natomiast kobiety, które chciały mieć dzieci (niezależnie od tego,
czy pierwsze, czy kolejne dziecko) bardziej niż ich partnerzy, były
bardziej skłonne do decyzji o rozwodzie. W drugą stronę - gdy
mężczyźni pragnęli potomstwa bardziej – ryzyko rozstania nie było
już aż tak duże."

Oczywiście jest jeszcze wariant gdzie to facet zabiega o to żeby
kobieta zaszła w ciążę - wg mnie w większości wynika to z
chęci "usidlenia" kobiety. Na zasadzie z dzieckiem to mi już nie
będzie podskakiwała. Dla mnie jest to równie chory i godny
napiętnowania wariant jak ten poniżej (nr 3).

3. Kobieta decyduje sama nie biorąc pod uwagę faceta. Taka "wpadka"
wspomagana.

Wbrew temu co napisała tu jedna z Pań - realny jest taki przypadek.
Patrząc po moich znajomych - powiedziałbym że dość częsty.
Słyszałem także rozmowy kobiet (o forum nie wspomnę) gdzie Panie
zalecały wariant "pomocy szczęściu" argumentowały to tym że facet
sam to się na pewno nie zdecyduje nigdy, a jak się już urodzi to na
pewno pokocha. Potem jest tylko zdziwienie gdy decyzja kończy się
inaczej.
Chciałem od razu zauważyć iż w tym przypadku mężczyźni i kobiety
mają ogromną dysproporcję jeśli chodzi o dostępne metody
antykoncepcji. O ile Panie mogą stosować wygodne środki hormonalne -
o tyle Panom pozostaje jedynie prezerwatywa. Z racji jej niewygody
często jest zastępowana innymi środkami -czyli de facto facecji
oddają kontrole kobietom w tej kwestii.
Łatwo sobie wyobrazić jak zmieni się sytuacja par gdy uda się kiedyś
wynaleźć pigułkę dla facetów.

W tym przypadku nie rozumiem biadolenia kobiet, że facet nie pomaga
przy dziecku (w które go wmanewrowały).
Od razu uprzedzając atak powiem że dla mnie klasyczna wpadka, różni
się od takiej wpadki "specjalnej" mającej zmobilizować faceta w roli
ojca, tak jak w Kodeksie Karnym mamy Nieumyślne spowodowanie śmierci
w wypadku i Zabójstwo z premedytacją. W tej pierwszej "wpadce"
ciężko mówić o winie i jej skutki ponoszą oboje. W tej
drugiej "wspomaganej wpadce" ja widzę to dość jednostronnie.
Osobiście w takim przypadku wybrałbym pewnie wariant rozstania i
alimentów, to pewnie dla tego że w życiu kieruję się zasadą "nie
negocjowania z terrorystami" (także emocjonalnymi) - jak do tej
pory sprawdza się znakomicie.
Zazwyczaj gdy raz ulegnie się jakiemuś ultimatum w kluczowej
sprawie (ślub, dziecko itp), pojawiają się kolejne coraz mniejsze i
mniejsze.
    • kutuzow Kwestia zmian po ciąży 22.02.10, 22:35
      Gdy pisałem o kwestii ciąży i zmianach w wyglądzie które "mąż musi
      zaakceptować" chciałem to zderzyć z art o zwyczajach we Francji z
      czasopisma Forum. Długo szukałem w końcu znalazłem. Poniże cytaty
      na które chce zwrócić uwagę:

      "....Skierowanie dotyczyło tradycyjnej we Francji procedury,
      określanej jako la rééducation périnéale apres accouchement, czyli
      poporodowa gimnastyka krocza. Jestem o wiele za wstydliwa i
      tchórzliwa, żeby z detalami opowiedzieć, na czym to polega, ale
      prawie każda francuska matka przez ten rytuał przechodzi. Powiedzmy,
      że przypomina to rozszerzony kurs gimnastyki okolic miednicy, w
      czasie którego wykorzystuje się także specjalne urządzenie
      elektryczne mające wzmocnić mięśnie kanału rodnego."

      ... Odbyłam 15 seansów opłaconych przez francuskie państwo, a potem
      lekarz wystawił mi skierowanie na 10 kolejnych, tym razem na mięśnie
      brzucha. Tak - dostałam prywatnego trenera na koszt podatnika, żeby
      mój brzuch wrócił do formy. To oczywiście wyjaśnia, dlaczego
      Francuzki wciskają się w obcisłe dżinsy w miesiąc po porodzie."

      "...Całe doświadczenie porodu we Francji sprawiło, że nabrałam
      wyjątkowego szacunku dla tutejszych kobiet. Francuzki rodzą,
      podrzucają dziecko do żłobka, finalizują fuzje i przejęcia, uwodzą
      męża przepysznym blanquette de veau, a potem wskakują w te same
      dżinsy, w których chodziły jako szesnastolatki - wszystko to w parę
      tygodni po porodzie.

      Zrzucenie wagi zajęło mi cztery lata, a przez pięć pracowałam nad
      odzyskaniem koncentracji sprzed ciąży. Co do blanquette de veau –
      mój mąż przez sześć miesięcy odżywiał się daniami z pobliskiej
      włoskiej knajpy.

      Francuzki zachodzą w ciążę prawie bez przerwy (im więcej ma się tu
      dzieci, tym więcej pieniędzy dostaje się od państwa. Dostaje się
      forsę na wszystko – od pieluch po opiekunkę). Nie mają cellulitu,
      rozstępów, ani innych przypadłości, bo zazwyczaj młodo zostają
      matkami. Nie czekają z dzieckiem, jak ja, praktycznie do emerytury.

      Och, no i nie tyją w ciąży. Wolno im przybrać najwyżej 13 kilo, ale
      większość nigdy nie osiąga tej granicy. Nie zapomnę swojego smutku
      po spotkaniu ciężarnej koleżanki, na tydzień przed moim porodem.
      Zamówiłam dwa ciastka i gorącą czekoladę. Ona zamówiła zieloną
      herbatę. – Nie jesz? – zapytałam. – Chcę się zmieścić w bikini –
      odpowiedziała. – Wyjeżdżamy z Paulem na Wielkanoc. Zostawiamy
      dziecko z babcią."

      Całość tutaj:
      dziecko.onet.pl/25442,6,9,macierzynstwo_po_francusku,1,artykul.html
      • aneta-skarpeta Re: Kwestia zmian po ciąży 22.02.10, 22:42
        no i skonfrontujmy to z paniami z pcimia dolnego, ktore muszą wyzyc
        rodzinnie za 2-3 tys i mieszkają katem u rodziców

        ;)

        w duzych miastach coraz wiecej jest kobiet zadbanych, dbającyh o
        gimnastyke, ciało, ubrania
      • glamourous Re: Kwestia zmian po ciąży 22.02.10, 23:43
        Matko swieta, coz za bzdury. Nie chcialo mi sie czytac calego artykulu, ale
        widze juz z tych powyzszych fragmentow ze jest to znow jakis stek
        balwochwalczych generalizacji. Francuzki to, Francuzki tamto ;-/ No boginie
        wcielone po prostu te Francuzki - ZADNA nie tyje w ciazy wiecej niz 13 kilo
        (jaaasne), ZADNA nie ma cellulitu (tia), KAZDA rodzi po dwudziestce, a potem
        wciska sie w dzinsy z nastolectwa (hehehe). Oczywiscie ;-) A malo to ja znam
        Francuzek z nadwaga, z oponkami, z udami oversize? Z celulitem, bez makijazu,
        ktorym sie nawet dojsc do wagi sprzed porodu nie bardzo chce, bo przeciez chlopa
        juz zlapaly. Tylko blanquette de veau sie zgadza ;-) No i potrafia sie te kobity
        zorganizowac, nie strugaja nieporadnych kobieciatek - ale to jest akurat kwestia
        twardszego i mniej "cackajacego sie" wychowania jakie we Francji ludzie
        otrzymuja. Tam nie wychowuje sie kobiet na ksiezniczki, ktorym maz POWINIEN
        odstawiac samochod do przegladu i wozic z dzieckiem na szczepienia. Panuje tam
        kult radzenia sobie i przede wszystkim NIE NARZEKANIA.
        Zgadza sie jeszcze ta reedukacja miesni miednicy po porodzie, refundowana przez
        Kase Chorych. Pisalam juz o tym kiedys na forum, faktycznie rewelacyjna i godna
        polecenia sprawa. Ale te wszystkie peany dotyczace idalnych, nie tyjacych
        Francuzek, łeeee.... ;-)
        • urquhart Re: Kwestia zmian po ciąży 22.02.10, 23:55
          glamourous napisała:

          > polecenia sprawa. Ale te wszystkie peany dotyczace idalnych, nie tyjacych
          > Francuzek, łeeee.... ;-)

          Babka co to pisała musiała być bi i jej zachwyty rozumiem i podzielam :)
          • aneta-skarpeta Re: Kwestia zmian po ciąży 23.02.10, 09:18
            z pewnoscią duzo Francuzek jest zadbanych i takich jak opisuje sie
            to w art. Ale w biednych dzielnicach, na porwincjach, na wsiach to
            juz wyglada zupełnie inaczej

            tak samo przesadą jest mówienie, ze Francuzki nie tyją, wyglądaja
            super itd, jak i przesadą mówić ze Polki o siebie nie dbają

            częśc dba, a część nie- czym lepsza praca, większe miasto i bardziej
            partnerki związek tym jest lepiej. Nawet w tej "okropnej" Polsce;)
        • aneta-skarpeta Re: Kwestia zmian po ciąży 23.02.10, 09:16
          ciekawe, czy u nich panie na poczcie sa szczuplejsze i bardziej
          zadbane? albo na kasie w tesco?:)

          • kutuzow Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 09:49
            aneta-skarpeta napisała:

            > ciekawe, czy u nich panie na poczcie sa szczuplejsze i bardziej
            > zadbane? albo na kasie w tesco?:)
            >

            Aneta,

            Możemy się sprzeczać czy trawa za miedzą jest zieleńsza, lecz tak na
            prawdę ja w tym artykule zauważyłem co innego. Zupełnie inne
            nastawienie do bliskości z partnerem niż w Polsce. Zobacz, że oni
            mają tam te zabiegi poporodowej gimnastyka krocza, które powodują że
            kobieta kocha się z facetem po 6 tygodniach. Zerknij teraz na
            sytuację opisaną w Wysokich Obcasach bądź opowieści kobiet na tym
            forum wg mnie to różnica kilka tygodni vs kilka miesięcy.

            Powiedz szczerze, która Polska Matka mając dziecko w domu myśli o
            przyjemności partnera i o tym żeby podtrzymać intymną więź? Jak dużo
            jest takich kobiet?
            I znów nie chodzi mi o kwestie czasu, zdrowia, możliwości, tylko o
            samą świadomość że poza noworodkiem jest także partner.

            (był to na forum post dziewczyny która pisała iz po porodzie przez 6
            miesięcy facet musiał "radzić sobie sam", i teraz nagle jest
            problem bo ona by już chciała kochać się częściej, ale on już nie
            chce.)




            • aneta-skarpeta Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 10:20
              skoro we Francji jest tak rewelacyjnie rozwiązana
              kwestia "przyuczania i pielegnacji" związku to czemu
              we Francji było 135 tys roz. w 2007 ( 50%) , a wPolsce "tylko"67
              tys? ( 30%). Ilosc zawartych związków podobna

              wiadomo, ze Polska kraj katolicki, ale skoro podobna ilosc slubów
              była, to jednak francuzi tez lubia brac slub, a z utrzymanie związku
              mają duzy problem mimo polityki pro-związkowej i tej pielegnacji
              bliskosci z partnerem

              fakt ( kazdy to powie) ze panstwo bardzo pomaga osobom z dziecmi, a
              polsce nie
              • urquhart Satysfakcja a rozwody w Polce i we Francji 23.02.10, 11:01

                • aneta-skarpeta Re: Satysfakcja a rozwody w Polce i we Francji 23.02.10, 11:06
                  własnie o tym mówię, ze we francji jednak mimo polityki " bliskosc
                  miedzy partnerami najwazniejsza" to polowa związków małzenskich i
                  tak i tak sie rozpada

                  fakt, kobiety tam mniej sie boją odejsc od meża, w polsce często
                  kwestie mieszkaniowo- finansowe wygrywają

                  jednak pokazuje to, że Francuski model rodziny nie jest taki idealny
                  i oile wiele z tego jest warte sciągnięcia to generalnie nie ma sie
                  czym podniecac, bo jak widać mimo tych wszystkich zabiegów,
                  traktowania dzieci per noga, bo małzonek najwazniejszy nie zmienia
                  efektu koncowego- i tak i tak sie rozstają

                  tak wiec oni tez nie znalezli metody
                  • urquhart Re: Satysfakcja a rozwody w Polce i we Francji 23.02.10, 11:15
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > traktowania dzieci per noga, bo małzonek najwazniejszy nie zmienia
                    > efektu koncowego- i tak i tak sie rozstają
                    > tak wiec oni tez nie znalezli metody

                    Ale nie rozumiem twojego podejścia, czy wartością jest nierozerwalność
                    małżeństwa za wszelką cenę bo sakrament i dzieci (podejście
                    katolicko-tradycyjne), czy w małzeństwo szczęśliwe i satysfakcjonujące obie
                    strony (małżeństwo partnerskie)?
                    Ludzie są niedoskonali więc ich związki są niedoskonałe. Ale można założyć że
                    najważniejsze żeby były trwałe :)
                    • aneta-skarpeta Re: Satysfakcja a rozwody w Polce i we Francji 23.02.10, 11:33
                      nie uważam,jako rozwódka:P, zeby trzeba było cierpiec dla samej
                      zasady, bow ziełam slub

                      twierdze tylko, ze sposób Francuzek na związek tak samo sie nie
                      sprawdza jak nasz.

                      a to czemu? bo nie ma recepty na udany związek:)
                • paolo74 Liczba rozwodów to wypadkowa KASY! 16.03.10, 12:04
                  To przede wszystkim, nic tak nie łączy jak dwoje dzieci i dożywotni kredyt do spłacania.
            • zyg_zyg_zyg Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 10:45
              6 tygodni to trzeba odczekać żeby wygoiły sie rany, a nie żeby
              mięśnie wróciły do stanu sprzed ciąży.

              A z opowieści kobiet na tym forum wynika, że sporo z nich nie czeka
              nawet tych przepisowych 6 tygodni.

              Ja bardzo chętnie poszłaby na la rééducation périnéale apres
              accouchement, zamiast przez długie miesiące kilkadziesiąt razy
              dziennie zaciskać i rozluźniać mięśnie Kegla. Bo to dla mnie dość
              przykre ćwiczenie.

              Wiele polskich kobiet z rozkoszą podrzuciłoby dziecko babci albo
              nieńce i robiło się na bóstwo dla męża w salonie kosmetycznym albo
              wyskoczyło z nim na randkę do restauracji. Tylko większość nie może
              sobie na to pozwolić. Nie, nie uważam, że brak pieniędzy i
              możliwości to główny powód przeistoczenia się super lasek w rozlazłe
              mamuśki, ale nie można go totalnie zignorować. Tak jak nie można
              ignorować innych czynników.

              Jestem polską matką, która zadbała o szybki powrót do intymności.
              Ale nie tylko dzięki mnie ten powrót był możliwy. Dzięki mojemu
              mężczyźnie też. Taki "drobiazg" jak wstawanie w nocy, podawanie
              synka do karmienia i odkładanie do łóżeczka dawał mi kilka minut
              snu, z których każda była na wagę złota. Dzięki temu nie bałam się,
              że zasnę z penisem męża w ustach... :-) To, że mieliśmy z kim
              zostawić dziecko, pozwalało nam być na kilka chwil wyłącznie parą, a
              nie rodzicami 24 godziny na dobę. Itd.
              • kutuzow Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 15:35
                zyg_zyg_zyg napisała:

                Jestem polską matką, która zadbała o szybki powrót do intymności.
                Ale nie tylko dzięki mnie ten powrót był możliwy. Dzięki mojemu
                mężczyźnie też. Taki "drobiazg" jak wstawanie w nocy, podawanie
                synka do karmienia i odkładanie do łóżeczka dawał mi kilka minut
                snu, z których każda była na wagę złota. Dzięki temu nie bałam się,
                że zasnę z penisem męża w ustach... :-) To, że mieliśmy z kim
                zostawić dziecko, pozwalało nam być na kilka chwil wyłącznie parą, a
                nie rodzicami 24 godziny na dobę. Itd.

                - Dla mnie Wasze działanie jest wzorem do naśladowania. Właśnie o
                coś takiego mi chodziło. Mężczyzna pomaga przy dziecku, za to
                kobieta pamięta o jego potrzebach (a nie myśli tylko o dziecku).
                • mujer_bonita Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 15:45
                  kutuzow napisał:
                  > - Dla mnie Wasze działanie jest wzorem do naśladowania. Właśnie o
                  > coś takiego mi chodziło. Mężczyzna pomaga przy dziecku, za to
                  > kobieta pamięta o jego potrzebach (a nie myśli tylko o dziecku).

                  Grr, brr, wrrr!! Nie 'pomaga' przy dziecku tylko wypełnia swoją część
                  obowiązków. Słowo pomaga sugeruje, że opieka nad dzieckiem jest tylko
                  obowiązkiem matki.
                  • kutuzow Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 16:04
                    Grr, brr, wrrr!! Nie 'pomaga' przy dziecku tylko wypełnia swoją część
                    > obowiązków. Słowo pomaga sugeruje, że opieka nad dzieckiem jest
                    tylko obowiązkiem matki.

                    Nie zawsze jest to obowiązek -czasami jest to pomoc.
                    W przypadku gdy para decyduje się na taki podział obowiązków, że
                    facet pracuje i zarabia na dom i rodzinę, a kobieta jest na
                    wychowawczym - to jest to podział obowiązków. Praca przy dziecku
                    jest wtedy pomocą.
                  • aneta-skarpeta Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 16:06
                    z tym pomaganiem racja

                    ale bijace jest to, ze nie ma mowy o tym, ze facet ma zpełniac
                    potrzeby kobiety, ale to drobiazg. nieistotny, bo potrzeby kobiety
                    sa na samym koncu łancucha, po dziecku i męzu:)
                    • mujer_bonita Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 16:17
                      aneta-skarpeta napisała:
                      > ale bijace jest to, ze nie ma mowy o tym, ze facet ma zpełniac
                      > potrzeby kobiety, ale to drobiazg. nieistotny, bo potrzeby kobiety
                      > sa na samym koncu łancucha, po dziecku i męzu:)

                      Ależ przecież facet spełnił potrzeby kobiety fundując jej dziecko ;P Dostała zabawkę to powinna się nią zajmować i odwdzięczać darczyńcy ;)
                      • symmetryisall Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 16:27
                        > Ależ przecież facet spełnił potrzeby kobiety fundując jej dziecko ;P Dostała za
                        > bawkę to powinna się nią zajmować i odwdzięczać darczyńcy ;)

                        Hmm, jeśli to kobieta była tą stroną, która chciała mieć dziecko bardzo-bardzo,
                        to właściwie tak właśnie sprawa się przedstawia.
                        • mujer_bonita Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 16:37
                          symmetryisall napisał:
                          > Hmm, jeśli to kobieta była tą stroną, która chciała mieć dziecko bardzo-bardzo,
                          > to właściwie tak właśnie sprawa się przedstawia.

                          No i to jest właśnie skrajna nieodpowiedzialność. Dziecko ma i potrzebuje obojga rodziców i jeżeli nie chcesz być rodzicem to dla mnie możliwości są 2 - albo mówisz nie albo bierzesz odpowiedzialność na klatę. Dziecko to nie zabawka, którą komuś się daje, żeby coś uzyskać.
                          • symmetryisall Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 16:57
                            Ale ja tu nie mówię o dziecku, tylko o potrzebach kobiety (w domyśle
                            pozamacierzyńskich), o tym był głównie post Anety, przytaczam:

                            > ale bijace jest to, ze nie ma mowy o tym, ze facet ma zpełniac
                            > potrzeby kobiety, ale to drobiazg. nieistotny, bo potrzeby kobiety
                            > sa na samym koncu łancucha, po dziecku i męzu:)

                            I o to mi chodziło, o potrzebach dziecka już się wypowiadałem chwilę wcześniej i
                            nawet mnie zdaje się pochwaliłaś, choć dość niejasno :D
                            • mujer_bonita Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 17:16
                              symmetryisall napisał:
                              > Ale ja tu nie mówię o dziecku, tylko o potrzebach kobiety (w domyśle
                              > pozamacierzyńskich), o tym był głównie post Anety, przytaczam:
                              (...)
                              > I o to mi chodziło, o potrzebach dziecka już się wypowiadałem chwilę wcześniej i
                              > nawet mnie zdaje się pochwaliłaś, choć dość niejasno :D

                              To nie bardzo rozumiem dlaczego odniosłeś się do mojego posta właśnie o fundowaniu kobiecie dziecka jako zaspokojeniu jej potrzeb pisząc, że tak właśnie jest.
                • aneta-skarpeta Re: Różnica w podejściu a nie wagi 23.02.10, 16:04
                  no i wracamy do puktu wyjscia

                  jesli facet chce zeby zona o nim myslała, to niech pomoze jej rpzy
                  dzieciach i sprzataniu:)
            • eye-witness Re: Różnica w podejściu a nie wagi 15.03.10, 12:55
              > Powiedz szczerze, która Polska Matka mając dziecko w domu myśli o
              > przyjemności partnera i o tym żeby podtrzymać intymną więź? Jak dużo
              > jest takich kobiet?
              > I znów nie chodzi mi o kwestie czasu, zdrowia, możliwości, tylko o
              > samą świadomość że poza noworodkiem jest także partner.

              Wrecz uwielbiam tego typu teksty;-) W takim momencie mam ochote zapytac, ktory
              partner mysli o przyjemnosci swojej partnerki i dlaczego zawsze chodzi o jego
              przyjemnosc;-)
              • aneta-skarpeta Re: Różnica w podejściu a nie wagi 15.03.10, 16:36
                > Wrecz uwielbiam tego typu teksty;-) W takim momencie mam ochote
                zapytac, ktory
                > partner mysli o przyjemnosci swojej partnerki i dlaczego zawsze
                chodzi o jego
                > przyjemnosc;-)


                sa rozwalające
                :)

                ja natomiast czesto słysze też od kobiet, ze po slubie, po dzieciach
                juz nie zabiera na "randki", nie chce spacerów za rękę, nie przynosi
                sniadania do łózka itd

                niestety czasem ludzie zapominaja o sobie - w stałym związku-
                niezaleznie od płci

          • glamourous Re: Kwestia zmian po ciąży 23.02.10, 12:53
            aneta-skarpeta napisała:

            > ciekawe, czy u nich panie na poczcie sa szczuplejsze i bardziej
            > zadbane? albo na kasie w tesco?:)

            Tesco we Francji nie ma ;-) Zamienmy wiec na Carrefour ;-)
            Rzeczywiscie przecietna Francuzka ma pewnie wiecej funduszow na dbanie o siebie
            niz polska kasjerka z supermarketu, ale z tego co widze mlode Polki maja wiekszy
            ped do bycia laskami niz mlode Francuzki. Przemysl upgrade'ujaco-botoksowy WBREW
            POZOROM kwitnie na przyklad bardziej w Polsce niz we Francji (takie mam
            wrazenie) bo Francuzki bardziej akceptuja siebie niezaleznie od tego czym
            obdarzyla je (lub nie) natura, maja mniej kompleksow i stawiaja bardziej na
            naturalnosc. Czyli nie wygladzaja zmarszczek, czesto nie czuja potrzeby
            farbowania siwych nitek na glowie na zasadzie "taka jestem i juz"). Poza tym we
            Francji kobiety maja troche inny typ antropologiczny niz u nas. Kobiety sa tam
            drobniejszej budowy ciala i dodatkowe kilogramy nie rozkladaja sie u nich tak
            jak u Polek, czyli nie ida w twarz (w policzki) i w gore tulowia (biust,
            ramiona). To sprawia, ze kobieta wyglada o wiele lepiej pomimo nadwagi, bo
            wizualnie korzystniej jest, gdy dodatkowe kilogramy laduja w tylku i na udach
            niz na twarzy... Niemniej wielka przesada jest mowienie, ze wszystkie Francuzki
            SA szczuple.
            Poza tym troche to prawda, ze wiele zalezy od klasy spolecznej i miejsca
            zamieszkania. Inaczej wygladaja Paryzanki z tzw. "szesnastki" czy damski jet-set
            z Nicei, niz zony gornikow z malego miasteczka na polnocy kraju. To oczywiste.
            Niemniej generalizowanie, ze Francuzki nie tyja, czy "nie cwicza bo nie musza"
            to totalna bzdura.
    • aneta-skarpeta Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 22.02.10, 22:39
      kutuzow napisał:


      > Mam wrażenie że Panie nie dostrzegają, że ten ostatni wariant jest
      > także podziałem obowiązków. Jedynym uznanym podziałem na tym forum
      > wydaje się być wariant 50/50.
      >

      jedynym sprawiedliwym podziałem jest taki, ktory daje każdemu
      poczucie sprawiedliwosci podziału obowiązków- niezaleznie od tego
      jaki on by nie byl

      problem jest taki, gdy ktos czuje sie wykorzystywany. I w 90%
      faktycznie jest

      Czy wolicie może rzeczy na
      > których się nie znacie, lub nie czujecie zbyt pewnie (jak wymiana
      > oleju) zlecić specjaliście? (w przypadku dziecka - niańce).
      >


      problem w tym, ze rynny nie kocham, a dziecko to nie rynna, która
      wystarczy specjalistycznie wyczyscic;)

      o ile rozumiem wspomaganie sie niankami, to nie rozumiem po co komus
      dziecko , skoro wcale nie ma ochoty sie nim zajmowac i woli
      powierzac opieke nad nim "specjalistom"


      > " Natomiast kobiety, które chciały mieć dzieci (niezależnie od
      tego,
      > czy pierwsze, czy kolejne dziecko) bardziej niż ich partnerzy,
      były
      > bardziej skłonne do decyzji o rozwodzie.


      po sobie widze, ze to prawda



      > Wbrew temu co napisała tu jedna z Pań - realny jest taki
      przypadek.
      > Patrząc po moich znajomych - powiedziałbym że dość częsty.
      > Słyszałem także rozmowy kobiet (o forum nie wspomnę) gdzie Panie
      > zalecały wariant "pomocy szczęściu" argumentowały to tym że facet
      > sam to się na pewno nie zdecyduje nigdy, a jak się już urodzi to
      na
      > pewno pokocha. Potem jest tylko zdziwienie gdy decyzja kończy się
      > inaczej.
      > Chciałem od razu zauważyć iż w tym przypadku mężczyźni i kobiety
      > mają ogromną dysproporcję jeśli chodzi o dostępne metody
      > antykoncepcji. O ile Panie mogą stosować wygodne środki
      hormonalne -
      > o tyle Panom pozostaje jedynie prezerwatywa. Z racji jej niewygody
      > często jest zastępowana innymi środkami -czyli de facto facecji
      > oddają kontrole kobietom w tej kwestii.
      > Łatwo sobie wyobrazić jak zmieni się sytuacja par gdy uda się
      kiedyś
      > wynaleźć pigułkę dla facetów.
      >

      podobno ciezko bedzie, bo panowie nie bedą pamietac o braniu ich
      regularnie

      ;)

      poza tym dziwnym trafem panowie bardzo chętnie spychaja
      odpowiedzialnosc za antykoncepcje na kobiety i mam wrażenie że im to
      na rękę. sami nie musza o tym myslec, a potem zonk

      > W tym przypadku nie rozumiem biadolenia kobiet, że facet nie
      pomaga
      > przy dziecku (w które go wmanewrowały).

      widzisz ja swojego nie wmanewrowałam. moj pan sie po prostu
      pomyslił. myslal ze chce, a okazało sie ze nie chce:)

      > w wypadku i Zabójstwo z premedytacją. W tej pierwszej "wpadce"
      > ciężko mówić o winie i jej skutki ponoszą oboje. W tej
      > drugiej "wspomaganej wpadce" ja widzę to dość jednostronnie.

      a jak je odróznisz?


      z reszta się ( o dziwo:P) zgadzam:)
      • kutuzow Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 22.02.10, 23:33
        aneta-skarpeta napisała:

        Napisałaś:
        "jedynym sprawiedliwym podziałem jest taki, ktory daje każdemu
        poczucie sprawiedliwosci podziału obowiązków- niezaleznie od tego
        jaki on by nie byl

        problem jest taki, gdy ktos czuje sie wykorzystywany. I w 90%
        faktycznie jest"

        Wydaje mi się że rozumiem przekazać -że dobry jest taki podział
        obowiązków przy którym oboje są szczęśliwi (niezależnie od tego czy
        jedno przewija a drugie kąpie, czy może jeden dzień jedno a drugi
        drugi itp.) -ważne żeby partnerzy się z tym podziałem dobrze czuli.

        Tutaj jest jednak pewien problem -co jeśli podział jest obiektywnie
        w miarę sprawiedliwy, ale strony nadal nie są zadowolone (facet bo
        np. liczył że będzie miał dziecko na potrzeby "reprezentacyjne
        tylko" a kobieta bo poza tym że facet utrzymuje dom, chciałaby żeby
        tez przejął jeszcze połowę obowiązków przy dziecku (bo ona będąc na
        wychowawczym np. nie ma czasu dla siebie)

        ” o ile rozumiem wspomaganie sie niankami, to nie rozumiem po co
        komus
        dziecko , skoro wcale nie ma ochoty sie nim zajmowac i woli
        powierzac opieke nad nim "specjalistom"

        rynny silnik i olej miały tylko ukazać, że w pewnych kwestiach
        związanych z dzieckiem facet może nie czuć się "mocny". Np. faceci i
        kobiety reagują w czasie snu na zupełnie inne dzwięki. Jest to
        zbadanym i udokumentowanym faktem (facet łatwiej słyszy dźwięki
        niższe związane z ew. niebezpieczeństwem, a kobieta szybciej usłyszy
        płacz dziecka).

        Co do niańki -chodziło mi o to że jeśli można lepiej czasami
        posiłkować się czy to niańką czy pomocą miłych dziadków (oczywiście
        jeśli sami mają ochotę pomóc) Ja np. wolałbym zatrudnić niańkę żeby
        odciążyła mnie i partnerkę od prozaicznych czynności -tak abyśmy
        mieli czas dla siebie, a także na te bardziej radosne chwile, jak
        kompanie czy usypianie.


        "poza tym dziwnym trafem panowie bardzo chętnie spychaja
        odpowiedzialnosc za antykoncepcje na kobiety i mam wrażenie że im to
        na rękę. sami nie musza o tym myslec, a potem zonk"

        Nie będę się wypowiadał za większość Panów -z doświadczenia własnego
        wiem że "gumki" sprawdzają się w pierwszej fazie związku gdy kwestie
        innej antykoncepcji są po prostu nieustalone. Później zaś obie
        strony starają się ich unikać ze względu na mniejsze doznania i
        efekt "lizania cukierka przez szybę".
        Wyobraź sobie reakcję kobiety która mówi facetowi że jest
        zabezpieczona, a ten mimo wszystko zakłada prezerwatywę - myślę że
        mogłaby mieć raczej negatywne odczucia (brak zaufania itp). Sprawa
        więc nie jest taka jednoznaczna -ze to my "spychamy" to na kobiety -
        po prostu często antykoncepcja hormonalna daje dla obojga najlepsze
        doznania i stosunkowo najmniejsze ryzyko (dużo mniejsze niż same
        gumki).

        "widzisz ja swojego nie wmanewrowałam. moj pan sie po prostu
        pomyslił. myslal ze chce, a okazało sie ze nie chce:)"

        Jak pisałem -część facetów wybiera tzw "mniejsze zło" oczywiście ich
        zdaniem. Z jednej strony nie chcą kończyć związku, z drugiej strony
        dziecko jest jedyną możliwością jego trwania -potem takie są efekty
        nieodpowiedzialnych decyzji.


        "a jak je odróznisz?"
        Nigdy nie można być w 100% pewnym czy się nie jest właśnie w
        krzyżyku celownika ;-)
        Na pewno są jednak pewne poszlaki. Inaczej wygląda sytuacja gdy
        kobieta od 2 lat namawia na dziecko i pyta się kiedy się zdecydujemy
        na nie, a inaczej gdy jest zainteresowana karierą, którą
        niespodziewana ciąża opóźnia. Wśród moich znajomych tak się dziwnie
        składa że kilka "wpadek" które się zdarzyły wyniknęły w parach w
        których dziewczyny od dawna chciały dziecka, a nie np. w nowo
        poznanych parach. To plus ploteczki znajomych dziewczyn budzi spore
        podejrzenia.


        "z reszta się ( o dziwo:P) zgadzam:)"

        Bardzo mnie to cieszy - uważam że gdy się usystematyzuje do czego
        dokładnie się człowiek odnosi -nagle okazuje się że mamy podobne
        zdanie, tylko patrzyliśmy na różne przypadki.
        • mujer_bonita Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 00:59
          kutuzow napisał:
          > Np. faceci i
          > kobiety reagują w czasie snu na zupełnie inne dzwięki. Jest to
          > zbadanym i udokumentowanym faktem (facet łatwiej słyszy dźwięki
          > niższe związane z ew. niebezpieczeństwem, a kobieta szybciej usłyszy
          > płacz dziecka).

          Ależ nie ma problemu - żona usłyszy wybudzi małżonka i ten spokojnie może podrałować do pokoju dziecka :) Dla chcącego nie ma nic trudnego - tylko chęci często brak.

          > Jak pisałem -część facetów wybiera tzw "mniejsze zło" oczywiście ich
          > zdaniem. Z jednej strony nie chcą kończyć związku, z drugiej strony
          > dziecko jest jedyną możliwością jego trwania -potem takie są efekty
          > nieodpowiedzialnych decyzji.

          Na siłę starasz się udowodnić, że faceci dzieci nie chcą? Przecież nie o tym Aneta pisała. Jej mąż chciał dziecka a potem (w obliczu obowiązków) się rozmyślił. Gdyby to dotyczyło psa to pewnie wylądowałby w schronisku. Przykre ale prawdziwe - tak niektórzy postępują.
          • urquhart zamiana ról a równouprawnienie 23.02.10, 09:04
            kutuzow napisał:
            > > Np. faceci i
            > > kobiety reagują w czasie snu na zupełnie inne dzwięki. Jest to
            > > zbadanym i udokumentowanym faktem (facet łatwiej słyszy dźwięki
            > > niższe związane z ew. niebezpieczeństwem, a kobieta szybciej usłyszy
            > > płacz dziecka).
            mujer_bonita napisała:
            > Ależ nie ma problemu - żona usłyszy wybudzi małżonka i ten spokojnie może podra
            > łować do pokoju dziecka :) Dla chcącego nie ma nic trudnego - tylko chęci częst
            > o brak.

            Rozumiem że twoja filozofia nie zakłada że podobnie w przypadku zagrożenia to
            mężczyzna powinien budzić kobietę żeby sprawdziła i interweniowała ryzykując
            kosę w brzuch albo wybicie zębów?

            _______________
            Brak trzech O, brak Okazji, Odwagi, Ochoty - powody niejednej cnoty. (Jan
            Sztaudynger)
            • kutuzow Re: zamiana ról a równouprawnienie 23.02.10, 09:21
              urquhart napisał:

              >>
              > Rozumiem że twoja filozofia nie zakłada że podobnie w przypadku
              zagrożenia to
              > mężczyzna powinien budzić kobietę żeby sprawdziła i interweniowała
              ryzykując
              > kosę w brzuch albo wybicie zębów?
              >

              W tą drugą stronę to jakoś nie działa. Troche jak z płaceniem w
              restauracji "każdy za siebie" w czasie randek.
            • songo3000 Re: zamiana ról a równouprawnienie 23.02.10, 09:48
              > albo wybicie zębów?
              Oczywiście :) Nie od dzisiaj wiadomo, że bez zębów to najlepsze lody robić będzie, hehe
            • mujer_bonita Re: zamiana ról a równouprawnienie 23.02.10, 12:52
              urquhart napisał:
              > Rozumiem że twoja filozofia nie zakłada że podobnie w przypadku zagrożenia to
              > mężczyzna powinien budzić kobietę żeby sprawdziła i interweniowała ryzykując
              > kosę w brzuch albo wybicie zębów?

              Pomyliłeś 2 różne rzeczy
              - predyspozycje do budzenia się na określone dźwięki
              - predyspozycje do podejmowania określonych działań po przebudzeniu

              Kutuzow jako problem wskazał trudności z OBUDZENIEM się. Jeżeli oboje się obudzą to w dalszych czynnościach przy dziecku mają równe szanse.
              • urquhart Re: zamiana ról a równouprawnienie 23.02.10, 13:28
                mujer_bonita napisała:
                > Pomyliłeś 2 różne rzeczy
                > - predyspozycje do budzenia się na określone dźwięki
                > - predyspozycje do podejmowania określonych działań po przebudzeniu

                A nie pomyliłem bo zakładam że jedno z drugim jest silnie skorelowane.
                • mujer_bonita Re: zamiana ról a równouprawnienie 23.02.10, 13:32
                  urquhart napisał:
                  > A nie pomyliłem bo zakładam że jedno z drugim jest silnie skorelowane.

                  Czyli popełniłeś błąd logiczny.
          • kutuzow Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 09:35
            mujer_bonita napisała:

            > Ależ nie ma problemu - żona usłyszy wybudzi małżonka i ten
            spokojnie może podra
            > łować do pokoju dziecka :) Dla chcącego nie ma nic trudnego -
            tylko chęci częst
            > o brak.

            Pisałem wcześniej o porównywaniu tych samych sytuacji, jabłek do
            jabłek, a pomarańczy do pomaranczy. Wg mnie to wstawanie w nocy do
            płaczącego dziecka to też nie jest zawsze taka sama sytuacja.

            Zerknijmy:
            1. Dziecko tuż po urodzeniu - matka na urlopie macierzyńskim.
            Rozumiem że ojciec powinien ją wspomóc i odciążyć (czy to będzie
            akurat wstawanie w nocy -wg mnie to kwestia dogadania się między
            partnerami), może partnerka wolałaby mieć kilka godzin tylko dla
            siebie w ciągu dnia (kiedy to partner w całości zajmie się
            dzieckiem)?

            2. Dziecko w okresie 0,6 - 3 lat (gdy część matek decyduje się
            zostać w domu. Te trzy lata podaje jako wiek który pojawia się w
            większości publikacji, w którym to stały kontakt z dzieckiem odgrywa
            największą rolę).
            Dla mnie decyzja (wspólna) partnerów iż matka zostaje w domu, a na
            ojcu spoczywa obowiązek utrzymania całej rodziny sama w sobie jest
            juz podziałem obowiązków. Fajnie gdy facet po powrocie z pracy
            wesprze swą żone/partnerke, ale wtedy widzę to jako jego dobrą wole
            (chęć pomocy) a nie jako konieczność podziału obowiązków przy
            dziecku 50/50.

            Jeśli po urlopie macierzyńskim oboje pracują, wtedy tak samo oboje
            powinni zajmować się dzieckiem (po pracy/żłobku).

            Mam wrażenie że Ty piszesz o większości przypadków w których
            żona/matka zajmuje się domem/dzieckiem i jeszcze pracuje zawodowo.
            Tutaj rozumiem Twoje rozgoryczenie i przyznaje Ci rację że Ci faceci
            są niedojrzali lub rozleniwieni.
            Ja piszę o wąskiej grupie "singielek" z dużych miast, która z jednej
            strony chce równouprawnienia, z drugiej zaś chciałaby móc zostać w
            domu i cieszyć się macierzyństwem, jednocześnie część obowiązków
            zwalając na (pracującego) partnera.

            Po prostu każdy z nas widzi to co go najbardziej boli/przestrasza.


            >
            > > Jak pisałem -część facetów wybiera tzw "mniejsze zło" oczywiście
            ich
            > > zdaniem. Z jednej strony nie chcą kończyć związku, z drugiej
            strony
            > > dziecko jest jedyną możliwością jego trwania -potem takie są
            efekty
            > > nieodpowiedzialnych decyzji.
            >
            > Na siłę starasz się udowodnić, że faceci dzieci nie chcą? Przecież
            nie o tym An
            > eta pisała. Jej mąż chciał dziecka a potem (w obliczu obowiązków)
            się rozmyślił
            > . Gdyby to dotyczyło psa to pewnie wylądowałby w schronisku.
            Przykre ale prawdz
            > iwe - tak niektórzy postępują.
            >

            Nie próbuje nic udowadniać -wcześniej rozpisałem tą sytuację
            dokładnie. Zauważ że kobiety mają pewną umowną datę do której
            powinny "wyrobić się" z pierwszym dzieckiem (potem rośnie ryzyko
            chorób itp). Jak zestawisz tą datę ze średnią wieku zawierania
            małżeństwa to okazuje się bardzo małe "okno czasowe" facet który ma
            ok trzydziestki i spotyka się z kobieta ok trzydziestki mógłby
            spokojnie poczekać jeszcze kilka lat z decyzją o dzieciach (nawet
            jeśli właśnie z tą kobieta chce założyć rodzinę), to kobieta ma w
            większości przypadków presje czasową. Czy nie znasz w swym otoczeniu
            samotnych "trzydziestek", czy one nie chodzą na randki, nie chcą
            poznać faceta? Czy zostało im dużo czasu na decyzję o dziecku?

            Podobnie jak wcześniej piszemy o dwóch różnych grupach -ja
            koncentruje się na "swym podwórku" -czyli mieszkańcach większego
            miasta, z dobrą pracą, w wieku 30+, Ty pewnie patrzysz szerzej.
            • urquhart o kocicach 23.02.10, 09:46
              kutuzow napisał:
              > chorób itp). Jak zestawisz tą datę ze średnią wieku zawierania
              > małżeństwa to okazuje się bardzo małe "okno czasowe" facet który ma
              > ok trzydziestki i spotyka się z kobieta ok trzydziestki mógłby
              > spokojnie poczekać jeszcze kilka lat z decyzją o dzieciach (nawet
              > jeśli właśnie z tą kobieta chce założyć rodzinę), to kobieta ma w
              > większości przypadków presje czasową. Czy nie znasz w swym otoczeniu
              > samotnych "trzydziestek", czy one nie chodzą na randki, nie chcą
              > poznać faceta? Czy zostało im dużo czasu na decyzję o dziecku?

              He, he, he. Złośliwe. Trafne. O kocicach i kocich mamach :)

              Miniona na zegarze życia trzecia dekada, kiedyś mogłaby je stawiać w świetle staropanieństwa, ale w dzisiejszych czasach mogą liczyć na ulgę. Tylko, po co mimo to, tracić czas szukając odpowiedniego dla siebie mężczyzny? Wtedy łatwym i smacznym kąskiem okazują się być żonaci faceci. Tacy zwyczajni, niezbyt zasobni, ale uczuciowi. Okazja czyni złodzieja, mawiają niektórzy. I tak samotne kobiety po trzydziestce, choć z bogatym partnerem i jego fortuną u boku, szukają okazji, by skraść i posiąść coś cennego, czego dotychczas nie zaznały, bezwarunkowej miłości, troski i zamiast drogiego prezentu zwykłego gestu przytulenia. Czasem udaje im się znaleźć taką okazję i burzą spokój w małżeństwach, w rodzinach, jako te trzecie. Ale prędzej czy później znowu zostają same. (...) Jak zawsze piękne, eleganckie kobiety, które przyciągają wiele męskich spojrzeń. Modliszki żerujące na męskich portfelach. Swoje wdzięki rezerwują tylko dla najlepszych, - tych z najgrubszymi portfelami. Uczone porażką, wiedzą, że nie pozostało im już nic innego. Związki z mężczyznami, którzy choć nie wypełnią pustki w ich duszach, ale wypełnią ich codzienność dostatkiem. Tym razem krótkotrwale związki, które pozwolą tylko zaspokoić ich kobiecą próżność. A wtedy najwierniejszym powiernikiem ich sekretów, bolączek, towarzyszem w wieczornych szlochach, jest zazwyczaj kot. Taka przytulanka, która w dodatku się połasi, da się wygłaskać i z czułością przymruży oczy. Tylko on zostanie z nimi bez względu na okoliczności.
              kobieta.interia.pl/wiadomosc-dnia/news/kusicielki-po-trzydziestce,1199442,,2
              • songo3000 Z kotami to akurat kiepski przykład :) 23.02.10, 10:00
                urquhart napisał:

                > wygłaskać i z czułością przymruży oczy. Tylko on zostanie z nimi bez względu na okoliczności.
                Jakby mowa była o psach to się wszystko zgadza. Koty są absolutnymi indywidualistami i konformistami. Zostaną tylko do czasu aż im się to będzie opłacać :)))
                • urquhart Re: Z kotami to akurat kiepski przykład :) 23.02.10, 10:22
                  songo3000 napisał:
                  > Jakby mowa była o psach to się wszystko zgadza. Koty są absolutnymi indywiduali
                  > stami i konformistami. Zostaną tylko do czasu aż im się to będzie opłacać :)))

                  Pies odwzajemnia uczucia i przywiazuje sie. Tekst dotyczy kobiet które wiążą się
                  wtedy kiedy im sie opłaca :)
                  • zakletawmarmur Re: Z kotami to akurat kiepski przykład :) 23.02.10, 17:35

                    Urqu, ludzie nie wiązaliby się, gdy im się to nie opłacało:-)
              • lilyrush Re: o kocicach 23.02.10, 12:42
                Ale tak poza tym to wszystko ok???
            • mujer_bonita TLDR ;) 23.02.10, 13:07
              kutuzow napisał:
              > Nie próbuje nic udowadniać -wcześniej rozpisałem tą sytuację
              > dokładnie. Zauważ że kobiety mają pewną umowną datę do której
              > powinny "wyrobić się" z pierwszym dzieckiem (potem rośnie ryzyko
              > chorób itp). Jak zestawisz tą datę ze średnią wieku zawierania
              > małżeństwa to okazuje się bardzo małe "okno czasowe" facet który ma
              > ok trzydziestki i spotyka się z kobieta ok trzydziestki mógłby
              > spokojnie poczekać jeszcze kilka lat z decyzją o dzieciach (nawet
              > jeśli właśnie z tą kobieta chce założyć rodzinę), to kobieta ma w
              > większości przypadków presje czasową. Czy nie znasz w swym otoczeniu
              > samotnych "trzydziestek", czy one nie chodzą na randki, nie chcą
              > poznać faceta? Czy zostało im dużo czasu na decyzję o dziecku?

              Struktura dyskusji z tobą jest taka:
              Ja: W przypadku X tak nie jest.
              Kutuzow: Ale w przypadku Y działa.

              Zawsze znajdzie się jakiś przypadek. Osobiście znam parę gdzie facet z premedytacją zapłodnił dziewczynę bo ON CHCIAŁ mieć dziecko a ona nie. Przypadek, którego Ty nawet nie uwzględniłeś. I co teraz?

              Odniosłam się do KONKRETNEGO przypadku Anety, której kompletnie nie pasuje do wytoczonej przez Ciebie wizji. Tak się zastanawiam, czy Ty w ogóle czytasz co do Ciebie pisze rozmówca czy tylko wyłapujesz jakiś pretekst do wylania morza swoich przemyśleń. Dobrą praktyką w dyskusjach internetowych jest to, żeby odpowiadając na czyjąś wypowiedź odnosić się do konkretnie do niej i na Boga - możliwie zwięźle ;) Inaczej TLDR ;)
              • kutuzow Re: TLDR ;) 23.02.10, 13:44
                mujer_bonita napisała:

                > kutuzow napisał:
                > > Nie próbuje nic udowadniać -wcześniej rozpisałem tą sytuację
                > > dokładnie. Zauważ że kobiety mają pewną umowną datę do której
                > > powinny "wyrobić się" z pierwszym dzieckiem (potem rośnie ryzyko
                > > chorób itp). Jak zestawisz tą datę ze średnią wieku zawierania
                > > małżeństwa to okazuje się bardzo małe "okno czasowe" facet który
                ma
                > > ok trzydziestki i spotyka się z kobieta ok trzydziestki mógłby
                > > spokojnie poczekać jeszcze kilka lat z decyzją o dzieciach (nawet
                > > jeśli właśnie z tą kobieta chce założyć rodzinę), to kobieta ma w
                > > większości przypadków presje czasową. Czy nie znasz w swym
                otoczeniu
                > > samotnych "trzydziestek", czy one nie chodzą na randki, nie chcą
                > > poznać faceta? Czy zostało im dużo czasu na decyzję o dziecku?
                >
                > Struktura dyskusji z tobą jest taka:
                > Ja: W przypadku X tak nie jest.
                > Kutuzow: Ale w przypadku Y działa.
                >
                > Zawsze znajdzie się jakiś przypadek. Osobiście znam parę gdzie
                facet z premedytacją zapłodnił dziewczynę bo ON CHCIAŁ mieć dziecko
                a ona nie. Przypadek, które
                > go Ty nawet nie uwzględniłeś. I co teraz?

                Gdybyś uważnie mnie czytała zauważyłabyś że pisałem o przypadku
                gdzie to facet "forsuje" decyzję o dziecku, chcąc w ten
                sposób "unieruchomić" swą partnerkę, ponieważ wie że z dzieckiem
                będzie dużo mniej atrakcyjna dla innych facetów -de facto nie będzie
                musiał się tak bardzo starać jakby wymagała tego sytuacja bez
                dziecka (ryzyko odejścia do innego lepszego potencjalnego partnera).

                zobacz na cytat z pierwszego postu:
                " Oczywiście jest jeszcze wariant gdzie to facet zabiega o to żeby
                kobieta zaszła w ciążę - wg mnie w większości wynika to z
                chęci "usidlenia" kobiety. Na zasadzie z dzieckiem to mi już nie
                będzie podskakiwała. Dla mnie jest to równie chory i godny
                napiętnowania wariant jak ten poniżej (nr 3)."

                Ciężko jest jednak pisać o "PREMEDYTACJI ZAPŁODNIENIA" o której Ty
                wspominasz ze strony facetów. Rozmawialiśmy tu już o kwestiach
                antykoncepcji i tym w czyich rękach znajduje się (zazwyczaj)
                kontrola. Facet może co najwyżej prosić/szantażować/ negocjować
                jeśli chce dziecko. wystarczy że Kobieta nie ulegnie tym prośbom
                (będzie dalej brała pigułki) i na prośbach się kończy. W drugą
                stronę nie zachowanej równowagi. Kobieta nie tylko może prosić
                faceta o decyzje w sprawie dziecka, ale znudzona czekaniem może sama
                zadecydować odstawiają pigułki.

                Co więcej historia zna przypadek pewnego tenisisty który został
                ojcem po tym jak z pewną modelką zdecydował się na miłość francuską-
                badania DNA potwierdziły jego ojcostwo -co daje wiele do myślenia
                jak sprytne i przebiegłe potrafią być niektóre kobiety. To jest
                dopiero Premedytacja przez duże "P".


                >
                > Odniosłam się do KONKRETNEGO przypadku Anety, której kompletnie
                nie pasuje do w
                > ytoczonej przez Ciebie wizji. Tak się zastanawiam, czy Ty w ogóle
                czytasz co do
                > Ciebie pisze rozmówca czy tylko wyłapujesz jakiś pretekst do
                wylania morza swo
                > ich przemyśleń. Dobrą praktyką w dyskusjach internetowych jest to,
                żeby odpowia
                > dając na czyjąś wypowiedź odnosić się do konkretnie do niej i na
                Boga - możliwi
                > e zwięźle ;) Inaczej TLDR ;)
                >

                Może przeczytaj uważnie odpowiedz Anety i oceń czy sie mylę - skoro
                ona sama potwierdziła moje załozenia:

                > " Natomiast kobiety, które chciały mieć dzieci (niezależnie od
                tego,
                > czy pierwsze, czy kolejne dziecko) bardziej niż ich partnerzy,
                były
                > bardziej skłonne do decyzji o rozwodzie.


                po sobie widze, ze to prawda


                tu masz ten wątek:
                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,107710015,107710784,Re_O_niedojrzalych_facetach_kontynuacja_watku.html


                W przypadku Anety było tak że owszem jej mąż chciał dziecka, z tym
                że ona chciała go BARDZIEJ:

                > Jak pisałem -część facetów wybiera tzw "mniejsze zło" oczywiście
                ich
                > zdaniem. Z jednej strony nie chcą kończyć związku, z drugiej strony
                > dziecko jest jedyną możliwością jego trwania -potem takie są efekty
                > nieodpowiedzialnych decyzji.

                Na siłę starasz się udowodnić, że faceci dzieci nie chcą? Przecież
                nie o tym Aneta pisała. Jej mąż chciał dziecka a potem (w obliczu
                obowiązków) się rozmyślił. Gdyby to dotyczyło psa to pewnie
                wylądowałby w schronisku. Przykre ale prawdziwe - tak niektórzy
                postępują.

                Napisałem, Ci jak ja widzę tą kwestię w oparciu o sytuację
                dzisiejszych singielek w wieku 30+, Jest to całkiem spora grupa i
                chyba nie zaprzeczysz że w tym przypadku to kobiety będą naciskały
                na decyzję o dziecku.
                Nie widzę jednak sensu prowadzenia dyskusji w oparciu o pojedyncze
                przypadki. W ten sposób musielibyśmy analizować 40 mln przypadków w
                Polsce. Nie po to mamy dokonania w psychologii, socjologii i innych
                dziedzinach, żeby nie móc uogólnić pewnych kwestii i wyciągnąć
                pewnych trendów w zachowaniach większych grup. Wiadomo że inaczej
                zachowa się dziewczyna 20 letnia z prowincji a inaczej kobieta 30+ z
                dużego miasta.
                • urquhart Re: TLDR ;) 23.02.10, 13:55
                  kutuzow napisał:
                  > Co więcej historia zna przypadek pewnego tenisisty który został
                  > ojcem po tym jak z pewną modelką zdecydował się na miłość francuską-
                  > badania DNA potwierdziły jego ojcostwo -co daje wiele do myślenia
                  > jak sprytne i przebiegłe potrafią być niektóre kobiety. To jest
                  > dopiero Premedytacja przez duże "P".

                  Modelką? To była chyba jednak zwykła fanka i szybki lodzik zamiast autografu w
                  knajpie?
                  Buli kosmiczne alimenty, buli :)
                • mujer_bonita TOO LONG DIDN'T READ !!! 23.02.10, 14:13
                  Na wszelki wypadek, ponieważ chyba nie zrozumiałeś jak rozwija się skrót z nagłówka mojej wypowiedzi - rozwinęłam.

                  Naprawdę ciężko się czyta to co piszesz - merytorycznie i graficznie. Odbiegasz od tematu posta na którego odpowiadasz tak bardzo, że w zasadzie ciężko stwierdzić o co Ci chodzi (stawiam, że po prostu chcesz napisać swoje). Cytujesz całe wypowiedzi, zamiast konkretny fragment do którego się odnosisz co jest niezgodne z netykietą i czyni wypowiedzi kompletnie nieczytelnymi. A długość twoich wypowiedzi (łącznie z cytatami) przypomina brazylijską telenowelę i powoduje odruch TLDR ;)

                  Dlatego odniosę się do jednej rzeczy, którą chciałam 2-3posty temu po prostu sprostować a co wywołało u Ciebie lawinę wypowiedzi kompletnie nie na temat:

                  > W przypadku Anety było tak że owszem jej mąż chciał dziecka, z tym
                  > że ona chciała go BARDZIEJ:
                  > > Jak pisałem -część facetów wybiera tzw "mniejsze zło" oczywiście
                  > ich
                  > > zdaniem. Z jednej strony nie chcą kończyć związku, z drugiej strony
                  > > dziecko jest jedyną możliwością jego trwania -potem takie są efekty
                  > > nieodpowiedzialnych decyzji.

                  Fakt, że kobieta chce dziecka bardziej NIE JEST RÓWNOZNACZNY z faktem, że wybiera mniejsze zło. Mniejsze zło to zawsze jednak zło - wybór między tym, czego NIE CHCEMY. Mąż Anety CHCIAŁ dziecka a potem się rozmyślił. NIE NALEŻY ZATEM DO TEJ KATEGORII.

                  Czy teraz jest jasno?
                  • kutuzow Re: TOO LONG DIDN'T READ !!! 23.02.10, 14:34
                    mujer_bonita napisała:

                    > Fakt, że kobieta chce dziecka bardziej NIE JEST RÓWNOZNACZNY z
                    faktem, że wybiera mniejsze zło. Mniejsze zło to zawsze jednak zło -
                    wybór między tym, czego NIE CHCEMY. Mąż Anety CHCIAŁ dziecka a potem
                    się rozmyślił. NIE NALEŻY ZATEM DO TEJ KATEGORII.
                    >
                    > Czy teraz jest jasno?
                    >

                    Tym razem będzie super krótko (skoro czytanie Cię męczy).
                    Pisałem o tym że to FACET wybiera często "mniejsze zło" w wariancie
                    gdy to kobieta pragnie dziecka bardziej niż on (lub wczesniej niż
                    on). Jeśli chce być nadal z TĄ kobietą, musi zgodzić się na dziecko
                    (inaczej wie ze się rozstaną).
                    Gdybyś nie miała urazu do dłuższych tekstów, mogłabyś wcześniej to
                    wychwycić.

                    • aneta-skarpeta Re: TOO LONG DIDN'T READ !!! 23.02.10, 14:41
                      albo w sumie to chce dziecka, ale jak wychodzi w rrzeywistosci co
                      niesie za sobą bycie rodzicem to mu checi lekko odchodzą:)
                    • mujer_bonita Re: TOO LONG DIDN'T READ !!! 23.02.10, 14:47
                      kutuzow napisał:
                      > Tym razem będzie super krótko (skoro czytanie Cię męczy).
                      > Pisałem o tym że to FACET wybiera często "mniejsze zło" w wariancie
                      > gdy to kobieta pragnie dziecka bardziej niż on (lub wczesniej niż
                      > on). Jeśli chce być nadal z TĄ kobietą, musi zgodzić się na dziecko
                      > (inaczej wie ze się rozstaną).
                      > Gdybyś nie miała urazu do dłuższych tekstów, mogłabyś wcześniej to
                      > wychwycić.

                      Nadal nie rozumiesz - napisałeś to do wypowiedzi Anety a jej facet do tej kategorii nie należy, na co zwróciłam uwagę. A Ty nadal piszesz swoje, co kompletnie NIE JEST NA TEMAT. Ja naprawdę nie wiem jak to jaśniej napisać.

                      Odpowiadając na post Anety - odnosząc się do jej przykładu SPUDŁOWAŁEŚ i tylko o to mi chodziło - NIC WIĘCEJ. Teraz dotarło?

                      I tak - przebijanie się przez Twoje, niezgodne z netykietą wypowiedzi kompletnie nie odnoszące się do tego, co pisze Twój rozmówca - MĘCZY.
                      • aneta-skarpeta Re: TOO LONG DIDN'T READ !!! 23.02.10, 15:02
                        to ja powiem w podsumowaniu, zebyscie sie "o mnie" juz nie kłócili:D

                        na dzien planowania dziecka mąż nie zgodzil sie na dziecko, bo ja
                        chcialam,a on sie bał ze odejdę

                        chciał pochopnie, ale w momencie podejmowania decyzji jestem swiecie
                        przkeonana ze bardzo chciał.

                        natomiast ja podjełam decyzje dojrzale i jako kobieta bardziej pewna
                        swoich odczuc, planów, chęci itd postanowiłam sie rozwiesc, choc
                        rownie xle bylo mojemu mezowi ( tak sądzę). On by sie ze mna nie
                        rozstał, bo to wymagałoby podjęcia konkretnej decyzji i ruchów. a
                        juz chyba wyczerpał swoje mozliwosci zyciowe;)

                        nikt nikomu pistoletu do glowy nie przy przystawiał i nie stawiał
                        ultimatum

                        mujer ma bardziej racje i dajcie sobie buzi na zgode:)
                      • kutuzow Re: TOO LONG DIDN'T READ !!! 23.02.10, 15:28
                        mujer_bonita napisała:

                        > kutuzow napisał:
                        >> > Pisałem o tym że to FACET wybiera często "mniejsze zło" w
                        wariancie gdy to kobieta pragnie dziecka bardziej niż on (lub
                        wczesniej niż on). Jeśli chce być nadal z TĄ kobietą, musi zgodzić
                        się na dziecko > > (inaczej wie ze się rozstaną).
                        > > Gdybyś nie miała urazu do dłuższych tekstów, mogłabyś wcześniej
                        to > > wychwycić.

                        Aneta napisała:

                        "na dzien planowania dziecka mąż nie zgodzil sie na dziecko, bo ja
                        chcialam,a on sie bał ze odejdę"

                        -czy widzisz podobieństwa w obu opisach?
                        Wskaż mi prosze to "pudło" o którym wspomniałem.
                        Pamiętaj żeby patrzeć na MOTYWY działania faceta a nie deklaracje.
                        Wg mnie były one podyktowane własnie chęcią zachowania związku, a
                        nie chęcią posiadania potomka - to drugie było tutaj
                        niejako "efektem ubocznym" jego decyzji.
                        • aneta-skarpeta Re: TOO LONG DIDN'T READ !!! 23.02.10, 15:45
                          kutuzow

                          moj ex bardzo kocha syna, chwali sie nim, płacze ze tęskni ale nie
                          idzie to w parze z odpowiedzialnoscią, zajmowaniem sie nim, bo to
                          wymaga czynów
                          tak jak chce mieszkac samodzielnie, ale placic rachunkow juz nie
                          chce miec pieniadze, ale pracowac mu sie nie chce

                          więc nie masz racji, ze on sie zgodzil "dla swietego spokoju". on po
                          prostu nie umie byc odpowiedzialny
                        • mujer_bonita Re: TOO LONG DIDN'T READ !!! 23.02.10, 15:50
                          kutuzow napisał:
                          > Wskaż mi prosze to "pudło" o którym wspomniałem.

                          Pudło jest w tym, że zacytowałeś tylko część wypowiedzi (tę która Ci pasowała).
                          Druga część brzmiała:
                          'chciał pochopnie, ale w momencie podejmowania decyzji jestem swiecie
                          przkeonana ze bardzo chciał.'
              • kutuzow Zasada wyjątków od reguły (zachowania) 23.02.10, 13:53
                mujer_bonita napisała:
                > Struktura dyskusji z tobą jest taka:
                > Ja: W przypadku X tak nie jest.
                > Kutuzow: Ale w przypadku Y działa.


                Różnimy się tym że ja Ci opisuje i definiuje grupy w których dane
                zachowanie jest przeważające, Ty zaś wyskakujesz z uwagami "ale u
                Goździkowej to się nie sprawdza".
                W ten sposób odwołując się do przypadku pojedynczego "kowalskiego"
                można udowodnić dowolną tezę -zawsze znajdzie się bowiem jakiś
                przypadek ją potwierdzający -nawet gdyby kolejnych 1000 przypadków
                temu przeczyło
                np.
                - to mężczyźni w Polsce dostają prawa opiekuńcze po rozwodzie
                (bo siostra żony mego kuzyna przegrała rozprawę i jej mąż teraz bawi
                dzieci). Więc skoro przypadek X to potwierdza to możemy to
                rozciągnąć na całą grupę Y.

                Napisałem Ci o grupie samotnych 30-tek, odnieś się do tej
                wypowiedzi. Czy uważasz że takie kobiety mają czas na decyzję o
                dzieciach? Sądzisz że one nie będą próbowały wpływać na faceta aby
                decyzja o dziecku pojawiła się jak najszybciej?

                • mujer_bonita Re: Zasada wyjątków od reguły (zachowania) 23.02.10, 14:01
                  kutuzow napisał:
                  > Różnimy się tym że ja Ci opisuje i definiuje grupy w których dane
                  > zachowanie jest przeważające, Ty zaś wyskakujesz z uwagami "ale u
                  > Goździkowej to się nie sprawdza".

                  Dokładnie odwrotnie. Ja wykazuję błąd a Ty piszesz - ale w INNEJ grupie go nie ma.

                  > Napisałem Ci o grupie samotnych 30-tek, odnieś się do tej
                  > wypowiedzi.

                  Dlaczego wymagasz czegoś, czego sam nie robisz???? To Ty właśnie odpowiadając na posty zmieniasz temat. Ja pisałam O CZYMŚ ZUPEŁNIE INNYM - Ty odpowiadając rzuciłeś nowy temat i tupiesz nóżkami, bo chcesz odpowiedzi. Dla mnie to kompletny brak kultury!
                  • kutuzow Re: Zasada wyjątków od reguły (zachowania) 23.02.10, 14:38
                    mujer_bonita napisała:
                    > Dokładnie odwrotnie. Ja wykazuję błąd a Ty piszesz - ale w INNEJ
                    grupie go nie ma.

                    Ty pokazujesz jakiś jeden konkretny przykład który nie jest
                    reprezentatywny (uwaga trudne słowo) dla większej grupy.
                    • mujer_bonita Re: Zasada wyjątków od reguły (zachowania) 23.02.10, 14:51
                      kutuzow napisał:
                      > Ty pokazujesz jakiś jeden konkretny przykład który nie jest
                      > reprezentatywny (uwaga trudne słowo) dla większej grupy.

                      Reprezentatywnością mnie tu nie czaruj, bo akurat statystykiem to jestem z
                      wykształcenia. I przykłady, które przytoczyłam są reprezentatywne dla pewnej
                      grupy ludzi - mniejszej lub większej. Tak, tak Kutuzow - ISTNIEJE grupa ludzi,
                      którzy najpierw czegoś chcą a później zmieniają zdanie. W stosunku do pracy,
                      psów i niestety posiadania dzieci też.
          • aneta-skarpeta Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 09:44
            Przecież nie o tym An
            > eta pisała. Jej mąż chciał dziecka a potem (w obliczu obowiązków)
            się rozmyślił

            dokładnie

            i jestem pewna, ze on strasznie kocha syna. Tylko co z tego, skoro
            jemu trudno podjąć jakikolwiek trud związany z dzieckiem ( płacenie
            alimentów, regularnosc wizyt, odpowiedzialnosc)

            jemu blizej do tego typu co lubi sie chwalic dziecmi

            on po prostu chciałby miec dziecko bez żadnych nakładów

            chciałby miec rodzine, jakby mu sie zachcialo to by skorzystał,a jak
            mu nie pasuje to żyje zyciem kawalerskim

            trudno mi to opisac, ale to cos na zasadzie "miec cukeirka i go
            zjeść"
        • urquhart Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 07:18
          kutuzow napisał:
          > Np. faceci i
          > kobiety reagują w czasie snu na zupełnie inne dzwięki. Jest to
          > zbadanym i udokumentowanym faktem (facet łatwiej słyszy dźwięki
          > niższe związane z ew. niebezpieczeństwem, a kobieta szybciej usłyszy
          > płacz dziecka).

          Przede wszystkim pamiętam z badań że łatwo encefalografią wykazać kobiety
          reagują na płacz dziecka podświadomie niepokojem i zatroskaniem (nawet
          bezdzietne) mężczyźni jedynie rozdrażnieniem i irytacją . Co nie znaczy że
          mężczyźni są mniej empatyczni. Mężczyźni za to są dużo bardziej skłonni do
          pomocy przypadkowej innej dorosłej osobie niż kobiety (Moire Płeć Mózgu).

          Facet jak ja sprawdzi czy nic się nie stało czemu płacze i jak stwierdzi że
          wszystko w porządku pójdzie dalej spać, płacz jeśli jest zmęczony nie
          przeszkodzi mu spać .Uspokojony rodzić przekazuje spokój dziecku. Kobieta
          dostaje sama od płaczu dziecka histerii i własnym niepokojem napędza niepokój
          dziecka. O tej spirali parokrotnie czytałem w kontekście ADHD.

          Zresztą apropo Francuzek, jak odwiedzili nas przyjaciółka Francuzka, która miała
          wtedy trójkę chłopaków położyła najmłodsze spać rozpłakane, które płakało i
          płakało, a tata i mama z nami w salonie normalnie mogli się z tego wyłączyć, nie
          słyszeć i wygłupiać, moją żonę skręcało ze dziecku dzieje się krzywda i nie
          mogła usiedzieć, a Francuzka na to że to normalne że rozemocjonowane dziecko
          musi się wypłakać...
          Nastawienie, jeszcze raz nastawianie, co jest obowiązkiem ,a co jedynie
          projekcją własnych potrzeb. Syndrom matki Polki który powoduje że możemy
          konkurować z Włochami w skali Europy ilością nadopiekuńczych matek ale i
          uzależnionych i niesamodzielnych mężczyzn maminsynków (ewidentnie niedojrzałych).
          • aneta-skarpeta Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 09:49
            urquhart napisał:

            moją żonę skręcało ze dziecku dzieje się krzywda i nie
            > mogła usiedzieć, a Francuzka na to że to normalne że
            rozemocjonowane dziecko
            > musi się wypłakać...

            bzdura. dziecko ktore widzi ze NIKT nie reaguje na jego płacz, a on
            zanosi sie długotrwale powoduje poczucie braku bezpieczenstwa. Tak
            jak ja bym płakała,a moi rodzice mieli to w dupie i sie swietnie
            bawili. No po porstu cudownie:) A czasem wystarczy przyjsc i zapalic
            lampkę czy posiedziec 3 min i porozmawiac

            nie mowie, zeby od razu stawac na głowiek bo dziecko zapłakało

            ale skoro płacze to widocznie cos jest nie tak- czasem bzdura


            • aneta-skarpeta Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 10:06
              btw we francji jest spory odsetek samobójstw

              17 na 10tys w 2006 r
              19 na 10tys w 1999r

              Jest to jeden z wyższych w Europie, a juz kuriozum jest fala
              samobojstw pracowych, gdzie ludzie skakali z okien Telekomu

              takze metoda " mam w dupie płacz dziecka bo dobrze sie bawie a on na
              pewno płacze żeby mi popsuc zabawe' nie jest idealnym rozwiązanie

              inna kwestia, ze skoro tak świetnie wychowują dzieci lekko zimnym
              wychowem to nie powinny płakac bez powodu- szczegolnie kilkulateni,
              bo wiedzą, ze taka postawa roszczeniowa nie rpzyniesie efektu? no
              chyba ze faktycznie cos im nie pasuje
              • krzysztof-lis Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 13.03.10, 22:35
                > btw we francji jest spory odsetek samobójstw
                >
                > 17 na 10tys w 2006 r
                > 19 na 10tys w 1999r
                >
                > Jest to jeden z wyższych w Europie, a juz kuriozum jest fala
                > samobojstw pracowych, gdzie ludzie skakali z okien Telekomu

                Ta fala, która nieznacznie różni się od wskaźnika dla całego społeczeństwa?
            • songo3000 Jasne. I tak co pół godziny, nie? 23.02.10, 10:07
              A potem wielkie zdziwienie (albo i to nie) DLACZEGO synalek/córunia uważa, że cały świat ma kręcić się wokół jego/jej osoby.

              Sorry, EFEKTY tego typu ochów i achów nad bachorami widzę codziennie w pracy z młodymi ludźmi. Dorosłymi ale zupełnie nie dojrzałymi. I to nie garstką ale całymi watahami.
              • aneta-skarpeta Re: Jasne. I tak co pół godziny, nie? 23.02.10, 10:25
                może się nie zrozumielismy. Nie mówie o ochach i achach. To jest
                przesada. Mówie o komunikacji z dzieckiem daniu mu poczucia
                bezpieczenstwa i to ze jest dla mnie wazny

                tak jak partner

                nie wyobrazam sobie, ze np ja jestem smutna ( bo cos) oczekuje ze z
                nim porozmawiam, a on powie "sorry ja chce sie isc posmiac z
                kumplami, przyjde jak bede mial czas, musisz radzic sobie sama"

                ja swojego syna miliony razy musztruje. Ma tendecje do miałczenia
                więc jest ostre " nie jęcz tylko mów normalnie" i nie rozczulam sie,
                a raczej próbuje go przestqic niezauwazalnie na pozytywne tory-
                płacze? oj przestan płakac, bo ty tu płaczesz a dzieciaki sie bawia
                i cie zabawa omija

                wszystko mozna zrobic w rozny sposób i ZADNA przesada nie jest dobra

                ja byłam wychowywana tak jak ja wychowuje syna i nie
                jestem "mamisynkiem";)
                • songo3000 Re: Jasne. I tak co pół godziny, nie? 23.02.10, 10:32
                  Ok, ok :) Właśnie mnie taka roszczeniowa wataha studencików I roku próbowała wkurzyć to i sobie 'poprzesadzałem' na forum ;D
                  • aneta-skarpeta Re: Jasne. I tak co pół godziny, nie? 23.02.10, 10:37
                    oczywiscie, ze jest wiele najzwyczajniej w swiecie niewychowanych
                    dzieci, ktore wkurzają nawet mnie, a ja kocham dzieci:) i niejednemu
                    dałabym przez łeb

                    ale we Francji tez sa dzieci niewychowane, wychowywane bezsresowo,
                    ktorym pozwala sie na wszystko. tak jak w kazdym kraju
                    • urquhart centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 11:25
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > ale we Francji tez sa dzieci niewychowane, wychowywane bezsresowo,
                      > ktorym pozwala sie na wszystko. tak jak w kazdym kraju

                      Tu mam inne obserwacje. Pewno są ale nie w takiej przygniatającej większości. Normalnym widokiem tam są rodzice z dziećmi i dzieci zajęte sobą spokojne w restauracji. U nas dzieci jak się pojawią w restauracji to normalni klienci uciekają. Bo jest ryk, zaczepianie innych, wygłupy i histeria ze buntu przez moment uwaga rodziców skupiona jest na czymś innym niż centrum wszechświata czyli potomstwie.
                      • aneta-skarpeta Re: centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 11:36
                        a wiesz dlaczego? bo w POlsce wyjscie do restauracji to "rodzinne
                        wydarzenie" dla wielu

                        nadal jedzenie na miescie jest "dla wybranych" chyba ze to mcdonald;)

                        mało tego niewiele restauracji zapewnia kacik dla dzieci, gdzie
                        dzieci mogły by sie pobawic w spokoju,a rodzice porozmawiac

                        • aneta-skarpeta Re: centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 11:45
                          moja bardzo bliska kolezanka zajmuje sie w Polsce
                          programem "uskrzydlone", który ma za zadanie ułatwić zycie kobietom
                          po porodzie, tak aby mogły sie max cieszyc tym co miały przed


                          próbuje rozpowszechnic banki czasu, które wcale nie chca sie
                          przyjąć u nas zbyt dobrze, a na zachodzie sa bardzo popularne

                          zajmuje sie promowaniem dostrzegania matek z dziecmi jako
                          atrakcyjenj grupy docelowej dla restauracji, taksówek, sklepów itd

                          i niestety bardzo często zatrzymuje ją mur niezrozumienia

                          sama jest bardzo zadbaną młoda mamą, która spełnia sie zawodowo i
                          macierzyńsko, wiec nie jest rozklapciochą;)
                          • songo3000 Re: centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 12:21
                            Tak z ciekawości i całkiem poważnie - na czym ta atrakcyjność ma polegać? i względem czego jest odnoszona?
                            • aneta-skarpeta Re: centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 12:35
                              tego, ze matka z dzieckiem tez jest potencjalnym klientem

                              a mlodych mam w duzych miastach z całkiem sensowym portfelem jest
                              coraz wiecej, ktore zamiast na ławce w parku albo w domu wolaly by
                              pojsc na kawke do kawiarenki,a dzieciaki by sie pobawiły w kąciku

                              znam wiele mam ktore są w domu z dziecmi do3 r.z.

                              takze ja chetnie bym poszla na kawę do kawiarni, ale wiedząc ze syn
                              bedzie sie nudzi, a akurat nie mam z kim go zostawic to sobie
                              kawiarnie odpuszczam
                      • songo3000 Re: centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 11:37
                        Uru, jedź do Grecji, Italii (wyłaczając Milano, tam same dorosłe jedynaki-snoby ;) lub USiA - od razu docenisz Polandię jako tą jeszcze nie zidiociałą, hehe
                      • aandzia43 Re: centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 11:45
                        Jakoś nie odniosłam wrażenia, że w przygniatającej większości
                        dzieciaki w polskich restauracjach dają czadu. Jak dla mnie większość
                        nie wydziela nadmiernego hałasu i ruchu powietrza. No chyba, ze dla
                        ciebie każdy przejaw istnienia dziecka jest nie do wytrzymania. Znam
                        takie osoby. Co ciekawsze - są to kobiety, dzieciate, same wychowane
                        faszystowsko i lepiej nie mówić, jak wychowujące swoje dzieci.
                        Co do znajomych dzieciaków, których wyrosły na moich oczach stada, to
                        mam taką obserwację: najnieznośniejsze "przy ludziach" są te dzieci,
                        których poświęcano mało uwagi. Po prostu zaniedbano ważne elementy w
                        wychowaniu, olewano, nie zwracano nie nie należytej uwagi, nie
                        zaspokajano pewnych potrzeb itd. Potem albo dzieciaki zwyczajnie nie
                        wiedziały, jak się zachować, albo specjalnie starały się zwrócić na
                        siebie uwagę wkurzaniem starych i wszystkich wokół. Nareszcie ktoś je
                        dostrzegał;-) Dzieci właściwie wypielęgnowane uczuciowo i
                        wychowawczo, te, w które naprawdę dużo zainwestowano, są
                        niekonfliktowe w relacjach ze światem dorosłych. Potrafią się
                        naprawdę pięknie i naturalnie zachować w każdej sytuacji.

                        • aneta-skarpeta Re: centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 11:51
                          mój syn ( pochwale sie, a co:)) jest dobrze wychowany, jednoczesnie
                          to bardzo wrazliwe dziecko. przez rozwód i okres samotnego
                          macierzynstwa bardzo związany ze mną ( bo tylko na mnie mogl
                          liczyc), a teraz takze z moim partnerem. Jako jedynak wymaga sporo
                          uwagi, ale jak tylko sa dzieciaki, to syna nie ma

                          ale jak to dziecko nie usiedzi zbyt dlugo w jednym miejscu

                          jak jestesmy w restauracji, a nie ma tablicy do rysowania, koncertu
                          ( zakochał sie w jeffsie, bo tam jest muzyka na zywo:)) to mu sie
                          nudzi.

                          pyta sie czy moze sobie pochodzic. mozesz, jak nie bedziesz
                          przeszkadzał nikomu i chodził spokojnie

                          i tak chodzi. spaceruje jak własciciel po wlosciach, a potem
                          relacjonuje nam ze na koncu sali jest wielka szybka i widac jak pan
                          gotuje i to jest superrrr

                          czesto tez zawiera szybkie znajomosci z innymi dziecmi wędrującymi

                          sama ( zdarza nam sie czesto jadac na miescie) zauwazam wiecej
                          dobrze wychowanych dzieci niz histeryków etc

                          natomaist najlepiej jest zawsze jak jest kącik dla dzieci
                        • songo3000 Re: centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 12:23
                          > wychowawczo, te, w które naprawdę dużo zainwestowano, są
                          Dać to trochę za mało. Do kompletu trzeba jeszcze wymagać.
                          • aneta-skarpeta Re: centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 12:36
                            umiejetnosc wymagania od dziecka to tez "dawanie"

                            to sie miesci w pojeciu "dac dobre wychowanie"
                        • urquhart Re: centrum wszechświata czyli potomstwo 23.02.10, 12:28
                          aandzia43 napisała:
                          > No chyba, ze dla
                          > ciebie każdy przejaw istnienia dziecka jest nie do wytrzymania

                          Jakbyś zobaczyła Urquharta z jego śliczną córeczką, to by natychmiast rozwiały
                          ci się wątpliwości :)

                          > dostrzegał;-) Dzieci właściwie wypielęgnowane uczuciowo i
                          > wychowawczo, te, w które naprawdę dużo zainwestowano, są
                          > niekonfliktowe w relacjach ze światem dorosłych. Potrafią się
                          > naprawdę pięknie i naturalnie zachować w każdej sytuacji.

                          Nie mam wątpliwości. Z tym jeśli odnosisz sie do inwestycji, sukces odnoszą fimy
                          w które inwestuje się trafnie i obserwując rzeczywiste potrzeby rynku, a nie po
                          prostu dużo :)
                          Nadopiekuńczość jest tak samo destrukcyjna...
          • mujer_bonita Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 13:21
            urquhart napisał:
            > Facet jak ja sprawdzi czy nic się nie stało czemu płacze i jak stwierdzi że
            > wszystko w porządku pójdzie dalej spać, płacz jeśli jest zmęczony nie
            > przeszkodzi mu spać .Uspokojony rodzić przekazuje spokój dziecku. Kobieta
            > dostaje sama od płaczu dziecka histerii i własnym niepokojem napędza niepokój
            > dziecka. O tej spirali parokrotnie czytałem w kontekście ADHD.

            Czyli to jednak panowie powinni wstawać w nocy ;)
        • aneta-skarpeta Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 09:39
          kutuzow napisał:

          > Wydaje mi się że rozumiem przekazać

          tak, rozumiesz przekazać;)

          > Tutaj jest jednak pewien problem -co jeśli podział jest
          obiektywnie
          > w miarę sprawiedliwy, ale strony nadal nie są zadowolone

          no w takiej sytuacji to trudno o rozwiązanie konfliktu. Jestem
          głęboko przekonana, ze nie da sie podzielic obowiązkami pół na pół.
          Zawsze raz jedno więcej zapiernicza, raz drugie, albo nie można tego
          porównac.

          widzę po sobie ( moze w tym jest szkopół), że najwazniejsze dla mnie
          jest docenienie. Jesli ja się natyram a słysze wieczne utyskiwanie,
          jęczenie i krytykę to mi sie odechciewa, czuje sie niesprawiedliwie
          traktowana i mam w sobie żal. Jesli facet czuje się jedynie jako
          portfel chodzacy i ciągle słyszy pretensje żony to pewnie też mu
          jest żal, że nikt go nie docenia

          Jesli ktos szanuje moja pracę ( praca, obowiązki domowe, opieka nad
          dzieckiem etc) i docenia mój wkład to ja wtedy nie rodrabniam sie
          czy w tym tygodniu on wiecej lezał do góry wentylem czy ja;).
          Jednoczesnie jak ktos docenia nasz trud to więcej pomoże, machnie
          ręką jak mi sie nie bedzie chciało ( bo przeciez i tak spełniam
          sowje obowiązki)
          Natomaist jesli czuje sie niedoceniania, niesprawiedliwie traktowana
          to czepne sie najmniejszego drobiazgu i wytkne wszystko w formie
          obrony
          Poza tym powszechny błąd facetów, to twierdzenie, ze kobieta na
          macierzyńskim ma wakacje i "przecież cały dzien sobie siedzi w
          domku i ma wieczne wakacje"- a kobite wtedy szlag trafia i się
          zaczyna;)

          (facet łatwiej słyszy dźwięki
          > niższe związane z ew. niebezpieczeństwem, a kobieta szybciej
          usłyszy
          > płacz dziecka).
          >

          ok, to niech powie " kotku, jak usłyszysz płacz to daj mi łokciem w
          bok to wstanę":)


          > Co do niańki -chodziło mi o to że jeśli można lepiej czasami
          > posiłkować się czy to niańką czy pomocą miłych dziadków
          (oczywiście
          > jeśli sami mają ochotę pomóc) Ja np. wolałbym zatrudnić niańkę
          żeby
          > odciążyła mnie i partnerkę od prozaicznych czynności -tak abyśmy
          > mieli czas dla siebie, a także na te bardziej radosne chwile, jak
          > kompanie czy usypianie.
          >

          ja tez bym chciała miec. moze nie nianke co panią do sprzatania
          ale trzymając sie nianki to wiele kobiet po powrocie do pracy
          zarabia 2000-3000 zł, albo i mniej

          nianka etatowa to ok 2000 w w-wie- zwykła, zadna specjalistka




          > Wyobraź sobie reakcję kobiety która mówi facetowi że jest
          > zabezpieczona, a ten mimo wszystko zakłada prezerwatywę - myślę że
          > mogłaby mieć raczej negatywne odczucia (brak zaufania itp).

          rozumiem dylemat, jednak pytanie brzmi "jaki jest sens byc z kims
          komu nie ufasz tak bardzo?"



          >
          > "a jak je odróznisz?"
          > Nigdy nie można być w 100% pewnym czy się nie jest właśnie w
          > krzyżyku celownika ;-)
          > Na pewno są jednak pewne poszlaki. Inaczej wygląda sytuacja gdy
          > kobieta od 2 lat namawia na dziecko i pyta się kiedy się
          zdecydujemy
          > na nie, a inaczej gdy jest zainteresowana karierą, którą
          > niespodziewana ciąża opóźnia.


          a jak kobieta nie robi "zadnej kariery" po prostu sobie pracuje,
          jest jej wygodnie bez dziecka, ale z drugiej strony az ja ściaska w
          dołku na widok slicznych małych różowych bobasów?

          nie wszystkie sytuacje są biało czarne



          > Bardzo mnie to cieszy - uważam że gdy się usystematyzuje do czego
          > dokładnie się człowiek odnosi -nagle okazuje się że mamy podobne
          > zdanie, tylko patrzyliśmy na różne przypadki.


          co prawda to prawda:)
          • kutuzow Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 10:08
            aneta-skarpeta napisała:

            >> Jesli ktos szanuje moja pracę ( praca, obowiązki domowe, opieka
            nad
            > dzieckiem etc) i docenia mój wkład to ja wtedy nie rodrabniam sie
            > czy w tym tygodniu on wiecej lezał do góry wentylem czy ja;).
            > Jednoczesnie jak ktos docenia nasz trud to więcej pomoże, machnie
            > ręką jak mi sie nie bedzie chciało ( bo przeciez i tak spełniam
            > sowje obowiązki)
            > Natomaist jesli czuje sie niedoceniania, niesprawiedliwie
            traktowana
            > to czepne sie najmniejszego drobiazgu i wytkne wszystko w formie
            > obrony

            Święte słowa. Dodam że tutaj nasze poglądy (i lęki) zależą od płci
            piszącego.
            Jako facet zwracam uwagę na "roszczeniowość" niektórych kobiet, Ty
            jako kobieta na brak pomocy i wsparcia facetów.
            • aneta-skarpeta Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 10:30
              > Święte słowa. Dodam że tutaj nasze poglądy (i lęki) zależą od płci
              > piszącego.
              > Jako facet zwracam uwagę na "roszczeniowość" niektórych kobiet, Ty
              > jako kobieta na brak pomocy i wsparcia facetów.


              pewnie. Problem pojawia się gdy facet traktuje prosby o pomoc jako
              roszczenia i się okopuje. wtedy kazde jest nieszczesliwe i nikt nic
              nie ma

    • aneta-skarpeta Nadwaga we Francji 23.02.10, 12:21
      Na przykład we Francji liczba dorosłych Francuzów z nadwagą i
      otyłością sięga 12 proc. i mimo, że jest to o wiele mniej niż w USA,
      to sen z powiek Francuzom spędza tempo przyrostu liczby rodzimych
      grubasów. W 1997 r. było ich nad Sekwaną 8,2 proc., w 2000 r. - już
      9,6 proc., a w trzy lata później aż 11,7 proc. W takim tempie
      Francja za 15 lat dogoni Amerykę.

      www.klodawski.pl/szkolaodch.php?nav=4-------------------------------------
      www.wiadomosci24.pl/artykul/we_francji_przybywa_osob_otylych_115485.html?sesja_gratka=344aa7b9db61a643bacdaac2e25a26e9

      We Francji przybywa osób otyłych
      Mężczyźni częściej cierpią nad nadwagę. Natomiast statystycznie
      więcej kobiet choruje na otyłość.



      Francja
      Problemy nadwagi i otyłości coraz wyraźniej dają się we znaki także
      Francji, słynącej ze smacznej i zdrowej kuchni. Wśród dorosłych
      mieszkańców Francji sytuacja nie jest jeszcze alarmująca, natomiast
      duży niepokój wywołuje rosnący w zastraszającym tempie odsetek
      młodych ludzi zagrożonych nadwagą.

      W trosce o zdrowie francuskiej młodzieży już w roku 2000 z
      niektórych szkół wycofano automaty do sprzedaży napojów i przekąsek,
      w roku obecnym zaś władze państwowe rozpoczęły szeroko zakrojoną
      akcję promującą zdrowy tryb życia: Francuzów namawia się do ćwiczeń
      fizycznych i spożywania codziennie przynajmniej pięciu sztuk owoców
      i warzyw. Wydano także rozporządzenie nakazujące informowanie o
      szkodliwości pokarmów zawierających duże ilości tłuszczów, cukru i
      soli.

      i

      Polska
      W Polsce epidemia nadwagi i otyłości nie osiągnęła jeszcze tak
      wielkich rozmiarów (około 47% dorosłych obywateli), jak w bogatszych
      krajach europejskich, jednak wyraźny trend wzrostowy wywołuje
      konieczność podjęcia zdecydowanych działań zapobiegawczych.

      W ramach funkcjonującego od 2005 roku programu Dieta, Aktywność
      Fizyczna i Zdrowie prowadzona jest akcja edukacyjna skierowana
      głównie do uczniów szkół ponadpodstawowych, mająca na celu
      informowanie młodzieży o znaczeniu aktywności fizycznej dla zdrowia
      i zasadach racjonalnego żywienia.

      Organizacje pozarządowe postulują konieczność wprowadzenia większej
      ilości lekcji wychowania fizycznego do szkół i radykalnej zmiany
      sposobu prowadzenia tych lekcji. Zamiast tradycyjnych zajęć, taniec,
      jazda na rolkach i aerobik, tak aby ich forma odpowiadała
      zapotrzebowaniom współczesnej młodzieży.

      www.cafebabel.pl/article/2774/zwolnij-z-fast-foodem.html
      ------------------------------
      • aandzia43 Re: Nadwaga we Francji 23.02.10, 12:50
        I jeszcze dorzucę złosliwie, że piją wińsko do wszystkiego i mają
        marskość wątroby;-/ A nieuznające ciązy za stan wyjątkowy Francuzki też
        piją i we Francji jest dużo dzieci z FAS-em. I to wcale nie wśród
        marginesu społecznego.
        • aneta-skarpeta Re: Nadwaga we Francji 23.02.10, 12:54
          jak wspomniałas o FAS to przypomniało mi się, jak ogladałam dokument
          o FAS na 2, właśnie francuski

          po prostu straszne to było. Wykształcone, zadbane kobiety a chalja z
          brzuem wińsko na maxa
          bo przeciez 1 kieliszek nie zaszkodzi. szkoda tylko ze powtarzają to
          4 razy dziennie i to codziennie


        • aneta-skarpeta FAS we Francji 23.02.10, 13:07
          - We Francji i Anglii ponad 6 000 dzieci przychodzących na świat
          każdego roku cierpi z powodu wad fizycznych i szkód psychicznych
          spowodowanych przez to, że będąc w łonie matki, chcąc nie chcąc,
          były one biernymi konsumentami alkoholu

          w Niemczech 2200

          nie znalazlam danych do PL
          www.iwoman.pl/na-serio/inews/fas;choroba;dziecka;wina;matki,228,0,530404.html
          • aneta-skarpeta Re: FAS we Francji 23.02.10, 13:52
            Znalazłam dane dot Polski

            obrazuje to jaką krzywdę wyrzadzają dzieciom Matki Polki;)

            fas.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=7&Itemid=1

            rodzi sie co roku 1000 dzieci

            widze, ze dyskusja nie cieszy sie powodzeniem,ale znalazłam to
            wkleiłam:) zebysmy mieli pełniejszy obraz
            • urquhart Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 14:04
              Normalnie straszne, sodoma, gomora, piją wino, bawią się, myją włosy, ćwiczą, nie chodzą masowo na zwolnienia, robota im głowie, stroją i chcą być atrakcyjne dla mężczyzn jeszcze pewno się bzykają!
              I to wszystko wiedząc że będą miały dziecko? W obliczu sacrum macierzyństwa i spełnienia celu życia kobiety? Bezczeszcząc wszystko co święte!
              Jak one mogą...
              Na szczęście mamy tu w Polsce molarne centrum odnowienia Europy ze stolicą Toruniu!
              MY im Dopiero Pokażemy!
              :)
              • mujer_bonita Re: Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 14:17
                urquhart napisał:
                > I to wszystko wiedząc że będą miały dziecko? W obliczu sacrum macierzyństwa i s
                > pełnienia celu życia kobiety? Bezczeszcząc wszystko co święte!

                Nie bezczeszczą tylko szkodzą (fizycznie) dziecku. Jest różnica między myciem włosów a piciem alkoholu w ciąży jeżeli nie zauważyłeś.
              • aneta-skarpeta Re: Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 14:21
                kobiety w ciazy nie moga pic alkoholu. koniec kropka.

                wydawałoby się, że w XXI w nie trzeba o tym nawet dyskutowac, bo to
                tak oczywiste jak hasło "stop narkotykom w ciazy"
                jak widac w tej genialnej francji mają z tym te światowe i
                nowoczesne panie problem


                no i oczywiscie Polki nie myją wlosów, nie bzykają się, nie cwiczą (
                a ja biedna w gymnasionie w kolejce stoje na aerobic)
              • kawitator małe resume 23.02.10, 14:42
                Na zakończenie tej przemiłej i jak zwykle miedzy płciami zupełnie bezsensownej dyskusji chciałem przytoczyć coś z dorobku tego forum ( ponad 150 000 postów to już ilość powinna przechodzić w jakość )
                Definicja niedojrzałości faceta
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała.
                Jeżeli kobitka chce dziecka a facet nie to jest on niedojrzały
                Jeżeli facet chce dziecka a kobitka nie to jest on niedojrzały
                W przypadku każdej różnicy zdań poglądów czy nawet chwilowej chęci jeżeli facet się natychmiast nie dostosuje do aktualnego w tym momencie poglądu kobitki okazuje się że jest niedojrzały


                • mujer_bonita Re: małe resume 23.02.10, 15:00
                  A już wyglądało, że chciałeś dyskutować merytorycznie. Jak widać - nie dałeś rady ;)
                  • kawitator Re: małe resume 23.02.10, 16:47
                    Nie chciałem podyskutować bo mnie śmieszą młodzi ludzie dla których problemem życiowym jest chwilowy brak snu czy zmęczenie bo zamiast oglądać M jak Matoły lub pleść duby smalone z psiapsiułką musi przygotować kaszkę lub nosić dziecko z kolką
                    To nie są problemy to są popierdułki i życzę Ci aby prawdziwe problemy omijały Cię jak najdłużej
                    Małe dzieci małe problemy Mogę to powiedzieć bowiem moje dzieciaki są chyba w Twoim wieku
                • urquhart kobitka która z definicji jest dojrzała 23.02.10, 15:53
                  > Definicja niedojrzałości faceta
                  > Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                  > jest dojrzała.
                  > Jeżeli kobitka chce dziecka a facet nie to jest on niedojrzały
                  > Jeżeli facet chce dziecka a kobitka nie to jest on niedojrzały
                  > W przypadku każdej różnicy zdań poglądów czy nawet chwilowej chęci jeżeli face
                  > t się natychmiast nie dostosuje do aktualnego w tym momencie poglądu kobitki ok
                  > azuje się że jest niedojrzały

                  Zaiste, ująłeś to krótko i treściwie.
                  (chociaż pojawiła się pewna rysa, wątpliwość czy aby kobiety we Francji są
                  dojrzałe?)
                  Ale jeszcze bardziej zadziwiające jak wielu facetów daje się w to wkręcić.
                  Bo jakżeby to, kobietka ikona cnót wszelakich miałaby mówić manipulować i łgać w
                  żywe oczy? Z zamysłem wykorzystania biednego misia?
                  A przecież mamusia ostrzega pod pozorem piękna i uwodzicielskiej łani czai się
                  podstępna i chytra harpia...
                  • aandzia43 Re: kobitka która z definicji jest dojrzała 23.02.10, 16:11
                    > (chociaż pojawiła się pewna rysa, wątpliwość czy aby kobiety we Francji są
                    > dojrzałe?)

                    Te, które piją w ciązy nie są. Tak jak pijące w ciązy Polki czy Amerykanki.
                    Niezależnie od korelacji z cechami takimi jak: uprawianie seksu, noszenie
                    kolorowych sukienek czy nie obżeranie się. Czy ktoś ma tu jakieś wątpliwości?
                    Dla mnie nawet są głupimi piz..mi, ale to tylko taki mój prytwatny,
                    pieszczotliwy epitecik.
              • aandzia43 Re: Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 15:59
                I to wszystko wiedząc że będą miały dziecko? W obliczu sacrum macierzyństwa i s
                > pełnienia celu życia kobiety? Bezczeszcząc wszystko co święte!

                Ach, jak pięknie cię poniosło. Ja tam nie wiem, czy macierzyństwo to spełnienie
                zycia kobiety, nie znam się na tym. Ale odrobina odpowiedzialności przy
                podejmowaniu decyzji o życiu i zdrowiu człowieka, którego się powołało na ten
                paskudny świat przydałaby się. Antykoncepcji tak, aborcji tak, ale potem to już
                nie ma pomiłuj.
                • urquhart Re: Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 16:06
                  aandzia43 napisała:
                  > Ach, jak pięknie cię poniosło.

                  To jak z jazdą na rowerze, się nie zapomina :)

                  > podejmowaniu decyzji o życiu i zdrowiu człowieka, którego się powołało na ten
                  > paskudny świat przydałaby się. Antykoncepcji tak, aborcji tak, ale potem to już
                  > nie ma pomiłuj.

                  A widzisz, to tylko kwestia wynegocjowania i uzgodnienia tej granicy :)
                  • aneta-skarpeta Re: Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 16:30
                    mysle ze faceci myslą, ze dziecko nic nie zmieni, a jak zmieni to
                    na lepsze.
                    prawda jest taka, ze przez pierwsze lata w dziecko trzeba wiecej
                    wlozyc. Faceci-ojcowie najczesciej super kontakt mają z dziecmi
                    starszymi. z chłopakiem mogą pograc w piłkę, oglądac motory i
                    starwars. ja widze po sobie, ze juz w wieku 8 lat ja juz nie łapię
                    ich zainteresowań

                    niestety w przypadku jaki był w linku ( ojcostwo roczarowuje)
                    problem jest taki, ze faceta generalnie dzieci nie bawią i po fakcie
                    dziwi sie ze go dziecko męczy

                    sama bylam wychowywana przez rodziców imprezowiczów, spałam na
                    tylnym siedzeniu smaochodu, pod namiotem. jak mialm 7 lat zabrali
                    mnie na wycieczke samochodową do turcji- jechalismy tydzien, bylismy
                    tam tydzien i wracalismy tydzien spalismy w 3 w kombi lub namiocie

                    kupili któregos lata samochod ( stary "ogórek), zebysmy mogli w nim
                    spac jak jezdzimy nad rzeke

                    balowali tyle ze masakra, a wódki wylało sie morze. teraz mama mówi,
                    ze to cud ze sie dzieciaki nie potopiły, niepozabijały:)- ale nie
                    była to patologia:>

                    spotykali sie w 5-8 par z dzieciakami i trwały równoległe imprezy-
                    dzieci sobie, oni sobie- dzieci małe-5-11 lat
                    pamietam jak sie grało razem w piłkę, robiło jakies straszne głupoty
                    z ojcami (matki były rozsądniejsze;)) i wszystcy sie swietnie bawili

                    moj ex widział same porblemy, ale moj partner ( bardziej pasujemy do
                    siebie temperamentem i charakterem) nie widzi w dziecku problemu

                    wielokrotnie bralismy dziecko na grilla, a dzieciak jak padł to spał
                    na werandzie u znajomych, w samochodzie, albo wracalismy z grilla o
                    23, a nie 4 rano. zreszta w moim synu drzemie ostry imprezowicz:)

                    jak sa imprezy z dziecmi to nie ma gadania tylko o kupka
                    dzieciaki latają, ktos sie nimi chwile zajmie, a my sobie gadamy,
                    bawimy sie itd

                    3 lata temu bylismy sami na wczasach( tzn w trójkę) i dojechała do
                    nas para bezddzietna.

                    efekt był taki, ze my we 2 sie opalałysmy i plotkowalysmy sobie, a 2
                    dorosłych facetów bawiło sie w lodowatym bałtyku wymieniając sie
                    kołem ratunkowym typu opona i pływali na materacu krokodylu,
                    uwierzcie mi że wyglądali strasznie:D ale bawili sie swietnie

                    mam wrazenie ze dziecko ( jak sie chce) to z facetów moze
                    wydobyc "duze dziecko" i wielu facetów uwielbia zabawy z dziecmi-
                    czesto dosc dziwne, ale dzieci są zachwycone

                    jednoczesnie oczywiscie mozna podrzucac dziecko dziadkom i sie bawic
                    tylko we 2

                    bardzo duzo par zieciatych uwielbia sie wyrwac ze szponów
                    rodzicielstwa na wieczór
                    • kawitator Re: Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 17:00
                      Faceci-ojcowie najczesciej super kontakt mają z dziecmi
                      starszymi. z chłopakiem mogą pograc w piłkę, oglądac motory i
                      starwars. ja widze po sobie, ze juz w wieku 8 lat ja juz nie łapię
                      ich zainteresowań

                      Niechcący twoje obserwacje zgadzają się z doświadczeniem pokoleń U wielu ludów to taki wiek 8-9 lat To wiek inicjacji kiedy chłopcy przechodzili ze świata dziecięcego do świata facetów Dziewczynki zresztą tez kończyły dzieciństwo
                      U mnie było podobnie Od mniej więcej tego wieku przeszły bardziej pod moją kuratelę. Nie żeby nie miały świetnego kontaktu z mamą ale prawdziwe wariactwa to już w innym składzie
                      wobec młodszych dzieci to facet może pełnić rolę służebno-opiekuńczą ale kontaktu z nimi tak naprawdę nie ma
                      • aandzia43 Re: Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 18:24
                        > wobec młodszych dzieci to facet może pełnić rolę służebno-opiekuńczą ale kontak
                        > tu z nimi tak naprawdę nie ma

                        Powiedzmy, że nie każdy facet nie ma tego kontaktu. Mąż ś.p. Agaty chyba ma ten
                        kontakt ze swoją półtoraroczną córką. Ale nieważne. Rola służebno-opiekuńcza
                        wobec dziecka pełniona przez ojca to też już dużo. Czasem partycypowanie w
                        niewdzięcznych zabiegach okołoniemowlęcych to ogromny wkład w związek. Z
                        odciążoną nieco żoną i w zalążek związku z dzieckiem.
                        Acha, mąż Agaty powiedział w wywiadzie, że w pracy to on odpoczywa;-)
                        • kawitator Re: Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 21:01
                          Nie dawaj tu wyjątkowego przykładu.
                          Dziewczyna zdecydowała się na dziecko zdając sobie sprawę z ryzyka Przegrała te rozgrywkę. Bywa Jej mąż był przy niej cały czas i jako ojciec musiał się podjąć opieki nad osieroconą przez matkę córką To jest imperatyw Nie ma uproś jesteś dorosły to rób. Myślę, że córka jest dla niego w sensie emocjonalnym uczuciowym kontynuacją utraconej zony '
                          On ma problem ale nie ze zmęczeniem czy pieluchami To jest problem odejścia kogoś bliskiego Życzę mu szczęścia
                    • songo3000 Re: Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 17:36
                      Jest jeszcze jeden 'nowomodny' problem. Facet bawiący się/aktywnie spędzający czas z małym dzieciakiem (na plaży przykładowo) może mieć doszytą łatkę 'to pewnie pedofil' przez 'otoczenie'. Nie jest to miłe
                      ani motywujące doświadczenia :)
                • kawitator Re: Normalnie temat na cykl auducji w radiu! 23.02.10, 16:50
                  Nie spodziewałem się ze kiedykolwiek to nastąpi ale muszę się zgodzić z Andzią
                  Piłeś nie jedź
                  Jesteś w ciąży nie pij ani kropelki
                  Odpowiadasz wtedy nie tylko za siebie I albo jesteś kimś odpowiedzialnym albo gówniarą
    • symmetryisall Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 15:14
      @ kutuzow
      "Nie bronię takich facetów którzy wybrali opcję "B" po czym
      stwierdzili że ich to jednak nie bawi. Uważam że oni faktycznie są
      niedojrzali - inna sprawa to fakt że trzeba być mocnym żeby nie ulec
      i wybrać odp "A" godząc się na koniec związku."

      Zaraz, zaraz.

      Posiadanie dziecka to jest coś jak nieskończoność wszechświata - niby każdy wie,
      co i jak, ale nikt sobie tego wyobrazić nie umie. Tzn dopóki się na własnej
      skórze nie przekona, jak to jest. Nawet podglądanie znajomych, świeżo
      upieczonych rodziców nic tu nie zmienia - choćby dlatego, że światu prezentują
      oni zazwyczaj twarz pogodną, a wypłakują się i wściekają bez świadków.

      Dlaczego to piszę? Bo sam jestem właśnie takim facetem, który się zgodził na
      dziecko, ustępując żonie, a potem stwierdził, że to jednak nie jest taka
      "przygoda" i "wspaniałe ubogacające przeżycie", jak wszyscy twierdzą. Ojcostwo
      mnie nie bawi, jak to napisałeś, i traktuję je raczej w kategorii obowiązku do
      wykonania, niż życiowego priorytetu i spełnienia.

      Ale nie migam się od tego, co jako ojciec powinienem robić, byłem przy porodzie
      i przecinałem pępowinę, wstawałem do dziecka w nocy, karmiłem, przewijałem,
      zabierałem na spacery, właściwie nawet bardziej niż żona, która wróciła dość
      szybko do pracy, a z małym w domu siedziałem ja (usiłując to godzić z pracą na
      własny rachunek, co sprawdziło się średnio, ale to tu akurat bez znaczenia).

      Nie uważam bynajmniej, żeby należał mi się za to medal, uważam swój wkład w
      opiekę nad dzieckiem za coś oczywistego. Ale drugiego dziecka już nie chcę i tak
      sobie myślę, że gdybym te 5 lat temu wiedział to, co wiem teraz, to możliwe, że
      byłbym teraz rozwodnikiem niż tatą.

      Czy to znaczy, że jestem niedojrzały?
      • kutuzow Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 15:22
        Dla mnie byłbyś niedojrzały gdybyś po odkryciu że Cię to nie bawi
        odpuścił sobie totalne i zrzucił to na barki małżonki.
        Przyjąłeś skutki swej decyzji "na klatę" wiec nie mam zastrzeżeń.

        Ja zaś jestem przypadkiem gościa który domyślając się co się święci
        wybrałem opcję A. czyli brak zgody na dziecko i w efekcie rozstanie.
        Ze swego punktu widzenia jestem zadowolony.
        Gdybym wybrał tak jak Ty - starałbym się zachować podobnie jak Ty i
        wziąć ten ciężar na bary.

        Dobrze rozumiem odczucia gościa z e-Tata, który za swoje szczere
        uwagi został niemalże zadziobany przez e-mamy.
        forum.gazeta.pl/forum/w,568,81651272,81651272,Bycie_ojcem_i_rozczarowanie_zmianami.html
      • aneta-skarpeta Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 15:28
        jestes dojrzały bo wziałes odpowiedzialnosc za sowje decyzje i
        wiedzac czym to pachnie juz nie decydujesz sie na kolejne dzieci

        z tymi dziecmi znajomych to masz straszna rację. zawsze one ladne i
        spokojne, a rodzicielstwo jest cudowne bo po 2 h wychodzisz:)
      • aandzia43 Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 15:46
        Dla mnie jesteś OK facet. Przyjąłeś temat na klatę i robisz swoje. Jak wielu i
        facetów i wiele kobiet (w co pewnie Urqu za Chiny Ludowe nie uwierzy, bo mu to
        do wizji kobiety nie pasuje).
        Ja też nie chciałam drugiego dziecka:-) Ale dla pierwszego i jedynego zrobiłam
        co w mojej mocy i ponad tę moc.
        • urquhart Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 16:13
          aandzia43 napisała:

          > Dla mnie jesteś OK facet. Przyjąłeś temat na klatę i robisz swoje. Jak wielu i
          > facetów i wiele kobiet (w co pewnie Urqu za Chiny Ludowe nie uwierzy, bo mu to
          > do wizji kobiety nie pasuje).

          A tam, Urqu uwierzy i ma nawet gotowe ma racjonalne wytłumaczenie. Widocznie jesteś kobieta z jajami czyli z męską psychiką. Ot taki ewenement. I na bank nie jedyny na tym forum. Anne Moire taki przypadek wyizolowała i dobrze opisała :) :) :)
          • aandzia43 Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 16:23
            >
            > A tam, Urqu uwierzy i ma nawet gotowe ma racjonalne wytłumaczenie. Widocznie je
            > steś kobieta z jajami czyli z męską psychiką. Ot taki ewenement. I na bank nie
            > jedyny na tym forum. Anne Moire taki przypadek wyizolowała i dobrze opisała :)
            > :) :)

            Nie sądzę, bym miała męską psychikę. Nie pamiętam, co o męskim typie kobiety
            mogła pisać Moire, ale to nie to. Nawet dla niebabochłopów, które nieźle
            odnajdują się w macierzyństwie, nie jest ono spełnieniem wszysktich marzeń.
            Jakiejś części na pewno. A codzienność dużej części kobiet-matek to właśnie
            branie na klatę z poczucia odpowiedzialności. Nie endorfinowy odlot.
          • urquhart kobieta z mózgiem męskim 23.02.10, 16:25
            Wiem że cytowanie Moire to rzucenie żelaznej rękawicy w twarz gender studies ale chyba mi wybaczysz:

            Tak zwana „płeć mózgu” kształtuje się jeszcze w łonie matki. Wszystkie mózgi są na początku kobiece. Jeżeli jednak płód jest płci męskiej, to w pewnym etapie rozwoju na jego mózg zaczynają oddziaływać męskie hormony, które tak modyfikują jego rozwój, że staje się on mózgiem męskim. Jeśli w wyniku jakiś zaburzeń rozwojowych zostanie on pozbawiony ich oddziaływania, to otrzymamy mężczyznę o heteroseksualnych preferencjach seksualnych, ale z żeńskim mózgiem, co odbije się na jego sposobie życia.
            Podobnie, jeśli pozwolimy hormonom męskim oddziaływać na rozwijający się mózg żeński, to otrzymamy kobietę z mózgiem męskim, co również wpłynie na jej sposób życia (Anne Moir przypuszcza, że znaczna część kobiet aktywnych w polityce miała męskie mózgi).Różnice między kobietami a mężczyznami warto zacząć omawiać od różnych sposobów postrzegania zmysłowego. Kobiety mają bardziej wyostrzone zmysły i więcej potrafią odczytać z nich informacji – widzą lepiej (i dlatego brudna szklanka jest bardziej brudna dla żeńskiego niż męskiego oka), słyszą lepiej (potrafią odróżnić różne rodzaje płaczu niemowlęcia), czują więcej (są bardziej podatne na ból, ale więcej potrafią go wytrzymać niż mężczyźni), odbierają więcej zapachów i smaków.
            pl.shvoong.com/books/490653-p%C5%82e%C4%87-m%C3%B3zgu-prawdziwej-r%C3%B3%C5%BCnicy-mi%C4%99dzy/
            • aandzia43 Re: kobieta z mózgiem męskim 23.02.10, 16:51
              urquhart napisał:

              > Wiem że cytowanie Moire to rzucenie żelaznej rękawicy w twarz gender studies al
              > e chyba mi wybaczysz:

              Spokojnie, nie obrażę się;-) Od czasu Anne Moire czytałam niejeden subtelniejszy
              opis różnic między przeciętną kobietą i przeciętnym meżczyzną niż ten
              zaprezentowany poniżej. Wychodzi mi ciągle, że jestem dość typową kobietką,
              jeśli chodzi o zdolności, zainteresowania, ogląd świata i sposób widzenia
              rzeczywistości i sposób bycia. Dość typową, co nie znaczy sztandarową samicą
              homo-sapiens. No i właściwie co dalej? Argument o moim rzekomo męskim mózgu
              odpada. Kobietą jestem na schwał, a jakoś macierzyństow nie opanowało każdego
              skrawka mojego umysłu i na klatę biorę je jak chłop. Po prostu są ludzie
              odpowiedzialni za potomstwo i niekoniecznie odpowiedzialni.
              • urquhart Re: kobieta z mózgiem męskim 23.02.10, 17:44
                aandzia43 napisała:
                > Po prostu są ludzie
                > odpowiedzialni za potomstwo i niekoniecznie odpowiedzialni.

                Precyzując są ludzie odpowiedzialni za potomstwo, niekoniecznie odpowiedzialni i
                nadodpowiedzialni.
                Pewnie były jeszcze rozbieżności miedzy mani gdzie granica miedzy tymi stanami
                przebiega...
          • symmetryisall Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 16:25
            @ urquhart
            "Widocznie jesteś kobieta z jajami czyli z męską psychiką."

            No jak mam jaja i męską psychikę, to który element mojej osoby jest kobietą? :)
      • mujer_bonita Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 15:59
        symmetryisall napisał:
        > Czy to znaczy, że jestem niedojrzały?

        Wg. mojej definicji, którą wcześniej przytaczałam jesteś, bo przyjąłeś
        odpowiedzialność za swoją decyzję.

        I napiszę Ci, że nie jesteś jedyny i nie tylko u panów występuje ten brak
        realizowania się w rodzicielstwie. Znam osobiście kilka kobiet, które wcale w
        byciu matką się nie odnalazły, tylko siedzą cicho bo mało kto to rozumie a one
        nie chcą wyjść na te 'wyrodne'. Kochają bardzo swoje dzieci, robią dla nich
        wszystko co w ich mocy ale... nie sprawia im to przyjemności a w wielu
        czynnościach wręcz jest nużące, męczące, ogłupiające i odrzucające, szczególnie
        na początkowym etapie rozwoju. I też gdyby cofnęły się w czasie to być może
        wybrałyby inaczej.
        • symmetryisall Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 16:04
          > Wg. mojej definicji, którą wcześniej przytaczałam jesteś, bo przyjąłeś
          > odpowiedzialność za swoją decyzję.

          No to chyba nie jestem?
        • zakletawmarmur Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 17:31
          Kochają bardzo swoje dzieci, robią dla nich
          > wszystko co w ich mocy ale... nie sprawia im to przyjemności a w
          wielu
          > czynnościach wręcz jest nużące, męczące, ogłupiające i
          odrzucające, szczególnie
          > na początkowym etapie rozwoju. I też gdyby cofnęły się w czasie to
          być może
          > wybrałyby inaczej.

          Piszesz o mnie? Ja otwarcie przyznaje, że byłam i jestem wyrodną
          matką.

          Zajmowanie się małym dzieckiem wydaje mi się strasznie nudne. Im
          córka jest starsza, tym jest mi łatwiej czerpać z tego przyjemność,
          bo mogę z nią zrobić coś co i dla mnie jest interesujące- pogadać o
          czymś ciekawym (np. o porach roku, kontynentach- człowiek dzięki
          temu sam się trochę porozwija w kierunkach, w których by nie
          przypuszczał), zagrać w jakąś grę, pozwiedzać, popodglądać z
          lornetką przyrodę, wybrać się w jakieś ciekawe miejsce- planetarium
          lub wystawa kwiatów.
          Gdy była malutka to jej potrzeby ograniczały się do jedzenia,
          srania, przytulania tudzież przemieszczania się (boże co za
          niewdzięczne zadanie łazić za 10-miesięcznikiem i pilnować, coby se
          łba nie rozbił). Choć i teraz są rzeczy do których nie mam
          cierpliwości, np. to jej ciągłe gadanie- wymiękam, żeby jej nie
          zamordować wyganiam z chłopem na spacer:-)

          Zmieniałam jednak pieluchy, gdy narobiła, nakarmiłam, gdy była
          głodna. Nosiłam godzinę na rękach, gdy zanosiła się płaczem podczas
          ząbkowania. Nie miałam skrupułów, żeby zrezygnować z nowej pary
          butów, gdy trzeba było drogie lekarstwo kupić. Robiłam to bo
          odpowiedzialność "mi kazała" a nie dlatego, że to było fajne:-)
          • aneta-skarpeta Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 17:46
            Choć i teraz są rzeczy do których nie mam
            > cierpliwości, np. to jej ciągłe gadanie- wymiękam, żeby jej nie
            > zamordować wyganiam z chłopem na spacer:-)

            tez mnie czasem to przerasta:D

        • kawitator Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 17:32
          . Kochają bardzo swoje dzieci, robią dla nich
          > wszystko co w ich mocy ale... nie sprawia im to przyjemności a w wielu
          > czynnościach wręcz jest nużące, męczące, ogłupiające i odrzucające, szczególnie
          > na początkowym etapie rozwoju. I też gdyby cofnęły się w czasie to być może
          > wybrałyby inaczej.
          >
          O biedne! Podcieranie kupy nie wprawia ich w euforie . Powinno ? Zaciskają zęby Poświęcają się bo to co robią jest męczące i nużące Patrząc na statystyki przemocy wobec dzieci to premier powinien ufundować specjalny order dla takiej co to się powstrzymała i nie dała ścierą lub łapskiem gówniarzowi przez pysk bo tak ja to sfrustrowało to usługiwanie i oczywiście zmęczyło
          Witaj w świecie dorosłych ludzi. Życie ogólnie jest do dupy poza nielicznymi momentami które mogą być fajne. Większość z tego co robisz codziennie jest właśnie takie ogłupiające odrzucające i męczące zarówno w pracy jak i w domu.
          • aandzia43 Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 18:14
            Myślę, ze Mujer nie pisała tych słów po to, by podzielić się z nami odkryciem na
            temat upierdliwości niektórych aspektów rodzicielstwa, tylko po to, by
            uświadomić niektórym panom, że kobieta spełnia swoje żmudne zadanie
            rodzicielskie wiedziona poczuciem obowiązku i odpoiwedzialności, a nie (tylko)
            hormonami i specyficzną budową mózgu. A ponieważ obowiązkowość i
            odpowiedzialność to są cechy wymagane od dorosłego człowieka, to nic nie stoi na
            przeszkodzie, by i mężczyzna wygenerował u siebie te cechy w stosunku do
            potomstwa nie zasłaniając się swoimi hormonami.
            • mujer_bonita Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 18:32
              aandzia43 napisała:
              > uświadomić niektórym panom, że kobieta spełnia swoje żmudne zadanie
              > rodzicielskie wiedziona poczuciem obowiązku i odpoiwedzialności, a nie (tylko)
              > hormonami i specyficzną budową mózgu.

              Dokładnie tak :) Nie tylko u panów występuje postawa brak euforii związanej z
              rodzicielstwem przy jednoczesnym wzięciu na klatę odpowiedzialności.
          • mujer_bonita Re: O niedojrzałych facetach, kontynuacja wątku 23.02.10, 18:28
            kawitator napisał:
            > O biedne! Podcieranie kupy nie wprawia ich w euforie . Powinno ?

            No właśnie na przykład wg Urquharta powinno. To jest 'projekcja opiekuńczych potrzeb matki' (dyskusja z wątku obok) ;)
    • zakletawmarmur To mężczyźni nie chcą mieć dzieci? 23.02.10, 16:47
      www.edziecko.pl/rodzice/1,102740,7523178,Polki_po_30_tce_nie_chca_miec_dzieci.html

      "Tylko wśród młodych ludzi (Polacy poniżej 30. roku życia) zarówno
      kobiety i mężczyźni marzą o posiadaniu dziecka. Gdy jednak
      przekraczają próg 30-tki sytuacja się zmienia - wynika z sondażu
      CBOS-u. Kobiety, zarówno te, które już zostały matkami jak i te,
      które jeszcze nie mają dzieci, nie chcę już zachodzić w ciążę. W
      grupie wiekowej 30-34 lata dzieci chce mieć blisko połowa mężczyzn i
      tylko 27 proc. kobiet! Z kolei wśród osób po 35. roku życia
      kolejnego dziecka chce tylko 8 proc. kobiet i ponad dwa razy tyle
      mężczyzn."

      Czytając opinie panów można wywnioskować, że to kobietom bardziej
      zależy na posiadaniu dzieci. My kobiety praktycznie w każdej chwili
      możemy mieć dziecko, wy mężczyźni potrzebujecie nas.

      "Jak bym była mężczyzną w Polsce to bym chciała mieć i sześcioro
      dzieci. A Polkom wcale się nie dziwię - komentuje filozofka,
      Magdalena Środa. - Kobiety są coraz bardziej świadome. Zdają sobie
      sprawę z tego, że dziecko to kupa obowiązków, którym czasem nie
      potrafią sprostać. A państwo im w niczym nie pomoże, bo nie prowadzi
      żadnej polityki prorodzinnej. Zresztą nakłada się na to wiele
      czynników.W Polsce jest coraz więcej rozwodów i ciągle najczęściej
      to mężczyzna zostawia kobietę, a ściągalność alimentów jest zerowa. "
      • urquhart jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 23.02.10, 17:58
        zakletawmarmur napisała:
        > czynników.W Polsce jest coraz więcej rozwodów i ciągle najczęściej
        > to mężczyzna zostawia kobietę, a ściągalność alimentów jest zerowa.

        To pomówienia!!!! Pozwy o rozwód składają przede wszystkim kobiety, a
        ściągalność alimentów wzrosła bodajrze z 9 na 10 procent! :)

        Forum gazety jest jakieś odrealnione. Kobiety piszczą aż że chcą więcej dzieci
        albo w ogóle dzieci, zaś facetów zainteresowanych tematyką ojcostwa paru bryluje
        wśród grona rozczarowanych swoimi chłopami bab na etacie.
        Emama 1161644 wpisów, Etata 27508 wpisów. 2,2% Biorąc pod uwagę że najwyżej co 2
        wpis jest meżczyzny, będzie z 1% zainteresowanych tematem. Poniżej błędu
        pomiarowego.
        A generalnie średnia statystyczna forów jak utrzymuje to 30 lat i niewielka
        przewaga kobiet...
        • kawitator Re: jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 23.02.10, 18:18
          To nie są pomówienia to jest prawda genderowa profesory filozofy od prześladowania kobiet

          Jeżeli ich opinie nie zgadzają się z faktami to znaczy ze fakty są zmanipulowane przez opresyjnych samców zmuszających rzeczywistość aby była inna niż jedyna prawidłowa wydumana w gondorze tfu genderze

          Zresztą to taki krzykliwy margines na poziomie oddziaływania kółka filumenistycznego Tylko szkoda ze pieniądze które mogły by pójść na hospicja czy dożywianie dzieciaków w biedzie wydaje się na utrzymywanie i działanie takich .... ( cenzura)
        • zakletawmarmur Re: jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 23.02.10, 20:15
          > Emama 1161644 wpisów, Etata 27508 wpisów. 2,2% Biorąc pod uwagę że
          najwyżej co
          > 2
          > wpis jest meżczyzny, będzie z 1% zainteresowanych tematem. Poniżej
          błędu
          > pomiarowego.

          Bo to, że facet chce mieć dzieci, nie oznacza, że chce o tym
          rozmawiać z kimś innym niż swoja partnerka:-) Zauważ, że męskie
          rozmowy mają co innego na celu niż rozmowy kobiet.
          • urquhart Re: jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 23.02.10, 23:48
            zakletawmarmur napisała:

            > Bo to, że facet chce mieć dzieci, nie oznacza, że chce o tym
            > rozmawiać z kimś innym niż swoja partnerka:-) Zauważ, że męskie
            > rozmowy mają co innego na celu niż rozmowy kobiet.

            Zauważam że inne sprawy istotne z punktu widzenia samców jak seks, samochody, polityka, wydarzenia, remonty domów i zakup mieszkań, ba tematy zwiazków, psychologii i religii są pełne facetów i licznie przez nich reprezentowanie. Jakoś w kwestii ojcowania cisza, niemoc i nic od siebie do powiedzenia. A może to taka "chęć" spod pantofla w której mają niewiele do powiedzenia w zwiazku i rodzinie ale racjonalizując uznają za własną? Zaiste paradoks zagadkowy dla mnie wielce...
            • aandzia43 Re: jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 24.02.10, 00:09
              > Jakoś w
              > kwestii ojcowania cisza, niemoc i nic od siebie do powiedzenia.

              Cisza tak jak w temacie wielu spraw prywatnych związanych z
              uczuciami. Czy jeśli faceci nie rozmawiają w swoim gronie o
              uczuciach do swoich żon i o seksie z nimi, to wysnujesz wniosek, że
              nie mają uczuć wobec żon i nie chcą ich bzykać? Czy rzeczywiście
              tematy związków są tak mocno obsadzone przez mężczyzn? Poza naszym
              forum, oczywiście:-)
              • songo3000 Re: jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 24.02.10, 00:42
                Nie żebym się znał ale ... czy forum e-tata czy jak mu tam nie powinno kwitnąć od topików typu: "polecany wyjazd z córą tu i tu", "byłem z dzieciakiem na prawdziwej męskiej przygodzie"...
                Nie o uczuciach (bo to feee :) ale o bardziej przyziemnych sprawach, w celu dajmy na to pochwalenia się.

                No i dupa, bo jest względna cisza. IMHO wniosek jest oczywisty jak to jednak jest z tym garnięciem się facetów do rozmnażania.
                • aneta-skarpeta Re: jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 24.02.10, 09:13
                  moj tata kocha dzieci i jest totalna nianka do dzieci- siedzi TYLKO
                  na forach komputerowych

                  moj partner bardzoo duzo czasu z synem spedza i popukałby sie w
                  czoło jakbym zaproponowała mu forum etata. Jemu nie jest potrzebne.
                  I nie oznacza to braku checi dot rodzicielstwa ( starsznie chce miec
                  2 dziecko)

                  • songo3000 Re: jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 24.02.10, 13:29
                    Eeee, zawsze mogę wyciągnąć mój ostateczny argument - swoich personalnych doświadczeń nie liczymy jako 'reprezentatywne' bo jako elita mocno odstajemy od ciemnego ludu, hehe
                  • zakletawmarmur Re: jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 28.02.10, 18:04
                    popukałby sie w
                    > czoło jakbym zaproponowała mu forum etata. Jemu nie jest
                    potrzebne.
                    > I nie oznacza to braku checi dot rodzicielstwa ( starsznie chce
                    miec
                    > 2 dziecko)

                    To ja dopisuje jeszcze mojego. Chce mieć dzieci (i to kilkoro) a na
                    forum e-tata nie przesiaduje:-)
                    • krzysztof-lis Re: jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 13.03.10, 22:39
                      > To ja dopisuje jeszcze mojego. Chce mieć dzieci (i to kilkoro) a na
                      > forum e-tata nie przesiaduje:-)

                      Ja też chcę mieć jeszcze kilkoro, i próbowałem na tamtym forum bywać, ale jest
                      tam zbyt nudno. Wolę walczyć z ekrowami u nich na forum. ;)
            • aneta-skarpeta Re: jeszcze raz , skad ci mężczyźni? 24.02.10, 09:08
              dla mojego nieobecnosc na forach powiedzmy psychologicznych wynika z
              tego, ze wyznaje zasadę " z idiotami nie rozmawiam". Po mnie widzi,
              ze przeważnie dyskusje takie to przelewanie z pustego w próżne, nic
              nie wynika z nich. Jak ma problem to gada ze mną, a jak ze mną nie
              może albo woli z kims postronnym to idzie z kumplem na piwo i sie
              radzi:)

              na forach rozmawia o;
              wedkowaniu
              terrarystyce
              motocyklach
              komputerach- jak cos mu sie zepsuje:)
      • zakletawmarmur Re: To mężczyźni nie chcą mieć dzieci? 14.03.10, 11:31

        www.studentka.pl/s/10/6443-Studentka-kobieta/3892614-Mezczyzni-bardziej-chetni-do-posiadania-dzieci-niz-kobiety.htm


        "Chęć posiadania potomstwa najczęściej deklarują kobiety poniżej 30.
        roku życia, niemające dzieci - 79 proc. w wieku 18-24, i 56 proc w
        wieku 25-29 (poprawiłam autora:-). Natomiast te, które je mają,
        skłonne są do powiększenia rodziny znacznie rzadziej niż mężczyźni
        posiadający dzieci. Stosunek kobiet do planowania kolejnego dziecka
        może wynikać z faktu, że to głównie na nie spadają obowiązki domowe,
        a urodzenie dziecka oddziałuje na ich kariery zawodowe w większym
        stopniu niż na kariery ich partnerów."

        Ten fragment doskonale pokazuje, która płeć więcej "zyskuje" na
        decyzji o dziecku:-)
    • zakletawmarmur Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 23.02.10, 22:05
      Z innego forum:-)

      forum.gazeta.pl/forum/w,212,106971532,106971532,Podzial_prac_domowych_w_polskiej_rodzinie.html
      • urquhart Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 23.02.10, 22:51
        Tendencyjne, naprawy domowe, remonty, wkład pracy przy wspólnym samochodzie czym kobiety się nie zajmują zostało pominięte i zakwalifikowane pewno do przyjemności i hobby faceta a nie "prac domowych" :)
        Nie uwzględnia że kobiety nawet jeśli pracują spędzają w pracy mniej godzin, aktywnych zawodowo jest znacznie mniej (chociaż wykształconych więcej), a po urodzeniu dziecka aż 30% na stałe rezygnuje z aktywności zawodowej.
        • aandzia43 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 23.02.10, 23:34
          a po urod
          > zeniu dziecka aż 30% na stałe rezygnuje z aktywności zawodowej.

          Gdzie tak jest?:-O Na stałe, to dla mnie na całe życie.

          > Tendencyjne, naprawy domowe, remonty, wkład pracy przy wspólnym
          samochodzie czy
          > m kobiety się nie zajmują zostało pominięte i zakwalifikowane
          pewno do przyjemn
          > ości i hobby faceta a nie "prac domowych" :)

          Nie wszyscy faceci sami wykonują w domu remonty i naprawy.
          Ostatecznie całe rzesze malarzy, tynkarzy, kafelkarzy, dekarzy,
          ślusarzy itd. mają się na tym świecie nieźle. We wszystkich domach
          natomiast sprząta się, pierze, robi zakupy, płaci rachunki i
          przygotowuje posiłki. A jeśli mi chłop pomaluje pokój raz na parę
          lat, to nie jest powód, bym przez całe życie, codziennie, wyręczała
          go w pozostałych domowych czynnościach. Poza tym, kiedy małż maluje
          pokój, to całą resztę (przygotowanie do malowania i dokładne
          sprzątanie po) robię ja. Więc też biorę czynny udział w całym
          zajściu. Jest to robota bardziej upierdliwa niż samo malowanie. Do
          większych przedsięwzięć remontowych wzywamy fachowców, bo małż nie
          jest złotą rączką. Nie jesteśmy jakąś wyjątkową rodziną, pewnie w
          wielu jest podobnie. Nie wszyscy faceci sami dokonują wszelkich
          napraw i remontów, tak jak nie wszystkie kobiety potrafią szyć i
          dziergać. Argument o remontach uważam za mocno przesadzony. Co do
          samochodu - u mnie to działka męża. Za to on jest kiepski np. w
          praniu i sprzątaniu.
          • urquhart deprecjacja męskiego wkładu 24.02.10, 08:43
            Wybacz ale twoja odpowiedź dla mnie wczytuje się w tendencyjny nurt deprecjacji
            męskiego wkładu. Albo odnosimy sie do wyspecjalizowanej części społeczeństwa
            która ma pieniądze i zatrudnia tynkarzy, kafelkarzy, dekarzy, ale też nianie i
            panie do sprzątania i prasowania, a obiady jada na mieście albo w zakładowej
            kantynie, nie płaci rachunków tylko robi zlecenia w bankach online (wszystko
            większość wśród moich znajomych!).
            Albo odnosimy się do statystycznej niewyspecjalizowanej większości która nie ma
            i nie wypracowuje dóbr na opłacenie specjalistów.
            Jak podróżuje po polskich zadupiach zawsze gdzieś jakiś facet poprawia czy
            naprawia coś przy domu czy samochodzie (tanim i psującym się), nigdy kobieta. To
            oczywiście jedynie ich hobby po pracy w odróznieniu od cieżkich prac domowych
            kobiet :)
            Nie wspominam że pani do sprzątania obleci w parę godzin to co gospodyni domowej
            zajmuje pare dni, a umiejętność obsługi baku online oszczędza jaszcze więcej
            czasu na "płacenie rachunków". O ile wyczytałem procenty liczyło się od czasu a
            nie efektywności, panie są zaś według raportów które widziałem statystycznie
            mniej kreatywne i efektywne i miej dóbr wypracowują nawet jeśli pracują
            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_kobiety_mezczyzni_na_rynku_pracy.pdf
            • aandzia43 Re: deprecjacja męskiego wkładu 24.02.10, 11:06
              Żadna deprecjacja "męskich" zajęć okołodomowych. Bardzo cenię
              umiejętności facetów w kwestiach, które są mi kompletnie obce i w
              których się gubię. Albo są zwyczajnie zbyt uciążliwe fizycznie dla
              średniej wielkości kobietki. Ale po pierwsze: faceci nie wykonują ich
              codziennie (raczej bardzo rzadko), po drugie: kobiety biorą w tych
              czynności udział (remonty).

              Jeśli odniesiemy się do części społeczeństwa, która zarabia na
              różnych fachowców, to i tak zajęć kwalifikowanych jako typowo kobiece
              nie da się załatwić w całości przy pomocy pani do sprzątania,
              kucharki i niańki. Życie domowe toczy się całą dobę: bałagani się,
              brudzi, przygotowuje posiłki (niekoniecznie gotuje), obsługuje dzieci
              itd. Pani do sprzątania i prasowania przychodzi raz na tydzień. Gdyby
              nic nei zostało zrobione przez tydzień w celu utrzymania porządku, to
              przy kilkorgu domownikach już po trzech dniach nie byłoby gdzie
              postawić nogi na podłodze i kubka na stole. Te upierdliwe zajęcia
              domowe pomiędzy wizytami pani do sprzątania wykonuje najczęściej
              kobieta. Niańki również nie spędzają z naszymi dziećmi całej doby i
              nie są w stanie obsłużyć na zapas swoich podopiecznych. Dziecko nie
              będzie na dwunastogodzinny zapas przewinięte, nakarmione,
              wyspacerowane i zabawione.

              > Jak podróżuje po polskich zadupiach zawsze gdzieś jakiś facet
              poprawia czy
              > naprawia coś przy domu czy samochodzie (tanim i psującym się),
              nigdy kobieta. T
              > o
              > oczywiście jedynie ich hobby po pracy w odróznieniu od cieżkich
              prac domowych
              > kobiet :)

              Nie. W tym czasie jego kobieta, oprócz takich banalnych, codziennych
              prac domowych jak: gotowanie, pranie, sprzątanie i obsługa
              dzieciaków, obrabia ogródek domowy, robi przetwory, szyje, naprawia
              odzież. Robi to, czego zamożniejsza kobieta robić nie musi, bo ma
              kasę na dobra, które biedniejsza wytworzyć musi sama.
              Wychodzi mi na to, że czy więcej, czy mniej pieniędzy, zawsze jest
              jakaś część zajęć domowych, których nie da się załatwić przy pomocy
              wynajętych fachowców, a które zwyczajowo wykonuje kobieta.
              • urquhart projekcja czy rzekoma interesowność 24.02.10, 13:36
                aandzia43 napisała:

                > Żadna deprecjacja "męskich" zajęć okołodomowych. Bardzo cenię
                > umiejętności facetów w kwestiach, które są mi kompletnie obce i w
                > których się gubię.

                Jak i ja doceniam wkład kobiet.
                Podkreślam i nie przechodzę obojętnie że to porównanie jak i parę podobnych
                innych jest zrobione tendencyjnie pod założone cele dowiedzenia wykorzystywania
                kobiet. Że niby mężczyźnie opłaca się mieć rzekomą darmowa obsługę.
                Żaden znany mi facet nie kieruje się takimi kryteriami wybierając partnerkę.
                To zdecydowanie kobieca wg psychologicznych porównań cecha że atrakcyjność
                partnera mierzy się podświadomie pozycją, jego zasobami i opłacalnością związku.
                Mężczyzna ma inne kryteria.
                Mamy tu do czynienia moim zdaniem z przykładem feministycznej projekcji
                interesownego podejścia do związku.
                P.S.
                Dla niezorientowanych >>>
                Projekcja (od łac. proicere, wyrzucać przed siebie) — w psychologii jeden z
                narcystycznych mechanizmów obronnych; przypisywanie innym własnych poglądów,
                zachowań lub cech, najczęściej negatywnych.
                • aneta-skarpeta Re: projekcja czy rzekoma interesowność 24.02.10, 13:54
                  wiadomo, ze "gospodarnosc" kobiety nie jest priorytetem, ale wydaje
                  mi się ( z obserwacji), ze faceci na "dziewczyny" wybierają sobie np
                  super laski, ale na powazny zwiazek, małzenstwo to ma byc łądna (
                  ale bez przesady), ale ma byc pracowita i miec podobny pogląd na
                  zycie jak my

                  jesli facet lubi ciepło domowego ogniska ( a są tacy) to wybierze
                  taka, która lubi o to dbać ( tzn bedzie tez dbac o niego, a on o nią
                  tylko w innym wymiarze). Przymknie wtedy oko na to że nosek
                  kartofelek czy ma 5 kg nadwagi ( nie 20!) i ogólnie uwaza ja za
                  atrakcyjną, choc miewał lepsze laski:)

                  • urquhart Re: projekcja czy rzekoma interesowność 24.02.10, 15:31
                    aneta-skarpeta napisała:
                    > kartofelek czy ma 5 kg nadwagi ( nie 20!) i ogólnie uwaza ja za
                    > atrakcyjną, choc miewał lepsze laski:)

                    To ostatnie kryterium, wystarczy poczytać guru psychologii miłości Wojcieszke, on nie ma takich wątpliwości. Prędzej przymknie oko bo będzie zamroczony jak laska ostro lubi się bzykać. Statystycznie, bo zawsze jakies wyjatki są. Mężczyźni i kobiety łącząc się pary kierują się generalnie zupełnie innymi preferencjami:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,92783007,92783007,Zwiazek_to_wymiana_seksu_za_dobra_Wojciszke.html
                    • aneta-skarpeta Re: projekcja czy rzekoma interesowność 24.02.10, 18:15
                      ale on wlasnie mowi o tym, ze wybieramy sobie na partnerów zyciowych takie
                      osoby, ktore najpełniej spełniaja nasze oczekiwania zyciowe

                      faceci nie patrza tylko na zgrabny tylek. bo nawet zgrabny tylek potrafi sie
                      szybko znudzic jesli za tym nie idzie nic innego

                      znam wielu, podkreslam wielu! męzczyzn w roznym wieku, ktorzy na zony wybierali
                      sobie kobiety ciepłe, dojrzałe dla ktorych kwestie rodzinne sa istotne, ktore
                      były bardziej przecietne niz w przelotnych znajomosciach.

                      kobiety za to wybierają facetów zaradnych, a faceci z kasą prawdopodobnie są
                      bardziej zaradni niz dostarczyciel pizzy:)

                      oczywiscie jest grupa kobiet wyjatkow pieknych, zarezerwowana dla panów
                      wyjątkowo bogatych- ale generalnie swiat ludzi bardzo, bardzo zamoznych rzadzi
                      sie innymi prawami, bo oni nie matrwią sie kto obiad ugotuje i czy bedzie komu
                      nianczyc dziecko

                      dodatkowo zauwazylam analogie, ze kobiety wyjatkowo atrakcyjne maja duzo wiecej
                      porblemów z facetami niz te dziewczyny zadbane, ale przecietne, którym łatwiej
                      jest utrzymac stały związek w fazie szczescia i zrozumienia

                      tak jak juz zauwazylismy w jakims innym watku, kobieta piekna często wychodzi z
                      załozenia, ze jej piekno jest wystarczające wiec nie musi nic więcej (
                      oczywiscie sa wyjątki, ale jakos musze zgeneralizowac). kobeta [przecietna musi
                      sobie na ta atrakcyjnosc zarobic w inny sposób, a o zwiazek opłaca jej sie dbac.
                      to samo dot mezczyzn

                      tak jak facet jest bardzoo przystojny to niewiele potrzebuje zeby wyrwac
                      kobiete, a ten sredniak kombinuje jakby tu podbic swoje atuty i okazuje sie ze
                      \ci przecietni meżczyzni często maja więcej do zaoferowania

                      inna kwestia, ze osoby bardzo atrakcyjne, przez świadomosc swej atrakcyjnosci
                      mogą lekko egoistyczni i mają postawe roszczeniową, a wyjatkowa dbałośc o siebie
                      moze wskazywac na zapedy mocno egoistyczne
                      \oczywiscie jest to bardzo mocne uproszczenie i zawsze wazna role odgrywa
                      kwestia seksualna:)
                • aandzia43 Re: projekcja czy rzekoma interesowność 24.02.10, 18:50
                  > To zdecydowanie kobieca wg psychologicznych porównań cecha że
                  atrakcyjność
                  > partnera mierzy się podświadomie pozycją, jego zasobami i
                  opłacalnością związku
                  > .
                  > Mężczyzna ma inne kryteria.

                  Że niby taki szlachetny w swych wyborach? Daj spokój. Wszyscy
                  kierujemy się w swoich wyborach opłacalnością. Zasobami na zachętę
                  dysponujemy różnymi. Wykształcenie, charakter, zdolności, uroda,
                  odziedziczone dobra materialne i kulturalne. Zawsze i wszędzie
                  liczyło się, jaki posag wnosi panna młoda. Biedna dziewczyna miała
                  nikłe szanse na zamążpójście i właściwie żadne na korzystne
                  zamążpójście. Jeśli była ładna szanse na ślub nieco tylko rosły.
                  Mocno rosły za to szanse na zostanie kochanką bogatego pana.
                  Wasze "szlachetne" wybory kończyły się na wybieraniu kochanek. Żony
                  wybierało się zawsze i wszędzie z innego klucza. Wyjątki były
                  oczxywiście. Wyjątki.
                  Ostatnimi czasy wybieramy sobie sami partnerów na życie. Nadal
                  robimy to w ramach swojej klasy społecznej i półki finansowej. Nic
                  się nei zmieniło. I sorry, mezalianse nadal nie zdarzają się zbyt
                  często. Ani w jedną, ani w drugą stronę. A jeśli chodzi konktetnie o
                  mężczyzn... No cóż, zdarzyło mi się na przestrzeni mojego życia być
                  świadkiem głośnych rozmyślań kilku panów na temat: dlaczego opłaca
                  mi się poślubić tę kobietę? Walory cielesne były brane pod uwagę, a
                  i owszem. Ale to nie było główne kryterium.
                  • aneta-skarpeta Re: projekcja czy rzekoma interesowność 25.02.10, 09:35
                    na wsi do tej pory pokutuje dość często zasada " aby robotna była"

                    :D
                    • urquhart Re: projekcja czy rzekoma interesowność 25.02.10, 10:01
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > na wsi do tej pory pokutuje dość często zasada " aby robotna była"

                      Fakt. Nie raz słyszałem. Ale od kogo? Nie wśród mamuś oceniających kandydatki? Bo faceta z takim tekstem który by wyjechał nie pamiętam.
                    • aandzia43 Re: projekcja czy rzekoma interesowność 25.02.10, 16:45
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > na wsi do tej pory pokutuje dość często zasada " aby robotna była"
                      >
                      > :D

                      Ta zasada obowiązuje wszędzie, nei tylko na wsi. Inaczej się tylko
                      formułuje swoje oczekiwania. Odpowiednik "robotności" wiejskie
                      kobiety w klasie średniej to dobry zawód, pracowitość w ramach tego
                      zawodu, ambicje związane i z zarobkowaniem, i rozwojem zawodowym; jak
                      również inteligencja ogólna, obycie towarzyskie pozwlające nei tylko
                      spędzać miło czas, ale również istnieć jako para w stosownych
                      kręgach. Jakoś nie zauważyłam, by panowie lekarze i nauczyciele
                      żenili się z tipsiarami, chociaż czasem chętnie z nimi sypiają. Nawet
                      małżeństwa lekarz-pielęgniarka są rzadkością.
          • aneta-skarpeta Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 24.02.10, 09:06
            u nas z remontami jest podobnie- remonty ktore mozemy robic, robimy
            wspolnie, albo kogos najmujemy

            samochod w wiekszosci on, choc to ja jezdze- ale nie oszukujmy sie,
            jezdzi na myjnie, i odkurza szybko. Nie codziennie;)

            naprawy- niestety chęci to on ma, ale brak mu umiejętnosci wiec
            jezdzi do kumpla do warsztatu nawet z drobiazgami, albo cos
            podługie z moim bratem- częstotliwość raz w roku:)

            • kawitator Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 24.02.10, 11:10
              Cały ten podział, liczenie co kto i ile jest bez sensu
              Znany terapeuta Andrzej Wiśniewski napisał
              cytuję tak z głowy
              Fajne są tez związki gdzie śmieci wynoszą się same i pies sam wyprowadza

              Tak powinno być Dzisiaj robię to a jutro coś innego Jeżeli widzę że moja pada na kły to się biorę do roboty i robię to co akurat jest do zrobienia niezależnie czy zwykle to należy do mnie I na odwrót jak po powrocie ręce do domu mi się trzęsą z nerwów całego dnia to biorę psa i na spacer a po powrocie ze zdziwieniem widzę ze to co miałem zrobić zrobiło się samo ;-)
              Moi drodzy empatia, umiejętności i wzajemne zrozumienie oraz traktowanie partnera jak człowieka i leci
            • kawitator Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 24.02.10, 11:10
              Cały ten podział, liczenie co kto i ile jest bez sensu
              Znany terapeuta Andrzej Wiśniewski napisał
              cytuję tak z głowy
              Fajne są tez związki gdzie śmieci wynoszą się same i pies sam wyprowadza

              Tak powinno być Dzisiaj robię to a jutro coś innego Jeżeli widzę że moja pada na kły to się biorę do roboty i robię to co akurat jest do zrobienia niezależnie czy zwykle to należy do mnie I na odwrót jak po powrocie ręce do domu mi się trzęsą z nerwów całego dnia to biorę psa i na spacer a po powrocie ze zdziwieniem widzę ze to co miałem zrobić zrobiło się samo ;-)
              Moi drodzy empatia, umiejętności i wzajemne zrozumienie oraz traktowanie partnera jak człowieka i leci
              • songo3000 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 24.02.10, 13:34
                I jeszcze jakieś luz do tego. Niektóre sprawy jak sobie postoją (a my wspólnie na nie z perspektywy tapczanu popatrzymy) to rzeczywiście same się zrobią :)
                • aneta-skarpeta Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 24.02.10, 13:50
                  albo przywyknie się do ich istnienia:) np do oderwanego kawałka
                  listwy przy suficie w przedpokoju

                  nikt tam nie siedzi, nie patrzy na to to i oka nie denerwuje:D

        • zakletawmarmur Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 28.02.10, 09:25
          > Tendencyjne, naprawy domowe, remonty, wkład pracy przy wspólnym
          samochodzie czy
          > m kobiety się nie zajmują zostało pominięte i zakwalifikowane
          pewno do przyjemn
          > ości i hobby faceta a nie "prac domowych" :)

          U mnie w domu wszelkie remonty robiła mama. Miała takie zacięcie:-)
          Meble składaliśmy sobie sami (ja, mama, brat). Ojciec -manualnie
          upośledzony- czasami próbował się wykazać naprawiając cośtam, ale
          kończyło się stwierdzeniem "tego nie dało się zrobić, nawet
          specjalista by sobie nie poradził". Już kiedy widziałam jak sięga do
          szafki z narzędziami, wiedziałam, że będą jaja.
          Do poważniejszych napraw pralki, piecyka, wszystkich rodzajów
          poważniejszych prac remontowych (płytki) braliśmy specjalistów. Na
          śląsku byli najlepsi i najtańsi specjaliści w PL, nikt przy zdrowych
          zmysłach nie ryzykował:-)

          Zauważ, że np. robienie przetworów, swetrów na drutach, czy obrusów
          na szydełku też nie zostało uwzględnione:-)
          • aandzia43 Re: Podzial prac domowych w polskiej rodzinie 28.02.10, 13:57
            > Zauważ, że np. robienie przetworów, swetrów na drutach, czy
            obrusów
            > na szydełku też nie zostało uwzględnione:-)

            Jak również obrabianie domowego ogródka (jeśli takowy jest), z
            którego wszyscy domownicy zjadają owoce i warzywa, naprawy odzieży i
            innych szmat używanych w domu. Kiedyś, kiedy nie było ciuchlandów
            dla biedniejszych i niezliczonej ilości sklepów z nową konfekcją dla
            tych z jakimiś pieniędzmi, kobiety szyły ubrania dla rodziny.
            Pisałam o tym parę pięterek wyżej.
            Zaklęta, miałam identycznie w domu, jeśli chodzi o wywiązywanie się
            tatusia z tzw. męskich obowiązków. Mój tatuś nie był manualnie
            upośledzony, był po prostu leniwy. Mama nie miała zacięcia
            technicznego, tylko rozpaczliwą potrzebę posługiwania się nie
            zepsutym żelazkiem, pralką, kontaktem w ścianie, drzwiami od szafy,
            zamkiem w dzwiach i potrzebę pomalowanego raz na parę lat
            mieszkania. Nauczyła się więc jako tako dokonywać mniej
            skomplikowanych napraw i wynajdywać fachowców do tych cięższych i
            bardziej wyrafinowanych, z czym łatwo nie było, bo czasy były dawne
            i dobrzy fachowcy nie pchali się drzwiami i oknami do klientów. Z
            efektów jej zabiegów korzystali oczywiście wszyscy domownicy. Nie
            było to jakieś wyjątkowo patologiczne, jeśli chodzi o zaangazowanie
            w prace domowe małżeństwo;-) Mam wrażenie, że jest i było więcej
            facetów nie wywiązujących się ze swoich traducyjnie ujętych
            okołodomowych powinności, niż kobiet z tych powinności się nie
            wywiązujących. I nie tłumaczyłabym tu mężczyzn tym, że nie mają
            potrzeb z domem związanych, bo dom i dzieci to tylko kobieca
            potrzeba. Nawet ci nie dokładający się wysiłkiem do budowania domu i
            rodziny skwapliwie korzystają z wytworzonych przez kobietę dóbr
            materialnych i niematerialnych.
            • urquhart związek wymaian usług seksualnych na domowe 13.03.10, 10:45
              aandzia43 napisała:
              > I nie tłumaczyłabym tu mężczyzn tym, że nie mają
              > potrzeb z domem związanych, bo dom i dzieci to tylko kobieca
              > potrzeba.

              To w takim razie jeszcze naukowe podejcie do zwiazku wymiany usług seksualnych-oczekiwań mężczyny, na usługi domowe-oczekiwania kobiety:

              "Badania* pokazały, że większość mężczyzn uważa większość kobiet za atrakcyjne w jakimś sensie, podczas gdy większość kobiet ma na temat mężczyzn odmienne zdanie – konkludują autorzy, którzy są profesorami psychologii na University of Texas.(...). 84% przyznało, że seks zapewnia im spokojne życie lub pomoc w wypełnianiu obowiązków domowych. W badaniu okazało się, że wiele kobiet współżyje z powodów czysto egoistycznych – by otrzymać materialne lub finansowe wsparcie."
              *Cindy Meston i David Buss, „Why Women Have Sex”
              • zakletawmarmur Re: związek wymaian usług seksualnych na domowe 14.03.10, 12:07
                > wypełnianiu obowiązków domowych. W badaniu okazało się, że wiele
                kobiet współży
                > je z powodów czysto egoistycznych – by otrzymać materialne lub
                finansowe
                > wsparcie."

                Jakich k***a egoistycznych!!! Egoistycznie to by było, gdyby miały
                oczekiwania a nie chciały nic z siebie dać! To bardzo sprawiedliwe
                rozwiązanie:-)

                No i Wy panowie jesteście podobnie egoistyczni. Też pieniądze na
                kobiety wydajecie tylko wtedy, gdy chcecie nas do łóżka zaciągnąć:-)
                Zapraszacie nas do restauracji, kina, knajpy nie dlatego, że chcecie
                mieć towarzystwo lub zrobić nam przyjemność. W duchu liczycie, że
                panienka w końcu wam da. Jak mylisz, którą kobietę typowy mężczyzna
                będzie obsypywał prezentami? Tą, na którą czuje, że musi sobie
                zasłużyć. Gdyby panienka była chętna i gotowa to myślisz, że facet
                chciałby jej sprawiać przyjemność tak samo często?

                Kiedyś taki jeden koleś, zaproponował mi, żeby pojeździła z nim po
                świecie, bo brakowało mu towarzystwa (twierdził że wszystko
                funduje). Ciekawa jestem, czy faktycznie chodziło mu tylko o
                zwiedzanie:-) Pewnie, gdybyśmy się wybrali do tego Paryża i na
                miejscu zorientowałby się, że mu nie dam, to zostawił by mnie tam na
                pastwę losu:-) Ewentualne "kulturalniejszy typ" wróciłby wkurzony i
                narzekałby gdzieś na forum, że kobiety to egoistyczne, myślące tylko
                o kasie naciągaczki:-)

                Gdybyście:
                - pieniędzy nie traktowali jako narzędzia do osiągnięcia celu w
                postaci seksu, tylko ewentualnie narzędzie, do sprawienia
                przyjemności ukochanej (kwiaty, restauracja, wycieczka, poczucie
                bezpieczeństwa, blablabla)
                -nie oczekiwali od kobiet seksu, gdy nie mają na to ochoty

                to może i kobiety seks traktowałyby w innych kategoriach?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja