kutuzow
22.02.10, 22:26
Ponieważ w poście "Czy wygląd ma naprawdę takie znaczenie"
forum.gazeta.pl/forum/w,15128,106826440,106826440,do_mezczyzn_Czy_wyglad_ma_naprawde_takie_znaczeni.html
skończyła się już "drabinka", pozwolę sobie przenieść całą tą
rozmowę o "niedojrzałych" facetach w nowe miejsce. Wiele osób
poruszyło różne aspekty -efekt jest taki, że zaczynamy porównywać
jabłka do pomarańczy wkurzając się że nie są takie same. Może tutaj
uda się wprowadzić małe uporządkowanie.
Zacznę od decyzji o dziecku.
Moim zdaniem można wyróżnić:
1. Oboje partnerzy/małżonkowie pragną tak samo dziecka (wariant
optymalny).
Tutaj sprawa jest prosta. Skoro podjęto świadomie wspólną decyzję o
dziecku - oboje powinni brać czynny udział w jego wychowaniu.
Zupełnie inną sprawą jest zaś to jak oni sobie podzielą te
obowiązki. Może będzie to podział 50/50 każdej czynności (raz
przewija on, raz ona), a może będą woleli podział bardziej
tradycyjny, gdzie on zarobi na niańkę do dziecka którą odciąży
małżonkę, lub np. Może być tak, że żona chce spędzać czas z
dzieckiem znacznie dłużej niż przewidziany urlop macierzyński, za to
mąż utrzymuje dom, żonę i dziecko.
Mam wrażenie że Panie nie dostrzegają, że ten ostatni wariant jest
także podziałem obowiązków. Jedynym uznanym podziałem na tym forum
wydaje się być wariant 50/50.
Ciekawy jestem tylko czy Panie które mieszkają w domu jednorodzinnym
(gdzie są dodatkowe prace związane z jego eksploatacją) lub mają
wspólny samochód, także tak pilnie trzymają się podziału prac na
50/50. Tj raz mąż czyści rynny i kosi trawę, raz żona. Raz facet
wymienia olej i zmienia opony, raz żona. Czy wolicie może rzeczy na
których się nie znacie, lub nie czujecie zbyt pewnie (jak wymiana
oleju) zlecić specjaliście? (w przypadku dziecka - niańce).
2. Wariant drugi -jedno z partnerów/małżonków pragnie dziecka, a
drugie ulega tej prośbie.
Zazwyczaj króluje tutaj układ gdzie partnerka czując presję wieku
lub środowiska zaczyna naciskać na partnera. Ten staje przed
sytuacją "przegrany-przegrany" (lose-lose situation).
Może
a) nie zgodzić się i wtedy oznacza to zazwyczaj koniec związku
b) zaryzykować i zgodzić się i ponieść konsekwencję.
Nie bronię takich facetów którzy wybrali opcję "B" po czym
stwierdzili że ich to jednak nie bawi. Uważam że oni faktycznie są
niedojrzali - inna sprawa to fakt że trzeba być mocnym żeby nie ulec
i wybrać odp "A" godząc się na koniec związku.
Jak pokazuje art o czynnikach ryzyka wpływających na związek, ten
wariant może się zakończyć rozstaniem/rozwodem:
" Natomiast kobiety, które chciały mieć dzieci (niezależnie od tego,
czy pierwsze, czy kolejne dziecko) bardziej niż ich partnerzy, były
bardziej skłonne do decyzji o rozwodzie. W drugą stronę - gdy
mężczyźni pragnęli potomstwa bardziej – ryzyko rozstania nie było
już aż tak duże."
Oczywiście jest jeszcze wariant gdzie to facet zabiega o to żeby
kobieta zaszła w ciążę - wg mnie w większości wynika to z
chęci "usidlenia" kobiety. Na zasadzie z dzieckiem to mi już nie
będzie podskakiwała. Dla mnie jest to równie chory i godny
napiętnowania wariant jak ten poniżej (nr 3).
3. Kobieta decyduje sama nie biorąc pod uwagę faceta. Taka "wpadka"
wspomagana.
Wbrew temu co napisała tu jedna z Pań - realny jest taki przypadek.
Patrząc po moich znajomych - powiedziałbym że dość częsty.
Słyszałem także rozmowy kobiet (o forum nie wspomnę) gdzie Panie
zalecały wariant "pomocy szczęściu" argumentowały to tym że facet
sam to się na pewno nie zdecyduje nigdy, a jak się już urodzi to na
pewno pokocha. Potem jest tylko zdziwienie gdy decyzja kończy się
inaczej.
Chciałem od razu zauważyć iż w tym przypadku mężczyźni i kobiety
mają ogromną dysproporcję jeśli chodzi o dostępne metody
antykoncepcji. O ile Panie mogą stosować wygodne środki hormonalne -
o tyle Panom pozostaje jedynie prezerwatywa. Z racji jej niewygody
często jest zastępowana innymi środkami -czyli de facto facecji
oddają kontrole kobietom w tej kwestii.
Łatwo sobie wyobrazić jak zmieni się sytuacja par gdy uda się kiedyś
wynaleźć pigułkę dla facetów.
W tym przypadku nie rozumiem biadolenia kobiet, że facet nie pomaga
przy dziecku (w które go wmanewrowały).
Od razu uprzedzając atak powiem że dla mnie klasyczna wpadka, różni
się od takiej wpadki "specjalnej" mającej zmobilizować faceta w roli
ojca, tak jak w Kodeksie Karnym mamy Nieumyślne spowodowanie śmierci
w wypadku i Zabójstwo z premedytacją. W tej pierwszej "wpadce"
ciężko mówić o winie i jej skutki ponoszą oboje. W tej
drugiej "wspomaganej wpadce" ja widzę to dość jednostronnie.
Osobiście w takim przypadku wybrałbym pewnie wariant rozstania i
alimentów, to pewnie dla tego że w życiu kieruję się zasadą "nie
negocjowania z terrorystami" (także emocjonalnymi) - jak do tej
pory sprawdza się znakomicie.
Zazwyczaj gdy raz ulegnie się jakiemuś ultimatum w kluczowej
sprawie (ślub, dziecko itp), pojawiają się kolejne coraz mniejsze i
mniejsze.