Dodaj do ulubionych

jak to możliwe, że mężczyzna nie chce seksu???

04.03.10, 11:33
Od niedawna jestem na tym forum i jak bum cyk cyk nie mogę zrozumieć jednej
rzeczy. Jak to jest, że mężczyzna (zdrowy, zakładam) może nie mieć ochoty na
seks? Kobieta - są różne sytuacje - dzieci, okres, kompleksy itd, różnie z tym
bywa, ale facet??? Ile się słyszy, że idzie do burdelu, czy chodzi na boki,
bo żona nie chce, seks bez miłości no problem, więc żyłam w przekonaniu, że
facet po prostu tak ma, że chce i już, a niechęć do seksu to ewentualnie
problem kobiet. Czy świat i gatunek ludzki się zmienia na naszych oczach?
Pytanie głównie do Panów, choć boję się, że z odpowiedzią będzie trudno, bo na
tym forum widzę głównie osoby, które narzekają na brak seksu u parnera i nie
ma takich w stylu "ja nie chcę seksu, a ona chce, co robić".

Byłam już w takim związku, ostatni rok praktycznie bez seksu, a jeśli już,to
inicjowany przeze mnie, ale to była sprawa choroby, depresji, nie ważne. Ja
mówię o zdrowych ludziach. W życiu nie chciałabym wylądowac w takim czymś
drugi raz, za bardzo siebie lubię.
Obserwuj wątek
      • mko2010 Re: Ach te babskie imaginacje :) 04.03.10, 11:55
        Nie mówię że zawsze, bez przerwy, wszędzie i z każdą. Mam na myśli sytuacje,
        kiedy 30 latek (!!!) od 3 lat nie uprawia seksu z własną żoną (przed ślubem
        chyba było inaczej, co?) Albo woli komputer i konsolę niż własną kobietę.
        • triss_merigold6 Re: Ach te babskie imaginacje :) 04.03.10, 12:10
          Bywają nałogowcy wirtualnego porno, którzy tak naprawdę nie
          przepadają za żywymi kobietami. Reagują jak zdziwione nastolatki,
          które edukację seskualną odebrały oglądając w internecie i pierwszy
          raz w życiu uprawiają seks z prawdziwą kobietą:
          "Ooo, to TAM tez są włosyyyyy??? Ooo, to cipka nie przypomina
          makaronu muszelka, tylko ma takie brzydkie wargi sromowe mniejsze i
          większe? Ooooo, to piersi mogą być jedna większa druga mniejsza i
          nie sterczą nieruchomo? Oooo, to kobieta wydziela zapach?
          I konkluzja większości takich panów: "OOHYYDAA, wracam do trzepania
          wacka przy pornolach."
          Myślę, że niektórzy powinni rzeczywiście zostać przy trzepaniu
          wacka, bo łatwiej, wygodniej, szybciej jest uprawiać samogwałt i ani
          się człowiek nie zmęczy, ani nie spoci i nie jest narażony na
          szokujące widoki.
          • zonazdradzona Re: Ach te babskie imaginacje :) 04.03.10, 12:58
            ale nałogowiec wirtualnego porno to nie jest zdrowy człowiek, nałóg
            to choroba a w wątku była mowa o zdrowych facetach

            myślę,że jednak znaczna część tych facetów którzy nie mają ochoty na
            seks, mają jakieś zaburzenia fizyczne bądź emocjonalne (lub kochankę)
            chociaż jak mój miał kochankę to nie wzbraniał się przed seksem ze
            mną (nie wiem co prawda czy to powód do radości)

            ja też do momentu wejścia na forum myślałam, że to tylko
            kobiety "boli głowa" a każdy facet w związku chce seksu, im więcej
            tym lepiej

            dzięki nowo zdobytej wiedzy doceniłam, że mój mąż praktycznie zawsze
            ma ochotę a jak nie ma to nie trzeba wiele żeby zaczął mieć
            przez tyle lat nie wiedziałam jaka szczęściara ze mnie;)
            • aandzia43 Re: Ach te babskie imaginacje :) 04.03.10, 13:14
              > dzięki nowo zdobytej wiedzy doceniłam, że mój mąż praktycznie
              zawsze
              > ma ochotę a jak nie ma to nie trzeba wiele żeby zaczął mieć
              > przez tyle lat nie wiedziałam jaka szczęściara ze mnie;)

              Ja dzięki forum doceniłam, że mój mąż nie jest wielbicielem porno i
              nałogowym masturbantem i większość swych erekcji kieruje w moim
              kierunku. Ich ilość zaspokaja moje libido i kobiece ego;-)
            • krzysztof-lis Re: Ach te babskie imaginacje :) 05.03.10, 21:02
              > myślę,że jednak znaczna część tych facetów którzy nie mają ochoty
              > na seks, mają jakieś zaburzenia fizyczne bądź emocjonalne (lub
              > kochankę)

              Ja myślę, że znaczna część tych facetów, którzy nie mają ochoty na seks, ma
              spasioną/zapuszczoną/z odpieluchowym zapaleniem mózgu żonę.
    • symmetryisall Re: jak to możliwe, że mężczyzna nie chce seksu?? 04.03.10, 13:01
      Przyznam szczerze, że mnie to też zastanawia. Superprawda powiedziałby coś o
      zupie pomidorowej, ale trzymając się porównań kulinarnych, dla mnie to trochę
      tak, jakby przestać jeść w ogóle, bo zupa pomidorowa zbrzydła. No ja nie wiem
      jak inni, ale wolałbym wpieprzać zupę pomidorową do końca życia, niż zdechnąć z
      głodu.

      Tyle że zastanawia mnie tu też, czy kluczowe nie jest tu to, co zaznaczyłaś - że
      chodzi o mężczyzn zdrowych. Czy faceta wypranego z popędu płciowego można uznać
      za zdrowego?
      • mko2010 Re: jak to możliwe, że mężczyzna nie chce seksu?? 04.03.10, 13:10
        Przenośnia z pomidorową jest bardzo celna. Jeśli chodzi o drugą część Twojej
        wypowiedzi - zauważ, że są tacy, co kiedyś bzykali jak nakręceni, a potem nie
        chcą, nie potrzebują, wolą buziaka i komputer itd. Pomijam sprawy zdrowotne,
        które trzeba leczyć i fazy związku, również w łóżku.

        Nie mogę zastosowac tu teorii, że widziała baba, co brała, bo np. brała super
        ogiera, a tu po jakimś czasie ogier zamienia się w pluszaka. I często, co
        najgorsze, zwala winę na kobietę, bo ona chodzi w dresie, albo ma parę kg
        więcej, a sam ... szkoda gadać.
      • songo3000 Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 13:48
        Sorry, teraz to już pierdzielisz jak potłuczony :)

        Jak zupa 'pomidorowa' zbrzydła a nie stołujemy się 'na mieście' to nikt nie zdycha z głodu.
        Zupka instant 'z torebki' może jest i słabawa ale:
        - mogę ją zrobić kiedy tylko jestem 'głodny'
        - jest bardzo tania
        - za każdym razem może być INNA
        - wybieram co i gdzie chcę zjeść

        Jak już relatywizujemy to z w miarę kompleksowo, ok?

        BTW. Człowiek aseksualny to dla mnie też dziwadło. To nie znaczy, że jest 'chory' i kwalifikuje się na 'terapię'. Echh ludzie, ludzie...
        • triss_merigold6 Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 13:57
          Swego czasu sporo było artykułów o aseksualnych. Wcale nie chcą się
          leczyc, nie uważają się za chorych czy nienormalnych. Zrzeszają się
          i chcą być postrzegani jako ludzie o odmiennych potrzebach
          seksualnych, nie pozbawieni jednak potrzeby uczuć i tworzenia
          związków. Dla mnie to defekt. Ślepy zaułek ewolucyjny, bo kompletny
          brak potrzeb seksualnych prowadzi do wyeliminowania swojego dna z
          konkursu na przetrwanie.
          • glamourous Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 14:16
            triss_merigold6 napisała:

            > Swego czasu sporo było artykułów o aseksualnych. Wcale nie chcą się
            > leczyc, nie uważają się za chorych czy nienormalnych.


            Ale dlaczego mowimy tu o aseksualnych? Autorka watku nakreslila przeciez obraz
            faceta, ktory "kiedys", czyli na poczatku zwiazku bzykal jak nakrecony, a
            dopiero kilka lat po slubie pomidorowka mu obrzydla i woli kompowa masturbacje.
            Nie pasuje mi to do etykietki "aseksualny", no, bo skoro kiedys bzykal, a teraz
            sie onanizuje, to IMO jest jak najbardziej seksualny, tyle ze nie w kierunku zony...

            Ja mysle, ze tutaj raczej chodzi o kryptopoligamistow. Facetow, ktorych nijak
            nie kreci ta sama kobieta przez X lat. Kreci dopoki jest w miare swieza i
            nieopatrzona. Po kilku latach zaczynaja jednak postrzegac swoja kobiete jako
            teren tak na wylot znany, udomowiony i tak dalece "wyeksploatowany", ze seks z
            nia nie stanowi dla nich zupelnie zadnej atrakcji. Dlatego wola porno, zawsze to
            swiezyzna dla oczu, inne bodzce, ucieczka od ciagle tego samego, zoninego
            cialka. Dobrze tu pasuje porownanie Songo 'zupa pomidorowa vs zupki instant'. Bo
            chociaz zupki instant sa obiektywnie mniej pozywne i mniej autentyczne, to
            jednak daja facetowi to, czego on jest najbardziej spragniony - roznorodnosc
            oraz bogactwo smakow do wyboru do koloru ;-)Innosc po prostu.

            Ja wiec stawiam na kryptopoligamie, o ktorej sam zaintnteresowany nie musial
            wiedziec w momencie zawierania stalego zwiazku.
            • triss_merigold6 Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 14:23
              No zgoda i co? Pochylić się nad takim ze zrozumieniem? Przyjąć do
              wiadomości, że pani się opatrzyła i teraz może ewentualnie sama
              nabyć wibrator i korzystać z drugiego kompa? Urządzać w sypialni one
              woman show licząc na to, że jednak się zainteresuje?
              W sumie ciekawy problem.
              • krzysztof-lis Re: Bzdury aż furkocze. 05.03.10, 21:04
                > No zgoda i co? Pochylić się nad takim ze zrozumieniem? Przyjąć do
                > wiadomości, że pani się opatrzyła i teraz może ewentualnie sama
                > nabyć wibrator i korzystać z drugiego kompa?

                Nie, przecież ogólnie wiadomo, że facet w związku ma obowiązek czuć pociąg do żony.

                Trzeba tylko ten obowiązek wyegzekwować.

                Jak się chce mieć pociąg ze strony własnego faceta, to trzeba na niego
                zapracować. :)
          • songo3000 Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 14:27
            Idąc Twoim tokiem rozumowania: defekt->ślepy zaułek->złe geny->zbyteczność ewolucyjna...
            ...a stąd już blisko, bliziutko do: ->zbędność społeczna->eliminacja nieunormowanych.

            Wiesz, to już było, parę razy zresztą. I jeszcze będzie :(

            Aha. Zdaję, się z racji 'defektów światopoglądowo-prokreacyjnych' mam się ustawić z połowicą w kolejce do wagonów pociągu relacji Warszawa-'obóz pracy'. Wszystkim aktywistom marzącym o załadowaniu mnie tam widłami - niedoczekanie :) Szybciej w ramach protestu się w centrum handlowym wysadzę, hehe.
            • triss_merigold6 Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 14:32
              Ale dlaczego? Mają wrodzony defekt. Tak jak transi czy osoby z
              wadami genetycznymi. Nie są szkodliwi (o ile nie próbują związków z
              osobami obdarzonymi jednak jakimś popędem seksualnym), są inni. IMO
              czymś innym jest świadoma decyzja dotycząca braku dzieci a czymś
              innym wrodzony brak reakcji seksualnych.
              • songo3000 Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 14:42
                Żeby mówić o defekcie musisz odnieść się do jakiejś bazy, normy konkretnie. I tu zabawa się zaczyna. Przypomnę tylko, że naukową normą (jacy sponsorzy taka i nauka - jakie to ponadczasowe :) było kiedyś traktowanie czarnych jako nie-ludzi tylko takie lepiej rozwinięte małpeczki. Normą, też naukową było wrzucenie do jednego wora o nazwie podludzie, Słowian, Żydów, Cyganów, Franków i innych 'podejrzanych rasowo'. Ba, Ci w miarę umiarkowani mówili nawet: "ok, mają wrodzony defekt ale nie są szkodliwi. To może na Madagaskar z nimi..."

                Na zarzucam Ci faszyzmu. Wskazuję tylko do czego doprowadziły/prowadzą takie nuty w rozumowaniu.
        • symmetryisall Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 14:14
          Czekaj czekaj, bo nie do końca to dla mnie jasne. Zupka instant w tym porównaniu
          to co ma być? Prostytutka? Onanizm? Jeśli prostytutka, to raczej "obiad na
          mieście", jeśli onanizm, to raczej nie "za każdym razem INNA".

          Nie mówię tu też o tzw "aseksualności", tylko o sytuacjach zaniku popędu w
          trakcie trwania związku.
            • symmetryisall Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 15:08
              Łomatko, setki razy. Ale dla mnie to był zawsze SUBSTYTUT prawdziwego seksu, w
              sytuacji jego niedostępności z tej czy innej przyczyny. Jak tylko pojawiało się
              "the real thing" w satysfakcjonującym natężeniu, Renia Grabowska i pornosy szły
              w odstawkę. Dlatego trudno mi pojąć, że dla kogoś seks z żywą kobietą może być
              aż tak przykry, że woli się trzepać przy komputerze. Freaky.
              • triss_merigold6 Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 15:14
                W sumie jest to generalnie dość śmieszne: dorosły, pełnosprawny
                facet, którego dominującą formą pożycia seksualnego jest pożycie z
                pikselami. Kobieta nawet nie bardzo ma jak z tym rywalizować, bo to
                cokolwiek upokarzające.
                Również dzięki forum doceniam fakt, że mój chłop albo nie interesuje
                się internetowym porno albo robi to na tyle dyskretnie, że nic mi o
                tym nie wiadomo.
                  • triss_merigold6 Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 21:00
                    Będę sie jednak upierać, że chociaż można porno traktować jako
                    afrodyzjak, inspirację czy swoisty instruktaż, to niewiele jest
                    kobiet, które zechcą z wirtualem rywalizować. Pokazywać panu, że
                    ona - żywa - potrafi więcej, lepiej, inaczej. Nie chodzi o chęć czy
                    brak chęci urozmaicania, tylko o to, że IMO to upokarzające. Mniej
                    więcej tak samo jak rywalizacja z pannami z agentury czy tirowkami.
                    • songo3000 Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 22:41
                      Odpowiedz mi na pytanie. Dlaczego facet miałby wybrać seks z kobietą która nie zechce:
                      > Pokazywać panu, że
                      > ona - żywa - potrafi więcej, lepiej, inaczej
                      czyli jest zdecydowanie słabsza od zwykłego pornosa?
                      • krzysztof-lis Re: Bzdury aż furkocze. 05.03.10, 21:06
                        > Odpowiedz mi na pytanie. Dlaczego facet miałby wybrać seks
                        > z kobietą która nie zechce:
                        > > Pokazywać panu, że
                        > > ona - żywa - potrafi więcej, lepiej, inaczej
                        > czyli jest zdecydowanie słabsza od zwykłego pornosa?

                        A powinien!
                        • czarownica77777 Re: Bzdury aż furkocze. 07.03.10, 19:15
                          Jestem kobietą jednak przyznaję panom rację.Mężczyzni są wrażliwi , doskonale
                          wyczuwają kiedy kobieta nic nie czuje lub udaje.To nie jest zabawne ani
                          podniecające.To tak jakby kobieta hetero miała uprawiać seks z kobietą ble...Tak
                          naprawdę to nie ma znaczenia czy kobieta jest taka czy owaka, wystarczy by
                          naprawde lubiła seks, umiałą się nim cieszyć.Czytając te komentarze odnosze
                          wrażenie że nie wszyscy wiedzą o czym piszą czyli tego nie czują.
              • pabello41 Re: Bzdury aż furkocze. 12.09.20, 11:42
                symmetryisall napisał:

                > Łomatko, setki razy. Ale dla mnie to był zawsze SUBSTYTUT prawdziwego seksu, w
                > sytuacji jego niedostępności z tej czy innej przyczyny. Jak tylko pojawiało się
                > "the real thing" w satysfakcjonującym natężeniu, Renia Grabowska i pornosy szły
                > w odstawkę. Dlatego trudno mi pojąć, że dla kogoś seks z żywą kobietą może być
                > aż tak przykry, że woli się trzepać przy komputerze. Freaky.

                ja mojemu mężowi gdy miał problemy z seksem a nie chciał sam nic z tym zrobić dodawałam do jedzenia takie tabletki na zwiększenie popędu Prosent 600 i dopiero to go ruszyło z przed telewizora. Z tego co czytałam ten specyfik był kiedyś stosowany do pokrywania klaczy a teraz jest słabsza wersja dla ludzi ale o czym sama się przekonałam bardzo skuteczna.
          • glamourous Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 14:21
            symmetryisall napisał:

            > Czekaj czekaj, bo nie do końca to dla mnie jasne. Zupka instant w tym porównani
            > u
            > to co ma być? Prostytutka? Onanizm? Jeśli prostytutka, to raczej "obiad na
            > mieście", jeśli onanizm, to raczej nie "za każdym razem INNA".


            No jak to nie inna? Symetry, piszesz jak ktos kto sie nigdy nie onanizowal ;-))
            No, przeciez sam pisales o fantazjowaniu o cycatych Slazaczkach jako
            alternatywie dla oferty zony ;-)) Internet oferuje przeciez rozne "podkladki
            onanizacyjne", ze sie tak wyraze : facet moze sie masturbowac pod brunetke,
            blondynke, z cyckami, bez - ma milardy wariantow do wyboru do koloru.
            Nawet jezeli facet onanizuje sie w kilblu czy pod prysznicem, w wyobrazni moze
            robic to z cala plejada kobiet. I o to chodzi z ta roznorodnoscia zupek instant.
            Nalogowym onanistom nie chodzi przeciez w masturbacji o sama reke, to nie ona
            jest atrakcyjna. Oni swoj seks maja w wyobrazni.
            • kompresor666 Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 22:29
              glamourous napisała:

              [...]

              >Nalogowym onanistom nie chodzi przeciez w masturbacji o sama
              >reke, to nie ona jest atrakcyjna. Oni swoj seks maja w wyobrazni.

              dokladnie tak jest. I w tym przypadku masturbacja daje duzo "mocniejsze"
              przezycia niz stosunek ze stala partnerka - ktory w oczach onanisty jest
              zwyczajnie nudny, a do tego meczacy.

              Dla onanisty konkurencje stanowic moze tylko swieze miesko - one wygra z
              nalogiem. Ale i tak bedzie to tylko masturbacja z 'rekwizytem' (jak to ktos
              fajnie nazwal kiedys).

              Swoja droga ciekawe jaki procent facetow ma taki problem. Mysle ze w omawianych
              na forum przypadkach - gdzie facetowi sie permanentnie nie chce - to wlasnie
              moze byc przyczyna.

              • songo3000 Re: Bzdury aż furkocze. 04.03.10, 22:49
                kompresor666 napisał:

                > Dla onanisty konkurencje stanowic moze tylko swieze miesko - one wygra z
                > nalogiem. Ale i tak bedzie to tylko masturbacja z 'rekwizytem' (jak to ktos
                > fajnie nazwal kiedys).
                Nie trzeba być (nałogowym) onanistą aby znudzić się seksem ... z nudną babeczką. Wtedy też 'świeże mięsko' jest wybawieniem lub ... Renia Grabowska, hehe.
              • janznepomuka Re: Bzdury aż furkocze. 07.03.10, 19:02
                E tam.... wystarczy raz na tydzień dać usta i już o Reni
                zapomni...jakby sprawną miał tę Renię, to zapomni.....

                A jeśli te usta są dawane z zachwytem (a nie na wyraźny odczep), to i
                kwiaty będzie taki codziennie przynosił...

                Najskuteczniejsze są zawsze rozwiązania najprostsze. Szkoda, że
                najtrudniejsze do wdrożenia.....
                • kwiatek2-1 Re: Bzdury aż furkocze. 18.03.10, 06:42
                  anznepomuka napisał:

                  > E tam.... wystarczy raz na tydzień dać usta i już o Reni
                  > zapomni...jakby sprawną miał tę Renię, to zapomni.....
                  >
                  > A jeśli te usta są dawane z zachwytem (a nie na wyraźny odczep), to i
                  > kwiaty będzie taki codziennie przynosił...
                  >
                  > Najskuteczniejsze są zawsze rozwiązania najprostsze. Szkoda, że
                  > najtrudniejsze do wdrożenia.....

                  By te "usta były dawane z zachwytem" kobieta powinna czuć się kochana. Trudno o
                  zachwyt, jeśli było się zdradzanym (jak ja), a teraz partner oczekuje namiętnego
                  seksu, a nie dał z siebie nic, by przekonać partnerkę, że ją kocha.
    • kutuzow Dyktatura orgazmu w mediach 04.03.10, 14:40
      Powodów dla których ZDROWI faceci nie chcą się kochać ze swymi
      partnerkami może być wiele . Pomijając najpopularniejsze jak stres,
      zmęczenie itp patrząc na kwestie z perspektywy długookresowej
      powiedziałbym ze najbardziej prawdopodobne to:

      - efekt "dyktatury orgazmu". Ludzie w wieku 20+ często
      eksperymentują, szukają tego co ich kręci. Po pewnym czasie gdy
      wchodzą w długoletni związek (często zbliżając się do 30-tki lu
      później) przestają eksperymentować (w końcu poznali już swoje
      preferencje) i zaczynają chodzić "na skróty" w łóżku. Seks ma wtedy
      dać przyjemność, zgodnie z tym co pisze prasa kolorowa - liczy się
      orgazm. Zaczynają wtedy rosnąć oczekiwania kobiety (seks bez
      orgazmu - np. tzw "szybki numerek" już tak nie bawi jak kiedyś), a u
      faceta zaczyna się "zadaniowe" podejście do seksu. Wie, że jest
      oceniany za jakość, wie że to na nim często leży odpowiedzialność za
      sukces /lub porażkę w łóżku.

      Po pewnym czasie ta presja może mu odebrać ochotę na
      kolejne "zadania" jeśli typowe wieczorne akcje nie są przeplatane
      akcją w której to kobieta dla odmiany jest aktywna (co ważne -
      wysyła mu jasny sygnał, że tym razem może skoncentrować się na
      swojej własnej przyjemności. Inaczej facet może odbierać to
      jako "zachętę" grę wstępną do kolejnego "zadania"). Szybki numerek
      lub "lodzik" który zostanie zainicjowany przez partnerkę (z wyraźnym
      sygnałem że nie jest to gra wstępna tylko danie serwowane specjalnie
      dla niego) pozwala przełamywać narastające poczucie presji na wyniki.

      Partner w takim układzie gdzie to on ciągle zabiega o seks i jest
      jednocześnie odpowiedzialny za jego jakość, zaczyna być
      zestresowany. Co będzie gdy tym razem mu nie wyjdzie (nie zaspokoi
      partnerki zanim on dojdzie)? Pół biedy gdy partnerka jest z tych co
      to "naprowadzają" swoimi odgłosami, mową ciała a czasami lekką
      sugestią na to na co ma ochotę i co jej sprawia przyjemność. Są
      jednak kobiety, które tego nie robią i wtedy "zadanie" jest jeszcze
      trudniejsze. Po pewnym czasie takiej "walki" facet, może dojść do
      wniosku że masturbacja jest bezpieczniejsza (dla jego ego) i mniej
      męcząca lub może zacząć rozglądać się za inną partnerką (jeśli jest
      w małżeństwie z dziećmi, kredytem itp - to pewnie nigdy się nie
      przyzna do tego rozwiązania.)

      Co ciekawe swego czasu czytałem ciekawy art mówiący o tym że
      najlepszą strategią dla faceta posądzanego o zdradę jest właśnie
      kłamstwo/zaprzeczenie. Okazuje się że część kobiet czasami woli żyć
      w stanie nieświadomości. Nawet jeśli coś podejrzewają lub mają wręcz
      pewność, to dopóki nie staną twarzą w twarz przed wyznaniem
      męża: "Tak zdradzałem Cię" mogą jeszcze się łudzić. Po takim
      oświadczeniu -muszą już "coś z tym fantem zrobić". Wg mnie takie
      działanie pasowałoby do wielu opisów z tego forum na którym
      przykładny mąż i ojciec nie chce się kochać, ale Panie nie
      dostrzegają (lub nie chcą dostrzec) takiej możliwości że "jada na
      mieście".

      To oczywiście tylko krótki opis kwestii które składają się na
      problem "zadaniowego" traktowania seksu przez facetów.

      - kolejna kwestia to chęć zmian i nowości. Upodobania erotyczne,
      fantazje i pragnienia to bardzo delikatna kwestia i mało osób
      potrafi o nich rozmawiać (do tego jeszcze robiąc to z taktem).
      Wydaje mi się że wielu facetów chciałoby o czymś powiedzieć swojej
      partnerce, ale albo z góry potrafią przewidzieć jej negatywną
      reakcję, albo jeśli nawet nie są pewni to boją się zaryzykować. Był
      tu wątek o facecie który powiedział swej kobiecie "w żartach" o
      chęci trójkącika z jej koleżanką w lekko chamski sposób i został
      odesłany na "ławkę kar" -więc jak widać te wątpliwości nie są
      bezpodstawne.
      Ile z Pań potrafiłoby znieść wyznanie swego partnera, że marzy mu
      się jakiś trójkącik, może jakaś wymiana (swing) bez doszukiwania się
      ew. "winy" w sobie (na zasadzie "już mu się nie podobam, nie kocha
      mnie itp").

      Na koniec tego przydługiego posta wrzucę pewien filmik który w dość
      dosłowny (i brutalny) sposób pokazuje różnicę w seksie o których
      czasami zapominają Panie.

      (niestety w wersji angielskiej - dla tych którzy czuja sie na siłach)
      www.uniquepeek.com/viewpage.php?page_id=1533
      • glamourous Re: Dyktatura orgazmu w mediach 04.03.10, 15:01
        kutuzow napisał:


        > Ile z Pań potrafiłoby znieść wyznanie swego partnera, że marzy mu
        > się jakiś trójkącik, może jakaś wymiana (swing) bez doszukiwania się
        > ew. "winy" w sobie (na zasadzie "już mu się nie podobam, nie kocha
        > mnie itp").


        Tiaaa, facet miesiacami czy nawet latami nie kocha sie z zona z powodu jej
        niezrozumienia dla jego fantazji o trojkaciku. Albo o seksie analnym na
        przyklad. "O, jaka wredna - nie rozumie" ;-) No co Ty, Kutuzow...? Naprawde
        uwazasz, ze to niezrozumienie moze byc powodem odmawiania seksu W OGOLE i
        przyczyna ciagnacego sie latami bezseksia z inicjatywy faceta?

        Nie trzeba sie dlugo zastanawiac, zeby stwierdzic, ze takie ciagnace sie
        miesiacami/latami bezseksie ma troche glebsze powody niz "ja chcialbym sprobowac
        trojkacika/anala, a ona nie chce o tym slyszec, buuuu"

        A co do tej sugestii o presji - skarzace sie na wlasnie takie dlugotrwale
        bezseksie kobiety raczej z reguly nie naleza (jak mozna wywnioskowac z lektury
        forum) do trudnych w lozku i wymagajacych partnerek. Czesto zadowolilyby sie w
        wyrku byle czym (szybkim numerkiem, lodzikiem itp), tymczasem nawet tego "byle
        czego" facet im nie oferuje. I to ONE z reguly zabiegaja o seks, a nie partner,
        wiec problem seksu kojarzacego sie facetowi z presja mozolnego rozbudzania
        drewnianej krolewny (o ktorym piszesz) nie istnieje.
        A wiec IMO podwody, ktore powyzej podales sa delikatnie mowiac nie trafione.
        • kutuzow Re: Dyktatura orgazmu w mediach 04.03.10, 15:46
          glamourous ---> jako główny powód podałem kwestie związane z
          zadaniowym podejściem do seksu. Drugi powód był raczej dodatkowy.

          Co do Twojego stwierdzenia:

          "Czesto zadowolilyby sie w wyrku byle czym (szybkim numerkiem,
          lodzikiem itp), tymczasem nawet tego "byle
          czego" facet im nie oferuje. I to ONE z reguly zabiegaja o seks, a
          nie partner,"

          moim zdaniem to raczej kwestia zaspokojenia "peirwszego głodu" potem
          zaś wracają wcześniejsze oczekiwania, problemy itp.
          Zerknij do postu:
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,107816069,107816069,tylko_do_Panow_jaka_metoda_na_mojego_Chloda_.html

          Jak widać, jest problem, pojawiło się krótkotrwałe rozwiązanie po
          czym znów coś nie gra. To "coś" może być różną kwestią.

          Kolejna sprawa, ile z piszących tu kobiet przyznaje szczerze co z
          ich strony jest nie tak? Zazwyczaj jest to podejście "ja się staram,
          a on tego nie dostrzega" przy czym już te starania są subiektywne.
          Podobnie jak jest ze zdradą która zazwyczaj jest efektem zaniechań
          obu stron w związku - tak wg mnie brak seksu też może wynikać z
          działań obu stron, tutaj w wątkach zaś słyszymy relację tylko jednej
          strony.
          Zerknij do wklejonego postu Ropuszka, w pewnej chwili dostajemy info
          co o danej sytuacji twierdzi mąż -okazuje sie że jest druga strona
          medalu.
          • glamourous Re: Dyktatura orgazmu w mediach 05.03.10, 01:21
            kutuzow napisał:


            > Kolejna sprawa, ile z piszących tu kobiet przyznaje szczerze co z
            > ich strony jest nie tak? Zazwyczaj jest to podejście "ja się staram,
            > a on tego nie dostrzega" przy czym już te starania są subiektywne.


            Itp, itd.
            A moim zdaniem nie ma co sie tutaj doszukiwac jakiejs strasznej glebi. Powod
            wygasniecia zainteresowania seksualnego u jednej ze stron wyglada zazwyczaj tak,
            ze KTOS KOGOS PRZESTAJE KRECIC. Po prostu. Potem mozna sobie oczywiscie dorabiac
            ideologie, owijac w bawelne, ze ktos tam sie za malo stara, albo stara sie nie
            tak jak trzeba i takie tam. Ciekawe tylko, ze osoby seksem nadal zainteresowane
            i bez tego starania drugiej strony - gorzej - pomimo jej totalnej biernosci,
            jakos maja na ten seks ochote...

            Fakt jest taki, ze zlej tanecznicy przeszkadza nie tylko rabek spodnicy, ale
            praktycznie wszystko. Inaczej mowiac, jezeli ktos traci do kogos wene
            milosno-seksualna wtedy znajdzie sie z 10 pretekstow, zeby wytlumaczyc ten brak
            ochoty. Stad sie bierze to cale pitu pitu pod tytulem "jestem
            zmeczony/zestresowany/nie starasz sie wystarczajaco/starasz sie za bardzo/nosisz
            nie taka bielizne/czuje zbyt duza presje itp. A prawda jest taka, ze nie wierze,
            iz gdyby takiemu nie zainteresowanemu seksem misowi zona nagle objawila sie z
            piorami w tylku, roza w zebach i wykonala striptiz grajac przy tym na kobzie
            temat z filmu "Moulin Rouge" i zachecajac do jego wyfantazjowanego anala, to
            faceta by do niej nagle i DLUGOFALOWO ruszylo... :-/

            • kutuzow Re: Dyktatura orgazmu w mediach 05.03.10, 02:48
              glamourous napisała:

              "A moim zdaniem nie ma co sie tutaj doszukiwac jakiejs strasznej
              glebi. Powod wygasniecia zainteresowania seksualnego u jednej ze
              stron wyglada zazwyczaj tak, ze KTOS KOGOS PRZESTAJE KRECIC."

              glamourous ---> zgodziłbym sie z Tobą gdybyśmy mówili o wygaśnięciu
              w rozumieniu spadku częstotliwości zbliżeń. Co innego jeśli mówimy o
              totalnym celibacie w długim okresie czasu. Moim zdaniem jeśli
              przyjmiemy, że nie jest to wynikiem problemów ze zdrowiem, to nie ma
              bata żeby młody facet żył totalnie bez seksu tylko dlatego że mu się
              partnerka/żona opatrzyła. Wg mnie potrzebny jest jeszcze jakiś
              dodatkowy powód dla którego nie ma ochoty nawet na jakiś szybki
              numerek dla higieny psychiczno/fizycznej.

              Co do tego:
              "...gdyby takiemu nie zainteresowanemu seksem misowi zona nagle
              objawila sie z
              > piorami w tylku, roza w zebach i wykonala striptiz grajac przy tym
              na kobzie
              > temat z filmu "Moulin Rouge" i zachecajac do jego wyfantazjowanego
              anala, to
              > faceta by do niej nagle i DLUGOFALOWO ruszylo... :-/

              nie zgodzę się z pierwszą częścią stwierdzenia, Gdyby żona odstawiła
              facetowi jakąś jego fantazję o której marzył od dawna na pewno by go
              to ruszyło w danym momencie, nie byłoby to pewnie długofalowe (także
              z drugą częścią się zgadzam).
              • symmetryisall Re: Dyktatura orgazmu w mediach 05.03.10, 07:51
                > Moim zdaniem jeśli
                > przyjmiemy, że nie jest to wynikiem problemów ze zdrowiem, to nie ma
                > bata żeby młody facet żył totalnie bez seksu tylko dlatego że mu się
                > partnerka/żona opatrzyła. Wg mnie potrzebny jest jeszcze jakiś
                > dodatkowy powód dla którego nie ma ochoty nawet na jakiś szybki
                > numerek dla higieny psychiczno/fizycznej.

                O, to to właśnie.
              • glamourous Kutuzow i Symetry 05.03.10, 09:21
                kutuzow napisał:


                > glamourous ---> zgodziłbym sie z Tobą gdybyśmy mówili o wygaśnięciu
                > w rozumieniu spadku częstotliwości zbliżeń. Co innego jeśli mówimy o
                > totalnym celibacie w długim okresie czasu. Moim zdaniem jeśli
                > przyjmiemy, że nie jest to wynikiem problemów ze zdrowiem, to nie ma
                > bata żeby młody facet żył totalnie bez seksu tylko dlatego że mu się
                > partnerka/żona opatrzyła.


                No wlasnie, slusznie zauwazyles te roznice. Dlatego nie mylmy pojec. OPATRZENIE
                to troche inny wymiar problemu niz NIEKRECENIE. Opatrzeniem mozna wlasnie
                wytlumaczyc obnizenie czestotliwosci zblizen (np. z poczatkowego 3 razy dziennie
                do raz w tygodniu) Opatrzenie (czyli lekkie znudzenie) ciagle ta sama seksualna
                oferta (w sensie osoby) sugeruje, ze jakas tam ochota na seks z partnerka
                jeszcze sie w facecie kołacze, tyle ze juz nie taka intensywna, jak kiedys. Ale
                nadal jest, wiec seks od czasu do czasu sie zdarza - chocby wlasnie dla higieny
                tak jak piszesz.

                Natomiast NIEKRECENIE to stan o wiele bardziej radykalny. I nie mowcie mi, ze
                nie wystepuje w przyrodzie cos takiego, ze ktos nam dokumentnie seksualnie
                obrzydl. To wlasnie IMO jest przyczyna totalnego braku seksu, ustania
                wspolzycia. I takie cos zdarza nam sie raczej nie dlatego, ze czujemy jakis tam
                dyskomfort (np. presje na orgazm, jak sugerujesz) czy ze marzymy o trojkaciku, a
                partner sie nan krzywi. Niekrecenie to cos bardziej pierwotnego niz jakies tam
                sobie fochy czy pretensje - to stan ktory powoduje, ze partnera/ke ZUPELNIE
                przestajemy postrzegac jako obiekt seksualny. Romantycy okresliliby to moze
                wygasnieciem milosci. Ja, bardziej pragmatyczna, nazwalabym to totalnym
                wygasnieciem chemii na czyjs temat. I wtedy faktycznie zestaw "pikselowe iluzje
                + renia grabowska" bardziej sie nadaje do seksu niz zona. Ciekawe jest, ze osoby
                u ktorych chemia wygasla deklaruja czesto dalsza chec trwania w tym zwiazku z ta
                niekrecaca juz osoba - z przyzwyczajenia i przywiazania, z powodu
                rodzinno-finansowych ukladow, czy z jakichs tam innych czerpanych korzysci.

                I do Symetry : Ty piszesz, ze dlugotrwaly post sprawilby, ze nawet najbardziej
                niekrecaca partnerke bys przelecial (przyslowiowa koze, hehe ;-), ze i tak to
                byloby lepsze niz masturbacja. No coz, skoro tak piszesz, to znaczy, ze nigdy
                nie zyles obok czlowieka ktory ZUPELNIE przestal Cie krecic i wzbudzac w Tobie
                jakiekolwiek emocje seksualne. To raz. A dwa, ze nie kazdy do tego wlasnie tak
                podchodzi. Byla tu kiedys wlasnie taka dyskusja na forum, jakis czas temu. Sama
                zabralam w niej glos w podobnym tonie jak Ty, ze gdybym zyla z facetem ktory by
                mnie niespecjalnie wizualnie oraz fizycznie krecil, to od czasu do czasu
                instynkt samicy wzialby we mnie gore i (po ciemku pod koldra, zeby go nie
                widziec) skusilabym sie na seksik. Bo zawsze jednak nie ma to jak zywy, goracy
                chlop w lozku ;-). Jednak po namysle zrozumialam, ze kazdy to odbiera inaczej -
                i WSZYSTKO ZALEZY OD PROFILU SEKSUALNEGO KAZDEGO Z NAS. Od wysoko-,
                niskoerotycznosci, podejscia do seksu, nie wiem. Sa ludzie ktorzy akurat
                bardziej cenia sobie w seksie kontakt z zywym cialem, wymiane energii, cieplo,
                dotyk - niz sam orgazm czy wizualne bodzce. Sa jednak tacy, ktorzy seks traktuja
                wylacznie jako srodek do orgazmu i fizycznego rozladowania - spuszczenia z
                krzyza po prostu - i w nosie maja te cale ceregiele z kontaktem, dotykiem i
                zywym cialem obok. Takim ludziom z powodzeniem wystarczy masturbacja ZAMIAST
                seksu, o ile dostepny/a partner/ka przestaje dzialac pobudzajaco.

                Ludzie o takim podejsciu "seks to wylacznie rozladowanie napiecia, a nie
                przyjemnosc czerpana z kontaktu" sa tez bardziej podatni na wygasniecie chemii w
                stosunku do stalego partnera - ale to juz nowy, osobny rozdzial.
                • symmetryisall Re: Kutuzow i Symetry 05.03.10, 09:38
                  1."No coz, skoro tak piszesz, to znaczy, ze nigdy nie zyles obok czlowieka ktory
                  ZUPELNIE przestal Cie krecic i wzbudzac w Tobie jakiekolwiek emocje seksualne."
                  2."gdybym zyla z facetem ktory by mnie niespecjalnie wizualnie oraz fizycznie
                  krecil, to od czasu do czasu instynkt samicy wzialby we mnie gore i (po ciemku
                  pod koldra, zeby go nie widziec) skusilabym sie na seksik."

                  Ad 1. Prawda. Rozwinę przy Ad 2.
                  Ad 2. I tu pies pogrzebany. Jeśli z kimś żyjemy, to zakładam, że nie dlatego, że
                  zmuszono nas do tego groźbą poćwiartowania, tylko dlatego, że chcieliśmy
                  (przypadki przymusu pomińmy). Skoro chcieliśmy, to znaczy, że nas ten partner
                  jakoś tam kręcił i pociągał - nie widzę sensu zawierania związku z kimś, kto nas
                  odstręcza fizycznie i wizualnie, toż to jakiś masochizm chyba. No więc w takim
                  razie co musiałoby się stać, jaka trauma musiałaby nastąpić, żeby ten człowiek,
                  kiedyś na tyle pozytywny, że chcieliśmy z nim spędzić całe życie, nagle staje
                  się odstręczający tak, że "kijem bym nie dotknął"? No ludzie, przecież to się
                  znikąd nie bierze, nie tłumaczmy tego znudzeniem czy opatrzeniem, inni szatani
                  są tam czynni.

                  A przypadek ludzi, którym do seksualnej satysfakcji wystarczy szybkie
                  wytrzepanie - cóż można powiedzieć, smutne to dość. Chociaż pewnie nie dla nich.

                  • glamourous No to kawe na lawe :-) 05.03.10, 09:57
                    symmetryisall napisał:


                    Jeśli z kimś żyjemy, to zakładam, że nie dlatego, ż
                    > e
                    > zmuszono nas do tego groźbą poćwiartowania, tylko dlatego, że chcieliśmy
                    > (przypadki przymusu pomińmy). Skoro chcieliśmy, to znaczy, że nas ten partner
                    > jakoś tam kręcił i pociągał - nie widzę sensu zawierania związku z kimś, kto na
                    > s
                    > odstręcza fizycznie i wizualnie, toż to jakiś masochizm chyba. No więc w takim
                    > razie co musiałoby się stać, jaka trauma musiałaby nastąpić, żeby ten człowiek,
                    > kiedyś na tyle pozytywny, że chcieliśmy z nim spędzić całe życie, nagle staje
                    > się odstręczający tak, że "kijem bym nie dotknął"?


                    Widzisz, bo to jest tak. Kazdy z nas wiaze sie z partnerem, ktory kreci nas W
                    JAKIMS TAM STOPNIU. Mniej lub bardziej. Czasami jest to krecenie do bolu, do
                    slinotoku - a czasami jest to po prostu kompromis, jakies lajtowe "podobanie
                    sie" i zwiazek taki troche z braku laku, bo nic lepszego akurat nie bylo na
                    widoku wiec ze strachu przed zwiazalismy sie akurat z nim/z nia, potem przyszlo
                    przywiazanie i dalej jakos to sie potoczylo.

                    A pozniej niech partnerowi/ce przydarzy sie jakies przytycie, lekkie
                    zapuszczenie sie - i juz niekrecenie gotowe, bo wtedy ten brak mocnego krecenia
                    z poczatku i te efekty kompromisu wylaza same.

                    Byl tu niedawno dramatyczny watek forumowiczki w przededniu rozwodu. Pisala, ze
                    przyparty do muru ostateczna decyzja maz wyznal jej, iz do tego slubu nigdy nie
                    powinno bylo dojsc, ze nie powinni byli w ogole sie wiazac ze soba ani zakladac
                    rodziny. Tak sie zlozylo, ze pamietam jej posty sprzed roku, kiedy skarzyla sie
                    ze maz ja zupelnie seksualnie odtracil, fundujac jej niczym nie uzasadnione
                    bezseksie okraszone malo wybrednymi, glanujacymi tekstami o jej dodatkowych
                    kilogramach, o nie pasujacym mu zapachu itp. I pamietam konkluzje Yorica : "Tak
                    sie dzieje, kiedy faceci, zamiast troche poczekac i zwiazac sie z kobieta ktora
                    naprawde bedzie ich krecila, zakladaja rodzine z pierwsza lepsza w miare
                    atrakcyjna laska, ktora zgodzi sie z nimi pojsc do lozka."

                    Czyli klasyka gatunku w kontekscie tego, o czym my tutaj teraz piszemy. Bo
                    pomiedzy kiepsko rokujacym na dlugie lata pozycia "podobaniem sie od biedy", a
                    "prawdziwym kreceniem" jest naprawde duza roznica. Sama widze po sobie jak sie
                    jedno i drugie konczylo w moich stalych zwiazkach.
                    • 1rape1 Męzczyzna czesto nabiega sie natrudzi 11.03.10, 12:29
                      i wówczas wygląda na wiecznie chętnego ,wreszcie nareeszczcie zaliczy i już
                      potem ma takie sobie zainteresowanie tą kobietą.
                      Zaczyna myśleć,Heniek zaliczył ,Wojtek zaliczył ,Jurek zaliczył itd. i tak
                      jakoś opada z sił i mu się nie chce znowu męczyć ;).

            • kutuzow Ciekawa lektura 05.03.10, 03:04
              glamourous --> Przeczytaj ten wątek -zobacz że czasami faktycznie
              jest wiele innych problemów które rozwalają życie erotyczne (także
              te "rąbki spódnicy" także mogą być prawdą). Obstawiam że gdyby
              bohaterowie tego wątku mieli dzieci, kredyt itp (czyli
              niezłą "kotwice" powstrzymującą przed rozstaniem), to po kilku
              latach byłby kolejny wątek w stylu "nie kochaliśmy się od 3 lat",
              jednak czy to by oznaczało że się sobą znudzili? Po prostu mają
              problemy z komunikacją.


              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,108182544,108182544,on_mnie_gasi.html
      • zakletawmarmur Re: Dyktatura orgazmu w mediach 04.03.10, 23:26
        Welcome in 2010:-) Dyktatura orgazmu była w połowie lat 90-siątych.

        No i znowu przebija nierówne traktowanie przedstawicieli obu płci.
        Kiedy kobieta ma jakieś oczekiwania to nazywa się to "dyktaturą
        orgazmu" (tak cholera, lubie mieć orgazm), lub "zadaniowym
        podejściem do seksu". Pan ma prawo się wystraszyć i zwiać.
        Kiedy mężczyzna ma fantazje, to nie jest już to dyktaturą np. porno
        albo "zadaniowym podejściem do eksperymentów"? Kobieta oczywiście
        powinna reagować z entuzjazmem?
        • kutuzow Re: Dyktatura orgazmu w mediach 05.03.10, 00:07
          zakletawmarmur napisała:

          Kiedy kobieta ma jakieś oczekiwania to nazywa się to "dyktaturą
          > orgazmu" (tak cholera, lubie mieć orgazm), lub "zadaniowym
          > podejściem do seksu". Pan ma prawo się wystraszyć i zwiać.

          Miej pretensje do Matki Natury że obie płcie są troszkę
          inaczej "skonstruowane". Czy gdyby trafił Ci się facet który
          osiągałby np. pełną erekcję dopiero po godzinie pieszczot ustami i
          potem musiałabyś się z nim kochać w określony sposób (bo inaczej by
          mu "opadł"), to czy po kilku miesiącach takiego podejścia nadal
          miałabyś z tego przyjemność, czy zaczęłabyś może myśleć o "zadaniu"
          postawienia go na baczność?

          Ja piszę o tym że czasami druga płeć powinna przejąć "pałeczkę" i
          pozwolić na delektowanie sie przyjemnością. Nie mówię nigdzie że
          Panowie mają źle, mają co prawda ciężej z tym się chyba zgodzisz?
          Cała sztuka polega na osiągnięciu kompromisu. Gdy jedna strona czuje
          na swoich barkach całą odpowiedzialność (niezależnie czy to facet
          czy kobieta) to po pewnym czasie pojawia się zniechęcenie.

          • zakletawmarmur Re: Dyktatura orgazmu w mediach 05.03.10, 01:18
            > Miej pretensje do Matki Natury że obie płcie są troszkę
            > inaczej "skonstruowane".

            Dlatego odbierasz kobietom prawo do posiadania konkretnych potrzeb?
            Dlatego potrzeby faceta traktujesz jako "potrzeby/fantazje" a
            kobiety jako "zadania"? Dlaczego kobiece potrzeby wynikają ze zmowy
            mediów a męskie są "naturalne"? To brzmi jak rodzaj zemsty:-)

            Czy gdyby trafił Ci się facet który
            > osiągałby np. pełną erekcję dopiero po godzinie pieszczot ustami i
            > potem musiałabyś się z nim kochać w określony sposób (bo inaczej
            by
            > mu "opadł"), to czy po kilku miesiącach takiego podejścia nadal
            > miałabyś z tego przyjemność, czy zaczęłabyś może myśleć
            o "zadaniu"
            > postawienia go na baczność?

            No cóż, mam świadomość, że mój facet nie zawsze będzie dochodził tak
            szybko jak teraz a i może nawet będzie miał kiedyś problemy ze
            wzwodem/wytryskiem. Nie wiem czy to dla mnie będzie problem,
            przynajmniej będziemy mogli dłużej się pozabawiać. Wszystko ma swoje
            plusy:-)

            > Panowie mają źle, mają co prawda ciężej z tym się chyba zgodzisz?

            Myśle, że częściej to mężczyźni wprowadzają terror orgazmu. Facet
            czuje się w obowiązku, nawet jeśli jego partnerka nie ma takich
            wymagań. Męczy więc kobite i ta ma do wyboru albo zacząć udawać albo
            zacząć unikać.

            Ty piszesz tu o "kłodach z wymaganiami"? Ile takich jest na tym
            świecie? Z reguły kłoda=brak wymagań (odwalamy pańszczyznę). Dawno
            nie czytałam o kobiecie, która żąda od swojego partnera pełnej
            obsługi zakończonej orgazmem leżąc przy tym nieruchomo:-)
            • kutuzow Re: Dyktatura orgazmu w mediach 05.03.10, 02:40
              zakleta ---> nie rozumiemy się, chodziło mi bowiem o coś innego.

              Zatem po kolei:
              > Dlatego odbierasz kobietom prawo do posiadania konkretnych
              potrzeb? > Dlatego potrzeby faceta traktujesz
              jako "potrzeby/fantazje" a kobiety jako "zadania"? Dlaczego kobiece
              potrzeby wynikają ze zmowy mediów a męskie są "naturalne"? To brzmi
              jak rodzaj zemsty:-)"

              Nie odbieram kobietom żadnych praw. "Zadania" o których pisałem
              powstają w głowie faceta (coś na kształt syndromu Święta/Dziwka).
              Zaczyna się niewinnie od chęci bycia super kochankiem dla swej
              kobiety, a potem samo się nakręca. Chodzi mi tu o pewien ciąg
              zdarzeń w dłuższym okresie, jeśli kobieta nie przejmie choć na
              chwilę pałeczki - łatwo się w tej "pogoni" za super seksem dla swej
              kobiety pogubić. Po prostu czasami potrzeba powiedzieć "stop" i
              fajnie gdy następuje zamiana ról.

              Zwróć uwagę że wielu facetów nie rozumie/nie dostrzega subtelnych
              wskazówek co do seksu (np. przytulanie odbierają jako grę wstępną
              kiedy czasami jest to po prostu "samo" przytulanie. Był tu kiedyś
              post kobiety która była zła na swego faceta, że nie odczytał
              poprawnie jej "sygnałów" -jeśli dobrze pamiętam to najpierw mówiła
              że boli ją głowa (w słowniku kobiet -"z seksu nici"), później zaś
              poszła wziąć kąpiel, facet nie zrozumiał przekazu i załatwił sprawę
              na "ręcznym").
              Chciałem więc zwrócić tylko uwagę, że taktyka pewnej części kobiet
              która polega na byciu namawianą na seks w dłuższym okresie czasu
              może być niebezpieczna -jak wszędzie mile widziana jest odmiana -w
              tym przypadku zamiana ról.

              "No cóż, mam świadomość, że mój facet nie zawsze będzie dochodził
              tak szybko jak teraz a i może nawet będzie miał kiedyś problemy ze
              > wzwodem/wytryskiem. Nie wiem czy to dla mnie będzie problem,
              > przynajmniej będziemy mogli dłużej się pozabawiać."

              Mam wrażenie że tutaj nie jesteś do końca szczera. O ile problem z
              osiągnięciem wytrysku (czyli przedłużaniem stosunku) nie jest (dla
              kobiety) zbyt dotkliwy, o tyle nie wierzę że problem ze wzwodem
              będzie taki OK. Wtedy nie będziecie się mogli dłużej bawić, to
              raczej Ty będziesz musiała się napracować żebyście się potem mogli
              pobawić. To jest spora różnica.
              • zakletawmarmur Re: Dyktatura orgazmu w mediach 05.03.10, 15:39
                > Zaczyna się niewinnie od chęci bycia super kochankiem dla swej
                > kobiety, a potem samo się nakręca. Chodzi mi tu o pewien ciąg
                > zdarzeń w dłuższym okresie, jeśli kobieta nie przejmie choć na
                > chwilę pałeczki - łatwo się w tej "pogoni" za super seksem dla
                swej
                > kobiety pogubić. Po prostu czasami potrzeba powiedzieć "stop" i
                > fajnie gdy następuje zamiana ról.

                Co to ma wspólnego z "dyktaturą orgazmu" w mediach? Czy media mówią,
                że kobieta ma leżeć jak kłoda i być zabawiana przez mężczyznę?
                Chłopie poczytaj jakieś Cosmo albo pooglądaj jakiś program o seksie
                na TVN style. Raczej pojawi się temat "jak rozpalić faceta do
                czerwoności", "100 sposobów na urozmaicenie loda" niż feministyczny
                atak na męski ród "chłop ma obowiązek dać Ci orgazm".

                Tu raczej chodzi o problemy zakompleksionych mężczyzn. To facet
                potrzebuje orgazmu kobiety, żeby sobie samoocenę podnieść. Będzie
                piłował babkę aż ta zacznie udawać albo całkowicie jej się odechce.
                Wtedy faktycznie będzie leżeć jak kłoda i z nadzieją czekać aż pan
                łaskawie skończy tą farsę.

                > Chciałem więc zwrócić tylko uwagę, że taktyka pewnej części kobiet
                > która polega na byciu namawianą na seks w dłuższym okresie czasu
                > może być niebezpieczna -jak wszędzie mile widziana jest odmiana -w
                > tym przypadku zamiana ról.

                To oczywiste, że jeśli tylko jedna strona sie stara to ma prawo się
                zniechęcić nie widząc żadnych oznak zainteresowania. Nie widzę
                jednak związku ani z dyktaturą orgazmu ani wydumanymi oczekiwaniami
                kobiet. To, że ktoś ma oczekiwania częściej jednak oznacza, że coś z
                siebie daje.

                > będzie taki OK. Wtedy nie będziecie się mogli dłużej bawić, to
                > raczej Ty będziesz musiała się napracować żebyście się potem mogli
                > pobawić. To jest spora różnica.

                Wiesz co u nas to ja jestem bardziej aktywna w czasie gry wstępnej.
                Trudno mi sobie wyobrazić, że to może być nudne. Do tej pory mi to
                nie przeszkadza, wręcz przeciwnie lubie to. Często żałuje, że nie
                potrafimy przedłużyć jej czasu trwania. Różnica jest więc tylko w
                mniej przyjaznej nomenklaturze bo "napracować" faktycznie źle się
                kojarzy.
      • vorlonka Re: Dyktatura orgazmu w mediach 08.03.10, 00:44
        >Seks ma wtedy dać przyjemność, zgodnie z tym co pisze prasa kolorowa - liczy
        się orgazm. Zaczynają wtedy rosnąć oczekiwania kobiety (seks bez orgazmu - np.
        tzw "szybki numerek" już tak nie bawi jak kiedyś), a u faceta zaczyna się
        "zadaniowe" podejście do seksu.

        Ja się nie dziwię że seks bez orgazmu nie bawi kobiety i że jeżeli to facet nie
        staje na uszach, żeby jej go jakoś umilić - to mu reglamentuje współżycie. Na
        początku taka cizia zakochana udostępnia swoje krocze z wielkiej miłości, ale
        potem, kiedy hormony opadną - napocić się, zmachać pół godziny i udawać, że ją
        to bardzo bawi - nie ma mowy, za każdym razem żądałabym masaż pleców w zamian :P

        Na forum popularne ostatnio jest podejście 'nie i już, to kwestia
        biologii/hormonów/czegokolwiek'. Faceta nie podnieca po n latach małżeństwa żona
        - nie i już, jak nie podnieca to nie podnieca i czemu miałby się starać poprawić
        jakoś pożycie? No ale z drugiej strony - kobieta ma minimalne libido i seks ją w
        ogóle nie kręci - z jakiej paki ma się starać, wprowadzać urozmaicenia,
        przejmować inicjatywę? W tej sytuacji 'leżę odłogiem i pozwolę się dotknąć, jak
        mnie godzinę pomizia' jest dużo bardziej logiczną opcją.
        • bi_chetny Re: Dyktatura orgazmu w mediach 08.03.10, 12:00
          starać się musi z reguły ta strona, która chce więcej. jak kobieta ma minimalne
          libido, to się starać nie będzie, bo po co ? Problem polega na tym, że jak
          stronie seks reglamentującej sytuacja odpowiada, ciężko jest to zmienić.

          Ja na przykład podświadomie hamuję popęd w kierunku żony, kiedy widzę, że na
          seks nie ma ochoty. Z tym że to potęguje mój popęd seksualny w innym kierunku i
          mimo codziennej masturbacji jest jeszcze większy, bardziej perwersyjny. Nie
          zaniedbuję kontaktu emocjonalnego, przytulam ją, całuję, bez seksualnego
          podtekstu, co działa dużo lepiej na jej libido i powoduje, że seks pojawia się
          częściej. Niestety jest to moim sporo większym ustępstwem.
          • symmetryisall Re: Dyktatura orgazmu w mediach 08.03.10, 13:32
            "Z tym że to potęguje mój popęd seksualny w innym kierunku i mimo codziennej
            masturbacji jest jeszcze większy, bardziej perwersyjny."

            To jest ciekawe spostrzeżenie. Ja u siebie na przykład zauważyłem, że
            masturbacja wcale nie wpływa na zmniejszenie popędu, czy inaczej - pozwala się
            wyładować ciału, ale chęć w głowie pozostaje taka sama. Zresztą dalej idąc -
            ostatnio nawet mnie to zaintrygowało - nawet jeśli kładziemy się spać późno, po
            długim i ciężkim dniu, i ciało domaga się odpoczynku - czuję, że najchętniej po
            prostu bym się zagrzebał w pościeli i zasnął - to i tak świadomość, że seksu nie
            będzie, jest przykra. Ciało nie chce, ale głowa by chciała. Też tak macie?
            • zyg_zyg_zyg Re: Dyktatura orgazmu w mediach 08.03.10, 19:29
              > Ciało nie chce, ale głowa by chciała. Też tak macie?

              Na szczęście już nie mamy, ale mieliśmy, mieliśmy... :-) Bo to nie
              tylko o fizyczny akt chodziło, ale też o świadomość bycia stale
              pożądaną przez partnera. A właściwie o bolesny brak obu tych rzeczy.
            • glamourous Re: Dyktatura orgazmu w mediach 08.03.10, 22:27
              symmetryisall napisał:

              > ostatnio nawet mnie to zaintrygowało - nawet jeśli kładziemy się spać późno, po
              > długim i ciężkim dniu, i ciało domaga się odpoczynku - czuję, że najchętniej po
              > prostu bym się zagrzebał w pościeli i zasnął - to i tak świadomość, że seksu nie
              > będzie, jest przykra. Ciało nie chce, ale głowa by chciała. Też tak macie?


              Mamy, mamy :-) Tak sie wlasnie objawia wysokolibidowa wysokoerotycznosc. Wiele
              razy analizowalismy juz ten temat na forum, z udzialem miedzy innymi
              nieocenionego Avide :-) Wysokoerotyczni maja seks w glowie, na "pulpicie" -
              wystarczy jedno male klikniecie zeby odpalic program. Nie trzeba mozolnie szukac
              i wygrzebywac ochoty na seks gdzies w czelusciach twardego dysku, ze posluze sie
              takim porownaniem, w stosunku do niskoerotycznych. Wysokoerotyczni podniecaja
              sie latwo i byle czym, przyslowiowe wszystko im sie z dupa kojarzy. Czesto maja
              tez wiekszy apetyt na seks niz mozliwosci przerobowe - to tlumaczy, ze czasem sa
              padnieci, zmeczeni - ale ochota jest. Sa tez najwierniejszymi klientami Viagry,
              bo nawet kiedy w pewnym wieku cialo odmawia juz posluszenstwa, to "seks na
              pulpicie" i permanentna ochota rodzaca sie w glowie sprawia ze ochoczo gnaja do
              apteki po pigulki - mimo ze w lozku czeka na nich niekoniecznie 20 letnia Miss
              Universum, tylko opatrzona wieloletnia zona ktorej teoretycznie juz od dawna nie
              powinni pragnac ;-) Bo wysokoerotyczni nie sa uzaleznieni od coraz to nowych
              stymulacji. Oni maja wysoka wrazliwosc na bodzce erotyczne po prostu, jakie by
              one nie byly. Ba, nie potrzebuja nawet zadnych specjalnych podniet z zewnatrz,
              bo sami potrafia sie skutecznie nakrecac na udany seks.
    • czarownica77777 Re: jak to możliwe, że mężczyzna nie chce seksu?? 05.03.10, 00:11
      Brak ochoty na seks u mężczyzny i to młodego, raczej dziwne i to bardzo biorąc
      pod uwage że jest on w związku.Na to by ochota była ma wpływ sytuacja w domu.
      Akceptacja przez partnera z tym bywają problemy.Wiem jedno albo się lubi seks
      albo nie.Ja lubie bardzo,podświadomie jakoś moje działania zmierzają w kierunku
      wspólnych przyjemności.Śpię najczęściej nago bo uwielbiam gdy mnie dotyka
      najlepiej cały czas, również w ciągu dnia lubię kusić wabić partnera, jeżeli
      skutecznie to super . Obcowanie z moim mężczyzną sprawia mi przyjemnośc i nie
      musi się to kończyć seksem.Widzę jego akceptację , radość , ochotę to mnie
      cieszy , nakręca jeszcze bardziej , często słyszę; co ty w sobie masz że skupić
      i wytrzymac jest trudno. Kurde powiem wam że super tak jest ja go kusze on mnie
      zdobywa a nasza fantazja nie ma końca.Szarość dnia codziennego zdaje się być
      niewidoczna, nieodczuwalna.
      • mwiktorianka Re: jak to możliwe, że mężczyzna nie chce seksu?? 07.03.10, 18:34
        Ja tez tego nie rozumiem.A problem znam z autopsji.Jestem z męzem od ponad 18 lat.Kiedys było super,a od ok.9 lat powoli aczkolwiek systematycznie kochamy sie coraz rzadziej od kilku lat raz na m-c i to prawie zawsze z mojej inicjatywy.Jestem otwarta na wszelkie nowości czesto przejmuje pałeczkę,nie roztyłam sie,nie zaniedbałam,wygladam młodo i co z tego kiedy on twierdzi(przyparty do muru),że z nowa,młodsza to by mu sie chciało....Ja czasem cuda wyprawiam aby go zachecić,a on owszem sexu nie odmówi bo chyba mu głupio,ale sam tez nic nie zainicjuje,a jeszcze ostatnio powiedział,że go denerwuje,że ja mam ochote...Więc juz nie inicjuje nic,zobaczymy co bedzie...jak na razie 2 tyg minęły jak siostrze i bratu.Tez zawsze myslałam,że to faceci maja wieksza ochote i,że bez sexu to nie moga zyc,a tu taka niespodzianka...w dodatku niefajna...
    • akado Re: jak to możliwe, że mężczyzna nie chce seksu?? 17.03.10, 23:20
      No właśnie.....Ja twż żyłam w przekonaniu że facet to zawsze...Mam męża i kiedyś
      wieczorem on siedział na kompie i czytał wiadomości sportowe a ja się w łazience
      przebrałam w czarną koszulkę mini i czarne pończoszki ( zwykle tego nie robię) i
      byłam na 100 % przekonana, że tego wieczoru uwiodę mojego męża i co? Nie udało
      się - nie miał ochoty pomimo mojej seksownej garderoby. Przyzna, że poczułam się
      jakby ktoś dał mi w pysk i pamietam to do dzisiaj, poza tym oznajmił mi że on
      uważa iż to facet powinien wyjść z inicjatywą - mam URAZ DO DZISIAJ!!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka