ti-ye
06.03.10, 15:46
My: oboje dobrze po 30-ce, znamy się od wielu lat, w ubiegłym roku rozstałam
się z partnerem, on mniej więcej w tym samym czasie ze swoją byłą. Jako facet,
fizycznie zawsze mi się podobał, świetnie się dogadywaliśmy i często
spotykaliśmy w gronie znajomych. No i jakiś czas temu, na takim spotkaniu,
chyba nam troszkę hamulce puściły i nieco przesadziliśmy z tym koleżeństwem…
Seksu wtedy nie było, potem parę telefonów, spotkań [również w większym
gronie], parę razy nie mogliśmy od siebie rąk oderwać, od jego pocałunków i
pieszczot dosłownie nogi mi się trzęsły.
Pierwszy seks był kilka dni temu… no to ręce i nogi mi opadły z głośnym
hukiem ….
Sytuacja mniej więcej taka: on przygotowuje wannę z pianką, włazimy do tej
wanny, winko pijemy, jest milutko – ktoś nam przeszkodził, telefony się
rozdzwoniły itp.; wyleźliśmy z tej wanny, jedziemy z tym winkiem, dobieramy
się do siebie, facet schodzi niżej, jest bardziej niż miło …. domofon… no nic,
zanim nieproszony gość dobił na górę, facet przyznaje że on to w zasadzie w
taki sposób się nie kochał (w sensie, minetki nie strzelał), ale mnie chciał
to zrobić i mu się bardzo podobało… w szoku byłam ale okiem nie mrugnęłam
nawet… Po jakimś czasie, gdy nikt nie przeszkadza, lądujemy jednak fizycznie w
tym łóżku …. człowiek gmera mi w majtkach przez parę sekund, następnie je
zdejmuje, następnie nie zdejmując nawet swojej koszulki kładzie się na mnie, i
bez słowa, bez pocałunku, bez spojrzenia nawet na mnie dyszy w poduszkę przez
kilka/naście minut, po czym się stacza ze mnie i przysypia …. Zamurowało mnie
kompletnie, słowa nie byłam w stanie z siebie wykrztusić. Za dwa dni powtórka
z rozrywki, z tym że już bez kąpieli i wina… Aha, i jeszcze się dowiedziałam
że on w trakcie tej mojej kilkunastominutowej gehenny w zasadzie to czekał na
mój orgazm przed swoim…. Jaki orgazm w ogóle ?!?!?
Zdruzgotana jestem kompletnie, bo nie rozumiem o co chodzi rzecz. Owszem,
miałam niestety już do czynienia z facetami, dla których stwarzanie
jakiejkolwiek atmosfery czy wszelkie pieszczoty kobiety były absolutnie
zbędne, ma być tylko nieco mokra żeby się dało wejść, następnie trzeba wsadzić
wyjąć jak bułkę paryską, samemu szybko dojść, no i był seks. Tyle że w
przypadku tych panów nigdy nie było mowy o jakimś piciu szampana w wannie, czy
tam pieszczotach na spacerze czy w kuchni przy gotowaniu spaghetti itp. itd. –
a tutaj facet poza łóżkiem serwuje mi czasami pocałunki, dotyk, tak namiętne,
że mi oczy mgłą zachodzą. A jak co do czego przychodzi to się czuję jak
dmuchana lala… Gdyby jeszcze powiedzmy on podczas tego niby ‘seksu’ np.
pieścił mnie trochę inaczej niż lubię, to możnaby tutaj na pana jakoś wpłynąć
i pokazać jak byłoby lepiej, ale on w ogóle mnie nie dotyka, nie całuje, nie
patrzy na mnie, nic.
Ma ktoś może jakiś pomysł, w co tu się gra, i co z tym ewentualnie zrobić?
Nie jest to dla mnie sprawa życia i śmierci, nie jestem w nim zakochana na
amen, on we mnie raczej też nie, choć ewidentnie mam do niego słabość -
natomiast człowiek jest świetny, bardzo lubię z nim spędzać czas, pociąga mnie
fizycznie i fajnie byłoby uprawiać z nim fajny seks. Bo takiego czegoś, co tu
się na razie odbywa, to ja nie chcę.