tully.makker
05.04.10, 21:36
Zawsze lubilam sex - sex w ogole i sex z Aktualnym. Do czasu az
zaczelo do mnie docierac, ze od paru lat zyjemy w nastepujacym
schemacie - nastepnego dnia po upojnej nocy chlop robi sie wredny,
agresywny, czepia sie drobiazgow i szuka awantury. Po awanturze
nastepuja wielodniowe fochy, az do czasu, gdy na dzien, gora dwa
robi sie mily, uprawiamy sex i caly schemat zaczyna sie od poczatku.
Coraz mniej mam ochote na sex, bo wiem, ze primo, po nim znowu
bedzie kolejna awantura, a sekundo - bo brzydzi mnie to cale
podlizywania sie i udawanie po to tylko, by wyludzic swiadczenia
seksualne. Pisze wyludzic, majac na mysli to, ze w moim odczuciu
ucieka sie do falszu. A ja najpierw bardzo dlugo dawalam sie
nabierac, a teraz tez nie odmawiam, by nie robic mu przykrosci, choc
nie mam juz do tego serca ani ochoty. Ani zludzen, ktore kiedys
zywilam - ze on biedak taki wrazliwy, ze musimy jesc sobie z
dziubkow jak 2 golabki, by w ogole mu sie chcialo. teraz wiem, ze
zwyczajnie jak mu sie zachce podejmuje dzialania ktore minimalizuja
prawdopobienstwo odmowy, a jak mu sie nie chce, to - no wlasnie co?
Tak mnie to zniesmacza, ze probowalam go pognac, ale wczepil sie we
mnie pazurami i nie chce sie wyniesc.