Dodaj do ulubionych

Szkodliwe porno czy komedie romantyczne???

11.04.10, 09:01
Komedie romantyczne zniszczą twój związek
"Nie oglądaj tylu komedii romantycznych!" - taką radę dają parom szkoccy naukowcy. Z ich badań wynika, że za nasze wygórowane wymagania wobec partnera i marzycielskie podejście do związków należy winić filmy o miłości. Wiele związków rozpadło się, bo między kochankami nie było tak, jak na filmie.
Bjarne Holmes i Kimberly Johnson z Laboratorium Rodziny i Osobistych Więzi uniwersytetu Heriota-Watta w Edynburgu przeanalizowali 40 komedii romantycznych z lat 1995-2005. Pod czujnym okiem naukowców zbadane zostały przedstawienia związków kobiety i mężczyzny w takich kinowych hitach, jak "Masz wiadomość", "Pokojówka na Manhattanie", "Kate i Leopold", "Mój chłopak się żeni", "Uciekająca panna młoda", "Czego pragną kobiety", "Igraszki losu" czy "Dziewczyna z Alabamy". Gdzie jest pies pogrzebany?
"Wprawdzie filmy te pokazują podekscytowanie, które pojawia się na początku związku, to błędnie sugerują, że zaufanie i oddana miłość pojawiają od razu w tym momencie, gdy ludzie się poznają. Przecież na to potrzeba lat!" - tłumaczy dziennikarzom Kimberly Johnson.
W komediach romantycznych idealizacji podlega zarówno partner, którego zachowanie jest przesadnie uczuciowe, jak i związek, który postępuje szybko i jest sielankowy. W filmie "Dziewczyna z Alabamy" z Reese Witherspoon i Patrickiem Dempseyem, mężczyzna na przykład daje bohaterce róże, mówiąc: "Każdy z tych kwiatów to jedna chwila, w której myślałem o tobie tej nocy". Panie - po obejrzeniu takiego filmu - są boleśnie rozczarowane, gdy ich partner codziennie nie przynosi im naręcza kwiatów.

Co więcej, po naogladaniu się pełnych ekstazy i naszpikowanych udanymi orgazmami zbliżeń bohaterów romansów, pary spodziewają się tego samego po swoim seksie. "Doradcy małżeńscy często spotykają ludzi, którzy myślą, że seks jest zawsze idealny. A jeśli ktoś jest ci przeznaczony, to z pewnością czyta w twoich myślach, i wie czego, potrzebujesz, jeszcze zanim ty o tym wspomnisz!" - komentował rezultaty badań Bjarne Holmes.

Zakochani także często wierzą w przeznaczenie, jak np. w filmie "Igraszki losu" z Kate Beckinsale i Johnem Cusackiem, gdzie kobieta pozwala, by los (a dokładniej puszczona w obieg pięciodolarówka, na której wypisany jest jej numer telefonu) zdecydował o tym, czy spotkają się ponownie. Aby zbadać takie podejście, szkoccy naukowcy w 2001 roku stu studentom kazali obejrzeć "Igraszki losu", a drugiej setce - jeden z filmów Lyncha. W "miłość przeznaczoną" częściej wierzyli ci, którzy mieli za sobą seans komedii romantycznej.

"Teraz mamy dowód, że właśnie mediom zawdzięczamy to, iż w głowie mamy takie stereotypy. Problem w tym, że chociaż wielu wie, że idea związku perfekcyjnego jest zupełnie nierealistyczna, to wciąż niektórzy są pod wpływem tego, co pokazują media" - podsumował Holmes.

Rezultaty ich badań zostaną opublikowane w najnowszym numerze "Communication Quarterly".
www.dziennik.pl/zycienaluzie/article285040/Komedie_romantyczne_zniszcza_twoj_zwiazek.html

__________________________________________________________
Są trzy rodzaje kobiet: damy, nie damy i nie każdemu damy.
Obserwuj wątek
    • songo3000 Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 11.04.10, 09:20
      Zanim jeszcze na wątek rzuci się oburzona sfora rozeźlonych 'kinomanek' dodam:

      Nie ma co sciemniać, panuje tu taki sam schemat karmienia stereotypami jak w każdym innym wspólczenym i masowym przekazie medialnym. Czy to filmoteka (romance, sensacja, porno,... :) czy a (właściwie głównie) codzienne wiadomości. Każdy z tych przekazów jako wątek główny lub poboczny 'urabiają' w którąś stronę odbiorcę. Osoba myśląca się nie da.

      A że wiekszość ludków jest... hehehe.
      • aandzia43 Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 11.04.10, 14:07
        Jak to często ma miejsce: święte słowa, Songo, święte słowa:-)
        Od co najmniej dwudziestu lat chodzę i trąbią, że harlekiny są
        szkodliwe. Nic dziwnego, że uchodzę za dziwadło;-D Na forum też już
        dawałam głos w ytm tenacie. Usciślę: harlekiny i komedie romantyczne
        traktowane jako główny wzorzec miłości i/lub nadużywane ilościowo.
        Czyli dokładnie tak, jak z porno. Czemu zaś tyle się tego produkuje
        i konsumuje? Bo większość ludków kocha łatwiznę - ogłupiające,
        wzdęte wiadomości codzienne, harlekiny, sensacja (czytaj rąbanka),
        porno (czytaj rąbanka).
      • claudel6 Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 13.04.10, 11:27
        > Zanim jeszcze na wątek rzuci się oburzona sfora rozeźlonych 'kinomanek' dodam:

        e tam, songo, myślisz, że naprawdę są tu kobiety, które by broniły komedii
        romantycznych jako "kina"? :)
        chyba nie ma o czym tu dyskutować, wiadomo, że komedie romantyczne są takim
        obyczajowym sci-fi, produkcją kompensacyjną.

        myślicie, ze dużo kobiet buduje swoje realne oczekiwania wobec partnera na
        komediach romantycznych?
        • urquhart Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 13.04.10, 11:31
          claudel6 napisała:

          > myślicie, ze dużo kobiet buduje swoje realne oczekiwania wobec partnera na
          > komediach romantycznych?

          A jak myślimy jedno, a badania wskazują że rzeczywistość i statystyka jest inna to co z tym zrobic?

          __________________________________________________________
          Są trzy rodzaje kobiet: damy, nie damy i nie każdemu damy.
          • claudel6 Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 13.04.10, 12:00
            urqu, ale jakie badania? w tym artykule jest jedynie napisane, ze ci naukowcy
            przeanalizowali tresc filmow. ze są nierealistyczne. zgadzam się.
            ale czy z tego wynika, ze wiekszość kobiet buduje swoje oczekiwania na komediach
            romantycznych?
            gdzie ta statystyka przepraszam?

            ja tego nie zauwazylam w swoim srodowisku, ale moje srodowisko to srodowisko
            ludzi rozwinietych intelektualnie, wiec zadne reprezentacyjne dla spoleczeństwa.
            wiec pytam nieretorycznie - i teraz uściślę pytanie - czy rzeczywiscie to
            zauwazyliscie -
            że wasze partnerki, znajome, koleżanki budują swoje oczekiwania wobec was/swoich
            meżczyzn na romcomach?
            • gomory Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 13.04.10, 14:05
              Przyznaje Tobie racje, ze twierdzenie o kluczowosci romcomow w
              budowaniu oczekiwan przez kobiety, to dosc prostackie podejscie.
              Nie bagatelizowalbym jednak zjawiska twierdzeniem, ze sceny
              poruszajace emocje sa bez znaczenia dla inteligentnych kobiet.
              Dyskretnie sie podpytywalem przy okazji rozniastych filmowych ujec.
              Nierzadko moglem uslyszec westchniecie, ze fajnie byloby przezyc
              (tutaj wystepuje w roli glownej scena ktora byla wzruszajaca).
              Oczywiscie to nie sa reprezentatywne badania tylko moje bardzo
              fragmentaryczne spostrzenia. Ale nagle przypominam sobie sytuacje
              gdy na rodzinnym spotkaniu przy wlaczonym TV, wreczanie kwiatow
              przez kochanka stalo sie przyczynkiem komentarzy kobiet: widzisz Ty
              mi tak nie dajesz. Wiec moge sie domyslec, ze romantyczne sceny sa w
              stanie zwrocic uwage na braki w sferze takowych doznan. Kobieta moze
              odczuc cos na ksztalt zalu, niespelnienia, tesknoty, zawodu.
              Oczywiscie to nie znaczy, ze bedzie oczkiewala odgrywania scen
              filmowych na zywo, tym niemniej twierdzenie o zerowym wplywie filmu
              wydaje mi sie nieprawdziwe.
              • twojabogini Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 13.04.10, 18:32
                gomory napisał:

                Ale nagle przypominam sobie sytuacje
                > gdy na rodzinnym spotkaniu przy wlaczonym TV, wreczanie kwiatow
                > przez kochanka stalo sie przyczynkiem komentarzy kobiet: widzisz
                Ty mi tak nie dajesz.

                W zaciszu domowym po dobrym pornolku kwestia "widzisz ty mi tak nie
                dajesz" pada z kolei z ust męskich ;) Mężczyna moze
                odczuc cos na ksztalt zalu, niespelnienia, tesknoty, zawodu.

                Harlekiny, pornole, komedie romantyczne, teleturnieje, wiadomosci -
                to wszystko ogłupiacze. jedni dają się ogłupic inni nie.
              • zakletawmarmur Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 15.04.10, 18:03

                Gomory pewnie, że niektóre sceny filmowe zapierają dech w piersiach.
                Nie rozumiem natomiast co w tym takiego nieosiągalnego? Przeżyłam
                kilka takich romantycznych chwil w życiu, przy których większość
                komedii romantycznych odpada. Zresztą komedie romantyczne trudno
                uznać za "szkodliwe" bo tak naprawdę są mało romantyczne. Rozumiem,
                że można o to posądzić te wszystkie rasowe romansidła typu Pearl
                Harbor, Słodki listopad czy West Side Story.

                > Nie bagatelizowalbym jednak zjawiska twierdzeniem, ze sceny
                > poruszajace emocje sa bez znaczenia dla inteligentnych kobiet.

                Nie wiem czy jestem wystarczająco inteligentna, żeby być
                uwzględniona w statystyce dla "kobiet inteligentnych" ale przyznaje,
                że zawsze płaczę na smutnych filmach, nie koniecznie o miłości.
            • mujer_bonita Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 13.04.10, 14:10
              claudel6 napisała:
              > urqu, ale jakie badania? w tym artykule jest jedynie napisane, ze ci naukowcy
              > przeanalizowali tresc filmow. ze są nierealistyczne. zgadzam się.
              > ale czy z tego wynika, ze wiekszość kobiet buduje swoje oczekiwania na
              > komediach romantycznych?
              > gdzie ta statystyka przepraszam?

              Urqu standardowo dokleja swoje teorie do źródeł w których poparcia na nie nie ma ;)
            • urquhart Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 13.04.10, 15:45
              claudel6 napisała:
              > urqu, ale jakie badania? w tym artykule jest jedynie napisane, ze ci naukowcy
              > przeanalizowali tresc filmow. ze są nierealistyczne. zgadzam się.
              > ale czy z tego wynika, ze wiekszość kobiet buduje swoje oczekiwania na komediac
              > h
              > romantycznych?
              > gdzie ta statystyka przepraszam?

              Claudel, parokrotnie czytałem o takich badaniach i korelacjach.
              Jakkolwiek moja wiedza w tym zakresie jest niewielka wiec piszę w trybie przypuszczającym i ze znakiem zapytania.
              W oryginalnej wersji publikacji opisywanej przez artykuł są odwołania do badań:
              >>>
              This study might also provide some insight into the findings of previous research that individuals who frequently watch romance media endorse dysfunctional relationship beliefs. For example,Haferkamp’s (1999) and Holmes’s (2007) finding that individuals believed a partner should intuitively understand their needs could be explained by the observation that
              characters appeared happy in their relationships, despite seldom openly communicating their feelings, intentions, and wants to each other.
              www.attachmentresearch.org/pdfs/Johnson%20&%20Holmes%20Comm%20Quarterly%20draft.pdf
              __________________________________________________________
              Są trzy rodzaje kobiet: damy, nie damy i nie każdemu damy.
      • urquhart Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 14.04.10, 09:04
        songo3000 napisał:

        > Nie ma co sciemniać, panuje tu taki sam schemat karmienia stereotypami jak w ka
        > żdym innym wspólczenym i masowym przekazie medialnym.
        > A że wiekszość ludków jest... hehehe.

        Niestety Songus czytając o innych badaniach w tym temacie, wygląda na to że twoje cyniczne podejście jest najbliższe rzeczywistości.
        www.springerlink.com/content/n96gyyj1m6m30pg9/
        www.attachmentresearch.org/pdfs/B.M.Holmes%20Dissertation.pdf
        condor.depaul.edu/~tcole/parasocial.pdf
        books.google.pl/ >>> Love, romance, sexual interaction: research perspectives from Current psychology
        __________________________________________________________
        Są trzy rodzaje kobiet: damy, nie damy i nie każdemu damy.
    • mujer_bonita Co jest nierealne? 13.04.10, 14:18
      Tak się zawsze w kontekście dyskusji o porno czy komediach romantycznych zastanawiam co jest a co nie jest realne.

      Stanowisko panów jest zwykle jasne - porno to generalnie real - skoro pani na filmie potrafi coś zdobić (technicznie) to jest to możliwe (tekst zdaje się by KL). Komedie romantyczne są nierealne bo 'takich facetów nie ma'.

      Stanowisko pań też - komedie romantyczne pokazują, jacy mogą być faceci - kobiety z filmów porno są nierealne - 'takich kobiet nie ma' ;)

      Moim zdaniem w obu przypadkach jest doza realizmu i nierealności. 'Technicznie' wszystko jest do zrobienia - czy lodzik czy zabranie kobiety na romantyczną kolację. Nagromadzenie, schematyczność i przerysowanie w jednym miejscu jest natomiast już sztuczne i nierealne. To projekcja fantazji obu płci.

      PS. Zawsze przy dyskusji o porno panowie mówią, że panie się oburzają bo czują zagrożenie, że pan się napatrzy i będzie wymagał. W drugą stronę jak widać jest to samo ;)
        • urquhart problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 16:05
          gomory napisał:
          > > Moim zdaniem w obu przypadkach jest doza realizmu i nierealności.
          > Mam podobne odczucia.

          Ale mozliwośc ich realizacji jest inna.
          Gomory, z tego co pamiętam z innych publikacji, problem rozbudzania romantycznych oczekiwań polega na tym to zachowania charakterystyczne dla jedynie intensywności wczesnego romantycznego etapu związku i okresu zakochania. Prowadzi wiec do rozwalenia relacji i poszukiwania romantycznego etapu początków w kolejnej relacji.
          I nie chodzi przecież o kwiaty i kolacje przy świecach, ale klimaty: kocha wiec powinen domyśleć się co czuje, czego potrzebuje i zgadywać moje potrzeby.
          Porno, zaś poniekąd dotyczy sztuczek i zachowań które można przedsięwziąć na każdym etapie nawet niekoniecznie związku, jeżeli się tylko chce, :)
          __________________________________________________________
          Są trzy rodzaje kobiet: damy, nie damy i nie każdemu damy.
          • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 16:20
            urquhart napisał:
            > I nie chodzi przecież o kwiaty i kolacje przy świecach, ale klimaty: kocha wiec
            > powinen domyśleć się co czuje, czego potrzebuje i zgadywać moje potrzeby.
            > Porno, zaś poniekąd dotyczy sztuczek i zachowań które można przedsięwziąć na ka
            > żdym etapie nawet niekoniecznie związku, jeżeli się tylko chce, :)

            Klasyka w wykonaniu Urqu - coś, co miałby zrobić face jest nie do wykonania - to czego wymaga się od kobiety 'można przedsięwziąć o ile się chce' ;)

            Ale oczywiście - facet nie może włożyć wysiłku w poznanie swojej kobiety na tyle, żeby wiedzieć (nie musieć zgadywać) czego chce i potrzebuje. To nierealne!

            Przejawiasz męską postawę dokładnie taką, jak opisałam wyżej :D
            • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 17:17
              IMHO nie do końca o to Urqu chodziło, ale jak zwykle emocjonalnie
              reagujesz na jego wpis i doszukujesz się w nim kolejnego dowodu na
              to, że kobieta coś powinna, a facet nie. Zaczynam rzeczywiście
              podejrzewać, że masz z tym jakiś problem.

              IMHO Urqu zwrócił uwagę na to, że komedie romantyczne przeważnie
              opowiadają o początku znajomości i pokazują go w przerysowany
              sposób, który może zostać odebrany na zasadzie - tak powinna
              wyglądać prawdziwa miłość.

              A co w związkach które już trwają kilka lat? Nie da się już w takiej
              relacji wrócić do tego stanu. Naoglądanie się takich obrazów, może
              wywołać natomiast wrażenie, że skoro początek naszego związku nie
              wyglądał AŻ tak romantycznie, to może to nie jest TO? Nie da się
              tego zweryfikować, natomiast można spróbować poszukać kogoś kto
              zapewni (albo przynajmniej tak nam się wydaje, że zapewni) te emocje
              na takim poziomie jak w filmie. Oczywiście to wszystko może się
              dziać na poziomie podświadomym.

              A porno? Tu sytuacja jest o tyle inna, że rosnące z czasem trwania
              związku zaufanie, a zarazem rutyna, może przez te filmy zostać
              sprowokowana do eksperymentowania, które jest możliwe w tym zakresie
              praktycznie na każdym etapie trwania związku.

              Przekonanie się, że rzeczywistość jest inna niż w filmie w obu tych
              sytuacjach ma zupełnie inne konsekwencje dla związku.
              • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 17:32
                z_mazur napisał:
                > A co w związkach które już trwają kilka lat? Nie da się już w takiej
                > relacji wrócić do tego stanu. Naoglądanie się takich obrazów, może
                > wywołać natomiast wrażenie, że skoro początek naszego związku nie
                > wyglądał AŻ tak romantycznie, to może to nie jest TO?

                Bez przesady - wywołuje raczej poczucie - kurcze - to jest fajny facet a mojemu staremu to się nawet opuszczać klapy w kiblu nie chce ;)

                I sory - po WIELU latach związku MOŻNA swoją kobietę zabrać na romantyczną kolację, kupić kwiaty, można pokazać ile ona znaczy itd. Mało tego - to jest ważne! Ale taka jest postawa właśnie - laska zaklepana to teraz piwko przed telewizorem i ewentualnie pamiętamy o rocznicy.

                Tu nie ma różnicy z porno. ŻADNEJ. Techniczne aspekty pokazywane w obu przypadkach MOŻNA wprowadzić. Ogólnego przekazu - nie.
                • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 17:45
                  Ty uważasz, że to przesada, ja uważam że nie.

                  Nawet codziennym przynoszeniem bukietu róż i cotygodniowymi
                  zaproszeniami do restauracji nie da się w związku wytworzyć
                  atmosfery z jego początku. Tak działa chemia naszego ciała, inne
                  hormony itp.

                  Nie da się empirycznie potwierdzić tego, że poznany na studiach
                  uroczy młodzieniec nie kupował bukietu róż dlatego, że nie było go
                  na to stać, a nie dlatego, że jest niewłaściwym wyborem.

                  Natomiast spróbować, że posuwanie swojej żony w tempie 90 pchnięć na
                  minutę dłużej niż parę minut jest mało zabawne i że wymagałoby paru
                  ujęć i montażu, żeby wyglądało jak na filmie.
                  • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 17:58
                    z_mazur napisał:
                    > Nawet codziennym przynoszeniem bukietu róż i cotygodniowymi
                    > zaproszeniami do restauracji nie da się w związku wytworzyć
                    > atmosfery z jego początku. Tak działa chemia naszego ciała, inne
                    > hormony itp.

                    Ale da się tę atmosferę bardzo poprawić. Drobne gesty, pamięć, danie do zrozumienia drugiej osobie, że jest ważna, że nadal widzi się w niej kobietę, w której się zakochało a nie wielofunkcyjnego robota domowego.

                    I znów zestawiasz - technikalia vs atmosfera. Pewien poziom zainteresowania i fascynacji w seksie RÓWNIEŻ występuje TYLKO na początku związku. Tego nie da się odtworzyć. Da się fajnie zabawić, coś odświeżyć. Dokładnie tak samo jak spontanicznym przyniesieniem kwiatów i zabraniem na romantyczną kolację-niespodziankę itp.
                    • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 18:07
                      > Ale da się tę atmosferę bardzo poprawić. Drobne gesty, pamięć,
                      danie do zrozumi
                      > enia drugiej osobie, że jest ważna, że nadal widzi się w niej
                      kobietę, w której
                      > się zakochało a nie wielofunkcyjnego robota domowego.

                      Czy ktoś to neguje?

                      Ale to jest wszystko na teraz. Nie da się natomiast zmienić
                      wrażenia, że być może skoro u nas nie było na początku "aż tak" jak
                      w filmie, to może mnie coś w życiu ominęło.

                      Natomiast absolutnie nie można tego powiedzieć o porno.

                      Tak na dobrą sprawę, to trochę pogubiłem się z czym polemizujesz
                      teraz.
                      • gomory Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 18:45
                        Jakby sie uprzec to pewnej analogii umiem sie doszukac.
                        W poczatkowym etapie znajomosci czesto napiecie jest takie, ze kobieta nie odmawia i naprawde ma checi jak aktorka z porno. Z reguly jest otwarta i rozbudzona. Analogicznie facet nie przylazi na randki niedomyty, niedoprany, nieogolony. Z prezentami, kwiatami, wyznaniami i cieplymi gestami tez jest o wiele bardziej intensywny niz pozniej.
                        • yoric Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 18:53
                          Heheh, właśnie dlatego kluczem jest zredefiniowanie początku: żadnych kwiatów,
                          romantyzmu i 'randek'. Kobieta przyznaje także przed sobą, że jest z facetem dla
                          niego samego - nie ma eskalacji oczekiwań, a każdy miły gest zostaje doceniony,
                          a nie przyjęty jak spóźniona, dawno należna danina :).
                          • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 20:50
                            yoric napisał:

                            > Heheh, właśnie dlatego kluczem jest zredefiniowanie początku: żadnych kwiatów,
                            > romantyzmu i 'randek'. Kobieta przyznaje także przed sobą, że jest z facetem dla
                            > niego samego - nie ma eskalacji oczekiwań, a każdy miły gest zostaje doceniony,
                            > a nie przyjęty jak spóźniona, dawno należna danina :).

                            No to porada dla kobitek - zero seksu itp. żeby facet był z Tobą dla ciebie samej - jak potem panu skapnie to będzie się cieszył jak dziecko ;P
                        • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 18:57
                          Ok, no to łopatologicznie.

                          Komedie romantyczne pokazują nierealistyczny obraz POCZĄTKU związku.
                          Porno pokazuje nierealistyczny obraz seksu.

                          Początek związku i jego romantyczna natura to sytuacja mająca swoje
                          określone miejsce w czasie trwania związku, potwierdzają to badania.
                          Tzn. badania potwierdzają, to że początek związku rządzi się swoimi
                          prawami jeśli chodzi o emocje i przeżycia z nim związane
                          (odpowiadają za to odpowiednie hormony).

                          Jeśli związek już trwa kilka lat, to jego początek był jaki był i
                          żadne z partnerów już nie ma na to wpływu.

                          Seks natomiast jako taki występuje w związku praktycznie zawsze
                          (zakładam pewną normalność związku), mało tego z biegiem czasu
                          skłonność do ekesperymentowania i rozszerzania sztuki Ars Amandi
                          raczej wzrasta z biegiem trwania relacji. Na początku namiętność
                          związana z zauroczeniem spokojnie zastępuje jakość.

                          Zderzenie nierealistycznego obrazu seksu z porno z realnym seksem w
                          związku może nastąpić praktycznie w każdej chwili.

                          Zderzenie nierealistycznego obrazu POCZĄTKU związku z komedii
                          romantycznej z realnym początkiem trwania związku nie może nastąpić
                          nigdy.
                          • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 20:58
                            z_mazur napisał:
                            > Jeśli związek już trwa kilka lat, to jego początek był jaki był i
                            > żadne z partnerów już nie ma na to wpływu.
                            (...)
                            > Zderzenie nierealistycznego obrazu POCZĄTKU związku z komedii
                            > romantycznej z realnym początkiem trwania związku nie może nastąpić
                            > nigdy.

                            Z_mazur - twierdzenie, że komedie romantyczne powodują, że kobiety krytycznie patrzą wstecz na początek związku to dla mnie jakiś ogromnie karkołomna i pokrętna logika.

                            Zapewniam Cię, że zdecydowana większość kobiet nie porównuje komedii romantycznych do POCZĄTKU swojego związku tylko do CAŁOŚCI lub CHWILI OBECNEJ. Nie ma 'mój na początku taki nie był' tylko 'mój nigdy taki nie był' względnie 'mój kiedyś taki był a teraz już mu się nie chce'. I tyle. Nie znam ani jednego przypadku (a fanek tego typu filmów sporo) kobiety, która patrzyłaby przez ten pryzmat wstecz.
                            • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 21:39
                              > Zapewniam Cię, że zdecydowana większość kobiet nie porównuje komedii romantyczn
                              > ych do POCZĄTKU swojego związku tylko do CAŁOŚCI lub CHWILI OBECNEJ.

                              Nie patrzą tylko czują. A jeśli w pobliżu pojawi się ktoś kto wywoła emocje przypominające te porywy serca sprzed lat, to łatwo ulec złudzeniu, że teraz to będzie jak w filmie. Znam co najmniej kilka związków, które rozpadły się właśnie przez podobną sytuację. Najlepsze są w takich sytuacjach epilogi, gdy po kilkunastu miesiącach okazuje się, że życie na hormonowym haju zawsze wcześniej czy później się kończy.
                              • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 22:27
                                z_mazur napisał:
                                > Nie patrzą tylko czują. A jeśli w pobliżu pojawi się ktoś kto wywoła emocje prz
                                > ypominające te porywy serca sprzed lat, to łatwo ulec złudzeniu, że teraz to bę
                                > dzie jak w filmie. Znam co najmniej kilka związków, które rozpadły się właśnie
                                > przez podobną sytuację

                                Wybacz ale nie uwierzę, że jakikolwiek związek rozpadł się bo kobieta obejrzała romantyczny film, spojrzała wstecz, zastosowała jakąś pokrętną logikę i poczuła, że początki tego związku były be. Zbyt karkołomne wytłumaczenie.

                                Jasne - NA OBIE płcie działa pojawienie się KOGOŚ nowego przy którym można znów oglądać kolorowy świat a nie szarą rzeczywistość. To nie tylko kobietom ktoś zawraca w głwoie - moim zdaniem nawet u panów jest to częstsze - żona się opatrzyła, przytyła, ciało już nie to samo co przed ciążami, marudzi ciągle i nagle pojawia się 'ona' - niezależna, zadbana, inteligentna etc. - i znów jest haj ;) Haj który opada i okazuje się, że kochanka bardzo przypomina żonę :P

                                Tyle, że ten efekt nie ma nic wspólnego z filmem. Film (czy porno czy komedia romantyczna) wywołuje porównania tu i teraz. Jest platformą porównania z którą szara rzeczywistość zwykle przegrywa. Im większa jest przepaść tym gorzej.

                                No właśnie - piszesz, że hormonowy haj zawsze się kończy - nie do końca. Umiejętnie podsycany płomień w związku zmniejsza ryzyko szukania ciepła gdzie indziej. Jasne - nie jest to pożar z początku znajomości ale wystarcza. Tak samo z seksem - staranie się przez cały czas trwania związku zmniejsza ryzyko, że któreś z partnerów będzie szukało czegoś na boku.
                                • zakletawmarmur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 22:42
                                  > No właśnie - piszesz, że hormonowy haj zawsze się kończy - nie do
                                  końca. Umieję
                                  > tnie podsycany płomień w związku zmniejsza ryzyko szukania ciepła
                                  gdzie indziej
                                  > . Jasne - nie jest to pożar z początku znajomości ale wystarcza.
                                  Tak samo z sek
                                  > sem - staranie się przez cały czas trwania związku zmniejsza
                                  ryzyko, że któreś
                                  > z partnerów będzie szukało czegoś na boku.

                                  Tylko trzeba trafić na kogoś, dla kogo dobry związek (z emocjami i
                                  seksem) jest ważny i przede wszystkim samemu być taką osobą. A jeśli
                                  się nie ma tego na liście potrzeb, to wtedy okazuje się, że "to
                                  nierealne".
                                • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 14.04.10, 07:38
                                  > Wybacz ale nie uwierzę, że jakikolwiek związek rozpadł się bo
                                  kobieta obejrzała
                                  > romantyczny film, spojrzała wstecz, zastosowała jakąś pokrętną
                                  logikę i poczuł
                                  > a, że początki tego związku były be. Zbyt karkołomne wytłumaczenie.

                                  Nie mam zamiaru Cię do tego przekonywać.
                                  Ja myślę, że jest to możliwe, szczególnie że oglądanie takich filmów
                                  oddziałuje na emocje, które zdecydowanie silniej odczuwają kobiety.
                                  Ponadto IMHO to wszystko o czym pisałem dzieje się na poziomie nie
                                  do końca uświadomionym, wywołuje podświadomą tęsknotę za czymś. Więc
                                  nie chodzi o stosowanie ani pokrętnej, ani żadnej innej logiki.

                                  Hormonowy haj się kończy, ewolucja związku zawsze tak przebiega. Po
                                  kilku latach bycia w związku nie ma szansy na wykrzesanie takich
                                  emocji jakie towarzyszą początkowej fazie zakochania. Oczywiście
                                  związek ewoluuje i z biegiem czasu zaspokaja inne potrzeby, co nie
                                  zmienia faktu, że ktoś może tęsknić za tymi emocjami z początku
                                  związku.

                                  Zmiany społeczne powodują, że o wiele łatwiej teraz wyruszyć na
                                  poszukiwania tych emocji.
                                  • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 14.04.10, 11:56
                                    z_mazur napisał:
                                    > Nie mam zamiaru Cię do tego przekonywać.
                                    > Ja myślę, że jest to możliwe, szczególnie że oglądanie takich filmów
                                    > oddziałuje na emocje, które zdecydowanie silniej odczuwają kobiety.
                                    > Ponadto IMHO to wszystko o czym pisałem dzieje się na poziomie nie
                                    > do końca uświadomionym, wywołuje podświadomą tęsknotę za czymś. Więc
                                    > nie chodzi o stosowanie ani pokrętnej, ani żadnej innej logiki.

                                    Szybciej i według mniej pokrętnej logiki facet naogląda się porno i wobec braku zainteresowania partnerki wcielaniem go w życie pójdzie do prostytutki lub poszuka kochanki. Tak więc przyjmując tę linię - porno jest równie 'niebezpieczne' dla związku.

                                    > Hormonowy haj się kończy, ewolucja związku zawsze tak przebiega. Po
                                    > kilku latach bycia w związku nie ma szansy na wykrzesanie takich
                                    > emocji jakie towarzyszą początkowej fazie zakochania. Oczywiście
                                    > związek ewoluuje i z biegiem czasu zaspokaja inne potrzeby, co nie
                                    > zmienia faktu, że ktoś może tęsknić za tymi emocjami z początku
                                    > związku.

                                    I znów nie czytasz tego co się do Ciebie pisze. Napisałam, że nie może nigdy nie będzie jak na początku związku ale może być WYSTARCZAJĄCO dobrze, żeby nie szukać na boku. Z tego co piszesz emocje z końca związku zanikają całkowicie - owszem, tylko w tych związkach, które płomienia nie podtrzymują (być może w większości). Jak nie ma woli dbania o związek i partnera to pojawia się typowe 'nie da się'.
                                    • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 14.04.10, 21:05
                                      > Szybciej i według mniej pokrętnej logiki facet naogląda się porno
                                      i wobec braku
                                      > zainteresowania partnerki wcielaniem go w życie pójdzie do
                                      prostytutki lub pos
                                      > zuka kochanki. Tak więc przyjmując tę linię - porno jest
                                      równie 'niebezpieczne'
                                      > dla związku.

                                      Ale znowu polemizujesz z tezą, której nie stawiałem. Nie odnosiłem
                                      się do szkodliwości porno dla związku, tylko do możliwości
                                      weryfikacji w realnej rzeczywistości nierealistycznych obrazów z
                                      filmów porno i komedii romantycznej. Nierealistyczność porno można
                                      zweryfikować będąc w związku, w którym się jest nawet od wielu lat,
                                      nierealistyczności komedii romantycznej nie można zweryfikować będąc
                                      w trwającym wiele lat związku i tyle, jeśli chodzi o moje tezy.


                                      > I znów nie czytasz tego co się do Ciebie pisze. Napisałam, że nie
                                      może nigdy ni
                                      > e będzie jak na początku związku ale może być WYSTARCZAJĄCO
                                      dobrze, żeby nie sz
                                      > ukać na boku. Z tego co piszesz emocje z końca związku zanikają
                                      całkowicie - ow
                                      > szem, tylko w tych związkach, które płomienia nie podtrzymują (być
                                      może w więks
                                      > zości). Jak nie ma woli dbania o związek i partnera to pojawia się
                                      typowe 'nie
                                      > da się'.

                                      Specjaliści od psychologii ewolucyjnej i od chemii mózgu dość
                                      dokładnie opisali jak przebiega od strony hormonalnej i wzajemnych
                                      relacji między partnerami ewolucja związku. Wygasanie namiętności
                                      jest procesem naturalnym, który można jedynie spowolnić. Jeśli w
                                      kimś odezwie się odczucie (niezależnie, czym spowodowane), że coś w
                                      jego związku przebiegało nie tak, nie da się tego powtórzyć i zrobić
                                      jeszcze raz lepiej. Przynajmniej nie w tym samym związku.

                                      Natura ludzka jest taka, że o wiele mocniej odczuwamy potrzeby
                                      niezaspokojone, niż te które są zaspokojone. Zaspokojona potrzeba na
                                      dobrą sprawę jest nieuświadomiona.

                                      Jak dodasz sobie to wszystko do wyzwolonej klimatem romantycznych
                                      filmów tęsknoty za "wielkim i wspaniałym uczuciem niosącym za sobą
                                      niesamowite porywy serca", którego wiadomo, że już nie zaznamy, to
                                      prosta droga do obudzenia potrzeby, która w istniejącym związku
                                      nigdy nie może już być zaspokojona. I nie ma co się oszukiwać, każdy
                                      wie, że jeśli ognia nie było na początku to później go tym bardziej
                                      nie będzie.

                                      I jeśli ktoś nagle potwornie zacznie tęsknić za wczasami nad
                                      tropikalnym morzem, to nie zaspokoi tego pragnienia weekend nad
                                      pobliskim stawem. Ma w takiej sytuacji do wyboru dwie drogi, albo
                                      wmawiać sobie, że jednak ten weekend nad stawem jest całkiem fajny i
                                      przyjemny, albo spróbować za wszelką cenę pojechać na te wczasy.

                                      Tylko, że wczasy w tropikach mają swoje ciemne strony, których nie
                                      widać w kolorowych folderach.
                                      • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 14.04.10, 21:56
                                        z_mazur napisał:
                                        > I nie ma co się oszukiwać, każdy
                                        > wie, że jeśli ognia nie było na początku to później go tym bardziej
                                        > nie będzie.

                                        Według Twoich wywodów wszystko co pozostaje po paru latach w związku to seks. Jeżeli tak uważasz, to nic dziwnego, że kobiety szukają dalej - bo niby po co miałyby zostawać? Dla parania mężowskich skarpetek i odgrywania scenek z pornoli?

                                        PS. 'Nie ma się co oszukiwać - nie będzie' - mantra leni :D Nie musi być, nie ma być. Ma być wystarczająco dobrze. Są pary, które potrafią podsycać ogień, dbać o siebie i związek. Może zamiast 'nie da się' poduczył byś się trochę?
                                        • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 14.04.10, 22:30
                                          Czy ja pisałem o sobie, o swoich relacjach i o swojej pracy nad związkiem?

                                          Czy ja gdziekolwiek pisałem, co zostaje w związku?

                                          Jeśli już miałbym pisać coś na ten temat, to coś wręcz przeciwnego. Z biegiem czasu, skoro wypala się namiętność, seks siłą rzeczy schodzi w związku na dalszy plan. Każdy zdrowy związek ewolujuje od namiętności w kierunku wsparcia i bliskości, a na pewno nie odwrotnie.

                                          Ponieważ zamiast polemizować z tezami, które rzeczywiście stawiam, polemizujesz z tym co Twoim zdaniem wydaje Ci się, że uważam, to pozwolę sobie na tym zakończyć tą dyskusję.
                                          • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 14.04.10, 23:05
                                            z_mazur napisał:
                                            > Czy ja gdziekolwiek pisałem, co zostaje w związku?

                                            Napisałam, że to WYNIKA z Twoich wypowiedzi a nie, że to napisałeś.

                                            > Ponieważ zamiast polemizować z tezami, które rzeczywiście stawiam, polemizujesz
                                            > z tym co Twoim zdaniem wydaje Ci się, że uważam, to pozwolę sobie na tym zakoń
                                            > czyć tą dyskusję.

                                            Drobna uwaga - każdy pogląd ma swoje logiczne konsekwencje. Jeżeli przyjmujesz w swojej tezie pewne założenia to musisz się liczyć z tym, że druga osoba widząc naturalne następstwa takiego myślenia będzie się do tego odnosić (głównie jako do słabości tezy).

                                            > Jeśli już miałbym pisać coś na ten temat, to coś wręcz przeciwnego. Z biegiem c
                                            > zasu, skoro wypala się namiętność, seks siłą rzeczy schodzi w związku na dalszy
                                            > plan. Każdy zdrowy związek ewolujuje od namiętności w kierunku wsparcia i blis
                                            > kości, a na pewno nie odwrotnie.

                                            Owszem - tylko przy ze 'schodzeniem na dalszy plan' namiętności, uczuć, romantyczności wg. Twoich wypowiedzi nic się nie da zrobić ('nie oszukujmy się') a z seksem wręcz przeciwnie (rola wzrostu zaufania). Wniosek co zostaje sam się nasuwa ;)

                                            A ja uważam, że o obie sfery należy dbać. I tu zdaje się jest różnica między nami.
                                            • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 15.04.10, 00:34
                                              > Napisałam, że to WYNIKA z Twoich wypowiedzi a nie, że to napisałeś.

                                              W takim razie masz problemy z dedukcją, bo to się ma nijak do moich poglądów w tym zakresie. Następnym razem może po prostu zapytaj, co myślę na jakiś temat.

                                              > Drobna uwaga - każdy pogląd ma swoje logiczne konsekwencje. Jeżeli przyjmujesz
                                              > w swojej tezie pewne założenia to musisz się liczyć z tym, że druga osoba widzą
                                              > c naturalne następstwa takiego myślenia będzie się do tego odnosić (głównie jak
                                              > o do słabości tezy).

                                              No właśnie, LOGICZNE konsekwencje. Mam sporo zastrzeżeń do tej logiczności w Twoim wykonaniu. Bo ona jakoś tak wygląda "wydaje mi się, że ci się wydaje".

                                              > Owszem - tylko przy ze 'schodzeniem na dalszy plan' namiętności, uczuć, romanty
                                              > czności wg. Twoich wypowiedzi nic się nie da zrobić ('nie oszukujmy się') a z s
                                              > eksem wręcz przeciwnie (rola wzrostu zaufania). Wniosek co zostaje sam się nasu
                                              > wa ;)
                                              >
                                              > A ja uważam, że o obie sfery należy dbać. I tu zdaje się jest różnica między na
                                              > mi.

                                              Oczywiście, że nie da się nic zrobić, można ten proces jedynie spowolnić. To tak jak ze starzeniem się naszego ciała. Tylko, że nowego ciała sobie nie możemy zafundować, a nowy związek i owszem.

                                              I nigdzie nie napisałem, że nie trzeba dbać o związek w każdym jego wymiarze, a nie mogłem tak napisać, bo to jest sprzeczne z moim poglądem na tą sprawę, więc może daruj sobie takie wnioskowanie na podstawie moich wypowiedzi.
                                              • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 15.04.10, 01:40
                                                z_mazur napisał:
                                                > Oczywiście, że nie da się nic zrobić, można ten proces jedynie spowolnić. To ta
                                                > k jak ze starzeniem się naszego ciała. Tylko, że nowego ciała sobie nie możemy
                                                > zafundować, a nowy związek i owszem.

                                                Znów kręcimy się w kółko. Nie rozumiesz, że właśnie o to chodzi, że to wszystko można bardzo dobrze OPÓŹNIĆ. Ale ludzie tego nie robią a potem dziwią się, że nie wypadają dobrze w porównaniu. Bo porównania zawsze są tu i teraz a nie pokrętnie przez 'nie takie początki'. NIE UWIERZĘ, że kobieta, której partner się stara mimo upływu lat, daje wyraz swoim uczuciom i temu, że jest dla niego ważna po obejrzeniu romantycznego filmu stwierdzi, że jest do bani, bo czegoś tam kiedyś nie zrobił i go rzuci. Natomiast jeżeli w związku jest coś nie tak na tej płaszczyźnie, lub zawsze 'nie tak' było to owszem - pojawić się może rozczarowanie.

                                                A akurat w tęsknocie z 'tym co było' prym nie wiodą oglądające komedie romantyczne panie tylko panowie biorący sobie 20lat młodsze, nie obciążone bagażem doświadczeń, dziećmi kochanki czy drugie żony. Czego oni Twoim zdaniem się naoglądali?
                                                • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 15.04.10, 10:09
                                                  No tak, "nie rozumiesz i nie rozumiesz", to jest dopiero argument. :)

                                                  A ja doskonale rozumiem o czym piszesz, tylko IMHO to się ma nijak
                                                  do mojej tezy.

                                                  I nie mam zamiaru Cię przekonywać do wiary w cokolwiek. Ja uważam,
                                                  że to możliwe i nawet wcale nie jakoś specjalnie rzadkie. Jeśli Ty
                                                  uważasz inaczej jestem w stanie się z tym żyć. :)

                                                  I moim zdaniem to Ty nie rozumiesz, że opóźnianie (nawet doskonałe)
                                                  ma się nijak do tego co już się w związku (i jednocześnie w życiu,
                                                  jeśli to miałby być nasz związek na całe życie) nie wydarzyło i nie
                                                  wydarzy.

                                                  I jakoś jestem przekonany, że gdyby dało się porównać ilość męskich
                                                  i kobiecych westchnień pod hasłem "bo on(a) nigdy", to wynik byłby
                                                  jednoznacznie wyższy po kobiecej stronie.
                                                  • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 15.04.10, 12:00
                                                    z_mazur napisał:
                                                    > I nie mam zamiaru Cię przekonywać do wiary w cokolwiek. Ja uważam,
                                                    > że to możliwe i nawet wcale nie jakoś specjalnie rzadkie.

                                                    Zwyczajnie pokrętnie przypisujesz komediom romantycznym mechanizm, który jest zależny w 99,9% od pracy ludzi nad związkiem.

                                                    Odpowiesz na zadane pytanie czy jest zbyt niewygodne dla Twojej tezy?
                                                  • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 15.04.10, 13:46
                                                    Twoim zdaniem pokrętnie, moim nie.

                                                    W dyskusji wcale nie chodzi o to, żeby zmusić kogoś do zmiany
                                                    stanowiska, a Ty masz właśnie taką manierę dyskutowania, albo kogoś
                                                    przekonasz, a jak Ci się nie uda to zdewaluujesz jego pogląd.

                                                    Gdybym się bawił w psychoanalizę, to doszukiwałbym się w tym jakichś
                                                    problemów z samooceną i poczuciem własnej wartości.

                                                    Co do pytania, to IMHO po pierwsze kryzys wieku średniego nie jest
                                                    już tak istotnym problemem jakim był 20-30 lat temu. Zmiany
                                                    społeczne spowodowały, że 40-parolatkowie mogą w pełni korzystać z
                                                    uroków życia stąd i lęk przed tym, że coś się bezpowrotnie kończy
                                                    jest mniejszy. Po drugie kryzys wieku średniego jest głównie
                                                    związany z lękami, a nie z tęsknotą. Inna sprawa, że pewne społeczne
                                                    uwarunkowania mogą te lęki podsycać, właśnie tak jak to się działo w
                                                    latach 60-80. Teraz IMHO ta sytuacja odrobinę uległa zmianie.

                                                    Pojawiły się za to inne obawy, które często trapią mężczyzn, jednak
                                                    z toczoną tutaj dyskusją IMHO nie mają one wiele wspólnego.
                                                  • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 15.04.10, 13:55
                                                    z_mazur napisał:
                                                    > Pojawiły się za to inne obawy, które często trapią mężczyzn, jednak
                                                    > z toczoną tutaj dyskusją IMHO nie mają one wiele wspólnego.

                                                    Inne, inne, inne jeszcze mi brakuje Twojego klasycznego 'nie do końca uświadomione' ;P Tak się da 'uzasadnić' wszystko :D

                                                    20-30 lat temu kryzys wieku średniego nie był 'istotnym problemem'? Niby jakim? Kochanek nie było? Teraz po prostu częściej ludzie się rozwodzą ale akurat dla kryzysu wieku średniego brak rozwodu problemem nigdy nie był :) (temat na inną dyskusję).

                                                    Moim zdaniem schemat dokładnie ten sam - tęsknota za czymś co było i w kilkunasto/kilkudziesięcioletnim związku już nie wystąpi (według Ciebie). Nowość, zauroczenie, młodość, młode ciało. Ten sam typ tęsknot, co w przypadku kobiet. Tyle w temacie.
                                                  • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 15.04.10, 19:18
                                                    No i czytasz nieuważnie. Napisałem, że do kryzysu wieku średniego teraz psychologowie zgadzają się, że przestał mieć już takie znaczenie jak w tamtych latach.

                                                    Twoim zdaniem taki sam, a moim i wielu psychologów zupełnie inny. Lęk i tęsknota to zupełnie różne emocje. W przypadku mężczyzn wchodzących w wiek średni dużo większe od tęsknot znaczenie mają lęki, które przeżywają, ale to rzeczywiście temat na inną dyskusję.
                                                    Zresztą biorąc pod uwagę Twój mizoandryzm, akurat z Tobą na ten temat nie mam zamiaru dyskutować.
                                                  • z_mazur Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 16.04.10, 09:26
                                                    Mylisz pewne kwestie. Nie strzelam fochów gdy ktoś pisze coś o tym
                                                    co ja piszę, czyli gdy odnosi się bezpośrednio do moich wypowiedzi,
                                                    natomiast gdy pojawiają się epitety dotyczące bezpośrednio mnie, to
                                                    jakoś tracę chęć do dyskusji.

                                                    Dla mnie jest subtelna, ale wyraźna różnica pomiędzy "napisałeś
                                                    głupotę", a "jesteś głupi".
                          • zakletawmarmur Romantyzm na początku jest bee 13.04.10, 22:32

                            "Romantyzm" na początku znajomości zawsze odbierałam jako próbę
                            zaciągnięcia mnie do łóżka ewentualnie podlizania się. Nie żebym
                            miała coś do tego, że facet chciał mnie przelecieć (to było dla mnie
                            oczywiste, że facet chce mnie przelecieć). Chodziło raczej o takie
                            poczucie, że facet kompletnie nie docenia kobiet i ich inteligencji:
                            "pościemniam na romantyka bo baby na to lecą"
                            To żałosne... Raz zdarzyło mi się pomyśleć, że dałabym się temu
                            gościowi poderwać, naprawdę dałabym, gdyby tak mnie nie ściemniał.

                            Rozwój romantyzmu jest jak najbardziej wskazany, wraz z rozwojem
                            związku! Dopiero wtedy, gdy znamy się już na tyle, że słowa są
                            właściwie stają się zbędne, romantyzm ma tak naprawdę sens. Żeby tak
                            się poznać, trzeba ze sobą już trochę pobyć...

                            Romantyzm to wrażliwość a wrażliwość ma w sobie pewien element
                            słabość. Nikt wrażliwy nie odsłania się na początku znajomości, bo
                            boi się zranienia. No chyba, że nie jest wrażliwy, tylko takiego
                            udaje... A po co udaje? Żeby jak najszybciej wzbudzić w kobiecie to
                            poczucie wyjątkowości. Po co? Bo sądzi, że inaczej nie pozwoli mu
                            się majtek pozbawić. A dlaczego? Może nie jest na tyle atrakcyjny,
                            żeby poderwać kobietę bez romantycznej ściemy.
                            Dlatego kobiety wcale nie potrzebują romantycznego początku...
                            • yoric Re: Romantyzm na początku jest bee 14.04.10, 02:13
                              > Romantyzm to wrażliwość a wrażliwość ma w sobie pewien element
                              > słabość. Nikt wrażliwy nie odsłania się na początku znajomości, bo
                              > boi się zranienia. No chyba, że nie jest wrażliwy, tylko takiego
                              > udaje... A po co udaje? Żeby jak najszybciej wzbudzić w kobiecie to
                              > poczucie wyjątkowości. Po co? Bo sądzi, że inaczej nie pozwoli mu
                              > się majtek pozbawić. A dlaczego? Może nie jest na tyle atrakcyjny,
                              > żeby poderwać kobietę bez romantycznej ściemy.
                              > Dlatego kobiety wcale nie potrzebują romantycznego początku...

                              samo i sedno i to pięknie ujęte.
              • mujer_bonita Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 13.04.10, 22:30
                krzysztof-lis napisał:
                > Jestem zawiedziony! Dlaczego nie napisałaś, że jeśli facet tego wysiłku nie
                > włoży, to jest niedojrzały?

                A powiedz drogi Krzysztofie - jak byś określił kobietę (w związku), która tylko po misjonarsku bo uważa, że wystarczy i więcej wysiłku nie włoży w poznanie potrzeb partnera? Tak szczerze? Czy jej postawa jest dojrzała?
                • krzysztof-lis Re: problem rozbudzania romantycznych oczekiwań 14.04.10, 19:51
                  > A powiedz drogi Krzysztofie - jak byś określił kobietę (w
                  > związku), która tylko po misjonarsku bo uważa, że wystarczy
                  > i więcej wysiłku nie włoży w poznanie potrzeb partnera? Tak
                  > szczerze? Czy jej postawa jest dojrzała?

                  Nie rozpatrywałbym tego w kategoriach dojrzałości lub jej braku, to po prostu
                  jest egoistyczne, i głupie, bo krótkowzroczne.
      • zakletawmarmur Re: Co jest nierealne? 13.04.10, 19:04
        > Stanowisko panów jest zwykle jasne - porno to generalnie real -
        skoro pani na f
        > ilmie potrafi coś zdobić (technicznie) to jest to możliwe (tekst
        zdaje się by K
        > L). Komedie romantyczne są nierealne bo 'takich facetów nie ma'.

        > PS. Zawsze przy dyskusji o porno panowie mówią, że panie się
        oburzają bo czują
        > zagrożenie, że pan się napatrzy i będzie wymagał. W drugą stronę
        jak widać jest
        > to samo ;)

        Miałam napisać to samo. To jest właśnie ta słynna męska logika:-)
    • yoric Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 13.04.10, 18:48
      To jest część szerszego zjawiska. Dawniej świat kończył się na grupie ok 150
      zbieraczy-łowców. Teraz kobiety konkurują z laskami z porno, ale także z buziami
      z okładek i laskami z filmów. Faceci natomiast - z Hugh Grantem z komedii
      romantycznej, ale także Jamesem Bondem, czy Rambo. To, że świadomie nie
      porównujemy naszego partnera z agentem Jej Królewskiej Mości nie oznacza, że
      nasz mózg tego nie robi i nie wydaje osądów.
      • kutuzow Co mówi na ten temat nauka -druga strona medalu 14.04.10, 13:25
        yoric --> masz w 100% racje że obie strony zaczynają obecnie konkurowac z nierealnymi oczekiwaniami. Panie muszą znosić konkurencję dziewczyn z okładek (często po PhostoShopie) Panowie zaś konkurencję amantów filmowych, którzy (w filmach) nie pracują i zawsze maja kase na prezent dla ukochanej.

        Poniżej kilka ciekawostek z książki "Dlaeczego mężczyźni pragną seksu, a kobiety potrzebują miłości" wbrew głupiemu tytułowi książka bardzo ciekawie prezentuje wiele kwestii.

        Wybrałem ten fragment żeby pokazać iż media faktycznie wpływają na nasze oceny. Ma to miejsce zarówno przy obrazie amanta filmowego (z którym potem jest porównywane zachowanie partnera) jak i działa to w druga stronę partnerki porównywane są do wizerunku kobiet prezentowanych w TV i prasie.

        "Prof Douglas Kenrick i jego współpracownicy z Arizona State University przeanalizowali oddziaływanie medialnych wizerunków biologicznie idealnych kobiet i poczynili niepokojące spostrzeżenia. Okazało się, że mężczyźni, którym pokazywano zdjęcia atrakcyjnych seksualnie kobiet, oceniali potem swoje życiowe partnerki jako mniej atrakcyjne o byli z nich mniej zadowoleni niż badani, którym zaprezentowano zdjęcia kobiet o przeciętnym wyglądzie. Co gorsza, Ci pierwsi określali się jako mniej zaangażowani, mniej poważnie podchodzący do swojego związku, mniej usatysfakcjonowani i odczuwający mniejszą bliskość ze swoimi partnerkami. Nawet mężczyźni których partnerki były uważane za bardzo atrakcyjne, po obejrzeniu zdjęć czuli się mniej z nich zadowoleni..."

        "...W czasach naszych prapra-przodków męzczyzna wybierał partnerkę spośród kobiet dostępnych w swoim otoczeniu i nie miał okazji oglądać sztucznie upiększonych wizerunków, toteż z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że był bardziej z niej zadowolony niż mężczyzna współczesny. Po prostu mężczyźni dostawali to co widzieli.
        W mózgach mężczyzn nadal funkcjonują te same podstawowe obwody wykorzystywane w procesie oceny potencjalnej partnerki, ale ich działanie jest zakłócane przez zdobycze nowoczesnej techniki..."

        ...Wszechobecne w mediach wizerunki idealnych kobiet przyczyniają się do osłabienia zaangażowania mężczyzn w stałe związki i zwiększania prawdopodobieństwa zdrady. Ponadto wyzyskują kobiecy instynkt rywalizacji o względy mężczyzn, zmuszając kobiety do korzystania na niespotykaną wcześniej skalę z osiągnięć przemysłu kosmetycznego i chirurgii plastycznej, by uzyskać przewagę."


        Wg mnie, tak jak w myśl przedstawionego powyżej mechanizmu mężczyźni poszukują "ładniejszych" partnerek, tak wg mnie podobnie jest ze wzrostem innych oczekiwań:
        - wygląd po cięży poruszany w innnym wątku, na zasadzie skoro inne kobiety moga wyglądac super po ciąży, to moja partnerka także nie ma prawa się "zapuścić"
        - kwestia seksu, skoro inne dziewczyny na amatorskich filmikach których jest pełno teraz w necie są chętne na różne eksperymenty, to dla czego ja mam się "męczyć" z tą kobietą, która chce się kochać tylko w okreslony sposób i nie chce nic zmieniać.

        Tak jak "chętne" dziewczyny z amatorskich filmów porno, narzucają pewne "standardy" oczekiwania facetów, tak i "babskie kino" podnosi poprzeczkę facetom. Pomijając takie sceny klasyki jak "Dirty Dancing" (która z Pań będąca młodą kobieta w czasach premiery tego filmu nie miała ochoty poznać takiego faceta -tak tańczącego i przeżyć taki romans?), czy "Casablankę" (finałowa scena wyboru). Z nowszych i tych lepszych komedi romantycznych można przywołać "Lova Actually" ze sceną żony która "rywalizuje" z młodszą o uwagę swego męża (piękna scena reakcji na prezent). Nie uwierzę wiec w zapewnienia że kino to nie kształtuje kobiecych odczuć i oczekiwań.

        Osobny temat to kwestia luksusu widoczny w polskich serialach -szczególnie spod znaku TVN-u. Prezentowane są tam TYLKO piękne apartamenty w których mieszkają nawet osoby których zawody są nisko płatne (np. masażystka z KSD), zobaczcie że tam nie ma bloków i meblościanki. To rodzi pewne "parcie" pewnej części kobiet na odpowiedni status "tu i teraz".
        • mujer_bonita Re: Co mówi na ten temat nauka -druga strona meda 14.04.10, 13:42
          kutuzow napisał:
          > Osobny temat to kwestia luksusu widoczny w polskich serialach -szczególnie spod
          > znaku TVN-u. Prezentowane są tam TYLKO piękne apartamenty w których mieszkają
          > nawet osoby których zawody są nisko płatne (np. masażystka z KSD), zobaczcie ż
          > e tam nie ma bloków i meblościanki. To rodzi pewne "parcie" pewnej części kobie
          > t na odpowiedni status "tu i teraz".

          Tak a marginesie to zawsze fascynowało mnie jak pięknym miastem w polskich współczesnych filmach i serialach jest Warszawa ;)
        • zakletawmarmur Re: Co mówi na ten temat nauka -druga strona meda 14.04.10, 19:28
          > Osobny temat to kwestia luksusu widoczny w polskich serialach -
          szczególnie spod
          > znaku TVN-u. Prezentowane są tam TYLKO piękne apartamenty w
          których mieszkają
          > nawet osoby których zawody są nisko płatne (np. masażystka z KSD),
          zobaczcie ż
          > e tam nie ma bloków i meblościanki. To rodzi pewne "parcie" pewnej
          części kobie
          > t na odpowiedni status "tu i teraz".

          Też mnie to zawsze zastanawia, skąd oni biorą na to kasę. W tych
          współczesnych serialach brakuje mi tej prozy życia z "Daleko od
          szosy" lub ze "Zmienników".

          Nie lubie filmów i seriali o ludziach idealnych, brakuje mi w nich
          właśnie tej dozy realizmu. Bez tego, stają się nudne.

          Nie podobał mi się Will Smith. Aż do filmu "W pogoni za szczęściem".
          Dopiero w tym filmie wydał mi się interesujący jako mężczyzna. Taki
          realny facet, szpakowaty, ze zmarszczkami, bez uśmiechu
          przyklejonego na stałe do twarzy, czasami zmęczony życiem, nieraz
          wydzierający się na dziecko, z problemami mieszkaniowymi ale pomimo
          wszystko realny. Brzydota też jest piękna, na swój sposób...
          • songo3000 Re: Co mówi na ten temat nauka -druga strona meda 14.04.10, 21:59
            > Nie lubie filmów i seriali o ludziach idealnych, brakuje mi w nich
            Jak zwykle polecam swój sposób - telewizor na śmietnik

            > Nie podobał mi się Will Smith. Aż do filmu "W pogoni za szczęściem".
            Kurczę, sam się popłakałem na tym filmie :) Za to mojej połowicy na każdy przejaw WS robi się mokro :D
            • zakletawmarmur Re: Co mówi na ten temat nauka -druga strona meda 15.04.10, 18:19

              > Jak zwykle polecam swój sposób - telewizor na śmietnik

              Obawiam się, że mój mężczyzna wyemigrowałby z nim na ten śmietnik.
              Szczerze, to nie oglądam tv, za dużo czasu siedzę na necie:-) Czasem
              jakiś filmik, może raz na tydzień. Zawsze podczas wizyty u teściowej
              jestem skazana na oglądanie tych wszystkim "M jak miłość" bo oni
              odbiorniki mają we wszystkich pomieszczeniach:-) Komedie romantyczne
              ogląda mój chłop, ja czasami się dosiadam i wkurzam go mało
              romantycznymi komentarzami do czasu aż mnie przegoni. Tyle TV mi
              wystarczy:-)

              Fakt jest faktem, że jak naoglądam się tych super lasek to zupełnie
              inaczej patrzę na swoje ciało:-)
      • eudajmonika Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 14.04.10, 15:04
        yoric napisał:

        > To, że świadomie nie
        > porównujemy naszego partnera z agentem Jej Królewskiej Mości nie oznacza, że
        nasz mózg tego nie robi i nie wydaje osądów.

        Yoric, na miłość boską, dajże już spokój z tą niesubordynacją członków i
        organów! Stąd już tylko krok do pomroczności jasnej - zaczynam się zastanawiać
        PO CO Ci to całe alibi? Co?
          • eudajmonika Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 14.04.10, 18:33
            Dobrze robi mi kto inny ;-)
            Od Ciebie oczekiwałam argumentów.

            Zastanawia mnie jak można czegoś spodziewać się po wojsku, skoro sztab generalny stymulowany przez powszechnie dostępne literaturę, sztukę i "mądrość ludową" wydaje rozkazy niespójne z przyjętą przez kontrolę cywilną doktryną. Funta kłaków niewarte takie wojsko. A pokrętne tłumaczenie sztabu zakrawa na zdradę stanu.
            • yoric Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 14.04.10, 21:35
              Ale co ja poradzę, że większość procesów motywacyjnych pracuje poza naszą
              świadomością. Tak już jest. Oczywiście nie prowadzi to do jakiegoś determinizmu
              - nadal jesteśmy odpowiedzialni za swoje akcje. Niemniej jednak jeśli całe stada
              :) badań mówią nam, że to a to ma wpływ na nasze widzenie świata nawet jeśli nie
              mamy tego świadomości - to należy się z tym pogodzić. Jeśli badania wykazują, że
              ludzie wybierają jakiś produkt dlatego, że stoi na górnej półce, a sami ludzie
              nie mają tego świadomości i będą do śmierci bronić zdania, że nie to kierowało
              ich wyborem - to ja wierzę badaniom.
              • eudajmonika Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 15.04.10, 10:04
                "Jeśli badania wykazują, że
                ludzie wybierają jakiś produkt dlatego, że stoi na górnej półce, a sami ludzie
                nie mają tego świadomości i będą do śmierci bronić zdania, że nie to kierowało
                ich wyborem - to ja wierzę badaniom."

                Miało być chyba "na półce na wysokości oczu"?
                Ale niech tam...
                Ja jednak w TYM kontekście wspomniałabym raczej badania, które mówią, że,
                stosując paralele, robiąc zakupy oglądamy wszystkie półki a nasz mózg
                niezależnie od naszych intencji wnikliwe porównuje pod kątem składników,
                właściwości i ceny produkty z wszystkich dostępnych półek. Wróć - z półek
                NIEosiągalnych dla naszej kieszeni, jak oo7 :-)
                Wspomniałabym, ale nie wspomnę, bo takich zachowań nie stwierdzono. Przebiegamy
                pobieżnie po produktach, jak to piszesz, z górnej półki, która BTW jest półką na
                wysokości naszych oczu, czyli najbardziej dostępną. Dlaczego? Może chodzi o
                wygodę, ograniczenia czasowe?
                • yoric Re: Szkodliwe porno czy komedie romantyczne??? 16.04.10, 02:08
                  Ale o co chodzi. To, że coś jest niedostępne nie znaczy, że nie chcemy tego
                  mieć. Jest dokładnie odwrotnie. W momencie, kiedy ktoś pokaże nam coś
                  niedostępnego, spada nasza satysfakcja z tego co mamy. Nie bardzo rozumiem ten
                  sprzeciw. Mózg sobie porównuje, bo tak już ma i co w tym dziwnego.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka