frajeroza
25.04.10, 16:47
Szczegółowo opisane wszystko jest na forum "młodziutie mężatki i..."pod tym
samym tytułem.
Tutaj w dużym skrócie.
Jestem w związku z cudownym facetem 3 lata. Umawialiśmy się na początku
znajomości, że będziemy ze sobą szczerzy, zawsze, cokolwiek się stanie.
Wyjaśniłam, że miałam kilka związków, gdzie oszukiwano mnie, zdradzano,
kłamano w oczy i że dawałam miliony szans. Że mam problem teraz z zaufaniem
komukolwiek i mam zszarganą psychikę. Zrozumiał. Zaznaczył jednak,że ma jedną
swoją tajemnicę, którą zabierze do grobu. Nie podobało mi się to, lecz
postanowiłam nie dręczyć go, tym bardziej,że powiedział, że to się tyczy jego
i jego byłej. To coś złego, co chce zapomnieć. Dobrze.
Mimo wszystko, ja mu swoje tajemnice najgorsze wyjawiłam i czułam się
nieswojo, wiedząc, że on wciaż ma swoj ukryty sekret. Przez 2 lata nie
myślałam nad tym wiele.
Potem zaczęlam go podpytywać delikatnie i drążyć. Po kilku m-cach takiego
męczenia psychicznego, było coraz bliżej, by to wyjawił. Wytłumaczyłam mu że
skoro planujemy ślub i wspolne życie, mam prawo wiedzieć o jego grzechach
przeszłości. Mam prawo wiedzieć, z kim jestem.
Uległ. Po trzech latach związku powiedział, że z przyjaciółką ze studiów miał
romans kilkumiesięczny. Ona-mężatka dzieciata, 8 lat bodajże starsza, a mąż
daleko.
Najpierw powiedział , ze był tylko pocałunek. Na drugi dzień wyjawił dopiero
wszystko.
Przez trzy lata naszego pożycia, wmawiał mi, ilekroć o nią pytałam,że byli
tylko przyjaciółmi, nic nie łączyło ich nigdy i mam być spokojna. Teraz
dowiedziałam się, że ona go rozprawiczyła........
Jak mam żyć. Czuję się zdradzona i oszukana. Mimo iż ten romans oboje
zakończyli w porę, a ona wyjechała, i skończyło się to ma na m-c przed naszymi
pierwszymi spotkaniami, to czuję się okropnie.
Mój idealny facet, miał romans z mężatką....
Co by było, gdybym nigdy się nie dowiedziala. Umarłabym z myślą, że miałam
porządnego faceta.
Wiem, że to jego przeszłość, poniekąd były związek, mimo że romans. Ale mnie
to boli, że trzymał to 3 lata i czasami opowiadał o swojej byłej, a ja nie
wiedziałam, że on o niej właśnie opowiada.
Nie mogę się z tym pogodzić.Nie wierzę mu już w nic, nie ufam jeszcze bardziej
niż do tej pory. Mimo iż zaklina się, że mnie kocha i ze mną ma normalny
związek a z tamtą nigdy nie mógł tego mieć, bo stale strach i krywanie,to ja
mu w nic nie wierzę. Myslę ciągle o tym,że ona może tu wrócić, znowu coś
chcieć, a on naiwny i głupi, ulegnie-mimo iż zaklina się, ze to dawno skończone.
Pomóżcie mi to zrozumieć, bo zawaliło mi się życie. Tak w niego wierzyłam i w
to, że jest uczciwy, prawdomówny. ;(