Po co mu żona?

19.05.10, 00:04
Wiele razy zastanawiałam sie nad tym i nadal nie znam
odpowiedzi...Chyba jestem za głupia żeby sama znaleźć
odpowiedź...
Nie potrafie zrozumieć jak z wielkiej miłości, goracego
seksu i partnerstwa jak z wspólnych marzeń można przejść w
ja i on...Jak można zapomnieć o tym co było i dlaczego
facet może tak z dnia na dzień...
obiecywał, że bedie traktował jak księzniczkę że kochać i
pragnąc nie przestanie, że to ja i moje potrzeby bedą
najważniejsze i co..Kłamał???? 3 lata po ślubie już mu
mineło...Właściwi to duzo wcześniej zaczynał odpuszczać sobie
sukcesywnie i stopniowo dbałość o moje szczęście.Najpierw
przestał trzymać za rękę potem całował tylko na powitanie i
pożegnanie o ile nie zapomniał:( Sex...był świetny tyle
tylko że przynajmiej od roku tylko ja go aranżuję...Jak
wariatka wyskakuję w sexi przebraniach...właściwie wyskakiwałam
bo od początku roku 4 razy zmusiłam do piecio minutowego
powiedzmy sexu mojego męza-dupka!Sex gorszy od zera...chyba
wizyty u grzebalca są przyjemniejsze.Nie dlatego że nie
chciałam żeby było lepiej ja go po prostu błagałam o to a
on zawsze miał wymówkę, zmęczony albo czasu nie miał bo
do pracy musiał iść az w końcu właściwi siła go
zmusiłam...Czuję sie jak dziwka...Brzydka...i nie wim w czym
zawiniłam...
Mam 26 lat, pracuję zarabiam prawie połowe wiecej niż mąz-
dupek,sprzatam, gotuję, prasuje, dbam o dom on musi tylko
raz kiedyś wyrzucić śmieci.Zakupy, rachunki, wszystko
załatwiam ja...nawet do okulisty go umawiam bo zapomina
zadzwonić i umówić się na wizytę...Koleżanki, przyjaciólki
zawsze mi mówią, że jestem atrakcyjna...pytają kiedy mam
czas na to żeby tak o siebie dbać bo robie wszystko to
co one dotego uczę sie a zawsze wyglądam ładnie...tak
mówi wiele osób więc chyba nie kłamią...wiem że mogę się
podobać bo właściwie każdy wyskok z przyjaciółmi gdybym
tylko chciała mógłby sie skończyć przygodą ze znajomym z tej
chwili, ale nie ja...okazje były żadnej niewykożystałam...
ni mogę...naiwna jestem...Często zauwazam jak
męzczyźni ,,mierzą '' mnie więc maszkarą nie jestem...Moje
przyjaźnie z facetami zawsze kończyły się z tego samego
powodu...Wyznawali miłość...a ja od zawsze kocham tylko
jednego-męza-dupka....Tyle tyklo że przyszedł dzień w którym
mam już dosyć bycia dobrą żona spełniającą każde pragnienie
meża, nie chcem i nie mam już deka siły walczyć o
faceta za którego pragnełam wyjść za mąż i stworzyć z nim
dom pełen miłości i ciepła...Go już nie ma!Ten obecny to
zimny egoista, mimo wielu rozmów nie potrafi powiedzieć co
sie z nami stało..według niego jest wszystko pięknie i
nadal mnie kocha...a ja tego za żadne skarby nie
czuję....wieć o co chodzi...Po co mu była żona...a może
nie żona i partnerstwo tylko służąca, dwie ręce i głowa!
Jest mi bardzo ciezko, kazdy wieczór płaczę ukrywając sie
przed nim...myśle o rozwodzie...Czy ktoś potrafi mi to
wytłumaczyć? A może to ja jestem taka beznadziejna? Może
nie zasługuję na miłośc i szczęscie?Dlaczego męzczyżni to
takie dupki?dlaczego dla świata ideał dla mnie jest
dupkiem...
    • songo3000 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 00:22
      Raz - przestałaś być dla niego atrakcyjna seksualnie.
      Dwa - z 'wszystkomającą' i do tego lepiej zarabiającą żonusią to się nawet nie dziwię.
      A trzy: przecież tak jak jest to dla niego cholernie wygodnie.

      Czy mogłabyś jednak precyzyjniej przedstawić swój problem? Jak na razie zadajesz jakieś pytania jednocześnie odpowiadając sobie na nie :)
      • zadobra Re: Po co mu żona? 19.05.10, 00:34
        mam straszny mętlki w głowie szukam odpowiedzi dlaczego z
        fantastycznego zwiazku zrobiło sie bagno...nie rozumiem
        mojego męża bo chyba nie wiem o co tak naprawde chodzi
        facetom? problem polega na tym że czuję sie odrzucona i
        nie rozumiem dlaczego...
        Chcesz powiedzieć że jak ktoś jest bliski idału to źle?
        Czy że może dla wygody szukacie sobie idealnej żeby zrobić
        z nie naiwną <<bo tak wygodnie<<? Chem wiedzieć dlaczego
        facet bierze słub a potem zapomina o co w tym chodzi?
        • rumpa Re: Po co mu żona? 19.05.10, 00:44
          czasem znacznie bardziej kręcą wady , wiesz?
          • zadobra Re: Po co mu żona? 19.05.10, 00:54
            Też je mam...on je zna...
        • songo3000 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 00:56
          Droga Autorko, za przeproszeniem puknij się w głowę. Jakiego 'ideału'? Chyba Twojego bo nie mojego, meżusia czy pewnie i innych mężczyzn.
          Kobietę pożąda się za... bycie kobietą a nie
          - menedżerem,
          - sprzątaczką,
          - kucharką,
          - praczką,
          - ....
          Powtórzę raz jeszcze: KOBIETĄ. W marę tajemniczą, w miarę uwodzicielską, w miarę niedostępną, o którą choć troszkę trzeba zabiegać a nie wszystko 'na tacy'...
          Ten 'Twój' zestaw wyleczy z pożądania każdego faceta (nie liczę fetyszystów :) Oczywiście na to może nakładać się to co sugerują tu inni - 'zwykłe' opatrzenie się.
          • kag73 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 01:20
            No wlasnie, zwariowane to, bo wlasciwie mnostwo mezczyz tego wlasnie
            oczekuje od zony:sprztania, gotowania, obslugi i tym samym kreci na
            siebie bat, bo taka za dobra zona przestaje byc wyzwaniem, ktorego
            potrzebuje facet, zeby mu sie nie znudzilo. Do tego dochodza
            oczywiscie inne indywidualne uwarunkowania, czlowiek czlowiekowi nie
            rowny.
            A moze on kochanke ma? czy tylko na recznym jedzie?
          • zadobra Re: Po co mu żona? 19.05.10, 01:22
            To wytłumacz mi panie wredny czemu męzczyźni oczekują od
            nas kobiet żebyśmy były dobrymi gospodyniami, kochankami i
            jednoczesnie finansitkami kiedy jesteśmy zawsze nieporadne i
            jak Ty to określasz bardziej kobiece?Ty myślisz ze jak ja
            zdobyłam faceta...KOBIECOŚCIĄ!Znaliśmy sie od podstawówki ta
            miłość rodziła się przez lata i jej podstawa była i nadal
            jest przyjaźń...To nie tylko sex nas połączył...znikneła
            namiejętność! Winna temu jestem tylko ja dlatego że pragnę
            dla nas jak najlepiej, że czuję się odpowiedizialną za
            przyszłosć.Romanse przezyw sie w kinach codzienność jest
            inna.Trzeba wywiazywać sie z pewnych obowiazków, płacić
            rachunki!Wydaje mi sie że poradna zona może być atrakcyjna
            sexualnie dla męża bo prawda jest taka że wiekszość meżów
            dziadzieje po ślubie a mimo to żony ich pragną a możesz
            mi wieżyć że zadna na dziada przed ślubem się nie
            połasi...Nad zwiazkiem należy pracować cały czas, podkładać
            żar do tego ognia, nalęzy pielęgnować uczucie...OBIE STRONY
            TOAK POWNNY!tak bynajmiej myślałam..może faktycznie musze
            puknąć sie w głowę...myślałam że jak komuś sie dużo daje
            to chociaż cześć tego obdarowywany oddda..
            • rumpa Re: Po co mu żona? 19.05.10, 01:30
              ja jestem z tych rozkosznych nieporadnych czy jak wolę -
              wymagających - chłop skacze, ostatnio kupił mi samochód, bzyka i
              trzy razy dziennie, nawet jak jestem chora i pardon, smierdząca,to
              go nie odstrasza. śmiejemy się że nawet jak zejdę to mnie jeszcze
              puknie pókim ciepła
              moje poradne ale nie wymagające koleżanki - rozwód za rozwodem

              wiem, życie jest niesprawiedliwe
              • zadobra Re: Po co mu żona? 19.05.10, 01:38
                Cyba zmienię sie w rozkoszną nieporadna:) proszę tylko o
                dokładne instrukcje jak tego chłopa ogłupić..
                • rumpa Re: Po co mu żona? 19.05.10, 01:49
                  mój profesor powiedział mi przed slubem - niech sie pani dobrze
                  zastanowi zanim pani ruszy palcem - bo za pierwszym razem chłop sie
                  wzruszy, za drugim podziekuje a za trzecim uzna że mu sie to nalezy.


                  stosować do wszystkiego, od koszul do rachunków i seksu :)))

                  nie wiem czy podziała akurat na tego, ale na przyszłość taka lekcja
                  od szczęślwie żonatego faceta może Ci się przyda.
                  U mnie działa :)))
                  • zadobra Re: Po co mu żona? 19.05.10, 02:05
                    Muszę w końcu być bardziej bierna to moze da to jakiś
                    skutek, chociaż na dzień dzisiejszy jestem chyba zbyt
                    rozczarowana swoim męze...Nie wiem czy chcem to naprawiać i
                    czy warto:(Dzięki mimo wszystko za każde słowo:)
                • stwojtek77 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 13:41
                  napisz na priv, dam Ci instrukcję męską nie "babską"
              • zakletawmarmur Re: Po co mu żona? 19.05.10, 15:30
                > ja jestem z tych rozkosznych nieporadnych czy jak wolę

                Rumpa ja myśle, że ten mąż to Cię kocha pomimo żeś nieporadna a nie
                dlatego:-) Może po prostu lubi kiedy coś się dzieje a przy Tobie to
                nudzić się nie można?
                • rumpa Re: Po co mu żona? 19.05.10, 16:55
                  ryzykujesz życiem na tym forum rzucając tekstem - on cie kocha,
                  przeciez wiadomo, dopasowanie biologiczne itd :)))

                  tak , kocha :))) i dlatego go to bawi
                  inaczej by mnie chyba zabił jak mu usiadłam na torcie , którym miał
                  zamiar zaimponować kumplowi na sylwestra :))) a tylko stwierdził
                  załamano-rozchichotanym tonem że właśnie pobiłam samą siebie i że
                  takie rzeczy tylko w filmach.

                  no dobra rąbnął głową w kierownicę :(

                  widzisz nie wiem czy dlatego czy pomimo tego, fakt pozostaje faktem,
                  wszystkie dzielne się porozwodziły :((( i są same
                  ja też jestem dzielna jak trzeba ,tylko - nie wyrywam się do przodu,
                  to facet ma być rycerzem a jak nie chce, to znaczy że to nie ta
                  kobieta :)))

                  acha i próbował mnie wkręcić w bycie "dobrą żoną". Dałam opór,
                  poinformowałam go że doskonale wiedział że na żonę się nie nadaję i
                  że ożenil się ze mną bo bylam superkochanką i na tym temat lat
                  naście temu został zakończony. Naprawdę myślisz Zaklęta, że dalej by
                  na mnie tak leciał jak bym mu prasowała koszulki i gotowała obiadki,
                  wściekła na los i pełna poczucia winy że robię to nie dość
                  doskonale?
                  Co by się stało gdybym się wtedy przestraszyła i zaczęła udawać
                  kogoś kim nie jestem?
                  Pewnie by tu teraz siedział i pisał - żona nie chce się bzykać, nie
                  wiadomo czemu jest oziębła, wersja demo itd...
                  • zakletawmarmur Re: Po co mu żona? 19.05.10, 21:12
                    > widzisz nie wiem czy dlatego czy pomimo tego, fakt pozostaje
                    faktem,
                    > wszystkie dzielne się porozwodziły :(

                    A widzisz, bo takie fullpacked kobitki nie potrzebują chłopa na
                    zawsze. Natura wymyśliła związki nie przez przypadek. W obecnych
                    czasach stają się przeżytkiem. Z nowym facetem endorfinek jest dużo
                    więcej i to bez większego wysiłku. Po co dbać o związek z jednym
                    facetem skoro nie da się utrzymać tego stanu z początku znajomości?
                    Dla tych dzielnych to strata czasu...

                    Może chodzić też o coś innego. Miałam kiedyś taką idealną koleżankę.
                    Najlepsza na roku, dorabiała sobie jako modelka, ładna, zgrabna,
                    miała mega kasiastych rodziców (była jedynaczką) a jej pokój (jako
                    jedyny w całym akademiku) lśnił. Ku mojemu zdziwieniu nie miała
                    brania. Tzn zdarzało jej się mieć faceta, ale wszyscy ją rzucali.
                    Byłam zdziwiona, że to oni ją rzucali a nie ona ich, bo ja za połowę
                    tych gości nawet bym się nie wzięła. Oczywiście wszyscy znajomi jej
                    powtarzali, że jest "za fajna" a faceci się takich lasek boją.
                    Przez jakiś czas chodziła z chłopakiem z naszej grupy. Pewnego razu
                    po kilku głębszych udało nam się z niego wydusić powód zerwania.
                    Chłopak stwierdził, że była cholernie nudna:-) Tak więc może nie
                    zawsze chodzi o to, że dziewczyna jest super zaradna- bo to jest
                    tylko na plus, jeśli chodzi o atrakcyjność. Czasami chodzi o jakąś
                    konkretną wadę, której na pierwszy rzut oka nie widać.

                    > acha i próbował mnie wkręcić w bycie "dobrą żoną". Dałam opór,
                    > poinformowałam go że doskonale wiedział że na żonę się nie nadaję
                    i
                    > że ożenil się ze mną bo bylam superkochanką i na tym temat lat
                    > naście temu został zakończony

                    Też to miałam i też z tym walczyłam. Jeśli to co mam do zaoferowania
                    mu nie wystarcza to może sobie poszukać kogoś odpowiedniejszego. Nie
                    bronie mu. Póki co nie szuka...

                    Naprawdę myślisz Zaklęta, że dalej by
                    > na mnie tak leciał jak bym mu prasowała koszulki i gotowała
                    obiadki,
                    > wściekła na los i pełna poczucia winy że robię to nie dość
                    > doskonale?

                    Lubie czasami o chłopa zadbać ale bez przesadyzmu. Dobrą kandydatką
                    na żonę to ja nie jestem i nigdy nie będę:-)
                    • rumpa Re: Po co mu żona? 19.05.10, 22:04
                      ale one wcale nie miały ochoty się rozwodzic :(
                      trauma je wzięła straszna bo się tak starały i takie fajne i dupa
                      blada
                      i chyba o to chodzi, one sa takie fullpacked że tak naprawdę żaden
                      facet nie czuje sie potrzebny i ważny, bo ona i tak da sobie radę i
                      wszystko zorganizuje a miś ma podziwać i się cieszyć że mu tak
                      dobrze
                      a mis chyba się czuje wykastrowany
                      inna rzecz że nie bez przyczyny bierze sobie taka obrotną sam będąc
                      lebiega.


                      Chmielewska napisała - nigdy nie nalezy składac swego zycia w ręce
                      mężczyzny, należy udawać że się składa :)))

                      akurat te co tak rzucały, to wcale nie były fullpacked, jasne , miłe
                      dziewczyny i w ogole, ale zdecydowanie nie fullpacked.
                      • kag73 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 22:16
                        Rumpa, przyznaje Ci racje. Sama mam taka dewize, trzeba udawac, ze
                        facet potrzbny, przeciesz puszek nie bede sama otwierala kiedy facet
                        w domu.
                        Czesto jest tak, ze kobieta jest zmuszona wszystko robic, bo inaczej
                        sie nie da. To realia w wielu polskich domach. I facet wcale nie
                        mysli, ze on sam jest niedorajda, po prostu jest przekonany, ze tak
                        musi byc. Byc moze wlasnie to jednak jest powodem zaniku pozadania i
                        namietnosci, z czego on nie zdaje sobie sprawy i kolka sie zamyka.
                        Niemniej jednak tak do konca nie wiadomo jak to jest i mysle, ze
                        jednak recepty na dlugowieczna namietnosc w zwiazku nie ma.
                        Twoj facet moze byc np. "kochliwym" typem, moze niezaleznie od tego
                        jaka Ty jestes kobieta, moze lecialby na Ciebie nawet gdybys go
                        obslugiwala.
                        • rumpa Re: Po co mu żona? 19.05.10, 22:49
                          Twoj facet moze byc np. "kochliwym" typem, moze niezaleznie od tego
                          > jaka Ty jestes kobieta, moze lecialby na Ciebie nawet gdybys go
                          > obslugiwala.

                          jasne :))) ale w życiu nie odkręcę sama słoika jak jest w domu.
                          Już raz popełniłam glupi błąd i sama wygipsowałam sciany. RAny ile
                          mnie kosztowało odkręcanie tego idiotyzmu. Teraz wiem że należy
                          kupic czarny gorset, szpilki i popijając szampna informowac misia że
                          nikt tak sexi jak on z tym gipsem nie wyglada, co ja bym zrobiła bez
                          niego itd :)))
                      • zakletawmarmur Re: Po co mu żona? 19.05.10, 22:50
                        > i chyba o to chodzi, one sa takie fullpacked że tak naprawdę żaden
                        > facet nie czuje sie potrzebny i ważny, bo ona i tak da sobie radę
                        i
                        > wszystko zorganizuje a miś ma podziwać i się cieszyć że mu tak
                        > dobrze
                        > a mis chyba się czuje wykastrowany

                        Wiesz co ja nie bardzo wierzę w teorie o tym, że mężczyźni nie lubią
                        samowystarczalnych kobiet:-) Widzę po znajomych, którzy mają takie
                        super zaradne życiowo kobiety, że jest to dla nich powód do dumy:-)
                        Skoro laska jest z nim, pomimo że więcej zarabia i potrafi sama
                        sobie wszystko zorganizować, to wiadomo, że nie szuka
                        sobie "opiekuna" tylko "kochanka" (lub kogoś do wyższych celów).
                        Ta świadomość łechci faceta bardziej niż świadomość, że jego
                        delikatna kobietka potrzebuje opieki:-)

                        > trauma je wzięła straszna bo się tak starały i takie fajne i dupa
                        > blada

                        Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu:-) Może znajome były
                        samowystarczalne finansowo i "społecznie" ale emocjonalnie mogły być
                        bardzo zaborcze. Z doświadczenia wiem, że tacy ludzie są na dłuższą
                        metę upierdliwi. Nie ma nic złego w porozpieszczaniu partnera, gdy
                        faktycznie tego potrzebuje. Gdy wyczuwamy, że rozpieszczanie
                        przestaje cieszyć trzeba umieć się z tym pogodzić i przenieść swoją
                        energię życiową w inne miejsce. Dla mnie to zawsze było oczywiste,
                        jednak zauważyłam, że sporo ludzi ma z tym problemy:-)

                        Fajnie zaśpiewała o tym Renata Przemyk:
                        www.youtube.com/watch?v=d2-n6wLl6YI
                        • rumpa Re: Po co mu żona? 19.05.10, 23:34
                          Może znajome były
                          > samowystarczalne finansowo i "społecznie" ale emocjonalnie mogły
                          być
                          > bardzo zaborcze.

                          chyba nie, oni autentycznie potrzebowali statusu super samca.

                          mam dwie znajome z sukcesami i trwałym facetem na stanie, ale one
                          perfekcyjnie odrabiają rolę słodkiej kotki w domu :)))
            • rumpa Re: Po co mu żona? 19.05.10, 01:36
              To wytłumacz mi panie wredny czemu męzczyźni oczekują od
              > nas kobiet żebyśmy były dobrymi gospodyniami, kochankami i
              > jednoczesnie finansitkami kiedy jesteśmy zawsze nieporad

              oczekiwać oczekują, bo z taka sie wygodniej zyje, obsłuży i w ogóle...
              ale rozumne kobiety wiedzą że dzieciom za duzo słodyczy dawac nie
              wolno :)))
          • stwojtek77 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 13:40
            potwierdzam , kobiet ni kocha się za pranie i prasowanie ... a tak poważnie skąd
            przyszedł Ci pomysł żeby "mężowi prasować?"
            pupcie taż mu podcierasz?
    • kompresor666 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 00:28
      Jak przejrzysz historie wpisow - chocby tylko z 2010 roku, to zobaczysz, ze twoj
      problem to klasyka forum. Niestety, niektorzy faceci do seksu potrzebuja silnych
      wrazen, a stala partnerka - chocby nie wiem jak piekna - z czasem sie nudzi.

      To nie jest od nas zalezne. Dla facetow (przynajmniej tej czesci
      niskoerotycznej), seks nie ma prawie zadnego znaczenia wieziotworczego. Tym
      rzadza proste mechanizmy
      • zadobra Re: Po co mu żona? 19.05.10, 00:40
        myśle ze masz racje(kompresor666) a to strasznie boli...Cyba
        lepiej w takiej sytuacji odpuscić i dać facetowi
        wolność.sredni zaradny jest a jak się dobrze potrafił
        ustawić? sprytny a ja naiwna..
        • kompresor666 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 01:02
          zadobra napisała:

          > myśle ze masz racje(kompresor666) a to strasznie boli...Cyba

          faceci tego nie czują. W sensie nie czują, że brak czułości i seksu
          może tak ranić/boleć i zaniżać samoocenę kobiety.

          Facet jak nie ma seksu w domu, to go sobie poszuka na mieście. Nawet płacąc za
          niego. Kobieta jak nie ma seksu w domu to zaczyna doszukiwać się w sobie
          wad - zamiast wyjść na miasto :)

          Nie rozumiem z czego to wynika. No dobra wiem, uwarunkowania kulturowe itp.,
          ale świat też się zmienia.

          > lepiej w takiej sytuacji odpuscić i dać facetowi wolność.

          otóż to.

          > sredni zaradny jest a jak się dobrze potrafił
          > ustawić? sprytny a ja naiwna..

          szczerze wątpię, że on jest z obecnego układu zadowolony. Dusi się w nim,
          ale w inny sposób. Chyba, że je na mieście.

          Pogadaj z nim i zapytaj jakie są jego oczekiwania.
          • kag73 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 01:17
            A moze jedzie na recznym przy pornolach albo bez i tez mu wystarcza.
            Czy Ty myslisz, ze on jej powie szczerze, ze go nie pociaga?
          • zadobra Re: Po co mu żona? 19.05.10, 01:34
            Wiele razy rozmawialiśmy na ten temat, też się zastanawiam
            nad tym czy może nie ma kogoś...Ale jak ja mam dowiedzieć
            sie prawdy?ZA kazdym razem zapewniwa mnie ze jestem dla
            niego pociągająca, że mnie kocha, wiem że swoim kumplom ze
            <<żone ma cudowną>> mi tez tak mówi i co z tego kiedy
            czyni inaczej...Tłumaczy że ma mało czasu, faktycznie oboje
            sporo pracujemy,takie pokoleni...Ale kiedy jesteśmy razem to
            powinniśmy ten czas wykożystać. I wszystko jest fajnie
            tylko jak ma dojść do sexu to zaczynaja się wykrety.Czasem
            mam wrazenie że tylko jako przyjaciółka jestem dla niego
            ważna...Razem możemy robić wiele i wszystko i obojgu
            sprawia nam to przyjemność tylko brak iskry...
            • kag73 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 10:51
              Nie watpie, nawet wierze, ze maz nadal uwaza Cie za atrakcyjna
              kobiete, tylko seks z Toba mu sie pewnie znudzil. Ma lepsze zajecia,
              moze telewizje, albo jakas gre komputerowa. Moze rzeczywiscie jest
              zmeczony i nie oplaca sie wysilac i zbierac sil do seksu. A jak juz
              sie do niego dobierasz, to zaskoczy czy nadal sie wykreca? Moze ma
              malo testosteronu, albo jakas inna przypadlosc.
              Druga rzecz, ze factwoi by sie podobalo, ze wszystko robisz i
              obslugujesz, nie oznacza, ze tak powinnas robic.

              Postaw sprawe na ostrzu noza, zapytaj o jego fantazje, oczekiwania i
              jego propozycje naprawy, bez pretensji i wyrzutow. Zobaczysz co z
              tego bedzie. Zapytaj czy jego zdaniem jest co ratowac, czy masz
              szukac kochanka.
              A naiwna owszem jestes, bo dla chlopa sie wszystkiego nie robi.
              Ale i to nie jest gwarancja wiecznej namietnosci. Zalezy od
              czlowieka, niektorzy maja wysokie libido, ogromny temperament, inni
              nie. Sa ludzie, ktorzy sie nie uskarzaja chociaz maja malo seksu, bo
              tyle im wystarcza np.
              • esteraj Małżeństwo jest sztuką 19.05.10, 13:09
                W związku z mężczyzną kobieta musi nauczyć się być zaradną, ale nie na tyle,
                żeby facet czuł się przy niej niezdarą, nie może być służącą, ale również nie
                wyniosłą panią, nie może nad nim skakać, ale też nie może okazywać mu
                lekceważenia. Sztuka polega na wypośrodkowaniu.

                Pomyśl, że Twój mąż zaczyna spotykać się z kobietą, która podziwia go nawet za
                niewielkie osiągnięcia, za okazaną jej pomoc, zaczyna interesować się jego
                poglądami, zainteresowaniami, dostrzega w nim wrażliwego i czułego mężczyznę. A
                teraz wyobraź sobie, że on Ci mówi o takim romansie. Podejrzewam, że opadnie Ci
                "szczena", że Twój mąż zamienił Ciebie - zaradną i atrakcyjną kobietę - na inną,
                może bardziej zwykłą.

                Sądzę, że Twój mąż czuje się przy Tobie jak nieudacznik, w końcu za takiego go
                masz. Na pewno jest to jego wina, że nie daje sobie sam ze sobą rady, ale myślę,
                że on potrzebuje motywacji, wiary od drugiej osoby, że jest kimś wartościowym,
                że jest potrzebny. To bardzo istotne dla ludzi słabych. Taka wiara wyzwala w
                drugim pokłady nowych możliwości. Niemniej jednak trudno osiągnąć coś takiego w
                stałym związku.
    • dolores34 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 12:58
      U mnie sytuacja bardzo podobna, wcześniej pisałam też na forum. Tylko ja
      odkryłam masę stron porno,ktore sciagal codziennie nowe z netu. Facet naoglada
      sie codziennie nowych panienek, poklika na czatach z jakąś, naoglada się w
      kamerkach i jedzie na ręcznym. I też w seksie dawalam mu wszystko i wiecej, i
      nie jeden by marzyl o takiej partnerce. Niestety coraz częsciej tylko ja bylam
      dawcą i inicjatorem wszelkich czułości. W koncu przestalam bo też chcialabym
      sie poczuć kobietą pożądaną.
      Tak to moze jest,ze wszystko wygasa po pewnym czasie. Tylko nowe panienki są
      pociągające i rajcują bardziej.
      U mnie jak go przycisnęłam "do muru" to powiedział,ze go nie pociągam tak jak
      kiedyś heheh.
      Dobre... bo wielu innych facetów pociagam tylko jego juz nie.
      Jak tak dłużej pociągniesz i nie zaczniesz mysleć o sobie i swoich potrzebach
      będziesz ciągle sfrustrowana, spadnie Ci poczucie własnej wartości.Tak jak u
      mnie z czasem.
      Ja swojemu powiedzialam,ze to dziala w obie strony i z tą chwila przestalam
      pracować nad swoim związkiem.
      Zaczęlam mysleć o SOBIE i rozgladam sie wokol, czas szybko leci i niestety ale
      pewnych rzeczy nie da sie zmienić.To muszą czuć dwie osoby.
      Dlaczego tylko oni moga poszukiwać słodkich nowości a my już nie?
      Nam też moze sie znudzić.
      Hehehe swoja drogą pornole u mnie ogladać mógł ale zaproponować od siebie cos
      nowego w seksie juz nie. Co za palant!
      Wiesz... żona to zona przecież. Z zona to nie ten smak heheh.
      Może pogadaj z nim szczerze, jak bedzie mial cos do powiedzenia ( bo u mnie jak
      nie wiedzial co ma powiedziec to nie mowil nic albo tzw. magiczne "nie wiem")
      Jesli nie poskutkuje znajdz sobie dyskretnego "zamiennika" i sama zobaczysz.
      Przynajmniej nie bedziesz sie tym tak zadreczać.
      • krzysztof-lis Re: Po co mu żona? 19.05.10, 18:44
        > U mnie jak go przycisnęłam "do muru" to powiedział,ze go nie
        > pociągam tak jak kiedyś heheh.
        > Dobre... bo wielu innych facetów pociagam tylko jego juz nie.

        To akurat normalne u facetów i nie ma się co obrażać.
        • triss_merigold6 Re: Po co mu żona? 19.05.10, 19:26
          U kobiet również tylko subtelniej okazują. Wtedy warto wymienić pana.
    • triss_merigold6 Leliją bądź 19.05.10, 14:59
      Teraz to pewnie po ptakach, ale przy następnym panu postaraj się być
      bardziej leliją niż superwoman.
      Nie prasuj. Profilaktycznie spal mu ze 2-3 koszule, nauczy się. Albo
      od razu powiedz, że kochasz swój kręgosłup.
      Zaczynaj od podawania kupnych herbatników, jak potem ugotujesz zupę
      czy cokolwiek na ciepło będzie zachwycony.
      Nie dotykaj ciężkich rzeczy. Omijaj. Przyjdzie to
      zaniesie/podniesie/przesunie.
      Lista zakupów dla pana z uwzględnieniem zwłaszcza ciężkich rzeczy.
      Organizuj sobie czas bez niego i czasem opowiadaj jak było fajnie.
      Zarabiasz więcej? Super, możesz więcej na siebie wydawać -
      przyzwyczaj faceta, że chodzisz do kosmetyczki, fryzjera, na
      manicure etc.
      On Cię kocha jak szafkę. Pożyteczny sprzęt, owszem ale żeby się
      zachwycać to bez przesady.
      • bigbadpig Re: Leliją bądź 19.05.10, 15:31
        > Nie prasuj. Profilaktycznie spal mu ze 2-3 koszule, nauczy się. Albo
        > od razu powiedz, że kochasz swój kręgosłup.
        > Zaczynaj od podawania kupnych herbatników, jak potem ugotujesz zupę
        > czy cokolwiek na ciepło będzie zachwycony.

        IMHO trochę kontrowersyjna wizja związku - jedna strona ma trzymać się planu
        minimum, a kto poniesie ciężar życia - druga osoba? Czy może jemy na mieście, a
        prasują krasnoludki? gdzie to zmierza w dłuższej perspektywie?
        Problemem chyba jednak nie jest to, że kobieta niepotrzebnie się stara tylko
        rozziew pomiędzy charakterami partnerów - jeśli jedna osoba jest dynamiczna a
        druga kluchowata to w końcu nierównowaga zaczęła wydawać toksyczne owoce. Ale
        przy układzie gdzie oboje nie odstają od siebie drastycznie - chyba
        korzystniejsze byłoby gdyby obie strony z zaufaniem inwestowały?

        >postaraj się być bardziej leliją niż superwoman.

        Zamiast odgrywać kogoś, kim nie jesteś - znajdź supermena, nie sądzę abyś była
        tak blisko ideału żeby znalezienie równorzędnego partnera do życia było niemożliwe.

        A ta lelija to może by się przydała tymczasowo, ale w obecnym związku jako
        terapia wstrząsowa; jednak skoro piszesz, że sama nie wiesz czy chcesz to
        reanimować to raczej marne szanse na sukces.
    • zakletawmarmur Re: Po co mu żona? 19.05.10, 15:25

      Mam 26 lat, pracuję zarabiam prawie połowe wiecej niż mąz-
      > dupek,sprzatam, gotuję, prasuje, dbam o dom on musi tylko
      > raz kiedyś wyrzucić śmieci.Zakupy, rachunki, wszystko
      > załatwiam ja...nawet do okulisty go umawiam bo zapomina
      > zadzwonić i umówić się na wizytę...Koleżanki, przyjaciólki
      > zawsze mi mówią, że jestem atrakcyjna...

      Ja też bym się z Tobą ożeniła:-)
      • rumpa Re: Po co mu żona? 19.05.10, 16:56
        po prostu MILF :)))
        • zadobra Re: Po co mu żona? 19.05.10, 18:04
          Każde słowo pisane na tym forum ma dla mnie wartość,dzis
          jak w końcu wyrzuciłam to z siebie jest mi jakoś lepiej
          niż zawsze:)Nie uwazam się za ideał a jego za beznadzieję
          bo każdy ma i wady i zalety.Prawda jest taka że przyjaźń
          wychodzi nam zdecydowanie lepiej niż namiętnosć...a kiedys
          było wszystko to razem.Posłuchałam Was rozmawialiśmy rano...Jak
          zawsze nie widzi problemu, dla niego nadal jestem ta samą
          kobieta z która brał ślub...twierdzi że postara sie trochę
          bardziej zwracać uwagę na moje potrzeby...TYlko ze ja wiem
          że bedzie jak zawsze...Ten schemat powtarza sie juz od
          jakiegoś czasu...Moze dziś wróci z pracy z kwiatami a
          jutro wyśle smsa z jakimiś czułymi słówkami a potem znów
          bedzie tak samo...Nie chem juz wiecej naciskać bo czuję
          się jak gestapo...Ale piszcie prosze bo potrzebuję Waszych
          opini żeby nie zwariować:)
          • all_my_senses Re: Po co mu żona? 19.05.10, 19:40
            zadobra napisała:

            Ale piszcie prosze bo potrzebuję Waszych
            > opini żeby nie zwariować:)


            hahhaha dobre
    • krzysztof-lis po co Ci mąż? 19.05.10, 18:46
      Tylko po to, żebyś miała kogo obrażać i po kim jeździć?
    • babaa-jaga Re: Po co mu żona? 20.05.10, 01:07
      Ja bym radziła z premedytacją (ale niby przypadkiem) olewać obowiązki domowe i
      częściej się nim wyręczać, urywać się z domu żebyś przebywała z nim jak najmniej
      lub ale to już podłe panowie po mnie pojadą :P "rozchoruj się" i bycz się w
      łóżku nie zdolna do czegokolwiek poza np. lektura, albo wyjedź gdzieś pod
      pretekstem, i nie naciskaj na niego, nie wracaj do tych rozmów bądź bierna i
      poczekaj zobaczysz jakie będą efekty może królewicz się pobudzi do działania ;)
      Pozdrawiam
    • esteraj Odwrotna sytuacja 20.05.10, 12:52
      Co by było, gdybyśmy miały męża, który wspaniale gotuje (wręcz wyręcz nas z tego
      obowiązku), robi pranie, bo lepiej wie jak ustawić pralkę, dokładniej prasuje,
      ma wszystko ułożone, jest zadbany, atrakcyjny, lepiej zarabia, jednym słowem we
      wszystkim jest lepszy. Jakie byłoby nasze samopoczucie? Czy nie czułybyśmy się
      jak niedołęgi?

      Miałam okazję poznać takie małżeństwo. Facet twierdził, że żona nawet rachunków
      nie umie dopilnować, bo raz jej się zapomniało. Decydował za nią w co ma się
      ubrać, jakie buty kupić.
      Poza domem nikt by nie pomyślał, że mąż ma ją za taką nieudaczniczkę. W pracy
      jedna z lepszych nauczycielek, wymagająca, zadbana, atrakcyjna, swobodna w
      obejściu. W domu kobieta nie do poznania, cicha, zrezygnowana, po prostu szara mysz.

      Czy takiej kobiecie będzie chciało się uprawiać seks z mężem? Nie sądzę.
      Owszem, to jej wina, że dała się tak zmanipulować. Zwykle takie działanie jest
      rozwijane w czasie i niezauważalnie, a efekt jest opłakany.
      • idoli Re: Odwrotna sytuacja 20.05.10, 13:48
        łatwo powiedzieć: połóż się i niech on robi. U mnie niestety jest podobnie.
        Wszystko MUSZĘ zrobić ja, ponieważ jeśli nie, to jutro wyłączą nam światło a
        samochód się rozpadnie bo data przeglądu minęła dawno temu. Jak nie zorganizuję
        wakacji, to nie pojedziemy nigdzie.
        I wiecie co, po kilku latach małżeństwa, faktycznie: jestem sfrustrowana i mam
        totalnie dosyć. Nie mogę niestety tego zmienić, ponieważ widujemy się tylko w
        weekendy (on pracuje w innym mieście), więc sprawy codzienne też załatwiam sama.
        Różnica jest tylko taka, że nie prasuję mu (on sobie też nie) i nie gotuję (jem
        mało). No i seksem odwrotna sytuacja: to mi się nie chce bo jestem rozczarowana
        i zniechęcona. On chce i lubi. Odnoszę wrażenie że ten związek nic mi nie daje.
        Macie jakąś radę?
        • esteraj Re: Odwrotna sytuacja 20.05.10, 14:46
          To, że nie widzicie się przez cały tydzień, dobrze nie wróży. Trudno tu mówić o
          wspólnym życiu i prowadzeniu gospodarstwa. Waszym priorytetem stały się
          pieniądze i wyższy statut życia, a nie Wy jako para, związek i małżeństwo.

          Co robi Twój mąż po pracy? Jest to bardzo zastanawiające.
          • idoli Re: Odwrotna sytuacja 20.05.10, 15:12
            masz rację esteraj, o wspólnym życiu nie ma mowy. Ktoś powie: to niech w weekend
            ci pomoże. Ale jak jesteśmy razem tylko w weekend, to nie chcę przeznaczać go na
            sprzątanie. W weekend też się wielu rzeczy nie da załatwić. Dlatego nie mam
            pomysłu jak z tej sytuacji wybrnąć.
            Praca? Ma taki zawód, że znalazł pracę tam, a tu gdzie mieszkamy mu ciężko.
            Pracować w innym zawodzie nie chce. Żadnych kursów, żadnych dodatkowych studiów,
            tylko i koniec. Elastyczności w nim za grosz :(
          • kag73 Re: Odwrotna sytuacja 20.05.10, 15:16
            "Co robi Twój mąż po pracy? Jest to bardzo zastanawiające."

            Tutaj akurat bym powiedziala to kwestia zaufania, bez niego w takiej
            sytuacji ani rusz. Facet moze byc zupelnie porzadny. Po pracy
            komputer albo telewizor, jesc tez cos musi, zakupy zrobic, moze ma
            jakies hobby. Moze wlsnie pracuje do poznego wieczora.

            Co mozna doradzic? Nie zawsze mozna tak latwo zmienic prace. Nie
            znam sytuacji, mozna sie przeprowadzic do meza, jezeli on nie moze
            poszukac parcy gdzies blizej domu.
            Poza tym jezli ma czas po pracy oddaj jemu np. placenie rachunkow.
            Wyluzuj, przypomnij mu o nich raz czy drugi, potem sie przyzwyczai,
            tak od razu pradu nie wylaczaja.
            Sytuacja jest bardzo trudna, widujecie sie tylko w weekendy,
            powinien to byc czas dla Was, dla rodziny. Facet pewnie steskniony
            za Toba, to dobry znak. Z drugiej strony pewnie w ten weekend jest
            tyle do poomawiania i pozalatwiania, ze nie wiadomo od czego zaczac.
            Facet nie jest niedorajda, po prostu nie mieszka w domu, to roznica.
            Poza tym pewnie jest typem, ktory sam nie zadziala, ale przystanie
            na Twoje propozycje. To juz cos, gorzej by bylo gdyby marudzil, ze
            nie chce i nie to i nie smo. tacy tez sie zdarzaja.
            Postaraj sie wiecej rzeczy olewac, ciesz sie, ze widujecie sie w
            weekend, pielegnujcie jakies malzenskie rytualy, bo inaczej rozleci
            sie Wam malzenstwo. Ty sfrustrowana nie chcesz seksu, co z kolei
            zacznie frustrowac jego i kolko sie zamyka.
            • esteraj Re: Odwrotna sytuacja 20.05.10, 15:25
              Oczywiście również zakładam, że facet jest ok. w końcu przejawia zainteresowanie
              seksem.

              Zawsze zastanawiało mnie dlaczego, kiedy jest się małżeństwem zmieniają się
              relację między partnerami. Przecież można podejść do sprawy jak za dawnych
              czasów, nauczyć się od nowa cieszyć się sobą. Wystarczy zmienić postrzeganie
              siebie i jako priorytet postawić właśnie wspólne życie.
Pełna wersja