oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda mężatka

22.05.10, 13:27
Przeczytałam większość wątków na tym forum i przyznam, że bardzo dużo się
dowiedziałam. N Sama jestem w podobnej sytuacji.

Od roku mężatka; znamy się od 6 lat.mamy po 29 lat. odkąd mieszkamy
razem wypalił się seks.jest raz na tydzień, czasem raz na tydzień plus lód,
ale rzadko.Czasem raz na 2 tygodnie.

On chce dziecka bardzo (mi się wydaje, że to inspiracja jego matki)i twierdzi,
że kobiety w ciąży są seksowne, ale co on o tym wie? chyba tyle,że widział
kolorowe okładki atrakcyjnych przyszłych mam, np Nataszę Urbańską.

Ja oczywiście dziecka nie chcę (choć kiedyś chciałam)bo już sobie wyobrażam
moja frustrację w ciąży, jak mnie odepchnie od siebie, a potem po urodzeniu,
jak będę gruba i pachnąca mlekiem, dla niego za gruba, bo lubi szczupłe.

Juz teraz bywają kryzysy ze wzwodem.

Wyprawiałam w łóżku różności: oral na porządku dziennym, anal, pozycje
bardziej i mniej cyrkowe, przebieranki, wysokie
buty, wibratory.

Było dużo rozmów o braku seksu i płaczu mojego, obrażania się, albo presji
albo kuszenia. Dowiedziałam się, że zauroczenie się skończyło, co zabolało
mnie bardzo, bo ja nadal jestem nim zauroczona.

zapytałam, co chce, abym zrobiła. powiedział, że jego fantazji nie
urzeczywistnię, bo zna moje stanowisko, a on fantazjuje o innych kobietach
... co mnie nie zaskoczyło, ale zabolało.

Jak mu zaproponowałam na chłodno- układ, że ja sobie znajdę kogoś, i on jakąś
pannę lub panny, to nagle- łzy w oczach i oburzenie!! Jak ja mogę coś takiego
proponować po ślubie !!

Na co dzień chodzę w dresie, umalowana, ale fakt- to nie szpilki i mini bez
majtek, jak kiedyś.Chciałby żebym bardziej gotowała i dbała o niego, a jak ja
wchodzę w tą rolę, to nie czuję się Boginią seksu.
    • all_my_senses Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 14:16
      > Na co dzień chodzę w dresie, umalowana, ale fakt- to nie szpilki i mini bez
      > majtek, jak kiedyś.Chciałby żebym bardziej gotowała i dbała o niego, a jak ja
      > wchodzę w tą rolę, to nie czuję się Boginią seksu

      a jak chodzisz w dresie, to czujesz sie boginą seksu?

      następny gniot,i aż dziw, że pisze to 29-letnia "bogini seksu"
      • all_my_senses Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 14:17
        a jak tam poszło farbowanie cipki?
      • samosiax Re: P*** go 28.06.10, 16:15
        Dziewczyny nie bądźcie głupie.
        Wszytsko podajesz mu na tacy, miał co chciał i ile.
        Nie to dziękuję, nie walcz o niego, odsuń sie, niech on zacznie się starać o
        ciebie.!!!!!!
        Masz dobrą sytuację bo nei masz dzieci, odstaw sie i wyjdź z koleżankami, niech
        poczuje sie zazdrosny.
        A co NAJWAŻNIEJSZE:

        Powiedz mu, że skoro nie docenia tego co ma, i tego że dbasz o siebie dla niego
        przecież to jego sprawa. Tobie zauroczenie też minęło. Uśmiechaj się do innych,
        flirtuj, i jeśli cię kocha to zawalczy a jak nie to znaczy że wacek jest i tyle.

        Nie patyczkuj się, :)
        Szacunek w dresach i umalowana :)
    • sammy-jo Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 14:56
      Nie poszło, choć farba kupiona. Czekam na okres, już ponad dwa tygodnie, co
      dostarcza mi sporo nerwów. testy nie wykazały ciąży. Do lekarza umówiłam się na
      wtorek.

      Wczoraj mąż raczył wejść do sypialni i zapytał, czy mam ochotę mu obciągnąć.
      Odmówiłam- i tak miał w planie iść spotkać się z kumplem. Nie miałam akurat
      nastroju na tak instrumentalne traktowanie.może akurat drażliwa jestem?

      a może, dlatego, że jak zrobiłam supr obiad, to raczył zjeść i beknąć.

      Tak różowa bluza z białym kapturkiem z misia, całkiem opinająca jak na dres.A
      Twoja żona w spódniczkach i najlepszych bluzeczkach zmywa i sprząta?
      • triss_merigold6 Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 15:12
        Streszczę się: IMO to przechodzony związek. Żeby sobie nawet zafundowała p....ę
        obszytą brokatem i najbardziej burdelowe stroje to i tak kochanemu mężowi
        opatrzyłaś się i spowszedniałaś. Godzisz się z tym? Super, ale samoocenę
        będziesz mieć coraz niższą aż w końcu z atrakcyjnej kobiety zmienisz się w
        zgorzkniałą, starzejącą się babę. Wówczas mąż będzie Cię zdradzał otwarcie, kto
        by nie zdradzał marudzącej jędzy.
        Rezygnacja z macierzyństwa Ci się nie opłaca w perspektywie dalszego życia.
        Chyba, że uważasz, że Twoje życie kończy się na tym jednym jedynym panu. Jeśli
        nie chcesz się go pozbywać teraz i szukać kandydata na ojca dziecku to zajdź w
        ciążę z mężem. Odcierpisz te paręnaście miesięcy bez seksu, a potem rozwód i luzik.

        Mam 36 lat, całą zimę konsekwentnie przechodziłam (w domu) w dresie i grubym
        szlafroku, na zmianę. Partner ten sam od kilku lat, poziom jego zainteresowania
        nie zmalał. Do tego mam dziecko (z eks mężem, którego zostawiłam dla w/w
        kochanka), chrzanię farbowanie cipy, nie przebieram się za nic, analu też nie ma.
        • asocial Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 16:09
          zmiana faceta.
          mam tyle samo lat co ty, co prawda staz nieco krotszy. nie daj sie
          omamic, ze panienki z forum lub zony forumowiczow robia obiad na
          obcasach. Podobnie jak triss zime przechodzilam w dresach, nie spie
          w pseudoseksownych polkoszulkach, prace mam stresujaca i wracam
          srednio o 21 do domu, a mimo to seks jest, satysfakcjonujacy.
          skoro koles ci powiedzial, ze zauroczenie minelo to.. minelo.
          • urquhart Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 16:40
            asocial napisała:
            > zmiana faceta.
            > mam tyle samo lat co ty, co prawda staż nieco krótszy (...)
            > Podobnie jak triss zime przechodzilam w dresach, nie spie
            > w pseudoseksownych polkoszulkach

            Krótkoterminowo że to sposób absolutnie najskuteczniejszy.
            Spokój na 2-4 lat satysfakcjonującego seksu niezależnego od dodatkowego dbania o atrakcyjność i pobudzających bodźców.
            Jednak długoterminowo wzrasta prawdopodobieństwo że po utracie atrakcyjności, która u kobiet znacznie silniej nieubłaganie związana jest z upływającym czasem, sama zostaniesz potraktowana niedługo tak samo. :)


            _____________________________________
            A łyżka na to: niemożliwe!
            • kag73 Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 17:11
              "Jednak długoterminowo wzrasta prawdopodobieństwo że po utracie
              atrakcyjności, k
              > tóra u kobiet znacznie silniej nieubłaganie związana jest z
              upływającym czasem,
              > sama zostaniesz potraktowana niedługo tak samo. :)"

              Co Ty, a moja tesciowa zawsze mowi, ze mezczyzni tak strasznie traca
              na atrakcyjnosci po 40-tce, podczas kiedy kobiety jeszcze calkiem
              niezle wygladaja :))
            • triss_merigold6 Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 17:52
              I kij z tym. Nieubłaganym upływem czasu przejmowałam się jak miałam 25 lat i
              namiętnie czytałam "Cosmopolitan", teraz mi to szczerze mówiąc lata. Dobrą
              figurę zachowam bardzo długo, bo odżywiam się sensownie i nie mam żadnych
              skłonności do tycia (rodzice i dziadkowie również więc geny rulez). Rywalizować
              z pikselami nie mam zamiaru, zresztą nie zauważyłam, żeby chłop był fanem porno.
            • avide Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 24.05.10, 15:55
              Nie do końca jest tak jak piszesz.
              Gdyby nawet gotowała i sprzątała w stringach i szpilkach nie dalej jak po
              wspomnianym przez ciebie okresie byłoby by to samo.
              Zwyczajnie opatrzyłaby mu się w takim wydaniu.
              Dlatego czasem i dresy potrafią być seksowne, jeżeli.... dawno ich na tyłku nie
              było.
              To co jest w tym wszystkim najistotniejsze moim zdaniem to ZMIENNOŚĆ.
              Czasami ugotować w szpilkach a czasami w szarym rozciągniętym dresie. Tak by w
              momencie założenia ponownie owych szpilek dało się poczuć kontrast ;-).
          • gacusia1 Skoro sex satysfakcjonujacy... 22.05.10, 21:57
            to czego szukasz na tym forum? Rozrywki i podbudowania siebie,jak to
            masz dobrze bo sie bzykasz ile chcesz-w przeciwienstwie do wielu
            uczestnikow tego forum?
        • songo3000 Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 17:50
          triss_merigold6 napisała:

          > analu też nie ma
          Na złość ex czy to tylko zwykłe perwersyjne zahamowania? :P
          • triss_merigold6 Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 18:01
            Eeee a co to ma wspólnego z eks? Kiedyś uprawiałam z dużą przyjemnością, potem
            mi się znudziło. Z aktualnym też uprawiałam z przyjemnością ale oboje wolimy
            tradycyjnie.
      • all_my_senses Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 18:11
        sammy-jo napisała:

        > Nie poszło, choć farba kupiona. Czekam na okres, już ponad dwa tygodnie, co
        > dostarcza mi sporo nerwów. testy nie wykazały ciąży. Do lekarza umówiłam się na
        > wtorek.


        ależ po co tyle szczegółów? :-))))


        > Wczoraj mąż raczył wejść do sypialni i zapytał, czy mam ochotę mu obciągnąć.
        > Odmówiłam- i tak miał w planie iść spotkać się z kumplem. Nie miałam akurat
        > nastroju na tak instrumentalne traktowanie.może akurat drażliwa jestem?

        może kumpel był bardziej skory, musisz uważać, żeby nie polubił tego z kumplem, albo jakąś panienką z wirusem, bo Ci jeszcze "coś" przytarga


        > a może, dlatego, że jak zrobiłam supr obiad, to raczył zjeść i beknąć.


        w pewnych kulturach "beknięcie" jest objawem uznania dla kucharza, więc nie jest tak źle:-))))gorzej jakby dostał torsji



        > Tak różowa bluza z białym kapturkiem z misia, całkiem opinająca jak na dres.A
        > Twoja żona w spódniczkach i najlepszych bluzeczkach zmywa i sprząta?


        no coż..."moja żona" a właściwie "mój żon" ma wszystko po kolei w głowie, więc nie zakłada spódniczek do zmywania, ani najlepszych bluzeczek i raczej mało zmywa i sprząta, ale jest za to lepszy w innych sprawach:-))))

        jakbyś jeszcze chciała o niego wypytać- nie krępuj się...:-))))


    • deodyma Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 16:46
      wychodzi na to, ze maz ma ochote na inna a kto wie, czy juz tych
      fantazji nie realizuje.
    • kag73 Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 17:05
      Pytanie zasadnicze to czy poza tym wszystko w zwiazku gra. Czy jest
      jescze milosc, szacunek, harmonia? Czyli czy warto cos zmienic,
      zawalczyc. Bo uwazam, ze takie rzeczy w zwiazku moga sie zdarzyc,
      ale sa do przejscia, jezeli obie strony tego chca. jezeli rozpozna
      sie przyczyne i odpowiednio zadziala.
      Jak dlugo sypiacie juz ze soba, moze prawie 6 lat? To sporo.
      Czy dobrze rozumiem, ze na poczatku, gdzie pewnie wcale nie byloby
      to konieczne, oferowalas cuda na kiju a teraz po kilku latach
      chcesz, zeby Cie bral w dresie tu i teraz? To raczej troche
      nierealne, choc nie niemozliwe. Z drugiej strony raz na tydzien to
    • kag73 c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 17:08
      to
      wcale nie tak zle, oczywiscie jezeli seks jest satysfakcjonujacy.
      Uwazam, ze liczy sie jakosc a nie ilosc. Placz i wywieranie presji
      na pewno nie sa dobra metoda, maja raczej skutek odwrotny. Moze on
      ma mniejsze potrzeby, Ty go prawie "zmuszasz" on nie ma szns wyjsc z
      inicjatywa. Lepiej postarac sie o bardziej erotyczna atmosfere w
      domu, malymi kroczkami, np. zaserwowac mu jakis szczery komplement,
      tak mimochodem, albo delikatnie pocalowac jego kark, bez zadnych
      podtekstow seksualnych moze wspomniec Wasze poczatki. Moze
      zaproponowac mu maly masaz, ale nie doprowadzic do konca, zeby
      wzbudzic w nim ochote i nastepnego dnia kontynuowac, albo za pare
      dni a moze sam wyjdzie z inicjatywa...
      Fantazjuje o innych kobietach, ale na Twoja propozycje reaguje
      oburzeniem. Chcialby trojkat, czy tylko on z inna a Ty oczywiscie z
      innymi nie mozesz? Sprobuj z innej beczki. Powiedz, ze Ty mialabys
      ochote na trojkat: Ty, on i jescze jeden. Nastepnym razem : on, Ty i
      inna kobieta. Na pewno sie nie zgodzi. Wtedy powiesz, widzisz, no
      nie nadajemy sie chyba do takich eksperymentow. Coz by to bylo gdyby
      wszystkie zyczenia sie spelnialy, nie byloby juz co sobie zyczyc.
      czesta rada to troche wyluzowac, zajac sie soba, wyjsc bez niego a
      przede wszystkim dobry nastroj, usmiech i badz mila, ale obiadkow
      codziennie nie gotuj, od czsu do czasu mozesz o niego zadbac.
      A co sie dzieje jezli Ty podejmujesz inicjatywe? Odmawia czy daje
      sie wkrecic? Nie znasz na niego chwytow?
      Twoj maz powinien zdac sobie sprawe, ze chodzi o Was zwiazek, ze
      takie fazy braku ochoty sie zdarzaja, zwlaszcza po latach, ale
      trzeba sobie dac szanse, cazsem nawet sie "przelamac" czy "zmusic",
      bo zazwyczaj w trakcie ochota jednak przychodzi.
      Hmm, napisalam sie a teraz mysle, ze chyba zwalilo by mnie z nog
      gdyby mi facet powiedzial, ze fantazjuje o innych kobietach. No nie,
      za taka szczerosc to ja dziekuje. To chyba gnojek jest jakis, bo on
      chcialby z inna a Tobie z innym nie pozwala. No chyba, ze myslal o
      tojkacie, chociaz i tutaj musialby jak dla mnie wziac pod uwage, ze
      i Ty mozesz miec fantazje. ja bym mu wcisnela ten kit, niech poczuje
      jak to smakuje. Ale powiedzialabym to calkiem na luzie i z anielskim
      spokojem, zadne lzy i takie tam. Moze sie przebudzi, jak zrozumie,
      ze zona tez nie gwarantowana na zawsze i tylko w niego zpatrzona.
      • sammy-jo do Kaq 22.05.10, 17:33
        Kaq73 Bardzo, bardzo Ci dziękuję za rozbudowany i głęboki wpis. Innym też za
        komentarze. Przydadzą się :)) Już mi po nich lepiej.

        Może przesadzam, skoro raz na tydzień to nie tak rzadko, wg Kaq. Rzeczywiście
        było, jak piszesz- były od początku cuda na kiju.Przesadzałam, robiłam wszystko
        o czym czytam albo usłyszałam. chciałam go rozkochać, a na swojego Jedynego
        czekałam cały okres dojrzewania. więc byłam wulkanem. a ja dla niego pierwszą
        partnerką.

        Poza seksem i chęcią potomstwa (której ja nie wykluczam, ale odwlekam a on +
        jego rodzice nalegają) jest cudownym mężem i go bardzo kocham.

        O wzbudzeniu zazdrości myślałam. Ale nie chcę przegiąć i sprawić, że się odegra?
        Lub uwierzy w coś czego nie było... Jak to zrobić akuratnie??? Kto próbował,
        niech wskaże.

        tak, jak pisała autorka innego topicu- chyba Glamourus "moja seksy bielizna leży
        w szafie i sie kurzy". tak jest u mnie. odechciało mi się. Robiłam się na
        bóstwo- opalona, wybalsamowana, cipka godzinami obrabiana pastą cukrową,
        chciałam dotrzymać kroku temu co przed zamieszkaniem razem.Oczywiście wszelkie
        zabiegi w ukryciu :)) Nie obnażałam się nie będąc zachwycająca :)) Jak włoski
        odrastały przed depilacją, unikałam seksu. On twierdzi, że mu nie przeszkadzają
        małe włoski (pomiędzy sesjami z pastą i woskowaniem), ale mi wtedy ciężko się
        wyluzować, bo wiem, jakie doskonałe laski ogląda w interencie.

        Na początku znajomości- jak nosiłam wypielęgnowany trójkącik stwierdził, że miał
        przekonanie, że w obecnym czasach żadna nie ma włosów tam na dole. Więc robiłam
        się na lolitkę . I wszystko byłoby super- dalej bym się tak starała gdyby umiał
        to docenić i rzucał się na mnie jak zwierz- a tu raz na tydzień.. potem nic i ja
        wściekła po ścianach chodziłam, a on nic lub porno. Włoski w międzyczasie
        odrastały, moja samoocena spadała, a potem jakaś propozycja loda z jego strony,
        a ja niechcąca.
        • triss_merigold6 Dobra, teraz rozumiem 22.05.10, 17:59
          Sorry, nie chcę Ci zrobić przykrości ale wychodzenie za mąż za faceta dla
          którego byłaś pierwszą partnerką to kanał. W dodatku za faceta, który nie
          wiedział jak wygląda żywa, dorosła goła kobieta, a Ty mu tę iluzję
          podtrzymywałaś. Otóż żywe, dorosłe kobiety miewają owłosienie łonowe i jest to
          zupełnie normalny objaw dojrzałości płciowej odróżniający je od dwunastolatek.
          Wstydziłaś się niewydepilowanej p....y? ŚCIANA.
          Tak, będzie miał fantazje i prędzej czy później owe fantazje z innymi kobietami
          zrealizuje, inaczej ciekawość go udusi. Teraz pan ma wrażenie, że umknęła mu
          cała młodość - inni ruchali się jak norki, zmieniali partnerki/partnerów,
          doświadczali z taką/siaką/owaką, a on męczył piksele i jedną babę.
          Cofam to co napisałam o dziecku - skoro facet nie zniesie takiego urojonego
          defektu jak niewydepilowana do połysku cipa, to fizjologia ciąży, porodu i
          połogu zmasakruje mu psychikę.
          Wróżę huczny rozwód, Tobie zmarnowanych parę lat i malejące szanse na
          przekazanie swojego cennego DNA.
          • rosapulchra-0 Re: Dobra, teraz rozumiem 23.05.10, 03:12
            dla mnie komentarz roku, dawno się tak nie uśmiałam, triss_merigold6, powinnaś
            zostać zawodową wróżką, nie dość, żebyś ludzi w maliny wpuszczała, to jeszcze
            byś niezłą kasę na tym zarabiała! hahahahahahahahaha!
        • kag73 Re: do Kaq 22.05.10, 21:54
          Oj, to kopara mi opadla. Takich cudow to jeszcze nie slyszalam.
          Przegielas lekko. Facet pewnie w jakims urojonym swiecie zyje, ktory
          Ty mu jeszcze wkrecilas. No, nie, serio. Tylko jak tu teraz
          sprowadzic go na ziemie?
          Ty bardzo sie staralas, z przesada nawet. A on? Czy tylko dostawal
          na tacy a sam sie nie staral?
          A zreszta czy to ma jakies znaczenie, facet nie wie co to "normalna"
          kobieta.
          Poza tym jak widac wszystko moze sie przejesc.
          Przypuszczam, ze problem w tym, ze facet sie nie wyszalal a nagle by
          chcial. Ale co tu radzic, tego nie wiem.
          W dziecko bym sie na razie nie pakowala, bo sprawe pewnie tylko
          pogorszy.
          A dlugo juz tak nie ma ochoty?
      • urquhart Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 17:50
        kag73 napisała:
        > innymi nie mozesz? Sprobuj z innej beczki. Powiedz, ze Ty mialabys
        > ochote na trojkat: Ty, on i jescze jeden. Nastepnym razem : on, Tyi
        > inna kobieta. Na pewno sie nie zgodzi. Wtedy powiesz, widzisz, no
        > nie nadajemy sie chyba do takich eksperymentow.

        Tu trzeba być ostrożnym z takimi założeniami Kag, czasy takie że całkiem spora grupa się zgadza na taki handel :)

        > Hmm, napisalam sie a teraz mysle, ze chyba zwalilo by mnie z nog
        > gdyby mi facet powiedzial, ze fantazjuje o innych kobietach. No nie,
        > za taka szczerosc to ja dziękuje

        Ale numer z ciebie Kag :)
        Czyli do dupy ze szczerymi rozmowami!
        Bo chyba że jeszcze ciągle masz nadzieję że trawił ci się genetyczny odmieniec, ot wyjątek natury...


        _____________________________________
        A łyżka na to: niemożliwe!
        • triss_merigold6 Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 18:04
          Jak facet miał jedną panią w życiu, nawet super hiper atrakcyjną i urozmaiconą
          to nie dziwne, że fantazjuje. Mógłby zagrać fair i powiedzieć "wiesz kochanie,
          chciałbym jeszcze poszaleć w życiu, pozaliczać panny, nie marnujmy swojego
          czasu" i rozstać się.

          BTW dopóki nie bzyknęłam się z odpowiednio dużą liczbą facetów też fantazjowałam.P
          • urquhart Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 18:17
            triss_merigold6 napisała:
            > Jak facet miał jedną panią w życiu, nawet super hiper atrakcyjną i urozmaiconą
            > to nie dziwne, że fantazjuje.

            Moze zbytnio używasz przeniesienia włąsnych doświadczeń Triss, bo znając trochę takich facetów, co się bzyknęli z imponującą ilością kobiet, nie spotkałem się żeby któryś (po okresie zakochania) nie fantazjował o innych babkach, mimo ze wybrał sobie hiper atrakcyjną.

            Ale może mam jednak zaburzoną percepcję bo jestem nadal z nastoletnią pierwszą miłością, którą zresztą uważam wciąż za atrakcyjną i urozmaiconą :)

            _____________________________________
            A łyżka na to: niemożliwe!
            • triss_merigold6 Dobra, to inaczej o fantazjach 22.05.10, 18:25
              Chyba jednakowoż masz zaburzoną percepcję.
              Fantazje ok, każdy miewa, na zdrowie. Ale są fantazje chwilowe, ulotne, minutowe
              zauroczenia na ulicy, godzinne filmowe fascynacje etc. i na poziom
              zainteresowania partnerem/ką nie wpływają. Nie powodują wyszukiwania sobie
              obiektów fantazji i snucia długich rojeń. Ani na chęć uprawiania seksu z tą
              jedną/jednym nie wpływają.

              Tu pan fantazjuje jakby bardziej, nie tylko o tym mówi żonie wprost, ale składa
              to na karb owego minięcia zauroczenia. Upraszczając: facet chciałby te fantazje
              zrealizować (wie, że mu nie wolno, a przynajmniej nie wolno legalnie), łączą się
              z ciekawością. Taką niezaspokojoną ciekawością jakby to było z innymi.
        • kag73 do urquharta 22.05.10, 21:20
          urquhart napisał:

          > kag73 napisała:
          > > innymi nie mozesz? Sprobuj z innej beczki. Powiedz, ze Ty
          mialabys
          > > ochote na trojkat: Ty, on i jescze jeden. Nastepnym razem : on,
          Tyi
          > > inna kobieta. Na pewno sie nie zgodzi. Wtedy powiesz, widzisz, no
          > > nie nadajemy sie chyba do takich eksperymentow.
          >
          > Tu trzeba być ostrożnym z takimi założeniami Kag, czasy takie że
          całkiem spora
          > grupa się zgadza na taki handel :)
          >
          > > Hmm, napisalam sie a teraz mysle, ze chyba zwalilo by mnie z nog
          > > gdyby mi facet powiedzial, ze fantazjuje o innych kobietach. No
          nie,
          > > za taka szczerosc to ja dziękuje
          >
          > Ale numer z ciebie Kag :)
          > Czyli do dupy ze szczerymi rozmowami!
          > Bo chyba że jeszcze ciągle masz nadzieję że trawił ci się
          genetyczny odmieniec,
          > ot wyjątek natury..."

          No, to nie szkodzi, sprobuja trojkata, dlaczego nie. jej tez sie
          przyda nowe doswiadczenie, widac, ze dziewczyna nie ma zahamowan.
          Jak znam zycie wiekszosc facetow nie pojdzie na numer ona, on i
          drugi facet, on i dwie kobiety to co innego:))

          Nie mowimy o moim mezu i moim zwiazku, tylko o jej mezu. Nigdzie tez
          nie twierdzilam, ze moj jest "wyjatkiem natury". Co do szczerosci,
          sa pewne granice. Nie wiem i nie chce wiedziec czy i o kim
          fantazjuje moj maz, nic mi do tego. Samej zdarza mi sie fantazjowac
          o innych, ale nigdy nie przyszloby mi do glowy mowic o tym mezowi,
          bo niby po co.
          A Ty niby co siadasz z zona przy stole i se opowiadacie o kim
          fantazjujecie?
          Owszem, moj maz jest moim dobrym przyjacielem(duzo wiecej niz to),
          co nie znaczy, ze mowie mu wszystko, bo innym przyjaciolom tez nie
          mowie wszystkiego. Sa rzeczy, ktore zachowuje sie dla siebie. Kazdy
          kto ma troche empatii chyba o tym wie. No chyba, ze zwiazek znalazl
          sie na takim etapie, ze partnerow to kreci, swiadomie wprowadzaja
          (nie fizycznie) osobe trzecia do lozka np.
          Mnie podoba sie niemiecka zasada "Gedanken sind frei",
          czyli "wolnosc mysli". Tak, myslec mozesz co chcesz, ale mowic o tym
          nie musisz ani nawet nie powinienes. Ktos moze miec odmienne zdanie,
          kazdemu wedlug wlasnego uznania. AMEN!
          • krzysztof-lis Re: do urquharta 22.05.10, 21:56
            > No, to nie szkodzi, sprobuja trojkata, dlaczego nie.

            W momencie, w którym ona blefuje, nie będzie żadnego trójkąta, tylko zrobi z
            gęby cholewę a to nigdy niczego dobrego nie przyniesie.
            • kag73 Re: do urquharta 22.05.10, 21:58
              Zdanie mozna zmienic, moze sie zgodzi, nigdy nie mow nigdy mi tu
              ktos napisal.
              Zreszta coz ona ma do stracenia? Facet zyje wizjami z porno i
              fantazjuje o innych co przeszkadz mu sypiac z wlasna zona. Co bys
              radzil?
              • krzysztof-lis Re: do urquharta 23.05.10, 17:36
                > Co bys radzil?

                Rozstać się, bo skończy się zdradami po stronie faceta. Byłem w identycznym
                związku, wiem co piszę.

                No chyba, że wątkotwórczyni nie będzie chciała wiedzieć, że facet się wyszaleje
                będąc z nią w związku. Ewentualnie można pozwolić na zdradę kontrolowaną, ale to
                inna historia.
            • kutuzow Trójkąty wg "Coupling" 22.05.10, 23:10
              krzysztof-lis napisał:


              > W momencie, w którym ona blefuje, nie będzie żadnego trójkąta,
              tylko zrobi z
              > gęby cholewę a to nigdy niczego dobrego nie przyniesie.


              Oglądałem kiedys niezły angielski serial komediowy o perypetiach
              ludzi w związkach - tytuł "Coupling"
              www.imdb.com/title/tt0237123/
              -naprawdę polecam.

              Była tam scena w której jeden z facetów tłumaczył drugiemu jak to
              jest z tymi "trójkątami" wg kobiety.
              Jeśli dobrze pamiętam szło to jakoś tak:

              Faza 1 - poznanie na początku związku
              Kobieta: "Kochanie - marzy mi się trójkącik"

              Faza 2: związek dojrzały
              Kobieta: "Owszem myslę o trójkącie -kiedyś to zrobimy"

              Faza 3:
              Kobieta: "Kochanie, jestem w ciąży"
              [autor opowieści do tego drugigo faceta] - "i to jest ten trójkąt o
              którym kobiety wspominają"
              • aion71 Jak żyć w trójkącie? 23.05.10, 10:35
                kutuzow napisał:
                > Kobieta: "Kochanie, jestem w ciąży"
                > [autor opowieści do tego drugigo faceta] - "i to jest ten trójkąt o
                > którym kobiety wspominają"

                He, he, ...
                facet.interia.pl/tacierzynstwo/news/jak-zyc-w-trojkacie,1210082,3926
          • urquhart Re: do urquharta 22.05.10, 22:54
            kag73 napisała:
            > A Ty niby co siadasz z zona przy stole i se opowiadacie o kim
            > fantazjujecie?

            No przy stole to nie... :)

            Co do reszty to absolutnie nie podejmuję się radzić nikomu trójkątów na problemy z seksem. Ci co się decydują zresztą wybierają raczej symetryczne czworokąty. Jak cię interesuje jaki to ma wpływ i tło polecam ciekawe specjalistyczne spojrzenie:
            www.ptt-terapia.pl/przeglad/04/Machaj_01.pdf_____________________________________
            A łyżka na to: niemożliwe!
            • all_my_senses Re: do urquharta 23.05.10, 10:54
              bo zawsze łatwo radzić komuś coś, na co samemu/samej nigdy by się nie zgodziło
      • all_my_senses Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 18:18
        kurde kag, z jaką Ty łatwością radzisz innym trójkąciki, sama też tak łatwo byś się na innego/ inną zgodziła, jakby to o Twój seks i Twojego chłopa chodziło? nie sadzę...
        • triss_merigold6 Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 18:27
          Trójkąty są przereklamowane. Znaczy są świetne ale nie ze stałym
          partnerem/partnerką. Chyba, że chce się rozpirzyć związek w drobny mak.
          • urquhart Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 18:49
            triss_merigold6 napisała:
            > Trójkąty są przereklamowane. Znaczy są świetne ale nie ze stałym
            > partnerem/partnerką.

            Znaczy podsumowując model utrwalony przez dawną tradycję katolicką jest tym co widzisz poniekąd jako optymalny? Wyszaleć się za młodu z dziwkami we wszystkich możliwych układach bez zobowiązań, po to by po ustatkowaniu się i osiągnięciu finansowej niezależności dopiero wiązać się poważnie z tą jedyną i płodzić dzieci kiedy już człowieka nie nosi po świecie i za dupami nie ciągnie?
            Tak w przynajmniej było w wersji dla mężczyzn...

            _____________________________________
            A łyżka na to: niemożliwe!
            • triss_merigold6 Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 19:23
              Katolicyzmu bym do tego nie mieszała, raczej spadek poziomu testosteronu jaki
              dotyka panów nieuchronnie wraz z upływem czasu.
              Ale generalnie tak. Wtedy pan nie bzdurzy o trójkątach, odmienność wagin mu
              znajoma, wielu rzeczy próbował i zdążyło się znudzić. Pani też nie szuka
              odmiany, bo tychże doświadczyła, nie ma też ryzyka, że agent Tomek ją oczaruje
              czy inna dawna platoniczna miłość z naszej klasy.

              Widzisz, Ty jesteś z nastoletnią miłością od lat, ja szczęśliwie nie.

              I to Ty nieustannie podkreślasz konieczność utrzymywania pana w stanie wrzenia
              przez kobietę, bronisz nałogowych oglądaczy porno, dopingujesz do szukania
              łóżkowych urozmaiceń, uważasz, że kobieta zawsze powinna być sexi flexi etc.
              Mnie to lata. Wyszalałam się, podoświadczałam fajnie i niefajnie, ciekawość
              zaspokoiłam w pełni i mój partner podobnie, już przeleciał co go ciekawiło i
              popychało do nowych podbojów.
              • urquhart Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 21:48
                triss_merigold6 napisała:
                > Widzisz, Ty jesteś z nastoletnią miłością od lat, ja szczęśliwie nie.
                > I to Ty nieustannie podkreślasz konieczność utrzymywania pana w stanie wrzenia
                > przez kobietę,

                Cóż, czyż nie dowód jedynie że może się udać młodzieńczy idealizm, ale samo z
                siebie to nie przyjdzie.
                _____________________________________
                A łyżka na to: niemożliwe!
            • kag73 Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 21:40
              Hmm, wiesz, urquhart, nie kazdemu dane jest poznac te jedyna milosc
              swojego zycia bardzo wczesnie. Niektorzy szukaja troche dluzej i
              wlasnie jezeli nie trzymaja sie nauki kosciola katolickiego trafiaja
              ze soba do lozka nie czekajac do slubu. Czasami zwiazek sie
              rozlatuje, ale maja doswiadczenie, mieli moze kilku partnerow zanim
              sie ozenili. Tak np. bylo u mnie, podobnie u mojego meza. W burdelu
              nigdy nie byl.
              Plusem takiego stanu rzeczy (doswiadczenia w tych kwestiach)jest, ze
              maja porownanie, nie mysla w pewnym momencie zycia, ze cos
              przegapili itd.
              Co nie znaczy, ze ludzie, ktorzy byli dla siebie pierwszymi
              partnerami musza byc nieszczesliwi i szukac uciech na boku. Roznie
              to bywa.
              • urquhart model: wyszaleć się koniecznie przed ślubem 22.05.10, 22:40
                kag73 napisała:
                > Hmm, wiesz, urquhart, nie kazdemu dane jest poznac te jedyna milosc
                > swojego zycia bardzo wczesnie. Niektorzy szukaja troche dluzej i
                > wlasnie jezeli nie trzymaja sie nauki kosciola katolickiego trafiaja
                > ze soba do lozka nie czekajac do slubu

                Dla porządku wyjaśnię że pisząc tradycyjne katolickie historyczne ujęcie miałem jedynie to że historycznie na seks w burdelach oficjalnie przyzwalał, choć nie zalecał, jako niezbędny wentyl dla szczególnie młodych nieżonatych, a na seks przedmałżeński kobiet panien już absolutnie nie (prostytutki były wyjęte spod prawa i nie mogły wychodzić za maż). Protestanci zaś potraktowali św Pawła dosłownej i z burdelami i jakimkolwiek seksem pozamałżeńskim walczyli, co oficjalnie przejął też niedawno Paweł IV przy reformie KK. Nauki się zaś istotnie zmieniły po soborze co do interpretacji 6 przykazania.

                Naukowo i sucho podchodząc model wyszalenia się mężczyzny przed ślubem wygląda na ewolucyjnie optymalny i dopasowany i trudno się z podejściem Triss nie zgodzić.

                _____________________________________
                A łyżka na to: niemożliwe!
        • kag73 Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 21:27
          "kurde kag, z jaką Ty łatwością radzisz innym trójkąciki, sama też
          tak łatwo byś
          > się na innego/ inną zgodziła, jakby to o Twój seks i Twojego
          chłopa chodziło?
          > nie sadzę..."

          Nie boj zaby, on sie nie zgodzi. On sam chcialby bzykac inne, ale
          dzielic sie wlasna zona...NIGDY.
          • all_my_senses Re: c.d. komputer mi "odegral" 22.05.10, 21:50
            > Nie boj zaby, on sie nie zgodzi. On sam chcialby bzykac inne, ale
            > dzielic sie wlasna zona...NIGDY.


            nigdy nie mów nigdy
    • clooney_g Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 22.05.10, 18:27
      sammy-jo napisała:

      > Przeczytałam...

      Mam odwrotnie...
    • kutuzow Okiem faceta - na poważnie o swingu 22.05.10, 19:37
      sammy-jo ---> przeczytałem poprzedni Twój wątek o "farbowaniu" nie
      chciało mi się wtedy poruszać tego tematu, widzę jednak że sprawa
      jest bardziej "skomplikowana" wiec pozwól, że podsunę Ci pewne
      rozwiązanie.

      Piszesz, że Twój facet ma niezbyt duże doświadczenie i co jest
      naturalne odczuwa teraz chęć sprawdzenia jak jest z innymi.
      Proponuję Ci rozwiązanie pośrednie, które może być bezpieczne i
      rozwiązać wasz problem. Zastanów się nad odwiedzeniem jednego z
      eleganckich klubów dla swingujących par. W klubie takim możecie
      założyć białą opaskę i macie prawa gości, którzy bawią się jedynie w
      swoim gronie obserwując sobie otoczenie.
      Z jednej strony zaspokoi to fantazje Twojego faceta, (pełno nagich
      par które "to" robią, z drugiej strony masz to pod kontrolą - tj nie
      dochodzi do "wymiany" typowej dla swingu). Na pewno jest to także
      rozwiązanie potrzeby nowych podniet które chcesz zaoferować swemu
      facetowi.

      Oczywiście istnieje ryzyko że facet będzie chciał więcej -to już
      zależy od Ciebie co wtedy zrobisz (czy np. zaproponujesz mu że macie
      takie same prawa - wiec jeśli on chce wymiany -to musi się liczyć
      także z tym że w tym czasie Ty także nie będziesz próżnowała).
      Jednak takie samo ryzyko że facet pójdzie Ci "na bok" masz teraz, z
      tym że nie robiąc nic nie masz nad tym żadnej kontroli i nie wiesz
      też jak Twój facet zareaguje.

      Mogę Cię tylko zapewnić o jednym, dopóki sam ze swoją partnerką nie
      spróbowaliśmy Swingu nie potrafiliśmy zrozumieć słów innych par,
      które twierdziły, że swing ich zbliża. Nie mieściło nam się to w
      głowie. Później odkryliśmy, że czasami wystarczy sama świadomość
      swobody wyboru, aby danie które mamy, smakowało znacznie lepiej niż
      wtedy gdy mamy świadomość iż jesteśmy na nie skazani. Czasami
      wystarczy bowiem sama możliwość sięgnięcia po ten zakazany owoc, aby
      nie był on już tak podniecajacy.

      Jeśli będziesz chciała jakieś porady w tej kwestii - daj znać.

      • sammy-jo Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 22.05.10, 21:51
        wezmę Twoją propozycję pod uwagę.Choć proponowałam mu taki eksperyment z kimś
        innym i ja z kimś innym, to był blef z mojej strony. Nie chcę go stracić.

        Czuję się natomiast bardzo sfrustrowana brakiem adoracji. Widać byłam bardzo
        płytka, skoro mnie tak to boli, aż fizycznie.

        Z drugiej strony ta frustracja trwa odkąd zrozumiałam, że porno rządzi... Ze co
        najwyżej bywam dla tego konkurencją.

        Sama też mam wibrator, który kupiłam z rozmysłem, w nadziei że mi pomoże i nie
        będę się płaszczyć i prosić o seks.

        Wibrator to tylko gadżet, nie zastąpi tej fali gorącego pożądania, której już
        nie doświadczę.
        • efi-efi Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 22.05.10, 23:07
          urquhart napisał:

          >>Protestanci zaś potraktowali św Pawła dosłownej i z burdelami i >>jakimkolwiek
          seksem pozamałżeńskim walczyli

          - co masz na myśli konkretnie?
          • mwiktorianka Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 11:14
            Mam podobny problem tyle,ze ja jestem w malzenstwie od 19 lat,jednak problemy z
            iloscia sexu trwaja juz od lat i tylko sie poglębiaja.Z mojego doswiadczenia
            wynika,ze nie warto takiego malzenstwa na sile utrzymywac,u nas jest wzajemny
            szacunek,miłosc?,wszystko poza sexem ok,a ja jestem sfrustrowaną 38 latka,ktora
            czuje,że zycie przecieka jej przez palce.Nie sadze zeby z czasem sytuacja u
            Ciebie i u mnie równiez uległa poprawie,może byc tylko gorzej.Moim zdaniem nie
            warto sie meczyć.Co do ciaży tez uwazam,ze Twojego m to przerosnie i moze byc
            tak,że sexu potem nie bedzie juz wcale.
            • kag73 Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 11:33
              Nie wiem czy doradzalabym tutaj zaraz rozstanie. Mwiktorianka nie
              wiem jak jest u Ciebie, ale u autorki jest seks raz w tygodniu. To
              wcale nie tak malo po szesciu czy pieciu latach sypiania ze soba,.
              Wazne czy cala reszta sie zgadza. Moze jej po prostu brakuje tego co
              bylo na poczatku, seks codziennie albo piec razy w tygodniu. Nie
              wiemy tez jak dlugo to trwa. Seks powinien satysfakcjonowac, byc
              super , czyli jakosc. Wiem, ze u wielu par bywaja fazy mniej i
              bardziej seksualne.
              • rumpa Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 14:58
                ale u autorki jest seks raz w tygodniu. To
                > wcale nie tak malo po szesciu czy pieciu latach sypiania ze soba,.

                hęęęę?????
                to ja się nie dziwię że ludzie się zdradzają, dla mnie to wygląda już
                jak seks z przymusu, bo przyciska biologia a nie że mam ochotę na tę
                osobę :(((
                • kag73 Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 15:18
                  Kazdy czlowiek i kazdy zwiazek jest inny. Zdarzalo mi sie nie miec
                  seksu dwa tygodnie a potem byl cztery dni z kolei. Zalezy od
                  okolicznosci, zajec i innych czynnikow. Czasami zmeczenie jest
                  wieksze niz ochota, rano trzeba wstac. A w zwiazku wiadomo "jutro
                  tez jest dzien".
                  Zdarzaja sie ludzi, ktorzy chca codziennie, nawet krotko, szybki
                  numerek ale czesto, inni chca rzadziej ale intensywniej, cos
                  wyszukanego, spektakularnego, co na dluzej pozostaje w pamieci.
          • kag73 Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 11:18
            A tak w ogole to dodam w temacie, ze najgorsze jest to, iz ten facet
            wychowany na porno i z zona, ktora podtrzymywala iluzje, jest
            pewien, ze tak wlasnie wyglada pozycie miedzy malzonkami, ze tak
            musi byc i ze wszyscy tak maja. Gdyby mial jakiekolwiek
            doswiadczenie,potrafilby docenic, ze mu sie taka zona trafila.
            Niejeden facet by mu pozazdroscil, bo jest cale mnostwo kobiet,
            ktore tylko po bozemu, albo ciagle z bolem glowy, o podjeciu
            inicjatywy nie ma mowy itd.

            Autorko. Zapytam krotko? Masz duze potrzeby i raz w tygodniu Ci nie
            wystarcza czy po prostu brak Ci tej calej otoczki, adoracji,
            zainteresowania ze strony meza? I czy ten seks jezeli jest to jest w
            deche czy tez raczej bez satysfakcji. I jeszcze jedno, skoro on
            potrafi wejsc do pokoju i zapytac czy mu zrobisz loda, to innym
            razem Ty mozesz zapytac czy Ci zrobi po francusku, np.
            Najwiekszym problemem jest, ze facet powiedzial czego nie powinien,
            ze fantazjuje o innych i to Cie najbardziej boli.
            Ale poza tym czesto po wielu latach w zwiazku nie ma juz tej
            namietnosci co na poczatku, trzeba chciec sie o nia starac. Czesto
            bywa tez mniej seksu, moze na pare miesiecy, potem znow ozywienie.
            Nie ma regul, nie jest tez powiedziane ile byc powinno, raczej u
            wiekszosci jest go mniej niz w pierwszych latach.
            A porno moze poogladasz z nim w formie gry wstepnej. Nie wiem,
            wydaje mi sie to choroba naszego wieku, nagle wszyscy odkryli
            internet i porno, moze mu przejdzie jak sie napatrzy.
            Moze Wy w ogole nie macie takiego wielkiego problemu, tyle, ze
            dopadl Was staz, nie bedzie sie raczej gapil w Ciebie jak w obrazek
            tak jak to bylo na poczatku, no moze czasami(tez mi czasem brakuje
            tych czasow:)). Wyluzuj, zajmij sie soba, badz mila, za bardzo go
            nie rozpieszczaj, od czasu do czasu zaskocz czyms milym, od czasu do
            czasu cos milego poza domem we dwoje. Poza tym komunikacja, jezeli
            cos za bardzo nie gra, to ze spokojem, bez wyrzutow, moze czasem z
            humorem porozmawiac.
            No chyba, ze triss... jest wrozka i facet pojdzie w bok, bo sie nie
            wyszumial. Tez sie moze zdarzyc, ale nie musi, nie zanm chlopa, nie
            wiem co to za typ czlowieka.
            A na przyszlosc sie naucz, ze sie nie wypytuje : oczym myslisz, albo
            o kim, fantazjujesz i takie tam, bo odpowiedz moze Cie zabolec.Duzo
            ludzi fantazjuje czasem o innych ale tego nie mowi, bo i po co.
            Co do dziecka to czas faceta uswiadomic jak to jest z ciaza i
            przemianami z tym zwiazanymi, przydaloby sie tez, zeby sie
            dowiedzial jak Wyglada kobieta z krwi i kosci, ktora czasem nie jest
            wypucowana i wypolerowana az do blysku, ale mimo wszystko kobieca i
            idzie sie z nia do lozka. No bo Wasze zycie to nie film porno,
            jestescie para i wychodze z zalozenia, ze sie kochacie.
            • rosapulchra-0 Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 11:46
              najmądrzejsza rada w tym wątku! good point!
        • all_my_senses do sammy 23.05.10, 10:51
          sammy-jo napisała:

          > wezmę Twoją propozycję pod uwagę.Choć proponowałam mu taki eksperyment z kimś
          > innym i ja z kimś innym, to był blef z mojej strony. Nie chcę go stracić.


          po co blefować? po co eksperymentowac? skoro go nie chcesz stracić i go kochasz, po cholerę takie "jazdy" robisz facetowi?
        • kutuzow Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 11:41
          sammy-jo napisała:

          > wezmę Twoją propozycję pod uwagę.Choć proponowałam mu taki
          eksperyment z kimś innym i ja z kimś innym, to był blef z mojej
          strony. Nie chcę go stracić.
          >
          > Czuję się natomiast bardzo sfrustrowana brakiem adoracji. Widać
          byłam bardzo płytka, skoro mnie tak to boli, aż fizycznie.
          >

          Mam wrażenie, że się nie rozumiemy nawzajem tj. ja chyba nie
          rozumiem do końca Twego problemu (próbując znaleźć rozwiązanie na
          jeden główny jak mi się zdawało -czyli fantazje męża, nagle jak
          głowy Hydry wyrosły dwa kolejne). Ty zaś chyba nie zrozumiałaś
          mojego pomysłu.

          Tu nie chodzi o to żebyście wskoczyli obcym ludziom do łóżek, to
          raczej wyprawa w świat fantazji Twego męża wspólnie za rękę.
          Oglądacie, sycicie oczy (domyślam się, że na Twoim małżonku zrobi
          wrażenie oglądanie tego, co do tej pory było tylko w jego świecie
          fantazji), ale potem to podniecenie wykorzystujecie wspólnie
          kochając się razem.
          To troche jak wejście do basenu w pływaczkach i kamizelce ratunkowej
          (kontrolowane warunki) zamiast skoku na przysłowiową głęboką wodę.
          • zakletawmarmur Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 12:16

            Pomysł jest poniekąd genialny.

            Problem polega jednak na czymś innym. Istnieje grupa ludzi, która
            lubi fantazjować o innych, seks z partnerem nie jest ich
            "priorytetem" ale nawet swing w wersji light leży poza zasięgiem ich
            możliwości.

            Mam dość zaborczą koleżankę, sama świadomość, że jej mężczyzna myśli
            o seksie z inną jest dla niej nie do zniesienia. Ona sama ze swoim
            mężczyzną prawie nie sypia (woli masturbacje) i fantazjuje o
            kolegach z pracy. Jestem w 100% pewna, że gdyby partner zaproponował
            jej coś takiego to by była urażona, że on w ogóle chce na inne baby
            patrzeć. Jest zazdrosna nawet o porno:-)

            Ta para wygląda na dość zaborczą. Już sama świadomość, że każde z
            nich myśli o innych powoduje zazdrość:-) Może to kwestia braku
            pewności siebie, zahamowań seksualnych, braku poczucia
            bezpieczeństwa w związku?

            Co nie oznacza oczywiście, że nie powinni sobie tego przemyśleć.
            • sammy-jo Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 14:38
              Do Kaq i Kutuzow i innych, którzy poświecili czas na wpisy

              Kaq zwróciłaś mi uwagę na błąd, że zapytałam o fantazje mojego Męża.
              usprawiedliwię się, że mi zależało bardzo, żeby je odkryć, bo myślałam, że ma
              jakiekolwiek fantazje w granicach naszego wspólnego wykonania, których próba
              spełnienia urozmaici nasz seks, np. ostrzejszy seks, lustra, seks poza domem,
              brak majtek pod sukienką, bo tego brak, odkąd mieszkamy razem, lub
              "zboczeństwo", o którym wstydzę się pisać, związane z analem (ale wyższa sztuka
              jazdy), na które wydawało mi się on ma ochotę, a ja potrzebuję o tym posłuchać,
              słuchanie jest dla mnie ekscytujące, choć może do wykonania jeszcze nie
              dorosłam. Więc myślałam, że on powie coś na ten temat. A tu się okazała jedna rzecz:
              "fantazje mam, owszem,ale nie jesteś w stanie nic z tym zrobić, bo dotyczą
              innych kobiet". no to pat.

              potem się usprawiedliwiał, rozmowa dotyczyła wielu kwestii, że od fantazji do
              wykonania, w jego przypadku, to daleka droga, bo on potrzebuje intymności,
              otwarcia się, i nie wydaje mu się,aby mógł coś takiego mi zrobić, bo mnie kocha itd.
              Ja tam swoje wiem i coś mi się wydaje, że po pijaku mógłby zapomnieć kiedyś, że
              mnie kocha.

              bo rozmowie był boski seks, bo nie wytrzymałam napięcia (to było po poście)


              Na co dzień jest kochany, oddany i wierzę, że lojalny. Boję się kryzysów,
              rozstań, wyjazdów, że mogłyby być silną pokusą.na razie takich rzeczy brak.
              jesteśmy z sobą cały czas.

              oglądanie wspólne porno już było, znam to. on lubi porno sam na sam, i jestem
              pewna, że jest ostrzejsze, niż to, co oglądał ze mną, a więc oczywiście mnóstwo
              dziewczyn przy jednym, góra dwa penisie.oczywiście szczuplutkich blondynek i
              brunetek, doskonałych.
              Takie zdjęcia wyskakują w historii. Filmy ma na osobnym urządzeniu i nie
              rejestruje się, co ogląda.

              Co do oglądania swingu na żywo, obawiam się, że to wywoła wołanie o więcej.
              Będzie coś na kształt filmu Kubricka z Nicole Kidman i Tomem Cruise. a więc
              instynkt kobiecy mi podpowiada, nie pokazuj mi tego, nie wprowadzaj go tam.

              Tak mam.
              • rosapulchra-0 Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 17:52
                Ja tam swoje wiem i coś mi się wydaje, że po pijaku mógłby zapomnieć kiedyś, że
                mnie kocha.

                Trudno nie odmówić słuszności Twojemu zdaniu. Nic Ci nie poradzę, bo po prostu
                nie mam zamiaru się mądrzyć, sama jestem mężatką z 18 - letnim stażem, swoje
                przeżyłam i wiem, że zaufanie jest ok, ale kontrola zdecydowanie lepsza. A wiem,
                co mówię.
              • labadine Re: Okiem faceta - na poważnie o swingu 23.05.10, 19:44
                Twoj facet ma swoje "osobiste" fantazje ktore jako tako utrzymuja go w
                sprawnosci reprodukcyjnej,wg twoich slow lubi sam ogladac "swoje" porno i tym
                samym napewno lubi sie sam zaspokajac.Dodatkowo on napewno pobieral jakies
                wspomagacze erekcyjne i dlatego wasz seks stal sie juz tak sporadyczny.On chce
                dziecko aby Ciebie w ten sposob zatrzymac,on chce wiele ale dla siebie a jego
                zauroczenie tylko Ty sama odczuwalas.
    • skarpetka_szara Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 24.05.10, 17:31
      Sammy, mysle ze wyszlas za bardzo niedojrzala osobe. Z Twojego
      opisu pan ten wydaje mi sie byc niekojrzalym rozpieszczonym
      chlopcem w sklepie ze slodyczami (sam nie wie co wybrac), niz
      mezczyzna ktory jest konsekwentny w swoich decyzjiach.

      Ale skoro jestescie malzenstwem to powinnas najpierw zrobic
      wszystko w swojej mocy aby to naprawic, zanim machniesz reka i sie
      rozwiedziesz lub poszukasz innych alternatyw.

      Ja proponuje znalesc dobrego seksuologa i chodzic razem na
      terapie. Jak trzeba to zmus meza jakos. Seksuolog moze pokazac mu
      ze to co ma w glowie o kobietach jest troszke odseparowane od
      realiow. Ty go troszke "rozpiescilas" i jest wybredny. Powinnas
      mu pokazac ze wiekszosc facetow by bardziej docenialo kobiete taka
      jak ty. Prawdopodobnie twoj maz mysle ze wszystkie kobiety sa takie
      jak ty w lozku, ale i lepsze.

      Rowniez, mysle ze Twoj maz nie liczy sie z Twoimi potrzebami
      seksualnymi. To przykre. seksuolog byc moze pomoglby mu spojrzec
      na Ciebie w sposob bardziej ... partnerski, aby zaopiekowal sie
      Twoimi potrzebami.
      • songo3000 Koncert życzeń by Szara :))) 24.05.10, 17:54
        skarpetka_szara napisała:

        > Sammy, mysle ze wyszlas za bardzo niedojrzala osobe. Z Twojego
        Zaczynamy standardowo :)

        > Ale skoro jestescie malzenstwem to powinnas najpierw zrobic
        > wszystko w swojej mocy aby to naprawic,
        Czyli zamieńmy się na chwilkę w taką mamusio-sierżanta co by mężuś 'dojrzał', do wniosku, że jednak wciąż bardzo lubi owoce morza, mimo że... no właśnie.

        > Ja proponuje znalesc dobrego seksuologa i chodzic razem na
        > terapie. Jak trzeba to zmus meza jakos.
        Jakoś... :)

        > Seksuolog moze pokazac mu
        > ze to co ma w glowie o kobietach jest troszke odseparowane od
        > realiow. Ty go troszke "rozpiescilas" i jest wybredny. Powinnas
        > mu pokazac ze wiekszosc facetow by bardziej docenialo kobiete taka
        Pomijając już te brednie o seksuologu puszczającego fotki pacjentki na "hot or not.com", kij mężusia obchodzi jak bardzo by stało 'większości mężczyzn" na widok jego żony (w szczególności po iluś tam latach, hehe).

        > jak ty. Prawdopodobnie twoj maz mysle ze wszystkie kobiety sa takie
        > jak ty w lozku, ale i lepsze.
        Nie wszystkie, tylko te które on potencjalnie pozna. Co w cale nie jest takie nieprawdopodobne. Wystarczy, że zmieni ten przeżarty sekciarską obłudą kraj i od razu jest inna rozmowa.

        > seksualnymi. To przykre. seksuolog byc moze pomoglby mu spojrzec
        > na Ciebie w sposob bardziej ... partnerski, aby zaopiekowal sie
        > Twoimi potrzebami.
        Doobre :) Naprawdę pomylił Ci się lekarz z psiapsiułą Autorski.

        > Rowniez, mysle ze Twoj maz nie liczy sie z Twoimi potrzebami
        No w końcu! Niestety, pozostaje otwarte pytanie: dlaczego. Jak się babeczka dowie 'o co tu chodzi' wtedy będzie miała szansę na jakiekolwiek działanie. Osobiście polecam wygenerować trochę szoku, chaosu i niepewności za czym skłania się Avide w podobnym wątku.
        • sammy-jo Re: Koncert życzeń by Szara :))) 24.05.10, 19:31
          Już tu ktoś radził, abym się zrobiła na bóstwo i zajęła swoimi sprawami. Ktoś
          gdzieś pisał w wątku zaniedbanej żony-matki, aby gdziekolwiek wyszła, choćby do
          matki.
          Tak też zrobiłam wczoraj i dziś. Wystroiłam się i wyszłam w swoich sprawach
          (choć powinnam tkwić przy książkach- w piątek mam egzamin super ważny). Przy
          czym zero inicjowania z mojej strony od dłuższego czasu. To skutkuje!! :))
          pytał mnie dziś, czy jeszcze mnie pociąga.. Próbował się dobierać. ostatecznie -
          przy drugim podejściu zrobiłam loda.
          Każdy przychodzący do mnie sms rejestruje,mówi mi że coś przyszło a po powrocie
          do domu pytał "z kim dziś rozmawiałaś przez tel w ciągu dnia?".

          Bardzo go kocham i szaleję za nim. ale nie może czuć się za pewnie. Jak trudno
          wzniecić tą niepewność, jak się jest uczciwą żoną :)) To wymaga dyscypliny !! to
          chyba nam unnyka, wraz z randkami..

          Songo napisz coś jeszcze!
          • songo3000 Re: Koncert życzeń by Szara :))) 24.05.10, 19:38
            No i załapałaś o co w tym tańcu chodzi :)

            Nie chce mi się klepać n-ty raz to samo więc masz:
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,111671103,111672107,Re_Po_co_mu_zona_.html
            Niby oczywista-oczywistość a tak wiele 'wiedzących lepiej' khem.. 'przebojowychbabek' w życiu tego nie pojmie, hehe.
          • skarpetka_szara Re: Koncert życzeń by Szara :))) 25.05.10, 16:18
            radzilabym ci znalesc prawdziwa passjie, bo inaczej bedzie ciebie
            to meczylo. Powiedzmy za pare miesiecy gdy sie przyzwyczai ze
            wychodzisz gdzies ladnie ubrana i bedzie juz wiedzial ze raczej z
            nikim sie nie spotykasz, przyzwyczai sie do tego - co wtedy
            wymyslisz???

            To prawda, wychodzenie, wlasne zainteresowania pomagaja, ale
            powinny byc szczere.

            W dodatku, zastanawiam sie jak bedzie wygladala wasza starosc,
            skoro on jest przyzwyczajony do jednego typu kobiet, a ty tym typem
            na zawsze nie zostaniesz.
        • skarpetka_szara Re: Koncert życzeń by Szara :))) 25.05.10, 16:28
          Songo, a ty powiedz mi, czy ty masz zone? jezeli tak to jak dlugo
          jestescie razem? jak szczesliwym jestescie malzenstem?

          Bo dla mnie wydajesz sie zdesperowanym wyrostkiem
          • songo3000 Re: Koncert życzeń by Szara :))) 25.05.10, 21:04
            skarpetka_szara napisała:

            > Songo, a ty powiedz mi, czy ty masz zone? jezeli tak to jak dlugo
            Skoro Cię to tak frapuje to poszukaj we wcześniejszych wątkach. Jak już nie znajdziesz to wal na prv :P

            > Bo dla mnie wydajesz sie zdesperowanym wyrostkiem
            Czy ja wiem? Jakiś czas temu usłyszałem nawet za plecami "stary dziadu" więc.... dzięki za komplement ;)

            Swoją droga skąd ten demaskatorski wniosek? Spróbuj podać choć jeden racjonalny argument na jego poparcie wtedy może nawet zostaniesz poważnie potraktowana, hehe.
            • sammy-jo nie atakować mi tu Songo 25.05.10, 21:38
              To nie jego dotyczy problem, tylko mnie!! :))
              Hmm.. czytanie forum optymizmem nie napawa generalnie. Jest w nim mnóstwo
              brutalnej szczerości ze strony mężczyzn. Ze w czasie ciąży żona nieatrakcyjna, a
              po dziecku, to że coraz gorzej. Ze libido po zamieszkaniu spada i spada w dół.
              jak się kobieta zaniedba, to koniec, a jak dba o siebie to też mało daje, bo
              jest opatrzona.

              Więc niełatwe zadanie przed nami mężatkami...

              Hmm... najbardziej mi się słuszna na razie rada wydaje, aby odpuścić, nie
              inicjować, nie wspominać o seksie ani nic o tym zabarwieniu. choć to trudne, bo
              się chce, bo się tęskni...

              Ale nie ma innej rady, tak, jak się gra na randkach, tak chyba trzeba stale
              robić, a jak się odprężamy i czujemy bezpiecznie i swojsko to intrygujemy tyle,
              co poduszka na tapczanie.

              Do tego słodki uśmieszek zamiast grymasu i wysyłać tym sygnał- jestem zdrowa
              samica, a do tego nieuwiązana Ciebie.

              To mój wniosek dotychczasowy.

              • songo3000 Re: nie atakować mi tu Songo 25.05.10, 23:42
                Spokojnie, tak się tylko ze Skarpetką przekomarzamy ;)

                > Więc niełatwe zadanie przed nami mężatkami...
                Nie mężatkami tylko kobietami. Skoro jednak nabierasz wiatru w żagle we właściwym kierunku nie pozostaje mam nic innego jak tylko... 'podmuchać' ;PPP
                • sammy-jo nie zamykajcie jeszcze mojego wątku 26.05.10, 20:36
                  Sama sobie podnoszę statystykę i piszę ponownie, aby mój temat osamotnionej
                  Mężatki podskoczył wyżej na liście. żeby tu jeszcze wpisy jakieś wywołać.

                  a tu się mną nikt już nie przejmuje :(( ;)

                  A ja teraz najwięcej wsparcia potrzebuję!


                  W piątek piszę ważny egzamin, więc siedzę uwięziona w domu, ale wiem, już co
                  będę robić w przyszłym tygodniu.

                  Po trzech latach przerwy albo więcej wracam na konie :)

                  Niedaleko funkcjonuje ponoć świetna stajnia. Kiedyś umiałam nieźle anglezować,
                  jeździć kłusem ćwiczebnym, no z galopowaniem był strach, bo mnie kiedyś w
                  zastępie w terenie dzika klacz poniosła, innym razem na padoku, no jednym
                  słowem- nigdy galopu nie opanowałam i mam naturę strachliwą. Postanowiłam nad
                  nią popracować, przemóc się.

                  już wypytałam mamę, czy ma jeszcze w domu mój strój do jazdy. ponoć ma :))


                  W stajni są ludzie, nie tylko konie, mogą się zdarzyć wysportowani faceci, że
                  instruktorzy są ciacha - to już się przekonałam jak na ich stronę weszłam.
                  Myślę, że dobrze mi zrobi takie towarzystwo.


                  Maż z końmi nie wiele miał wspólnego, więc to będzie mój świat.

                  A rano, byłam bliska zapisać się na ceramikę- do malowania i lepienia mam talent
                  3 razy większy niż do koni,ale pomyślałam sobie; " eeeeee tam, tam bym pochylona
                  w glinie się babrała z innymi dziewczynami, a na koniach się bardziej wysportuję
                  i pewność siebie złapię"

                  sylwetkę mam niezłą, zrobiłam niedawno kurs instruktorski fitness, choć jeszcze
                  angażu żadnego nie złapałam, bo studia i praca w biurze zabiera mi sporo
                  energii, tym niemniej na koniach spalę kalorie, które gromadzą się od siedzenia
                  nad książkami :)) Liczę, że wysmukleję, a mężowi to dobrze zrobi, że się zajmę
                  tą pasją (on wie, że się boję wrócić na konie i tak myśli)
                  • songo3000 Re: nie zamykajcie jeszcze mojego wątku 27.05.10, 09:26
                    Nie zamykamy :) Rzuć tylko co jakiś czas trochę świeżego mięcha typu 'odkryłam, że ogląda pornole' a aktywność na najbliższy miesiąc masz gwarantowaną ;)
                  • triss_merigold6 Ależ Ty jesteś głupia 27.05.10, 10:36
                    Zaznaczam, że to moja subiektywna opinia.
                    Odświeżyć pasje - popieram gorąco. Jazda konna - popieram jeszcze
                    goręcej, bo sama jeżdżę.
                    Ale rób to DLA SIEBIE, a nie z intencją zwrócenia uwagi pana męża.
                    Jednego w życiu miałaś i uwiesiłaś się na nim, cuda wianki
                    wyprawiasz, nie dajesz mu szansy, żeby poznał jak wygląda żywa
                    dorosła kobieta, a nie plastik.
                    Co on ma takiego cudnego, czego nie mają inni? Fluorescencyjnego
                    fiuta? Zrozum, facet, którego nie kręci ładna i zgrabna ale
                    niekoniecznie zawsze "zrobiona" kobieta, nie ma szans na bycie
                    dobrym kochankiem. Jak mężczyzna pragnie to mu lata czy masz 3 kg w
                    tę czy w tę, opaleniznę, podwozie jak lolitka, staranny pedicure
                    etc. (pomijam kwestie higieny, to inna bajka).
                    Loda mu zrobiłaś, bo się do Ciebie dobierał? Ślicznie, tylko, że nie
                    dałaś mu żadnej szansy, żeby się wykazał.
                    • sammy-jo Re: Ależ Ty jesteś głupia 27.05.10, 10:45
                      Nie rozumiem skąd atak, że się staram i zawsze d dobrej strony pokazywać. nie
                      kochamy się po ciemku nigdy, on uwielbia mnie oglądać, jak ginekolog, a nie
                      kochanek. I co mam mu dawać powody, żeby przyznał w duchu, że panny z porno są
                      atrakcyjniejsze??

                      zrozumcie, że on w łóżku odrywa sceny z filmów, i to, co tam widzi, podnieca go
                      w seksie ze mną, a nie romantyczne oczy, westchnienia i czułe słówka. on lubi
                      akcję, której ja jestem elementem.

                      o tym czego ja potrzebuję (rozluźnienia i wolnego seksu) już gadaliśmy,ale
                      zwykły seks go nie podnieca.

                      A zrozumiałam, że zarówno Kaq 73 jak i merigold twierdzą, że zło wywołałam
                      próbując się robić zawsze na bóstwo i to go zniechęciło. wydaje mi się, że
                      jakbym odpuściła, to by szybciej się zniechęcił
                      • triss_merigold6 Re: Ależ Ty jesteś głupia 27.05.10, 11:48
                        Błąd był z obu stron. Z jego strony bezdenna wręcz głupota
                        niepozwalająca na odróżnienie reala od pikseli, z Twojej
                        utwierdzenie go w iluzji, że rzeczywiście tak wygląda i tak
                        współżyje dorosła żywa kobieta.
                        Qrde naprawdę, bielizna, full depilacja, szpilki etc. są świetne,
                        pod warunkiem, że masz komfort wskoczenia raz na jakiś czas w kapcie
                        i bawełniany szlafrok. Normalny, zdrowy psychicznie facet też nie
                        chodzi non stop ogolony i z wciągniętym brzuchem - czasem wygląda
                        jak Kiepski. Nie znaczy, że nie kocha - jest zmęczony, wkurwiony,
                        nic mu się nie chce, ciśnienie niskie etc. i wali efekty wizualno-
                        estetyczne.

                        Twój mąż nie będzie Cię pragnął jak Ty chcesz. Możesz go jeszcze
                        przez jakiś czas utrzymać starając się na maksa i grając w
                        podniesienie zainteresowania, ale on ma inny film w głowie. IMO
                        marnujesz czas dziewczyno i poniżasz się przy okazji.
                        • skarpetka_szara Re: Ależ Ty jesteś głupia 27.05.10, 19:45
                          zgadzam sie sie z toba Triss. Wyobrazasz sobie tego faceta za
                          parenascie lat, gdy kobietki z filmow sie nie zestarzeja, a autorka
                          watku tak?
                    • krzysztof-lis Re: Ależ Ty jesteś głupia 27.05.10, 20:19
                      Wiesz co, lubię czytać Twoje wypowiedzi bo zazwyczaj są rozsądne. Ale czasem jak
                      coś napiszesz, to aż oczy bolą.

                      > Zrozum, facet, którego nie kręci ładna i zgrabna ale niekoniecznie
                      > zawsze "zrobiona" kobieta, nie ma szans na bycie dobrym
                      > kochankiem.

                      Na przykład to. Przecież to bzdura. Ma szansę na bycie świetnym kochankiem, ale
                      z inną partnerką.
            • skarpetka_szara Re: Koncert życzeń by Szara :))) 26.05.10, 22:23
              Nie jestem na tym forum czesto, ale z tego co zdarzylam przeczytac
              w Twoich wypowiedziach to z gory posadzasz kobiety ze cos zle
              robia, a to ze kradna z faceta portfela, a to ze ze pewnie sa zle w
              lozku itd... Nie chodzi mi ze tak nie jest, ale ty to z gory
              zakladasz czesto.

              "stary dziadu" mowisz? to tez mogloby do ciebie pasowac. Bo to tak
              jest ze albo zgryzliwe osamotnione samce sie tak wypowiadaja, albo
              niewyzyte kurduple. Laczy ich jedno - nie maja kobiety z braku
              laku.

              Na priv ani szukanie nie mam ochoty, ale nadal chcialabym wiedziec
              jakie masz doswiadczenie w zwiazkach abys uwazal sie za takiego
              eksperta.

              • kalasotka Re: Koncert życzeń by Szara :))) 27.05.10, 00:55
                Próbował się dobierać. ostatecznie -
                przy drugim podejściu zrobiłam loda.

                Mialas okazje...nie rozumiem...
              • songo3000 Re: Koncert życzeń by Szara :))) 27.05.10, 09:22
                skarpetka_szara napisała:

                > Nie jestem na tym forum czesto, ale z tego co zdarzylam przeczytac
                > w Twoich wypowiedziach to z gory posadzasz kobiety ze cos zle
                Skoro ktoś tu trafia z problemem to przeważnie jednak gdzieś coś skrewił w życiu. Tak się tylko składa, że segregacji płciowej w tu nie robię, doszukuję się 'wrednych motywów' u LUDZI.
                I kto tu ma uprzedzenia? No ale każdy widzi co chce zobaczyć...

                > "stary dziadu" mowisz? to tez mogloby do ciebie pasowac. Bo to tak
                > jest ze albo zgryzliwe osamotnione samce sie tak wypowiadaja, albo
                > niewyzyte kurduple. Laczy ich jedno - nie maja kobiety z braku
                > laku.
                Hehe, wiesz ja przeważnie staram się pisać 'robisz głupio' a nie 'jesteś głupi'. Poziom, poziom Szara warto trzymać. No, czasami nie warto :)

                > Na priv ani szukanie nie mam ochoty, ale nadal chcialabym wiedziec
                > jakie masz doswiadczenie w zwiazkach abys uwazal sie za takiego
                > eksperta.
                Skoro nie chce Ci się ruszyć dupska i kliknąć w wyszukiwarkę to chyba aż tak wiedzieć nie chcesz. A, sorry - najwyraźniej już i tak wiesz lepiej, hehe.
                • sammy-jo świeże mięso 27.05.10, 10:37
                  Zatem rzucam nowy fakt. Wczoraj sam oznajmił, że siedział na czacie, i że poziom
                  tam denny. To coś nowego, że już na czatach bywa. Ciekawe o czym rozmawia ;) ??
                  domyślam się, ale nie dałam się sprowokować...
                  potem stwierdził, że kiedyś to się ciągle bzykaliśmy, z nostalgią pewną. ja na
                  to, że "nieprawda, chodziliśmy tez na romantyczne spacery", on na to: "żeby się
                  bzykać na nich". Tyle rozmowy w łazience.
                  przytulił mnie w nocy i zasnął, a ja do 2 się wierciłam..

                  dziś rano jakoś rozmowa się nie kleiła, była o niczym z podtekstami, trochę
                  żalił, że on już jest mężem i całe życie musi żyć z jedną, chciał mnie wybadać,
                  powiedziałam że podtrzymuję swoją propozycję (o czworokącie). zezłościł się, a
                  na koniec rzucił, że na mnie wcale faceci tak nie lecą, jak mówię.

                  przykre stwierdzenie.

                  mimo to się trzymam.

                  przejdę się dziś do stajni popatrzeć.
                  • triss_merigold6 Jeszcze raz o doskonałośći 27.05.10, 11:39
                    Napisałam wcześniej ale mnie wylogowało.
                    Super jest być zrobioną na bóstwo. Raz na jakiś czas. Jeśli non stop
                    jesteś zadbana w każdym detalu i dążysz do doskonałości to każda
                    sytuacja, która ową doskonałość zaburza - ciąża = przybranie na
                    wadze; połóg = wielki obolały cyc; rotawirus = rzygasz dalej niż
                    widzisz; ciężkie zmęczenie = niewydepilowane nogi i brak makijażu,
                    etc. jest odbierana jako FELER. Skaza na wizerunku, zaniedbanie,
                    zapuszczenie się.
                    Rywalizujesz z urodą pikseli. Nie wygrasz. Nie wygrasz z
                    photoshopem, operacjami plastycznymi, stylizacją na potrzeby zawodu
                    aktorki filmów porno. Rywalizujesz z iluzją i zakodowanymi w głowie
                    Twojego męża wizjami.
                    Sama napisałaś, że współżyje odgrywając sceny, jesteś gadżetem,
                    dodatkiem, który gra w JEGO filmie. Gadżety mają to do siebie, że
                    się nudzą.
                  • triss_merigold6 Re: świeże mięso 27.05.10, 11:53
                    Spójrz sama - on szuka wrażeń. Ma poczucie osaczenia w małżeństwie i
                    bycia skazanym na jedną kobietę do końca życia. Chcesz o niego
                    zabiegać i robić laskę na zawołanie kiedy on się łaskawie zgadza? Co
                    on robi dla Ciebie, w jaki sposób się stara, zabiega, dba o Twoje
                    uczucia i zadowolenie?
                    Naprawdę, świat jest pełen mężczyzn. Są kochankowie doskonali,
                    miłośnicy kobiet, są średniacy i fatalni - nieraz nieźli
                    technicznie, ale bez wyczucia. Twój mąż nie jest jedyny na świecie,
                    masz 29 lat i szansę na nowe związki. Za 10 lat już szansa na nowe
                    związki będzie znacznie mniejsza, a na macieżyństwo nikła, jeśli nie
                    zerowa.
                    • kag73 Re: świeże mięso 27.05.10, 12:03
                      Tez tak to czytam i mysle, ze jestem nie w tym filmie. Facet nie
                      dorosl do zwiazku. Ma wrazenie, ze cos w zyciu przegapil, nie
                      wyszalal sie, teraz mu odwala i zal mu tego co minelo bezpowrotnie.
                      Co teraz? Nie wiem, musialby sie zastanowic co ma w domu i co moze
                      stracic i czy wlasnie moze tego by chcial. Albo ktos musialby go
                      uswiadomic jak wyglada prawdziwe zycie.
                      Nie wiaze sie na stale z kobieta, zeby potem zalowac co moglo byc a
                      nie bylo.
                      Ona mu loda zrobila, zamiast dac zaspokoic siebie, no ludzie.
                      Konkurowac chce z pikselami.
                      Zawsze mozna dac mu wolnosc. Niech idzie, nadrobi co przegapil. Tego
                      kwiatu to pol swiatu.
                      • triss_merigold6 Re: świeże mięso 27.05.10, 12:12
                        Dokładnie. Facet może być zupełnie przyzwoitym partnerem za 10 ale,
                        ale przy innej kobiecie. Jeśli przez te 10 lat pobzyka sobie różne
                        panie i któraś go brutalnie uświadomi, co należy do sfery
                        rzeczywistości i czego może realnie oczekiwać w różnych sytuacjach
                        życiowych.
                        Jestem za zwróceniem panu wolności. Nie podoba mu się seks z super
                        dopracowaną, starającą się estetycznie, technicznie i generalnie
                        niewymagającą żoną? - niech spierdala szukać swojego szczęścia i
                        zaspokojenia. Krótko, bez cackania się.
                        Klimat przytaczanych rozmów jest taki, jakby pan szukał pozwolenia u
                        mamusi - mamusia pozwoli pozaliczać na boku, podoświadczać, a potem
                        przytuli, obiad zrobi i jeszcze obciągnie misiaczkowi, żeby nie
                        myślał, że się gniewa.
                        Błąd. Są granice wyrozumiałości i toleracji. Facet jest niemalże
                        pluje na głowę, a ta się cieszy, że pozwolił sobie obciągnąć. Jak
                        lubi się poniżać to qrde, na tym można zarobić niezłe pieniądze,
                        niech się spełnia w agenturze.
                        Info dla analfabetów funkcjonalnych - nie uważam felletio za
                        poniżenie kobiety, tylko tu konkretnie opisywany klimat w jakim się
                        odbywa.
                      • sammy-jo Re: świeże mięso 27.05.10, 12:15
                        ojj...dziewczyny, jesteście okrutne.

                        Ja go kocham, jest mężem, ma mnóstwo zalet,do innego nie polecę, bo nie zależy
                        mi na seksie z innym. Jego kocham i jego potrzebuję i pragnę, choćbym miła
                        czekać rok.

                        jego podnieca "seks na wysokim poziomie", ma swoje standardy i tyle. a fakt, też
                        taki, że ja się w kapciach kochać nie umiem, a jak nie jestem zrobiona na maksa,
                        to mało mam frajdy i nie umiem się rozluźnić.

                        myślę, że jakbyście miały Pornoholika, to też by Wam pewność siebie zmalała.

                        leku na wyzerowanie libida nie ma, więc się sportem pomęczę, dobrze to zrobi
                        mojemu poczuciu wartości i zdrowiu.


                        inicjować seksu nie będę i już. skończyłam z tym zwracaniem na siebie uwagi.
                        • triss_merigold6 Re: świeże mięso 27.05.10, 12:25
                          To czekaj, szczęść Boże.
                          On nie ma wysokich standardów. Nie ma żadnych standardów, ponieważ
                          nie ma rzeczywistego porównania jak to jest po kilku
                          tygodniach/miesiącach/latach z innymi kobietami. Ty też nie.

                          Jeśli nie potrafisz się wyluzować jak nie jesteś zrobiona na maksa
                          to masz zerowe pojęcie o dobrym pieprzeniu (sorry za wulgaryzm).
                          Jakbym miała pornoholika to bym go spławiła, bo - a - nie będę
                          rywalizować z ułudą; - b - dobry seks jest dla mnie podstawą
                          związku, natomiast bycie z jednym i tym samym facetem
                          niekoniecznie.
                        • kag73 Re: świeże mięso 27.05.10, 12:29
                          Ano jak go kochasz, cokolwiek by nie bylo, to nie musisz tutaj
                          pisac. Pewnie jeszcze go o tej bezwarunkowej milosci zapewniasz.
                          Za pornoholika to ja bym nie wyszla, od tego zaczawszy.
                          I nie myl pojec. Moj wlasny maz rowniez lubi "seks na wysokim
                          poziomie", ja to nazywam "wyszukany" czy "spektakularny". Co nie
                          znaczy, ze nie ciesza go szybkie numerki i taki calkiem "normalny".
                          I z filmami porno nie ma to nic wspolnego, bo ich nie oglada. Nie ma
                          to tez nic wspolnego z innymi kobietami i wypucowana do gladkosci
                          zona.
                          Troche watpie w Twoje libido, bo jak byla okazja to zrobilas loda,
                          zamiast dac sie postarac facetowi. Dziewczyno niech on tez musi
                          troche poskakac i sie wysilic a nie nie tylko Ty.
                      • krzysztof-lis Re: świeże mięso 27.05.10, 20:19
                        > Co teraz? Nie wiem, musialby sie zastanowic co ma w domu i co moze
                        > stracic i czy wlasnie moze tego by chcial.

                        To raczej nie zadziała, bo zobaczy tylko, co może stracić. Ale nie wyceni tego
                        bo nie ma porównania.
                    • psibsi Re: świeże mięso 27.05.10, 12:14
                      triss_merigold6 napisała:

                      > masz 29 lat i szansę na nowe związki. Za 10 lat już szansa na nowe
                      > związki będzie znacznie mniejsza,

                      skad wiesz?
                      • triss_merigold6 Re: świeże mięso 27.05.10, 12:20
                        Głupie pytanie.
                        Ponieważ będzie starsza, a sensownych nieżonatych i niedzieciatych
                        facetów po 30-tce ubywa zamiast przybywać. Poza tym z racji wieku
                        będzie miała znacznie mniejsze szanse na zajście w ciążę.
                  • kag73 Re: świeże mięso 27.05.10, 12:09
                    Najpierw pornole, potem czat, pozniej bedzie Cie zdradzal.
                    Czworokat? Nie, na to sie nie zgodzi. On chcialby z innymi, Ty nie
                    masz prawa.
                    Ja bym o czworokatach nie mowila, tylko konkret, jest nieszczesliwy,
                    malzenstwo i monogamia mu nie odpowiada, jest wolnym
                    czlowiekiem...niech idzie w swoja strone.
                    Nic nie wart ten Twoj facet, nie tak wyglada milosc i dobry zwiazek.
                  • psibsi Re: świeże mięso 27.05.10, 12:12
                    sammy-jo napisała:

                    > Zatem rzucam nowy fakt. Wczoraj sam oznajmił, że siedział na
                    czacie, i że pozio
                    > m
                    > tam denny. To coś nowego, że już na czatach bywa. Ciekawe o czym
                    rozmawia ;) ??
                    > domyślam się, ale nie dałam się sprowokować...
                    > potem stwierdził, że kiedyś to się ciągle bzykaliśmy, z nostalgią
                    pewną. ja na
                    > to, że "nieprawda, chodziliśmy tez na romantyczne spacery", on na
                    to: "żeby się
                    > bzykać na nich". Tyle rozmowy w łazience.
                    > przytulił mnie w nocy i zasnął, a ja do 2 się wierciłam..
                    >
                    > dziś rano jakoś rozmowa się nie kleiła, była o niczym z
                    podtekstami, trochę
                    > żalił, że on już jest mężem i całe życie musi żyć z jedną, chciał
                    mnie wybadać,
                    > powiedziałam że podtrzymuję swoją propozycję (o czworokącie).
                    zezłościł się, a
                    > na koniec rzucił, że na mnie wcale faceci tak nie lecą, jak mówię.
                    >
                    > przykre stwierdzenie.
                    >
                    > mimo to się trzymam.
                    >
                    > przejdę się dziś do stajni popatrzeć.


                    Jakie on ma wyksztalcenie?
                    Straszny poziom i rozmow i wzajemnej kultury sobĄ reprezntujecie..
                    Robic lody, bzykac, dosyc wulgarne slownictwo, połąćzone z brakiej
                    szacunku.Troche godności! Jak można tak o sobie mowic, zwlaszcza o
                    seksie! I te czaty. kto siedzi na czatach oprocz budowlańców i
                    wyzywczasy seksualnych?

                    oGOLNIE: MIERNOTY.
                    • songo3000 > Robic lody, bzykac, dosyc wulgarne slownictwo, 27.05.10, 12:38
                      No dobra, zgłaszam to na oficjalną kandydaturę jako tekst mijającego miesiąca :DDD
                      • triss_merigold6 Re: > Robic lody, bzykac, dosyc wulgarne slow 27.05.10, 12:45
                        Tia... kluczowe dla opisywanego problemu jest wulgarne słownictwo...
                        Niejeden językoznawca wyjaśniał, że polszczyzna nie pozostwia zbyt
                        dużego wyboru: albo terminy medyczne, albo wulgaryzmy/archaizmy,
                        albo kwieciste metafory romatyczne.
                      • sammy-jo plastikowa żona 27.05.10, 12:50
                        Hmmm... dziś mam gorszy dzień, jak widać.

                        Piszecie do tego, że to moja wina, że tak się starałam.

                        Jak zrobiłam mu masaż tydzień temu, po mnie tez przechodziła wielka fala gorąca.
                        Jak tsunami. Ale została wewnątrz, nie objawiła się.

                        On mówi, że ostatnio jestem skryta, i mam jakieś tajemnice.


                        A ja staram się kontrolować. Odzyskać wewnętrzną niezależność.

                        Przecież dawniej kobiety nie wiedziały, co to orgazm, seks był byle jaki i też
                        niecodziennie, a jakoś żyły, nie??

                        Jak one mogły, to ja też, dam radę.
                        Nie zdradzę męża, nie odejdę, będę dobrą żoną i przyjaciółką.
                        A znajdę sobie inną strefę, w której będę dobra :))

                        Przecież to, że nie jestem pożądana nie czyni mnie gorszą istotą, od innych ludzi.
                        • triss_merigold6 Re: plastikowa żona 27.05.10, 12:59
                          Zapytam wprost: a po chuj?
                          1. Twoją winą jest jedynie to, że dałaś się wpuścić w kanał i
                          brniesz w niego dalej.
                          2. Kiedy ostatnio on Ci robił masaż/minetę/cokolwiek fajnego?
                          3. Tia... dla dekla przygnębiona i smutna kobieta wygląda na skrytą.
                          4. Cżęść wiedziała co to orgazm, częśc nie. Dawniej nie było też
                          lodówek, antybiotyków, pigułki antykoncepcyjnej, znieczulenia przy
                          porodzie etc. Te se ne vrati.
                          5. Dasz radę, ale po chuj? Sądzisz, że pomnik Ci ktoś postawi?
                          6. Ty nie zdradzisz, on Cię walnie w rogi. Nadal pytam: po chuj?
                          7. Ok, pięknie jest znaleźć strefę, w której się człowiek spełnia.
                          Tym bardziej: po chuj Ci taki mąż?
                          8. Gorszą nie, nieszczęśliwą tak.

                          Podejrzewam, że jednak jesteś trollem, 29 -letnia baba nie może być,
                          aż tak głupia.
                        • kag73 Re: plastikowa żona 27.05.10, 13:01
                          Ludzie kochani, dziweczyno, idz po rozum do glowy. Zapamietaj swieta
                          rzecz : Maz nie jest(nie powinien byc) terscia Twojego zycia!

                          Poza tym kochaj go sobie i nie odchodz, moze on odejdzie, bo raczej
                          kochac za dwoch nie wystarczy.
                          A co powiesz jak Cie bedzie zdradzal? Poboczysz sie tydzien,
                          pojdziesz na konie i Ci przejdzie? Bo go kochasz?
                          A tak poza tym to masz egoiste w domu, albo nie dajesz mu szansy.
                          Dlaczego Ty jemu masaz a on Tobie nie?
                          A on tez taki wypielegnowany jak Ty, czy nie musi, bo Ty sie i tak
                          postarasz?
                          A na koncu? Moze on i Cie pozada, przeciez mowisz, ze seks jest,
                          tylko rzadziej.
                          Twoje zycie, zyj jak chcesz, najwaniejsze, zebys byla w tym
                          szczesliwa i po wielu latch mogla z reka na sercu powiedziec "nie
                          zaluje"

                          • sammy-jo Re: plastikowa żona 27.05.10, 13:14
                            A kto to troll jest??

                            Fakt, minety nie było...ponad miesiąc, czy coś. Masaż on proponuje, ale ja
                            odmawiam- nie czuję się swobodnie, jak on mnie masuje.

                            wydaje mi się, że przez to porno, plus zmniejszenie pożądania, pojawiły się u
                            mnie silne kompleksy. kto ich nie ma?


                            piszecie, żeby mnie pocieszyć, że skoro on się czasem dobiera, to pożąda, ale wg
                            mnie on robi to, bo na mnie jest skazany. ma mnie pod ręką, oto dlatego. lub,
                            żeby upewnić się, czy ja nadal tak na niego reaguję ochoczo.

                            a w inne dni jest porno. kilka razy dziennie yonkis.

                            • triss_merigold6 Re: plastikowa żona 27.05.10, 13:20
                              Weź przeczytaj jeszcze raz cały wątek ze zrozumieniem.
                            • kobieta_z_polnocy Re: plastikowa żona 27.05.10, 13:30
                              Smutne jest to wszystko co piszesz.

                              Z jednej strony ty spięta i płaszcząca się przed nim. Z drugiej strony samolubny
                              i niezdecydowany on. Komunikacja między wami nie istnieje. Ty się bawisz w
                              tłumiony żal i fochy, on rzuca ni to żartobliwe ni to zaczepne teksty. Nie
                              możecie wreszcie doprowadzić do awantury z rzucaniem talerzami włącznie i
                              wykrzyczeć sobie wszystko, co was dręczy? Chyba byłoby zdrowiej.
                              • sammy-jo Re: plastikowa żona 27.05.10, 13:44
                                Awantury płacze groźby żale postanowienia poprawy już były. nic z tego. mówi, że
                                faceta nie da się zmusić do seksu.

                                nie da i już.

                                A z forum mnie nie wypędzajcie, bo jak czytałam, to wiele osób tu ma podobne
                                problemy i takie wirtualne wsparcie chociaż jest mi potrzebne. nie czuję się
                                przez to sama z tym.

                                • lea.net Re: plastikowa żona 27.05.10, 14:00
                                  czytam od ponad godziny caly ten watek i wniosek mam jeden, ze tez
                                  sie za bardzo staram. Zawieszam swoja dzialalnosc inicjowania seksu
                                  na czas nieokreslony. Strasznie to upokarzajace takie zebranie o
                                  seks. Do Sammy-jo: powiem ci ze ja tez sie nabawilam kompleksow
                                  przez jego traktowanie. Chyba w zyciu sie nie czulam taka
                                  nieatrakcyjna. Moge lezec naga w lozku, pachnaca, odwalona a on-buzi
                                  w czolko, "dobranoc" na drugi bok i po minucie chrapie...a potem jak
                                  wyjde to sobie wlaczy swoje filmiki.
                                  • sammy-jo Re: plastikowa żona 27.05.10, 14:13
                                    Ile masz lat Lea?? czy to mąż czy to nie-mąż? Ile lat razem?

                                    w razie czego mogę Ci pikantnego sms-a wysłać, niby od Stefana, może t Twojego
                                    na ziemię sprowadzi?? :))
                                    • vanilla.net Re: plastikowa żona 27.05.10, 14:28
                                      Ja 27, on 33. Nie maz, Razem 10 m-cy. To chyba zle wrozy ze juz od
                                      poczatku takie problemy. Widzisz ja wlasnie nie rozgryzlam go jescze
                                      czy tu chodzi o problem medyczny i to ze on ma teraz ciezki okres
                                      ogolnie w zyciu i jakos go to przerasta, czy ma male potrzeby.
                                      Pojecia nie mam. Fakt ze kiedys mi na poczatku powiedzial ze go
                                      bardzo zaskoczylam swoim wyluzowaniem w lozku i otwartoscia bo ponoc
                                      grzecznie wygladam he he. On natomiast jest dosc zachowawczy.
                                      A wiesz, sms tu nie pomoze bo on mi w telefon nie zaglada...
                                      • vanilla.net Re: plastikowa żona 27.05.10, 14:29
                                        Ps. To ja Lea, tylko co chwile zwiesza mi sie konto dlatego
                                        zalozylam drugie.jakby jeszcze bylo malo-komp tez mi chyba siada...
                                        • sammy-jo Re: plastikowa żona 27.05.10, 14:41
                                          mimo, wszystko, wychodzi na to, ze to powszechny problem. byłam w szoku jak
                                          czytałam to forum.. myślałam,że tylko ja tak mam.

                                          idiotyczne jest to, że koleżanki mi zazdroszczą, mówią, ale masz fajnego męża. a
                                          tylko wiem ja, jak jest.

                                          porno zmienia męskie gusta,cóż...

                                          Ja byłam z problemem nawet u Depko, ale mi mało pomógł. wziął 150 zł za 45 min.
                                          stwierdził, że muszę mu powiedzieć, że jak nie oderwie się od kompa i nie
                                          zacznie sam aranżować, to , ze kiedyś pęknę - i prześpię się z innym albo będę
                                          coraz bardziej sfrustrowana.

                                          przekazałam mężowi.

                                          nic nie dało :((



                                          • lea.net Re: plastikowa żona 27.05.10, 14:57
                                            U mnie podobnie tyle ze nie jestesmy malzenstwem. GEneralnie laski
                                            na niego potwornie leca, wszystkie mi mowia ze mam takiego fajnego
                                            faceta, i przystojny i taki zdolny i bla bla. Tylko zakochany to on
                                            jest w filmikach a nie we mnie chyba.
                                            Czy ty swojemu mezowi powiedzialas ze bylas u seksuologa w waszej
                                            sprawie czy po prostu powiedzials "od siebie"to co ci pan doktor
                                            powiedzial?
                                            • kag73 Re: plastikowa żona 27.05.10, 15:10
                                              Powiedziec cos chlopu to tez trzeba konkretnie i przekonywajaco,
                                              zeby uwierzyl o co w sprawie biega i co mu grozi, ze tak powiem, a
                                              nie cos tam zamialczec i jeszcze dodac jak bardzo sie go kocha.
                                              Trudno Wam obu cokolwiek doradzac. Gdyby to byli "przecietni"
                                              faceci, ktorzy se od czasu do czasu filmik wrzuca a poza z zona do
                                              lozka chadzaja, ale moze rzadziej, to bym doradzala drobne kuszenie,
                                              albo dbanie o erotyke mimochodem, wzbudzanie zainteresowania, robie
                                              sie na bostwo wychodze, wracam w super humorze i opowiadam niewinnie
                                              o zaczepkach facetow np. W przypadku Waszych facetow, jest to juz
                                              troche "chore", uzaleznienie od porno. Nie wiem czy pomogloby
                                              ultimatum, bo moze wtedy ogladali by potajemnie. Oni sami musieli by
                                              zrozumiec, ze Was rania i zaniedbuja i probowac sie od tego
                                              porno "uwolnic".
                                              • skarpetka_szara Re: plastikowa żona 27.05.10, 20:26
                                                Tak w ogole to cos wam powiem babki:

                                                Jezeli facet jest alkoholikiem - prowadzi sie go na odwyk a potem
                                                na AA
                                                Jezeli bierze narkotyki -tak samo

                                                Wiec dlaczego akceptujecie pornoholika???? Przeciez to ONI powinni
                                                chodzic na leczenie - nie WY.

                                                Moim zdaniem to ten maz powinien chodzic do Dr. Debko, aby lekarz
                                                wytlumaczyl co i jak, i na czym malzenstwo polega, i jak kobiety
                                                dzialaja, i wytlumaczylby jak roznia sie pikselowe kobietki od
                                                prawdziwych.

                                                Taka akceptacjia nalogu jest moim zdaniem chora.
                                        • kag73 Re: plastikowa żona 27.05.10, 15:03
                                          Lea, Tobie radze sie rozstac. Jestescie ze soba krotko, powinien
                                          swiata poza Toba nie widziec, bo to jeszcze faza zakochania. Tym
                                          czasem on jest zwyczajnie "skrzywiony", lepiej nie bedzie. Zamiasat
                                          sie starac i tracic czas na naprawianie, powiedz mu "do widzenia".
                                          Znajdziesz innego, nie wszyscy tak maja.
                                          • sammy-jo Re: plastikowa żona 29.05.10, 14:14
                                            Już po egzaminie:)) Chyba dobrze poszedł. wczoraj byłam sama w kinie na "seks w
                                            wielkim mieście 2", w odróżnieniu od części poprzedniej (chała), ta cześć
                                            rewelacyjna. Akurat Carrie i Big mieli problem z rutyną małżeńską. On jej w
                                            prezencie na rocznicę zamontował płaki telewizor w sypialni. W rezultacie leżał
                                            rozwalony na łożku, a jej nie zauważał.

                                            Poza tym śliczne stroje.


                                            Dziś już latałam po mieście. Wieczorem spotykam się z mamą. wychodzę i żyję.

                                            jestem coraz szczuplejsza, po zakończył się PMS, a i zmartwienia robią swoje.


                                            Pomyśleć, że 3 tygodnie temu planowałam zaskoczyć go i pomalować się na blond
                                            tam na dole ;)) Specjalna farba dawno kupiona, zamówiłam też biżuterię
                                            na....takie koraliki.


                                            Ale że był odwyk od seksu dwa tygodnie pełne, a wcześniej byle jaki seks,
                                            odechciewa mi się już tego, wręcz czuję niechęć do niego. Będę go traktować po
                                            kumplowsku, a żeby nie zaogniać sytuacji, jak strasznie będzie nalegał, zrobię
                                            mi loda.


                                            chciałabym, żeby poczuł, że już nie może mnie mieć.

                                            Swoimi pornolami i brakiem pożądania mnie zniszczył wszystko
                                            • kag73 Re: plastikowa żona 29.05.10, 15:39
                                              Hmm, nie wydaje mi sie, ze to dobry pomysl. Loda bym mu z cala
                                              pewnoscia nie robila, raczej dala sobie zrobic dobrze np. po
                                              francusku a jemu dac na wstrzymanie i powiedziec: "Ty nastepnym
                                              razem". Wtedy pewnie bedzie mu zalezalo, bo bedzie niezaspokojony.

                                              "chciałabym, żeby poczuł, że już nie może mnie mieć." Hmm, wydaje mi
                                              sie, ze bedzie Cie mial do zrobienia loda a to chyba bardzo lubi,
                                              styka, zaspokoisz go a sama pojdziesz z torbami.
                                              Poza tym skoro nalega, to chyba chce seksu, wiec nie rozumiem chce
                                              czy nie chce, czy chce tylko loda? Bo jezeli chce tylko loda, to tym
                                              bardziej bym go nie robila.


                                              • sammy-jo Re: plastikowa żona 29.05.10, 15:58
                                                Generalnie, od czasu do czasu jak się oderwie od porno i komputera, to chce
                                                seksu. jak się zgadzam, jest fajnie i jest zadowolony. o ile nie ma awarii ze
                                                wzwodem.
                                                przychodzi po seks albo proponuje prosto z mostu. tak, jakby o ręcznik prosił.

                                                jak odmówię, mówi ok, wychodzi i co oczywiste zaspokaja się sam, co jest pewnie
                                                przyjemniejsze i łatwiej o podniecenie.

                                                parę razy zgłaszał się po oglądaniu porno, napalony, co łatwo wyczuć.

                                                to, że jak odmówię, że go wcale nie rusza jest dla mnie takie bolesne. wiem, co
                                                łatwo mnie zastępuje i wiem, że to od porno od czasu do czasu robi sobie przerwę
                                                dla mnie- może z obowiązku???


                                                tak, czy siak, wiem, że jestem atrakcyjna (widzę to w oczach innych facetów),
                                                natomiast uu nas nastąpił efekt Coolridga (czy jak mu tam) i ja już go nie
                                                podniecam. Nie przyzna mi się przecież wprost.


                                                dlatego ja, czując się długo odtrącana i traktowana byle jak, zamykam się w sobie.

                                                nie chcę żeby mi robił dobrze, nie chcę potem czekać tygodniami na powtórkę, na
                                                więcej. nie chcę tej jego władzy nade mną. tak przynajmniej czuję się jak
                                                zakonnica i jestem od niego niezależna (próbuję być)
                                            • aandzia43 A jednak troll!!! 29.05.10, 16:00
                                              Będę go traktować po
                                              > kumplowsku, a żeby nie zaogniać sytuacji, jak strasznie będzie
                                              nalegał, zrobię
                                              > mi loda.

                                              Troll! Jak już tu wcześniej pisała Triss, ludzie nie mogą być aż
                                              takimi idiotami. A jeśli mogą, to w d...e mam ich nieszczęścia -
                                              sami je sobie na głowę ściągają.
                                              • kag73 Re: A jednak troll!!! 29.05.10, 16:02
                                                Tez juz mysle, ze robi nas w bambuko, bo naiwnosc tej dziewczyny
                                                mnie po prostu powala.To nie moze byc prawda.
                                                • sammy-jo Re: A jednak troll!!! 29.05.10, 16:11
                                                  no co Wy dziewczyny??!! A kobiece wsparcie.Przecież nie zostawię rok temu
                                                  poślubionego męża, którego znam już 6 lat.kocham go.

                                                  Tak trudno zrozumieć, że on unika seksu (przecież to się zdarza!!! na co forum
                                                  wskazuje. przestałam go podniecać, plus zawsze lubił porno. teraz porno mu
                                                  wystarcza. do seksuologa nie pójdzie, odmówił.

                                                  mam odmawiać, jak będzie wreszcie coś ode mnie chciał?? nawet loda mu nie
                                                  zrobić, tylko samej wychodzić z pretensjami- przecież mu się nei zachce pod
                                                  presją !!
                                                  • chrrr Re: A jednak troll!!! 29.05.10, 16:25
                                                    Zgadzam się. Nikt nie może być tak głupi i tak kochać upokorzenia. I tak
                                                    niekonsekwentny. A jeszcze bardziej naiwny.
                                                    Ostatni komentarz - wszyscy rozumieją jego postępowanie, nikt nie rozumie
                                                    Twojego. To Ty jesteś konkursową idiotką.
                                                  • swiat_na_glowie Re: A jednak troll!!! 30.05.10, 22:04
                                                    a może jednak nie troll tylko nie ogarnia tematu i nie wie już, co normalne, co
                                                    nie? kiedyś przeczytałam wątek, w którym dziewczyna bita przez męża pytała, czy
                                                    to już przemoc.
                                                    jedni ją wyśmiali, inni nazywali głupią. aż się trafił ktoś, kto rozebrał temat
                                                    na części i okazało się, że tak zachowuje się po prostu ofiara przemocy i
                                                    molestowania.
                                                    jak dla mnie to autorka jest molestowana (seksualnie?). a problem polega na tym,
                                                    że tego nie wie, chociaż samo molestowanie jej się nie podoba.
                                                  • sammy-jo U mnie była poprawa 17.06.10, 22:21
                                                    Jakiś tydzień po WIELKIEJ awanturze. Tydzień był seks, było fajnie. Byłam
                                                    otwarta, pełna nadziei i akceptacji bo tak dawno czekałam. farbowanie cipki i
                                                    koraliki na łechtaczkę, tak jak większość forumowiczów przypuszczała specjalnie
                                                    go nie podnieciły.zmarnowane starania.
                                                    może inny by docenił, że się staram, ale nie on.

                                                    Był chwilkę nawet zazdrosny, gdyż ćwiczę dużo i mam obserwatorów- adoratorów.

                                                    teraz znowu posucha. Napisał ktoś do mnie na maila w międzyczasie i pytał, czy
                                                    jestem trollem, czy naprawdę mój mąż woli porno od żywej kobiety.

                                                    Właśnie tak jest.

                                                    parę razy miał na mnie apetyt, wysłał sms to urywałam się z pracy i pędziłam
                                                    całą Warszawę żeby zdążyć.

                                                    W tej chwili ratuje mnie znów mój wibrator.
                                                    wystarczyło, że raz wyszłam na imprezę z koleżankami i miałam wianuszek
                                                    propozycji, a tu cóż...

                                                    Najwidoczniej nie można jeść kilka lat tego samego.


                                                    Wyczytałam na innym forum "nie da się faceta zmusić, żeby go podniecał sam Twój
                                                    widok".

                                                    Cóż, jest nieciekawie.

                                                    Póki mogę, muszę wytrzymać. Bez pretensji i awantur, bo one tylko pogarszają sprawę.

                                                  • filipkcia Re: U mnie była poprawa 24.06.10, 17:24
                                                    Dobrze, ze się nie klocisz. To tylko obrzydza IM wszystko. Oni lubią jak jest dobrze, jest spokój no i zona./dziewczyna/kochanka jest MIła. Badź miła. Kochana. Tak doobra. Wybaczaj. Daruj, ze nie chce, że boli go włosek, że jakoś tam.........

                                                    I równocześnie, by zrównoważyć frustracje, by pogwałcić swoje ja, by sie odrestaurować inwestuj w siebie: cwicz, esemesuj z facetami. Badz radosna i pogodna. optymistyczna Wesoła! Badz wesoła!
                                                  • tomozliwe Re: A jednak troll!!! 24.06.10, 19:03
                                                    Niekoniecznie troll
                                                    To możliwe
                                                    Byłam taka głupia i naiwna i uzależniona emocjonalnie i uczuciowo i żyłam tak jak autorka przez grubo ponad 10 lat
                                                    Kochałam bardzo, byliśmy małżeństwem, dwoje dzieci
                                                    Pozwalałam się upokarzać, robiłam z siebie "małpę" byleby go zadowolić, zachęcić do seksu, do jakiejkolwiek bliskości
                                                    Była bielizna we wszystkich kolorach tęczy, buty wszystkich możliwych wysokości i inne gadżety, a on stawiał poprzeczkę coraz wyżej i wyżej i nigdy dość, wpadałam w kompleksy, potem w depresję itd.
                                                    Na codzień nie mogłam ubrać się w dżinsy i adidasy, bo to aseksualne i sprawiało, że przez tygodnie nie miał ochoty na seks
                                                    W domu powinnam chodzić tylko w samej sexi bieliźnie, szpilkach itd. to może nabrałby ochoty
                                                    A w domu dorastające dzieci
                                                    Po przebudzeniu biegłam do łazienki zrobić makijaż żeby mnie nieumalowanej nie zobaczył, bo znów przez kolejne tygodnie nie miałby ochoty na seks
                                                    No i oczywiście jego zapewnienia, że kocha i jeżeli będę taka i taka to nie będzie szukał nikogo na boku
                                                    Dreszcz mnie przechodzi
                                                    A inni mówili, że atrakcyjna jestem, że mu żony zazdroszczą, że szczęściarz itd.
                                                    Kiedy czytam wpisy autorki to jakbym czytała siebie sprzed lat
                                                    Wtedy znalazłam i czytałam to forum
                                                    I bardzo mi pomogło
                                                    Przejrzałam na oczy i 2 lata temu wykopałam Pana ze swojego życia, uświadomiłam sobie co mi zrobił, jak krzywdził, jak kaleczył emocjonalnie i odkochałam się niemal z dnia na dzień i rozwiodłam
                                                    I jestem dziś sobą, jestem szczęśliwa i z kimś kto kocha mnie taką jaka jestem, przy kim nie muszę ciągle być doskonałą a i tak chce mnie zawsze i wszędzie :)
                                                    To co pisze autorka to możliwe, choć trudno w to uwierzyć jeżeli się samemu tego nie przeżyło
                                                    Pozdrawiam
                                                  • sisi_kecz Re: Własne życie kobiety. 24.06.10, 21:51
                                                    Twoja historia tchnie nadzieją, dla takich jak sammy-jo.

                                                    duze brawo i duze pozdro!!!
    • paulus2303 Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 21.06.10, 12:00
      Tak często jest, że po ślubie wszystko się zmienia Zakochują się i pobierają. A
      potem następuje zdziwienie: przecież nie tak miało być! Fajny jest artykuł na
      ten temat w Sensie.
    • efi-efi Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 25.06.10, 11:38
      sammy-jo .

      >>Tak różowa bluza z białym kapturkiem z misia

      - Chodzisz naprawdę w różowym kolorze ? Do tego miś? A gdzie pracujesz?


      >>Robiłam się na
      >>bóstwo- opalona, wybalsamowana, cipka godzinami obrabiana pastą cukrową,

      - co to jest pasta cukrowa?

      • kag73 Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 25.06.10, 11:43
        Napisala, ze chodzi tak po domu a nie do pracy.
        A tak apropos uwielbiam rozowy kolor, zwlaszcza na lato :)
      • rumpa Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 11.07.10, 12:24
        co to jest pasta cukrowa?

        takie coś do depilacji rodem ze wschodu - z cukru rzecz jasna, bodaj
        podsmażanego czy jakos tak
        poszukaj na Arabia.pl był zdaje sie przepis - wychodzi taniej od wosku
        :)))
    • kingpin81 Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 11.07.10, 08:45
      Dziewczyno odezwij się do mnie u mnie sex codziennie minimum dwa razy w każdej
      pozycji a do tego uwielbiam lizać.Zostaw tego palanta i zacznij żyć.
      • efi-efi Re: oświadczył, że zauroczenie minęło, Młoda męża 11.07.10, 21:32
        kag73 napisała:

        >>A tak apropos uwielbiam rozowy kolor, zwlaszcza na lato :)

        - i tak mnie przeraża to co ta osóbka wypisuje. Niewolnictwo made in XXI wiek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja