za mocno sie zaangazowalam...

21.06.10, 14:10

czesc..jestem od 10 lat mezatka poznalam w necie swietnego
faceta...na poczatku cel znajomosci flirt przez net. Potem pierwsze
spotkanie , drugie...trzecie i zwariowalam na jego punkcie...nie
moge przestac myslec o nim...najgorsze jest to ze jak sie kocham z
moim mezem to mysle o nim...miedzy nami nie doszlo do stosunku...ale
pieszczoty ...pelen zakres...bylo cudownie i mnie i jemu. Najgorsze
jest to ze powstrzymuj sie od tego aby mu zaproponowac full
serwis...chociaz o tym juz nie raz rozmawialismy i oboje tego chcemy
ja sie waham..wiem ze to co nas laczy to teylko przygoda erotyczna
sam sex...ale czuje ze za mocno sie zangazowalam i ze jak teraz nie
powiem dosyc to juz nie bede mogla przestac...lecz z drugiej strony
jak bardzo smakuje ten zakazany owoc...macie jakis zloty srodek...?
    • edypia111 Re: za mocno sie zaangazowalam... 21.06.10, 14:39
      Mam kilka pytań:
      1. co dzieliło drugie spotkanie od trzeciego, a pierwszego od drugiego nie, skoro buły spotkania: pierwsze, drugie...trzecie.
      2. poza tym cieszę się, że dobrze Ci z mężem, skoro piszesz: "najgorsze jest to ze jak sie kocham z moim mezem to mysle o nim", nie wiem tylko czemu Cię to smuci.
      3. czy mamy złoty środek...? Otóż ja mam: zrezygnuj z małych liter i wielokropków, zacznij szanować swój język, bo tego się czytać nie da.
      4. bzyknij się...z tym facetem...i tak już zdradziłaś męża...i zwariowałaś na punkcie tego drugiego...nic nie trwa wiecznie..więc..po jakimś czasie Ci się znudzi...w ten sposób nie będziesz przez lata...idealizować gościa...któremu nie zaproponowałaś...full..serwis...
    • sajminia Re: za mocno sie zaangazowalam... 21.06.10, 15:35
      Edypio jesteś okrutna…zamiast poradzić Kamilce to ją strofujesz.
      Kamilko jak zerwiesz ze znajomym z netu, to będzie Ci żal i
      podświadomie będziesz o to obwiniać swojego męża, co nie wróży
      dobrze Twojemu związkowi…
      Jak się ze znajomym prześpisz to może Ci się nie spodobać i bez żalu
      wrócisz do męża
      Może też Ci się spodobać, ale nie sądzę byś odpłynęła bardziej niż
      dotąd, gdyż nie skonsumowane najbardziej kusi.
      Ponoć żałuję się tego czego się nie zrobiło, a rzadko tego co się
      jednak zrobiło. A zdrada już i tak była, więc „full serwis” niczego
      nie zmieni…
      • skarpetka_szara Re: za mocno sie zaangazowalam... 21.06.10, 15:40
        Mam nadzieje ze gdy Twoj maz bedzie mial taka znajomosc, to rowniez
        bedziesz go tak zachecac aby przespal sie z inna, zamiast namawiac
        aby sprobowac odbudowac malzenstwo.

        Gdyby to samo napisal facet przeciez panie by huknely.
        • sisi_kecz Re: i tak huknę... 21.06.10, 18:57
          O tempora! O mores!

          :(
    • vitek_1 Re: za mocno sie zaangazowalam... 21.06.10, 16:08
      Edypia, jesteś nauczycielką polskiego?

      Wielokropki i brak wielkich liter wprowadzają do tekstu element
      chaosu, wskazują na pisanie pod wpływem emocji. Owszem, da się to
      czytać. Podoba mi się też że autorka ma świadomość że chodzi o
      seksualną fascynację, nie roi o tym że się zakochała, że on się z
      nią ożeni itd.

      Złoty środek? Obawiam się że nie istnieje. Nie pójdziesz na całość
      będziesz się męczyć z żądzą, pójdziesz - będziesz się męczyć z tym
      że zdradziłaś (choć mentalna zdrada jak wspomniano już nastąpiła).

      Czego brakowało w związku że zalogowałaś się na flirt-stronie?
      Niesatysfakcjnujący seks, brak uczucia, zwykłe znudzenie?
      • kag73 Re: za mocno sie zaangazowalam... 21.06.10, 18:25
        Dobry jestes, vitek_1, "mentalna zdrada". Wyobraz sobie, ze Ty wchodzisz do
        sypialni a Twoja zona z innym kolesiem "caly zakres" pieszczot odwala a Ty na to
        "nie szkodzi kochanie, najwazniejsze, ze stosunku nie bylo" ;)
        • spacey1 Re: za mocno sie zaangazowalam... 21.06.10, 18:34
          Przecież Vitek właśnie pisze, że zdradziła
          • kag73 Re: za mocno sie zaangazowalam... 21.06.10, 18:53
            Nie, napisal "bedziesz sie meczyc, ze zdradzilas..." i mowi o "mentalnej
            zdradzie". Ja tutaj widze owszem mentalna a i nazwijmy to cielesna/fizyczna zdrade.
    • deodyma Re: za mocno sie zaangazowalam... 21.06.10, 16:16
      ale ten watek to chyba na forum KOCHANKI powinnas zalozyc:D
    • dadaczka Kamilko to jakaś prowokacja? n/t 22.06.10, 01:56

      • sisi_kecz Re: Kamilko to jakaś prowokacja? n/t 22.06.10, 10:17
        Taaa, jak sie poczyta posty kamilki z archiwum to widać, że kamilka
        lubi urozmaicone życie.
        Ale najlepszy jest ten wątek:

        forum.gazeta.pl/forum/w,16,45305527,45305527,czy_pisanie_na_gg_to_zdrada_.html
        • deodyma Re: Kamilko to jakaś prowokacja? n/t 22.06.10, 11:20
          ma dziewcze problemy:D
    • tokota Re: za mocno sie zaangazowalam... 22.06.10, 10:04
      Kochana
      Skoro wchodzisz do Netu aby pofiglować z facetem, skoro sięz nim
      uwawiasz i kontynuujesz w realu to o co chodzi ?
      To, że się zaangażowałaś ?
      Jesteś kobietą, sam Sex i technika seksu nie są tak przyjemne jeśli
      się nie zaangażujesz.
      Mój punkt widzenia jest taki. Skoro już doszło do tego tego punktu
      do którego doszło to korzystaj z życia. To są chwile tylko dla Was.
      Kilka miesięcy i Ci minie.

      Tylko pamiętaj, to bardzo cienka linia po której stąpacie.
      Pozdr.
    • zakletawmarmur Re: za mocno sie zaangazowalam... 22.06.10, 10:52
      ...miedzy nami nie doszlo do stosunku...ale
      > pieszczoty ...pelen zakres...bylo cudownie i mnie i jemu.

      A Twój mąż ma liberalne poglądy w sprawach pieszczenia się z innymi
      facetami? Pieszczoty też mogą być uznane za zdradę...

      > ja sie waham..wiem ze to co nas laczy to teylko przygoda erotyczna
      > sam sex...

      A jak rozumiem Ty masz jeszcze inne oczekiwania od mężczyzny, czy
      ten sam seks Ci wystarczy? Rozważasz możliwość rozstania z mężem?
      Rozważasz samotne życie pełne ekscytującego seksu z kim chcesz? A
      może dążysz do opcji z bezpiecznym, wygodnym mężem i ekscytującym
      kochankiem na boku? Jeśli zmierzasz do tego drugiego to robisz
      mężowi chamstwo.

      Bzykanie się z mężatką to najlepszy interes jaki facet może zrobić.
      Nie dość, że nie musi w kobitę inwestować swoich zasobów, uczuć, nie
      musi myśleć o konsekwencjach (które zrzuca na jej męża) to jeszcze
      ma wszystko co najlepsze- seks i dobrą zabawę. Pewnie nawet Twojego
      znajomego kręci myśl, że ma szansę bzykać czyjąś żonę. Pamiętaj, że
      tą żoną jesteś Ty a tym łosiem Twój mąż. Kiedy już to się skończy to
      będziesz się z tą świadomością dobrze czuła a może jak skończona
      idiotka?

      Zastanów się który facet jest dla Ciebie ważniejszy, bardziej
      zasługuje na Twój szacunek? Mąż, który jak się domyślam, jest w
      stanie inwestować w wasz związek i jego owoce wszystko- czas,
      energię życiową, pieniądze, uczucia. Czy kochanek, któremu chodzi
      JEDYNIE o dobrą zabawę*. Jeśli uznasz, że cały wkład Twojego męża
      nie jest wart poświęcania seksu z innymi to może lepiej się najpierw
      rozwiedź?

      > powiem dosyc to juz nie bede mogla przestac...lecz z drugiej
      strony
      > jak bardzo smakuje ten zakazany owoc...

      Dlatego, że pozwalasz mu dojrzewać. Dałaś kolesiowi szanse-
      umawiałaś się na randki, godziłaś się na pieszczoty. Trzeba było
      przystopować dużo wcześniej i zakończyć flirt na znajomości przez
      internet. Spróbuj odsunąć się od "kochanka", ustal sobie wyraźną
      granice- np. zero spotkań w realu. "Kochanka" potraktuj
      jako "wspomaganie waszego małżeństwa"- pofantazjuj o nim w łóżku
      (jeśli Tobie będzie dzięki temu lepiej- to i mężowi seks sprawi
      więcej frajdy), wykorzystaj wzmożony apetyt na seks- ale realizuj go
      z mężem! Zastanów się też co zrobić, żeby Twój związek z mężem był
      ciekawszy.

      *żeby nie było, nie oceniam, nie mam nic do takich potrzeb. Warto
      jednak uświadomić też drugiej stronie jak żałośnie to wygląda:-)
      • deodyma Re: za mocno sie zaangazowalam... 22.06.10, 11:23

        > Bzykanie się z mężatką to najlepszy interes jaki facet może
        zrobić.
        > Nie dość, że nie musi w kobitę inwestować swoich zasobów, uczuć,
        nie
        > musi myśleć o konsekwencjach (które zrzuca na jej męża) to jeszcze
        > ma wszystko co najlepsze- seks i dobrą zabawę. Pewnie nawet
        Twojego
        > znajomego kręci myśl, że ma szansę bzykać czyjąś żonę. Pamiętaj,
        że
        > tą żoną jesteś Ty a tym łosiem Twój mąż. Kiedy już to się skończy
        to
        > będziesz się z tą świadomością dobrze czuła a może jak skończona
        > idiotka?



        zgadzam sie.
        kiedys nawet slyszalam taki tekst, ze jak mezatka bzyknie sie z
        kochankiem, jej maz powinien byc dumny z tego faktu, ze jego zona ma
        takie powodzenie u innych chlopow:D
        • tokota Re: za mocno sie zaangazowalam... 22.06.10, 11:46
          Meżatka jest zaangażowana w rodzinę. Ma określoną ( małą ) ilość
          czasu, akurat tyle aby się czasami na ktrótko spotkać.
          Nie będzie faceta zamęczać telefonami, płakać w nocy w poduszkę i
          spędzać samotnie wakacji kiedy on z rodziną wyjedzie. Weekendy oboje
          poświęcają dzieciom więc jest równowaga.
          Czysty układ.
          • zakletawmarmur Re: za mocno sie zaangazowalam... 22.06.10, 12:02
            > Czysty układ

            Nie dla jej męża!

            No i to forum pokazuje coś zupełnie innego. Tzn. wielu kobietom
            wcale o seks bez zobowiązań nie chodzi, tylko o nowy związek.
            Mężatka niby szuka kochanka ale później angażuje się uczuciowo i
            układ bez zobowiązań przestaje jej wystarczać. Kochankowi oczywiście
            nie opłaca się inwestować w kobietę tyle ile był w stanie inwestować
            jej mąż (szczególnie, gdy ta ma dzieci), więc się wycofuje. Kobieta
            wychodzi na kolejną idiotkę, jej mąż na frajera a BYŁY kochanek na
            cwaniaka, który sobie poużywał z żoną innego:-)
            • tokota Re: za mocno sie zaangazowalam... 22.06.10, 12:45
              myślisz, że z góry zakłada, że ma wejść w nowy związek ?
              Jeśli najpierw szuka tylko kochanka to nie sądze aby z nim z góry
              zakładała formalny układ i odejście od męża.
              Co innego nie zaplanowane historie, typu - miał być seks,
              przyjemność, oderwanie od codzienności a po drodze przyszła nie
              planowana, nie zapraszana Miłość :-)
              • zakletawmarmur Re: za mocno sie zaangazowalam... 22.06.10, 13:04
                Chodzi raczej o brak samoświadomości:-) Większość ludzi nie potrafi
                przed samym sobą przyznać się o co im właściwie chodzi. Nie wszystko
                można przewidzieć ale powinno się mieć świadomość "czego się w życiu
                tak naprawdę chce". Jeśli jest to "radosne bzykanie" to możemy to
                robić, na stosie nas nikt nie spali. Po co jednak tkwimy w związku z
                mężem, który wymaga od nas wierności? W dodatku z takim, którego nie
                warto szanować? A może jednak wcale nie chodzi o to o co mówimy że
                chodzi?
Pełna wersja