Totalna abstynencja :/

08.07.10, 07:56
Witam
trafiłem na to forum przypadkiem i od jakiegoś czasu obserwuję je w miarę
regularnie. Ale do rzeczy. Chciałbym napisać o pewnym problemie...
Jestem w związku ze swoją dziewczyną ponad 3 lata, mamy po ok. 30l. No i
problem jest taki, że nie ma w tym związku seksu :( pod żadną postacią.
Próbowałem inicjować, rozmawiać, pytać co się dzieje i w czym problem, jak
pomóc, by coś się zaczęło dziać. Za każdym razem kończyło się tak samo, na nic
zdawały się rozmowy czy prośby. Pozostawało zaspokajanie moich potrzeb we
własnym zakresie. Partnerka nie komunikowała w tym czasie, że jej potrzeby są
niezaspokajane, ja i owszem - jednakże prowadziło to tylko do kłótni,
wyrzutów, itp. Potrzeby mojej partnerki są dużo mniejsze niż moje (które
wydają się być całkiem normalne), i tu jest chyba pies pogrzebany. Z czasem
stało się to normą - ja nie proszę się i nie jestem odrzucany. Przy tym stanie
rzeczy kondycja psychiczna leci na łeb na szyję, frustracja rośnie w
zastraszającym tempie :( Związek w miarę funkcjonuje w innych sferach, choć
pojawiają się zgrzyty; temat seksu nie istnieje. Nie istniał. Ostatnio coś
drgnęło. Sęk w tym, że okres abstynencji był tak długi, że w mojej głowie
utrwalił się obraz "w-tym-związku-nie-ma-seksu". Powstał układ funkcjonujący
bez seksu. I teraz jest paradoks, z jednej strony przemożna chęć, by ten seks
był, z drugiej - jednak nie, bo przecież stanem normalnym jest to, że go nie
ma, coś w rodzaju odruchu bezwarunkowego, automatycznego odrzucenia takiej
myśli. To nie jest tak, że przeszła mi ochota na seks w ogóle, wręcz
przeciwnie! Tylko że ten nie do końca normalny stan spowodował utrwalenie
schematu, jeśli chodzi o relacje ja-partnerka, o postrzeganie własnej
cielesności i atrakcyjności fizycznej, a w zasadzie pozbycie się całej tej
erotycznej otoczki.
Długo już tak nie wytrzymam, choć wytrzymałem bardzo długo. Nie wiem co robić,
nie mam jakoś ochoty do jakiegokolwiek dalszego działania, brak seksu po
prostu mnie dobija...
    • kalam07 Re: Totalna abstynencja :/ 08.07.10, 08:44
      co robić ?

      odpuścić sobie ... po co masz się całe życie męczyć
    • deodyma Re: Totalna abstynencja :/ 08.07.10, 08:49
      najwidoczniej seks nie jet dla niej tak wazny, jak dla Ciebie.
      Wasz zwiazek moze nie miec zadnego sensu i lepiej by bylo, gdyby
      kazde z Was poszukalo sobie innego partnera i tyle.
      jakis czas temu jedna babka powiedziala, ze dla niej seks w zwiazku
      nie jest istotny, moze wcale nie istniec a jak spotkala faceta,
      ktory twierdzil, ze seks to podstawa udanego zwiazku, byla
      przerazona i zakonczyla szybko znajomosc.
      kobita rozpaczliwie szuka chlopa, ale kto normslny wytrzyma z nia w
      zwiazku, jesli dla niej seks moze nie istniec?
    • sisi_kecz Re: Totalna abstynencja :/ 08.07.10, 08:51
      Witaj,

      Chyba nikomu nie chce sie pisać po raz trzysetny na ten sam problem:
      mężczyzna nie ma seksu w zwiazku z kobietą.
      Każdy z uzytkowników forum musiałby popełnić znów post ze swoją
      mantrą:
      jedni o tym, żebyś nie marnował sobie zycia z lodówką, która jest
      głucha i slepa na Twoje potrzeby,
      inni że widocznie jesteś słabym kochankiem, skoro Twoja kobieta
      unika seksu z Tobą,
      a jeszcze inni, żebyś wziął sobie "ruskę" na boku dla rozrywek, a z
      tą porządną i przewidywalną partnerką prowadził gospodarstwo domowe
      i płodził dzieci.

      Nie wiem, co chcesz usłyszeć, może potrzebujesz impulsu do wyrwania
      sie z impasu, może potwierdzenia że jeszcze ktoś tak ma
      (np.drobinka) i trwa w bezseksiu już ponad 10 lat.
      Ale mógłbyś sprecyzować parę danych:
      - piszesz: nie ma seksu w ogóle, pod żadną postacią, a potem, że:
      potrzeby mojej partnerki są dużo mniejsze niż moje.
      tzn. totalna abstynencja, czy jednak coś tam raz od wielkiego groma
      skapuje?
      - piszesz: obecnie coś drgnęło- co to znaczy?

      duze pozdro!!!
      • vitek_1 Re: Totalna abstynencja :/ 08.07.10, 16:18
        Wydaje mi się że autorowi chodzi o to że żona tak długo go nie
        dopuszczała, że gdy teraz zaczęła go trochę dopuszczać, to dla
        odmiany on nie może bo uzależnił się od trzepania pod prysznicem.

        Może zacznijcie od tego że niech ona ci trzepie, żeby zaczęła ci się
        jakoś seksualnie kojarzyć... ale już widzę jak jej to proponujesz,
        chyba by oniemiała
      • zdesperowanyy Re: Totalna abstynencja :/ 09.07.10, 21:14
        Witajcie
        zdaję sobie sprawę, że ten przypadek jest jak wiele innych; wiem, że ile osób będzie radzić tyle pewnie opinii. Przeczytałem już kilka historii na tym forum.
        Zdaję sobie sprawę, że nie otrzymam od was gotowej recepty, którą realizując krok po kroku rozwiąże się ten impas. Ale może właśnie jest tak, jak piszesz, że potrzebny jest jakiś kopniak, może wywołany tym, co napiszecie.

        Odnosząc się do Twoich zapytań:
        - seksu (w postaci stosunku) nie było wcale, a to co możemy nazwać pieszczotami, było baaaaardzo skromne, prawie wymuszone i niezwykle rzadkie. Nie wiem, czy można powiedzieć, że raz na kwartał "zrobię ci ręką, ale po ciemku, szybko i nie chcę tego mieć później na sobie" to seks. To jest właśnie to "od wielkiego groma". Wtedy ewentualnie pozwalała się dotknąć, czasem mogłem dać jej seks oralny, choć i tak zazwyczaj było "byle szybciej".
        Dodam, że nie ma tu żadnych przesłanek religijnych, społecznych itp, nie umawialiśmy się też na żaden biały związek.
        - coś drgnęło. Tak, drgnęło. Nie wiem, z czego to wynika. Jakaś tycia inicjatywa z jej strony. W przeciągu ostatniego miesiąca kochaliśmy się 2-3 razy. Nie czuję jednak w tym wszystkim takiej iskry, takiego uniesienia. Ciało reaguje prawidłowo, umysł, hmmm....
        • aandzia43 Re: Totalna abstynencja :/ 09.07.10, 21:28
          Nie cz
          > uję jednak w tym wszystkim takiej iskry, takiego uniesienia. Ciało reaguje praw
          > idłowo, umysł, hmmm....

          A czy kiedykolwiek była jakaś iskra, jakieś uniesienie?
          Co jest w niej takiego, że z nią jesteś? Co was łączy?
          Jakie są wasze wcześniejsze doświadczenia erotyczne?
          • zdesperowanyy Re: Totalna abstynencja :/ 09.07.10, 22:00
            Iskra była. Na początku. Kiedy zakochani zaczynaliśmy wszystko. Ten związek to
            moja inicjatywa, to ja parłem do tego byśmy byli razem. Umysł oszołomiony chemią
            uwzniaślał, ale też chemia tłumiła ten problem: "jakoś to będzie, dotrzemy się.
            Mamy wspólne marzenia, cele, chcemy je realizować, damy radę". Rzeczywistość
            okazała się mniej różowa, wcale nie jest różowa.
            Miałem kilka partnerek w swoim życiu. Związki trwały raz dłużej, raz krócej. Ale
            nigdy nie było problemu z seksem, ani z jego obecnością, częstością ani
            jakością. Dla mojej partnerki jestem drugim facetem, poprzedni związek trwał 3
            czy 4 lata; w kwestii seksu nie był chyba zbyt fajerwerkowy...
        • sisi_kecz Re: Totalna abstynencja :/ 09.07.10, 23:30
          Kompletnie nie czuję tematu, w życiu nie zetknęłam sie z osobą
          oziębłą, impotentem, ani z kimś kto ma problem z akceptacją tego, że
          seks istnieje i jest naturalną i przyjemną aktywnością człowieka.

          Ale sądzę, że Twoja dziewczyna jeśli Cię kocha to czuje sie winna i
          jest nieszczęśliwa z tym, ze nie może swoich oporów przezwyciężyć.
          Ludzie takie rzeczy leczą lub idą do zakonu.
          A jeśli coś drgnęło na tyle, że macie seks od czasu do czasu, to
          może warto przegadać sprawę, wtedy kiedy idzie ku lepszemu.
          W sensie- dac wyraz swej radości, że coś sie zmieniło, dopytać czy
          jest ok i ogólnie co sie dzieje z nią, czy ją to cieszy, itd.

          Zgłaszasz głównie swój problem, że nie kojarzysz tego związku i
          partnerki z seksem.
          Może ta poprawa przyszła za późno, faktycznie, bo nie zawsze mozna
          wszystko naprawić, szczególnie jak to coś już zdechło.
          To jest Twoje serce, jeśli ono podpowiada Ci, że nie będzie z tej
          mąki chleba, to nie zmuszaj sie tak, jak ona być może zmusza się do
          seksu.
          Na litości związku nie zbudujecie, a tu z dwóch stron litością
          pachnie.

          duze pozdro!!!
          Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
          Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
          by Cejrowski
          • zdesperowanyy Re: Totalna abstynencja :/ 13.07.10, 21:18
            Do pewnego momentu w swoim życiu myślałem, że skoro jest związek, jest kobieta i
            mężczyzna, mają się ku sobie, czują, że coś z tego będzie, to że pojawia się
            również seks. Nie na pierwszej randce, ale w odpowiednim momencie. Ale życie
            zweryfikowało moje poglądy. W tym przypadku jest tak, że seks, taki prawdziwy,
            namiętny, zespalający, nie pojawił się. To drgnięcie, nie wiem właśnie, czy nie
            pojawiło się zbyt późno. Nie chcę, żeby to było takie mechaniczne, odarte z
            namiętności właśnie, takie bardziej z obowiązku niż wewnętrznej żądzy sprawienia
            sobie radości i przyjemności. Nie chcę jej zmuszać, bo to tylko rodzi jakieś
            wewnętrzne znienawidzenie siebie. Z kolei, ile można robić to samemu :(
    • glamourous Re: Totalna abstynencja :/ 08.07.10, 19:35
      Nick mowi sam za siebie - faktycznie trzeba byc mocno zdesperowanym czlowiekiem,
      zeby przez bite trzy lata miec motywacje do trwania w zwiazku z partnerem, ktory
      narzuca kompletny brak seksu. Jeszcze z pobudek ideologiczno-religijnych jestem
      od biedy w stanie rozumiec, ze ludzie sobie narzucaja abstynencje. Tudziez w
      dlugoletnim zwiazku, kiedy seks kiedys owszem BYL, potem sie posypalo, a jednak
      ludzi przed rozstaniem powstrzymuja wspolne dzieci i kredyty. Ale tutaj? Relacja
      "chlopak-dziewczyna" bez zobowiazan, 3 lata stazu a seksu nigdy NIE BYLO. To juz
      nie milosc, tylko czysta desperacja i poczucie wlasnej wartosci, jak to sie
      ladnie mowi w pewnym kraju, "w skarpetkach". Swiety by nie wytrzymal, zwlaszcza,
      ze potrzeby seksualne daja sie we znaki. Dziwne, jak ludzie potrafia sie
      umartwiac sami na wlasna prosbe. Jedyna rada jaka sie nasuwa to : czlowieku, nie
      miej nadziei na poprawe sytuacji w tym zwiazku, bo jedyne na co mozesz liczyc to
      od biedy wersja demo. Ewakuuj sie poki czas i uloz sobie zycie z kims normalnym.
      • m00nlight Re: Totalna abstynencja :/ 08.07.10, 21:46
        Haha, pewnie jest słabym kochankiem i dlatego laska go nie chce :P

        Czekam na resztę mantr (?) z listy sisi_kecz
        • zdesperowanyy Re: Totalna abstynencja :/ 09.07.10, 21:33
          Hehe, wiesz, czy jest się słabym czy dobrym, można stwierdzić po jakimś czasie,
          pod warunkiem, że masz możliwość spróbować ;) Coś jak z książką, której autora
          nie znasz, tytuł wiele nie mówi - nie dowiesz się, czy dobra, dopóki się za nią
          nie weźmiesz.
      • zdesperowanyy Re: Totalna abstynencja :/ 09.07.10, 21:27
        Tak, nick nie jest przypadkowy, doskonale odzwierciedla stan ducha. Niestety.
        Potrzeby dają o sobie znać, wychodzą na pierwszy plan. Większość aspektów życia, sprawy codzienne, postrzegane jest przez pryzmat seksu (jego braku). Dochodzi do tego zmiana sposobu postrzegania kobiet, negatywna, bo kobieta teraz to "obiekt seksualny". Narastająca frustracja powoduje wzrost agresji w stosunku do świata i otaczających ludzi. Ale niestety namiastka seksu w samotności nie zagłusza potrzeb i nie daje satysfakcji.
    • gacusia1 Re: Totalna abstynencja :/ 08.07.10, 22:35
      Skoro sexu brak juz na samym poczatku(bez malzenstwa) to nie mozesz
      sie ludzic,ze cos zmieni sie na lepsze. Nie ma takiej szansy.
      Najzwyczajniej w swiecie nie pasujecie do siebie pod tym wzgledem.
      • efi-efi Re: Totalna abstynencja :/ 09.07.10, 22:06
        No dobra, ale jak jej mówisz, że związek kobieta+mężczyzna to również = seks ,
        to co ona na to? No bo chyba rozmawiasz z nią o seksie i swoich potrzebach, a
        nie oczekujesz, że się domyśli?
        • zdesperowanyy Re: Totalna abstynencja :/ 09.07.10, 22:27
          Oczywiście, że mówię, sygnalizuję problem, że dzieje się źle, że z tego powodu
          są kłótnie, pretensje itp., że seks jest czymś normalnym między dwojgiem ludzi,
          że ma nam dawać radość, zbliżać nas do siebie. Mówię o tym, że mi to rozwala
          psychikę. Ogólnie nie mam problemów jeśli chodzi o komunikację - nie jest to dla
          mnie temat, którego bym unikał w rozmowach, o którym bym się wstydził mówić itp.
          Był pewien okres, w którym moja partnerka brała leki hormonalne, i wtedy wiem,
          że dokładały się do obniżania libido. Ale to już minęło.
          Odpowiedzią na te wszystkie moje próby jest to, że ona rozumie mój ból i to, że
          mnie to doprowadza na skraj wytrzymałości, że chciałaby, żeby było inaczej, ale
          ma jakąś blokadę, że nie może się przełamać
          • zamysloneniebo Re: Totalna abstynencja :/ 10.07.10, 03:29
            Czyli partnerka sama stwierdziła, że ma problem, że odczuwa to jako jakąś
            blokadę. Czy ma pomysł, co z tym zrobić? Czy Ty jej coś zasugerowałeś? Dobrze
            byłoby, gdyby dziewczyna wybrała się do seksuologa, jeśli jest u niej w ogóle
            chęć zmiany tej sytuacji.

            Kochasz ją? Piszesz o kłótniach, pretensjach, do których przyczynia się
            długotrwały brak seksu... jakie są plusy Waszego związku?

            Zakochanie było na początku, minęło. Po jakimś czasie dostrzegamy także wady
            partnera, nie jesteśmy już zaślepieni. Ty zobaczyłeś, że partnerka nie ma ochoty
            na seks, jest to ewidentna wada i, jak rozumiem, z Twojego punktu widzenia,
            obecny stan rzeczy bardzo psuje związek. Co Cię więc przy niej trzyma?

            Jesteście młodzi, związek trwa trzy lata, nie są to początki, ale trudno mówić o
            tym, że wszystko się już wypaliło. Rozumiem więc, że jesteś sfrustrowany ciągłym
            brakiem seksu, nie jesteś w końcu mężem od lat dwudziestu, nie przestałeś mieć
            ochoty na żonę, ani na seks w ogóle...

            Jak wygląda Wasz seks, jeśli jest?
            Twoja partnerka rzeczywiście musi mieć jakiś problem, jeśli raczy Cię tekstami w
            stylu "byle szybko i po ciemku...chcę mieć to już z głowy". Seks to zapewne dla
            niej coś wstydliwego, przykrego, coś, co jest karą, nie przyjemnością. Jeśli już
            musi się pojawić, to trzeba zacisnąć zęby i przeczekać, aż się skończy. Domyślam
            się, że o felliato możesz pomarzyć...
            W obecnej sytuacji, z tą kobietą, nie doświadczysz namiętnego seksu, pasji, nie
            zobaczysz pożądania w jej oczach...

            • potwor_z_piccadilly Re: Totalna abstynencja :/ 10.07.10, 06:48
              Nie ma aseksualnych kobiet. Sa tylko niewlasciwi faceci. Ty jestes tym
              niewlasciwym. Ona Cie trzyma bo pewnie jest leniwa, weszla w lata i trzyma sie
              zasady "z braku laku dobra i parafina".
              Ten zwiazek jest dla Ciebie bardzo toksyczny bo:
              1. Walenie konia psychicznie Cie kastruje i wpedza w erotomanie bo z czasem moga
              nie wystarczyc standardowe fantazje niezbedne do osiagniecia orgazmu.
              2. Ozenek dla posiadania dzieci moze sie skonczyc tym ze te dzieci nie beda
              biologicznie Twoje. Jesli nie pociagasz jej seksualnie to tym bardziej Twoje
              geny bedzie miala w glebokim powazaniu i pewnie ma.
              Koncz to definitywnie i stanowczo bo dzis jako mezczyzna znajdujesz sie na rowni
              pochylej.
              • zamysloneniebo Re: Totalna abstynencja :/ 11.07.10, 00:05
                Są LUDZIE aseksualni, a więc kobiety też. Więc to akurat nie jest
                prawdą, potworze z piccadilly.
                Niewłaściwi dla partnerki/partnera również mogą się okazać i kobiety
                i mężczyźni. Często chodzi o kwestię niedobrania.
                • potwor_z_piccadilly Re: Totalna abstynencja :/ 11.07.10, 08:29
                  Moja wypowiedz dotyczyla ludzi wolnych od patologii, czytaj normalnych.
                  Marginesem niech sie zajmuja specjalisci od medycyny. Co do niedobrania to czy
                  ja napisalem inaczej? Nie ta babka, nie z tym facetem. Ma to konczyc dla jej i
                  swolego dobra.
            • zdesperowanyy Re: Totalna abstynencja :/ 13.07.10, 21:41
              Tak, jesteśmy na tym etapie, że jest świadomość istnienia problemu. Że brak
              seksu jest przyczyną agresji i wybuchowości z mojej strony. Z kolei partnerka
              twierdzi, że u podstaw braku chęci leży brak czułości z mojej strony. Może i
              jest w tym ziarno prawdy, jednak na początku, gdy była masa czułości, kwiaty,
              kina, kolacje, itp, itd, zbliżeń fizycznych również nie było. Z czasem czułości
              było coraz mniej, bo po co, skoro i tak nie ma efektu. Teraz jest jakieś błędne
              koło. Ja rozumiem, że kobiety lubią, jak im się prawi komplementy, robi
              niespodzianki itd, ale nie rozumiem, jak można nie mieć potrzeb seksualnych. Tak
              właśnie ja to widzę, że partnerka odbiera seks jako coś, co jest karą w związku,
              mimo tego, że zawsze staram się być czuły i delikatny, pamiętam również o niej,
              nie postrzegam seksu jako "łupucupu, minutka i po wszystkim".
              Do tej pory seks nie wyglądał wcale, z mojej strony - masturbacja, partnerka
              twierdzi, że czasem też jej się zdarzy masturbować. Raz na kwartał to właśnie to
              "od wielkiego gromu". Teraz trochę się to zmieniło, są i pieszczoty, i stosunek.
              • sisi_kecz Re: Totalna abstynencja :/ 13.07.10, 22:41
                Nie identyfikuje sie ze słowami piosenki Kayah: "Gdybym mogła być
                mężczyzną jeden dzień...",
                juz nie chodzi o to, że wolę mieć między nogami pistolet maszynowy,
                czyli seryjne orgazmy, niż dubeltówkę, co wystrzeli raz na jakiś
                czas ;), ale o to że nie zazdroszcze Wam sytuacji, kiedy
                dowiadujecie sie od ukochanej, że nie ma seksu- "bo jesteś za mało
                czuły"
                Co to do choinki znaczy ?!?

                Zdesperowany, Ty mówisz, że czulość to kwiaty, kino i dbanie o
                przyjemność kobiety w seksie,
                no właśnie może o to chodzi?

                ale może chodzi o to, że za dużo krzyczysz zamiast przemawiać
                kojącym męskim tembrem wprost do uszka...
                a może o to, że nie mówisz kocham co drugie zdanie, na zmiane z
                przytuleniem i całusem?
                a może za mało z nią rozmawiasz o niej? (kobiety to uwielbiają, tak
                samo jak mężczyźni chwalenie ich).

                kurka, o co tu KONKRETNIE chodzi z tym brakiem czułości...

                musimy być konkretniejsze, bo naprawdę nie jest z nami łatwo.
                spróbuj dopytać, bo za szerokie pojęcie.

                duze pozdro!!!
          • arronia Re: Totalna abstynencja :/ 13.07.10, 14:46
            > chciałaby, żeby było inaczej, ale
            > ma jakąś blokadę, że nie może się przełamać

            To za mało...
            Pytanie, czy jest gotowa poszukać sposobu "przełamania".
            Sprawdzić (znowu?) hormony, pójść do seksuologa.
            Rzeczy nie dzieją *SIĘ* (same).

            Inna sprawa, że taki język mi do tematu nie pasuje. Nie chodzi o
            "przełamywanie", "łamanie", "walkę" - chodzi o odnalezienie frajdy z
            seksu. Seks nie powstał jako udręka, na złość ludziom.
            • sisi_kecz Re: Totalna abstynencja :/ 13.07.10, 15:09

              Seks nie powstał jako udręka, na złość ludziom.'

              ale są ludzie, którzy tak seks odbierają- jako karę i coś niedobrego.
              I wtedy słowa: przełamywać się, przemóc, pasują, do tego co oni
              odczuwają.

              Albo sie takiej osobie pomaga, wspiera w przełamywaniu i nowym
              spojrzeniu na sfere seksualną, albo sie odchodzi- kwestia osobistego
              uczciwego przed samym sobą, roztrzygnięcia.

              duze pozdro!!!
              • arronia Re: Totalna abstynencja :/ 13.07.10, 17:05
                > Seks nie powstał jako udręka, na złość ludziom.'
                >
                > ale są ludzie, którzy tak seks odbierają- jako karę i coś
                niedobrego.

                Ale wtedy sytuacja nie jest normalna. Coś sprawia, że seks jest nie
                ok. Blokady, chemia organizmu, stres, problem ze związkiem,
                depresja,... Nie wydaje mi się, żeby "walczenie" było wtedy
                rozwiązaniem. Raczej leczenie, odblokowywanie. Na siłę, wbrew sobie -
                na złość sobie? No nie bardzo...

                A jak ktoś jest aseksualny od urodzenia, taka jego natura (średnio
                mnie to przekonuje, ale niech będzie), to powinien na tyle
                samoświadomości mieć, żeby szukać kogoś podobnego sobie...
    • heroe777 Re: Totalna abstynencja :/ 12.07.10, 22:29
      escort4u i po problemie.. mialem podobna sytucje..kocham moja partnerke
      ale mma swoje potrzeby.. a tak kazdy jest zadowolony..
    • marek_gazeta Re: Totalna abstynencja :/ 13.07.10, 15:53
      No cóż - seksu nie będzie, ale może dobrze gotuje.
      • zdesperowanyy Re: Totalna abstynencja :/ 13.07.10, 21:07
        Hehe, możemy też podejść do tematu ciut żartobliwie ;) ale niestety nie jest
        tak, jak piszesz
        • potwor_z_piccadilly Re: Totalna abstynencja :/ 13.07.10, 21:36
          Powtarzam. Koncz to, co nie znaczy ze skonczysz. Moze sie stac ze gdy ty
          podejmiesz radykalne kroki babka nagle ozdrowieje. To bardzo mozliwe. Jesli tak
          sie stanie to bedziesz wiedzial ze robila Cie w bambo. Natomiast brak reakcji
          oznaczac bedzie ze jestes i byles dla niej zerem. Trwanie w tym zwiazku
          doprowadzi Cie do skrzywienia psychiki i w najlepszym razie wyladujesz
          psychicznie wykastrowany, zaniedbany, podstarzaly w jakims kolku rozancowtm.
          • sympatycznaimila Re: Totalna abstynencja :/ 16.07.10, 15:21
            Przychylę się do postawy potwora,
            uciekaj póki jest okazja. Jesteś w sile wieku, wydajesz się być sympatycznym,
            inteligentnym gościem, szkoda życia na marnowanie siebie. Trzy lata...rany, dużo
            wytrzymałeś, podziwiam. Ja poszczę ze 4 miesiące i nie daję rady, a co dopiero
            bite trzy lata.

            A kochasz ją jeszcze?
            Czy jesteś bardziej z przyzwyczajenia/wygody lub niechęci do krzywdzenia jej
            swoim odejściem?
    • bestiatko Re: Totalna abstynencja :/ 16.07.10, 17:39
      Masz bardzo powazny problem. Wydaje mi sie ze twoja dziewczyna mogla
      zostac skrzywdzona w przeszlosci albo ma jakis uraz i nie moze sie
      go pozbyc. Sa przypadki jak w dziecinstwie ogladane sa przez dzieci
      filmy, ktore nie powinny byc ogladane np. seks pod rozna postacia,
      przemoc, choroby itp. I to wlasnie potem odbija sie na ich psychice
      i nawet nie zdaja sobie z tego sprawy.
      • sympatycznaimila bestiatko 16.07.10, 20:29
        Słuszna uwaga, może patrzymy zbyt płytko, a problem ukryty jest znacznie głębiej?
        Jednak rozmowa na ten drażliwy temat, nawet jeśli jest coś na rzeczy, może
        okazać się bezowocna, dziewczyna może zaprzeczać i chować wspomnienia do
        drugiego dna. Może warto przygotować się do rozmowy i spytać czy coś takiego
        mogło się zdarzyć, poczytaj w sieci coś na ten temat - jak rozmawiać z
        (dorosłymi) ofiarami przemocy, jakie mogą być symptomy takich zdarzeń z przeszłości.
    • femi1504 Re: Totalna abstynencja :/ 17.07.10, 21:06
      Chciałabym ci jakoś pomóc, ale nie jestem seksuologiem, więc nie do końca wiem, jak. Wydaje mi się, że warto:
      1. trochę dopracować technikę. W końcu człowiek uczy się całe życie ;-) Polecam klasykę, jak "Sztuka kochania" Wisłockiej. A zwłaszcza moje ostatnie odkrycie Levinson, Catrall "Satysfakcja. Sztuka kobiecego orgazmu."
      2. rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz szczerze rozmawiać. Może dziewczyna miała w przeszłości jakieś negatywne doświadczenia seksualne. Została wychowana w domu, w którym seks uważano za
      coś grzesznego, złego. Odczuwa ból przy współżyciu (tzw. dyspareunia).
      3.trochę ją rozbudzić erotycznie. Mężczyźni uprawiają seks, kobiety się go uczą. Zacznij od fotografii erotycznej. Później trochę filmowej klasyki "Dziewięć i pół tygodnia", "Dzika orchidea". A z nowszych "9 piosenek". W zamyśle ambitny film, a w praktyce niezły kawałek erotyki ;-)

      Nie chciałabym cię urazić. Bardziej staram się zrozumieć twoją sytuację niż oceniam. Z moich rozmów z mężczyznami wyłania się pewien niewesoły obraz. Związków, do których parli zakochani mężczyźni, a kobiety nie wykazywały już takiego zainteresowania. Dlaczego kobiety zawierają takie małżeństwa? Często dla małżeństwa właśnie 'och kiedy ja będę miała takiego męża'. Dla mnie naturalne jest, że jeśli się kogoś kocha, chce się być z nim blisko. Początkowa przyjaźń, wspólne poglądy, sposób spędzania wolnego czasu pozwalają zachować tę iskierkę, gdy początkowa wielka namiętność trochę wygaśnie. Ale nie można budować związku tylko i wyłącznie na przyjaźni.

      Po 3 latach bez seksu rzeczywiście musisz być zdesperowany. Zwłaszcza, że nie mówimy o 3 samotnych latach, tylko o 3 latach, gdy osoba, która cię pociąga jest tuż obok.

      I radzę się porządnie zabezpieczyć, bo za chwilę możecie mieć dziecko. I dopiero wtedy będziecie mieli problem i będzie wam bardzo trudno wyjść z tego nieco dziwnego układu.

      Trzymam kciuki. Powodzenia. Wydajesz się sympatycznym facetem.
Pełna wersja