zdesperowanyy
08.07.10, 07:56
Witam
trafiłem na to forum przypadkiem i od jakiegoś czasu obserwuję je w miarę
regularnie. Ale do rzeczy. Chciałbym napisać o pewnym problemie...
Jestem w związku ze swoją dziewczyną ponad 3 lata, mamy po ok. 30l. No i
problem jest taki, że nie ma w tym związku seksu :( pod żadną postacią.
Próbowałem inicjować, rozmawiać, pytać co się dzieje i w czym problem, jak
pomóc, by coś się zaczęło dziać. Za każdym razem kończyło się tak samo, na nic
zdawały się rozmowy czy prośby. Pozostawało zaspokajanie moich potrzeb we
własnym zakresie. Partnerka nie komunikowała w tym czasie, że jej potrzeby są
niezaspokajane, ja i owszem - jednakże prowadziło to tylko do kłótni,
wyrzutów, itp. Potrzeby mojej partnerki są dużo mniejsze niż moje (które
wydają się być całkiem normalne), i tu jest chyba pies pogrzebany. Z czasem
stało się to normą - ja nie proszę się i nie jestem odrzucany. Przy tym stanie
rzeczy kondycja psychiczna leci na łeb na szyję, frustracja rośnie w
zastraszającym tempie :( Związek w miarę funkcjonuje w innych sferach, choć
pojawiają się zgrzyty; temat seksu nie istnieje. Nie istniał. Ostatnio coś
drgnęło. Sęk w tym, że okres abstynencji był tak długi, że w mojej głowie
utrwalił się obraz "w-tym-związku-nie-ma-seksu". Powstał układ funkcjonujący
bez seksu. I teraz jest paradoks, z jednej strony przemożna chęć, by ten seks
był, z drugiej - jednak nie, bo przecież stanem normalnym jest to, że go nie
ma, coś w rodzaju odruchu bezwarunkowego, automatycznego odrzucenia takiej
myśli. To nie jest tak, że przeszła mi ochota na seks w ogóle, wręcz
przeciwnie! Tylko że ten nie do końca normalny stan spowodował utrwalenie
schematu, jeśli chodzi o relacje ja-partnerka, o postrzeganie własnej
cielesności i atrakcyjności fizycznej, a w zasadzie pozbycie się całej tej
erotycznej otoczki.
Długo już tak nie wytrzymam, choć wytrzymałem bardzo długo. Nie wiem co robić,
nie mam jakoś ochoty do jakiegokolwiek dalszego działania, brak seksu po
prostu mnie dobija...