m00nlight
17.07.10, 16:32
Pytanie może troche z czapy, ale chyba na horyzoncie problem.
Ostatnio zauważyłam u siebie niepokojącą tendencję odstresowywania
się lampką wina wieczorami. Wychodzę sobie na tarasik, winko, zachód
słońca i te sprawy. Mniej mnie wtedy irytuje moja frustracja
seksualna.
Odczuwam niepokoj. Od jakiegos czasu nie byloby wieczoru gdybym tego
wina sobie darowała... tego tylko brakowalo zeby mnie chłop w
alkoholizm wpędził.
PS odkąd zwrocil mi uwage na to wino ze cos za cęsto piję, nie piję
z kieliszka tylko z kubka żeby nie wiedzial co to :P mam się leczyc?