Czy to alkoholizm?

17.07.10, 16:32

Pytanie może troche z czapy, ale chyba na horyzoncie problem.

Ostatnio zauważyłam u siebie niepokojącą tendencję odstresowywania
się lampką wina wieczorami. Wychodzę sobie na tarasik, winko, zachód
słońca i te sprawy. Mniej mnie wtedy irytuje moja frustracja
seksualna.

Odczuwam niepokoj. Od jakiegos czasu nie byloby wieczoru gdybym tego
wina sobie darowała... tego tylko brakowalo zeby mnie chłop w
alkoholizm wpędził.

PS odkąd zwrocil mi uwage na to wino ze cos za cęsto piję, nie piję
z kieliszka tylko z kubka żeby nie wiedzial co to :P mam się leczyc?
    • vitek_1 Re: Czy to alkoholizm? 17.07.10, 18:43
      Rozumiem że przelecenie go, o którym radośnie informowałaś w innym
      wątku pozostało wydarzeniem jednorazowym? Przeraziłaś się własnej
      śmiałości czy jak?

      A tego wina nie możecie razem sączyć? (albo ty winko a on piwo bo na
      ogół mężczyźni przeferują). To by sprzyjało przełamywaniu lodów...
      • ditchdoc Re: Czy to alkoholizm? 17.07.10, 18:45
        ano wlasnie
        znowu jestes niesmiala i oczekujaca na ruch meza?

        Chcesz to sobie bierzesz, zaden mezczyzna nie odepchnia baby ktora trzyma jego
        czlonka w ustach :)
        • m00nlight Re: Czy to alkoholizm? 17.07.10, 19:34
          Eeee, nimoge tak codziennie sie dobierac, w koncu wyjdzie na to ze
          to ja ciągle przejmuje inicjatywe, a tego chce uniknąć :P

          BTW on nie pije, i nie pochwala mojego picia.
          • ditchdoc Re: Czy to alkoholizm? 17.07.10, 19:53
            ale jak maz przejawialby inicjatywe codziennie to byloby ok?

            Pewnie tez przejawial przez dlugie lata malzenstwa i troche sie znudzilo.
            Wiecznie on i on.

            Nie wiem jak to u was jest ale wiele kobiet jest po prostu leniwa albo
            dobieranie sie do mezczyzny uznaje jako ujme, po prostu tego nie robi.

            Sama widzisz ze "ciagle domaganie sie" tylko jednej strony do drugiej jest
            troche uwlaczajace. Pokaz mu ze Ci sie podoba, czesciej niz raz na ruski rok.
          • vitek_1 Re: Czy to alkoholizm? 17.07.10, 19:57
            Nie pije, nie pie---y... OMG, skąd ty go wzięłaś, z przedszkola?

            A może to anioł który zstąpił z nieba? ;-)

            Tak w ogóle to co wy porabiacie wieczorami? (oprócz tego że ty
            spijasz wino). Nie macie dzieci, gdybym ja tak miał to wypuszczałbym
            żonę z rąk tylko po to żeby zrobiła coś do jedzenia :-)
            • m00nlight Re: Czy to alkoholizm? 18.07.10, 14:08
              Najczęściej?

              On pracuje do późna, siedzi w kompie (nie przylapalam go na
              pornolach a czasem robie 'naloty') ^^

              Ja, zazwyczaj w wyrku czekam, czytam, siedze w necie, od wielkiego
              dzwonu oglądam comedy central.

              On przychodzi do wyrka, czyta (książke, gazete, komiks), gasi
              swiatło i dobranoc :P

              Niestety tak to wygląda średno 5-6 dni w tygodniu.

              Ostatnio zauwazylam ze nawet jak ja nie mam ochoty na figle, to mnie
              to wkurza ze on nic nie zaczyna.

              Cóż, widocznie taki typ, albo mu się znudzilam. Depresja.
          • sisi_kecz Re: Czy to alkoholizm? 17.07.10, 21:49
            Nie wiem czego uczą na tych studiach...
            Jak już raz pochwaliłaś sie KsiężycowyBlasku, psychologicznym
            przygotowaniem ,to nie rób teraz jajców, że nie wiesz, co
            uzależnienie, a co niewinna lampka wina ! ;)

            Dlatego potem nie wierzę tym sajkologom- zawsze były żarty z tego
            wydziału, że wiekszości kandytatom na studia psychologiczne komisja
            proponuje terapie ;-)

            Fajny artykuł czytałam swego czasu o kulturalnych i poważanych
            damach, które wieczory spędzały przy jednym drineczku, a po jakimś
            czasie budziły sie z ręka w nocniku, ale nie mogę go odnaleźć w
            formie elektronicznej. Jakby co, to wkleję:)

            duze pozdro!!!-
            "Mąż działa mi bez przerwy,
            raz na zmysły , raz na nerwy"
            Sztaudynger
            • m00nlight Re: Czy to alkoholizm? 18.07.10, 14:09
              Wiesz, innych bym zdiagnozowala w trymiga, a najciemniej pod
              latarnią.

              Też czytalam sporo artykułów o pijących paniach i spostrzegam z
              przerażeniem że mam z tym coś wspolnego.

              Ech. Od dzis koniec z winem, zobaczymy jak dlugo.
              • arronia Re: Czy to alkoholizm? 18.07.10, 15:31
                IMHO póki nie zrobisz nic z przyczyną, która cię gna do wyłączania się,
                wyluzowywania, znajdziesz sobie jakiś nowy sposób "uciekania". Co nie
                zmienia faktu, że odcięcie źródełka alkoholowego popieram.
              • sisi_kecz Re: Czy to alkoholizm? 18.07.10, 23:47
                W sumie dobrze sie analizujesz, nie pękaj ;)

                Jesteś młodą kobietą, jasne że nie chcesz uschnąć przy zakompowanym
                menie. Ale ideału nigdzie nie znajdziesz, jak bedzie seksował z
                częstotliwością królika, to zaszwankuje inna sfera, i tak wkoło
                macieju...

                On Cię utrzymuje, Ty masz spokój, dużo czasu, uczysz sie, serfujesz
                po necie i fantazjujesz.
                Tak nie pociągniecie, nie ma wyjścia, musisz wykonać ten wysiłek i
                znaleść sobie jedno lub kilka absorbujących zajęć.
                Zgłoś sie do wolontariatu- niepełnosprawni umysłowo lub schronisko
                dla zwierząt, albo jakaś fundacja związana z kulturą- nie wiem ,co
                Cie interesuje.
                Wciągnij sie w coś, co da Ci kopa, ale tez wyciągnie z Ciebie sporo
                energii, zabije czas i nudę.

                duze pozdro!!!
              • ditchdoc Re: Czy to alkoholizm? 19.07.10, 08:23
                acha, czyli nie pracujesz...

                gdzies obok jest topic jak to bezrobotny kochanek jakiejs pani ma ochote 4x
                dziennie.

                Ona juz nie bardzo.
                Poza tym widze ze bardzo nie chcesz mnie sluchac, jestes jak glodny czlowiek
                ktory nie wezmie bulki ze stolu. Jak zaatakowalas meza to nawet majtek nie
                zdarzylas zdjac, to takie proste...

                eh ;/
    • gomory Re: Czy to alkoholizm? 18.07.10, 09:31
      > PS odkąd zwrocil mi uwage na to wino ze cos za cęsto piję, nie piję z kieliszka tylko z kubka

      Ta sama zasada popycha meneli do picia nalewek czy browca z torby.
      Jezeli pijasz czesciej niz 5 razy w tygodniu i zlekcewazysz to teraz, zwiekszasz szanse by skonczyc jako osoba uzalezniona.
      Zauwaz, ze Twoje picie juz stalo sie problemem (sprzeciw meza), a Ty skupiasz sie sie na skrywaniu popijania. To typowe postepowanie dla osob z problemem.
      Wiekszosc uzaleznionych od alkoholu kobiet to nie te widoczne posrod fioletowych nosow przy monopolowym. To panie ktore otwieraja butelke gdy obowiazki dnia sa juz odfajkowane, domownicy zasypiaja, a one maja troche czasu na odstresowanie trudow dnia.
      Sprobuj inaczej rozgrywac ten wieczorny rytual przyjemnosci na tarasie. Kawa, herbata, muzyka, ksiazka - cokolwiek innego. Byleby zachod slonca + tarasik nie laczyl sie u Ciebie z koniecznoscia picia wina. Frustracje mozna rozladowywac nie tylko w sposob szkodliwy dla siebie.
      • arronia Re: Czy to alkoholizm? 18.07.10, 12:14
        Można też jej nie rozładowywać, tylko się z nią spotkać i spytać: o co
        tu chodzi? Co jest pierwszą przyczyną niepokoju / niewygody /
        rozdrażnienia /.../...? Przed czym uciekam, czego potrzebuję?
        • ditchdoc Re: Czy to alkoholizm? 18.07.10, 12:43
          ona potrzebuje sexu z mezem ale jakos nie chce wykonac pierwszego kroku wiecej
          niz raz na zwiazek
          • arronia Re: Czy to alkoholizm? 19.07.10, 14:13
            To raczej nie jest problem "pierwotny".
            Mi chodzi o spotkanie z przyczynami przyczyn...
            Jeśli to nawet to nieinicjowanie seksu, mimo chuci - to czemu to tak?
            Czemu ktoś nie robi tego, co jest dla niego dobre. I to nawet, jak raz
            zadziałało?
            • m00nlight Re: Czy to alkoholizm? 19.07.10, 16:03
              Bo mi nie chodzi tylko o to żeby BYŁ seks. Chodzi mi o to żeby on
              sam chciał. Pewnie, skoro już teraz wiem że to nie takie trudne mogę
              inicjowac chocby codzien, tylko, no wlasnie, nie chce sobie saa
              podciąć tym swojej gałęzi. To logiczne, skoro jemu wystarcza raz na
              tydzien i w takiej częstotliwosci inicjuje sam z siebie, to jak ja
              to zaczne robc caly czas, chocby co drugi dzien, to on nie będzie
              mial motywacji żeby to robic. Idealnie byloby żeby inicjatywa
              wychodzila tak ok 50/50 ^^ oczywiscie nie bede stac z kalkulatorem
              ani robic grafikow w stylu dzis ja to jutro twoja kolej, bo to
              glupie.

              po drugie primo jakbym go zaciągala do lozka zawsze gdy JA chce,
              zajezdzilabym faceta na smierc :P

              Skomplikowane?
              • ditchdoc Re: Czy to alkoholizm? 19.07.10, 17:50
                m00nlight napisała:

                > Bo mi nie chodzi tylko o to żeby BYŁ seks. Chodzi mi o to żeby on
                > sam chciał. Pewnie, skoro już teraz wiem że to nie takie trudne mogę
                > inicjowac chocby codzien, tylko, no wlasnie, nie chce sobie saa
                > podciąć tym swojej gałęzi. To logiczne, skoro jemu wystarcza raz na
                > tydzien i w takiej częstotliwosci inicjuje sam z siebie, to jak ja
                > to zaczne robc caly czas, chocby co drugi dzien, to on nie będzie
                > mial motywacji żeby to robic. Idealnie byloby żeby inicjatywa
                > wychodzila tak ok 50/50 ^^ oczywiscie nie bede stac z kalkulatorem
                > ani robic grafikow w stylu dzis ja to jutro twoja kolej, bo to
                > glupie.
                >
                > po drugie primo jakbym go zaciągala do lozka zawsze gdy JA chce,
                > zajezdzilabym faceta na smierc :P
                >
                > Skomplikowane?


                ani troche ale sprobuj postawic sie na jego miejscu. Sama pisalas ze wczesniej
                nie inicjowalas specjalnie agresywnie zblizenia.

                Maz robil to latami, potem przez tydzien nic, zero reakcji z Twojej strony,
                drugi tydzien tez i nic i od Ciebie tez zadnego znaku checi. Fajnie? Nie.

                Moze przestan liczyc albo policz te lata zwiazku kiedy to maz dobieral sie do
                Ciebie? Ja wiem ze dla kobiet to wazne zeby mezczyzna sie domagal, niestety dla
                mezczyzn tez wazne zeby kobieta pokazala mu ze my jako mezczyzni tez jestesmy
                dla Was pociagajacy.

                Zamiast zapijac smuty po prostu atakuj i przynajmniej narazie zapomnij o tych
                50%. Tak maz sie lepiej poczuje bo jest atrakcyjny dla kobiety ktora kocha, Ty
                tez bo dostaniesz to czego Ci brakuje.
                • m00nlight Re: Czy to alkoholizm? 19.07.10, 20:12
                  No, może faktycznie co w tym jest.

                  Popróbuję, w sumie, co mi zależy.
    • bigbadpig Re: Czy to alkoholizm? 18.07.10, 16:09
      > tego tylko brakowalo zeby mnie chłop w
      > alkoholizm wpędził.

      jeżeli już coś wiesz o uzależnieniach, to co to za brednie?
      To Ty pijesz, nawet jakby Cię facet lał i zdradzał, to za to ile
      będziesz pić Ty jesteś odpowiedzialna. Chyba to zawsze najtrudniejsza
      część terapii - zrozumieć, że skoro Ty pijesz, to Ty zaczynasz i
      ewentualnie przestajesz. Przecież to oczywiste dla każdego kto ma
      jakiekolwiek pojęcie na ten temat. Nie wiem czy lampka wina to
      preludium alkoholizmu, ale figurant z góry upatrzony do obarczenia
      odpowiedzialnością, zdecydowanie pasuje do schematu.
      • i-sztar Re: Czy to alkoholizm? 18.07.10, 17:21
        niestety to alkoholizm czym prędzej zgłoś sie do AA , kobiety
        prędzej wpadaja w tą chorobę , to nawet nie zalezy od tego ile sie
        pije i co , przeciez wiadomo jest ,że alkoholizm to choroba
        psychiczna można byc alkoholikiem i upić sie tylko 1 raz w roku .
        a skąd to wiem?? mam męża alkoholika ot co , a alkoholikiem jest
        sie do końca życia nawet gdyby juz nie pił ani kropelki )
    • panplan Re: Czy to alkoholizm? 19.07.10, 11:19
      ostatni dzwonek zeby bezproblemowo sie wyleczyc
    • m00nlight No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 11:17
      Ale mi głupio, czuję się podle :/

      Przegapilam tak oczywistą możliwość.

      Idąc za poradą i korzystając z fajnej chwili, przystąpiłam do
      oczywistej ofensywy. I co? I nic, ZERO reakcji poza ucieczką 'do
      łazienki'. Konsternacja, o co kaman? Zrobilam coś nie tak? Nie ma go
      i nie ma. Ech, pewnie dłuższe posiedzenie, co za romantyzm, w takiej
      chwili :/ ale cóż, czekam, w końcu z dupą żartów nie ma, myślę
      sobie, może zanim wroci to mi sie nie odechce. Potem mu sie
      przypomnialo, że jest jeszcze pare rzeczy do zrobienia, zęby trzeba
      trzeci raz umyć, ogolić się (choć zwykle robi to rano) i wyslac
      kilka arcyważnych sluzbowych maili. No nic, dla mnie normalka więc
      zabralam się za książkę. Ale myślę, coś cicho tam siedzi, nie
      slychac stukania klawiatury, zrobie nalot co robi (spaczona wizją
      samoobsługujących się panów przy porno), i zrobilam a tam co? Ułamek
      sekundy zdjęcia jakiejs gołej baby ktory zanotowalam bynajniej zanim
      zostal blyskawicznie zrzucony do paska. Udalam że nie zauważyłam
      tego i najniewinniej na siecie zapytalam: 'Co robisz kochanie?',
      oczywiscie, nie ogląda gołych bab tylko czeka na ważnego maila (o
      24!!!) na szczęście nie gmerał sobie w gatkach bo już bym się
      załamała. Ale wyglądał na zmartwionego poważnie, oczywiscie jak
      pytam wszystko ok i wydaje mi się. Ja załamka, że zamiast przjsc do
      łóżka i chociaz sie przytulic woli laski z jpg. Wgramoliłam się
      spowrotem i czekam. No,przylazł w końcu. Zaczęło być miło, nawet
      bardzo miło, ja się dobieram, on się nie opiera, i nagle stop.
      Odtrącił mnie! tego się najbardziej bałam inicjując seks. DRAMAT.
      Nie wiedzialam co mam z sobą zrobić w tej bezsilności więc poszłam
      się zryczeć do łazienki. Przeszło mi, wracam, myślałam że już śpi.
      Ale dalej czuam się podle więc ryczę w poduszkę, dzień jak codzień.
      Myślałam że on tego nie widzi/ nie zauważa/ olewa. Wkurza mnie to.
      Ja tu rycze a ten cham se śpi w najlepsze. Ale nie, nie spał. Coś
      mnie tkęło, sprawdzam, a on też ryczy! Rany boskie, pierwszy raz w
      życiu widziałam ryczącego faceta. Zupelnie mnie rozbroil, pytam co
      się stało. Cisza. Więc nie naciskam, przytulam się, może sam powie.
      Z pół nocy minęło, szkoda mi go, bo taki załamany. Pytam jeszcze
      raz, czemu mnie odtrąca. Czy jestem brzydka? Znudzilam mu sie?
      Rozczarowalam? czy to dlatego ogląda gołe baby w necie bo nie jestem
      już dla niego atrakcyjna? W końcu wybucha że jestem durna że mogę
      tak wogole myslec i sie przyznaje, że e, no ten, ma problemy z
      hydrauliką... i że wie doskonale że jestem sfrustrowana i to nie
      poprawia sytuacji. On załamany, ja odetchnęłam z ulgą. On zdziwiony
      moją reakcją, a ja sie naprawde ucieszylam że to nie chodzi o mnie i
      moją nieudolność/ nieatrakcyjność. PS baby w necie oglądal zeby
      sprawdzic czy mu stanie i zgadnijcie co, nie stanął. Ja wiem że
      jestm wredna ale cieszy mnie to bo w koncu wiem o co chodzi!

      Faceci są dziwni. Zamiast od razu powiedziec normalnie, że ma
      problem, oszczedzając i sobie i mnie zbędnego stresu 3 miesiące mnie
      unikał żebym chociaż nie zauwazyla ze ma problem, bo wstyd. Jaki
      wstyd? Problem jak kazdy inny, do rozwiązania. Zresztą dla mnie to
      żadna dziwota że facet ktory ma superstresującą robotę, gdzie
      deadline goni deadline+ antydepresanty + nadciśnienie ma problemy z
      tym i owym. Wytlumaczylam mu że mi wcale nie chodzilo o to że ja
      jakos strasznie potrzebuję częstego seksu, dobijało mnie to że we
      mnie gdzieś tkwi problem, to zabijało moją samoocenę, nie brak
      seksu, technicznie, a brak zainteresowania. A on tez sie przyznal że
      nie atakowal wtedy kiedy chcial, tylko wtedy kiedy czul, że może :/
      nie dziwię się że zwykle byl to weekend. Więc oczywiscie co
      zarządzilam? Przymusowy urlop w spa i to już od przyszlego tygodnia
      i wizytę kontrolną u kardiologa. Dietę mu jeszcze zaostrzę ( i tak
      odkąd mieszkamy razem pożegnał się z fastfoodami i golonką ;) ) Ech,
      czemu mi od razu nie powiedzial... tyle nerwów bez sensu. Dla faceta
      jak nie staje to koniec świata, a dla mnie tymczasem to tylko
      symptom że że zdrowiem coś się dzieje, i to jest większy powod do
      zmartwienia...
      • ditchdoc Re: No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 11:22
        no widzisz

        przyznac sie facetowi do problemu, jeszcze problemu z "tym" to z reguly gorsze
        niz smierc.

        Sorry ale jpg nigdy nie zastapi kobiety, jesli zastepuje to ze wstydu przed
        partnerka.

        Powiedz mu ze dzisiaj idzie do specjalisty, nie odtracaj (o ile chcesz to
        ratowac) ale nie przyjmuj nie za odpowiedz. Mozliwe ze bedzie sie migal, mowil
        ze jednak nie ma problmu. Wszystko bzdury.
        • ditchdoc Re: No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 11:24
          a ok bo nie doczytalem, poslalas go do lekarza i git..

          btw zachec go trche do orala, na pewno z przyjemnoscia Ci chlapnie :)

          pozdrawiam i powodzenia
        • m00nlight Re: No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 16:08
          ditchdoc napisał:

          > przyznac sie facetowi do problemu, jeszcze problemu z "tym" to z
          reguly gorsze
          > niz smierc.

          No właśnie, dlaczego?

          To mnie zawsze dziwiło że faceci tak wielkie znaczenie przywiązują
          do swojego ptaka ;)
          Część ciała jak każda inna- jednemu strzyka w kolanie, a drugiemu
          nie staje. Przynajmniej ja to tak odbieram. Po prostu, pojawil sie
          problem do rozwiązania. Dla faceta to punkt honoru jakiś i nagle
          straszna tragedia. Męczył kilka miesięcy i mnie, i siebie, i słowa
          nie pisnął że ma problem. Jakby powiedzial od razu to może już do
          tej pory byśmy to rozwiązali. Ale coz, lepiej pozno niż wcale.

          Dzięki wszystkim za słowa otuchy, mam nadzieję że coś się poprawi :)
          Będę was informowac
          • ditchdoc Re: No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 16:18
            m00nlight napisała:

            > ditchdoc napisał:
            >
            > > przyznac sie facetowi do problemu, jeszcze problemu z "tym" to z
            > reguly gorsze
            > > niz smierc.
            >
            > No właśnie, dlaczego?
            >
            > To mnie zawsze dziwiło że faceci tak wielkie znaczenie przywiązują
            > do swojego ptaka ;)
            > Część ciała jak każda inna- jednemu strzyka w kolanie, a drugiemu
            > nie staje. Przynajmniej ja to tak odbieram. Po prostu, pojawil sie
            > problem do rozwiązania. Dla faceta to punkt honoru jakiś i nagle
            > straszna tragedia. Męczył kilka miesięcy i mnie, i siebie, i słowa
            > nie pisnął że ma problem. Jakby powiedzial od razu to może już do
            > tej pory byśmy to rozwiązali. Ale coz, lepiej pozno niż wcale.
            >
            > Dzięki wszystkim za słowa otuchy, mam nadzieję że coś się poprawi :)
            > Będę was informowac
            >


            bo mezczyzna ma ruchac i zarabiac, brakuje jednego albo drugiego, albo obu to
            znaczy ze nie jest mezczyzna

            90% (na oko) bab tutaj powie ze jak maz malo zapycha to trzeba sie naturalnie
            isc puscic, bez winy.

            Pamietaj zebys dala sobie patelnie mlasnac, klade kazde pieniadze ze bedzie
            bardzo szczesliwy kiedy mu to zakomunikujesz ;), nie oczekuj ze bedzie robil
            cokolwiek sam, mimo leczenia, ale na 100% mozesz zalozyc ze chce. Takze poki
            palka nie dziala jest sporo innych rzeczy jakie moze z Toba robic. Prosze Cie
            bardzo w jego imieniu, nie badz pruderyjna ;)

            powodzenia

            • ditchdoc Re: No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 17:13
              gwoli scislosci

              zeby uciecha byla jak najwieksza cale podwozie od wzgorka do plecow ma byc
              gladkie jak kolano. Shaved ;)
      • sisi_kecz Re: No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 11:26
        Brawo,
        dzielna jesteś i widać, że kochana dla swojego mena,
        bo jednak Ci zaufal i wysłowił swój dramat.

        no nic, 3mam kciuki, co by sprawność powróciła!!!
        • m00nlight Re: No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 13:29
          Wiem że teraz tylko życzliwością i wyrozumiałością mogę cokolwiek
          osiągnąć. Teraz gdy już wiem że problem leży nie tam gdzie sądziłam
          przynajmniej mam jakiś punkt wyjścia. dzięki!
      • gomory Re: No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 11:59
        Bylo nie bylo opisalas kawalek domowej tragedii, ale takie budujace
        w brzmieniu to bylo. Ze spiecia mozna sobie teraz pozwolic na
        westchnienie ulgi. Oby wam nieco tego cisnienia zeszlo i byl to
        poczatek lepszego jutra :).
        • m00nlight Re: No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 13:26
          Cisnienie zeszło zupelnie jakby ktoś przebił balon. Atmosfera jest
          już zupełnie, zupełnie inna.

          Heh, wiesz, tragedią byłoby gdyby się nigdy nie przyznał, pewnie po
          jakimś czasie mialabym dość tej sytuacji i wszystko by diabli
          wzięli. A tak, myślę że każdy problem jest do rozwiązania, gdy jest
          już zdefiniowany... dzieki za dobre słowo :)
      • arronia Re: No i wszystko jasne :/ śmiać się czy płakać? 20.07.10, 14:12
        > ja się dobieram, on się nie opiera, i nagle stop.
        > Odtrącił mnie! tego się najbardziej bałam inicjując seks.

        Wiesz co, jak pisałam, o "przyczynach przyczyn", to właśnie coś
        takiego przeczuwałam. Że pod tym nieinicjowaniem (nawet jak
        doświadczenie pokazało, że raz zadziałało), siedzi jakiś strach,
        niepewność, zwątpienie, jakieś przekonanie z góry podjęte, myśli,
        które brzęczą w głowie, ale słyszeć ich nie chcesz (i w procentach
        topisz - je, nie brak seksu). Miałaś spotkanie z nimi oko w oko, mimo
        wszystko tak jest łatwiej :) Prawda?

        Bardzo się cieszę, że sytuacja się rozjaśniła, że atmosfera inna, że
        wiadomo bardziej o co chodzi. Oby szybko i problemy zdrowotne się
        wycofały! Ale na pewno przy lepszej atmosferze o to łatwiej, jeden
        stres mniej dla niego. Powodzenia!
    • bestiatko Re: Czy to alkoholizm? 20.07.10, 15:41
      jezeli pijesz lampke wina 1-2 razy w tygodniu i to nie przez caly
      czas tylko jak masz ochote to nic zlego. Ale jezeli pijesz czesciej
      to jusz masz problem i krociutka droga do alkocholizmu.
    • skarpetka_szara Re: Czy to alkoholizm? 20.07.10, 22:23
      Po pierwsze alkoholizm jest choroba, czesto dziedziczona. Ktos
      moze pic tyle samo co ty a nawet wiecej i NIGDY nie byc
      alkoholikiem, ktos moze pic mniej niz ty i BYC alkoholikiem. Po
      prostu cialo tych ludzi ma inna relacjie z alkoholem.

      Znam taka pania, co nie pije, ale .... jak juz napije sie, to np:
      wino w kieliszku znika w piec minut, prawie ze duszkiem (i
      zazwyczaj na jednym kiliszku staje). A jak jej sie da z trzy
      lampki przy wiekszej okazji - to robi sie agresywna, tzn szybko sie
      denerwuje, obraza ( scen nie robi, ale widac zmiane osobowosci). Z
      tym, ze ta pani (moze wlasnie dlatego) nie pije czesto.
      • sisi_kecz Re: Czy to alkoholizm? 20.07.10, 23:27
        Moonlight ma teraz pilniejszy problem i chyba kubek z winkiem
        odstawiła- I hope so ;)

        ale obiecałam, że jak znajdę, to wkleję dobry artykuł o obliczach
        alkoholizmu kobiet.
        fragm. książki psycholog Ewy Wojdyłło, publikowany w Wysokich
        Obcasach:

        "Barbara, w szkole muzycznej uzdolniona pianistka, po wyjściu za mąż
        i urodzeniu dwóch synów zaniechała grania, bo przez piętnaście lat
        musiała obsługiwać od rana do wieczora rodzinę. Z tęsknoty za
        światem muzyki zaczęła popijać eleganckie trunki z domowego barku. W
        końcu przyzwyczaiła się do tego, by zawsze buteleczkę nosić ze sobą
        w torebce, nawet na zakupy, do lekarza i na wywiadówki. Zresztą na
        leczenie trafiła właśnie dzięki wychowawczyni starszego syna, która
        kilkakrotnie wyczuła od niej zapach alkoholu i rozpoznała również
        inne symptomy świadczące o problemie alkoholowym. Ulitowała się nad
        Barbarą, wezwała ją na rozmowę w cztery oczy i w rezultacie pomogła
        zobaczyć problem. Mąż Barbary wyznał, że nigdy nic w jej piciu ani
        zachowaniu nie wzbudziło jego niepokoju.

        Przykład Barbary jest dobry, bo pokazuje, że do uzależnienia nie
        potrzeba tragicznych ani wstrząsających przyczyn. Bardzo mylący jest
        stereotyp alkoholiczki z meliny, chociaż oczywiście są i takie.
        Alkoholiczkami zostają kobiety długo znoszące przemoc psychiczną czy
        przemoc fizyczną, które w pewnym momencie już nie mogą wytrzymać
        swego bólu, strachu, poczucia przegranej. Zostają nimi kobiety
        porzucone, zdradzone, osamotnione, jeżeli jedynym źródłem sensu ich
        życia był mężczyzna."
        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,2580619.html
        Z tego wynika, ze nie istnieją żadne obiektywne ilości wypijanego
        alkoholu na łabka, że 3 piwa to jeszcze nie alkoholik, a 4 już tak.
        Bardziej kontekst sytuacyjny, niemozliwość poradzenia sobie bez
        picia, czy to co pisze skarpetka: zmiana osobowości, utrata kontroli
        przy piciu.
        Lepiej dmuchać na zimne, albo szukać profesjonalnej porady
        specjalisty od uzależnień.

        duze pozdro!!!
        • gomory Re: Czy to alkoholizm? 21.07.10, 00:16
          > Z tego wynika, ze nie istnieją żadne obiektywne ilości wypijanego
          > alkoholu na łabka, że 3 piwa to jeszcze nie alkoholik, a 4 już tak.

          Owszem istnieja. Od pewnej ilosci wypijanego alkoholu przez czlowieka zaden specjalista nie ma problemow z diagnoza nawet bez badania "kontekstu sytuacyjnego". Wywiad z pacjentem moze pomoc w ustaleniu na jakim etapie jest. Pije ryzykownie, szkodliwie itd., no ale ilosc wypijanego alkoholu wcale nie jest bez znaczenia.
          • sisi_kecz Re: Czy to alkoholizm? 21.07.10, 00:24
            nie napisałam, że to jest bez znaczenia.

            oczywiście, że jeśli pije ktoś litr wódki dziennie to alkoholikiem
            jest.

            A jak pije półlitra raz w tygodniu przez cały weekend będąc zawianym?

            A jak pije drinka przed snem?

            A jak pije raz w roku w rocznicę śmierci swojej zony?

            ilość wypijanego alkoholu, ani nie jest bez znaczenia ani nie jest
            najistotniejsza.

            Od jakiej ilości obalonego szkła, uważasz,
            alkoholizm jest bezsporny?
            • gomory Re: Czy to alkoholizm? 21.07.10, 07:29
              > Od jakiej ilości obalonego szkła, uważasz, alkoholizm jest bezsporny?

              Nie jestem terapeuta uzaleznien wiec Ci tak z glowy nie napisze, a sam to moge uwazac ale nie wiedzec. Co nie zmienia faktu, ze jest tabelka ktora to dosc dokladnie okresla.
              Granice moga byc plynne, bo czlowiek moze zachowywac dlugie okresy abstynencji ale od pewnego momentu ilosciowego dylematu nie ma. Zreszta sama to wiesz, bo napisalas jakas tam wielkosc ktora nie pozstawia watpliwosci. Musisz mi jednak wybaczyc, nie potrafie wskazac tej granicy.
              Z wymienionych przez Ciebie przykladow na pewno ktos pijacy drinka codziennie ma powazny problem. Chociaz tego nie da sie oderwac od czasu - bo zaraz mi napiszesz, ze pije tak 1 tydzien w roku ;). Jasne zgadzam sie, ze kontekst sytuacyjny jest wazny by komus zwrocic uwage, iz jego picie moze prowadzic do uzaleznienia. Zreszta na to, ze przestal panowac nad piciem, i juz nigdy nie powinien siegac po alko takze.
              • sisi_kecz Re: Czy to alkoholizm? 21.07.10, 13:45
                Co nie zmienia faktu, ze jest tabelka ktora to dosc dok
                > ladnie okresla.'

                a możesz podać namiary na tabelkę?

                > Granice moga byc plynne'
                "płynne"- właśnie ;-)

                Z
                • sisi_kecz Re: Czy to alkoholizm? 21.07.10, 13:54
                  wcisło mnie siem,

                  ale chciałam tylko dopisać, że:

                  Zgadzam sie z Przedmówcą, a najbardziej w tym, że ostatecznej
                  weryfikacji dokonuje spec od uzależnień.

                  Uważam, że rodzina potencjalnego alkoholika też miewa wyczucie,
                  kiedy picie żony/męża/taty/mamy jest już problemem.

                  duze pozdro!!!
              • skarpetka_szara Re: Czy to alkoholizm? 21.07.10, 16:24
                z Twojego postu wnioskuje ze kazdy Francuz to alkoholik.
                • gomory Re: Czy to alkoholizm? 21.07.10, 17:14
                  Chcesz mnie przekonywac, ze kazdy francuz codziennie robi sobie drinka z wodki? Poza tym picie szkodliwe czy niebezpieczne nie musi oznaczac uzaleznienia.
                  • sisi_kecz Re: Czy to alkoholizm? 21.07.10, 17:28
                    Jesli codzienne picie nie zaburza Francuzowi codziennego
                    funkcjonowania w innych sferach, jesli nie jest sposobem na radzenie
                    sobie z innymi problemami i jesli nie powoduje notorycznego
                    zatrucia, to chyba nie jest alkoholikiem.

                    Ale z tego co pamiętam, to alkoholizm we Francji jest dużym
                    problemem. Przez nadużycie alkoholu umiera tam ok.40.000 osób
                    rocznie.
                    • efi-efi Re: Czy to alkoholizm? 21.07.10, 18:00
                      Francuzi to nic. Anglicy i Angielki to jest dopiero społeczeństwo
                      nadużywających. Jak idę do pubu to się tych lasek po prostu obawiam. Są takie
                      agresywne po alkoholu, chodzenie na czworakach i rzyganie pod siebie to często
                      spotykany widok. I nie ma granicy wiekowej. Do knajpy wchodzą wymuskane panie w
                      wieku kremacyjnym , a wychodzą zalane w trupa staruszki, które potrafią dzień w
                      dzień robić zadymę w domu, kopiąc po drzwiach, wyrzucając przez okno wszystkie
                      meble i psa.
                      Ale oni mają specjalną miarę oceny czy ktoś jest alkoholikiem czy nie. Otóż ci
                      co sięgają po alkohol przed 17 to alkoholicy, ci co pracują i nie mogą albo
                      udaje im się powstrzymać do tej magicznej 17 to normalni ludzie, którzy
                      odreagowują :))

                      Tak więc Twoja śmieszna wieczorna lampka wina nie powinna Cię martwić :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja