problem męża a może mój?...

22.07.10, 10:54
małżeństwo z 10 letnim stażem.dzieci. sex rzadko. przerwy paromiesięczne. sex
z mojej inicjatywy. ostatnio unikam inicjatywy bo się kończy niczym.
ostatnia przerwa 8 miesięcy. Mąż zmęczony pracą, lubi internet, telewizję,
dużo śpi. Energia życiowa minimalna. Chodzi na siłownię.
Ma problem z utrzymaniem wzwodu (tak się ten stan nazywa?) No po prostu mu nie
staje.
Pierwsze wytłumaczenie "jestem zmęczony pracą" drugie "jestem zestresowany
pracą" trzecie wyznane kilka dni temu "może byś trochę schudła"
Cóż rozmiar 38 widac jest zbyt duży. Lubię sex, lubię się sexownie ubierać,
delikatny makijaż, buty na obcasie. Zwracam uwagę mężczyzn.
Czy ktoś mi może powiedzieć co jest nie tak? Mąż mówi, że kocha i to okazuje w
ciągu dnia...wieczorem albo nie ma ochoty albo nie jest w stanie.
Nie bierze pod uwagę spotkania z sexuologiem.

co robić? czy ja mam iść do lekarza? dodam że próbowałam różnych sposobów aby
mu pomóc bez wchodzenia w szczegóły...
    • ditchdoc Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 10:59
      nic.nikt napisała:

      > małżeństwo z 10 letnim stażem.dzieci. sex rzadko. przerwy paromiesięczne. sex
      > z mojej inicjatywy. ostatnio unikam inicjatywy bo się kończy niczym.
      > ostatnia przerwa 8 miesięcy. Mąż zmęczony pracą, lubi internet, telewizję,
      > dużo śpi. Energia życiowa minimalna. Chodzi na siłownię.
      > Ma problem z utrzymaniem wzwodu (tak się ten stan nazywa?) No po prostu mu nie
      > staje.
      > Pierwsze wytłumaczenie "jestem zmęczony pracą" drugie "jestem zestresowany
      > pracą" trzecie wyznane kilka dni temu "może byś trochę schudła"
      > Cóż rozmiar 38 widac jest zbyt duży. Lubię sex, lubię się sexownie ubierać,
      > delikatny makijaż, buty na obcasie. Zwracam uwagę mężczyzn.
      > Czy ktoś mi może powiedzieć co jest nie tak? Mąż mówi, że kocha i to okazuje w
      > ciągu dnia...wieczorem albo nie ma ochoty albo nie jest w stanie.
      > Nie bierze pod uwagę spotkania z sexuologiem.
      >
      > co robić? czy ja mam iść do lekarza? dodam że próbowałam różnych sposobów aby
      > mu pomóc bez wchodzenia w szczegóły...


      "Ma problem z utrzymaniem wzwodu (tak się ten stan nazywa?) No po prostu mu nie
      staje."

      i to wszystko
      mowisz mu ze go kochasz i uwielbiasz jego wspanialego kutasa ale potrzebujesz
      znaczenie wiecej niz Ci daje. "Idz do urologa i napraw fujare albo sie pozegnamy".

      Inaczej sie tu nie da. Praca meczy i dobija, fakt, ale raz na kilka miechow to
      za duzo o kilka miechow.
      • santo_inc Re: problem męża a może mój?... 23.07.10, 18:50
        > "Ma problem z utrzymaniem wzwodu (tak się ten stan nazywa?) No po prostu mu nie
        > staje."

        Ja bym jeszcze sprecyzował, że ten stan to nie kłopoty z utrzymaniem, a
        uzyskaniem wzwodu.
    • kalam07 Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 11:21
      albo ma problemy z hydrauliką ... albo jest wymastrubowany na boku i
      mu nie starcza pary, albo jedno i drugie ...

      nie wierze, że w tych paromisięcznych przerwach nie zabawia się sam
      ze soba, jaja by mu rozsadziło :), chyba że o tylko ja mam takie
      uczucie po paru dniach bez seksu
      • aneta-skarpeta Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 11:29
        co do rozsadzenia jaj to nie do konca

        czym czlowiek mniej uprawia sexu, masturbuje sie tym mnie j tego
        potrzebuje. produkcja maleje, jaja sie coraz wolniej napelniaja,
        coraz rzadziej odczuwa sie potrzebe sexu

        z tego co mowi pan starowicz wynika, ze zeby sie rozkrecic po
        okresie posuchy wymaga to duzo pracy i motywacji, bo organizm jest
        uspiony, na spowolnionych obrotach sexualnych i jesli bzyknie sie po
        2 meisacach regularnej posuchy to nawet jak jest bosko to nie
        odczuje 2h pozniej kolejnej potrzeby- organizm przyzwyczajony do
        czestotliwosci odezwie sie za miesiac, dwa

        uprzedzam, że nie dotyczy to osobnikow, ktorzy nie mają partnerki
        dlugo, a jak znajda to sie na nia rzucają- oni zyja na recznym wiec
        sa rozkreceni
        • glamourous Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 19:48
          aneta-skarpeta napisała:

          > czym czlowiek mniej uprawia sexu, masturbuje sie tym mnie j tego
          > potrzebuje. produkcja maleje, jaja sie coraz wolniej napelniaja,
          > coraz rzadziej odczuwa sie potrzebe sexu

          > uprzedzam, że nie dotyczy to osobnikow, ktorzy nie mają partnerki
          > dlugo, a jak znajda to sie na nia rzucają- oni zyja na recznym wiec
          > sa rozkreceni


          Troche te oba stwierdzenia sobie zaprzeczaja. Przeciez facet majacy stala
          partnerke tez moze calkiem intensywnie jechac wylacznie na recznym, podobnie jak
          facet zyjacy w celibacie. I tez moze byc rozkrecony jesli chodzi o produkcje,
          tyle ze niestety nie w kierunku zony.
          Ta roznica pomiedzy wielkim speedem do seksu faceta ktory ma na koncie dluga
          abstynencje z powodu celibatu - w stosunku do tego, ktory zaniedbuje zone
          miesiacami polega na czym innym. Otoz wyposzczony facet, ktory dorwie obca, nowa
          kobiete sila rzeczy bzyka jak krolik, bo to NOWA KOBIETA i szal hormonow -
          wiadomo. Natomiast facet majacy w domu dlugoletnia zone jest czesto do tego
          stopnia znieczulony na jej wdzieki ze nawet wielomiesieczna abstynencja nie
          zwieksza jego ochoty na nia. Efekt Cooligde'a sie klania. Ktory dotyka facetow w
          roznym stopniu natezenia.
          • sloik-konfitur Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 20:02
            glamourous napisała:

            > Otoz wyposzczony facet, ktory dorwie obca, now
            > a
            > kobiete sila rzeczy bzyka jak krolik, bo to NOWA KOBIETA i szal hormonow -
            > wiadomo. Natomiast facet majacy w domu dlugoletnia zone jest czesto do tego
            > stopnia znieczulony na jej wdzieki ze nawet wielomiesieczna abstynencja nie
            > zwieksza jego ochoty na nia. Efekt Cooligde'a sie klania. Ktory dotyka facetow
            > w
            > roznym stopniu natezenia.

            Święte słowa, nie dla wszystkich wygodna, ale tak w większości wypadków jest...
    • novationen Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 11:36
      Chodzi na siłownię.
      > Ma problem z utrzymaniem wzwodu (tak się ten stan nazywa?) No po
      prostu mu nie
      > staje.


      A on na tą siłownię to właściwie po co chodzi? i jak tam ćwiczy? do
      głowy przyszły mi "wspomagacze", ale oczywiście te z siłowni...

      Czy Twój facet ma normalną - w sensie ładnie zbutowaną sylwetkę czy
      powoli staje się przerośniętym mutantem? któremu na rękach i nogach
      wyłażą żyły, którego pt śmierdzi na odległość kilometra? Bo co by nie
      mówić to wszelkiego rodzaju chemiczne świństwa zażywane przez wielu
      pseudokulturystów obniżają popęd i tyle...

      To mi przyszło w pierwszej chwili do głowy, ale oczywiście mogę się
      mylić...

      A z drugiej strony jako facet nie wyobrażam sobie
      tych "paromiesięcznych" przerw i skłaniam się ku teorii DUPY NA
      BOKU... i jeśli nie widać po nim tej siłowni - wyklucza to wówczas
      pierwszą teorię, a umacnia drugą, że to pic na wodę, fotomontaż i
      posuwa jakąś młódkę poza pracą...

      pieprzenie... dziwny ten facet.
    • deodyma Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 12:18
      nosisz rozmiar 38 i masz wedlug meza schudnac???
      niech chlopina puknie sie w lepetyne.
      • loppe Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 12:26
        To już powiedział w desperacji, gdy poprzednie jego "obrony"
        zawiodły.
    • edypia111 Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 12:22
      Koleżanka ma romans z gościem pasującym do opisu. Seks u niego w domu dokladnie tak wygląda. I nie, że facet to wciska kochance. Wiem to od jego żony.
      Stawiam więc na inną panienkę. A jego tłumaczenia są śmieszne. Nie bierze pod uwagę spotkania z seksuologiem, bo ma zdrowe libido, tylko nie w domu.
      Ale to tylko moja hipoteza. Można na nią pokrzyczeć.
      • novationen Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 12:34
        no i to hipoteza we właściwym kierunku... 38 rozmiar? moja kobietka ma
        36, a to raczej kosmetyczna różnica i ślinka mi cieknie na samą myśl :)

        z tym facetem jest coś nie tak i albo trzepie gruszkę w poduszkę po
        powrocie z siłowni, albo wcale tam nie chodzi i posuwa jakąś młodą
        piczkę jak solniczkę i stąd jego słaby, albo brak apetytu... :P

        ja tam bym go prześwietlił...
      • sisi_kecz Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 16:53
        Kochanka sie troche cisnie jako wytlumaczenie, ale skoro Autorka
        pisze, ze mu nie staje, to chyba musiał byc jakis incydent.
        Jest akcja łózkowa, podniecenie, a mały ani drgie?

        Zaraz napiszecie, ze to z nadwyreżenia przy kochance;)
        ale nie znamy okoliczności,
        ani tego czy był po 2 dniach w domu i bez siłowni,
        czy oprócz seksu leży też reszta sfer małżenskich,
        ani czy tekst o schudnieciu byl uzasadniony (może Autorka dotąd była
        w rozmiarze 34, a teraz dodatkowe kilogramy poszly w jakieś
        nieestetyczne obwisy fałdkowe?)

        duze pozdro!!!
    • vitek_1 Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 12:41
      > Pierwsze wytłumaczenie "jestem zmęczony pracą"

      > Mąż mówi, że kocha i to okazuje w ciągu dnia...wieczorem albo nie
      ma ochoty albo nie jest w stanie.

      Najwyższy poziom testosteronu a co za tym idzie największą ochotę
      mężczyzna ma o poranku.

      Niestety poranne bara-bara zostało zamordowane przez naszych
      kochanych wyzyskiwaczy, przepraszam, pracodawców, którzy każą nam
      stawiać się do pracy o tak milutkich porach jak 6, 7, czy 8 rano.
      Potem jeżdżą na nas przez cały dzień sprawiająć że wieczorem
      rzeczywiście jesteśmy zbyt zamęczeni żeby mieć ochotę na cokolwiek.

      Spróbujcie budzić się nieco wcześniej i montować coś przed wstaniem.
      Możecie także wspólnie korzystać rano z łazienki/prysznica. Bliskość
      i nagość. Ale musicie mieć zapas czasu bo pod presją spóźnienia do
      pracy i z wizją opieprzu od szefa to trudno będzie.
    • wilk.pustynny Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 16:58
      wstydzi się dziewczyno, wcale mu sie nie dziwie. jak mały nawala to
      nastrój jest ogólnie kiepski. sexuologiem go nie strasz, niech idzie do
      uro i naciska żeby zamiast viagry mu przepisal cos dyskretniejszego,
      vizarsin na przykad. godzinka przed snem do buzi i bedziecie jechac tak
      samo jak kiedys. i niech się nie łamie, nie on jeden, nie ostatni.
      • andrzej.77 Re: problem męża a może mój?... 22.07.10, 17:57
        vizarsin to ten biały? w sumie niezły pomysł, mozna by się bawić że to
        magnesik albo jakaś witaminka
    • m00nlight Wstydzi się impotencji 22.07.10, 17:25
      To wszystko...

      Jak tu panowie pisali w innych wątkach dla facea przyznac sie do
      niesprawnej hydrauliki gorsze jest od smierci. Dlatego bez konca
      będzie wymyslal 1000 różnych powodow, a seksu unika z obawy że znowu
      nie podola, i tak w kolko. Wygon do lekarza, niech zrobi badania,
      jesli fizycznie wszystko ok, znaczy ze impotencja ma podloze
      psychiczne i konieczna moze okazac sie terapia.

      PS przyuwaz czy ma poranny wzwod. Jesli nie znaczy cos z fizjologią
      nie tak. Jesli ma normalny- znaczy ze psycha siada, albo tylko na
      Ciebie nie ma ochoty... to tak w skrocie.
      • sloik-konfitur Re: Wstydzi się impotencji 22.07.10, 20:00
        m00nlight napisała:

        > Jak tu panowie pisali w innych wątkach dla facea przyznac sie do
        > niesprawnej hydrauliki gorsze jest od smierci. Dlatego bez konca
        > będzie wymyslal 1000 różnych powodow, a seksu unika z obawy że znowu
        > nie podola,

        Ciekawe, czy któryś z panów ma doświadczenia, czy tylko teoretyzuje. Bo ja nie
        mam pojęcia czy to wstyd czy nie wstyd.

        >
        > PS przyuwaz czy ma poranny wzwod. Jesli nie znaczy cos z fizjologią
        > nie tak. Jesli ma normalny- znaczy ze psycha siada, albo tylko na
        > Ciebie nie ma ochoty... to tak w skrocie.

        To jakaś urban legend z tym wzwodem porannym. Jeden ma, drugi nie ma. Wszystko
        zależy od fazy snu po której nastąpiło przebudzenie, od napełnienia pęcherza
        moczowego i cieśnienia krwi. Nie każdy facet i nie codziennie ma porannego drąga.
        • nic.nikt Re: Wstydzi się impotencji 22.07.10, 21:40
          dzięki za rady.
          zapisałam męża dzisiaj do urologa. ma zrobić badania i brać jakąś pigułkę razy
          na tydzień. nie wiem jaką bo jest wkurzony całą sytuacją.
          wiem ze na nim to wymusiłam ale tak nie można żyć...albo coś trzeba naprawić
          albo rozwód albo kochanek.
          nie chcę już udawać że to jest normalne, że nie mogę uprawiać sexu w własnym
          mężem skoro inni to mogą robić parę razy w tygodniu.
          • sisi_kecz Re: Wstydzi się impotencji 22.07.10, 22:04
            "wkurzony"

            obraził sie, bo mu pomogłaś?
            kolejny dojrzały według metryki ;)

            brawo, że chociaż Ty masz jaja w Waszym związku:)

            duze pozdro!!!
            • vitek_1 Re: Wstydzi się impotencji 23.07.10, 13:04
              Wkurzony, bo mężczyzna z zasady jest wkurzony jak ma iść do lekarza.

              Wy kobitki uwielbiacie te wizyty bo kochacie rozczulać się nad sobą
              i użalać nad swoim stanem zdrowia.

              A my odwrotnie, samo zapisanie się na wizytę to pośrednie przyznanie
              że nie wszystko jest ok, nie cierpimy tego i nas trafia z tego
              powodu, bo chcemy być wiecznie młodzi sprawni i zdrowi.

              A co dopiero jak problem dotyczy "tego"...

              To tak tytułem wyjaśnienia.
              • sisi_kecz Re: Wstydzi się impotencji 23.07.10, 19:33
                EEEtam, znam facetów co chodzą do lekarza i coś tam nawet łykają jak
                im zdrowie dokucza.
                Szkoda, że partnerzy pań, które pisza o tym na forum nie przejmują
                sie "niedomaganiem" na tyle aby samemu coś zadziałać.
                Jak wacek miękki i leży już szósty miesiąc to chyba nie wymaga
                przyznania sie do tego, że nie wszystko jest ok, bo to ewidentne.
                Ale skoro i tak pan jeden z drugim przyjmuje strategię: nie pójdę do
                lekarza, bo to będzie oznaczało, że coś mi jest, przeczekam sprawę
                ile tylko sie da, a zonie na odczepnego walnę tekstem o odchudzaniu,
                to ją przy
                stopuje na jakiś czas z pretensjami- to to jest dziecinada.

                Przecież nie chodzi o to, zeby latać do lekarza z każdą pierdołą,
                ale żeby naprawić bardzo istotny element swojego zdrowia.
                Dlatego mówię że to niedojrzałe zachowanie, jakąkolwiek by tego
                analizą męskiej psyche nie tłumaczyć.

                A kobitki to też różnie z tymi lekarzami.
                Zawsze byłam doskonałym klientem dla słuzby zdrowia, bo NFZ za mnie
                płacił jako za zapisaną do rodzinnego, a faktycznie byłam martwą
                duszą.
                Teraz poszłam po 6 latach, to w przychodni spotkałam emerytów obojga
                płci i to jest uzasadnione i wiekiem i nudą.

                Zreszta faceci, róbcie jak chcecie, nie łaźcie do tych lekarzy.
                Najbardziej niezdrowe jest samo życie, kto żyje ten umiera- po
                prostu Wy szybciej i bardziej bez sensu. ;)
            • kutuzow Re: Wstydzi się impotencji 28.07.10, 13:17
              sisi_kecz napisała:

              > "wkurzony"
              >
              > obraził sie, bo mu pomogłaś?
              > kolejny dojrzały według metryki ;)
              >
              > brawo, że chociaż Ty masz jaja w Waszym związku:)
              >
              > duze pozdro!!!
              >

              Sisi -wyobraź sobie odwrotną sytuację, kobieta ma nadwagę (coś co
              jest równie "bolesne" dla jej ego jak impotencja dla faceta) i teraz
              facet "wysyła" ją na siłownie w dobrze rozumianym jej interesie
              (zrzuci troche kg - samo zdrowie).

              Sądzisz że będzie mu wdzięczna że dba o jej zdrowie i troszczy się o
              nią -czy będzie miała niezłego wk****a że sprawił iż problem został
              wyciągnięty na światło dzienne?

              Oczekujesz
              • sisi_kecz Re: Wstydzi się impotencji 28.07.10, 15:32
                Przykład z nadwagą jest świetny. Ponieważ mam na tym tle kompleks,
                od razu mogłam sobie wyobrazić podenerwowanie faceta, któremu sie
                zwraca uwagę- coś nie halo jest z Twoim żołnierzem!

                Jak sie kobiecie powie: w tej sukience wyglądasz grubo ,to może to
                byc bezprzeczny fakt, ona i tak sie wścieknie lub zaleje łzami.

                Obydwa zachowania są niedojrzałe i tylko taki komentarz temu
                wystawiam.

                Ani nadwaga ani brak erekcji nie są bezpośrednim zagrożeniem dla
                zdrowia, jest obniżeniem komfortu życia, delikatnie mówiąc.
                Ale już podwyższony przy złej diecie cholesterol albo otyłość
                zagraża życiu.
                Tak samo podłożem zaburzeń wzwodu mogą być kłopoty miażdzucowe,
                krążeniowe, lub zaburzenia chemiczne, urazy układu nerwowego.

                Warto jest posłuchać partnera, kiedy zwraca uwagę na tuszę lub
                kłopoty w sypialni.
                Kwestia, jak są te uwagi wyrażone- czy z szacunkiem do uczuć
                własnych.

                Także, po pierwszym wk...rwie, ze ktoś nam zwrócił uwagę, mniej lub
                bardziej delikatnie, powinna przyjść refleksja:

                cholera on/ona ma rację, biorę sie za siebie!

                Jak ktoś zostaje na etapie wkurzenia: gdyby nie zwrócił/a mi uwagi
                na to, sprawa w ogóle by nie istniała, glupie czepialstwo!
                to jest dzieciuchem, ani kobieta ani mężczyzną.

                duze pozdro!!!
                • kutuzow Re: Wstydzi się impotencji 28.07.10, 15:43
                  Cieszę się że przykład Cię pokazał co może czuć taki facet. Jak
                  wiesz jestem wielkim zwolennikiem patrzenia zawsze na drugą stronę
                  medalu -wtedy czesto łatwiej znaleźć wyjasnienie takiego a nie
                  innego zachowania.

                  Jak sama widzisz na początku zachowanie faceta (gniew zamiast
                  wdzięcznosci) wydawało Ci się niedojrzałe. Gdy wyobraziłaś sobie
                  partnera wyganiającego Cię na siłownie (co jasno nam pokazuje że
                  problem przestał być już akceptowany przez niego i trzeba coś z tym
                  zrobić) pewnie zrozumiałaś co czuje.

                  Mam nadzieję że inne Panie z forum także przestaną się już dziwić
                  czemu ich faceci nie są im wdzięczni, gdy one w przypływie troski
                  wysyłają ich do urologów bądź seksuologów. Po prostu jest to
                  odpowiednikiem zdania:
                  "Jesteś gruba -zrób coś z tym bo już nie mogę na Ciebie patrzeć w
                  tym stanie"
                • alicjann Re: Próba odwrócenia uwagi! 28.07.10, 16:28
                  Ale autorka napisała, że nosi rozmiar 38!
                  To jest próba odwrócenia uwagi od siebie, a nie realny problem !!!
                  • kutuzow Re: Próba odwrócenia uwagi! 28.07.10, 17:07
                    alicjann napisała:

                    > Ale autorka napisała, że nosi rozmiar 38!
                    > To jest próba odwrócenia uwagi od siebie, a nie realny problem !!!

                    Kwestia (nad)wagi była tutaj przykładem żeby kobieta mogła zrozumieć
                    co czuje facet wysłany do urologa/seksuologa ze "swym" problemem.
                    Nie odnosiliśmy się w żaden sposób do autorki.
                    • sisi_kecz Re: Próba odwrócenia uwagi! 28.07.10, 17:26
                      Alicjann zaś odniosła sie do pierwszego postu Autorki, a nie do
                      podwątku o wstydzie za impotencje, co widać po drzewku,
                      czyli do tych słów,
                      cyt.:
                      "Pierwsze wytłumaczenie "jestem zmęczony pracą" drugie "jestem
                      zestresowany
                      pracą" trzecie wyznane kilka dni temu "może byś trochę schudła"
                      Cóż rozmiar 38 widac jest zbyt duży."

        • novationen Re: Wstydzi się impotencji 23.07.10, 07:46
          No to ja jestem żywym przykładem tej urban legend... mam codziennie,
          bez względu na to ile śpię, o której się położę i o której wstaję...

          i czasem mnie to irytuje bo człowiek wstaje i chodzi ze sterczącą
          fujarą :D czasem odnoszę wrażenie jakby stal całą noc i nie ma tu
          znaczenia czy np przed snem sexik był czy nie - on i tak swoje...

          ...może to rzeczywiście kwestia napełnienia pęcherza? wszak od siusiu
          i prysznica przed snem przez całą noc nie robię aż wstanę a i wtedy
          nie jest łatwo jak tak sterczy... :P
          • sloik-konfitur Re: Wstydzi się impotencji 25.07.10, 18:15
            novationen napisał:

            > No to ja jestem żywym przykładem tej urban legend... mam codziennie,
            > bez względu na to ile śpię, o której się położę i o której wstaję...
            >

            To, że Ty masz, nie oznacza, że wszyscy inni muszą mieć :) Między nami mówiąc,
            to współczuję. Taka strecząca pała o poranku, to strasznie niewygodna rzecz
            jest. Potem dzieci wejdą do pokoju i tata się zawstydzi ;-)
        • zlakobieta Re: Wstydzi się impotencji 23.07.10, 23:33
          sloik-konfitur napisał:
          > To jakaś urban legend z tym wzwodem porannym. Jeden ma, drugi nie
          ma. Wszystko
          > zależy od fazy snu po której nastąpiło przebudzenie, od
          napełnienia pęcherza
          > moczowego i cieśnienia krwi. Nie każdy facet i nie codziennie ma
          porannego drąga.

          To nie jest urban legend, tylko jeden z podstawowych testów
          stosowanych przez urologów przy diagnostyce zaburzeń erekcji.
          Konkretnie robi sie to w ten sposób, że pacjent dostaje taki
          paseczek papierowy perforowany podobnie jak znaczki pocztowe i
          zakleja go na penisie. Jeśli rano papierek jest przerwany, to
          znaczy, że erekcja wystąpiła i jest OK, jeżeli nie, to niestety
          zaburzenia juz zaistniały i należy włączyć leki.
          • m00nlight Re: Wstydzi się impotencji 25.07.10, 18:07
            O tym wlasnie mowie.

            Jest jeszcze badanie że facet spi w klinice i ma podłączoną do wacka
            elektrodę mierzącą skoki napięcia w czasie snu :P Jesli cala noc an
            drgnie- przyczyna jest fizjologiczna- najczęściej problemy z
            krążeniem.

            Jesli hydraulika sprawna a nie staje- to kwestia psychik- proste jak
            konstrukcja cepa.

            Z dwojga zlego- lepiej gdy przyczyna jest fizjologiczna- wtedy
            odpowiednie leki i po problemie.

            Psychiczne zaburzenia erekcji trudne są do leczenia, ale nie
            niemożliwe.

            Brawo dla Autorki za pogonienie chłopa tam gdzie trzeba, mam
            nadzieje ze leczenie odniesie skutek...
          • sloik-konfitur Re: Wstydzi się impotencji 25.07.10, 18:10
            zlakobieta napisała:

            > sloik-konfitur napisał:
            > > To jakaś urban legend z tym wzwodem porannym. Jeden ma, drugi nie
            > ma.

            > To nie jest urban legend, tylko jeden z podstawowych testów
            > stosowanych przez urologów przy diagnostyce zaburzeń erekcji.
            > Konkretnie robi sie to w ten sposób, że pacjent dostaje taki
            > paseczek papierowy perforowany podobnie jak znaczki pocztowe i
            > zakleja go na penisie. Jeśli rano papierek jest przerwany, to
            > znaczy, że erekcja wystąpiła i jest OK, jeżeli nie, to niestety
            > zaburzenia juz zaistniały i należy włączyć leki.
            >

            Nie czytamy się uważnie. Co innego wzwód w nocy, a co innego przebudzenie ze
            sterczącym drągiem. Ot cała różnica.
    • drobinka11 Re: problem męża a może mój?... 23.07.10, 09:49

      Absolutnie konieczne jest sprawdzenie poziomu testosteronu i prolaktyny we krwi. Takie badanie można wykonać prawie w każdym laboratorium, bez recepty.Być może ten urolog to zlecił, a może nie - koniecznie się dowiedz.
      Wysoki poz.prolaktyny może prowadzić do zupełnego zaniku popędu, a wtedy ani nadmierna masturbacja ani kochanka nie wchodzi w grę, choć tak tu niektórzy sugerują.
    • kucurek Re: problem męża a może mój?... 24.07.10, 19:37
      moim skromnym zdaniem czar prysł, nic mu nie masz do zaoferowania i
      mu się nie chce. Zaden lekarz nie pomorze
      • i-sztar Re: problem męża a może mój?... 25.07.10, 17:55
        a mnie to forum bardzo pomogło udało mi sie namówic męża do
        wizyty u urologa i ma termin za 1 miesiac prywatnie a normalnie
        to na styczeń !!!!!!! widac sporo panów to dotyka. powiedziałam
        mężówi że musi ratowac swoja pałkę bo to moze byc oznaka
        choroby ( a sporo kiedys pił)i wiecie co przyznał sie że ma
        problemy i stał sie inny kupiłam mu w aptece permen (wpisz w
        google) zanim bedzie miał ta wizytę . bardzo mu ulżyło ,że ja
        wiem o tych problemach i nie wymyśla ,że to moja wina że tyle lat
        po śłubie . nie wierze sama w to co sie stało ale jestem dobrej
        myśłi a dzisiaj bedzie mnie lizał i jak mu stanie to sobie
        ulży a jak nie to mnie doprowadzi palcami
        • themaxmaster Re: problem męża a może mój?... 28.07.10, 12:11
          To moze pomoz, zeby jednak stanelo ;)
      • m00nlight Re: problem męża a może mój?... 25.07.10, 18:11
        Taaa... superpost.

        Taki jakie najbardziej lubie- jak facetowi nie staje to wina
        nieatrakcyjnej żony. Bullshit- poczytaj troche a pojmiesz że w
        ogromnej większosci przypadkow impotencji powodem są jakies
        schorzenia- bądź hormonalne, bądź układ krążenia, nadwaga, cukrzyca,
        prostata, zaburzenia psychiczne.... Zanim więc zdołujesz babeczkę
        pomyśl :P
        • sloik-konfitur Re: problem męża a może mój?... 25.07.10, 18:23
          m00nlight napisała:

          > Taaa... superpost.
          >
          > Taki jakie najbardziej lubie- jak facetowi nie staje to wina
          > nieatrakcyjnej żony. Bullshit- poczytaj troche a pojmiesz że w
          > ogromnej większosci przypadkow impotencji powodem są jakies
          > schorzenia- bądź hormonalne, bądź układ krążenia, nadwaga, cukrzyca,
          > prostata, zaburzenia psychiczne.... Zanim więc zdołujesz babeczkę
          > pomyśl :P

          Eeeee tam, prawda pewnie jak zwykle leży gdzieś pośrodku. Wkoło jest równie dużo
          zaniedbanych nieatrakcyjnych żon, co facetów, którym nie staje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja