Kompleks Madonny i Ladacznicy?

02.08.10, 13:20

Witam

Wiem, że ostatnio mam manię zakładania tu wątków, ale to dość
poważny problem. Na szczęście tym razem nie mój, a przyjaciółki.

Otóż, jej facet jakiś czas po pierwszych 'motylach' nastawał na seks
coraz rzadziej, tłumacząc to że 'skoro już tak się do siebie
zbliżyli emocjonalnie' i związek jest głęboi, i inne pierdoły, seks
jest zbędny. (tak tak, to autor przytoczonej w innym wątku pięknej
wymówki w stylu 'kocham Cię za badzo żeby się z Tobą pieprzyć') :>

Oczywiscie nie muszę dodawać ze w miare uplywu czasu bylo tylko
gorzej, kuszenie i wszystkie podręcznikowe metody polecane w
literaturze nie dały rezultatu. Seksi bielizna?- reakcja? 'ooo a co
to? nowa koszulka? ładna' i fik spać ^^ itd itd w zasadzie temat
wiele razy wałkowany.

Facet sporadycznie przyłapywany na oglądaniu porno fotek z wypiekami
na twarzy, chociaż żonka atrakcyjna niepospolicie. Zdrada? Raczej
nie. Prostytutki- nie udowodniono aczkolwiek moze być różnie.

Oczywiscie- maksispadekochoty na igraszki po urodzeniu dziecka-
chociaż ona chciala i mogła niemal całą ciążę i po porodzie szybko
wrocila do formy- on niechętny. W ciąży- 'jeszcze coś się stanie
maleństwu' ;) potem 'dziecko się obudzi' itd.

Generalnie, moim zdaniem objawy pasują do freudowskiego syndromu
Madonny i Ladacznicy. Przyjaciolka wiedząc o moim wyksztalceniuliczy
na pomoc, z tym, że ja nie wiem jak jej pomóc. Wyczytalam wszystko
do czego mialam dostęp na ten temat ale bardzo malo jest konkretnych
porad- terapia odpada, bo podobno demaskowanie takiej hipokryzji
jest najgorszym możliwymwyjsciem- chlop zamyka się jeszcze bardziej.

Wobec tego pytanie: czy ktoś z was mial do czynienia z podobnym
problemem? Jak przekonać takiego delikwenta że żona może być dobrą
kochanką i że miłość i szacunek wcale temu nie przeszkadza? Jak
zachęcić takiego chłopa do wyrażania swoich potrzeb i fantazji,żeby
nie probowal zaspokajac tego poza związkiem? (Tak, to ten z tych: 'z
żoną? no co Ty, to matka moich dzieci...'

Wdzięczna będę za wszelkie wskazówki, literaturę również (czytalam w
Starowiczu, Depko i generalnie wszystko co znalazlam w necie)
    • planespotter Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 02.08.10, 14:58
      coś jest na rzeczy..........znam takiegio jednego, co mówi mi, że z
      żona to się wszystkiego nie robi.........bzyka ją spoko, ale tak po
      Bożemu bardziej, a jak będzie miał ochotę skoczyć w bok, to żadnej
      kochanki tylko do burdelu i tam z panienką po całości..ja tego nei
      rozumiem, ale cóż, wychodzi na to, że ile beretów, tyle teorii
      podejścia do bzykania.......
      • skarpetka_szara Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 02.08.10, 16:42
        bo ich zdaniem sa zony i sa k...wy.
        • m00nlight Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 02.08.10, 16:54

          No właśnie, tylko co wtedy gdy żona chce czasem być 'k...'?
          • planespotter Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 02.08.10, 16:56

            > No właśnie, tylko co wtedy gdy żona chce czasem być 'k...'?
            no wlaśnie tego nie kumam, ja bym chciał, żeby moja była taką ku..ą,
            oczywiście dla mnie tylko;)
            • skarpetka_szara Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 02.08.10, 19:24

              to taka inna mentalnosc i juz. Tego sie nie zmieni. np: tacy
              panowie nie wyobrazaja sobie aby zona brala im do buzi, a potem
              tymi ustami calowala ich dziecko. Jednak nie maja problemu aby to
              robila kochanka.

              Wiem, wiem, smieszne, ale tak sie wychowali, w to wierza i tak po
              prostu jest.

              A zona... zona nie ma prawa chciec takiej zabawy.

              Mi taki uklad nie przeszkadza (u innych ludzi) tak dlugo jak
              obydwoje wyznaja takie zasady. Problemy zaczynaja sie gdy jedna
              stona ma inne potrzeby.

              Co do kolezanki... ja na jej miejscu bym tupnela noga i za uszy
              zaprowadzila nieboraka do seksuologa. Sorry, ale zdesperowane
              czasy wymagaja zdesperowanych czynow. To, ze on sie zamyka gdy
              temat jest poruszany to jego technika (ktora dziala) aby zamykac
              temat i unikac konfrontacji - ktora jest potrzebna.

              Na spokojnie, dac ultimatum, przedstawic nasza strone widzenia, no
              i dac rade na to co zrobic aby bylo lepiej - czyli seksuolog.

              • samosiax Re: znaleźć opcjonalnie kochanka 26.08.10, 19:34
                Skoro faceci dzielą kobiety na żony i ku***rwy to ich sprawa.

                Nie chcecie mieć dobrze w domu, bedziecie mieli jeszcze lepiej...

                Niech znajdzie sobie kogoś na boku, skoro faceci mogą to dlaczego nie my????????
                (JAk rozmowa nie pomoże)

                Nie ma co się zadręczać. Wyznaję teorię: NIE DOCENISZ TY TO ZROBI KTO INNY.
    • gomory moze inna laska pomoze? 02.08.10, 15:18
      Najlepiej taka w szpiczastej czapce, z kurzajka na nosie i czarnym
      kotem na ramieniu. Skoro z osla zrobi rumaka a z ksiezniczki zabe to
      moze i znajomego na zone uskrzydli ;).
      Przypomina mi to dylematy kolezki ktory kombinowal jak przetlumaczyc
      zonie, ze seks w trojkacie z kolezanka jest przyjemny, i lizanie
      cipek na pewno jej sie spodoba, tylko ona jeszcze o tym nie wie :D.
      Nie chcialbym odbierac znajomej nadziei, bo jednak to co pisze jest
      malo konstruktywne, no ale... Do takich podswiadomych preferencji
      nie da sie przemowic rozsadkiem. Zaden facet nie wybiera: "od teraz
      bedzie mi stawal na rude pieguski, a opadal przy cycatych
      blondynach". Przemyslane rozmowy do penisa na niewiele sie zdaja.
      Swiadomosc kobiecej ciazy powoduje u mnie np. obnizenie seksualnej
      ochoty. Brzmi to moze niezrecznie ale oddaje istote zjawisa -
      kobieta staje sie dla mnie cos jakby gatunkiem z innego swiata.
      W takiej sytuacji najgorsze jest to, ze najwieksze mozliwosci zmiany
      (jesli w ogole) ma rzeczony samiec. Owszem, mozna w pewien sposob
      pomagac otworzyc siebie na jakas kobiete (pisze to jako mezczyzna),
      ale to tez moglby tylko on robic. Ona moze co najwyzej porozkladac
      pare seksualnych wabikow. Zdopingowac zazdroscia, pokazac, ze jest
      seksualnie osiagalna no i jakis tam pazur w lozku tez. Ale gdy to
      nie dziala sytucaja staje sie patowa.
      Gdyby ten facio zechcial sie zajac ta sfera i u jakiegos psychologa
      poroztrzasac to moze i moglby nieco odmienic swoje spojrzenie na
      zone.
      Zreszta sytuacja moze z jego strony wygladac inaczej. Zonie nie
      przypadly do gustu ze dwa jego pomysly, pare razy bolala ja glowa,
      nalozyla sie ciaza i to ulatwilo mu skuteczne przepchanie jej z
      szufladki pt. "kochanka" do "towarzyszka zycia". Moze wychowywal sie
      w domu gdzie codzienne zycie kobiet bylo skryte lub nie bylo go
      wcale? Konglomerat okresu, depilacji, maseczek i sikania na siedzaco
      wlazi mu teraz przed oczy na widok zony. Seksowna koszulka moze byc
      zbyt skapa by mu zakryc takie wspomnienia ;). Nie wiemy jak to
      wszystko wyglada z jego strony. Najpierw chyba wypadaloby dowiedziec
      sie skad u niego takie ochlodzenie tak naprawde, a to moze byc
      bardzo trudne.
      Jesli sie nad tym zastanawic to taki syndrom (mniej lub bardziej
      widocznie) dotyka wiekszosc facetow. Napalona na seks sasiadeczka w
      windzie? Calkiem podniecajaca wizja. Napalona na seks zona z
      sasiadem w windzie? No i juz wielu zgrzyta zebami rozgladajac sie za
      siekiera ;).
      Jak kolezanka ma energie i chec strzelania w ciemno to moze probowac
      roznych kobiecych sztuczek. Nie zadzialala koszulka - moze zadziala
      wibrator, kolacja z pracowym kolega albo ogladanie bardziej
      hardcorowych pornosow niz maz. Zreszta zachecanie do seksu to
      podstawowe zagadnienie tego forum, wiec pomyslow moze byc sporo.
      Kolezance tego forum nie polecaj, bo moze jej sie tylko odechciec
      bawic w dlugotrwale uwodzenie ;).
      • m00nlight Re: moze inna laska pomoze? 02.08.10, 16:58
        Fakt, trochę przygnębiająca tu atmosfera, a nie chcę jej odbierać
        nadziei :)

        Gdzies przelotem wyczytalam że w podobnych sytuacjach żonę
        czeka 'wieczna walka o własną seksualność'...

        Dołujące

        To tak jakby kobitka dzieliła facetow na tych co przynoszą kase i na
        tych do bzykania ;)

        Może i zdarza się ale chyba nie tak powszechnie
        • gomory Re: moze inna laska pomoze? 02.08.10, 17:53
          > To tak jakby kobitka dzieliła facetow na tych co przynoszą kase i na tych do bzykania ;)

          Ale chyba wlasnie dokladnie tak jest. Oczywiscie nie kazda kobieta rzuca sie w wir podwojnego zycia, no ale...
          Ot wystarczy siegnac po jakakolwiek ksiazke w ktorej sa wspomnienia niewiernych pan i widac jak na dloni, ze niekiedy realne zycie dogania nierealna pornografie ;). To nie sa jednostkowe przypadki - kazdy seksuolog potwierdza, ze bogactwo zachowan z kochankiem jest duzo wieksze niz z malzonkiem. To nie sa dobre wiesci dla mnie jako meza, ale taka jest rzeczywistosc. Ilez wiarolomnych kobiet wpadlo na tym, gdy nagle zaczely nosic wyuzdana bielizne. Za to dobre wiesci dla mnie sa takie, ze dosc czesto kobiety nakrecaja sie zainteresowaniem innych mezczyzn, ale spelniaja sie w malzenskim lozku :).
          • m00nlight Re: moze inna laska pomoze? 02.08.10, 18:17
            Hmm rzeczywiście z kochankiem z reguły kobieta pozwala sobie na
            więcej. Chyba wiem dlaczego- po prostu zwykle kochanek potrafi
            kobietę dowartościować, przypomnieć jej że jest kobietą i że jest
            atrakcyjna. Kobieta która czuje się atrakcyjna w oczach mężczyzny
            pozbywa się kompleksów= jest odważniejsza i bardziej wyluzowana w
            łóżku. Łatwiej skupić się na przyjemnościi zabawie nie myśląc ciągle
            o wałkach na brzuchu czy rozstępach. To właśnie jest podstawowy błąd
            facetów którzy narzekają na zbytnią 'oziębłość' swoich żon. Gdy
            kobieta wstydzi się swojego wyglądu przy mężu odruchowo zgasi
            światło i wskoczy pod kołdrę- jeśli będzie miała poczucie że nawet
            po 3 ciążach jest dl niego najpiękniejsza... wszystko wygląda
            inaczej.

            Ale to już taki offtopik :)
            • potwor_z_piccadilly Re: moze inna laska pomoze? 02.08.10, 21:41
              Reczywiscie osobka z Ciebie oczytana i co wazniejsze potrafiaca wyciagac wnioski
              z tych nauk. Sadze ze niejeden facet powinien zazdroscic Twojemu partnerowi
              zyciowemu.
              Co do sprawy to istnieje prawdopodobienstwo ze facet jest onanista z
              orgiastycznymi fantazjami. Mozliwe ze wychowal sie w rodzinie religijnych
              radykalow i nastapilo jakies przegiecie. On sie wstydzi sam siebie i boi sie
              zdemaskowania przez zone. Te jego wymowki musza miec glebszy podtekst bo na
              pospolitego czuba pieprzacego "baju, baju, bedziem w raju" facet ten mi nie
              wyglada.
              Jaka rada.
              Mozna probowac jego wlasnej broni czyli, ozieblosci. Babka pozornie ma sie od
              niego odsuwac przy rosnacym poprawianiu swojej atrakcyjnosci. Zdradzac nie musi.
              Ma jedynie tworzyc takie pozory. Nie bawic sie w dyskusje i ograniczyc sie
              krotkich standardowych odpowiedzi na pytania. Pytania zasadnicze traktowac
              wymijajacymi odpowiedziami. Efekt bedzie taki ze gosc czujacy sie dzis
              komfortowo, jutro zauwazy ze jego "wlasnosc" gdzies mu umyka i ze to co traci ma
              duza wartosc. Szansa na poprawe sytuacji tej kobitki jakas jest lecz na
              okreslenie jej procentowo nie decyduje sie. Malo danych.
              Na marginesie to az szkoda ze taki material sie marnuje. "Sa sprawy ktore sie
              nawet fizjologom nie snily" jak mawial Ferdek Kiepski.
    • tequil.a Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 19.08.10, 14:33
      Ha. Mam znajomą, która zaczęła się spotykać z pewnym facetem. Ciumał
      ją po rączkach, pilnował jak oka w głowie, traktował jak królową i
      mówił jak się ma ubierać i zachowywać. Ona, zachowana idiotka,
      uważała, że jest tak bardzo zakochany. Oczywiście nie muszę, myślę,
      dodawać, że kurwiarz z niego niesłychany.
      W końcu z nim zerwała kiedy się okazało, że szuka sobie żony,
      generatora dzieci, kuchty i gospodyni. Takiej swojej mamy tylko
      wersji 2.0

      Obawiam się, że to tkwi za mocno w głowie, żeby z tym walczyć
      podchodami. Ja bym powiedziała, że trzeba wywalić kawę na ławę,
      zaciągnąć do psychologa czy seksuologa. Albo wstrząsnąć jakimś
      drastyczno-perwersyjnym zachowaniem (zgwałcić go z wyuzdaniem czy
      coś; siłą go!) to może mu spadną klapki z oczu...
      Ale psychologiem nie jestem, na czuja radzę to może i kiepsko ;)
    • ore.ona Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 19.08.10, 15:42
      Ponieważ to trochę problem mojego małżeństwa/ choć jest bardziej
      złożony/ dodam coś od siebie.
      Mężczyzna idealny lub prawie idealny dla mnie-mieszanka
      delikatności, kultury osobistej, taktu, samczego instynktu i
      wyczuwalnej przeze mnie lekkiej perwersji. Z katolickiej rodziny-dla
      mnie istotne wartości rodzinne.
      Początkowo zabierał się za mnie z przesadną delikatnością którą
      preferowała jego była żona, był nienaturalny, byłam zdecydowana nie
      wiązać się z nim. Ponieważ jednak przełamał się i poszło w dobrą
      stronę-spontaniczną, odzyskał naturalność zachowania zdecydowałam
      się na kontynuację. Przełamałam tabu jego pośladków/bosze!/, ale
      zaniepokoiło mnie że po jakiejś kłótni, gdy wydawało mi się że
      szykuje się do odejścia i uznał że nie jestem już jego-seks był
      fantastyczny- był sobą. Intuicyjnie/później gdy byliśmy już
      małżeństwem/ próbowałam iść w tym kierunku/życie codzienne-pełen
      szacunek, łóżko-mogę być sucza-lekka perwersja, klapsy itd/
      Mimo że podniecało go to bardzo mocno, potem w ciągu dnia miałam
      wrażenie że prowadzi wewnętrzną walkę ze sobą- to kim ja jestem
      właściwie. Zazdrość, pytania jak i co robiłam z innymi partnerami,
      sugerowanie że udaje orgazm, /tylko wytrysk kobiecy stał za mną:)/
      Nie wierzył że tylko z nim, nie wierzył chyba że kocham go i dlatego
      jest mi dobrze. Przecież nie będę szukać drugiej osoby do seksu!
      Przecież to takie proste być sobą w łóżku i życiu codziennym. Znamy
      się już 9 lat z tego 4 małżeństwa. Kiedyś powiedział mi że chyba nie
      nadaje się do małżeństwa, teraz myślę że komplikuje mu to sprawy
      seksualne-żona święta, kochanki-nieczyste, zepsute ale podniecające.
      On chyba myśli podświadomie że seks jest zły, brudny i przerzuca to
      na siebie i na mnie. Nie będę rozczulać się nad sobą, bo mimo że
      jeszcze go kocham to ostatnie dwa lata lodówki i zimnej wojny w
      łóżku którą mi zaserwował zniszczyły moje zaufanie do niego. Acha, z
      terapii zrezygnował, niepokoiły go pytania terapeuty o matkę. /do
      potwora- próbowałam być tą nie zainteresowaną seksem, niezależną i
      atrakcyjną- oprócz zazdrości i pogłębienia problemu nic to nie dało”
      facet jest onanista „nie chce mówić na ten temat-wypiera go, nawet
      gdy sugeruje że to mnie podnieca/ gomory- gdy zobaczył że mu umykam
      składam o separację– zaczął mnie nienawidzić i głęboko wierzyć że
      mam kochanka- a nie mam!! Nie kocham żadnego innego faceta a seks
      bez uczucia nie kręci mnie zupełnie! Jakbym jadła kanapkę lub piła
      herbatę/
      Kompleks Madonny i Ladacznicy- nie wiem czy to i tylko to jest
      problemem mojego męża- może sprawa jest bardziej złożona, gdy będę
      miała jakieś konkretne informacje, doczepię je do mojego wątku-może
      komuś to się przyda..
      Chyba się rozkleję..
      • songo3000 Ręce opadają. 19.08.10, 16:04
        Szukaj dalej kandydatów z 'katolickich rodzin' to daleko zajedziesz... na tym forum, hehe.

        Zresztą od kiedy to przynależność do tej czy innej sekty wyznaniowej gwarantuje poszanowanie 'wartości rodzinnych'??? A już szczytem naiwności jest celować w taką, której współwyznawców cechuje jeden z najwyższych wskaźników hipokryzji. Co zresztą sama właśnie odczuwasz.

        Człowiek, konkretny człowiek się liczy.
        • ore.ona Re: Ręce opadają. 19.08.10, 16:37
          Kiedyś tak myślała że wartości katolickie przekładają się na
          trwałość i siłę rodziny.

          „Szukaj dalej kandydatów z 'katolickich rodzin' to daleko
          zajedziesz... na tym forum, hehe” A tu nie wiem o co Ci chodzi?

          Że tu, na tym forum szukam kandydata? I jeszcze katolika?

          Dla mnie seks=uczucie, miłość, a zakochałam się może dwa razy w
          życiu licząc od przedszkola. Nie ma szansy, zbyt wybredna jestem:)

          • vitek_1 Re: Ręce opadają. 20.08.10, 02:14
            Chodzi mu o to że zostaniesz stałą bywalczynią tego forum, na którym
            raczej nie udzielają się ci którzy mają idealne życie erotyczne :)

            Twój facet ma niezłą schizę z tego co piszesz. Nie znam się na tym
            ale czy przypadkiem takich rzeczy nie leczy się hipnozą?
            • ore.ona Re: Ręce opadają. 20.08.10, 10:18
              Nie wydaje mi się że będę tu na stałe:) Jestem na etapie gdzie
              wszystko runęło, pobyt tu otwiera mi oczy, pomaga odejść, utwierdza
              w tym że nie warto walczyć o związek gdy seks nie jest tym co łączy,
              bo cholernych problemów w życiu jest bardzo dużo. Hipnoza- dobry
              pomysł. Nie wiem.., zaproponuje mu by zrobił to dla siebie, bo ja
              nie potrafiłabym mu już chyba zaufać, bałabym się za jakiś czas gdy
              będę w gorszej sytuacji/wiek/ nie odepchnie mnie znowu bo załączy mu
              się odnowiony kompleks M. Psychika to delikatna sprawa. Perspektywa
              płaczu z poduszkę przez np. rok i murowanej depresji nie zachęca
              mnie. To że jeszcze go kocham jest chyba naturalne po tym dobrym co
              przeżyliśmy i myślę że minie.. Niemniej dzięki vitek za pomysł:)
              • i-sztar Re: Ręce opadają. 20.08.10, 10:26
                a co ja mam powiedzieć mieliśy udany sex wyuzdany spełniający i
                nagle wszystko sie skończyło bo mąż ma problemy i sie zamknął w
                sobie . dopiero jak poczytałam sobie to forum rady moonlight to
                jest nadzieja ,że bedzie lepiej przeciez nie poszukam sobie
                kochanka bo mężowi ptaszek zachorował . ostatnio był nawet sex ale
                dla mnie za mało haahhaha ech życie ,uważam ,że jestem dobra
                kochanką o jakiej każdy facet marzy ale co z tego ? jak piękny
                sen sie skończył . rada dla facetów uprawiajcie sex na maxa
                puki możecie
            • jakub_mikus Re: Ręce opadają. 23.08.10, 07:51
              vitek_1 napisał:

              > Chodzi mu o to że zostaniesz stałą bywalczynią tego forum, na którym
              > raczej nie udzielają się ci którzy mają idealne życie erotyczne :)
              >
              > Twój facet ma niezłą schizę z tego co piszesz. Nie znam się na tym
              > ale czy przypadkiem takich rzeczy nie leczy się hipnozą?
              >

              Takie coś można szybko załatwić za pomocą hipnoterapii jednak taka osoba musi
              chcieć to załatwić a nie uciekać z terapii.
              • m00nlight Re: Ręce opadają. 23.08.10, 14:59

                A ja mysle że sedno problemu tkwi w UŚWIADOMIENIU takiemu facetowi
                że w ogole ma problem...

                Bo oni z reguly uważają że wszystko jest ok! Ba! że robią dobrze, w
                końcu co jest zlego w szacunku do żony?
                • jakub_mikus Re: Ręce opadają. 23.08.10, 17:38
                  m00nlight napisała:

                  >
                  > A ja mysle że sedno problemu tkwi w UŚWIADOMIENIU takiemu facetowi
                  > że w ogole ma problem...
                  >
                  > Bo oni z reguly uważają że wszystko jest ok! Ba! że robią dobrze, w
                  > końcu co jest zlego w szacunku do żony?

                  W uświadamianiu komuś że ma problem są dobrzy psychologowie więc to nie moja działka,
                  Ja się zajmuje tylko likwidowaniem problemów.


                  --
                  Hipnoza i Hipnoterapia
                  • m00nlight Re: Ręce opadają. 23.08.10, 18:40

                    Nie kwestionuję skutecznosci hipnozy.

                    Tylko, zauważ, znikomy procent ludzi jest na hipnozę podatny... Tak
                    więc rozwiązanie nie dla każdego.
                    • jakub_mikus Re: Ręce opadają. 23.08.10, 20:11
                      m00nlight napisała:

                      >
                      > Nie kwestionuję skutecznosci hipnozy.
                      >
                      > Tylko, zauważ, znikomy procent ludzi jest na hipnozę podatny... Tak
                      > więc rozwiązanie nie dla każdego.

                      Nie ma czegoś takiego jak brak podatności na hipnozę to jeden z mitów na jej temat.

                      Jest tylko lęk przed wejściem w hipnozę który może wynikać z niewiedzy czym
                      hipnoza jest lub jest to też tłumaczenie niedouczonego hipnotyzera który nie zna
                      technik potrzebnych by kogoś zahipnotyzować. Każda osoba posiadająca IQ min 70 i
                      nie bojąca się hipnozy może w nią wejść bardzo głęboko, łatwo i szybko.

                      Pozdrawiam Kuba
    • fabiani Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 23.08.10, 14:52
      a ja mam pytanie: kochałeś się z tą Panią kiedykolwiek co się
      zwierzała? Tylko szczerze?
      • fabiani Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 23.08.10, 14:54
        ..... teraz dałem... nie zauważyłem, iż WaćPanna jest
        kobieta..pzrepraszam...pzrepraszam... tyle słońca w całym mieście...

        -----
        • m00nlight Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 23.08.10, 14:57

          Haha! spoko :P

          Ale jakbym byla lesbą to na pewno bym na nią poleciała <mniam> :)
          • fabiani Re: Kompleks Madonny i Ladacznicy? 23.08.10, 15:42
            możanby nazwac moja wypowiedź..przedwczesnym wytryskiem:)
Pełna wersja