"Zaatakować" pierwsza?

23.08.10, 18:56
Ponieważ od dawien dawna nie byłam z mężem naprawdę blisko, a bardzo bym chciała zastanawiałam się nad przejęciem inicjatywy.
Ale.......skąd mam wiedzieć czy on by tego chciał? Skąd mam wiedzieć, że ze mną? Może już mu się nie podobam, znudziłam się?
Skąd mam wiedzieć, że mnie kocha?
Po tylu latach, po wielu dobrych, ale i po wielu złych chwilach.
Próbowałam z nim rozmawiać, bez skutku. Nie jest zainteresowany. Widzę, że mu nie zależy. On już chyba nie kocha (może nigdy nie kochał, a ja, szaleńczo zakochana nadinterpretowałam jego milczenie). Właściwie nigdy mi tego nie powiedział. To było coś na zasadzie - ja ciebie też.
Nie wiem, czy jest szczęśliwy, że ma rodzinę, żonę i dzieci. Nigdy nie angażował się w dom czy wychowanie maluchów. Oddalamy się od siebie emocjonalnie. Ja tak nie chcę.
Wiem, że powinnam z nim porozmawiać, a nie pisać na forum, ale nie umiem do niego dotrzeć. Coś robię źle. Może osoba postronna pomoże mi "otworzyć oczy".
Pomóżcie proszę
    • jesod Re: "Zaatakować" pierwsza? 23.08.10, 19:58
      zimnasuka30 napisała:
      > Ale.......skąd mam wiedzieć czy on by tego chciał? Skąd mam
      > wiedzieć, że ze mną ? Może już mu się nie podobam, znudziłam się?
      > Nie wiem, czy jest szczęśliwy, że ma rodzinę, żonę i dzieci.

      Jak jesteś taka niepewna, to najlepiej zapytać jego o to wprost. :)
      Chyba facet umie mówić? :)

      Tylko nie rozumiem dlaczego pytasz, że masz "zaatakować" pierwsza?
      Z góry zakładasz, że chęć wyjaśnienia sytuacji, a przede wszystkim
      Twoich wątpliwości jest atakiem????
      Masz jakieś poczucie winy, czy też uważasz się za gorszą część
      ludzkości?



    • ditchdoc Re: "Zaatakować" pierwsza? 23.08.10, 20:29
      zimnasuka30 napisała:

      > ..

      pewnie ze tak, masz takie i takie watpliwosci i rzadasz jasnej odpowiedzi. W
      malzenstwie nie ma mowy o miganiu a jak bedzie sie migal to nie odpuszczaj.
      Troche podramatyzuj, zacznij od "kocham Cie ale...", pozniej jazda ze wszystkim
      co lezy na sercu, nie kochasz mnie, nie podobam Ci sie, moze lepiej bedzie Ci
      samemu?

      fajny nick btw
      • m00nlight Re: "Zaatakować" pierwsza? 23.08.10, 21:37

        Nie radze. Odbierze to jako atak i w najlpszym wypadku zbędzie ją
        tekstem w stylu 'wydaje ci się'.

        'Kocham cię, ale...' to najgorszy możliwy wstęp, sugeruje
        nadchodzące kłopoty, 'trudną rozmowe', falę pretensji, żali
        roszczeń. Nie chodzi o to by zamkniętego faceta jeszcze bardziej
        odstraszyc, ale żeby go otworzyć, żeby 'pękł'. Zresztą 'zalanie
        wszystkim co w duszy gra' spowoduje ze koles po 2-3 rzeczy po prostu
        przestanie sluchac. Jeden problem naraz! byc może z jednego wynikają
        kolejne, ale co da litania? uśpi czy zirytuje. Lepiej wybrac problem
        podstawowy i od niego zacząć, np

        'Wiesz, zauważyłam że od jakiegoś czasu prawie nie rozmawiamy ze
        sobą. Niepokoi mnie to, jaki jest tego powód?' i
        póżniej: 'Chcialabym żebyśmy częściej rozmawiali, tak po prostu'
        Prosto, jasno, konkretnie, bez zbędnych emocji.
        • jesod Delikatnie i na paluszkach. 23.08.10, 22:05
          m00nlight napisała:
          > Nie chodzi o to by zamkniętego faceta jeszcze bardziej
          > odstraszyc, ale żeby go otworzyć, żeby 'pękł'. Zresztą 'zalanie
          > wszystkim co w duszy gra' spowoduje ze koles po 2-3 rzeczy po
          > prostu przestanie sluchac. Jeden problem naraz! byc może z jednego
          > wynikają kolejne, ale co da litania? uśpi czy zirytuje.

          Naprawdę tak uważasz, że facet nie jest w stanie wchłonąć więcej
          problemów, niż jeden i dlatego należy obchodzić się z nim, jak z
          jajkiem, delikatnie i na paluszkach?

          On się zamknął w sobie i cześć, dalej, to już nie jego problem,
          niech się ona martwi i myśli, co z tym fantem dalej zrobić.
          Jej zależy, a jemu??? No, właśnie - nie wiadomo! Obraził się na cały
          świat i zamknął w sobie - znalazł sposób na dalszy ciąg swojej
          egzystencji.
          A może to jego zamknięcie to tylko olewanie wszystkiego, bo....
          wcale mu nie zależy na tym, co będzie dalej?

          m00nlight napisała:
          > Prosto, jasno, konkretnie, bez zbędnych emocji.

          Tak, prosto i jasno - to przekaz tak samo ważny dla kobiety, jak i
          mężczyzny. Ale emocje są częścią nas i naszego życia - nie dają się
          chować do kieszeni, co warte jest zrozumienia obydwu stron.
          • m00nlight Re: Delikatnie i na paluszkach. 24.08.10, 10:06

            Piszę o tym co wiem z doświadczenia, literatury.

            Że faceci 'zamykają się' na nadmiar kłopotliwych dla nich
            informacji, a jeszcze jak emocje babce puszczą, to facet ją od razu
            zbędzie i nie potraktuje poważnie, bo 'histeryzuje'. Dlatego żeby
            się z facetem dogadać, trzeba się stać trochę taką jak on- pokazac
            że problem istnieje realnie, a nie urojony w główce przewrażliwionej
            baby która widac nie ma nic do roboty poza wymyślaniem sobie
            problemów.

            Nikt nie powiedzial, że jemu nie zależy, nie wiemy tego. Być może po
            prostu nie potrafi o tym pogadać, nie jest wylewny, woli sobie
            wszystko 'trawić w swojej jaskini'.

            Nie mówię że trzeba jak z jajkiem- przeciwnie, należy 'zasadzić kopa
            motywacyjnego' ale z wyczuciem, żeby nie zalać go swoim 'babskim
            gderaniem', bo to po prostu nic nie poskutkuje...
        • ditchdoc Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 08:46
          m00nlight napisała:

          >
          > Nie radze. Odbierze to jako atak i w najlpszym wypadku zbędzie ją
          > tekstem w stylu 'wydaje ci się'.
          >
          > 'Kocham cię, ale...' to najgorszy możliwy wstęp, sugeruje
          > nadchodzące kłopoty, 'trudną rozmowe', falę pretensji, żali
          > roszczeń. Nie chodzi o to by zamkniętego faceta jeszcze bardziej
          > odstraszyc, ale żeby go otworzyć, żeby 'pękł'. Zresztą 'zalanie
          > wszystkim co w duszy gra' spowoduje ze koles po 2-3 rzeczy po prostu
          > przestanie sluchac. Jeden problem naraz! byc może z jednego wynikają
          > kolejne, ale co da litania? uśpi czy zirytuje. Lepiej wybrac problem
          > podstawowy i od niego zacząć, np
          >
          > 'Wiesz, zauważyłam że od jakiegoś czasu prawie nie rozmawiamy ze
          > sobą. Niepokoi mnie to, jaki jest tego powód?' i
          > póżniej: 'Chcialabym żebyśmy częściej rozmawiali, tak po prostu'
          > Prosto, jasno, konkretnie, bez zbędnych emocji.


          no Twoij sie poplakal i powiedzial co nie tak po twoich placzach i krzykach wiec
          czemu jej sugerujesz cos innego..

          a klopoty to oni maja, "kocham cie ale..." ich nie zwiastuje, dawno tam sa
          • ditchdoc Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 08:53
            ditchdoc napisał:


            >
            > no Twoij sie poplakal i powiedzial co nie tak po twoich placzach i krzykach wie
            > c
            > czemu jej sugerujesz cos innego..
            >
            > a klopoty to oni maja, "kocham cie ale..." ich nie zwiastuje,
            > dawno tam sa


            co nie oznacza ze autorka nie powinna brac pod uwage tego co mowia kobiety jak
            np. m00ncloth
            • m00nlight Czemu wciąż przekręcasz moj nick, hę? :P 24.08.10, 10:11

              No.

              Live and let die
              • ditchdoc Re: Czemu wciąż przekręcasz moj nick, hę? :P 24.08.10, 10:27
                m00nlight napisała:

                >
                > No.
                >
                > Live and let die

                dobre pytanie...

                hmm, ciekawe
          • m00nlight Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 10:10

            No wlasnie o tym mowie, ja swojego przycisnęłam znienacka, bez
            zapowiedzi 'poważnych rozmów' i to w dodatku w momencie objawienia
            się problemu, 'na gorąco'- tak wyszlo samo z siebie, naturalnie, nie
            dalo czasu ani możliwości na wykręty czy wymyslanie kolejnych
            wymowek.

            Szkoda że do faceta nikt nie dodaje instrukcji obsługi- ja swojego
            znam juz na tyle że mniej więcej wiem jak z nim postępowac- ale wiem
            też że moj jest dosc 'niestandardowy' i moje rozwiązania
            niekoniecznie się sprawdzą w innych przypadkach...
    • songo3000 Re: "Zaatakować" pierwsza? 23.08.10, 21:01
      Może na początek podaj więcej danych o związku w bardziej całościowym ujęciu. Mam wrażenie, być może mylne, że tu generalnie źle się dzieje i to od dawna. Jeżeli tak właśnie jest 'wylecenie' ni z gruszki ni z pietruszki "bo ja to chcę od jutra naprawić nasz związek" wzbudzi tylko śmiech.

      Tak czy siak napisz coś więcej. I w odpowiedziach forumowiczów staraj skupić się na faktach a nie demagogiach w temacie naszych fobii, hehe.
    • aneta-skarpeta Re: "Zaatakować" pierwsza? 23.08.10, 21:23
      a dlaczego nie porozmawiacie?
      pojdzice na spacer, wyjdzcie na balkon z piwkiem i pogadajcie tak o
      dupe maryni i w to wplec temat "czy jestes szczesliwy? co cchialbys
      zmienic, co zrobic"..bez ataków, wyczekiwania, tak jak dobrzy
      przyjaciele

      mozesz sama tez mu powiedziec w trakcie takiej luznej rozmowy, ze
      cieszysz sie, że jestescie razem, ze chcialabys zebyscie mieli
      wiecej czasu dla siebie..powspominac gorące chwile sprzed lat, cos
      zabawnego..w takiej atmosferze moze łatwiej bedzie wydusic z niego
      co mu w duszy gra
    • m00nlight Re: "Zaatakować" pierwsza? 23.08.10, 21:30

      Faceci zwykle stronią od 'poważnych rozmów o nas'. Dlatego cięko
      takiego 'przycisnąć', co nie oznacza, że nie trzeba, zwłaszcza kiedy
      w związku zaczyna dziać się źle, i coraz gorzej.

      Może nie tyle nie zależy mu, o ile po prostu nie potrafi/ nie chce
      rozmawiać na ten temat, dla facetow najprostsze co można zrobić w
      takiej sytuacji to UNIK. Będzie więc Cię zbywał półsłówkami,
      bagatelizowal, że wymyślasz problemy, robisz z igły widły itd.

      Widzę że zwalasz 'winę' na siebie. Nie rozumiem dlaczego, skoro było
      mu źle, albo 'niedostatecznie dobrze' czemu nie miał jaj żeby to
      jasno zakomunikować?

      Teraz tylko wskrzeszenie zdrowej komunikacji może wam pomóc- inaczej
      każde będzie izolować się w światku własnych emocji, oddalając od
      drugiego, można ożywić płomień, kiedy żar jeszcze nie zgasł, ale z
      zimnym popiołem niewiele da się zrobić.

      Dlatego trzeba działać, i to od zaraz.

      Nie atakuj go wstępami w stylu 'musimy porozmawiac'- zwykle takie
      obwieszczenie sprawia że facet nastawia się defensywnie, i niewiele
      z niego wyciśniesz. 'Zaatakuj' go znienacka, przechodząc od razu do
      sedna sprawy, bez owijania. Zadbaj tylko o odpowiedni moment- sami,
      bez dzieci i osob postronnych, może być np w samochodzie. Po prostu,
      ni stąd ni zowąd powiedz o co Ci chodzi, że jest tak i tak, a
      chcialaby żeby bylo tak i tak i jak on to widzi, nie odpuszczaj, nie
      zadowalaj się byle czym, jak będzie się wykręcał konsekwentnie
      oczekuj odpowiedzi, daj mu do zrozumienia, że to realny problem
      wymagający rozwiązania. Nie gderaj, nie becz, odnieś się do
      konkretów. Możesz sobie robić plan rozmowy, i potem realizowac punkt
      po punkcie. Z facetami tak trzeba- jasne komunikaty to postawa.

      Ja wprowadzilam to u siebie i u mnie dziala, w obie strony.
      Najtrudniej jest zacząć a pozniej to już idzie :)

      trzymam kciuki!
    • ore.ona Re: "Zaatakować" pierwsza? 23.08.10, 23:13
      >Ponieważ od dawien dawna nie byłam z mężem naprawdę blisko,
      >Może już mu się nie podobam, znudziłam się?
      Skąd mam wiedzieć, że mnie kocha?<
      To „od dawien dawna” uff- cięzka sprawa.
      „Skąd mam wiedzieć że…”
      Powiem Ci co ja bym zrobiła./bez atakowania/
      Zastanowiłabym się jak wyglądałam wtedy gdy bardzo mnie pragnął/
      fryzura, włosy, kolor, sposób ubierania, zachowania i wdrożyłabym to
      znów sprawdzając efekt./ u mnie działało-mąż nie lubi zmian-/długie
      włosy na krótkie itp./
      Jeśli Twój lubi coś nowego zaskoczyłabym go nowym seksownym image/w
      życiu codziennym/, i wtedy wiedziałabym czy ja jeszcze działam na
      niego, czy przechodzi obok mnie obojętnie. Jeśli efekt byłby
      pozytywny, to następna byłaby konkretna, ale seksowna rozmowa. Po
      jakimś czasie wiedziałabym czy nasz związek ma szansę na
      kontynuację, czy spisany jest na straty/powrót do punktu wyjścia/.

      • zimnasuka30 Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 09:00
        Ore.ona, na samym początku on nie miał szans mnie zapragnąć :-(
        Wszelka inicjatywa była po mojej stronie. Seks kilka razy dziennie, w różnych
        pozycjach, miejscach. Nigdy nie miałam dość. Może miał nadzieję, że tak będzie
        zawsze.
        Jeśli chodzi o wygląd - teraz jest zdecydowanie lepiej. 10 lat temu byłam
        zahukaną, nieśmiałą "szarą myszką". Miałam parę kilo więcej. Ubierałam się w
        workowate dresy i dżinsy. Garbiłam (ukrywałam piersi). Byłam szalenie
        zakompleksionym stworzeniem.
        Teraz jest lepiej. Uprawiam sport (kiedyś siłka, teraz bieganie i basen). Jestem
        zadbana (może nie solar i tipsy), ubraniami podkreślam figurę, czuję się kobieca
        i atrakcyjna. Zdobywając dobrą pracę uwierzyłam w siebie (kilka lat zarabiałam
        niemal trzy razy więcej niż mąż).
        Znajomi, nie widzący mnie od dłuższego czasu, nie poznawali mnie. Byli
        zachwyceni odmianą. Ja też uważam, że jest ok i wyglądem (czy zapachem) nie
        odstraszam.
        Macie rację, że u nas na wielu płaszczyznach i od dłuższego czasu nie jest
        dobrze. Zabrakło zaangażowania.
        Funkcjonujemy na zasadzie firmy pt. dom. Obok siebie. Rozmawiamy (które dziecko
        ile zjadło, któremu i kiedy podać jakie leki). Już nie ma nas.
        Kiedyś awanturowałam się o pomoc w domu. Jakąkolwiek. Przy porządkach lub
        dzieciach. Oboje pracowaliśmy. Powiedział, że od tego to on ma żonę. Bo on jest
        od "męskich" spraw (typu wbicie gwoździa czy wymiana uszczelki). Kiedyś w akcie
        desperacji i ja przestałam sprzątać. Dom zarósł kurzem i brudem. Poddałam się.

        Jest też kilka bardzo niefajnych rzeczy np. przemoc.
        Zapisałam się na terapię. Muszę na to spojrzeć z boku. Bo jak na razie obwiniam
        się o wszystko (fatalna żona, matka, kobieta).
        Chciałabym potem zapisać Nas na terapię małżeńską. Potem, jak już nie będę ofiarą.
        Pozdrawiam
        • m00nlight Nowy obraz się wyłania/ WAŻNE!!! 24.08.10, 10:25

          Piszesz że kiedys bylas zakompleksioną szarą myszką, a pozniej
          generalnie Ci się poprawilo. Lepiej wyglądasz, masz lepszą prace,
          dobrze zarabiasz, wymagalas od męża równego pzialu obowiązków.

          I moim zdaniem TU właśnie jest problem.

          Może oczekiwania Twojego M od małżeństwa byly zupelnie inne niż
          Twoje, może on chce tradycyjnego modelu rodziny, bo tak zostal
          wychowany?

          Widac to po jego wypowiedziach, że dla facetów są MĘSKIE obowiązki.

          Zarabiając dużo więcej niż on, usiłując wtłoczyc go w robienie
          czegoś 'niegodnego prawdziwego faceta'- WYKASTROWAŁAŚ GO.

          Nastając na sex- pokazałaś agresywną, 'męską' postawę, zajęłaś JEGO
          rolę w małżeństwie.

          Myślę, że to strąciło go z pozycji samca alfa, dlatego się wycofał.
          Onieśmielasz go, odbierasz pewność siebie, poczucie 'męskości'- stąd
          przemoc. Facet boi się własnej słabości więc ucieka się do agresji,
          żeby pokazać, kto tu rządzi!

          Dla mnie to klasyczna walka o władzę w związku- jemu po prostu nie
          podoba się, że jesteś silną, zaradną, pewną siebie kobietą, ktora
          poradzi sobie lepiej od niego, więc tak naprawde z jego punktu
          widzenia wcale go nie potrzebuje...

          Moim zdaniem TU właśnie leży podstawowy problem.

          Ciężko Ci będzie z nim o tym porozmawiać, dla niego to wstydliwy
          temat,przyznać że stoi niżej w hierarchii... Co więcej, on raczej
          nie zaakceptuje takiego stanu rzeczy, nie tak został wychowany.
          Jeśli naprawde chcesz ratować małżeństwo jedyne rozwiązanie jakie
          widzę to... oddać mu troche pola, okazać słabość, niech poczuje
          się 'facetem z jajami', niech poczuje, że jest potrzebny. Niestety.
          Niektórych facetow pociągają i fascynują silne kobiety. Innych-
          onieśmielają. Zwłaszcza tych słabych, co ciągle muszą sobie
          udowadniać swoją 'męskość'.

          No cóż, wygląda na to że problem leży dużo głębiej niż myślałam.

          Droga Autorko, przede wszystkim nie możesz siebie obwiniać. Nic z
          tego co się dzieje nie jest Twoją winą, nie jesteś ani złą żoną, ani
          złą matką, po prostu macie z mężem rozbieżne oczekiwania i
          wyobrażenia podziału ról w rodzinie... to da się pogodzić, da się
          wypracować kompromis, nic straconego.

          A terapię, polecam, jak najbardziej. Pozdrawiam :)
          • ditchdoc Re: Nowy obraz się wyłania/ WAŻNE!!! 24.08.10, 10:30
            no faktycznie po tym poscie calosc inaczej troche wyglada

            pozno wspomnialas jaki to sukces odnioslas i jak sie zmienilas. Calosci raczej
            nie wierze, 3x wiecej to robisz dobrze ponad 10k netto. Faktycznie spory obrot
            spraw z "szarej myszki" jak na kilka latek ;)

            troche ubarwiasz zeby uslyszec od pan tego forum to co chcesz uslyszec
            • songo3000 Re: Nowy obraz się wyłania/ WAŻNE!!! 24.08.10, 12:06
              Nie no, bez jaj 10k to na chwilę obecną żadne pieniądze. Nie widzę powodu, dla którego babeczka z głową na karku (dodatkowo mająca kilka latek na zainwestowanie w siebie w odpowiednim kierunku) nie miała by ich zgarnąć.
              • ditchdoc Re: Nowy obraz się wyłania/ WAŻNE!!! 24.08.10, 13:13
                songo3000 napisał:

                > Nie no, bez jaj 10k to na chwilę obecną żadne pieniądze. Nie widzę powodu, dla
                > którego babeczka z głową na karku (dodatkowo mająca kilka latek na zainwestowan
                > ie w siebie w odpowiednim kierunku) nie miała by ich zgarnąć.
                >

                tez nie widze

                napisalem "dobrze ponad" i zalozylem ze maz zarabia conajmniej warszawska srednia

                z "Szarej myszki" jak samad sie nazwala jakos nazbyt znaczna ta przemiana, od
                pierwszego posta do tego. Imo chce uzyskac "pewna" odpowiedz, ona cud on chuj
                (3x mniej od kobiety zarabiac!?). Stad mysle ze ten cud odmiany jaki sie na niej
                dokonal to sciema, tudziez bardzo mocno koloryzowana rzeczywistosc, ale to bardzo.

                Tylko imo, takie przeczucie.
          • zimnasuka30 Re: Nowy obraz się wyłania/ WAŻNE!!! 24.08.10, 14:24
            m00nlight, starałam się być dobrą żoną. Naprawdę się starałam.
            Tylko mam takie wrażenie, że ja się staram, daję coś od siebie, a jemu nie
            zależy. Jest i powinnam być mu za to wdzięczna. Czuję się przytłoczona swoimi
            "obowiązkami". Mamy chore dziecko. Trzeba z nim pracować. To mozolna, codzienna
            rehabilitacja w domu, a raz w tyg. terapia w ośrodku. Zaprowadzam dzieci na
            zajęcia dodatkowe, poza przedszkolne. Cieszę się, że mają pasję. M miał
            pretensje, że je zapisałam. Bo trzeba je wozić. Zrobiłam prawko. Woziłam.
            Codziennie dobry obiad, codziennie myte podłogi i ogólne sprzątanie, 2 razy w
            tygodniu generalne porządki, raz w tygodniu mycie okien (praktycznie wszystko w
            nocy jak maluchy już spały). Zawsze cieszyłam się, że mąż wraca z pracy i
            będziemy mogli spędzić ze sobą trochę czasu. Poprzytulać, porozmawiać. Tylko, że
            on wolał ciszę i spokój. Swój komputer. Gry. Sport......z kolegami. Dzieci
            hałasujące w zabawie denerwują go. Coraz bardziej. Mamy mądre, cudowne, radosne
            dzieciaczki. Są całym moim światem. A wczoraj M zaproponował mi, żebym jechała
            "na zarobek" za granicę. Bo jest ciężko (fakt), bo nie będziemy mieli z czego
            żyć (mamy spory kredyt mieszkaniowy).
            Nie rozumie, że dzieci są dla mnie najważniejsze i nie zostawię ich. Nie chcę
            zostawiać ich z NIM :-(
            Szkoda, że nie mam mamy czy cioci, która mogłaby mi pomóc w opiece nad
            maluszkami :-/ Wtedy ja na spokojnie zajęłabym się zarabianiem.
            Gdzie popełniłam błąd?????
            Ech, głupia baba ze mnie i tyle :-(
            • m00nlight Re: Nowy obraz się wyłania/ WAŻNE!!! 24.08.10, 15:36

              Ano głupia bo chłop nie doc że na Tobie jedzie to jeszcze ma
              pretensje że jest nieudacznikiem. I ma pretensje do CIEBIE nie
              wiedziec czemu.

              Odpal mu, żeby sam jechal 'na zarodek' skoro taki 'mondry'.

              Fakt, że macie dziecko ze 'specyficznymi potrzebami' dodatkowo
              faceta dołuje. To okrutne, ale faceci nie chcą chorych dzieci tylko
              zdrowe... Dla faceta chore dziecko to coś co wg niego odbiera mu
              męskość bo 'nie potrafił spłodzić zdrowego potomka'. To straszne,
              ale to atawizm. Dlatego tak często faceci porzucają rodziny, gdy
              dziecko lub żona zachoruje. Twój sie jeszcze fizycznie nie
              ewakuował, ale mentalnie i emocjonalnie już dawno.

              Widać, że nie angażuje się w dom, w dieci, a Ty dwoisz się i troisz,
              on ma to w dupie. Kobieto! Zarobisz się a sama nie dasz rady! Nie
              można brać na siebie wszystkich obowiązków, i zarobkowych, i
              domowych, zdrowie sobie zrujnujesz.... Wyluzuj troche, w domu nie
              musi błyszczeć, z podłogi nie trzeba jeść, a mąż nie musi jesc
              codzien 2daniowego obiadu bo i tak tego nie doceni!!! Odpuść sobie
              troche, weź dzieci na urlop czy na wieś. I chłopa za jaja weź, niech
              będzie z niego jakiś pożytek! A nuż akurat gdy poczuje że jest do
              czegoś potrzebny coś się w nim ruszy? Teraz odpuscil bo wie że
              wszystko zrobisz za niego, wjedź mu trochę na ambicję, oczekuj od
              niego tak jak się oczekuje od faceta. Być moze toże nigdy nie
              oczekiwałaś wykształciło w nim taką postawę- czuje się niemęski i
              bezużyteczny, więc nie widzi potrzeby wypełniania jakichkolwiek
              obowiązków. Powiedz mu ze bez niego nie dasz rady, niech Cię wesprze
              do jasnej cholery. Wesprze albo spierdala :P Sorki ale tak to
              wygląda, bo jak na ten moment to ja widzę że fakt jego istnienitylko
              Ci doklada zmartwien i problemów zamiast częśc z nich ująć. Może
              lepiej by Ci było bez niego?
              • zimnasuka30 Re: Nowy obraz się wyłania/ WAŻNE!!! 24.08.10, 16:22
                Zacznę od zmiany siebie. Idealna nie jestem. Wiadomo.
                Tak cholernie się starałam, chciałam być najlepszą żoną (i zwyczajnie,
                przyjaciółką) dla męża.
                Chyba trochę przesadziłam.
                Starałam się ZBYTNIO.
                Myślę, że mojemu M. też jest ciężko. Pracuje, ma stresa, że zarabia mało (a to
                podobno ważne dla mężczyzny). Ale ma mnie. Powinniśmy razem przez to przejść.
                Właściwie, to nie powinnam pisać tak osobistych spraw na forum. To był akt
                rozpaczy. Przepraszam.
                Pochwalę się jeszcze tylko, że:
                Uwaga! Uwaga, dzisiaj zapisałam się na psychoterapię. Nie wierzę, że to zrobiłam! :)
                Wprawdzie są wielomiesięczne kolejki, ale to krok do normalności i do
                zrozumienia siebie. Może krok do lepszego życia......
                Na pewno muszę się uniezależnić finansowo i zrobić wszystko, żeby moja
                "działalność gospodarcza" odniosła sukces. Nie chcę przez całe życie pracować za
                1317 zł/brutto i drżeć czy jestem wystarczająco dobra, czy nie zatrudnią innej,
                młodszej, ładniejszej. Nie chcę być poniżana, jak szef ma gorszy dzień.
                Poza rehabilitacją i moimi Skarbkami własna firma to mój priorytet.

                A co będzie z nami (ze mną i z mężem)? Nie wiem.
                Zadecyduję po terapii. Chciałabym aby był ze mną. Żeby był częścią mojego życia.
                Ale nie pozwolę już nigdy uderzyć dziecka. Ani mnie. Nie będę z nim "za wszelką
                cenę" i "na siłę".
                On podejmie decyzję.
                Dziękuję Wam za cierpliwość i wyrozumiałość. I za trochę inne, świeże
                spojrzenie. :) Bardzo Wam dziękuję
                • sisi_kecz tylko terapia nadzieją 24.08.10, 20:12
                  Jesteś w samym oku cyklonu o nazwie: bycie ofiarą przemocy.

                  Czytając ten fragment, widzę jak się plączesz w totalnej bezsilności
                  i uzależnienia od przemocowca:
                  Zadecyduję po terapii. Chciałabym aby był ze mną. Żeby był częścią
                  mojego życia.
                  Ale nie pozwolę już nigdy uderzyć dziecka. Ani mnie. Nie będę z
                  nim "za wszelką
                  cenę" i "na siłę".
                  On podejmie decyzję.'

                  widzisz to też?
                  niby coś zadecydujesz, ale w końcu: on podejmie decyzję.
                  Miotasz się i czekasz na jego cudowna odmianę.

                  A ta odmiana, jak wiemy z całej dostępnej literatury tematu przemocy
                  domowej- nigdy nie nadejdzie.

                  Słusznie napisała Ci jedna z przedmówczyń: ratuj dzieci przed
                  recydywą pokoleniową- niech chociaż one tej przemocy nie zassają w
                  swój system emocjonalno- behawioralny.

                  powodzenia dla Ciebie!!!
                • ore.ona Re: Nowy obraz się wyłania/ WAŻNE!!! 24.08.10, 21:29
                  Zimna, dobrze że o tym napisałaś. Potrząśnie Tobą, obudzisz się.
                  Zobacz jakie są reakcje ludzi na forum.. Dzwoń na terapię, kolejki
                  może są, ale czasem ktoś może zrezygnować. Zrozum, gdyby lał tak
                  twoją dorosłą córkę /przypuśćmy że to ona jest jego żoną/ tak jak
                  leje Ciebie, też byś jej mówiła- jaki on dobry, kochany i biedny-
                  tkwij w tym związku córeczko/??/
        • ore.ona Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 10:49
          Tak przypuszczałam że coś niedobrego musiało się wydarzyć skoro tak
          ostygłaś..
          Nie pisałaś czy przemoc była wynikiem Twojej prowokacji/duży
          temperament i brak ujścia dla energii seksualnej oraz brak
          zrozumienia u partnera/ czy też była wynikiem jego próby
          zdominowania Ciebie/pomoc " Przy porządkach lub dzieciach. Oboje
          pracowaliśmy. Powiedział, że od tego to on ma żonę"/. Tak czy siak –
          przemoc.. i prawdopodobnie jego ogromny problem. Powinien /chcieć/
          iść na terapię. Jeśli to zrobi jest szansa, jeśli nie- zmykaj.
          Jesteś nową, atrakcyjną kobietą, podświadomie go nie chcesz,
          założyłaś na siebie blokadę emocjonalną i nie wiem czy ona puści..
          Ekspertem nie jestem, więc nie sugeruj się moim zdaniem na ten temat.
          Ja osobiście dopuszczam tylko „przemoc kontrolowaną” czyli
          elementy „przemocy” które można włączyć do łóżkowych zabaw i które
          odwołują się do samczych instynktów:). Nie wiem czy to dobra metoda,
          ale wydaje mi się że o ile nie zakłóca normalnych-dziennych relacji,
          a pomaga w urozmaicaniu/długi związek-zaufanie/ to się sprawdza a o
          to chodzi.
          Idź najpierw na terapię, koniecznie, a potem zastanowisz się czy
          chcesz być z nim i przede wszystkim kochać się z nim. Co z tego że
          przystojny, uroda nie stanowi o wartości człowieka. IMO, najbardziej
          działa na nas coś co jest energetycznym przekazem, połączeniem
          intelektu, instynktu i emocjonalnego podobieństwa. /napisała to
          kobieta:)/
          Trzymaj się zimna i myśl o sobie- czego ty chcesz i co jest dobre
          dla Ciebie, bo czas płynie..
          • zimnasuka30 Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 13:56
            Rozmawialiśmy wczoraj. Niestety, stwierdził, że to, że dostaję to moja wina.
            Muszę się zmienić, to nie będzie mnie bił. :-( Mam być posłuszna :-( Nie takiej
            odpowiedzi oczekiwałam.
            Kocham go, jest cudowny, czuły, słodki. Przystojny. Jest dobrym ojcem. Tylko
            czasem wpada w szał. :-( Szkoda mi go, dużo dostawał w dzieciństwie, jego tata
            był alkoholikiem i bił mamę na oczach dzieci. Tylko, że M jest dorosły i
            powinien odpowiadać za siebie. Przepracować problem z przeszłości.
            Też pochodzę z rodziny z problemami, patologicznej. Ale to nie usprawiedliwia
            przemocy. Ja nie uderzyłam dziecka - on tak :-(
            Kiedyś uważałam, że mężczyźni nie biją kobiet jeśli są "honorowi". Nigdy.
            Tymczasem we własnym domu nie czuję się dobrze - bezpiecznie. Nigdy nie wiem
            czym go sprowokuję. Ostatnim razem dostałam za bzdurę! Bo to naprawdę nie był
            powód. Wkurzyłam się! Coś we mnie pękło. Nie miałam szans, ale broniłam się.
            Walczyłam. Był wściekły. Pół godziny potem pokłócił się (bez powodu, a
            dokładniej to mój m. popełnił błąd) z innym mężczyzną. Tamten chciał go bić.
            Przerażona dzwoniłam po policję, a mój m........zostawił mnie z dziećmi i
            uciekł. Nosz, zwiał jak ostatni tchórz! Byłam w szoku.
            Wątpię, czy on kiedykolwiek walczył z równym sobie.
            Stłuc kobietę nie ważącą 50 kg potrafi. Walka z mężczyzną (szczupłym, nie
            pakerem) go przerosła. A ja jeszcze chciałam go bronić.
            Małe sprostowanie - padają tu kwoty rzędu 10 000 zł.
            Niestety, mieszkamy w małym miasteczku przy wschodniej granicy i mamy tylko
            maturę. Oboje. M ma umowę na stałe i zarabia ok. 1200 zł (netto), a ja będę
            zakładać własną działalność gospodarczą.
            Trzymajcie kciuki, żeby się udało.
            • menk.a Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 14:04
              Uszczypnij się i obudź. Za dużo fantazjujesz.
              Ponoć podaje się tak dużo szczegółów, by uwiarygodnić swoją historię. Następnym
              razem będzie lepiej.;)
            • ore.ona Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 14:44
              Czytałam wcześniej mOOnlight i zastanowiło mnie jedno co
              zaobserwowałam u swojego jeszczemęża: „Myślę, że to strąciło go z
              pozycji samca alfa, dlatego się wycofał.
              Onieśmielasz go, odbierasz pewność siebie, poczucie 'męskości'- stąd
              przemoc. Facet boi się własnej słabości więc ucieka się do agresji,
              żeby pokazać, kto tu rządzi!” U niego wystąpiła wcześniej
              manipulacja seksem(chcę albo nie, nie chcę ) co sprawiło że zaczęłam
              mu się przyglądać uważniej. Usłyszałam –nie przyglądaj mi się! Potem
              były kłótnie- odebrał je chyba jako wyzwolenie się moje spod jego
              uroku. Doszła agresja słowna mniejszego kalibru-jesteś beznadziejna,
              żałosna! Ja używam konkretnych argumentów, a on wyzywa mnie! Pytałam
              co się z tobą dzieje?? Usłyszałam to co Ty: BĄDŹ POSŁUSZNA A BĘDZIE
              DOBRZE/!!/ Qrde chyba są podobni!. Gdyby mnie uderzył- oddałabym na
              100%. Nie zastanawiałabym się że dwa razy większy. I jeszcze jedno –
              on też był bity jako dziecko, tylko ma ze sobą dużo więcej
              problemów, ale doskonale się kontroluje.
              Źle, wiej.. daleko, do centralnej Polski, tam znajdziesz pracę. Nie
              zastanawiaj się, to tylko sentyment.. Własna działalność to ryzyko,
              lepiej pewna praca, płatne do Twojej ręki każdego miesiąca. I
              alimenty, o tym pomyśl szybko. Ja nie brnęłaby dalej w ten związek.
              Szkoda dzieciaków- mogę być potem przemocowcami-pomyśl o tym. I
              terapia- dla Ciebie. Trzymaj się!
            • m00nlight No i mialam rację :P 24.08.10, 15:42

              Wiej kobieto.

              Nie pozwól się bić, ani upokarzać, on się nie zmieni.

              Silni faceci nie biją kobiet, tylko słabi. Bo słaby czuje
              się 'mocny' tylko z przeciwnikiem słabszym od siebie...

              On nie odda kontroli.
            • songo3000 Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 17:38
              Kobieto, chodu i to przy najbliższej okazji... Tu nie ma o czym dywagować ani tematu jak rozwijać.

              Aha, pomysł z mojej praktyki jest jeszcze taki: jak przy najbliższej okazji sama mu wpierdolisz, że z domu przez tydzień nie wyjdzie to już NIGDY Cię palcem nie tknie.
            • rumpa Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 20:35
              ocham go, jest cudowny, czuły, słodki. Przystojny. Jest dobrym ojcem.
              Tylko
              > czasem wpada w szał.

              jesteś cięzko chora :(((
              jedyny plus to ta psychoterapia

              a pan to absolutne okrągłe zero, mam nadzieję że to zrozumiesz i
              wykopiesz go na ulicę tak jak stoi

              dobry ojciec , ja pierdzielę, zwiewa i zostawia dzieci, ma pretensje
              o rehabilitację, tłucze matkę?
              no żesz sorry kurwa jego mać, weź i baranka o ścianę!!!aż tak jesteś
              uszkodzona?
              i co z tego że sama nie uderzyłaś dziecka, jak pozwlasz na takie
              zachowania we własnym domu? Matka, ojciec mają chronić dzieci, jeśli
              trzeba, przed współmałżonkiem i drugim rodzicem. Ty tego nie robisz.

              zkoda mi go, dużo dostawał w dzieciństwie, jego tata
              > był alkoholikiem i bił mamę na oczach dzieci.

              no i masz to samo. Kalka. A masz synka?
              Jaka szkoda że jemu najwyraźniej nie żal ani ciebie ani dzieci.

              a propos,de Gaulle miał chorą, upośledzoną córkę i bardzo ją kochał
              • niezapominajka333 Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 22:43
                • niezapominajka333 Re: "Zaatakować" pierwsza? 24.08.10, 23:25
                  Wysłałam poprzedni post zanim go napisałam i w ten sposób pobiłam
                  rekord lakoniczności na tym forum :)

                  Zimnasuko, jakoś mało spójne jest to, co piszesz.

                  Cudowny, ciepły, wspaniały facet, który kocha swoje dzieci nad
                  życie, ale który woli swój komputer, sport z kolegami, który nie
                  pomaga przy dzieciach, denerwuje go jak się bawią i w dodatku je
                  bije.
                  Czuły, słodki, wspaniały mąż, który nie powiedział że cię kocha,
                  który nie potrzebuje bliskości?


                  "...Rozmawialiśmy wczoraj. Niestety, stwierdził, że to, że dostaję
                  to moja wina.
                  Muszę się zmienić, to nie będzie mnie bił..."
                  Powiedział to czuły, słodki, cudowny mąż nie w ataku szału.

                  Załóżmy, że nie jesteś trollem, chociaż przez skórę czuję, że tak
                  jest.
                  Wiesz, ja rozumiem porządek, ale po kiego licha robić 2x w
                  tygodniu generalne sprzątanie, a raz w tygodniu mycie okien.
                  I to sprzątanie w nocy, jak dzieci już spały.
                  Zafiksowałaś się na dzieciach i domu, a twój mąż poczuł się totalnie
                  odsunięty. Nie byłaś za dobrą żoną, tylko narzuciłaś zbyt wysokoie
                  standardy porządku i organizacji domowego życia, a wszystko to
                  mogłaś spokojnie podzielić na pół, bo na tym cierpiał wasz związek.



                  • rumpa Re: "Zaatakować" pierwsza? 25.08.10, 00:01
                    akurat w Holandii wielokrotnie widziałam myte co tydzień okna :)))
                    ja swoje myję dwa razy do roku , nota bene, ale nie mieszkam przy
                    ulicy.
                    Tak czy inaczej związek na niczym nie cierpiał bo z takim panem
                    związku nie ma. Aczkolwiek zgadzam się że porządki w tym stopniu to
                    paranoja, typowe dla skrzywdzonych osób które chcą zasłużyć na
                    miłość. dziwnym trafem kończy się to przeważnie właśnie tak.
                    Wielki plus dla dziewczyny że idzie na terapię.
                    Mam nadzieję że da sobie spokój z tymi oknami a pana z nalezytą
                    atencją umieści tam gdzie jego miejsce, znaczy na śmietniku.
                    • arronia Re: "Zaatakować" pierwsza? 25.08.10, 00:25
                      > Aczkolwiek zgadzam się że porządki w tym stopniu to
                      > paranoja, typowe dla skrzywdzonych osób które chcą zasłużyć na
                      > miłość.

                      Tudzież rozładować napięcie. Bez konfrontowania się z jego źródłem.
                      Unikologia stosowana.

                      Jeśli ja, osoba generalnie wyluzowana na punkcie schludności domu,
                      zaczynam za często zajmować się kurzem czy innymi duperelami
                      porządkowymi, do dla mnie jasny znak: złap dystans i zajmij się tym,
                      co ważne. Sprawdza się.
                      • zimnasuka30 Widzę, że już mnie osądziliście.... 25.08.10, 14:48
                        ....i wydaliście werdykt.
                        Nie widzę powodu dla którego miałabym się tłumaczyć. Jeżeli chcieliście mi
                        dokopać, to brawo - udało wam się.
                        Sprawiliście mi przykrość.
                        Mam nauczkę. Nigdy nie pisz osobistych spraw w sieci.
                        Nie będę tu zaglądać.
                        Możecie sobie pisać do upojenia.
                        Myślałam, że na forum gazety znajdę wsparcie, jak widać myliłam się.
                        Dziękuję Dziewczynom (niektórym) i Chłopakowi.
                        Pozdrowienia dla wszystkich :)

                        P.S.
                        Chciałabym, żeby to, co tu pisałam było kłamstwem lub trollowaniem. :(
                        Pa
                        • rumpa Re: Widzę, że już mnie osądziliście.... 25.08.10, 15:37
                          wiesz, cholera mnie wzięła
                          przykrość ci sprawiliśmy?
                          bo masz cudnego męzulka i mały problem z seksem?
                          a my ci piszemy, że masz cholerne problemy i nawalasz na wszystkich
                          frontach?
                          biedactwo!!!
                          weź się otrząśnij laska, bo pisanie o przykrości od nas gdy twój
                          słodki i przystojny mąż nawala cię na zimno, to jest kpina do
                          kwadratu!!!
                          Werdykt? jaki werdykt?
                          para zaburzonych maksymalnie ludzi z chorych zaburzonych domów - to
                          jest ten obraźliwy werdykt? i powtarzacie to w nastepnym pokoleniu.

                          Jasne, nie zaglądaj, kiś się w swoim bagienku, w którym tkwisz już
                          tak długo że nie czujesz nawet smrodu, bo się przyzwyczaiłaś. Teraz
                          my nieco zamieszaliśmy, nowa poracja sie wzbiła i przebiła smorodek i
                          cięzkie oburzenie - dlaczego mieszamy? Było tak dobrze!
                          • sisi_kecz Re: Widzę, że już mnie osądziliście.... 25.08.10, 17:37

                            biedactwo!!!
                            > weź się otrząśnij laska'

                            wiesz, mnie też cholera wzięła, bo kto to mówi?
                            z tego, co jest dostępne jako info na forum to miałaś depresję, masz
                            hashi, aspergera...
                            czy siedząc w ciemnej d.pie deprechy pomagały Ci porady: weź się
                            laska w garść?

                            chyba zapomniał wół jak cielęciem był, a piszę to dlatego, że to już
                            z trzeci wątek gdzie naprawdę atakujesz te zahukane dziewczyny,
                            które przychodzą na forum z problemem, chyba to jakaś forma
                            samorozfrustrowania, a jeśli sie mylę, to wytłumacz mi, po co Ci ta
                            obcesowa forma polemiki.

                            duze pozdro!!!
                        • ore.ona Re: Widzę, że już mnie osądziliście.... 25.08.10, 16:08
                          Zimna, a ja uważam że jesteś fajna babeczka, tylko źle że nie
                          troszczysz się o siebie i wypierasz ze świadomości to co złego
                          dzieje się w Waszym domu. Kochasz go, a on jest do
                          kitu.../zobaczyłaś coś z naszej perspektywy, a nie jesteś gotowa
                          zmierzyć się z tym/.Psychoterapia otworzy Ci oczy. Uzależniłaś się.
                          Pozdrawiam ciepło. Dbaj o dzieci.
                        • sisi_kecz Re: Widzę, że już mnie osądziliście.... 25.08.10, 17:22
                          zimna,

                          jeżeli odebrałaś moje uwagi jako zbędne krytykanctwo, to przepraszam.
                          To była tylko moja opinia- a na taką sie zawsze wystawiasz jeśli
                          wpisujesz swój wątek.

                          mnie bardzo cieszy, że pójdziesz na terapie i jeśli mogę, to
                          proponowałabym, abyś wróciła do odpowiadania tutaj w trakcie lub już
                          po terapii.
                          bo nie oszukujmy się- gie o Tobie i Twojej rodzinie wiemy, gie wiemy
                          o profesjonalnej terapii osoby w Twoim połozeniu i wszystko jedno
                          czy wypowiedzi są głaszczące, czy krytyczne- gie pomożemy.

                          a kiedy złapiesz dystans i uniezależnisz swoje spojrzenie od osoby
                          małżonka, to wszystko co napiszesz, pomoże innym w podobnej sytuacji.

                          duze pozdro!!!
                        • m00nlight Re: Widzę, że już mnie osądziliście.... 25.08.10, 21:03

                          Mysle że ta terapia to najlepsze co możesz zrobic.

                          Jak typowa ofiara przemocy wciąż masz tendencję do wybielania męża,
                          usprawiedliwiania go, brania winy na siebie...

                          To oczywiście błąd, ale dopoki ie otworzysz oczu nie pojmiesz tego.

                          Mam nadzieję że wyrwiesz się z tego jak najprędzej, i że nie skończy
                          się tak że w końcu pier*lniesz mu raz a dobrze popielniczką i Cię
                          zamkną do paki :/

                          Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie sprawy- tzn pozbycie się
                          Agresora poki na to czas. Pozdrawiam :*
                          • ore.ona Re: Widzę, że już mnie osądziliście.... 25.08.10, 21:39
                            >i że nie skończy
                            się tak że w końcu pier*lniesz mu raz a dobrze popielniczką i Cię
                            zamkną do paki :/<

                            qrde, też o tym pomyślałam, bo napisała że w końcu postawiła się-
                            poszła w przemoc.
                            Przemoc w jego wydaniu może pójść dalej, a jej reakcja może wymknąć
                            się jej spod kontroli.
                            W efekcie tego autorka zdobędzie pewność że JEST WINNA, a o to jej
                            chyba /nieświadomie/chodzi. Spotka ją KARA-/niezrównoważona matka-
                            np. straci prawa do opieki nad dziećmi, lub więzienie../ Kara ją
                            usatysfakcjonuje, podświadomie jej potrzebuje-bo /jak wcześniej
                            napisała/czuje się winna, a winni powinni być ukarani. /tak chyba
                            myślą często osoby z domów gdzie kara była stosowana/ To czarna
                            wersja, ale zimna, IMO lepiej byś zdawała sobie sprawę że możesz na
                            przemoc zareagować przemocą, bo idziesz w tę stronę, a to najgorsza
                            droga.. Dlatego terapia i odcięcie się od źródła przemocy są tak
                            ważne.
    • vitek_1 Re: "Zaatakować" pierwsza? 25.08.10, 13:13
      Mąż cię nie kocha, nie ma seksu, nie angażuje się w dom ani przy
      dzieciach, nawet się nie odzywa...

      To co on u diabła robi całymi dniami?

      A może nie żyje? ;)
      • jesod To co on u diabła robi? 25.08.10, 13:19
        vitek_1 napisał:
        > Mąż cię nie kocha, nie ma seksu, nie angażuje się w dom ani przy
        > dzieciach, nawet się nie odzywa...
        >
        > To co on u diabła robi całymi dniami?

        Myśli o seksie i nakręca się.
        Tylko ten diabeł jakiś taki aseksualny.... więc, po co on do niego
        poszedł??

    • vitek_1 Re: "Zaatakować" pierwsza? 25.08.10, 13:41
      zimnasuka30 napisała:

      > Wiem, że powinnam z nim porozmawiać

      ???
      To znaczy jak? Kochanie, wiem że od dawna nie mieliśmy seksu, ale czy
      nie zechciałbyś mnie teraz przelecieć? A tak w ogóle to czy ty mnie
      jeszcze kochasz?

      Zamiast tego załóż obcisłą koszulkę z wielkim dekoltem, majteczki
      odsłaniające pośladki i pomiziaj się do niego w sprzyjającej sytuacji
      (dlatego pytałem co on porabia). Po najdalej 3 minutach powinien mieć 1
      rękę na twoich piersiach a drugą na pupie, jeżeli nie to znaczy że jest
      chory :)

      Ważne - nie naciskaj od razu na pełny seks. Zwłaszcza po dłuższej
      przerwie facetowi może być trudno tak od razu się sprężyć. Zajmij się
      nim ręcznie/ustnie, bliskość, czułość - to zaprocentuje i może uda się
      wam odbudować intymne relacje, a jak te intymne się poprawią to w ślad
      za nimi także te codzienne.
      • sisi_kecz Re: "Zaatakować" pierwsza? 25.08.10, 17:29
        vitek z tymi radami to trochę kulą w płot,
        bo tu w toku dyskusji wyszło, że pan małżonek bijący dzieci i żonę
        jest,
        skoro ona nigdy nie wie, co go wnerwi i sprowokuje do ciosu, to może
        nie powinna niespodzianek rajcownych mu szykować, żeby go nie
        rozjuszyć przypadkiem?
        w takiej chorej sytuacji to może jedynie siedzieć i być w gotowości,
        kiedy panu się zechce po nią sięgnąć.
    • zakletawmarmur Re: "Zaatakować" pierwsza? 25.08.10, 23:31
      Suczko, sama znasz swojego męża lepiej niż my. Nie wiemy do jakiego
      typu ludzi można go zaliczyć... Jeśli facet ma postawę roszczeniową,
      jest mściwy to moze się okazać, że wykorzysta Twoje zaangażowanie,
      żeby się zemścić. Może jednak nie będzie tak źle:-) Może po prostu
      przyzwyczaił się do braku seksu i nawet już do głowy mu nie
      przychodzi, że jeszcze coś was czeka... W takiej sytuacji warto
      przerwać to błędne koło i coś zrobić. Może to być dla niego miła
      niespodzianka:-)
    • marta.kolacka Re: "Zaatakować" pierwsza? 26.08.10, 16:09
      Witaj,
      Martwisz się, że oddalasz się z mężem i chciałabyś to zmienić. Próbowałaś
      rozmawiać, ale on nie wykazał chęci.
      Mam wrażenie, że próbujesz zgadać co on czuje i myśli. Nikt nie potrafi czytać w
      myślach. Możesz się domyślać, ale jak jest może Ci tylko on powiedzieć.
      Pamiętaj, że nie jest łatwo otworzyć się przed drugą osobą, szczególnie jeśli
      się wcześniej tego nie robiło. Dodatkowo wielu mężczyzn ma przekonanie, że o
      swoich uczuciach się nie rozmawia, bo ‘nie wypada’ lub ‘to takie niemęskie’.
      Zachęcam Cię, byś próbowała rozmawiać z mężem. Zwykle jest tak, że jeśli
      zaczynamy otwarcie mówić o swoich uczuciach i potrzebach, to druga strona też
      się do tego przekonuje. Niektórym osobą łatwej. napisać do partnera i poprosić o
      odpowiedź.
      Istnieje także możliwość terapii par. Psycholog pomoże Wam otworzyć się na
      siebie, powiedzieć o swoich pretensjach tak, by się nie atakować i znaleźć
      zadowalające rozwiązanie.
      Życzę powodzenia
      Marta Kołacka
      www.psychologseksuolog.pl
Pełna wersja