arcobaleno77
31.08.10, 00:33
Witam. Prosze o ocene sytuacji w ktorej sie znalazlam
Jestem z facetem od kilku miesiecy. I juz dopadł nas problem seksu.
A wiec dla mnie seks nie jest czyms co musze mieć codziennie. Moim
zdaniem nawet w pieknych rzeczach nie nalezy przesadzać. To jak z
pizzą...bardzo ją lubię...ale jak zaczne ją jeść codziennie to mi
zbrzydnie. Ja to tak widzę....chce kochać sie z moim mężczyzną tak
średnio co drugi, trzeci dni....po takiej malej przerwie nawet ten seks
smakuje lepiej. Jest więcej ognia i namiętności
On natomiast chce codziennie. A jak mu delikatnie odmowie przez jeden
dzień to...nie...nie obraża się...nie nalega...tylko staje sie smutny i
prawie ze mną nie rozmawia. I ten jego stan wcale mnie do seksu z nim
nie zachęca...wręcz przeciwnie.
Wracam czasami zmęczona z pracy (a pracuje do pólnocy) i o niczym innym
nie marze jak przytulic sie do niego i zasnąć. Ale on jak nie widzi
inicjowania przeze mnie seksu to się demonstracyjnie odwraca plecami. Co
też nie zachęca mnie do seksu z nim na następny dzień.
W zeszłym tygodniu kochalismy sie w poniedziałek środę i piatek...z
powodu mojej odmowy w sobote rano, już wieczorem przebyliśmy rozmowę z
jego wyrzutami że mu brakuje seksu. Rozmowa uwieńczona zostala podwojnym
seksem. W niedziele wrócilam skonana z pracy....nie zainicjowalam
seksu....i oświadczyl mi że chyba ode mnie odejdzie bo mu seksu brak a
moi ex to chyba byli impotenci.
No i teraz....trochę sie pogubilam kto ma rację a kto nawala na calej
lini...Bo może ja...Pomożecie?