on ma za malo ja mam za dużo

31.08.10, 00:33
Witam. Prosze o ocene sytuacji w ktorej sie znalazlam
Jestem z facetem od kilku miesiecy. I juz dopadł nas problem seksu.
A wiec dla mnie seks nie jest czyms co musze mieć codziennie. Moim
zdaniem nawet w pieknych rzeczach nie nalezy przesadzać. To jak z
pizzą...bardzo ją lubię...ale jak zaczne ją jeść codziennie to mi
zbrzydnie. Ja to tak widzę....chce kochać sie z moim mężczyzną tak
średnio co drugi, trzeci dni....po takiej malej przerwie nawet ten seks
smakuje lepiej. Jest więcej ognia i namiętności
On natomiast chce codziennie. A jak mu delikatnie odmowie przez jeden
dzień to...nie...nie obraża się...nie nalega...tylko staje sie smutny i
prawie ze mną nie rozmawia. I ten jego stan wcale mnie do seksu z nim
nie zachęca...wręcz przeciwnie.
Wracam czasami zmęczona z pracy (a pracuje do pólnocy) i o niczym innym
nie marze jak przytulic sie do niego i zasnąć. Ale on jak nie widzi
inicjowania przeze mnie seksu to się demonstracyjnie odwraca plecami. Co
też nie zachęca mnie do seksu z nim na następny dzień.
W zeszłym tygodniu kochalismy sie w poniedziałek środę i piatek...z
powodu mojej odmowy w sobote rano, już wieczorem przebyliśmy rozmowę z
jego wyrzutami że mu brakuje seksu. Rozmowa uwieńczona zostala podwojnym
seksem. W niedziele wrócilam skonana z pracy....nie zainicjowalam
seksu....i oświadczyl mi że chyba ode mnie odejdzie bo mu seksu brak a
moi ex to chyba byli impotenci.


No i teraz....trochę sie pogubilam kto ma rację a kto nawala na calej
lini...Bo może ja...Pomożecie?
    • arronia Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 00:46
      > A wiec dla mnie seks nie jest czyms co musze mieć codziennie. Moim
      > zdaniem nawet w pieknych rzeczach nie nalezy przesadzać. To jak z
      > pizzą...bardzo ją lubię...ale jak zaczne ją jeść codziennie to mi
      > zbrzydnie. Ja to tak widzę....

      IMHO - racjonalizujesz sobie i dopowiadasz historyjki.

      Raczej w tym rzecz, że (do wyboru):
      1. masz potrzebę (aktualnie) seksu raz na 2-3 dni. Po prostu. Bez
      podtekstów i teorii.
      2. Jesteś przemęczona.
      3. Czujesz niechęć do partnera (i tłumaczysz to jego zachowaniem, co
      może być słuszną oceną sytuacji, a może być niezawinione przez
      nikogo).

      On zresztą też jakby uzasadnienia dla chęci odejścia szukał. Choć
      istnieje też możliwość, że jest dokładnie tak, jak mówi - brak mu
      seksu. Rozziew między potrzebami partnerów to realny problem. Inna
      możliwość - jechał na chemii nowościowo-erotycznej, ale ten stan mu
      mija.

      Tu nie chodzi o to, kto "ma rację", tylko co dalej.
      • arcobaleno77 Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 01:10
        arronia napisała:
        >
        > Raczej w tym rzecz, że (do wyboru):
        > 1. masz potrzebę (aktualnie) seksu raz na 2-3 dni. Po prostu. Bez
        > podtekstów i teorii.
        > 2. Jesteś przemęczona.
        > 3. Czujesz niechęć do partnera (i tłumaczysz to jego zachowaniem, co
        > może być słuszną oceną sytuacji, a może być niezawinione przez
        > nikogo).

        Po prostu...mam potrzebę raz na 2-3 dni. Niechęci do partnera nie
        mam...Cholernie mnie pociąga

        > On zresztą też jakby uzasadnienia dla chęci odejścia szukał. Choć
        > istnieje też możliwość, że jest dokładnie tak, jak mówi - brak mu
        > seksu. Rozziew między potrzebami partnerów to realny problem. Inna
        > możliwość - jechał na chemii nowościowo-erotycznej, ale ten stan mu
        > mija.

        Jest tak jak mowi....brak mu seksu. Tylko dlaczego nie bierze pod uwagę
        moich potrzeb i liczy się jego zaspokojenie? Czy nie należaloby szukać
        jakiegoś kompromisu? I pytanie czy 3 razy na tydzień to rzeczywiście
        powód do odejścia?

        > Tu nie chodzi o to, kto "ma rację", tylko co dalej.

        No właśnie...co dalej? Mam ulec jego "psychicznemu szantażowi" i chcieć
        seksu częściej bo on ma takie potrzeby? Czy potraktowac go jak
        egoistycznego gościa ktory nie liczy się z moimi potrzebami i pozwolić
        mu odejść?
        • bigbadpig Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 04:51
          > Czy potraktowac go jak
          > egoistycznego gościa ktory nie liczy się z moimi potrzebami i
          pozwolić
          > mu odejść?

          Potraktować go jak gościa z większymi potrzebami niż Twoje i pozwolić
          mu odejść. Potrzeba seksu to nie jest egoizm
          • chica_bomb23 Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 08:12
            wręcz przeciwnie, w tym przypadku potrzeba seksu jest bardzo egoistyczna ze strony tego pana..wyraźnie wpływa psychicznie na autorkę postu... ja bym tego długo nie zniosła.. seks jest piękny owszem, ale wtedy kiedy obie strony tego chcą.. powinien być spontaniczny i niczym nie pohamowany.. nie wyobrażam sobie wrócić padnięta z pracy i robić to tylko dlatego żeby ON wielki władca się czasem nie spakował... mój chłopak i ja też mamy spore potrzeby, ale szanujemy siebie nawzajem i nigdy do niczego nie zmuszamy.. są tygodnie kiedy bzykamy się kilka razy dziennie, ale i gtakie kiedy on wie, że lepiej się do mnie nie zbliżać :) seks jest przecież po to żeby było nam dobrze, a nie źle.
            • bigbadpig Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 08:46
              > szanujemy siebie na
              > wzajem i nigdy do niczego nie zmuszamy..

              To działa dobrze jak obie strony mają podobne potrzeby, tutaj
              wyraźnie brak równowagi i można zapytać w drugą stronę - co ma robić
              koleś - masturbować się co drugi dzień i mówić sobie, to przez
              szacunek do partnerki?

              Ma dużo większe potrzeby niż ona i skoro jest to dla niego źródłem
              dużej frustracji więc też ta sytuacja wpływa negatywnie na mężczyznę
              jak i kobietę która założyła wątek. Dlatego doradzam rozstanie bez
              szafowania wartościującymi etycznie ocenami, a Ty co doradzasz? Nic.
              Piszesz, że Ty i Twój chłopak coś tam, coś tam. Super, zazdroszczę i
              gratulacje.
        • arronia Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 11:31
          > Niechęci do partnera nie
          > mam...Cholernie mnie pociąga

          Ale też napisałaś:

          > staje sie smutny i
          > prawie ze mną nie rozmawia. I ten jego stan wcale mnie do seksu z
          nim
          > nie zachęca...wręcz przeciwnie.

          > demonstracyjnie odwraca się plecami. Co
          > też nie zachęca mnie do seksu z nim na następny dzień.

          Pociąga - ale pociąg jest na typowym dla Ciebie poziomie. Raz na dwa
          - trzy dni. Co jest OK. I do czego nie potrzeba dorabiać opowieści:
          że on smutny, że on nie rozmawia, że się odwraca.

          Tzn. to jego zachowanie jest na pewnoniefajne dla Ciebie i
          konstruktywne też nie jest, ale to raczej nie sedno rozjazdu waszych
          potrzeb seksualnych.

          Ani Ty nie jesteś "zimna ryba" i narzeczona dla impotenta (bzdura),
          ani on nie jest seksualnym maniakiem (nie sugeruję, że tak o nim
          myślisz). Po prostu się różnicie. Doświadczenie tego forum pokazuje,
          że przy dużej różnicy potrzeb wspólne życie jest ciężkie. I że w tym
          temacie rzadko robi się lepiej z czasem. Nie można wykluczyć, że jego
          decyzja - brak mi seksu na tyle, że wolę się rozstać - jest całkiem
          rozsądna.

          Ale to jest tylko forum, napisałaś tylko kilkanaście zdań. Nie da się
          wywróżyć, co jest u was grane i co najlepiej zrobić. Może rozjazd
          potrzeb się uwidacznia, może mija haj zauroczenia, może jesteś
          przepracowana, może macie rozjazd rozkładów dnia (Ty po pracy wracasz
          padnięta, on już się nieco zregenerował), może zaczyna się pierwszy
          kryzys i szukacie winnego (on, ona, seks), może bierzesz pigułki i
          siada Ci libido (z czasem coraz bardziej).

          > Czy nie należaloby szukać
          > jakiegoś kompromisu?

          Ale jak miałby wyglądać kompromis? Czy kompromis to miałoby być to,
          żeby on zgodził się na Twoją wersję - seks 3 razy w tygodniu? Tzn.
          zgodzić się może, ale słowo "kompromis" średnio by do takiego
          rozwiązania pasowało.

          Weź pod uwagę, że jeśli nawet spotkacie się wpół drogi (np. dołożycie
          jeden stosunek więcej w tygodniu), to obydwoje nadal będziecie czuć,
          że nie wszystko jest OK. Ty będziesz musiała kochać się więcej, niż
          chcesz, on nadal będzie miał seksu mniej, niż chce. Co może
          doprowadzić do tego, że Ty będziesz przejedzona seksem i tym bardziej
          się do niego będziesz zniechęcać, a partner będzie coraz bardziej
          niedosekszony i coraz bardziej będzie go cisnąć. W niektórych
          dziedzinach o kompromis satysfakcjonujący dla obu stron cholernie
          trudno...

          > I pytanie czy 3 razy na tydzień to rzeczywiście
          > powód do odejścia?

          Każdy człowiek ma swoje własne kryteria.
      • deser_z_absurdu Re: on ma za malo ja mam za dużo 05.09.10, 20:19
        Fakt zaistnienia niedopasowania pod wzgledem temperamentu/potrzeb seksualnych
        nie powinien nigdy prowadzic do konkluzji, do ktorej doszedl ow facet. Bez seksu
        nie potrafiłby z Nią żyć?! Wybaczcie, ale to chore. Egoista, nic więcej. Nie
        uwazam, ze seks jest jakkolwiek mało wazny, ale z pewnoscia nie jest wazniejszy
        od lojalnosci, zrozumienia partnerskiego. Pieprzonych egoistów/egoistki trzeba
        rzucac, a nie pozwalac im odejsc (przepraszam, ale zrobiło mi się żal Autorki
        wątku).
    • gacusia1 Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 04:11
      A mozesz mi go pozyczyc? :P Jak brunet o ciemnej karnacji to biore
      odrazu :DDD a wzamian odstapie meza.
      • vergaa Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 10:53
        a Ty Gacusia cały czas szukasz komu by tu opchnąć swojego starego w
        zamian za latynosa? :)))))

        do autorki - a jak było na początku samym, potrzeby były takie same?
        może po prostu jesteś przemęczona??? do tego to jego zachowanie Cie
        odrzuca, nie dziwię się
        co za koleś??? chyba powinien uszanować, że wracasz po nocy z pracy,
        zmęczona jak pies, może powinien zaproponować herbatę, krótki masaż,
        przytulić, żebyś błogo zasnęła a nie puszczać focha, że nie jesteś o
        tej porze seks bombą...
        to jakiś zapyziały egoista jak dla mnie :/ niech pakuje te walizy i
        spada
        a swoją drogą macie pewnie inne potencjały więc w przyszłości może
        być tylko gorzej
        • zakletawmarmur Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 11:13
          > a Ty Gacusia cały czas szukasz komu by tu opchnąć swojego starego
          w
          > zamian za latynosa? :)))))

          Przypomina mi to to ogłoszenie:
          Zamienie żonę lat 38 na dwie 19-latki.
          :-)
        • sisi_kecz Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 11:23
          do tego to jego zachowanie Cie
          > odrzuca, nie dziwię się
          > co za koleś??? '

          koleś jak koleś.
          Poznał kobietę, która na niego działa i chce się z nią realizować ;)
          to, że ona pada na twarz koło północy wracając z roboty, to
          nieistotny szczegół.
          Pewnie mamunia od małego go nauczyła, że jak taki cudowny i słodki
          chłopczyk, jak on, coś chce, to cały swiat powinien stanąć na głowie
          i mu to na tacy dostarczyć.
          I mamunia tak robiła, stała przy garach, żeby upiec według jego
          zachcianki naleśniki w srodku nocy, albo tyrała na nadgodzinach,
          żeby kupić super lego zestaw.

          Nie ma nic złego, że on ma potrzeby, kłopot, że nie widzi w Autorce
          człowieka, tylko narzędzie do spełnienia tych potrzeb.

          Albo go zsocjalizujesz, albo pomachaj mu na pożegnanie.
          Nie sądzę, aby sie zbytnio przejął rozstaniem, włoży Cie w swoich
          wspomnieniach na półeczkę: Wszystkie, które nie były mnie warte.

          duze pozdro!!!
          -
          Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
          • arronia Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 11:39
            Ale gdzie wy widzicie chłopczykowate fochy u partnera autorki wątku?
            Z opisu wynika, że nie obraża się, nie fochuje - tylko smutnieje.
            Trudno zabronić komuś smutnieć, jak mu czegoś brak.

            Z kolei jak ona się kładzie i nie inicjuje seksu, to on się odwraca.
            Szczerze mówiąc, to nie jest dla mnie strasznie dziwne - może nie
            chce się nakręcać przytulankami, jeśli wie, że seksu z nich nie
            będzie, choć on by bardzo chciał. Nie da się wykluczyć, że to lepsza
            wersja, niż gdyby w takich sytuacjach się do niej lepił i łapek nie
            mógł powstrzymać ;)

            Ale serio - to jak się tak odwraca, nich go autorka spyta: o co
            chodzi? Czy to próba wyciszenia i zaśnięcia, czy to uraza do niej,
            czy jakie licho.
            • sisi_kecz Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 11:46
              Ale gdzie wy widzicie chłopczykowate fochy u partnera autorki
              wątku?'

              fochy widzę w tym, co Autorka napisała o jego reakcjach na brak
              seksu, kiedy on seksu chce:

              smutnieje, demonstracyjnie sie obraca plecami, grozi odejsciem,
              wyśmiewa jej dotychczasowe relacje seksualne.

              jak to są według Ciebie dojrzałe reakcje, to współczuję partnerów.

              duze pozdro!!!
              -
              Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
              Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
              by Cejrowski
              • arronia Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 12:04
                Wiesz jak to jest z opisami forumowymi ;)
                Na dwoje babka wróżyła.

                "smutnieje" - czy to foch? Hej, przecież wolno czuć smutek! Smutek
                nie musi być wymierzony w kogoś, może po prostu być.
                "demonstracyjnie sie obraca plecami" - skąd wiadomo, że
                demonstracyjnie?
                "grozi odejsciem" - a może informuje? Mówi, co w jego przypadku jest
                nie do zaakceptowania i że jeżeli nic się nie zmieni, to odejdzie.

                Nie patrzmy tak jednostronnie - na forum pojawiają się rady dla
                niezaspokojonych: odpępnij się, informuj, jak ci źle, powiedz, że
                przy obecnym układzie nie dasz rady i odejdziesz. On się stosuje;)

                "wyśmiewa jej dotychczasowe relacje seksualne" - tak, to jest
                badziewne. Ale i spójrz na nią: ona jego większe potrzeby traktuje
                jak szantaż i egoizm. Wart pac pałaca.
                • sisi_kecz Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 12:18

                  Wiesz jak to jest z opisami forumowymi ;)
                  > Na dwoje babka wróżyła.
                  '
                  wiem, i mam interpretację swoją- że to duży wnerwiony chłopiec.
                  Zdziwiłaś sie skąd to wzięłam?
                  z tych samych opisów, które Ty interpretujesz inaczej-
                  i dobrze, należy sie pięknie różnić.

                  duze pozdro!!!
                  -
                  Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
                  Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
                  by Cejrowski
              • urquhart walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 12:05
                sisi_kecz napisała:
                > smutnieje, demonstracyjnie sie obraca plecami, grozi odejsciem,
                > wyśmiewa jej dotychczasowe relacje seksualne.
                >
                > jak to są według Ciebie dojrzałe reakcje, to współczuję partnerów.

                Ciekawe jak ona się zachowuje jak on nie ma ochoty do niej cytuję "przytulic się i zasnąć" i odmawia bliskości bo uważa że tyle wystarczyc powinno bo co za dużo to nie zdrowo?
                Kobiety przecież płacą seksem za czułość, a mężczyźni czułością
                za seks...
                No ale jako prawdziwy mężczyzna nie chłopczyk powinien przecież WALNĄĆ pięścią w stół a nie się dąsać! :)
                _____________________________________
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                • sisi_kecz Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 12:14
                  Tylko raz byłam z partnerem od siebie młodszym i był to chyba
                  najbardziej dojrzały i samodzielny facet jakiego poznałam, pomimo
                  tego, że był osobą niepełnosprawną, jedynakiem i oczkiem w rodzinie-
                  kwestia charakteru.
                  I akurat z nim miałam takie sytuacje, że wracałam czasem bardzo
                  późno z pracy i chciałam tylko z poduchą sie skleić.
                  I pomimo jego dużych potrzeb, nigdy żadnych wyrzutów nie usłyszałam,
                  nie był też nachalny, ani pięścią w stół nie trzaskał.
                  Dlaczego o skrajnościach tylko rozmawiamy?
                  są ludzie którzy potrafią drugą stronę uszanować i zrozumieć, a do
                  sytuacji dla nich niefajnych podejść rozsądnie i z klasą.

                  duze pozdro!!!
                  -
                  Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
                  Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
                  by Cejrowski
                  • urquhart Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 12:35
                    sisi_kecz napisała:
                    > Tylko raz byłam z partnerem od siebie młodszym i był to chyba
                    > najbardziej dojrzały (...)I pomimo jego dużych potrzeb, nigdy żadnych wyrzutów nie usłyszałam,
                    > nie był też nachalny, ani pięścią w stół nie trzaskał

                    Pokornego serca ciepią w cichości ustępują i dostosowują się do potrzeb innych traktując własne potrzeby jako pokusę złego. W chrześcijaństwie to ponoć ścieżka ku świętości. Ale czy faktycznie uważasz to za miarę dojrzałości?
                    _____________________________________
                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                    • symmetryisall Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 12:59
                      > Pokornego serca ciepią w cichości ustępują i dostosowują się do potrzeb innych
                      > traktując własne potrzeby jako pokusę złego. W chrześcijaństwie to ponoć ścieżk
                      > a ku świętości. Ale czy faktycznie uważasz to za miarę dojrzałości?

                      W sensie, że własne potrzeby należy egzekwować zawsze i wszędzie bez względu na
                      wszystko? To nie dojrzałość, tylko bucostwo :)
                      • kawitator Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 13:46
                        W sensie, że własne potrzeby należy egzekwować zawsze i wszędzie bez względu na
                        > wszystko? To nie dojrzałość, tylko bucostwo :)

                        Rozumiem ze mówisz o kobitkach które odczuwają tylko potrzebę przytulania i bezwzględnie egzekwują żeby tylko ich i tylko ich potrzeba była zaspokojona ?? :-PPPP
                        • symmetryisall Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 14:26
                          > Rozumiem ze mówisz o kobitkach które odczuwają tylko potrzebę przytulania i be
                          > zwzględnie egzekwują żeby tylko ich i tylko ich potrzeba była zaspokojona ?? :
                          > -PPPP

                          Nie polaryzujmy złośliwie, bo to do niczego nie prowadzi. Chodzi mi o konkretny
                          przykład - laska wraca z pracy o północy, zjebana jak koń po westernie, a gostek
                          wymaga od niej entuzjastycznego seksu. A jak go nie dostanie, to strzela focha.
                          Ja rozumiem, że się ma potrzeby, ale to mniej więcej to samo, co rzucony przez
                          Sisi przykład z naleśnikami - chcę naleśnika w środku nocy, usmaż mi go
                          natychmiast, bo ja CHCĘ. Niezależnie od wszystkiego prawidłowa reakcja na to
                          jest jedna: chyba cię pojebało, sam se usmaż.

                          Swoje potrzeby, mimo wszystko, jakie by nie były, trzeba filtrować przez
                          rzeczywiste możliwości ich zaspokojenia. Inaczej to bucostwo. QED.
                          • urquhart Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 14:31
                            symmetryisall napisał:
                            > przykład - laska wraca z pracy o północy, zjebana jak koń po
                            > westernie, a gostek wymaga od niej entuzjastycznego seksu.
                            > Niezależnie od wszystkiego prawidłowa reakcja na to
                            > jest jedna: chyba cię pojebało, sam se usmaż.

                            A po paru, parunastu miesiącach, wątek o meżach koniobijcach co wola porno od żony, bo już im weszło w krew ze tamte wirtualne laski zawsze chetne :)
                            _____________________________________
                            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                        • urquhart znacznie wyższe potrzeby u meżczyzn i kobiet 31.08.10, 14:27
                          kawitator napisał:

                          > Rozumiem ze mówisz o kobitkach które odczuwają tylko potrzebę przytulania i be
                          > zwzględnie egzekwują żeby tylko ich i tylko ich potrzeba była zaspokojona ?? :
                          > -PPPP

                          He, he, znacznie wyższe potrzeby których spełnianie przez mężczyzn wg kobitek należy się im jak psu buda kobitki maja nie tylko przecież w zakresie przytulania i bliskości - Także statystycznie psychologicznie w zakresie: higieny, zapachu, porządku, zaangażowania w aktywności domową, "wicia gniazda", dzieci, rodzicielstwa.
                          Ale nie spełnianie kobiecych potrzeb to przecież dowód męskiej niedojrzałości. A nie spełnianie męskich potrzeb, o przepraszam męskich to zachcianek, jedynie wyraz kobiecej emancypacji :)
                          _____________________________________
                          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                          • symmetryisall Re: znacznie wyższe potrzeby u meżczyzn i kobiet 31.08.10, 14:52
                            Wydaje mi się, że troszkę się zapędzasz.
                            • urquhart Re: znacznie wyższe potrzeby u meżczyzn i kobiet 31.08.10, 15:13
                              symmetryisall napisał:

                              > Wydaje mi się, że troszkę się zapędzasz.

                              Gdzie znajduje się to "troszkę"?
                              Ze statystycznie psychologicznie różnimy się oczekiwaniami i potrzebami miedzy kobietami i mężczyznami?
                              Czy może dałeś sobie już wmówić sobie i zakodować że ze typowe kobiece potrzeby to "wspólne obowiązki" a męskie potrzeby to jedynie "egoistyczne zachcianki"?
                              _____________________________________
                              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                              • symmetryisall Re: znacznie wyższe potrzeby u meżczyzn i kobiet 31.08.10, 16:46

                                > Gdzie znajduje się to "troszkę"?

                                Nieco dalej za "wcale", za to kawałek drogi od "w chuj".

                                > Ze statystycznie psychologicznie różnimy się oczekiwaniami i potrzebami miedzy
                                > kobietami i mężczyznami?

                                W tym temacie nie o tym mowa, choć widzę, że każdy pretekst jest dobry, żeby
                                wskoczyć na ulubionego konika.

                                > Czy może dałeś sobie już wmówić sobie i zakodować że ze typowe kobiece potrzeby
                                > to "wspólne obowiązki" a męskie potrzeby to jedynie "egoistyczne zachcianki"?

                                Rozpędzasz się coraz bardziej. Też byś się tak rozpędzał, gdyby sytuacja w tym
                                związku była odwrotna? Że ona musi sobie wentylatorem cipkę chłodzić, tak się
                                grzeje, a on po robocie idzie spać, bo dajmy na to tyrał 12 godzin na budowie?
                                • aandzia43 Re: znacznie wyższe potrzeby u meżczyzn i kobiet 31.08.10, 17:07
                                  > Rozpędzasz się coraz bardziej. Też byś się tak rozpędzał, gdyby sytuacja w tym
                                  > związku była odwrotna? Że ona musi sobie wentylatorem cipkę chłodzić, tak się
                                  > grzeje, a on po robocie idzie spać, bo dajmy na to tyrał 12 godzin na budowie?

                                  Hihihi ;-) bardzo, bardzo interesujące co Urqu na to
                                • urquhart Re: znacznie wyższe potrzeby u meżczyzn i kobiet 31.08.10, 17:55
                                  symmetryisall napisał:
                                  > Rozpędzasz się coraz bardziej. Też byś się tak rozpędzał, gdyby sytuacja w tym
                                  > związku była odwrotna? Że ona musi sobie wentylatorem cipkę chłodzić, tak się
                                  > grzeje, a on po robocie idzie spać, bo dajmy na to tyrał 12 godzin na budowie

                                  Górnicy słyną z ponoć z jurności...
                                  Na seks raczej nie mają ochoty zestresowani menażerowie z nadmiarem kortyzolu.
                                  Ale jeżeli już to może pomogło by zatem odciążenie przez żonę na budowie w takim
                                  razie? :)
                                  _____________________________________
                                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                                  jest dojrzała - by kawitator
                                  • symmetryisall Re: znacznie wyższe potrzeby u meżczyzn i kobiet 31.08.10, 18:04
                                    > Ale jeżeli już to może pomogło by zatem odciążenie przez żonę na budowie w taki
                                    > m
                                    > razie? :)

                                    Zabawna riposta, ale niestety o zerowym ładunku merytorycznym :)
                                  • zakletawmarmur Re: znacznie wyższe potrzeby u meżczyzn i kobiet 05.09.10, 20:21
                                    > Ale jeżeli już to może pomogło by zatem odciążenie przez żonę na budowie w taki
                                    > m
                                    > razie? :)

                                    Co powinna zrobić żona?
                                    Po powrocie z pracy glebnąć się na kanapie i wpierdalać ciacha...
                                    Na pytanie "co dziś na obiad", powinna mu rzucić:
                                    "Nie kochanie mną się nie przejmuj, tylko ugotuj coś dla siebie i dzieci. Ja zjadłam na miescie".
                                    A poźniej do wieczora ogladac seriale i nie zwracać uwagi na meżusia zajętego doglądaniem dzieci,
                                    sprzataniem i innymi nieprzyjemnymi obowiązkami. Wieczorem, gdy już chłop padnie powinna zrobić
                                    mu awanturę, że znowu jej nie dał!
                      • urquhart Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 13:53
                        symmetryisall napisał:
                        > W sensie, że własne potrzeby należy egzekwować zawsze i wszędzie bez względu na
                        > wszystko? To nie dojrzałość, tylko bucostwo :)

                        Ani to, ani to. Posłuch i rezygnacja z autonomicznych potrzeb i dostosowanie do potrzeb rodziców to właśnie dziecinna strategia na bycie kochanym.

                        Ale zaciekawiło i zastanowiło mnie same pytanie, i tak:

                        Dojrzałość emocjonalna to wyzbycie się przez człowieka form wyrażania emocji charakterystycznych dla okresu dzieciństwa. Osoba dorosła emocjonalnie świadomie uczestniczy w otaczającej ją rzeczywistości, stosując rozsądek przy podejmowaniu własnych decyzji i w relacjach interpersonalnych, niż jak dotychczas kierując się reakcjami emocjonalnymi.

                        Poczucie odpowiedzialności jest dowodem na dojrzałość psychiczną człowieka. Człowiek odpowiedzialny jest świadomy konsekwencji swojego zachowania, gotowy poniesienia jego skutków. Człowiek dojrzały psychicznie potrafi samodzielnie podejmować decyzje w sytuacjach złożonych. Potrafi też stabilizować uczucia i emocje.

                        pl.wikipedia.org/wiki/Dojrza%C5%82o%C5%9B%C4%87



                        _____________________________________
                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                        • symmetryisall Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 14:28
                          > Dojrzałość emocjonalna to wyzbycie się przez człowieka form wyrażania emocji ch
                          > arakterystycznych dla okresu dzieciństwa. Osoba dorosła emocjonalnie świadomie
                          > uczestniczy w otaczającej ją rzeczywistości, stosując rozsądek przy podejmowani
                          > u własnych decyzji i w relacjach interpersonalnych, niż jak dotychczas kierując
                          > się reakcjami emocjonalnymi.

                          Pan domagający się seksu od padniętej żony wg Ciebie stosuje rozsądek w
                          relacjach interpersonalnych, a obrażając się, że ona mu nie daje, absolutnie nie
                          kieruje się reakcjami emocjonalnymi. Faktycznie, że też tego nie zauważyłem od
                          razu. :-PPPPPP
                          • zakletawmarmur Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 17:37

                            Co się dziwisz... Dla Urqiego kobieta to robot wielofunkcyjny a nie
                            żywy człowiek:-)
                            • urquhart Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 18:05
                              zakletawmarmur napisała:
                              > Co się dziwisz... Dla Urqiego kobieta to robot wielofunkcyjny a nie
                              > żywy człowiek:-)

                              Hmm, niektóre faktyczne chcą być robot wielofunkcyjnym bo to je dowartościowuje
                              jak zabraknie innych sposobów na zaistnienie i zabłyśniecie.
                              Nie znam osobiście faceta który by wybrał kobitę bo coś jak tam mu zrobi,
                              sprząta, gotuje. To własny sposób na dowartościowanie kobitek chyba. Królują
                              inne kryteria.
                              Ale niektóre jak nie znajdą sobie w domu roboty to faktycznie czuja się jak
                              gorszego gatunku.

                              _____________________________________
                              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                              jest dojrzała - by kawitator
                              • symmetryisall Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 18:13
                                > Nie znam osobiście faceta który by wybrał kobitę bo coś jak tam mu zrobi,
                                > sprząta, gotuje. To własny sposób na dowartościowanie kobitek chyba. Królują
                                > inne kryteria.

                                To akurat racja, ten temat się przewija dość często, choć zwykle ciężko paniom
                                wchodzi. Ale mimo wszystko, wracając do meritum sprawy - chciałbym usłyszeć
                                jasno na białym, bez odwołań do psychologicznych różnic w potrzebach itp., co
                                autorka wątku powinna zrobić w swojej sytuacji. Zgadzać się na seks zawsze i
                                wszędzie, kiedy tylko jej facet sobie zażyczy?
                                • vergaa Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 18:26
                                  a po jaka cholere ma sie zgadzac? zeby kolega jej jeszcze bardziej
                                  zbrzydl pod tym wzgledem i zeby po jakims czasie udawala bol glowy
                                  albo unikala wszystkiego co zwiazane z seksem jak ognia???
                                  poki jest wczesnie niech mu wyraznie powie, ze nie z nia takie
                                  fochy, ze nie ma zamiaru sie bzykac jak nie ma na to ochoty (takie
                                  samo prawo ma on) i niech gosc wie na czym stoi i podejmuje decyzje
                                  czy potrzebuje wulkanu seksu czy ucieka w koniobicie czy moze jest
                                  to do przyjecia
                                  • bigbadpig Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 19:09
                                    Nie chodzi o to, że ona ma się zgadzać; on chce - ona nie chce, żadne
                                    nie musi się na nic zgadzać, ale mamy tu autorkę wątku która pisze,
                                    że to egoizm z jego strony. Dlaczego? Taki sam jak z jej strony - ta
                                    próba oceniania świadczy o tym, że autorka i grupa odpisujących woli
                                    się skupić na upraszczaniu sobie obrazu rzeczywistości niż na jej
                                    poprawianiu.

                                    Jeśli ona nie chce seksu bo pada na pysk to już samo ciągłe padanie
                                    na pysk po pracy jest znakiem, że trzeba raczej z pracą starać się
                                    coś zrobić a nie z seksem. Ja kończę pracę o 3, 6, 9, 12, 18, 24,
                                    itd. zależy od dnia; to nie ma nic wspólnego z padaniem na pysk -
                                    raczej już czy dzień był ciężki i ile było godzin pracy, więc niech
                                    autorka nie pisze, że pada na pysk bo kończy o 24. Od samego
                                    kończenia o którejkolwiek się nie pada na pysk. Może to miało
                                    zabrzmieć dramatycznie dla tych co kończą zawsze po południu, ale dla
                                    człowieka który regularnie pracuje do 24, o 1 jest wieczór a nie
                                    środek nocy.

                                    A facet opisany w wątku po prostu nie może bez szkody dla emocji
                                    wobec partnerki, kulturalnie głaskać jej po głowie mówiąc 'dobranoc'
                                    co drugi dzień ich wspólnego życia. Kiedy cały czas postrzega ją w
                                    łóżku jako super obiekt seksualny to powinno się od niego wymagać,
                                    aby CZASEM kulturalnie odpuścił kiedy taka jest sytuacja, ale nie w
                                    50% przypadków kiedy chce ją przelecieć. Jeśli musi odpuszczać co
                                    drugi raz to znaczy tylko i wyłącznie, że ich potrzeby rozmijają się
                                    ZA bardzo i powinni się dla własnego dobra rozstać jak już pisałem
                                    powyżej, strzelanie przez odpisujących na lewo i prawo słowem
                                    'egoista' pomoże autorce co najwyżej ustawić sobie prostsze
                                    postrzeganie świata: 'ja kontra zły wrogi świat', ale na pewno nie
                                    zmienić swoją sytuację na lepsze. A jeśli trafi na kolejnego faceta i
                                    będzie chciał mniej seksu od niej to kto będzie egoistą? Ona bo ten
                                    co chce więcej jest egoistą? On, bo to zawsze oni są? :p Nikt.
                                    • urquhart Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 19:31
                                      bigbadpig napisał:
                                      > A facet opisany w wątku po prostu nie może bez szkody dla emocji
                                      > wobec partnerki, kulturalnie głaskać jej po głowie
                                      mówiąc 'dobranoc'
                                      > co drugi dzień ich wspólnego życia.

                                      Jak to? Dzentelmen zawsze kobiecie ustępuje :)

                                      (może dlatego dzentelmeni nie słyną raczej z jurności?)
                                      _____________________________________

                                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z
                                      definicji jest dojrzała - by kawitator
                                      • lavenders27 Re: walnąć pięścią w stół? 01.09.10, 13:02
                                        urquhart napisał:

                                        > (może dlatego dzentelmeni nie słyną raczej z jurności?)

                                        Skąd wiesz? Spałeś ze wszystkimi? Nie wiedziałam, że jesteś bi.
                                        • zakletawmarmur Re: walnąć pięścią w stół? 01.09.10, 13:13

                                          Urqu nie rozumie po prostu znaczenia słowa dżentelmen... Utożsamia
                                          ich z pozbawionymi jaj pantflażami. A jednak można mieć jaja i dbać
                                          o swoją kobietę. To wcale się nie wyklucza. Tak jak dbanie o swojego
                                          mężczyznę nie musi oznaczać, że kobieta jest ofiarą losu.
                                          • urquhart Re: walnąć pięścią w stół? 01.09.10, 13:27
                                            zakletawmarmur napisała:
                                            > Urqu nie rozumie po prostu znaczenia słowa dżentelmen...

                                            Dyć naśmiewa się z oczekiwań kobiet co do rzekomo wyznawanego równouprawnienia, z jednoczesnym oczekiwaniem że Panowie pozostaną owymi dżentelmenami, ustąpią zawsze kobiecie w konflikcie jako słabszej, ba sami bici i upokarzani nigdy nie oddadzą, i broń boże nie obrażają się i strzelą focha, bo to wolno tylko kobiecie... :)

                                            > A jednak można mieć jaja i dbać
                                            > o swoją kobietę. To wcale się nie wyklucza. Tak jak dbanie o swojego
                                            > mężczyznę nie musi oznaczać, że kobieta jest ofiarą losu.

                                            Dbać nie oznacza ustępować. Opiekować się to coś znacznie innego niż ulegać.
                                            _____________________________________
                                            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                            • zakletawmarmur Re: walnąć pięścią w stół? 01.09.10, 20:18
                                              >Dbać nie oznacza ustępować. Opiekować się to coś znacznie innego
                                              niż ulegać.

                                              Ależ ja mam tego świadomość...

                                              Wszystko jest zresztą kwestią natężenia. No i właśnie. Jeszcze nigdy
                                              w Twoim poście nie przeczytałam żadnej rady, w której facet miałby
                                              zrobić coś dla swojej kobiety. Nigdy.

                                              > Dyć naśmiewa się z oczekiwań kobiet co do rzekomo wyznawanego
                                              równouprawnienia,
                                              > z jednoczesnym oczekiwaniem że Panowie pozostaną owymi
                                              dżentelmenami, ustąpią
                                              > zawsze kobiecie w konflikcie jako słabszej, ba sami bici i
                                              upokarzani nigdy nie
                                              > oddadzą, i broń boże nie obrażają się i strzelą focha, bo to wolno
                                              tylko kobie
                                              > cie... :)

                                              Co za zabawny zarzut w kierunku kobiet. W obecnych czasach powinien
                                              być skierowany w stronę mężczyzn:-)
                                              • urquhart rób wiecej dla swojej kobiety 03.09.10, 00:27
                                                zakletawmarmur napisała:
                                                > Wszystko jest zresztą kwestią natężenia. No i właśnie. Jeszcze nigdy
                                                > w Twoim poście nie przeczytałam żadnej rady, w której facet miałby
                                                > zrobić coś dla swojej kobiety. Nigdy.

                                                Droga Zaklęta, co do rad to staram się być wstrzemięźliwy od jakichkolwiek, bardziej celowe znajduje obnażanie kierujących nami mechanizmów, choć faktycznie uważam że akurat faceci czytelnicy tego forum w przeważającej wiekszości pasują wypisz wymaluj do dosadnych rad de Agelo i rady "rób więcej dla swojej kobiety" to ślepy zaułek w którym już tkwią.
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,65134637,,Porada_dla_facetow.html?v=2
                                                De facto zostałem wychowany przez same baby i też mi zajęło trochę czasu kiedyś rozpracowanie czemu staram się a tkwię w tym ślepym zaułku...

                                                A i kwestia skali i natężenia. Jeżeli sugerujesz że "nie radząc" programowo kwestionuje wartość robienia "czegokolwiek" dla swojej kobiety to doczytaj do końca pod tym kontem choćby jeden z mich ostatnich postów:
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,115939544,115997823,Re_brak_ochoty_brak_mozliwosci_len_a_kaleka.html


                                                _____________________________________
                                                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                                • zakletawmarmur Re: rób wiecej dla swojej kobiety 05.09.10, 16:35

                                                  Kłóciłabym się. Ostatnio coraz rzadziej czytam o "za dobrych facetach". Coraz więcej tu
                                                  roszczeniowych gości, którzy mając żony prawie idealne chcieliby z nich wyciągnąć jeszcze więcej...
                                                  Oczywiście "jak najtaniej".

                                                  Układ, jaki próbujesz tu forsować jako "sprawiedliwy dla mężczyzn" wydaje mi się zwykłym
                                                  wygodnictwem. Wybierasz sobie tylko te wygodne dla mężczyzn hasła a przymykasz oczy na te
                                                  mniej wygodne. Naciągasz je do granic możliwości, żeby tylko zwolnić facetów z resztek
                                                  obowiązków i odpowiedzialności, z którymi i tak w obecnych czasach u panów coraz gorzej. Jeśli
                                                  jednak chodzi o obowiązki kobiet to nie jesteś już tak wyrozumiały:-)
                                                  Kiedy czytam Twoje posty widzie przed oczami świat pełen dobrodusznych supermenek i
                                                  roszczeniowych nieudaczników.
                              • aandzia43 Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 18:36
                                > Nie znam osobiście faceta który by wybrał kobitę bo coś jak tam mu zrobi,
                                > sprząta, gotuje. To własny sposób na dowartościowanie kobitek chyba. Królują
                                > inne kryteria.

                                No, ja też nie znam faceta, który ożeniłby się z kobietą TYLKO dlatego, że ta
                                dobrze gotuje i obsługuje. Zazwyczaj jest to wypadkowa pociągu seksualnego,
                                wspólnego języka, środowiska i priorytetów życiowych. Nie, TYLKO z robotem nikt
                                się nie żeni. Za to kiedy okaże się, że w zestawie pt. "żona" nie ma robota
                                wielofunkcyjnego... ooo... to się robi niemiło. Bo pewne funkcje ktoś przecież
                                musi wykonywać, a mężczyzna nie może, no nie może, bo to niemęskie, płeć mózgu,
                                i się chłop wykastruje, i go baba pożądać nie będzie. Amen.

                                > Ale niektóre jak nie znajdą sobie w domu roboty to faktycznie czuja się jak
                                > gorszego gatunku.

                                Jak słusznie zauważyłeś: "niektóre". Bardzo niektóre. A chaos domowy ogarniać
                                trzeba. Czy się lubi, czy nie.
                                • urquhart Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 19:47
                                  aandzia43 napisała:
                                  > wielofunkcyjnego... ooo... to się robi niemiło. Bo pewne funkcje
                                  ktoś przecież
                                  > musi wykonywać, a mężczyzna nie może, no nie może, bo to
                                  niemęskie, płeć mózgu,
                                  > i się chłop wykastruje, i go baba pożądać nie będzie. Amen.

                                  No co ty Andzia? Kumaty facet od tego ma łeb na karku żeby nie robić
                                  i kręcić sie bez sensu ze ścierą przy zlewie albo oczekiwać tego od
                                  ślubnej kiedy może wymyślić no ew. zakupić zmywarkę, lub zarobić na
                                  panie do sprzątania czy prasowania. :)
                                  _____________________________________
                                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z
                                  definicji jest dojrzała - by kawitator
                                  • aandzia43 Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 20:13
                                    Pani do sprzątania w sobotę czy zmywarka nei załatwiają nawet niewielkiej części
                                    funkcji domowych szeroko pojętych. Ale oczywiście wszelkie udogodnienia
                                    cywilizacyjne cenne są niezmiernie. Bezcenne, powiedziałabym, bo delikatna
                                    jestem i czuję, iż np. pranie na tarze (czy, o zgrozo, w potoku kijanką)
                                    wykończyło by mnie w okolicach trzydziestki.
                                    Co do kumatości, to nie rozmawiamy o szczytach, na których siedzą panowie
                                    zapewniający swoim paniom nie tylko jakąś zmywarkę, ale i ochmistrzynię
                                    zarządzającą całym dworem. Nie mówiąc o stadzie nianiek do potomstwa. Wtedy
                                    rzeczywiście pani od takeigo pana nie ma nic do roboty. Każda inna ma robotę.
                                    Czyli praktycznie wszystkie. Bo każda pomniejsza kumatość faceta nie zwalnia nas
                                    od pracy na rzecz domu.
                                • zakletawmarmur Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 23:24
                                  Bo pewne funkcje ktoś przecież
                                  > musi wykonywać, a mężczyzna nie może, no nie może, bo to
                                  niemęskie, płeć mózgu,
                                  > i się chłop wykastruje, i go baba pożądać nie będzie. Amen.

                                  Tak a jak powiesz takiemu, że skoro sprzątać, zajmować się dzieckiem
                                  i gotować nie chce "bo to takie niemęskie" to Ty zwolnisz się z
                                  pracy "bo to niekobiece" to dopiero będzie afera:-)
                              • zakletawmarmur Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 21:28
                                Jakoś nie zauważyłam, żeby "pani do zajmowania się domem zatrudniona
                                na etat" była w standardzie polskiej rzeczywistości...

                                > Nie znam osobiście faceta który by wybrał kobitę bo coś jak tam mu
                                zrobi,
                                > sprząta, gotuje.

                                Oczywiście, że nie! Przecież kobieta ma jeszcze pięć innych etatów.
                                Gotowanie, sprzątanie i zajmowanie się dziećmi facet traktuje jak
                                gratis do żony:-)
                    • sisi_kecz Re: walnąć pięścią w stół? 31.08.10, 20:29
                      Zinterpretowałeś po swojemu, że gość był pokorny niczym boża służka
                      Faustyna i chcesz żebym do Twojej interpretacji odpowiadała, czy
                      ten gość był dojrzały?
                      brzydka manipulacja.

                      tylko białe i czarne w Twoich wypowiedziach.
                      a gdzie reszta barw świata?
                      Weź czasem pryzmat i rozszczep falę białego światła.

                      duze pozdro!!!
          • arronia Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 14:49
            > włoży Cie w swoich
            > wspomnieniach na półeczkę: Wszystkie, które nie były mnie warte.

            A ona jego na półkę: Wszyscy, moi byli-niedojrzali (czyli - ci, co
            nie byli mnie warci) ;)

            Przychylam się do zdania bigbadpig, że jeśli różnica potrzeb jest od
            początku duża i doskwierająca, to nie ma co szukać winnych, tylko
            rozważyć, czy taki stopień doskwierania da się długofalowo znieść,
            czy nie.

            Jak para chce, to może sobie dać szansę. No, spróbować dać.
            Ona: przemyśleć sprawę antykoncepcji (czy nie bierze pigułek, czy nie
            duszą jej libido), przemyśleć sprawę zmiany układów zawodowych (czy
            musi pracować późno, czy musi się doprowadzać do stanu wyżęcia - może
            musi, a może pole manewru jest). On: odciążyć ją na tyle, żeby nie
            padała (do pracy za nią nie pójdzie, ale może w domu można by więcej
            wziąć na siebie), sprawdzić, czy więcej czułości przełoży się na
            więcej seksu. Obydwoje: rozmawiać, nie oskarżać, nie obrażać się, nie
            wbijać szpil.

            Albo coś z tego będzie, albo nie.
            • urquhart Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 15:03
              arronia napisała:
              > On: odciążyć ją na tyle, żeby nie
              > padała (do pracy za nią nie pójdzie, ale może w domu można by więcej
              > wziąć na siebie), sprawdzić, czy więcej czułości przełoży się na
              > więcej seksu.

              Odciążanie nie przekłada się na ilość seksu. Jeżeli na inne rzeczy jest chęć i siła to znaczy że te inne rzeczy są ważniejsze po prostu. Seks to wypadkowa napalenia się, nie wypoczęcia :)
              Porównaj zapał kochanków na schadzce po robocie i statystycznego małżeństwa na wczasach.

              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
              • arronia Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 15:12
                Brak danych, na co ona ma energię, bo nie napisała. Nie wiemy nic o
                ich/jej życiu pozaseksualnym.

                Poza zmęczeniem fizycznym jest jeszcze stres - świetny zarzynacz
                libido. Nie wiemy, co ona robi, jaką ma pracę, jakie życie.

                Tak czy inaczej: piszę o sprawdzeniu różnych ścieżek. Jak któraś
                zadziała, to tym lepiej, jak nie - będzie jakaś jasność: ona takie
                dokładnie potrzeby ma (niezależnie od okoliczności, zmęczenia itd.) i
                już. Albo zniosą ten rozdźwięk, albo nie.
              • aandzia43 Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 17:06
                > Porównaj zapał kochanków na schadzce po robocie i statystycznego małżeństwa na
                > wczasach.

                Ale my tu nie mówimy o kochankach, co się dorywają do siebie na schadzce, tylko
                o ludziach w związku, wspólnym mieszkaniu i łóżku.

                > Odciążanie nie przekłada się na ilość seksu. Jeżeli na inne rzeczy jest chęć i
                > siła to znaczy że te inne rzeczy są ważniejsze po prostu. Seks to wypadkowa nap
                > alenia się, nie wypoczęcia :)

                W związku odciążanie przekłada się na ilość seksu. Nie, nie jest to oczywiście
                funkcja y=x, jak zaraz zakrzykniesz, tylko bardziej skomplikowany proces. Chęci
                na te "inne rzeczy" może i nie ma ogromnej, ale czasem robić je po prostu
                trzeba. Seks w stałym związku to wypadkowa wielu rzeczy, między innymi napalenia.
                • urquhart Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 17:48
                  aandzia43 napisała:

                  > W związku odciążanie przekłada się na ilość seksu. Nie, nie jest to oczywiście
                  > funkcja y=x, jak zaraz zakrzykniesz, tylko bardziej skomplikowany proces. Chęci
                  > na te "inne rzeczy" może i nie ma ogromnej, ale czasem robić je po prostu
                  > trzeba. Seks w stałym związku to wypadkowa wielu rzeczy, między innymi napaleni

                  Jasne, to wypadkowa zrozumienia że jak ja mam wyższe potrzeby w jakimś temacie to partner będzie skłonny je zrealizować bo lubi sprawić mi przyjemność. I świadomość że to działa w obie strony.
                  Ale to co innego niż jedynie "odciążenie".
                  Same zwiększenie wolnego czasu a i odpoczynku nie przekłada się prosto na seks :)

                  _____________________________________
                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                  • aandzia43 Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 17:57
                    > Same zwiększenie wolnego czasu a i odpoczynku nie przekłada się prosto na seks
                    > :)

                    A właśnie, i z tak sformułowanym zdaniem prawie się zgodzę. Prawie, bo jeszcze
                    dorzucę "nie zawsze".
                    "Samo zwiększenie wolnego czasu i odpoczynku nie zawsze przekłada się prosto na
                    seks" (czasem wystarczy tylko odpoczynek i odciążenie, by ochota na seks powróciła)
              • zakletawmarmur Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 17:19
                > Porównaj zapał kochanków na schadzce po robocie i statystycznego
                małżeństwa na
                > wczasach.

                Na tej samej podstawie można by wyciągnąć taki wniosek:
                Skoro przy nowej partnerce facetowi staje nawet, gdy ma celulit i
                obwisłe piersi to znaczy, że wygląd partnerki dla mężczyzn nie jest
                ważny i nie trzeba o to dbać:-)

                Czy to nie Ty linkowałeś artykuł w którym pisało, że 1/4 stosunków
                ma miejsce w wakacje? Czyli wtedy, gdy statystycznie ludzie mają
                najwięcej wolnego. Sugerujesz, że ludzie zapracowani i zestresowani
                mają tyle samo seksu co Ci wylajtowani?
                • aandzia43 Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 17:51
                  Sugerujesz, że ludzie zapracowani i zestresowani
                  > mają tyle samo seksu co Ci wylajtowani?
                  >
                  Chyba nic nie sugeruje i nie sądzi, tylko ma zestaw gotowych odpowiedzi.
                  Niekoniecznie pasujących do pytania/zagadnienia ;-)
                  • urquhart Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 18:08
                    aandzia43 napisała:
                    > Chyba nic nie sugeruje i nie sądzi, tylko ma zestaw gotowych odpowiedzi.

                    He? Jak ten syfon?
                    _____________________________________
                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                    jest dojrzała - by kawitator
                • urquhart Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 17:59
                  zakletawmarmur napisała:
                  > Czy to nie Ty linkowałeś artykuł w którym pisało, że 1/4 stosunków
                  > ma miejsce w wakacje? Czyli wtedy, gdy statystycznie ludzie mają
                  > najwięcej wolnego.

                  A nie pamiętasz że to seks brutto, nie małżeński jedynie uwzględniający zdrady i romanse których wtedy najwięcej? :)
                  kobieta.dziennik.pl/seks-bez-tabu/artykuly/218803,wakacje-czas-nowych-znajomosci-i-romansow.html_____________________________________
                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                  • zakletawmarmur Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 21:37
                    > A nie pamiętasz że to seks brutto, nie małżeński jedynie
                    uwzględniający zdrady
                    > i romanse których wtedy najwięcej? :)

                    Czyli Ci wolni w ciągu roku też mają mało?

                    Zauważyłeś, że panowie często zdradzają żony z brzydszymi, grubszymi
                    a nawet starszymi? I nie mają wtedy problemów z częstym wzwodem. A
                    przy stałych partnerkach, nawet gdy te są atrakcyjniejsze już tak
                    często im się nie chce... Czy to oznacza, że wygląd zewnętrzny nie
                    jest facetom ważnym elementem tej seksualnej składanki?
                    Do czego zmierzam. Nie można po prostu porównywać krótkich
                    znajomości do długich i dopasowywać sobie w ten sposób argumentów
                    jak nam pasuje a inne odrzucać bo są mniej wygodne.
                    Zadam jeszcze raz pytanie. Czy fakt, że facet przy NOWEJ partnerce z
                    obwisłym biustem może częściej, jest dowodem na to, że stała
                    partnerka powinna mieć w dupie swój biust?
            • sisi_kecz Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 20:19
              A ja sie przychylam do pierwszego Twojego postu, że tutaj nie ma
              winny/niewinny tylko, co z tym dalej :)

              ale przyznam sie też, że jak wspominała vergaa, pojeździć po kolesiu
              też była okazja i nie przegapiłam ;))

              w każdym razie, in my opinion, temat sie do tego sprowadza, że
              zarówno zmuszanie sie do seksu, jak i zmuszanie sie do abstynencji
              do niczego dobrego nie prowadzi, a w tej tematyce półśrodki sie nie
              sprawdzają.
              Może dlatego, że to najbardziej intymna i osobista sfera i twarde
              negocjacje tutaj zabijają cały urok bycia razem z wybraną osobą.

              duze pozdro!!!
    • agent.orange Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 11:18
      > Witam. Prosze o ocene sytuacji w ktorej sie znalazlam
      > Jestem z facetem od kilku miesiecy. I juz dopadł nas problem seksu.
      > A wiec dla mnie seks nie jest czyms co musze mieć codziennie. Moim
      > zdaniem nawet w pieknych rzeczach nie nalezy przesadzać.

      Nie chcę Cię martwić, ale ten związek nie ma przyszłości. Nikt tutaj nie jest
      winny, nikt nie jest egoistą. Tylko po prostu macie inne potrzeby, bardzo różne.
      Twój facet lepiej będzie się czuł z kobietą, która chce i może robić to
      codziennie. A Ty lepiej z facetem, któremu starczy raz na tydzień. I tyle.
      Jeśli po kilku miesiącach wychodzi już taki poważny problem to musisz wiedzieć,
      że nie zniknie on szybko. Wyobraź sobie co będzie za kilka lat.
      • kobieta_z_polnocy Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 13:51
        Nie, no bez przesady. Na moje oko to ten facet dosyć egoistycznie sobie
        postępuje. Nie tylko obraża się na JEDNODNIOWY post (smutna mina, demonstracyjne
        odwracanie się plecami), to jeszcze wyśmiewa autorkę i wmawia jej oziębłość i
        eksów-impotentów. To nie jest zachowanie egoisty?

        Moim zdaniem facet albo chorobliwie się boi spadku libido u autorki i każda jej
        odmowa go niesamowicie niepokoi, albo uwielbia mieć wszystko na tu i teraz,
        kiedy on ma ochotę.

        Kurczę, seks co drugi dzień to naprawdę nie tak źle. Niech sobie sam ulży co
        jakiś czas, skoro aż tak go nosi.
        • agent.orange Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 15:27

          > Nie, no bez przesady. Na moje oko to ten facet dosyć egoistycznie sobie
          > postępuje. Nie tylko obraża się na JEDNODNIOWY post (smutna mina, demonstracyjn
          > e
          > odwracanie się plecami), to jeszcze wyśmiewa autorkę i wmawia jej oziębłość i
          > eksów-impotentów. To nie jest zachowanie egoisty?

          Ależ to ona jest straszną egoistką, bo myśli tylko o sobie i nie jest w stanie
          sprawić przyjemności swojemu facetowi. Gdyby go kochała to bez mrugnięcia okiem
          za każdym razem zgadzałabym się na seks.

          I co, jak Ci pasuje taki punkt widzenia? Nie ma sensu się przekrzykiwać kto jest
          bardziej egoistą i kto jest zły. Bo NIKT nie jest egoistą/ką tylko są
          niedopasowani - i tyle. Po prostu ten termin nie ma tutaj sensu bycia. Mają inne
          potrzeby, inne priorytety i męczą się tylko z tym ale oboje SĄ NORMALNI.
          Przeczytaj sobie forum, kobiety też się żalą, że faceci nie chcą seksu. Więc
          nasza Autorka powinna związać się właśnie z kimś takim.

          • vergaa Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 15:32
            madrze piszesz, nie mozemy tylko sie powstrzymac, zeby sobie nie
            pojezdzic po kolesiu, ktory strzela fochy jak trzylatek :)
            no teksty o bylych tez na poziomie
      • malgosia-32 Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 14:16
        agent.orange napisała:

        > > Witam. Prosze o ocene sytuacji w ktorej sie znalazlam
        > > Jestem z facetem od kilku miesiecy. I juz dopadł nas problem seksu.
        > > A wiec dla mnie seks nie jest czyms co musze mieć codziennie. Moim
        > > zdaniem nawet w pieknych rzeczach nie nalezy przesadzać.
        >
        > Nie chcę Cię martwić, ale ten związek nie ma przyszłości. Nikt tutaj nie jest
        > winny, nikt nie jest egoistą. Tylko po prostu macie inne potrzeby, bardzo różne
        > .
        > Twój facet lepiej będzie się czuł z kobietą, która chce i może robić to
        > codziennie. A Ty lepiej z facetem, któremu starczy raz na tydzień. I tyle.
        > Jeśli po kilku miesiącach wychodzi już taki poważny problem to musisz wiedzieć,
        > że nie zniknie on szybko. Wyobraź sobie co będzie za kilka lat.

        A co jeśli nowa kobieta tego konkretnego faceta "ostygnie" po dziecku, po chorobie? Albo zrazi się jego gburowatością? Albo po paru latach jej "przejdzie" i nie będzie chciała kilka razy dziennie. Przecież tak bywa. Chyba nawet nie rzadko. Co wtedy? Kop w doope i nowa panna chcąca codziennie a po 2 latach powtórka z rozrywki?

        Droga autorko, z tego wątku wyłania się obraz mężczyzny któremu na Tobie nie zależy, który Cię nie szanuje.
        Być może się mylę......
        Zastanów się czy za kilka lat będzie lepiej. Czy ten facet stanie się czułym, uważnym, kochającym partnerem. Co spowoduje tę zmianę (na pewno nie twoje pobożne życzenia i wiara w uzdrawiającą moc miłości).
        Po kilku miesiącach panu bardziej zależy na własnym zaspokojeniu, niż na Tobie i twoich odczuciach....
        Czy dalej chcesz się angażować w taki związek? Porozmawiaj z nim. Szczerze. Na spokojnie.
        Powodzenia życzę :)
        • agent.orange Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 19:03
          > A co jeśli nowa kobieta tego konkretnego faceta "ostygnie" po dziecku, po choro
          > bie? Albo zrazi się jego gburowatością? Albo po paru latach jej "przejdzie" i n
          > ie będzie chciała kilka razy dziennie. Przecież tak bywa. Chyba nawet nie rzadk
          > o. Co wtedy? Kop w doope i nowa panna chcąca codziennie a po 2 latach powtórka
          > z rozrywki?

          A co jeśli facet po kilu latach życia w stresie i ciężkiej pracy dostanie zawału
          serca albo wylewu krwi do mózgu? Albo zrazi się jej oziębłością? Przecież tak
          bywa. Co wtedy? Kop w doope i nowy facet zrabiający kupę kasy a po 2 latach
          powtórka z rozrywki?
          Odpowiedź jest taka sama.
          • urquhart brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 31.08.10, 19:20
            agent.orange napisała:
            > A co jeśli facet po kilu latach życia w stresie i ciężkiej pracy
            dostanie zawał
            > u
            > serca albo wylewu krwi do mózgu? Albo zrazi się jej oziębłością?
            Przecież tak
            > bywa. Co wtedy? Kop w doope i nowy facet zrabiający kupę kasy a po
            2 latach
            > powtórka z rozrywki?
            > Odpowiedź jest taka sama.

            Tylko pozornie. To częsty argument, moim zdaniem całkiem nietrafny.
            Prównywanie sytuacji braku chęci z brakiem możliwości w wyniku
            życiowej tragedii.
            Równie nietrafny jakby leń utracjusz z piwkiem na kanapie w nie
            mający ochoty znależć pracy dowodził że jak go żona kocha to to nie
            znaczenia że mu sie NIE CHCE, bo przecież mógły zostać przecież
            sparaliżowanym kaleką i co wtedy? Też by przeciaż cały czas leżał i
            nic nie robił i co przestała by go kochać i obsługiwać?
            :)
            (Chciaż przyznam takowych nie co prawda mężów a synalków widziałem)
            _____________________________________
            iem Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która
            z definicji jest dojrzała - by kawitator
            • arronia Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 31.08.10, 22:44
              > Tylko pozornie. To częsty argument, moim zdaniem całkiem
              nietrafny.
              > Prównywanie sytuacji braku chęci z brakiem możliwości w wyniku
              > życiowej tragedii.

              Czy sugerujesz, że pociąg seksualny jest zależny od woli?
              • sisi_kecz Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 31.08.10, 23:39

                Prównywanie sytuacji braku chęci z brakiem możliwości w wyniku
                > > życiowej tragedii.
                >
                > Czy sugerujesz, że pociąg seksualny jest zależny od woli?'

                trafione spostrzeżenie arronio.

                To jest przypisywanie złej woli kobiecie, że tego pociągu nie
                odczuwa w natężeniu identycznym jak jej partner.

                Wyraz wspaniałej męskiej empatii.

                duze pozdro!!!
                • bigbadpig Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 00:40
                  > sisi_kecz
                  Wyraz wspaniałej męskiej empatii.

                  męska empatia to warunek wystarczający czy konieczny aby być
                  mężczyzną? jak dostrzegasz w mężczyznach immanentną skazę to może
                  zwróć się ku kobietom i kobiecej empatii? dyskutujesz z żywymi ludźmi
                  czy z własnymi uprzedzeniami?

                  podobnie urquhart ale to już chyba nikogo nie dziwi
                  "Jak to? Dzentelmen zawsze kobiecie ustępuje :)"

                  Śmiejesz z poglądu który tylko Ty zaprezentowałeś. Po co? Aby go
                  wyśmiać. Coś tym wzniosłeś? Swoje uprzedzenia na drugą szalę.
                  • sisi_kecz Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 11:35
                    męska empatia to warunek wystarczający czy konieczny aby być
                    > mężczyzną? jak dostrzegasz w mężczyznach immanentną skazę to może
                    > zwróć się ku kobietom i kobiecej empatii?'

                    źle sie wyraziłam.
                    nie ma męskiej ani kobiecej, jest tylko empatia.
                    Powinnam była napisać "co za empatyczny męski głos" lub bez
                    ironii: "kompletny brak empatii".

                    napisałam do urquharta, bo kiedyś była dyskusja o empatii w sensie
                    rozumienia pojęcia.

                    duze pozdro!!!
                • urquhart Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 07:59
                  sisi_kecz napisała:
                  > To jest przypisywanie złej woli kobiecie, że tego pociągu nie
                  > odczuwa w natężeniu identycznym jak jej partner.

                  Czy uważasz że górnicy pracują w kopalni bo czują do tego pociąg? Czy raczej
                  dlatego czują sie odpowiedzialni za swoją rodzine i zapokojenie jej materialnych
                  potrzeb?
                  _____________________________________
                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                  jest dojrzała - by kawitator
              • urquhart Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 07:57
                arronia napisała:
                > Czy sugerujesz, że pociąg seksualny jest zależny od woli?

                Sugeruje że zarówno do roboty ja i do seksu wiele osób nie ma ochoty ale robi to
                by wypełnić podjęte zobowiązania i zaspokoić czyjeś potrzeby.

                Osoby które pracują i sekszą bo jedynie mają akurat na to ochotę to nieliczna
                grupa szczęciarzy.
                _____________________________________
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                jest dojrzała - by kawitator
                • symmetryisall Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 11:25
                  > Sugeruje że zarówno do roboty ja i do seksu wiele osób nie ma ochoty ale robi t
                  > o
                  > by wypełnić podjęte zobowiązania i zaspokoić czyjeś potrzeby.

                  Uaaaa, i Tobie faktycznie sprawa przyjemność, jak żona uprawia z Tobą seks z
                  obowiązku? Tak dobrze gra, czy po prostu Ci wszystko jedno, byleby spuścić z kija?

                  Wybacz niemiły ton, ale uprawianie seksu w ramach wypełniania zobowiązań brzmi
                  absurdalnie.
                  • urquhart Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 11:59
                    symmetryisall napisał:

                    > Uaaaa, i Tobie faktycznie sprawa przyjemność, jak żona uprawia z Tobą seks z
                    > obowiązku?

                    Nie z obowiązku, a z chęci sprawienia przyjemności drugiej osobie, niekoniecznie samemu mając z tego przyjemność (ochotę) - z miłości nie z pożądania. To takie trudne do zrozumienia?
                    Nie robisz może nic dla żony tylko dlatego tego żeby sprawić jej przyjemność co niekoniecznie sprawia przyjemność tobie osobiście? Bo ja na przykład tak.

                    > Wybacz niemiły ton, ale uprawianie seksu w ramach wypełniania zobowiązań brzmi
                    > absurdalnie.

                    Wybaczam, a jak brzmi dla ciebie odmawianie seksu, ignorowanie potrzeb i jednocześnie oczekiwanie wyrażania bliskości i przytulania?

                    _____________________________________
                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                    • symmetryisall Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 12:29
                      > Nie z obowiązku, a z chęci sprawienia przyjemności drugiej osobie, niekonieczni
                      > e samemu mając z tego przyjemność (ochotę) - z miłości nie z pożądania. To taki
                      > e trudne do zrozumienia?
                      > Nie robisz może nic dla żony tylko dlatego tego żeby sprawić jej przyjemność co
                      > niekoniecznie sprawia przyjemność tobie osobiście? Bo ja na przykład tak.

                      Owszem robię, pisałem gdzieś tam, że chodzę na spacery - powiem więcej, raz
                      nawet zaproponowałem całodzienną wycieczkę rowerową, chociaż wiedziałem, że się
                      na niej zmęczę i wynudzę :)

                      Może to kwestia osobistych doświadczeń, ale... Często jest tak, że ja mam
                      ochotę, żona nie, ale mimo to się zgadza - tyle że ten seks jest (dla mnie) tak
                      podłej jakości, że naprawdę wolę sobie ulżyć własnoręcznie pod prysznicem, niż
                      przeżywać taką żenadę. Z niewolnika nie ma robotnika, same ruchy frykcyjne bez
                      widocznego entuzjazmu drugiej strony to erzac. Do cholery z tako miłościo.

                      > Wybaczam, a jak brzmi dla ciebie odmawianie seksu, ignorowanie potrzeb i jednoc
                      > ześnie oczekiwanie wyrażania bliskości i przytulania?

                      Dla mnie przede wszystkim zaskakująca jest skala potrzeb tego pana, który musi
                      codziennie, musi, bo się udusi :) Ale OK, niech mu tam. Tyle że jeśli on aż tak
                      bardzo musi, że nawet co drugi dzień to dla niego męka nie do zniesienia, a ona
                      z kolei sobie z takim natężeniem seksu nie daje rady, to znaczy - jak już wiele
                      osób tu napisało - że oni do siebie po prostu nie pasują i niech idą w swoje
                      strony, bo tylko się umęczą ze sobą. Bo mówić, że ona się nie stara i nie
                      spełnia jego potrzeb, to w tym wypadku tak samo, jakby zarzucać jej to, bo z
                      niskiej brunetki nie chce się stać wysoką blondynką. Niech sobie kolega poszuka
                      wysokiej blondynki, a nie marudzi. I tyle.
                      • urquhart Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 13:12
                        symmetryisall napisał:
                        > Owszem robię, pisałem gdzieś tam, że chodzę na spacery - powiem więcej, raz
                        > nawet zaproponowałem całodzienną wycieczkę rowerową, chociaż wiedziałem, że się
                        > na niej zmęczę i wynudzę :)(...)
                        > Może to kwestia osobistych doświadczeń, ale... Często jest tak, że ja mam
                        > ochotę, żona nie, ale mimo to się zgadza - tyle że ten seks jest (dla mnie) tak
                        > podłej jakości, że naprawdę wolę sobie ulżyć własnoręcznie pod prysznicem, niż
                        > przeżywać taką żenadę. Z niewolnika nie ma robotnika, same ruchy frykcyjne bez
                        > widocznego entuzjazmu drugiej strony to erzac. Do cholery z tako miłościo.

                        Jakbyś na spacerze robił minę cierpiętnika i podkreślał że robię tylko dla ciebie, nie próbował się zaangażować, czekał kiedy koniec i do domu, to by też do dupy była taki spacer i wolała zrobić sobie spacer sama...
                        Mówimy o sprawianiu przyjemności drugiej osobie, a to wymaga zaangażowania, a nie o jałmużnie na odwal sie.

                        _____________________________________
                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                        • symmetryisall Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 13:24
                          > Jakbyś na spacerze robił minę cierpiętnika i podkreślał że robię tylko dla cieb
                          > ie, nie próbował się zaangażować, czekał kiedy koniec i do domu, to by też do d
                          > upy była taki spacer i wolała zrobić sobie spacer sama...
                          > Mówimy o sprawianiu przyjemności drugiej osobie, a to wymaga zaangażowania, a n
                          > ie o jałmużnie na odwal sie.

                          Kto mówi o minie cierpiętnika? Dopowiadasz sobie :) Nie ma mowy o minie
                          cierpiętnika, ale ja i tak wyczuwam, kiedy żona nie ma ochoty, to są inne
                          reakcje ciała, inne zachowania - mnie to nie kręci.

                          A nie wierzę, że da się odegrać przekonująco prawdziwą rujkę.

                          Zresztą - ile można się zmuszać? Jeśli różnica zapotrzebowań jest do
                          przełknięcia, to jakoś pewnie pójdzie, ale w sytuacji założycielki wątku nie ma
                          raczej pola manewru, musiałaby się zmuszać dwa na trzy razy; czarno to widzę.
                          • urquhart Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 13:32
                            symmetryisall napisał:
                            > A nie wierzę, że da się odegrać przekonująco prawdziwą rujkę.

                            Czyżby? Poczytaj sobie recenzje "div" na Garsonierze :)

                            > Zresztą - ile można się zmuszać? Jeśli różnica zapotrzebowań jest do
                            > przełknięcia, to jakoś pewnie pójdzie, ale w sytuacji założycielki wątku nie ma
                            > raczej pola manewru, musiałaby się zmuszać dwa na trzy razy; czarno to widzę

                            No nie wiem. Dwa na trzy bez ochoty na tle tego forum to całkiem przyzwoity wynik.

                            _____________________________________
                            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                            • symmetryisall Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 13:40
                              > Czyżby? Poczytaj sobie recenzje "div" na Garsonierze :)

                              Ahem, no nie wiem, trzeba mieć bardzo wysoką samoocenę, żeby uwierzyć, że się
                              divie zapewniło orgazm roku :)

                              > No nie wiem. Dwa na trzy bez ochoty na tle tego forum to całkiem przyzwoity wyn
                              > ik.

                              Niby tak, ale w większości przypadków tu mamy dwa na trzy w miesiącu, a nie dwa
                              na trzy przez trzy dni. Trzeba by mieć psychikę z kauczuku, żeby to ciągnąć
                              przez dłuższy czas.
                              • aandzia43 Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 13:51
                                Niby tak, ale w większości przypadków tu mamy dwa na trzy w
                                miesiącu, a nie dwa
                                > na trzy przez trzy dni. Trzeba by mieć psychikę z kauczuku, żeby to
                                ciągnąć
                                > przez dłuższy czas.

                                Zgadza się. Może być wyniszczające.
                              • urquhart Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 13:53
                                symmetryisall napisał:
                                > Ahem, no nie wiem, trzeba mieć bardzo wysoką samoocenę, żeby uwierzyć, że się
                                > divie zapewniło orgazm roku :)

                                No caman, piszą jak świetnie i przekonywająco grała jeśli wysoko oceniają. A jaką one maja motywacje? 200 złotową? :)

                                > Niby tak, ale w większości przypadków tu mamy dwa na trzy w miesiącu, a nie dwa
                                > na trzy przez trzy dni. Trzeba by mieć psychikę z kauczuku, żeby to ciągnąć
                                > przez dłuższy czas.

                                No nie wiem, zakładam że jeden może polubić spacery i wycieczki rowerowe z czasem ze względu na ciekawe towarzystwo choćby, inny nie. :)

                                _____________________________________
                                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                              • aandzia43 Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 14:11
                                > Ahem, no nie wiem, trzeba mieć bardzo wysoką samoocenę, żeby
                                uwierzyć, że się
                                > divie zapewniło orgazm roku :)

                                Trzeba być narcyzem mocno uwikłanym w system zaprzeczeń, wyparć i
                                racjonalizacji w temacie swojego wizerunku ;-P
                                • symmetryisall Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 14:28
                                  > Trzeba być narcyzem mocno uwikłanym w system zaprzeczeń, wyparć i
                                  > racjonalizacji w temacie swojego wizerunku ;-P

                                  Ładne, ładne :)
                                • songo3000 Niedobre teatry ;))) 03.09.10, 10:54
                                  Taa, a jak ja nie przepadam za teatrem to nazywają mnie chamem. Czyli te wszystkie pocieszne ludki na przedstawieniach to popaprane narcyzy jakoweś?

                                  Koleżanki, trochę wyobraźni czego konkretnie i gdzie klienci szukają :)
                                  • zakletawmarmur Re: Niedobre teatry ;))) 05.09.10, 16:46

                                    > Taa, a jak ja nie przepadam za teatrem to nazywają mnie chamem.

                                    A kiedy i na czym byłeś ostatnio w teatrze? Zawsze pytam się o to znajomych, którzy mają
                                    podobne do Twojego zdanie na temat teatru. Czyli, że to nuda... I często okazuje się, że było to
                                    przymusowe wyjście z LO na jakąś "lekturę obowiązkową" lub inne wyjście na jaką wzniosłą sztukę
                                    dla koneserów. I wtedy miałabym ochotę zabrać takiego delikwenta na coś do Teatru Rozrywki
                                    albo nawet do śląskiego na jakąś komedie np. "I wszystko dobre co się dobrze kończy". I jestem
                                    na 90% pewna, że zmieniłby zdanie:-)
                                    • songo3000 Re: Niedobre teatry ;))) 05.09.10, 17:41
                                      Nie przepadam nie oznacza, że nie chodzę :) Jakbym nie zaglądał to bym się nie znał i nie odzywał, hehe. A ostatnio byłem z rok temu na jednym z ostatnich spektakli "Kotów". Podobały mi się aktorki - chudziutkie, zgrabne w obcisłych, cieniutkich dresikach i kręciły tyłkami na czworaka :PPP

                                      Po prostu nie odpowiada mi ta FORMA przekazu. Ale tylko w teatrze, hehe.
                                      • zakletawmarmur Re: Niedobre teatry ;))) 05.09.10, 19:28
                                        > Po prostu nie odpowiada mi ta FORMA przekazu. Ale tylko w teatrze, hehe.

                                        Może być i tak...


                                        > Nie przepadam nie oznacza, że nie chodzę :) Jakbym nie zaglądał to bym się nie
                                        > znał i nie odzywał, hehe. A ostatnio byłem z rok temu na jednym z ostatnich spe
                                        > ktakli "Kotów". Podobały mi się aktorki - chudziutkie, zgrabne w obcisłych, cie
                                        > niutkich dresikach i kręciły tyłkami na czworaka :PPP

                                        A musicale filmowe lubisz? Może na tym polega problem, że forma przekazu zwana "musical" do
                                        Ciebie nie przemawia? Gdyby w tv głównie musicale grali to pewnie większość ludzi uważałaby, że
                                        forma przekazu zwana "tv" do nich nie dociera:-)
                                        • songo3000 Re: Niedobre teatry ;))) 05.09.10, 19:39
                                          > A musicale filmowe lubisz? Może na tym polega problem, że forma przekazu zwana
                                          Nie za bardzo :) No, Grace był bombowy... i tyle, hehe. Poza tym nie mam tivi więc jestem aspołeczny :P
                                          • zakletawmarmur Re: Niedobre teatry ;))) 05.09.10, 20:12

                                            > Nie za bardzo :)

                                            A widzisz:-)

                                            i tyle, hehe. Poza tym nie mam tivi w
                                            > ięc jestem aspołeczny :P

                                            To właśnie jesteś ten społeczny:-) Sam przyznaj, że tv i komp to jest to co najbardziej odciąga ludzi
                                            od ludzi:-)
                                            • songo3000 Re: Niedobre teatry ;))) 05.09.10, 20:21
                                              Nie przyznam - przecież właśnie przez kompa tyle czasu ze sobą rozmawiamy :)
                                              O, co mnie odciąga - kolację zaraz podadzą, idę sobie :)))

                                              Jeszcze kilka dni, jeszcze kilka dni, jeszcze kilka dni urlopu a potem już tylko łzy...
                        • aandzia43 Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 13:58
                          > Mówimy o sprawianiu przyjemności drugiej osobie, a to wymaga
                          zaangażowania, a n
                          > ie o jałmużnie na odwal sie.

                          Zaangażowania, poczucia, że nie jest się jedyną stroną dającą i
                          naginającą się łóżkowo w tym układzie (nie chodzi tylko o
                          częstotliwość), poczucia, że się jest kochanym/ną, podziwianym/ną i
                          jeszcze kupy innych rzeczy. Wtedy można dawać z radością, a nie z
                          miną cierpiętnika.
                • bigbadpig Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 12:01
                  > Osoby które pracują i sekszą bo jedynie mają akurat na to ochotę to
                  nieliczna
                  > grupa szczęciarzy.

                  O ile z pracą się zgadza, o tyle z seksem mam ogromne wątpliwości. Na
                  jakiej podstawie tak twierdzisz? Większość ludzi uprawia seks bo tego
                  chce i czerpie z tego przyjemność - tak myślę choć do statystyk nie mam
                  wglądu. Co cię skłania do stwierdzenia, że jest odwrotnie?
                  • urquhart Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 16:52
                    bigbadpig napisał:
                    > O ile z pracą się zgadza, o tyle z seksem mam ogromne wątpliwości. Na
                    > jakiej podstawie tak twierdzisz? Większość ludzi uprawia seks bo tego
                    > chce i czerpie z tego przyjemność - tak myślę choć do statystyk nie mam
                    > wglądu. Co cię skłania do stwierdzenia, że jest odwrotnie?

                    Mam tu sceptyczne zdanie czytając rożne badania, gdzie statystycznie po 10
                    latach związku ochotę na seks ze stałym partnerem ma paręnaście procent kobiet i
                    60% mężczyzn, a przecież większość ludzi jest w związkach i większość nie
                    romansuje. Gdy Starowicz wypowiada się że jego zdaniem połowa albo więcej
                    związków podpada formalnie pod prostytucję małżeńską. Do tego formalne
                    prostytucja sponsoringi których zasięg skala się powiększa to także przecież
                    seks nie dla przyjemności.
                    Ale faktycznie trudno mówić tu o większości osób, bo nawet w ramach transakcji
                    jedna z osób z reguły mężczyzna robi to dla przyjemności...

                    _____________________________________
                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                    jest dojrzała - by kawitator
                    • sisi_kecz Co to jest... 01.09.10, 20:07
                      prostytucja małżeńska?
                • lavenders27 Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 13:20
                  urquhart napisał:

                  > arronia napisała:
                  > > Czy sugerujesz, że pociąg seksualny jest zależny od woli?
                  >
                  > Sugeruje że zarówno do roboty ja i do seksu wiele osób nie ma ochoty ale robi t
                  > o
                  > by wypełnić podjęte zobowiązania i zaspokoić czyjeś potrzeby.

                  To, że Ty tak masz, nie znaczy że inni tez. Nie mierz wszystkich swoją miarą.

                  NIGDY mi się nie zdarzyło zmuszać do seksu jeśli nie miałam na niego ochoty - a
                  przerwy były różne - jeden dzień, tydzień, miesiąc. I NIGDY mój mąż nie
                  wyskoczył z tego powodu z jakimś fochem, nie płakał że brakuje mu seksu, nie
                  było cichych dni - chociaż potrzeby ma naprawdę duże. Właśnie z miłości i
                  szacunku do mnie nie nalegał, nie prosił, tylko zjechał na recznym i jakoś to
                  przeżył. Żadnego dramatu nie było.

                  Może dlatego, że nie jest rozpieszczonym gówniarzem, który musi mieć seks na
                  zawołanie - a ja nie jestem seksualną niewolnicą od spełniania jego zachcianek.
                  No i nie stawia na ilość, tylko na jakość - woli mieć 4 razy w tygodniu super
                  namiętny seks, niż rżnięcie drewna i spust z kija te 7 razy.
                  • urquhart Re: brak ochoty, brak możliwości - leń a kaleka 01.09.10, 13:41
                    lavenders27 napisała:
                    > było cichych dni - chociaż potrzeby ma naprawdę duże. Właśnie z miłości i
                    > szacunku do mnie nie nalegał, nie prosił, tylko zjechał na recznym i jakoś to
                    > przeżył. Żadnego dramatu nie było.

                    Ot docenić męża. Ideał, jedzie na ręcznym, szanuje i czeka cierpliwie aż Pani ma chęć...

                    > zawołanie - a ja nie jestem seksualną niewolnicą od spełniania jego zachcianek

                    Ot faktycznie własna miara. Ja tam często lubię spełniać zachcianki żony, a ona często moje.
                    _____________________________________
                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
    • ore.ona Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 20:35
      Chyba się nie dogadacie. On ma postawę roszczeniową - raz na
      dwa/trzy dni to za mało ma być codziennie , a jak nie to manipulacja-
      fachy, obrażanie. Ty lubisz /teraz!/ raz na trzy dni-a co potem jak
      da Ci się we znaki tymi gierkami?
    • anais_nin666 Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 21:51
      Macie problem.
      Rozumiem Ciebie.
      Rozumiem jego.
      Kochać się wbrew sobie to niefajna sprawa. Wymagać do Ciebie czegoś na co nie masz chęci - też chujoza prowadząca do ogólnej Twej niechęci do seksu. Niestety.
      Ale chcieć czegoś, a nie móc tego miec mimo ogromnej potrzeby(!) - też parszywe uczucie. Choć sądzę łatwiej sobie jednak samem zrobić dobrze niż fochami (manifestacyjny smutek to - umówmy się - zwyczajny foch) wymuszać na kimś seks, któremu tak naprawdę nikomu nie da radości.
      Jaki prognostyk?
      Kiepski.
      Pan roszczeniowy.
      Ty twarda.
      Za pare lat facet Cię do siebie zniechęci napastowaniem, a on wyląduje na tym forum pisząc, że laska go unika i co on ma zrobić.
      Wina?
      Nie ma.
      "Zwykłe" niedopasowanie temperamentów.
      Sposób?
      Dogadać się. Rozejść. Robić co robicie lub czego nie robicie dalej i liczyć się z tym, że w końcu oboje będziecie nieszczęśliwi.
      Smutne?
      Cholernie.
      Sytuacja bez szczęśliwego rozwiązania raczej.
      • ore.ona Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 22:27
        To jeszcze dodam, że w seksie fajne jest to, gdy Ty zaczynasz jemu
        deptać po piętach, bo chcesz, a nie on Tobie, bo domaga się i ma być
        tak jak on chce. Gdy Ty depczesz mu po piętach to znaczy że kręci
        Cię ten właśnie facet i wtedy często jest tak że kobieta ma ochotę
        codziennie:) Fakt, że z reguły są to mężczyźni mający w życiu jakąś
        pasję, zainteresowania i traktują wtedy seks jako dopełnienie
        związku a nie coś co należy im się codziennie, tak jak śniadanie,
        obiad, kolacja i wysprzątany przez żonę dom:)
    • mala200333 Re: on ma za malo ja mam za dużo 31.08.10, 23:31
      Dobrze ze do slubu daleko....
      On potrzebuje duzo, Pani mniej...wiec...
    • tarantinka Re: on ma za malo ja mam za dużo 01.09.10, 12:06
      popatrz na to trochę od innej strony, wg mnie to dość typowy
      problem, zwykle tak jest że są okresy że jedno chce więcej seksu,
      drugie mniej - mam na myśli takie dłuższe związki. I cóż jedni przez
      to przechodzą innym się związek wali. Więc problem jaki ma wiele
      par, ale jak to rozwiążecie to już tylko bedzię świadczyć o jakości
      samego związku, tego co jest między wami. To nie jest grecka
      tragedia.
    • songo3000 Re: on ma za malo ja mam za dużo 03.09.10, 11:02
      Tropicielki wrednego męskiego egoizmu może by ruszyły głową (nie dotyczy Keczupowej) i przyrównały to do sytuacji gdzie jedno chce raz na tydzień a drugie raz na 3. Wredny egoista będzie z tego pierwszego nie? No co jest, przecież mechanizm ten sam to i 'wnioski' z 'rozumowania' podobne, prawda? :D
    • 1_pestka Re: on ma za malo ja mam za dużo 05.09.10, 15:36
      Jak ja bym chciała mieć takiego męża jak Twój!!!!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja