ferby33
07.09.10, 10:00
To i ja posmęcę trochę.
Jesteśmy 6 lat po ślubie, dzieci 3,5 i 1,5 (drugie przypadek), dom, pieniądze, samochody. Z pozoru zero problemów. Niestety, "wolna, niezależna, wyzwolona, wykształcona, kobieta 21wieku" - moja żona postawiła swoją pracę ponad rodzinę. Żona z wyglądu b.atrakcyjna, myślę, że 99% facetów ogląda się za nią.
Na czym to polega.
W ciąży jednej i drugiej nie słuchała zaleceń lekarza aby położyć się, pracowała....aż 2x wylądowała w szpitalu. Pracowała, bo "stołek nie będzie na nią czekał"... Dodam, firma spółka skarbu państwa... raz wejdziesz - pracujesz dożywotnio. Urodziła pierwsze dziecko - w piątym miesiącu wróciła do pracy. W dom,u wieczne kłótnie, bo niania zła, szukanie innej, bo dziecko płacze za matką, której nie ma itd... Pech...druga ciąża. Płakała równe 3 miesiące, że ona nie chce drugiego dziecka, bo w koncu "chce pożyć"... Ciąża zagrożona - ona na siłę chodzi do pracy. Po pracy przez kilka miesięcy kładła się spać o 17-18, bo zmęczona. W domu wszystko robiłem sam. Urodziła drugie dziecko. Po wielkich kłótniach i wizytach u psychologa zgodziła się zostać w domu przez rok. Dłużej nie, bo ona nie jest kura domową, jak chciałem sobie znaleźć kurę, to mogłem szukać lasek po podstawówce, mamy 21 wiek i żadna kobieta myśląca nie gnije w domu itttddddd. Poszła do pracy. Nowa niania, nowe nerwy, na nic nie ma czasu, wszystko szybko, żona wypomina mi, że jest ciągle zmęczona "bo ONA PRACUJE, wypomina , że o 23ciej, to ona mi ZUPĘ gotuje, a na seks nie ma ochoty "bo rano musi wstać do pracy"!!!!! Rano ma siłę wstać, codziennie dokładnie 40min spędza w łazience malując się. Doprowadza się do perfekcji, bo w jej firmie "trzeba ładnie wyglądać"... Jasny szlag mnie trafia co rano. Dziecko do przedszkola ja odwożę, spóźniając się do pracy - bo ona nie ma czasu - a ja z racji tego, że pracuję w swojej firmie, wg. żony MOGĘ SIĘ SPÓŹNIAĆ... Żona mimo "wielkości" swojej funkcji zarabia tyle, że opłaca nianię i rachunek za telefon. Nic więcej. 90% dochodów - mąż.
W każdym przypadku choroby dziecka jest kłótnia, bo ona nie chce zostać w domu. Słyszę, że żadne dziecko jeszcze na katar, kaszel, czy z powodu temp nie umarło... Słyszę, że "w takiej firmie jak moja (żony) nie wolno tak często chodzić na zwolnienia"... itd. MASAKRA. Dzieci są nerwowe, płaczliwe, bo ciągle matki nie mają w domu. Ch... mnie strzela, że mając pieniądze na wszystko dzieci nie mają butów jesiennych, bo mama nie ma czasu im kupić, nie mają normalnego ciepłego domu - bo mama musi pracować. I tak wszystko wygląda.
Seks przed ślubem - a mieszkaliśmy ze sobą prawie 2 lata, był super. W ogóle, że cie bez obowiązków, wyrzeczeń i zmęczenia było super.
Na poprawę sytuacji stosunkowej nie pomaga nic. Wspólnie z żoną zrobiliśmy zakupy zabawek w seks shopie. Okazało się, że nic ją nie kręci.... jednej nocy wszystko wypierd.. do kosza. Pornole - to dla niej objaw totalnego zboczenia i możliwość dodania komentarza "aaa..ja już cię nie kręcę, takiej sobie poszukasz..?". Fajna seksowna bielizna leży nowiutka po szafach. Żona jej nie zakłada.. za to lepsza jest bawełniana piżama. Raz jej powiedziałem, że gdy ona wchodzi w niej do łóżka, to czuję się jakbym z facetem spał. Mógłbym tak pisać długo.
Przez 3 lata byłem grzeczny, czekałem, pomagałem, wytrzymywałem.
Ale skończyło się. Znalazłem sobie kochankę, przyjaciółkę. Coraz częściej myślę o rozwodzie, bo po co dalej się ze sobą męczyć. Trzymają mnie tylko dzieci.
tyle mam na duszy.