Dodaj do ulubionych

zdrada po raz kolejny

11.09.10, 14:16
moze nie na temat, ale sensowni z Was ludzie wiec moze podtrzymacie mnie na duchu.

Moj facet po 14 latach zwiazku (3 malzenstwa) zdradzil mnie z mezatka z dziecmi. Dowiedzialam sie calkiem przypadkiem, on mi reszte powiedzial szczerze.

Bol, jakiego doswiadczam jest niesamowity. fizycznie i psychicznie wszystko mnie boli. Nie sam seks, ale w jaki sposob ta zdrada byla dokonana - wielkie klamstwa za klamstwami.

Jak dlugo musze tak cierpiec zanim stane na nogi?
Obserwuj wątek
      • m00nlight dupa :P 11.09.10, 17:37

        Często wchodząc szybko w nowy, (przygodny) związek, żeby zrobić na złość zdrajcy, 'odegrać się na nim', pokazać, że 'ja też potrafię' kobieta po tym czuje się jeszcze gorzej, pusta jak wydmuszka.

        Do nowego związku trzeba dojrzeć, nauczyć się zaufać ponownie. Żeby zbudować coś nowego na zgliszczach trzeba najpierw uprzątnąć gruz, a nie budować na syfie, ktory nawet przykryty- wciąż tam będzie.
        • sisi_kecz Olać dziadów ! 11.09.10, 18:17
          na rok.

          Xciekawax,
          polecam, bo sama po dramatycznym rozpadzie związku (po przynajmniej emocjonalnej zdradzie partnera), zbastowałam z chłopami na rok czasu.
          nie było to żadnym wysiłkiem- patrzeć na nich nie mogłam ;)

          ten odpoczynek jest potrzebny, i zgadzam sie a moon-ką, aby nie wchodzić w relacje w okresie jednak nieco "niepoczytalności emocjonalnej".
          Po co mieszać w głowie zgoła nowej osobie, która zaangażuje sie w relację z nami, w dobrej wierze, a będzie tylko zabawką, odreagowaniem na nasza ranę?
          to takie same oszustwo jak zdrada.
          z tym że w takim wypadku to naciągnięcie kogoś na związek uderzy w całkiem niewinną osobę- mającą po prostu pecha, że trafiła na kogoś, kto ja tylko wykorzysta.
          Kochaj bliźniego jak siebie samego i wejdź w związek, dopiero kiedy możesz komuś dać prawdziwe uczucie.

          Co do bólu i uczuć jakie towarzyszą odkryciu zdrady, to był wątek dopiero niedawno, autorstwa: blu_blue, poszukaj, może sobie z nią popiszesz prywatnie.

          duze pozdro!!!-
          "Mąż działa mi bez przerwy,
          raz na zmysły , raz na nerwy"
          Sztaudynger
          • xciekawax Re: Olać dziadów ! 12.09.10, 00:20
            No wlasnie. Chec "odwdzieczenia sie " jest bardzo silna. Ale ja nawet nie wiem za bardzo jak to zrobic.

            Co do uczuc, raz jestem bardzo zla, mam agresjie nawet, potem placze, potem mam obojetnosc, potem bierze mnie na wymioty, rzaladek mam chory i nie moge jesc. Moje serce jest rozszarpane nie tylko uczuciowo, ale i fizycznie, czuje jak bije mocno, szybko, mam ataki paniki, nie moge oddychac.

            To zaskoczenie jest nawet ciekawe, bo nie spodziewalam sie takich wyrafinowanych klamstw, prosto w oczy. Facet wiedzac ze jedzie zdradzic mnie mowil mi mile slowka przytulajac i obiecujac ze na pewno nie zdradzi. A tak sobie pokryjomu grafik ukladal, kupowal sekretne bilety, gadal z ta panna 2,000 minut na telefonie, wysylal 60 smsow - w jeden miesiac.

            A do mnie mowil ze ciagle nie ma czasu na rozmowy, i z wyrachowaniem wkrecal mnie w poczucie winy ze w ogole chce wiecej z nim rozmawiac. Na rozmowy z nia wydal kupe kasy, a do mnie mial zal ze rozmowy drogo kosztuja.

            Co za swinia....
            • ditchdoc Re: Olać dziadów ! 12.09.10, 00:42
              xciekawax napisała:

              > No wlasnie. Chec "odwdzieczenia sie " jest bardzo silna. Ale ja nawet nie wie
              > m za bardzo jak to zrobic.
              >
              > Co do uczuc, raz jestem bardzo zla, mam agresjie nawet, potem placze, potem mam
              > obojetnosc, potem bierze mnie na wymioty, rzaladek mam chory i nie moge jesc.
              > Moje serce jest rozszarpane nie tylko uczuciowo, ale i fizycznie, czuje jak bij
              > e mocno, szybko, mam ataki paniki, nie moge oddychac.
              >
              > To zaskoczenie jest nawet ciekawe, bo nie spodziewalam sie takich wyrafinowanyc
              > h klamstw, prosto w oczy. Facet wiedzac ze jedzie zdradzic mnie mowil mi mile s
              > lowka przytulajac i obiecujac ze na pewno nie zdradzi. A tak sobie pokryjomu g
              > rafik ukladal, kupowal sekretne bilety, gadal z ta panna 2,000 minut na telefon
              > ie, wysylal 60 smsow - w jeden miesiac.
              >
              > A do mnie mowil ze ciagle nie ma czasu na rozmowy, i z wyrachowaniem wkrecal mn
              > ie w poczucie winy ze w ogole chce wiecej z nim rozmawiac. Na rozmowy z nia wy
              > dal kupe kasy, a do mnie mial zal ze rozmowy drogo kosztuja.
              >
              > Co za swinia....

              to jest wybaczanie

              meczysz sie tylko Ty, pan ma wyprasowane koszule i kochanke na boku..
              W zaleznosci od tego jak maz bedzie sie maskowal, dowiesz sie znowu o tym ze Cie zdradza za kilka lat i co wtedy?

              Marnujesz czas. Podzekuj mu, ciesz sie polowa majatku i alimentami.
              • xciekawax Re: Olać dziadów ! 12.09.10, 00:52
                ale to akurat ja jestem zywicielem rodziny. Ja nawet nie umiem gotowac. On zawsze dbal o moj lunch, o obiad, kolacjie.... nawet sniadanie. ja tylko umiem kawe zrobic i parowki.

                ja zarabiam, na jego dziwne biznesy pobralam pozyczki w swoim imieniu. Po nim mam tylko dlugi.

                PS: nigdy nie przeszkadzalo mi nasz podzial rol, wrecz przeciwnie, bylo mi to na reke.
                • ditchdoc Re: Olać dziadów ! 12.09.10, 01:05
                  xciekawax napisała:

                  > ale to akurat ja jestem zywicielem rodziny. Ja nawet nie umiem gotowac. On za
                  > wsze dbal o moj lunch, o obiad, kolacjie.... nawet sniadanie. ja tylko umiem k
                  > awe zrobic i parowki.
                  >
                  > ja zarabiam, na jego dziwne biznesy pobralam pozyczki w swoim imieniu. Po nim
                  > mam tylko dlugi.
                  >
                  > PS: nigdy nie przeszkadzalo mi nasz podzial rol, wrecz przeciwnie, bylo mi to n
                  > a reke.

                  interesujace

                  i zostajesz z nim bo?
                  • xciekawax Re: Olać dziadów ! 12.09.10, 01:14
                    Nie mowie ze zostane.
                    Wrecz przeciwnie. Jestem swiadoma ze NIE MOGE z nim zostac, bo zrobi mi to znowu.

                    Nie przecze ze mysli mi nachodza.... ze kazdy facet zdradza, ze to przerobimy, bla bla bal.... ale wiem ze to wszystko bzdury. Po prostu borykam sie z tym i dlatego tu pisze. Wiem ze musze go zostawic. Tylko to jest trudne. to jest pol mojego zycia.
                    • ditchdoc Re: Olać dziadów ! 12.09.10, 01:24
                      xciekawax napisała:

                      > Nie przecze ze mysli mi nachodza.... ze kazdy facet zdradza, ze to przerobimy,
                      > bla bla bal.... ale wiem ze to wszystko bzdury. Po prostu borykam sie z tym i
                      > dlatego tu pisze. Wiem ze musze go zostawic. Tylko to jest trudne. to jest po
                      > l mojego zycia.

                      zgadza sie, nie jest latwo mimo ze polowka zdradzila

                      problem ze on nie zywi podobnych uczuc do Ciebie, stad calosc nie ma sensu.

                      Masz wlasny rozum, rob co uwazasz, zebys pozniej z placzem tu nie wrocil ze do rozwodu Cie namowilem a Ty chcesz spowrotem ;)
                      ale imo to nie ma sensu, marnujesz sie, koles bedzie zdradzal dalej i nie wszyscy mezczyzni zdradzaja mimo ze maja multum chetnych kobiet z krotymi zdradzic moga

                      Chujowo ze polowe kredytu za niego splacisz no ale taki urok malzenstwa, m.in dlatego sam sie przed nim bronie.
                    • sloik-konfitur Re: Olać dziadów ! 12.09.10, 08:40
                      xciekawax napisała:

                      > Nie przecze ze mysli mi nachodza.... ze kazdy facet zdradza, ze to przerobimy,
                      > bla bla bal.... ale wiem ze to wszystko bzdury. Po prostu borykam sie z tym i
                      > dlatego tu pisze. Wiem ze musze go zostawic. Tylko to jest trudne. to jest po
                      > l mojego zycia.

                      Każdy facet jest potencjalnym zdrajcą i kłamcą kiedy tylko poczuje nowe mięso (wybaczcie porównanie, ale to się odbywa właśnie na tym, atawistycznym poziomie). A szczególnie faceci podczas kryzysu, kiedy muszą sobie coś udowodnić. Ci, którzy mają tego świadomość są lepszymi partnerami, bo nie pchają się w pachnące problemami związki. Ci zaś którym się wydaje, że jest inaczej, zwykle kłamią jeszcze mocniej.

                      Na miejscu autorki bym go wyrzucił i poczekał aż wróci skruszony. Bo jeśli owe kilkanaście lat było dobrze, to on za tym raczej zatęskni. Dzieci macie?
                      • xciekawax Re: Olać dziadów ! 12.09.10, 16:40
                        nie mamy dzieci. mowilam mu ze za rok chcialabym juz miec. On troche z niechecia ale sie zgodzil.

                        czy moglbys rozwinac ten temat?:> . A szczególnie faceci podczas kryzysu, kiedy muszą sobie coś udowodnić. Ci, kt
                        > órzy mają tego świadomość są lepszymi partnerami, bo nie pchają się w pachnące
                        > problemami związki. Ci zaś którym się wydaje, że jest inaczej, zwykle kłamią je
                        > szcze mocniej.
        • ditchdoc Re: dupa :P 11.09.10, 18:35
          ok, moze w przypadku kobiet tak jest

          w przypadku mezczyzn, na 100%, kolejna kobieta od reki zalatwia problem z tesknota do niewiernej bylej.
            • ditchdoc Re: dupa :P 11.09.10, 20:18
              m00nlight napisała:

              > To chyba u Ciebie :P
              >
              > Jest jeszcze coś takiego jak 'miłość' ale dla niektorych to pojęcie abstrakcyjn
              > e.

              pisalem 100 razy

              uczucie nie konczy sie w momencie gdy dowiadujemy sie ze mamy rogi i trzeba polowke wypierdolic oknem glowa na przod

              ale kolejna kobieta to ulatwia. Dlatego pisze tutaj chlopom, pomimo ze wiem ze nie chca niech zaczna asap ruchac cos innego. Pomaga.
              • sisi_kecz Re: dupa :P 11.09.10, 20:29
                Dlatego pisze tutaj chlopom,(..) niech zaczna asap ruchac cos innego. Pomaga.'

                ruchać COŚ innego ?
                naprawde uważasz, że z Twoich postów nie wyziera pogarda i brak szacunku do kobiet, skoro nawet formy osobowej dotyczącej ludzi nie używasz w ich opisywaniu?

                Tak bardzo pietnujesz zdradę- ok, zdrada jest naganna i nie ma usprawiedliwień.
                A jak nazwiesz, to że jesteś z doktorantką prawa, żeby COś poruchać na zasadzie klina po tamtej?
                Chwalisz sie, że "dziewucha" nie wie, jak mocno masz ją w d.pie, sądzi że jesteś zaangażowany w ten związek i traktujesz go poważnie.
                Ma pewnie takie lata, że planuje juz małżeństwo czy rodzinę, a Ty karmisz ją złudzeniem.
                Jak nazwiesz takie postępowanie, czy to nie k.restwo z Twojej strony ?

                --
                Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
                Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
                by Cejrowski
                • ditchdoc Re: dupa :P 11.09.10, 20:37
                  sisi_kecz napisała:

                  > Tak bardzo pietnujesz zdradę- ok, zdrada jest naganna i nie ma usprawiedliwień.
                  > A jak nazwiesz, to że jesteś z doktorantką prawa, żeby COś poruchać na zasadzi
                  > e klina po tamtej?
                  > Chwalisz sie, że "dziewucha" nie wie, jak mocno masz ją w d.pie, sądzi że jeste
                  > ś zaangażowany w ten związek i traktujesz go poważnie.
                  > Ma pewnie takie lata, że planuje juz małżeństwo czy rodzinę, a Ty karmisz ją zł
                  > udzeniem.
                  > Jak nazwiesz takie postępowanie, czy to nie k.restwo z Twojej strony ?

                  po tamtej, przed ta, byly 3, z czego jedna 2 czy 3 dni po tym jak wyrzucilem tamta, moja aktualna kobieta to absolutnie nie jest klin.

                  Zna moj stosunek do kurestwa, wie jak zdarzalo mi sie kurwy traktowac, nie ma z tym problemu bo ja traktuje tak jak sie traktuje kobiety, z nalezytym szacunkiem i godnoscia. Wie takze ze w przypadku zdrady nie ma absolutnie zadnej szansy na powrot. Zadnej, dzieci, kredyty, domy, po prostu nie.

                  Chce miec dzieci, nie widze sensu zeby wchodzic w zwiazek malzenski. Tutaj sie zasmucila, chyba glownie dlatego ze mamusia naciska bo sama ma zdrowy do tego stosunek, nie wiem co bedzie dalej ale raczej do tego wrocimy.

                  Jestem z nia calkowicie szczery, tego samego oczekuje od niej. Nie wiem dlaczego myslisz ze mam ja w dupie.., to wspaniala kobieta ;)
                  • sisi_kecz Re: dupa :P 11.09.10, 21:09

                    moja aktualna kobieta to absolutnie nie jest klin. '

                    yhm...
                    a jednak sam napisałeś coś innego, z czego jasno wynika, że od czasu kiedy zostałeś zdradzony to tkwisz w tym samym stanie emocjonalnym, stoisz w tym samym miejscu:

                    'Kiedys bylem misiem z romantyczna wizja swojej kobiety i naszej wspolnej przyszlosci. Skutecznie mnie "romantycznej" postawy oduczyla ;), teraz kobieta jest tylko dodatkiem w zyciu, nie jego czescia. Latwiej, wygodniej a na zewnatrz i dla mojej dziewuchy wyglada tak samo. '

                    Dodatek w życiu, nawet nie część- tak określileś swoją wspaniałą kobietę- że jest łatwo i wygodnie COŚ poruchać, tylko tyle -
                    nie oszukuj chociaż samego siebie.

                    Jak nie przepracujesz swoich emocji, związanych z głęboką raną, którą Ci zadano to do końca życia będziesz niewolnikiem tamtej sytuacji, bez szans na prawdziwe uczucie, za to z wygodną protezą związku.
                    Tyle ode mnie, ale ja sie nie znam...
                    • ditchdoc Re: dupa :P 11.09.10, 22:54
                      sisi_kecz napisała:


                      > 'Kiedys bylem misiem z romantyczna wizja swojej kobiety i naszej wspolnej przys
                      > zlosci. Skutecznie mnie "romantycznej" postawy oduczyla ;), teraz kobieta jest
                      > tylko dodatkiem w zyciu, nie jego czescia. Latwiej, wygodniej a na zewnatrz i d
                      > la mojej dziewuchy wyglada tak samo. '
                      >
                      > Dodatek w życiu, nawet nie część- tak określileś swoją wspaniałą kobietę- że je
                      > st łatwo i wygodnie COŚ poruchać, tylko tyle -
                      > nie oszukuj chociaż samego siebie.

                      obstaje za tym
                      moj delikatny dystans ona odczytuje jako "małą przystepnosci". Ponoc jestem bardziej seksowny przez to, win-win situation ;)

                      > Jak nie przepracujesz swoich emocji, związanych z głęboką raną, którą Ci zadano
                      > to do końca życia będziesz niewolnikiem tamtej sytuacji, bez szans na prawdziw
                      > e uczucie, za to z wygodną protezą związku.
                      > Tyle ode mnie, ale ja sie nie znam...
                      >

                      mylisz sie
                      nie jestem zadnym niewolnikiem tylko wiem co robic zeby to sie wiecej nie powtorzylo, przynajmniej nie z tego samego powodu

                      kazdy mezczyzna, no nie kazdy, wiekszosc mezczyzn w polsce to misie na poczatku, takie wychowanie, traktowac kobiety inaczej/lepiej bo sa kobietami. Wtedy przychodzi jakas gwiazdeczka i sie okazuje ze to nie jest dobra droga. I albo zmieniasz postawe od razu, albo lekcja sie powtorzy przy nastepnej.

                      Jestem wierny, szczesliwy, kocham moja kobiete ale tak jak kiedys znosilem fochy, nabieralem sie na placz i smutne miny czy reszte damskich gierek tak wiecej tego nie zrobie.

                      To sie nazywa doswiadczenie, a nie niewolnictwo tamtej sytuacji.
                      • ore.ona Re: dupa :P 11.09.10, 23:40


                        >wiem co robic zeby to sie wiecej nie powtorzylo<
                        to zdanie mówi o tym, jakie to ważne jest dla Ciebie/problem którego wcześniej nie widziałeś/ i mówi też o tym że boisz się, że może się powtórzyć podobne zdarzenie.
                        Powinieneś zmierzyć się ponownie i teoretycznie z tym: powtórzy się i co z tego , co w związku z tym stanie się, co czego właściwie się boje dlaczego? To jest właśnie praca z terapeutą.

                        >kiedys znosilem fochy, nabieralem sie na placz i smutne miny czy reszte damskich gierek tak wiecej tego nie zrobie.<
                        Ale pamiętaj, kobiety często też zdradzają nieczułych mało empatycznych facetów, którzy swoim zachowaniem doprowadzają je do depresji. Wtedy one nawet nie mają siły odejść i często wpadają w ramiona sprytnego pocieszyciela, a małżeństwo z reguły przestaje istnieć. Ja usprawiedliwiam takie zdrady.
                        • ditchdoc Re: dupa :P 12.09.10, 00:50
                          ore.ona napisała:



                          > Powinieneś zmierzyć się ponownie i teoretycznie z tym: powtórzy się i co z teg
                          > o , co w związku z tym stanie się, co czego właściwie się boje dlaczego? To jes
                          > t właśnie praca z terapeutą.

                          jak sie powtorzy to trudno, bede mial nastepna w ciagu 3 dni. Kilka klinow, jak to sisi ladnie nazwala, i wtedy mozna znowu probowac cos sensownego.

                          > Ale pamiętaj, kobiety często też zdradzają nieczułych mało empatycznych facetów
                          > , którzy swoim zachowaniem doprowadzają je do depresji. Wtedy one nawet nie maj
                          > ą siły odejść i często wpadają w ramiona sprytnego pocieszyciela, a małżeństwo
                          > z reguły przestaje istnieć. Ja usprawiedliwiam takie zdrady.

                          ja nie jestem malo empatyczny, jak cos jest zle to chetnie pomoge, chyba ze ktos mnie oszukuje udajac skopanego psiaczka aby wymusic na mnie adekwatna reakcje, co sie kobietom czesto zdarza ;). Jak wyczuje to kiepa.
                          • ore.ona Re: dupa :P 12.09.10, 09:36
                            >Kilka klinow, jak to sisi ladnie nazwala, i wtedy mozna znowu probowac cos sensownego<.
                            Właśnie o to chodzi-próbować, próbować/bo nie wychodzi/i znów próbować.
                            Zobacz ditchdoc jak jesteś uwrażliwiony na q..wy, wystarczy że wydaje Ci się że kobieta jest dziwką i brniesz bez zastanowienia z całym impetem / czy rzeczywiście masz racje, z czego to wynikło, kto w tym wszystkim jest winien?/ bo nie pozbyłeś się ran. Może to wpłynąć na Twoje dalsze związki/utrudniać je lub uniemożliwiać-bo np. nadwrażliwość lub podejrzliwość/. Bo w tym momencie to o Ciebie chodzi, ktoś Ciebie zranił i ktoś powinien pomóc Ci uporać się z tym by śladu nie zostało/terapeuta/. Imo, tacy zdradzający małżonkowie powinni opłacać w całości terapię u najlepszego psychologa-terapeuty- może zastanowiliby się następnym razem. Nie oczekuj też od partnera że zajmie się tym ,bo związek to zawsze też napięcia, a partner nie powinie być obarczany podwójną rolą w związku-/chodzę na palcach i uważam żeby On sobie nie pomyślał że chce Go zdradzić, bo biedny i tyle przeżył itd./

                            >ja nie jestem malo empatyczny,<
                            to dobrze bo to fajna cecha i często pomaga dogadać się:)
                            • sisi_kecz Super pomysł :P 12.09.10, 10:11
                              Ore-szko: genialne! :)))

                              Dokladnie tak, każda zdradzająca osoba, jeśli chce kontynuować związek ze zdradzoną osobą, powinna fundowac jej pełen cykl terapii.
                              Po ukończeniu procesu terapeutycznego osoba zdradzona informowałaby, czy ma ochotę kontynuować związek.
                              Wywalenie prawdy o zdradzie i oczekiwanie od powalonej tym ciosem osoby, że sobie sama to poukłada, a nawet łażenie za nią z kolejnymi tłumaczeniami i bolesne rozmowy- to kolejne draństwo.

                              Jestem za Twoim pomysłem, powinno sie go propagować jako zalecane zachowanie, w takiej sytuacji:)
                              Nie pomoże ono takim osobom jak ditchdoc (które od razu podejmują decyzję zakończenia związku i łudzą sie że uniknęły powikłań), ale w sytuacji małżonek/ małżonków, którzy mają dylemat bo dom, rodzina, kredyty to kontakt i przepracowanie sprawy z terapeutą powinien być absolutnie wymagany przez nich przed podjęciem decyzji- co dalej.

                              duze pozdro!!!
                              -
                              Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
                              John Gray
    • m00nlight Po zdradzie jak w żałobie 11.09.10, 17:34

      Trudno powiedzieć jak długo będzie trwało, aż się pozbierasz.

      W każdym razie czeka cię przejście kilku etapów (zaprzeczania, złości, walki, smutku/rezygnacji i dopiero na końcu pogodzenie się z faktem i życie dalej).

      Daj sobie czas, nie udawaj, że wszystko ok, wyrzuć z siebie emocje jeśli wolisz, pogadaj z kimś, krzycz, płacz, rozbijaj talerze. Jeśli uwolnisz emocje, wyciszą się szybciej niż gdy będziesz dusić je w sobie i udawać że wszystko jest ok. Zajmij się sobą, nie katuj się poczuciem winy czy rozmyślaniem na temat 'co by był gdyby'. Skup się na teraźniejszości, swoich uczuciach, i na przyszłości, co chcesz dalej robić. Poszukaj pozytywnych stron, zrób coś dla siebie. I...czekaj cierpliwie. Ból minie, o ile go przepracujesz. Gdy już emocje opadną i zaakceptujesz to co się stało, będziesz gotowa iść dalej- czy wybaczysz mężowi, czy go zostawisz i zaczniesz nowe życie w pojedynkę bądź dobrej myśli: wszystko przed Tobą, a teraz już będzie tylko lepiej :)

      Trzymam kciuki.
      • czekolada88 a propos bólu... 11.09.10, 23:12
        m00nlight napisała:

        > Ból minie, o ile go przepracujesz.

        Co wg Was znaczy właściwie "przepracowanie bólu"? Niby podświadomie każdy czuje co sie kryje za tym hasłem, ale tak sobie pomyślałam żeby podrążyć głębiej i wyciągnąć wiecej.


        __________________________________________________________________

        "When I think that I'm over you, I'm overpowered"
        • dziub_dziubasek Re: a propos bólu... 11.09.10, 23:48
          U mnie- rozmowy, do znudzenia wałkowanie tematu, poznawanie szczegółów, pytania. Te rozmowy ciągną się nawet do teraz. Mówię swojemu męzowi co czuję, mówię co mi się nie podoba, mówię kiedy to wszystko do mnie wraca. I im więcej o tym rozmawiamy (także o hipotetycznych przyczynach tego co się stało) tym łatwiej jest mi z tym żyć...
          A swoją drogą trzeba przewałkowac temat samemu- czyli zdać sobie sprawę co się tak naprawdę czuje, co najbardziej zabolało (czasami może to być jakiś element tego wydarzenia, niekoniecznie sam stosunek, który boli najmocniej) i czy tak naprawdę są szanse na kontynuowanie związku. Trzeba sobie przeanalizować co było do tej pory, co jest aktualnie i czy są szanse na przyszłosć.
          • czekolada88 Re: a propos bólu... 12.09.10, 00:26
            dziub_dziubasek napisała:


            > I im więcej o tym ro
            > zmawiamy (także o hipotetycznych przyczynach tego co się stało) tym łatwiej jes
            > t mi z tym żyć...

            Czy jesteś podczas tych rozmów absolutnie pewna że słyszysz tylko szczere wyznania? Bo wydaje mi sie że tylko przy takim założeniu można zacząć sobie przestawiać klocki na odpowiednie miejsce.
            Pytam, bo na podstawie zamieszczanych tu postów nabrałam przekonania, że pewności w szczerość w takiej sytuacji mieć nie można. Skoro mężczyźni przyłapani na gorącym uczynku kłamią w żywe oczy i próbują się wyprzeć kochanki w każdy możliwy sposób, to skąd pewność że i podczas odgrzebywania sprawy romansu przedstawia wszystkie fakty zgodnie z prawdą? Jeśli założyć scenariusz, że "popchnięty" do romansu facet (z takiego czy innego powodu, mniejsza), po wyjsciu sprawy na światło dzienne chce chronić żone/partnerke przed bólem, to logiczne jest że aby nie pogłębiać rany, na pytanie zadane podczs "przerabiania bólu" (np. te dotyczące zaangażowania włożonego w romans) odpowie tak, by odpowiedź była jak najmniej dotkliwa.

            Dlatego od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy właściwie jest taka możliwość, aby mężczyzna odkrył wszystkie swoje karty dotyczące zdrady i uczuć jej towarzyszących?


            __________________________________________________________________

            "When I think that I'm over you, I'm overpowered"
          • ditchdoc Re: a propos bólu... 12.09.10, 00:53
            dziub_dziubasek napisała:

            > U mnie- rozmowy, do znudzenia wałkowanie tematu, poznawanie szczegółów, pytania
            > . Te rozmowy ciągną się nawet do teraz. Mówię swojemu męzowi co czuję, mówię co
            > mi się nie podoba, mówię kiedy to wszystko do mnie wraca. I im więcej o tym ro
            > zmawiamy (także o hipotetycznych przyczynach tego co się stało) tym łatwiej jes
            > t mi z tym żyć...

            robisz podstawowy blad

            wierzysz czlowiekowi ktory Cie oszukal i upodlil w najgorszy mozliwy sposob.

            • dziub_dziubasek Re: a propos bólu... 12.09.10, 12:14
              Nie robię błędu. Gdtby do mnie nie przyszedl i się nie przyznał, to pewnie nigdy bym się nie dowiedziała. Także już to jest pierwszym krokiem z jego strony i pokazaniem szczerości. zresztą nie mam powodu by mu nie wierzyć w to co mówi. Zresztą rozmawiając nawet jesli druga strona jest nieszczera to można te nieszczerości wychwycić.
            • rumpa Re: a propos bólu... 12.09.10, 14:24
              zazdroszczę przyjemnego i mało skomplikowanego życia, jeśli to dla ciebie jest upodlenie w najgorszy możliwy sposób.
              I jeśli chodzi o oszustwa, też znam gorsze.
              osobiście

                • rumpa Re: a propos bólu... 13.09.10, 01:29
                  porzucenie przez ojca, jego odwrócenie sie na pięcie gdy stałam z jego jedynym wnukiem na rekach przed kościołem, cała rodzina dookoła, moje rysunki popakowane z napisem - spalić smieci, ostatnia wiadomośc z zaświatów, ostatni policzek
                  wyzwiska na cały blok od matki - brudasie, pomiocie - tu nazwisko ojca, jej groźby że popełni samobójstwo jak sie z czymś nie zgadzałam, miała wyskoczyc przez okno a ja miałam 10 lat
                  wujek śmiejacy się że mojego ojca wszyscy uważają za idiote i się z niego smieją za jego plecami - cała rodzina przy stole słucha - byłam mała, tyle mojego że nie poszłam na pogrzeb te dwadziescia lat później, nie byłam w stanie.
                  i wmawianie źe to normalne, że to z miłości, że cokolwiek robię po swojemu to zabija mamusię i ona cierpi, to bezwzgledne wykorzystywanie i manipulowanie kims słabszym i głupszym, zależnym. Nadużycie władzy rodzicielskiej.
                  Szantaż obrzydliwego gnoja, który miksuje nagrania i grozi upublicznieniem. Z normalnej rozmowy robi syf nie do zmycia, który w dodatku załatwia mnie u tak zwanej "góry".A miał byc przyjacielem. Nagrywał ukradkiem tygodniami. Chciał sie bawić moim przerażeniem. Tylko ja miałam lepsze chody u "góry"...

                  a zdrada - no głupio wyszło, ale jak widze tylko glupote i słabość, a nie złą wolę, chęć skrzywdzenia mnie czy dziecka, człowieka który po prostu jakos tam nie potrafi wybrnąc z sytuacji - to nie boli tak bardzo jak świadomość że ktos chciał zadać mi cios. Nie powstrzymał sie przed zadaniem mi bólu ale nie to było celem. I tego bólu miało nie być - co z oczu to i z serca - a że nie wyszło...
                  boli, owszem
                  koniec relacji?
                  pewnie tak, moze nie
                  zależy od wielu rzeczy
                  ale uderzyć w twarz? z takiego powodu?
                  jakby uderzył dziecko, zwyzywał, to tak

                  a tak w ogóle, Jagiełło mial obsesję zdrady, wszystkie żony podejrzewał z wyjatkiem jednej. I jak wszystko wskazuje, to właśnie ta podstarzała wdowa przyprawiała mu skutecznie rogi.
                  • ditchdoc Re: a propos bólu... 13.09.10, 01:57
                    rumpa napisała:

                    > porzucenie przez ojca, jego odwrócenie sie na pięcie gdy stałam z jego jedynym
                    > wnukiem na rekach przed kościołem, cała rodzina dookoła, moje rysunki popakowan
                    > e z napisem - spalić smieci, ostatnia wiadomośc z zaświatów, ostatni policzek
                    > wyzwiska na cały blok od matki - brudasie, pomiocie - tu nazwisko ojca, jej gro
                    > źby że popełni samobójstwo jak sie z czymś nie zgadzałam, miała wyskoczyc przez
                    > okno a ja miałam 10 lat
                    > wujek śmiejacy się że mojego ojca wszyscy uważają za idiote i się z niego smiej
                    > ą za jego plecami - cała rodzina przy stole słucha - byłam mała, tyle mojego że
                    > nie poszłam na pogrzeb te dwadziescia lat później, nie byłam w stanie.
                    > i wmawianie źe to normalne, że to z miłości, że cokolwiek robię po swojemu to z
                    > abija mamusię i ona cierpi, to bezwzgledne wykorzystywanie i manipulowanie kims
                    > słabszym i głupszym, zależnym. Nadużycie władzy rodzicielskiej.
                    > Szantaż obrzydliwego gnoja, który miksuje nagrania i grozi upublicznieniem. Z n
                    > ormalnej rozmowy robi syf nie do zmycia, który w dodatku załatwia mnie u tak zw
                    > anej "góry".A miał byc przyjacielem. Nagrywał ukradkiem tygodniami. Chciał sie
                    > bawić moim przerażeniem. Tylko ja miałam lepsze chody u "góry"...

                    nie no, na tym forum raczej ograniczamy sie do zwiazku dwoch doroslych ludzi i tym co z tego moze wyniknac...
                    jezeli wyjsc poza te granice to owszem, i ja moge sobie gorsze rzeczy wyobrazic.

                    > a zdrada - no głupio wyszło, ale jak widze tylko glupote i słabość, a nie złą w
                    > olę, chęć skrzywdzenia mnie czy dziecka, człowieka który po prostu jakos tam ni
                    > e potrafi wybrnąc z sytuacji

                    robisz podstawowy blad droga rumpo
                    wierzysz usprawiedliwieniom zdradzajacych

                    co maja powiedziec, ze kleknela przed kolesiem bo chciala czy kleknela bo byla pijana, glupia, tak wyszlo, byles nie mily blablabla? ;)

                    > a tak w ogóle, Jagiełło mial obsesję zdrady, wszystkie żony podejrzewał z wyjat
                    > kiem jednej. I jak wszystko wskazuje, to właśnie ta podstarzała wdowa przyprawi
                    > ała mu skutecznie rogi.

                    mozliwe, nie chce mi sie teraz czytac
                    ale wydaje mi sie ze krol w tamtych czasach ruchal kazda jedna na ktora pstryknal palcami, bo i dlaczego nie..., takze obsesja moze stad ze sam mial z 80 dzieci na boku.
                    Zreszta krol sadzil bez sadu, takze ewentualna kobieta miala sie czego bac. Zdarzalo sie ze glowy spadaly za mniejsze przewinienia.
                    • rumpa Re: a propos bólu... 13.09.10, 02:43
                      robisz podstawowy blad droga rumpo
                      > wierzysz usprawiedliwieniom zdradzajacych

                      a kto powiedział że wierzę?
                      skąd wiesz, czy to co ja zobaczę jest tym co on mi mówi?

                      wiesz mój kumpel miał dziewczynę, ponieważ poprzednia przyprawiła mu rogi to tym razem poderwał sobie nastolatkę w zboznym celu wychowania jej. No i oczywiscie przyprawiła mu rogi z jego najlepszym przyjacielem. Nawiasem mówiąc była z baaardzo katolickiej rodziny , takiej co to tylko po slubie i co rok prorok. Kumpel wybaczył i nawet sie oswiadczył. Wtedy ona go rzuciła po kolejnej zdradzie.. Wszyscy byli zszokowani ja nie, co więcej powiedziała męzowi że nic z tego nie będzie i zarysowałam przyszłe wydarzenia. Miał bardzo głupią minę parę miesięcy później i bardzo chciał sie dowiedzieć skad wiedziałam. Zadałam jedno proste pytanie - jak ona by mogła kiedykolwiek wrócic do swojej rodziny bez pierścionka zaręczynowego?
                      to była jej jedyna droga - widzicie, jednak sie oswiadczył więc sie odczepcie. Tak, potraktowała go podle i instrumentalnie ale prawdę mówiąc jak wlazlam w jej skórę, po całości, to nie za bardzo widziałam jak inaczej miałaby się wybić z doła i od równie instrumentalnie traktującego ja faceta - miała byc bezpieczna i zależna. Wyszła za mąż za tego kolejnego faceta, są szczęśliwi i mają dzieci.
                      Ona nic nie mówiła, bo guzik z tego rozumiała, w zasadzie była sama zszokowana, bo nie tak ją wychowywano.

                      ie no, na tym forum raczej ograniczamy sie do zwiazku dwoch doroslych ludzi i
                      > tym co z tego moze wyniknac...

                      no więc jesli chodzi o dorosłych ludzi, to na przykład stwierdzenie kolesia - wymieniłem babkę na nowszy model do wspólnych znajomych, wypaplanie tajemnic, naśmiewanie się z partnera, zostawienie w chorobie, ale jak dla mnie - na pewno nie ukradkowe wydupczenie kogos na boku, pod warunkiem że w gumce, rzecz jasna. Tu chodzi o kolejną rzecz nie do wybaczenia - narażenie zdrowia i zycia dla pokatnego seksu.
                      No i ten skurwysyn od nagrań, sorry, ale wolałabym rogi.

                      li wyjsc poza te granice to owszem, i ja moge sobie gorsze rzeczy wyobrazic

                      wyobrazić, czyli nie przeżyłeś, i dlatego napisałam że ci zadroszczę bezproblemowego zycia
                      takie rzeczy zmieniają ...perspektywę tragedii interpersonalnych

                      co maja powiedziec, ze kleknela przed kolesiem bo chciala czy kleknela bo byla
                      > pijana, glupia, tak wyszlo, byles nie mily blablabla? ;)

                      może tak chciała bo byłes niemiły ? :)))) to takie proste :)))
                      moze była pijana?
                      i jak dla mnie fakt bycia pijanym by zadecydował o koncu zwiazku, bo tego nie trawię, a nie to co człek robił po pijanemu, bo to juz ruletka, istotne jest że sie doprowadził do stanu w którym sie nie kontroluje.
                      Moja inna kumpela zdradza swoich facetów na potegę. Sama się zastanawia o co biega, bo conajmniej dwu akcji żałuje. Wcale jej to nie cieszy. Obecnie jesteśmy na etapie że boi sie bliskości, ojciec jej umarł, boi się rozstań i gdzies ma tak że jak to z jej winy, to mniej boli, bo i tak przecież musi się to wydarzyć. a mnie się przecież nie musi tłumaczyć, bo nie mnie zdradza, zresztą wcale nie wygląda jakby się tłumaczyła , raczej się zastanawia dlaczego kolejny raz sobie strzeliła w stopę.

                      chyba jednak poczytaj, takie akcje to nie w Polsce, królowa Jadwiga przysięgała na Biblię i tak się awantura skończyła, podobnie jakos było z kolejnymi. Scięcie królowej to poważna akcja i bez poważnych przyczyn, np politycznych jak u lubego Henrysia, takich akcji sie nie wykonywało. a na pewno nie z powodu gacha. Co najwyżej ścinało sie pod jakims pretekstem owego dobiegacza. Zreszta mądre kobiety, patrz "Żywoty pań swawolnych" czekały aż do ciązy z prawowitym małzonkiem czyli niezbyt długo :))) a potem sobie folgowały. I nikt poza paranoicznymi psychopatami nie miał im tego za złe.
                      Dość ciekawy jest obraz Goyi przedstawiający królewską rodzine Hiszpanii. Należy zwrócić uwagę na najmłodszego synka, śliczne dziecko :))) baaardzo ale to bardzo odbija na tle całej rodzinki a zwłaszcza "tatusia".
                      • ditchdoc Re: a propos bólu... 13.09.10, 11:07
                        rumpa napisała:

                        > wiesz mój kumpel miał dziewczynę, ponieważ poprzednia przyprawiła mu rogi to ty
                        > m razem poderwał sobie nastolatkę w zboznym celu wychowania jej. No i oczywisci
                        > e przyprawiła mu rogi z jego najlepszym przyjacielem. Nawiasem mówiąc była z ba
                        > aardzo katolickiej rodziny , takiej co to tylko po slubie i co rok prorok. Kump
                        > el wybaczył i nawet sie oswiadczył. Wtedy ona go rzuciła po kolejnej zdradzie..

                        standard

                        > Wszyscy byli zszokowani ja nie, co więcej powiedziała męzowi że nic z tego nie
                        > będzie i zarysowałam przyszłe wydarzenia.

                        nie dziwne bo wynik tej sytuacji jest bardziej oczywisty i czytelny niz otwarta ksiazka pisana duza czcionką

                        > Miał bardzo głupią minę parę miesięc
                        > y później i bardzo chciał sie dowiedzieć skad wiedziałam. Zadałam jedno proste
                        > pytanie - jak ona by mogła kiedykolwiek wrócic do swojej rodziny bez pierścionk
                        > a zaręczynowego?
                        > to była jej jedyna droga - widzicie, jednak sie oswiadczył więc sie odczepcie.
                        > Tak, potraktowała go podle i instrumentalnie ale prawdę mówiąc jak wlazlam w je
                        > j skórę, po całości, to nie za bardzo widziałam jak inaczej miałaby się wybić z
                        > doła i od równie instrumentalnie traktującego ja faceta - miała byc bezpieczna
                        > i zależna. Wyszła za mąż za tego kolejnego faceta, są szczęśliwi i mają dzieci

                        i facet ma poroze jak jelen olbrzymi, 100% ;)

                        > no więc jesli chodzi o dorosłych ludzi, to na przykład stwierdzenie kolesia - w
                        > ymieniłem babkę na nowszy model do wspólnych znajomych, wypaplanie tajemnic, na
                        > śmiewanie się z partnera, zostawienie w chorobie, ale jak dla mnie - na pewno n
                        > ie ukradkowe wydupczenie kogos na boku, pod warunkiem że w gumce, rzecz jasna.

                        dziwne, wole zeby mnie zostawila niz zdradzala, za wysmiewanie sie czy paplanie nalezy sie kobiecie solidny wpierdol i eksmisja, jak po zdradzie.

                        > No i ten skurwysyn od nagrań, sorry, ale wolałabym rogi.

                        w biznesie, im wyzej tym bardziej, trzeba kazdy przejaw sympatii interpretowac jako cos co ma drugie dno. Ja np. kazdy "prezent" jaki dostaje, nie wazne portfel czy butelka, ide do kadr i zglaszam, od kogo i jaka jes wartosc. Zakladanie ze ludzie sa dobzi i chca naszego dobra, zwlaszcze w miejscu gdzie gryza sie o stanowisko jak psy o kosc, jest naiwne i glupie.

                        Fakt, ciezko bylo Ci wyczuc tego smiecia, zwlaszcza ze byl przystojny i mily ;), sugeruje nastepnym razem pogadac z mezem, ten niech pogada z kolegami a potem idzcie gdzies gdzie znajdziecie dobre alibii.

                        > może tak chciała bo byłes niemiły ? :)))) to takie proste :)))

                        zgadza sie, kiedys tutaj tlumaczylem dlaczego ludzie zdradzaja i bardzo rzadko ma to cokolwiek wspolnego z pociagiem, glupota czy libido. Po prostu chcemy zagrac na nosku drugiej polowce, "bo taki pewny siebie i mysli ze ma mnie na wlasnosc", zeby miec powod do usmiechu przy nastepnej klotni.., tyle.

                        > i jak dla mnie fakt bycia pijanym by zadecydował o koncu zwiazku, bo tego nie t
                        > rawię, a nie to co człek robił po pijanemu, bo to juz ruletka, istotne jest że
                        > sie doprowadził do stanu w którym sie nie kontroluje.

                        efekt ten sam, dla mnie kobieta moze sie upic, oczywiscie nie do momentu kiedy sie zatacza czy zyga, brzydko to wyglada. Ale usprawiedliwiac sie alkoholem? Mysle ze jakbym po pijanemu, w islamskim zwyczaju, obcial jej nos, sad nie uznalby tego jako okolicznosc lagadzaca.

                        > Moja inna kumpela zdradza swoich facetów na potegę. Sama się zastanawia o co bi
                        > ega, bo conajmniej dwu akcji żałuje. Wcale jej to nie cieszy. Obecnie jesteśmy
                        > na etapie że boi sie bliskości, ojciec jej umarł, boi się rozstań i gdzies ma t
                        > ak że jak to z jej winy, to mniej boli, bo i tak przecież musi się to wydarzyć.
                        > a mnie się przecież nie musi tłumaczyć, bo nie mnie zdradza, zresztą wcale nie
                        > wygląda jakby się tłumaczyła , raczej się zastanawia dlaczego kolejny raz sobi
                        > e strzeliła w stopę.

                        serio, i ja mam to uznac jako powod, bo tatus zmarl, bo sie boi? Jak sie boi to bardzo prosze, ale laskawie wypierdalaj i daj mi spokoj. Powiedz kolezance zeby czasem pomyslala o innych, jebana egoistka.

                        Dziwna jestes troche rumpa, bywasz cyniczna i ostra w jezyku ale jak co do czego to lykasz takie bzdety od jakiejs biednej sciery ktorej tatus. Biedulka sie "boi" wiec zdradza kazdego chlopa zeby rozbic zwiazek zanim on od niej odejdzie?

                        :D:D:D:D
                        szkoda ze mi takich rzeczy kobiety nie opowiadaja, a chcialbym bo gnojenie takiej idiotki to sama przyjemnosc. Nie lykaj takich bzdur rumpa, naciaga Cie na smutna minke jak kazda jedna kurewka.

                        >
                        > chyba jednak poczytaj, takie akcje to nie w Polsce, królowa Jadwiga przysięgała
                        > na Biblię i tak się awantura skończyła, podobnie jakos było z kolejnymi. Scięc
                        > ie królowej to poważna akcja i bez poważnych przyczyn, np politycznych jak u lu
                        > bego Henrysia, takich akcji sie nie wykonywało. a na pewno nie z powodu gacha.
                        > Co najwyżej ścinało sie pod jakims pretekstem owego dobiegacza. Zreszta mądre k
                        > obiety, patrz "Żywoty pań swawolnych" czekały aż do ciązy z prawowitym małzonki
                        > em czyli niezbyt długo :))) a potem sobie folgowały. I nikt poza paranoicznymi
                        > psychopatami nie miał im tego za złe.
                        > Dość ciekawy jest obraz Goyi przedstawiający królewską rodzine Hiszpanii. Należ
                        > y zwrócić uwagę na najmłodszego synka, śliczne dziecko :))) baaardzo ale to bar
                        > dzo odbija na tle całej rodzinki a zwłaszcza "tatusia".

                        jak sie ogarne z robota bardziej to poszukam zrodel.
                        • rumpa Re: a propos bólu... 13.09.10, 14:16
                          i facet ma poroze jak jelen olbrzymi, 100% ;)

                          jakoś sądzę że nie sądzę :))), pracuje w domu , kilkoro dzieci, non stop pomoc domowa, nie za bardzo wiem jak by go miała zdradzać :))) nawet hobby mają wspólne bo tak się poznali

                          nie dziwne bo wynik tej sytuacji jest bardziej oczywisty i czytelny niz otwarta
                          > ksiazka pisana duza czcionką

                          taaak?
                          przewidziałbyś że go rzuci dopiero po oświadczynach? to nie on ją, ona jego, zaznaczam.
                          I po co? jak taka dziwka, to co jej szkodziło dalej go rabać w poroże? Ten nowy był zdecydowanie biedniejszy i z gorszymi perspektywami no i młodszy.

                          w biznesie, im wyzej tym bardziej, trzeba kazdy przejaw sympatii interpretowac
                          > jako cos co ma drugie dno. Ja np. kazdy "prezent" jaki dostaje, nie wazne portf
                          > el czy butelka, ide do kadr i zglaszam, od kogo i jaka jes wartosc. Zakladanie
                          > ze ludzie sa dobzi i chca naszego dobra, zwlaszcze w miejscu gdzie gryza sie o
                          > stanowisko jak psy o kosc, jest naiwne i glupie.
                          >
                          > Fakt, ciezko bylo Ci wyczuc tego smiecia, zwlaszcza ze byl przystojny i mily ;)
                          > , sugeruje nastepnym razem pogadac z mezem, ten niech pogada z kolegami a potem
                          > idzcie gdzies gdzie znajdziecie dobre alibii.

                          masz bujną wyobraźnię, to było liceum, a on w ogóle nie był przystojny, raczej wręcz przeciwnie :))) natomiast bardzo inteligentny i fantastycznie utalentowany w dziedzinie elektroniki. Zło wyrządził mi dla samego zła, nic by na tym nie ugrał dla siebie, poza chorą satysfakcją, bo nic do ugrania - konkretnego - nie było.


                          serio, i ja mam to uznac jako powod, bo tatus zmarl, bo sie boi? Jak sie boi to
                          > bardzo prosze, ale laskawie wypierdalaj i daj mi spokoj. Powiedz kolezance zeb
                          > y czasem pomyslala o innych, jebana egoistka.

                          owszem, jest jebaną egoistką ale taki faktycznie jest powód. Szczęśliwa ani dumna z tego powodu nie jest, próbuje coś zmienić. I nie robi smutnych minek, to nie ten typ kobiety, a w każdym razie nie do mnie :))) co do panów, to nie wiem.
                          I raczej nie robi tego dla korzyści, bo jest ewidentne, że traci, co więcej, specjalnie przeciaga strunę, jakby chciała stracić. udany związek, kochający facet powoduje u niej ciężka nerwicę, i oddycha z ulgą jak to się kończy. Już po ciosie, już padł i jeszcze raz przezyła, tak bym to okresliła. Związek ze "złym" nie jest tak stresujący, bo to żadna szkoda takiego stracić, a jest na tyle piekna, że jest do niej kolejka. W dodatku traci na tych układach również finansowo.

                          jedna z niewielu osób które mnie nie nudzą, bo jest chodzącym rentgenem :)))

                          obserwowanie jak mysli, analizuje i obrazuje jest fascynujące

                          cóż, nikt nie jest doskonały, a jakoś od czasu mojej fascynacji Rewolucją Francuską niczego sie tak nie boję jak sprawiedliwych, uczciwych i ideowych. :)))


                          I tak, rózne są powody, ja po akcjach moich panów rodzinnych patologicznie boję sie mężczyzn, swego czasu miałam taką akcję, w lecie, że stoję na ulicy, obok mnie stanął jakis szary klocek, niewidoczny. Poczułam do niego taką nienawiść, że z rozkoszą bym patrzyła jak go mieli ciężarówka. Ile razy mój małżonek oberwał za mojego ojca - trudno zgadnąć. Pracuję nad tym.
                          Nie zdradzam ale generalnie dlatego że wychowana wsród kłamstw i manipulacji jestem tym zmęczona, no i mam twarz jak otwartą książkę - nie dla mnie takie numery. No i nie znoszę facetów jako obiektów seksualnych, a facet w akcji erotycznej, podrywający mnie, wywołuje u mnie nie podniecenie tylko politowanie i niechęć i takie podejrzenie, że stosując te miny i gesty ma mnie za kretynkę.
                          Mąż mnie poderwał bo mnie nie podrywał. Jak przez chwilę zaczął to miałam taką akcję że natychmiast przestał :)))
                          Wzięło mi sie to z tatusia - nieudolnie podrywał kelnerki w moje obecnosci - pamietam niesmak na twarzy tej kobiety a innym razem, w ramach podrywania baby przy naszym stoliku, zdradził mnie, obrugał, byłam małą dziwczynką, pierwszy raz widziała martwe zwierzatko a debil sie martwił że to nie temat przy obiedzie i że tę dupe to zbrzydzi. Niedługo minie 30 lat od tej chwili, a wyraz twarzy jak o tym myslę mam taki jakbym gówno wąchała. AA, moi starzy byli już po rozwodzie wtedy. Tyż był kurna maniakalnie uczciwy. I żalu do ojca nie miałam, raczej mu zazdrościłam że mógł zwiać.
                          I powiem ci szczerze, mój dziadek tyż był uczciwy, a najbardziej dbającym o swoja rodzinę facetem był paradoksalnie - najwiekszy dziwkarz.A ci uczciwi mnie zawiedli i skrzywdzili właśnie w swej manii uczciwości.
                          Żaden z moich wujków, z dwuznaczną czesto moralnością, nie potraktował swoich dzieci tak jak mnie ci "uczciwi".
                          • ditchdoc Re: a propos bólu... 13.09.10, 15:21
                            rumpa napisała:

                            > jakoś sądzę że nie sądzę :))), pracuje w domu , kilkoro dzieci, non stop pomoc
                            > domowa, nie za bardzo wiem jak by go miała zdradzać :))) nawet hobby mają wspól
                            > ne bo tak się poznali

                            sadzic sobie mozna, zadne z nas sie nie dowie ale historia uczy ze jak ktos zdradza to zadko przestaje

                            > taaak?
                            > przewidziałbyś że go rzuci dopiero po oświadczynach? to nie on ją, ona jego, za
                            > znaczam.
                            > I po co? jak taka dziwka, to co jej szkodziło dalej go rabać w poroże? Ten nowy
                            > był zdecydowanie biedniejszy i z gorszymi perspektywami no i młodszy.

                            jakas pani tutaj pisala, ze maz jej kolezanki wybaczyl jej zdrade, pani wrocila do domu ale z kolezankami sie z niego smieja, sama nazywa go frajerem

                            ostatecznie, jak zdradzaja to nie szanuja. Jezeli dalej brnie w zwiazek to jest to wynik jakiejs permutacji kilku zmiennych, majatku, pozycji, widokow na przyszlosc, wyrachowania kurewki itd.
                            Widac kolesiowi czegos zabraklo zeby go unieszczesliwic i wychodzic za maz za az takiego cwoka. Czeste.

                            > masz bujną wyobraźnię, to było liceum, a on w ogóle nie był przystojny, raczej
                            > wręcz przeciwnie :))) natomiast bardzo inteligentny i fantastycznie utalentowan
                            > y w dziedzinie elektroniki. Zło wyrządził mi dla samego zła, nic by na tym nie
                            > ugrał dla siebie, poza chorą satysfakcją, bo nic do ugrania - konkretnego - nie
                            > było.
                            >
                            sorry, chodzilo o jakies licealne zajscie? ;). Cos tam pisalas o "znajmosciach na gorze", uznalem ze chodzi o firme i powazniejsza sprawe

                            > I tak, rózne są powody, ja po akcjach moich panów rodzinnych patologicznie boję
                            > sie mężczyzn, swego czasu miałam taką akcję, w lecie, że stoję na ulicy, obok
                            > mnie stanął jakis szary klocek, niewidoczny. Poczułam do niego taką nienawiść,
                            > że z rozkoszą bym patrzyła jak go mieli ciężarówka. Ile razy mój małżonek oberw
                            > ał za mojego ojca - trudno zgadnąć. Pracuję nad tym.
                            > Nie zdradzam ale generalnie dlatego że wychowana wsród kłamstw i manipulacji je
                            > stem tym zmęczona, no i mam twarz jak otwartą książkę - nie dla mnie takie nume
                            > ry. No i nie znoszę facetów jako obiektów seksualnych, a facet w akcji erotyczn
                            > ej, podrywający mnie, wywołuje u mnie nie podniecenie tylko politowanie i niech
                            > ęć i takie podejrzenie, że stosując te miny i gesty ma mnie za kretynkę.
                            > Mąż mnie poderwał bo mnie nie podrywał. Jak przez chwilę zaczął to miałam taką
                            > akcję że natychmiast przestał :)))
                            > Wzięło mi sie to z tatusia - nieudolnie podrywał kelnerki w moje obecnosci - pa
                            > mietam niesmak na twarzy tej kobiety a innym razem, w ramach podrywania baby pr
                            > zy naszym stoliku, zdradził mnie, obrugał, byłam małą dziwczynką, pierwszy raz
                            > widziała martwe zwierzatko a debil sie martwił że to nie temat przy obiedzie i
                            > że tę dupe to zbrzydzi. Niedługo minie 30 lat od tej chwili, a wyraz twarzy jak
                            > o tym myslę mam taki jakbym gówno wąchała. AA, moi starzy byli już po rozwodzi
                            > e wtedy. Tyż był kurna maniakalnie uczciwy. I żalu do ojca nie miałam, raczej m
                            > u zazdrościłam że mógł zwiać.
                            > I powiem ci szczerze, mój dziadek tyż był uczciwy, a najbardziej dbającym o swo
                            > ja rodzinę facetem był paradoksalnie - najwiekszy dziwkarz.A ci uczciwi mnie za
                            > wiedli i skrzywdzili właśnie w swej manii uczciwości.
                            > Żaden z moich wujków, z dwuznaczną czesto moralnością, nie potraktował swoich d
                            > zieci tak jak mnie ci "uczciwi".


                            strasznie to pojebane, sek ze sie nie puszczasz czyli wyszals z taiego domu lepsza niz wiele, bardziej fortunnie urodzonych, gwiazdeczek. Pozdro ;)
                            • rumpa Re: a propos bólu... 13.09.10, 20:02
                              sadzic sobie mozna, zadne z nas sie nie dowie ale historia uczy ze jak ktos zdr
                              > adza to zadko przestaje

                              bo ludzie zdradzają z jakiś powodów i dla osiagniecia jakiś tam celów
                              jak wygaśnie przyczyna albo cel się zrealizuje to i zdrady umierają śmiercią naturalną
                              dlatego tak ważne jest poznanie tego co się toczy za zamknietymi drzwiami podświadomości

                              kas pani tutaj pisala, ze maz jej kolezanki wybaczyl jej zdrade, pani wrocila
                              > do domu ale z kolezankami sie z niego smieja, sama nazywa go frajerem

                              to że ta pani jest kompletnie wyprana z ludzkich uczuć to jedna sprawa. Inna rzecz co ja tak ukształtowało że ma w sobie tyle pogardy dla kogoś kto kocha. Tobie wystarczy pogarda dla niej, mnie interesują przyczyny.

                              ostatecznie, jak zdradzaja to nie szanuja. Jezeli dalej brnie w zwiazek to jest
                              > to wynik jakiejs permutacji kilku zmiennych, majatku, pozycji, widokow na przy
                              > szlosc, wyrachowania kurewki itd.
                              > Widac kolesiowi czegos zabraklo zeby go unieszczesliwic i wychodzic za maz za a
                              > z takiego cwoka. Czeste.

                              przeczytaj to jeszcze raz i zobacz ile w tym pogardy. Ona o nim tak nie myslała i nie mówiła. A za mąż wyszła za faceta z którym go zdradziła. Ukształtowana tak nie inaczej i jeszcze bardzo młoda, nie wybrnęła z tego z większą klasą. Ale wybacz, to za mało aby człowieka skreślić. Potepiajmy czyny a nie ludzi.
                              A facet się ożenił, ma dzieci i jest ok - zresztą ma bardzo fajną żonę.

                              sorry, chodzilo o jakies licealne zajscie? ;). Cos tam pisalas o "znajmosciach
                              > na gorze", uznalem ze chodzi o firme i powazniejsza sprawe

                              Poważniejsza sprawa? to sobie wyobraź że puszczają w necie film jak się onanizujesz, zmontowany tak że wygląda na to że robisz to spuszczając się na twarz nauczycielce. No i posyłają linka do wszystkich zainteresowanych. Masz 16 lat.
                              Wtedy nie było netu oczywiście, taka przenosnia. jak dla mnie to było poważne.

                              ek ze sie nie puszczasz czyli wyszals z taiego domu lep
                              > sza niz wiele, bardziej fortunnie urodzonych, gwiazdeczek. Pozdro ;)


                              naprawdę masz obsesję, co z tego że się nie puszczam? żadna w tym moja zasługa, jakbyś nie doczytał, mało miałam okazji z powodu lęku i ostrego obrzydzenia do facetów. A robiłam gorsze rzeczy, bardziej okrutne i w sumie to chyba wolałabym się puszczać, jak to uroczo okresliłeś.


                              • ditchdoc Re: a propos bólu... 15.09.10, 09:24
                                rumpa napisała:

                                > Poważniejsza sprawa? to sobie wyobraź że puszczają w necie film jak się onanizu
                                > jesz, zmontowany tak że wygląda na to że robisz to spuszczając się na twarz nau
                                > czycielce. No i posyłają linka do wszystkich zainteresowanych. Masz 16 lat.
                                > Wtedy nie było netu oczywiście, taka przenosnia. jak dla mnie to było poważne.

                                w sumie trzymam wszystkie foty/filmy bylych ;), akurat "tej" moze by i sie nalezal plakat w pracy ale mi sie nie chce, poza tym glupie, mozna sie lepiej mscic, innych nigdy bym tak nie upodlil

                                btw daj linka ;) <zart>

                                > naprawdę masz obsesję, co z tego że się nie puszczam? żadna w tym moja zasługa,
                                > jakbyś nie doczytał, mało miałam okazji z powodu lęku i ostrego obrzydzenia do
                                > facetów. A robiłam gorsze rzeczy, bardziej okrutne i w sumie to chyba wolałaby
                                > m się puszczać, jak to uroczo okresliłeś.

                                nic mnie nie obchodzi ze sie puszczasz, nie moja sprawa

                                ale sorry, mowienie ze to "nie moja wina ze taka jestem" mozna o kant dupy rozbic. Pewnie wiekszosc mordercow sie tak tlumaczy, "bo tatus mnie bil :(", "bo inne dzieci mialy ladniejsze zabawki" itd. Tez mam kilka takich opowiastek ale nie usprawiedliwiam nimi swoich czynow. Chyba zaczne.
                  • zakletawmarmur Re: a propos bólu... 13.09.10, 14:32
                    > a zdrada - no głupio wyszło, ale jak widze tylko glupote i słabość, a nie złą w
                    > olę, chęć skrzywdzenia mnie czy dziecka, człowieka który po prostu jakos tam ni
                    > e potrafi wybrnąc z sytuacji - to nie boli tak bardzo jak świadomość że ktos ch
                    > ciał zadać mi cios. Nie powstrzymał sie przed zadaniem mi bólu ale nie to było
                    > celem. I tego bólu miało nie być - co z oczu to i z serca - a że nie wyszło...

                    Ładnie to napisałaś. Mam zresztą bardzo podobne przemyślenia...
                    Nie zapominaj jednak, że całe zło wynika z naszych słabości. Nawet ojciec, który bije dziecko nie robi tego, dlatego, że jest zły, tylko dlatego, że coś go przerasta...
        • jesod Zamknięcie drzwi 11.09.10, 23:57
          czekolada88 napisała:
          > Co wg Was znaczy właściwie "przepracowanie bólu"?

          Zamknięcie drzwi do pokoju, do którego nigdy się już nie wejdzie.

          To oznacza, miedzy innymi pozostawienie go w przeszłości.
          A jeśli się nie uda - stępienie go, aby stracił swoją ostrość i pozwalał dalej żyć.
          "Przepracowanie bólu" nie oznacza utraty pamięci.
      • xciekawax Re: Po zdradzie jak w żałobie 12.09.10, 00:45
        To prawda co mowisz moonlight. Ja sie pytam detalicznych szczegolow zdrady, maz niby szczerze odpowiada, a gdy opowiada o tym ja ciagle nie wierze w to co slysze, mam nadzieje ze zaraz powie ze to wszytko jakies klamstwo, ze jestem w ukrytej kamerze. brrrrrr.

        Maz sie przyznal bo juz nie mogl zniesc wyrzutow sumienia. Ale tym samym spowodowal to ze z siebie wziol ten balast i po prostu przerzucil go na mnie - jak wygodnie - egoista. Z drugiej strony juz wiedzial ze wiem i ze sie i tak wyda i chyba po prostu i tak by nie mial wyjscia tylko sie przyznac. Chociaz... mial wiele okazji wczesniej, Po prostu raz zdradzil (kilka razy seks), po czym wrocil i jeszcze zdradzil z ta sama osoba ponownie, gdy w miedzyczasie korespondowali baaaardzo duzo.
    • dziub_dziubasek Re: zdrada po raz kolejny 11.09.10, 21:20
      Ja o skoku w bok swojego męża dowiedziałam się w lipcu. Boli mocno do tej pory, chociaż przyjęłam to zadziwiająco spokojnie (mąz mówił, ze prędzej spodziewał się tłuczenia talerzy, rzucania przedmiotami i krzyku a nie zimnego spokoju). Powiem tak, czuję, ze to zawsze będzie boleć. Nie wiem czy odzyskam kiedykolwiek do niego pełne zaufanie, ale wierzę, że sobie wszystko poukładamy. Mamy za sobą ponad 10 lat związku, ponad 7 lat małżeństwa i póki co jestem w stanie jakoś wybaczyć tą jedną sytuację.
    • ore.ona Re: zdrada po raz kolejny 11.09.10, 22:34
      Zdrada ciężki i trudny temat. Każdego boli z innego powodu- kłamstwo, zawiedzione nadzieje, zaufanie, przystawione rogi itd.
      Mnie bolało z rok czasu i nie z powodu zdrady fizycznej/bynajmniej nic nie wiem/ale z powodu zamrożenia łoża, emocji, stopniowego odsunięcia się męża ode mnie po jego powrocie z 8-miesięcznego pobytu z Anglii. /Było czułe powitanie, zapewnienie o uczuciach, ale ponieważ ogrom problemów z którymi borykaliśmy się był duży, myślę teraz że najnormalniej nie opłacało mu się .. Dla mnie to absolutna zdrada emocjonalna. Ponieważ męża kochałam ból był ogromny i trwał do czasu podjęcia przeze mnie decyzji. Decyzja była wynikiem przeanalizowania sytuacji i określenia jej przeze mnie jako patową. Uświadomienie sobie że nie ma tu mojej winy/również forum/ i nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Zdaje sobie sprawę że emocjonalnie do końca jeszcze nie odcięłam się i wracam do tych miłych chwil, ale fizycznie nie ma dla mnie już powrotu do tego co było. Imo, w przypadkach zdrady partnerów każdy zdradzony powinien zwrócić się do psychologa-terapeuty, bo po co nosić ze sobą urazy niezawinione a będące tak naprawdę problemem tej drugiej osoby która nas zwyczajnie obciążyła. Myślę że to pomogłoby Ci uporać się z tym co się wydarzyło. Powod
        • ditchdoc Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 00:55
          xciekawax napisała:

          > Masz racjie. Mysle ze zwroce sie do teraupeuty.
          > Ja tez sama nie moge przez to przejsc. Zbyt trudne.

          juz do terapeuty chodzisz?

          nie byloby Ci to potrzebne gdybys zrobila to co powinnas zrobic, wyjabala go za drzwi i szybko znalazla sobie innego.

          no ale, jak uwazasz... ;/
          • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 01:12
            jeszcze nie chodze, ale pojde.

            Moze kobiety sa inne pod tym wzgledem, ale zrozum ze bardzo mnie to boli. Nie radze sobie z tym. jestem teraz samodestrukcyjna (picie,palenie, niezdrowe odzywianie/nie odzywianie sie wcale). Potrzebuje pomocy i wiem o tym.

            Jak ja innego znajde? mam 29 lat, prawie 30. Nie ma takiego latwego wyboru. A faceta do seksu.... chociaz moze i chcialabym ze wzgledow zemsty to nie jest to w mojej osobowosci
            • ditchdoc Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 01:21
              xciekawax napisała:

              > jeszcze nie chodze, ale pojde.
              >
              > Moze kobiety sa inne pod tym wzgledem, ale zrozum ze bardzo mnie to boli. Nie
              > radze sobie z tym. jestem teraz samodestrukcyjna (picie,palenie, niezdrowe odzy
              > wianie/nie odzywianie sie wcale). Potrzebuje pomocy i wiem o tym.

              chodzi mi o sam fakt zaistnienia takiej potrzeby, do czego Cie ten fajans doprowadzil

              > Jak ja innego znajde? mam 29 lat, prawie 30. Nie ma takiego latwego wyboru. A
              > faceta do seksu.... chociaz moze i chcialabym ze wzgledow zemsty to nie jest t
              > o w mojej osobowosci

              29 to jest nic dzisiaj, czasy kiedy na 25 latke mowilo sie stara panna minely dawno temu

              ciesze sie ze nie zdradzasz w odwecie, co jest i tak taka glupota ze nie mam slow na ludzi ktorzy to robia...
              Tym bardziej, spokojnie poszukaj kolesia ktory doceni porzadna kobiete, a jest takich sporo. Nie dosc ze typ jest twoim utrzymankiem to jeszcze zdradza... ;)

              masz 29 lat, lepiej sie rozwiesc teraz i zaczac z mezczyznami od nowa niz obudzic sie w wieku 35 lat i zauwazyc ze maz znowu zdradzil, na co mozesz spokojnie stawiac pieniadze...

              pogadaj z terapeuta o samoocenie, wyraznie Ci jej brakuje. I przestan pic/palic. Butelka to wyjscie dla slabych i glupich. Stala sie krzywda, napraw to i majac ta nauke w pamieci probuj dalej.


    • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 00:47
      Nie wiem na jakim etapie teraz jestem, ale mam ochote wyslac smsa do tej kobiety i powiedziec jej ze jezeli jeszcze raz bedzie sie chciala skontaktowac to powiem o wszystkim jej mezowi. (oczywiscie bym tego nie zrobila, ale babka by miala stracha).

      Co do meza.... on chyba mysli ze ja mu wybacze. je pojdziemy na terapie i bedziemy happy family. Czy to jest zdrowy psychicznie czlowiek? Nie wydaje mi sie aby zdawal sobie sprawe przez co ja przechodze.
      • ore.ona Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 09:44
        >ale mam ochote wyslac smsa do tej kobiet
        > y i powiedziec jej ze jezeli jeszcze raz bedzie sie chciala skontaktowac <

        Dobry początek do pilnowania męża przez dalsze życie. Męża/partnera nie upilnujesz/dziecko pilnuje się/- on ma tak i już. Takiego wybrałaś, czemu?- pytanie do terapeuty.
      • kag73 Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 14:32
        Podaruj sobie telefony do jego kochanki. To sprawa miedzy Toba i twoim mezem.
        Tak, on mysli, ze poplaczesz, porozmawiasz i po jakims czsie wszystko wroci do normy. A ja bym Ci doradzala: Daj mu porzadnie popalic: wypieprz go z domu, zeby wiedzial czym grozi zdrada. Jezeli po jakims czasie bedzie chcial wracac, zastanowisz sie czy go przyjac. Jego zdrada nie byla nie planowanym skokiem w bok, bo...alkohol, sytuacja, jeden raz. On na nia wydawal pieniadze, spedzal czas, ktorego nie mial nawet dla Ciebie. Teraz nie mial wyjscia, wyspowiadal sie i liczy na to, ze po paru scenach i malym gderaniu zonka wybaczy.
        Jasne, Tobie trudno, bo go kochasz, o czym pewnie wie...ale co z jego miloscia do Ciebie?
        • ditchdoc Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 14:37
          kag73 napisała:

          > Jasne, Tobie trudno, bo go kochasz, o czym pewnie wie...ale co z jego miloscia
          > do Ciebie?

          zdradzany/a zawsze kocha, na pewno bardziej niz zdradzajacy/a. To nie powod zeby nie zrobic tego co powinno sie zrobic..

          no ale ok, pij wode, chodz do terapeuty, dalej go utrzymuj itd..
        • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 16:50
          wiem... smsy do kochanki to glupi pomysl. Nie mysle racjionalnie. Mysle ze masz racjie ze on mysli ze do niego wroce. Powiedzialam mu (ale to nierpawda) ze jak sie dowiedzialam to wyszlam i poderwalam faceta w barze i poszlam z nim do lozka. Zrobilam to ze zlosci. Ale mysle ze dobrze. Chce aby poczul ze tez stracil cos specjialnego w naszym zwiazku, ta czystosc, niewinnosc - ze nikt w butach u nas nie byl.

          najgorsze dla mnie to ten stan w ktorym jestem, a nie moge sie wyrwac. Nie moge spac, dzisiaj pare godzinek ale tylko gdy telewizja byla wlaczona. Mam tez potrzeby seksualne, ktore wiem ze nie zostana spelnione, no i jestem taka osamotniona....
          • kag73 Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 19:03
            "najgorsze dla mnie to ten stan w ktorym jestem, a nie moge sie wyrwac. Nie moge spac, dzisiaj pare godzinek ale tylko gdy telewizja byla wlaczona. Mam tez potrzeby seksualne, ktore wiem ze nie zostana spelnione, no i jestem taka osamotniona.... "

            Nie ulega watpliwosci: masz zlamane serce :( Ktoz tego nie zna. najchetniej chcialoby sie zasnac i obudzic jak bedzie po wszystkim, ale niestety, nie da sie. Nie martw sie, czlowiek jest mocny, bol minie. Postaraj sie wychodzic miedzy ludzi, spotykac przyjaciol, nie siedz w domu zadreczajac sie myslami, bo to nie pomoze. Teraz potrzebujesz odwrocenia uwagi, najlepiej w towarzystwie.
            Inna kwestia to co zrobic z takim dziadem? Czy powiedizial dlaczego zdradzal? Co ma na swoja obrone? Co bylo przyczyna zdrady? To wazne.
            Poza tym zapomnij, ze masz 29 lat i gdzie Ty znajdziesz teraz nowego chlopa. Lepiej bez chlopa niz z gnojkiem. Poza tym spoko, w wieku lat 29 mozna kogos znalezc. To nie powinno byc kryterium w podejmowaniu Twojej decyzji.




            • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 19:22
              dzisiaj pakuje jego zeczy i robie wyprowadzke, on wraca w piatek, ale wiem ze bedzie sie ociagal, a nie chce go tutaj widziec.

              Nie chce tez mowic znajomym o tym, nie teraz przynajmniej, zawsze sa tylko plotki itd... powiedzialam paru, ale nie powiem ze mam wielkie wsparcie.

              dlaczego zdradzil... wiesz... to sa slowa klamcy. najpierw powiedzial ze wiedzial ze nigdy sie nie dowiem, potem mowil ze bylo zle w zwiazku przez lata - ale to nie prawda. On zawsze tak robi ze chociaz 80% czasu jest swietnie, to on wezmie te 20% i mowi ze bylo CALY czas zle. A wiesz jak jest w zwiazku. jak ostatnio dzwonilam do niego do PL, zawsze bylam mila, w dobrym humorze...przez tygodnie. Potem kilka dni bylam w zlym natroju bo ani do mnie nie dzwonil, ani nie wnosil inicjiatywy. I co? uslyszalam ze TYLKO sie klocimy przez telefon, ze ZAWSZE tylko klotnie..... ech.....

              ja akurat jestem seksualna osoba, i juz miesiac nie mialam seksu, i moze to wydac sie dziwne ze o tym mysle w takich chwilach, ale nawet gdy ciagle placze, pije, pale, mam zszarpane nerwy, to mi tego aspektu brak - nawet bardzo. Nie mam zadnego kolegi ktory by mogl mi pomoc. brakuje mi bliskosci, przytulenia....

              Masz racjie... dzisiaj myslalam ze chce przewinac moje zycie o rok do przodu. Nie chce mi sie zyc. Nie wiem jak inni ludzie przez to przechodzili, podziwiam ich. chyba z braku alternatywy trzeba przez to przejsc. Zamienilabym sie na moje zycie z kimkolwiek.
              • kag73 Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 19:43
                Oj, kochana, wez Ty sie go pozbac. Cierpisz tak i tak a zatem lepiej przecierpiec i zaczac od nowa. Nie musisz rozmawiac o tym ze znajomymi, Ty sie tylko masz z kims pospotykac, byc wsrod ludzi, zeby troche odpedzic od siebie te mysli.
                Skoro mu niedobrze w zwiazku, to wlasnie pora go zakonczyc. Nie macie dzieci. Bardzo podejrzane bylo tez co powiedzialas, ze niechetnie sie zgodzil na dziecko w najblizszym roku. Ciekwe dlaczego? Nie chce dzieci czy boi sie zamiany rol, on nagle bedzie musial utrzymac rodzine albo zajac sie dzieckiem a pewnie do roboty sie nie garnie. Albo jednak nie jestes dla niego TA JEDYNA, dlatego sie waha i nie chce pakowac sie w dziecko.

                Jestescie w zwiazku na odleglosc, bo piszesz, ze on w Polsce a Ty gdzies tam.? Tutaj potrzeba duzo zaufania do partnera a nie wiem czy po takiej akcji bedziesz potrafila mu zaufac.
                Jemu nie potknela sie noga, on z premedytacja zdradzil. Byl pewnie tez zaangazowany emocjonalnie, dla mnie to zdrada emocjonalna a nie tylko cielesna. Nie wykluczam, ze nigdy wiecej tego nie zrobi. Chcesz go pilnowac i sprawdzac?
                • kag73 Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 19:57
                  Aha, wiem jak sie czujesz, przerabialam jedno rozstanie, podobne uczucia jak u Ciebie i owszem najbardziej brakowalo mi jego bliskosci i seksu, kazdej nocy i kazdego ranka cierpialam. W ogole czlowiek ma wrazenie, ze zwariuje, po prostu, ze dostanie obledu. Ale wiesz, NIE ZWARIOWALAM, przezylam! A teraz ciesze sie, ze stalo sie jak sie stalo, bo znalazlam nowego lepszego faceta i jestem z nim szczesliwa.
                  Trzymaj sie, przezyjesz! "Czlowiek jest mocny"!
                    • kag73 Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 20:31
                      O, dobrze, ze idziesz do pracy, musisz sie usmiechac a to znaczy, ze nie bedzies plakac, to juz cos :))
                      Po pracy zorganizuj sobie jakies wyjscie do kogos albo dokas.
                      Najwazniejsze, zeby nie byc samemu. Owszem potrwac moze.
                      Ale kto wie moze nadarzy sie kto ciekawy i pomoze zapomniec ;)
                • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 20:06
                  jestesmy razem od 14 lat, maz jest tu, na miejscu, tylko wyjechal do PL "w celach biznesowych". Tak, jego zdrada byla z premedytacjia, gdyby jeszcze zakonczyla sie wtedy gdy ja zaczol, ale on wyrafinowianie klamal aby znowu tam wrocic. Mowi ze zakonczyl, ale mial seks i tym razem zanim to zakonczyl (a moze bardziej ona zakonczyla).

                  zreszta, 2000 minut wygadanych w ciagu miesiaca mowi samo za siebie ze byla to zdrada emocjonalna.

                  dzieci nie chcielismy, ja ostatnio zmienilam zdanie ze moze jednak.... ale nie mysle o tym obsesyjnie. On chyba z braku finansow, i tak w ogole to po prostu chyba nie chce. A moze nie ze mna. I masz racjie, nie chce za bardzo pracowac, chyba takie zycie po prostu jest mu na reke.

                  Mnie tez nie boli najbardiej ta zdrada, ale te wyrafinowane klamstwa aby nasz budzet domowy wystawic na wielkie niedogodnosci, podczas gdy on pojechal tam (miedzy innymi) aby sie z nia spotkac. I jeszcze mielismy takie swietne pozycie seksualne przed wyjazdem.... nie moglo mu niczego brakowac. Moze chcial sie czuc opiekunem, bo teraz to ja zarabiam na zycie, place rachunki, Nie wiem. Wiem ze jest okrutny i nie ma serca, i na pewno mnie nie kocha. Jest egoista. mysli tylko o sobie. przykro mi strasznie.

                  DziekiKag73 za slowa otuchy. duzo mi daja. Potrzebuje wsparcia, bo nie mysle teraz racjonalnie.
                  • kag73 Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 20:27
                    Nie ma nad czym sie zastanawiac, nie mozna komus bez konca dawac kolejnej szansy, to nie ma sensu.
                    Hmm, po co tracic z nim czas? Wykop go, wmawiaj sobie dalej, ze jest swinia, bedzie Ci latwiej.
                    Wiele lat bylas w zwiazku. Wyjdz na ulice i rozejrzyj sie wokol, stwierdzisz, ze facetow na swiecie jest na peczki, po prostu w zwiazku przyzwyczailas sie nie zwracac na nich uwagi. Zreszta nie faceci sa tutaj najwazniejsi, sama tez mozna byc szczesliwa. Zreszta z czasem na pewno wszystko sie pouklada.
                    • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 21:29
                      Po pierwsze diziekuje ci bardzo za wsparcie. Potrzbuje tego tak bardzo....

                      Moj rozum mowi mi aby zapomniec gnoja, nie plakac za nim. Serce jednak boli za przyjacielem, kochankiem, itd....

                      Wiem, na ulicy bardzo duzo fajnych facetow chodzi.... i chociaz jestem bardzo atrakcyjna kobieta to nie widze aby ktos mnie zaczepial- moze z wyrazu twarzy wygladam na nieprzystepna - trudno mi to zmienic.

                      Ja akurat nie chce byc sama. lubie towarzystwo, lubie partnerstwo. I to nie tak ze partnera stawiam na pedestriale, u nas byly konta odzielne, partner wracal do domu o ktorej chcial, mia mnie po prostu poinformowac i tyle. i to samo ze mna. Moglam wychodzic kiedy chcialam i do ktorej, tylko dzwonilam i mowilam. Ale mimo wszystko - lubie zwiazki. Jest w tym cos fajnego.

                      Mam nadzieje ze z czasem sie pouklada. nie moge juz sie doczekac. w ciagu dnia mam wielkie zalamania a potem kilka minut nadziei na lepsze jutro.
                      • ditchdoc Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 22:57
                        xciekawax napisała:

                        > Wiem, na ulicy bardzo duzo fajnych facetow chodzi.... i chociaz jestem bardzo a
                        > trakcyjna kobieta to nie widze aby ktos mnie zaczepial- moze z wyrazu twarzy wy
                        > gladam na nieprzystepna - trudno mi to zmienic.
                        >

                        czesto im lepsza dupa tym samotniejsza, mezczyzni tez sie boja atakowac mimo ze to jednak to my powinnismy to zrobic

                        niemniej, jak ktos Ci sie podoba, zapros na kawe, nie randke i patrz co sie dzieje ;)
                        ale to po tym jak juz odwiedzisz prawnika
                        • kag73 Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 23:06
                          To po pierwsze. Po drugie mezczyzni czesto licza tez na jakis "sygnal" od kobiet, jezeli kobieta jest niezainteresowana, czesto przywdziewa "maske" niedostepnosci, zero zainteresowania. Co innego gdy zmienia sie status quo i nagle inni mezczyzni zaczynaja znow istniec, jakos tak wysyla sie wtedy inne sygnaly. Tak mysle.
                          • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 23:25
                            tak, to prawda. ciezko mi bedzie zmienic ta maske po tylu latach. mysle ze tyle kobiet jest samotnych bo tego nie potrafia zrobic.

                            wczoraj w metrze widzialam ze taki bardzo fajny chlopak sie patrzyl na mnie, a ja po prostu nie potrafilam nawet sie na niego spojrzec. I to nie to ze od razu szukam kogos, tylko chcialabym konwersacji, jakiegos kontaktu, i tylko to jest prosta obserwacjia mojej osoby, bo nie szukam teraz nikogo. Ja zawsze tak sie zachowywalam- odwracalam wzrok aby nie zachecac do konwersacji, i nie umiem tego przerwac.
                            • kag73 Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 23:35
                              Powoli malymi kroczkami, moze sie nieco osmielisz, trzeba troche wyjsc do ludzi. Mezczyni tez ludzie, niekoniecznie trzeba w nich widziec od razu potencjalnych kandydatow na meza. Wtedy blas mloda dziewczyna, teraz jestes dojrzala kobieta. Spoko, probuj dostrzegac ludzi wokol siebie i ewentualnie jakos na nich reagowac.
                              A jak jeszcze mieszkasz w duzym miescie np. w Niemczech albo w Anglii, gdzie mam wraznie duzo wiecej facetow niz kobiet(co nie znaczy, ze wszyscy sie nadaja), to ze znalezieniem nowego nie powinno byc problemu ;)
                              Poki co, wywal swojego, zebys ze spokojem mogla wszystko przemyslec. Zobaczysz jak potoczy sie zytuacja.
                              • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 01:31
                                poszlam do znajomego (lat 75, hehehe) sie wyplakac, znam go juz ponad 10 lat, jest jak moja rodzina. Obiecal poszukac mi dobrego prawnika. Czuje sie duzo lepiej. na dzisiaj. Wracajac w deszczu widzialam fajne dzieci ktore do mnie sie usmiechnely i sie przywitalismy. Dzieciecy usmiech jest bardzo kojacy. Poczulam sie dzielna, ze moze bedzie ok.

                                Chyba wezme zycie jak alkocholik-abstynent - aby przezyc ten dzien, nie myslec o nastepnym.

                                bede uzywala tego forum aby wyrzucac z siebie swoje uczucia, bo pomaga mi strasznie. Mam nadzieje ze nie macie nic przeciwko ;)
                                • ditchdoc Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 02:01
                                  xciekawax napisała:

                                  > poszlam do znajomego (lat 75, hehehe) sie wyplakac, znam go juz ponad 10 lat, j
                                  > est jak moja rodzina. Obiecal poszukac mi dobrego prawnika. Czuje sie duzo le
                                  > piej. na dzisiaj. Wracajac w deszczu widzialam fajne dzieci ktore do mnie sie
                                  > usmiechnely i sie przywitalismy. Dzieciecy usmiech jest bardzo kojacy. Poczul
                                  > am sie dzielna, ze moze bedzie ok.
                                  >
                                  > Chyba wezme zycie jak alkocholik-abstynent - aby przezyc ten dzien, nie myslec
                                  > o nastepnym.
                                  >
                                  > bede uzywala tego forum aby wyrzucac z siebie swoje uczucia, bo pomaga mi stras
                                  > znie. Mam nadzieje ze nie macie nic przeciwko ;)

                                  juz przestan sie mazac

                                  spotykaj sie z kolezankami, nie siedz sama mimo ze tak bys wolala. Wiekszosc ludzi przez to przechodzi, predzej czy pozniej. Najlepiej gdy w wieku 17 lat, wtedy przez najlepsze lata ma sie juz odpowiednie doswiadczenie, czasem tak jak Ty, przed 30. Wciaz jestes mloda, jak pisalem, dzisiaj 29 i wolna kobieta to zaden wstyd, "stara panna" czy inne dziadostwo.

                                  Bedzie ok i aktywnie szukaj nowego. Nie na meza czy nawet seksu, na poczatek kogos z kim dobrze sie gada.
                  • kwiatek2-1 Re: zdrada po raz kolejny 12.09.10, 21:28
                    W takim stanie, jak Ty teraz byłam od listopada zeszłego roku (był tu mój wątek "po zdradzie"); nie jadłam - schudłam 17 kg, nie spałam, też miałam wrażenie, że wpadam w obłęd, że tego nie da się przeżyć. Teraz mogę powiedzieć: da się. Nie wróciłam jeszcze do równowagi, wciąż mam napady złości, żalu, zazdrości, ale znów cieszę się życiem, widzę kolory.
                    Trzymaj się! I nie podejmuj pochopnych decyzji; najpierw ochłoń.
                      • dziub_dziubasek Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 00:04
                        To prawda, czas na decyzje przyjdzie później. na razie uporaj się ze swoimi uczuciami, przynajmnij na tyle by wiedzieć czy jesteś w stanie wybaczyć i spróbowac dalej z nim byc czy nie....
                        Przytulam, bo wiem co to znaczy, kiedy dowiadujesz się, ze najbliższa Ci osoba Cię zdradziła i oszukała.
                        Ja dałam szansę i zobaczymy co dalej będzie.
                        Trzymaj się.
                        • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 01:33
                          jak dawno temu dalas mu szanse?

                          Pewnie tez byla to inna zdrada, nie taka wyrafinowana jak u mnie. Wiem ze zdrada zdradzie nie rowna, i wiem ze bylabym w stanie wybaczyc jeden wyskok pod wplywem chwili. Ale nie klamstwa.
                          • dziub_dziubasek Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 07:40
                            Kilka miesięcy już minęło. Sobie już wszystko poukładałam, pracujemy oboje nad naszą relacją, bo akurat u nas zdrada była wynikiem poważnego kryzysu, który ciągnął się już jakiś czas. To co się stało mocno nas otrzeźwiło i póki co wierzę, ze sobie poradzimy. Wiem, że wiele osób postawionych na moim miejscu kopnęło by pana w dupę i tyle, ale ja po 11 latach związku i ponad 14 latach znajomości nie będę wszystkiego przekreslać dla jednego błędu. Wszyscy błędy popełniamy. Nie jest tez tak że nad tym do porządku dziennego przechodzę, boli i boleć będzie, ale wiem, ze chcę przynajmniej spróbować to naprawić bo w naszym przypadku naprawdę warto.
                            Nie myślę sobie, że to się nigdy nie powtórzy, wiem, że może, chociaż mąż zarzeka się że nie. Obecnie jest to ostatnia szansa, jesli będzie powtórka pewnie nie będę już miała ochoty na kontynuowanie tego.
                            • dziub_dziubasek Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 07:59
                              Moja sytuacja jest nieco inna- nie było kłamstw, dłuższej znajomosci czy korespondencji. Była jednorazowa czysto fizyczna zdrada.
                              (tak wiem, ze mi zaraz ktoś napisze że nie mogę mieć pewności, ale mam to w dupie- pod względem prawdomówności i szczerości wierzę swojemu mężowi).
                          • kwiatek2-1 Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 08:15
                            Zdrada, która mnie dotknęła, trwała bardzo długo, niosła ze sobą kłamstwa, zwodzenia, lekceważenie - a jednak... Proszę, nie podejmuj nagłych decyzji. Wsłuchaj się w siebie, odpowiedz sobie, czego chcesz. Ochłoń i popatrz spokojniej na niego: czy warto dać mu szansę, czy można mu uwierzyć. Na pewno łatwiej jest zerwać ten związek w poczuciu krzywdy i w słusznym przekonaniu, że to on jest winien. Przekonana jestem, że wtedy i z emocjami łatwiej sobie poradzić. Ale może w Twoim wypadku warto powalczyć o Wasz związek? Tylko Ty możesz sobie na to odpowiedzieć.
                            • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 15:22
                              Kwiatek, tylko ze juz nigdy nie bede go kochac tak jak kiedys, nasz zwiazek na zawsze stracil ta niewinnosc. Zreszta, ja znam siebie. Gdybym do niego wrocila przez lata bym sie meczyla podejrzewajac go o kolejne zdrady - doprowadzajac go do tymsamym do szalu.

                              Nawet nie wiesz jak mi zle. Dzisiaj pierwszy raz od trzech dni chcialam zjesc jogurt i fizycznie nie moge go przelknac. Tak latwo byloby powiedziec mu; "wybaczam, a teraz mnie przytul". Wstydze sie tego, ale czasami mysle ze wolalabym nie wiedziec o tym, i po prostu kontynuowac nasze zycie, mielismy isc na terapie, itd... (on wariowal przez ten swoj romans a ja sie obwinialam ze cos jest nie tak w naszym zwiazku).

                              No i co do walczenia o zwiazek. Na serio myslisz ze to ja mam walczyc? ze to ja mam dawac szanse i czekac i wymagac? Moze to odpowiada pewnym kobietom bo przez to ze sa skrzywdzone moga byc traktowane jak ksiezniczki - bo facet w poczuciu winy robi wszystko, stara sie.

                              Ja bym chciala widziec ze to moj facet walczy, gdy ja absolutnie nic nie robie tylko mam wlasne zycie. Tylko pewnie nie bedzie mu sie chcialo - jest zbyt przyzwyczajony ze to ja staje na glowie aby "walczyc" o ten zwiazek. Zreszta, mysle ze wie ze nie wybacze, wiec nawet nie bedzie sie staral.

                              PS: odechcialo mi sie dzisiaj facetow. Tak jak jeszcze wczesniej mialam ochote aby zdradzic, tak juz jej nie mam, nawet wiecej - tacy kolesie mnie obrzydzaja.
                              Ciekawe jest to obserwowanie emocji u siebie.
                              • kwiatek2-1 Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 16:09
                                xciekawax napisała:

                                > Kwiatek, tylko ze juz nigdy nie bede go kochac tak jak kiedys, nasz zwiazek na
                                > zawsze stracil ta niewinnosc. Zreszta, ja znam siebie. Gdybym do niego wrocil
                                > a przez lata bym sie meczyla podejrzewajac go o kolejne zdrady - doprowadzajac
                                > go do tymsamym do szalu.

                                Dokładnie tak myślałam poł roku temu. Zresztą teraz też męczę się, nie mam pewności (jak ładnie to ujęłaś "nasz związek stracił niewinność"), ale jednak uważam, że warto.

                                > Nawet nie wiesz jak mi zle.

                                To akurat wiem. Przeszłam to samo nie tak dawno. Dlatego ośmieliłam się napisać w Twoim wątku. Nie zrobiłabym tego, gdybym miała teoretyzować.

                                > No i co do walczenia o zwiazek. Na serio myslisz ze to ja mam walczyc? ze to j
                                > a mam dawac szanse i czekac i wymagac? Moze to odpowiada pewnym kobietom bo pr
                                > zez to ze sa skrzywdzone moga byc traktowane jak ksiezniczki - bo facet w poczu
                                > ciu winy robi wszystko, stara sie.

                                Jedyna szansa dla Waszego związku jest to, że OBOJE będziecie o niego walczyć.

                                > Ciekawe jest to obserwowanie emocji u siebie.

                                :) To już jakiś plus tej sytuacji (na razie jedyny): myślisz o sobie, zastanawiasz się czego chcesz. Może będzie tych plusów więcej.
                                • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 16:19
                                  drugi plus to to, ze jest to niesamowicie swietny srodek na odchudzanie. Nie to ze potrzebuje, ale zawsze chcialam te 3 kg sie pozbyc. Cos czuje ze pozbede sie wiecej.

                                  No i pospalam sobie dzisiaj pare godzinek. I chyba nawet przysnilo mi sie cos pozytywnego, chociaz nie pamietam co.

                                  Poki co moj niewierny maz nie dzwoni, siedzi cicho jak mysz i pewnie czeka na moj ruch. Wiec watpie aby to "walczenie o zwiazek" bylo w jego glowie. Ale to lepiej dla mnie.

                                  Jak zapytalam go wczesniej co chce zrobic to powiedzial ze chce wrocic ALE to moja decyzjia. Czyli ladnie umyl rece z calej odpowiedzialnosci.

                                  Dzisiaj dzwonie do psychologa. Chce miec przynajmniej jedna wizyte zanim on przyjedzie.
                                  • vergaa Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 16:51
                                    wiesz co? jedna wizyta u psychologa nic nie da...przyda sie cala terapia

                                    po jednej niczego madrego sie nie dowiesz, opowiesz co sie stalo, potem zaczniesz pytac dlaczego, dlaczego, jak mogl
                                    psycholog bedzie Ci tlumaczyl, ze on jest wolnym czlowiekiem i nie jest Twoim tatusiem, ze Ty to przezywasz jak mala dziewczynka, ktora zdradzil jej tatus, a tymczasem jestes dorosla i trzeba wychorowac, wyplakac swoj bol
                                    bedziesz sie wkurzac na psychologa przez kolejne spotkania, ze nie chce juz sluchac o tym zwiazku, bedzie sie staral odbudowac Twoje poczucie wlasnej wartosci, tego, ze jestes odrebna jednostka, ze mozesz byc bez niego i ze to moze byc o niebo lepsze zycie!
                                    potem nawiaze do Twoich rodzicow, Waszych relacji w dziecinstwie, byc moze odkryje, ze rodzice byli wymagajacy, apodyktyczni i Twoje przejawy odrebnosci i wlasnego zdania byly skutecznie pacyfikowane we wczesnym dziecinstwie
                                    w efekcie calkiem mozliwe, ze przyjelas model, ze jestes kochana, jak robisz to co oni chca, nie dostalas nigdy milosci bezinteresownej, za to jaka jestes naprawde...
                                    i tak tez uszczesliwialas tego faceta, tyle lat o niego walczylas???? i po co? zeby poszedl do innej? oj dlugo bedziesz zastanawiac sie, czego jeszcze nie zrobilas, w czym bylas za slaba, ze zdradzil

                                    nie chce, zeby to zabrzmialo pesymistycznie, ale dluga droga przed Toba, na pocieszenie, na jej koncu stwierdzic z milym spokoju w sercu, jak dobrze byc innym wolnym, pewnym swojej wartosci czlowiekiem, jak milo otworzyc serce na kogos innego, jak milo go szanowac, ale nie zmieniac sie dla niego
                                    byc moze z usmiechem na twarzy stwierdzisz: "niezle mnie wtedy pogrzalo, ze tak rozpaczalam, przeciez to ja zarabialam, on zrobil zle, to nie mialo szans, to on sie nie chcial starac, naprawiac, przeciez to byl lekko chory zwiazek"

                                    pisze na wlasnym przykladzie, przez co przeszlam (psychoterapia i brak wiary w siebie, uczucie straty, oszukania, depresja)

                                    a tak na wesolo to chyba nie jest Bradem Pittem albo nie ma zlotej pyty, zeby az tak po nim plakac :)))
                                    • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 17:52
                                      Usmiechnelam sie po Twoim poscie.

                                      Nie, Bradem Pittem nie jest. lol dzieki, hehehehe, czasami sie nakrecam, i zyczywiscie powinnam miec dystans.

                                      Wiesz, ja rozumiem ze terapia bedzie dlugotrwala. nie oczekuje nic innego, tylko ze chce przegadac z psychologiem moj plan dzialania na najblizszy tydzien. zeby madrze postapic.

                                      Odkrylam calkiem nowy swiat. Nigdy nie mialam pojecia jak duzo jest zdradzonych kobiet i jak bardzo cierpia. Czuje sie jakbym wlasnie uzyskala karte wstepu do bardzo sekretnego klubu.

                                      • kwiatek2-1 Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 20:16
                                        xciekawax napisała:
                                        > Odkrylam calkiem nowy swiat. Nigdy nie mialam pojecia jak duzo jest zdradzony
                                        > ch kobiet i jak bardzo cierpia. Czuje sie jakbym wlasnie uzyskala karte wstepu
                                        > do bardzo sekretnego klubu.

                                        Nigdy nie myślałam, że w takim klubie się znajdę. Są tu całkiem fajne babki :)
                                        Składam gratulacje: skoro już teraz stać Cię na uśmiech, to - mimo wszystko - jesteś w doskonałej kondycji. Ja byłam w kompletnej rozsypce długo.
                                        I zgadzam się z Tobą co do tego, że jest to najskuteczniejsza dieta odchudzająca na świecie.
                                        • sisi_kecz Jeść ! 13.09.10, 21:16
                                          Owszem, być zdradzoną to świetna dieta. U mnie 17 kilo.
                                          Ponieważ nie jadłam nic (na dobę dwie cieniutkie skibki chleba z serkiem albo najtańsze przemarznięte jabłka- oprócz braku apetytu nie miałam też prawie nic kasy) to oprócz kilogramów poleciały też: włosy, cera, paznokcie, zęby (próchnica nieleczona, bo za co i po co?) i odporność.
                                          Gie mnie to wtedy obchodziło, koleżanki cmokały że sie wylaszczyłam, a ja po prostu nie chciałam żyć.
                                          Kiedyś zasłabłam na ulicy ale nie było tak, że jakieś pogotowie, ktoś wezwał pomoc.
                                          Z moim szczęściem, to nikt tamtędy nie przechodził, a kiedy w koncu sama sie ocknęłam, to wyłam do Boga: dlaczego nie dałeś mi tu zdechnąć?!

                                          Nie polecam głodówki, lepiej coś w siebie wmusić, bo potem żołądek sie skurczy, organizm zacznie sam sie zjadać- koszty duze aby sie potem odreperować.
                                          A pomijając wszystko, to niejedzenie jest działaniem najpierw ze stresu, a potem z autoagresji- a kogo tu karać, jeszcze siebie za to wszystko?

                                          duze pozdro!!!
                                        • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 21:19
                                          > Składam gratulacje: skoro już teraz stać Cię na uśmiech, to - mimo wszystko - j
                                          > esteś w doskonałej kondycji.

                                          O nieeee.... nie jestem w dobrej kondycji. Mam napady, i ciagle nie moge uspokoic drrzenia moich rak, i szybkiego bicia serca. Boje sie ze bede miala zawal albo cos. Mam napady paniki, nie moge oddychac. Wlosy mi wypadaja jakos.

                                          mam nadzieje ze moze dostane jakies antydepresanty czy cos na uspokojenie u lekarza, chociaz zawsze bylam przeciwko temu, to mysle ze jest mi to potrzebne.

                                          Ale jest lepiej niz wczoraj czy przedwczoraj czy przed przed.... moze to chwilowe, a moze bedzie tylko lepiej.

                                          I tak, sa tu super babki i szczerze powiem ze tylko dzieki temu forum potrafie funkcjonowac. Myslalam ze bede miala troche zlosliwosci (ala - to twoja wina, bla bla bla), a tu prosze, jakie konstruktywne wsparcie.

                                          Rozmawialam dzis z mezem, jest chlodny, chyba tez miotaja sie w nim emocjie. Nie potrafi mi szczerze powiedziec dlaczego to zrobil. mowil cos o tym ze myslal ze nigdy sie nie dowiem, ale co to za powod? W dodtaku mowi mi sprzeczne zeczy, raz mowi ze stracil najlepsza zecz w jego zyciu, potem mowi ze byl nieszczesliwy ze mna, potem mowi ze chce abym ulozyla sobie zycie, bo on nie potrafi dac mi szczescia, potem mowi ze bardzo chcialby sprobowac ale to odemnie zalerzy. ze jak chce rozwodu to ok. Moze sam nie wie czego chce. jest czasami zly, czasami smutny, ale wiekszosc czasu oschly. A ja wypytalam sie o kazda intymna rzecz w ich romansie. Po prostu musialam to wiedziec dla siebie. odpowiedzial najlepiej chyba jak mogl. Nie probuje juz niczego zatajac

                                          W dodatku wkurza mnie ze chyba najbardziej go boli to ze mysli ze spalam z innym kolesiem na drugi dzien jak sie dowiedzialam (wiem ze to dziecinne, ale powiedzialam mu tak aby go zranic rowniez).
                                          Chcialabym go widziec cierpiacego, ze sie czolga, upokarza.... ale nic z tego, jest zbyt zamknietym czlowiekiem. Poszedl sie upic.

                                          Mysle ze z czasem nabiore do niego niecheci, ze bede widziala go czlowiekiem takim jakim jest. Ze bedzie mnie obrzydzal tak jak kazdy facet-zdrajca. Tez czytajac to forum widze swiatelko w tunelu, ze moze jak przez to wszystko przejde.... ze moze bedzie lepiej.

                                          Gdy wyplakiwalam sie i narzekalam ze stracilam w jednym czasie kochanka, przyjaciela, kucharza, partnera, wspollokatora, milosc mojego zycia - ktos mi powiedzial ze "Tak, to prawda, ale teraz, w przyszlosci nie bedziesz myslala o tym jako o stracie". I mam nadzieje ze to prawda.
                                          • kwiatek2-1 Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 07:55
                                            xciekawax napisała:
                                            A ja wypytalam sie o kazda intymna rzec
                                            > z w ich romansie. Po prostu musialam to wiedziec dla siebie. odpowiedzial najl
                                            > epiej chyba jak mogl. Nie probuje juz niczego zatajac
                                            >

                                            Zastanawiam się, po co nam te szczegóły. Logicznie patrząc, powinnyśmy ich unikać, bo bolą. Ale tak chcemy je poznać. Mój móż nic mi nie chciał mówić; wiem tylko to, co wyczytałam z jego maili do kochanek i to czego sama się dowiedziałam. Ale wciąż wyobraźnia pracuje. Po co? Chciałabym dowiedzieć się więcej, mam poczucie, że w jakis sposób by mnie to uspokoiło. A może nie? Jak Ty sie czułaś, gdy opowiadał Ci?
                                            • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 12:37
                                              mysle ze nie kazda kobieta powinna znac takie szczegoly tak samo jak nie kazda powinna sie dowiedziec o zdradzie meza.

                                              Jak sie czulam? zbieralo mnie na wymioty, ale mimo wszystko wypisalam sobie kazde pytanie na kartce i lecialam z listy jak leci.

                                              Co mi to dalo? ano nie musze tak duzo uzywac wyobrazni. Po tych wszystkich detalach wiem, i nie musze sobie wyobrazac ze to byla jakas seks bogini o nie wiadomo jakim wygladzie i ciele i zdolnosciach. Po prostu zwykly, ludzki seks, w ktorym ekscytowala najbardziej nowosc drugiego czlowieka. Bez tych detali moja wyobraznia pracowalaby na ogromnych obrotach. Wiec pytalam nie aby drapac rany, ale dla swojej rownowagi psychicznej.

                                              Smieszne jest to ze zawsze myslalam ze jak facet ma zawsze kiedy chce i wszystko to raczej go nie korci do zdrady, ale to bylam w bledzie.

                                              PS: czy te wlosy musza az tak bardzo wypadac? dzisiaj tylko 5 godz. snu, ale i to dobre. Postanowilam juz nie odbierac telefonow od mojego faceta. Juz wszystko chyba zostalo powiedziane. Nie chce tez podtrzymywac relacji, bo to toksyczne.
                                              • vergaa Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 13:04
                                                > Smieszne jest to ze zawsze myslalam ze jak facet ma zawsze kiedy chce i wszystk
                                                > o to raczej go nie korci do zdrady, ale to bylam w bledzie.

                                                smieszne jak smieszne, ale po prostu nieprawdziwe :(
                                                pewnie sporo bledow popelnilas, bo chcialas za dobrze, no ale to nie Twoja wina, ze on sie puscil
                                                zycze milego i owocnego wyciagania wnioskow na przyszlosc, dochodzenia do siebie, odwagi i wytrwalosci, zeby go nie meczyc pytaniami, telefonami, zeby unikac ponizania sie

                                                • kag73 Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 13:08
                                                  Otoz, po co Ci szczegoly, nic Ci nie pomoga. A nawet gdyby ta pani byla dla niego boginia seksu to na pewno Ci o tym nie powie.
                                                  Najgorsze w tej historii jest, ze naduzyl Twojego zaufania, byl nielojalny, mial czas i pieniadze dla niej a nie dla Ciebie. No i, ze zniszczyl Wasza intymnosc i to co mieliscie tylko dla siebie.
                                                  • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 15:26
                                                    > Najgorsze w tej historii jest, ze naduzyl Twojego zaufania, byl nielojalny, mia
                                                    > l czas i pieniadze dla niej a nie dla Ciebie. No i, ze zniszczyl Wasza intymnos
                                                    > c i to co mieliscie tylko dla siebie.


                                                    No i TO musze sobie jak mantre w kolko powtarzac.
                                                  • kwiatek2-1 Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 17:25
                                                    xciekawax napisała:


                                                    > No i TO musze sobie jak mantre w kolko powtarzac.


                                                    Tylko po co? By podtrzymywać w sobie poczucie krzywdy? Bu wzbudzać w sobie nienawiść do niego?
                                                    Owszem, on to zrobił. Teraz Ty zastanów się, czego chcesz.Czy będziesz z nim czy nie, nienawiść i poczucie krzywdy nie są potrzebne.
                                                  • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 18:06
                                                    na razie musze jeszcze wchlonac to co zrobil. Dlatego musze to sobie powtarzac, aby nie zapomniec, ze to co sie stalo - naprawde sie stalo.

                                                    Nie uwazam siebie za ofiare, na pewno nie bylam swieta, napewno popelnilam duzo bledow, miedzy innymi ze przymykalam oczy na bardzo niepokojace znaki, jak klamstwa - jakkolwiek male.

                                                    Na razie probuje sie odkochac.
                                                  • kwiatek2-1 Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 18:45
                                                    Naprawdę myślisz, że mogłabyś o tym zapomnieć?
                                                    Ja też dłuuugo nie zauważałam "znaków" - tak bardzo nie chciałam przyjąć do wiadomości, jak bardzo jest źle.
                                                    Czemu próbujesz się odkochać? Pozwól sobie na WSZYSTKIE swoje uczucia.
                                                  • gravedigger1 Re: zdrada po raz kolejny 22.09.10, 09:33
                                                    anital36 napisała:

                                                    > Jeśli Cię zdradził to i tak to zrob jeszcze raz !!
                                                    > A tego nie da się zapomnieć :(:( i boli strasznie :(

                                                    Zapomnieć się nie da (chyba, że człowiek dostanie amnezji), ale wielu innych wydarzeń z życia też nie da się zapomnieć mimo, że nie ma w nich nic traumatycznego.
                                                    Natomiast jeśli chodzi o ból, to może on trwać przez całe życie, ale może też minąć. Ludzie mają różne "konstrukcje" psychiczne i nie każdego musi strasznie boleć. Ciebie boli, ale to nie oznacza, że wszystkich innych też.
                                              • kwiatek2-1 Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 13:22
                                                xciekawax napisała:
                                                > Co mi to dalo? ano nie musze tak duzo uzywac wyobrazni.

                                                Cóz, a ja muszę. "Nie chcę ale muszę". Bardzo nie chcę, ale przez te niedopowiedzenia, pojawiają się obrazy, których nie chcę.. Być może prawda jest dużo mniej atrakcyjna; może były nijakie, z niedoskonałościami... Nie, już nie jest tak, że myślę o tym bez przerwy (tak było jakiś czas temu); są dni, w których jest super, kochanki męża są nieobecne w moich myślach. Ale czasami wracają :(

                                                Bez tych detali moja w
                                                > yobraznia pracowalaby na ogromnych obrotach. Wiec pytalam nie aby drapac rany,
                                                > ale dla swojej rownowagi psychicznej.

                                                Nie chcę męża dręczyć pytaniami, przywoływać wspomnienia, które przecież ma, o które jestem tak zazdrosna. Najchętniej wszystko wymazałabym z jego i z mojej pamięci. Tylko co zrobić, skoro moja wyobraźnia "pracuje na wysokich obrotach"? (czasami...)
                                                • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 13:34
                                                  a nie chodziliscie na wspolna terapie przed powrotem?

                                                  Ja sobie bym nie wyobrazala powrotu niewalkujac tematu z terapeuta.

                                                  Nie wiem co ty mialabys zrobic. Moim zdaniem duzo obowiazku powinno spoczywac teraz na ramionach Twojego meza aby byc czystym jak lza, zebys nigdy nie musiala myslec gdzie jest, co robi. To pewien styl zycia (Kochanie, wlasnie wyszlem z pracy, wstapie do sklepu, czy cos chcesz?) itd... Jezeli juz jestescie razem to wybaczenie chyba tez jest wazne. Nie wiem czy sama, bez pomocy dasz sobie rade. Ja bym nie dala.

                                                  Ja rowniez chce sie stac troche egoistka, nie myslec o nim, tylko o sobie (mam ochote na Japonskie jedzenie - bede je dzisiaj miala i basta!). Tutaj dziewczyny mowily aby sie rozpieszczac - wtedy chyba nie koncentrujesz sie tak bardzo na facecie tylko na sobie.

                                                  • kwiatek2-1 Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 13:59
                                                    xciekawax napisała:

                                                    > a nie chodziliscie na wspolna terapie przed powrotem?

                                                    Nie chodziliśmy.

                                                    > Nie wiem co ty mialabys zrobic. Moim zdaniem duzo obowiazku powinno spoczywac t
                                                    > eraz na ramionach Twojego meza aby byc czystym jak lza, zebys nigdy nie musiala
                                                    > myslec gdzie jest, co robi.

                                                    Jest teraz bardzo w porządku. Naprawdę się stara.


                                                    Jezeli juz jestescie razem t
                                                    > o wybaczenie chyba tez jest wazne.

                                                    Ja wybaczyłam, podjęłam taką a nie inną decyzję. I tu problem: powinnam być konsekwentna; zamykamy sprawę, nie wracamy do tematu. A mnie co jakiś czas wraca... Emocje ciągle są. Wierzę w jego przemianę, powrót do dawnego, uczciwego faceta, ale jednak... Strach jest.
                                                  • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 15:25
                                                    Nie mozna chyba tak isc przez zycie, ciagle sie bojac.... Ja bym na Twoim miejscu poszla nawet sama na terapie.

                                                    Mowa tu byla o przewalkowaniu emocji... ano ty jeszcze tego procesu nie zakonczylas.

                                                    Ja chce pokonac to wszystko jak jakszybciej, i zaczac zyc normalnie jak najszybciej. Dlatego naprawde staram sie. Budze sie w nocy, placze, i daje sobie poplakac, nie czuje sie z tego powodu zle. Chce te emocjie z siebie wyrzucic aby potem juz nie miec sil plakac w dzien. Najgorsze sa te niespodziewane napady paniki. Chcialabym to wszystko juz miec za soba. :(

                                                    Mysle ze nie ma co marnowac czasu na cierpienie. Zycie jest zbyt krotkie. Za pol roku strzela mi 30stka, nie wyobrazam sobie wyjsc na prosta dopiero majac np 35 lat. Zaden facet nie jest tego wart. Dlatego zrobie wszystko aby ten bol pokonac. A jak bede miala szczescie to i znajde kogos w zyciu kogo pokocham. Miejmy nadzieje ze szybciej niz pozniej.
                                                  • aandzia43 Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 17:56
                                                    > Ja chce pokonac to wszystko jak jakszybciej, i zaczac zyc normalnie jak najszyb
                                                    > ciej. Dlatego naprawde staram sie.

                                                    I bardzo dobrze. Idź na terapię, nie ulegaj płaczliwym manipulacjom męża, wyjaśnij wszystko, co leży ci na wątrobie. Odseparuj się od neigo na jakiś czas, nie rozmywaj bólu w pseudo-dobrych stosunkach i nei pudruj gówna, tylko wyczyść swoją/waszą stajnię Augiasza. A potem, jako nowi ludzie, podejmijcie decyzję, czy chcecie być ze sobą. Powodzenia, młoda kobieto :-)
                                              • ditchdoc Re: zdrada po raz kolejny 15.09.10, 15:19
                                                xciekawax napisała:

                                                > mysle ze nie kazda kobieta powinna znac takie szczegoly tak samo jak nie kazda
                                                > powinna sie dowiedziec o zdradzie meza.
                                                >
                                                > Jak sie czulam? zbieralo mnie na wymioty, ale mimo wszystko wypisalam sobie kaz
                                                > de pytanie na kartce i lecialam z listy jak leci.

                                                tez z jakiegos dziwnego powodu uznalem ze powinienem wiedziec jak bylo

                                                moze dlatego zeby utwierdzic sie w przekonaniu ze ona klamie, wiem ze klamie no ale, jak pisalem i pisali inni, uczucia sie nie koncza wraz z wyjsciem zdrady na jaw, w glowie klebi sie troche watpliwosci

                                                odwiedzilem kolesia bez zapowiedzi przed 22, nawet spoko typ. Powiedzial co i jak, kiedy i gdzie, pokazal maile, smsy, maile mi nawet wydrukowal :), przeprosil mimo ze nie mial za co, ze nie wiedzial ze ona taka (to juz pierdolenie). Zero oporow zeby bronic honoru "damy", zero, widac wyczul ja znacznie lepiej niz ja.

                                                Nie wiem po co mi to bylo, chyba zeby utwierdzic w przekonaniu siebie samego ze nie powinienem wierzyc w placze i lzy. Sama sytuacja nie jest mila ale pomaga stwierdzic "ok, stalo sie". Taka gruba kreska. Przydalo sie tez bo byla wmawiala mi pewne rzeczy a to co powiedzial ten koles i co bylo napisane w each/mailach jasno stwierdzalo cos innego.

                                                Dla mnie to bylo potwierdzenie ze nie chce jej nigdy wiecej kijem dotknac, a co dopiero kutasem. Co to znaczy u Ciebie i po co Co to, to juz Twoja sprawa.

                                                powodzenia.
                                                • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 15.09.10, 16:30
                                                  wiesz, ja tez mialam moment ze myslalam ze on po prostu zartuje, ze te zeczy ktore mi opowiada tak naprawde nie MOGLY sie przeciez wydarzyc. To ten moment Zaprzeczenia. Normalka.

                                                  A ze mam lepsza pamiec od meza to znajac te detale - nastepnym razem jak bedzie chcial zmienic histrorie - bede wiedziala ze klamie (albo klamal). Na to samo wychodzi.
                                            • aandzia43 Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 17:51
                                              > Zastanawiam się, po co nam te szczegóły. Logicznie patrząc, powinnyśmy ich unik
                                              > ać, bo bolą. Ale tak chcemy je poznać. Mój móż nic mi nie chciał mówić; wiem ty
                                              > lko to, co wyczytałam z jego maili do kochanek i to czego sama się dowiedziałam
                                              > . Ale wciąż wyobraźnia pracuje. Po co? Chciałabym dowiedzieć się więcej, mam po
                                              > czucie, że w jakis sposób by mnie to uspokoiło. A może nie?

                                              Co to znaczy, ze nie chciał ci mówić? Boże kochany, ten facet jest ci chyba coś winien! Rozpieszczony misiu skrzywi żałośnie pyszczek i nie drążysz tematu. Bo co? Bo MU BĘDZIE PRZYKRO? Nie wykorzystałaś szansy, żeby ustawić misia do pionu, załatwić wasze problemy. Zamiotłaś wszystko pod dywan. Nic nie zmieniłaś i nie zmienisz, bo nie chcesz/boisz się i jest spora szansa, że czeka cię powtórka z rozrywki (chyba, że misiu już za stary na seks, tego nie wiem) Co już nie raz chyba pisałam. Ciekawax jest zdrową dziewczyną, nie zrobbisz jej wody z mózgu i nie nawrócicsz jej na swoją politykę chowania głowy w piach.
                                              • kwiatek2-1 Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 18:52
                                                aandziu, dość kategoryczne sądy o mnie wygłaszasz, nie znając mojej sytuacji.
                                                Sporo zmieniłam/zmieniliśmy, niczego nie "zamiotłam pod dywan". Mam nadzieję, że nie czeka mnie powtórka z rozrywki.
                                                Przyjęłam, że ważni jesteśmy teraz my, a nie opowieści o paniach - choć, przyznaję - chciałabym wiedzieć więcej.
                                                Do autorki wątku mam bardzo dużo ciepłych uczuć i nie robię jej wody z mózgu.
                                                • xciekawax Re: zdrada po raz kolejny 14.09.10, 19:56
                                                  wiesz, jakies 10-11 lat temu to moj (wtedy jeszcze chlopak) startowal do mojej przyjaciolki -dostal kosza. Ale wtedy byla inna sytuacjia, wtedy bardzo sie klucilismy, zrywalismy co drugi dzien, bylo dosyc zle, on byl pod wplywem alkoholu. W dodatku ja mialam z 19 lat, on 23.

                                                  Wtedy wyrzucilam go ze swojego zycia na kilka miesiecy, ale w tym czasie sie kontaktowalismy, bo ja taka glupia wtedy bylam (z wiekiem nauczylam sie asertywnosci). Obecnie zaluje ze wtedy go na amen nie wyrzucilam ze swojego zycia bo widocznie ludzie sie nie zmieniaja, ale mniejsza z tym.

                                                  Powiem ci ze poradzilam sobie z tym (dla wlasnego spokoju) tak, ze walkowalam ten temat z nim prawie ze codziennie, on byl od tego chory, a uszy czerwone, ale rozmawialismy o tym duzo. Duzo sie przez to dowiedzialam wtedy o naszym zwiazku, co bylo nie tak, poznalam jego persektywe itd... Ale on wyszedl z zalozenia ze kiedykolwiek tylko ja chce o tym wspomniec to mam prawo bo to on narozrabial i musi poniesc tego konsekwencjie a ze chce byc ze mna..... I czasami krzyczalam, czasami bylam bardzo zla, czasami mialam zal, itd... ale przeszlo samo. Pewnego ranka zdalam sobie sprawe ze juz nie chce ani o tym myslec ani rozmawiac, i ze z zachowania mojego faceta wynika ze zrozumial swoj blad, zaluje, i nigdy mnie tak nie skrzywdzi. (bo tak naprawde do niczego nie doszlo)

                                                  Powiem ci ze zachowywal sie bardzo dojrzale.

                                                  No... ale zobacz co mi znowu wywinol.

                                                  tak czy inaczej moze nie kazdy facet umie to wytrzymac, ale jezeli nawazyl sobie tego piwa to moim zdaniem albo powinien pojsc na terapie malzenska, albo dac kobiecie pelne prawo do wszystkich informacji, do krzyku, do zlosci - aby swojego bolu nie trzymala w sobie.

                                                  PS: a facetow w kochankach czesto rajcuje nie to, ze sa dobre w lozku (bo czesto nie sa), ani to ze sa ladniejsze (tez czesto nie sa), tylko to ze jest innaczej, ze sa z inna kobieta. Inne doznanie. Wiec przy takich facetach kobieta nic na to nie moze poradzic, bo chociaz czesta zmiana fryzury, stylu itd moze pomoc to jednak Maryska zawsze zostanie Maryska. Smutne, ale tak czasami jest.
                                                • aandzia43 Re: zdrada po raz kolejny 15.09.10, 22:59

                                                  > Do autorki wątku mam bardzo dużo ciepłych uczuć i nie robię jej wody z mózgu.

                                                  Nie wątpię, Kwiatku, że nie masz złych zamiarów :-)

                                                  > aandziu, dość kategoryczne sądy o mnie wygłaszasz, nie znając mojej sytuacji.

                                                  Fakt, może zbyt kategoryczne, ale dużo wskazuje mi na to, że nie masz ochoty/siły załatwić waszych spraw rzetelnie.
                                          • ditchdoc Re: zdrada po raz kolejny 15.09.10, 09:28
                                            xciekawax napisała:

                                            > I tak, sa tu super babki i szczerze powiem ze tylko dzieki temu forum potrafie
                                            > funkcjonowac. Myslalam ze bede miala troche zlosliwosci (ala - to twoja wina, b
                                            > la bla bla), a tu prosze, jakie konstruktywne wsparcie.

                                            nie jestes zdradzonym mezczyzna ;)

                                      • dziub_dziubasek Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 20:38
                                        Wiele bym dala by do tego klubu nie trafić, jakkolwiek by elitarny nie był.
                                        Ja też nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo to jest rozpowszechnione...
                                        Trzymaj się kochana dzielnie i odwagi w podejmowaniu decyzji- bo jakiekolwiek by nie były wymagają duzej odwagi.
        • vergaa Re: zdrada po raz kolejny 13.09.10, 13:54
          nie sadze, zeby bylo juz dobrze kiedykolwiek miedzy Wami

          sama boisz sie tak strasznie byc sama, a on to wyczul, liczy, ze mu sie upiecze, poobiecuje, poprzyrzeka poprawe, ze juz nigdy, nigdy, przyniesie kwiatki, poprzytula, gowno prawda!!!

          po kilkunastu latach ciezko bedzie go przekonac, ze jednak nie jestes na jego kazde skiniecie, ale zaryzykuj, wypieprz go, niech nabierze respektu, jak mu bedzie na serio zalezec to sie bedzie staral, bedzie sie odbijal jak bumerang od Twojego muru niecheci i nieufnosci, az do skutku... jak mu zalezy....
          jak zostawisz tak bez echa to badz pewna, ze zdradzi znow kiedys, musi poczuc chlopak co moze stracic, a jak mu wybaczysz zbyt latwo to nauki zadnej z tego nie bedzie mial
          wiem sama, bo skumalam to dopiero po swojej 3 zdradzie jak juz bylo za poznooooo
          a Ty w tym czasie na serio idz na psychoterapie, co to za gadki? 29 lat to co? koniec swiata???
    • xciekawax O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 18:24
      Dzwoni do mnie, powiedzialam mu aby do mnie wiecej nie dzwonil, aby dal mi szanse sie go pozbyc z mysli (wylaczylam juz telefon) . Mowi do mnie Kochanie, kociaku, Najslodsza moja, i........ze on "zartowal, i ze nic sie nie wydarzylo". a rowniez ze "przesadzam, ze nie powinnam tego tak rozwiewiac". Psychol. On mysli ze on normalnie wroci!

      Potem byl zly !!! ze ja tez przeciez poszlam z kims do lozka po jego zdradzie (nie poszlam ale kilka dni temu tak powiedzialam pod wplywem chwili, a teraz glupio mi sie przyznac ze klamalam). Tak sie zesloscilam ze powiedzialam mu : "wiesz, bardzo dobrze ze tak sie stalo, gdyz dopiero teraz wiem jak nasze pozycie bylo nudne i jaka wielka przyjemnosc moge czerpac z seksu". lol. Nie trzeba chyba mowic ze sie rozlaczyl.

      Wiem, ze to odbijanie pileczki i dziecinne, ale szczerze mowiac? podsmiewuje sie teraz ze go to tak boli.

      Facet chyba traci zmysly. Czy to mozliwe aby w ogole nie miec wyrzutow? Aby tak sie bawic czyimis emocjami? Czy po prostu sam juz nie wie co zrobic?

      WOW, poslubilam psychopate jakiegos.

      tez sie ciesze ze polecial do kolegow aby wyzalic sie jaki to on jest biedny, a koledzy ktorzy strasznie mnie lubia i zawsze mu powtarzali ze taka dziewczyna to skarb - powiedzieli mu aby puknol sie w leb!

      Zmija!
      • aandzia43 Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 18:42
        To nie psychopata, to zwykły miś-ryś :-D Polski (i nei tylko standard). Boi się, grunt mu się pali pod nogami, kombinuje jak może i w związku z tym wygaduje brednie i zachowuje się niepoważnie. Zwykły samolub, na razie widzi tylko swój strach poczucie nieszczęścia (z gawry misia wyrzuciliiii, buuuuu...). Nie ustępuj (ale i raczej nie wygaduj głupot, jak z tą swoją zdradą :-). Masz szansę zmusić go, by zaczął patrzeć na zdarzenie i twoimi oczami. Czy nie ma wyrzutów sumienia? Jeszcze pewnie nie bardzo, na razie dominuje przerażenie. Ale wyrzuty sumienia nie pojawią się, kiedy umożliwisz mu pozbycie się przrażenia i przygarniesz go. Wtedy przypudrujecie szambo i za parę lat będziecie mieć podobny smród. On oczywiście będzie wyglądał na skruszonego, a jakże - będzie wiedział, że odegranie takiej roli jest wymagane. Autentyczne wyrzuty sumienia pojawią się, gdy będzie zmuszony sam uporać się ze stresem i kiedy stweirdzi, że MUSI zacząć robotę nad związkiem. Trochę chaotycznie, sorry, ale spieszę się. Dasz sobie radę, twarda laska jesteś :-)
        • ditchdoc Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 19:01
          aandzia43 napisała:

          > To nie psychopata, to zwykły miś-ryś :-D Polski (i nei tylko standard). Boi się
          > , grunt mu się pali pod nogami, kombinuje jak może i w związku z tym wygaduje b
          > rednie i zachowuje się niepoważnie. Zwykły samolub, na razie widzi tylko swój s
          > trach poczucie nieszczęścia (z gawry misia wyrzuciliiii, buuuuu...). Nie ustępu
          > j (ale i raczej nie wygaduj głupot, jak z tą swoją zdradą :-).

          jak ja mowie to samo o kurwach, ich zachowaniu po wyrzuceniu, to jestem frustratem, mam fobie blablabla ;)

        • xciekawax Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 19:06
          aandzia, dokladnie masz racjie, dzieki za wsparcie i dopiero do tego dochodze. Zawsze tak bylo ze cokolwiek by glupiego nie zrobil to sie naburmuszalam, on mnie wkoncu udobruchal i niby sprawy nie bylo. I bolalo mnie ze tak naprawde problemu nie rozwiazalismy tylko, jak to ladnie ujelas: przypudrowalismy szambo. I tu jest wlasnie moja rola w tym zwiazku, ze przyczynilam sie do takiej sytuacji. Zaczynam to rozumiec, rozjasnia mi sie moja rola w tym wszystkim. Eureka! Ale tak bylo po prostu latwiej, miec nadzieje ze pan glupoty wiecej nie zrobi.

          Rozpiescilam i juz.

          Moglabys rozwinac bardziej swoj wpis, jak bedziesz miala czas ;)


        • xciekawax Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 19:33
          aandzia43 napisała:
          Nie ustępuj (ale i raczej nie wygaduj głupot, jak z tą swoją zdradą :-).

          Czyli nie powinnam upozorowac dowodow mojego bogatego zycia seksualnego za pomoca niby "przypadkowo" zostawionej gdzies prezerwatywie z odrobina odzywki do wlosow w srodku? hehehehehehe

          Cudne by to bylo, i bym sie z pewnosci rechotala, ale wiem ze to idiotyczne, hehehe, aczkolwiek smieszne.

          Nie, nie jestem twarda, tylko dzisiaj juz nie mam sily na placz, wiec po prostu sie smieje z tej beznadziejnej sytuacji.
      • ditchdoc Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 19:00
        xciekawax napisała:

        > Dzwoni do mnie, powiedzialam mu aby do mnie wiecej nie dzwonil, aby dal mi szan
        > se sie go pozbyc z mysli (wylaczylam juz telefon) . Mowi do mnie Kochanie, koci
        > aku, Najslodsza moja, i........ze on "zartowal, i ze nic sie nie wydarzylo". a
        > rowniez ze "przesadzam, ze nie powinnam tego tak rozwiewiac". Psychol. On mys
        > li ze on normalnie wroci!

        syndrom odrzuconej kurwy, widac zachodzi i u mezczyzn ;)

        > Potem byl zly !!! ze ja tez przeciez poszlam z kims do lozka po jego zdradzie (
        > nie poszlam ale kilka dni temu tak powiedzialam pod wplywem chwili, a teraz glu
        > pio mi sie przyznac ze klamalam). Tak sie zesloscilam ze powiedzialam mu : "wi
        > esz, bardzo dobrze ze tak sie stalo, gdyz dopiero teraz wiem jak nasze pozycie
        > bylo nudne i jaka wielka przyjemnosc moge czerpac z seksu". lol. Nie trzeba c
        > hyba mowic ze sie rozlaczyl.

        cd..
        zraniony psiaczek zauwazyl ze z Toba jednak nie bylo tak zle

        > Wiem, ze to odbijanie pileczki i dziecinne, ale szczerze mowiac? podsmiewuje si
        > e teraz ze go to tak boli.

        olej go, szukaj nowego


      • sisi_kecz Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 19:02
        Potrzebujesz historii innych kobiet pod tytułem:" Co robi facet po otrząśnięciu sie z szoku, że zdemaskowano jego zdradę?", służę:
        - najbardziej typowy tekst: to nie tak jak myślisz, kochanie!
        - tekst mojego eksa: przemyślałem sobie i jednak nie zerwę z nia kontaktów, bo to Twoje wymysły, że my coś ze sobą, wczoraj sie zgodziłem że to zrobię, bo byłaś tak zdenerwowana, że bałem sie o Twoje bezpieczeństwo, a to zwykła koleżanka jest.
        - tekst the best from gacusia: alez kochanie oprócz mnie nikogo nie ma w tym łóżku, poczekaj ubiorę sie i pojedziemy do psychiatryka, bo masz omamy!

        więc sie nie dziwuj kobieto, tylko trzymaj gardę;)

        duze pozdro!!!
        • ditchdoc Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 19:12
          sisi_kecz napisała:

          > więc sie nie dziwuj kobieto, tylko trzymaj gardę;)
          >

          dlaczego w przypadku zdradzonych mezczyzn, ktorzy porzegnali zonki a te chca naturalnie wrocic, zdarza Ci sie pisac zeby przemyslal, ze problem byl glebszy, ze chuj wie co jeszcze ;)

          tutaj, "trzymaj garde" ;)
          • sisi_kecz Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 19:45
            Mam juz odruch wymiotny od Twoich wulgaryzmów, nikt tak koło mnie od lat nie mówi (nie licząc fachowców stawiających dom sąsiadowi ;)
            Od nastepnego postu, w którym zwrócisz sie do mnie pamiętaj, że obowiązującą zasadą kultury osobistej jest język bez wulgaryzmów i do tego sie dostosuj, a będziesz miał polemiki.

            A teraz Ci jeszcze odpowiem, żeby nie bylo, że nie wiedziałeś jakie są zasady ;)

            dlaczego w przypadku zdradzonych mezczyzn, ktorzy porzegnali zonki a te chca na
            > turalnie wrocic, zdarza Ci sie pisac zeby przemyslal, ze problem byl glebszy,'
            *pożegnali,

            nie "doradzam" xciekawax, co ma zrobić z tą zdradą, musi ją jakoś przeżyc i przetrawić, a potem sama zadecyduje.
            Pisząc: "trzymaj gardę" chcę poprzeć jej starania o uspokojenie sie wewnętrzne i odnalezienie swoich prawdziwych emocji, w zwiazku z tym co sie stało,
            czyli polecam jej trzymać pozycję status quo, która nie dopuści do niej nacisków i manipulacji partnera.
            That's all.
            • ditchdoc Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 19:59
              sisi_kecz napisała:

              > A teraz Ci jeszcze odpowiem, żeby nie bylo, że nie wiedziałeś jakie są zasady ;
              > )
              >
              > dlaczego w przypadku zdradzonych mezczyzn, ktorzy porzegnali zonki a te chca n
              > a
              > > turalnie wrocic, zdarza Ci sie pisac zeby przemyslal, ze problem byl gleb
              > szy,'
              > *pożegnali,
              >
              > nie "doradzam" xciekawax, co ma zrobić z tą zdradą, musi ją jakoś przeżyc i prz
              > etrawić, a potem sama zadecyduje.
              > Pisząc: "trzymaj gardę" chcę poprzeć jej starania o uspokojenie sie wewnętrzne
              > i odnalezienie swoich prawdziwych emocji, w zwiazku z tym co sie stało,
              > czyli polecam jej trzymać pozycję status quo, która nie dopuści do niej nacisk
              > ów i manipulacji partnera.
              > That's all.
              >

              nie bardzo

              piszac "trzymaj garde" po wywodzie na temat textow skruszonych mezow ktorych malzonka nie chce spowrotem jasno sugerujesz ze ma robic tak dalej, czyli nie odpuszczac, nie wybaczac, niczego nie przemyslec etc ;)

              widac nie zrozumialem ;)
              • sisi_kecz Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 20:32
                piszac "trzymaj garde" po wywodzie na temat textow skruszonych mezow ktorych ma
                > lzonka nie chce spowrotem jasno sugerujesz ze ma robic tak dalej, czyli nie odp
                > uszczac, nie wybaczac, niczego nie przemyslec etc ;)'

                umówmy się, ze to co JA sugeruję, to JA napiszę, a Ty możesz napisać w ten sposób: że odebrałeś tak moje słowa.
                (duch pedagogiczny sie przy biedakach zawsze w sisi odzywa;)

                i kontynuując,
                w mojej intencji, słowa o trzymaniu gardy oznaczały to , co Ci napisałam: przetrzymaj ten trudny moment, kiedy jesteś w szoku po ciosie, utrzymaj sie na nogach i nie daj sie dosiegnąć znowu, tym razem za pomocą durnych historyjek, że tej zdrady to wcale nie było, jak sie tak dobrze przyjrzeć, a 60sms-ów do kochanki to krasnoludki wpisały.

                I jeszcze Ci dodam, że absolutnie rozumiem, dlaczego tego nie rozumiesz.
                Bo miałeś inną dramaturgie zdarzeń w tym, co Ty przeżyłeś: po zdradzie dałeś kopniaka na drogę i zatrzasnąłeś drzwi oraz serce.
                Nie dałeś sobie ani jednego momentu aby PRZEŻYĆ tą traumę i rozciągasz to znowu na doświadczenie wszystkich zdradzających.
                A xciekawax nie jest obecnie w Twoim położeniu w jakim byłeś po dowiedzeniu sie o zdradzie, ona jest na etapie na jakim ona jest.
                Nie każdy wyrzuca kochaną osobę z serca w tej samej sekundzie, kiedy dowie sie o zdradzie.
                Bo to tez przyjaciel, spowiednik, uczestnik różnych wspólnych spraw, współtowarzysz kazdej emocji, świadek wspaniałych a także trudnych chwil, osoba z ktora ma sie silną więź.

                Z tego, co pisze Autorka to właśnie rozluźnia te więzi, odcina, niektórych jeszcze nie rozsupłała, czasem sie zatrzymuje i pyta siebie, czy tego chce.
                Jest w bardzo kruchym stanie psychicznym, a musi to przejść sama i muszą to być jej suwerenne decyzje, dlatego piszę jej aby teraz nie dopuszczała partnera, bo jej namiesza, korzystając z łatwej okazji- kując żelazo, póki -jeszcze-gorące.

                Jak ona to przepracuje i po uzyskaniu równowagi i zdystansowanej oceny, mu wybaczy- to nic nam do tego.

                --
                Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
                John Gray
                • ditchdoc Re: O co chodzi temu psychopacie??? 14.09.10, 20:47
                  sisi_kecz napisała:

                  > Nie każdy wyrzuca kochaną osobę z serca w tej samej sekundzie, kiedy dowie sie
                  > o zdradzie.
                  > Bo to tez przyjaciel, spowiednik, uczestnik różnych wspólnych spraw, współtowar
                  > zysz kazdej emocji, świadek wspaniałych a także trudnych chwil, osoba z ktora m
                  > a sie silną więź.

                  przeciez wystawila go za drzwi, koles placze, bardzo standradowy scenariusz odrzucenia ;)