kobiety zdradzają

22.09.10, 17:08
Dużo jest wątków o zdradach i radzeniu sobie po zdradzie. Ciekawa jestem czy jest ktos kto nigdy nie zdradził. Oczywiście nie przyznajemy sie do tego partnerowi, osobom, które nie powinny wiedzieć, ale to tylko forum, wiec można być szczerym do bólu.
Szczerze mówiąc nie znam koleżanki, przyjaciółki nie majacej zdrady na swoim koncie. Czasem jest to jednorazowy skok w bok, innym razem dluższe zwiazki i uwikłania w kłamstwa, w które wciągane sa tłumy osób. Każdy robi to z powodu niezadowolenia z sexu, oziębłości partnera. Niewiele osób ma tak naprawdę poważne wyrzuty sumienia, zazwyczaj winą za swoje zdrady obwinia się partnera. Kobiety mówią, że gdyby ich panowie nie byli tacy zainteresowani sobą, pracą, nieporadni ( tylko oczywiscie pełni zalet i zdolności do odczytywania oczekiwań i potrzeb swoich kobiet ) to nie byłoby też sytuacji, w której dochodzi do zdrady .
Czy są takie pary, które trzymają się razem, nie mają za sobą krótszych lub dłuższych potknięć ?
    • kag73 Re: kobiety zdradzają 22.09.10, 17:21
      Ja jeszcze nigdy nie zdradzilam swojego meza i raczej nie sadze, ze maz zdradzil mnie, nawet bym sobie reke dala uciac, ze nie :)
      • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 22.09.10, 17:26
        kag73 napisała:

        > (...) i raczej nie sadze, ze maz zdradzil mnie, nawet bym sobie reke dala uciac, ze nie :)

        Ja na Twoim miejscu bardziej dbałbym o zintegrowanie swojej ręki z resztą ciała. :) Chyba, że Ci na niej nie zależy. :)
        • m00nlight Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:35
          Ha, to samo mialam napisac ;)

          Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono...
      • nata1975 Re: kobiety zdradzają 08.10.10, 11:22
        nigdy nie dawaj sobie ręki ucinać , zwłaszcza za faceta... pozdraiwam
    • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 22.09.10, 17:24
      nickdyskusyjny napisała:

      > Dużo jest wątków o zdradach i radzeniu sobie po zdradzie. Ciekawa jestem czy je
      > st ktos kto nigdy nie zdradził. Oczywiście nie przyznajemy sie do tego partner
      > owi, osobom, które nie powinny wiedzieć, ale to tylko forum, wiec można być szc
      > zerym do bólu.

      Nie byłbym taki pewien tej anonimowości na forum. A poza tym naukowcy twierdzą, że pewien odsetek ludzi nawet w badaniach anonimowych nie przyznaje się do do popełnienia czynów nieakceptowanych społecznie.
    • xciekawax Re: kobiety zdradzają 22.09.10, 17:32
      ja akurat oprocz drobnych flirtow w ogole, albo malych wykroczen na poczatku randkowania (nie zdrady), to przez te 14 lat nigdy nie zdradzilam. Ba! czasami mialam chec, czesto okazjie, ale chyba przez szacunek do siebie i do partnera nie chcialam byc "ta" osoba.

      Mysle ze to sie albo ma albo nie ma. Moim zdaniem zdrada to wybor, a ja wybieralam siadomie aby tego nie zrobic.

      Oczywiscie moj partner mial inna wizjie zwiazku i zdrady, ale nie mowimy o facetach.

      W moim srodowisku, z moich rowiesnic, to jest pol na pol z ta zdrada. Znam duzo dziewczyn ktore nigdy nie zdradzily.
      • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 22.09.10, 17:40
        xciekawax napisała:

        > ja akurat oprocz drobnych flirtow w ogole, albo malych wykroczen na poczatku ra
        > ndkowania (nie zdrady),

        A co to są małe wykroczenia nie będące zdradą?

        > Mysle ze to sie albo ma albo nie ma. Moim zdaniem zdrada to wybor, a ja wybiera
        > lam siadomie aby tego nie zrobic.

        No jasne, to wybór a nie choroba przenoszona drogą kropelkową. :)

        > W moim srodowisku, z moich rowiesnic, to jest pol na pol z ta zdrada. Znam duz
        > o dziewczyn ktore nigdy nie zdradzily.

        Ludzie podobno dzielą się na tych, którzy już zdradzili i takich, którzy jeszcze nie zdradzili. :) Ale to tylko żart. :))
        • kag73 Re: kobiety zdradzają 22.09.10, 17:47
          "Ludzie podobno dzielą się na tych, którzy już zdradzili i takich, którzy jeszcze nie zdradzili. :) Ale to tylko żart. :)"

          Dobre! Czyli nigdy nie mow "nigdy" ;)
          • xciekawax Re: kobiety zdradzają 22.09.10, 18:04
            lol, dokladnie. Ale czesto historia kreuje przyszlosc. Facet ktory zdradzal swoje poprzednie partnerki ma wieksza szanse zdradzic nastepne. Facet ktory zadnej nie zdradzil ma wieksza szanse nie zdradzic w przyszlosci. mowie procentowo oczywiscie.
            • m00nlight Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:38
              E, to chyba tak nie wygląda.

              Często do zdrady popycha brak satysfakcji ze związku...

              Jesli poprzedni związek był do bani następny jest w porządku, wątpię w zależnosc ze facet ktory 'raz zdradzil bedzie zdradzal'. Owszem, jesli raz zdradzil zone może to zrobic ponownie. Ale niekoniecznie zdradzi swoją następną kobiete ;)

              Oczywiście sa osobnicy o pomiskuitycznej naturze, ale o zaburzeniach nie mowimy.
        • xciekawax Re: kobiety zdradzają 22.09.10, 18:12
          > A co to są małe wykroczenia nie będące zdradą?

          Na POCZATKU znajomosci, gdy bylismy luznym zwiazkiem, a ja bylam bardzo szalona - zdarzalo mi sie calowac z nowo poznanymi chlopakami ;). zadzylo sie kilka razy, powiedzialam swojemu chlopakowi wowczas. Wynikalo to tez z tego ze ja co weekend bylam na dyskotekach z samotnymi kolezankami a on byl domownikiem. Ale my wtedy jeszcze sie bronilismy przed soba. Ja nie chcialam aby on byl moim jedynym facetem. No ale tak wyszlo. Gdy weszlismy na glebsze tory, ja sie wyszalalam, i ustabilizowalam.

          > Ludzie podobno dzielą się na tych, którzy już zdradzili i takich, którzy jeszcz
          > e nie zdradzili. :) Ale to tylko żart. :))

          Lol, dobre!.
          • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 09:48
            xciekawax napisała:

            > Na POCZATKU znajomosci, gdy bylismy luznym zwiazkiem, a ja bylam bardzo szalona
            > - zdarzalo mi sie calowac z nowo poznanymi chlopakami ;). zadzylo sie kilka r
            > azy, powiedzialam swojemu chlopakowi wowczas. Wynikalo to tez z tego ze ja co
            > weekend bylam na dyskotekach z samotnymi kolezankami a on byl domownikiem. Ale
            > my wtedy jeszcze sie bronilismy przed soba. Ja nie chcialam aby on byl moim j
            > edynym facetem. No ale tak wyszlo. Gdy weszlismy na glebsze tory, ja sie wyszal
            > alam, i ustabilizowalam.

            Był wtedy Twoim chłopakiem, więc de facto zdradziłaś go kilka razy. Chyba że, uprzedziłaś go przedtem, że będziesz się całowała z nowo poznanymi chłopakami a on to zakceptował. Różnica polega na tym, że Ty wyszalałaś się wtedy, a on zaczął szaleć dużo później i poszedł w swoim "szaleństwie" dalej niż Ty.
            • aandzia43 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 09:59
              > Był wtedy Twoim chłopakiem, więc de facto zdradziłaś go kilka razy. Chyba że, u
              > przedziłaś go przedtem, że będziesz się całowała z nowo poznanymi chłopakami a
              > on to zakceptował. Różnica polega na tym, że Ty wyszalałaś się wtedy, a on zacz
              > ął szaleć dużo później i poszedł w swoim "szaleństwie" dalej niż Ty.

              Nie, nie ma mowy o porównywaniu jej flirtów z czasów, gdy miała 16 lat i nie była jeszcze ze swoim chłopakiem sparowana na amen ze zdradą w wykonaniu trzydziestoletniego, żonatego faceta. Nie ta liga.
              • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:09
                aandzia43 napisała:

                > Nie, nie ma mowy o porównywaniu jej flirtów z czasów, gdy miała 16 lat i nie by
                > ła jeszcze ze swoim chłopakiem sparowana na amen ze zdradą w wykonaniu trzydzie
                > stoletniego, żonatego faceta. Nie ta liga.

                Ale dlaczego nie ma mowy o porównywaniu. Porównywać można. Napisałem o różnicach, bo one oczywiście istnieją. I skąd wiesz, ile lat wtedy miała?
                Poza tym nikt nie jest sparowany na amen. Wyjaśnij mi, kiedy zaczęło się ich sparowanie. Po ślubie? Wcześniej przez ok. 10 lat byli w związku nieformalnym, więc kiedy ten związek się zaczął? Dopiero jak ona się wyszalała? A może wcześniej? Moim zdaniem, jeśli pisze, że miała wtedy już chłopaka, to robiąc coś za jego plecami i bez jego uprzedniej zgody zdradzała go. Ale przecież można wszystko zrelatywizować i ją usprawiedliwić.
                • aandzia43 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:28
                  > Ale dlaczego nie ma mowy o porównywaniu. Porównywać można. Napisałem o różnicac
                  > h, bo one oczywiście istnieją. I skąd wiesz, ile lat wtedy miała?

                  Domyślam się, że jeśli teraz ma 29, a jest ze swoim mężczyzną od 14, to początki ich związku przypadają na 15-17 lat.
                  No tak, formalnie, jak się ktoś uprze, to rzeczywiście może porównywać. I poweidzieć, że ona zdradzała, jako i on to czynił. Mniej więcej tak, jak przestępcą jest durnowaty szesnastolatek kradnący dziennik z pokoju nauczycielskiego czy smarujący farbą krzesła w sali od fizyki i przestępczynią jest piętnaście lat później jego trzydziestoletnia żona biorąca udział w napadzie z bronią na bank.
                  • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:04
                    aandzia43 napisała:

                    > Domyślam się, że jeśli teraz ma 29, a jest ze swoim mężczyzną od 14, to początk
                    > i ich związku przypadają na 15-17 lat.

                    Skoro była w tak młodym wieku, to rzeczywiście zmienia spojrzenie na sprawę, ale nie zmienia jej istoty. Zasadą, znaną również przez nastolatki, jest to, że jak się chodzi z jednym chłopakiem, to nie całuje się z nowo poznanymi. Prawda? Oczywiście skutki takich "małoletnich" zdrad są zazwyczaj nieporównywanie mniejsze od tych z dorosłego życia, choć mozna sobie wyobrazić nastolatka, który pod wpływem takiego doświadczenia może zrobić sobie coś złego.

                    To co napisała xciekawax świadczy o tym, że sobie wybaczamy swoje błędy znacznie łatwiej niż innym (co jest zrozumiałe i naturalne tak jak naturalne jest posiadanie popędu seksualnego). :)

                    > No tak, formalnie, jak się ktoś uprze, to rzeczywiście może porównywać. I powei
                    > dzieć, że ona zdradzała, jako i on to czynił. Mniej więcej tak, jak przestępcą
                    > jest durnowaty szesnastolatek kradnący dziennik z pokoju nauczycielskiego czy s
                    > marujący farbą krzesła w sali od fizyki i przestępczynią jest piętnaście lat pó
                    > źniej jego trzydziestoletnia żona biorąca udział w napadzie z bronią na bank.

                    Dokładnie tak. Są przestępstwa różnego kalibru i zdrady rówież.
                    • xciekawax Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 15:00
                      Tak, ja te "przestepsta" popelnilam na poczatku zwiazku, gdy obydwoje nie myslelismy o sobie powaznie, mielismy luzny zwiazek. No i najwazniejsze, nie deklarowalismy sobie milosci. (mialam 16-17 lat) Potem cos sie zmienilo, i bylismy nierozlaczni, i bardzo silnie zwiazani.

                      Gravedigger, mi sie wydaje ze na sile chcesz mi wmowic ze lepsza nie jestem.
                      • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 15:24
                        xciekawax napisała:

                        > Tak, ja te "przestepsta" popelnilam na poczatku zwiazku, gdy obydwoje nie mysle
                        > lismy o sobie powaznie, mielismy luzny zwiazek. No i najwazniejsze, nie deklaro
                        > walismy sobie milosci. (mialam 16-17 lat) Potem cos sie zmienilo, i bylismy ni
                        > erozlaczni, i bardzo silnie zwiazani.

                        > Gravedigger, mi sie wydaje ze na sile chcesz mi wmowic ze lepsza nie jestem.

                        Ależ nie, jesteś zdecydowanie lepsza (przynajmniej tak wynika z tego co piszesz), ale jeżeli uważałaś go wtedy za swojego chłopaka, to już samo to powinno zobowiązywać do przestrzegania jakichś reguł. Chyba, że tak naprawdę nie był wtedy wcale Twoim chłopakiem, tylko jednym z młodzieńczych doświadczeń erotycznych. I nie zrozum mnie źle, ja nie widzę w Twoim postępowaniu niczego, co usprawiedliwiałoby późniejsze zachowanie Twojego męża. Jednakże z punktu widzenia moralności zerojedynkowej, tak propagowanej przez inkwizytorów ścigających zdradę pod każą postacią, zostałabyś okrzyknięta zdrajczynią. A poza tym, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, co nie dotyczy tylko Ciebie, ale mnie i chyba prawie wszystkich ludzi też. :)
                        • xciekawax Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 16:56
                          na szczescie zycie to nie : "punkt widzenia moralności zerojedynkowej,"

                          akurat to ze sie wyszalalam wtedy pomoglo mi nie miec "ciagoty" potem.

                          Nie wiem, pewnie w jakims sensie to byla zdrada. a moze tylko "grzechy mlodosci". Nie wiem. Wtedy byl dla mnie nauczycielem bardziej niz kims kogo kochalam. Po tym jak obiecalismy sobie ze jestesmy wylacznie razem, nie zdarzaly mi sie takie figle.
                          • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 17:01
                            xciekawax napisała:

                            > akurat to ze sie wyszalalam wtedy pomoglo mi nie miec "ciagoty" potem.

                            No widzisz, dobrze zrobiłaś. A on zrobił błąd, że sobie nie poszalał wtedy, tylko dopiero po latach. ;)

                            > Nie wiem, pewnie w jakims sensie to byla zdrada. a moze tylko "grzechy mlodosc
                            > i". Nie wiem. Wtedy byl dla mnie nauczycielem bardziej niz kims kogo kochalam.
                            > Po tym jak obiecalismy sobie ze jestesmy wylacznie razem, nie zdarzaly mi sie t
                            > akie figle.

                            Tak, to tylko grzech młodości, a miłość ci wszystko wybaczyyyyyyyy... ;) (znam taką piosenkę) ;)
                            • xciekawax Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 17:10
                              > No widzisz, dobrze zrobiłaś. A on zrobił błąd, że sobie nie poszalał wtedy, tyl
                              > ko dopiero po latach. ;)

                              ale ja nie bylam jego pierwsza partnerka, ani dluga, ani trzecia. Moze czwarta, nie wiem dokladnie bo nigdy sie nie dopytywalam. jak mnie poznal mial juz 22 lata.

                              A razem szalelismy i to dlugie, dlugie lata. A na dyskoteki to on i do tej pory nie chodzi.
                    • aandzia43 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 15:19
                      > To co napisała xciekawax świadczy o tym, że sobie wybaczamy swoje błędy znaczni
                      > e łatwiej niż innym (co jest zrozumiałe i naturalne tak jak naturalne jest posi
                      > adanie popędu seksualnego). :)

                      Nie sądzę. Myślę, że świadczy o tym, że ma rozeznanie w skali wszeteczności ;-) I nie samobiczuje się z powodu pocałunków z czasów, gdy dopiero przymierzali się do siebie z chłopakiem. Żeby nie było, że to solidarność jajników: do głowy by mi nie przyszło mieć pretensje do faceta za jakieś jego flirty z początków znajomości.
                      • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 15:27
                        aandzia43 napisała:

                        > Żeby nie było, że to solidarność jajników: do głowy
                        > by mi nie przyszło mieć pretensje do faceta za jakieś jego flirty z początków z
                        > najomości.

                        A gdyby całował się w tym czasie z innymi dziewczynami albo uprawiał z nimi tzw. petting? Przecież on mógłby uważać, że to nic na skali wszeteczności. :)
                        • aandzia43 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 15:51
                          > A gdyby całował się w tym czasie z innymi dziewczynami albo uprawiał z nimi tzw
                          > . petting? Przecież on mógłby uważać, że to nic na skali wszeteczności. :)

                          Całuski (nawet z języczkiem) spoko, gorzej z pettingiem :-) Jeśli mamy po 16 lat i nasze relacje nie są wyraźnie określone, i nei jest to zakochanie na śmierć i zycie, to nie widzę powodu do darcia szat z powodu rozglądania się na boki i całowania z innymi. Ale gdyby mi to zrobił teraz... ooooooo......... kastracja na żywca :-)
                          • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 16:16
                            aandzia43 napisała:

                            > Całuski (nawet z języczkiem) spoko, gorzej z pettingiem :-)

                            A dlaczego z pettingiem gorzej? Dla mnie osobiście całowanie z języczkiem jest czynnością o wiele bardziej erotyczną niż dotykanie ręką narządów płciowych, więc i problem poważniejszy. :)

                            > Jeśli mamy po 16 lat i nasze relacje nie są wyraźnie określone, i nei jest to zakochanie na
                            > śmierć i zycie, to nie widzę powodu do darcia szat z powodu rozglądania się na boki i
                            > całowania z innymi. Ale gdyby mi to zrobił teraz... ooooooo......... kastracja
                            > na żywca :-)

                            Wiesz, po 14 latach to już nie ma zakochania na śmierć i życie, więc o co to darcie szat? :)))
                            Ja już nie darłbym szat i nie jestem w takim podejściu do sprawy odosobniony. :)
                            • aandzia43 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 16:40
                              > A dlaczego z pettingiem gorzej? Dla mnie osobiście całowanie z języczkiem jest
                              > czynnością o wiele bardziej erotyczną niż dotykanie ręką narządów płciowych, wi
                              > ęc i problem poważniejszy. :)

                              No a dla mnie osobiście nie i w związku z tym z pettingiem gorzej.

                              > Wiesz, po 14 latach to już nie ma zakochania na śmierć i życie, więc o co to da
                              > rcie szat? :)))
                              > Ja już nie darłbym szat i nie jestem w takim podejściu do sprawy odosobniony. :

                              Ale ja akurat mam z małżem całkiem fajny seks po 25 latach bez dopalaczy w postaci osób postronnych i darłabym szaty, gdyby wściekłabym się, gdyby mi się ktoś wtranżalał w tą sielankę. Małż też - sądząc po różncyh objawach.
                              • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 16:58
                                aandzia43 napisała:

                                > No a dla mnie osobiście nie i w związku z tym z pettingiem gorzej.

                                Co kraj to obyczaj. ;)) Wolnoć, Tomku, w swoim domku. ;)

                                > Ale ja akurat mam z małżem całkiem fajny seks po 25 latach bez dopalaczy w post
                                > aci osób postronnych i darłabym szaty, gdyby wściekłabym się, gdyby mi się ktoś
                                > wtranżalał w tą sielankę. Małż też - sądząc po różncyh objawach.

                                To rozumiem! No to pisz od razu, że chodzi o wyłączność na dobre rżnięcie, a nie o jakieś zakochanie. ;)))
                                • aandzia43 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 17:11
                                  > To rozumiem! No to pisz od razu, że chodzi o wyłączność na dobre rżnięcie, a ni
                                  > e o jakieś zakochanie. ;)))

                                  Zakochanie też jest.
                            • xciekawax Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 17:01
                              gravedigger1 napisał:
                              > Wiesz, po 14 latach to już nie ma zakochania na śmierć i życie, więc o co to da
                              > rcie szat? :)))

                              Wiesz, a ja ci powiem ze z mojej strony zakochanie (doslownie, zakochanie) caly czas bylo, motylki w brzuchu i w ogole. Zakochiwac sie mozna w tej samej osobie i kilka razy. Moglabym wskoczyc za tym czlowiekiem w ogien - jak cma - i dlatego potrzebuje psychologa, bo to chyba nie jest normalne.
                              • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 17:04
                                xciekawax napisała:

                                > Wiesz, a ja ci powiem ze z mojej strony zakochanie (doslownie, zakochanie) caly
                                > czas bylo, motylki w brzuchu i w ogole.

                                To Ty jesteś skarb, nie kobieta! :) Głupi ten Twój facet!
                                • xciekawax Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 17:13
                                  lol ;)

                                  Wiem! lol, kazdy tak mowi. Ale dla niektorych nawet skarb jest do wyrzucenia.

                                  Jest nawet takie przyslowie: jednego czlowieka smiecie sa dla drugiego skarbem.
                                  • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 17:51
                                    xciekawax napisała:

                                    > Wiem! lol, kazdy tak mowi.

                                    Też chciałbym być taki cenny i popularny!!! ;)))
                                    • xciekawax Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 18:13
                                      LOL, a nie jestes?
                                      • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 08:27
                                        xciekawax napisała:

                                        > LOL, a nie jestes?

                                        Oczywiście, że nie. Takich ideałów jak Ty, to ze swiecą szukać. ;))
                                        • xciekawax Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 15:04
                                          Tak, jestem bardzo rzadkim gatunkiem, praktycznie na wyginieciu. ;p ;)))
                • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:32
                  Nie, nie, mysle, ze nie mozna tego porownywac, bo bylo to jak napisala "na poczatku znajomosci", wtedy uwazam jest jeszcze taki okres probny, rozejrzenie sie co jeszcze jest na rynku, bo wtedy jeszcze sie nie zobowiazali, nie byli jeszcze w zwiazku, tak mysle.
        • brel_grl Re: kobiety zdradzają 22.09.10, 18:18
          No to w takim razie wszystko przede mna ;) , bo ja nikogo nie zdradzilam. Z tego co wiem, moj byly partner, wyjawszy male flirty internetowe na poczatku naszej znajomosci, tez tego nie zrobil. Potem sobie wyjasnilismy zasady, co dla kogo jest zdrada itp i od tamtej pory zadnych problemow nie bylo.

          Á propos tych wszystkich zdrad opisywanych na forum, sama sie zaczelam zastanawiac skad to sie bierze i dlaczego akurat np ja tego nigdy nie zrobilam. Tak sobie mysle, ze ma to zwiazek z unikaniem pokus i sytuacji, ktore do zdrady prowadzic moga. Ja osobiscie wychodze z zalozenia, ze jesli jest ok w zwiazku, to nie ma co kusic losu. Przez 'ok w zwiazku' rozumiem to, ze jest on dla mnie wystarczajaco wazny, by sobie samej pewne ograniczenia narzucic i nie traktowac ich jako wielkie wyrzeczenie. Jesli zas w zwiazku nie jest wystarczajaco ok, to nie co sie ograniczac przez pozostawanie w nim i tracenie czasu na bycie z kims, na kim nam tak naprawde nie zalezy skoro dokola tyle 'gites siusiakow' jest :P (okreslenie zapozyczone od vergi).

          Jeszcze jedno: wiele osob tu pisze o tym, ze pozadanie wygaslo lub wygasa w zwiazku, ze coraz gorzej itp bo to juz np 3, 5, 8 lat od poznania, slubu itp. Nie chodzi mi - podkreslam - o sytuacje, w ktorych jedna ze stron odmawia/nie chce seksu, ale dopiero czytajac posty na tym forum pomyslalam sobie, ze moze to moj zwiazek nie byl typowy, skoro po prawie 10 latach bycia razem, pozadanie bylo dalej tak silne. Nie trzeba sie bylo posilkowac zabawkami, przebierankami itp. Rzecz jasna, nie bylo tak samo jak na poczatku, ale wciaz bardzo dobrze. Mam wrazenie ze niektorzy sie za bardzo 'wyprztykuja' :) . Jak sie w ciagu 2 lat wszystkie pozycje z Kama Sutry przerobilo, to potem mozna juz tylko... poprzeczke podnosic ;) .
    • symmetryisall Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 09:59
      Nie znalazłem nigdzie disclaimera, że to wątek tylko dla kobiet, więc się wypowiem, bo mogę i lubię :)

      Otóż ja jestem osobą, która nigdy nie zdradziła. Poniekąd. Mam w życiorysie pewien nieładny epizod sprzed wielu lat, co do którego nie mam pewności - byłem w związku, w którym się okropnie męczyłem, ale nie bardzo wiedziałem, jak się z niego wymiksować, przytrafił mi się dłuższy wyjazd, na wyjeździe poznałem laskę, doszło do gorszących scen, po jakimś czasie wysłałem do tej pierwszej list pt "Jesteś super, ale z nami koniec". Owszem, było to gówniarskie i wstrętne, przyznam, ale czy to była zdrada?

      Potem poznałem żonę i właściwie od tego momentu (+/- 8 lat) jestem grzeczny jak niemowlę.

      Co więcej, mało kto z moich znajomych przyznaje się do zdrad tak jak Twoje koleżanki; jeden kumpel w tzw "męskich rozmowach" się z tym nie krył, o jednej znajomej też było wiadomo, że bryka na boki, ale tam akurat było małżeństwo w stanie rozkładu, więc robiła to na pół jawnie. Reszta albo się krępuje przyznać, albo tego nie robi...
      • gravedigger1 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:15
        symmetryisall napisał:

        > przytrafił mi się dłuższy wyjazd, na wyjeździe poznałem laskę,
        > doszło do gorszących scen, po jakimś czasie wysłałem do tej pierwszej list pt
        > "Jesteś super, ale z nami koniec". Owszem, było to gówniarskie i wstrętne, przy
        > znam, ale czy to była zdrada?

        List wysłałeś już po "gorszących scenach" z inną laską, więc to była zdrada. Nie owijaj w bawełnę. :)
        • symmetryisall Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:30
          > List wysłałeś już po "gorszących scenach" z inną laską, więc to była zdrada. Ni
          > e owijaj w bawełnę. :)

          Nooo, technicznie tak. Technicznie jestem zdradzającą świnią, co nadaje mi miano Pierwszego Forumowego Hipokryty :)

          Z drugiej strony, to nie takie proste. Wyjeżdżając tak naprawdę czułem się już jedną nogą poza związkiem, to była taka ucieczka przed powiedzeniem "do widzenia" w cztery oczy i nie przewidywałem kontynuacji po powrocie. Dlatego może nie miałem nigdy poczucia, że zrobiłem coś ponad tchórzliwe i nieładne zerwanie przez pocztę. Czułbym się zdradliwcem, gdybym słał listy, że kocham i tęsknię, jednocześnie używając sobie na miejscu, a po powrocie buzi-buzi i kochanie.
          • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:33
            symmetryisall napisał:

            > Z drugiej strony, to nie takie proste. Wyjeżdżając tak naprawdę czułem się już
            > jedną nogą poza związkiem, to była taka ucieczka przed powiedzeniem "do widzeni
            > a" w cztery oczy i nie przewidywałem kontynuacji po powrocie.

            sek ze ona tak nie myslala
            • symmetryisall Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:37
              > sek ze ona tak nie myslala

              Tak naprawdę to nie wiem, co ona myślała...
              • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:43
                symmetryisall napisał:

                > Tak naprawdę to nie wiem, co ona myślała...
                >

                skoro nie skonczyles zwiazku a byly jakies problemy to ona myslala ze macie problemy ale jestescie w zwiazku

                nie usprawiedliwiaj sie, "bo chcialem konczyc", skonczyles dopiero po wiec seks z druga kobieta zaistnial kiedy byles wciaz zwiazany z inna. A to sie nazywa zdrada.
                W zasadzie zdziwilem sie mocno kiedy to przeczytalem, napisales wiele bardzo dobrych postow a tu cos takiego, glupie i naiwne. Wiekszosc kobiet zostaje w zwiazku dopoki nie widzi czegos lepszego, bardziej wyrachowane najpierw zdradzaja zeby zobaczyc jak bedzie, potem odchodza badz nie jezeli koles okazal sie gorszy od terazniejszego. Wylączając Twoje "chcialem konczyc" masz bardzo analogiczna sytuacje.
                • symmetryisall Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:26
                  > nie usprawiedliwiaj sie, "bo chcialem konczyc", skonczyles dopiero po wiec seks
                  > z druga kobieta zaistnial kiedy byles wciaz zwiazany z inna. A to sie nazywa z
                  > drada.

                  W sumie tak. No to czad, mam na koncie zdradę :)

                  > W zasadzie zdziwilem sie mocno kiedy to przeczytalem, napisales wiele bardzo do
                  > brych postow a tu cos takiego, glupie i naiwne. Wiekszosc kobiet zostaje w zwia
                  > zku dopoki nie widzi czegos lepszego, bardziej wyrachowane najpierw zdradzaja z
                  > eby zobaczyc jak bedzie, potem odchodza badz nie jezeli koles okazal sie gorszy
                  > od terazniejszego. Wylączając Twoje "chcialem konczyc" masz bardzo analogiczna
                  > sytuacje.

                  Tak to wygląda, z tą różnicą, że gdyby ta nowa się nie pojawiła, też by nic z tego dłużej nie było. Zresztą ta nowa jeszcze na samym wyjeździe zdążyła się miziać z innym (na moich oczach), a potem mnie pogoniła, więc karmicznie wyszedłem na zero i można uznać, że mam za swoje :)
                  • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:36
                    symmetryisall napisał:

                    > Tak to wygląda, z tą różnicą, że gdyby ta nowa się nie pojawiła, też by nic z t
                    > ego dłużej nie było.

                    "gdyby"?

                    gdyby, gdyby... nie wierze ze czytam tego samego czlowieka ktory w jednym postem w 100% trafnie podsumowal vergee.

                    Za duzo piszesz z gravedigger1'em ;)
                    • symmetryisall Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:41
                      > gdyby, gdyby... nie wierze ze czytam tego samego czlowieka ktory w jednym poste
                      > m w 100% trafnie podsumowal vergee.

                      Jestem człowiekiem pełnym niespodzianek.

                      Poza tym opisywane zdarzenie miało miejsce 10 lat temu, byłem wtedy 22-letnim szczeniakiem, perspektywa i poglądy się zmieniają.
                      • vergaa Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:46
                        o mamo, co za hipokryzja

                        a ja to niby mialam 40 na karku i placzace dzieci w domu jak figlowalam z innym???

                        i tym samym doszlismy, ze ludzie sie zmieniaja, jedni popadaja w paranoje i zauwazaja, ze nagle wszyscy sie puszczaja, a inni wynosza wnioski ze swoich lub cudzych zdrad, aby w przyszlosci juz tych samych bledow nie popelniac
                        • symmetryisall Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:07
                          > o mamo, co za hipokryzja

                          W hipokryzji mam czarny pas.

                          > a ja to niby mialam 40 na karku i placzace dzieci w domu jak figlowalam z innym
                          > ???

                          Zdrada zdradzie nierówna. Ty swojego menia zdradzałaś dwa razy w ciągu 5 lat. Ja byłem z laską parę miesięcy i wykorzystałem wyjazd, żeby od niej uciec i nie wrócić. Nie było to ładne, ani męskie, ani dojrzałe, ale mimo wszystko paru poziomów mi do Ciebie brakuje :)
                          • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:16
                            symmetryisall napisał:

                            >
                            > Zdrada zdradzie nierówna. Ty swojego menia zdradzałaś dwa razy w ciągu 5 lat. J
                            > a byłem z laską parę miesięcy i wykorzystałem wyjazd, żeby od niej uciec i nie
                            > wrócić. Nie było to ładne, ani męskie, ani dojrzałe, ale mimo wszystko paru poz
                            > iomów mi do Ciebie brakuje :)
                            >

                            3 razy i w piec lat nie wierze ale to pewnie tylko moja frustracja przemawia. Vergaa to typowa gwiazdeczka, bo jej chlop przeciez ciapa i takiej zajebistej suczy do piet nie dorasta ;)

                            • vergaa Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:20
                              enooo, chlopak sie juz ogarnia i o ile sie zdobedzie na jakies zwiazki a nie bedzie sluchal swoich kolesi i Radia ESKA :))))) to nie da sobie juz na glowe wejsc
                              • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:27
                                vergaa napisała:

                                > enooo, chlopak sie juz ogarnia i o ile sie zdobedzie na jakies zwiazki a nie be
                                > dzie sluchal swoich kolesi i Radia ESKA :))))) to nie da sobie juz na glowe we
                                > jsc

                                to wspaniale, tylko kilka lat i sobie poradzil ;)

                                pizdus z niego nie przecze, dlatego nauczam tego czego nauczam, mialby z gorki tydzien po. No ale naturalnie sie nie zgadzasz.

                                I tak, w drodze do pracy zdarza mi sie sluchac radia
                                • vergaa Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:33
                                  a jak Eska traci zasieg to zapuszczasz polski rap :)
                                  • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:36
                                    vergaa napisała:

                                    > a jak Eska traci zasieg to zapuszczasz polski rap :)

                                    chyba w Warszawie nie traci, sorry ;)
                          • vergaa Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:16
                            spoko, możesz się wybielać, ja nie mam takiej potrzeby, wiem jak było i wiem jak jest
                  • xciekawax do Symmetrysial 23.09.10, 15:12
                    w zasadzie zachowales sie pewnie jak moj maz, ktory pewnie myslal o roztaniu sie, tylko brakowalo mu jaj, wiec poszedl na boki. I pewnie nawet nie czul wyrzutow sumienia gdy bajerowal inna laske bo: "przeciez jest nieszczesliwy a i tak bedzie koniec. " Szkoda tylko ze mnie o tym zapomnial poinformowac.
                    • symmetryisall Re: do Symmetrysial 23.09.10, 17:07
                      > w zasadzie zachowales sie pewnie jak moj maz, ktory pewnie myslal o roztaniu s
                      > ie, tylko brakowalo mu jaj, wiec poszedl na boki. I pewnie nawet nie czul wyrzu
                      > tow sumienia gdy bajerowal inna laske bo: "przeciez jest nieszczesliwy a i tak
                      > bedzie koniec. " Szkoda tylko ze mnie o tym zapomnial poinformowac.

                      Nie wiem, jak było u Twojego męża, ale jak z dystansu i trzeźwo na to spojrzeć, to tak właśnie się zachowałem.
                • dobryimadry mężczyżni też zdradzają 23.09.10, 13:12
                  Nawet nie ma o czym rozmawiać bo z męskiego punktu widzenia, to jak jest okazja to się z niej korzysta. Póżniej nie ma o czym rozmawiać i do czego wracać.
              • zyg_zyg_zyg Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:50
                > Tak naprawdę to nie wiem, co ona myślała...

                Ona, rozumiesz, myślała nad tym, co robi nie tak w Waszym związku, gdzie popełnia błędy i jak to zmienić, żeby już było dobrze. I jeszcze snuła wizje jak cudownie będzie Wam gdy już wrócisz. A tak na poważnie - nie rozmawiałeś z nią już nigdy potem?

                To, co opisujesz, kojarzy mi się trochę z moim doświadczeniem. Nie nazwałabym tego trzymaniem się kurczowo starej gałęzi, dopóki nie złapie się nowej - tak jak pisze o tym Ditchdoc. U mnie to była raczej próba wbicia klina między mnie a mężczyznę, od którego nie umiałam się uczuciowo uwolnić. Bo wiele razy od niego odchodziłam, zanim się rozstaliśmy naprawdę. I wiele razy wracałam - do niesamowitej bliskości dusz i jednocześnie niszczącej mnie seksualnej posuchy. Za każdym razem coraz bardziej zrezygnowana i przygnębiona. Dwa razy między takim rozstaniem a kolejnym powrotem byłam w łóżku z innym facetem - żeby odciąć sobie drogę powrotu. Ale klin nie zadziałał. Co z tego, że "formalnie" nie zdradzałam, jak czułam inaczej. Moja dusza i ciało ciągle należały do tamtego. Żadne zewnętrzne działnie tego nie zmieniło. Dopiero coś musiało ostatecznie pęknąć we mnie.
                • symmetryisall Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:12
                  >A tak na poważnie - nie rozmawiałeś z nią już
                  > nigdy potem?

                  Nigdy potem.

                  > To, co opisujesz, kojarzy mi się trochę z moim doświadczeniem.

                  No nie wiem, mi to wygląda na coś zupełnie innego :) Ja nie miałem problemów z uczuciowym uwolnieniem się, tylko z uwolnieniem się "formalnym" - z jednej strony byłem w 100% na "nie", z drugiej bałem się reakcji, jaka nastąpi, kiedy to powiem. Dlatego zerwałem z bezpiecznej odległości przez pocztę.

                  W ogóle, jak sobie teraz przypomnę, jak tę całą sprawę rozegrałem, od początku do końca, to aż mi głupio przed samym sobą.
                  • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:52
                    symmetryisall napisał:

                    > Nigdy potem.
                    >

                    no to w sumie fakt, wyszedles z domu i byl koniec, skoro jej nigdy nie widziales i nigdy wiecej z nia nie rozmawiales..

                    dziwna sytuacja..
                    • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:32
                      ditchdoc napisał:

                      > dziwna sytuacja..

                      btw sprawdz czy Cie ITAKA nie szuka ;P
                      takie znikniecie bez slowa..
                      • symmetryisall Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:35
                        > btw sprawdz czy Cie ITAKA nie szuka ;P
                        > takie znikniecie bez slowa..

                        Jak bez słowa, przecież list napisałem.
                        • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:39
                          symmetryisall napisał:

                          > Jak bez słowa, przecież list napisałem.
                          >

                          hmm fakt, musialem wyprzec to z pamieci ;)
                  • zyg_zyg_zyg Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:03
                    > No nie wiem, mi to wygląda na coś zupełnie innego :)

                    Ha, widać nieznane Ci są meandry kobiecych skojarzeń... :-)

                    Ale rzeczywiście źle zrozumiałam na początku, że figle z tą drugą dziewczyną miały być pomocne w zerwaniu z tą pierwszą.
    • mimoza35 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:15
      mam swoją teorię, człowiek nie jest istotą monogamiczną
      realnie po 3 latach wkrada się rutyna w związek, szuka się nowego partnera dla dreszczyku emocji, radości poznawania.
      Osoby majętne mają szansę realizować sie w związkach poligamicznych. Biedocie natomiast wciska się że monogamia jest dobra, kościół częściowo odrzuca rozwodników poza swoje grono (nie całkiem bo jednak rozwodnik do koszyka wrzuca mimo iż do komunii nie wolno mu przystąpić).
      • mimoza35 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:20
        ja zmieniłabym model małżeństwa, małżeństwo mogłoby funkcjonować max. 5 lat, potem przymusowa zmiana. Ludzie byliby radośni, co 5 lat na nowo mogliby budować coś cudownego....
        Skończyć z hipokryzją!
        • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:26
          Mimoza, mow za siebie, jezeli to dalabys wybor. Je jestem w zwizaku 10 lat i chce w nim pozostac, bo radosna jestem do teraz a meza nie zamienilabym na zadnego innego. Glupia bym byla, zeby szukac nowego i ryzykowac, ze bedzie do bani, skoro z obecnym jestem szczesliwa. Proste: wiecej niz byc szczesliwym nie wymagam. Dla kazdego to co lubi, powiedizlabym, chcesz sie rozstawac to sie rozstawaj, ale co to ma wspolnego ze mna!?
      • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:22
        Mimoza35 jak dla mnie teoria do bani.Nie jestem biedota a do tej pory zyje w monogamicznym zwiazku. Kosciol mi nic nie wcisnal, mezowi tez nie, bo do niego nie uczeszczamy. Po 3 latach mija moze okres zakochania, co nie oznacza automatycznie rutyny, przy pozadaniu do siebie, milosci i odrobinie fantazji.
        Milosci i wiernosci nie mozna wymusic, ktos albo kocha i jest wierny, bo tego chce i tak sie dogadal z partnerem, albo nie, proste.
    • vergaa Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:19
      no nie wiem, jak mi sie to przytrafilo, ale kilka moich przyjaciolek to chodzace anioly, romantyczki, moralnosc z najwyzszej polki, zapatrzone od lat w swojego faceta, ktory czesto jest ich pierwszym i jedynym partnerem lozkowym, po prostu zyc nie umierac jak sie ich slucha i na nich patrzy
      ja nie bylam swieta, czego mam pelna swiadomosc i nazywam rzecz po imieniu
      natomiast rozbraja mnie "moralnosc" niektorych forumowiczow: "calowalam sie, ale on siedzial w domu i to poczatek znajomosci", "doszlo do gorszacych scen, ale bo ja wiem czy to nazwac zdrada" :))
      no kupa smiechu
      pamietacie film "Porno", bohater tez tlumaczyl jakiejs mezatce, ze jeden raz to nie zdrada, a po ciemku to tez nie zdrada, a jak maz w delegacji to tez nie zdrada... :)))
    • m00nlight Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:29
      Zdradzałam swojego byłego męża.

      W ciągu kilkuletniego związku 2x. Tzn, więcej, kto by liczył, 2 razy uwikłałam się w romans z dwoma różnymi facetami. Byłam niezadowolona, poszukiwałam. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że nie muszę tkwić w bylejakim związku, że można inaczej. Potem odeszłam i całkowicie zreorganizowalam swoje życie. Nie żałuję, bo brze na tym wyszłam. Wyrwalam się ze związku, w ktorym trwalam bo 'nie bylo wystarczającego powodu by się rozstac'. Dzięki 'pobocznym' związkom uświadomilam sobie, że brak powodu do rozstania nie wystarczy. Że trzeba mieć powód do trwania. Uświadomilam sobie że moj mąż nie jest 'wystarczająco dobry', a raczej, byl, ale 'wystarczająco' to za mało. Że są 'lepsi' faceci i że ja na lepszego zasługuję, nie muszę się kisić z nieudacznikiem. Że jest nieudacznikiem dowiódł po rozwodzie. Gadał że 'zginę bez niego' a tymczasem ja ułożyłam sobie życie jak się patrzy, a on się związał z pierwszą lepszą panienką, stracił prace i do tego wpadł ;> Teraz potrafi dzwonic do mnie z prośbą o pieniądze, albo zapłacenie za niego raty czy rachunku. Ktoś kiedyś na tym form napisal, ze kobiety zdradzają 'ciapowatych' facetów. I ja myslę że to prawda. Do ciapowatego misia nie ma się szacunku, nie czuje się respektu, więc i zdrada przychodzi łatwo.

      W obecnym związku, myśl o zdradzie nie skaziła mojego umysłu :) chociaż w łóżku ukladalo się roznie, kryzysy też byly. I to chyba nie chodzi o to że kobiety zdradzają z powodu niezadowolenia z seksu. Zdradzamy z powodu niezadowolenia z jakości związku, w ogóle. Rzadko dla rozrywki, częściej chyba podświadomie szukamy lepszego związku...
      • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:35
        m00nlight napisała:

        > Ktoś kiedyś na tym form napisal, ze kobiety
        > zdradzają 'ciapowatych' facetów. I ja myslę że to prawda. Do ciapowatego misia
        > nie ma się szacunku, nie czuje się respektu, więc i zdrada przychodzi łatwo.
        >

        ktos? :)
        • m00nlight Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:41
          Z tego co pamiętam to nawet kilka osob, ale nie chce mi się szukac cytatow :P
      • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:36
        Jednego tylko nie rozumiem:kto sie wiaze z "ciapowatym" facetem?
        • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:38
          Aha i jeszcze zalezy jak sie "ciapowaty" definiuje, bo jezeli niektorzy uwazaja, ze taki co wali piescia w stol i udaje macho jest "nieciapowaty", to ja za takiego podziekowawszy. Facet z jajami to dla mnie cos innego.
          • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:49
            kag73 napisała:

            > Aha i jeszcze zalezy jak sie "ciapowaty" definiuje

            moze byc jak u moonlight, koles po prostu nie taki, to tez jej nie usprawiedliwia bo przeciez mozna bylo odejsc ;)

            najczesciej jednak, zdradzany "ciapowaty" to koles skrajnie mocno zakochany w swojej zonie. Zrobi dla niej wszystko i niczego nie chce w zamian. Posprzata, ogrodek wypieli i rachunki zaplaci, w milczeniu zniesie wszystkie fochy i pyskowki ze strony kobity. Jest ok jakis czas ale pozniej przestajecie ich szanowac. Patrząc po tym forum i po moich doswiadczeniach to wiekszosc zdradzanych mezczyzn to wlasnie takie "ciapy".
            • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:55
              "..."ciapowaty" to koles skrajnie mocno zakochany w swojej zonie. Zrobi dla niej wszystko i niczego nie chce w zamian. Posprzata, ogrodek wypieli i rachunki zaplaci, w milczeniu zniesie wszystkie fochy i pyskowki ze strony kobity."

              Ah... marzenie. Uwielbiam milych facetow! Moj tez nalezy do milych, ale niestety sprzatac i pielic ogrodka NIE CHCE!
              • m00nlight Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:58

                A to kasztan ;)
          • m00nlight Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:57
            Podejrzewam, że ile osob tyle definicji.

            Zawsze żartowalam (choc nie do konca to żart) że żeby utrzymać się związku, potrzebuję faceta z jajami większymi od moich ;)

            Brzydzą mnie faceci, którzy we wszystkim ustępują, pozostawiają kobiecie każdą decyzję w imię 'partnerstwa', sa nadmiernie spolegliwi. Facet musi wiedzieć czego chce od życia i mieć charakter, swoje poglądy ktorych się trzyma nawet będąc w zdecydowanej mniejszości. Nie ma to nic wspolnego z 'waleniem pięścią w cokolwiek'. Tylko słabi faceci uciekają się do agresji/ przemocy w stosunku do słabszych, właśnie po to by ukryć swoją słabość. Silny facet zdaje sobie sprawę, że mimo wszystko kobieta na niego liczy, i że on jest po to by ją, i pozniej dzieci, chronić, a nie krzywdzić.

            Może to co teraz napisze nie wszystkim się spodoba, bo to taki troche antyfeministyczny manifest :) Często porównuję związek do samochodu- wiele jest analogii. Samochod nie ma dwóch kierownic tylko jedną, ktos musi prowadzic, ktos musi siedzieć z boku. I nikt nie powiedzial że ta osoba z boku nie ma wpływu na kierunek jazdy- zawsze może zasugerować czy doradzic-ale ostateczna decyzja należy do kierowcy. Ja się dobrze czuję na bocznym siedzeniu, choć z zasady w każdym związku staram się wbić na fotel kierowcy, to gdy już się tam znajdę, męczy mnie to i nudzi. W poprzednim związku ja podejmowalam wszystkie decyzje i byłam tym zmęczona. Owszem, mialam pewną satysfakcję z 'rządzenia' ale generalnie nic fajnego to nie bylo- dlatego panu ciepowatemu podziękowalam, za małe mial kojones ;)
            Teraz jestem w związku z facetem ktory ma napawde silny charakter- co widac chociazby po pozycji którą sobie wypracowal. Jest przyzwyczajony do rządzenia i kierowania, tak w firmie, jak w domu. Oczywiscie, nie jest tak że rządzi sobie niepodzielnie i despotycznie, w sprawach dotyczących domu i rodziny zawsze pyta mnie o opinię, i zawsze bierze ją pod uwagę- ale i tak, zawsze decyduje sam. A ja już nauczylam się kiedy jest moment, że musze ustąpić. To dla mnie pewna nowość, poprzednio wszyscy faceci z ktorymi bylam związana prędzej czy pozniej trafiali pod moj pantofel. Teraz juz widze,że nie ma na to szans. I cieszę się niezmiernie :) Jakoś tak, znam swoje miejsce w związku, jest to dla mnie naturalne i jest mi z tym dobrze, o dziwo :) Nie sile się na granie superwyzwolonej i niezależnej kobiety tylko dlatego że teraz 'tak wypada'.
            • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:05
              m00nlight napisała:

              > Brzydzą mnie faceci, którzy we wszystkim ustępują, pozostawiają kobiecie każdą
              > decyzję w imię 'partnerstwa', sa nadmiernie spolegliwi. Facet musi wiedzieć cze
              > go chce od życia i mieć charakter, swoje poglądy ktorych się trzyma nawet będąc
              > w zdecydowanej mniejszości. Nie ma to nic wspolnego z 'waleniem pięścią w coko
              > lwiek'. Tylko słabi faceci uciekają się do agresji/ przemocy w stosunku do słab
              > szych, właśnie po to by ukryć swoją słabość. Silny facet zdaje sobie sprawę, że
              > mimo wszystko kobieta na niego liczy, i że on jest po to by ją, i pozniej dzie
              > ci, chronić, a nie krzywdzić.

              i to powtarzam wszystkim mezczyznom, ze bycie milutkim psiaczkiem skonczy sie w najlepszym wypadku porzuceniem, w najgorszym i najczestszym zdrada

              w wersji uproszczonej
              macie stawiac na swoim 6/10 z czego z 2 decyzjami z tych 6 kobieta nie powinna sie zgadzac, macie je i tak przeforsowac ;D

              to polzartem

              > Teraz jestem w związku z facetem ktory ma napawde silny charakter- co widac cho
              > ciazby po pozycji którą sobie wypracowal. Jest przyzwyczajony do rządzenia i ki
              > erowania, tak w firmie, jak w domu. Oczywiscie, nie jest tak że rządzi sobie ni
              > epodzielnie i despotycznie, w sprawach dotyczących domu i rodziny zawsze pyta m
              > nie o opinię, i zawsze bierze ją pod uwagę- ale i tak, zawsze decyduje sam. A j
              > a już nauczylam się kiedy jest moment, że musze ustąpić. To dla mnie pewna nowo
              > ść, poprzednio wszyscy faceci z ktorymi bylam związana prędzej czy pozniej traf
              > iali pod moj pantofel. Teraz juz widze,że nie ma na to szans. I cieszę się niez
              > miernie :) Jakoś tak, znam swoje miejsce w związku, jest to dla mnie naturalne
              > i jest mi z tym dobrze, o dziwo :) Nie sile się na granie superwyzwolonej i nie
              > zależnej kobiety tylko dlatego że teraz 'tak wypada'.

              i tyle, dokladnie tak czego nauczam od dawna ;)
              • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:18
                No widzicie a ja mam inaczej. Nie bo taka moda i jestem wyzwolona czy niezalezna, bo tez tradycyjnie zostalam z dzieckiem w domu, bo tego chcialam. Ale u mnie nie przeszlo by, ze facet podejmuje wszystkie dycyzje i zawsze moze je przeforsowac, nie. Ja jestem za partnerstwem, wazne rzeczy omawiamy wspolnie, razem podejmujemy decyzje.
                Sa tez rzeczy, w ktorych kompletnie zdaje sie na niego, bo wiem, ze zrobi to najlepiej a on z kolei w innych zdaje sie na mnie, bo wie, ze ja odpowiednio zadecyduje. Tu nie chodzi o to, zeby ktos rzadzil albo mial kogos pod pantoflem. Jezeli jest cos waznego, rozmawiamy o tym, glosno sie zastanawiamy, przekona ten kto dostarczy lepszych argumentow. Sama nie wiem, jakos tak nie ma za bardzo potrzeby walki o wladze, bo mamy podobne zalozenia i priorytety. Owszem, moj facet wie czego chce, ale ja tez wiem czego chce. Chyba to kwestia dobrania sie.
                • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:21
                  kag73 napisała:

                  > No widzicie a ja mam inaczej. Nie bo taka moda i jestem wyzwolona czy niezalezn
                  > a, bo tez tradycyjnie zostalam z dzieckiem w domu, bo tego chcialam. Ale u mnie
                  > nie przeszlo by, ze facet podejmuje wszystkie dycyzje i zawsze moze je przefor
                  > sowac, nie. Ja jestem za partnerstwem, wazne rzeczy omawiamy wspolnie, razem po
                  > dejmujemy decyzje.

                  nie wszystkie, ~6/10

                  > Sa tez rzeczy, w ktorych kompletnie zdaje sie na niego, bo wiem, ze zrobi to na
                  > jlepiej a on z kolei w innych zdaje sie na mnie, bo wie, ze ja odpowiednio zade
                  > cyduje. Tu nie chodzi o to, zeby ktos rzadzil albo mial kogos pod pantoflem. Je
                  > zeli jest cos waznego, rozmawiamy o tym, glosno sie zastanawiamy, przekona ten
                  > kto dostarczy lepszych argumentow. Sama nie wiem, jakos tak nie ma za bardzo po
                  > trzeby walki o wladze, bo mamy podobne zalozenia i priorytety. Owszem, moj face
                  > t wie czego chce, ale ja tez wiem czego chce. Chyba to kwestia dobrania sie.

                  zgadza sie, nie chodzi o to zeby automatycznie miec kogos pod pantoflem, sek zeby automatycznie czy inaczej, pod pantoflem nie byl mezczyzna, w ocenie swojej kobiety naturalnie, bo oczywiscie kobiety sa rozne ;)

                  Ale zakochany bez pamieci misiu ktory nigdy zlego slowa nie powie swojej ksiezniczce, niezaleznie od tego co zrobi, prawie zawsze koncza z rogami.
                  • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:29
                    Aha, jeszcze dodam, ze bywaja mezczyzni, ktorzy nie lubie kiedy kobieta zawsze mowi "Tak i amen" i ze wszystkim sie zgadza, bo swiadzy to o tym, ze nie ma wlasnego zdania i staje sie nudna, w ogole nie jest wyzwaniem dla faceta. Moze podoba mu sie to na poczatku, ale po czasi to juz nie. Wiec roznie to bywa.
                    • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:42
                      oczywiscie ze nie

                      jak pisalem 6/10 ;)
                • drugizatroskany Re: kobiety zdradzają 07.10.10, 17:13
                  Ale dlaczego nie ma mowy o porównywaniu. Porównywać można. Napisałem o różnicach, bo one oczywiście istnieją. I skąd wiesz, ile lat wtedy miała?
                  Poza tym nikt nie jest sparowany na amen. Wyjaśnij mi, kiedy zaczęło się ich sparowanie. Po ślubie? Wcześniej przez ok. 10 lat byli w związku nieformalnym, więc kiedy ten związek się zaczął? Dopiero jak ona się wyszalała? A może wcześniej? Moim zdaniem, jeśli pisze, że miała wtedy już chłopaka, to robiąc coś za jego plecami i bez jego uprzedniej zgody zdradzała go. Ale przecież można wszystko zrelatywizować i ją usprawiedliwić.
        • m00nlight Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:41

          Zazwyczaj 'ciapowacieje' z czasem ;)

          Ew kobieta w pierwszej fazie zakochania jest tak zaślepiona, że nie widzi oczywistych sygnałów i przejawy 'ciapowatości' bierze np za romantyzm ;)
      • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:57
        m00nlight napisała:

        > Zdradzamy z powodu niezadowolenia z j
        > akości związku, w ogóle. Rzadko dla rozrywki, częściej chyba podświadomie szuka
        > my lepszego związku...

        zgadza sie :)

        pisalem kiedys o "malpce", puszcza jedna galaz dopiero jak trzyma druga. Nie wiem jak u mezczyzn, ale zdecydowana wiekszosc kobiet odchodzi dopiero jak ma juz kogos innego na boku.

        Dzisiaj rano jak jechalem do pracy sluchalem audycji w radio eska.
        Koles dzowni zeby dziennikarz zagadal z jego byla narzeczona, po 4 latach odeszla prawie bez slowa i koles nie rozumie o co chodzi. Ja juz naturalnie wiem ze miala innego ;).

        Wiec dziennikarz dzwoni i pyta jak to bylo, czy da mu szanse i jak ma na imie ten nowy. Dziewucha mowi ze Nicolas a na to porzucony chlopak pyta, "przeciez mowilas ze to tylko kolega?"

        ;)
        tyle w temacie

        Takze panowie, jak wasze zony/kobiety nagle wala focha kompletnie bez powodu, tworzac tym samym ryse w zwiazku i trwa to dluzej niz standardowy pms, to mozna zalozyc ze paniusia upatrzyla sobie w jej ocenie lepszego i albo go ciagle sprawdza dla was nie majac juz uczucia i szacunku, albo juz chce byc z tamtym "oficjalnie" tylko nie ma odwagi o tym powiedziec i wprost zerwac, zrobi wszystko zebyscie to wy zerwali z nimi ;)
        • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:09
          Ditchdoc, to zazwyczaj jest troszke inaczej. Mezczyzni nigdy nie widza problemow i potem nagle jak grom z jasnego nieba spada na nich rozstanie. "Nagle ode mnie odeszla a przeciez wszystko bylo w porzadku, tak nam sie dobrze zylo". Tymczasem tak nie bylo, czesto. Jak kobieta cos mowi, daje sygnaly, facet twierdzi "ach kochanie znow se wymyslasz problemy", najwazniejsze, ze jest seks, swoje ulubine piwko se popija, zona obiadek zrobi, szafa gra. A pamieta i tak zazwyczaj dwa ostatnie dni, jezeli te byly dobre, to ma dobry zwiazek, co bylo dwa miesiace temu facet nie pamieta :)
          • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:13
            kag73 napisała:

            > Ditchdoc, to zazwyczaj jest troszke inaczej. Mezczyzni nigdy nie widza problemo
            > w i potem nagle jak grom z jasnego nieba spada na nich rozstanie. "Nagle ode mn
            > ie odeszla a przeciez wszystko bylo w porzadku, tak nam sie dobrze zylo". Tymcz
            > asem tak nie bylo, czesto. Jak kobieta cos mowi, daje sygnaly, facet twierdzi "
            > ach kochanie znow se wymyslasz problemy", najwazniejsze, ze jest seks, swoje ul
            > ubine piwko se popija, zona obiadek zrobi, szafa gra. A pamieta i tak zazwyczaj
            > dwa ostatnie dni, jezeli te byly dobre, to ma dobry zwiazek, co bylo dwa miesi
            > ace temu facet nie pamieta :)

            nie wiem jak maja inni mezczyzni, mi jak kobieta powie "jest zle" to ja wiem ze ona uwaza ze jest zle..

            zapewniam ze w duzej czesci przypadkow nic nie mowicie, potem zdziwiony maz/chlop, jak koles z audycji radiowej, kompletnie bez pojecia o co chodzi. I nie ma powodu, powod jest w glowie kobiety ktora spotyka sie z innym i chce to robic otwarcie.

            Ja tez sie dowiedzialem ze "bo za duzo pracujesz" juz po fakcie, wczesniej jakos o tym nie wspomniala ;).
            • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:19
              Ty, a moze mowila, ale nie sluchales, to tez norma :))
              • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:26
                kag73 napisała:

                > Ty, a moze mowila, ale nie sluchales, to tez norma :))

                jakos zauwazylem kiedy mi powiedziala, fakt ze juz po fakcie

                jak ktos do mnie mowi, patrzac mi w oczy, to ja o tym wiem.

                Tak jest czesto, kobieta odchodzi nagle, chlop nie wie co sie stalo. Kobieta dziwnym trafem na drugi dzien ma "partnera" ktorego wydaje sie ze bardzo dobrze zna ;), to z reguly ten "tylko kolega" albo "tylko czasem pogadamy" ;)

                • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:37
                  "Tak jest czesto, kobieta odchodzi nagle, chlop nie wie co sie stalo. Kobieta dz
                  > iwnym trafem na drugi dzien ma "partnera" ktorego wydaje sie ze bardzo dobrze z
                  > na ;), to z reguly ten "tylko kolega" albo "tylko czasem pogadamy" ;)"

                  Oj, moj drogi, bywa tez odwrotnie. Pewnie z siedem razy probowalam zrywac z moim exem, za kazdym razem rozpacz z jego strony. Az w koncu sie udalo i wiesz co prawie na drugi dzien sie pocieszyl inna a taki byl we mnie zakochany, swiat sie walil, ze z nim zrywam. A maz mojej kolezanki dzien przed sprawa rowodowa powiedzial, ze ja kocha i ze ma sie zastanowic i do niego wrocic. Do sprawy doszlo, owszem, a on dwa tygodnie pozniej zareczyl sie z nowa. Tak wiec, nic mnie wiecej na tym swiecie nie zaskoczy.
                  >

                  • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 11:44
                    kag73 napisała:

                    > Oj, moj drogi, bywa tez odwrotnie. Pewnie z siedem razy probowalam zrywac z moi
                    > m exem, za kazdym razem rozpacz z jego strony. Az w koncu sie udalo i wiesz co
                    > prawie na drugi dzien sie pocieszyl inna a taki byl we mnie zakochany, swiat si
                    > e walil, ze z nim zrywam. A maz mojej kolezanki dzien przed sprawa rowodowa pow
                    > iedzial, ze ja kocha i ze ma sie zastanowic i do niego wrocic. Do sprawy doszlo
                    > , owszem, a on dwa tygodnie pozniej zareczyl sie z nowa. Tak wiec, nic mnie wie
                    > cej na tym swiecie nie zaskoczy.
                    >
                    >

                    wiadomo, ze sa odstepstwa. Sam znam podobna sytuacje ale to jest mniejszosc.
                    • bigbadpig Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:23
                      A mnie zastanawia na jakich statystykach się opierasz kiedy rzucasz raz za razem stwierdzeniami typu "zwykle kobieta", "to jest mniejszość" "zdecydowana wiekszosc kobiet"

                      Mam wrażenie, że to są statystyki by "ditchdocowi się wydaje". Zagranie podobne do "wszyscy wiemy, że prawdą jest". Polecam trochę samokontroli bo budujesz hipotezy i udajesz, że stoją na gruncie faktów a w rzeczywistości wywodzisz opinie z opinii, co jest irytujące. Jasne, że nie Ty jeden, ale u Ciebie to jest nachalne do przesady.
                      • zakletawmarmur Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:05

                        Bigbadpig Ty nic nie rozumiesz... Ditchdoca "zdecydowana większość" partnerek zdradza i stąd ta statystyka:-)
                        • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:12
                          zakletawmarmur napisała:

                          >
                          > Bigbadpig Ty nic nie rozumiesz... Ditchdoca "zdecydowana większość" partnerek z
                          > dradza i stąd ta statystyka:-)
                          >

                          tzn nie zgadzasz sie z tym co napisalem?
                          z czym dokladnie?
                          • zakletawmarmur Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:29
                            Ja się z Tobą nie zgadzam? W pełni wierze, że zdecydowana większość kobiet Cię zdradzała:-)
                            • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:31
                              zakletawmarmur napisała:

                              > Ja się z Tobą nie zgadzam? W pełni wierze, że zdecydowana większość kobiet Cię
                              > zdradzała:-)
                              >

                              gdzie ja to napisalem?
        • brel_grl Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:39
          E, ditchdoc, dopiero co "szalal"po sieci artykul, w ktorym opisana byla teza dokladnie odwrotna. :) Oparta na jakichstam badaniach, wiec nie czysto wyssana z palca, oczywiscie przy zalozeniu, ze badanie rzeczywiscie mialy miejsce i metodologia owych byla sensowna. Szkoda, ze nie pamietam, co to bylo i gdziezez ja to czytalam.

          Zgadzam sie tez z tym, co dziewczyny pisza ponizej. Ja w ciagu ostatniego roku z 5 'powaznych' rozmow przeprowadzilam z moim bylym, w ktorym jasno uslyszal, ze tak byc nie moze i jesli rzeczy sie nie zmienia, to... Zmienialy sie na jakis czas, a potem powrot w stare koleiny. Zalezalo mi na nim niesamowicie, dlatego mial wiele szans, ale ilez mozna. Przy calej mojej milosci do niego meczylam sie tak bardzo, ze sie rozchorowalam fizycznie dosc powaznie. Dodam, ze nie chodzilo mi o to, zeby 'facet sie zmienil', tylko o to, zebysmy wspolnie podjeli jakies kroki ku temu, by zwiazek byl satysfakcjonujacy dla nas obojga.
          I tez uwazam (teraz ja bede tendencyjna), ze faceci czesto takie rozmowy czy tez proby rozmowy zbywaja machnieciem reki i czyms, co ja nazywam robieniem wariatki - czyli przerzucaniem problemu na babke, albo w ogole zaprzeczaniu istnienia jakichkolwiek problemow. Wtedy w wizji swiata faceta nie mamy do czynienia ze zwiazkiem w stanie kryzysu tylko z babka, ktorej sie cos uroilo albo strzela focha. "No jak to nie spedzamy czasu razem? Przeciez w dwa tygodnie temu poszlismy razem do warzywniaka w sobote" :P

          • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:50
            brel_grl napisała:

            > E, ditchdoc, dopiero co "szalal"po sieci artykul, w ktorym opisana byla teza do
            > kladnie odwrotna. :) Oparta na jakichstam badaniach, wiec nie czysto wyssana z
            > palca, oczywiscie przy zalozeniu, ze badanie rzeczywiscie mialy miejsce i metod
            > ologia owych byla sensowna. Szkoda, ze nie pamietam, co to bylo i gdziezez ja t
            > o czytalam.

            szkoda ;)

            > Zgadzam sie tez z tym, co dziewczyny pisza ponizej. Ja w ciagu ostatniego roku
            > z 5 'powaznych' rozmow przeprowadzilam z moim bylym, w ktorym jasno uslyszal, z
            > e tak byc nie moze i jesli rzeczy sie nie zmienia, to... Zmienialy sie na jakis
            > czas, a potem powrot w stare koleiny. Zalezalo mi na nim niesamowicie, dlatego
            > mial wiele szans, ale ilez mozna. Przy calej mojej milosci do niego meczylam s
            > ie tak bardzo, ze sie rozchorowalam fizycznie dosc powaznie. Dodam, ze nie chod
            > zilo mi o to, zeby 'facet sie zmienil', tylko o to, zebysmy wspolnie podjeli ja
            > kies kroki ku temu, by zwiazek byl satysfakcjonujacy dla nas obojga.

            o 4 razy za duzo. Ja nie rozumiem takich rzeczy. Jak mi kobieta mowi ze jest zle to ja to zmieniam albo tlumacze jej dlaczego tego nie zmienie.

            > I tez uwazam (teraz ja bede tendencyjna), ze faceci czesto takie rozmowy czy te
            > z proby rozmowy zbywaja machnieciem reki i czyms, co ja nazywam robieniem waria
            > tki - czyli przerzucaniem problemu na babke, albo w ogole zaprzeczaniu istnieni
            > a jakichkolwiek problemow. Wtedy w wizji swiata faceta nie mamy do czynienia ze
            > zwiazkiem w stanie kryzysu tylko z babka, ktorej sie cos uroilo albo strzela f
            > ocha. "No jak to nie spedzamy czasu razem? Przeciez w dwa tygodnie temu poszlis
            > my razem do warzywniaka w sobote" :P
            >

            no ale co w zwiazku z tym. Skoro wasz men olewa wasze zdanie i potrzeby to na chuj z nim jestescie? Rozlozenie nog przed innym to po prostu kara dla niego, tak? :)
            • brel_grl Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:49

              >
              > szkoda ;)

              Bierzesz mnie na ambicje? Moze bym nawet poszukala, ale az tyle czasu nie mam ;)
              >

              > o 4 razy za duzo. Ja nie rozumiem takich rzeczy. Jak mi kobieta mowi ze jest zl
              > e to ja to zmieniam albo tlumacze jej dlaczego tego nie zmienie.

              Jestes wyznawca li i jedynie jednej szansy? Podejscie zerojedynkowe w odniesieniu do ludzi niekoniecznie sie sprawdza, IMHO.

              > no ale co w zwiazku z tym. Skoro wasz men olewa wasze zdanie i potrzeby to na c
              > huj z nim jestescie? Rozlozenie nog przed innym to po prostu kara dla niego, ta
              > k? :)

              Chwila moment - ten fragment mojego posta odnosi sie do tego, jak czasem owe powazne rozmowy z zalozenia majace polepszyc/uratowac zwiazek wygladaja i jak sie skutkiem tego objawia to zerwanie niby á la piorun z nieba strzelil. Nie do zdrady.

              Nawiasem mowiac, to ja juz z moim bylym nie jestem, z roznych powodow, a ignorowanie moich prob dotarcia do niego bylo jednym z owych powodow. Piszesz do mnie per 'jestescie' i tak sie zastanawiam czy to 'wy' ma oznaczac kobity, ktorych facet ignoruje ich potrzeby czy tez 'wy', ktore rozkladacie nogi przed innymi. Bo jesli to drugie, to wypraszam sobie. No i ogolnie chyba czasy kolektywu juz minely, nie?
              • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 15:02
                brel_grl napisała:

                > Jestes wyznawca li i jedynie jednej szansy? Podejscie zerojedynkowe w odniesien
                > iu do ludzi niekoniecznie sie sprawdza, IMHO.

                zalezy, jakby nie moja kobieta kompletnie olala to tak, jeden raz wystarczy

                > Nawiasem mowiac, to ja juz z moim bylym nie jestem, z roznych powodow, a ignoro
                > wanie moich prob dotarcia do niego bylo jednym z owych powodow. Piszesz do mnie
                > per 'jestescie' i tak sie zastanawiam czy to 'wy' ma oznaczac kobity, ktorych
                > facet ignoruje ich potrzeby czy tez 'wy', ktore rozkladacie nogi przed innymi.
                > Bo jesli to drugie, to wypraszam sobie. No i ogolnie chyba czasy kolektywu juz
                > minely, nie?

                fakt, troche niefartowne uogolnienie, niezaleznie od jego sensu

                na pewno nie chcialem Cie obrazic ;)
                • brel_grl Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 23:20
                  Troche sie przypie..rze: nie chciales mnie obrazic w sensie "zle napisalem" czy w sensie "I'm sorry you took it this way"? :P
                  • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 09:51
                    tym drugim, nie chcialem sugerowac ze sie kurwisz. Niefartownie zredagowane, tyle.
          • molecule Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:51
            brel_grl napisała:

            > I tez uwazam (teraz ja bede tendencyjna), ze faceci czesto takie rozmowy czy te
            > z proby rozmowy zbywaja machnieciem reki i czyms, co ja nazywam robieniem waria
            > tki - czyli przerzucaniem problemu na babke, albo w ogole zaprzeczaniu istnieni
            > a jakichkolwiek problemow. Wtedy w wizji swiata faceta nie mamy do czynienia ze
            > zwiazkiem w stanie kryzysu tylko z babka, ktorej sie cos uroilo albo strzela f
            > ocha. "No jak to nie spedzamy czasu razem? Przeciez w dwa tygodnie temu poszlis
            > my razem do warzywniaka w sobote" :P

            No właśnie, jak wtedy postąpić?
            • brel_grl Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:53
              Nie mam pojecia. W takiej sytuacji zaczyna sie mowic o emocjach zamiast o faktach, a pamiec nagle sie robi zawodna i okazuje sie, ze dwie osoby zupelnie odmienne wersje rzeczywistosci pamietaja. Przygotowac sie robiac liste tego, co bylo robione razem badz nie robione przez partnera? Chyba bys zostala oskarzona o perfidie i chec upupienia raczej niz chec naprawy.
    • yoko0202 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 10:51
      obecnie nie jestem w parze, ale przez większość dotychczasowego dorosłego życia byłam w związkach, i nie zdradziłam nigdy, choć różowo nie było a wręcz w większości przypadków te związki to katastrofa, ja w każdym razie byłam zdradzana.
      inna rzecz, że jak latam luzem, tak jak teraz, to mi konkretnie wali na dekiel i miewam często krótkie przygody.
    • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:48
      "chlopaki sa wyksztalcone buahahaha, najwyrazniej polibuda a tam RZADKO nasz piekny jezyk stoi na przyzwoitym poziomie"

      Bo nie o jezyk tam chodzi, od tego mamy polonistow i innych humanistow. Nie o to chodzi, zeby wszyscy byli "jezykowacami", podobnie jak polonisci niewiele wiedza o inzynierii i innych technicznych dyrdymalkach:) Nie po to jest sie na polibudzie, zeby przyzwoitego polskiego sie nauczyc.
      • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:54
        kag73 napisała:

        > Bo nie o jezyk tam chodzi, od tego mamy polonistow i innych humanistow. Nie o t
        > o chodzi, zeby wszyscy byli "jezykowacami", podobnie jak polonisci niewiele wie
        > dza o inzynierii i innych technicznych dyrdymalkach:) Nie po to jest sie na pol
        > ibudzie, zeby przyzwoitego polskiego sie nauczyc.

        ale tez nie usprawiedliwia zeby tak kalac jezyk ojczysty. Nie przystoi.
        Cos z tym zrobie jak bedzie wiecej czasu.
        • vergaa Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:04
          hmmm, a to Ci checa, to na studiach humanistycznych ucza ortografii???

          jak to napisalas kag73 "przyzwoity polski" to sie z domu wynosi, raczej nie robia tez bledow ludzie, ktorzy przeczytali w zyciu pare ksiazek...

          za chwilke sie wysypia obroncy, bo przeciez dyskleksja i inne bzdety
          • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:11
            vergaa napisała:

            > za chwilke sie wysypia obroncy, bo przeciez dyskleksja i inne bzdety

            nie mam zadnej dysleksji i nie potrzebuje obroncow
            robienie bledow w jezyku ojczystym jest naganne. Przyznaje sie i zapewniam ze zrobie wszystko zeby to poprawic. Od lat pisze i czytam po angielsku, troche ucieka.

            na dzwiek placzu o dysleksji czy adhd delikatnie wymiotuje
            • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:34
              "...robienie bledow w jezyku ojczystym jest naganne. Przyznaje sie i zapewniam ze zrobie wszystko zeby to poprawic. Od lat pisze i czytam po angielsku, troche ucieka."

              No, moze jednak tak latwo by Ci na tych studiach humanistycznych nie poszlo:) Tak to juz jest, ze ludzie miewaja rozne predyspozycje, zdolnosci i zainteresowania. Niektorym brakuje troche takiego jezykowego polotu.
              Inni na kierunkach technicznych tez by sobie moze poradzili, musieliby tylko jakos zawalczyc z nuda i ziewaniem sleczac i programujac np. Podobnie jak Ty czytajac humanistyczne "bzdety" mialbys krawienie z oczu.
              • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:48
                kag73 napisała:

                > No, moze jednak tak latwo by Ci na tych studiach humanistycznych nie poszlo:) T
                > ak to juz jest, ze ludzie miewaja rozne predyspozycje, zdolnosci i zainteresowa
                > nia. Niektorym brakuje troche takiego jezykowego polotu.

                jakbym pisal i czytal po polsku to nie byloby bledow, od niedawna robie je nagmiennie i zdaje sobie z tego sprawe. Kiedys tak nie bylo.

                a humanistyczne bez problemu, tzn bolaloby czytanie tych wszystkich bzdur ale predyspozycji umyslowych by mi nie zabraklo

                > Inni na kierunkach technicznych tez by sobie moze poradzili, musieliby tylko ja
                > kos zawalczyc z nuda i ziewaniem sleczac i programujac np. Podobnie jak Ty czyt
                > ajac humanistyczne "bzdety" mialbys krawienie z oczu.

                not
                zapewniam ze zrozumienie pewnych rzeczy z matmy czy fizyki, na takim poziomie zeby umiec je poprawnie stosowac moze zabrac duzo czasu. Znacznie wiecej niz uczenie sie textu na pamiec. W sumie niektorzy nigdy nie zrozumieja bo po prostu czegos brakuje. Myslisz ze dlaczego na kierunkach typu "matematyka" na pierwszym semestrze swoja przygode konczy pewnie z ~60% pierwszego roku?

                Nie mowie ze humanisci by sobie nie poradzili, natomiast na pewno mniej by sobie poradzilo niz kolesi z politechniki na humanistycznych studiach. Tutaj krew z oczu by leciala ale poza tym bez problemow.
                • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:01
                  "jakbym pisal i czytal po polsku to nie byloby bledow, od niedawna robie je nagmiennie i zdaje sobie z tego sprawe. Kiedys tak nie bylo."

                  I tak twierdze, ze to kwestia predyspozycji, jedni robia bledy, inni mniej albo w ogole. Od 16 lat nie mieszkam w Polsce, oprocz forum i maili do przyjaciol nie czytam i nie pisze po polsku. A w jezyku ojczystym rozmawiam tylko z piecioletnim synkiem. Nigdy nie robilam bledow(albo bardzo rzadko) i do teraz ich nie robie.
                  Jestes tzw. umyslem scislym.
                  • vergaa Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:11
                    i jakby sie nie staral to bedzie lipa

                    czas na nauke ortografii jest w glebokiej podstawowce, pozniej tylko utrwalasz umiejetnosc czytajac i piszac, bo ma to takze zwiazek z pamiecia wzrokowa
                    ludzie, ktorzy nie robia bledow po prostu przywoluja w myslach slowa napisane, ktore wczesniej widzieli, a jak juz zobacza byka to kluje on je w oczy

                    a jaki masz plan? bedziesz czytal slownik do snu???
                    i Twoj ang jest taka sama bzdurna wymowka jak dysleksja i adhd, pic na wode
                    • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:19
                      vergaa napisała:

                      > i jakby sie nie staral to bedzie lipa

                      bzdura

                      > czas na nauke ortografii jest w glebokiej podstawowce, pozniej tylko utrwalasz
                      > umiejetnosc czytajac i piszac, bo ma to takze zwiazek z pamiecia wzrokowa
                      > ludzie, ktorzy nie robia bledow po prostu przywoluja w myslach slowa napisane,
                      > ktore wczesniej widzieli, a jak juz zobacza byka to kluje on je w oczy
                      >
                      > a jaki masz plan? bedziesz czytal slownik do snu???
                      > i Twoj ang jest taka sama bzdurna wymowka jak dysleksja i adhd, pic na wode

                      czytac wiecej po polsku, nie tylko tutaj na forum gdzie jestem kilka h w tygodniu jak nie moge sie na robocie skupic

                      masz racje z tym "uwieraniem w oczy", po prostu wyraz z bledem nie pasuje i tak bylo do niedawna, teraz jakos przestalem to widziec.
                • symmetryisall Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 17:11
                  > zapewniam ze zrozumienie pewnych rzeczy z matmy czy fizyki, na takim poziomie z
                  > eby umiec je poprawnie stosowac moze zabrac duzo czasu. Znacznie wiecej niz ucz
                  > enie sie textu na pamiec.

                  Myślenie, że studia humanistyczne to "uczenie się tekstu na pamięć" to myślenie bardzo naiwne. Jeśli do egzaminu dostajesz 10 pozycji po 200-300 stron i masz potem opowiadać przez godzinę, co w nich wyczytałeś, na wyrywki, to uważasz, że egzaminator oczekuje od ciebie recytacji? LOL

                  W sumie niektorzy nigdy nie zrozumieja bo po prostu c
                  > zegos brakuje. Myslisz ze dlaczego na kierunkach typu "matematyka" na pierwszym
                  > semestrze swoja przygode konczy pewnie z ~60% pierwszego roku?

                  Zobacz sobie, jaki jest procent odrzutów na prawie. A tam się na wstępnych nie zdaje matematyki, fizyki ani chemii, tylko historię. Tzn zdawało się za dawnego, słusznego systemu :)
                  • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 17:24
                    symmetryisall napisał:

                    > Zobacz sobie, jaki jest procent odrzutów na prawie. A tam się na wstępnych nie
                    > zdaje matematyki, fizyki ani chemii, tylko historię. Tzn zdawało się za dawnego
                    > , słusznego systemu :)
                    >
                    na prawie tez sie na pamiec nie trzeba uczyc? ;)

                    kucie na pamiec to przejaskrawienie, cos zapamietac trzeba, tyle zeby powtorzyc
                    • symmetryisall Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 17:30
                      > kucie na pamiec to przejaskrawienie, cos zapamietac trzeba, tyle zeby powtorzyc

                      Czyli medycyna jest nauką humanistyczną, wg Twojej teorii, bo tam jest głównie pamięciówa.
                      • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 21:03
                        symmetryisall napisał:

                        > Czyli medycyna jest nauką humanistyczną, wg Twojej teorii, bo tam jest głównie
                        > pamięciówa.
                        >

                        anatomia, farmacja, fizjologia itd tak
                        chemia nie
    • kag73 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 12:57
      "Oboje wiemy ze nie dalabys rady zaliczyc jednego semestru na dobrej politechnice wiec o co wrzask ;)"

      No, przestan, ciekawe skad Ty chcesz to wiedziec? Idac tym tropem, mozna powiedziec, ze Ty bys gdzies indziej ani jednego egzaminu nie zdal :)
      • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:08
        kag73 napisała:

        > No, przestan, ciekawe skad Ty chcesz to wiedziec? Idac tym tropem, mozna powied
        > ziec, ze Ty bys gdzies indziej ani jednego egzaminu nie zdal :)

        dlugo by tlumaczyc, moze i przeczucie ale jestem gotow spore pieniadze na to stawiac.
        Vergaa programujaca w asemblerze, zaliczajaca uklady nieliniowe i fizyke kwantowa?
        kamaan ;)

        nie wywyzszam sie absolutnie, jest wielu lepszych, kobiet tez, specjalnie zdolny tez nie jestem. Ale humanistyczne szkoly skonczylbym bez problemu, fakt ze krew lecialaby mi z oczu czytajac te bzdury ale to nie kwestia braku mozliwosci. Do szkoly technicznej, jeszcze dobrej, wiele osob sie po prostu nie nadaje.
        • magnolia59 Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 15:37
          > dlugo by tlumaczyc, moze i przeczucie ale jestem gotow spore pieniadze na to st
          > awiac.
          > Vergaa programujaca w asemblerze, zaliczajaca uklady nieliniowe i fizyke kwanto
          > wa?
          > kamaan ;)

          no jeśli ty to wszytko tak dobrze kamaan to ja zupełnie nie rozumiem dlaczego narzekasz na brak kasy?
          dobrzy polscy inżynierowie i informatycy na zachodzie zarabiają duuuże pieniądze...
          • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 16:10
            magnolia59 napisała:

            > no jeśli ty to wszytko tak dobrze kamaan to ja zupełnie nie rozumiem dlaczego n
            > arzekasz na brak kasy?
            > dobrzy polscy inżynierowie i informatycy na zachodzie zarabiają duuuże pieniądz
            > e...

            kiedy narzekalem na brak kasy?
    • molecule Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:06
      Niby to takie oczywiste, że zdrada jest najgorszą rzeczą, ale co zrobić, kiedy kobieta komunikuje swojemu partnerowi, że czuje się przez niego zaniedbana i niedoceniana, pomimo wszelkich starań by uszczęśliwiać swojego faceta. Rozstanie nie wchodzi w grę ze względu na dobro dzieci i okoliczności sytuacyjne.
      Wszystkie działania i słowa są ignorowane przez partnera, a kobieta popada w coraz większą frustrację. Odbiera jej to energię i chęć do życia, bo zasady moralne i ciążąca na niej odpowiedzialność nie pozwala na spełnienie poza związkowe. Co wtedy? Skazać siebie na ziemskie nieszczęście i czekać na pośmiertny raj?

      Mężczyźni popełniają podstawowy błąd nie mówiąc swojej żonie, jak bardzo są dla nich ważne. Uważają, że przecież kobieta powinna wiedzieć, że jest przez nich kochana, że ona im się podoba...
      My kobiety chcemy wiedzieć, że nasze starania są zauważalne przez mężczyznę, że kiedy zakładamy specjalną koszulkę i w pełni oddajemy się rozkoszy, to chcemy wiedzieć, że byłyśmy zaj....te, że zaskoczyłyśmy, że byłyśmy niesamowite, że dzięki nam facet znalazł się przez chwilę w siódmym niebie...
      Bez tej motywacji i bez tych słów nie chce nam się już niczego dla Was robić.
      • vergaa Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:09
        ze wzgledu na dobro dzieci....

        no same dobro im mozna za to fundnac puszczajac sie z innym
      • molecule Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:24
        Dla dobra dzieci i ze względów moralnych oczywiście nie zdradzi, ale skaże siebie na powolną śmierć. Pytam, co zrobić, żeby nie być martwą?
        • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:28
          molecule napisała:

          > Pytam, co zrobić, żeby nie być martwą?

          odejsc?
          sad i tak przyzna dzieci matce wiec ty nic nie tracisz
          • dobryimadry Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:32
            Ile kobiet komunikuje chceć romansu takimi tekstami w stulu " nie układa mi się z mężem, ostatnio nawet nie sypiamy ze sobą" . Czy tak trudno próbować zrozumieć partnera, zamiast go za plecami obgadywać, innym dając sygnał, że chciałoby się urozmaicić swoje monotonne życie, zwłaszcza łóżkowe ?
            To zachowanie kobiet ma też drugi koniec. Słysząc takie teksty na lewo i prawo, ja zaczynam sobie wyobrażać, że i moja partnerka, chcac się pozwierzać w pracy rozsiewa wokół siebie aurę zaniedbania przeze mnie. Czy kobiety nie uwielbiają ciagle narzekać jakie to są biedne...
            • molecule Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:39
              dobryimadry napisał:

              > Ile kobiet komunikuje chceć romansu takimi tekstami w stulu " nie układa mi si
              > ę z mężem, ostatnio nawet nie sypiamy ze sobą" . Czy tak trudno próbować zrozum
              > ieć partnera, zamiast go za plecami obgadywać, innym dając sygnał, że chciałoby
              > się urozmaicić swoje monotonne życie, zwłaszcza łóżkowe ?

              Ale jak zrozumieć partnera, któremu jest wszystko jedno i jeszcze uważa, że dbałość kobiety mu się należy, bo przecież najważniejsze, że on jest (co z tego, że w drugim pokoju przed kompem lub telewizorem) To kobieta musi się starać i być wdzięczna, że łaskawy pan z nią jest.
              Dzieci sąd przyzna matce, ale jeśli ta matka mieszka u męża i jest po intercyzie, to i tak jedna wielka lipa.
              To nie obgadywanie partnera, to poszukiwanie rozwiązania.
              • dobryimadry Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:50
                Wszystkim życzę zadbania o swoje sprawy, przed urodzeniem dzieci, tak aby związek z drugim człowiekiem nie opierał się na zależności materialnej lub mieszkaniowej. Oczywiście jest to życzenie utopia, ale warto pracować nad swoją autonomią. Możliwość wyprowadzki, też stawia partnera w innej sytuacji. Zdaje sobie sprawę, że musi się starać i nie może pozwolić sobie na obojętność. Brak zagrożeń wcześniej czy póżniej sprowadzi mężczyznę na drogę olewania, wyluzowania, szukania czegoś co wypełni nudne, pozbawione odrenaliny życie.
              • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:53
                molecule napisała:

                > Ale jak zrozumieć partnera, któremu jest wszystko jedno i jeszcze uważa, że dba
                > łość kobiety mu się należy, bo przecież najważniejsze, że on jest (co z tego, ż
                > e w drugim pokoju przed kompem lub telewizorem) To kobieta musi się starać i by
                > ć wdzięczna, że łaskawy pan z nią jest.

                nie zrozumiec, jak mu wszystko jedno, nie szanuje, nie kocha to natychmiast zostawic

                > Dzieci sąd przyzna matce, ale jeśli ta matka mieszka u męża i jest po intercyzi
                > e, to i tak jedna wielka lipa.

                a no tak, ja sie ma dwie lewe raczki i do pracy sie nie chce, wygodniej korzystac z tego co maz zarobi to przykro mi

                > To nie obgadywanie partnera, to poszukiwanie rozwiązania.

                czyli maz jest zly
                nie chce go zostawic bo bede musiala isc do pracy, intercyze podpisalam glupia przeciez wszystko mi sie nalezy
                wiec bede go zdradzac

                ...
                ;)
                • molecule Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:04
                  ditchdoc napisał:

                  > a no tak, ja sie ma dwie lewe raczki i do pracy sie nie chce, wygodniej korzyst
                  > ac z tego co maz zarobi to przykro mi

                  Lewych rączek nie mam, tylko w najlepszym okresie musiałam zajmować się dziećmi (często biorąc również dorywcze prace, żeby mężowi finansowo pomóc) i CV nie jest takie bogate. Poza tym pracuję i dzieci utrzymam, ale mieszkania nie kupię, bo mnie nie stać.
                  • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:12
                    molecule napisała:

                    > Lewych rączek nie mam, tylko w najlepszym okresie musiałam zajmować się dziećmi
                    > (często biorąc również dorywcze prace, żeby mężowi finansowo pomóc) i CV nie j
                    > est takie bogate. Poza tym pracuję i dzieci utrzymam, ale mieszkania nie kupię,
                    > bo mnie nie stać.

                    maz Cie zmusil do posiadania dzieci biedulko?

                    dobrze ze intercyza jest, oby Cie zalapal ;)
                    • molecule Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:49
                      ditchdoc napisał:

                      > maz Cie zmusil do posiadania dzieci biedulko?
                      >
                      > dobrze ze intercyza jest, oby Cie zalapal ;)

                      Nie zmusił, tylko wtedy miał dużo lepsze gadane i obiecywał, że pomoże przy wychowaniu dzieci.
                      Obiecanki cacanki...
                      Facetom nie można wierzyć, bo to lenie są i egoiści (przynajmniej ditchdoc takie wzorce popiera, z tego co widzę).
                      A podobno najważniejsze są wiara, nadzieja i miłość... Niezłe mrzonki.
                      • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 14:56
                        molecule napisała:


                        > Nie zmusił, tylko wtedy miał dużo lepsze gadane i obiecywał, że pomoże przy wyc
                        > howaniu dzieci.
                        > Obiecanki cacanki...

                        z ust niewiernej zony, bezcenne

                        > Facetom nie można wierzyć, bo to lenie są i egoiści (przynajmniej ditchdoc taki
                        > e wzorce popiera, z tego co widzę).

                        lenistwo absolutnie nie, delikatny egoizm owszem. Slabo czytasz

                        > A podobno najważniejsze są wiara, nadzieja i miłość... Niezłe mrzonki.

                        jeszcze raz, z ust niewiernej zony

                        :D:D:D
                    • brel_grl Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 23:32
                      Cos sie scieram z Toba dzisiaj ;) .

                      Ditchdoc, ja moge zrozumiec mechanizm, ktory sprawia, ze naskakujesz na kobite, bo ja skreslasz, dlatego, ze zdradzila meza. Zrozumiec, niekoniecznie popierac. Ale, kurcze blade, nie wygaduj bzdur przy okazji. Kobieta wychowujaca dzieci zawsze traci na tym zawodowo, nie musi byc ani leniwa, ani niewyksztalcona, ani niezorganizowana, ani nic z tych rzeczy. Nie da sie rozwijac kariery na caly gwizdek, a jednoczesnie siedziec w domu i wychowywac dzieci. Mozna sie zdecydowac na dzieci i dla ich dobra podjac decyzje o tym, by zostac w domu i je wychowywac, a potem zle na tym wyjsc, kiedy np. malzonek sie wypnie.
                      • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 07:25
                        brel_grl napisała:

                        > Cos sie scieram z Toba dzisiaj ;) .
                        >
                        > Ditchdoc, ja moge zrozumiec mechanizm, ktory sprawia, ze naskakujesz na kobite
                        > , bo ja skreslasz, dlatego, ze zdradzila meza. Zrozumiec, niekoniecznie popiera
                        > c. Ale, kurcze blade, nie wygaduj bzdur przy okazji. Kobieta wychowujaca dzieci
                        > zawsze traci na tym zawodowo, nie musi byc ani leniwa, ani niewyksztalcona, an
                        > i niezorganizowana, ani nic z tych rzeczy. Nie da sie rozwijac kariery na caly
                        > gwizdek, a jednoczesnie siedziec w domu i wychowywac dzieci. Mozna sie zdecydow
                        > ac na dzieci i dla ich dobra podjac decyzje o tym, by zostac w domu i je wychow
                        > ywac, a potem zle na tym wyjsc, kiedy np. malzonek sie wypnie.

                        owszem, traci 3 lata o ile wykarmienie wlasnego dziecka to strata. Sorry ale mezczyzna nie moze tego zrobic

                        ja bym sie zamienil, roboty mam dosyc

                        Panienka sie kurwi bo niby maz nie slucha jej potrzeb, nie odejdzie bo na mieszkanie sama nie ma, to jest ok?
                        • molecule Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 12:23
                          ditchdoc napisał:

                          > owszem, traci 3 lata o ile wykarmienie wlasnego dziecka to strata. Sorry ale me
                          > zczyzna nie moze tego zrobic
                          >
                          > ja bym sie zamienil, roboty mam dosyc
                          >
                          > Panienka sie kurwi bo niby maz nie slucha jej potrzeb, nie odejdzie bo na miesz
                          > kanie sama nie ma, to jest ok?

                          Wychowanie dwójki dzieci zajmuje trochę więcej czasu niż trzy lata. Kobiecie z dziećmi trudniej znaleźć dobrą pracę. Jeżeli weźmiesz jeszcze pod uwagę trudności w znalezieniu żłobka, miejsce zamieszkania i inne czynniki, to może zrozumiesz, że kobieta musi poświęcić swój najlepszy czas (czas własnego rozwoju) na opiekowanie się dziećmi.

                          Dzisiejsze podejście mężczyzn skłania kobiety do podejmowania decyzji o nieposiadaniu dzieci.

                          Nie żałuję, że mam dzieci, żałuję, że uwierzyłam mężowi (ślubował przecież miłość, w której zawiera się również dbanie o swoją partnerkę i rodzinę)
                          To on zdradził swoją obietnicę.

                          Ja nie szukam kochasia. Ja szukam rozwiązania na polepszenie naszych stosunków. Wiem, że gdzieś popełniam błąd i proszę forumowiczów o radę, jak należy postępować.

                          Nie zakładaj Ditchdoc, że jestem kurwiącą się panienką. Mam potrzeby jak wiele innych ludzi. Chciałabym, żeby w jakiś sposób zostały zaspokojone i żebym ja mogła zaspokajać potrzeby partnera.
                          Nie wyładowuj swojej frustracji za zdradę kobiety, której nie mogłeś zaspokoić, na kobietach, które potrzebują dobrych rad.
                          • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 13:19
                            molecule napisała:

                            >
                            > Wychowanie dwójki dzieci zajmuje trochę więcej czasu niż trzy lata. Kobiecie z
                            > dziećmi trudniej znaleźć dobrą pracę. Jeżeli weźmiesz jeszcze pod uwagę trudnoś
                            > ci w znalezieniu żłobka, miejsce zamieszkania i inne czynniki, to może zrozumie
                            > sz, że kobieta musi poświęcić swój najlepszy czas (czas własnego rozwoju) na op
                            > iekowanie się dziećmi

                            tak, bo jakbys nie miala dzieci i nie wyszla za maz to mialabys dobra prace i kariere ;D

                            > Dzisiejsze podejście mężczyzn skłania kobiety do podejmowania decyzji o nieposi
                            > adaniu dzieci.

                            nie wiem o jakim podejsciu mowisz. Jezeli uwazasz ze nie powinnas miec dzieci akurat z tym mezczyzna to ich nie miej

                            > Nie żałuję, że mam dzieci, żałuję, że uwierzyłam mężowi (ślubował przecież miło
                            > ść, w której zawiera się również dbanie o swoją partnerkę i rodzinę)
                            > To on zdradził swoją obietnicę.

                            no ok, to twoja wersja ale niech bedzie.
                            Odejdz wiec, dzieci dla ciebie o ile nie cpasz przy nich i nie ma na to 100 swiadkow, alimenty tez dostaniesz.

                            No ale, do pracy sie nie chce ;), no chyba ze do bardzo dobrze platnej.

                            > Ja nie szukam kochasia. Ja szukam rozwiązania na polepszenie naszych stosunków.
                            > Wiem, że gdzieś popełniam błąd i proszę forumowiczów o radę, jak należy postęp
                            > ować.

                            idz z mezem na terapie, po prostu umow spotkanie
                            jak nie bedzie chcial to rozwod

                            > Nie zakładaj Ditchdoc, że jestem kurwiącą się panienką. Mam potrzeby jak wiele
                            > innych ludzi. Chciałabym, żeby w jakiś sposób zostały zaspokojone i żebym ja mo
                            > gła zaspokajać potrzeby partnera.

                            ja czasem mam potrzebe zeby komus rozlupac czaszke i napluc do srodka. Nie znaczy ze to zrobie.

                            Nie usprawiedliwiaj kurestwa swedzeniem w kroku. Masz do tego meza, jak maz nie dziala to rozwod. Fair wobec wszystkich. No ale, na mieszkanie nie masz ;).

                            > Nie wyładowuj swojej frustracji za zdradę kobiety, której nie mogłeś zaspokoić
                            > , na kobietach, które potrzebują dobrych rad.

                            nie mam zadnych frustracji, w sumie mam ale nie sa zwiazane z kobietami, raczej zawodowe.

                            Przestan powtarzac ta sama formulke co wszystkie idiotki ktore nie umieja logicznie uzasadnic swojej wersji wydarzen i ktorym mocno nie pasuje to co pisze.
                            • molecule Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 14:19
                              Ditchdoc, przykre jest to, że tacy konserwatyści jak Ty stają się fanatykami wyznawanej doktryny.
                              Szkoda, że jedynie co potrafisz, to obrażać ludzi za niewyznawanie Twoich poglądów, które stały się niepodważalnym imperatywem.
                              Zostałeś potwornie zraniony i nie możesz się z tego otrząsnąć. Po prostu mi Ciebie żal.
                              • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 15:20
                                molecule napisała:

                                > Ditchdoc, przykre jest to, że tacy konserwatyści jak Ty stają się fanatykami wy
                                > znawanej doktryny.
                                > Szkoda, że jedynie co potrafisz, to obrażać ludzi za niewyznawanie Twoich poglą
                                > dów, które stały się niepodważalnym imperatywem.
                                > Zostałeś potwornie zraniony i nie możesz się z tego otrząsnąć. Po prostu mi Cie
                                > bie żal.
                                >

                                znowu to samo, po tamtej mialem kilka kobiet i teraz jestem z jedna 1.5 roku ;)

                                nie jestem zraniony, nauczony ale nie zraniony. Konserwatysta bym sie tez nie nazwal, rozumiem ze teraz sa modne tzw. "otwarte zwiazki", to dla mnie za duzo, przyznaje.

                                Szkoda ze wszyscy ktorzy nie umieja odpowiedziec na moje pytania probuja dyskredytowac mnie zawsze tak samo. Frustrat, z fobiami, nienawidzi kobiet ;)
                        • brel_grl Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 14:17
                          > owszem, traci 3 lata o ile wykarmienie wlasnego dziecka to strata. Sorry ale me
                          > zczyzna nie moze tego zrobic

                          Tak jak Ci odpisala molecule to moze byc i wiecej niz 3 lata zaleznie od rozrzutu wiekowego miedzy dziecmi i tego, jak dlugo sie w domu zostanie. Nie mowimy o tym, ze wychowywanie dzieci to strata jako taka, tylko strata z punktu widzenia zawodowego, a to jest BAAARDZO duza roznica. Jesli zostaje w domu, po to, by wychowywac dzieci, to jest to moj wybor (co ustanawiam jako priorytet) podyktowany troska o nie i skupieniem na rodzinie, moge bardzo chciec i nigdy nie zalowac, ale nie zmienia to faktu, ze od tego pozycji w CV nie przybywa, mozna czasem prawie wypasc z obiegu, a tak czy inaczej wrocic do pracy moze byc trudno. Potem zdarza sie tak, ze "w podziece" maz pogardza malzonka, bo ona nic nie robi (przeciez nie chodzi do pracy), leni sie i jeszcze musi sie biedny z malzonka dzielic pieniedzmi! Najlepiej zostawic pasozyta, a jak nie to chociaz chadzac na dziwki :P

                          > ja bym sie zamienil, roboty mam dosyc

                          ciekawe na jak dlugo ;)

                          >
                          > Panienka sie kurwi bo niby maz nie slucha jej potrzeb, nie odejdzie bo na miesz
                          > kanie sama nie ma, to jest ok?

                          Na ten temat sie nie wypowiadalam, moj post sie odnosil do tego, ze zaczales zjezdzac babke nie mowiac o jej zdradzie, tylko o wychowywaniu dzieci i jej rzekomym lenistwie itp. Masz taka a nie inna ocene jej zachowania w/s zdrady - Twoja sprawa, ale w/s dzieci to wyjechales troche z tekstem, ktory byl jak ten dowcip o Amerykanach i Rosjanach licytujacych sie, w ktorym kraju lepiej i konczacym sie slowami: A u was to murzynow bija!
                          • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 15:23
                            brel_grl napisała:

                            > Tak jak Ci odpisala molecule to moze byc i wiecej niz 3 lata zaleznie od rozrzu
                            > tu wiekowego miedzy dziecmi i tego, jak dlugo sie w domu zostanie. Nie mowimy o
                            > tym, ze wychowywanie dzieci to strata jako taka, tylko strata z punktu widzeni
                            > a zawodowego, a to jest BAAARDZO duza roznica. Jesli zostaje w domu, po to, by
                            > wychowywac dzieci, to jest to moj wybor (co ustanawiam jako priorytet) podyktow
                            > any troska o nie i skupieniem na rodzinie, moge bardzo chciec i nigdy nie zalow
                            > ac, ale nie zmienia to faktu, ze od tego pozycji w CV nie przybywa, mozna czase
                            > m prawie wypasc z obiegu, a tak czy inaczej wrocic do pracy moze byc trudno. Po
                            > tem zdarza sie tak, ze "w podziece" maz pogardza malzonka, bo ona nic nie robi
                            > (przeciez nie chodzi do pracy), leni sie i jeszcze musi sie biedny z malzonka d
                            > zielic pieniedzmi! Najlepiej zostawic pasozyta, a jak nie to chociaz chadzac na
                            > dziwki :P

                            nie wiem, znam jedno malzenstwo ktore pracuje ze mna, kobieta siedzi teraz kilka pokoi dalej, mezczyzna kilka pieter nizej. 1 dziecko w zlobku, drugie w przedszkolu.

                            Faktycznie tragedia ;)

                            > ciekawe na jak dlugo ;)

                            nie wiem

                            > Na ten temat sie nie wypowiadalam, moj post sie odnosil do tego, ze zaczales zj
                            > ezdzac babke nie mowiac o jej zdradzie, tylko o wychowywaniu dzieci i jej rzeko
                            > mym lenistwie itp. Masz taka a nie inna ocene jej zachowania w/s zdrady - Twoj
                            > a sprawa, ale w/s dzieci to wyjechales troche z tekstem, ktory byl jak ten dowc
                            > ip o Amerykanach i Rosjanach licytujacych sie, w ktorym kraju lepiej i konczacy
                            > m sie slowami: A u was to murzynow bija!

                            text dobry, 3 lata i zlobek/przedszkole pozniej szkola. Wiele matek tak robi, w czym problem?
                            • brel_grl Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 17:17
                              > nie wiem, znam jedno malzenstwo ktore pracuje ze mna, kobieta siedzi teraz kilk
                              > a pokoi dalej, mezczyzna kilka pieter nizej. 1 dziecko w zlobku, drugie w przed
                              > szkolu.
                              >
                              > Faktycznie tragedia ;)

                              I historie 1 malzenstwa rozciagasz na wszystkie? No plisss...
                              Poza tym skoro mlodsze dziecko w zlobku (starsze w przedszkolu), to babka pracuje, a nie siedzi w domu i wychowuje dzieci, a chyba o tym byla mowa, nie? Roznica wiekowa miedzy dziecmi tez duza nie jest. Nie kazda babka rodzi dzieci rok po roku. No i wez pod uwage, ze aby oplacic obie instytucje to trzeba wystarczajaco duzo zarabiac, nawet panstwowe przedszkole kosztuje.
                              >
                              > > ciekawe na jak dlugo ;)
                              >
                              > nie wiem

                              Otoz to. Tu akurat nie pije do Ciebie, bo, sama majac ochote przynajmniej na jakis czas zostac z dzieckiem w domu, nie wiem jak dlugo bym wytrzymala, zanim zaczelabym swirowac z powodu braku zajec innych niz typowo domowych.
                              >
                              > text dobry, 3 lata i zlobek/przedszkole pozniej szkola. Wiele matek tak robi, w
                              > czym problem?

                              W tym, kocie, ze wyobraz sobie urodziles dziecko w styczniu 2005 roku. Siedzisz w domu i zajmujesz sie nim poki dziecko bardzo male jest. Po 2 latach dochodzicie z mezem do wniosku, ze czas na drugie dziecko, a skoro i tak nie pracujesz, wiec nie ma problemu. Zachodzisz w ciaze w 2007 roku w pazdzierniku i rodzisz bobasa w lipcu roku 2008. Potem tym mlodszym znowu zajmujesz sie przez dwa lata czyli do lipca 2010. To ile czasu minelo od poczatku historii? Bo wg moich wyliczen ponad 5,5 roku. Jesli kobita zaszla w 1sza ciaze majac dajmy na to 26 lat, to doswiadczenia zawodowego moze nie miec zbyt wiele. Chce wrocic do pracy majac juz ok 32 lat, czy NAPRAWDE ABSOLUTNIE uwazasz, ze to znaczenia zadnego miec nie moze/nie ma przy powrocie do pracy? Nie wszedzie Warszawa :P i nie kazdy jest specjalista majacym szanse na spore zarobki. Ba, czasem nawet majac konkretny fach w reku i doswiadczenie niewiele sie zarabia.

                              Jakbys byl mloda kobita z dziecmi wracajaca do pracy po przerwie to bys zobaczyl jakie sie ma 'fory' z tytulu takiej sytuacji.

                              W tej materii - ile ludzi tyle historii. Dlaczego zakladasz, ze wszystkim tak sie ulozy/uklada jak Twojemu jednemu znajomemu malzenstwu?
                              • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 23:02
                                brel_grl napisała:

                                > I historie 1 malzenstwa rozciagasz na wszystkie? No plisss...
                                > Poza tym skoro mlodsze dziecko w zlobku (starsze w przedszkolu), to babka pracu
                                > je, a nie siedzi w domu i wychowuje dzieci, a chyba o tym byla mowa, nie? Rozni
                                > ca wiekowa miedzy dziecmi tez duza nie jest. Nie kazda babka rodzi dzieci rok p
                                > o roku. No i wez pod uwage, ze aby oplacic obie instytucje to trzeba wystarczaj
                                > aco duzo zarabiac, nawet panstwowe przedszkole kosztuje.

                                na sile usprawiedliwiasz

                                jak nie zarobia na zlobek i przedszkole to niech wtedy jedno siedzi i zamknie morde. Ile kobiet zarabia wiecej od mezczyzn? 20%?

                                Jak miedzy dziecmi jest wieksza roznica to co to zmienia. Jedno w zlobku, drugie w szkole?

                                Jeczycie ze macierzynstwo zabiera Wam zycie, kariere itd. Pokazuje ze mozna spokojnie w 2 lata sie ogarnac i dzieciaka na 8h oddac do zlobka/przedszkola/szkoly. Oni placa 1.5k za zlobek, 1.7k za przedszkole ale to Warszawa, jak sie nie zarobi to jak pisalem, siedziec w domu z dziecmi i morda w kubel.

                                Jak zle to bylo dzieci nie robic.

                                > W tym, kocie, ze wyobraz sobie urodziles dziecko w styczniu 2005 roku. Siedzisz
                                > w domu i zajmujesz sie nim poki dziecko bardzo male jest. Po 2 latach dochodzi
                                > cie z mezem do wniosku, ze czas na drugie dziecko, a skoro i tak nie pracujesz,
                                > wiec nie ma problemu. Zachodzisz w ciaze w 2007 roku w pazdzierniku i rodzisz
                                > bobasa w lipcu roku 2008. Potem tym mlodszym znowu zajmujesz sie przez dwa lata
                                > czyli do lipca 2010. To ile czasu minelo od poczatku historii? Bo wg moich wyl
                                > iczen ponad 5,5 roku. Jesli kobita zaszla w 1sza ciaze majac dajmy na to 26 lat
                                > , to doswiadczenia zawodowego moze nie miec zbyt wiele. Chce wrocic do pracy ma
                                > jac juz ok 32 lat, czy NAPRAWDE ABSOLUTNIE uwazasz, ze to znaczenia zadnego mie
                                > c nie moze/nie ma przy powrocie do pracy? Nie wszedzie Warszawa :P i nie kazdy
                                > jest specjalista majacym szanse na spore zarobki. Ba, czasem nawet majac konkre
                                > tny fach w reku i doswiadczenie niewiele sie zarabia.

                                jest na to recepta, nie miec wiecej dzieci albo odpowiednio zaplanowac kolejna ciaze. Jak sie CHCE dzieci, to nie ma problemu. Jak kobieta czuje sie skrzywdzona tym ze musi zostac z dzieckiem do 2 roku zycia no to przykro mi.

                                > Jakbys byl mloda kobita z dziecmi wracajaca do pracy po przerwie to bys zobaczy
                                > l jakie sie ma 'fory' z tytulu takiej sytuacji.

                                zajebiste, pracuje z nia odkad chodzila z brzuchem, urodzila, macierzynski i teraz dziecko w zlobku, tyle ile ta matka ma wolnego w roku to nie zlicze, wiecej jej nie ma niz jest. Oczywiscie platne, nie zwolnili jej, zero problemow.

                                > W tej materii - ile ludzi tyle historii. Dlaczego zakladasz, ze wszystkim tak s
                                > ie ulozy/uklada jak Twojemu jednemu znajomemu malzenstwu?

                                bo to nic trudnego zeby to sobie ulozyc, jak sie chce...

                                Ja rozumiem ze kobieta "traci" 2 lata bo tyle musi z dzieckiem zostac, karmic i sie nim zajmowac, mezczyzna tego nie zrobi. Jezeli to za duzo, to nie miej dzieci. Jezeli zas dzieciaka sie chce to pracodawca nie ma prawa jej wyrzucic a jeszcze przez macierzynski placi. Mam tez jedna znajoma lekarke, 27 lat, dzieciak, jakos nie ma poczucia ze kariere stracila bo 2 lata z dzieciakiem zostala. Teraz pracuje normalnie, dzieciak troche czasu w szpitalu poza zlobkiem spedza. Nocki godza jakos z mezem takze znam wiecej takich par niz 1.
                                Szczescie, radosc i harmonia.

                                A jak paniusia ma dwie lewe raczki, wyksztalcenia brak ale naturalnie kokosy sie naleza i "gdyby nie dzieci to bym kariere miala", jednoczesnie nie odejdzie bo intercyze podpisala i na mieszkanie nie bedzie ;), to jest problem ale tylko z jej winy.
    • zyg_zyg_zyg Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:09
      > Kilka pan zreszta, chocby moonlight, zyg_zyg_zag bodaj i jeszcze ktos sie ze mn
      > a zgadzaja...

      oooo... będziesz musiał to odszczekać... :-)
      • ditchdoc Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:14
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > oooo... będziesz musiał to odszczekać... :-)

        sry ;)

    • ore.ona Re: kobiety zdradzają 23.09.10, 13:40
      do statystyki;)
      nie zdradziłam męża nigdy
    • gacusia1 Re: kobiety zdradzają 24.09.10, 03:51
      Ja nie zdradzilam mojego meza. Nie mowie,ze tego nie zrobie bo przeciez "nigdy nie mow nigdy" ale jak narazie (7lat) trzymam sie dzielnie. Czy on mnie zdradzil? Mysle,ze tak ale nie zlapalam go na goracym uczynku wiec sie nie liczy ;)
    • arronia Re: kobiety zdradzają 08.10.10, 15:27
      Nie zdradziłam, nigdy. O ile wiem, nie byłam zdradzana.
      A w obecnym związku pole do manewru ogromne, długie okresy życia osobno.
      Co będzie w przyszłości, oczywiście nie wiem. Powiem na łożu śmierci. Choć założenie mam takie (i się go trzymam), że póki jestem z kimś, to lojalność obowiązuje. A cudzy partnerzy z założenia są nietykalni. Mój chłop poglądy ma podobne, ale oczywiście za drugiego człowieka jeszcze trudniej ręczyć, niż za siebie :) W każdym razie jakoś leci. Nie doświadczyłam wielkich posuch, zaniedbań, to można mnie oskarżyć, że mi łatwo. Ale tak naprawdę, to różnie, raz łatwo, raz nie aż tak.
      • efi-efi Re: kobiety zdradzają 08.10.10, 17:16
        ditchdoc napisał wściekając się:


        >>Szkoda ze wszyscy ktorzy nie umieja odpowiedziec na moje pytania probuja dyskredytowac >>mnie zawsze tak samo. Frustrat, z fobiami, nienawidzi kobiet ;)

        - Może Ci to w końcu da do myślenia, co?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja