Manipulacja w związku

02.10.10, 22:48
Zajrzałam dziś na pokrewne forum i natknęłam się na wpis chłopaka /26l/który przyznaje się do manipulacji w związku. Stąd też moje pytanie, czy manipulacja w związku jest czymś powszechnie stosowanym?
Dlaczego mężczyźni manipulują? Jaką mają z tego przyjemność?
Jakie jest wasze zdanie?
    • gnomowladny Re: Manipulacja w związku 02.10.10, 22:52
      Z tego co wiem mistrzyniami manipulacji są kobiety i na tym polu pozostają od dawna niepokonane.
      • ore.ona Re: Manipulacja w związku 02.10.10, 23:00
        Pewnie masz na myśli kobiece sztuczki, coś o czym wiedzą oboje?
        Chodzi mi bardziej o kłamstwo dotyczące tego jaki/a jestem i czego możesz oczekiwać ode mnie.
        • m00nlight Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 09:34
          'Kobiece sztuczki' to manipulacja właśnie.

          W stylu udawanie głupszej, słabszej, etc niż się jest, by skłonić partnera do zrobienia czegoś za nas.
          Wszelkiego rodzaju aluzje, fochy.

          Generalnie każde działanie, nie będące prośbą/ wymaganiem wyrażonym wprost, a nastawione na nakłonienia/ zmuszenia do określonych zachowań to manipulacja.

          Kiedyś fakt, manipulowały głównie kobiety, faceci nie musieli. Mogli kazać, lub uciec się do jakiejś formy przemocy. Kobieta nie mogła być agresywna, musiala więc wykazać się sprytem. Teraz, im wyższy stopień tzw 'równouprawnienia' tym bardziej się to wyrównuje, kobiety nauczyły się agresji, faceci uczą się manipulacji.

          Przy czym manipulacja to nie kłamstwo, to po prostu wyrażanie swoich życzeń w pokrętny sposob. Facet ktory powie 'chcę seksu!' jest ok, dziala wprost. Ale tekst: 'No, jak tak dalej będzie chyba poszukam sobie kochanki' już jest podręcznikową manipulacją. Nie że on chce seksu, ale jeśli ona nie chce by on sobie kogoś znalazł, musi się zgodzic na seks. Cel osiągnięty, prośba niewyrażona.

          Znam wielu facetow którzy świetnie manipulują. Prz czym najczęściej manipulację tę widzi każdy poza zainteresowaną ;) To oczywiście dziala w obie strony. Natomiast w dobrym związku nie ma miejsca na maniplację. Jesli komunikacja est dobra, każdy wyraża swoje potrzeby i pragnienia wprost, i jest duża szansa że druga strona ma chęć i możliwości te potrzeby spelniac, manipulacja jest zbędna.

          Nie mowie o niewinnych dzialaniach będących elementem damsko-męskiej gry. Np ja zawszę przynosze mojemu słoiki do otwierania i zmuszam do wieczornych walk z owadami wszelkiej maści. To samo z psującym się komputerem, 'niedziałającą' empetrójką czy niewspolpracującymi czasem urządzeniami domowymi :) On zawsze troche niby ponarzeka że mu zawracam głowe pierdolami ale widze po nim jaki jest zadowolony, bohater, hehe. Oczywiscie prawda jest taka że jak go nie ma w domu otwieram sloiki szybciej od niego, z wszystkim innym też bym sobie poradzila. Także, oczywiscie, jest to manipulacja, ale pozytywnie umotywowana :)
          • ore.ona Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 13:32
            Nie mowie o niewinnych dzialaniach będących elementem damsko-męskiej gry.<
            Taka manipulacja imo, jest niegroźna.
            Mnie szkoda czasu, /lenistwo?/wolę mówić wprost.
            Z reguły ładna prośba skutkuje:)
          • urquhart Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 15:01
            m00nlight napisała:
            > Przy czym manipulacja to nie kłamstwo, to po prostu wyrażanie swoich życzeń w p
            > okrętny sposob. Facet ktory powie 'chcę seksu!' jest ok, dziala wprost. Ale tek
            > st: 'No, jak tak dalej będzie chyba poszukam sobie kochanki' już jest podręczn
            > ikową manipulacją.

            Moim zdaniem to co piszesz to daleka nadinterpretacja. Jeżeli podmiot nie jest kierowany żeby działał przeciw swoim interesom, a jedynie nie wprost wyrażone oczekiwanie, np co może być skutkiem niepodjęcia działań, to można rozpatrywać w kontekście motywowania a nie manipulowania.
            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
            • m00nlight Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 21:34

              W tym przypadku jest to klasyczna manipulacja- nakłanianie kogoś by zrobil coś, czego sam z siebie by nie zrobil. Skoro kobieta odmawia seksu- ma jakis powod ku temu. Więc takie szantażowanie zdradą to defacto zmuszanie. Albo inaczej- dawanie takiej możliwości wyboru, że nie ma wyboru.
              • urquhart Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 22:03
                m00nlight napisała:
                > W tym przypadku jest to klasyczna manipulacja- nakłanianie kogoś by zrobil coś,
                > czego sam z siebie by nie zrobil.

                Nie chce mi się robić, szef do mnie: Jak ci się nie zachce robić to wylecisz wkrótce z roboty.
                Nakłania mnie do tego czego bym sam z siebie nie zrobił.
                Wali prosto z mostu i nie ma to nic wspólnego z manipulacją!
                _____________________________________
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                • m00nlight Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 22:27
                  Zauważ różnice. Szef może kazać. Jest od wydawania poleceń jak przysłowiowa dupa od srania. Mąż żonę (tudzież odwrotnie) może co najwyżej ładnie poprosić (nie wkręcamy w to patologicznych związkow). To co przytoczyles to klasyczny argument ad baculum /argument kija/.

                  Może rzeczywiscie moj byl zbyt uproszczony, chodzilo mi po prostu o roznego rodzaju zakamuflowane aluzje.
      • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 02.10.10, 23:12
        Też tak myślałam ale im dłużej przyglądam się mężczyznom tym bardziej dochodzę do wniosku, że jest mniej więcej po równo.
    • jesod Re: Manipulacja w związku 02.10.10, 22:58
      A czego ta manipulacja ma dotyczyć?
      Jednak jaka by ona nie była, to ludzie, którzy są razem i uprawiają ją wobec siebie - są po prostu zakłamani. Robią to w określonym dla siebie celu, który chcą osiągnąć. To jest jakieś sztuczne i wredne jednocześnie.
      Wniosek prosty, długo raczej razem nie pociągną.... :)
      • ore.ona Re: Manipulacja w związku 02.10.10, 23:02
        forum.gazeta.pl/forum/w,1182,117134242,,Czy_krzywdze_kobiete_bedac_z_nia_.html?v=2&t=1286049940022
        • jesod On jeszcze nie wie, czego sam chce. 03.10.10, 00:02
          No, to już wiem.... :)
          Facet wydaje się zakompleksiony w temacie finansów i to go uwiera najbardziej, ale jednocześnie jest zachłyśnięty swoją mocą wobec kobiet tzn. przeświadczeniem, że potrafi tak postępować z kobietą, aby ją w sobie rozkochać.
          Do czego zmierza tym rozkochaniem? Do tego, aby ją mieć i coś sobie samemu udowodnić....?
          Ale, jak widać, to zabrnęło o wiele dalej niż się sam spodziewał i wymknęło spod jego kontroli. Tego nie przewidział.
          Będąc dobrze i uczciwie traktowany przez drugą stronę, zaczął mieć małego kaca. On ciągle pisze o świadomej maniupulacji, takie były jego pierwsze intencje wobec niej.
          Przeliczył się z tym co zamierzał, bowiem okazało się, że sam się zaangażował bardziej niż chciał, a teraz - zaczął się obawiać. Ale o co? Chyba najbardziej o swoją pozycję przy niej, o to żeby nie mieć poczucia bycia gorszym pod jakimś względem - najbardziej chodzi mu o wysokości zarobków w tym układzie.

          Jeśli sam nie zrozumie, że to co ludzi naprawdę łączy nie daje się przeliczyć na pieniądze - może zyskać. A jeśli tego nie pojmie - będzie maniupulował nią dalej, tym razem dla zrekompensowania sobie swoich kompleksów i dla poczucia przewagi (z powodu urojonego przez siebie problemu).
          Będzie się nią bawił i poprawiał sobie samopoczucie, będąc przekonany, że jest mistrzem w tej dziedzinie i jednocześnie dążył do jej uzależnienia emocjonalnego od siebie - przecież napisał, że potrafi świadomie krzywdzić, w jakimś celu, a więc robi to na chłodno, z premedytacją i wyrachowaniem.
          Facet powinien sam sobie zadać pytanie: na ile zależy mu na tej dziewczynie i czy ją kocha, a jeśli tak - to nie może jej psychiczne i emocjonalnie krzywdzić. To on powinien starać się zmienić, przestać kalkulować eliminując zachowania, które są świadomą maniupulacją jej uczuciami i emocjami.

          Podobają mi się obydwie odpowiedzi Pani Ewy - przyznaję Jej rację. :)
          • ore.ona Re: On jeszcze nie wie, czego sam chce. 03.10.10, 00:13
            > Przeliczył się z tym co zamierzał, bowiem okazało się, że sam się zaangażował b
            > ardziej niż chciał, a teraz - zaczął się obawiać. Ale o co?<
            Wydaje mi się że, tak jak napisałaś, mógł się zaangażować i stracić grunt pod nogami.
            Qrde! Czemu ludzie to robią, przecież nie sztuką jest coś „po świńsku”, nie fair, zdobyć, ale sztuką jest to utrzymać i uczciwie zdobyte. Sami kopią sobie dołek, a przy okazji drugiej osobie też:(
          • zakletawmarmur Re: On jeszcze nie wie, czego sam chce. 03.10.10, 00:30

            Gdyby faktycznie chodziło o to, że "nie chce dziewczynie krzywdy zrobić" to czułby się od niej gorszy. "Nie rozumiałby dlaczego ona z nim jest". A tak nie jest. Przedstawia ją, jako osobę zmanipulowaną. Bo on jest taaaki mądry i sprytny. A ona już nie?
        • sisi_kecz Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 16:53
          IMO, ten chłopak ma klasyczne Borderline.
          współczuję, jemu i dziewczynie.

          duze pozdro!!!
    • ditchdoc Re: Manipulacja w związku 02.10.10, 23:04
      nie wiem o jaka manipulacje chodzi ale z tymi "mezczynami" to troche za daleko poszlas ;), tak jakby wsrod kobiet manipulatorek nie bylo
      • gnomowladny Re: Manipulacja w związku 02.10.10, 23:11
        Chodzi mi dokładnie o to o czym napisałaś. Jeśli dwie osoby o czyms wiedzą to juz nie jest manipulacja. A kobiety manipulują właśnie w ten sposób, że potrafią po pierwsze przybierac w danej chwili potrzebne pozy (chwila rozciąga się na czas potzrebny do soiągnięcia swojego celu) a po drugie sprowokowac mężczyzne do pewnych zachowań.
      • ore.ona Re: Manipulacja w związku 02.10.10, 23:26
        Bo to takie osobiste. Napisałam o mężczyznach bo mój ojciec manipulował mamą/dokładnie to widziałam-ona- nie/ i zdaje się że historia powtórzyła się.. a widziałam na początku że "narzeczony" ma skłonności do manipulacji, ale stwierdziłam że jestem odporna..śmałam sięz tego i poległam. Jak idiotka, dałam się zmanipulować..
        Współczuje tej dziewczynie, ciężko jest znaleźć siłę po takim odkryciu/o ile odkryje/
        Zaczynam się chyba bać, W ogóle udzielił mi się chyba nastrój Vitka:(
        • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 00:39

          A w jaki sposób niby on nią manipuluje? I dlaczego robisz z niej cierpiętnice?

          IMO to on sam szuka w sobie czegoś pozytywnego, co będzie jego samoocenę trzymało przy życiu. Chce się czuć panem sytuacji...
          • ore.ona Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 13:26
            > A w jaki sposób niby on nią manipuluje? I dlaczego robisz z niej cierpiętnice?<
            Zdobył ją używając technik.
            Każdy może się w tym szkolić, a nie każdy w rzeczywistości na nią zasługuje.
            Oszukał.

            Cierpiętnicę?
            Raczej żal mi jej bo zainwestowała uczucia, zaufanie, czas i za chwilę mogą mieć jeszcze dzieci. Takie przebudzenie u boku zimnego faceta może być bardzo trudne i bolesne a dalsze życie ze świadomością kim właściwie jest ta druga „bliska" osoba może być piekłem na ziemi i skończyć się ciężką depresją.
            Ale może też nie odzyskać wzroku, choć nie sądzę by jej podświadomość nie odebrała niepokojących sygnałów.
            Spychanie tego co widzi się a nie chce się zobaczyć – też zdrowe nie jest.
            Jak dla mnie, powinni oboje zgodnie manipulować sobą i być tego świadomi.
            • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 13:46
              A z jakich to niby magicznych technik korzysta? Zauważ, że o tym nic nie pisze... Może wcale nie jej oszukuje...
              • ore.ona Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 13:57
                > A z jakich to niby magicznych technik korzysta? Zauważ, że o tym nic nie pisze.
                > .. Może wcale nie jej oszukuje...<

                "Jestem z natury agresywny i nieprzejmujący się otoczeniem, więc nawiązywanie znajomości z kobietami od zawsze przychodziło mi łatwo. Później na studiach zainteresowałem się trochę quasi-teoriami psychomanipulacji, co jeszcze poszerzyło te możliwości. Związku z tym nauczyłem się uwodzić i kontrolować w związku kobiety niejako bez względu na moje okoliczności."
    • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 02.10.10, 23:10
      Mnie się raczej wydaje, że w tamtym wątku pan się chciał pochwalić jaki to nie jest sprytny:-)
      W jaki niby sposób dziewczyną manipuluje?
    • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 02.10.10, 23:47
      Trzebaby zapytać jeszcze zdefiniować "manipulacje"...
      • ore.ona Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 00:00
        zdefiniować "manipulacje"<
        Ja rozumiem to jako zdobycie kogoś nie będąc sobą-aktorstwo, potem emocjonalną kontrolę nad kimś, usiłowanie podporządkowania drugiej osoby i sprytne „naprowadzanie” na wygodne i korzystne dla siebiei z góry zaplanowane rozwiązania.
        Kontrola i jednocześnie samokontrola bo obraz człowieka jest nieprawdziwy-czyli projektowany pod nasze oczekiwania.
        • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 00:24
          Co to znaczy "nie będąc sobą"? Co to w ogóle znaczy "być sobą"?

          Mój przyjaciel jest aktorem. To coś więcej niż zawód. To bardziej "sposób myślenia". Kiedy kogoś poznaje zwraca uwagę na te wszystkie charakterystyczne cechy. Bardzo lubie słuchać jego opowieści, nawet nie musi mówić o kim opowiada, bo on to potrafi zagrać:-) Tak naturalnie, nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Wykorzystuje te kreacje w różnych życiowych sytuacjach. Właściwie to nie mogłabym powiedzieć, że "nie jest wtedy sobą". Właśnie o to chodzi, że wtedy jest sobą:-)

          Ja też zachowuje się przy różnych ludziach inaczej. Inna jestem czytając dziecku bajki, inna wieczorem z moim mężczyznom a jeszcze inna przy koleżankach mojej mamy. Czy to znaczy, że udaje? Nie nie udaje. Taka jestem, różna w różnych sytuacjach ale to też część mnie!

          --
          Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
          • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 00:41
            mężczyzną:-)
          • ore.ona Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 13:14
            > Co to znaczy "nie będąc sobą"? Co to w ogóle znaczy "być sobą"?
            >
            > Mój przyjaciel jest aktorem. To coś więcej niż zawód. To bardziej "sposób myśle
            > nia"

            Być sobą znaczy tylko tyle że akceptuje się swoje zachowania w różnych sytuacjach i co się z tym wiąże nie ukrywa się ich.
            Nie udaje się kogoś innego/furiat-opanowanego, nudziarz-humorystę, skąpiec-faceta z gestem, prostak-kogoś z klasą, biedak bogatego, fajtłapa-zaradnego itd./
            Wszystko po to by osiągnąć cel.
            Taka manipulacja jest wykorzystywaniem i dla mnie jest jednoznacznie zła i niska.
            Manipulacja „kobieca” jest często grą partnerską, / nie praktykuję- mówię wprost bądź ładnie proszę/ i jeśli para to stosuje i wzajemnie akceptuje to jest ok. Mężczyźni chyba lubią takie zachowania u kobiet, bo nawet mój mąż namawiał mnie bym w ten sposób z nim postępowała/wcześniej tak miał z ierwszą żoną/.
            Twój przyjaciel ma oprócz zawodu osobowość aktorską, jeśli w domu jest naturalny i ta naturalność jest tym aktorstwem na co dzień, to imo jest sobą.
            Jeśli natomiast w codziennym życiu zamienia się w „pusty dzban” bez własnego interesującego Ja, to jest to gra.

            > Ja też zachowuje się przy różnych ludziach inaczej.<

            Ja też.
            Gdy kogoś nie znam- jestem nieśmiała, gdy kogoś znam jestem naturalna i swobodna.
            Gdy kogoś nie lubię-nie udaje że czuję sympatię.
            Gdy jestem zła-widać to po mnie.
            Gdy mówię do dziecka- mówię poprzez uczucia.
            Ale to wszystko jest jakąś stałością
            • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 13:22
              Jak dla mnie to wszystko raczej jest kwestią "sposobu". Jeśli ktoś wzbudza w nas poczucie winy, okłamuje (w trakcie trwania związku zmienia zasady) to jest to złe. Nie dlatego, że jest to manipulacja ale dlatego, że w ten sposób nas krzywdzi.
              • ore.ona Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 13:42
                Tu nawet nie chodzi o zmianę zasad, tylko o to że tak naprawdę trudno jest żyć na dłuższą metę udając kogoś kim się nie jest, nawet jeśli ma się „dobre zamiary” by utrzymać te same zasady.
                • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 14:17
                  Prawda jest taka, że na dłuższą metę oszukiwanie nie jest to możliwe:-) Można pozgrywać twardziela, kogoś dobrego ale to wszystko wychodzi przy bliższym poznaniu. Nie oznacza to oczywiście, że człowiek nie może się zmienić:-)
      • zakletawmarmur Definicja:-) 03.10.10, 00:09

        "Wykorzystywanie jakichś okoliczności, naginanie lub przeinaczanie faktów w celu udowodnienia swoich racji lub wpływania na cudze poglądy i zachowania".

        A konkretnie co to znaczy?

        Czy fakt, że mój facet, kiedy chce coś przeforsować, rozmowy zaczyna po seksie (bo wtedy podobno mam najlepszy humor).
        Czy jest to manipulacja? Wykorzystuje okoliczności, prawda?
        A jeśli szczerze się do tego przyznaje? (Co zresztą zwiększa jego szanse na sukces:-)
        Czy jeśli mój, już spóźniony, facet dzwoni i twierdzi, że będzie za pięć minut a przychodzi 20 minut później? Jest to "przeinaczanie"?
        A jeśli ja dobrze wiem, że dla niego inaczej czas płynie i 5 minut = "mniej niż pół godziny"?
        Zresztą lubie prowadzić statystyki. Za każdym razem mierze ile tym razem "pięć minut" będzie trwało:-)

        Tak, pewnie często mną manipuluje, bo ma ku temu warunki (genialne poczucie humoru, inteligencja, zdolności interpersonalne). No i co z tego? Miałabym się z tego powodu stresować, bo wyjdę na frajerkę i przez przypadek zrobię dla niego coś miłego?
        • jesod Re: Definicja:-) 03.10.10, 00:23
          Zakletawmarmur, Ty piszesz o umiejętności obcowania i postępowania ze sobą w związku oraz o tolerancji wzajemnych zachowań i wyrozumiałości. To nie ma nic wspólnego z maniupulacją.
          Na razie wygląda na to, że jesteś w fazie zachwytu i zauroczenia swoim facetem. ;)
          Problem może wyniknąć w momencie, gdy stwierdzisz, iż owo genialne poczucie humoru z jego strony jest manipulacją z wykorzystaniem inteligencji i zdolności interpersonalnych.
          Dokąd bawicie się razem jest świetnie..... :)
          • zakletawmarmur Re: Definicja:-) 03.10.10, 00:35
            > Problem może wyniknąć w momencie, gdy stwierdzisz, iż owo genialne poczucie hum
            > oru z jego strony jest manipulacją z wykorzystaniem inteligencji i zdolności in
            > terpersonalnych.

            No ale ja nawet nie wiem kiedy zachowanie jest manipulacją a kiedy jest to
            "umiejętnością obcowania i postępowania ze sobą w związku"!
            :-)
            • ore.ona Re: Definicja:-) 03.10.10, 13:36
              > No ale ja nawet nie wiem kiedy zachowanie jest manipulacją a kiedy jest to
              > "umiejętnością obcowania i postępowania ze sobą w związku"!<
              Kiedy coś nie jest naturalną cechą Twojego charakteru i musisz się bardzo kontrolować by się to nie ujawniło w moencie gdy tego nie chcesz, lub nie kontrolujesz:)
              • aneta-skarpeta Re: Definicja:-) 03.10.10, 20:11
                wydaje mi się, że wystarczy byc dobrym manipulatorem lub kobietą która bez problemów uzywa dasmkich sztuczek ( tak brzmi łądniej) a nie wymaga to specjalnej kontroli, spięcia i starania

                masz juz sposob na swojego meza, syna, brata, kolege w pracy i wiesz jak nim szybko manipulowac, zeby osiagnac cel
    • kobieta-praktyczna Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 01:32
      Manipilowanie w moim związku polegało na staraniu wywoływania we mnie poczucia winy (przez fałszywe interpretowanie faktów) podczas gdy wina ewidentnie była po drugiej stronie.
      • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 12:13
        Standart.
        Beznadziejny facet, który wmawia swojej kobiecie, że jest nikim... Typ kontrolująco-obwiniający. Jego działanie polega na doszukiwaniu się kobiecych słabości i stałym rozwijaniu w niej poczucie winy. Jest najszczęśliwszy w chwilach jej słabości. Wtedy czuje się taki cwany. To taka sadystyczna przyjemność, że jest silniejszy. Dlaczego? Bo tak naprawdę nie jest pewny swojej męskości, panicznie boi się wykorzystania.
        Bardzo toksyczne są takie związki, przy takich mężczyznach nie można rozwinąć skrzydeł, bo na każdym kroku je podcinają. Kiedy kobieta poczuje się silna to od niego odejdzie bo z kimś takim po prostu nie można być szczęśliwym...

        Na szczęście tych pozytywnych mężczyzn jest zdecydowanie więcej:-)
    • urquhart Manipulacja a inteligencja emocjonalna 03.10.10, 08:46
      ore.ona napisała:
      > Dlaczego mężczyźni manipulują? Jaką mają z tego przyjemność?

      Gdzie mężczyznom do zdolności manipulowania którą mają kobiety, przecież te drugie górują inteligencją emocjonalną niezbędną żeby manipulować? Przecież manipulować można treścią i sposobem przekazywania informacji. Manipulację określono też kiedyś obrazowo jako "włamanie do umysłu ofiary i podrzucenie tam własnych pomysłów lub opinii w taki sposób, aby ofiara pomyślała, że sama jest ich autorem."(Wikipedia) Przypominam niedawną podobną dyskusję:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,107831600,107831600,Slaba_plec_a_manipulacja.html
      Z definicji: Manipulacja (łac. manipulatio - manewr, fortel, podstęp) - w psychologii oraz socjologii to celowo inspirowana interakcja społeczna mająca na celu oszukanie osoby lub grupy ludzi, aby skłonić je do działania SPRZECZNEGO z ich dobrem, interesem.

      _____________________________________
      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
      • ore.ona Re: Manipulacja a inteligencja emocjonalna 03.10.10, 13:44
        w psychologii oraz socjologii to celowo inspirowana interakcja społeczna mająca na celu oszukanie osoby lub grupy ludzi, aby skłonić je do działania SPRZECZNEGO z ich dobrem, interesem.<
        Dokładnie.
        Dyskusję /link/przeczytam w wolnej chwili.
      • ore.ona Re: Manipulacja a inteligencja emocjonalna 05.10.10, 19:56
        Gdzie mężczyznom do zdolności manipulowania którą mają kobiety, przecież te dru
        > gie górują inteligencją emocjonalną niezbędną żeby manipulować?<
        Przeczytałam dyskusję i właściwie zgadzam się z tym o czym napisałeś w pierwszym poście, natomiast wg tego co napisałeś w drugim wynika że mam raczej mózg mężczyzny. Kilka moich znajomych też. Więc może ten podział /mężczyźni są tacy a kobiety takie/jest jednak fikcją? Ludzie są różni.
        No i mam wątpliwości czy człowiek wyposażony w inteligencję emocjonalną używa jej do manipulacji w związku? Wydaje mi się że nie.
        • myszaster Re: Manipulacja a inteligencja emocjonalna 29.12.10, 22:51
          ciekawy artykuł o inteligencji emocjonalnej kobiety i mezczyzny - studenci.blogspot.com/
    • urquhart Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 09:18
      W manipulowaniu można wyszkolić nawet takie stworzenie jak faceta i sporo facetów chodzi na szkolenia NLP wydając parę ladnych tysi żeby dowiedzieć się jak zdobyć, zaliczyć, przeczołgać i rzucić na koniec dowolną kobietę na jaką mają ochotę. Niektórzy taką umiejętność mają wyuczoną z domu. I to działa przecież i to całkiem nieźle. No może nie na każdą babkę bo bazuje na kompleksach, próżności i rozbudzaniu tęsknot i oczekiwań.
      Psycholodzy piszą że sama monogamiczna rodzina jest działaniem mężczyzny przeciw swojemu interesowi czyli maksymalnemu rozsiewaniu genów, a wkręceniem go w interes kobiety czyli skupieniu się na potomstwie jak by to był jego własny. Czyli ewidentna babska manipulacja z definicji. Ci faceci co świadomie posiedli zdolności manipulowania i nie mają skrupułów etycznych żeby to wykorzystać, typowo wyrywają i zaliczają i rzucają kobiety a nie maltretują je w monogamicznych związkach :)
      O bardziej nieświadomych technikach manipulacji (także facetów) w związkach pisze ciekawie Eric Berne (W co grają ludzie). Polecam skrót:
      polki.pl/seks_mezczyzni_artykul,10014519.html
      _____________________________________
      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
      • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 10:32
        > Psycholodzy piszą że sama monogamiczna rodzina jest działaniem mężczyzny przeci
        > w swojemu interesowi czyli maksymalnemu rozsiewaniu genów, a wkręceniem go w in
        > teres kobiety czyli skupieniu się na potomstwie jak by to był jego własny.;)

        I to jest przykład męskiej manipulacji:-) Wmawianie kobietom, że dbanie o potomstwo to tylko ICH interes:-)
        • urquhart Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 11:05
          zakletawmarmur napisała:
          > I to jest przykład męskiej manipulacji:-) Wmawianie kobietom, że dbanie o potom
          > stwo to tylko ICH interes:-)

          He, he. A ja upieram się że jednak damskiej bo mężczyźni działają wbrew podstawowej strategii prokreacyjnej seksu z jak największą liczbą partnerek jak i można tak w kółko. Przypomnisz może ile procent mężczyzn w RP w "swoim interesie" interesuje losem swojego potomstwa i jest skłonne np płacić alimenty po rozwodzie? Tak pragmatycznie?
          _____________________________________
          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
          • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 11:21
            A jaskiniowcy to nie wchodzili w stałe związki?

            Strategia długoterminowa jest dla mężczyzn opłacalna…

            Już o tym rozmawialiśmy nie raz, podawałam Ci logiczne wytłumaczenia ale widzę, że Tobie nie chodzi o rzeczową dyskusje, tylko wciskanie kobietom kitu.
            • urquhart Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 14:16
              zakletawmarmur napisała:
              > Już o tym rozmawialiśmy nie raz, podawałam Ci logiczne wytłumaczenia ale widzę,
              > że Tobie nie chodzi o rzeczową dyskusje, tylko wciskanie kobietom kitu.

              Z wielkim zainteresowaniem czytam co napiszesz, i najbardziej lubię rzeczową dyskusję, co nie znaczy że muszę od razu przekonać się do twoich argumentów, gdy pomijasz niepasujące ci do teorii moje :)

              > A jaskiniowcy to nie wchodzili w stałe związki?

              Co znaczy stałe? O ile wiem ( a moze dałem sie se wcinąć kit?) jaskiniowcy wchodzili w stałe związki jedynie na okres do 3 lat, tyle ile działają hormony zakochania i co jest okresem po którym dziecko urodzi się i potrafi się samo przemieszczać. Prawdziwym stałym związkiem jaskiniowców była wspólnota plemienna która pozostawała stała na całe życie i zajmowała się starszymi dziećmi w sposób zorganizowany a nie na poziomie pary. Do tej pory tak funkcjonują najbardziej prymitywne plemiona w Amazonii. Rodzina monogamiczna to znacznie później początek kultury osiadłej, własności, dziedziczenia i cywilizacji.
              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
              • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 16:25
                > Co znaczy stałe? O ile wiem ( a moze dałem sie se wcinąć kit?) jaskiniowcy wcho
                > dzili w stałe związki jedynie na okres do 3 lat, tyle ile działają hormony zako
                > chania i co jest okresem po którym dziecko urodzi się i potrafi się samo przemi
                > eszczać.

                Mądrze sobie to wymyśliłeś ale ominąłeś bardzo istotny szczegół, który sprawia, że ta teoria jest do dupy. Dziecko potrzebuje opieki znacznie dłużej, niż okres jednego roku. Ba kobiety karmiły piersią przez 3-4 lata.
                Samiec porzucający kobietę miał wiec do wyboru same samotne matki. Gdyby wybrał opcje z mordowaniem potomstwa, to i musiałby liczyć się z tym, że i jego potomstwo zostałoby wymordowane. Pozostała więc opcja przekupienia samicy. No ale po co przekupić ciągle to inną i automatycznie inwestować w cudze geny, skoro można wybrać jedną samicę i inwestować w swoje geny!
                Mógł oczywiście odwiedzać samice tylko w okresie płodnym (co 4 lata). Jednak wtedy miałby seks jeszcze rzadziej i to tylko pod warunkiem, że byłby super samcem.
                Dlatego też Ci inteligentniejsi (których geny przetrwały) wiązali się na stałe z jedną partnerką i kombinowali jak pobzykać cudze:-) I tak jest do dziś. Dla kobiet zresztą też jest ta wersja opłacalna...

                Do tej pory tak funkcjonują najbardziej pry
                > mitywne plemiona w Amazonii.

                I do czego doszli? Wybrali inną opcje i widać jak to się skończyło:-)
      • ore.ona Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 13:53
        W manipulowaniu można wyszkolić nawet takie stworzenie jak faceta i sporo facetów chodzi na szkolenia NLP/…./. Niektórzy taką umiejętność mają wyuczoną z domu<
        Należałoby masowo tworzyć szkolenia dla naiwnych, ufnych młodych kobiet, by zachować
        równowagę etyczną. I przestać łudzić dziewczyny /wychowanie/że istnieje jakakolwiek miłość.
        Byłoby uczciwie.

        >Ci faceci co świadomie posiedli zdolności manipulowania i nie mają skrupułów etycznych żeby to wykorzystać, typowo wyrywają i zaliczają i rzucają kobiety a nie maltretują je w monogamicznych związkach :)<
        To już chyba zawód i zawodowcy:)
        • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 14:24
          No i czego na tych szkoleniach uczą? Są dwie możliwości albo oszukiwania (co jest oczywiście złe) albo "co zrobić, żeby wypracować sobie powodzenie u kobiet". "Wypracowanie"= "stanie sie kimś, kto kobietom się podoba", nie jest oszustwem. Tak jak chodzenie na siłownie, gdy nie pracuje się jako drwal:-)
          • urquhart Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 14:54
            zakletawmarmur napisała:
            > "Wypracowanie"= "stanie sie kimś, kto kobietom się podoba", nie jest oszustwem
            > . Tak jak chodzenie na siłownie, gdy nie pracuje się jako drwal:-)

            Nie spotkałaś się z NLP w tym kontekście? Celem jest znajomość, wykorzystanie, związanie pragnień kobiety ze swoją osobą nic konkretnie nie obiecując wprost. Tworzyć wrażenie jedynie za pomocą kotwic itp. Zaciągnąć do łóżka i nie mieć żadnych konkretnych zobowiązań typu: więź rodzina dzieci. A potem sprawić żeby to ona zerwała i jeszcze czułą się winna za zaistniała sytuację.
            • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 16:07
              Ta granica co jest uczyciwe a co nie, jest płynna. Nie będę więc oceniać bo to zależy od konkretnej sytuacji.
              • urquhart Co jest uczciwsze niż obowiązujący standard 08.10.10, 16:45
                zakletawmarmur napisała:
                > Ta granica co jest uczyciwe a co nie, jest płynna. Nie będę więc oceniać bo to
                > zależy od konkretnej sytuacji.

                archiwum.polityka.pl/art/don-juan-po-kursie,360968.html
                Kursantów uczono też zakładać tak zwane ramy. Chodziło o to, żeby ofiara nie liczyła przypadkiem na stały związek, jeśli to nie jest intencją uwodzącego. Co jest uczciwsze, powiada Andrzej Batko, niż obowiązujący standard: facet obiecuje ślub, rodzinę i dzieci, a potem, po wspólnej nocy, daje nogę. Cezary był uczestnikiem jednego z takich kursów. Małgosi też zakładał ramy, żeby na wiele nie liczyła. (...) Cezary wyznaje, że długo, aż do własnego niegdysiejszego rozwodu, wydawało mu się, że trzeba spełniać wszelkie zachcianki kobiety, żeby zdobyć jej przychylność. Aż uświadomił sobie, że to ślepa uliczka. Przekonanie ugruntowało się na kursie uwodzenia, gdzie sporo było o tym, jak mężczyzna niszczy w zalążku znajomość z kobietą, stając w pozycji petenta. Kobiety wolą zdobywców.
                Pozdrawiam :)

                _____________________________________
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                • zakletawmarmur Re: Co jest uczciwsze niż obowiązujący standard 08.10.10, 19:35
                  Wiesz cio nie znam się na tym zbytnio. Nie rozumiem co to znaczy zakladać "ramy", na czym polega i czy faktycznie jest to manipulacja. Do tej pory myślałam, że jeśli facet twierdzi, że na stały związek kobieta nie ma co liczyć to jest to po prostu szczerość:-) Dla mnie manipulacją jest obiecywać kobiecie stały związek i wiać po pierwszej wspólnej nocy:-)
                • ore.ona Re: Co jest uczciwsze niż obowiązujący standard 08.10.10, 19:48
                  Kobiety wolą zdobywców.<

                  Odpowiada kobieta:
                  Kobiety wolą facetów z własnym, zdrowym kręgosłupem i kochają również za to spełnianie zachcianek/no, powiedzmy w granicach rozsądku/
          • ore.ona Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 19:56
            albo "co zrobić, żeby wypracować sobie powodzenie u kobiet".<
            To jest nawet wskazane-pomaga zdobyć upragnioną osobę, ale uwodzenie i „bawienie się” zdobywaniem i porzucaniem, nie liczenie się z uczuciami, wrażliwością drugiej strony jest zupełnie czymś innym.
            • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 20:10
              Zgadzam się. Swiadome wzbudzanie u kogoś zaufania i wykorzystywanie tego do osiągnięcia celów, kosztem kogoś, wydaje mi się paskudne. Jednak nie jestem przekonana, czy ten facet faktycznie tę dziewczynę wykorzystuje...
              • ore.ona Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 20:38
                Jednak nie jestem przeko
                > nana, czy ten facet faktycznie tę dziewczynę wykorzystuje...<

                Nie wiem, ale ja w tym nie widzę uczuć z jego strony, tylko strach że "straci to co mu się nie należy"
                Mój problem (...), dotyczy samej relacji z kobietą, sensu jej utrzymywania. Sensu karmienia dziewczyny iluzją że mnie kocha.(...)
                Mając intuicję mogę więc świadomie dawać jej akurat to czego emocjonalnie oczekuje.(...)

                Czasami udaje jej się przejrzeć na oczy, wtedy wyraża swoją dezaprobatę, ale ja chyba już nawet nieświadomie wtedy krzywdzę ją w jakiś sposób, po to by jeszcze bardziej jej emocje uwiązać. <
        • urquhart Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 14:30
          ore.ona napisała:
          > równowagę etyczną. I przestać łudzić dziewczyny /wychowanie/że istnieje jakakol
          > wiek miłość.
          > Byłoby uczciwie.

          A co może nie wierzysz w miłość? :)
          Oczywiście że miłość istnieje!
          _____________________________________
          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
          • ore.ona Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 19:51
            A co może nie wierzysz w miłość? :)
            Oczywiście że miłość istnieje!<
            No tak
            i kto to mówi?
            Chyba że miałeś na myśli seriale TV i ten 3 letni okres u jaskiniowców;)
            • urquhart Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 22:26
              ore.ona napisała:
              > Chyba że miałeś na myśli seriale TV i ten 3 letni okres u jaskiniowców;)

              Miałem na myśli że w życiu trzeba umieć odróżniać jakość oryginału od podróbek którymi jesteśmy przytłoczeni. Miłość nie jest tu jakimś wyjątkiem.

              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
      • ore.ona Re: Manipulacja w związku 05.10.10, 20:16
        > O bardziej nieświadomych technikach manipulacji (także facetów) w związkach pis
        > ze ciekawie Eric Berne (W co grają ludzie).<
        dzięki za link,
        z tego wszystkiego chyba najbardziej nie lubię "nareszcie Cię dopadłem",
        chociaż "wszystko przez Ciebie" też daje popalić.
    • xciekawax Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 18:38
      Mysle ze manipulacjia w zwiazku jest powrzechna i to nie tylko ze strony facetow, a le kobiet tez. Bardzo ostatnio przygladam sie swojemu zwiazkowi i widze jak duzo z mojej strony bylo manipulacji, aczkolwiek podswiadomej, i dopiero sobie to wszystko uswiadamiam.

      NP: wybralam partnera od ktorego jestem atrakcyjniesza, lepiej wyedukowana (co wcale nie znaczy ze madrzejsza), lepiej zarabiajaca, bardziej lubiana.... dlaczego? czy podswiadomie chcialam aby mnie nigdy nie opuscil? dlaczego? gdyz jest to dla mnie najbardziej bolesne? dlaczego? przez moje traumy z dziecinstwa.

      I chociaz gdy sie poznalismy to nie wiedzialam ze to wszystko sie stanie, zawsze wierzylam ze ma bardzo duzo potencjialu - ale podswiadomie tak dzialalam i juz. I teraz ten koniec najbardziej mnie boli. I sama sobie taka krzywde wyrzadzilam nie bedac tego swiadoma, ale tak juz jest ze wiekszosc naszych decyzji zyciowych podejmujemy nieswiadomie, a tylko w malym procencie swiadomych.

      Uwazam tez ze manipulacjia swiadoma jest okrutna, aczkolwiek ta podswiadoma powinna byc wybaczalna.
      • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 03.10.10, 19:10
        > NP: wybralam partnera od ktorego jestem atrakcyjniesza, lepiej wyedukowana (co
        > wcale nie znaczy ze madrzejsza), lepiej zarabiajaca, bardziej lubiana..

        Ale może facet jednak miał jakieś plusy:-)
        • xciekawax Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 02:52
          niech to juz inna ocenia
          • dobryimadry Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 10:09
            jak wybieramy sobie partnera ? Chyba juz od samego początku dochodzi do manipulacji. Trzeba jakoś zadziałać żeby zwrócić na siebie uwagę, przyciągnąć :)
            Nie ma związku bez manipulacji, chodzi tylko o rozpoznanie granic. Takich, których nie wolno przekroczyć, to granica autonomi drugiej osoby. Manipulacja istniała zawsze, łatwo ją przekroczyć stosując np dodatkowo siłę fizyczną, właściwie to niektórzy mylą chyba manipulację ze zmuszaniem. Znam takie osoby, którym wydaję się tylko, że manipulują, ale tak naprawdę to dosłownie gwałcą czyjąś niezależność.
            Myślę, że rozumienie manipulacji jako czegoś złego może doprowadzić do wniosku, że wszystko co jest związane z kontaktem interpersonalnym jest podszyte intryganctwem.
            • aneta-skarpeta Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 12:27

              manipulacją jest wszystko
              szpilki, makijaz, bielizna korygująca, udawanie że nie mamy ochoty na sex na 1 randce, bo nie wypada, mowienie szefowi, ze w pracy jest fajnie jak pyta itd:)
              • ore.ona Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 20:05
                > manipulacją jest wszystko
                > szpilki, makijaz, bielizna korygująca, udawanie że nie mamy ochoty na sex na 1
                > randce, bo nie wypada

                Żartujesz?
                To się nazywa kuszenie Adama:)
              • zakletawmarmur Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 22:13
                No właśnie Aneto, w pełni się zgadzam. Właśnie dlatego bałabym się oceniać co jest ok a co nie.

                Jeśli facet wypróbowuje różne sztuczki, żeby poprawić swoje małzeństwo to to też może być manipulacja ale ma działanie pozytywne. Jeśli facet latami oszukuje swoją kobietę, wg maksymy "po trupach do celu", to jest to negatywne.
            • ore.ona Re: Manipulacja w związku 04.10.10, 20:02
              jak wybieramy sobie partnera ? Chyba juz od samego początku dochodzi do manipulacji. Trzeba jakoś zadziałać żeby zwrócić na siebie uwagę, przyciągnąć :)<
              Raczej pokazujemy się od tej lepszej strony, ale własnej. To imo, nie jest manipulacja. Staramy się.
    • yulija Re: Manipulacja w związku 08.10.10, 19:11
      skłonność do manipulacji nie jest zarezerwowana dla którejkolwiek z płci! Manipulują jak jeden mąż kobiety, mężczyźni, starcy i dzieci... Od zawsze. Zresztą trudno się dziwić, skoro manipulacja jest jedną z form wychowania człowieka i przymuszenia go do zachowania w taki a nie w inny sposób już od niemowlęctwa... Począwszy od karmienia po zasypianie.... i każdy aspekt życia...
      Mamy manipulują swoimi dziećmi, dzieci wzajemnie sobą, i tak dalej i tak dalej...
      Manipulacja nie zawsze oznacza chęć uzyskania korzyści dla siebie... czasami jest formą pozytywnego zmotywowania kogoś do czegoś co w przyszłości właśnie manipulowanemu przyniesie wymierne korzyści.
      Sztuka manipulacji zależy więc w dużej mierze nie tylko od manipulowanego ale i od manipulanta. Bardzo często zresztą obie te osoby w jednej sytuacji łączą obie role ( i tak jest najczęściej) ... Manipulant manipulując manipulowanym chce osiągnąć cel A ( załóżmy chce wymusić na nim konkretne działania) obiecując mu za to np. złote góry. Złota góra to coś co manipulowany chce uzyskać, ale oprócz tejże chce jeszcze uzyskać zadowolenie i radość manipulującego ... ponieważ niesie to za sobą korzyści za które nie da zapłacić się kartą kredytową.... Manipulant staje się manipulowanym, manipulowany manipulantem...
      W związkach, małżeństwach i innych układzikach próbę manipulowania drugą osobą podejmuje chyba każdy... czasami jednak trafia się na osobę, która jest tak mocno wyczulona na każdą próbę manipulacji, że odkrywa zamiary w zarodku i skutecznie je dusi... wówczas próba nieudanej z pozoru manipulacji jest skuteczna, już wiemy, ze nalezy manipulować negatywnie ....

      Oczywiście traktujcie to z przymrużeniem oka ....
      • ore.ona Re: Manipulacja w związku 08.10.10, 19:43
        czasami jest formą pozytywnego zmotywowania kogoś do czegoś co w przyszłości właśnie manipulowanemu przyniesie wymierne korzyści.<
        pozytwnego zmotywowania?
        eee..
        manipulacja jest zła sama w sobie.
        O korzyściach dla siebie niech każdy myśli sam.
        Jeśli informacja, prośba wprost, nie skutkuje to chyba szkoda energii na taką gimnastykę przez dalszą część życia.

        • yulija Re: Manipulacja w związku 08.10.10, 22:01
          Masz rację, ale do takiego rozumowania się dojrzewa latami... nauczeni od młodości manipulowania innymi i przyzwyczajeni do manipulowania nami z trudem rezygnujemy z tej formy "załatwiania spraw" i rozwiązywania problemów.
          Mówię to z prawdziwym żalem, ponieważ sama jestem zwolenniczką jasnego stawiania sprawy... nie oznacza to jednak, że czasami nie sięgam po tę skuteczną broń jaką jest manipulacja... Dlaczego? a dlatego właśnie, że do rozwiązywania problemów w jasnej i rzeczowej rozmowie trzeba mieć Partnera... a o to czasem trudno ... i piszę to z jeszcze większym żalem
        • gravedigger1 Re: Manipulacja w związku 10.01.11, 12:17
          ore.ona napisała:

          > manipulacja jest zła sama w sobie.

          Sama w sobie nie jest zła. Złe mogą być jej skutki.
    • charlie_x Re: Manipulacja w związku 31.12.10, 10:13
      ..jedyny sposob na rowne i partnerskie podejscie do seksu to zwiazek dwojga bez malzenskich wezlow.Wtedy to kazda ze stron stara sie kazdego dnia o wzgledy partnera/ki. W malzenstwie jest pelno koltunstwa i egoizmu. Przedslubne zapewnienia i przysiegi szybciutko sa zapominane i odchodza w niebyt,a im dalej i blizej kobiecej monopauzy tym wiecej z jej strony zgryzliwosci i niecheci do jakichkolwiek igraszek lozkowych. Dobrze sie zastanowcie na czym tak naprawde wam zalezy,nim chlapniecie to glupie tak w dniu slubu.
      • gravedigger1 Re: Manipulacja w związku 10.01.11, 12:21
        charlie_x napisał:

        > ..jedyny sposob na rowne i partnerskie podejscie do seksu to zwiaz
        > ek dwojga bez malzenskich wezlow.Wtedy to kazda ze stron stara sie kazdego dnia
        > o wzgledy partnera/ki.

        No proszę, jakie cudowne panaceum na równe i partnerskie podejście do seksu! Tylu naukowców i całe rzesze ludzi głowią się nad tym, jak rozwiązać problemy związane z seksem, a rozwiązaniem jest po prostu zniesienie instytucji małżeństwa. Nobla temy panu! :)
    • urquhart Re: Manipulacja w związku 31.12.10, 11:23
      Zaciekawiony wpisem Asocial, znalazłem dzięki niej Absolutnie ciekawy wątek w temacie "manipulacji w związku" na temat kobiecych sposobów i wpływania na zachowania partnerów pod hasłem: Robicie sceny?
      Ot świetna poprawa humoru i jakże dydaktyczne na zakończenie roku, może kogoś poza mną też rozbawi :)

      Zdarza się wam rzucic talerzem o ziemię, filiżanką w ścianę, wyjść
      demomstracyjnie z auta na środku skrzyżowania, wyrzucić partnera z
      samochodu na polnej drodze, wylać kieliszek szampana na wydrę, która
      podryw wam wam chłopa?
      Mnie brakuje odwagi, a mam ochotę raz na jakis dłuższy czas, albo
      chociaż raz, dla zdrowotności tak uczynić.
      Dziekuję z góry tym, które poradzą mi krzyk do drzew w lesie lub
      okładanie worka treningowego w celu wydalenia emocji-nie o to mnie
      się rozchodziwink (alexa0000)

      Wysiadanie z samochodu( nawet jak jestem kierowcą) rzucanie różnymi
      przedmiotami( pilnuje tylko żeby to słoik nie był- kiedyś zużytkowałam słoik z
      przecierem pomidorowym i efekt mnie zgniewałtongue_out)to pikuś.
      Potrafię "porzucić" męża i udać się w sam środek Puszczy Białowieskiejsmirk i inne
      dzikie sztuki wyczyniać. (czar_bajry)

      Czasem rzucam garnkami. Ale to przy krótkich wku...ch.
      Na mojego zdecydowanie lepiej działa kiedy siadam nieruchomo i
      wpatruję się kamiennym wzrokiem w przestrzeń paląc papierosa i
      pozwalam, żeby łzy wolno spływały mi po twarzy. Żadnych głośnych
      szlochów tylko skroplony smutek i cicha, bezdenna rozpacz. On ma
      wtedy mnóstwo czasu, żeby się nad sobą zastanowić.
      Ale uczciwie przyznaję, że nie nadużywam metody. (triss_merigold6 )

      hahahahah, triss, twoj sposob jest rewelacyjny!!! Ostatnio
      zastosowalam go zupelnym przypadkiem i facet od razu zesztywnial ze
      strachutongue_out. wszystko dlatego, ze mialam ochote roztrzaskac talerz,
      ktory mialam w reku, ale skapnelam sie, ze to jeden z DWOCH jakie
      nam zostaly (nie z mojego powodu). Cala sie spielam, zeby sie
      powstrzymac i wyszlo podobnie jak u Ciebie. (asocial)

      Nie nie robię awantur i bardzo zazdroszczę kobietom, które potrafią
      się wywrzeszczeć i mają w dodatku audiencję, która po takim wybuchu
      nie pośle ich w diabły. Ale tez mnie potwornie korci, żeby zrobić
      coś złego, rozbić jakiś przedmiot, albo zwyzywać kogoś w stopniu
      najwyższym. Takich uczuć lepiej w sobie nie zbierać, tylko na bieżąc
      dawać im upust. (yegua-ha)

      Niestety, przez lata byłam mistrzynią w robieniu scen. Nie tylko własnemu
      chłopu, bo obrywało się też ojcu, matce i bratu. Nikt nie był mnie nigdy w
      stanie tak wkurzyć jak brat, więc do dzisiaj w stanie piekielnego podku...enia
      podświadomie używam jego imienia (np. do męża).
      Mąż przez pierwsze lata związku przeszedł wiele moich scen. Całe szczęście jest
      świętą osobą i zawsze jak wysiadłam z samochodu i szłam w las, to mnie gonił i
      uspokajał. (kosher_ninja)

      Ależ oczywiście- wachlarz mam spory.
      Od wyrażenia swojej opinii, spokojnie acz z ustami w podkówę,
      poprzez nieodzywanie się, chlipanie do ciskania piorunów łącznie z
      rzucaniem rzeczy ( a to rzadziej).
      W zależnosci od nastroju i kalibru sprawy oraz jak i co chcę
      osiągnąc.
      Zazwyczaj działa. (18_lipcowa1)

      zdarza się, ale nie na zasadzie manipulacji, tylko autentycznego
      afektu: rzuciłam człowiekiem o ścianę kiedyś, w człowieka wiadrem z
      proszkiem do prania 6 kg, rozwaliłam o ścianę komórkę (w drobiazgi
      poszła), szklanką o podłogę sieknęłam, garnkami rzucam często; w
      skrajnej złości na dzieci z okazji bałaganu w pokoju potrafię
      zabawkami rzucać.
      Z auta nie wysiadam, bo nie mam skąd wysiąść smile, jak miałam to też
      nie wysiadałam, o - przepraszam - raz chciałam chłopa wysadzić na
      skrzyżowaniu, bo mi się wtrącał w prowadzenie samochodu.
      Wydry mi chłopa nie podrywają, więc ich nie oblewam szampanem,
      zresztą na wydry patent jest inny, gdyby podrywały - uświadamiam
      chłopa, w co wydra gra, a chłop już dalej sam sprawę załatwi (lolinka2)

Pełna wersja