Dodaj do ulubionych

troche o małżeństwie...

15.10.10, 08:17
Fragment pochodzi z książki "Para z dzieckiem", wyd. Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza, Warszawa 2005.

Tak do poczytania w wolnej chwili. Kilka pań zapewne znajdzie siebie w tym opisie ;)


"Jak wynika z badań, zdecydowana większość młodych kobiet chciałaby wyjść za mąż, i to niekoniecznie dlatego, że męskie szowinistyczne społeczeństwo poddało je od dzieciństwa ukierunkowującemu treningowi (gumowy słodki dzidziuś, kuchenka, mebelki jak prawdziwe), ale raczej ze względu na to, że są bystre i widzą jak jest: małżeństwo jest układem dobrze zaspokajającym potrzeby kobiety. Oczywiście jeśli tylko potrafią one się w nim przytomnie umościć. Z kolei dla mężczyzny, ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna. Mężczyźni z młodszego pokolenia odwlekają ślub, jeśli w ogóle zamierzają go brać.

Jeśli wierzyć antropologom, małżeństwo monogamiczne samo w sobie jest porażką podstawowej strategii prokreacyjnej samca, bazującej na zapłodnieniu maksymalnej liczby partnerek. Mężczyźni byli zmuszeni z tego wzorca zrezygnować, bo nadprodukcja przypadkowo poczętych dzieci przestała być akceptowalna moralnie, społecznie i ekonomicznie. Przestawili się zatem z ilości na jakość i zaczęli dbać o mniejszą liczbę dzieci poczętych z jedną partnerką, a nie z wieloma. To sytuacja dla kobiet bardzo korzystna.

Zwłaszcza że kandydatki na żony wymagają dużo, a dają nie tak znów wiele. Chcą dla siebie jednocześnie przywilejów tradycyjnie męskich (wolność, autonomia, samorealizac ja), ale również tych uznawanych za raczej kobiece (bezpieczeństwo materialne i społeczne oraz oparcie). W dodatku trudno im się zgodzić na koszty związku: konieczność dostosowania się do drugiej osoby, obowiązki, odpowiedzialność. Nie muszą i nie chcą prasować koszul, gotować codziennych obiadków, mieć wyłączności na reprezentację rodziny na wywiadówkach i być dyspozycyjne seksualnie na żądanie.

Mężczyzna z klasą, ale "w spódniczce"

My, współczesne kobiety uważamy, że mężczyzna powinien uczestniczyć w obowiązkach domowych, również - a może zwłaszcza - takich, których nie lubi: zmywaniu, praniu czy zmianie pieluch, a same bardzo się obruszamy, gdy wyraża zdziwienie, że nie pojechałyśmy do wulkanizatora z przebitą przez nas oponą. („Ja miałam to zrobić? Chyba sobie żartujesz?! Przecież nie dałabym rady, zresztą nawet nie wiem, gdzie jest ten warsztat."). Oczekujemy, że mąż wypełni PIT, naprawi pralkę, da w prezencie najnowszy krem odmładzający za 700 zł i zawsze obiegnie samochód dookoła, aby otworzyć drzwi. Chcemy, żeby nam opowiadał o swoich sprawach zawodowych, a nie lekceważąco zbywał „Przecież i tak to cię nie interesuje", ale po trzech minutach relacji o ważnych negocjacjach, gdzie odegrał pierwszoplanową rolę, wykrzykujemy „To Marek też tam z tobą był? Nic mi nie mówiłeś, że już wrócił. A wiesz, że jego żona chyba ma kogoś?".

Politykę finansową ustalamy w duchu zasady „Co moje, to moje, a co twoje, to jeszcze zobaczymy". Żądamy szacunku dla naszej pracy zawodowej („Zrób dzieciom kolację, bo ja mam raport do zrobienia na jutro."), ale jej finansowe owoce traktujemy jako własny prywatny dochód, który zagospodarowujemy zgodnie z naszymi potrzebami, podczas gdy zarobki męża mają być pod naszą kontrolą.

Tete-a-tete spod znaku Wenus

Nie chcemy być traktowane jak zabawki seksualne - laleczki dostępne na życzenie dla rozładowania rozmaitych męskich napięć, ale same traktujemy naszych partnerów jak misie-pluszaki, w których ramiona wtulamy się, gdy jest nam zimno, smutno i źle, szepcząc przy tym „Chcę się tylko przytulić... taka jestem nieszczęśliwa... na nic nie mam siły". Żądamy, by nasz nowoczesny partner rozumiał, że bliskość fizyczna może być wyrazem nie tylko pragnień seksualnych, ale i czułości, natomiast same nie zamierzamy uznać, że konstrukcja typowego mężczyzny uniemożliwia wytrzymanie dwóch tygodni* czysto platonicznych przytulanek.

Oczekujemy, że - zgodnie z zaleceniami tygodników kobiecych - nasz partner zapewni nam po kilka orgazmów na życzenie, znajdzie punkt G i wszystkie inne punkty, rozbudzi w nas nieznane nam dotąd pokłady seksualności, a przy tym będzie jak po Viagrze (chociaż poczułybyśmy się zdradzone i oszukane, gdyby rzeczywiście ją zażywał), ale nie zamierzamy w najmniejszym stopniu zachowywać się uwodząco, bo przecież erotyczna prowokacja poniża kobietę i czyni z niej podległą samicę. Bez fałszywego wstydu pokazujemy partnerowi nasze fizyczne defekty, bo jeśli kocha, to musi akceptować nas w pełni.

W zakresie prokreacji wyznajemy bezkompromisową formułę „Mój brzuch należy do mnie". Chcemy rozstrzygać o zajściu w ciążę, a nawet jej utrzymaniu lub nie, ale mężczyźnie nie dajemy prawa do decyzji o poczęciu („No tak, to fakt, mówiłam, że biorę pigułki, bo od dwóch lat biorę... Ale zapomniałam, że akurat zrobiłam przerwę, bo mi lekarz zalecił. No i stało się. Co, nie jesteś zadowolony? Jak nie chcesz, to sobie poradzę, sama urodzę i wychowam."), ani o tym, czy dziecko ma się urodzić („Jak będę chciała, to usunę, a tobie nic do tego.").

Chyba nigdy nie miałyśmy takiej szansy stworzenia korzystnego dla kobiet modelu relacji męsko-damskich jak teraz. I tę właśnie szansę krok po kroku marnujemy. Za kilka pokoleń nasze następczynie będą się mogły rozkoszować towarzystwem damskich bokserów oraz mężczyzn homoseksualnych z wyboru, rozmnażających się przez klonowanie."


Obserwuj wątek
    • mujer_bonita Mit 1 'Strategia prokreacyjna' 15.10.10, 08:40
      > Jeśli wierzyć antropologom, małżeństwo monogamiczne samo w sobie jest porażką p
      > odstawowej strategii prokreacyjnej samca, bazującej na zapłodnieniu maksymalnej
      > liczby partnerek. Mężczyźni byli zmuszeni z tego wzorca zrezygnować, bo nadpro
      > dukcja przypadkowo poczętych dzieci przestała być akceptowalna moralnie, społec
      > znie i ekonomicznie. Przestawili się zatem z ilości na jakość i zaczęli dbać o
      > mniejszą liczbę dzieci poczętych z jedną partnerką, a nie z wieloma. To sytuacj
      > a dla kobiet bardzo korzystna.

      Wszystko się zgadza a ostanie zdanie psuje całość :) Dla kobiet korzystne? Zapewne tak samo jak praca za pieniądze w stosunku do niewolnictwa :)

      IMO bez sensu zmianę tę rozważać w kwestii 'korzystne dla kobiet'. To jest SPRAWIEDLIWE. Jasne, że panowie chcieliby bzykać i zapładniać wszystko co się da po czym konsekwencje (opieka nad dzieckiem) zostawiać kobiecie. Po ich stronie przyjemność - po stronie kobiety obowiązki :) Tak se ne da panowie - my głupie nie jesteśmy :)

      Strategia bzykam zapładniam partnerkę A po czym biegnę zapładniać partnerkę B niestety nie ma racji bytu. Partnerka B bowiem, nie w ciemię bita, być może wcześniej jeszcze zapłodniona przez innego samca nie zgodzi się na taki układ - dlaczego niby miałaby? Dodatkowo dochodzi wysokie ryzyko, że kolejny partner porzuconej kobiety A, będzie chciał własnego potomstwa i pozbędzie się pierwszego dziecka. Tak więc skuteczność tej 'strategii' jest nikła - to raczej pobożne życzenia :)
      • ciezka_cholera Re: Mit 1 'Strategia prokreacyjna' 15.10.10, 10:13
        to i ja sie powtorze:
        monogamia jest w interesie przecietnych samcow, a nie samic. Skoro jeden buhaj jest w stanie zaplodnic 3000 krow, to chyb jasne, ze ta wolowinka, ktora sie zajadamy to w wiekszosci byczki. Bo ich nadmiar jest niepotrzebny. Ja jako przecietna nawet kobieta, w przypadku poligamii osiagne swoj cel (w postaci przekazania genow), przecietny facet nie ma na to szansy. Monogamia jest po prostu sprawiedliwym podzialem zasobow, sprawiedliwym z punktu widzenia facetow.
        • mujer_bonita Re: Mit 1 'Strategia prokreacyjna' 15.10.10, 10:28
          ciezka_cholera napisała:

          > to i ja sie powtorze:
          > monogamia jest w interesie przecietnych samcow, a nie samic. Skoro jeden buhaj
          > jest w stanie zaplodnic 3000 krow, to chyb jasne, ze ta wolowinka, ktora sie za
          > jadamy to w wiekszosci byczki. Bo ich nadmiar jest niepotrzebny. Ja jako przeci
          > etna nawet kobieta, w przypadku poligamii osiagne swoj cel (w postaci przekazan
          > ia genow), przecietny facet nie ma na to szansy. Monogamia jest po prostu spraw
          > iedliwym podzialem zasobow, sprawiedliwym z punktu widzenia facetow.

          No właśnie - panom się wydaje, że bez małżeństwa to bzykali by wszystko co by chcieli :) Marzyciele z wielkim ego :) A prawda brutalna - Ci z najlepszymi genami mieliby raj a większość skazana by była na samotność. Raczej kiepska perspektywa :)
          • santo_inc Re: Mit 1 'Strategia prokreacyjna' 15.10.10, 19:03
            > No właśnie - panom się wydaje, że bez małżeństwa to bzykali by wszystko co by c
            > hcieli :) Marzyciele z wielkim ego :) A prawda brutalna - Ci z najlepszymi gena
            > mi mieliby raj a większość skazana by była na samotność. Raczej kiepska perspek
            > tywa :)

            Nie sądzę.

            Ci z najlepszymi genami rzeczywiście bzykaliby wszystko, co by chcieli. Ale nie wszystkie kobiety byłyby przez nich bzykane. Co oczywiste, w pierwszej kolejności bzykane byłyby te z wyższych półek. Te z niższych, jakby chciały być bzykane, musiałyby dawać się bzykać facetom z niższej półki, który byliby skłonni je tknąć. Bo ci z wyższej półki by nie chcieli brać się za byle co.
    • mujer_bonita Mit 3 'Podział obowiązków' 15.10.10, 08:50
      > My, współczesne kobiety uważamy, że mężczyzna powinien uczestniczyć w obowiązka
      > ch domowych, również - a może zwłaszcza - takich, których nie lubi: zmywaniu, p
      > raniu czy zmianie pieluch, a same bardzo się obruszamy, gdy wyraża zdziwienie,
      > że nie pojechałyśmy do wulkanizatora z przebitą przez nas oponą. („Ja mia
      > łam to zrobić? Chyba sobie żartujesz?! Przecież nie dałabym rady, zresztą nawet
      > nie wiem, gdzie jest ten warsztat."). Oczekujemy, że mąż wypełni PIT, naprawi
      > pralkę, da w prezencie najnowszy krem odmładzający za 700 zł i zawsze obiegnie
      > samochód dookoła, aby otworzyć drzwi. Chcemy, żeby nam opowiadał o swoich spraw
      > ach zawodowych, a nie lekceważąco zbywał „Przecież i tak to cię nie inter
      > esuje", ale po trzech minutach relacji o ważnych negocjacjach, gdzie odegrał pi
      > erwszoplanową rolę, wykrzykujemy „To Marek też tam z tobą był? Nic mi nie
      > mówiłeś, że już wrócił. A wiesz, że jego żona chyba ma kogoś?".


      Stereotyp goni stereotyp.

      Obowiązki domowe wynikają z posiadania domu i bycia domownikiem. Domownikiem jest zarówno kobieta jak i mężczyzna. Kobieta tak samo nie lubi zmywać czy zmieniać pieluch.

      I te stereotypowe bzdury - sama wypełniam PIT-a, pralkę naprawia hydraulik, drzwi mi nigdy nikt w samochodzie nie otwierał. Krem za 700zł? W Polskich realiach? Jak kobieta dostanie kwiatka na imieniny to jest super :) I ten idiotyczny stereotyp o plotkowaniu... bez komentarza :/

      A co do mechaników - niestety w PL wysłanie nieznającej się kobiety często kończy się zawyżeniem rachunku. Takich mamy uczciwych fachowców :)
      • santo_inc Re: Mit 3 'Podział obowiązków' 15.10.10, 18:34
        > A co do mechaników - niestety w PL wysłanie nieznającej się kobiety często końc
        > zy się zawyżeniem rachunku. Takich mamy uczciwych fachowców :)

        Tak jakby inaczej miało się skończyć wysłanie równie nieznającego się mężczyzny.
        • mujer_bonita Re: Mit 3 'Podział obowiązków' 16.10.10, 21:24
          santo_inc napisał:
          > Tak jakby inaczej miało się skończyć wysłanie równie nieznającego się mężczyzny

          Owszem inaczej. Wobec panów mechanicy zwykle zakładają jakiś poziom wiedzy i o ile pan będzie robił dobrą minę i się nie zorientują - jest git ;)

          Na studiach moja kumpela studiująca elektronikę na polibudzie poszła do sklepu ze swoim chłopakiem, studentem kulturoznawstwa po laptopa. Sprzedawca przez większość czasu zwracał się do niego nie do niej ;)

          Rzecz jasna w typowo 'babskich' sklepach jest podobnie tylko w drugą stronę ;)
          • rumpa Re: Mit 3 'Podział obowiązków' 25.10.10, 16:45
            e tam są i dobre strony, dzieki temu że sprzedawca gapił się w mój dekolt udało mi się wymienić dysk który kumpel podczas montowania rozwalił - 700 zeta do przodu
            jakby poszedł on, to na pewno by obejrzał i dojrzał urwany akumulator czy inną cewkę.
    • mujer_bonita Mit 2 'Wymagania' 15.10.10, 08:51
      > Zwłaszcza że kandydatki na żony wymagają dużo, a dają nie tak znów wiele. Chcą
      > dla siebie jednocześnie przywilejów tradycyjnie męskich (wolność, autonomia, sa
      > morealizac ja), ale również tych uznawanych za raczej kobiece (bezpieczeństwo m
      > aterialne i społeczne oraz oparcie). W dodatku trudno im się zgodzić na koszty
      > związku: konieczność dostosowania się do drugiej osoby, obowiązki, odpowiedzial
      > ność. Nie muszą i nie chcą prasować koszul, gotować codziennych obiadków, mieć
      > wyłączności na reprezentację rodziny na wywiadówkach i być dyspozycyjne seksual
      > nie na żądanie.

      Miło się dowiedzieć, że w XXI wieku ktoś rzeczy takie jak 'wolność, autonomia, samorealizacja' określa jako 'typowo męskie'. Ciekawe kiedy pani Milska ostatnio patrzyła w kalendarz :)

      IMO w opisywanej kwestii 'trudno im się zgodzić na koszty związku' pani Milska jako 'koszty związku' przyjmuje dostosowanie się do męża. Tak kiedyś było - kobieta wychodząc za mąż wchodziła do rodziny męża i musiała się do niej wpasować. No a te wredne babsztyle w XXI wieku żądają kompromisów! Skandal! I jeszcze wymagają od misia udziału w pracach domowych, których nie lubi - jak ona śmie! Powinna grzecznie ponosić 'koszty związku' :D
      • urquhart Re: Mit 2 'Wymagania' 15.10.10, 09:24
        mujer_bonita napisała:
        > No a te wredne babsztyle w XXI wieku żądają kompromisów! Skandal! I jeszcze wy
        > magają od misia udziału w pracach domowych, których nie lubi - jak ona śmie! Po
        > winna grzecznie ponosić 'koszty związku' :D

        No dobra wymaga od misia wiele bo takie czasy. Ale może odnieś się co takiego daje?
        Bo jeżeli realizuje swoje potrzeby i oczekiwania do których miś nie dojrzał i to uważa za jak nazywasz "koszty związku" ?

        Swoją droga jak Milska prowadzi terapię małżeństw to ma wgląd w tą praktyczną stronę stereotypów szarych małżeństw a nie nieprzeciętnych kobitek wymykających się stereotypom jak kobitki z tego forum nie Bonitko?



        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
        • mujer_bonita Re: Mit 2 'Wymagania' 15.10.10, 09:35
          urquhart napisał:
          > No dobra wymaga od misia wiele bo takie czasy. Ale może odnieś się co takiego d
          > aje?
          > Bo jeżeli realizuje swoje potrzeby i oczekiwania do których miś nie dojrzał i t
          > o uważa za jak nazywasz "koszty związku" ?

          Acha - wracamy do koncepcji, że obiad czy pranie to 'moja potrzeba i oczekiwanie?' ;)

          Kobieta nie wymaga od mężczyzny wiele - nie godzi się po prostu na schemat taki jak 100 lat temu - czyli odwalanie 100% obowiązków domowych, przy dziecku, rodzicach itp. Czasy się zmieniły - kobiety pracują, zarabiają, mają życie poza domem. Równie dobrze można na to spojrzeć z punktu widzenia faceta, który wymaga, żeby babka pracowała, zarabiała a obiad i pranie - cóż - 'prace kobiece' :)

          > Swoją droga jak Milska prowadzi terapię małżeństw to ma wgląd w tą praktyczną s
          > tronę stereotypów szarych małżeństw a nie nieprzeciętnych kobitek wymykających
          > się stereotypom jak kobitki z tego forum nie Bonitko?

          I w związku z obcowaniem z patologicznymi przypadkami 'wszystkie kobiet w Polsce takie są'? IMO w tym tkwi błąd - Milska ekstrapoluje coś, co jest kompletnie niereprezentatywne dla populacji :) Osobiście nie znam takich kobiet . Ostatnio nawet zaczęłam nową pracę w klasycznym 'babińcu' i wiesz - kobitki załatwiają dokładnie wszystko i są znacznie bardziej obrotne niż partnerzy :)
          • urquhart Co w zamian. 15.10.10, 10:00
            mujer_bonita napisała:
            > Kobieta nie wymaga od mężczyzny wiele - nie godzi się po prostu na schemat taki
            > jak 100 lat temu - czyli odwalanie 100% obowiązków domowych, przy dziecku, rod
            > zicach itp.

            Zgoda, o tym zresztą właśnie pisze Milska i nie tylko ona. Potrzeby kobiet wobec mężczyzn znacznie wzrosły i się ciągle eskalują. Ale wróćmy co mogą dać w zamian?
            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
            • mujer_bonita Nic w zamian! 15.10.10, 10:08
              urquhart napisał:
              > Zgoda, o tym zresztą właśnie pisze Milska i nie tylko ona. Potrzeby kobiet wobe
              > c mężczyzn znacznie wzrosły i się ciągle eskalują. Ale wróćmy co mogą dać w zamian?

              Nic a nic! Niewolnictwo zniesiono - w zamian jest praca najemna, mająca to do siebie, że jest wymianą dóbr. Absolutnie nie odczuwam potrzeby dawania niczego w zamian za utracony wyzysk ;)
              • urquhart Re: Nic w zamian! 15.10.10, 10:18
                mujer_bonita napisała:
                > Nic a nic! Niewolnictwo zniesiono - w zamian jest praca najemna, mająca to do s
                > iebie, że jest wymianą dóbr. Absolutnie nie odczuwam potrzeby dawania niczego w
                > zamian za utracony wyzysk ;)

                No i tak dochodzimy do sedna. Nic w zamian bo się przecież roszczeniowo należy.
                "Małżeństwo jest układem dobrze zaspokajającym potrzeby kobiety. Z kolei dla mężczyzny, ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna".
                Jeden wyzysk zamienić na inny jedynie ideowo słuszny i dojrzały :)

                _____________________________________
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                • mujer_bonita Re: Nic w zamian! 15.10.10, 10:26
                  urquhart napisał:
                  > No i tak dochodzimy do sedna. Nic w zamian bo się przecież roszczeniowo należy.

                  ROSZCZENIOWO???? Pogięło Cię????

                  Jakie 'roszczenia' ma kobieta? Żeby facet jak pobrudził to posprzątał? Jak jest głodny to niech ugotuje? Jak chce dziecka to niech się nim zajmie??? Normalnie skandal!

                  To nie roszczenia - to NORMALNOŚĆ. Jasne - wcześniej mieliście darmowego niewolnika to fajnie było. A teraz trzeba ruszyć tyłek to boli - rozumiem. Jeszcze raz powtórzę - za utracony wyzysk nic się nie należy.

                  > "Małżeństwo jest układem dobrze zaspokajającym potrzeby kobiety.

                  A niby jakie to szczególnie potrzeby kobiety zaspokaja małżeństwo? Oklepany frazes bez konkretów.

                  > Jeden wyzysk zamienić na inny jedynie ideowo słuszny i dojrzały :)

                  No tak bo według Ciebie ideowo słuszne i dojrzałe jest niewolnictwo :) Urocze!
                  • urquhart Pasożytnictwo czy partnerstwo, czyli coś za coś 15.10.10, 10:49
                    mujer_bonita napisała:
                    > A niby jakie to szczególnie potrzeby kobiety zaspokaja małżeństwo? Oklepany fra
                    > zes bez konkretów.

                    To dlaczego niby kobiety nie chcą się ruchać bez zobowiązań? Faceci muszą łazić na szkolenia z manipulacji NLP żeby niunie zaciągać do łózek bez standardowych obietnic: ślub dzidziuś domek. Albo bulić kasiorę.
                    Mogą też uczciwie zaciągać te zobowiązania wobec oczekiwań kobiet które jak sama zauważyłaś lawinowo narastają bo czasy się zmieniają.
                    Czego kobiety oczekują to rozpisano tomy. Ja się ciebie pytam co twoim zdaniem mogą dać?
                    Żebyśmy mówili o partnerstwie nie pasożytnictwie. Coś za coś. A nie ruble za dolary 1:1 :)
                    Nie rób ze mnie tata wariata z ideologią patriarchalną niewolnictwa :)


                    _____________________________________
                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                    • mujer_bonita Głupoty bez konkretów :) 15.10.10, 10:56
                      urquhart napisał:
                      > To dlaczego niby kobiety nie chcą się ruchać bez zobowiązań? Faceci muszą łazić
                      > na szkolenia z manipulacji NLP żeby niunie zaciągać do łózek bez standardowych
                      > obietnic: ślub dzidziuś domek. Albo bulić kasiorę.

                      Bo seks bez zobowiązań nie jest dla nas atrakcyjny tak jak dla Was? Bo nie odczuwamy potrzeby bzykania co popadnie? Bo seks może prowadzić do ciąży a facet ulotnić się?

                      > Mogą też uczciwie zaciągać te zobowiązania wobec oczekiwań kobiet które jak sam
                      > a zauważyłaś lawinowo narastają bo czasy się zmieniają.

                      Bzdura - nic takiego nie napisałam. Przekręcasz i manipulujesz jak zwykle.

                      > Czego kobiety oczekują to rozpisano tomy.

                      Jakie konkretnie tomy? Znów nie odpowiedziałeś na pytanie. Wykręt zamiast konkretu. Nie potrafisz odpowiedzieć?
                      • urquhart Co mogą dać??? 15.10.10, 11:10
                        mujer_bonita napisała:
                        > Bo seks bez zobowiązań nie jest dla nas atrakcyjny tak jak dla Was?

                        O i chodziłaś wokół tego tematu żeby go nie tknąc ale nie dało się. Może typowo męzczyźni i kobiety mają inne potrzeby i co innego jest dla nich atrakcyjne?

                        > Bzdura - nic takiego nie napisałam. Przekręcasz i manipulujesz jak zwykle.

                        No to zacytuję co?
                        "Miło się dowiedzieć, że w XXI wieku ktoś rzeczy takie jak 'wolność, autonomia, samorealizacja' określa jako 'typowo męskie'. Ciekawe kiedy pani Milska ostatnio patrzyła w kalendarz. (...) Tak kiedyś było - kobieta wychodząc za mąż wchodziła do rodziny męża i musiała się do niej wpasować. No a te wredne babsztyle w XXI wieku żądają kompromisów! Skandal! I jeszcze wymagają od misia udziału w pracach domowych, których nie lubi".

                        > Jakie konkretnie tomy? Znów nie odpowiedziałeś na pytanie. Wykręt zamiast konkr
                        > etu. Nie potrafisz odpowiedzieć?

                        Napisałem ale mogę napisać specjalnie dla ciebie raz jeszcze czego oczekują niunie nadstawiając dupki: ślub, dzidziuś, domek. O tym o czym też pisze Milska. O nowych oczekiwaniach ty piszesz powyżej. Czyli temat czego oczekują podsumowany.
                        Ja wracam do pytania ostatni raz jako lekceważony Twój rozmówca:
                        Co mogą dać ???

                        _____________________________________
                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                        • mujer_bonita Odpiwesz w końcu? 15.10.10, 11:16
                          urquhart napisał:
                          > O i chodziłaś wokół tego tematu żeby go nie tknąc ale nie dało się. Może typowo
                          > męzczyźni i kobiety mają inne potrzeby i co innego jest dla nich atrakcyjne?

                          Owszem - co innego jest atrakcyjne. Truizm nad truizmami.

                          > No to zacytuję co?

                          Nigdzie nie napisałam, że to 'lawinowo narastające roszczenia'. Wręcz przeciwnie - wyraźnie zaznaczyłam, że to nie roszczenia ale NORMALNOŚĆ. Tak więc bądź uprzejmy nie przekręcać i manipulować moimi słowami.

                          > Napisałem ale mogę napisać specjalnie dla ciebie raz jeszcze czego oczekują niu
                          > nie nadstawiając dupki: ślub, dzidziuś, domek.

                          I znów wykręt zamiast konkretu. Powtórzę pytanie - jakie potrzeby kobiety zaspokaja ślub? Może w końcu odpowiesz?
                          • songo3000 Re: Odpiwesz w końcu? 15.10.10, 11:27
                            > I znów wykręt zamiast konkretu. Powtórzę pytanie - jakie potrzeby kobiety zaspokaja ślub?
                            > Może w końcu odpowiesz?
                            Obecnie będzie to IMHO potrzeba akceptacji społecznej czy jakoś tak plus parę pierdółek udogodnień prawnych.

                            Popraw mnie jeśli się mylę ale single cały czas są w mniejszości więc negowanie namacalnych korzyści babeczek wchodzących w związki jest... nierozsądne ;)
                            • mujer_bonita Re: Odpiwesz w końcu? 15.10.10, 11:32
                              songo3000 napisał:
                              > Popraw mnie jeśli się mylę ale single cały czas są w mniejszości więc negowanie
                              > namacalnych korzyści babeczek wchodzących w związki jest... nierozsądne ;)

                              Tak samo jak facetów.
                              • songo3000 Re: Odpiwesz w końcu? 15.10.10, 12:08
                                Oczywiście, tyle że rozważamy korzyści babeczek...

                                a w ogóle to nie przeszkadzać, bo właśnie wyciągam fajna studentkę na kawę po zajściach :))) Potem będziemy rozważać jej korzyści, hehehe.
                                • mujer_bonita Re: Odpiwesz w końcu? 15.10.10, 12:15
                                  songo3000 napisał:
                                  > Oczywiście, tyle że rozważamy korzyści babeczek...

                                  Nie do końca - rozważamy słuszność tezy "Małżeństwo jest układem dobrze zaspokajającym potrzeby kobiety. Z kolei dla mężczyzny, ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna".

                                  Związek sam w sobie jest tak samo korzystny dla obu stron. W zasadzie nie niesie dla kobiety nic ponad to co niesie dla mężczyzny :)
                                  • santo_inc Re: Odpiwesz w końcu? 15.10.10, 18:44
                                    > Związek sam w sobie jest tak samo korzystny dla obu stron. W zasadzie nie niesi
                                    > e dla kobiety nic ponad to co niesie dla mężczyzny :)

                                    Związek tak. Małżeństwo - niekoniecznie.
                                    Związek, o ile zaspokaja potrzeby, jest fajny i korzystny. Małżeństwo nie różni się od innego rodzaju związku niczym, poza barierą wyjścia.
                                    Rozwiązanie związku jest banalne. Rozwiązanie małżeństwa kosztuje faceta połowę zarobionych pieniędzy. Jeśli babka zarabia, facet dostaje też połowę jej pieniędzy, ale to zazwyczaj jest znacznie mniej, niż to, co on zarobił. Więc bilans wychodzi in minus.

                                    Dla kobiety małżeństwo niesie korzystną stabilizację, która właśnie wynika z kosztów rozwiązania tego małżeństwa dla faceta.
                                    • zakletawmarmur Re: Odpiwesz w końcu? 15.10.10, 18:52

                                      > Związek tak. Małżeństwo - niekoniecznie.

                                      Mówisz o przypadku, gdy kobieta zarabia mniej...
                                      Tak, takie sytuacje się zdarzają:-) Jednak zauważ, że mężczyzna biorący ślub z mniej zarabiającą kobietą nie robi tego dla "seksu" czy "więzi". Z reguły wybiera sobie kobietę, która przynosi mu inne korzyści np. jest piękna i młoda, płodna, silna i zdrowa itp. To są rzeczy czasami dużo cenniejsze niż pieniądze:-)
                                    • kag73 Re: Odpiwesz w końcu? 15.10.10, 18:56
                                      Wychodzisz niestety z blednego zalozenia a mianowicie, ze to tylko jego pieniadze, bo on pracuje zawodowo. A tak nie jest. To WSPOLNE pieniadze. Jezeli sa razem, maja dziecko i tak sie ugadali, ze kazde z nich cos w te rodzine wklada, on pieniadze z pracy a ono opieke nad dzieckiem i domem. Bo ona tez pracuje, tylko, ze nikt nie za to nie placi. To ta subtelna ale jekze wazna roznica.
                                      Jezeli ktos ma takie podejscie i nastawienie do rodziny i wspolnego zycia to niech sie w zwiazek czy w malzenstwo w ogole nie pakuje.
                                      Nosi mnie jak czytam takie bzdury, typu "moje "pieniadze.
                                      • santo_inc Re: Odpiwesz w końcu? 15.10.10, 19:05
                                        > Wychodzisz niestety z blednego zalozenia a mianowicie, ze to tylko jego pieniad
                                        > ze, bo on pracuje zawodowo. A tak nie jest. To WSPOLNE pieniadze.

                                        Wspólne są tylko dlatego, że są małżeństwem. Gdyby nie byli małżeństwem, byłyby to JEGO pieniądze.

                                        Oczywista przewaga związku nieformalnego nad małżeństwem.

                                        > Jezeli sa raz
                                        > em, maja dziecko i tak sie ugadali, ze kazde z nich cos w te rodzine wklada, on
                                        > pieniadze z pracy a ono opieke nad dzieckiem i domem.

                                        Jeżeli są razem, nie mają dziecka i wezmą ślub, to on na tym traci połowę swoich pieniędzy. Czyż nie?

                                        > Nosi mnie jak czytam takie bzdury, typu "moje "pieniadze.

                                        No ja wiem, że mężczyzna nie ma prawa takich sformułowań używać. Wiem.
                                          • santo_inc Re: Intercyza i po problemie 16.10.10, 08:51
                                            > Wystarczy zawiązać intercyzę w chwili zawarcia małżeństwa co rozwiązuje tego ty
                                            > pu dywagacje.

                                            O ile w ogóle dojdzie do zawarcia małżeństwa po zasugerowaniu intercyzy.

                                            No ale to też problem rozwiązuje, tak jakby.
                                            • mujer_bonita Re: Intercyza i po problemie 16.10.10, 21:27
                                              santo_inc napisał:
                                              > O ile w ogóle dojdzie do zawarcia małżeństwa po zasugerowaniu intercyzy.
                                              > No ale to też problem rozwiązuje, tak jakby.

                                              Tak jakby bo może nieuchronnie prowadzić do partnerki, która... ceni się niżej ;)

                                              Z resztą - patrząc logicznie - jaki jest sens wiązania się z kobietą, która naiwnie bierze na siebie całe ryzyko i nie zabezpiecza się przed nim? Finansowo super ale jakie to geny dla potencjalnego dziecka?
                                              • santo_inc Re: Intercyza i po problemie 17.10.10, 18:09
                                                > Z resztą - patrząc logicznie - jaki jest sens wiązania się z kobietą, która nai
                                                > wnie bierze na siebie całe ryzyko i nie zabezpiecza się przed nim? Finansowo su
                                                > per ale jakie to geny dla potencjalnego dziecka?

                                                Chyba wyżej warte niż geny pasożyta.

                                                Choć z punktu widzenia dalszych pokoleń to zawsze lepiej, kiedy się dziecko umie odnaleźć i ustawić w życiu.
                                                • mujer_bonita Re: Intercyza i po problemie 17.10.10, 20:39
                                                  santo_inc napisał:
                                                  > Chyba wyżej warte niż geny pasożyta.
                                                  >
                                                  > Choć z punktu widzenia dalszych pokoleń to zawsze lepiej, kiedy się dziecko umi
                                                  > e odnaleźć i ustawić w życiu.

                                                  Pasożyta powiadasz? Zabezpieczenie swoich interesów przed sytuacją, gdzie pan idzie w długą i zapomina o żonie a często też dziecku (ograniczając się do płacenia - lub nie - alimentów), gdzie cały ciężar wychowania spada na matkę to pasożytnictwo?

                                                  Ktoś wcześniej pisał, że monogamia ma dla kobiety tę zaletę, że eliminuje ryzyko rozprzestrzenienia genów przez faceta i gwarantuje, że zasoby związku przejdą na dzieci - ICH dzieci. Jaki sens dla kobiety ma mieć związek i dziecko z kolesiem, który w każdej chwili może zabrać wszystkie swoje zasoby?

                                                  Moim zdaniem coraz więcej kobiet zaczyna zdawać sobie sprawę jak ryzykownym dla nich biznesem jest posiadanie dziecka ;)
                                                  • rumpa Re: Intercyza i po problemie 25.10.10, 17:13
                                                    100% racji
                                                    posiadanie dziecka jest w współczesnym świecie dla kobiety - luksusem i to bardzo kosztownym.
                                                    Moje dzieci mnie kosztują połowę mojego życia, od 2 w południe zasuwam jako kucharka, taksówkarz, korepetytor, wychowawca dla trudnej młodzieży.
                                                    Moje ambicje poszły sie jebać.
                                                    Muszę polegać na mężu, bo inaczej za moje ambicje nie bycia pasożytem zapłaciłyby moje dzieci - gorszym startem.
                                                    Facet w takiej sytuacji by stwierdził że go to przerasta, nie tak to sobie wyobrażał, że ma jedno życie, że zasługuje na cos tam

                                                    Na tym polega ta wyśmiewana dojrzałość - jest dzieciak, są obowiązki, do dupy, nudne, upierdliwe, wcale nie ciężkie, ale zabierające mi czas, mój czas, moje życie, moja karierę, moją niezależność.
                                                    Wszystko to co robię dla dzieci, swoim kurwa kosztem, jeden cham z drugim podsumuje że jestem pasożytem. Mój mąż " traci " tylko pieniądze, jego cv puchnie i niedługo będzie konkursowe, ja tracę życie, rozwój, karierę, wolność...
                                                    Jeszcze jakieś sześć lat ...
                                                    Gdybym mogła cofnąc czas...

                                                    Egzystuję jeszcze dlatego że mój mąz mnie wspiera, i przypadkiem wie, co to za życie jest. Bo sam tego nie znosi, bo go cholera trafia po godzinie takiej durnej orki, z czego on sam nie ma żadnych korzyści.
                                                    I dlatego drodzy panowie tak się nie palicie do tego lekkiego i pasozytniczego życia - bo dobrze wiecie że jest beznadziejne, nudne, nikt wam nie da szacunku, tylko co najwyżej obrazi, bo to taka robota, że jak jest wykonywana nawet wzorowo - to tak powinno po prostu być, nieprawdaż? Sukcesów nie widać i nic sie z tego nie ma, za to każdy błąd wyje jak syrena alarmowa.
                                                    A pranie to ja mogę robić 10 razy dziennie.
                                                    To nie to wykańcza, mimo że non stop słyszę ten debilny argument w dyskusjach.
                                        • zakletawmarmur Re: Odpiwesz w końcu? 15.10.10, 20:37
                                          Nie..

                                          Nie ma ślubu= nie ma związku, nie ma dziecka. Facet musi szukać innej kobiety, której związek bez ślubu się opłaca. Np. podobnie zarabiającej równolatki o podobnej atrakcyjności fizycznej:-)
                                    • mujer_bonita Ale to już było :D 15.10.10, 21:13
                                      santo_inc napisał:
                                      > Rozwiązanie związku jest banalne. Rozwiązanie małżeństwa kosztuje faceta połowę
                                      > zarobionych pieniędzy. Jeśli babka zarabia, facet dostaje też połowę jej pieni
                                      > ędzy, ale to zazwyczaj jest znacznie mniej, niż to, co on zarobił. Więc bilans
                                      > wychodzi in minus.
                                      > Dla kobiety małżeństwo niesie korzystną stabilizację, która właśnie wynika z ko
                                      > sztów rozwiązania tego małżeństwa dla faceta.


                                      Temat również wałkowany na forum wielokrotnie :) Dla kobiety wspólna kasa jest korzystniejsza z kilku powodów np.
                                      - to ona ponosi większość ryzyka związanego z rodzicielstwem (np. zwolnienie)
                                      - to ona zwykle zostaje z dzieckiem w domu i to ie tylko po porodzie (np. w przypadku choroby)
                                      - może w ten sposób zabezpieczyć dziecko gdyby panu nagle odbiło i poszedł sobie zapominając o progeniturze :)

                                      Tak więc drogi Santo - ja jestem jak najbardziej za rozdzielnością ale bynajmniej nie kasa dla faceta a koszty i ryzyko dla kobiety :)
                            • chrrr Pytanie do songo:) 15.10.10, 16:50
                              Bez żadnej złośliwości:) Nie chcę ślubu, domek w razie potrzeby spokojnie wybuduję sobie sama, dzieci nie chcę ( tak, wiem, że to akurat się często zmienia:D ). Słowem stereotypowo facet mi do niczego nie jest potrzebny. Poczucie bezpieczeństwa i stabilizację finansową też zapewniam sobie sama. Tak wolę, tak się lepiej czuję, nie chcę tego zwalać na drugiego człowieka. Zatem dalej stereotypowo patrząc, co jest w stanie dać mi facet?
                              Aha i co do bzykania się bez zobowiązań. Myślę, że gdyby albo zapewnić kobietom całkowitą dyskrecję, albo dać społeczne przyzwolenie na to, to spora część mogłaby polecieć na tych atrakcyjniejszych. Zwłaszcza, jakby miał opinię dobrego kochanka;)
                              • songo3000 Re: Pytanie do songo:) 15.10.10, 20:03
                                > ). Słowem stereotypowo facet mi do niczego nie jest potrzebny.
                                Stereotypowo facet jest Ci potrzebny do zawiązania i utrzymania satysfakcjonującej więzi emocjonalnej. Od dobrym kutasie nie wspomnę, bo jak sam zauważyłaś to można 'z doskoku'

                                > łaby polecieć na tych atrakcyjniejszych. Zwłaszcza, jakby miał opinię dobrego k
                                Aby polecieć na atrakcyjnego samemu trzeba być atrakcyjnym. Pretty woman to tylko w filmach... niestety :) Cała reszta pasztetów musi zadowolić się podobnymi pasztetami.

                                No chyba, że rozważania zaczynamy z pozycji młoda, piękna, bogata, wpływowa i inteligentna. Wtedy faktycznie cały świat stoi otworem :DDD
                                • chrrr Re: Pytanie do songo:) 15.10.10, 23:00
                                  Wiesz, to już prędzej bym tutaj wymieniała dobre bzykanko. Jak stały partner, to przynajmniej gumkę sobie podaruję, nie pozarażam się różnymi cudami. Co do satysfakcjonującej więzi - tu jest pewien problem. Nie jest możliwa bez wzajemności, a w każdym razie nie dla mnie. A jeżeli partner tego nie potrzebuje, to w ogóle nie ma na co liczyć. Zatem facet odpada. Zostaje mi tylko taki, dla którego jest to istotna potrzeba. Więc ja zaspokajam jego, a on mnie:) I się zeruje.

                                  Szukam tutaj takich rzeczy, które on oferowałby mnie, ale sam nie byłby zbytnio zainteresowany.

                                  Oooo, to wpływy i majątek jednak są silnym afrodyzjakiem?;)
                        • zakletawmarmur Re: Co mogą dać??? 15.10.10, 11:28
                          Urqu wmawiasz nam, że mężczyźni wiążą się z kobietami nie dla tego, żeby mieć potomstwo i wygodniej żyć ale dla seksu i miłego spędzania czasu.

                          Dlaczego nie chcą się wiązać z nimfomankami, kobietami nadwyraz imprezowymi, zbyt otwartymi seksualnie, bezrobotnymi, bezpłodnymi, samotnymi matkami, kobietami w wieku poreprodukcyjnym? Ba, nawet bałaganiary mają pod górkę:-)

                          Dlaczego seks i dobra zabawa to za mało, żeby faceta przy boku utrzymać? Dlaczego w momencie, gdy facet się wyszaleje szuka sobie ustatkowanej kobiety? Dlaczego zwrot "dla dobra dzieci" tak często można usłyszeć w męskich ust? Czytałeś na forum, żeby kiedyś kobieta tak spławiła jakiegoś kochanka?

                          Dlaczego? Bo faceci nie są kretynami:-) Wiedzą co im się opłaca.

                          Może chcesz wierzyć w męski altruizm a może chcesz kobietom wcisnąć kit, jaką to wielką przyjemność żonom robicie. Dlaczego? Może, żeby zwalniać mężczyzn z odpowiedzialności za swoje wybory...
                      • songo3000 I tu jest sedno sprawy 15.10.10, 11:19
                        a przynajmniej bym się go doszukiwał, gdybym był wrednym szowinistą ;)))
                        > Bo seks bez zobowiązań nie jest dla nas atrakcyjny tak jak dla Was?
                        Czyli konkretnie:
                        seks bez zobowiązań jest nieatrakcyjny -> seks za zobowiązania jest atrakcyjny.
                        I wracamy do wymiany seks za usługi/dobra.
                        Prostytucji związkowej.

                        NIE. Najwyraźniej jestem marzycielem ale absolutnie tak tego nie widzę.

                        Seks bez zobowiązań jak najbardziej jest dla babeczek atrakcyjny co masowo udowadniają w każdy weekend we wszystkich klubowych ubikacjach/parkach i plażach podczas szybkich numerków z nieznajomymi ALE atrakcyjnymi facetami.

                        A atrakcyjny związek to już faktycznie, ten z zobowiązaniami od strony facetów (i vice versa
                        ). I tutaj co by nie wydziwiać włącza się prosta, ludzka natura: Ponieważ obecnie babeczki MOGĄ chcieć coraz więcej to i chcą, biorą, konsumują. Z tym, że coraz zachłanniej i bez refleksji czym BTW świetnie udowadniają wszystkim giertychom, że są w 100% ludźmi, bo tylko ludzie tak potrafią, hehe.

                        Oczywiście jedno z drugim nie zawsze idzie w parze więc mamy takie oto forum, prawda?
                        • urquhart Re: I tu jest sedno sprawy 15.10.10, 11:29
                          songo3000 napisał:
                          > Seks bez zobowiązań jak najbardziej jest dla babeczek atrakcyjny co masowo udow
                          > adniają w każdy weekend we wszystkich klubowych ubikacjach/parkach i plażach po
                          > dczas szybkich numerków z nieznajomymi ALE atrakcyjnymi facetami.

                          Ot, Songo wredna strona opisywana w przez psychologów ewolucyjnych.
                          Mężczyźni z absolutnie najlepszymi genami mają seks bez zobowiązań.
                          Ci mniej atrakcyjni mają seks za opiekę i zasoby i zaangażowanie w potomstwo. Albo i nawet za to dalej nie mają :)

                          _____________________________________
                          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                        • mujer_bonita Re: I tu jest sedno sprawy 15.10.10, 11:31
                          songo3000 napisał:
                          > Seks bez zobowiązań jak najbardziej jest dla babeczek atrakcyjny co masowo udow
                          > adniają w każdy weekend we wszystkich klubowych ubikacjach/parkach i plażach po
                          > dczas szybkich numerków z nieznajomymi ALE atrakcyjnymi facetami.

                          Czyli drodzy panowie - przemyślcie sprawę i dobrze zastanówcie się, czy chcecie 'strategii prokreacyjnej', która wyklucza z bzykania większość z Was ;)

                          > I tutaj co by nie wydziwiać włącza się prosta, ludzka natura: Ponieważ obecn
                          > ie babeczki MOGĄ chcieć coraz więcej to i chcą, biorą, konsumują.

                          Bo niewolnictwo się skończyło. Kobiety właśnie MOGĄ chcieć. MOGĄ domagać się praw - ba! - mogą domagać się RÓWNYCH praw! I tu facetów boli - stracili pozycję pana i władcy. Równość określają tak jak Urqu - lawinowymi roszczeniami. Ja rozumiem rozczarowanie no ale cóż - to se na wrati! :D

                          A tak naprawdę cały czas mamy w związkach wymianę dóbr i usług tylko kobieca cena poszła sporo w górę. Mąż dawniej był dla kobiety swoistą koniecznością, bez niego była społecznie 'wybrakowana'. Dlatego czy pił czy bił status 'żony' był sam w sobie cenny. Teraz nie jest. Kobieta może spokojnie żyć sama, sama się utrzymać nawet dziecko sama mieć. Owszem - ciężej w ten sposób ale nie jest to już społecznie nieakceptowalne. Mąż z samego faktu istnienia stracił na wartości :)
                          • urquhart Rzekoma pozycja "pana i władcy" patriarchatu 15.10.10, 12:10
                            mujer_bonita napisała:
                            > Bo niewolnictwo się skończyło. Kobiety właśnie MOGĄ chcieć. MOGĄ domagać się pr
                            > aw - ba! - mogą domagać się RÓWNYCH praw! I tu facetów boli - stracili pozycję
                            > pana i władcy. Równość określają tak jak Urqu - lawinowymi roszczeniami. Ja roz
                            > umiem rozczarowanie no ale cóż - to se na wrati! :D

                            Pozycja tak zwanego "pana i władcy" była wypracowana przez mężczyznę który był gwarantem bezpieczeństwa życia i zasobów rodziny. Tak dalej jest w większości populacji świata, słabsza fizycznie i atrakcyjnie kobieta bez opieki silniejszego i wytrenowanego w walce mężczyzny jest łatwym łupem i trofeum.
                            W przyrodzie to dość typowy układ, bezpieczeństwo ma swoja konkretną cenę.. Połowa termitów to żołnierze z wielkimi kleszczami połowa robotnice. Żołnierze żyją na z zasobów zgromadzonych przez robotnice, ale pierwsi giną i są spisani na straty kiedy jest zagrożenie, walczą pozwalając robotnicom uciec i zabarykadować się w gnieździe.
                            Dziś dzięki technologii mamy cywilizacyjny wyjątkowy okres spokoju w dziejach ludzkości, podobny do tego w dziejach Rzymu który zdystansował barbarzyńców legionami z ich organizacją i technologią byli długi okres niepokonani. Ale socjolodzy ostrzegają że to złudne wrażenie, barbarzyńcy odrabiają dystans.

                            > A tak naprawdę cały czas mamy w związkach wymianę dóbr i usług tylko kobieca ce
                            > na poszła sporo w górę. Mąż dawniej był dla kobiety swoistą koniecznością, bez
                            > niego była społecznie 'wybrakowana'. Dlatego czy pił czy bił status 'żony' był
                            > sam w sobie cenny. Teraz nie jest. Kobieta może spokojnie żyć sama, sama się ut
                            > rzymać nawet dziecko sama mieć. Owszem - ciężej w ten sposób ale nie jest to ju
                            > ż społecznie nieakceptowalne. Mąż z samego faktu istnienia stracił na wartości

                            Dzięki nacjonalizacji. Typowe obowiązki mezczyzny bazpieczeństwa, opieki, zasobów. Przejmuje państwo. Z tego co wcześniej zabierze innym mezczyznom, bo to oni ciegle pracują częściej, dłużej i cięzej. Sami sobie zgotowaliśmy ten los że nie jestęmy potrzebi

                            _____________________________________
                            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                            • mujer_bonita I znów wracamy do wartości usług mężczyzny 15.10.10, 12:21
                              urquhart napisał:
                              > Pozycja tak zwanego "pana i władcy" była wypracowana przez mężczyznę który był
                              > gwarantem bezpieczeństwa życia i zasobów rodziny. Tak dalej jest w większości p
                              > opulacji świata, słabsza fizycznie i atrakcyjnie kobieta bez opieki silniejszeg
                              > o i wytrenowanego w walce mężczyzny jest łatwym łupem i trofeum.
                              (...)
                              > Dzięki nacjonalizacji. Typowe obowiązki mezczyzny bazpieczeństwa, opieki, zasob
                              > ów. Przejmuje państwo. Z tego co wcześniej zabierze innym mezczyznom, bo to oni
                              > ciegle pracują częściej, dłużej i cięzej. Sami sobie zgotowaliśmy ten los że n
                              > ie jestęmy potrzebi

                              Jak sam zauważyłeś - w cywilizacji 'zachodniej' dawno straciliście tę rolę. Już nie jesteście 'obrońcami' a my nie jesteśmy 'łupem' czy 'trofeum'. A na wojsko również płacimy podatki (z własnoręcznie zarobionych pieniędzy).

                              Czyli tak jak pisałam - wasza wartość spadła. Nie jesteście już atrakcyjnym towarem z samego faktu istnienia :) Wiem - ciężko jest spaść z piedestału ale cóż... takie życie :)
                              • urquhart Re: I znów wracamy do wartości usług mężczyzny 15.10.10, 13:16
                                mujer_bonita napisała:
                                > Czyli tak jak pisałam - wasza wartość spadła. Nie jesteście już atrakcyjnym tow
                                > arem z samego faktu istnienia :) Wiem - ciężko jest spaść z piedestału ale cóż.
                                > .. takie życie :)

                                Taka sytuacja nierównowagi na świecie nie będzie trwała wiecznie. Barbarzyńcy nadgonią dystans. Wtedy wartość mężczyzn znów wzrośnie. A jeżeli cywilizacja utrwali geny mamisynków i tatusio-domatorów to będzie jej koniec. To cykl. Smutny. Ale to pieprzenie o patriarchalnym niewolnictwie w tym kontekście przyrody jest naiwne, niedouczone i pełne hipokryzji brednie.

                                > Czyli tak jak pisałam - wasza wartość spadła. Nie jesteście już atrakcyjnym tow
                                > arem z samego faktu istnienia :)

                                Tak oferujemy coś na co niunie lecą: ślub (gwarancja zaangażowania), dzidzię (samorealizacja macierzyńska), domek (bezpieczeństwo). I oczekujemy coś w zamian... Wydusisz z siebie może czego?
                                _____________________________________
                                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                • mujer_bonita Re: I znów wracamy do wartości usług mężczyzny 15.10.10, 13:25
                                  urquhart napisał:
                                  > Taka sytuacja nierównowagi na świecie nie będzie trwała wiecznie. Barbarzyńcy n
                                  > adgonią dystans. Wtedy wartość mężczyzn znów wzrośnie. A jeżeli cywilizacja utr
                                  > wali geny mamisynków i tatusio-domatorów to będzie jej koniec. To cykl. Smutny.
                                  > Ale to pieprzenie o patriarchalnym niewolnictwie w tym kontekście przyrody jes
                                  > t naiwne, niedouczone i pełne hipokryzji brednie.

                                  Żadne brednie. Kiedyś liczyła się siła - dziś umysł. Taka kolej rzeczy. Siła czyniła z kobiet niewolnice (w kontekście przyrody samice również) bo była jedną z tych rzeczy, których nie mogły mieć same.

                                  > Tak oferujemy coś na co niunie lecą: ślub (gwarancja zaangażowania), dzidzię (s
                                  > amorealizacja macierzyńska), domek (bezpieczeństwo). I oczekujemy coś w zamian.
                                  > .. Wydusisz z siebie może czego?

                                  Oczekiwań to macie od groma :)

                                  Znów wracasz do koncepcji 'ślub, dom, dziecko' dla kobiety. TOTALNIE NIEPOROZUMIENIE!!

                                  Sam ciągle podkreślasz 'strategię prokreacyjną'. I to właśnie realizuje małżeństwo (lub trwały związek). Chcecie się rozmnażać i zapewnić przetrwanianie dzieciom. I tyle dostajecie. Na więcej trzeba zapracować - siła już nie w cenie :)

                                  Także możecie sobie oczekiwać i gwiazdki z nieba. Nie dostaniecie więcej niż dajecie.
                                  • urquhart symbioza nie niewolnictwo 15.10.10, 13:50
                                    mujer_bonita napisała:
                                    > Żadne brednie. Kiedyś liczyła się siła - dziś umysł. Taka kolej rzeczy. Siła cz
                                    > yniła z kobiet niewolnice (w kontekście przyrody samice również) bo była jedną
                                    > z tych rzeczy, których nie mogły mieć same.

                                    Obudź się. To że jedne istnienia potrzebują drugich specjalnie przystosowanych bo czegoś tam same nie mają i dają coś w zamian nazywa się w przyrodzie symbiozą nie niewolnictwem.
                                    _____________________________________
                                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                    • mujer_bonita Re: symbioza nie niewolnictwo 15.10.10, 13:55
                                      urquhart napisał:
                                      > Obudź się. To że jedne istnienia potrzebują drugich specjalnie przystosowanych
                                      > bo czegoś tam same nie mają i dają coś w zamian nazywa się w przyrodzie symbioz
                                      > ą nie niewolnictwem.

                                      Jeżeli nie ma się wyboru to jest to niewolnictwo. Możesz to nazwać uzależnieniem ale z symbiozą ma to mało wspólnego.
                                  • kag73 Re: I znów wracamy do wartości usług mężczyzny 15.10.10, 13:33
                                    I do czego on w ogole zmierza, nastepny stereotyp. Przeciez widac nawet na forum ilu jest facetow, ktorzy z niunia nie sypiaja.Sporo kobiet ma w dzisiejeszych czasch przyjemnosc z seksu i sie nie poswieca "dajac" mezowi dla swietego spokoju. Lepiej jeszcze, niektorzy nie chca "brac".
                                    • urquhart Re: I znów wracamy do wartości usług mężczyzny 15.10.10, 13:46
                                      kag73 napisała:

                                      > I do czego on w ogole zmierza, nastepny stereotyp. Przeciez widac nawet na foru
                                      > m ilu jest facetow, ktorzy z niunia nie sypiaja.

                                      Nie stereotyp ale typowo statystycznie trend.
                                      To forum nie jest absolutnie statystycznie reprezentatywne. Choćby poziomem inteligencji :)

                                      _____________________________________
                                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                • aandzia43 czego oczekuje jeden mężczyzna 15.10.10, 15:28
                                  >
                                  > Tak oferujemy coś na co niunie lecą: ślub (gwarancja zaangażowania), dzidzię (s
                                  > amorealizacja macierzyńska), domek (bezpieczeństwo). I oczekujemy coś w zamian.
                                  > .. Wydusisz z siebie może czego?

                                  To może ja wyduszę. Zadzwoniłam do męża i wyciągnęłam z niego informacje;-) Oto co wyłuszczył w punktach (kolejność zachowana):

                                  - Ciepło - bliskość uczuciowa i cielesna, fajny seks.
                                  - Zrozumienie - gotowość i umiejętność wczucia się w sytuację i uczucia partnera.
                                  - Wierność fizyczna
                                  - Towarzystwo na starość
                                  - Potomstwo - wydanie na świat potomstwa i wywiązanie się z obowiązków matki (chyba mu chodziło o wychowanie i wypielęgnowanie jego genów)
                                  - Uzupełnianie się i pomoc w życiu codziennym.
                                  I coś tam jeszcze, ale tyle chyba wystarczy.

                                  I wszystko to z grubsza otrzymuje, jeśli sam, rzecz jasna, oferuje mi to samo.
                                  Na tym przykładzie widzisz, że nie o dupę i uwielbienie wszystkim facetom chodzi. Pierwsze słowo, jakie powiedział, brzmiało : "ciepło". A nie jest to mężczyzna bezlibidowy, bezjajeczny i spełniający się w pucowaniu chaty i obsłudze domowników (prawdę mówiąc jest w tym beznadziejny;-). Jeśli chodzi zaś o potomstwo, to nie używaj argumentu, że rzeczony obiekt mówi o dzieciach, bo jest po czterdziestce, czyli w wieku, kiedy mężczyźni dopiero zaczynają myśleć o pozostawieniu dziedzica. Ceni sobie to, że ma dorosłe dziecko i zaczyna snuć luźne myśli o wnukach.
                                  • urquhart Re: czego oczekuje jeden mężczyzna 15.10.10, 16:26
                                    aandzia43 napisała:
                                    > Na tym przykładzie widzisz, że nie o dupę i uwielbienie wszystkim facetom chodz
                                    > i. Pierwsze słowo, jakie powiedział, brzmiało : "ciepło". A nie jest to mężczyz
                                    > na bezlibidowy, bezjajeczny i spełniający się w pucowaniu chaty i obsłudze domo
                                    > wników

                                    Widzisz jaką świetna okazja do refleksji ? :)

                                    Ależ oczywiście się zgadzam że nie o dupę tylko chodzi.
                                    Ciepło - to faktycznie ważny bezcenny dar, do braku którego najtrudniej i najboleśniej sie przyznać.
                                    Mam przyjaciela który ma fajną żonę, z tych co chętnie i ostro dają w palnik w seksie. On też i nieźle się uzupełniają. Jak wypiliśmy ostro ostatnio i zobaczył jak żona gładzi dziecko się rozkleił kompletnie że od czasu kiedy maja dzieci tego mu najbardziej brakuje. Ciepła żony która potrafi być ciepła już tylko dla dzieci...

                                    _____________________________________
                                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                    • zakletawmarmur Re: czego oczekuje jeden mężczyzna 15.10.10, 17:12
                                      > Mam przyjaciela który ma fajną żonę, z tych co chętnie i ostro dają w palnik w
                                      > seksie. On też i nieźle się uzupełniają. Jak wypiliśmy ostro ostatnio i zobaczy
                                      > ł jak żona gładzi dziecko się rozkleił kompletnie że od czasu kiedy maja dzieci
                                      > tego mu najbardziej brakuje. Ciepła żony która potrafi być ciepła już tylko dl
                                      > a dzieci...

                                      Ma wszystko i zaczyna wymyślać problemy? Podbudowa do zdrady?
                                      :-)

                                      Gdyby go głaskała to by narzekał, że go kastruje, traktując jak dziecko...
                          • songo3000 Re: I tu jest sedno sprawy 15.10.10, 12:15
                            > aw - ba! - mogą domagać się RÓWNYCH praw!
                            Nooo, zdaje się że to jednak idzie ciupkę dalej (co zresztą, jak pisałem całkiem logiczne jest) i 'domaganie się' idzie ciupkę dalej w kierunku większych praw:
                            Schemat w wypowiedziach forumowych babeczek jest JASNY
                            "Obowiązki domowe, dzieciowe i prace zawodową to dzielimy po równo. Ja jestem wolną, nieograniczoną, naturalną kobietą bo mogę i mie nie w głowie te śmieszne seksizmy typu uwodzenie ALE jak ma być seks to DODATKOWO ty masz być cały czas atrakcyjny, męski i przebojowy a jak trzeba misiowaty, itd...." :D
                            • mujer_bonita Re: I tu jest sedno sprawy 15.10.10, 12:23
                              songo3000 napisał:
                              > seksizmy typu uwodzenie ALE jak ma być seks to DODATKOWO ty masz być cały czas
                              > atrakcyjny, męski i przebojowy a jak trzeba misiowaty, itd...." :D

                              No wybacz a panowie oczekiwań w stosunku do babek nie mają? Szczupła, jędrna, zadbana, w sexy bieliźnie, zabaweczki, umiejętności prostytutki etc.? Dłuuuugla lista :)
                            • zakletawmarmur Re: I tu jest sedno sprawy 15.10.10, 12:32
                              > Schemat w wypowiedziach forumowych babeczek jest JASNY
                              > "Obowiązki domowe, dzieciowe i prace zawodową to dzielimy po równo. Ja jestem w
                              > olną, nieograniczoną, naturalną kobietą bo mogę i mie nie w głowie te śmieszne
                              > seksizmy typu uwodzenie ALE jak ma być seks to DODATKOWO ty masz być cały czas
                              > atrakcyjny, męski i przebojowy a jak trzeba misiowaty, itd...." :D

                              A kobieta to może sobie na niedbanie o siebie pozwolić?

                              Też oczekujecie od nas, że będziemy mieć 20 lat, figury jak aktorki porno, wyćwiczone cipki a nawet podcięte motylki:-) Oprócz tego mamy być dziewicami o umiejętnoscia łóżkowych gwiazdy porno. No i jeszcze umiejętności kuszenia...
                        • zakletawmarmur Re: I tu jest sedno sprawy 15.10.10, 11:32
                          > Czyli konkretnie:
                          > seks bez zobowiązań jest nieatrakcyjny -> seks za zobowiązania jest atrakcy
                          > jny.
                          > I wracamy do wymiany seks za usługi/dobra.
                          > Prostytucji związkowej

                          A może w drugą stronę?
                          Seks bez zobowiązań jest dla kobiety opłacalny. Tylko nie z każdym samcem. 95% by odpadła. Co więc muszą robić samce? Starać się samice usidlić, żeby dawała jemu dupy, żeby to z nim miała potomstwo:-)
                          • ditchdoc Re: I tu jest sedno sprawy 15.10.10, 13:13
                            zakletawmarmur napisała:

                            > A może w drugą stronę?
                            > Seks bez zobowiązań jest dla kobiety opłacalny. Tylko nie z każdym samcem. 95%
                            > by odpadła. Co więc muszą robić samce? Starać się samice usidlić, żeby dawała j
                            > emu dupy, żeby to z nim miała potomstwo:-)
                            >

                            troche wymyslasz

                            dlaczego wiec znaczna wiekszosc kobiet w okolicach 30 nagle zaczna bardzo szybko poszukiwac meza? ;)
                              • ditchdoc Re: I tu jest sedno sprawy 15.10.10, 13:27
                                zakletawmarmur napisała:

                                > A mężczyźni pieć lat później nie zaczynają poszukiwać żon?
                                > :-)

                                a nie wiem, troche mi brakuje ;)

                                sek ze kobiety szukaja wczesniej i to bardzo intensywnie, takze nie przesadzaj z tym "to mezczyznom wygodniej"

                                ja nie widze wystarczajacych plusow zeby w to brnac a kilka kobiet wprost mi dalo do zrozumienia ze chcialyby. Jak mowilem ze jest ok tak jak jest to szybko byl koniec bo "nie chcemy tych samych rzeczy" czy moje ulubione, ktore slyszalem tez tutaj na forum, "widac jeszcze nie dorosles" :)
            • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 15.10.10, 11:02
              > Zgoda, o tym zresztą właśnie pisze Milska i nie tylko ona. Potrzeby kobiet wobe
              > c mężczyzn znacznie wzrosły i się ciągle eskalują. Ale wróćmy co mogą dać w zam
              > ian?

              Jak to co... Sciągają z Waszych barków ciężar utrzymania rodziny!
              • mujer_bonita Re: Co w zamian. 15.10.10, 11:07
                zakletawmarmur napisała:
                > Jak to co... Sciągają z Waszych barków ciężar utrzymania rodziny!

                To po pierwsze - choć jakby się przypatrzyć to 'mężczyzna jako jedyny żywiciel rodziny' to też mit ;) Kobiety w zasadzie zawsze pracowały i to poza domem - w polu, w fabrykach, na dworach w kuchni itp. A do tego z uwagi na układ religijno-moralno-społeczny odwalały 100% prac w domu, przy dzieciach i opiekowały się rodzicami.

                Tak więc drodzy panowie - niewolnictwo się skończyło ;)
                • kag73 Re: Co w zamian. 15.10.10, 12:16
                  songo3000 napisał:

                  > No tak, tyle że w obecnym schemacie rodzinę utrzymują 'po równo'. Gdzie tu moty
                  > wator dla faceta?

                  No moj maz uwaza(nie on jedyny ma takie zdanie), ze mezczyzni kochaja mocniej/bardziej. Ich motywacja jest milosc, bo inaczej dlaczego mieliby zostawac z kobieta po spelnieniu swojej funkcji? Dziecko splodzili a zatem ... geny rozsiali, mogliby isc dalej. Dla niego sprawa jest jasna : MILOSC jest tutaj motywacja.
                  A tak poza tym, pierdoli ta Milska trzy po trzy.
                  Niewolnictwo rzeczywiscie minelo, rowniez mezczyzni sa wolni, niech sie nie pakuja w malzenstawo, kto im kaze, przeciez nikt ich nie zmusza. Tymczasem badania pokazuja, ze kobiety o duzo lepiej radza sobie same niz mezczyzni.
                  • mujer_bonita Drobna korekta 15.10.10, 12:25
                    kag73 napisała:
                    > eta po spelnieniu swojej funkcji? Dziecko splodzili a zatem ... geny rozsiali,
                    > mogliby isc dalej.

                    W strategii prokreacyjnej nie chodzi o 'rozsianie genów' tylko o przeżycie potomstwa. W warunkach ludzkich zapłodnię i spadam raczej się nie sprawdza co opisałam powyżej ;)
                  • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 15.10.10, 12:25
                    rowniez mezczyzni sa wolni, niech sie nie pak
                    > uja w malzenstawo, kto im kaze, przeciez nikt ich nie zmusza.

                    No właśnie to jest najciekawsze!

                    Nie wyobrażam sobie, że mogłabym prosić się faceta o małżeństwo. Tym bardziej o plemnika, przecież to w interesie faceta jest! Tak jak spora część z moich koleżanek. Koledzy też wcale nie zostali do małżeństwa i dzieci zmuszeni. Większość zrobiła to bo chciała, sami oświadczyli się swoim dziewczynom. Niektórzy przy okazji starali się jak nie wiem, żeby wyszło wyjątkowo:-)

                    Skąd się biorą Ci wszyscy frajerzy, którzy dali się wrobić w coś tak nieopłacalnego jak małżeństwo? Skąd Ci mężczyźni, którzy chcą mieć dzieci? A przecież statystyki mówią, że to panowie bardziej chcą mieć potomstwo niż kobiety:-)
                    • mujer_bonita Najciekawsze pozostaje tajemnicą ;) 15.10.10, 12:50
                      zakletawmarmur napisała:
                      > Skąd się biorą Ci wszyscy frajerzy, którzy dali się wrobić w coś tak nieopłacal
                      > nego jak małżeństwo? Skąd Ci mężczyźni, którzy chcą mieć dzieci? A przecież sta
                      > tystyki mówią, że to panowie bardziej chcą mieć potomstwo niż kobiety:-)

                      I tak jak zwykle dyskusja dochodzi do tego punktu i panowie milkną. Po czym za jakiś czas znów podnoszą temat o tym jak to małżeństwo się nie opłaca, jak to tylko służy kobiecie itp. I tak w kółko Macieju ;)
                      • ditchdoc Re: Najciekawsze pozostaje tajemnicą ;) 15.10.10, 13:06
                        mujer_bonita napisała:

                        > I tak jak zwykle dyskusja dochodzi do tego punktu i panowie milkną. Po czym za
                        > jakiś czas znów podnoszą temat o tym jak to małżeństwo się nie opłaca, jak to t
                        > ylko służy kobiecie itp. I tak w kółko Macieju ;)
                        >

                        bo wszystkie przytaczacie badania ktorych nikt nie widzial i ktorych nie umiecie wskazac, tylko prosze, nie badania zrobione przez "Twoj styl" czy cos podobnego..

                        A czy kobiecie bardziej sluzy malzenstwo..., nie wiem, jakos zawsze jak mowilem ze nie chce sie zenic to sie obrazaly i raczej od tego momentu wszystko kroczylo ku rozpadowi... ;)
                        • mujer_bonita Re: Najciekawsze pozostaje tajemnicą ;) 15.10.10, 13:11
                          ditchdoc napisał:
                          > bo wszystkie przytaczacie badania ktorych nikt nie widzial i ktorych nie umieci
                          > e wskazac, tylko prosze, nie badania zrobione przez "Twoj styl" czy cos podobne
                          > go..

                          Zaklęta linkowała w którejś z poprzednich dyskusji. Bynajmniej nie 'Twój Styl' ;)
                    • urquhart Re: Co w zamian. 15.10.10, 14:36
                      zakletawmarmur napisała:

                      To manipulacja tematem przeczytaj sobie jednak dokładnie:
                      parenting.pl/portal/teksty/mezczyzni-bardziej-chca-dzieci-niz-kobiety
                      Po za tym dla mężczyzn przy innych badaniach które czytałem to drugoplanowy lup dalszy cel jak auto czy plazma, dla kobiet absolutnie priorytetowy który jednak determinuje życie (zarówno w wyborze na tak i na nie).

                      _____________________________________
                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                      • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 15.10.10, 14:45
                        > Po za tym dla mężczyzn przy innych badaniach które czytałem to drugoplanowy lup
                        > dalszy cel jak auto czy plazma,

                        Tak, w wieku 25 lat:-)
                        Priorytetowym staje sie po 40. Jeśli oczywiście wcześniej się jednak nie zdecydują:-)
                    • morrison9 Re: Co w zamian. 15.10.10, 16:52
                      zakletawmarmur napisała:

                      > A przecież sta
                      > tystyki mówią, że to panowie bardziej chcą mieć potomstwo niż kobiety:-)
                      A co to za statystyki?
                      Masz jakieś dane ? Źródła?
                      I na czym oparte te statystyki?
                      Na deklaracjach?
                      Pytam bez złośliwości.
                      Bo choć znam przypadki par, w których partner chce potomstwa bardziej niż partnerka to przeciwnych przypadków znam nieporównywalnie więcej.

                      • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 15.10.10, 17:08
                        CBOS?

                        parenting.pl/portal/teksty/mezczyzni-bardziej-chca-dzieci-niz-kobiety
                        W jakim wieku? 25 lat?
                        Bo wśród moich znajomych ok 30 więcej panów deklaruje chęć posiadania potomka:-)
                        • morrison9 Re: Co w zamian. 17.10.10, 17:40
                          Hmm..
                          Na liczby nic nie poradzisz :-)
                          Nie kwestionuję wyników tej ankiety o ile była rzeczowo przeprowadzona.
                          Ale jeśli sprowadzała się do pytania "Czy chcesz mieć dzieci: TAK/NIE" to jej wyniki są dużym uproszczeniem.
                          Można "Chcieć mieć dzieci" jak zapewne zadeklaruje większość mężczyzn a można też fiksować z powodu nie posiadania dziecka i chcieć je mieć jak najszybciej - co wg mnie zdarza się częściej u kobiet (jeśli owych dzieci nie mają)
                          Poza tym wg mnie facet, który zadeklaruje brak chęci posiadania dzieci jest w przytłaczającej większości przypadków spalony jako potencjalny partner więc mężczyźni szybko wyrabiają sobie odruch udzielania prawidłowej odpowiedzi na tego typu pytania :-)
                          • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 19.10.10, 23:02
                            Taaak bo kobiety desperacko chcą mieć dzieci a mężczyźni tylko troszkę.

                            Gdzie Wy widzicie te desperatki i na czym ta desperacja się niby objawia?

                            Tak, kobiety mają instynkt macierzyński. Mogą go świetnie zaspakajać opiekując się psem, kotem, dziećmi rodzeństwa, przyjaciół czy udzielając się charytatywnie w domu dziecka.
                            Mężczyźni mają instynkt "spłodzić potomka"! Niektórzy nawet jak najwięcej:-) I tego instynktu nie da się zastąpić niczym!

                            --
                            Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
              • santo_inc Re: Co w zamian. 15.10.10, 19:07
                > Jak to co... Sciągają z Waszych barków ciężar utrzymania rodziny!

                Kobiety ściągają z naszych barków ciężar utrzymania rodziny tylko wtedy, jeśli mają na to ochotę. Nie jest to, jeszcze (oby to się zmieniło!), norma w społeczeństwie, że po ślubie kobieta ma pracować i utrzymywać rodzinę. Wciąż kobieta ma prawo zdecydować, czy będzie chciała siedzieć z dziećmi do kiedy będzie się jej podobać. Więc małżeństwo z automatu wcale nie daje nam gwarancji, że pół kosztów utrzymania rodziny będzie pokrywane przez kobietę.
                  • santo_inc Re: Co w zamian. 15.10.10, 19:51
                    > Nie wiem skąd tyś się urwał;-)

                    Nie wiem, jak Ty, ale ja żyję w rzeczywistości, w której dążenie kobiet do samorealizacji jest akceptowane przez społeczeństwo, ale tak samo, jak i realizacja siebie przez wychowywanie dzieci bez pracowania zawodowego, czyli bycie na utrzymaniu męża. Nie ma żadnego społecznego ciśnienia na to, by kobieta pracowała, a ciśnienie takie na mężczyzn jest wywierane.
                        • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 16.10.10, 09:34

                          Piszę, nie dla tego, żeby podkreśli zacofanie... Chodzi mi o to, że na wsiach jest dużo roboty. Jeśli nawet kobieta nie pracuje to musi dać kurom, świnkom jeść, wydoić krowę, plewić chwasty, ziemnioka ukopać, posadzić warzywa... O każdej porze roku jest "masota" roboty. Jeśli nawet baba nie pracuje to chodzi zarobiona:-)
                          • morrison9 Re: Co w zamian. 17.10.10, 17:47
                            No właśnie rzecz w tym, ze szeroko rozumiana emancypacja kobiet idzie w kierunku tego by MOGŁY wybierać pomiędzy domem a karierą a nie by MUSIAŁY wybierać karierę.
                            Przy czym kariera niekoniecznie musi oznaczać garnitur, laptopa i służbowy samochód. W niektórych sferach "kariera" to praca za granicą na budowie.
                            Kobieta MOŻE robić karierę ale nie musi. Facet MUSI. W przeciwnym razie jest NIKIM.
                            • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 17.10.10, 18:03
                              > Kobieta MOŻE robić karierę ale nie musi. Facet MUSI. W przeciwnym razie jest NI
                              > KIM.

                              To Twoja opinia:-)
                              Może to różnica pokoleń, płci...

                              IMO oczekiwania od kobiet jeśli chodzi o "karierę" są w obecnych czasach podobne.
                              • morrison9 Re: Co w zamian. 17.10.10, 19:19
                                > To Twoja opinia:-)
                                > Może to różnica pokoleń, płci...
                                Tzn różnica których pokoleń??
                                Bo nie wiem , do którego się zaliczasz :-)

                                > IMO oczekiwania od kobiet jeśli chodzi o "karierę" są w obecnych czasach podobne
                                To nie są oczekiwania tylko pewne lansowane modele, które wcale nie muszą się tak często sprawdzać w praktyce.
                                Wartość kobiety na "rynku" relacji międzypłciowych wynika w dużym stopniu z samego faktu, ze jest kobietą.
                                Z samego faktu, ze mężczyzna jest mężczyzną nie wynika dla niego absolutnie nic.
                                To niesie za sobą liczne konsekwencje. Także w kwestii konieczności "robienia kariery"
                                • kag73 Re: Co w zamian. 17.10.10, 19:26
                                  Chyba zapomniales dopiowiedziec, ze zalezy JAKA jest kobieta. Mloda, ladna, szczupla, zgrabna...dopowiedz sobie co tam jeszcze, inaczej niewielkie ma szanse u mezczyzn, tylko dlatego, ze jest kobieta.
                                  No, jak bedziemy tak daleko, ze faceci beda mogli zachodzic w ciaze i rodzic dzieci, to i faceci beda miec wybor. To wlasnie specyfika ze wzgledu na plec. Sa plusy i minusy bycia kobieta, tak samo jak sa plusy i minusy bycia mezczyzna. Coz, zycie!
                                • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 17.10.10, 20:03
                                  > Wartość kobiety na "rynku" relacji międzypłciowych wynika w dużym stopniu z sam
                                  > ego faktu, ze jest kobietą.

                                  Kobieta ma jedną przewagę nad mężczyzną- zawsze znajdzie sobie kogoś do seksu:-) I tu się zgadzam, kariera nie ma znaczenia i tak zawsze chętny na seks się znajdzie:-)

                                  Jeśli jednak chodzi o małżeństwo to oczekiwania są zbliżone. Mężczyźni bardziej patrzą na atrakcyjność fizyczną jednak z byle kim też ślubu brać nie chcą. W pełni ich zresztą rozumiem:-)

                                  Bardziej w temat nie chce mi się zagłębiać. Już to robiłam tu na forum nie raz:-) Można poszukać jeśli ktoś chce. I tak jestem pewna, że nic nowego nie da się do tematu wnieś...
                            • mujer_bonita Re: Co w zamian. 17.10.10, 20:43
                              morrison9 napisał:
                              > Kobieta MOŻE robić karierę ale nie musi. Facet MUSI. W przeciwnym razie jest NI
                              > KIM.

                              Mylisz się. Obecnie kobieta i MUSI robić karierę i MUSI mieć rodzinę (jeżeli rozważamy presje społeczne). Jeżeli nie to albo jest:
                              - egoistyczną suką co poświęca rodzinę dla kariery
                              - pozbawioną ambicji kurą domową.

                              Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała kiedyś, że nikogo z jej kolegów-finansistów nikt nigdy w wywiadzie nie zapytał o to jak godzi pracę z życiem rodzinnym. Ją tak - jak myślisz - dlaczego?
                              • fundrive Re: Co w zamian. 18.10.10, 20:40
                                > Mylisz się. Obecnie kobieta i MUSI robić karierę i MUSI mieć rodzinę (jeżeli ro
                                > zważamy presje społeczne). Jeżeli nie to albo jest:
                                > - egoistyczną suką co poświęca rodzinę dla kariery
                                > - pozbawioną ambicji kurą domową.
                                Daj spokój.
                                Zawsze znajdzie się ktoś, komu nie spodoba się taka czy inna postawa danej kobiety co nie zmienia faktu, że kobieta dokonując zarówno jednego jak i drugiego wyboru może bez problemu znaleźć srodowisko, które jej wybór zaakceptuje czy wręcz pochwali.
                                Znam niejedną taką kobietę - albo nie pracuje albo idzie do pracy tylko po to, zeby nie siedzieć w domu.
                                I nie mają z tego powodu obniżonego poczucia swojej wartości.
                                Jakoś nie mogę sobie analogicznej sytuacji wyobrazić w przypadku faceta. Mam na myśli realną sytuację a nie sielskie obrazki z kolorowych pisemek.

                                > Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała kiedyś, że nikogo z jej kolegów-finansistów
                                > nikt nigdy w wywiadzie nie zapytał o to jak godzi pracę z życiem rodzinnym. Ją
                                > tak - jak myślisz - dlaczego?
                                I to ma być argument na potwierdzenie Twojej tezy?
                                Równie dobrze może być potwierdzeniem mojej: większość kobiet mając wybór wybiera dom i dzieci i dlatego te, które wybrały inaczej są zamęczane takimi pytaniami.
                                Kazik Staszewski nie cierpi pytań : "Jak powstają Twoje teksty?" a Maciej Stuhr pytań : "Jak to jest być synem sławnego aktora"
                                I nic z tego nie wynika (poza ograniczoną inwencją pytających)
                                • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 18.10.10, 22:11
                                  > Jakoś nie mogę sobie analogicznej sytuacji wyobrazić w przypadku faceta. Mam na
                                  > myśli realną sytuację a nie sielskie obrazki z kolorowych pisemek.

                                  No co Ty... facet na tacierzyńskim to takie nowoczesne:-)
                                  Mój sąsiad przez trzy lata zajmował się synem i nikomu nie podpadł. Jestem przekonana, ze sporo panów mu nawet zazdrościło...
                                • mujer_bonita Re: Co w zamian. 18.10.10, 22:11
                                  fundrive napisał:
                                  > I to ma być argument na potwierdzenie Twojej tezy?

                                  Owszem bo tak jak pisałam od kobiety wymaga się i kariery i udanego życia rodzinnego. Tak więc spotyka się z pytaniem o godzenie obu tych rzezy. Mężczyzna za to nie jest rozliczany z 'prac domowych' - od tego przecież ma żonę :)
                                  • urquhart Re: Co w zamian. 19.10.10, 09:41
                                    mujer_bonita napisała:
                                    > Owszem bo tak jak pisałam od kobiety wymaga się i kariery i udanego życia rodzi
                                    > nnego. Tak więc spotyka się z pytaniem o godzenie obu tych rzezy. Mężczyzna za
                                    > to nie jest rozliczany z 'prac domowych' - od tego przecież ma żonę :)

                                    Bonita, Wymaga się? Kto wymaga? Inne kobiety, matki i siostry. Ze ich syn, brat, tak marnie trafił. Ot Efekt fali. Faceci zwracają uwagę na inne rzeczy.
                                    _____________________________________
                                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                    • mujer_bonita Re: Co w zamian. 19.10.10, 10:06
                                      urquhart napisał:
                                      > Bonita, Wymaga się? Kto wymaga? Inne kobiety, matki i siostry. Ze ich syn, brat
                                      > , tak marnie trafił. Ot Efekt fali. Faceci zwracają uwagę na inne rzeczy.

                                      Oh really?

                                      Panowie nie wymagają dopóki w domu posprzątane, dzieci dopilnowane a obiad na stole. Karierę to kobitka może robić sobie w wolnym czasie :) Domyślnie zakłada się, że dom to działka kobiety a jak robi karierę to pojawiają się pytania o 'godzenie' tych dwóch rzeczy. I to wbrew temu co sądzisz - stereotypów trzymają się obie płcie. Wielokrotnie byłam świadkiem deprecjonowania kobiet na eksponowanych stanowiskach przez podległych im mężczyzn w bardzo prostackim stylu w rodzaju 'ona się tu mądrzy a w domu dzieci płaczą', 'zajęłaby się lepiej mężem', 'dzieci nie ma to się jej na mózg rzuca' etc. Jeżeli chodzi o panów nikt się nie interesował czy dzieci za nimi płaczą czy żona nie czuje się opuszczona i jak brak dzieci wpływa na ich stan umysłowy :)
                                      • morrison9 Re: Co w zamian. 19.10.10, 10:27
                                        Ależ mujer.
                                        Jeśli jakaś kobieta robi karierę to na prawdę nie mam zamiaru współczuć ani przejmować się tym, że ktoś coś jej tam powie, o coś zapyta i wyjdzie, że wywiera na nią presję.
                                        To pikuś.
                                        Przytłaczająca większośc kobiet kariery nie robi i nikt nie zamierza się tym przejmować.
                                        Znaczna część mężczyzn również kariery nie robi tylko, ze to w przeważającej liczbie przypadków czyni ich niewidzialnymi, przezroczystymi. Są NIKIM. Dla samych siebie i dla innych.

                                        Presja pod typu "musisz robić karierę żeby być nowoczesna/niezależna itd" to nie największy problem.

                                        > Wielokrotnie byłam świadkiem deprecjonowania kobiet na eksponowa
                                        > nych stanowiskach przez podległych im mężczyzn w bardzo prostackim stylu w rodz
                                        > aju 'ona się tu mądrzy a w domu dzieci płaczą', 'zajęłaby się lepiej mężem', 'd
                                        > zieci nie ma to się jej na mózg rzuca' etc. Jeżeli chodzi o panów nikt się nie
                                        > interesował czy dzieci za nimi płaczą czy żona nie czuje się opuszczona i jak b
                                        > rak dzieci wpływa na ich stan umysłowy :)
                                        Oczywiście.
                                        Bo gdy chodzi o faceta takie przytyki zazwyczaj byłyby mało skuteczne. O facecie na eksponowanym stanowisku mówi się, ze się wyżywa i mądrzy bo ma małego i kompensuje sobie kompleksy z tego tytułu.
                                        Można też ew. usłyszeć że on lepiej by taki facet zajął się żoną bo pewnie kiedy on siedzi w pracy to ona mu rogi przyprawia.

                                        I w ten deseń.

                                        Ale nie o taką presję chodzi.
                                        Nie chodzi o to, że jak podejmę jakąś decyzję życiową to ktoś mnie skrytykuje.
                                        Sr.ł go pies.
                                        Chodzi o to, ze jak nie osiągnę w życiu odpowiedniego statusu to pewnie raczej nikomu nie przyjdzie do głowy mnie krytykować bo będę nikim.

                                        • mujer_bonita Re: Co w zamian. 19.10.10, 10:43
                                          morrison9 napisał:
                                          > Znaczna część mężczyzn również kariery nie robi tylko, ze to w przeważającej li
                                          > czbie przypadków czyni ich niewidzialnymi, przezroczystymi. Są NIKIM. Dla samyc
                                          > h siebie i dla innych.
                                          (...)
                                          > Chodzi o to, ze jak nie osiągnę w życiu odpowiedniego statusu to pewnie raczej
                                          > nikomu nie przyjdzie do głowy mnie krytykować bo będę nikim.

                                          Wiesz - w niektórych środowiskach jak facet przynosi pensję do domu (nie przechlawszy jej po drodze) to jest już pół-bogiem i obiektem zazdrości. Także - nie przesadzaj.
                                          • morrison9 Re: Co w zamian. 19.10.10, 13:32
                                            > Wiesz - w niektórych środowiskach jak facet przynosi pensję do domu (nie przech
                                            > lawszy jej po drodze) to jest już pół-bogiem i obiektem zazdrości. Także - nie
                                            > przesadzaj.
                                            Owszem.
                                            Tylko, ze te środowiska z góry są mniej lub bardziej kojarzone z marginesem.

                                            Natomiast sytuacja taka, ze mąż bierze na siebie utrzymanie rodziny a kobieta albo nie pracuje albo znajduje sobie pracę głównie po to, żeby nie zgnuśnieć są akceptowalne w każdym środowisku.
                                            Sytuacja odwrotna nawet jeśli się zdarza traktowana jest jako kuriozum i ciekawostka.
                                            Z prostej przyczyny: przytłaczająca większość facetów nie ma szans by zdobyć i utrzymać kobietę , która będzie ich utrzymywała.

                                            • mujer_bonita Re: Co w zamian. 19.10.10, 13:42
                                              morrison9 napisał:
                                              > Natomiast sytuacja taka, ze mąż bierze na siebie utrzymanie rodziny a kobieta a
                                              > lbo nie pracuje albo znajduje sobie pracę głównie po to, żeby nie zgnuśnieć są
                                              > akceptowalne w każdym środowisku.

                                              A to bardzo ciekawe, że takie kobiety traktowane są (choćby tu na forum) jako kury domowe bez ambicji i pasożyty :) To nazywasz akceptacją?
                                            • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 19.10.10, 14:20
                                              > Z prostej przyczyny: przytłaczająca większość facetów nie ma szans by zdobyć i
                                              > utrzymać kobietę , która będzie ich utrzymywała.

                                              To teraz pytanie. Jeśli dla mężczyzn pieniądze i kariera kobiety nie jest ważna to dlaczego miałby sobie takiej szukać i starać się ją przy sobie utrzymać?
                                              :-)

                                              Znam kilka takich sytuacji, gdzie to kobieta faceta utrzymuje (albo zarabia dużo więcej) i jeszcze to jej bardziej zależy:-)
                                              • morrison9 Re: Co w zamian. 19.10.10, 15:32
                                                > To teraz pytanie. Jeśli dla mężczyzn pieniądze i kariera kobiety nie jest ważna
                                                > to dlaczego miałby sobie takiej szukać i starać się ją przy sobie utrzymać?

                                                Trochę absurdalne to pytanie.
                                                Ujmując to obrazowo: dla mnie wygrywanie w lotto jest b. ważne, tyle że na tyle mało prawdopodobne, ze nie skupiam się się na ciągłej grze lecz wolę poświęcić się bardziej tradycyjnym metodom podnoszenia swojego statusu materialnego. Metodom, które co prawda wymagają większego wysiłku ale za to mają znacznie większe szanse powodzenia.
                                                Gdyby mężczyźni (w jakimś znaczącym odsetku) mogli żyć na koszt kobiet i mieli na to szanse to pewnie by żyli. Przytłaczająca większość nie ma na to najmniejszej szansy więc chcąc nie chcąc musi się "wziąć do roboty".
                                                Hasła typu "męska prostytutka", "żigolak", "młodszy mężczyzna ze starszą, zamożną kobietą" są oczywiście bardzo wdziecznym tematem np. dla kina i pseudosocjologicznych analiz ale to margines pomijalny z punktu widzenia realiów.
                                                Poza tym nikt nie funkcjonuje w próżni. A na "rynku płci" obowiązują prawa popytu i podaży podobne do tych, które obowiązują na innych rynkach. Jeśli jakiś facet postanowi sobie, ze zwiąże się tylko z bogatą kobietą aby poprawić swój status materialny to ryzykuje, ze zaraz znajdą się konkurenci, którzy nie będą mieli aż tak dużych wymagań i nie tylko zrezygnują z bezpośrednich korzyści ekonomicznych ale jeszcze sami takie kobiecie zaoferują.

                                                > Znam kilka takich sytuacji, gdzie to kobieta faceta utrzymuje (albo zarabia duż
                                                > o więcej) i jeszcze to jej bardziej zależy:-)
                                                Ja też znam.
                                                I znam n-razy więcej przypadków odwrotnych.

                                                Znam też parę koszykarek i siatkarek bardzo słusznego wzrostu co nie czyni fałszywą tezy, ze mężczyzni są zazwyczaj wyżsi od kobiet.

                                                Odstępstwa od reguły się zdarzają ale nie znaczy to, ze statystyczny facet ma szanse na taki układ.

                                                • aandzia43 Re: Co w zamian. 19.10.10, 15:42

                                                  > Odstępstwa od reguły się zdarzają ale nie znaczy to, ze statystyczny facet ma s
                                                  > zanse na taki układ.

                                                  Mnóstwo facetów ma szanse na taki układ, pod jednym wszak warunkiem: zrezygnują z innych wymagań (a przynajmniej w większości). Proste? Jak budowa cepa. Jak się chcesz ożenić z bogatą, lecz do tego głupią i wredną paskudą, to myślę, że jest spora szansa na znalezienie chętnej. Bo ładna, mądra i bogata jest faktycznie dla wybrańców.
                                                  Wystarczy spuścić z tonu w jakimś szczególe i już można wskoczyć na wyższy ton w innym. Naczynia połączone.
                                    • mujer_bonita I jeszcze... 19.10.10, 10:11
                                      urquhart napisał
                                      > Bonita, Wymaga się? Kto wymaga? Inne kobiety, matki i siostry. Ze ich syn, brat
                                      > , tak marnie trafił. Ot Efekt fali. Faceci zwracają uwagę na inne rzeczy.

                                      Wytłumacz mi - skoro to kobiety 'wymagają' od innych kobiet i życia rodzinnego i kariery zawodowej to dlaczego PANOWIE nazywają kobiety zajmujące się jedynie domem PASOŻYTAMI?

                                      To właśnie panowie wymagają obu rzeczy naraz choćby swoją postawą 'jesteśmy razem ale wara od kasy, którą zarabiam' tak popularną na tym forum :)
                                    • aandzia43 Re: Co w zamian. 19.10.10, 11:18
                                      > Bonita, Wymaga się? Kto wymaga? Inne kobiety, matki i siostry. Ze ich syn, brat
                                      > , tak marnie trafił. Ot Efekt fali. Faceci zwracają uwagę na inne rzeczy.

                                      No jasne, faceci żeniąc się są tacy romantyczni, że nie przeszkadza im skrajne ubóstwo, analfabetyzm, niedorozwój umysłowy i dwie lewe ręce do wszystkiego kandydatki na żonę, byle by tylko laska była ładna, seksowna i przystępna w obyciu ;-P Daj spokój, od kobiet mężczyźni wymagają, bez względu na środowisko, zaradności życiowej, sprawnego poruszania się w rzeczywistości i nieodstawania wykształceniem i pozycją zawodową OD RESZTY TOWARZYSTWA. Lekarze nie żenią się masowo z pielęgniarkami, nauczyciele z woźnymi a pracownicy naukowi z szeregowymi urzędniczkami. I to nie dlatego, że dana pielęgniarka jest głupsza od danej lekarki, czy konkretna urzędniczka ma gorsze maniery i prezencję od konkretnej prawniczki. Nie ta grzęda i już! Nie ten styl życia, priorytety i mentalność, i nawet jeśli gra seks i jest powinowactwo duchowe czy inteletktualne, trwałego związku raczej nei będzie.
                                      Panowie dobrze wiedzą, co robią, zakładając obrączkę pani na palec. Taki lajf, nie ma się co zżymać, ale pierdaczyć o "czystych" intencjach facetów przy podejmowaniu decyzji o małżeństwie też nie.
                                      • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 19.10.10, 14:08
                                        Zgadzam się w pełni z Wami dziewczyny...

                                        Dodam jeszcze, że czasem mam wrażenie, że panowie mylą "małżeństwo" z "seksem bez zobowiązań". Można bzykać panienki z niższych sfer ale żenić się z nimi nie chcą...

                                        • morrison9 Re: Co w zamian. 19.10.10, 15:41
                                          Jeśli panowie chcą "bzykać bez zobowiązań" to jak rozumiem związane jest to z tym, że kobiety mniej mają na to ochotę.
                                          A jeśli nawet te kobiety lubią seks to szybko zdają sobie sprawę, że nie musza się oddawać "za darmo" bo mogą do seksu żądać dodatkowo kilku profitów ekstra. Począwszy od adoracji, wyczekiwania, cierpliwym podchodzeniu do wybranki, kolacji przy świecach i pierścionka z brylantem, a skonczywszy na zapewnieniu egzystencji i bezpieczeństwa ekonomicznego.
                                          A ponieważ Panowie w mniejszym lub większym stopniu "myślą penisami" to często są gotowi te oczekiwania zaspokoić.
                                          I zazwyczaj zaspokajają.
                                          A to, ze po kilku-, kilkunastu latach kobieta budzi się często z przysłowiową ręką w nocniku to już inna sprawa.
                                          • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 19.10.10, 16:12
                                            > A jeśli nawet te kobiety lubią seks to szybko zdają sobie sprawę, że nie musza
                                            > się oddawać "za darmo" bo mogą do seksu żądać dodatkowo kilku profitów ekstra.
                                            > Począwszy od adoracji, wyczekiwania, cierpliwym podchodzeniu do wybranki, kolac
                                            > ji przy świecach i pierścionka z brylantem, a skonczywszy na zapewnieniu egzyst
                                            > encji i bezpieczeństwa ekonomicznego.

                                            Nie chodzi o to czy seks lubią czy nie lubią. Każdy lubi. Kobiety ponoszą większą cenę więc i muszą się bardziej cenić... Słyszałeś kiedyś, żeby jakiś facet został spławiony bo jest za łatwy? Słyszałeś kiedyś, żeby dziewczyna po wpadce podrzuciła dziecko ojcu i dała nogę?

                                            A może na odwrót?
                                            Może smutnie jest patrzeć jak pan opsypuje złotem "te co mu nie dają", żeby na seks zasłużyć a szczerze zauroczoną nim dziewczynę (i co za tym idzie "dającą") potraktuje co najwyżej jak materac na spermę...

                                            > A to, ze po kilku-, kilkunastu latach kobieta budzi się często z przysłowiową
                                            > ręką w nocniku to już inna sprawa.

                                            Lepiej jest się obudzić jako bezdzietna czterdziestolatka bo wieczny narzeczony przyoszczędził u jej boku pieniądze i teraz wydaje je na rodzinę, którą założył oczywiście z młodszą:-)
                                            • morrison9 Re: Co w zamian. 19.10.10, 17:41
                                              > Nie chodzi o to czy seks lubią czy nie lubią. Każdy lubi. Kobiety ponoszą więks
                                              > zą cenę więc i muszą się bardziej cenić...
                                              Gwoli ścisłości: kobiety(samice) ponosiły większą cenę w toku ewolucji i to wykształciło w nich określone postawy.
                                              Dzisiaj uniknięcie ciąży jest tylko kwestią w głównej mierze techniczną ale odruch pozostał ten sam (nie oddawać się zbyt łatwo) bo wynika on nie tyle z ponoszonej ceny ile z możliwych do uzyskania dodatkowych profitów.
                                              > Słyszałeś kiedyś, żeby jakiś facet został spławiony bo jest za łatwy?
                                              Faceci są spławiani z setek innych powodów.
                                              Nie spotkałem się też z sytuacją, żeby kobieta była spławiona bo jest łatwa.
                                              Spotkałem się natomiast z sytuacjami:
                                              - facet spławia kobietę bo jest brzydka a on w ten sposób piecze 2 pieczenie na jednym ogniu - pozbywa się paszteta i jeszcze pokazuje otoczeniu i samemu sobie jaki jest twardy bo nie dał skusić
                                              - facet wiesza psy na kobiecie, że jest łatwa, puszczalska itd bo "dała" wszystkim dookoła a jemu nie i wk..wia go to do granic możliwości

                                              > Lepiej jest się obudzić jako bezdzietna czterdziestolatka bo wieczny narzeczony
                                              > przyoszczędził u jej boku pieniądze i teraz wydaje je na rodzinę, którą założy
                                              > ł oczywiście z młodszą:-)
                                              Wiesz. Rozważania w stylu "jaką przyjąłbym postawę gdybym był kobietą" ew. "jakie błędy popełniają kobiety" są bardzo ciekawe ale to temat na zupełnie odrębną dyskusję
                                              • aandzia43 Re: Co w zamian. 19.10.10, 18:16

                                                > Nie spotkałem się też z sytuacją, żeby kobieta była spławiona bo jest łatwa.

                                                A ja tak. To częsty powód dyskwalifikujący kandydatkę na żonę/stałą partnerkę. Co dla którego oznacza "łatwa", to już zależy od środowiska.
                                              • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 19.10.10, 18:52
                                                > Dzisiaj uniknięcie ciąży jest tylko kwestią w głównej mierze techniczną ale odr
                                                > uch pozostał ten sam (nie oddawać się zbyt łatwo) bo wynika on nie tyle z ponos
                                                > zonej ceny ile z możliwych do uzyskania dodatkowych profitów.

                                                A może jest na odwrót? To wy panowie z jakiś powodów wolicie inwestować zasoby w te, które wam tak łatwo nie dają?

                                                > Nie spotkałem się też z sytuacją, żeby kobieta była spławiona bo jest łatwa.

                                                Trudno mi w to uwierzyć...
                                                Albo jest za łatwa albo po prostu dała dupy za szybko i przez to nie zdążyła wzbudzić w facecie odpowiedniego zainteresowania...

                                                > Wiesz. Rozważania w stylu "jaką przyjąłbym postawę gdybym był kobietą" ew. "jak
                                                > ie błędy popełniają kobiety" są bardzo ciekawe ale to temat na zupełnie odrębną
                                                > dyskusję

                                                Gdzie ja takie rozważania prowadzę?
                                                • morrison9 Re: Co w zamian. 19.10.10, 20:11
                                                  > > Nie spotkałem się też z sytuacją, żeby kobieta była spławiona bo jest łat
                                                  > wa.
                                                  >
                                                  > Trudno mi w to uwierzyć...
                                                  > Albo jest za łatwa albo po prostu dała dupy za szybko i przez to nie zdążyła wz
                                                  > budzić w facecie odpowiedniego zainteresowania...

                                                  Ha ha ha.
                                                  Na prawdę wierzysz, ze mechanizm jest taki?
                                                  Pewnie gdybyś choć na chwilę stałą sie facetem zrozumiałabyś, ze mechanizm jest całkiem inny.
                                                  Przynajmniej w odniesieniu do większości mężczyzn (wioskowych buraków nie biorę pod uwagę bo dla Ciebie pewnie też nie są grupą docelową :-) )
                                                  Rozumujesz trochę jak kogut, który sądzi, ze pianiem powoduje wschód słońca.
                                                  Koincydencja to nie to samo co zależnośc przyczynowo-skutkowa.
                                                  Znam kobiety, które szły do łóżka z facetem na pierwszej randce a potem musiały im tłumaczyć, że to niekoniecznie znaczy, ze chcą się się trwale wiązać podczas gdy oni byli gotowi się oświadczać po kilku dniach lub tygodniach takiej znajomości (mimo, ze "nagrodę już dostali")
                                                  I znam takie, które skrupulatnie przestrzegały pewnych reguł postępowania a i tak okazywało się, że ciągle je ktoś "wykorzystywał"
                                                  • zakletawmarmur Re: Co w zamian. 19.10.10, 22:44

                                                    > Pewnie gdybyś choć na chwilę stałą sie facetem zrozumiałabyś, ze mechanizm jest
                                                    > całkiem inny.
                                                    > Przynajmniej w odniesieniu do większości mężczyzn (wioskowych buraków nie biorę
                                                    > pod uwagę bo dla Ciebie pewnie też nie są grupą docelową :-) )

                                                    Taaak jaaasne...

                                                    > Znam kobiety, które szły do łóżka z facetem na pierwszej randce a potem musiały
                                                    > im tłumaczyć, że to niekoniecznie znaczy, ze chcą się się trwale wiązać podcza
                                                    > s gdy oni byli gotowi się oświadczać po kilku dniach lub tygodniach takiej znaj
                                                    > omości (mimo, ze "nagrodę już dostali")

                                                    Tak znam takie kobiety. Tylko czy to są "przeciętne dziewczyny"? Czy fullpacked laski u których i tak 95% facetów nie ma szans na stały związek? One głupie nie są, też selekcjonują sobie facetów na tych na których wiedzą, że zrobią wrażenie:-) Wiesz dlaczego? Bo lubią się przeglądać w oczach mężczyzn. Lubią iść do łóżka z mniej atrakcyjnym facetem (takimi, który nie ma szans na wyrwanie za darmo laski ich pokroju), bo chcą widzieć te maślane oczka... To przyjemnie łechta ego.

                                                    No i jak myślisz, na co Ci panowie polecieli? Na dobry, szybki seks? Czy może właśnie na to, że zrobili to z bardzo atrakcyjną laską? Jestem pewna, że na to drugie. Gdyby do łóżka trafiła im się kobieta u której mają szanse to pewnie by ją olali lub związaliby się z nią "bo lepsza sie nie trafiła".
                                                  • aandzia43 Re: Co w zamian. 19.10.10, 23:13
                                                    > Tak znam takie kobiety. Tylko czy to są "przeciętne dziewczyny"? Czy fullpacked
                                                    > laski u których i tak 95% facetów nie ma szans na stały związek? One głupie ni
                                                    > e są, też selekcjonują sobie facetów na tych na których wiedzą, że zrobią wraże
                                                    > nie:-) Wiesz dlaczego? Bo lubią się przeglądać w oczach mężczyzn. Lubią iść do
                                                    > łóżka z mniej atrakcyjnym facetem (takimi, który nie ma szans na wyrwanie za da
                                                    > rmo laski ich pokroju), bo chcą widzieć te maślane oczka... To przyjemnie łecht
                                                    > a ego.

                                                    Pani Zaklęta, kocham panią!!!!!!!!!!!!!! ;-)
                                                    i nie tylko za ten fragment :-D
                                                  • morrison9 Re: Co w zamian. 20.10.10, 10:29
                                                    > No i jak myślisz, na co Ci panowie polecieli? Na dobry, szybki seks? Czy może w
                                                    > łaśnie na to, że zrobili to z bardzo atrakcyjną laską? Jestem pewna, że na to d
                                                    > rugie. Gdyby do łóżka trafiła im się kobieta u której mają szanse to pewnie by
                                                    > ją olali lub związaliby się z nią "bo lepsza sie nie trafiła".
                                                    Polecieli na wiele rzeczy mimo, ze według Twojego toku rozumowania powinni się ulotnić po pierwszym seksie.
                                                    Kobieta wcale nie musi mieć urody modelki i wymiarów 90x60x90 żeby wywoływać takie reakcje u mężczyzn. Wywoływanie takich reakcji leży w zasięgu znakomitej większości kobiet. W każdym razie leży w ich zasięgu teoretycznie bo wystarczy do tego zupełnie przeciętna uroda natomiast wymaga to od kobiety zupełnego przeprogramowania swojej psychiki.
                                                    I to drugie choć teoretycznie proste dla większości kobiet okazuje się nieosiągalne.
                                                    Bo jak to - od lat wpaja jej się, ze "trzeba się cenić" a tu się okazuje, ze trzeba odwrócić relacje o 180 stopni zamiast skupiać się na tym, żeby "on mnie nie wykorzystał"
                                                    Facet musi mieć świadomość, ze dzisiaj z nim idziesz do łóżka na pierwszej randce ale lubisz seks więc kto wie. Może jutro będziesz chciała wykorzystać innego. No chyba, ze udowodni Ci, że jest wart dłuższego związku.
                                                    Jeśli jakaś kobieta non stop trzęsie się ze strachu "ojej, żeby on mnie nie wykorzystał" i snuje skomplikowane scenariusze mające na celu sprawdzenie jego determinacji to ma 90% szans na to, ze zostanie wykorzystana. No chyba, że trafi na kompletnego desperata, który nic innego znaleźć nie może.
                                                    Powiedzmy sobie szczerze.
                                                    Jeśli zdarzyło Ci się, że ulotnił się facet z którym poszłaś zbyt szybko do łóżka to prawdopodobnie ulotniłby się także gdybyś go przetrzymała.
                                                    Jeśli zaś stworzyłaś trwały związek z kimś kto musiał poczekać to prawdopodobnie stworzyłabyś go także gdybyście trafili do łóżka na pierwszej randce.
                                                    Liczenie na to, ze "przetrzymanie" faceta zwiększa jego zaangażowanie to myślenie magiczne.
                                                    Większość facetów nie ulotni się dlatego że kobieta poszła z nimi do łóżka na pierwszej randce.
                                                    Większość facetów ulotni się jeśli zorientuje się, że był to z jej strony akt rozpaczliwej desperacji i zrobiła to bo niewiele więcej może facetowi zaoferować.
                                                    I jeszcze jedno.
                                                    O ile niektóre moje wypowiedzi na tym forum to swobodne rozważanie z dużą dozą teoretyzowania to ta kwestia to dla mnie czysta praktyka i fakty.
                                                    Ożeniłem się z kobietą, która wylądowała w moim łóżku tego samego wieczoru, kiedy się poznaliśmy.
                                                    Wcześniej były krótsze lub dłuższe relacje, które zaczynały się od seksu i nie kończyły się zaraz po nim mimo mojej szczerej chęci tworzenia trwałego związku.
                                                    I żadna z tych kobiet nie była typem super piękności. Zupełnie przeciętna uroda za to bogaty intelekt i zero skojarzeń z desperacją.
                                                    Jednocześnie były też przypadki szybkiego seksu bez kontynuacji i nie zmieniłby tego fakt, ze kobieta by mnie "przetrzymała" bo po prostu niewiele miała mi do zaoferowania i trzymanie mnie na dystans nic by nie dało.
                                                    Wiec nie pisz mi, ze białe jest czarne a czarne jest białe.

                                                  • sisi_kecz Re: Co w zamian. 20.10.10, 10:37
                                                    Ożeniłem się z kobietą, która wylądowała w moim łóżku tego samego wieczoru, kie
                                                    > dy się poznaliśmy.'

                                                    A żona z każdym przed Tobą szła do łóżka na pierwszej randce, czy dla Ciebie zrobiła taki wyjątek?
                                                  • mujer_bonita Re: Co w zamian. 20.10.10, 11:39
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Z tego co mi opowiadała to zdarzyło się jej to wcześniej.
                                                    > A co w związku z tym?

                                                    A gdyby nie przespała się z Tobą na pierwszej randce to byś ją rzucił?
                                                  • morrison9 Re: Co w zamian. 20.10.10, 12:04
                                                    > A gdyby nie przespała się z Tobą na pierwszej randce to byś ją rzucił?
                                                    No nie zawężąjmy problemu do 1-szej randki :-)
                                                    2-ga czy 3-cia to mniej więcej to samo.
                                                    Natomiast celowe przeciąganie tematu przez kobietę z pobudek taktycznych działałoby w moich oczach zdecydowanie in minus.
                                                    Nie dlatego, ze nie "zaliczyłem" i nie miałem orgazmu bo to nie problem z perspektywy ewentualnego długiego związku lecz dlatego , ze to świadczyłoby o określonym podejściu do seksu. Podejściu, które mi się osobiście nie podoba.
                                                    Nie wymuszaj na mnie odpowiedzi : RZUCIŁBYM/NIE RZUCIŁBYM bo to zależy od wielu czyników.
                                                    Natomiast zdecydowanie zadziałałoby na jej niekorzyść.
                                                    I to z punktu widzenia długofalowego związku a nie doraźnej przyjemności.
                                                  • morrison9 Re: Co w zamian. 20.10.10, 11:55
                                                    Uściślijmy: nie zawsze tylko wtedy, kiedy jej się odpowiednio podobał.
                                                    A odpowiem w ten sposób: gdybym wiedział, ze stosuje gierki i zwodzi działało by to na mnie odstręczająco bo kobieta, która traktuje seks jako narzędzie wywołuje u mnie niechęć.
                                                    Nie wiem co miałby mi ten fakt robić.
                                                    Możesz sprecyzować bo nie bardzo rozumiem.
                                                  • sisi_kecz Uściśliłeś 20.10.10, 12:03
                                                    Jestem z tych nie dających na pierwszej randce, chociażby mi majtki do wykręcenia sie nadawały,
                                                    więc pytałam, jak wygląda późniejsza refleksja u faceta, który dostał od razu.

                                                    :)
                                                  • morrison9 Re: Uściśliłeś 20.10.10, 12:14
                                                    > Jestem z tych nie dających na pierwszej randce, chociażby mi majtki do wykręcen
                                                    > ia sie nadawały,
                                                    > więc pytałam, jak wygląda późniejsza refleksja u faceta, który dostał od razu.
                                                    Jezuu...
                                                    Od jakiej kobiety dostał od razu?
                                                    Od zakompleksionej, zdesperowanej, trzęsącej się - refleksja : zwiewać

                                                    Czy od inteligentnej, z poczuciem humoru, dystansem do rzeczywistości i potrafiącej czerpać przyjemność z seksu: refleksja, (reakacja): poczucie że rosną mi skrzydła i chce mi się krzyczeć z radości.

                                                    Fizyczna uroda nie ma tu bezpośredniego znaczenia.
                                                    Oczywiście kobieta musi się podobac ale ten warunek w pewnych przedziałach wiekowych spełnia tak na oko z 50% populacji. Może więcej.
                                                  • mujer_bonita Re: Uściśliłeś 20.10.10, 12:29
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Jezuu...
                                                    > Od jakiej kobiety dostał od razu?
                                                    > Od zakompleksionej, zdesperowanej, trzęsącej się - refleksja : zwiewać
                                                    >
                                                    > Czy od inteligentnej, z poczuciem humoru, dystansem do rzeczywistości i potrafi
                                                    > ącej czerpać przyjemność z seksu: refleksja, (reakacja): poczucie że rosną mi s
                                                    > krzydła i chce mi się krzyczeć z radości.

                                                    Interesujący / nieinteresujący to pojęcie WZGLĘDNE. To co dla Ciebie interesujące dla innego flaki z olejem.

                                                    Jednak jak sam zauważyłeś - określenie kobiety jako 'nudnej' nie przeszkadza Ci jej zaliczyć, w końcu czemu rezygnować z 'darmowego' seksu?

                                                    Tak więc dlaczego kobieta ma iść do łóżka na pierwszej randce ryzykując 'nadzianie się' na faceta, który nie jest nią wcale zainteresowany - chce tylko 'zaliczyć'?
                                                  • morrison9 Re: Uściśliłeś 20.10.10, 13:23
                                                    > Interesujący / nieinteresujący to pojęcie WZGLĘDNE. To co dla Ciebie interesują
                                                    > ce dla innego flaki z olejem.
                                                    Oczywiście, ze względne ale problem w tym, że wiele kobiet jest takich nie tylko w oczach jednego mężczyzny ale także wielu innych.

                                                    > Tak więc dlaczego kobieta ma iść do łóżka na pierwszej randce ryzykując 'nadzia
                                                    > nie się' na faceta, który nie jest nią wcale zainteresowany - chce tylko 'zalic
                                                    > zyć'?
                                                    Odwracasz istotę mojego przekazu.
                                                    Jeśli nie ma ochoty iść z facetem do łóżka to broń boże niech nie idzie.
                                                    To oczywiste.
                                                    Tyle, ze ja chce powiedzieć coś innego:
                                                    Jeśli chce się z facetem przespać to może to zrobić i nie ma potrzeby powstrzymywać się od tego w nadziei, ze to wzmocni jego zaangażowanie.
                                                    No chyba, że ma tendencję do wybierania specyficznego, zakomleksionego typu mężczyzn, który rzeczywiście może mieć taki tok rozumowania: "przespała się ze mną, czyli jest łatwa"
                                                    Jej sprawa.
                                                    Skoro woli takich.
                                                    W końcu to jej wybór.
                                                  • mujer_bonita Nadal nie rozumiesz... 20.10.10, 13:33
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Odwracasz istotę mojego przekazu.
                                                    > Jeśli nie ma ochoty iść z facetem do łóżka to broń boże niech nie idzie.

                                                    A Ty nadal nie rozumiesz. Ochotę można mieć na milion rzeczy - a na ich konsekwencje już nie. Chętnie jadłabym codzienne 3 pączki ale perspektywa przytycia skutecznie mnie od tego odstrasza.

                                                    Tak więc mogę mieć ochotę na faceta ale NIE CHCĘ obudzić się następnego dnia, żeby dowiedzieć się, że bajerował mnie tylko po to, żeby przelecieć a tak naprawdę nie jest zainteresowany. Potencjalne nieprzyjemnie konsekwencje skutecznie ostudzają zapał.

                                                    Kobiety z reguły nie mają ochoty na takie przejścia Rozumiesz? A 'przetrzymanie' dość skutecznie odstrasza tego typu typków.
                                                  • morrison9 Re: Nadal nie rozumiesz... 20.10.10, 15:23
                                                    > A Ty nadal nie rozumiesz. Ochotę można mieć na milion rzeczy - a na ich konsekw
                                                    > encje już nie. Chętnie jadłabym codzienne 3 pączki ale perspektywa przytycia sk
                                                    > utecznie mnie od tego odstrasza.
                                                    Przekładając to na język Twojej przenośni:
                                                    - wyobraź sobie, że są kobiety, które mogą jeść 3 pączki dziennie i nie tyją
                                                    - wyobraź sobie, ze nie wynika to z ich genów i przemiany materii tylko z czynników na które mają dosyć duży wpływ
                                                  • mujer_bonita Re: Nadal nie rozumiesz... 20.10.10, 15:38
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Przekładając to na język Twojej przenośni:
                                                    > - wyobraź sobie, że są kobiety, które mogą jeść 3 pączki dziennie i nie tyją
                                                    > - wyobraź sobie, ze nie wynika to z ich genów i przemiany materii tylko z czynn
                                                    > ików na które mają dosyć duży wpływ

                                                    Świetnie - pociągnijmy to dalej. Mogłabym jeść 3 pączki dziennie a żeby utrzymać sylwetkę mimo tego biegać 2godziny.

                                                    I wiesz co - NADAL wybieram nie jeść, bo przyjemność ze jedzenia nie jest dla mnie warta katorgi biegania :) Tak więc pudło :)
                                                  • zakletawmarmur Re: Nadal nie rozumiesz... 22.10.10, 16:02
                                                    > Świetnie - pociągnijmy to dalej. Mogłabym jeść 3 pączki dziennie a żeby utrzyma
                                                    > ć sylwetkę mimo tego biegać 2godziny.

                                                    Mujer, zamiast biegania mogłyby jeszcze wybierać niskokaloryczne pączki i jeść je zamiast innych produktów żywieniowych...
                                                    Tylko co to za przyjemność a i zdrowe by to nie było:-)
                                                  • zakletawmarmur Re: Uściśliłeś 20.10.10, 13:40
                                                    > No chyba, że ma tendencję do wybierania specyficznego, zakomleksionego typu męż
                                                    > czyzn, który rzeczywiście może mieć taki tok rozumowania: "przespała się ze mną
                                                    > , czyli jest łatwa"

                                                    Albo po prostu chce oszczędzić sobie roszczarowań jak nam wyżej zapodaleś. Mężczyzna bzyknie prawie wszystko. W tym dziewczyny poniżej "swojego poziomu", takie którymi może w duszy gardzić (tak jak Ty tą laską).