po co nam forum?

16.11.10, 11:42
Nie daje mi od wczoraj spokoju tytułowe pytanie: jaki wpływ na Wasze życie ma to forum?
Wczoraj jedna z uczestniczek doszła do wniosku, że jestem byłą kochanką jej męża, która ją prześladuje i która nęka ich małżeństwo. Zupełnie mnie zatkało w pierwszej chwili. Nie mam zamiaru oczywiście udowadniać, że tak nie jest, bo jest to pozbawione sensu - równie prawdopodobne jest, że jestem trzydziestoletnią kobietą (którą jestem), jak i siedemdziesięcioletnim dziadem (którym nie jestem). To zresztą w tej historii jest bez znaczenia. Potem bowiem pomyślałam, że jest osoba, która stwierdziła, że spośród kilkdziesięciu milionów Polaków, na forum wyśledziła ją kochanka męża. I co z tego wynika? Otóż wynika z tego, że wczoraj ktoś miał zepsuty wieczór, bo ubzdurał sobie, że jest ofiarą stalkera. Jakiś mąż miał zepsuty wieczór, bo żona oskarżała go, że sciągnął na ich małżeństwo kogoś, kto ich teraz prześladuje. Dodatkowo jest też gdzieś w Polsce kochanka, o której przynajmniej dwie osoby myślą, że nawet na forum nie daje spokoju biednej żonie.
Ta absolutna realność tej sytuacji nie daje mi spokoju.
Czytam to forum od dwóch lat, od roku się z rzadka udzielam. Jest ciekawe i w dyskusjach o związkach, jakie prowadzę odkąd pamiętam ze znajomymi, służy od czasu do czasu jako argument - patrzcie, ile ludzi tak ma/patrzecie jak wiele par się zdradza/patrzcie jak kończą związki itd. Dotychcczas traktowałam to forum jako rozrywkę. Są tu też ludzie, którzy szukają wsparcia i rady - xciekawax jest przykładem takiej historii. Zastanawiam się jednak ile jest osób, na których życie forum miało naprawdę realny wpływ. Ile jest osób, które podejmowały decyzję powołując się na rady absolutnie anonimowych osób, które wysłuchują zawsze i wyłącznie historii w wersji jednej ze stron?

Być może jest to pytanie pozbawione sensu. Może po prostu potrzebowałam się otrząsnąć po świecie absurdu, do którego mnie na chwilę wepchnięto wczoraj.
    • sisi_kecz Re: po co nam forum? 16.11.10, 12:17
      To naturalne, że pewne historie i układy, powtarzają sie w zyciu wielu osób i stąd może wrażenie, że ktoś z forum jest osobą którą zna sie w realu.

      O mnie, jedna osoba wysunęła wniosek iz jestem facetem, jej psorem z socjologii, który przychodzi tu pograć w gry społeczne ;)

      A ja sama miałam kiedyś poważne podejrzenie, żed] scenarzysta Klanu ma niezły wgląd w mój życiorys i sie nim inspiruje przy pisaniu tasiemca ;)

      Lepiej wrzucić na luz, kompletny luz.

      duze pozdro!!!
      • edypia111 Re: po co nam forum? 16.11.10, 14:45
        Co przypomniało mi, że kiedyś udzielałam się na innym forum i pod innym nickiem i tam jakiś facet, który się ze mną straszliwie kłócił ubzdurał sobie, że jestem jego znajomą dziennikarką. Ubzdurał to sobie tak bardzo, że słał do mnie listy, w których po prostu opisał dokładnie kim jest. Za nic nie chciał uwierzyć, że nią nie jestem. Tylko to było nawet zabawne.

        Klan, jak Klan. Ja wczoraj poczułam się jak w serialu o szpitalu psychiatrycznym :(
        • sisi_kecz Re: po co nam forum? 16.11.10, 15:05
          Jak dla mnie, to jesteście z kwiatek, podobne.
          Podobne w zaangażowaniu w przekonywanie że Wasze rozwiązanie jest najlepsze.
          Chcesz wyrazić swoje zdanie, że po zdradzie trzeba odejsc od faceta? ok, to napisz to raz i wystarczy. Nie agituj, kiedy tylko pojawi sie taki temat z uporem maniaka.
          Chcesz przekonać wszystkich, że po zdradzie można poskładać siebie i związek do kupy? ok, to napisz co sądzisz i daj żyć innym.

          Takie po sto razy zapewnianie, że to ja tak wspaniale postąpiłam i to jest wyjście najlepsze i dla wszystkich- zarówno ze strony kwiatek, jak i Twojej- takie coś zawsze trąci dla obserwatorów, kompensowaniem sobie braków w pewności własnej i pewności co do tej drogi.

          duze pozdro!!!
          • edypia111 Re: po co nam forum? 16.11.10, 16:10
            I pewnie masz rację. Mam dokładnie takie zdanie, jak mówisz. Natomiast nie chciałam przekonywać wszystkich, zazwyczaj wypowiadałam się gdy kolejna osoba przychodziła tu z podobnym problemem. Ale w istocie - do znudzenia powtarzałam swoje :)
            • zakletawmarmur Re: po co nam forum? 17.11.10, 14:14
              Czyli generalnie wiesz już co i jak... Jeśli boisz się, że ktoś pomyśli sobie, że masz jakiś problem to nie pisz za dużo postów na jeden temat. Nie pisz też o swoich problemach, jeśli boisz się, że ktoś to wykorzysta. Jeśli natomiast masz to w dupie, średnio interesuje Cię zdanie innych, nie zaboli Cię, że "napewno nie masz racji bo tatuś Cię bił" to możesz pisać co chcesz i ile chcesz...
              • edypia111 Re: po co nam forum? 17.11.10, 15:02
                Ale ja naprawdę sądzę, że powinno się mężów i żony pakować, gdy zdradzają. Znaczy, że nie mogę tego wypisywać w kółko? :))))
    • m00nlight Re: po co nam forum? 16.11.10, 18:19
      Ja też czasami mam wrażenie że historie ktore czytam są dziwnie 'znajome'

      Zresztą, nie zdziwilabym się gdyby przypadkiem okazalo się że częśc znajomych mi z 'reala' ososb siedzi w nece w miejscach w ktorych bywam a o tym nie wiem bo są zabunkrowani ^^ a oni nie widzą że ja to ja i gra gitara.

      Dlatego żeby uniknąć dekonspiracji celowo zmieniam niektore fakty z życia, takie ktore nie mają wplywu na ocenę opisywanych przeze mnie problemow, a jednoczesnie uniemożliwią identyfikacę z konkretną osobą ;)

      I mysle że wiele osob tak robi, chociaz zdarzają się zabawne sytuacje w stylu Kutuzowa i Blossom Hill ^^ mimo to nie chcialabym żeby np moj wlasny osobisty mnie tu wytropił ^^
      • urquhart Re: po co nam forum? 16.11.10, 20:10
        m00nlight napisała:
        > I mysle że wiele osob tak robi, chociaz zdarzają się zabawne sytuacje w stylu K
        > utuzowa i Blossom Hill ^^ mimo to nie chcialabym żeby np moj wlasny osobisty mn
        > ie tu wytropił ^^

        Takich ciekawych sytuacji konfrontacji było już wiele. Ot gdzieś mignie partnerowi zalogowany nick i przepadło. A ile wpisów musiało zniknąć bezpowrotnie... :)
        Mamy znajomych co rozmawiali ze sobą przez to forum. Z drugiej strony moja ślubna mi zagląda przez ramię i się często się irytuje co tam wypisuje :)
        _____________________________________
        Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
        • edypia111 Re: po co nam forum? 16.11.10, 20:53
          A i mój mąż-bis czyta to ze mną często, a raczej dręczę go, czytając mu niektóre dyskusje na głos. A wiecie, że niektóre wątki czytać na głos to już audiobook.
      • edypia111 Re: po co nam forum? 16.11.10, 20:52
        Ja sądzę, że te historie są znajome, bo życie jest znajome. Mam znajomego, który zwykł mawiać (potencjalna dekonspiracja:)) że w miłości wszyscy jesteśmy tak samo profesorami jak obsługującymi wózek widłowy w supermarkecie. I chyba faktycznie tak jest. Ludzie z różnych środowisk, światów itd mają zbliżone historie i podobnie reagują i tyle.

        Sądzę, że statystycznie bycie wytropionym tu jest po prostu bardzo mało prawdopodobne, choć nie niemożliwe, jak widzimy. Ja też trochę zmieniam, ale nieszcególnie dużo, bo moje poglądy są znane znajomym czy rodzinie, o romansie wszyscy wiedzieli i męża nr 2 też znają, więc co to za różnica?
    • efi-efi Re: po co nam forum? 16.11.10, 20:02
      Trafiłam tu bo mój synek był chory. Nie uwierzyłam lekarce, zaczęłam "diagnozować" go przy pomocy internetu wchodząc na różne fora o dzieciach , czekając na odpowiedzi różnych nawiedzonych matek czytałam posty i w jednej odpowiedzi uczestnika o nicku krzysztof_lis znalazłam odsyłacza-linka do tegoż forum.
      A tu, ha, proszę, same ciekawe temaciki :)
      Na dzień dobry dostałam ze trzy zjebki, zwyzywano mnie od moherowych beretów, stwierdzono, że mam poglądy niczym jakiś dinozaur. Ale przeglądając wątki dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o psychice facetów, w końcu kilku panów udziela się tu czynnie.

      Jakoś nigdy nie wpadłam wcześniej na to, że faceta można "wykastrować słowem", niby banalne, a dla mnie było odkrywcze szczególnie jak czytałam jakieś przykłady z życia wzięte. Więc np to "odkrycie" dało coś mojemu mężowi bo powściągam swój złośliwy ozór i gryzę się w niego.
      W ogóle popatrzyłam na tego mojego chłopa jak na człowieka i też jest to zasługa wypowiedzi niektórych facetów, którzy ujawnili ludzką twarz .
      Mam tu nicki (osoby) które szczególnie lubię czytać ze względu na (za)wartość merytoryczną bądź tylko ze względu na ładną formę literacką :)
      Jest tutaj laska, która moim zdaniem powinna żyć z pisania bo jej posty posiadają jedno i drugie, a oprócz tego ma dobry "warsztat".

      A co się tyczy wymyślania sobie historii kto się pod jakim nickiem kryje to też tu (na forum) dorobiłam jednemu takiemu panu cała historię: otóż ten pan jest wielbicielem i zagorzałym obrońcą porno oraz pań tam występujących jak i fanem kobiet uprawiających najstarszy zawód świata. Pan z tego co tu pisze - jest żonaty, żonę swą miłuje, żona nie pracuje - posiada własne środki więc nie musi pracować. A oprócz tego żona zawsze chętna, dostępna, zachwycona wszelkimi nowinkami ze świata seksu i otwarta na ewentualne wyskoki pana z dziwkami.
      No więc stwierdziłam , że pan pewnie chadzał całymi latami do jakiś agencji i tamże poznał dziewczę z jędrnym tyłeczkiem, dziewczęciu znudziła się praca w agencji więc postanowiła za-mąż-się-udać. A pan, że pruderyjny nie jest pojął oweż dziewczę za żonę, a teraz broni dobrego imienia wszystkich dziwek świata:)))
      • triss_merigold6 Re: po co nam forum? 16.11.10, 20:46
        Ale nie ma z nią dzieci, zauważ. D
        • efi-efi Re: po co nam forum? 16.11.10, 21:02
          triss_merigold6 napisała:
          >>Ale nie ma z nią dzieci, zauważ. D

          - no nie ma ...:)
      • urquhart Re: po co nam forum? 16.11.10, 21:23
        efi-efi napisała:
        > twierdzono, że mam poglądy niczym jakiś dinozaur. Ale przeglądając wątki dowied
        > ziałam się wielu ciekawych rzeczy o psychice facetów, w końcu kilku panów udzie
        > la się tu czynnie.

        Moim zdaniem to jest miażdzące t temacie seks a róznice damsko męskie psyche. Facet napisał że seks ze zmarłą żoną to był raj i baby nie mogą tego ogarnąć i muszą go zjebać. Polecam uwadze:
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,118780820,,do_Pani_Ekspert.html?v=2
        • edypia111 Re: po co nam forum? 16.11.10, 21:57
          Czasem sama myślę, że jestem mężczyzną :) Po lekturze tego wątku znowu mam takie przypuszczenia.
          • aandzia43 Re: po co nam forum? 17.11.10, 00:24
            edypia111 napisała:

            > Czasem sama myślę, że jestem mężczyzną :) Po lekturze tego wątku znowu mam taki
            > e przypuszczenia.

            Hehe, widzę, że nas przybywa ;-)
            Nie jesteśmy, Edypio, facetami, tylko istotami ceniącymi rozkosze zmysłowe z naciskiem na erotykę i seks. Niektóre kobiety (i mężczyźni) są w tym względzie inni, a dodatkowo kobiety czują się ciągle w obowiązku energicznie odżegnywać się od "tych żądz". Wiem, że to banały, ale ja tak dzisiaj dla porządku :-)
            • edypia111 Re: po co nam forum? 17.11.10, 00:32
              Dla mnie to odkrycie ostatnich dwóch lat. Seks jest dla mnie bardzo ważny. I potrafię traktować go absolutnie po męsku (w każdym razie tak, jak sądzę, że czasem faceci go traktuję) - jako sposób rozładowania pożądania - krótko i mechanicznie, a z drugiej strony potrafię też spędzać godziny w łózku i mieć po kilkanaście orgazmów w trakcie takiego polegiwania. I jakoś myślę, że to kwestia wieku chyba :)
        • gomory Re: po co nam forum? 16.11.10, 23:38
          > > Moim zdaniem to jest miażdzące t temacie seks a róznice damsko męskie psyche

          Akurat ten przypadek wydaje mi sie bardziej eksponujacym sacrum jakim otaczamy smierc, niz damsko-meskie roznice postrzegania seksu. Jak zauwazyles te takze wyplywaja, a jakze, tym niemniej ja bym ich nie nazwal az miazdzacymi. Raczej bardziej szokuje to, ze facet narusza pewne tabu. W naszej kulturze zmarlych sie otacza raczej nostalgicznym uduchowieniem i ich odcielesnia. Dlatego jego szczerosc moze sie spotykac z takim niezrozumieniem i oburzeniem.
          • aandzia43 Re: po co nam forum? 16.11.10, 23:58
            > Akurat ten przypadek wydaje mi sie bardziej eksponujacym sacrum jakim otaczamy
            > smierc, niz damsko-meskie roznice postrzegania seksu

            Też mi się tak wydawało. Nie z każdej gliny, Urquharcie, dasz radę ulepić swój kubeczek;-)
          • urquhart Re: po co nam forum? 17.11.10, 00:22
            gomory napisał:
            > Akurat ten przypadek wydaje mi sie bardziej eksponujacym sacrum jakim otaczamy
            > smierc, niz damsko-meskie roznice postrzegania seksu

            Narusza tabu i oburza, mam świadomość, ale dla babek tam musi być po prostu nierzeczywisty i zmyślony, podobnie jak jego żona, a jego wizja wydumana bo nie wpisuje się w ich postrzeganie i to mnie uderza.
            _____________________________________
            Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
            • gomory Re: po co nam forum? 17.11.10, 21:40
              Wydaje mi sie, ze doskonale rozumiem Twoje intencje. Owszem kobiety potrafia zachowac sie jak wroble z bajki i zadziobac innego ptaszka za to, ze zbyt kolorowy ;). Tylko, ze tym razem nie jest najwazniejsze to JAK kobieta sie prowadzila za zycia, tylko, ze maz szarga jej imie po smierci. Jest tak czy nie - dyskusyjne. Ale po kontrowersyjnych granicach sie przechadza, to pewne i widoczne. Dlatego akurat ten przypadek jest takim ktory latwo kobietom przyjdzie "bronic", ze one wcale nie bywaja wroblami ;).
              Ja tam czesto odradzalbym ludziom zbyt ostentacyjne obnoszenie sie z niepopularnymi zachowaniami. Czy zawsze powinno sie walczyc i lansowac na sile swoje przekonania? Hm... czy ma sens dyskusja feministki ze stetryczalym 80letnim mizoginem? Czy jest rozsadne robic gejowski coming out posrod kryminalistow? Bronic przed rodzina i znajomymi swojej fascynacji seksem grupowym? Niekiedy lepiej odpuscic. Ludzie na rozne sposoby przezywaja odejscie bliskich i trzeba miec duzo wyrozumialosci dla kazdego zachowania. Dlatego mam wyrozumialosc dla tego Groszka(tak mi sie kojarzy jego nick), ale doradzalbym mu wieksza powsciagliwosc o ile byloby to mozliwe. Dla jego wlasnego dobra.
              • urquhart Re: po co nam forum? 18.11.10, 00:59
                Facet w iluś wątkach w których kobiety narzekały na biernych, izolujących się i oschłych mężów że seks jest energią uskrzydlającą relację, której sam doświadczył i która pozwoliła mu być czułym i zaangażowanym mężem. I w sumie to truizm rodem z J.Graya czy innej najcieńszej publikacji o roli seksu w związku, jednak kontrastowało ze standardowymi radami (przeniesienie?) innych babek typu kopnij go w dupę, byłaś za dobra, dajesz się upokarzać. Alergiczna reakcja, atak personalny i wyciąganie i komentowanie mu tekstów z innych forów nastąpiło potem.
                Facet chciał ulepszać świat, pomóc kobietom naprawiać relacje, ale wybrał sobie wyjątkowo paskudne i nietrafione roszczeniowe miejsce gdzie babki wiele oczekują zaś oczekiwania od nich uznają za uprzedmiatawiające i wywołał jedynie powszechną irytację.
                Moim zdaniem pouczające.


                Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
                • triss_merigold6 Biedny frajer 18.11.10, 12:41
                  Biedny frajer, za naiwność się płaci.
                  Konkretnie rzecz biorąc ów Groszek w kilku wątkach założonych przez panie zdradzane lub mające mocne podstawy do podejrzeń o to, że są zdradzane, wyskakiwał jak Filip z konopi z identyczną radą "wyślij mu pikantne sms-y i ściągaj częściej majtki, a kryzys minie".
                  Bardzo naiwne myślenie jak na rzekomo 36-letniego faceta, bardzo, ponieważ nie każda zdrada/kryzys ma u podłoża brak seksu lub seks niewystarczająco ciekawy. Żeby ulepszać świat wypada wiedziec jak, oraz dostosować przekaz do odbiorców.
                  Dopiero później dość prostackie rady Groszka zbiegły się z apologią jego zmarłej małżonki, a jeszcze później - kiedy już dostał konkretną zjebę za FORMĘ - Groszek zaczął wyliczać inne zalety swojej najdroższej i do chodzącej waginy dodał parę innych cech.

                  BTW zawsze mnie będzie bawić udzielanie kategorycznych rad vs. pożycia damsko-męskiego przez osoby, które żyją nieustająco od lat z pierwszym i jedynym partnerem/ką, a wiedzę teoretyczną czerpią z artykułów w necie.
                  • urquhart Re: Biedny frajer 18.11.10, 13:56
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Biedny frajer, za naiwność się płaci.
                    > Konkretnie rzecz biorąc ów Groszek w kilku wątkach założonych przez panie zdrad
                    > zane lub mające mocne podstawy do podejrzeń o to, że są zdradzane, wyskakiwał j
                    > ak Filip z konopi z identyczną radą "wyślij mu pikantne sms-y i ściągaj częście
                    > j majtki, a kryzys minie".

                    Generalnie tez będę dla ciebie naiwny, bo uważam że to bardziej ma szanse pomóc związkowi w kryzysie niż rady kopania w dupę, wyrzucenia za drzwi itd.
                    Tym bardziej że pruderyjne, lekceważące i deprecjonujące podejście na tym forum do seksu jest powszechne na tamtym forum jako uprzedmiotawiania kobiety, wiec że poszukują ci niedojrzali mężowie szukają takich dla których seks tez jest ważny bo chyba nie jest bardzo dziwne?
                    _____________________________________
                    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
                    • triss_merigold6 Re: Biedny frajer 18.11.10, 14:28
                      Wiesz, doradzanie kobiecie z np. dwójką małych dzieci, ktorej mąż otwarcie komunikuje, że ma pojemne serduszko i nie może się zdecydować i że na razie jeszcze będzie mieszkał w domku, żeby podkładała się lepiej niż kochanka jest cokolwiek upokarzające.
                      Poza tym - nie działa vide ładnych parę wpisów na forum rozwodowym ze strony kobiet, ktore sądziły, że skoso prawie eks czy eks daje się chętnie zaciągnąć do łóżka, to jest szansa na reanimację związku. BTW też kiedyś popełniłam taki błąd naiwnie myśląc, że odświeżony i bajerancki seks może uratować paroletni związkek - nie mógł, bo kryzys był z kompletnie innych powodów, seks akurat nie szwankował.

                      Jeśli chodzi o tamto forum: wśród piszących dominują kobiety, którym w związkach nawala wszystko - jest przemoc fizyczna i psychiczna, zdominowanie finansowe, jawne lekceważenie, uzależnienia przekazywane od pokoleń, chore układy z teściami, brak szacunku etc. i na to rewelacyjne danie d..y nie pomoże.
                    • zakletawmarmur Re: Biedny frajer 18.11.10, 15:28
                      > Generalnie tez będę dla ciebie naiwny, bo uważam że to bardziej ma szanse pomó
                      > c związkowi w kryzysie niż rady kopania w dupę, wyrzucenia za drzwi itd.

                      Gdybym nie to, że pare razy spakowałam walizki, pokazałam środkowy palec to mojego związku mogłoby już nie być... Ewentualnie skończyłabym jako sfrustrowana baba, której własny chłop nie szanuje i w dupie ma jej potrzeby, również te erotyczne. Myśle, że on też byłby dużo mniej szczęśliwy niż jest teraz...
    • jesod Skąd takie ujęcie..? 16.11.10, 22:27
      edypia111 napisała:
      > Nie mam zamiaru oczywiście udowadniać, że tak nie jest, bo jest
      > to pozbawione sensu - równie prawdopodobne jest, że jestem trzydziestoletnią
      > kobietą (którą jestem), jak i siedemdziesięcioletnim dziadem (którym nie jestem)

      Taaak, właściwie najbardziej zaniteresowało mnie to zdanie ..... Reszta zdecydownie mniej.
      Zacząłam zastanawiać się, dlaczego nie napisałaś, że jesteś trzydziestoletnią babą (którą jakoby jesteś) - tylko określiłaś siebie trzydziestoletnią kobietą? W kontraście do następnego określenia w tym samym zdaniu, a więc: siedemdziesięcioletniego dziada - wypadłaś super. Tylko.... No, właśnie! Nie zastanawiałaś się nigdy nad tym, że można być dwudziestoletnią/trzydziestoletnią itd. babą?
      Wiesz... Życie bywa zaskakujące i nieprzewidywalne, a niektórzy są/bywają babami i dziadami niemalże od samych pieluch.

      Ostatnio, na pewnym spotkaniu towarzyskim, miałam przyjemność poznać starszego pana - o cztery lata od Twojego przykładowego siedemdziesięcioletniego dziada (którym jakoby nie jesteś) i stwierdzam, że niejednemu młodemu człowiekowi brakuje właśnie tak młodego, wesołego spojrzenia, bystrości, przenikliwości, werwy, chęci i radości życia, witalności, że tylko pozazdrościć.... A gdy bardzo otwarcie zwierzył mi się, że przez pół roku wciągał kokę - bo w życiu wszystkiego trzeba spróbować, to... ja po raz któryś w swoim życiu pojęłam, że starość zmienia czasem tylko nasze ciała, pozostawiając piękne i ciągle świeże umysły.

      Ale, ja tutaj, dzisiaj - tak sobie, a muzom.... :)
      • efi-efi Re: Skąd takie ujęcie..? 17.11.10, 10:07
        urquhart napisał:

        >Moim zdaniem to jest miażdzące t temacie seks a róznice damsko męskie psyche. Facet >napisał że seks ze zmarłą żoną to był raj i baby nie mogą tego ogarnąć i muszą go zjebać.

        - Nie rozumiem dlaczego podpinasz to pod cytatem z mojej wypowiedzi. Akurat zalinkowany przez Ciebie temat mnie osobiście w ogóle nie bulwersuje.
    • ore.ona Re: po co nam forum? 17.11.10, 21:03
      >Zastanawiam się jednak ile jest osób, na których życie forum miało naprawdę realny wpływ. Ile jest osób, które podejmowały decyzję powołując się na rady absolutnie anonimowych osób, które wysłuchują zawsze i wyłącznie historii w wersji jednej ze stron?<

      Wersja jest zawsze jednej ze stron, ale jeśli ktoś szuka rady to stara się podać w miarę obiektywną wersję, gdyż tylko to ma sens.
      Mnie forum bardzo pomogło, przez dłuższy czas próbowałam ratować związek, szukałam winy w sobie, spojrzałam na to oczami osób z zewnątrz i dotarło do mnie :)
      Był moment że przez tematykę forum sentymentalnie wracałam do tego co było dobre i niepokoiło mnie to bardzo, ale ostateczny wynik jest pozytywny:)
      Już nie pisuję, bo forum nie dla mnie-
      Brak seksu, ale ogólnie;)
      Dziękuję,
      moon, sisi, zaklęta, Panowie:)
      i wszystkim z którymi spotkałam się tutaj:)
Pełna wersja