Poziom testosteronu a dzieci?

19.11.10, 16:12
kag73 napisała:
> A to na serio jest udowodnione, ze po dziecku factowi testosteron spada? Watpie
> , raczej jest to związane z wiekiem

Politycznie poprawne wątpliwości kag inspirują mnie do nowego wątku:
Opisy wielu doświadczeń są zawsze zbieżne, testosteron przy obecności własnego dziecka spada dramatycznie. Niestety oprócz problemu z libido oznacza to spadek dopaminy, apatię i depresję (u kogoś u kogo testosteron był dość wysoki). To dość zbieżne z wynikami badaniań spadku zadowolenia z życia i związku typowo na 5 lat po urodzeniu dziecka.
>>>
Przeciwnicy socjobiologii twierdzili, że zjawiskowo wśród ojców amerykańskich może być determinowane kulturowo, a nie genetycznie. W tej sytuacji postanowiono sprawdzić jak to wygląda na przykład u Chińczyków. W Pekinie do badania zgłosiło się 66 kawalerów, 30 mężatych bez dzieci, oraz 30 ojców. Czynniki zniekształcające opiom testosteronu, takie jak wiek badanych były kontrolowane. Co ciekawe, wyszły bardzo wyraźne różnice: kawalerzy mieli średnio 20% (!) wyższy poziom testosteronu niż mężami, natomiast ojcowie 50% (!!) niższy niż kawalerzy.
www.kfd.pl/seks-a-testosteron-2535.html
Ale na pocieszenie, można szybko podnieść paziom testosteronu i dopaminy znikając z domu, dzieciaki podrzucać dziadkom, którym akurat podnoszą dopaminę, a samemu spotykać się z ATRAKCYJNYMI kobietami (zapuszczone matki polki odpadają) przesiadając się do szybkich samochodów o potężnych silnikach (Audi Q7 też był dobrą propozycją) lub motorów i jeździć ryzykownie :)
jejpsyche.pl/jak-reaguja-mezczyzni-na-kobiece-towarzystwo
jejpsyche.pl/mezczyzni-samochody-i-testosteron
Co wy na to?
    • triss_merigold6 Re: Poziom testosteronu a dzieci? 19.11.10, 16:18
      Poproszę o korelację z wiekiem badanych. Dwudziestolatek, bez względu na liczbę dzieci i stan cywilny, będzie miał wyższy poziom testosteronu niż 35-latek.
      • m00nlight Re: Poziom testosteronu a dzieci? 19.11.10, 17:07

        Masz rację, poziom hormonów płciowych nieuchronnie obniża się z wiekiem, u obu płci. Stąd meno- i andropauza.

        Aczkolwiek pojawienie się malucha w domu wplywa na hormony obojga rodzicow.

        Do niedawna sądzono że dotyczy to glownie matek, natomiast ostatnio wiele badan wykazalo że ojcow też to dotyczy w niemal rownym stopniu.
      • kawitator Re: Poziom testosteronu a dzieci? 19.11.10, 17:31
        Poproszę o korelację z wiekiem badanych.

        Oj Tris cuś poziom testosteronu Ci spadł w Twoim błogosławionym stanie co jak wielokrotnie tłumaczył Urgu wiąże sie ze spadkiem bystrości Prosić to sobie możesz jak byś była recenzentem tej pracy
        Przeca pisze wyraźnie wystarczy przeczytać i zrozumieć

        Czynniki zniekształcające opiom testosteronu, takie jak wiek badanych były kontrolowane

        Tak nawiasem to gratulacje i życzenia abyś w terminie przewidzianym nie za wcześnie ale i nie za późno powiła zdrowego bachora. :-P
        • triss_merigold6 Re: Poziom testosteronu a dzieci? 19.11.10, 17:43
          Ciekawe w jaki sposób kontrolowane przy tak małej próbie. To nawet nie są setki facetów tylko kilkudziesięciu CHĘTNYCH, którzy się ZGŁOSILI. Wybiórcze.
          Zresztą nawet, przyjmijmy, że to prawda. Po wuj dzieciatemu i żonatemu wysoki poziom testosteronu? Ma przynosić pieniądze i siedzieć na dupie zajmując się życiem rodzinnym, a nie testować zdolności zdobywania obcych pań.
          Katar+senność+ciąża ewidentnie wpływają mi na spadek bystrości. Z drugiej strony - poza pracą - po wuj mi teraz akurat bystrość?
          • kawitator Re: Poziom testosteronu a dzieci? 19.11.10, 18:01
            Po wuj dzieciatemu testosteron ?
            W domu po nic choć jak ma wyższy to się lepiej czuje, jest zdrowszy i bardziej łakomie na swa kobitkę spogląda i nie tylko ;-)
            Ale poza domem jak najbardziej bo dla faceta dom to miejsce odpoczynku a nie centrum wszechświata Normalny chłop ma prostą konstrukcje psychiczna W małżeństwie jak ma dzieci to musi utrzymać rodzinę. Zapewnić jej bezpieczeństwo co obecnie w Europie jest równoważne z zapewnieniem kasy Zdobywanie większej kasy bardzo wiąże się z testosteronem bo to i energie i bystrość i wytrwałość trza mieć.
            Dlatego w literaturze pisze się, że najciężej pracująca grupą społeczną są heteroseksualni faceci posiadający rodzinę czyli dzieci Oni planują z największym horyzontem czasowym Widzą że do usamodzielnienia się dzieci to jeszcze lata przed nimi w przeciwieństwie do singli płci i orientacji dowolnej którzy zwykle patrzą w przyszłość do najbliższej weekendowej balangi lub urlopu

            • triss_merigold6 Re: Poziom testosteronu a dzieci? 19.11.10, 18:11
              Skoro są najciężej pracującą grupą i najbardziej perspektywicznie planują to znaczy, że spadek testosteronu im nie przeszkadza w sukcesach zawodowych, tak? Poza tym w mnóstwie zawodów i na wielu stanowiskach premiowany jest nie młodzieńczy wiek i czysty zapał tylko jakieś doświadczenie zawodowe oraz umiejętności, a te przychodzą z wiekiem (i naturalnym z racji wieku spadkiem testosteronu).
              • urquhart Spadek testosteronu - konseskwencje 19.11.10, 18:38
                triss_merigold6 napisała:
                > Skoro są najciężej pracującą grupą i najbardziej perspektywicznie planują to zn
                > aczy, że spadek testosteronu im nie przeszkadza w sukcesach zawodowych, tak?

                No właśnie,czy spadek testosteronu pomijając problemy w seksie przeszkadza czyt nie?
                Jeżeli poziom obniża się o 1% rocznie, a ojcom o 50% to hormonalnie trzydziestolatek przedstawia wartość 80 latka z jego problemami...

                >>>
                Testosteron to wspaniały hormon, który czyni wiele dobrego - oprócz znanego działania na aktywność seksualną, płodność oraz męską sylwetkę, jest bardzo ważnym hormonem, który ochrania cały układ krążenia z mięśniem sercowym na czele, układ nerwowy i wiele innych struktur organizmu. Testosteron jest jednak wybitnie wrażliwy na stres. W tak zwanym stresie przewlekłym poziom testosteronu może spadać niemal do zera, a to obok negatywnego wpływu na sferę seksualną i wygląd zewnętrzny, może mieć katastrofalne skutki dla zdrowia całego organizmu. W porównaniu do mężczyzny z prawidłowym poziomem testosteronu, mężczyzna z niedoborem tego hormonu będzie się starzeć szybciej. Z większym prawdopodobieństwem pojawi się u niego otyłość brzuszna, wcześniej zachoruje na chorobę serca, miażdżycę lub nadciśnienie. To tylko przykład, ale jakże często obserwowany u mężczyzn.
                www.repka.pl/Uroda/Wellness/Stop-starzeniu/Zegar-napedzany-przez-hormony.aspx
                W niektórych badaniach naukowych sprawdzano związek pomiędzy depresją a testosteronem. Jak powszechnie wiadomo, z wiekiem maleje produkcja testosteronu. Sytuacja może ulec pogorszeniu, jeżeli dodamy do tego nadużywanie alkoholu, nadmierny stres lub otyłość . Wielu lekarzy zleca wykonanie badania poziomu testosteronu i pierwszą pomocą jest zazwyczaj kuracja polegająca na leczeniu hormonalnym. Jeżeli jednak pacjent cierpi na poważną depresję to problem nie leży w złej gospodarce hormonalnej i lekarz zapisze prawdopodobnie kuracje lekami antydepresyjnymi.
                www.choroby.senior.pl/158,0,Mezczyzni-tez-cierpia-na-depresje,1388.html
                Wydawać się może, że leczenie testosteronem to łatwy sposób na leczenie męskiej depresji, ale niestety kuracja ta może być przeprowadzana tylko przez krótki okres czasu. Zbyt długie podawanie testosteronu może powodować kłopoty z prostatą oraz choroby serca, problemy z wątrobą, utratę włosów i ciężkie bóle głowy. Suplementy hormonalne mogą też zakłócić wewnętrzną produkcję testosteronu prowadząc do jeszcze większych kłopotów. Dlatego też przed każdym podjęciem leczenia testosteronem należy skonsultować się z lekarzem.

        • titta Re: Poziom testosteronu a dzieci? 01.12.10, 14:06
          W twoim wywodzie jedna zecz sie nie trzyma kupy: co ma poziom dopaminy do poziomu testosteronu?
          Co z mezczyznami, ktozy wlasnie przy dziecku czuja sie szczesliwi i spelnieni (moze rowniez dlatego, ze im testosterom mozgu nie zalewa i wreszcie zaczynaja z niego kozystac?)
          • druginudziarz Re: Poziom testosteronu a dzieci? 03.12.10, 00:31
            titta napisała:

            > W twoim wywodzie jedna zecz sie nie trzyma kupy: co ma poziom dopaminy do pozio
            > mu testosteronu?
            > Co z mezczyznami, ktozy wlasnie przy dziecku czuja sie szczesliwi i spelnieni (
            > moze rowniez dlatego, ze im testosterom mozgu nie zalewa i wreszcie zaczynaja z
            > niego kozystac?)
            No, mogą to np. być mężczyźni którzy się cieszą ze wszystkiego co mają :)

    • m00nlight Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 17:04

      i badania na wielką skalę ;)

      Ja do prac magisterskich badalam więcej osob.

      Ale pominąwszy, masz rację, facetom z malym dzieckiem spada tetosteron, co jest calkowicie wytlumaczalne- wysoki testosteron wzmaga agresję- wystarczy spojrzeć jak zachowuje się paker na koksie. Przy malym dziecku obecnośc agresywnego samca bylaby niewskazana.

      Spadek libido natomiast, tak często obserwowany ma związek głównie ze WZROSTEM poziomu oksytocyny i prolaktyny. Jest to normalne że u zdrowego psychicznie faceta przy małym dziecku wzrasta poziom tych hormonow, i to tak samo jak matce. To z kolei obala mit, jakoby kobieta byla 'naturalnie predysponowana' do opieki nad dzieckiem a facet nie.

      Zarowno u kobiet, jak u mężczyzn, wysoki poziom oxy i prolaktyny obniża libido- człowiek nastawia się na opiekę, a nie na rozmnażanie ( co z punktu widzenia biologii jest przecież dość logiczne... wiadomo że w drugą ciążę lepiej nie zachodzic wczesniej niz po 2 latach, a skupic sie na 'odchowaniu' jako tako dziecka) Tak więc jesli w tym czasie wystąpi jakiś motor motywujący do uprawiania seksu, to tylko i wyłącznie psychologiczny- hedonizm, czy chęć pogłębiania więzi- a nie biologiczny.
      • triss_merigold6 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 17:22
        Czyli wszystko zgodnie z Matką Naturą. Socjobiolodzy powinni być usatysfakcjonowani. D
        • urquhart Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 18:53
          triss_merigold6 napisała:
          > Czyli wszystko zgodnie z Matką Naturą

          No to lepiej od razu wziąć się za badania nieucywilizowanych plemion:
          www.poradnikpr.info/?p=4997
          Przy okazji ciekawe jest wspomnieć że pamiętam próby sztucznego podnoszenia prolaktyny u mężczyzn by byli lepszymi ojcami, niestety efektem ubocznym była depresja i apatia. Znacznie lepsze efekty wywołuje stymulowanie kobiet testosteronem, odnoszą zawodowe sukcesy i lepiej sobie radzą w życiu, z tym że nie chcą mieć dzieci :)
          www.wprost.pl/ar/100735/Hormony-sukcesu/?I=1258
          • m00nlight Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 19:11

            Heh, generalnie wplyw hormonow na psychiczne funkcjonowanie jest nie do przecenienia. Wystarczy spojrzeć co sie dzieje z ludźmi np, z zaburzeniami cznności tarczycy.

            Wszelkie farmakologiczne proby manipulacji poziomem hormonów niestety nigdy nie są obojętne dla organizmu i ZAWSZE mają skutki uboczne, najczęściej niepożądane. Wystarczy wziąć pod lupę piguły anty. Że o zwiększeniu ryzyka zachorowania na nowotwory nie wspomnę.

            Wiadomo, jeśli u kogoś braki/niedobory hormonow powodują poważne zaburzenia i drastycznie obniżają jakość życia, wtedy korzysci z ich sztucznego regulowania przeważają ew straty. Ale takie sobie 'dłubanie w naturze' bo ktoś ma kaprys to już trochę przegięcie.

            Co do testosteronu, np, u facetow u ktorych niski jego poziom powoduje np spadek libido, uzupelnienie tego poziomu poprzez prochy prowadzi w prostej drodze do.... jeszcze większego spadku libido, bo organizm przestaje sam z siebie go produkowac (stąd tak częste przypadki impotencji u koksów po sterydach). Tak więc, to wszystko nie jest takie proste jakby się moglo wydawac.
            • kag73 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 19:42
              Wyczytalam rozne rzeczy, miedzy innymi rowniez, ze rano wszyscy mezczyzni sa rowni, tzn. najwyzszy poziom testosteronu(oczywiscie w odpowiedniej grupie wiekowej ), wieczorem u singli nizszy ale nie o tyle nizszy niz u ojcow. Poza tym wyniki badan pokazaly, ze rowniez faceci bedacy w stalych zwiazkach bez dzieci rowniez maja nizszy poziom testosteronu niz single, czyli partnerka tutaj skutecznie hamuje produkcje testosteronu. Przy czym uwzglednic nalezy, wedlug naukowcow, ze wiadomo kazdy facet to indywiduum rowniez jezeli chodzi o libido i testosteron. I byc moze nalezy wziac pod uwage, ze latwiej wejsc w staly zwiazek albo zdecydowac sie na stala partnerke tym facetom z nizszym poziomem testosteronu niz tym ciagle napalonym i zainteresowanym wszystkimi mozliwymi kobietami a nie tylko ta jedna.
              Jeszcze takie wyszlo smieszne pytanko: Skoro zonaci maja taki niski poziom testosteronu to czemu tylu z nich chodzi w bok, he?. na co ktos inny opowiedzial "owszem chodza w bok ale za to z mezatkami, wiec sie wyrownuje"!
              • urquhart Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 20:22
                kag73 napisała:
                > Jeszcze takie wyszlo smieszne pytanko: Skoro zonaci maja taki niski poziom test
                > osteronu to czemu tylu z nich chodzi w bok, he?. na co ktos inny opowiedzial "o
                > wszem chodza w bok ale za to z mezatkami, wiec sie wyrownuje"!

                Zapomniałaś o czynniku, że testosteron podskakuje w obecności atrakcyjnej kobiety.
                • kag73 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 20:47
                  urquhart napisał:

                  > Zapomniałaś o czynniku, że testosteron podskakuje w obecności atrakcyjnej kobie
                  > ty.
                  jezeli juz zapomniales dodac OBCEJ atrakcyjnej kobiety, wlasna zona albo partnerka wcale nie musi byc nieatrakcyjna. Poza tym poziom testosteronu sie zmienia. I jak myslisz jezeli zona meza troche "podkreci" to mu poziom testosteronu nie podskoczy? Ja mysle, ze owszem :)



                  • triss_merigold6 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 21:32
                    Taaak, a w czasie owulacji domowe żony puszczają się z macho. Ziew.
            • druginudziarz Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 03.12.10, 00:35
              m00nlight napisała:

              > Wiadomo, jeśli u kogoś braki/niedobory hormonow powodują poważne zaburzenia i d
              > rastycznie obniżają jakość życia, wtedy korzysci z ich sztucznego regulowania p
              > rzeważają ew straty. Ale takie sobie 'dłubanie w naturze' bo ktoś ma kaprys to
              > już trochę przegięcie.

              A witaminy syntetyczne zażywać wolno czy to też "przegięcie"?
          • triss_merigold6 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 19:56
            W takim razie to ślepa uliczka ewolucji. Co z tego, że kobiety z wyższym poziomem testosteronu odnoszą sukcesy skoro eliminują swoje DNA z zasobów genetycznych.
            Prolaktyną sie nie sugeruj, wprawdzie powoduje laktację ale zbyt wysoka uniemożliwia zajęcie w ciążę. Ja zaszłam dopiero jak zbiłam prolaktynę ciężką chemią.
            • kag73 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 20:17
              "Co z tego, że kobiety z wyższym poziomem testosteronu odnoszą sukcesy skoro eliminują swoje DNA z zasobow genetycznych."

              A o jakie "sukcesy" tutaj chodzi i kto decyduje o tym co jest sukcesem. Ja jestem z tych z wysokim testosteronem(przynajmniej kiedys bylam) i jakos nic z tego nie wynika, moze jestem wyjatkiem, albo mialam pecha i sekcesow nie widac ;)
            • kawitator Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 20:22
              Co z tego, że kobiety z wyższym poziomem testosteronu odnoszą sukcesy skoro eliminują swoje DNA z zasobów genetycznych.
              Mam to samo spostrzeżenie
              Bystrość i energia ( pochodne testosteronu) są wybrykiem u kobitek bowiem jak zauważyłaś nie tylko w teorii ale także w życiu im któraś bystrzejsza, mądrzejsza, bardziej inteligentna tym statystycznie mniej dzietna natomiast durniutkie kobietki rodzą jak opętane.
              Wobec tego pojawiająca się inteligentna mądra kobieta stanowi pewien wybryk natury odstępstwo, mutację która jak na przykład homoseksualizm nie ma szans na reprodukcje i przeniesienie w następne pokolenia.
              Tak mi przykro z tego powodu bowiem inteligencja u kobitki stanowi dla mnie warunek niezbędny aby można był z nią spędzać czas a tu masz trza szukać bo to prawdziwy rarytas
              • kag73 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 20:40
                Kawitator,
                jakie brzydkie i do tego nie fair wypowiedzi o kobietach, do tego jeszcze nieprawdziwe.
                Niesmaczne, naprawde, niesmaczne.
                • kawitator Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 20:51
                  Dlaczego niesmaczne Ubolewam nad tym
                  Ale ciekawy jestem dlaczego twierdzisz ze nieprawdziwe
                  Czy nieprawdą jest ze im bardziej inteligentna kobieta tym statystycznie ma niej dzieci ?
                  Czy z faktu mniejszej dzietności i praktycznie jej braku u najbardziej inteligentnych kobitek wyciągnąłem błędne wnioski ?
                  Możesz sie wypowiedzieć bardziej konkretnie ??
                  Powiem ze chciałbym sie mylic
                  • kag73 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 21:20
                    Ty mi tylko szybciutko odpowiedz, skoro tak malo tych inteligentych a te "durniutkie rodza jak opetane", to dlaczego mamy tak niski wskaznik przyrostu naturalnego w Polsce. No gdzie te wszystkie dzieci od tych "durnych kobitek"?
                    Szukam w glowie kobiet, ktore maja niby tyle dzieci, ale mi zadna do glowy nie przychodzi w moim rodzinnym malym miescie. Ewentulanie w jednej bardzo bogatej rodzinie z tradycjami corki maja sporo(4 czy 3 dzieci). A wiem czy one takie "durne"? Kase maja konkretna, nie rozpuscily a raczej pomnozyly majatek ojcow.
                    Poza tym warto byloby jeszcze sprecyzowac co znaczy "inteligentna". Jezeli masz na mysli te "inteleigentne" biznes women, ktore sa przekonane, ze frma ich potrzebuje i chca poswiecic swoje zycie na robienie kariery, to mysle, ze moga sie one pewnego dnia obudzic z reka w nocniku i na dzieci moze byc za pozno. A wtedy moze otworza im sie oczy i zobacza co w zyciu liczy sie naprawde. To niekoniecznie kwestia inteligencji, raczej priorytetow, czesto mozliwosci. Znam kobiety, ktore jak najbardziej chcialyby wiecej niz dwojke dzieci, gdyby bylo je na to stac, gdyby nie musialy pracowac zawodowo i na spokojnie moglyby sie oddac wychowaniu potomstwa. I zapewniam Cie, ze "durne" nie sa.
                    Zreszta kto Ci sie zwierza ze swojej prywatnosci. Mam jedno, bo z wielu powodow nie moge czy nie chce ryzykowac drugiego. Poza tym to decyzja dwojga ludzi, kobieta moze chciec trojke a facet dal sie naciagnoc na jedno.
                    Nie podoba mi sie haslo pod tytulem "inteligentne nie maja dzieci", "dzieci sa dla durniutkich".
                    Znam ludzi inteligentych, ktorzy mieli wiecej dzieci(oczywiscie nascie lat temu)
                    Dzieci to nasza przyszlosc i sa nam potrzebne!
                    • santo_inc Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 21:30
                      > Ty mi tylko szybciutko odpowiedz, skoro tak malo tych inteligentych a te "durni
                      > utkie rodza jak opetane", to dlaczego mamy tak niski wskaznik przyrostu natural
                      > nego w Polsce. No gdzie te wszystkie dzieci od tych "durnych kobitek"?

                      Widocznie mają dość mądrych mężów/partnerów, którzy nie chcą się wkopać w resztę życia z jakimś bezmózgim yeti.
                      • chavez666 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 01.12.10, 16:15
                        dyskusja miała być o wpływie testosteronu.... a zeszła na dywagacje o tym że inteligentne (natestosterowane?) kobiety mają mniej dzieci

                        bardziej ciekawa wydaje mi się sprawa priorytetów

                        bo wg. mnie hormony to tylko skutki uboczne wiecznej walki pomiędzy ego i superego, i jeżeli nasza świadomość potrafi tą walkę w jakiś sposób kontrolować, to dzięki czemuś takiemu jak WSPÓLNE PRIORYTETY... odstępstwa od normalnego poziomu hormonów stają się może nie tyle drugorzędne, co nienajważniejsze... jak przyprawy w kuchni
                    • przekornaiuparta Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 02.12.10, 10:09
                      Zgadzam sie w 100%. Idioci sie mnoza, a inteligentniejsi ludzie nie. Jakies przyklady typu patologiczne rodziny z 9tka dzieci i chlajacymi rodzicami, w kazdej okolicy sa takie. Z drugiej strony, mnostwo ciekawych, stawiajacych na wlasny rozwoj ludzi jest samotnych, bo ciezko im spotkac rownorzednego partnera.
                      Nie ma nic gorszego niz mamuski, przekonane o swojej wyzszosci i dziejowej roli, bo wziely nieciekawego goscia i strzelily sobie z nim Julie, Oliwke, Oskarka albo Kevinka ;)
              • mujer_bonita Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 21:14
                kawitator napisał:
                > Bystrość i energia ( pochodne testosteronu) są wybrykiem u kobitek bowiem jak z
                > auważyłaś nie tylko w teorii ale także w życiu im któraś bystrzejsza, mądrzejsz
                > a, bardziej inteligentna tym statystycznie mniej dzietna natomiast durniutkie k
                > obietki rodzą jak opętane.
                > Wobec tego pojawiająca się inteligentna mądra kobieta stanowi pewien wybryk nat
                > ury odstępstwo,

                A to jakaś nowość w genetyce, że dziewczynki dziedziczą inteligencję TYLKO po matce :)

                > Tak mi przykro z tego powodu bowiem inteligencja u kobitki stanowi dla mnie war
                > unek niezbędny aby można był z nią spędzać czas a tu masz trza szukać bo to pra
                > wdziwy rarytas

                Bo u panów inteligencja to standard? Kaaaaawiii.... no beeez przesaaady! Inteligentnego, dowcipnego faceta ze świecą szukać. I mówię to ja, która sporo czasu poświęciła na poszukiwania ;)
                • santo_inc Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 21:31
                  > Bo u panów inteligencja to standard? Kaaaaawiii.... no beeez przesaaady! Inteli
                  > gentnego, dowcipnego faceta ze świecą szukać. I mówię to ja, która sporo czasu
                  > poświęciła na poszukiwania ;)

                  Co Ty opowiadasz. Jest cała masa dowcipnych i inteligentnych, tylko leniwych. Tobie pewnie TO właśnie najbardziej przeszkadza. ;p
                  • mujer_bonita Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 22:09
                    santo_inc napisał:
                    > Co Ty opowiadasz. Jest cała masa dowcipnych i inteligentnych, tylko leniwych. T
                    > obie pewnie TO właśnie najbardziej przeszkadza. ;p

                    Bo Tobie lenistwo wcaaaale nie przeszkadza :)
                    • santo_inc Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 22:42
                      > > Co Ty opowiadasz. Jest cała masa dowcipnych i inteligentnych, tylko leniw
                      > ych. T
                      > > obie pewnie TO właśnie najbardziej przeszkadza. ;p
                      >
                      > Bo Tobie lenistwo wcaaaale nie przeszkadza :)

                      Ale ja nie gonię mojej żony do pracy tak, jak Ty byś chciała gonić facetów do sprzątania. :)
                      • mujer_bonita Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 23:15
                        santo_inc napisał:
                        > Ale ja nie gonię mojej żony do pracy tak, jak Ty byś chciała gonić facetów do s
                        > przątania. :)

                        Twoja żona zdaje się pracuje zajmując się domem i dzieckiem. Tak więc pudło :)
                  • zakletawmarmur Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 20.11.10, 13:12
                    > Co Ty opowiadasz. Jest cała masa dowcipnych i inteligentnych, tylko leniwych.

                    z wątku z innego forum: forum.gazeta.pl/forum/w,898,118912928,118913196,Re_uczucie_bycia_gorsza_.html

                    "Żona nie pracuje, nie ma też zbyt dobrego wykształcenia. I muszę uczciwie powiedzieć, że z całą pewnością byłaby postrzegana w społeczeństwie jako bardziej wartościowa osoba, gdyby miała jakąś pracę a nie była na moim utrzymaniu. "

                    "Ale ja nie gonię mojej żony do pracy tak, jak Ty byś chciała gonić facetów do sprzątania. :) "

                    A ja się zastanawiam dlaczego tej swojej żony do pracy i zdobywania wykształcenia nie mobilizujesz? Bo nie można powiedzieć, żebyś faktycznie to akceptował. Właściwie Twoje małżeństwo nie jawi się jako udane właśnie z tego powodu. A może żona jest mało inteligentna? Z tego co piszesz to właśnie największym problemem jest to, że w Twoich oczach kobieta jest leniwa a nie tępa:-) Robisz coś z tym prócz marudzenia na forum?
                    • santo_inc Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 21.11.10, 12:48
                      > A ja się zastanawiam dlaczego tej swojej żony do pracy i zdobywania wykształcen
                      > ia nie mobilizujesz? Bo nie można powiedzieć, żebyś faktycznie to akceptował. W
                      > łaściwie Twoje małżeństwo nie jawi się jako udane właśnie z tego powodu. A może
                      > żona jest mało inteligentna? Z tego co piszesz to właśnie największym probleme
                      > m jest to, że w Twoich oczach kobieta jest leniwa a nie tępa:-) Robisz coś z ty
                      > m prócz marudzenia na forum?

                      A bo widzisz, bo uważam, że wykształcenie służy do czegoś więcej, niż tylko do posiadania bezużytecznego "mrg" przed nazwiskiem, czym kończy się studiowanie w "Wyższych Szkołach Tego i Owego". Uważam, że wykształcenie ma sens tylko wtedy, gdy się z niego korzysta, a ponieważ żona nie ma kompletnie żadnego pomysłu na siebie za 10 czy 20 lat, trudno bym jej doradzał pójście na jakiekolwiek studia tylko po to, by poszła na studia.

                      Jak już wymyślimy czym się chce zająć, znajdziemy tę jej pasję, której chce się poświęcić i znajdziemy pasujące do tego studia, to pomyślimy o jej pójściu na studia.

                      Nie wspomnę też o tym, że wygodnie mi nie zajmować się dzieckiem w czasie każdego weekendu, który żona poświęciłaby studiowaniu. No ale cel uświęca środki i bym swój wolny czas poświęcił, jeśli miałoby to przynieść jakąś korzyść poza lepszym postrzeganiem mojej żony w społeczeństwie...
                      • sisi_kecz Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 21.11.10, 13:08
                        Uważam, że wykształcenie ma sens tylko wtedy
                        > , gdy się z niego korzysta, a ponieważ żona nie ma kompletnie żadnego pomysłu n
                        > a siebie za 10 czy 20 lat, '

                        A to żona nie jest kobietą sukcesu, która bezproblemowo poszła do pracy po macierzyńskim i z palcem w tymtam łączy etat zawodowy z domowym i opieką nad dzidziusiem ?
                        To mi sie cuś pozajączkowało.

                        Kuchta domowa bez szemrania obsługująca "właściciela" - nie pozwalaj jej na te studia bo jeszcze jej glupoty jakie do głowy przyjdą, zacznie zarabiać i rzuci tyjącego męża ;)

                        Lepiej niech szura między kuchnią a jadalnią, pamiętając aby sie nie zapuścić - to jest idealny pomysł na siebie- dla Ciebie ;)
                • kawitator Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 19.11.10, 22:08
                  No nareszcie Mujerka nie zawiodłem się na Tobie. Wiadomo że popuściłem sobie fantazji i wypowiedz była bardziej zabawowa niż rzetelna
                  Dziedziczenie rzeczywiście nie jest taką prostą sprawę i moje wnioski sa zupełnie nieuprawnione
                  jednak znalezienie inteligentnego faceta jest łatwiejsze z powodu innego rozkładu statystycznego Nie muszę Ci tego tłumaczyć bo wynika to z roli poszczególnych płci w rozwoju gatunków

                  Natomiast problem istnieje ciut inny ale równie poważny związany z emancypacją kobiet i związanym z tym spadkiem dzietności ale o tym to juz jutro

                  • urquhart Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 20.11.10, 08:41
                    Wczoraj mieliśmy na kolacji jak raz małżeństwo przyjaciół lekarzy: on endykrynolog, a ona genetyk. Wnioski z rozwijania tego tematu były dość gorzkie i niepoprawnie polityczne.
                    Trudno zaprzeczyć negatywnej selekcji naturalnej ambitnych męskich kobiet z wysokim testosteronem jak i rodzinnych kobiecych mężczyzn z prolaktyną (odbiega od męskiego wzorca atrakcyjności).
                    Ale we współczesnym świecie używamy mnóstwa leków i suplementów które zmieniają równowagę hormonalna kobiet w ciąży, stąd mamy wysyp takich osobników niekoniecznie przeferowanych przez selekcję pod każdym kontem.
                  • mujer_bonita Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 20.11.10, 11:39
                    kawitator napisał:
                    > jednak znalezienie inteligentnego faceta jest łatwiejsze z powodu innego rozkła
                    > du statystycznego

                    LITOŚCI!!!
                  • aandzia43 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 20.11.10, 20:08
                    jednak znalezienie inteligentnego faceta jest łatwiejsze z powodu innego rozkła
                    > du statystycznego Nie muszę Ci tego tłumaczyć bo wynika to z roli poszczególny
                    > ch płci w rozwoju gatunków

                    Ojeżumalusieńki, Kawi, co ty znowu wygadujesz!!!??? Przecie wśród chłopów więcej odpadów i więcej geniuszy (też zresztą częstokroć ocierających się o bycie odpadem w pozostałych, poza inteligencją, zakamarkach umysłu). Kobiety, jako te bardziej uśrednione, częściej błyszczą inteligencją, może nie rzędu 200 punktów, ale też całkiem przyzwoitą, niż panowie. Poza tym, ich inteligencja rzadziej, niz u mężczyzn połączona ze zwichrowaniami typu np. zaburzenia ze spektrum autyzmu, może być całlkiem przyjemnie i racjonalnie wykorzystana ku społecznemu pożytkowi. Co mnie, jako członkowi spłeczeństwa, po tym, że wśród mężczyzn więcej geniuszy matematycznych? Czy to ma być podstawą do zablokowania kobietom wstępu na wyższe uczelnie? Jak dla mnie, uśrednienie talentwów kobiet to ich wielka zaleta - miałam bardzo sensowne, zaangażowne, KOMUNIKATYWNE!, posiadające talenty pedagogiczne nauczycielki matematyki i jednego pieprzniętego nauczyciela. Co mi to jego ewentualnym geniuszu (osobiście wątpię, no ale, niech wam tam), keidy facet był kompletnie nieprzydatny jako osoba przekazująca wiedzę?
                    • kutuzow Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 20.11.10, 20:24
                      aandzia ---> koleżanki z forum zaraz Ci wytłumaczą iż nie masz racji (patrz dyskusja ponizej właśnie o tych większych wahaniach na końcach skali u facetów) - przecież Kopernik była kobietą ;-)
                      • aandzia43 Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 21.11.10, 01:23
                        kutuzow napisał:

                        > aandzia ---> koleżanki z forum zaraz Ci wytłumaczą iż nie masz racji (patrz
                        > dyskusja ponizej właśnie o tych większych wahaniach na końcach skali u facetów
                        > ) - przecież Kopernik była kobietą ;-)

                        Chwilunia, ja tu nie o Koperniku, tylko o rzeszy bystrych, rzeczowych, wykształconych i robiących niezły użytek z rozumu kobiet. Krańce skali krańcami, a żyć trzeba w realu, nie w klimatach zespołu sawanta. Szafranem jeszcze nikt się nie najadł, resztę roślinek trzeba wtranżalać. Przyprawa jest przyprawą, nie solidnym, zawierającym składniki odżywcze żarciem.
                        Poza tym odkąd uwarunkowania kulturowe, blokujące kobietom rozwój talentów, odchodzą do lamusa, mamy regularny, choć może nieśpieszny, przypływ pań na większości szczytów. Szczytów, nie tylko w wyższych rejonach stanów średnich. Stany średnie, wyższe i niższe, już dawno zasiedliłyśmy.
                        Chociaż podejrzewam, że dziedziny takie, jak wysokich lotów matematyka i muzyka mogą pozostać na zawsze domeną męskich umysłów. Znaczne uzdolnienia muzyczne i stricte matematyczne zdają się byc ścisle powiązane ze skłonnością do autyzmu i innych aberracji, a w tym panowie przodują.
                        • kutuzow Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 21.11.10, 02:53
                          aandzia ---> widze ze mnie nie zrozumiałaś.
                          Popieram to co pisałaś wczesniej i teraz. Uważam że bardzo trafnie to ujełaś.

                          Z tym Kopernikiem to chodziło mi o podejście innych Pań z tego forum które udowadniają (ponizej) ze przecież nic takiego (jak rozjazd po ekstremach u facetów) nie ma miejsca i koniec. (stad to skojazenie do znanego filmu gdzie z zacietrzewieniem kobiety głosiły ze "Kopernik też była kobieta").

                • zakletawmarmur Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 20.11.10, 10:28
                  > A to jakaś nowość w genetyce, że dziewczynki dziedziczą inteligencję TYLKO po m
                  > atce :)

                  Koleżanka, która kończyła biotechnologie po jednym z wykładów (właśnie z dziedziczenia) stwierdziła, że jest dokładnie inaczej... To córka dziedziczy inteligencje po ojcu, syn po matce. Nie wiem skąd taki pogląd, bo nie miałam okazji z nią podyskutować ale jak będę mieć okazje to podciągnę rozmowę:-) Może ktoś coś wie na ten temat?
                  • zakletawmarmur Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 20.11.10, 10:50
                    Tu znalazłam taką dyskusje:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,212,109018825,109018825,Inteligencja_po_matce_budowa_ciala_po_ojcu_.html
                    To już wiem dlaczego ważną cechą, przy szukaniu partnera, była dla mnie budowa ciała...
                • m00nlight Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 12:30

                  To inteligentnych ludzi w spoleczenstwie (niezaleznie od plci!!!) mamy raptem ok 15-16% (dokladnie nie chce mi się sprawdzac) przy czym bardzo inteligentnych raptem 3%...

                  Reszta to albo średniaki, albo głupole. Stąd stwierdzenie że 'inteligentnych kobiet' czy 'inteligentnych facetow' jest malo to 'oczywista oczywistosc' ;) I generalnie można je sobie darowac....

                  Tyle w temacie.
                  • kutuzow Re: Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 14:06
                    m00nlight ---> ta ciąża zupełnie Ci nie służy. Co jak co, ale skoro skończyłaś psychologie powinnaś wiedzieć z zajęć, że o ile średnia inteligencja dla każdej płci wynosi 100, to znacznie różni się rozkład.

                    Owszem występuje tutaj rozkład normalny tej cechy w populacji (zwany rozkładem Gaussa), o tyle w każdej z płci występuje różne odchylenie standardowe.
                    W efekcie kobiet jest zdecydowanie więcej "w środku" zaś u facetów są mocniejsze ekstrema (zarówno te dobre - geniusze jak i te złe - kretyni)

                    zerknij sobie tutaj na wykresy i zobacz czym sie rózni rozkład niebieski (powiedzmy ze to wykres rozkładu inteligencji kobiet w populacji od wykresu czerwonego (przyjmijmy roboczo że to wykres inteligencji męzczyzn). Jak widzisz oba są rozkładami Gaussa, a pokazują zupełnie inną sytuację.
                    pl.wikipedia.org/wiki/Rozk%C5%82ad_normalny
                    • mujer_bonita Re: Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 14:13
                      kutuzow napisał:
                      > Owszem występuje tutaj rozkład normalny tej cechy w populacji (zwany rozkładem
                      > Gaussa), o tyle w każdej z płci występuje różne odchylenie standardowe.
                      > W efekcie kobiet jest zdecydowanie więcej "w środku" zaś u facetów są mocniejsz
                      > e ekstrema (zarówno te dobre - geniusze jak i te złe - kretyni)

                      A podasz źródło tej informacji?
                      • kutuzow Re: Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 14:27
                        Mujer ---> dla Ciebie zawsze podam źródła, pozwolisz ze nawet kleje bardzo ciekawe rozwinięcie o przykłady (co prawda nie mojego autorstwa -ale ciekawie jest to pokazane).

                        IQ tests, regarded by psychometricians as measures of intelligence , usually test a variety of skills, and yield a global score that is often regarded as a measure of g , a hypothesized general factor of intelligence. Tests have shown that differences between men and women are minimal or negligible, but men are often overrepresented at extreme scores, both very high and very low.
                        en.wikipedia.org/wiki/Sex_and_intelligence
                        tutaj zaś przykłady:
                        Średnie IQ kobiet i mężczyzn wynosi 100 z tym wyjątkiem, że odchylenie standardowe krzywej Gaussa (opisującej rozkład IQ) jest różne wg płci...w najprostszym ujęciu: kobiet jest więcej na średnich wartościach inteligencji zaś mężczyźni dominują na peryferiach, to samo jest prawdą w wielu innych dziedzinach, mężczyźni przeważają w skrajnościach (co akurat doskonale tłumaczy antropologia ewolucyjna):
                        1 - wśród najlepszych muzyków i wśród największych beztalenci muzycznych jest najwięcej mężczyzn, kobiety są zazwyczaj pośrodku w kwestii tych uzdolnień: Chopin, Czajkowski, Mozart, Liszt, Beethoven, Copland, Strauss, Brahms, Gershwin, Bach...można by tak długo wymieniać; podobnie jest dzisiaj: każdy może sobie kupić syntezator i zacząć tworzyć techno lub dance ale ilu znacie słynnych dj-ów kobiet; każdy może grać na gitarze, tylko ile znacie słynnych gitarzystek, albo kobiet w hip hopie (to w końcu też muzyka)
                        2 - wśród życiowych nieudaczników (żuli na ulicach, pijaków i narkomanów) a także wśród największych ludzi sukcesu (politycy, biznesmeni)
                        3 - wśród największych zbrodniarzy (Hitler, Stalin. Mao) ale i wśród największych świętych (Jezus, Budda, Zaratustra,św Piotr itp)
                        4 - wśród najlepszych mówców i osób mających trudności z mową (3/4 dyslektyków to mężczyźni)
                        5 - wśród największych ponuraków i osób o najlepszym poczuciu humoru (Kryszak, Daniec, Mann, Drozda większość gwiazd kabaretów)
                        6 - wśród największych mięczaków (mężczyźni stanowią 80% samobójców) i największy twardzieli (strażacy, żołnierze, saperzy, kaskaderzy chirurdzy, większość niebezpiecznych zawodów, dawniej przywódcy plemienni i wojskowi od których zależało przeżycie danej społeczności)
                        7 - wśród największych geniuszów i kretynów - wśród osób o wybitnych uzdolnieniach matematycznych na jedną kobietę przypada 14 mężczyzn, wystarczy przeczytać listę najwybitniejszych matematyków lub zobaczyć laureatów olimpiady matematycznej lub jakiejkolwiek innej.
                        czytelnia.onet.pl/1,8,8,42493230,115520056,4733683,0,forum.html
                        • mujer_bonita Re: Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 14:48
                          kutuzow napisał:
                          > Mujer ---> dla Ciebie zawsze podam źródła, pozwolisz ze nawet kleje bardzo
                          > ciekawe rozwinięcie o przykłady (co prawda nie mojego autorstwa -ale ciekawie
                          > jest to pokazane).

                          Eeee... momento - 'Grzegorz' z forum na onet.pl jest Twoim 'źródłem'? ;)

                          A powiem szczerze - Grzegorz strzela kulą w płot ;) A wytłumaczenie jest na Wiki:
                          'Analysing data from the international PISA student evaluation study, Machin and Pekkarinen found higher variance in boys' than girls' results on mathematics and reading tests in most OECD countries.[25] Hyde and Metz[26] argue that boys and girls differ in the variance of their ability due to sociocultural factors. According to their analysis, which gender shows the greatest variance differs between countries: in some countries, such as the Netherlands, girls tend to have a greater variance than boys, whereas in others, such as the US, boys have the greater variance.'

                          Wiele różnic uwarunkowanych jest KULTUROWO :) Weźmy pierwszy z brzegu przykład podawany przez Grzegorza - uzdolnienia muzyczne. Czy naprawdę wierzysz, że brak kompozytorek w czasach Bacha spowodowany był brakiem niezwykle utalentowanych kobiet? A nie niemożnością wybicia się przez nie z uwagi na płeć? Czy wiesz, że Mozart miał niezwykle utalentowaną siostrę - Anne Marię, której nigdy nie dane zostało zasmakować sławy jak bratu bo niestety nie urodziła się z penisem? Z resztą świetnie pokazuje to fakt obecnego występowania dj-jek - czy naprawdę sądzisz, że teraz jest więcej utalentowanych kobiet niż w czasach Mozarta? Nie! Teraz po prostu kobiety MOGĄ robić kariery w muzyce i coraz częściej je ROBIĄ.
                          • kutuzow Re: Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 17:29
                            Cała Ty, to co Ci nie pasuje do Twojej teorii pomijasz - czyli cały pierwszy cytat:

                            IQ tests, regarded by psychometricians as measures of intelligence , usually test a variety of skills, and yield a global score that is often regarded as a measure of g , a hypothesized general factor of intelligence. Tests have shown that differences between men and women are minimal or negligible, but men are often overrepresented at extreme scores, both very high and very low.


                            za to czepiasz sie przykładów które dobrze oddają własnie te różnice.
                            Zauważ że obecnie nie ma juz barier środowiskowych i jakoś nie mamy wysypu wynalazców czy fizyków teoretycznych wśród kobiet.

                            Może odniesiesz się do innych pozycji z tej listy i wykazesz wpływ środowiska np. na poczucie humoru, lub na mówców lub laureatów olimpiad (z przedmiotów ścisłych).
                            Możesz nawet ograniczyć się do czasów współczesnych gdzie nie może być mowy o wpływie kultury na jakąś blokadę w stosunku do kobieb/dziewczynek w rozwoju w tej dziedzinie.
                            • m00nlight Zonk! 20.11.10, 17:51

                              Wpływ kulturowy jak najbardziej istnieje, i to nadal.

                              Ja np w liceum cale 4 lata slyszalam od matematyka że baby nie powinny sie za to brać i żebysmy się lepiej zajęly tą swoją poezją i innymi pierdołami a zadania to są dla facetow. Przypominam mamy XI wiek. Nie pomogl nawet fakt ze w klasie mialam laske ktora kazde zadanie rozwiązywala 'w glowie' i potrafila po kilkunastu, kilkudziesięciu sekundach przemyslen wlasnych podac prawidlowy wynik skomplikowanego zadania. Teraz jest absolwentką WATu i pracuje przy robotach :P

                              Byly przeprowadzone badania na blondynkach, ktore polegaly na... rozwiązywaiu zadan matematycznych. Grupy byly podzielone losowo na 2 części. Jadnej grupie przed testem 'przypadkowo' opowiedziano kawal o blondynce, tak stereotypowy. Drugie przystępowaly 'na sucho'. W grupie z kawalem wyniki wyszly dużo gorzej niz w grupie kontrolnej. Wniosek? Te ktore byl nastawione na stereotyp 'glupiej blondynki' na tyle w to uwierzyly i się zestresowaly ze istotnie gorzej poradzily sobie z zadaniami.

                              A że nie ma wysypu genialnych inżynierow, itd kobiet? to proste! zobacz jak sie rozkada plciowo grupa studentow na uniwersytetach, jak na politechnikach. U mnie na roku (psychologia) bylo 8 facetow na 120 osob. Na politechnice, np na budownictwie- jest dokladnie na odwrot! Tylko dlatego kobiety nie decydują się na naukę przedmiotow scisylch, bo wszędzie wciąż się im wmawia ze to nie dla nich... 'co, bedziesz w kasku po budowie latac? to juz lepiej idz na filozofie...' począwszy od rodzicow, poprzez nauczycieli. O dyskryminacji na scislych studiach nie wspomne..
                              • kutuzow Re: Zonk! 20.11.10, 18:25
                                Wpływ kulturowy tak, ograniczenia kulturowe już nie.

                                Jeśli bardzo chcesz zostać inżynierem -masz otwartą do tego drogą. Chcesz być architektem -proszę bardzo.
                                Zobacz że kilka piosenkarek osiągnęło niesamowity sukces -taka Madonna jeszcze w czasach gdy ten wpływ kulturowy był większy niż teraz. Jak widać kto chce- może. inna kwestia ile ma samozaparcia.

                                Co do rozkładu studentów na uniwerku i polibudzie -zauważ że studia ścisłe są znacznie trudniejsze od innych. Nie bez powodu mamy wysyp mgr-ów z różnego rodzaju kierunków humanistycznych (dużo łatwiej skończyć Wyższą Szkołę Tego i Owego niż zostać Inżynierem).
                                Nie mówie tego złośliwie- sam jestem po kierunku humanistycznym.
                              • mujer_bonita Re: Zonk! 20.11.10, 19:36
                                m00nlight napisała:
                                > Tylko dlatego kobiety nie decydują się na
                                > naukę przedmiotow scisylch, bo wszędzie wciąż się im wmawia ze to nie dla nich.
                                > .. 'co, bedziesz w kasku po budowie latac? to juz lepiej idz na filozofie...' p
                                > ocząwszy od rodzicow, poprzez nauczycieli. O dyskryminacji na scislych studiach
                                > nie wspomne..

                                W 4 klasie liceum wychowawca pytał nas jakie studia wybraliśmy. Koleżanka powiedziała, że budownictwo a on na to 'No tak - architekt wnętrz to teraz taki modny zawód!'

                                Taaa... brak uwarunkowań społecznych i kulturowych :D
                                • kutuzow Uwarunkowania kulturowe -ale tylko kobiet 20.11.10, 20:21
                                  Rozumiem mujer ze gdy rozmawiamy o wybranych zawodach i karierze naukowej to uwarunkowania kulturowe (z IV klasy) są dużym problemem.
                                  Gdy zaś rozmawiamy o rodzicielstwie i roli mężczyzn w wychowywaniu dzieci te same uwarunkowania kulturowe to coś z czym faceci powinni walczyć (w przeciwieństwie do tych biednych kobiet które im sie poddają i dlatego nie studiują nauk ścisłych) - czyż nie?
                                  • mujer_bonita Re: Uwarunkowania kulturowe -ale tylko kobiet 20.11.10, 20:44
                                    kutuzow napisał:
                                    > Rozumiem mujer ze gdy rozmawiamy o wybranych zawodach i karierze naukowej to uw
                                    > arunkowania kulturowe (z IV klasy) są dużym problemem.
                                    > Gdy zaś rozmawiamy o rodzicielstwie i roli mężczyzn w wychowywaniu dzieci te sa
                                    > me uwarunkowania kulturowe to coś z czym faceci powinni walczyć (w przeciwieńst
                                    > wie do tych biednych kobiet które im sie poddają i dlatego nie studiują nauk śc
                                    > isłych) - czyż nie?

                                    Ale gdzie ja napisałam, że kobiety NIE POWINNY walczyć z uwarunkowaniami kulturowymi przy wyborze zawodu? POWINNY x1000!!! Sama jestem przykładem - skończyłam studia ścisłe - statystykę :D

                                    I uważam, że przezwyciężanie KAŻDYCH uwarunkowań kulturowych jest trudne i nie występuje często - A SZKODA!
                              • santo_inc Re: Zonk! 21.11.10, 12:26
                                > A że nie ma wysypu genialnych inżynierow, itd kobiet? to proste! zobacz jak sie
                                > rozkada plciowo grupa studentow na uniwersytetach, jak na politechnikach. U mn
                                > ie na roku (psychologia) bylo 8 facetow na 120 osob. Na politechnice, np na bud
                                > ownictwie- jest dokladnie na odwrot!

                                I powiesz mi, że nie ma kobiet inżynierów, bo są parytety i jest tylko 10% miejsc na politechnice dla kobiet?

                                A nie dlatego idzie tak mało kobiet na politechnikę, bo sobie nie radzą z przedmiotami ścisłymi?
                                • zakletawmarmur Re: Zonk! 21.11.10, 14:50
                                  > A nie dlatego idzie tak mało kobiet na politechnikę, bo sobie nie radzą z przed
                                  > miotami ścisłymi?

                                  A może nie idą na politechniki bo nauki ścisłe są cholernie nudne? Przyjemniej jest studiować jakąś psychologie, filozofie czy chociażby pedagogikę. Człowiek uczy się różnych życiowych rzeczy. A na takiej robotyce? Albo elektronice? Nudy, nudy, nudy...

                                  Swoją drogą jak mój facet zaczynał studiować "typowo męski" kierunek na polibudzie mieli kilka lasek na roku. Gdy kończył, było już po kilka lasek w grupie:-) Wszystko się zmienia...
                                  • rock73 Re: Zonk! 01.12.10, 10:57
                                    zakletawmarmur napisała:

                                    > A może nie idą na politechniki bo nauki ścisłe są cholernie nudne? Przyjemniej
                                    > jest studiować jakąś psychologie, filozofie czy chociażby pedagogikę. Człowiek
                                    > uczy się różnych życiowych rzeczy. A na takiej robotyce? Albo elektronice? Nudy
                                    > , nudy, nudy...

                                    Raczysz żartować. Ja bym skonał z nudów i tęsknoty za elektroniką, taką prawdziwą, z lutownicą w ręku, gdyby kazano mi studiować nauki humanistyczne.

                                    > Swoją drogą jak mój facet zaczynał studiować "typowo męski" kierunek na polibud
                                    > zie mieli kilka lasek na roku. Gdy kończył, było już po kilka lasek w grupie:-)

                                    Coś tu się nie zgadza: skąd się wzięło kilka lasek w grupie pod koniec studiów, skoro nie było ich na początku? Przeniosły się z uniwerku, czy zaliczyły pierwsze lata eksternistycznie?
                                    • zakletawmarmur Re: Zonk! 01.12.10, 11:14
                                      > Raczysz żartować. Ja bym skonał z nudów i tęsknoty za elektroniką, taką prawdzi
                                      > wą, z lutownicą w ręku, gdyby kazano mi studiować nauki humanistyczne.

                                      Tak, ale prócz ciekawych laborek (oczywiście pod warunkiem, że człowiek wykuł niewąski wcale materiał na wejściówkę) była też masa przedmiotów teoretycznych, mniej ciekawych. Widziałam kolegów z elektroniki jak 3 tygodnie z akademika nie wychodzili, żeby zaliczyć jeden tylko egzamin (a o 5 nie walczyli). I bynajmniej nie bawili się "małym konstruktorem" tylko w książkach siedzieli.

                                      Jeśli o laborki chodzi to nie wszędzie jest tak ciekawie. Na wielu kierunkach masz przeładowanie materiałem. Laborka polega na szybkim odtwarzaniu kolejnych punktów, bez czasu na pomyślunek "po co właściwie to robie" bo zwyczajnie nie ma na to czasu...

                                      > Coś tu się nie zgadza: skąd się wzięło kilka lasek w grupie pod koniec studiów,
                                      > skoro nie było ich na początku? Przeniosły się z uniwerku, czy zaliczyły pierw
                                      > sze lata eksternistycznie?

                                      U ich młodszych kolegów na I roku? Na starszych rocznikach ilość lasek nie wzrosła ale każdego roku na pierwszym roku ich przybywało:-)
                                      • rock73 Re: Zonk! 01.12.10, 16:39
                                        zakletawmarmur napisała:
                                        > Tak, ale prócz ciekawych laborek (oczywiście pod warunkiem, że człowiek wykuł
                                        > niewąski wcale materiał na wejściówkę) była też masa przedmiotów teoretycznych,
                                        > mniej ciekawych. Widziałam kolegów z elektroniki jak 3 tygodnie z akademika nie
                                        > wychodzili, żeby zaliczyć jeden tylko egzamin (a o 5 nie walczyli). I bynajmniej
                                        > nie bawili się "małym konstruktorem" tylko w książkach siedzieli.

                                        Jak ktoś to lubi, to wiedzę albo ma od razu, albo wciąga niezauważalnie. Dobra, nie ma co się zastanawiać nad wyższością elektroniki nad filozofią, bo to kwestia bardzo subiektywna, ale właśnie o to mi chodzi, że Ty to traktujesz jako zjawisko obiektywne. Wytykasz, że elektronika jest nudna, bo trzeba dużo siedzieć w książkach. A przy filozofii, psychologii i pedagogice nie trzeba? Tam są same laborki i przedmioty zawsze odpowiadające gustowi studenta?

                                        Nawet jeśli ktoś woli nauki humanistyczne, to uwierz mi, że znajdziesz też przykłady przeciwne, co wolą elektronikę, a psychologią możesz ich zamęczyć. Na przykład ja. :-) Nie mówię, że moje studia były łatwe, też siedziałem w książkach, ale cieszę się, że nie od psychologii. I wcale się nie nudziłem.

                                        > > Coś tu się nie zgadza: skąd się wzięło kilka lasek w grupie pod koniec studiów,
                                        > > skoro nie było ich na początku? Przeniosły się z uniwerku, czy zaliczyły
                                        > > pierwsze lata eksternistycznie?
                                        >
                                        > U ich młodszych kolegów na I roku? Na starszych rocznikach ilość lasek nie wzro
                                        > sła ale każdego roku na pierwszym roku ich przybywało:-)

                                        Aha, zrozumiałem, że to było na tym właśnie roczniku. Cóż, nie wiem, może tak, może nie. Nie bywam ostatnio wśród studentów. Ja tam nie mam nic przeciwko, zawsze to lepiej, i dla pracodawców, zwłaszcza zagranicznych, którzy są przymuszeni przez poprawność polityczną, ale nie mają skąd wziąć odpowiedniej ilości pracowników płci żeńskiej, i dla pracowników, bo w tym środowisku każdy kontakt z płcią przeciwną uchodzi za cenny.
                                        • zakletawmarmur Re: Zonk! 01.12.10, 17:01
                                          Wytykasz, że elektronika jest nudna, bo trzeba dużo siedzieć
                                          > w książkach. A przy filozofii, psychologii i pedagogice nie trzeba?

                                          Przyznam, że na studiach miałam tylko mały "blok humanistyczny" np. z etyką. Było ciekawie bo ja bardzo lubie dyskusje... Elektrotechnika, którą też miałam faktycznie wydawała mi pierońsko nudna:-) Oczywiście to nie musi przekładać się na studia.

                                          Tam są sam
                                          > e laborki i przedmioty zawsze odpowiadające gustowi studenta?

                                          Pewnie, że nie wszystko studentom się podoba. Mój przyjaciel- polonista, był bardzo swoimi studiami zawiedzony. Spodziewał się dyskusji o poezji i ciekawych lektur a była głównie gramatyka i środki stylistyczne:-)

                                          > Jak ktoś to lubi, to wiedzę albo ma od razu, albo wciąga niezauważalnie. Dobra,
                                          > nie ma co się zastanawiać nad wyższością elektroniki nad filozofią, bo to kwes
                                          > tia bardzo subiektywna, ale właśnie o to mi chodzi, że Ty to traktujesz jako zj
                                          > awisko obiektywne

                                          Chodziło mi o to, że może kobiety nie mają problemu z zrozumieniem przedmiotów technicznych, tylko zwyczajnie w świecie inne rzeczy wydają im się ciekawe. Elektrotechnika czy automatyka może im wydawać się mocno nieżyciowa w porównaniu do pedagogiki.
                                          Nie chciałam też dyskutować o wyższości jakiś kierunków. Mój facet posiada świetną wiedzą techniczną, czym bardzo mi imponuje:-)
                            • mujer_bonita Re: Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 19:31
                              kutuzow napisał:
                              > za to czepiasz sie przykładów które dobrze oddają własnie te różnice.
                              > Zauważ że obecnie nie ma juz barier środowiskowych i jakoś nie mamy wysypu wyna
                              > lazców czy fizyków teoretycznych wśród kobiet

                              Teoretycznie barier kulturowych nie mamy. TEORETYCZNIE.

                              Mam ciotkę zdolną chemiczkę. Jej promotor zapytał kiedyś przewrotnie 'co jej potrzeba, żeby w końcu skończyła doktorat'. Odpowiedziała prosto 'ŻONY!'. Cóż - z małym dzieckiem i domem na głowie było ciężko.

                              Dalsze bariery? A wmawianie dziewczynkom od przedszkola, że 'nie muszą umieć matematyki'? Że inżynier to chłopiec? Etc. Jeszcze wieki miną, zanim naprawdę barier nie będzie :)
                    • m00nlight Re: Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 16:10

                      Taak?

                      Jakieś masz gościu przestarzałe informacje.

                      Płeć NIE RÓŻNICUJE inteligencji. Zwlaszcza że są różne jej rodzaje ( wg Gardnera 9) i fakt, biorąc pod uwagę poszczegolne rodzaje występują niewielkie (!!!) różnice (np faceci jako populacja są nieco bardziej inteligentni matematycznie, kobiety- emocjonalnie). Ale wyciągając średnią płeć nie różnicuje inteligencji i tyle. Ja wiem że jeszcze nie dawno stereotyp podawal, jakoby kobiety były mniej inteligentne, ale już na szczęście za nami.

                      BTW 'średni' iloraz inteligencji waha się od 79 do 121. 122 i powyżej ma okolo 15% osob (nie chce mi sie podawac z odsetkami). Fakt, zarówno wśrod geniuszy jak i idiotów jest więcej facetów, ale to są liczby rzędu 3-5% więc generalnie nie robią żadnej różnicy.
                      • ki_czort Re: Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 17:16
                        No nie wiem, czy przestarzałe. Raczej kolega przecenia znaczenie różnic.

                        Rzeczywiście kobiety bardziej mieszczą się w średniej, a faceci nieco częściej są ekstremalnymi kretynami lub bardzo inteligentnymi ludźmi (por. choćby badania przytaczane przez Susan Pinker w Paradoksie płci), ale generalnie różnice między kobietami a mężczyznami są silnie przeceniane (w ramach jednej płci występują różnice znacznie większe).
                        Powoływanie się na liczbę geniuszy z penisami nie ma większego sensu z powodów kulturowych.
                      • kutuzow Re: Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 17:36
                        m00nlight ---ja nigdzie nie napisałem że któraś płeć jest gorsza/głupsza.
                        Napisałem za to to co Ty że średnia inteligencja w obu płciach jest identyczna z tym że facecii mają większe wahania na obu końcach skali.
                        • m00nlight Re: Zgodnie z krzywą Gaussa... 20.11.10, 17:58

                          No nie wiem, najpierw usilowales podważyc moją sprawność intelektualną, co jak argument ad personam wyklucza Cię z dyskusji za sprowadzanie jej do poziomu pyskówki, a to co napisales pozniej ja odebralam nieco inaczej niż 'przyznanie racji z drobnym zastrzeżeniem' :P

                          Różnice owszem występują, ale są tak male, że statystycznie nieistotne.

                          Juz o wiele bardziej inteligencję różnicują inne zmienne metryczkowe: wiek, pochodzenie spoleczne...

                          Zauwazylam tylko ze tak czy srak, inteligentnych jest ogolnie mało, i to jest fakt niezaprzeczalny. Z czym tu dyskutowac? Bo nagle okaże się że w populacji forum wszyscy sa bardzo inteligentni (a przyjmniej za takich się uważają?) ;)

                          BTW na to też byly badania. Zdecydowana większosc osob (ok 70%) uważa się za 'bardziej inteligentnych niż średnio' przy czym rzeczywistosc jest brutalna, hehe.
            • druginudziarz Re: Znowu olbrzymie grupy badawcze 03.12.10, 00:38
              triss_merigold6 napisała:

              > W takim razie to ślepa uliczka ewolucji. Co z tego, że kobiety z wyższym poziom
              > em testosteronu odnoszą sukcesy skoro eliminują swoje DNA z zasobów genetycznyc
              > h.
              > Prolaktyną sie nie sugeruj, wprawdzie powoduje laktację ale zbyt wysoka uniemoż
              > liwia zajęcie w ciążę. Ja zaszłam dopiero jak zbiłam prolaktynę ciężką chemią.

              Niekoniecznie.
              Może pomagać (choćby finansowo) w wychowaniu dzieci swojego rodzeństwa z którym mają wspólne 25% genów. Nie spotkałaś się z sytuacjami, że np. ktoś dostaje w spodku mieszkanie po bezdzietnej cioci? Znowu czysta socjobiologia ;)
    • vitek_1 Re: Poziom testosteronu a dzieci? 20.11.10, 00:48
      urquhart napisał:

      > wynikami badaniań spadku zadowolenia z życia i związku typowo na 5 lat po urodzeniu dziecka.

      tego akurat nie przypisywałbym testosteronowi lub jego brakowi. Chodzi raczej o to że w okolicach podanego wieku pociecha przestaje być radosnym bobaskiem przyklejonym do mamy, a zaczyna pokazywać zęby, coraz skuteczniej wbijając klin między rodziców. Nie można już pieprzyć się o dowolnej porze i w dowolnym miejscu, bo trzeba na małego uważać. Przestaje on też żywić się cycem, i rodzice (a w praktyce tato) zaczynają odczuwać destrukcyjny wpływ jaki na finanse rodziny wywiera konieczność wykarmienia dodatkowej gęby.

      > Co ciekawe, wyszły bardzo wyraźne różnice: kawalerzy mieli średnio 20% (!) wyższy poziom
      > testosteronu niż mężami, natomiast ojcowie 50% (!!) niższy niż kawalerzy.

      To chyba nic dziwnego, kawaler jest napędzany potrzebą znalezienia partnerki, małżonek już ją ma musi jeszcze tylko przelecieć, a ojciec już to zrobił więc testosteron do niczego mu się już nie przyda
      • santo_inc Re: Poziom testosteronu a dzieci? 20.11.10, 10:07
        > tego akurat nie przypisywałbym testosteronowi lub jego brakowi. Chodzi raczej o
        > to że w okolicach podanego wieku pociecha przestaje być radosnym bobaskiem prz
        > yklejonym do mamy, a zaczyna pokazywać zęby, coraz skuteczniej wbijając klin mi
        > ędzy rodziców. Nie można już pieprzyć się o dowolnej porze i w dowolnym miejscu
        > , bo trzeba na małego uważać.

        Ile znasz rodzin, w których radosny seks o każdej porze kończy się dopiero gdy dziecko kończy 5 lat? Przecież jeśli on się kończy, to dużo wcześniej, bo dużo wcześniej "nie można", albo "nie da się"...
        • m00nlight Re: Poziom testosteronu a dzieci? 20.11.10, 12:35

          Ja mysle ze w tym wieku na dobrą sprawę seks zaniedbany po pojawieniu sie dziecka może sie na nowo ZACZĄĆ.

          Małe dziecko trudno z kims zostawic na dluzej, tudziez 'eksmitowac' natomiast takie starsze to już coraz częściej. A im starsze, tym bardziej :) Na koncu dzieciaka siłą musisz do domu ściągać żeby pogadało z Tobą chociaż 5 minut.

          Ale u Vitka to chyba wszystko jest odwrotnie ;)
          • santo_inc Re: Poziom testosteronu a dzieci? 21.11.10, 12:20
            > Ja mysle ze w tym wieku na dobrą sprawę seks zaniedbany po pojawieniu sie dziec
            > ka może sie na nowo ZACZĄĆ.

            Jeśli jest Z KIM zaczynać, jeśli partnerowi w międzyczasie się nie znudzi odstawienie na 5 lat...
      • m00nlight Wspolczuje Twoim dzieciom Vitek. 20.11.10, 12:31

        Naprawde i szczerze.
        • kag73 A tak w temacie... 20.11.10, 13:36
          Jak najbardziej przekonuje mnie, ze u mezczyzn w momencie kiedy bierze na rece dziecko albo ma sie nim zajac spada poziom testosteronu, wiadomo tutaj nie potrzebna mu agresja, wrecz przeciwnie. Niemniej jednak poziom testosteronu ulega zmianom, w zaleznosci od pory dnia, zajec, stymulacji badz jej braku, wysilku fizycznego, sportu ttp.
          Doszlam do wniosku, to takie moje male przemyslenie. Niby zonaci i ojcowie maja nizszy poziom testosteronu niz singels. To troche tak jak z jedzeniem. Jezeli ktos ma wywazona, urozmaicona diete, je regularnie i raczej wszystko to poziom cukru jest konstant, utrzymuje sie na tym samym poziomie. Natomiast kiedy ktos jest na drastycznej diecie, przakycznie caly czas jest na glodzie, cukier niski, ataki glodu. Potem je np. cos slodkiego, poziom cukru drastycznie sie podnosi, wydzielana zostaje insulina i chce jeszcze wieciej tego slodkiego. Podobnie z seksem u ludzi w malzenstwach i zwiazkach, regulary seks, wszystko w normie, nie ma "chcicy". Jest pewnien efekt "zaspokojenia", nie ma niedostatku. Ewentualnie potrzebna bylaby dodatkowa stymulacja, zeby ten poziom podwyzszyc, czyli ta kostka czekolady, ktora powoduje, ze po jej zjedzeniu nabiera sie apetytu na wiecej. Zauwazcie, ze bywali tutaj na forum zonaci mezczyzni, ojcowie(bo o nich mowimy), ktorzy byli sfrustrowani, bo zona nigdy nie chce. Jeden nawet po 20 latach co noc mial ochote na atrakcyjna zone, ale ona niestety nie dawala, albo bardzo rzadko. I co, niby ojciec, niby niski testosteron a jego nosi? No bo nie ma na zawolanie, ma za malo, czuje ciagle niedojedzenie tak jak single i nic mu nie pomaga, ze jest ojcem. I co tym singles po ich wysokim poziomie testosteronu jezeli nie maja okazji tego wykorzystac, bo z pewnoscia maja seks rzadziej niz ci ze stala partnerka(przynajmniej ich wiekszosc).
          • kutuzow Re: A tak w temacie... 20.11.10, 14:18
            Kag ---> wszystko pięknie fajnie, tylko że to troche naciągane wytłumaczenie.

            Pomijam już fakt, że patrzysz na to z kobiecego punktu widzenia i zrównujesz pod kątem "zadowolenia" długi i systematyczny seks z tą samą osoba, z rzadszym, lecz dużo bardziej intensywnym seksem z coraz to nowymi osobami.
            To troche tak jakbys starała się wmówić facetowi że codziennie jedzenie obiadu w McDonaldsie jest równie przyjemne i ekscytujące jak jedzenie przez dwa dni kanapek a każdego trzeciego dnia wybieranie się do coraz to nowej knajpki na super obiad z dwóch dań.
            Gdyby ten "ciągły" seks był taki przyjemny to faceci by nie zdradzali.

            Poza tym nie wiem czy wiesz, ale "biologia" jest troche bardziej skomplikowana, pisałem już kiedyś na forum że w chwili gdy para poznaje sie i rozpoczyna nowy związek, to u partnerki wzrasta poziom testosteronu, a u faceta OPADA!, dzieki czemu mogą spotkać się niejako "w połowie drogi", z jednej strony ona chce sie częsciej kochać, z drugiej strony on ma ochotę na spacery w parku i rozmowy przy świetle księżyca. Po pewnym czasie (ok 1,5-2 lat jeśli dobrze pamietam) kończy się ten stan i poziom testosteronu wraca u obojga "do normy" -czyli facet znów ma wyższy (i jest bardziej napalony a mniej chętny na spacery) a kobieta ma niższy, czyli wiecej spacerów i rozmów mniej seksu. Po prostu matka natura uważała że 2 lata to wystarczający czas na zajście w ciąże (i inny zestaw burzy hormonów w oakiecie), jeśli sie nie udało -pora żeby oboje szukali dalej. My obecnie zaś robimy w konia matkę naturę stosując kontrolę urodzin, ale jak widać są elementy uboczne.

            Z innej bajki - facet nawet nie musi czasami spotykać nowej kobiety -wystarczy żeby na dłuższy czas wyjechał od swej partnerki i po powrocie zmienia się nawet skład jego spermy.
            Jak widac działa to bardziej delikatnie/niedostrzegalnie niż sie wydaje.

            • kag73 Re: A tak w temacie... 20.11.10, 14:32
              Nie, kutuzow, ja po prostu jestem realistka. Single nie maja tyle seksu jak sie to niektorym zonatym wydaje. Nikomu nic nie wmawiam. Sama lubie urozmaicone jedzenie, podczas kiedy moj maz moze z piec dni jesc to samo, jezeli to jego ulubiona potrawa :)
              Uwazam, ze wlasnie na poczatku seks z nowym partnerem byl bardzo intensywny, teraz to juz sie trzeba troche wysilic, zeby bylo ciekawiej. Napisalam zreszta, ze po wielu latach z tym samy/ta sama potrzeba troche extra stymulacji, prawda?
              Zauwaz, ze rowniez kobiety zdradzaja. Nadal powiem, ze zalezy jaki ten seks w zwiazku jest, jezeli facet zone stawia na piedestal i jej o motylkach opowiada i z nia grzeczny seksik serwuje, to jasne, ze innego potrzebuje gdzie indziej.
              Kazdy wie, ze nowe jest fascynujace, zarowno dla kobiet jak i dla mezczyzn, zadne odkrycie. Znam sporo kobiet, ktorze marza o seksie z nieznajomym np.

              "Z innej bajki - facet nawet nie musi czasami spotykać nowej kobiety -wystarczy
              > żeby na dłuższy czas wyjechał od swej partnerki i po powrocie zmienia się nawet
              > skład jego spermy.
              > Jak widac działa to bardziej delikatnie/niedostrzegalnie niż sie wydaje."

              No otoz, ojciec czy nie, troche sie wyglodzi(jak single) to chce.
              >

              • kutuzow Re: A tak w temacie... 20.11.10, 17:33
                kag73 napisała:

                > Nie, kutuzow, ja po prostu jestem realistka. Single nie maja tyle seksu jak si
                > e to niektorym zonatym wydaje. Nikomu nic nie wmawiam. Sama lubie urozmaicone j
                > edzenie, podczas kiedy moj maz moze z piec dni jesc to samo, jezeli to jego ulu
                > biona potrawa :)

                Widzisz wszystko zależy od tego co rozumiemy przez "singla" jeśli chodzi Ci o nieudacznika życiowego który jest sam na zasadzie selekcji negatywnej -to jasne że będzie miał mało seksu. Jeśli jednak mówimy o facecie który ma zasoby, jest wykształcony i z własnej woli jest singlem (w rozumieniu nie ma stałego związku), to seks nie jest dla niego problemem w dzisiejszych czasach.
                • kag73 Re: A tak w temacie... 20.11.10, 19:14
                  "Widzisz wszystko zależy od tego co rozumiemy przez "singla" jeśli chodzi Ci o n
                  > ieudacznika życiowego który jest sam na zasadzie selekcji negatywnej -to jasne
                  > że będzie miał mało seksu. Jeśli jednak mówimy o facecie który ma zasoby, jest
                  > wykształcony i z własnej woli jest singlem (w rozumieniu nie ma stałego związku
                  > ), to seks nie jest dla niego problemem w dzisiejszych czasach."

                  Seks nie jest dla niego probemem, poza zwiazkiem. To napisz mi gdzie go znajduje i jak czesto i z jakimi kobietami?


                  • kag73 do kutuzowa 21.11.10, 22:22
                    Ja nadal czekam na Twoja odpowiedz. I czy Ty tak teoretycznie czy wiesz o czym mowisz?

                    "Seks nie jest dla niego probemem, poza zwiazkiem. To napisz mi gdzie go znajduje i jak czesto i z jakimi kobietami?"

                    kutuzow napisal:
                    "Widzisz wszystko zależy od tego co rozumiemy przez "singla" jeśli chodzi Ci o n
                    > ieudacznika życiowego który jest sam na zasadzie selekcji negatywnej -to jasne
                    > że będzie miał mało seksu. Jeśli jednak mówimy o facecie który ma zasoby, jest
                    > wykształcony i z własnej woli jest singlem (w rozumieniu nie ma stałego związku
                    > ), to seks nie jest dla niego problemem w dzisiejszych czasach."

            • kag73 Re: A tak w temacie... 20.11.10, 15:59
              Kag ---> wszystko pięknie fajnie, tylko że to troche naciągane wytłumaczenie.

              Kutuzow, dlaczego uwazasz, ze naciagane i wcale niczego nie probowalam wmowic, probowalam dociec albo wyjasnic jaka jest przyczyna, ze ojcowi albo ci w zwizkach maja nizszy poziom testosteronu. to wszystko. To, ze jestem kobieta nie ma tutaj nic do rzeczy. Dawno temu jak zerwalam z eksem, z ktorym mialam dosc intesywny zwiazek(zwlaszcza w lozku), to sluchaj jechalam autobusem i se tylko myslalam ktorego by tu przeleciec, bralabym pewnie pierwszego lepszego z miare dobrym wygladem, taka bylam wyglodzona, no ale wiadomo nie wypada i kretynskie to, poza tym spieszylam sie do pracy. W trakcie zwiazaku albo teraz w malzenstwie tego nie mam, mysle, ze mnie rowniez spadl testosteron, bo mam seks na co dzien i jestem zaspokojona i nawet mniej go potrzebuje niz kiedys.
              • iamhier Re: A tak w temacie... 01.12.10, 11:04
                do kag73-to nie jest prawda z tym spadkiem hormonow i depresja u dzietnych czy mężatych.Wszystko zalezy od partnera i jego dzialania na nas lub otoczenia.Co do tego sexu na codzien...czy nie na codzien....tez nie ma za bardzo znaczenia....bo wlasciwy partner to stały poziom hormonow,a niewlasciwy spadek.....dostepnosc nie gra roli
                • kag73 Re: A tak w temacie... 01.12.10, 11:10
                  Iamhier,
                  o depresji nigdzie nie wspomnialam. Mowilam o poziomie testosteronu, to byly moje przemyslenia. Nie wiem skad u Ciebie tendencja do serwowania prawd objawionych i twierdzenie: jest tak czy siak, bo ja, iamhier, tak mowie. Usmialam sie juz czytajac Twoje bzdury o przyczynie lysienia mezczyzn.
                  A teraz mi powiedz jak dlugo jestes w malzenstwie albo zwiazku z jedna i ta sama osoba? Bo przypuszczam, ze mowisz z doswiadczenia.
                  Ze nie wspomne o roznym poziomie hormonow u roznych ludzi i o ich zmianach zwiazanych z wiekiem i nie tylko.
          • m00nlight Re: A tak w temacie... 20.11.10, 16:14

            Ciekawe porównanie.

            I generalnie wygląda nawet logicznie, poszperam może są jakieś źródła na ten temat :)
          • iamhier Re: A tak w temacie... 01.12.10, 11:10
            Bzdura.Gdy ktos gloduje poziom cukru jest utrzymywany na poziomie constans.Poziom potrzeb seksualnych tez jest constans,moze zmieniac sie z wiekiem,stanem zdrowia.Tylko partnerki sie zmienia....nowy pociag podjezdza..
        • vitek_1 Re: Wspolczuje Twoim dzieciom Vitek. 20.11.10, 21:21
          Moonlight, gdy już urodzisz to dziecko i poświęcisz +- 2o lat swojego życia na to żeby jako tako wyprowadzić je na ludzi, to wtedy będziesz mogła ze mną podyskutować

          mimo że nawet wtedy będziesz miała jakieś 1/3 mojego doświadczenia w temacie wychowania dzieci.

          Do zobaczenia w roku 2030 wtedy pogadamy, ok?
      • aandzia43 Re: Poziom testosteronu a dzieci? 21.11.10, 01:42
        tego akurat nie przypisywałbym testosteronowi lub jego brakowi. Chodzi raczej o
        > to że w okolicach podanego wieku pociecha przestaje być radosnym bobaskiem prz
        > yklejonym do mamy, a zaczyna pokazywać zęby, coraz skuteczniej wbijając klin mi
        > ędzy rodziców. Nie można już pieprzyć się o dowolnej porze i w dowolnym miejscu
        > , bo trzeba na małego uważać. Przestaje on też żywić się cycem, i rodzice (a w
        > praktyce tato) zaczynają odczuwać destrukcyjny wpływ jaki na finanse rodziny wy
        > wiera konieczność wykarmienia dodatkowej gęby.

        O okolicach podanego wieku pociecha już dawno odklejona jest od maminego cyca, tupta dzielnie do przedszkola, przesypia spokojnie noce i dopiero wtedy zaczyna się luzik dla rodziców. Mama odciążona od niańczenia bobaska zabiera się za roobtę zarobkową w większym, niż dotychczas, wymiarze, w domciu więcej kasy, wszyscy mają lepszy humor, seksiku też więcej. Scenariusz, wedle mojego rozeznania, całkiem sensowny, nei sądzisz?

        Twoje wypowiedzi na temat dzieci są bardzo niepokojące. Wiesz, ja nie jestem szczególnie prodzieciowa i chętna do rozmnażania z rozmachem nigdy nie byłam (jedno dziecko z wyboru), ale to, co ty wypisujesz brzmi nawet dla mnie naprawdę paskudnie. Trąci albo jakąś straszną traumą, albo frustracją spowodowaną kompletnym rozminięciem się możliwości psychicznych i predyspozycji z tym, jak potoczyło ci się życie. W każdym razie, wybacz, ale twoje spostrzeżenia na temat dzieci i wpływu dzieci na życie rodzinne są równie trafne, co spostrzeżenai ofiary gwałtu na temat szeroko rozumianego życia seksulanego.

    • grazyna510 zjeżyłam się! te badania poziomu inteligencji..to 20.11.10, 21:35
      "hamerykańskie" były??? Krzywa Gaussa!!! bierzcie poprawkę na to , że tamtejsze społeczeństwo (ogólnie) naprawdę INACZEJ interpretuje rolę kobiety i mężczyzny . Europejczycy i (przeciętni )Amerykanie.. to zupełnie inny sposób postrzegania i proszę brać to pod uwagę i nie ....pierdzielić głupot ( w Europie ! )
    • iamhier Re: Poziom testosteronu a dzieci? 01.12.10, 10:36
      Poziom testeronu podnosi obecność w otoczeniu dla Ciebie atrakcyjnej kobiety.I to nie rzeczywisty kontakt z nia seksualny podnosi testosteron,tylko na przykład FANTAZJOWANIE O NIEJ-niezbedny element sexu i miłosci (nie łudzmy sie,ze jest inaczej).

      Dlatego gdy takowa kobieta sie pojawi (a zazwyczaj nie jest to żona,narzeczona,matka dziecika)mezczyzna staje sie bardziej męski,jego glos,jego zachowanie,wyglad.....No i jego dzialania podswiadomie beda nastawione na zdobycie jej.Im bardziej to nierealne,tym bardziej dla niego ZACHĘCAJĄCE...Trafila kosa na kamien.Samiec na wlasciwa samice,,,,(szkoda,ze nie zone).

      Typowy ludzki odruch.Zreszta to fakt naukowy,mozna znalezc to na dowolnej wikipedii,a nie mrzonka....

      • iamhier Re: Poziom testosteronu a dzieci? 01.12.10, 10:47
        na przyklad bardzo czesto mezczyzni zaczynaja łysiec w takich skokach androgenow...Wynika to z ich samopoczucia na tle seksualnym.No niby maja partnerke i maja kogos w lozku,a nafgle zaczynaja łysiec.I nikt nie wie dlaczego-geny,choroby etc.Zazwyczaj z powodu jakiejs kochanicy w otoczeniu.Sama natura,na sam widok skacza mu hormony.Gdy jednak nie dojdzie do ich obnizenia i oni nie moga ZDOBYC JEJ I TYLKO JEJ,a na przyklad masturbuja sie z zona myslac o nie ,to łysieja.Gdy zdobeda ja seksualnie jakkolwiek przestają łysiec.Proces ten ustępuje.I nie ma na to żadnego innego leku.Presja spoleczna i moherowość powoduje brak moznosci wejscia z ta wlasciwa biologicznie kobieta w stosowny układ.Stad łyse pały.
        • iamhier Re: Poziom testosteronu a dzieci? 01.12.10, 10:54
          zazwyczaj mezczyzna sypiajacy z wlasciwa kobieta lub majacy ja w otoczeniu przestaje łysiec lub gdy jest kompletnie beznamietny-eunuch
        • rock73 Re: Poziom testosteronu a dzieci? 01.12.10, 16:59
          To nie tak. Łysienie jest zjawiskiem naturalnym i normalnym. To od masturbacji rosną włosy, zwłaszcza pomiędzy palcami, ale nie tylko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja