kutuzow
23.11.10, 12:15
Ponieważ w wątku obok w którym toczy się dyskusja o ciąży, wyglądzie po ciąży i o tym czy mogą się wypowiadać osoby które same nie były w ciązy, pozwolę sobie więc wrzucić link do bardzo ciekawego art w Wysokich:
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,8642830,Nie_jestem_z_waszego_plemienia.html
Poniżej kilka ciekawych cytatów:
-zaczne od tego co sama kobieta pisze o innych kobietach (żeby znów nie było że to jakiś teoretyk):
"Kiedy rodzi się dziecko, wszystkie ulega zmianie, nasze wyobrażenie o świecie, o nas samych. Jakby ktoś wszedł do pokoju i wszystko w nim poprzestawiał. Ludzie wtedy panikują, ale starają się to ukryć. Więc udają przed sobą nawzajem, że ta zmiana wcale nie jest dla nich trudna. Chcą się wydawać spełnieni, szczęśliwi, zjednoczeni. Nie rozumiem tego, bo ja jestem inna, ale widzę, że ludzie to robią. Kobiety, szczególnie kiedy mają malutkie dzieci, lubią podtrzymywać w mężczyźnie to poczucie, że jest wolny i że może iść do pracy, a ona będzie czuwać nad domem i nad tym maleńkim dzieckiem, o które się tak bardzo boi. Szybko się też orientuje, że bycie matką i bycie kobietą to dwie różne sprawy, i często kobiety świadomie decydują się na to, że będą bardziej matkami niż kobietami. Tak jakby mówiły: 'Do widzenia, mój mężczyzno. Miłość do ciebie, opiekowanie się tobą to był koszmar. Bałam się twojej oceny, chciałam być chuda i piękna dla ciebie, ale się skończyło. Teraz już nie muszę. Mam to dziecko, które mnie kocha najbardziej na świecie, i ja też je kocham'. Wydaje mi się, że wiele kobiet dokonuje takiego wyboru. I same spychają się na straconą pozycję. Żegnają się ze swoją kobiecością"
"W 'Arlington Park' opisuje pani jeden dzień z życia pięciu wykształconych, względnie zamożnych kobiet, których wypełnianie roli matki kosztuje mnóstwo energii. One wszystkie czują, że bycie tylko i wyłącznie matką jest jałowe. Ale żadna z nich nie umie powiedzieć tego drugiej, więc rozmawiają o pogodzie, szkole i jedzeniu. Może gdyby potrafiły wyrazić, co tak naprawdę czują, byłoby im lżej?
To milczenie to jest pakt, który kobiety podpisują. 'Nie będziemy mówić o tym, jakie to jest dla nas straszne i szokujące'. Bycie matką może być tylko wspaniałe i cudowne. Nie może być inne. Wszystkie matki instynktownie czują, jakie zasady tu rządzą. Niechęć do własnego dziecka, te wszystkie obrazki z Freuda i Winnicotta - matka zjadająca swoje dziecko, matka, która zabija dziecko, matka, która kocha je narcystycznie, tylko dlatego że jest jej - to są wszystko potężne tabu, które każda z nas nosi w sobie. Wiadomo, że tego pod żadnym pozorem się nie dotyka"
"...Myślę, że to znowu wiążę się z moją matką. Ona była bardzo piękna, kobieca, delikatna i dosyć zepsuta, zanim wyszła za mąż. No i potem nastąpiło to, co jest naszym kobiecym dziedzictwem - przeszła z tego słodkiego, delikatnego świata do brutalnego świata, w którym jest seks, porody, niewolnicza praca domowa i opieka nad innymi ludźmi. Pokolenie po pokoleniu kobiety doświadczają tego brutalnego przejścia z jednego świata do drugiego i myślę, że tutaj rodzi się ten pakt - zgoda na milczenie na ten temat. Zamiast o tym mówić, wyskakują z kolejnymi dziećmi na rękach i zaczynają ćwierkać: 'O, zobaczcie, jak wspaniale, jaki cudowny dzidziuś'. Więc myślę, że moja matka doświadczyła tego przejścia w bardzo brutalny sposób - miała czwórkę dzieci jedno po drugim. Myślę, że dla niej to był szok. Ale ponieważ była katoliczką, więc nie mogła dać dojść do głosu tym uczuciom, które były trudne, tej całej ambiwalencji - więc wszystkie negatywne emocje przelała na mnie. "