Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowadzka?

30.11.10, 13:55
Poniewaz szczegolnie ci trzej panowie tak bardzo uskarzaja sie na swoj los, wyzysk przez kobiety, harowke i dzieci, ktorych nie chca a ktore musza... moze znalazlam dla nich wyjscie.
Mianowicie: przeprowadzke na poludnie Chin.
Zyje tam lud Mosuo, gdzie glowa rodziny sa kobiety. To one "sprawuja wladze, zarzadzaja pieniedzmi, trzymaja nad wszystkim piecze. Kobieta mieszka ze swoja rodzina, matka, siostra, bratem, siostrzncami i wspolnie opiekuja sie dziecmi. Mezczyni niewiele pracuja, nie maja tez pieniedzy.
Slubu i malzenstwa nie ma. Mezczyzna mieszka ze swoja rodzina(pokrewienstwo krwi).
Kiedy dziewczyna konczy jakis tam wiek, dostaje swoj wlasny "kwiatowy pokoj" (chatke z drewna) i tam przyjmuje odwiedziny mezczyzn.
Kobieta i mezczyzna nie zyja razem, on przychodzi na noc a rano wraca do swojej rodziny. Dziecmi zajmuje sie matka i jej ciotki, czasami nie wiadomo kto jest ojcem, bo kobieta moze wpuszczac do pokoju goscinnego kogo chce. Zdarzaja sie "pary", ktore spedzaja kazda noc ze soba od wielu lat, jezeli sie np. w sobie zakochali. Poza tym o wyborze mezczyzny nie decyduje jego status, bo kasy zaden z nich tam nie ma. Liczy sie sympatia czy milosc.
Nad drzwiami kazdej z chatek umieszczony jest hak. Kazdy mezczyzn nosi kapelusz. Kiedy wchodzi do domku kobiety zawiesza kapelusz na haku, to znak dla innych, ze nie ma co sie pakowac, ona juz ma adoratora.
Mezczyzni nie maja za nic odpowiedzialnosci, nie musza zajmowac sie dziecmi, ktore splodzili, zyja sobie u mamusi i jedza smaczne obiadki a w nocy odwiedzaja kopbiete w celach wiadomych.
I co? Pakujecie juz teraz walizki czy dopiero po Swietach?
    • urquhart Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 30.11.10, 14:11
      kag73 napisała:
      > Mezczyzni nie maja za nic odpowiedzialnosci, nie musza zajmowac sie dziecmi, kt
      > ore splodzili, zyja sobie u mamusi

      Teraz kiedy Kag się dowiedziała, idylla się skończyła i nie ma sensu już jechać do Mosuo. Bo pewnie nie spoczniesz nim wszyscy faceci Mosuo nie skończą żywota w wiezieniach jako uporczywi dłużnicy alimentacyjni...
      • niezapominajka333 Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 30.11.10, 14:36
        To kto utrzymuje mężczyzn? Mamusia?
        • gramwzielone Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 30.11.10, 15:03
          tak. większość czasu panowie się opieprzają, ale z drugiej strony nie mają prawa do własności. powierza im się wyłącznie najprostsze zdania, bo są uznawani za zbyt nieodpowiedzialnych.

          co ciekawe, wiele z tzw. małżeństw chodzących trwa całe życie. dziewczynka na 13te urodziny otrzymuje własny "kwiatowy pokój", tj własną chatkę, do której może od tej pory nocą wpuszczać, kogo tylko jej się podoba. zasada jest taka, że pan przychodzi po zmroku, a wychodzi przed świtem. pary się publicznie nie afiszują. mężczyznom nie wypada przyznawać się, kogo odwiedzają - to jest tabu.

          z tymi alimentami to wcale nie jest tak kolorowo - panowie co prawda nie łożą na utrzymanie swojego biologicznego potomstwa (ojcostwo nie jest znane), ale uczestniczą w wychowywaniu i utrzymaniu dzieci z własnego klanu, tj. swoich siostrzeńców.

        • kag73 Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 30.11.10, 15:15
          Rodziny sa duze, niektore licza nawet dwadziescia osob, niektore sa mniejsze. Kobiety posiadaja ziemie pod uprawe. Poza tym region zyje tezz turystyki. Kobiety nosza piekne stroje ludowe i odstawiaja jakis tam tradycyjny taniec itp.Podobno w oststnim czasie namnozylo sie przypadkow turystyki w celu szybkiego seksu bez zobowiazac. Bo skoro nie ma malzenstw i kobitki moga wybierac, to "samotni" faceci mysla sobie czemu nie. Ale podobno to nie takie proste. Obowiazauja reguly i "obcy" nie sa mile widziani w lozkach kobiet.
          • druginudziarz Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 02.12.10, 23:46
            kag73 napisała:

            > Ale podobno to nie takie proste. Obowiazauja reg
            > uly i "obcy" nie sa mile widziani w lozkach kobiet.

            A jak to są modliszki? A potem te pozostałe kapelusze na e-bayu sprzedają?
            • kag73 Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 02.12.10, 23:49
              No takich szczegolow to ja juz nie znawszy :)
        • urquhart To kto utrzymuje mężczyzn? Mamusia? 30.11.10, 18:25
          niezapominajka333 napisała:
          > To kto utrzymuje mężczyzn? Mamusia?

          he, he, pytasz jak by to był czymś niezwykłym w Polandii :)
          A jeszcze Maryjne Włochy podobnie jak przy MiL równo z Polandią!

          Słowo „bamboccioni" wzięło się z języka włoskiego i jest zdrobnieniem od „bambino" (dziecko) i opisuje nieporadnych życiowo kawalerów, mieszkających ze swoimi rodzicami. W kraju, który stanowi kolebkę naszej cywilizacji, dość typowym zjawiskiem jest, że Włoch do późnego wieku żyje na garnuszku u mamusi, której dużą przyjemność sprawia rozpieszczanie swoich „małych mężczyzn" (...)
          Jeśli chodzi o nasz kraj, to według prof. Janusza Czapińskiego z katedry psychologii społecznej Uniwersytetu Warszawskiego, który jest autorem cyklicznych ogólnopolskich badań "Diagnoza społeczna", w Polsce jest tyle samo "bamboccioni" jak we Włoszech, choć te ostatnie są rekordzistami: aż 70 procent młodych ludzi mieszka z rodzicami do 39 roku życia.

          www.rodzina.senior.pl/88,0,Bamboccioni-kids-boomerangs-maminsynki-przerosniete-dzieci,10021.html
          • kag73 Re: To kto utrzymuje mężczyzn? Mamusia? 30.11.10, 18:34
            Tam mezczyzni rowniez pracuja, miedzy innymi zajmuja sie polowem ryb i transportowaniem roznych rzeczy, ale zarobione pieniadze oddaja glowie rodziny, kobiecie.
            • urquhart Re: To kto utrzymuje mężczyzn? Mamusia? 30.11.10, 18:37
              kag73 napisała:
              > Tam mezczyzni rowniez pracuja, miedzy innymi zajmuja sie polowem ryb i transpor
              > towaniem roznych rzeczy, ale zarobione pieniadze oddaja glowie rodziny, kobieci
              > e.

              he,he,he to akurat dokładnie jak w Polandii !!!
              tylko z tym seksem bardziej do dupy...
              • kag73 Re: To kto utrzymuje mężczyzn? Mamusia? 30.11.10, 18:39
                he,he,he to akurat dokładnie jak w Polandii !!!

                To jak to caly czas wolacie "moje pieniedze, moje pieniadze, ja ja utrzymuje" a w domciu grzecznie oddajecie zonie. Tak myslala, w buzi tacy wielcy a w rzeczywistosci nie podskocza:) czyli NORMALK!
                • urquhart Na to są paragrafy w Polandii 30.11.10, 18:47
                  kag73 napisała:
                  > To jak to caly czas wolacie "moje pieniedze, moje pieniadze, ja ja utrzymuje" a
                  > w domciu grzecznie oddajecie zonie. Tak myslala, w buzi tacy wielcy a w rzeczy
                  > wistosci nie podskocza:) czyli NORMALK!

                  Spróbowaliby podskoczyć i nie oddać ! Na to są już paragrafy w Polandii! Ex-y moment puszczą wrednych samców w skarpetkach jako "wyłącznie winnych rozkładu pożycia".

                  prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/kontrowersyjna;przemoc;ekonomiczna;w;rodzinie,66,0,441154.html
                  • triss_merigold6 Re: Na to są paragrafy w Polandii 30.11.10, 19:13
                    To tekst z 2009 r., nowelizacja już weszła w życie.
                    IMO kwestię alimentów ładnie teoretycznie reguluje KRiO, szkoda, że egzekucja jest trudna. Dziwne, bo w innych krajach jakoś nie ma problemów z alimenciarzami w takiej masie, państwo jakby sprawniejsze jest.
                    • urquhart Re: Na to są paragrafy w Polandii 30.11.10, 19:35
                      triss_merigold6 napisała:
                      > est trudna. Dziwne, bo w innych krajach jakoś nie ma problemów z alimenciarzami
                      > w takiej masie, państwo jakby sprawniejsze jest.

                      No masz, a nasze może niesprawne? 8000+ rocznie skazanych na wiezienie za uchylanie się od płacenia alimentów to niedościgniony Europejski rekord!
                      Piszą w reportażach że wolą siedzieć niż dać złotówkę wrednej suce! Honorowi są...
                      :)
      • kag73 Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 30.11.10, 15:12
        A co ja mam do tego, urqu? to Wy macie pakowac walizki, nie ja :)
    • kutuzow ...własnie wróciłem z Azjii 30.11.10, 14:36
      Kag ---> owszem zamierzam wyjechac z tego kraju gdzie przez 6 miesięcy jest szaro, ciemno i ponuro, lecz to pogoda, a nie poszukiwanie miejsca na założenie rodziny mnie "wygania" z Polski. Dopiero co ładowałem akumulatory w 40 stopniach w Azjii.

      Zauważ, że ja jestem szczęśliwy. Potrafię tak pokierować swoim życiem, żeby nie musieć się tutaj na forum wyżalać na brak seksu czy odepchnięcie przez partnerkę (z powodu jej wyłacznej uwagi skierowanej na dziecko). Wiem że moja twarda postawa w wielu kwestiach bardzo wkurza kobiety, które lubią stosować technikę "powolnego gotowania żaby" w "urabianiu" sobie faceta (jak podgrzewa sie wode wystarczająco powoli to żaba nie dostrzega różnicy i nie wyskoczy z garnka).

      Widzisz miałem okazję na róznych "imprezach integracyjnych" czy zwykłym "piwku" rozmawiać z kumplami i gdy alkohol otworzył ich serca i zakończyła się "propaganda sukcesu" nagle wyszły ich prawdziwe żale. Wiem co moich znajomych boli, wiem jak to jest z "wiernością" w takich związkach.

      Wydaje mi się że to Ty pisałaś do Claude poradę dot kobiety która chce mieć dziecko, lecz jest w związku z facetem który dzieci nie chce (nie mogę odszukać tego wątku). Widzisz moim zdaniem jest wiele kobiet którym układ "Matka + Dziecko" rekompensuje wiele braków w "prawdziwym" związku -zgodnie z tym co było napisane w tym art poniżej. Za to nie znam żadnego związku w którym układ "Ojciec + Dziecko" rekompensowałoby facetowi na dłuzszą metę np. brak seksu.

      Zerknij na poniżesz cytaty -one idealnie oddają moje nastawienie:

      " Kluczem w ustaleniu równowagi miedzy partnerstwem a
      rodzicielstwem, jest zrozumienie, że należy stawiać na pierwszym
      miejscu związek właśnie dla dobra dzieci."

      "Często kobieta chce mieć dziecko
      tylko dla siebie, żeby realizować swoje emocjonalne potrzeby, bo nie czuje się
      kochana. Chce mieć dziecko, żeby ono ją kochało. Wtedy to nie matka obdarza
      miłością – to dziecko ma obdarować. Taka sytuacja może prowadzić do
      nadopiekuńczości i roszczeniowości. A potem, kiedy dziecko dorośnie, do
      niemożności wypuszczenia go z gniazda – na zasadzie: nie możesz mnie zostawić,
      bo kto mnie będzie kochał."

      "Zbyt często stawia się dzieci na pierwszym miejscu a partnera na
      drugim. Ciągłe absorbowanie nimi może zmienić związek w bitwę miedzy
      dwojgiem, w którym jedno będzie przekonane o swojej nieomylności a
      drugie z poczuciem pokrzywdzenia. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że
      ich naturalny wybór, by zawsze dziecko stawiać przed partnerem
      osłabia ich wzajemne stosunki, w rzeczywistości krzywdząc dziecko. Z
      pewnością nie sugeruję tu zaniedbywania dzieci, lecz o partnera
      trzeba się zatroszczyć. Bo co jest lepsze z punktu widzenia dziecka?
      Widok kochających sie rodziców, współpracujących ze sobą, czy
      widzieć ich nieszczęśliwych, pełnych gniewu i ukrytego żalu. Gdy
      staramy się być dobrymi rodzicami, wielu z nas zaniedbuje związek.
      Na dłuższą metę to kiepski wybór dla dziecka. Choć może się to
      przydarzyć obojgu rodzicom zazwyczaj to ojciec popada w niełaskę,
      gdy matka jest coraz bardziej pochłonięta relacją z dzieckiem. Teraz
      mąż ma rywala, którego nie może pokonać. Szokuje mnie jak wiele
      rodziców całkowicie zaniedbuje swoje relacje np. nigdzie nie
      wychodzą razem."

      www.charaktery.eu/artykuly/Rodzina/233/Wystarczajaco-dobra-matka/


      W Polsce jest dokładnie na odwrót niz w tym pierwszym cytacie - kobiety na pierwszym miejscu stawiają dziecko (widać to tu na forum w większości dyskusji o związkach) i liczą że facet jak jest dojrzały to się dostosuje (do ich punktu widzenia). Niestety nie jest to idealny model, lecz nic nie jest w stanie przekonać niektóre Panie że owoce takiego postepowania będą zbierały za kilka lat, gdy zacznie się flustracja i zdrady.
      • mujer_bonita Najciemniej pod latarnią :) 30.11.10, 14:45
        kutuzow napisał:
        > Wydaje mi się że to Ty pisałaś do Claude poradę dot kobiety która chce mieć dzi
        > ecko, lecz jest w związku z facetem który dzieci nie chce (nie mogę odszukać te
        > go wątku). Widzisz moim zdaniem jest wiele kobiet którym układ "Matka + Dziecko
        > " rekompensuje wiele braków w "prawdziwym" związku -zgodnie z tym co było napis
        > ane w tym art poniżej.

        Piszesz, piszesz w zasadzie ciągle to samo ale jakoś nie potrafisz dostrzec sensu tych słów. Kobiecie dziecko rekompensuje BRAKI w związku. No właśnie BRAKI. I jaka jest Twoja rada na to? Żeby kobieta postawiła ten NIESATYSFAKCJONUJĄCY ją związek na pierwszym miejscu, przed dzieckiem ;) Super rozwiązanie!

        Najciemniej pod latarnią. Jakoś Twoje wypowiedzi nie dążą do skłonienia PANÓW do refleksji, że skoro żona woli dziecko to coś ZE ZWIĄZKIEM jest nie tak. Mało tego - reagujesz alergicznie na jakieklowiek stwierdzenie, że w tej sytuacji on powinien bardziej się postarać. A skoro przyczyną - według tego co piszesz - jest brak satysfakcji kobiety w związku to naturalnym byłoby stwierdzenie, że najpierw trzeba by tę satysfakcję jej dać nie sądzisz?

        A może to za trudne? Lepiej stać z bacikiem nad panią?
        • kutuzow Re: Najciemniej pod latarnią :) 30.11.10, 14:50
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119094569,119318843,Nie_dyskutuje_z_Toba_dopoki_nie_przeprosisz_Blosso.html
          • mujer_bonita Re: Najciemniej pod latarnią :) 30.11.10, 14:57
            Ależ ja nie chcę z Tobą dyskutować, Twoje tupanie nóżką nie robi na mnie wrażenia :) Nie masz jednak 'bata' żeby odebrać mi prawo do wypowiadania się nawet jakbyś bardzo chciał :)
            • kutuzow Re: Najciemniej pod latarnią :) 30.11.10, 15:08
              Wiec daruj sobie i nie komentuj moich postów -wiedząc że i tak Ci na to nie odpowiem.

              Przeprosisz to pogadamy.
              • mujer_bonita Re: Najciemniej pod latarnią :) 30.11.10, 15:12
                kutuzow napisał:
                > Wiec daruj sobie i nie komentuj moich postów -wiedząc że i tak Ci na to nie odp
                > owiem.

                Ależ mnie nie zależy na Twoich odpowiedziach tylko na bezlitosnym obnażaniu braków w Twojej argumentacji :)
                • druginudziarz Re: Najciemniej pod latarnią :) 02.12.10, 23:56
                  mujer_bonita napisała:

                  > kutuzow napisał:
                  > > Wiec daruj sobie i nie komentuj moich postów -wiedząc że i tak Ci na to n
                  > ie odp
                  > > owiem.
                  >
                  > Ależ mnie nie zależy na Twoich odpowiedziach tylko na bezlitosnym obnażaniu bra
                  > ków w Twojej argumentacji :)

                  Raczej zależy Ci na tym, by ostatnie słowo było Twoje.

                  • mujer_bonita Re: Najciemniej pod latarnią :) 03.12.10, 08:11
                    druginudziarz napisał:
                    > Raczej zależy Ci na tym, by ostatnie słowo było Twoje.

                    Ciekawe jak mieć ostatnie słowo jak ktoś się do Ciebie nie odzywa :P
        • m00nlight Re: Najciemniej pod latarnią :) 30.11.10, 14:55

          To samo mi się nasunęło.

          Zresztą pisalam o tym już nieraz w roznych miejscach i jakos dziwnie przeszlo bez echa ;)

          Kobiety w dobrych związkach nie wywalają faceta z łoża na lata by móc spać z dzieckiem. Nie 'odstawiają' faceta ktory spelnia ich czekiwania, glownie emocjonalne. Ale jesli sie ma w domu jaskiniowca, ktory potrafi tylko WYMAGAĆ to jasna sprawa że dziecko jest o wiele wdzięczniejszym targetem do kierowania nań uczuć. Przynajmniej można liczyć na wzajemność.

          Kobieta ktora w związku czuje się niekochana, czy wręcz emocjonalnie porzucona, albo odchodzi, albo ucieka w relację z dzieckiem. A co ma niby zrobić?
          • mujer_bonita Re: Najciemniej pod latarnią :) 30.11.10, 15:00
            m00nlight napisała:
            > To samo mi się nasunęło.
            > Zresztą pisalam o tym już nieraz w roznych miejscach i jakos dziwnie przeszlo b
            > ez echa ;)

            Bo wiesz Moon - to taka 'męska' logika - zasada jest prosta - jakkolwiek by facet nie patrzył zawsze rozwiązanie ma być korzystne dla niego :P Nawet jak kobiecie jest źle to rozwiązaniem jest zadowolenie faceta ;)
          • kutuzow Re: Najciemniej pod latarnią :) 30.11.10, 15:05
            m00nlight napisała:

            > Kobiety w dobrych związkach nie wywalają faceta z łoża na lata by móc spać z dz
            > ieckiem. Nie 'odstawiają' faceta ktory spelnia ich czekiwania, glownie emocjona
            > lne. Ale jesli sie ma w domu jaskiniowca, ktory potrafi tylko WYMAGAĆ to jasna
            > sprawa że dziecko jest o wiele wdzięczniejszym targetem do kierowania nań uczuć
            > . Przynajmniej można liczyć na wzajemność.

            M00nlight ---> Tak byłoby w teorii jeśli przyjmiemy że wszystkie kobiety są prawdomówne, żadna nie kieruje się swoim własnym życiowym celem, wszystkie wyszły za mąż z miłości itp. Jak wiemy to nie jest ptawda. Żeby daleko nie szukać tutaj masz wątek z ostatnich dni:
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119264276,119264276,ciaza_1_5_roku_bez_seksu_co_o_tym_myslicie.html
            Co do spełniania oczekiwań - to taka bardzo fajna furtka. Zauważ że w dzisiejszych czasach oczekiwania wielu kobiet są sprzeczne/niemożliwe do pogodzenia -np. Chciałyby żeby facet utrzymał rodzinę na wysokim poziomie (co wymaga pracy) ale oczekują także że będzie on spędzał z nimi dużo czasu, żeby nie czuły się samotne. Łatwo więc znaleźć "wymówkę".

            Czy jeśli napiszę że mężczyźni nie zdradzają kobiet którzy spełniają ich oczekiwania, to czy podpiszesz się pod tym? Czy zgodzisz się z tezą która z takiego psotawienia sprawy wynika, że tak na prawdę za zdrady odpowiedzialne są kobiety (bo nie spełniały oczekiwań - gdyby spełniały to zdrady by nie było)? Jak widzisz takie postawienie sprawy (jako lustrzane odbicie tezy że kobiety których partnerzy spełniają oczekiwania nie "uciekają" w związek z dzieckiem) jest dość ryzykowne i nieprawdziwe.

            >
            > Kobieta ktora w związku czuje się niekochana, czy wręcz emocjonalnie porzucona,
            > albo odchodzi, albo ucieka w relację z dzieckiem. A co ma niby zrobić?

            a co z grupą która była normalna i nagle dostaje Pieluszkowego Zapalenia Mózgó? Co partner takiej kobiety ma zrobic?
            • m00nlight Re: Najciemniej pod latarnią :) 30.11.10, 17:40
              kutuzow napisał:
              > M00nlight ---> Tak byłoby w teorii jeśli przyjmiemy że wszystkie kobiety są
              > prawdomówne, żadna nie kieruje się swoim własnym życiowym celem, wszystkie wys
              > zły za mąż z miłości itp. Jak wiemy to nie jest ptawda. Żeby daleko nie szukać
              > tutaj masz wątek z ostatnich dni:
              > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119264276,119264276,ciaza_1_5_roku_bez_seksu_co_o_tym_myslicie.html

              Ty za to zakładasz że wszystkie kobiety to kłamliwe modliszki które tylko czekają żeby złapać biednego faceta, zmusić go do dziecka (ktorego on nawet nie chce) a potem porzucic, skupic sie na dziecku i do konca życia wykorzystywac finansowo. Bez przesady, wiadomo że wśród ludzi zdarzają się szuje (niezależnie od płci!) ale jaki sens ma wchodzenie w związek z osobą, zakładając że taką szują się okaże?

              > Co do spełniania oczekiwań - to taka bardzo fajna furtka. Zauważ że w dzisiejsz
              > ych czasach oczekiwania wielu kobiet są sprzeczne/niemożliwe do pogodzenia -np.
              > Chciałyby żeby facet utrzymał rodzinę na wysokim poziomie (co wymaga pracy) al
              > e oczekują także że będzie on spędzał z nimi dużo czasu, żeby nie czuły się sam
              > otne. Łatwo więc znaleźć "wymówkę".

              Przesadzasz. Większość kobiet (pomijając stosunkowo krótki okres odchowywania małych dzieci) pracuje. Zresztą, tu nie chodzi o sprzeczne wymagania, tylko o zachowanie umiaru w każdą stronę. Moj facet spędza w domu co najmniej 20 godzin dziennie (średnio) i jakoś jest w stanie 'utrzymać rodzine na wysokim poziomie'. Czyli da się. Zresztą od kiedy to czas pracy przeklada sie na zarobki? Znam takich co harują po 14 godzin za marne 3000 i takich co ledwo palcem kiwną i 10tys wpada. Kwestia raczej kwalifikacji i sprytu niż nakładu pracy samej w sobie. Poruszę jeszcze wątek facetow którzy odczuwając niechęć do 'domowych obowiązkow', a zwlaszcza do wychowywania i pielęgnacji własnego dziecka celowo uciekają w prace, mając dobrą wymowke że 'większa rodina to oni muszą więcej pracowac żeby zarabiac'. Takie zjawisko też istnieje, nie zaprzeczysz.

              > Czy jeśli napiszę że mężczyźni nie zdradzają kobiet którzy spełniają ich oczeki
              > wania, to czy podpiszesz się pod tym? Czy zgodzisz się z tezą która z takiego p
              > sotawienia sprawy wynika, że tak na prawdę za zdrady odpowiedzialne są kobiety
              > (bo nie spełniały oczekiwań - gdyby spełniały to zdrady by nie było)? Jak widzi
              > sz takie postawienie sprawy (jako lustrzane odbicie tezy że kobiety których par
              > tnerzy spełniają oczekiwania nie "uciekają" w związek z dzieckiem) jest dość ry
              > zykowne i nieprawdziwe.

              Ale taka jest prawda, że ludzie mając satysfakcję ze związku nie zdradzają. Chyba że są chorzy. To się chyba promiskuityzmem nazywa. Niemniej jednak, pomijając zaburzenia, każda zdrada jest EFEKTEM niezadowolenia ze związku i z partnera.


              > a co z grupą która była normalna i nagle dostaje Pieluszkowego Zapalenia Mózgó?
              > Co partner takiej kobiety ma zrobic?

              Nie wiem co to za wymysł to PZM. Nie ma takiego schorzenia w klasyfikacji. Fakt że za sprawą hormonow psychika większosci kobiet czasowo 'przestawia się' na opiekę nad dzieckiem. Bo i małe dziecko WYMAGA stałej, całodobowej opieki.
              Inna sprawa, że wielu kobietom od siedzenia z dzieckiem 24/7 i 'niemania' do kogo gęby otworzyć (poza innymi mamuskami z ktorymi mają tylko JEDEN wspolny temat) bije korba. Ale to też nie ich wina. Każdy w izolacji dziczeje. Jest na to proste rozwiązanie: wziąć na siebie część obowiązków (albo samemu, albo zorganizowac kogos do pomocy) i niech ta kobieta ma okazję normalnie pożyć, chociaż od czasu do czasu, wyjść do ludzi, zrobić coś dla siebie. Zwykle pomaga.

              Co do depresji poporodowej- cóż, choroba nie wybiera. Wciąż wiele przypadkow nie zostaje zdiagnozowanych, a kobiety męczą się latami- bo to nie jest choroba ktora ustąpi sama, bez leczenia. Pytales w innym wątku jak to możliwe że kobieta wyszla z depresji PP po 12 latach- ano możliwe. I calkiem prawdopodobne.
              • santo_inc Re: Najciemniej pod latarnią :) 02.12.10, 18:29
                > chowanie umiaru w każdą stronę. Moj facet spędza w domu co najmniej 20 godzin d
                > ziennie (średnio) i jakoś jest w stanie 'utrzymać rodzine na wysokim poziomie'.
                > Czyli da się. Zresztą od kiedy to czas pracy przeklada sie na zarobki? Znam ta
                > kich co harują po 14 godzin za marne 3000 i takich co ledwo palcem kiwną i 10ty
                > s wpada.

                Czyli spędzanie *w domu* 20 godzin traktujesz jako spędzanie czasu *z Tobą* i to Cię satysfakcjonuje? Czy będzie to również traktowane jako spędzanie czasu *z dzieckiem*?
              • prawdziweja Re: Najciemniej pod latarnią :) 03.12.10, 10:41
                hehe te marne trzy tysiące przy 14 godzinnej harówce to pewnie pracownicy Waszej firmy zarabiają ;)

                Ano tak to już jest w życiu, jedni żerują na innych. Czy to "neosuperkapitaliści" na pracownikach co by to dzięki mocy pieniądza łagodzić chimery własnych żon, albo żony na swoich idealnych mężach, aby za po mocą banknotów ocierać ukradkiem w samotności łzy.

          • santo_inc Re: Najciemniej pod latarnią :) 02.12.10, 18:26
            > lne. Ale jesli sie ma w domu jaskiniowca, ktory potrafi tylko WYMAGAĆ to jasna
            > sprawa że dziecko jest o wiele wdzięczniejszym targetem do kierowania nań uczuć
            > . Przynajmniej można liczyć na wzajemność.

            Masz rację. Dla kobiety wygodniej jest mieć w domu jaskiniowca, zrobić sobie dziecko (niekoniecznie z nim), odstawić go od łóżka, a później kierować uczucia na dziecko.

            W końcu tych nie-jaskiniowców nie dla wszystkich by wystarczyło. No i wypadałoby się rozeznać na rynku, sprawdzić faceta, a nie decydować się na stały związek z byle kim. Chyba, że ta opieka finansowa świadczona przez byle kogo jest wartością samą w sobie.

            Ale przecież nie jest, drogie panie, prawda?
        • urquhart Braki w związku a osoba partnera 30.11.10, 18:05
          mujer_bonita napisała:
          > Piszesz, piszesz w zasadzie ciągle to samo ale jakoś nie potrafisz dostrzec sen
          > su tych słów. Kobiecie dziecko rekompensuje BRAKI w związku. No właśnie BRAKI.

          Ja ci odpowiem droga Mujerko, całkiem poważnie żeby ułożyć logicznie twój tok przyczynowo skutkowy. Braki czasem są związane z osobą partnera, a czasem nie. Ów brak może być związany z brakami których kobieta doświadczyła w dzieciństwie i powiela w swoim życiu. Są pewne braki i destrukcyjne mechanizmy których partner nie może zrekompensować choćby nie wiem jak się starał. Tym bardziej gdy się zaprzecza ich istnieniu.
          Nie pamiętasz już? Ty masz podobny układ rodzinny powinnaś pamiętać...
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,90246811,,Wyrachowanie_a_zespol_modliszki.html?v=2
          I polecam raz jeszcze w tym temacie:
          merlin.pl/To-wszystko-wina-twoich-rodzicow-Co-nie-gra-w-waszych-zwiazkach-i-jak-to-naprawic_Philip/browse/product/1,558897.html
          Poczytaj komentarze ludzi pod spodem którym ta książka otworzyła oczy na wiele spraw w zwiazku
          • m00nlight Poruszyłeś istotny temat 30.11.10, 18:25

            Tylko, nie dotyczy on wyłącznie kobiet ludzi w ogole.

            Niektorzy mają tendencję do wymagania od partnera miłości totalnie bezinteresownej, pełnej akceptacji wszystkiego, a takie znamiona ma tylko relacja rodzic<->dziecko. Próba stworzenia takiej relacji z dorosłym partnerem jest wyrazem niedojrzałości emocjonalnej. Bo partner ma prawo wymagać, nie zgadzać się, stawiać granice. Mąż nie zastąpi ojca, żona nie zastąpi matki. I samo uczucie nie załatwi wszystkiego, relację trzeba samodzielnie budować, później dbać by się nie rozwaliła. To oczywiste.

            Jednak chodzi o coś troszkę innego: często faceci i kobiety maja rozbieżne oczekiwania emocjonalne. Facetom często się wydaje że wyrażają swoje uczucia poprzez seks i różne inne dziwne rzeczy. A kobiety oczekują wyznań, czułych gestów, zrozumienia, itd. Faceci często zapominają o tym, i zaniedbują emocjonalnie. Wtedy kobieta tę 'nadwyżkę' swojej miłości, czułości, przerzuca niejako na dziecko. Po jakimś czasie jest na tyle 'zaspokojona emocjonalnie', że partner staje się 'zbędny'. To prosty mechanizm. Brak wyzwala potrzebę kompensacji. Gdy w związku emocjonalnie gra, potrzeby obu stron są zaspokojone, pojawianie się dziecka nie wywoła istotnej rewolucji, wytworzy się swego rodzaju homeostaza pomiędzy dzieckiem a rodzicami, i rodzicami między sobą. Gdy po drodze czegoś zabraknie, pojawi się nierównowaga, ot, cala filozofia.
            • asocial Re: Poruszyłeś istotny temat 30.11.10, 21:41
              M00n, bardzo podoba mi sie, to co napisalas i w jaki sposob.
              Jasno, prosto i klarownie.
              Ja chybcikiem ten tekst przetlumacze, coby nieslubnemu pokazac (co prawda, do dzieci jeszcze nam daleko, ale niech wie:P).
              pozdrawiam.
      • gomory Re: ...własnie wróciłem z Azjii 30.11.10, 15:16
        > owoce takiego postepowania będą zbierały za kilka lat, gdy zacznie się flustracja i zdrady.

        uuuu... za ta lustracje to Cie teraz zjedza zolzy ;)
      • kag73 Re: ...własnie wróciłem z Azjii 30.11.10, 15:20
        Kag ---> owszem zamierzam wyjechac z tego kraju gdzie przez 6 miesięcy jest szaro, ciemno i ponuro, lecz to pogoda, a nie poszukiwanie miejsca na założenie rodziny mnie "wygania" z Polski. Dopiero co ładowałem akumulatory w 40 stopniach w Azjii.


        Ooo, to mamy cos wspolnego:)

        Ach, Kutuzow, Ty jeszcze dzieka nie masz. I po co brac te najbardziej pesymistyczna wersje. Ja nie zdecydowalam sie na dziecko, bo mialam braki w zwiazku, tylko dlatego, ze w moim udanym zwiazku dziecko jest dopelnieniem calosci. I tysiace ludzi laczy jedno z drugim. Nie kieruj sie tym forum, bo ono sie nazywa "(brak) seks(u) w malzenstwie.

        A przyklady gdzie zwiazek sie sypie i faceta interesuja tylko dzieci, owszem tez znam.
        • kutuzow Re: ...własnie wróciłem z Azjii 30.11.10, 15:32
          kag73 napisała:

          >>
          > Ach, Kutuzow, Ty jeszcze dzieka nie masz. I po co brac te najbardziej pesymisty
          > czna wersje. Ja nie zdecydowalam sie na dziecko, bo mialam braki w zwiazku, tyl
          > ko dlatego, ze w moim udanym zwiazku dziecko jest dopelnieniem calosci. I tysia
          > ce ludzi laczy jedno z drugim. Nie kieruj sie tym forum, bo ono sie nazywa "(br
          > ak) seks(u) w malzenstwie.

          Kag ---> taki przypadek gdy oboje chcą jest idealny, Mam nadzieję że kiedyś też będę wraz z partnerką chiał dziecka -na razie nie ukrywam że nie odczuwam potrzeb rodzicielskich. Przypadki pesymistyczne i te optymistyczne pozwalają na ustalenie pewnych punktów odniesienia w życiu, do czego zmierzamy (optymistyczne) i czego chcemy uniknąć (pesymistyczne), po upływie kilku lat pozwala to na lepsze określenie naszej "pozycji" w życiu w którą stronę poszliśmy i czy była to świadoma trasa czy raczej dryfowalismy.
          Poza tym jestem za tym że lepiej od razu komunikowac w związku które kwestie dla nas osobiście są "negocjowalne", a które są "do rozważenia" a za jakie zachowanie idzie sie na ławkę kar. Sztuka dobrać sie wg podobnych kryteriów.

          >
          > A przyklady gdzie zwiazek sie sypie i faceta interesuja tylko dzieci, owszem te
          > z znam.

          Pytanie tylko czy jak ten związek się sypie to czy Pan potrafi żyć w celibacie ciesząc sie zabawą z dziećmi, czy moze jednak coś sobie od czasu do czasu na boku.... ?
          • kag73 Re: ...własnie wróciłem z Azjii 30.11.10, 16:05
            "Pytanie tylko czy jak ten związek się sypie to czy Pan potrafi żyć w celibacie ciesząc sie zabawą z dziećmi, czy moze jednak coś sobie od czasu do czasu na boku.... ?"

            tego nie wiem, ale skad pewnosc, ze jak pani ma dziecko i nie chce z mezem, to moze "cos sobie od czasu do czasu na boku"? Hmm, kobiety tez potrafia chodzic w bok, ze nie chca z mezem, nie znaczy, ze z innym tez nie chca. Prawda?
            Poza tym byl tutaj na forum przyklad, ze facet jak sie pojawilo dziecko przstal zauwazac zone, seksu zero, zainteresowania zona z jego strony zero, pieszczoty owszem ale dla dziecka. na tym swiecie wszystko jest mozliwe.
            • kutuzow Re: ...własnie wróciłem z Azjii 30.11.10, 16:11
              owszem nie twierdzę że Panie nie potrafią na boku. Przyznasz jednak że częściej to kobiety rekompensują sobie w ten sposób braki w związku, czasami nawet i bez dziecka są w stanie wytrzymać lata (nie pamiętam teraz nicka Pani która tu pisała coś ok 10 latach bez seksu?).
              Nieważne -to i tak niewiele wnosi do dyskusji.

              Co do drugiego przykładu -jeśli dobrze pamiętam tam w historii pojawiała się kwestia "pracy" nad poczęciem drugiego dziecka, może gośc poczuł się najzwyczajniej w swiecie jak "rozpłodowiec" i teraz mu się już tylko z jednym seks kojarzy (za chwile będzie chciała trzecie -skoro sie bzyka ze mną).
              • kag73 Re: ...własnie wróciłem z Azjii 30.11.10, 16:17
                No, momencik. Pani ma jeszcze zdrowa prawa reke, prysznic w domu i moze wibrator. A jej pan? Moze tez reke, bo chyba na boki nie chodzil a tez wytrzymal.

                Nie, w tym przykladzie nie bylo nic o robieniu drugiego dziecka.
                • kutuzow Re: ...własnie wróciłem z Azjii 01.12.10, 12:24
                  kag73 napisała:

                  > Nie, w tym przykladzie nie bylo nic o robieniu drugiego dziecka.


                  Jednak dobrze pamiętałem ten przypadek:

                  "Pierwsze dziecko było nieplanowane, drugie dziecko chciałam bardzo i... brałam go rano i wieczorem! Po prostu przed wyjściem do pracy mówiłam "chodź tu" i brałam go! Mówiąc przy tym jakim jest zajebistym kochankiem. Od momentu gdy zaszłam w drugą ciążę i przestałam już go ciągnąć do łóżka PO PROSTU SKOŃCZYŁO SIĘ!!!"

                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118716086,118789630,Re_Moja_kolej_.html
                  • kag73 Re: ...własnie wróciłem z Azjii 01.12.10, 12:39
                    Nie, nie, ja o innym watku mowilam, chyba juz troche dawniej to bylo i nie pamietam nicku.
                    Ten tutaj to zupelnie co innego.
    • m00nlight To nic nowego 30.11.10, 14:49

      Bardzo dawno temu gdy żyliśmy w plemieniach wygądalo to mniej więcej podobnie.

      Nie łączono narodzin dzieci z aktem seksualnym, gdy jakies się pojawiły byly wychowywane wspolnie przez całą społeczność. Nie były rzadkością swego rodzaju 'żłobki' gdzie w jednym miejscu wszystkie dzieci z plemenia były pilnowane przez osobniki do tego wyznaczone. Każdy mial swoje miejsce w stadzie i swoją robotę do odwalenia.

      'Sielanka' i swobody seksualne skończyly sie wraz z powstaniem 'nowoczesnych' społeczeństw, ktore trzeba bylo kontrolować. Nie bez znaczenia jest rola religii.

      Tak naprawdę, 'obciążenie' dziećmi tylko i wyłącznie rodzicow mamy okazję zaobserwowac w ostatnich dekadach. Nawet nie tak dawno, w dobie wielopokoleniowych rodzin, zwykle w domu byla armia ludzi ktora mogla sie nimi zająć. Teraz jesteśmy skołowani, bo wychodzi na to że wszyscy muszą robić wszystko. Przy czym ani nam, kobietom, ani facetom nie jest lekko. Społeczeństwo wymaga od nas idealnego spełniania się w każdej roli.

      Apropos jeszcze opisanej społeczności: co jeśli do chatki wlezie jakiś oblech? Można go za fraki i za drzwi? ^^
      • kag73 Re: To nic nowego 30.11.10, 15:10
        Tak kobieta moze wybierac i zmieniac partnera. To jej wybor.
    • kutuzow jeszcze "ciepły" przykład podejścia o którym mówie 30.11.10, 16:07
      Kag ---> Pisałem Ci już że mi chodzi o tą dziwną kobiecą manierę w której ciąża ma być swoistym "jokerem" który załatwia wszystkie potrzeby męża/partnera. Co z tego że przed ciąża autorka tekstu który zacytuje ponizej miała naprawdę fajne podejście do wielu tematów na tym forum, gdy po burzy hormonalnej troszkę jej się zmieniło.

      Co ma zrobić facet gdy jego kochana partnerka/żona nagle przedstawi mu takie podejście:

      "Nie sugeruj że ma oczekiwać czegoś (seksu)- w zamian! Bo on wlasnie dziecko ma w zamian.

      Kobieta znosi trudy (i nieraz bóle) ciąży, facet jest od tego jak dupa od srania żeby w miare swoich możliwości chociaż próbować jej w tym ulżyć."

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119264276,119322377,Re_ciaza_1_5_roku_bez_seksu_co_o_tym_myslici.html

      czyli wracamy do sytuacji z cytatu który Ci wcześniej podałem:
      ""Zbyt często stawia się dzieci na pierwszym miejscu a partnera na drugim.... "
      www.charaktery.eu/artykuly/Rodzina/233/Wystarczajaco-dobra-matka/
      • m00nlight Zaraz zaraz 30.11.10, 18:06

        O co Ci chodzi?

        Co niby w tym tekście jest wg Ciebie nie tak?

        Skoro kobieta SAMA znosi trudy WSPÓLNEJ ciąży (bo przecież to nie jest 'jej' dziecko, tylko ich!) czy nie ma prawa oczekiwać od partnera jakiejkolwiek pomocy?

        W ciąży zdrowie i dobrostan Ciężarówki i dziecka JEST i ma być priorytetem. Ciąża trwa raptem 40 tyg, a jej przebieg ma znaczący wplyw na całe przyszłe życie tego małego człowieka. Jak można tego nie rozumieć?
        • kutuzow Dbamy o siebie na wzajem...a nie tylko o nią. 01.12.10, 12:17
          m00nlight napisała:

          >
          > O co Ci chodzi?
          >
          > Co niby w tym tekście jest wg Ciebie nie tak?
          >
          > Skoro kobieta SAMA znosi trudy WSPÓLNEJ ciąży (bo przecież to nie jest 'jej' dz
          > iecko, tylko ich!) czy nie ma prawa oczekiwać od partnera jakiejkolwiek pomocy?
          >
          > W ciąży zdrowie i dobrostan Ciężarówki i dziecka JEST i ma być priorytetem. Cią
          > ża trwa raptem 40 tyg, a jej przebieg ma znaczący wplyw na całe przyszłe życie
          > tego małego człowieka. Jak można tego nie rozumieć?


          OK, pozwól że wyjaśnie na spokojnie. Owszem kobieta ma prawo wymagać od partnera pomocy, ale ciąża NIE ZWALNIA jej z konieczności dbania także o potrzeby partnera. Po prostu nadal dbają o sbie z tym że teraz partner dba bardziej. Jak dla mnie jest to DUŻA różnica między tym podejściem, a tym co Ty napisałaś, co sprowadza się do prostego stwierdzenia, że teraz liczy się tylko kobieta w ciąży i jej potrzeby - reszta jest nieistotna.

          Widzisz tak to się zaczyna, że najpierw jest ważna tylko partnerka (bo jest w ciąży), potem jest ważna tylko partnerka (bo jest połóg), a później jest najważniejsze dziecko... bo takie bezbronne -przez cały ten czas partner jest odsunięty na dalszy plan - nie ma mowy w takim podejściu o DBANIU O SIEBIE NA WZAJEM. Jest tylko dbanie jednostronne.
          • sisi_kecz Czy zawsze musicie sie zbaczać ? ;) 01.12.10, 12:28
            W każdym watku, na każdy temat potraficie zboczyć z dyskusji na tematy matrymonialno-ciążowo- połogowe?

            triss, m00nlight są w ciąży, ale czy to musi tak rzutować na tematykę dykusji?
            zboczeńcy!

            ;)
            • kutuzow Re: Czy zawsze musicie sie zbaczać ? ;) 01.12.10, 13:05
              sisi_kecz napisała:

              > W każdym watku, na każdy temat potraficie zboczyć z dyskusji na tematy matrymon
              > ialno-ciążowo- połogowe?
              >
              > triss, m00nlight są w ciąży, ale czy to musi tak rzutować na tematykę dykusji?
              > zboczeńcy!
              >
              > ;)


              Sisi - ależ my rozmawiamy na temat "przewodni" który został tu poruszony, czyli dlaczego my faceci chcemy żeby partnerki dbały o związek, a nie tylko o dzieci.
              Żeby było jasne - OBIE strony powinny dbać o związek.
              • mujer_bonita Zauważcie - 100% vs. min 200% :) 01.12.10, 13:19
                kutuzow napisał:
                > Sisi - ależ my rozmawiamy na temat "przewodni" który został tu poruszony, czyli
                > dlaczego my faceci chcemy żeby partnerki dbały o związek, a nie tylko o dzieci
                > Żeby było jasne - OBIE strony powinny dbać o związek.

                Jak ładnie widać to o czym pisałam - Kobieta ma dbać o dziecko i związek - mężczyzna - tylko o związek :) Czyli kobieta ma min. 2 osoby, których potrzeby ma zaspokajać, mężczyna - tylko jedną :)

                Fajne partnerstwo nie?
                • zakletawmarmur Re: Zauważcie - 100% vs. min 200% :) 01.12.10, 14:32
                  I nie zapominaj, że kobieta powinna jeszcze dbać o siebie:-)
                  • kutuzow Niezła parodia 01.12.10, 15:19
                    zakletawmarmur napisała:

                    > I nie zapominaj, że kobieta powinna jeszcze dbać o siebie:-)

                    Nie no Zaklęta - Ci faceci to się robią coraz bardziej bezczelni w tych swych oczekiwaniach.
                    Kto to słyszał żeby KOBIETA MIAŁA JESZCZE DBAĆ O SIEBIE. No co jak co ale przyznaje że tutaj to już przesadziłem. Posypuje głowe popiołem. Za karę/pokutę obiecuje czytać przez cały dzień forum e-mamy.

                    (widzę że poziom argumentów drugiej strony sięgnął absurdu).
                    • sisi_kecz Re: Niezła parodia 01.12.10, 15:26
                      Kobieta ma dbać o partnera, dziecko, o siebie.

                      czyli mężczyzna ma dbać o partnerkę, dziecko i siebie.

                      to partnerstwo jest takie proste, o co sie kłócita, ludzie ?!?
                      ;)
                      • kutuzow Re: Niezła parodia 01.12.10, 15:50
                        sisi_kecz napisała:

                        > Kobieta ma dbać o partnera, dziecko, o siebie.
                        >
                        > czyli mężczyzna ma dbać o partnerkę, dziecko i siebie.
                        >
                        > to partnerstwo jest takie proste, o co sie kłócita, ludzie ?!?
                        > ;)

                        Potwierdzam to co napisałaś o dbaniu.

                        Co do pytania o co się kłóca, tak jest w idealnym świecie gdy obie osoby mają takie same mowytacje, cele, marzenia itp. W realu okazuje się ze czesto te oczekiwania się rozjeżdzają (kwestia instynktów macierzyńskich są dobrym tego przykładem).

                        • sisi_kecz Re: Niezła parodia 01.12.10, 15:57
                          Akurat mam o tym dbaniu temat w domu na tapecie.

                          Pożarliśmy sie mianowicie z menem jak zwykle o porządki w domu i przy okazji zaczęliśmy sobie wyliczać co kazde z nas robi z kategorii: dbanie o partnera.
                          I kurna wygrałam jednym punktem, a tylko ten jeden miałam ;)

                          Okazało sie, ze wszystko co z mężem robimy w związku jest dla dobra wspólnego. On nic nie robi tylko dla mnie, a ja dla niego jedną rzecz - prasuje mu koszule.
                          Więc w realu to wyliczanki nie dają obrazu związku.

                          duze pozdro!!!
                          • sisi_kecz Re: Niezła parodia 01.12.10, 17:08
                            Jeszcze to pociągnę bo nie dokończyłam myśli.

                            Chodzi mi o to , ze łatwo jest wyrzygiwać drugiej stronie: nic dla mnie nie robisz.
                            Trzeba spojrzeć najpierw na siebie, do czego faceci żadnej skłonności nie mają i zapytać /; a co ja robię dla niej ?
                            Pracuję- to na cały dom.
                            Robię śniadania, kolacje, zmywam, myję podlogę czy kibel- dla wszystkich i po wszystkich,
                            Odśnieżam- jak wyżej, plus ze strachu przed mandatem od municypalnych,
                            uprawiam seks- jak masz ejakulację to dobro wspólne ;)
                            itp.

                            Proste pytanie: jak dbasz o swoją partnerkę, jakie jej osobiste potrzeby spełniasz?
                            a dopiero potem jak najbardziej słuszne wymagania do niej.

                            :)
                            • grosz-ek Re: Niezła parodia 01.12.10, 18:23
                              > Proste pytanie: jak dbasz o swoją partnerkę, jakie jej osobiste potrzeby spełni
                              > asz?

                              Ja swoją żonę brałem do wanny i dokładniutko myłem (głowa, plecki, piersi, brzuszek, rączki, stopki, nóżki, itd) . Po czym, ona czyściutka i pachnąca wychodziła z wanny, a ja zostawałem sam na sam ze sobą. W zamian, raz na jakiś czas myła mi plecy :-)
                      • mujer_bonita Re: Niezła parodia 01.12.10, 16:47
                        sisi_kecz napisała:
                        > Kobieta ma dbać o partnera, dziecko, o siebie.
                        > czyli mężczyzna ma dbać o partnerkę, dziecko i siebie.
                        > to partnerstwo jest takie proste, o co sie kłócita, ludzie ?!?
                        > ;)

                        W teorii wszystko pięknie. A w praktyce okazuje się np., że partner nie ma 'potrzeby' dbania o własne dziecko więc to co przy nim robi zalicza do dbania o kobietę i domaga się za to profitów :)
                        • zakletawmarmur Re: Niezła parodia 01.12.10, 17:11
                          A o swoją kobietę też nie chce dbać bo to przecież frajerstwo.
                          Wychodzi więc na to, że kobieta dba o wszystkich a facet tylko o siebie:-)
                    • zakletawmarmur Re: Niezła parodia 01.12.10, 16:28
                      A żebyś wiedział, że z tego wychodzi jakaś parodia. Jak sobie porównam męskie oczekiwania z męskim podejściem do oczekiwań kobiet to wychodzi jakiś absurd:-)
                      • mujer_bonita Re: Niezła parodia 01.12.10, 16:42
                        zakletawmarmur napisała:
                        > A żebyś wiedział, że z tego wychodzi jakaś parodia. Jak sobie porównam męskie o
                        > czekiwania z męskim podejściem do oczekiwań kobiet to wychodzi jakiś absurd:-)

                        Dodaj sobie jeszcze, że kobieta ma te wszystkie oczekiwania spełniać alutuistrycznie - z miłości! A panowie mają wszystko wyliczone co za ile :P
                  • mujer_bonita Re: Zauważcie - 100% vs. min 200% :) 01.12.10, 16:43
                    zakletawmarmur napisała:
                    > I nie zapominaj, że kobieta powinna jeszcze dbać o siebie:-)

                    Oczywiście poziom 'dbania o siebie' kobiety określa mężczyzna ;)
                  • kag73 Re: Zauważcie - 100% vs. min 200% :) 01.12.10, 16:45
                    i o porzadek w domu i cieple posilki :)
                • grosz-ek Re: Zauważcie - 100% vs. min 200% :) 01.12.10, 19:13
                  > Jak ładnie widać to o czym pisałam - Kobieta ma dbać o dziecko i związek - mężc
                  > zyzna - tylko o związek :) Czyli kobieta ma min. 2 osoby, których potrzeby ma z
                  > aspokajać, mężczyna - tylko jedną :)

                  Gdzieś, kiedyś, słyszałem stwierdzenie, że najlepsze co może zrobić ojciec dla swoich dzieci, to kochać ich matkę. Choć, oczywiście, otwartą kwestią pozostaje, co kto rozumie pod słowem "kochać" ...
            • m00nlight Re: Czy zawsze musicie sie zbaczać ? ;) 02.12.10, 10:24

              To on zaczął :P
          • kag73 Re: Dbamy o siebie na wzajem...a nie tylko o nią. 01.12.10, 12:46
            Oczywiscie najczesciej wyglada to tak, ze tutaj ludzie w dyskusjach o ciazy, dziecku itp. popadaja ze skrajnosci w skrajnosc. Kobiety swoje a mezczyzni swoje.
            Tymczasem da sie wszystko pogodzic. Zalezy tylko od ludzi i ich komunikacji w zwiazku.
            Nie wszystkie kobiety w ciazy zapominaja o partnerze i nie wszystkie matki widza tylko dziecko.
            Wiele kobiet chce seksu w ciazy. Inne moze nie chca, szuka sie rozwiazan.
            Z kolei zdarza sie, ze niektorzy faceci nie chca seksu z ciezarna zona, chociaz ona by chciala. Ilu ludzi tyle przypadkow. Niech kazdy probuje pomyslec tez o drugiej osobie, wczuc sie w sytuacje, zmniejszyc porcje egoizmu i juz bedzie lepiej. Ale ludziom musi na sobie zalezc i musza wiedziec o co chodzi i co maja do stracenia(zarowno kobiety jak i mezczyni). Proste w teorii, zycie pokazuje, ze w praktyce wyglada to roznie.
            • mujer_bonita Nic się nie zmienia czy wszystko się zmienia? 01.12.10, 12:55
              kag73 napisała:
              > Oczywiscie najczesciej wyglada to tak, ze tutaj ludzie w dyskusjach o ciazy, dz
              > iecku itp. popadaja ze skrajnosci w skrajnosc. Kobiety swoje a mezczyzni swoje.
              > Tymczasem da sie wszystko pogodzic. Zalezy tylko od ludzi i ich komunikacji w z
              > wiazku.

              Mnie się wydaje, że wynika to z faktu, że kobiety zdają sobie sprawę, że dziecko wszystko zmienia a panowie chcieliby, żeby nie zmieniło nic. Partnerka ma o nich 'nie zapomnieć' a jednocześnie dochodzą jej nowe obowiązki i nowy człowiek, którego potrzeby też musi zaspokoić. W ten prosty sposób kobieta rodząc pierwsze dziecko często staje się matką dwójki :P

              PS.
              > Wiele kobiet chce seksu w ciazy. Inne moze nie chca, szuka sie rozwiazan.
              > Z kolei zdarza sie, ze niektorzy faceci nie chca seksu z ciezarna zona, chociaz
              > ona by chciala.

              I oczywiście są przez panów w pełni usprawiedliwiani. Przecież zwyczajnie faceta nie musi kręcić ciąża, nie musi być tego 'fetyszystą' a jak wiadomo - jak się nie podoba to nie stanie i już! Tutaj już nie ma mowy, żeby panowie 'poświęcali się za ojczyznę' :P
              • kag73 Re: Nic się nie zmienia czy wszystko się zmienia? 01.12.10, 13:04
                "I oczywiście są przez panów w pełni usprawiedliwiani. Przecież zwyczajnie faceta nie musi kręcić ciąża, nie musi być tego 'fetyszystą' a jak wiadomo - jak się nie podoba to nie stanie i już! Tutaj już nie ma mowy, żeby panowie 'poświęcali się za ojczyznę' :P"

                Aha. A kobietom usiluja wmowic, ze to zaden wyczyn rozlozyc nogi chociaz sie nie ma ochoty, albo slawetnego loda zrobic(az mi sie powoli prawdziwych lodow odechciewa). To nie szkodzi, ze im przy ciezarnej nie staje(bidoki) niech kobiecie jezykiem zrobia dobrze. Czy to taki wyczyn?

                Mysle, ze to fakt, niektorzy nie zrozumieli swojej roli w rodzinie i w zwiazku, mianowicie, ze maja byc partnerem a nie drugim dzieckiem, na ktorym nagle nie skupia sie cala uwaga. Moze masz racje, ze stad wybika wiekszosc problemow.
                • kutuzow Re: Nic się nie zmienia czy wszystko się zmienia? 01.12.10, 13:24
                  kag73 napisała:

                  > Aha. A kobietom usiluja wmowic, ze to zaden wyczyn rozlozyc nogi chociaz sie ni
                  > e ma ochoty, albo slawetnego loda zrobic(az mi sie powoli prawdziwych lodow ode
                  > chciewa). To nie szkodzi, ze im przy ciezarnej nie staje(bidoki) niech kobiecie
                  > jezykiem zrobia dobrze. Czy to taki wyczyn?

                  Kag ---> ja jestem za tym żeby (obie strony) dbały o partnera własnie w ten sposób (miłość francuska) jeśli któraś z nich nie ma ochoty na stosunek. Szczególnei w czasie ciązy jest to dobre rozwiązanie. Tak samo jak mile widziane są różne masaże, zabawki itp -wszystko co sprawi przyjemnosc drugiej strony (oby tylko nie było to CIĄGLE działanie w jedną stronę -jedna daje. druga korzysta).
                  Czy pamiętasz żeby któryś z facetów których przywołałaś w tytule wątku był przeciw?

                  >
                  > Mysle, ze to fakt, niektorzy nie zrozumieli swojej roli w rodzinie i w zwiazku,
                  > mianowicie, ze maja byc partnerem a nie drugim dzieckiem, na ktorym nagle nie
                  > skupia sie cala uwaga. Moze masz racje, ze stad wybika wiekszosc problemow.

                  Widzisz Kag słowo partner zakłada że z interesami tej osoby takżę należy się liczyć. Jeśli matka stawia dziecko na pierwszym miejscu i to jego potrzeby mają OBOJE zaspokajać -to żadne to partnerstwo. Jeśli trafi się para która tak samo mocno chciała miec dziecko -to pewnie potrafią tak funkcjonować, jeśli zaś trafi się kobieta z ciśnieniem na dzieci i facet który tego ciśnienia nie ma - to raczej szybko zacznie sie konflikt.
                  • kag73 Re: Nic się nie zmienia czy wszystko się zmienia? 01.12.10, 13:43
                    Tak szczerze powiedziwszy, kazdy z facetow w tytule mowi tylko o lodach o minecie jeszcze od nich nie slyszalam. Czyli milosc francuska tak, ale tylko w jedna strone. Moze nie doczytalam.

                    "Jeśli matka stawia dziecko na pierwszym miejscu i to jego potrzeby mają O
                    > BOJE zaspokajać -to żadne to partnerstwo".
                    Kutuzow, jak bedziesz kiedys mial dziecko to sie przekonasz, ze ono SAMO SIE STAWIA na pierwszym miejscu, matka nie ma z tym nic wspolnego. Jak bylam w ciazy, krotko przed porodem, moja staruszaka sasiadka mi powiedziala "teraz juz nie bedzie, ze Wy i robicie co chcecie i kiedy chcecie, teraz bedzie najpierw dziecko, potem Wy". I wiesz co, mial racje. Zwlaszcza na poczatku nie ma szans na cos innego...najpierw to male...potem wszystko inne.
                    • mujer_bonita Re: Nic się nie zmienia czy wszystko się zmienia? 01.12.10, 13:54
                      kag73 napisała:
                      > Kutuzow, jak bedziesz kiedys mial dziecko to sie przekonasz, ze ono SAMO SIE ST
                      > AWIA na pierwszym miejscu, matka nie ma z tym nic wspolnego. Jak bylam w ciazy,
                      > krotko przed porodem, moja staruszaka sasiadka mi powiedziala "teraz juz nie b
                      > edzie, ze Wy i robicie co chcecie i kiedy chcecie, teraz bedzie najpierw dzieck
                      > o, potem Wy". I wiesz co, mial racje. Zwlaszcza na poczatku nie ma szans na cos
                      > innego...najpierw to male...potem wszystko inne.

                      Myślę, że tłumaczenie tego osobie, która nie odczuwa potrzeby posiadania i nie chce dziecka nie ma większego sensu. Dla Kutuzowa dziecko to INTRUZ, wróg związku a nie członek rodziny. Zauważ, że nigdy jeszcze nie napisał ani jednej pozytywnej kwestii o rodzicielstwie? Nigdy nie napisał, że ON będzie się zajmował dzieckiem, że poświęci mu czas (zawsze jest opiekunka, żłobek, przedszkole).

                      Ja to doskonale rozumiem jednak nie bardzo rozumiem wymądrzanie się w kwestiach, w których nie ma się potrzeb. Układanie życia z dzieckiem pod brak potrzeby posiadania dziecka???
                      • m00nlight Ślepy o kolorach 02.12.10, 11:01

                        Wszystko w temacie :)
                • santo_inc Re: Nic się nie zmienia czy wszystko się zmienia? 02.12.10, 18:48
                  > Mysle, ze to fakt, niektorzy nie zrozumieli swojej roli w rodzinie i w zwiazku,
                  > mianowicie, ze maja byc partnerem a nie drugim dzieckiem, na ktorym nagle nie
                  > skupia sie cala uwaga. Moze masz racje, ze stad wybika wiekszosc problemow.

                  Partnerstwo oznacza, że się jest z drugą osobą na tym samym poziomie, jeśli chodzi o:
                  - zaspokajanie potrzeb związku,
                  - zaspokajanie potrzeb domu,
                  - zaspokajanie potrzeb partnera,
                  a nie tylko to, że się równo trzeba dzielić obowiązkami i zaspokajać potrzeby dziecka i ewentualnie żony.
                  • kag73 Re: Nic się nie zmienia czy wszystko się zmienia? 02.12.10, 18:53
                    hej, santo, co tak dzisiaj do rzeczy gadasz? Dobry seks miales wczoraj w nocy czy co sie dzieje :)
                    • santo_inc Re: Nic się nie zmienia czy wszystko się zmienia? 02.12.10, 19:49
                      > hej, santo, co tak dzisiaj do rzeczy gadasz? Dobry seks miales wczoraj w nocy c
                      > zy co sie dzieje :)

                      Właśnie nie, ale dobrze bawiłem się w towarzystwie innych kobiet i mam znacznie lepszy humor. :)
              • santo_inc Re: Nic się nie zmienia czy wszystko się zmienia? 02.12.10, 18:44
                > Mnie się wydaje, że wynika to z faktu, że kobiety zdają sobie sprawę, że dzieck
                > o wszystko zmienia a panowie chcieliby, żeby nie zmieniło nic. Partnerka ma o n
                > ich 'nie zapomnieć' a jednocześnie dochodzą jej nowe obowiązki i nowy człowiek,
                > którego potrzeby też musi zaspokoić. W ten prosty sposób kobieta rodząc pierws
                > ze dziecko często staje się matką dwójki :P

                A wszystko wynika z braku uczciwej rozmowy.

                Jaka część kobiet (świadomych przecież tego, że posiadanie dziecka zmienia WSZYSTKO) przeprowadziła przed zapłodnieniem rozmowę z facetem, mówiąc mu:
                "słuchaj stary, po urodzeniu dziecka na pewno wszystko się pozmienia, nie masz prawa oczekiwać, że będę cię traktować tak samo, za to będziesz mieć więcej obowiązków, więc zastanów się proszę, czy aby na pewno chcesz mieć to dziecko, nawet kosztem tego, że już nigdy cię nie dopuszczę do łóżka, bo może aż tak się to nam pozmienia"?

                Jaka część facetów po takiej umoralniającej rozmowie zgodziłaby się na prokreację? Ja nie, za duże ryzyko.

                > I oczywiście są przez panów w pełni usprawiedliwiani. Przecież zwyczajnie facet
                > a nie musi kręcić ciąża, nie musi być tego 'fetyszystą' a jak wiadomo - jak się
                > nie podoba to nie stanie i już! Tutaj już nie ma mowy, żeby panowie 'poświęcal
                > i się za ojczyznę' :P

                Hydraulicznie rzecz ujmując, masz rację, nie ma mowy, by facet poświęcał się za ojczyznę. Ci, którzy to potrafią, bardzo wysoko cenią swoje usługi. Ale jak najbardziej kobieta ma prawo oczekiwać takiego czy innego zaspokojenia, jeśli rzecz jasna nie zapuści się za bardzo. :)
                • mujer_bonita Ja! 02.12.10, 19:29
                  santo_inc napisał:
                  > Jaka część kobiet (świadomych przecież tego, że posiadanie dziecka zmienia WSZY
                  > STKO) przeprowadziła przed zapłodnieniem rozmowę z facetem, mówiąc mu:
                  > "słuchaj stary, po urodzeniu dziecka na pewno wszystko się pozmienia, nie masz
                  > prawa oczekiwać, że będę cię traktować tak samo, za to będziesz mieć więcej obo
                  > wiązków, więc zastanów się proszę, czy aby na pewno chcesz mieć to dziecko, naw
                  > et kosztem tego, że już nigdy cię nie dopuszczę do łóżka, bo może aż tak się to
                  > nam pozmienia"?

                  I skurczybyk się nie wystraszył!
                  • santo_inc Re: Ja! 02.12.10, 19:50
                    > I skurczybyk się nie wystraszył!

                    Ale co, macie to dziecko już, czy zaczęliście próbować?
            • kutuzow Re: Dbamy o siebie na wzajem...a nie tylko o nią. 01.12.10, 13:17
              kag73 napisała:

              > Oczywiscie najczesciej wyglada to tak, ze tutaj ludzie w dyskusjach o ciazy, dz
              > iecku itp. popadaja ze skrajnosci w skrajnosc. Kobiety swoje a mezczyzni swoje.
              > Tymczasem da sie wszystko pogodzic. Zalezy tylko od ludzi i ich komunikacji w z
              > wiazku.
              > Nie wszystkie kobiety w ciazy zapominaja o partnerze i nie wszystkie matki widz
              > a tylko dziecko.
              > Wiele kobiet chce seksu w ciazy. Inne moze nie chca, szuka sie rozwiazan.
              > Z kolei zdarza sie, ze niektorzy faceci nie chca seksu z ciezarna zona, chociaz
              > ona by chciala. Ilu ludzi tyle przypadkow. Niech kazdy probuje pomyslec tez o
              > drugiej osobie, wczuc sie w sytuacje, zmniejszyc porcje egoizmu i juz bedzie le
              > piej. Ale ludziom musi na sobie zalezc i musza wiedziec o co chodzi i co maja d
              > o stracenia(zarowno kobiety jak i mezczyni). Proste w teorii, zycie pokazuje, z
              > e w praktyce wyglada to roznie.


              Kag ---> Bardzo dobrze napisane.
              Widzisz sam stawiam sie często tutaj w pozycji "adwokata diabła" ponieważ mam wrażenie iż rady udzielane tutaj są tendencyjne. Gdy winien facet -OK jeździmy po facecie (sam nie ras pisałem że jakis gość jest dupkiem), jesli jednak winna kobieta, to nie doszukujmy się na siłe winy... w jej partnerze. Ot co.
              Zobacz jakie porady padały w tym wątku który Ci dzisiaj przekleiłem.
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118716086,118716086,Moja_kolej_.html
              Zero jakiejś krytycznej uwagi do zachowania autorki (bo jest kobietą). Gdyby pisał to facet od razu dostałby mnóstwo rad ze powinien bardziej się starać, wiecej sprzątać, dbać o atmosfere to moze seks wróci (tak jak pojawiły się w wątku o gościu który dostał zapowiedź od żony 1,5 roku celibatu).

              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119264276,119264276,ciaza_1_5_roku_bez_seksu_co_o_tym_myslicie.html
          • m00nlight Re: Dbamy o siebie na wzajem...a nie tylko o nią. 02.12.10, 10:54

            I tu jest pies pogrzebany.

            Naprawde rzadko bywa tak, chyba w jakiś skrajnych przypadkach, że kobieta zachodząc w ciążę nagle 'zapomina' o swoim partnerze i skupia się na sobie, a pozniej na dziecku następne milion lat.

            Często facet sam, z jednej strony się wycofuje, bo nie rozumie mechanizmów ciąży i wczesnego macierzyństwa, i nie czyni żadnych wysiłków żeby się doedukować. W związku z czym nie wie jak może pomóc, czuje się zbędny i w odstawce. Z drugiej zarzuca fochy że poszedł w odstawkę. Ale znam facetów którzy doskonale odnaleźli się w roli (przyszłych) ojców, angażują się w ciążę i opiekę nad dzieckiem, a dzięki temu są 'wewnątrz' a nie na bocznym torze. Tacy faceci mówią 'jesteśmy w ciąży', a nie 'moja żona jest w ciąży'. Kapujesz różnicę? Facet który wie i rozumie że ciąża to okres 'specjalny', że niebagatelnie wpływa na kobietę i jej zachowanie, nie jest przerażony że ona ma humory i nie wymaga od niej 100%. Bo kobieta owszem, powinna dbać o partnera na miarę możliwości, ale zauważ że e możliwości ulegają zmniejszeniu. Siłą rzeczy nie może więc mu poświęcić tyle samo co wcześniej. Kiedy pojawia się dziecko ten czas i uwagę trzeba PODZIELIĆ między więcej osob, więc nawet matematycznie- na każdego wychodzi mniej. To jest normalne i naturalne, a narzekanie facetow że są 'zaniedbani' w takich przypadkach to tak jak narzekanie na deszcz że pada.

            Jest jeszcze jedna zasadnicza różnica. Facet jako osoba (teoretycznie) dorosła i samowystarczalna może zadbać o siebie sam. Dziecko (zwłaszcza małe) przez jakiś czas nie może. Wymaga stuprocentowej opieki, 24/7. Można faceta zostawic samego kiedy trzeba się zająć dzieckiem- odwrotnie- raczej niespecjalnie. Owszem, nie jest to sprawiedliwe, ale od kiedy cokolwiek w naturze jest?

            Czytalam w ostatnim 'Forum' ciekawy artykuł niemieckiego biologa o seksie i rolach płciowych w świecie zwierząt, i na koniec padło jedno fajne zdanie- że człowiek jest jednym z tych nielicznych gatunków, gdzie mężczyzna nie jest 'zbędny', że może coś więcej niz tylko zapłodnić i umrzeć- ale ma realny wpływ na wychowywanie i kształtowanie swojego potomstwa. I że to dla facetów jest wyróżnieniem, a nie obciążeniem. I tak, napisal to facet :)

            Twoje podejście Kutuzow jest skrajnie egoistyczne, w wielu kwestiach. Niby cośtam piszesz o wzajemności itd, ale jak sie czyta te posty to w każdym przebija się 'Ja, ja, ja!'. 'Niby kobieta w ciąży ma prawo do opieki, ALE... (ja, ja, ja!).

            Sytuacja z życia. Mam koleżankę ktora jakiś czas zadawała się z paskudnym samcem. To byl wlasnie taki egoista ktory myslal tylko o sobie. Na szczescie dziewczyna po paru latach zmądrzala i kopnęła go tam gdzie zaslugiwal. Pechowo, dorobila się z nim dziecka. Dziecko mialo może z miesiac, wpadlam do niej z wizytą (i prezentem) jak to zwyczaj nakazuje. I co, ona z dzieckiem sama, on bynajmniej nie w pracy. Wyszedl do kolegi. Ona, padnięta, widac po niej że podpiera się nosem, dziecko u piersi. Nie jestem bezczelna, sama robię sobie herbate (jej przy okazji też). Gadamy, ona się żali, że mąż przy dziecku nic nie zrobi, jak wyjdzie na spacer to z łaską, narzeka za to 'Kiedy ostatnio robiłaś mi masaż pleców?'. jestem oburzona- pytam czy on jej te plecy chociaż raz w ciąży czy teraz pomasował. Ano nie. Ale on wymaga. I narzeka, ze odkąd pojawilo sie dziecko, to ona go zaniedbuje. Wraca Pan na włości, fuknął tylko coś w stylu że 'no tak, nie ma obiadu a żona z koleżaneczkami kawkę popija', 'syf w domu i jak jej nie wstyd że koleżnka przyszla a tu nieposprzątane'. A ona w bluzce chyba tej samej od rana poplamionej mlekiem bo nie miala czasu sie przebrac czy umyc. Pan szybki look do lodówki- i DRAMAT!. Nie ma piwa. Jak ona zakupy robila, bo byla rano w sklepie (z dzieckiem i wózkiem bo Pan z dzieckiem sam nie zostanie, a do sklepu tez nie pojdzie), to 'dla koleżanki kupiła ciastka ale piwa to już nie, tak dba o męża'. Zauważył na komodzie leżące drobiazgi które przyniosłam ja, ot, jakieś śpioszki, grzechotka, nic wielkiego. I co? Z gębą że znowu pewnie jakies głupoty dziecku kupuje a pieniądze na drzewach nie rosną! Udobruchal sie dopiero po wyjasnieniu że to prezent ode mnie. Ale zadowolony nie byl do konca, bo moglam i jemu przyniesc chociaż piwo ;) Rany, teraz jak to wspominam to nie wiem czy sie smiac czy plakac, ale ona z tym gosciem wytrzymala chyba 4 lata! A jak tak czytam rozne rzeczy to nie bylo to jakies ekstremum, i wiele polskich kobiet w domu ma podobnie- zero pomocy i faceta obrażonego na cały świat że spadł z piedestału...
            • grosz-ek Re: Dbamy o siebie na wzajem...a nie tylko o nią. 02.12.10, 12:07
              > Tacy faceci mówią 'jesteśmy w ciąży', a nie 'moja żona jest w ciąży'.

              Wszystko co napisałaś - to racja. Nie ukrywając, my, mężczyźni, trochę boimy się tego waszego "stanu specjalnego". Mamy świadomość, że nie jesteście już takie same jak przedtem. Przestajecie być dziewczyną, z którą tak fajnie było, a stajecie czymś nowym - "matką". Już nie "kumplem", ale kimś bardziej dorosłym, kimś na dalszym etapie rozwoju. Trochę nas to przeraża, że Wy idziecie do przodu, a my dalej zostajemy tacy sami. Bo przecież u nas nic się nie zmienia - nie mamy porannych mdłości, nie mamy problemów z ciałem, itd. Możemy w tej sytuacji przyjąć dwie postawy:
              1. wycofania - ciąża jest sprawą kobiecą, mnie mężczyźnie nic do tego. Efekt - mężczyzna pozostaje na tym samym etapie rozwoju, domagając się, aby ciągle było tak samo jak przed ciążą.
              2. zaangażowania - ciążą jest naszą sprawą, bo dziecko jest nasze. Efekt - mężczyzna dorasta do nowej roli ojca. Choć czasami jego nadopiekuńczość może cholernie wkurzająca.

              W jakimś sensie, domaganie się z Waszej strony naszej troski i opieki, pozwala nam przejść tą sytuację i do niej dorosnąć. Wysyłanie nas po przysłowiowe ogórki o północy jest dobrym sposobem na uświadomienie nam naszej roli - już nie "kumpla", ale opiekuna swojej żony i matki naszego dziecka. Domaganie się z Waszej strony różnych form troski pozwala nam na zrozumienie powagi sytuacji. Że skończyły się żarty, a zaczęły schody - schody codziennego życia rodzinnego.

              Oczywiście, to wszystko nie oznacza, że nowe role - "matki" i "ojca" powinny zastąpić dotychczasowe role "męża" i "żony". Raczej odwrotnie - dotychczasowe role "męża" i "żony" powinny zostać uzupełnione o nowe role "ojca" i "matki". Jednak najważniejsza jest ZAWSZE relacja między małżonkami. Jeśli miedzy nimi wszystko się układa, układać się będzie także w relacjach z dziećmi. Dzieci są bardzo elastyczne, dopasują się praktycznie do każdej relacji, jaka funkcjonuje między rodzicami. Dlatego nie warto poświęcać jej w imię dzieci, bo dzieci za te 20-25 lat wyjdą z domu i małżonkowie zostaną znowu sami ze sobą. Warto mieć wtedy powód, aby być ze sobą.
    • kompresor666 Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 30.11.10, 17:00
      zajebiście się mają. A jest tam dostęp do internetu? I jak z prawem pobytu w Chinach dla Polaków? Bardzo mi się ta wizja podoba. Tylko kto mnie przygarnie tam, skoro nie mam tam rodziny :>
      • kag73 Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 30.11.10, 17:08
        Nie wiem czy maja tam dostep do interentu. Ale moze by Cie przygarneli. wiem, ze jakis reporter z Argentyny mieszkal tam dwa miesiace.
        Do Chin potrzebna jest visa, dostaje sie ja na czas okreslony, potem moze mozna przeluzac.
        Hmm, jedyny problem, ze wczesnie wstawac trzeba, o 6 rano facet musis znikac do mamusi.
        Ale moze za to chodza wczesniej spac:)
        • sisi_kecz Ciekawa społeczność - ale zapier...la tam każdy. 30.11.10, 21:45
          Oczywiście, osobiście jestem za równym statusem kobiet i mężczyzn, jak u Indian z Amazonii, ale o kobietach Mosuo czytałam wielokrotnie. O tym zachwyconym "męskim rajem" dziennikarzu z Argentyny również, np. tu:

          www.przekroj.pl/cywilizacja_otworz_artykul,5380.html?print=1
          Dodam, że w Mosuo- kobieta wybiera faceta, ktory ma ją odwiedzić.
          Chyba co sobotę jest potańcówka, ogólnowioskowa zabawa i wtedy jest okazja aby zaprosić upatrzonego kandydata na kochanka do alkowy. Znakiem zapraszającym jest potarcie wewnętrznej strony dłoni mężczyzny przez zainteresowaną nim kobietę.

          Mężczyźni inwestują w potomstwo swojej siostry, bo tylko tam mogą mieć pewność, że jakaś część genów jest wspólna z ich genami.

          duze pozdro!!!
          -
          Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
          John Gray
          • kag73 Re: Ciekawa społeczność - ale zapier...la tam każ 01.12.10, 11:16
            Tak, sisi, ale mysle, ze najbardziej zapierdalaja tam kobiety.
            To jest ta roznica jezeli kontrole maja kobiety, sa rozsadne, dbaja o co trzeba, angazuja sie, wszystko ma funkcjonowac. Za to kiedy mezczyni dominuja nie dosc, ze czesto sie opierdalaja, kobiety nie maja tam nic do powiedzenia, sa uciskane. Ze nie wspomne o przemocy wobec nich.
            • sisi_kecz Re: Ciekawa społeczność - ale zapier...la tam każ 01.12.10, 11:55
              kag73 napisała:

              > Tak, sisi, ale mysle, ze najbardziej zapierdalaja tam kobiety. '
              tego nie wiem.
              Kobiety Mosuo są za wszystko odpowiedzialne, ale pisano że panowie dostają tam proste prace, a nie że siedzą na tyłkach, kopcą fajkę i plotkują ze sobą, jak Arabowie.

              Za to kiedy mezczyni dominuja nie dos
              > c, ze czesto sie opierdalaja, kobiety nie maja tam nic do powiedzenia, sa ucisk
              > ane. Ze nie wspomne o przemocy wobec nich. '

              Matriarchat nie jest odwróceniem patriarchatu, jak to sobie powszechnie mężczyźni wyobrażają. To patriarchat jest wynaturzeniem właściwych relacji społecznych, z przemocą, wyzyskiem i hierarchią jako elementami konstytutywnymi.

              duze pozdro!!!
    • m00nlight Ciąża z Kutuzowem ;) 30.11.10, 18:08

      Wycinek z życia:

      Ona: 'Kochanie, skoczysz mi do sklepu po ogórki?'
      On: 'Nie stawiaj dziecka ponad związek'

      ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
      • triss_merigold6 Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 30.11.10, 19:08
        W ten sposób w zasadzie każdy przejaw lenistwa, lekceważenia i olewania ze swojej strony facet może przedstawić jako niezadowolenie z powodu utraty pierwotnej pozycji. D A każdą prośbę czy oczekiwanie ze strony kobiety jako nadmierną uzurpację i zamach na wolność, niezależność etc.

        Panie z kolei często są tresowane do bycia wyrozumiałymi, stąd na ematce liczne przypadki pań, których mężowie bawią gdzieś rekreacyjnie podczas gdy pani w 8 miesiącu siedzi w chałupie. I oczywiście - jak się poskarży - to dostaje zjebę, że nie powinna być egoistką i w sumie co jej szkodzi. Ja bym ubiła za sam pomysł.
        • mujer_bonita Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 30.11.10, 19:39
          triss_merigold6 napisała:
          > W ten sposób w zasadzie każdy przejaw lenistwa, lekceważenia i olewania ze swoj
          > ej strony facet może przedstawić jako niezadowolenie z powodu utraty pierwotnej
          > pozycji. D A każdą prośbę czy oczekiwanie ze strony kobiety jako nadmierną uzu
          > rpację i zamach na wolność, niezależność etc.

          Triss - zdaje się, że na forum już ustaliliśmy, że jakiekolwiek wymaganie kobiety wobec mężczyzny to (feeee) roszczenie! A jak ją Pan raczył zapłodnić to w ogóle powinna być wdzięczna i siedzieć cicho :P
        • kutuzow "bycie wyrozumiałą"....ale tylko dla kobiet 01.12.10, 12:00
          triss_merigold6 napisała:

          > Panie z kolei często są tresowane do bycia wyrozumiałymi, stąd na ematce liczne
          > przypadki pań, których mężowie bawią gdzieś rekreacyjnie podczas gdy pani w 8
          > miesiącu siedzi w chałupie. I oczywiście - jak się poskarży - to dostaje zjebę,
          > że nie powinna być egoistką i w sumie co jej szkodzi. Ja bym ubiła za sam pomy
          > sł.


          Widze Triss, że owszem potrafisz być wyrozumiała, ale tylko dla kobiety.
          Jeśli w sąsiednim wątku pani zapowiedziała mężowi że jest w ciązy wiec teraz poczeka 1,5 roku na seks, to dla Ciebie.... winny jest facet (bo słabo bzyka). Ani słowem się nie zająkniesz że może jednak ta Pani nie postępuje tak jak się powinno postępować w związku.
          O to mi własnie chodzi, że na tym forum zawsze winny jest facet (nawet jeśli jest pokrzywdzony....to też pewnie sobie na to zasłużył).

          Zerknijmy na Twoje wypowiedzi z sąsiedniego wątku:

          "Cóż, pewnie pani było tak fantastycznie w łóżku, że z ulga przyjęła fakt, że nareszcie ma solidny pretekst, żeby obowiązku unikać."
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119264276,119292476,Re_ciaza_1_5_roku_bez_seksu_co_o_tym_myslici.html

          "Albo zwyczajnie seksu nie lubi, nudzi ją, męczy i jest zadowolona, że przynajmniej przez jakiś czas nie musi."

          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119264276,119293090,Re_Nic_nie_dzieje_sie_bez_przyczyny_.html

          "Nie wiem. Może dopóki nie miała regularnego współżycia to wydawało jej się atrakcyjne. "
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119264276,119298894,Re_Nic_nie_dzieje_sie_bez_przyczyny_.html
          Trzy wypowiedzi i w ani jednej nie pojawiła się jakaś rada, sugestia lub pomoc dla autora poza sugestią że sam sobie zasłużył.

          • triss_merigold6 Nie nadużywaj 01.12.10, 13:01
            Nie nadużywaj z łaski swojej.
            Nigdzie nie napisałam, że to kul dac panu bana na seks na półtora roku. Zasugerowałam ewentualny powód i to głównie dlatego, że inni już powymyślali swoje i niewiele mozliwości zostało. Poza tym, to czy pani lubi seks wcale nie musi zależeć od umiejętności faceta. Może ale nie musi. Może w ogóle ten typ aktywności ją nudzi, męczy etc. Albo może lubi ale rzadko (ja np. lubię pochodzić po górach ale RZADKO - gdybym musiała co drugi dzień to bym sobie założyła foliową torebke na głowę).
            Mnie nudzi areobik bez względu na to jak fajnie jest prowadzony. No nudzi jak cholera.
            Tak jak lubienie np. flaczków nie zależy od umiejętności kocharza tylko od wrodzonej lub nabytej awersji do flaczków (nie tknę świństwa nawet gdyby były to najlepsze flaczki świata).

            Nie mam żadnego pomysłu jak pomóc panu więc nie daję rad. lepiej byłoby gdybym napisała "porozmawiaj z nią" albo "idźcie do seksuologa"? To tego pana żona i on powinien móc z niej wyciągnąć jakąś przytomną odpowiedx.
            • kutuzow Re: Nie nadużywaj 01.12.10, 13:28
              triss_merigold6 napisała:

              > Nie nadużywaj z łaski swojej.
              > Nigdzie nie napisałam, że to kul dac panu bana na seks na półtora roku. Zasuger
              > owałam ewentualny powód i to głównie dlatego, że inni już powymyślali swoje i n
              > iewiele mozliwości zostało.


              Widzisz Triss nigdzie też nie napisałaś że Pani robi źle. Wskazując potencjalną winę u partnera niejako "rozgrzeszasz" jej postepowanie.

              Wyobraź sobie inny przypadek.
              Kobieta pisze o tym że stara się w związku, ale od pewnego czasu podejrzewa że mąż ją zdradza. W końcu znajduje dowód zdrady i żali się na forum.

              Ja jej odpisuje:
              "Wiesz może Twój seks był tak fatalny że gościu musiał sobie poszukać innej".


              Czy taką "poradę" uważałabys za krytykę stanowiska gościa i ew wskazanie problemu -czy moze jasne jest że takim tekstem opowiadam sie po stronie jej (zdradzającego) meżą?
              • triss_merigold6 Re: Nie nadużywaj 01.12.10, 13:38
                Nie napisałam, że robi źle, bo nie wdawałam się w dyskusję w tamtym wątku. Z braku czasu. Nie doszukuj się innych interpretacji, bo ich nie ma.
                I jeszcze raz: seks może się pani kojarzyć ciężką, nudną orką, niekoniecznie z powodu braków pana. Pan może się starać bardzo, a jej i tak sie nie chce - vide moje porównanie do chodzenia po górach. Ile razy na tym forum niskolibidowcy byli omawiani? Mnóstwo razy, nie? Zero związku z winą, świat nie jest czarno-biały.
                Może przyczyna jest kompletnie inna, nie mam bladego pojęcia. Autor powinien wiedzieć czy żona przed zaciążeniem była wulkanem chętnym do eksperymentów (chyba nie była).
                • kutuzow Re: Nie nadużywaj 01.12.10, 15:16
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Nie napisałam, że robi źle, bo nie wdawałam się w dyskusję w tamtym wątku. Z br
                  > aku czasu. Nie doszukuj się innych interpretacji, bo ich nie ma.

                  Triss ---> napisałaś 3 posty w tamtym wątku, ale już zabrakło Ci czasu żeby napisac JEDNO zdanie w którym odniesiesz się do działania żony autora wątku (tej co to zapowiedziała 1,5 roku celibatu). Prosze, takie bajki to mozesz opowiadać na e-mamy -tamna pewno znajdziesz zrozumienie.

                  Co do interpretacji -pokazałem Ci jak to działa. Jeśli w dyskusji wskazujesz na ew winę lub zaniedbania strony pokrzywdzonej, to nie pisz później proszę że co innego miałaś na myśli.
                  Jeśli ja napiszę:

                  W sumie to pewnie słabo się bzykała wiec ją zdradził... to za tym nie idzie żaden "usprawiedliwiający" przekaz w stylu "zdradził bo cośtam" tak jak ty piszesz teraz o niskoerotycznych kobietach.
            • santo_inc Re: Nie nadużywaj 02.12.10, 18:51
              > Tak jak lubienie np. flaczków nie zależy od umiejętności kocharza tylko od wrod
              > zonej lub nabytej awersji do flaczków (nie tknę świństwa nawet gdyby były to na
              > jlepsze flaczki świata).

              Ale jak nie lubisz flaczków to nie zatrudniasz kucharza na pełny etat aby potem mu powiedzieć "stary, nie lubię flaczków, więc ich nie gotuj, a ponieważ nie będziesz mi ich gotować, to pieniędzy nie będę ci płacić, mimo to musisz być u mnie zatrudniony, bo jeśli będziesz chciał odejść, to oddasz mi połowę majątku".
        • zakletawmarmur Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 01.12.10, 14:25
          > Panie z kolei często są tresowane do bycia wyrozumiałymi, stąd na ematce liczne
          > przypadki pań, których mężowie bawią gdzieś rekreacyjnie podczas gdy pani w 8
          > miesiącu siedzi w chałupie. I oczywiście - jak się poskarży - to dostaje zjebę,
          > że nie powinna być egoistką i w sumie co jej szkodzi. Ja bym ubiła za sam pomy
          > sł.

          Niech chłop sie bawi rekreacyjnie ale ja oczekuje tego samego...
          Wychodzę z założenia, że jeśli facet szuka sobie niewolnicy, to źle trafił:-) Takich panów omijać trzeba szerokim łukiem...
      • kutuzow Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 01.12.10, 12:10
        m00nlight napisała:

        >
        > Wycinek z życia:
        >
        > Ona: 'Kochanie, skoczysz mi do sklepu po ogórki?'
        > On: 'Nie stawiaj dziecka ponad związek'
        >
        > ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


        Widzisz m00nlight -ja nie ukrywam że seks jest istotnym elementem mojego związku (na szczęście udało mi się znależć partnerkę dla której także jest to istotny element). Jednak gdybym dostał komunikat taki jak ten:

        "O kobiete w ciąży trzeba dbać i trzeba ją rozpieszczać. Bo jej dobrostan psychiczny wpływa bezpośrednio na rozwój dziecka. Więc facet przez to, że pojdzie bez łachy po te ogórki czy zrobi od czasu do czasu ten masaż, dba o SWOJE dziecko i jego rozwój.

        Nie sugeruj że ma oczekiwać czegoś (seksu)- w zamian! Bo on wlasnie dziecko ma w zamian."

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119264276,119322377,Re_ciaza_1_5_roku_bez_seksu_co_o_tym_myslici.html

        to pewnie bym się nieźle wkurzył. Ciąża nie jest bowiem okresem w którym "zawieszamy na kołku" nasz związek w którym staraliśmy się oboje o wspólne zadowolenie i teraz ma to być gra do jednej bramki. Czyli Pani (Przyszła) Królowa Matka ma być rozpieszczana i w przypływie łaski moze przypomni sobie że ma partnera. Ja jestem za tym żeby DBALI OBOJE o swoje potrzeby. Masaż -spoko. Wyjście po przysłowiowe ogórki - spoko, ale to ma działać także w drugą stronę "lodzik" - spoko. Wtedy nadal jest OK.

        To co Ty napisałaś jest de facto poparciem stanowiska Pani z wątku w którym pisałaś - jesteś w ciąży - czuj się usprawiedliwiona. Nie musisz martwić się że Twój facet chodzi napalony, nie musisz martwić się o wygląd po ciąży (wcześniejszy wątek w którym dyskutowaliśmy) - WOLNO CI.

        Sorry ale dla mnie ciąża nie jest "jokerem" który "załatwia" wszystkie potrzeby partnera.


        • triss_merigold6 Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 01.12.10, 13:06
          Hehhe, ja mam fazę KRÓLOWA MATKA. Seks jak najbardziej o ile mnie nie mdli. Zapominasz o mdłościach Kutuzow.;) Mdłości należy przeczekać, kiedyś się skończą. Technicznie rzecz biorąc robienie loda przy mdłościach jest ryzykowne.
          • mujer_bonita Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 01.12.10, 13:15
            triss_merigold6 napisała:
            > Technicznie rzecz biorąc robienie loda przy mdłościach jest ryzykowne.

            Ała!
            • triss_merigold6 Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 01.12.10, 13:25
              No co, ma prawo o tym nie wiedzieć chłopak. D
              Sama wizja mi wystarcza do cofki.
            • santo_inc Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 18:53
              > > Technicznie rzecz biorąc robienie loda przy mdłościach jest ryzykowne.
              >
              > Ała!

              Zawsze można panu dać błogosławieństwo aby chodził na lody gdzieś indziej, jeśli się samemu nie ma ani ochoty ani możliwości zaspokojenia tej potrzeby w jakikolwiek sposób.
              • kag73 Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 18:55
                Ah, wycofuje co napislam, pier..isz glupoty jak zwykle:)
                • sisi_kecz Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 19:12
                  kag73 napisała:

                  > Ah, wycofuje co napislam, pier..isz glupoty jak zwykle:)

                  ehehehe, kag naiwna jesteś, przecież to niereformowalny przypadek.
                  Zostaw go w jego świecie, gdzie uważa sie za mężczyznę, z jego żoną, która wiedziała, co brała.
                  Niech ona sie teraz męczy.

                  :)
                • santo_inc Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 19:51
                  > Ah, wycofuje co napislam, pier..isz glupoty jak zwykle:)

                  Zawsze sądziłem, że zaniechanie zaspokajania potrzeb partnera i brak jakiejkolwiek dobrej woli uprawnia do szukania zaspokojenia tych potrzeb poza związkiem. Nie jest tak?
        • m00nlight Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 11:30

          Dla mnie też seks jest istotny w związku. Gdyby bylo inaczej to bym tu nie siedziala :P

          Ale wciąż nie rozumiesz jednej rzeczy. Nie napisalam że kobieta w ciąży ma cokolwiek zawiesić na kołku i olać faceta i jego potrzeby. Ale RAZ ma mniejsze możliwości ich zaspokajania (ok, skoro już się tak czepiles tego sławetnego lodzika: co ma zrobić kobieta którą MULI cały dzień i na samą myśl o wzięciu do ust czegokolwiek- czy to do jedzenia czy nie'- ma odruch wymiotny? przecież ona nawet jakby chciala nie powie: 'lodzik? ok!'). Tego nie chcesz albo nie potrafisz pojąć- że nie wszystko zależy od CHCENIA. Zakladasz że kobiety w ciąży odmawiaj seksu (i wszystkiego innego) złośliwie i z premedytacją. Nie wykazałeś odrobiny nawet empatii, zrozumienia, że jest to ciężki okres w życiu. Po części rozumiem- nie chcesz dzieci, nie masz potrzeby, więc automatycznie, nawet hipotetycznie zakladając swoje ojcostwo od razu stawiasz się w roli ofiary modliszki,ofiary wrobionej w dziecko i zaniedbanej z tego tytułu. A prawda jest taka że facet ktory chce dziecka i świadomie wchodzi w rolę ojca ma zupełnie inne myślenie. A przynajmniej powinien miec- bo inaczej niech się lepiej za to nie bierze. Najgorsi są wlasnie tacy faceci co ulegają 'dla świętego spokoju', na zasadzie 'chce niech ma', a pozniej oczekują że będzie tak samo i mają żal że nie jest. i to jest wlaśnie NIEDOJRZAŁOŚC. Albo się na coś decydujemy, stajemy na wysokości zadania i przyjmujemy z dobrodziejstwem inwentarza, rownież te niekorzystne rzeczy, albo sie nie decydujemy i nie zawracamy dupy innym.

          Prezentujesz troche postawe czlowieka ktory w sobotę się nachlał a w niedziele narzeka że go boli głowa. Bo chociaż to 'oczywista oczywistość ze po chlaniu boli głowa, to on się jednak łudził że może nie tym razem, a tak w ogole to jakoś 'samo się', koledzy go namówili.

          Z dzieckiem jest to samo- masz z niego przyjemność i satysfakcję, ale masz też nieprzespane noce, zasrane pieluchy, burdel w domu i ograniczenie wolności, a w domu małego Hitlera. Ale to wszystko wiesz ZANIM się na dziecko zdecydujesz, więc takie pozniejsze zdziwienie że nie jest jak w reklamie jest trochę śmieszne, a trochę żałosne.
          • kutuzow Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 13:39
            m00nlight napisała:

            .... Po części rozumiem
            > - nie chcesz dzieci, nie masz potrzeby, więc automatycznie, nawet hipotetycznie
            > zakladając swoje ojcostwo od razu stawiasz się w roli ofiary modliszki,ofiary
            > wrobionej w dziecko i zaniedbanej z tego tytułu. A prawda jest taka że facet kt
            > ory chce dziecka i świadomie wchodzi w rolę ojca ma zupełnie inne myślenie. A p
            > rzynajmniej powinien miec- bo inaczej niech się lepiej za to nie bierze. Najgor
            > si są wlasnie tacy faceci co ulegają 'dla świętego spokoju', na zasadzie 'chce
            > niech ma', a pozniej oczekują że będzie tak samo i mają żal że nie jest. i to j
            > est wlaśnie NIEDOJRZAŁOŚC. Albo się na coś decydujemy, stajemy na wysokości zad
            > ania i przyjmujemy z dobrodziejstwem inwentarza, rownież te niekorzystne rzeczy
            > , albo sie nie decydujemy i nie zawracamy dupy innym.
            >

            M00nlight ---> przyznaje Ci tu rację. Nie przecze że patrze na pewne sprawy ze swego punktu widzenia (gościa który jest samowystarczalny pod katem domow/pralniowo/jedzeniowym). Co do tego że nie chcę (na razie) dzieci, myślę że tutaj jest tak, że z jednej strony "odchowałem" już swoją siostrę (duża różnica wieku) wiec nie ma u mnei tego efektu "zaskoczenia" który jest u facetów (a miało być tak pięknie ładnie, miało się uśmiechać i nie płakać non stop). Z drugiej strony widzę jak dzieci wpłynęły na życie rodzinne moich kolegów i tych starszych (40+) i tych w moim wieku 30+. Na takie zmiany na razie nie jestem gotowy i zoauważ że ja jasno to komunikuję. Nie jestem jednym z tych co to się łaskawie zgodzą na dziecko. Mimo to i tak padają teksty o rzekomej niedojrzałości (tak jakby dojrzałośc mierzyło się tylko tym czy ktoś ma już dziecko czy nie - najdojrzalsze byłyby więc dzieciate 15-to latki).



            > Prezentujesz troche postawe czlowieka ktory w sobotę się nachlał a w niedziele
            > narzeka że go boli głowa. Bo chociaż to 'oczywista oczywistość ze po chlaniu bo
            > li głowa, to on się jednak łudził że może nie tym razem, a tak w ogole to jakoś
            > 'samo się', koledzy go namówili.
            >

            Tego zupełnie nie rozumiem. Myślę że raczej postawę człowieka który nawołuje do abstynencji i pisze jasno że po wódzie to potem jest niedobrze.


            > Z dzieckiem jest to samo- masz z niego przyjemność i satysfakcję, ale masz też
            > nieprzespane noce, zasrane pieluchy, burdel w domu i ograniczenie wolności, a w
            > domu małego Hitlera. Ale to wszystko wiesz ZANIM się na dziecko zdecydujesz, w
            > ięc takie pozniejsze zdziwienie że nie jest jak w reklamie jest trochę śmieszne
            > , a trochę żałosne.

            Zauważ prosze że o ile kobiety "ciągną" do koleżanek z maluchami, gadają o ciąży, okresie połogu itp. to facecji nie biegną i nie dopytują się o to wszystko. Nikt im nie mówi wcześniej -słuchaj stary zastanów się dwa razy po potem będzie sajgon -zawsze jest "dziecko to największy skarb w życiu" itp. Stąd późniejsze zdziwnienie wielu że nie jest tylko tak różowo jak widać W DZIEŃ np. na spacerach w parku (gdzie dzieci spią w wózkach i jest sielanka).

            Ja znalazłem tylko jedną książkę w której jest szczere podejście do tematu jak dziecko zmienia świat rodziców - Talko "Dziecko dla początkujących" i jego późniejsza druga część "Dziecko dla zaawansowanych". Polecam!

            • mujer_bonita Pozdrowienia z panety Ziemia :) 02.12.10, 14:28
              kutuzow napisał:
              > Zauważ prosze że o ile kobiety "ciągną" do koleżanek z maluchami, gadają o ciąż
              > y, okresie połogu itp. to facecji nie biegną i nie dopytują się o to wszystko.
              > Nikt im nie mówi wcześniej -słuchaj stary zastanów się dwa razy po potem będzie
              > sajgon -zawsze jest "dziecko to największy skarb w życiu" itp. Stąd późniejsze
              > zdziwnienie wielu że nie jest tylko tak różowo jak widać W DZIEŃ np. na spacer
              > ach w parku (gdzie dzieci spią w wózkach i jest sielanka).

              Panowie nie rozmawiają? Na jakiej planecie?

              Mój TŻ pracuje w typowo męskim środowisku (90% pracowników jego firmy). W jego dziale wszyscy dzieciaci (nie wszyscy za to żonaci). Rozmowy o dzieciach są na porządku dziennym - przy kawce, przy lunchu. Wszelakie rozmowy - jak to jest jak dziecko nie przesypia żadnej nocy, jak trzeba zawieźć do lekarza, jak opiekunka rzuca pracę z dnia na dzień do rozmów o 'wpływie karmienia piersią na zapach dziecięcej kupy' (sic!). Tylko TRZEBA CHCIEĆ się w to włączyć. Trzeba CHCIEĆ się temu przysłuchiwać i korzystać zamiast odwracać się z obrzydzeniem i w duchu błogosławić, że się nie jest na ich miejscu :) Mój TŻ przynosi z pracy znacznie więcej różnych ciekawostek na temat dzieci swoich kolegów niż ja od koleżanek :)
              • kutuzow Przypominam -przeprosisz Blossom to pogadamy 02.12.10, 15:57
                Mujer ---> odpusc sobie pytania skierowane do mnie.
                Przeprosisz Blosso to pogadamy

                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119094569,119318843,Nie_dyskutuje_z_Toba_dopoki_nie_przeprosisz_Blosso.html
                • mujer_bonita Przypominam - nie zależy mi na gadaniu z Twobą :) 02.12.10, 17:49

                  • kutuzow To nie zadawaj pytań 02.12.10, 17:54
                    • mujer_bonita Nie masz władzy mi zabronić :) 02.12.10, 19:25

                      • kutuzow Pytac wiedzac ze nie odpowiem -to zagranie z klasą 02.12.10, 19:50
                        Oczywiście najłatwiej jest wykazać że się jest "górą" wiedząc ze druga strona nie odda (w tym przypadku kontrargumentów) - naprawdę myślałem że stać Cię na więcej - jak widać po raz kolejny się myliłem.
                        • mujer_bonita Sam się pozbawiłeś głosu :) 02.12.10, 20:26
                          Sam się pozbawiłeś możliwości odpowiadania więc w ogóle mi Cię nie żal :)

                          A tak w ogóle sprawdziłabym w słownik termin 'pytanie retoryczne'. Poszerz sobie horyzonty :)
            • kag73 Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 14:46
              "Nikt im nie mówi wcześniej -słuchaj stary zastanów się dwa razy po potem będzie sajgon -zawsze jest "dziecko to największy skarb w życiu" itp. Stąd późniejsze zdziwnienie wielu że nie jest tylko tak różowo jak widać W DZIEŃ..."

              Widzisz, roznie to wyglada. Jednak co mnie dziwi, to fakt, ze ludzie majac juz jedno dziecko, wiedza co i jak a decyduja sie na drugie. I znam tez przypadki, ze czesto to wlasnie facet chce tego drugiego dziecka.
              • kutuzow Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 16:00
                kag73 napisała:

                >
                > Widzisz, roznie to wyglada. Jednak co mnie dziwi, to fakt, ze ludzie majac juz
                > jedno dziecko, wiedza co i jak a decyduja sie na drugie. I znam tez przypadki,
                > ze czesto to wlasnie facet chce tego drugiego dziecka.

                Jeśli jest to facet który wcześniej zajmował się tym dzieckiem -to jestem pełen szacunku dla niego. Ja zaś znam (głównie) takie przypadki gdzie owszem ojciec chce drugie dziecko...ale tylko dla tego że to i tak partnerka zasówała przy pierwszym (wiec dla niego to żaden dodatkowy koszt). Zeby nie było że uważam iż faceci są tacy super.
                • sisi_kecz Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 16:07
                  Mój mąż jest z tych, co nie zasuwaja przy dzieciach i owszem chciałby nastepne.
                  Ale za to bierze na siebie koszt utrzymania powiekszonej rodziny i to skutecznie blokuje w konkretnych poczynaniach.

                  Mieszkałby w Mosuo to byłby nieszczesliwy: bo niby płodzic moze do woli, ale własnych dzieci by nie miał.
                  Nie mozna miec wszystkiego, no nie mozna ;)

                  duze pozdro!!!
                  • santo_inc Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 18:56
                    > Mieszkałby w Mosuo to byłby nieszczesliwy: bo niby płodzic moze do woli, ale wł
                    > asnych dzieci by nie miał.

                    Zrobił badanie DNA, czy wierzy Ci na słowo?

                    Bo wiesz, akurat pod tym względem Polska się od Mosuo nie różni za bardzo. Też często nie wiadomo, czyje jest dziecko.
                    • kag73 Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 18:59
                      "Bo wiesz, akurat pod tym względem Polska się od Mosuo nie różni za bardzo. Też
                      > często nie wiadomo, czyje jest dziecko."

                      Niewazne kto zrobil, wane kto sie zajmuje i wychowuje, bo ten jest rzeczywiscie prawdziwym ojcem a nie tylko zapladniaczem. jezeli Ty sie nim zajmujesz i je kochasz, jest TWOJE.

                      • santo_inc Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 19:52
                        > Niewazne kto zrobil, wane kto sie zajmuje i wychowuje, bo ten jest rzeczywiscie
                        > prawdziwym ojcem a nie tylko zapladniaczem. jezeli Ty sie nim zajmujesz i je k
                        > ochasz, jest TWOJE.

                        Przyjęłabyś pod swój dach dziecko Twojego faceta z inną kobietą (które on zrobił bez pytania Cię o zgodę) i zajmowała się nim, wychowywała go i utrzymywała?
                        • zakletawmarmur Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 20:10
                          Oj Santo, ludzie obce dzieci pod dach przyjmują i wychowują jak swoje a co dopiero dziecko ukochanego mężczyzny:-)
                          • triss_merigold6 Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 20:15
                            Mój chłop cudze w sumie (moje ślubne) traktuje jak swoje. Nie pytam czy kocha, grunt, że wstaje w nocy jak potomek jest łaskaw rzygać i odbiera ze szkoły. Najwyraźniej przywykł. Tłumaczę mu, że i do własnego przywyknie.
                          • santo_inc Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 20:33
                            > Oj Santo, ludzie obce dzieci pod dach przyjmują i wychowują jak swoje a co dopi
                            > ero dziecko ukochanego mężczyzny:-)

                            Przyjmują ci, którzy chcą, ale nie znam przypadków, by z radością przyjmowali też ci, którzy zostali przed takim faktem postawieni bez prawa sprzeciwu.
                    • zakletawmarmur Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 19:16
                      A Ty zrobiłeś?
                      • santo_inc Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 19:53
                        > A Ty zrobiłeś?

                        Nie. Jak kiedyś będę mieć luzem kilka stów to z całą pewnością zrobię...
                        • sisi_kecz Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 20:18
                          Jak kiedyś będę mieć luzem kilka stów to z całą pewnością zrobię...'

                          a do tego czasu -niepewne gentycznie dziecko, będziesz traktować jak rzecz, która zmniejsza Ci ilość i jakość seksu?

                          altruistycznie utrzymuje niezbadaną dodatkową gębę do jedzenia- nie spodziewałam sie tego po santo.
                          Brawo!
                          • triss_merigold6 Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 20:32
                            Radzę przemyśleć wazektomię. Parę złotych kosztuje, ale jaki komfort psychiczny.
                            • santo_inc Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 20:37
                              > Radzę przemyśleć wazektomię. Parę złotych kosztuje, ale jaki komfort psychiczny

                              Ale czemu? Ja bym chciał mieć jeszcze dzieci, najchętniej z różnymi kobietami.

                              Oddałbym spermę do banku, jestem młody, zdrowy, sukcesy zawodowe osiągam, dziecko zdrowe mam, podobno takie nasienie jest w cenie. Oddałbym, tylko żona nie pozwala... :(
                          • santo_inc Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 20:35
                            > a do tego czasu -niepewne gentycznie dziecko, będziesz traktować jak rzecz, któ
                            > ra zmniejsza Ci ilość i jakość seksu?

                            Dziecko jak rzecz? A jak to się robi, bo nie znam tej metody...

                            Za jakość i ilość seksu odpowiedzialne jest nie dziecko, tylko żona. Bo to z żoną czasem chodzę do łóżka, a nie z dzieckiem.

                            > altruistycznie utrzymuje niezbadaną dodatkową gębę do jedzenia- nie spodziewała
                            > m sie tego po santo.

                            Sądzę, że sama groźba zbadania dziecka zadziałała prewencyjnie. :)
                            • m00nlight Zajebiście. 03.12.10, 20:44

                              Powiem tyle, jakby mi mój wyjechał z tekstem że chce zrobic test na ojcostwo, to już by ani mnie, ani dziecka nie zobaczyl.

                              Wszystko w temacie.
                              • zakletawmarmur Re: Zajebiście. 03.12.10, 21:03
                                Mnie by to nie ruszyło:-) O co sie obrażać? O to, że partner podejrzewa nas o bujniejsze życie seksualne?
                                Swoją drogą, kiedyś w jedym z tych programów o psychoewo pani profesor stwierdziła, że rodzina matki widząc niemowle doszukuje się więcej podobieństw dziecka do ojca niż rodzina ojca. Dodam, że u nas było dokładnie na odwrót:-)
                              • songo3000 Re: Zajebiście. 10.12.10, 11:17
                                A co, na teście by wyszło 'szydło z worka' i wskazana by była ewakuacja? ;DDD
                                • santo_inc Re: Zajebiście. 10.12.10, 17:36
                                  > A co, na teście by wyszło 'szydło z worka' i wskazana by była ewakuacja? ;DDD

                                  Wiadomo, najlepszą obroną jest atak.

                                  Zamiast dać pretekst do rozwodu z orzeczeniem o winie kobiety (zdrada) i zostać bez alimentów, lepiej zorganizować rozwód z orzeczeniem o winie faceta (brak zaufania, czy jakieś inne bzdury) i załatwić alimenty na siebie i dziecko.
                    • sisi_kecz Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 19:21
                      > Zrobił badanie DNA, czy wierzy Ci na słowo? '

                      ehehehe, wierzy na słowo- taki głupek ;)

                      a poważnie, to nie wiem jak Twoje dziecie, ale moje jest do tatusia po prostu podobne.

                      Robiłeś dziecku swojej żony ten test?
                      Na Twoim przykładzie mozna zrobić poradnik na forum: Jak rozpoznać dupka od pierwszego wpisu.

                      :)
                      • santo_inc Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 19:54
                        > Robiłeś dziecku swojej żony ten test?
                        > Na Twoim przykładzie mozna zrobić poradnik na forum: Jak rozpoznać dupka od pie
                        > rwszego wpisu.

                        Jeśli "dupka" zdefiniować jako człowieka, który nie twierdzi że pada gdy na niego plują, to z całą pewnością jestem dupkiem. Pewnie niedojrzałym do tego...
                        • triss_merigold6 Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 20:17
                          Zawsze mi się wydawało, że badania robią panowie, którzy mają podstawy podejrzewać cudze autorstwo, a nie tak dla funu.
                          • santo_inc Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 20:37
                            > Zawsze mi się wydawało, że badania robią panowie, którzy mają podstawy podejrze
                            > wać cudze autorstwo, a nie tak dla funu.

                            Chyba tak, nie wiem, nigdy tego nie robiłem.
                          • songo3000 Ciekawe :) 10.12.10, 11:12
                            Magazynier-złodziej też będzie lamentował przed możliwością inwentaryzacji, uczciwemu to po prostu zwisa.

                            Bardzo ciekawie prezentują się na tym tle emocjonalne(?) wpisy kobiet. W szczególności, tych zaciążonych ;PPP
                • kag73 Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 02.12.10, 18:25
                  Ano i tutaj mamy znowu sztandarowy przyklad meskich zachowan. Chce dziecko, zeby sie nazywalo "moj synus", ale zajmowac sie nie chce. Czyli az tak na sile kobiety im tych dzieci nie narzucaja z tego co widac. Oni po prostu maja za dobrze, bo oprocz pracy zawodowej czesto tylko sie opierdalaja i wymagaja od kobiet wszystkiego co tylko mozliwe. I biada, zeby kobieta miala jakies wymagania...musi wystarczyc, ze w ogole SA, coz za wyroznienie.
                  Kiedys to chociaz sie opierdalali, ale mieli gest, potrafili wydac pieniadze na ukochana kobiete. Teraz... zapomnij...rownouprawnienie, niech za siebie zaplaci/zarobi. Ale na tym to rownouprawnienie w Polsce sie konczy, bo przejmowac obowiazkow poza praca zawodowa, (ktora kobiety tez czesto maja) nie chca.
      • zakletawmarmur Re: Ciąża z Kutuzowem ;) 01.12.10, 13:45
        > On: 'Nie stawiaj dziecka ponad związek'

        Raczej:
        "A co JA z tego będę miał"?
        :-)
    • santo_inc Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 02.12.10, 18:23
      > Poniewaz szczegolnie ci trzej panowie tak bardzo uskarzaja sie na swoj los, wyz
      > ysk przez kobiety, harowke i dzieci, ktorych nie chca a ktore musza... moze zna
      > lazlam dla nich wyjscie.

      Zanim będziesz szukała rozwiązania moich problemów, może tak naprawdę (życzliwie, a nie złośliwie) zainteresujesz się, jakie to ja mam problemy?

      Bo akurat nie uskarżam się na to, że mam dziecko, którego nie chciałem, a które muszę utrzymywać.
      • kag73 Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 02.12.10, 18:30
        Santo, po pierwsze nie zlosliwie, tylko na pol zartem.
        Po drugie pamietam, ze uskarzales sie na harowke i utrzymywanie zony, ktora z dzieckiem w domu siedzi i nic nie robi.
        Po trzecie ciesze sie, ze zostales ojcem, bo tego chciales.
        Po czwarte pozwol, ze zapytam "jakie masz problemy?"
        • santo_inc Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 02.12.10, 18:57
          > Po czwarte pozwol, ze zapytam "jakie masz problemy?"

          Bardzo proszę:
          po pierwsze, za mało seksu i zbyt kiepska jego jakość,
          po drugie, za duża odpowiedzialność za teraźniejszość i przyszłość rodziny.

          I to w sumie tyle. :)
          • triss_merigold6 Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 02.12.10, 20:20
            Qrde miej litość nad tą kobietą i dzieckiem i się rozwiedź. Zapłacisz te groszowe alimenty i będziesz wolny jak taczanka na stepie, będziesz mógł poświęcić czas na poszukiwanie Graala czyli perfekcyjnego seksu z bezinteresowną cud kobietą.
            • santo_inc Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 02.12.10, 20:39
              > Qrde miej litość nad tą kobietą i dzieckiem i się rozwiedź. Zapłacisz te groszo
              > we alimenty i będziesz wolny jak taczanka na stepie, będziesz mógł poświęcić cz
              > as na poszukiwanie Graala czyli perfekcyjnego seksu z bezinteresowną cud kobiet
              > ą.

              Groszowe alimenty i pół majątku. Ja wiem, że to tylko parę lat pracy głównie jednej osoby, ale zawsze. Poza tym musiałbym pewnie płacić i alimenty na nią, bo się jej poziom życia pogorszy gdy będzie musiała wrócić do rodziców.

              Myślę, że wystarczy mi seks dostatecznie dobry, niekoniecznie perfekcyjny i bezinteresowny.
              • m00nlight Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 03.12.10, 20:51

                No tak, następny z tych co robi żonie łaskę że z nią w ogole jest, a nie rozwiedzie się bo mu się średnio opłaca.

                BTW mam dla Ciebie rozwiązanie jest paragraf o 'nierównomiernym wkładzie'- z dobrym adwokatem jesteś w sanie wywalczyć w sądzie by żona dostala mniej niż połowę majątku, hehe. Zrób test na ojcostwo, a nuż się okaże dla Ciebie szczęśliwie że nietwoje i alimentow nie dostaniesz. Na nią będziesz musial placic tylko przez 5 lat, więc uszy do góry i do przodu!

                Po co się męczyć z leniwą żoną, niepewnym dzieckiem i do tego o zgrozo, rzadkim i kiepskim seksem? No po co?

                Sam sobie problemy stwarzasz a potem wylewasz jady na forum :P
                • zakletawmarmur Re: Cos dla urqu, santo i kutuzowa.Moze przeprowa 03.12.10, 21:07
                  Gdyby był taki faktycznie niepewny to by zrobił. W sensie finansowym zdecydowanie bardziej opłaca się zrobić test niż utrzymywać cudze dziecko:-)

                  Swoją drogą to trzymanie się żony z powodów, że po rozwodzie trzeba się dzielić majątkiem też jest nieopłacalne. Z czasem ten "majątek do podziału" będzie rósł i rósł...
                  • urquhart co się opłaca? 03.12.10, 21:30
                    zakletawmarmur napisała:
                    > Gdyby był taki faktycznie niepewny to by zrobił. W sensie finansowym zdecydowan
                    > ie bardziej opłaca się zrobić test niż utrzymywać cudze dziecko:-)

                    Ale co to znaczy opłaca się?
                    Znam całe mnóstwo facetów co angażują sie bardzo i inwestują w dzieci partnerki (z poprzedniego zwiazku) i wcale nie nalegają na własne. Dzięki miłości partnerki widać się OPŁĄCA.
                    Może one właśnie nawet im to bardziej rekompensują niż ojcu ...

                    Kobiet takich nie znam , zawsze chcą choć jedno własne, oprócz bycia macochą.
                    • zakletawmarmur Re: co się opłaca? 10.12.10, 11:43
                      > Znam całe mnóstwo facetów co angażują sie bardzo i inwestują w dzieci partnerki
                      > (z poprzedniego zwiazku) i wcale nie nalegają na własne. Dzięki miłości partne
                      > rki widać się OPŁĄCA.

                      Ja mam świadomość, że samotna matka może jeszcze kogoś poderwać... Bynajmniej nie ze względu na "miłość do partnera" tylko swoją atrakcyjność:-) Dziecko napewno obniża pozycje kobiety na "rynku matrymonialnym", jednak nie wyklucza. Jeśli kobieta reprezentuje sobą jakiś poziom to dlaczego miałaby mieć problem, żeby kogoś poderwać?

                      > Kobiet takich nie znam , zawsze chcą choć jedno własne, oprócz bycia macochą.

                      > (z poprzedniego zwiazku) i wcale nie nalegają na własne.

                      No i o czym to świadczy? O tym, że kobieta bardziej kocha bo jest w stanie urodzić facetowi z obciążeniami dziecko? O tym, ze meżczyźni podchodzą do takich związków z większą rezerwą? Nie chcą inwestować "zbyt dużo"?

                      Często na różnych forach pojawiały się takie wątki:

                      forum.gazeta.pl/forum/w,343,77966642,77966642,Dlaczego_on_nie_chce_slubu_.html
                      • kutuzow .. urodzic FACETOWI dziecko 10.12.10, 21:43
                        > > Kobiet takich nie znam , zawsze chcą choć jedno własne, oprócz bycia maco
                        > chą.


                        zakletawmarmur napisała:

                        > No i o czym to świadczy? O tym, że kobieta bardziej kocha bo jest w stanie urod
                        > zić facetowi z obciążeniami dziecko? O tym, ze meżczyźni podchodzą do takich zw
                        > iązków z większą rezerwą? Nie chcą inwestować "zbyt dużo"?
                        >

                        Zaklęta, taka Pani nie musi rodzic FACETOWI dziecka....bo on to dziecko lub dzieci już ma. Wiec nie odwracaj prosze kota ogonem że ona robi to dla NIEGO... bo robi to tylko i wyłacznie DLA SIEBIE.

                        To jest własnie to o czym pisze tu Urqu, że kobiety zawsze potrafią tak przedstawić swoje potrzeby i pragnienia żeby wyszło albo że sa one wspólne, a w wersji co bardziej beszczelnej jak tutaj, że to są wręcz pragnienia samego faceta a nie jej.
                        • zakletawmarmur Tak rodzi facetowi... 11.12.10, 08:52
                          Może Cie Kutuzowie zaskoczę ale kobieta jak rodzi dziecko to ZAWSZE jest JEJ. ZAWSZE! To ona wybiera, kto będzie ojcem.
                          Tak, z mojego punktu widzenia to ona robi przysługę facetowi, że wybiera jego geny a nie on jej, że ją zapyli. Dlaczego? Bo to ona więcej ryzykuje i poświęca... I nie pierdol głupot, o tym jakim poświęceniem jest dla mężczyzny dziecko...
                          • kutuzow Re: Tak rodzi facetowi... 11.12.10, 20:09
                            zakletawmarmur napisała:

                            > Może Cie Kutuzowie zaskoczę ale kobieta jak rodzi dziecko to ZAWSZE jest JEJ. Z
                            > AWSZE! To ona wybiera, kto będzie ojcem.
                            > Tak, z mojego punktu widzenia to ona robi przysługę facetowi, że wybiera jego g
                            > eny a nie on jej, że ją zapyli. Dlaczego? Bo to ona więcej ryzykuje i poświęca.
                            > .. I nie pierdol głupot, o tym jakim poświęceniem jest dla mężczyzny dziecko...
                            >
                            Zakleta -pominęłaś bardzo ważne założenia które były w poście Urqu:

                            "Znam całe mnóstwo facetów co angażują sie bardzo i inwestują w dzieci partnerki (z poprzedniego zwiazku) i wcale nie nalegają na własne. Dzięki miłości partnerki widać się OPŁĄCA.
                            Może one właśnie nawet im to bardziej rekompensują niż ojcu ...

                            Kobiet takich nie znam , zawsze chcą choć jedno własne, oprócz bycia macochą."

                            Wiec jak widzisz mówimy tutaj o facetach którzy już MAJĄ dziecko z poprzedniego związku i to ich nowa partnerka nie ma własnego dziecka. W takiej sytuacji nie wciskaj prosze kitu że ta partnerka chce to dziecko dla tego faceta który ciśnienia wcale nie ma na KOLEJNE, a ona na SWOJE PIERWSZE owszem.

                            • zakletawmarmur Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 11:48
                              Błąd jest w założeniu. Urqu zakłada, że jeśli ktoś nie chce mieć z kimś dziecka to znaczy, że kocha-> jest gotowy poświęcić je dla partnera/partnerki.

                              1. To, że facet "nie nalega na dziecko" nie znaczy, że "rezygnuje z posiadania dzieci", "poświęca posiadanie potomka". Oznaczać to może, że "odkłada to na później". Dlaczego? Może ma nadzieje, że trafi się lepsza, "taka z którą będzie się opłącać"? Polecam wątek "kryzysowa narzeczona". Fakt, że facet nie chce mieć z kobietą dziecka nie świadczy wcale o sile uczuć, często o ich braku lub przynajmniej nie wystarczającej sile.

                              2. Kobieta może dać się zapłodnić w każdej chwili... Na prawdę nie ma problemu, ze znalezieniem chętnego do seksu. Woli to jednak zrobić z facetem, którego kocha, choć dla wielu puszczenie się z młodszym, wyższym, przystojniejszym byłoby bardziej opłacalne... Fakt, że chce mieć dziecko z tym konkretnym facetem świadczy o sile uczuć a nie ich braku.
                              • kutuzow Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 12:36
                                zakletawmarmur napisała:

                                > Błąd jest w założeniu. Urqu zakłada, że jeśli ktoś nie chce mieć z kimś dziecka
                                > to znaczy, że kocha-> jest gotowy poświęcić je dla partnera/partnerki.
                                >
                                > 1. To, że facet "nie nalega na dziecko" nie znaczy, że "rezygnuje z posiadania
                                > dzieci", "poświęca posiadanie potomka". Oznaczać to może, że "odkłada to na pó
                                > źniej". Dlaczego? Może ma nadzieje, że trafi się lepsza, "taka z którą będzie s
                                > ię opłącać"? Polecam wątek "kryzysowa narzeczona". Fakt, że facet nie chce mieć
                                > z kobietą dziecka nie świadczy wcale o sile uczuć, często o ich braku lub przy
                                > najmniej nie wystarczającej sile.
                                >
                                > 2. Kobieta może dać się zapłodnić w każdej chwili... Na prawdę nie ma problemu,
                                > ze znalezieniem chętnego do seksu. Woli to jednak zrobić z facetem, którego ko
                                > cha, choć dla wielu puszczenie się z młodszym, wyższym, przystojniejszym byłoby
                                > bardziej opłacalne... Fakt, że chce mieć dziecko z tym konkretnym facetem świa
                                > dczy o sile uczuć a nie ich braku.
                                >


                                Zakleta Ty popełniasz błąd w założeniu. Dla faceta miłośc do kobiety może byc NIEZALEŻNA od jego miłości rodzicielskiej. Można kochac daną ochotę a nie czuc potrzeby bycia ojcem. Uwierz mi wiem co pisze. Jeśli mi nie wierzysz, to moze zapytaj songo czy kocha swoją partnerkę, czy może tak mu się tylko zdaje (skoro też nie pali się do bycia rodzicem).

                                W sytuacji gdy facet nie chce dziecka (na daną chwilę lub w ogóle) tak jak np ja na chwilę obecną (i najbliższe kilka lat), wmawianie mu że partnerka chce urodzić dziecko dla NIEGO jest totalnym nadużyciem ze strony kobiety i jakbyś tego nie prezentowała nie zatuszujesz jaj własnego egoizmu (bo to ono chce zrealizować swoje instynkty macierzyńskie).

                                Najbardziej rozśmieszył mnie ten fragment:

                                "Fakt, że chce mieć dziecko z tym konkretnym facetem świadczy o sile uczuć a nie ich braku."

                                idąc tym tropem to wszystkie te szybkie wesela które są wynikiem wpadki powinny mieć najbardziej kochające pary (przynajmniej kobieta powinna być pełna uczucia, zero wyrachowania z powodu "ostatniego dzwonka" itp). Czy Ty na prawdę wierzysz w swoje własne argumenty?
                                • zakletawmarmur Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 14:29
                                  > Zakleta Ty popełniasz błąd w założeniu. Dla faceta miłośc do kobiety może byc N
                                  > IEZALEŻNA od jego miłości rodzicielskiej. Można kochac daną ochotę a nie czuc p
                                  > otrzeby bycia ojcem. Uwierz mi wiem co pisze. Jeśli mi nie wierzysz, to moze za
                                  > pytaj songo czy kocha swoją partnerkę, czy może tak mu się tylko zdaje (skoro t
                                  > eż nie pali się do bycia rodzicem).

                                  A ja uważam, że w większości przypadków chęć do rozmnażania wynika właśnie z MIŁOŚCI do partnera/partnerki! Oczywiście znam sytuacje, gdy ludzi obu płci przycisnął do podjęcia decyzji wiek. Dotyczy to zarówno kobiet i mężczyzn... Nie twierdzę, że nie ma ludzi obojga płci, którzy wcale nie chcą mieć dzieci... Niestety jak było naprawdę dowiedzieć się można dopiero po latach... Zauważ, że większość tych panów nie rozważa np. wazektomi:-)

                                  W sytuacji gdy facet nie chce dziecka (na daną chwilę lub w ogóle) tak jak np j
                                  > a na chwilę obecną (i najbliższe kilka lat), wmawianie mu że partnerka chce uro
                                  > dzić dziecko dla NIEGO jest totalnym nadużyciem ze strony kobiety i jakbyś tego
                                  > nie prezentowała nie zatuszujesz jaj własnego egoizmu (bo to ono chce zrealizo
                                  > wać swoje instynkty macierzyńskie).

                                  Ale tu uznajesz wybór jedynie pomiędzy "mieć dziecko a nie mieć". Dla kobiety jest to raczej wybór "mieć dziecko z tym facetem albo innym". Nie jest zależna od tego, że jej ktoś to dziecko urodzi... Jeśli facet nie chce dziecka, jest dla niego ważna "więź z partnerką", to to nie powinno być problemem. Skoro miłość pana jest od tego niezależna to nie powinno mu przeszkadzać, że jego partnerka zrobi sobie dziecko z kimś innym... Ba, do czasu trwania związku powinien nawet o nie dbać i utrzymywać (zdanie Urqu).

                                  > idąc tym tropem to wszystkie te szybkie wesela które są wynikiem wpadki powinny
                                  > mieć najbardziej kochające pary (przynajmniej kobieta powinna być pełna uczuci
                                  > a, zero wyrachowania z powodu "ostatniego dzwonka" itp).

                                  No i znowu. Kobieta mogłaby się dać zapłodnić młodemu, wysokiemu charyzmatycznemu przystojniakowi (jakieś 5% społeczeństwa) ale z jakiś powodów woli dać sobie zrobić dziecko
                                  przeciętnemu partnerowi...

                                  Czy Ty na prawdę wierz
                                  > ysz w swoje własne argumenty?

                                  A Ty w to wierzysz, czy ta wersja Ci pasuje?

                                  • mujer_bonita Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 15:12
                                    zakletawmarmur napisała:
                                    > Skoro miłość pana jest od tego niezależna to nie powinno mu przeszkadzać,
                                    > że jego partnerka zrobi sobie dziecko z kimś innym...

                                    Jestem ciekawa ilu panów nie chcących dzieci poszłoby na taki układ :)
                                  • kutuzow Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 16:03
                                    zakletawmarmur napisała:

                                    > A ja uważam, że w większości przypadków chęć do rozmnażania wynika właśnie z MI
                                    > ŁOŚCI do partnera/partnerki!

                                    Zaklęta, to jest właśnie podstawowy błąd facetów który popełniają. Najpier bowiem kierują się miłością do partnerki na zasadzie "co prawda nie chce, ale skoro Tobie tak bardzo zależy", a potem wraca to do nich rykoszetem w postacji "psiego obowiązku" który całkiem niedawno był tu poruszany.

                                    Oczywiście znam sytuacje, gdy ludzi obu płci przyc
                                    > isnął do podjęcia decyzji wiek. Dotyczy to zarówno kobiet i mężczyzn... Nie twi
                                    > erdzę, że nie ma ludzi obojga płci, którzy wcale nie chcą mieć dzieci... Nieste
                                    > ty jak było naprawdę dowiedzieć się można dopiero po latach... Zauważ, że więks
                                    > zość tych panów nie rozważa np. wazektomi:-)
                                    >

                                    Zerknij proszę na dowolny portal matrymonialny gdzie jest rubryka z planami dot dzieci. Zobaczysz że prawie wszystkie kobiety wybierają opcję "chcę dzieci" i niewielka część "zastanawiam się nad tym" podczas gdy u Panów przeważa wersja "zastanawiam się nad tym" i niektórzy piszą że nie chcą dzieci.


                                    > Ale tu uznajesz wybór jedynie pomiędzy "mieć dziecko a nie mieć". Dla kobiety j
                                    > est to raczej wybór "mieć dziecko z tym facetem albo innym". Nie jest zależna o
                                    > d tego, że jej ktoś to dziecko urodzi... Jeśli facet nie chce dziecka, jest dla
                                    > niego ważna "więź z partnerką", to to nie powinno być problemem. Skoro miłość
                                    > pana jest od tego niezależna to nie powinno mu przeszkadzać, że jego partnerka
                                    > zrobi sobie dziecko z kimś innym... Ba, do czasu trwania związku powinien nawet
                                    > o nie dbać i utrzymywać (zdanie Urqu).

                                    Zaklęta raz jeszcze wrócę do "psiego obowiązku". Jeśli kobieta chce mieć dziecko SAMA, to nie ma problemu. Sam mam w rodzinie taką kobietę która zdecydowała się na samotne macierzyństwo. Tylko jak się powie A, warto powiedziec B. Moim zdaniem owszem kobieta chciałaby sama urodzić "sobie" i wychowywać dziecko....pod warunkiem jednak że ojciec pomógłby jej w realizacji tych "JEJ" planów. Nie tak dawno rozmawialismy o tym że część kobiet chciałaby przez pierwsze 2-3 lata być z dzieckiem w domu. Ktoś jednak musi zarobić na tą rodzinę (Anglią nie jesteśmy jeszcze).
                                    Wiec bądzmy konsekwentni -jeśli kobieta decyduje się wychowywać dziecko w pojedynkę i nie oczekuje wsparcia od partnera -traktując go jak rozpłodowca -spoko wtedy zgodzę się z tym co piszesz. Zdecydowana większosć kobiet liczy jednak na ten "psi obowiązek" partnera z którym poczęła to dziecko i wtedy sorry ale to jest realizacja JEJ POTRZEB.


                                    > No i znowu. Kobieta mogłaby się dać zapłodnić młodemu, wysokiemu charyzmatyczne
                                    > mu przystojniakowi (jakieś 5% społeczeństwa) ale z jakiś powodów woli dać sobie
                                    > zrobić dziecko
                                    > przeciętnemu partnerowi...

                                    Napisałem powyżej.... bo ten "przeciętny partner" zapewni jej środki na utrzymanie jej i dziecka... wspomniany "psi obowiązek".

                                    Sorki, ciekawy jestem czy KTOKOLWIEK uwierzy w Twoje zdanie:
                                    "Fakt, że chce mieć dziecko z tym konkretnym facetem świadczy o sile uczuć a nie ich braku."

                                    Co do moich argumentów -słabo trafiłaś bo jestem własnie z tych nielicznych którzy rozważają właśnie wazektomie. Wiec nie dam sobie wmówić że partnerka urodzi dziecko "DLA MNIE".

                                    • mujer_bonita Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 16:20
                                      kutuzow napisał:
                                      > Zaklęta, to jest właśnie podstawowy błąd facetów który popełniają. Najpier bowi
                                      > em kierują się miłością do partnerki na zasadzie "co prawda nie chce, ale skoro
                                      > Tobie tak bardzo zależy", a potem wraca to do nich rykoszetem w postacji "psie
                                      > go obowiązku" który całkiem niedawno był tu poruszany.

                                      Zajmowanie się własnymi dziećmi to JEST PSI OBOWIĄZEK*. Dziecko to nie zabawka, którą komuś się funduje. Nawet biorąc do domu psa rozumny człowiek ma świadomość, że trzeba go karmić, wyprowadzać etc. a dziecko to nagle takie bezobsługowe ma być? Jak ktoś jest na tyle głupi, żeby tak myśleć to wcale nie żal mi, że ma potem twarde lądowanie. Szkoda tylko, że zwykle cierpi na tym dziecko.

                                      * nawet nie psi tylko zapisany w prawnie
                                      • kutuzow po raz kolejny przypominam iż z Toba nie dyskutuje 12.12.10, 16:25
                                        Mujer ---> Nie pisałem do Ciebie i z Tobą nie dyskutuje -tak dla przypomnienia:

                                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119094569,119318843,Nie_dyskutuje_z_Toba_dopoki_nie_przeprosisz_Blos
                                        • mujer_bonita Twoje tupanie nie robi na mnie wrażenia :) n/t 12.12.10, 16:57

                                    • zakletawmarmur Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 16:29
                                      > Zaklęta, to jest właśnie podstawowy błąd facetów który popełniają. Najpier bowi
                                      > em kierują się miłością do partnerki na zasadzie "co prawda nie chce, ale skoro
                                      > Tobie tak bardzo zależy", a potem wraca to do nich rykoszetem w postacji "psie
                                      > go obowiązku" który całkiem niedawno był tu poruszany.

                                      Tak, tak, bo mężczyźni jaj nie mają i dają się zmusić do rozmnażania... Jednak zwróć uwagę, że BADANIA STATYSTYCZNE mówią coś innego. To mężczyźni po trzydziestce chcą mieć dwa razy częsciej dzieci niż kobiety!!!

                                      > Zaklęta raz jeszcze wrócę do "psiego obowiązku". Jeśli kobieta chce mieć dzieck
                                      > o SAMA, to nie ma problemu. Sam mam w rodzinie taką kobietę która zdecydowała s
                                      > ię na samotne macierzyństwo. Tylko jak się powie A, warto powiedziec B. Moim zd
                                      > aniem owszem kobieta chciałaby sama urodzić "sobie" i wychowywać dziecko....pod
                                      > warunkiem jednak że ojciec pomógłby jej w realizacji tych "JEJ" planów. Nie ta
                                      > k dawno rozmawialismy o tym że część kobiet chciałaby przez pierwsze 2-3 lata b
                                      > yć z dzieckiem w domu. Ktoś jednak musi zarobić na tą rodzinę (Anglią nie jeste
                                      > śmy jeszcze).

                                      Ale przecież Urqu właśnie twierdzi, że facet jeśli kocha kobietę to na jej dziecko, nawet cudze, łoży i się nim zajmuje! Do czasu trwania związku. A dlaczego związek miałby się rozpaść z powodu zaciążenia przez innego? Przecież wystarczy, że kobieta daje Wam dupy i okazuje czułości. Przecież własne potomstwo nie jest ważne! I nikt nie pisze, że to jego psi obowiązek... Facet sam z siebie czuje taką potrzebę a nie robi to bo baba mu każe...

                                      Chyba znowu czytasz to co Ci pasuje:-)

                                      > Napisałem powyżej.... bo ten "przeciętny partner" zapewni jej środki na utrzyma
                                      > nie jej i dziecka... wspomniany "psi obowiązek".

                                      Tak, psim obowiązkiem to jest łożyć na Własne dziecko i gospodarstwo domowe. No ale dlaczego mężczyzna miałby mieć z tym problem... Skoro jeśli kocha to łoży nawet na cudze? To czemu miałby nie łożyć na własne?

                                      > Co do moich argumentów -słabo trafiłaś bo jestem własnie z tych nielicznych któ
                                      > rzy rozważają właśnie wazektomie.

                                      Doceniam przysługę, którą robisz społeczeństwu:-)
                                      I jak rozumiem póki co na rozważaniach się kończy...
                                      • kutuzow Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 17:18
                                        zakletawmarmur napisała:

                                        >
                                        > Tak, tak, bo mężczyźni jaj nie mają i dają się zmusić do rozmnażania... Jednak
                                        > zwróć uwagę, że BADANIA STATYSTYCZNE mówią coś innego. To mężczyźni po trzydzie
                                        > stce chcą mieć dwa razy częsciej dzieci niż kobiety!!!
                                        >

                                        Zakleta, wez sie zdecyduj na jedno stanowisko - raz piszesz że kobiety DLA FACETA się rozmanażają (nawet gdy on nie chce dziecka) innym razem że faceci nie mają jaj i dają się zmusić. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie nie trzeba zmuszać do czegoś przyjemnego co sam chce. To w końcu te kobiety chą dla facetów dobrze i Ci biedni tego nie doceniają, czy moze oni woleliby jednak coś innego i w końcu po usilnych prośbach "dają się zmusić"?

                                        > Ale przecież Urqu właśnie twierdzi, że facet jeśli kocha kobietę to na jej dzie
                                        > cko, nawet cudze, łoży i się nim zajmuje! Do czasu trwania związku. A dlaczego
                                        > związek miałby się rozpaść z powodu zaciążenia przez innego? Przecież wystarczy
                                        > , że kobieta daje Wam dupy i okazuje czułości. Przecież własne potomstwo nie je
                                        > st ważne! I nikt nie pisze, że to jego psi obowiązek... Facet sam z siebie czuj
                                        > e taką potrzebę a nie robi to bo baba mu każe...

                                        Jeśli nie widzisz różnicy między udziałem faceta w wychowaniu dziecka które już jest i udziałem faceta w wychowaniu dziecka które kobieta dopiero pocznie "na boku" z innym to nie mamy o czym rozmawiać. To tak jakbym utrzymywał że dla kobiety nie powinno być różnicy czy facet ma dziecko z poprzedniego związku czy moze dopiero to dziecko zrobi z inną w trakcie gdy jest z nią w związku. Może po zamianie płci zobaczysz absurd sytuacji.

                                        > Tak, psim obowiązkiem to jest łożyć na Własne dziecko i gospodarstwo domowe. No
                                        > ale dlaczego mężczyzna miałby mieć z tym problem... Skoro jeśli kocha to łoży
                                        > nawet na cudze? To czemu miałby nie łożyć na własne?

                                        OK -na chwilę zaprezentuje łańcuch przyczynowo skutkowy który wynika z Twojej teori iż kobiety rodzą dzieci dla facetów nawet gdy Ci niechą tego.

                                        Facet deklaruje że jedno dziecko już ma w poprzednim związku (i na nie łoży), jego obecna partnerka (bezdzietna) wychodzi z założenia że ona się jednak postara o kolejne DLA NIEGO (bo przecież nie dla siebie). Wiec Gośc ma drugie dziecko którego nie chciał i ma kolejny "psi obowiązek" w pakiecie. No bo to przeciez wszystko było "dla niego".

                                        > Doceniam przysługę, którą robisz społeczeństwu:-)
                                        > I jak rozumiem póki co na rozważaniach się kończy...
                                        >

                                        Mylisz się, znalazłem rozwiązanie które jest idealne, połączenie zamrożenia nasienia (na lata na wypadek zmiany zdania) z wazektomią. Daje gwarancje że ew. decyzja o dziecku będzie podjęta WSPÓLNIE i jednocześnie pewnośc że nie będzie się miało niechcianego potomka.
                                        ew. zapłodnienie wymaga jedynie inseminacji domacicznej. Własnie jestem na etapie badań przed zamrożeniem.
                                        • zakletawmarmur Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 17:59
                                          > Zakleta, wez sie zdecyduj na jedno stanowisko - raz piszesz że kobiety DLA FACE
                                          > TA się rozmanażają (nawet gdy on nie chce dziecka) innym razem że faceci nie ma
                                          > ją jaj i dają się zmusić.

                                          No właśnie wyśmiewam to Twoje podejście. Ja prywatnie nie znam faceta, który dał się zmusić do ojcostwa... Znajomi dzieciaci wcale na głupich frajerów nie wyglądają tak jak sugerujesz... IMO to TY masz urojenia:-)

                                          > Jeśli nie widzisz różnicy między udziałem faceta w wychowaniu dziecka które już
                                          > jest i udziałem faceta w wychowaniu dziecka które kobieta dopiero pocznie "na
                                          > boku" z innym to nie mamy o czym rozmawiać.

                                          Ale to nie musi oznaczać zdrady. Są takie metody, że seksu uprawiać nie trzeba. A dklaczego facetowi miałoby to przeszkadzać? Przecież "własne potomstwo" nie jest jego potrzebą...

                                          To tak jakbym utrzymywał że dla kob
                                          > iety nie powinno być różnicy czy facet ma dziecko z poprzedniego związku czy mo
                                          > ze dopiero to dziecko zrobi z inną w trakcie gdy jest z nią w związku.

                                          Ale to TY i Urqu wciskacie mi kit, że dla Was potomstwo nie jest ważne!!! Ja pisze o kobietach, które chcą mieć dzieci.
                                          Swoją drogą pamiętam jak kiedyś Lilirush, która już rozmnażać sie nie chce, narzekała, że trudno jej spotkać faceta z podobnymi poglądami... Przecież wg tych teorii powinna mieć z czego wybierać.

                                          > Mylisz się, znalazłem rozwiązanie które jest idealne, połączenie zamrożenia nas
                                          > ienia (na lata na wypadek zmiany zdania) z wazektomią. Daje gwarancje że ew. de
                                          > cyzja o dziecku będzie podjęta WSPÓLNIE i jednocześnie pewnośc że nie będzie si
                                          > ę miało niechcianego potomka.

                                          No właśnie ubezpieczasz się na ewentualną zmiane zdania:-) Czyli nie jesteś taki pewny czy za X lat będziesz mógł się powstrzymać od spłodzenia potomka!
                                          • kutuzow Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 18:15
                                            zakletawmarmur napisała:

                                            > No właśnie wyśmiewam to Twoje podejście. Ja prywatnie nie znam faceta, który da
                                            > ł się zmusić do ojcostwa...

                                            Chcesz mi powiedzieć że nie znasz ANI JEDNEGO faceta któremu przytrafiła się np. "wpadka" mimo iż partnerka teoretycznie brała pigułki?

                                            > Ale to nie musi oznaczać zdrady. Są takie metody, że seksu uprawiać nie trzeba.
                                            > A dklaczego facetowi miałoby to przeszkadzać? Przecież "własne potomstwo" nie
                                            > jest jego potrzebą...

                                            moze dlatego że pojawia się "psi obowiązek", wiele się zmienia w kontaktach z partnerką itp.


                                            > Ale to TY i Urqu wciskacie mi kit, że dla Was potomstwo nie jest ważne!!! Ja pi
                                            > sze o kobietach, które chcą mieć dzieci.
                                            > Swoją drogą pamiętam jak kiedyś Lilirush, która już rozmnażać sie nie chce, nar
                                            > zekała, że trudno jej spotkać faceta z podobnymi poglądami... Przecież wg tych
                                            > teorii powinna mieć z czego wybierać.

                                            moge tutaj pisac za siebie -jak Ci napsiałem wcześniej znalazłem rozwiązanie idealne dla mnie. Wiec nie rozumiem niby czemu "wciskam Ci kit"?

                                            > No właśnie ubezpieczasz się na ewentualną zmiane zdania:-) Czyli nie jesteś tak
                                            > i pewny czy za X lat będziesz mógł się powstrzymać od spłodzenia potomka!
                                            >

                                            Zakleta -przeciez to rozwiązanie jest najbliższe np. spirali którą stosują kobiety. My faceci naprawde mamy mały wybór w tej kwestii. Jest zasada że "nigdy nie mów nigdy". Może się oakzać jak wynika z badań (link do tego sondażu na 38 tyś) ze za kilka lat będę jeszcze mniej zainteresowany byciem tatą niż teraz, a może nagle mi się to zmieni. tego wiedzieć nie mogę.
                                            Wy macie "tabletki" i kontrolujecie swoją płodność, dlaczego gdy facet chce zrobić dokładnie to samo nagle jest wielkie "halllo"?

                                            • zakletawmarmur Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 18:50
                                              > Chcesz mi powiedzieć że nie znasz ANI JEDNEGO faceta któremu przytrafiła się np
                                              > . "wpadka" mimo iż partnerka teoretycznie brała pigułki?

                                              I twierdzisz, ze na bank zostali wrobieni? Jasnowidz, czy uprzedzony? Z przypadków, które ja znam, żaden z tych facetów nie był "dobrym kandydatem na męża" (w sensie finansowym laski mogły się dużo lepiej ustawić)… No i znam też przypadki, gdzie facet zapomniał ubrać gumki, nie zauważył, że gumka się zsunęła, był bezpłodny a kiedyś popularne było "nie zdążył wyjść".

                                              > Zakleta -przeciez to rozwiązanie jest najbliższe np. spirali którą stosują kobi
                                              > ety. My faceci naprawde mamy mały wybór w tej kwestii. Jest zasada że "nigdy ni
                                              > e mów nigdy". Może się oakzać jak wynika z badań (link do tego sondażu na 38 t
                                              > yś) ze za kilka lat będę jeszcze mniej zainteresowany byciem tatą niż teraz, a
                                              > może nagle mi się to zmieni. tego wiedzieć nie mogę.

                                              Ano właśnie. Czyli nie odrzucasz tego i nie chcesz z możliwości jednak rezygnować... To nie znaczy, że nie chcesz mieć dzieci, tylko nie chcesz mieć narazie! Dlaczego więc inni nie mieliby myśleć podobnie? Dlaczego nie mieliby odkładać rozmnażania na czas, gdy np. "trafi się coś lepszego", "kiedy będzie się opłacać"?

                                              > moze dlatego że pojawia się "psi obowiązek", wiele się zmienia w kontaktach z p
                                              > artnerką itp.

                                              Zmienia? Naprawdę? Dlaczego więc panowie uważają, że "powrót do pracy po macierzyńskim", "dbanie o siebie", "zaspakajanie potrzeb seksualnych męża" to psi obowiązek kobiety? Dlaczego u nas nie miałoby to "wiele zmieniać"?
                                            • santo_inc Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 20:12
                                              > Wy macie "tabletki" i kontrolujecie swoją płodność, dlaczego gdy facet chce zro
                                              > bić dokładnie to samo nagle jest wielkie "halllo"?

                                              Bo przecież ciąża to wyłączna decyzja kobiety i odbieranie jej praw do podjęcia samodzielnie tej decyzji (choćby przez stosowania antykoncepcji mechanicznej na własną rękę, równolegle do chemii łykanej przez kobietę) jest niemile widziane.
                                              • mujer_bonita Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 20:15
                                                santo_inc napisał:
                                                > Bo przecież ciąża to wyłączna decyzja kobiety i odbieranie jej praw do podjęcia
                                                > samodzielnie tej decyzji (choćby przez stosowania antykoncepcji mechanicznej n
                                                > a własną rękę, równolegle do chemii łykanej przez kobietę) jest niemile widziane.

                                                Niemile widziany jest brak zaufania. A czyż nie tym jest właśnie 'zabezpieczanie się na własną rękę'? Powiedzeniem 'nie ufam Ci'?
                                                • santo_inc Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 22:29
                                                  > Niemile widziany jest brak zaufania. A czyż nie tym jest właśnie 'zabezpieczani
                                                  > e się na własną rękę'? Powiedzeniem 'nie ufam Ci'?

                                                  O właśnie, to miałem na myśli. :)
                                                  • mujer_bonita Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 22:35
                                                    santo_inc napisał:
                                                    > O właśnie, to miałem na myśli. :)

                                                    Przecież właśnie tak jest więc o co chodzi? Czy brak zaufania wobec Ciebie ze strony kobiety były przyjęty z entuzjazmem?
                                              • zakletawmarmur Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 20:30
                                                Ale ja nie mam nic do tego, żeby pan się zabezpieczał... Nie mam też bynajmniej nic do Kutuzowa, jak już pisałam doceniam to co chce dla społeczeństwa zrobić:-)

                                                Napisałam, że wielu panów niby nie chce mieć dzieci ale wazektomi nie bierze pod uwagę. Dlaczego? Bo nie są pewni czy nie zmienią zdania...
                                                Kutuzow napisał, że chce się poddać zabiegowi. Dla mnie to oczywiste, że jeśli facet nie chce dzieci to robi taki zabieg i laska ma spokój z kłopotliwą, zawodzącą, nie obojętną dla organizmu antykoncepcją...

                                                Później jednak się wycofał, pisząć coś o zamrażaniu spermy. Czyli padł jego argument, że dzieci mieć nie chce bo jednak gdyby był pewny to nie potrzebowałby takiego zabezpieczenia! Zabezpieczenia w postaci zamrożonej spermy!!!! Czyli przed nie posiadaniem dzieci a nie posiadaniem!!! Nie marudze więc nic o braku zaufania do partnerki... Zrozumiałe?
                                                • zakletawmarmur Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 20:33
                                                  Czyli prz
                                                  > ed nie posiadaniem dzieci a nie posiadaniem!!!

                                                  Czyli jednak zabezpiecza się przed "nie posiadaniem" dzieci:-)
                                                • kutuzow Re: Tak rodzi facetowi... 13.12.10, 10:34
                                                  zakletawmarmur napisała:

                                                  > Kutuzow napisał, że chce się poddać zabiegowi. Dla mnie to oczywiste, że jeśli
                                                  > facet nie chce dzieci to robi taki zabieg i laska ma spokój z kłopotliwą, zawod
                                                  > zącą, nie obojętną dla organizmu antykoncepcją...
                                                  >
                                                  > Później jednak się wycofał, pisząć coś o zamrażaniu spermy. Czyli padł jego arg
                                                  > ument, że dzieci mieć nie chce bo jednak gdyby był pewny to nie potrzebowałby t
                                                  > akiego zabezpieczenia! Zabezpieczenia w postaci zamrożonej spermy!!!! Czyli prz
                                                  > ed nie posiadaniem dzieci a nie posiadaniem!!! Nie marudze więc nic o braku zau
                                                  > fania do partnerki... Zrozumiałe?
                                                  >

                                                  zakleta -widze ze my naprawdę jesteśmy z "innej bajki". Napisałem wprost że planuje wazektomie i że zamrożenie spermy jest opcją która może kiedyś się przydać, ale może nigdy nie będzie potrzebna. Zauważ że faceci nie mają takiego arsenału metod antykoncepcji jak kobiety jak np. bardzo wygodne pigułki czy spirala (dzis jesteście zabezpieczone, odstawiacie to i za 2-3 cykle możecie być płodne).

                                                  Jest pewna zasada "nigdy nie mów nigdy". Nie twierdzę że NA PEWNO nie będę miał NIGDY dzieci, twierdzę tylko że chce żeby ew. decyzja o dzieciach była podjęta PRZEZ OBOJE PARTNERÓW, a nie jednostronnie przez partnerkę, lub była efektem "wpadki".

                                                  Wydaje mi się że jesteś tak zaślepiona w tym zapale walki ze mną, że nawet rozsądne podejście próbujesz tutaj wyśmiać. Pewnie każdy z użytkowników forum sam oceni jak to jest wg niego.
                                                  • sisi_kecz Wasektomia jest ok :) 13.12.10, 10:40
                                                    Też bym chciała, aby mój men ją sobie zrobił, gdyby miał takie aktualnie antyprokreacyjne podejście.

                                                    Z tego co wiem, inseminacja domaciczna boli jak jasna cholera, więc życzę aby nie była konieczna.

                                                    duze pozdro!!!
                                                  • zakletawmarmur Re: Tak rodzi facetowi... 13.12.10, 10:58
                                                    Kutuzowie ja nigdzie nie pisze, że facet nie powinien tego zabiegu zrobić bo to znaczy, ze nie ufa swojej partnerce. Skąd ten pomysł? Pisze zupełnie o czymś innym... Gdzie coś takiego wyczytałeś? Prawda jest taka, że zamrażanie spermy= zabezpieczanie się przed "nie posiadaniem dzieci". Czyli robią to faceci, którzy jednak w duszy opuszczają tą możliwość...

                                                    Mam wrażenie, że znowu rozumiesz co chcesz rozumieć.

                                                    Zasugerowałam, że facet, który "nie chce dzieci" często tak na prawdę tylko odkłada to na później (np. gdy trafi się lepsza partnerka). Jako dowód przedstawiła to, że Ci panowie, nie chcą poddać się zabiegowi wazektomi, który niesie za sobą 30% szans na to, że już nie będą mogli mieć dzieci. I w momencie, gdy facet mówi, że nie chce mieć dzieci a nie chce wazektomi (lub zamraża spermę) to oznacza, że jednak bierze pod uwagę, że może zmienić zdanie:-) Czyli nie jest taki pewny, czy np. nie trafi mu się ktoś z kim nagle okaże się, że warto... Smutne ale prawdziwe.

                                                    > Jest pewna zasada "nigdy nie mów nigdy". Nie twierdzę że NA PEWNO nie będę miał
                                                    > NIGDY dzieci, twierdzę tylko że chce żeby ew. decyzja o dzieciach była podjęta
                                                    > PRZEZ OBOJE PARTNERÓW

                                                    Tylko, że zauważ Kutuzowie, że nie pisze o Tobie. Pisze o panach, którzy podobno nie chcą mieć dzieci. Ty sam przyznałeś, że na razie nie chcesz mieć dzieci, Ci się nie opłaca. Dlaczego inny nie mieliby myśleć podobnie? Dlaczego mając pewność, że nie chcą dzieci nie mieliby robić wazektomi?
                                                  • kutuzow Re: Tak rodzi facetowi... 13.12.10, 11:02
                                                    odpuszczam sobie....my sie nigdy nie zrozumiemy w tych kwestiach.
                                                  • mujer_bonita Re: Tak rodzi facetowi... 13.12.10, 11:45
                                                    zakletawmarmur napisała:
                                                    > Zasugerowałam, że facet, który "nie chce dzieci" często tak na prawdę tylko odk
                                                    > łada to na później (np. gdy trafi się lepsza partnerka).

                                                    Ano właśnie. Ciekawym jest fakt, że panowie nie mówią 'NIE' ojcostwu. Gdyby tak było poddawaliby się masowo wazektomii NIEODWRACALNIE bez możliwości późniejszego posiadania potomstwa :)

                                                    A pojawienie się chęci posiadania potomstwa przy odpowiednim partnerze jest często spotykane dla obu płci. Wszak kieruje nami biologia i chęć przekazania 'dobrych' genów :)
                                    • mujer_bonita Ohh... really? 12.12.10, 16:44
                                      kutuzow napisał:
                                      > Zerknij proszę na dowolny portal matrymonialny gdzie jest rubryka z planami dot
                                      > dzieci. Zobaczysz że prawie wszystkie kobiety wybierają opcję "chcę dzieci" i
                                      > niewielka część "zastanawiam się nad tym" podczas gdy u Panów przeważa wersja
                                      > "zastanawiam się nad tym" i niektórzy piszą że nie chcą dzieci.

                                      Z ciekawości 'zerknęłam'. Portal Sympatia.pl. Przyjęte kryteria wyszukiwania:
                                      wiek 19-45 lat
                                      zaznaczone kryteria:
                                      ma dzieci: NIE
                                      chce dzieci: NIE
                                      województwo: mazowieckie (niestety nie da się dla całej Polski bo powyżej 600wyników nie pokazuje dokładnej liczby)
                                      logowanie w ciągu: ostatniego tygodnia (tylko zainteresowani)

                                      Wynik:
                                      - kobiety 179
                                      - mężczyźni 136

                                      Radzę sprawdzać zanim się coś napisze :)
                                      • zakletawmarmur Re: Ohh... really? 12.12.10, 16:59
                                        Na pytanie "chce dzieci" z 300 tyś miasta tyle osób odpowiedziało "TAK":

                                        wiek kobiety mężczyźni
                                        20-25 190 215
                                        25-30 218 319
                                        30-35 141 197
                                        35-40 53 88
                                        40-45 4 33!!!
                                        45+ 1 5
                                        :-)
                                        • zakletawmarmur Nie chce dzieci... 12.12.10, 17:14
                                          Ile nie chce dzieci w 300 tyś mieście...
                                          wiek.....kobiety....meżczyźni
                                          20-25.......11.........2
                                          26-30........4.........1
                                          31-35.......10........5
                                          36-40.......31.......2!!!
                                          40-45.......38.......11
                                          45+..........185.....48
                                          • kutuzow Re: Nie chce dzieci... 12.12.10, 17:22
                                            zaklęta:

                                            dwie kwestie:
                                            1. Jaka była liczebnośc każdej z płci?
                                            2. Kwestia jak jest postawione pytanie, myślę że zupełnie inne wyniki są gdy pytanie brzmi:

                                            a) "Czy chcesz mieć dzieci"
                                            a inne gdy:

                                            b) czy chciałbyś mieć dzieci gdyby wiązało się to z przejęciem połowy obowiazków?

                                            moim zdaniem jak pokazuje kwestia płatności alimentów w tym kraju odpowiedz na to drugie pytanie -bardziej świadoma decyzja byłaby z deka inna.
                                            • zakletawmarmur Re: Nie chce dzieci... 12.12.10, 17:45
                                              Kutuzowie, mam wrażenie, że Ty masz bardzo oszczędnościowe podejście do życia... Byleby jak najmniej z siebie dać.
                                              Pamiętam jak kiedyś napisałeś coś w stylu, dlaczego mężczyzna miałby inwestować w związek z dziećmi, skoro kobietę i tak kiedyś przyciśnie i zrobi sobie wtedy te dziecko z kimś za darmo... Jak się domyślam, należysz do tych marzycieli, którzy wierzą, że taki scenariusz im się kiedyś przydarzy:-)

                                              Większość facetów jest realistami i w pytaniu "czy chcesz mieć dzieci" widzi i dzieci i obowiązki z nimi związane a nie "czy chcesz zapylić kogoś bez zobowiązań". Nie tylko dlatego, że są realistami ale przede wszystkim dlatego, że mają jakieś resztki wrażliwości i los ich dzieci nie jest im obojętny. IMO to TY jesteś tu wyjątkiem.

                                              Niektórzy się przeliczają ale to już inna bajka. Trudno facetowi z Twoją postawą będzie zrozumieć, że nie każdy facet czuje się jak frajer, gdy musi w swoją rodzinę inwestować czas i zasoby. IMO większość ludzi, którzy nawet lubi dbać o bliskich i nie widzi w tym "swojej straty".
                                              • kutuzow Re: Nie chce dzieci... 12.12.10, 18:05
                                                zaklęta - widzisz to co chcesz zobaczyć. Zupełnie nie kojarze tego "cytatu". Jeśli już moje stanowisku reprezentuje list z Wysokich który już nie raz tu linkowałem o wspólnym zaangażowaniu partnerów w proces wychowania.

                                                Znam dokładnie "koszty" posiadania dziecka i po prostu nie jestem jeszcze (moze wogóle) gotowy do bycia rodzicem. Potrafię to komunikować swoim partnerkom otwarcie i jak widzisz robię coś w stronę bycia świadomym tatą (jeśli wogólę). Nie uważam że inwestowanie zasobów w rodzinę jest frajerstwem, uważam za to że należy być pewnym że chce się założyć ta rodzinę ZANIM się spłodzi potomka.

                                                Oczywiście Ty jako kobieta widzisz w tym to co chcesz zobaczyć.

                                                pisząc zaś:
                                                "Większość facetów jest realistami i w pytaniu "czy chcesz mieć dzieci" widzi i dzieci i obowiązki z nimi związane" sprawiasz że myslę iż piszemy o zupełnie innym kraju.
                                                Skoro jest tak pięknie i mężczyźni w Polsce są takimi realistami to skąd ten lament kobiet o podziale obowiązków i tylu rzeczach na głowie. Po prostu dla Ciebie sytuacja zmienia się w zalezności od potrzeb, raz jest pięknie innym razem jest na co narzekać (bo to lepiej pasuje do teorii).
                                                • zakletawmarmur Re: Nie chce dzieci... 12.12.10, 18:29
                                                  Znam dokładnie "koszty" posiadania dziecka i po prostu nie jestem jeszcze (moze
                                                  > wogóle) gotowy do bycia rodzicem. Potrafię to komunikować swoim partnerkom otw
                                                  > arcie i jak widzisz robię coś w stronę bycia świadomym tatą (jeśli wogólę). Nie
                                                  > uważam że inwestowanie zasobów w rodzinę jest frajerstwem, uważam za to że nal
                                                  > eży być pewnym że chce się założyć ta rodzinę ZANIM się spłodzi potomka.

                                                  Kutuzowie, fakt, że Ty jeszcze nie wiesz czego chcesz jest mi totalnie obojętny... Po ilości wątków dzieciowych (zaczynam się czuć jak na emamie) trudno mi uwierzyć, że mógłbyś z dziecka zrezygnować. Jak dla mnie jesteś w okresie uświadamiania sobie smutnej prawdy, że byczkiem rozpłodowym już nie będziesz i jedyny sposób na dziecko to związek, inwestowanie swoich zasobów i odpowiedzialność za wszystko co może się przydarzyć. Z racji podejścia do życia, jest Ci trudniej do tego dojść niż przeciętnemu facetowi bez zahamowań finansowych i lęków "frajerowskich".

                                                  > Skoro jest tak pięknie i mężczyźni w Polsce są takimi realistami to skąd ten la
                                                  > ment kobiet o podziale obowiązków i tylu rzeczach na głowie. Po prostu dla Cieb
                                                  > ie sytuacja zmienia się w zalezności od potrzeb, raz jest pięknie innym razem j
                                                  > est na co narzekać (bo to lepiej pasuje do teorii).

                                                  Skąd? Bo kobiety zamiast się cenić i lepiej się zorganizować mają o wszystko wyrzuty sumienia... Facet nie chce dziećmi się zajmować, niech babę utrzymuje/ sprzątaczkę zatrudni/ w ramach zadość uczynienia daje kasę na weekend w SPA. Za bardzo dałyśmy sobie wmówić, że czerpanie korzyści materialnych z tytułu posiadania faceta jest pasożytnictwem:-)
                                                  • kutuzow Re: Nie chce dzieci... 13.12.10, 10:41
                                                    zakletawmarmur napisała:

                                                    > ... Jak dla mnie jesteś w okresie uświada
                                                    > miania sobie smutnej prawdy, że byczkiem rozpłodowym już nie będziesz i jedyny
                                                    > sposób na dziecko to związek, inwestowanie swoich zasobów i odpowiedzialność za
                                                    > wszystko co może się przydarzyć.

                                                    Zadziwia mnie Twoje "kobieca" logika. Piszę Ci że nie mam na razie potrzeby bycia ojcem stąd takie a nie inne decyzje, a Ty mi piszesz że "o uświadomieniu sobie smutnej prawdy że nie będe byczkiem rozpłodowym". Kobieto przecież gdybym chciał być tym byczkiem to bym robił coś dokładnie innego niż planowana wazektomia -bzykałbym wszystko co nie ucieka na drzewo i nie przejmował sie efektami. Sorry ale Twoj argument o "byczku" jest totalnie od czapy.

                                                    > > Skoro jest tak pięknie i mężczyźni w Polsce są takimi realistami to skąd
                                                    > ten la
                                                    > > ment kobiet o podziale obowiązków i tylu rzeczach na głowie. Po prostu dl
                                                    > a Cieb
                                                    > > ie sytuacja zmienia się w zalezności od potrzeb, raz jest pięknie innym r
                                                    > azem j
                                                    > > est na co narzekać (bo to lepiej pasuje do teorii).
                                                    >
                                                    > Skąd? Bo kobiety zamiast się cenić i lepiej się zorganizować mają o wszystko wy
                                                    > rzuty sumienia... Facet nie chce dziećmi się zajmować, niech babę utrzymuje/ sp
                                                    > rzątaczkę zatrudni/ w ramach zadość uczynienia daje kasę na weekend w SPA. Za b
                                                    > ardzo dałyśmy sobie wmówić, że czerpanie korzyści materialnych z tytułu posiada
                                                    > nia faceta jest pasożytnictwem:-)
                                                    >

                                                    Czyli facecji są realistami (zgodnei z Twoim cytatem):
                                                    ""Większość facetów jest realistami i w pytaniu "czy chcesz mieć dzieci" widzi i dzieci i obowiązki z nimi związane"

                                                    tylko to te złe kobiety powodują swym zachowaniem że cała ta ich wzorowa postawa bierze w łep.... Twoje argumenty robią się coraz zabawniejsze :-)
                                                  • zakletawmarmur Re: Nie chce dzieci... 13.12.10, 11:09
                                                    Oczywiście bycie przypadkowym byczkiwem rozpłodowym nie opłaca się być, bo laska o alimenty by podała:-)

                                                    O dzieciach piszesz więcej niż dzieciaci. Po co? Skoro nie chcesz mieć dzieci, Twoje dziewczyna też nie. Temat was nie dotyczy. Skąd więc temat za tematem, jak na edziecku? Warto zawracać sobie głowę takimi pierdołami, jeśli rozmnażać sie nie chcesz?

                                                    > tylko to te złe kobiety powodują swym zachowaniem że cała ta ich wzorowa postaw
                                                    > a bierze w łep.... Twoje argumenty robią się coraz zabawniejsze :-)

                                                    Znasz faceta, który przed ślubem twierdził, że nie będzie się dzieckiem zajmował? Ja nie znam... Wszyscy twierdzą, że układ partnerski im odpowiada. Chociażby dlatego, żeby baba się w domu nie zasiedziała. Niestety, rzeczywistość ich przerasta bo obowiązki związane z dziećmi są nudne, pracochłonne, upierdliwe. Nie wiem skąd ten zdziw?

                                                    i
                                                  • kutuzow Re: Nie chce dzieci... 13.12.10, 11:19
                                                    zakletawmarmur napisała:

                                                    > Oczywiście bycie przypadkowym byczkiwem rozpłodowym nie opłaca się być, bo lask
                                                    > a o alimenty by podała:-)

                                                    Bycie byczkiem źle, nie chcieć dzieci, źle -widze ze "dobrze" jest tylko "po Bożemu" i tylko takie podejście tolerujesz bo jest zgodne z Twoim wyobrażeniem świata.

                                                    >
                                                    > O dzieciach piszesz więcej niż dzieciaci. Po co? Skoro nie chcesz mieć dzieci,
                                                    > Twoje dziewczyna też nie. Temat was nie dotyczy. Skąd więc temat za tematem, ja
                                                    > k na edziecku? Warto zawracać sobie głowę takimi pierdołami, jeśli rozmnażać si
                                                    > e nie chcesz?

                                                    Wiesz wychodząc z takiego założenia nie powinienem wogóle pisać na tym forum bo na brak seksu także nie narzekam.

                                                    > Znasz faceta, który przed ślubem twierdził, że nie będzie się dzieckiem zajmowa
                                                    > ł? Ja nie znam... Wszyscy twierdzą, że układ partnerski im odpowiada. Chociażby
                                                    > dlatego, żeby baba się w domu nie zasiedziała. Niestety, rzeczywistość ich prz
                                                    > erasta bo obowiązki związane z dziećmi są nudne, pracochłonne, upierdliwe. Nie
                                                    > wiem skąd ten zdziw?

                                                    Sorki, ale to Ty pisałas że "faceci są realistami":
                                                    ""Większość facetów jest realistami i w pytaniu "czy chcesz mieć dzieci" widzi i dzieci i obowiązki z nimi związane". Skoro tak szybko wymiękają jak piszesz powyżej to chyba jakoś kiepsko u nich z tym realizmem.

                                                    Widzę ze de facto zgadzasz się z moją teorią że w przypadku facetów deklaracje o dzieciach w większości zawierają niedopowiedziane założenie że i tak to partnerka będzie się nimi w większości zajmowała (wiec czemu mam nie chcieć).

                                                  • zakletawmarmur Re: Nie chce dzieci... 13.12.10, 11:36
                                                    > Bycie byczkiem źle, nie chcieć dzieci, źle -widze ze "dobrze" jest tylko "po Bo
                                                    > żemu" i tylko takie podejście tolerujesz bo jest zgodne z Twoim wyobrażeniem św
                                                    > iata.

                                                    A gdzie coś takiego wyczytałeś? Bardzo chciałbyś żeby tak było...

                                                    Do byczków rozpłodowych nic nie mam. Jak dla mnie: góra 20 kilka lata, ok. 190 cm wzrostu, boskie ciało studenta z Dęblina. Widziałam już paru takich... Choć ten mój, którego mam w domu, też się nadaje:-)

                                                    Ja nie mam nic do ludzi, którzy nie chcą się rozmnażać. Faktycznie lubie takich się pytać "czy wybierają sie na wazektomie". Ale na prawdę nic do nich nie mam. Ba, jestem przeciwniczką namawiania kogoś niepewnego do rozmnażania się... Tak jak i jestem przeciwniczką namawiania do nie rozmnażania się.

                                                    > > Oczywiście bycie przypadkowym byczkiwem rozpłodowym nie opłaca się być, b
                                                    > o lask
                                                    > > a o alimenty by podała:-)

                                                    Jest jeszcze trzecia możliwość, zrobić wrażliwej kobicie pranie mózgu aż sama będzie się czuła o wszystko winna. Jak w ogóle może mieć taką egoistyczną potrzebę urodzenia dziecka! I padnie na kolana i zacznie błagać faceta o spermę:-) I wtedy ani na alimenty liczyć nie może ani a pomoc tylko wtedy kiedy pan się łaskawie zgodzi...
                                          • mujer_bonita Re: Nie chce dzieci... 12.12.10, 17:26
                                            zakletawmarmur napisała:
                                            > Ile nie chce dzieci w 300 tyś mieście...
                                            > wiek.....kobiety....meżczyźni
                                            > 20-25.......11.........2
                                            > 26-30........4.........1
                                            > 31-35.......10........5
                                            > 36-40.......31.......2!!!
                                            > 40-45.......38.......11
                                            > 45+..........185.....48zakletawmarmur napisała:

                                            Hehe - Pan K. myślał, że rzuci pasujące mu hasełko i wszyscy to bezkrytycznie łykną ;)
                                          • kutuzow wyniki sondażu CBOS-u na 38 tyś resp. 12.12.10, 17:38

                                            "Młodzi Polacy, którzy jeszcze nie mają potomstwa, preferują model rodziny z dzieckiem (dziećmi). Badani poniżej 30. roku życia w zdecydowanej większości planują posiadanie potomstwa (ok. czterech piątych z tej grupy), tylko nieliczni deklarują, że nie zamierzają mieć dzieci. Jedynie w tej grupie wiekowej to kobiety częściej niż mężczyźni wyrażają chęć posiadania dzieci."


                                            Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia rozdzwięku miedzy deklaracjami mężczyzn o chęci posiadania dziecka, a późniejszy, zaangażowaniem w ich wychowanie. Jak pokazuje statystyka z zaleganiem z zapłatą alimentów, często deklaracje sobie, a w domyśle dzieckiem ma się później partnerka zająć (zeby nie było -potępiam takie podejście).

                                            źródło:
                                            www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/389750,mezczyzni_bardziej_chetni_do_posiadania_dzieci_niz_kobiety.html
                                            • zakletawmarmur Re: wyniki sondażu CBOS-u na 38 tyś resp. 12.12.10, 18:03
                                              "Natomiast wśród osób co najmniej 30-letnich odsetek składających takie deklaracje znacząco spada. Około dwóch trzecich bezdzietnych respondentów od 30. do 34. roku życia planuje mieć dzieci, ale już w grupie wiekowej 35-39 lat - mniej niż połowa. Wśród badanych od 25 do 39 lat, to mężczyźni częściej twierdzą, że zamierzają jeszcze mieć potomstwo. Chęć posiadania potomstwa deklaruje 68 proc. mężczyzn w wieku 25-29 lat (kobiet - 56 proc.) W grupie wiekowej 30-34 lat dzieci chce mieć 48 proc. mężczyzn (kobiet - 27 proc.) W grupie wiekowej 35-39 lat mężczyźni ponad dwukrotnie częściej (20 proc.) niż kobiety (8 proc.) planują jeszcze mieć dzieci. Może to świadczyć o tym, że częściej odkładają oni realizację swoich planów prokreacyjnych."
                                              • kutuzow Re: wyniki sondażu CBOS-u na 38 tyś resp. 12.12.10, 18:20
                                                po pierwsze zobacz ze przedział 25-39 jest bardzo szerokim przedziałem. Gdy kończył sie on na 30 latach to kobiety stanowiły większośc.

                                                Co do odkładania planów prokreacyjnych - tutaj się zgodzę -kwestia "możliwości". Facecji mogą sobie pozwolić na pierwsze dziecko ok 40tki, kobiety już nie (spore ryzyko powikłań).
                                                zawsze uważałem że przydaje się odpowiednia róznica wieku pomiędzy partnerami -pozwala to im się "wstrzelić" w podobny okres w życiu.
                                                • zakletawmarmur Re: wyniki sondażu CBOS-u na 38 tyś resp. 12.12.10, 18:32
                                                  > zawsze uważałem że przydaje się odpowiednia róznica wieku pomiędzy partnerami -
                                                  > pozwala to im się "wstrzelić" w podobny okres w życiu.

                                                  I kasy... Pozwala to ograniczyć możliwość zrobienia z siebie frajerki, gdy jednak pan po porodzie nie bedzie potrafił się wywiązywac ze swoich obowiązków:-) Dlatego też kobieta w takim przypadku powinna zadbać o ślub:-)
                          • santo_inc Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 20:08
                            > Tak, z mojego punktu widzenia to ona robi przysługę facetowi, że wybiera jego g
                            > eny a nie on jej, że ją zapyli.

                            Podobnie jak kobieta sprząta DLA PARTNERA, a nie po to, by zaspokoić swoje chore ambicje posiadania wymuskanego rodzinnego gniazdka. :)
                            • zakletawmarmur Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 20:19
                              Ale zrozum, że ona to Ty twierdziłeś, że masz potrzebę coby był obiad na stole a żona się dziećmi zajmowała:-)
                              • santo_inc Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 22:29
                                > Ale zrozum, że ona to Ty twierdziłeś, że masz potrzebę coby był obiad na stole
                                > a żona się dziećmi zajmowała:-)

                                Zdaje mi się, że napisałem jednak o sprzątaniu. Celowo.
                                • zakletawmarmur Re: Tak rodzi facetowi... 12.12.10, 23:25
                                  Czyli rozumiem, że gdyby żona przestała sprzątać to nie miałbyś do niej pretensji?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja