kag73
30.11.10, 13:55
Poniewaz szczegolnie ci trzej panowie tak bardzo uskarzaja sie na swoj los, wyzysk przez kobiety, harowke i dzieci, ktorych nie chca a ktore musza... moze znalazlam dla nich wyjscie.
Mianowicie: przeprowadzke na poludnie Chin.
Zyje tam lud Mosuo, gdzie glowa rodziny sa kobiety. To one "sprawuja wladze, zarzadzaja pieniedzmi, trzymaja nad wszystkim piecze. Kobieta mieszka ze swoja rodzina, matka, siostra, bratem, siostrzncami i wspolnie opiekuja sie dziecmi. Mezczyni niewiele pracuja, nie maja tez pieniedzy.
Slubu i malzenstwa nie ma. Mezczyzna mieszka ze swoja rodzina(pokrewienstwo krwi).
Kiedy dziewczyna konczy jakis tam wiek, dostaje swoj wlasny "kwiatowy pokoj" (chatke z drewna) i tam przyjmuje odwiedziny mezczyzn.
Kobieta i mezczyzna nie zyja razem, on przychodzi na noc a rano wraca do swojej rodziny. Dziecmi zajmuje sie matka i jej ciotki, czasami nie wiadomo kto jest ojcem, bo kobieta moze wpuszczac do pokoju goscinnego kogo chce. Zdarzaja sie "pary", ktore spedzaja kazda noc ze soba od wielu lat, jezeli sie np. w sobie zakochali. Poza tym o wyborze mezczyzny nie decyduje jego status, bo kasy zaden z nich tam nie ma. Liczy sie sympatia czy milosc.
Nad drzwiami kazdej z chatek umieszczony jest hak. Kazdy mezczyzn nosi kapelusz. Kiedy wchodzi do domku kobiety zawiesza kapelusz na haku, to znak dla innych, ze nie ma co sie pakowac, ona juz ma adoratora.
Mezczyzni nie maja za nic odpowiedzialnosci, nie musza zajmowac sie dziecmi, ktore splodzili, zyja sobie u mamusi i jedza smaczne obiadki a w nocy odwiedzaja kopbiete w celach wiadomych.
I co? Pakujecie juz teraz walizki czy dopiero po Swietach?