Być dziwką... Jak to jest?

02.12.10, 11:48
Coppermind napisał:
samice z przyczyn biologicznych są skrajnie egocentryczne co czyni je ślepymi i niezdolnymi
do obiektywnego i racjonalnego myślenia.

wszystko na tym świecie stworzyli i wymyślili faceci - nie wyłączając podpasek, wahadłowców i biustonoszy

Chciałabym skomentować powyższe cytaty i odpowiedzieć też w moim wywodzie koledze coppermind’owi. Zastanawialiście się kiedyś co dzieje się z tymi małymi dziewczynkami w szkołach podstawowych i średnich, które uczą się lepiej od chłopców? Odkad pamietam najlepszymi, najpilniejszymi uczniami w mojej szkole były zawsze dziewczynki. Na studiach również. Dlaczego to nie przekłada się na życie? Dlaczego później większość „głównych” stanowisk obejmują mężczyźni i to oni stają się odkrywcami, głowami polityki i biznesu, a kobiety spełniają role ozdobników?

Zadałam sobie to pytanie i postanowiłam odpowiedzieć, ale czekam na inne pomysły ludzi z tego forum, zarówno mężczyzn jak i kobiet.

1. Od wczesnego dzieciństwa kobiety dowiadują się, iż w przyszłości będą musiały wcielić się w następujace role : matki, żony, pracownicy. Karmi się je banałami typu „spełnieniem każdej kobiety jest posiadanie dziecka”, „ rolą kobiety jest dawanie życia”, „ każda kobieta chce mieć potomstwo, gdyż to wynika z jej natury” – są to oczywiście bzdury wynikające z systemu wierzeń judeochrześcijńskich, których kwestionowanie jest uważane za zamach na świętość.
Jeśli już jednak kobieta w nie uwierzy i postanowi spełnić się w tej roli to okazuje się co ? No dobrze ma dzieci, ale jest za to kura domową, która tylko siedzi w domu i nie ma ambicji. Też źle. Gdyż aby być pełnowartościową kobieta należy się rozwijać i udowadniać swojemu mężowi i innym swoją atrakcyjność.
Co dzieje się gdy kobieta wciela się w te dwie lub trzy role, a więc matki i pracownicy? Źle. Wiadomo, chciała mieć dzieci, a teraz nie ma jej w domu. W pracy też nie jest za dobrze, bo zamiast siedzieć nad projektami traci czas na zajmowanie się dziećmi.
Co dzieje się jeśli wybiera drogę kariery i nie chce mieć dzieci? Źle. Jest zimną, wyrachowaną suka, nie myśli nad uszczęśliwieniem męża i społeczeństwa ( kto zapracuje na emerytury?) i do tego krzywdzi swoja prawdziwą naturę stając się frustratka i mszcząc się na innych.
W wielkim uproszczeniu, życie wielu kobiet polega na szamotaniu się w spełnianiu którejś z tych ról, ciągłym tłumaczeniu i udowadnianiu swojej wartości, czego rezultatem jest BRAK CZASU.

2. Kobiety bombardowane są ideą, iż ich naczelną wartością jest piękno zewnętrzne. Oczywiście pod to okrutne uprzedmiatawiajace stwierdzenie podczepia się myśl typu „ gdyż jej uroda wynika z osobowości”, „w top model szukamy tego czegoś” ( właściwie nie wiadomo czego), „kobiece piękno jest wewnątrz”, ale nie przeszkadza to kandydatkom na miss przejść się w strojach kąpielowych, „ważny jest intelekt kobiety”, ale Kalata wygląda świetnie z nową figura.
W rzeczywistości uczy się nas, że lepiej zrobimy jeśli czas który poświęcamy na czytanie książek, poświęcimy na depilowanie nóg i cip, chodzenie na solarium, wcieranie w siebie ton chemii, piłowanie pazurów i wizyty u fryzjera. Potem możemy być oczywiście mądre, ale właściwie po co skoro będąc ładne i tak jesteśmy pożądane i nam się wiedzie.
Więc po co się wysilać skoro wiedza i inteligencja są drugorzędne. Wiele kobiet idzie zatem na łatwiznę. Bo przecież łatwiej nakleić tipsy i podpiąć się pod jakiegoś misia, któremu łatwiej w życiu zdobyć lepiej płatna pracę, niż walczyć o swoje i rozbijać się o mur jajogłowych prezesów szukających asystentek. Nie dość że TRACI się CZAS (znowu!) na bycie ładną to daje to nam UMYSŁOWE LENISTWO.

3. Kolejne kłamstwo, którym karmi się kobiety, a które przyczynia się do zachowania statusu quo: „ kobieta powinna być kobieca, taka jej jest natura „( w domyśle uczuciowa, troskliwa, delikatna, subtelna, dbająca o dobro ogołu, ustępująca, bezkonfliktowa, życzliwa, dobra, empatyczna, wrażliwa). Pochodną tego jest stwierdzenie, że kobiety są z natury monogamiczne, kochliwe i wierne. Ich potrzeby seksualne są mniejsze niż u samców, gdyż wynikają z emocjonalności = chęci kobiety na posiadanie potomstwa.
Kobiety, które wyłamują się z tego schematu są poddawane ostracyzmowi społecznemu, nazywane „dziwkami”, „nimfomankami” itd. Kobiecie nie wypada mieć wielu partnerów seksualnych i do tego w tym samym czasie = nie będzie traktowana poważnie i z szacunkiem, jeśli powie o tym otwarcie. Jest z nią przecież coś nie tak.
W istocie całe to kłamstwo wynika ze STACHU PRZED CIPĄ (kobieca seksualnością), na którym opiera się nasza cywilizacja. Samce panicznie boją się niesubordynowanych cip ( czyli tych, które rozporzadzają nimi według swojego widzimisie). Taka postawa bowiem, może doprowadzić do tego, że utracą i tak pozorną władzę, nad czymś nad czym trudno im zapanować. Świat bez cipy dla mężczyzny jest wizją straszną.
W naszej kulturze ten lęk nie jest aż tak krzykliwy, ale wystarczy spojrzeć na świat arabski – tam urósł do astronomicznych rozmiarów.(kobiety muszą się wręcz chować).

4. Kolejnym punktem, który nie pomaga kobietom w życiu są... INNE KOBIETY. Tak zwane życzliwe przyjaciółki, które pod płaszczem pomagania i życzliwości, potrafią sprowadzić „wychylającą się poza ramy” kobietę na swoje miejsce. Kobieta, która łamie wyżej wymienione kłamstwa, jest bardzo często „ustawiana” przez swoje koleżanki. Dlaczego? Gdyż przyznanie racji wiąże się z przyznaniem samej sobie, że jej życie oparte jest na kłamstwie i złudzeniu.


Dlatego kobietom jest trudno w życiu i to stwierdzenie nie mówi wcale, że mężczyznom jest łatwiej. Nie sądzę też, że świat rządzony przez kobiety byłby lepszy – być może byłby nawet okrutniejszy. Chodzi jednak o to, że trudno być odkrywcą, wynalazcą czy głowa państwa mają gówno napychane do umysłu od dzieciństwa i nie mając żadnych pozytywnych wzorców w kulturze masowej czy w rodzinie. Więc może, coppermindzie, kobieca „społeczna nieużyteczność”nie wynika z „jajników”, ale z kretyńskiej mentalności, którą trudno wyplenić.




    • grosz-ek Re: Być dziwką... Jak to jest? 02.12.10, 12:40
      Jako facet mam na to, co poruszyłaś w liscie, odmienne spojrzenie.

      Natura tak sprawiła, że kobieta ma wytyczoną ścieżkę życia. Jak to Moon napisała:

      "Menstruacja, 'pierwszy raz', ciąża, poród, karmienie piersią, nieustanna trwoga o dziecko, ból opuszczonego gniazda, menopauza."

      Kobieta, żeby zrobić karierę na innych polach, musi nie jako zaprzeczyć tej genetycznie zakodowanej ścieżce. Sprzeciwianie się swojej naturze jest bolesne i wywołuje wiele cierpień - stąd tak mało kobiet jest chętnych do tego. Niemniej, po to mamy właśnie cywilizację, żeby poszerzać nasze możliwości indywidualnego przeżywania życia. W tym także, w zdejmowaniu ciężarów związanych z macierzyństwem kobiet. Wszystkie te żłobki, przedszkola, szkoła - to społeczny sposób na odciążenie kobiet. I zauważ, coraz więcej kobiet robi karierę bez rezygnacji z tej podstawowej, zapisanej w genach ścieżki. W zgodzie z sobą.

      Z mężczyznami jest inaczej. Nie mamy zapisanej ścieżki w genach (przynajmniej tak wyraźnie jak kobiety). My swoją ścieżkę w życiu musimy odnaleźć. Odnaleźć i osiągnąć w niej sukces w rywalizacji z innym mężczyznami (a teraz - także z kobietami). Rywalizacja ta przybiera czasami bardzo brutalny charakter (wojna, morderstwa, itd). Przegrani odpadają, nie mają udziału w puli genetycznej następnej generacji. Naczelną zasadą dla mężczyzny - być lepszym od innych. Stąd skłonność wśród mężczyzn do specjalizacji, do bycia najlepszym w konkretnej dziedzinie. Bo bycie najlepszym może spowodować, że kobieta się nami zainteresuje, że zechce mieć z nami dzieci, że nasze dzieci przeżyją i w ten sposób nasze geny przetrwają. Nie ukrywajmy, kobiety też w ten sposób wybierają mężczyzn - im ktoś ma większy sukces, tym ma więcej chętnych kobiet. Mężczyźni tworzą więc cywilizację - dla większego podziwu kobiet. Jesteście naszymi muzami.

      PS. Tytuł wątku dobrałaś naprawdę nieszczęśliwy ...
      • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 02.12.10, 13:38
        Z wszystkim o czym piszesz sie zgadzam, grosz-ek.

        A powiedz mi z punktu widzenia faceta: do czego potrzebne mężczyzną deprecjonowanie kobiet, lekceważenie ich roli i odmawianie im praw do człowieczeństwa?

        Jakoś nie wpisuje mi sie to w rywalizację, bo zwalczając kobiety, mężczyzna nie ma komu przekazać swych cennych genów- nie znajduje godnej tego samicy, bo wszystkie są beznadziejne.
        Masz na ten temat opinię?

        duze pozdro!!!
        • sisi_kecz P.S. 02.12.10, 13:42
          Tytuł wątku jest jawną złośliwością wobec rynsztokowego:
          przyciągnie go, a tu nic o biciu kur.ew ;)

          ;)
          • gravedigger1 Re: P.S. 02.12.10, 14:16
            No popatrz, a mnie nawet przez myśl nie przemknęło, że ten tytuł może mieć coś wspólnego z rynsztokowym. :)
          • ditchdoc Re: P.S. 04.12.10, 21:13
            sisi_kecz napisała:

            > Tytuł wątku jest jawną złośliwością wobec rynsztokowego:
            > przyciągnie go, a tu nic o biciu kur.ew ;)
            >
            > ;)

            powiedz mi, kiedy zle sie wyrazilem o dziwkach?
        • grosz-ek Re: Być dziwką... Jak to jest? 02.12.10, 14:31
          Wiele wątków na tym forum pokazuje, że strategia "deprecjonow
          ania kobiet, lekceważenie ich roli i odmawianie im praw do człowieczeństwa" (być może nie tak jawnie sformułowana, ale np. na zasadzie nie lubienia zbyt łagodnych mężczyzn) ma swoje zwolenniczki. Być może wynika to z faktu, że spory odsetek dzieci pojawia się na świecie dzięki seksualnej przemocy (gwałty, itd). Przez to geny, które stoją u podstawy takiego zachowania, nie są wypierane z populacji, zaś ludzie, których myślenie jest przez nie determinowane, też mają swój wkład do naszej kultury i cywilizacji.
          • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 02.12.10, 14:53

            Być może wynika to z faktu, że spory odse
            > tek dzieci pojawia się na świecie dzięki seksualnej przemocy (gwałty, itd). Prz
            > ez to geny, które stoją u podstawy takiego zachowania, nie są wypierane z popul
            > acji, zaś ludzie, których myślenie jest przez nie determinowane, też mają swój
            > wkład do naszej kultury i cywilizacji.

            gwałciciel nienawidzi kobiety i odmawiając jej człowieczeństwa "załatwia na nią" swój popęd seksualny, a kiedy ta kobieta zachodzi w ciążę poprzez gwałt to przekazywane są geny nienawiści do kobiet, hmm, ciekawa diagnoza.

            ale skąd ta nienawiść w gwałcicielu?

            duze pozdro!!!
        • druginudziarz Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 01:00
          sisi_kecz napisała:

          > Z wszystkim o czym piszesz sie zgadzam, grosz-ek.
          >
          > A powiedz mi z punktu widzenia faceta: do czego potrzebne mężczyzną deprecjonow
          > anie kobiet, lekceważenie ich roli i odmawianie im praw do człowieczeństwa?

          E, przesadzasz, albo zadajesz się z facetami z jednej ligi.
          To raczej jakiś odprysk kulturowy, ani on jedyny, ani uniwersalny.
          Poza tym część/większość przejawów "lekceważenia ich roli i odmawianie im praw do człowieczeństwa" to w istocie rojenia przerośniętych ambicjami kobiet, zresztą to co napisałem też będzie uznane przez nie za przejaw "lekceważenia".
          • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 16:09
            > E, przesadzasz, albo zadajesz się z facetami z jednej ligi.'

            no właśnie sie nie zadaję, ale mozna ich spotkać na tym forum lub w..kronikach policyjnych i ogólnie w mediach
            bo mówię dla ścisłości o konkretnej grupie, a nie ogólnie o mężczyznach.

            Ale jak już to sie dzieje, to nie są to wymysły kobiet.
            Chyba że coppermind jest kobietą ;)

            duze pozdro!!!
        • gruby_dolar Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 08:55
          taka rola akurat funcjonował u naszych przodków, chociaż o dziwo plemiona nazwyane przez nas prymitywnymi zupełnie inaczej dzielą rolę społeczeństwa i zarówno mężczyzna jak i kobieta oraz czego niestety nie ma w naszej kulturze zachodu, starszyzna, pełnią na równi bardzo ważne role. Jednak wracając do wątku deprecjonowania. Najpierw nasi małpoprzodkowie samice zdobywali, jak się coś zdobywa to zdobycz staje się własnością. Później w dobei cywilizacji zwlaszcza katolickiej, gdize ogromną rolę odegrało średniowiecze, kobieta było uważana za stworznie nie równe mężczyźnie, stworzenie gorsze, brudne. Św. Augustn pisał że w płód chłopca dusza wstępuje w 40 dniu ciąży...w przypadku dziewczynek jest to dzień 90. Również dziś w KK, który mimo wszystko odgrywa dużą rolę, kobiety nie są równe mężczyźnie. To wszystko zowocowało tym że kobieta ciągle postrzegana jest jako ta gorsza+zdobycz. Również niemałą rolę w umacnianiu takiego stanowiska ma kultura islamu. Więc generalnie za utrwalanie zwierzęcego schematu kobieta=zdobycz odpowiada w naszych czasach instytucjonalna religia (nie mylić religii z wiarą).
      • gomory Re: Być dziwką... Jak to jest? 02.12.10, 13:43
        > PS. Tytuł wątku dobrałaś naprawdę nieszczęśliwy ...

        A ja uwazam, ze zajebisty. Wprawdzie nijak ma sie do zawartosci ale przyciaga uwage. Swego czasu byla moda na uatrakcyjnianie krwia i seksem tlumaczen zagranicznych filmow, jak widac trend ten nie umarl. Gdyby tytul sugerowal faktyczna tresc, to nie chcialoby mi sie tego calego wywodu czytac. Wiec wprawdzie czuje sie z deka oszukany, ale musze przyznac, ze numer zadzialal :).
        • zakletawmarmur Re: Być dziwką... Jak to jest? 02.12.10, 14:12
          Ja też poczułam się oszukana:-)
          Już myślałam, że wreszcie poczytam jakieś zboczone kawałki o kurewskim fachu a tu dupa...
        • la_extranjera Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 12:14
          ;-)
      • la_extranjera Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 20:22
        > Jako facet mam na to, co poruszyłaś w liscie, odmienne spojrzenie.
        >
        > Natura tak sprawiła, że kobieta ma wytyczoną ścieżkę życia. Jak to Moon napisał
        > a:
        > "Menstruacja, 'pierwszy raz', ciąża, poród, karmienie piersią, nieustanna trwog
        > a o dziecko, ból opuszczonego gniazda, menopauza."
        >
        > Kobieta, żeby zrobić karierę na innych polach, musi nie jako zaprzeczyć tej gen
        > etycznie zakodowanej ścieżce. Sprzeciwianie się swojej naturze jest bolesne i w
        > ywołuje wiele cierpień - stąd tak mało kobiet jest chętnych do tego.

        Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "tak mało kobiet jest chętnych do tego" (czyli wg Ciebie do rezygnacji ze ścieżki, ktorą TY uważasz za naturalna dla kobiety). Myślę, że jest wiele kobiet, ktore żałują, że urodziły dzieci i że poświęciły się domom i mężom. I zanim ktoś nazwie ich frustracje odejsciem od normy, depresja poporodowa lub wynaturzeniem, napomknę jedynie, iż stanowimy taki rodzaj samic na planecie Ziemi, który natura wyposażyła w możliwość wyboru. Kotki nie maja wyboru i kiedy przychodzi na nie czas ( cieczka) czy chcą czy nie chcą zostaja zaplodnione i zostaja mamami. My - kobiety rodzaju ludzkiego, możemy powiedziec "nie" i natura też miala jakiś cel wyposażając nas w to prawo.

        Poza tym jeszcze dała nam możliwośc kopulacji dla przyjemności poza owulacją, przeżywania wielokrotnych orgazmów i gry wstepnej ( nie odnotowano tego u innych gatunków samic), możliwość cieszenia sie seksem po menopauzie.(Po co nam to?) Kiedy nasz rodzaj ludzki przeistaczał się z małpy w homo sapiens, natura wlasnie tym obdarowala kobiete, a mężczyznie dała jedynie możliwosc dostosowania się do naszej zmiany. Można nawet posunac sie dalej stwierdzajac, iz to kobiety dostaly "bonus" człowieczeństwa od natury, a mężczyzna będąc dalej bliższy małpie, musił starać się nadążyc za kobiecą zmiana na drodze ewolucji.

        Konkludujac, dając nam tyle możliwości natura pozbawiła nas nieokiełznanego pędu do prokreacji, zastępując go zwiększeniem świadomości i MOŻLIWOŚCIĄ WYBORU. Może chciała, żeby kobiety skupiły sie na dalszym zwiększaniu świadomości, a nie jedynie bezmyślnym zaludnianiem planety?
        • grosz-ek Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 21:09
          > Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "tak mało kobiet jest chętnych do tego" (c
          > zyli wg Ciebie do rezygnacji ze ścieżki, ktorą TY uważasz za naturalna dla kobi
          > ety).

          Bijesz nie tam gdzie trzeba. To że uważam, że jest zapisana w genach, nie oznacza, że jest najlepsza. W ludzkich genach też jest zapisana zasada "wet za wet", ale nie uważam, że jej naturalna realizacja w postaci "oko za oko, ząb za ząb" jest najlepszym sposobem jej realizacji. Tak samo nie uważam, że konieczność rodzenia i wychowywania dzieci powinna się odbywać kosztem innych ambicji kobiety. Także nie uważam, że konieczność rywalizacji między męskiej ma pociągać za sobą ofiary śmiertelne. Po to mamy cywilizację, aby realizować te nakazy genetyczne w sposób cywilizacyjny. Tak jak w cywilizacyjny sposób mieszkamy, jemy, wypróżniamy, dbamy o zdrowie i higienę itd. Należy też mieć świadomość, że budowanie cywilizacji cały czas trwa, a sprawami emancypacji kobiet zajmujemy dopiero od niecałych 100 lat. Pozostały całe obszary, gdzie ta emancypacja jeszcze nie nastąpiła. Cóż, nie od razu Rzym zbudowano. Niemniej, w tym budowaniu przyjaznej nam cywilizacji, nie powinniśmy zapominać, że powinna ona być budowana w zgodzie z ludzką naturą. Ludzie muszą mieć dzieci, a nasza przyjazna cywilizacja nie powinna temu zaprzeczać, ale zmniejszać za to ciężary związane z ich posiadaniem. Tak, aby uzyskany w ten sposób wolny czas kobiety mogły przeznaczyć na indywidualny rozwój (cokolwiek miałoby to znaczyć). Na razie, model przyjęty w Polsce (ale i w Europie), poszerza obszary wolności kobiet, ale następuje to w sposób zniechęcający je do rodzenia dzieci do tego stopnia, że grozi to katastrofą demograficzną . Grozi , że to, to co kobiety zyskały, może przez ten fakt zostać przekreślony.
          • gruby_dolar Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 09:05
            groszku właśnie dlatego mamy cywilizacje techniczną aby ludzie nie musieli mieć dzieci biologicznie. Akurat bioetyka mnie nie bardzo interesuje i jestem za zniesieniem ograniczeń i badaniu gdzie i kiedy możemy mówić o człowieku, badaniu czy klon posiada świadomość, bo świadomość=człowiek. Kiedy rodzi się świadomość...to wszystko ważne pytania na które powinniśmy szukać odpowiedzi. (Zresztą nie ma co się oszukiwać, większość ściska kciuki by urodziło im się zdrowe dziecko i równie wiele osób marzy o takim a nie innym kolorze oczu, ust i wyglądzie...to nic złego. Podobnie jak kawalorowie i panny marzą o takim bądź innym wybranku o takim czy innym wyglądzie).
            Zauważ że to głównie religie stoją na straży tzw. bioetyki. To co prawda zbyt daleko idąca teoria, ale kobieta z dzieckiem zostaje wyłączona ze społeczeństwa na dość długi okres. To umacnia pogłąd że kobieta nie może być równie dobrym pracownikiem jak mężczyzna. Bo ten akurat nie idzie na macierzyńskie, w ciążę nie zajdzie a i rodzić nie musi.
        • zakletawmarmur Wcale nie jesteś lepsza... 03.12.10, 21:47

          > Konkludujac, dając nam tyle możliwości natura pozbawiła nas nieokiełznanego pęd
          > u do prokreacji, zastępując go zwiększeniem świadomości i MOŻLIWOŚCIĄ WYBORU. M
          > oże chciała, żeby kobiety skupiły sie na dalszym zwiększaniu świadomości, a nie
          > jedynie bezmyślnym zaludnianiem planety?

          Od razu sugerujesz, że "zaludnianie planety" jest rzeczą gorsza, robi się to bezmyślnie... To już nawet Korwin-Mikke bardziej docenia kobiece zdolności, które sprawiają, że z dziecka wyrasta dorosły, pełnosprawny człowiek:-)

          Sugerujesz, że kobieta powinna coś robić, odnosić karierę, odkrywać jakieś bzdety, być dobra z matematyki... A co jeśli kobieta ma to w dupie? Uczy się matmy bo w szkole jaj każą, choć bardziej interesuje ją poezja lub historia? Chodzi do pracy, bo chce mieć kasę na ciuchy, kosmetyki i dzieci zamiast zaspakajać chęć rywalizowania? Czy taka kobieta jest gorsza? Czy dbanie o swój wygląd, szczęście rodziny faktycznie jest czymś gorszym od zgłębiania "chaotycznych własności układów dynamicznych"? Czy kobieta faktycznie musi mieć potrzebę, żeby zajmować się takimi pierdołami, żeby czuć się spełniona?
          A jeśli nie czuje takie potrzeby? Jeśli zwyczajnie w świecie woli się podobać mężczyznom, mieć dwójkę dzieci, fajne ciało i czas na ploteczki z koleżankami? To co? Będziesz ją przekonywać, że dała się urobić i powinna się przekonać do fizyki kwantowej bo to da jej więcej satysfakcji?
          • la_extranjera Re: Wcale nie jesteś lepsza... 05.12.10, 20:25
            Jeśli zwyczajnie w świecie woli się podobać m
            > ężczyznom, mieć dwójkę dzieci, fajne ciało i czas na ploteczki z koleżankami? T
            > o co? Będziesz ją przekonywać, że dała się urobić i powinna się przekonać do fi
            > zyki kwantowej bo to da jej więcej satysfakcji?


            Lepsza na pewno nie jestem, ale mądrzejsza tak.
            • zakletawmarmur Re: Wcale nie jesteś lepsza... 06.12.10, 07:52
              Jeśli "mądrość" rozumiesz przez "ilość wiedzy" to masz racje. Jeśli jednak mądrość to "umiejętność podejmowania uzasadnionych decyzji" już niekoniecznie:-)
            • abrigado Re: Wcale nie jesteś lepsza... 06.12.10, 15:56
              no nie wiem laska...sama dość mocno deprecjonujesz kobiety skoro rodzenie i wychowywanie dzieci jest czymś gorszym.

              przemawia przez Ciebie jakiś kompleks wobec facetów i taktyk "gorzkich winogron".

              akurat szympany, w szczególności bonobo uprawiają seks dla przyjemności, nawet psy to potrafią i to nawet samce

              więć szukanie tu argumentu dla "odmałpienia kobiet" w przeciwieństwie do tego co rzekomo sie dizeje z facetami to strzał kulą w płot

              kobiety nie staja się specjalistami w róznych "chlubnych" dziedzinach z tych samych powodów, dla których nie stają się strong mamami, mistrzami bokserskimi, czy sportowcami ekstremalnymi

              po prostu dla was ta strategi jest nieopłacalna, nie poprawia waszego statusu w ludzkim stadzie a wiążą się z nią duże koszty i ryzyko utraty życia, kalectwa utraty zdolności rodzenia dzieci- np uszkodzenia obręczy miednicy

              tymczasem każda samica jest z punktu widzenia gatunku 10 razy cenniejsza niż samiec
              a zwłaszcza słaby samiec

              Dlatego ludzki gatunek jest wymyślony tak, że to faceci poddani są bardzo mocnej selekcji- rywalizacja sportowa, bójki i znęceanie się silniejszych nad słabszymi ( też uzasadnione biologicznie- bo zestresowany samiec wytwarza kortyzol, który hamuje wytwarzanie testosteron- to chemiczna kastracja rywala ;P
              potem rywalizacja zawodowa

              wszystko to służy walce o status w grupie- bo kobiety ( z wyjatkiem dewiantek i homoseksualistek) leca wyłącznie na facetów szanowanych w grupie społecznej.

              Dlatego te same specjalistyczne aktywności z punktu widzenia faceta są uzasadnione bo pozwalają mu zawalczyć o pozycję, wykaać się i podnieść swoją atrakcyjność

              Na przykładzie takich programów jak "Mam talent" zauważyłem, żę ta atrakcyjność bywa absurdalna- wystarczy, że facet jest mistrzem jakiejś zdupywziętej dziedziny- byleby tylko traktował to z entuzjazmem to laski miękną"

              stąd fenomen trubadurów i dziesiejszych piosenkarzy, gwaizdorów, których umiejętności są kompletnie iluzoryczne i polegaja wyłącznie na robieniu wrażenia.

              taka sama strategia w przypadku kobiety kompletnie się nie sprawdza bo FACECI NIE LECĄ NA POZERKĘ :) tylko na młode zdrowe ciało ;P



            • ciuciumorales Re: Wcale nie jesteś lepsza... 17.12.10, 06:53
              Ja przy takich postach zadaje jedno pytanie. Czy masz moze dzieci? Odpowiedz na nie zawsze wiele wyjasnia.
            • empeczy masz chyba za duzo czasu 17.12.10, 10:33
              ktory marnujesz na glupim forum, zamiast isc realizować się ;]
        • gruby_dolar Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 08:58
          odnotowano :) delfiny uprawiają seks dla przyjemności.
      • panismok Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 20:02
        Z tą "naturą" to może tak było dwieście czy sto lat temu.

        Teraz właściwie tylko menstruacja jest nieunikniona. W ciążę można nie zachodzić, a menopauzę złagodzić terapią hormonalną.
        Kobieta nie jest już tak zależna od natury (zapewne m00nlight odczuwa to inaczej, bo akurat jest w ciąży;-)) Mężczyzna też nie - już nie musi koniecznie być typem rywalizującego samca.

        Co takiego "magicznego" jest w menstruacji - przyznam się, nie rozumiem. Dla mnie nic.
        Długo i aktywnie sprzeciwiałam się naturze, stosując antykoncepcję, i nie cierpiałam z tego powodu. Wręcz przeciwnie ;-) miałam i mam dużo frajdy.

        Być może wbrew biologii jestem facetem, bo jak najbardziej czuję potrzebę odnalezienia w życiu swojej ścieżki, lubię rywalizację, lubię się uczyć. Natomiast do szeroko rozumianej opieki nad bliźnimi nie mam za grosz zacięcia. Podobnie jak do mitycznej kobiecej specjalności pt "nawiązywanie więzi z ludźmi" poprzez gadanie o niczym, albo gadanie przez 2 godziny o tym samym. Po 30 minutach wymuszonego uśmiechania się i szukania na siłę tematów (jeśli nie ma wspólnych) zmywam się i szukam bardziej kompatybilnego towarzystwa (facetów zwykle;-).
        Chyba się ta "ścieżka w genach" na bok omsknęła. ;-P

        Generalnie uważam, że płeć biologiczna ma na osobowość, charakter i cele życiowe człowieka coraz mniejszy wpływ. Kobieta może żyć tak, jak przez wieki żyli faceci (podróżować, zarabiać kasę, rywalizować), mężczyzna może wejść w rolę, jaką tradycyjnie spełniała kobieta (np. opiekować się dziećmi na cały etat).

        I bardzo mi się to podoba, bo bardziej tradycyjne społeczeństwo wywiozłoby mnie zapewne na gnoju, jak Jagnę B, albo spaliło na stosie :-)

        ps. Bycie tylko muzą, kiedy można być twórcą - cóż za upośledzenie...
        • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 20:07
          dobre! podoba mi się :P
          • ichi51e Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 08:12
            tez sie zgadzam. zawsze jak slysze o "magii menstruacji" to mysle sie zerzygam. Chyba ze "magia" to taki eufemizm na bycie obolalym. Na szczescie jak sie nie chce to juz nie trzeba przez to przechodzic - pigulka to jeden z najwiekszych wynalazkow ludzkosci.
      • lilith_01 Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 09:09
        Moon się myli. Tylko menstruacja i menopauza są uwarunkowane biologicznie w kobiecych ciałach. Cała reszta to indywidualny wybór kobiety, więc bardzo proszę bez dyrdymałów, że pierwszy raz czy karmienie piersią jest "wytyczoną drogą życia kobiety" bo to zwykła bzdura.
    • santo_inc Re: Być dziwką... Jak to jest? 02.12.10, 18:21
      > Dlatego kobietom jest trudno w życiu i to stwierdzenie nie mówi wcale, że mężcz
      > yznom jest łatwiej.

      Kobietom jest trudno w życiu, bo kobiety tak wychowują swoje córki.

      Miejcie pretensje do siebie.

      Over and out.
      • m00nlight Kobiety wychowują swoje córki 02.12.10, 18:41

        No dobra. A gdzie tatusiowe? hm?
        • santo_inc Re: Kobiety wychowują swoje córki 02.12.10, 21:13
          > No dobra. A gdzie tatusiowe? hm?

          Czyli to wina tatusiów, że ich rolą na przestrzeni tysiącleci było polowanie na bawoły albo zapieprzanie w fabryce fordów T i nie mogli się przez to angażować w życie dzieci?

          No tak, wiadomo, że to zawsze wina mężczyzny. Przepraszam, że zwątpiłem. :)
          • grosz-ek Re: Kobiety wychowują swoje córki 02.12.10, 21:38
            Tak jakoś się składa, że podstawy naszej - europejskiej - kultury kształtowali, albo poligamiści (żydowscy patriarchowie), albo miłośnicy chłopców (grecy filozofowie), albo mizogini nienawidzący kobiet (chrześcijańscy ojcowie kościoła). Cała reszta, kochająca i szanująca kobiety, była jakość tak dziwnie milcząca.
            • urquhart Re: Kobiety wychowują swoje córki 03.12.10, 13:27
              grosz-ek napisał:
              > Cała reszta, kochająca i szanująca kobiety, była jakość tak dziwnie milcząca.

              Bo cała reszta skupiała się Groszku na miłości do partnerki. Z tej miłości może urodzić się i dojrzeć miłość do wspólnych dzieci, w tym córek, a nie pojawia się fizjologicznie jak u większości kobiet.
              Fromm się nad tym rozwodził i zanudzał że miłość ojcowska jest warunkowa, a tylko macierzyńska bezwarunkowa.
            • sisi_kecz Re: Kobiety wychowują swoje córki 03.12.10, 16:19
              > Cała reszta, kochająca i szanująca kobiety, była jakość tak dziwnie milcząca. '

              dlaczego dziwnie?

              sam pisałeś o naturze męskiego żywota: w rywalizacji z innymi mężczyznami.
              Mężczyzna, który ma kobietę ma swój cel.
              Walka o prawa kobiet, o poprawę ich losu lub choćby zwrócenie uwagi chamom, ze są chamami nie leży w ogóle w planie życiowym typowego "dobrego" mężczyzny.
              Dla niego sie liczy, ze ma swoją rodzinę i rozumie sie ze swoją kobietą.
              Mizogini go ani ziebią ani grzeją, to nie jego interes.

              Gdzie sobie kobiety same dla siebie czegoś nie wywalczyły, tam nie mają nic- jako grupa społeczna.

              duze pozdro!!!
              • songo3000 Re: Kobiety wychowują swoje córki 09.12.10, 20:34
                Z tym 'same wywalczyły', szczególnie w początkach emancypacji to jednak tak nie za bardzo... :)
    • m00nlight Re: Być dziwką... Jak to jest? 02.12.10, 18:51

      Fajne podsumowanie.

      Acz.. niezbyt odkrywcze. My to wszystko wiemy i piszemy/ mówimy o tym.

      Tylko- co z tego wynika? Ano, na dzień dzisiejszy niewiele. Jedyne (marne zresztą) pocieszenie, że powoli, powoli coś się w tym względzie rusza. Weźmy przyklad Francji i Skandynawii- aby podnieść dzietność państwa postawiły na prawdziwą politykę prorodzinną (a nie to śmieszne coś co mamy u nas)- podoba mi się choćby idea żłobków i przedszkoli przy zakladach pracy- finansowanych glownie przez firmy dla swoich pracownikow. Korzysc- obopólna. Mama (tata) idzie do pracy razem z dzieckiem, wraca razem z dzieckiem. Nie traci czasu na jeżdzenie przez pol miasta zeby zawiezc/ odebrac pocieche. Nie musi sie spozniac ani wychodzic wczesniej- takie rozwiązania w istocie pomagają godzić role. Zanim to dojdzie do polski- daleka droga! ale szlaki przetarte. Coraz więcej młodych matek zaklada i prowadzi małe firmy- to też dobrze, że są takie programy i można z nich skorzystac. Tak więc coś się rusza.

      Natomiast jeśli chodzi o mentalnosc, cóż, z jaskiniowcami już nic nie zrobimy, my już raczej lepiej traktowane nie będziemy. Nasza w tym głowa i zadanie, dzieci wychować tak jak należy i mieć nadzieję że z pokolenia na pokolenie bedzie coraz lepiej (o ile nie skolonizują nas Muzułmanie, hehe)
    • efi-efi Re: Być dziwką... Jak to jest? 02.12.10, 19:00
      Tak jak nie da się wszystkich niepowodzeń zgonic na toksycznych rodziców tak i w tym wypadku nie mozna twierdzic, że winne jest wychowanie przez szkołę , media, rodziców i wmawianie nam co wypada kobiecie i jak ma życ. To sie sprawdza do pewnego wieku i moze co u niektorych do pewnego poziomu umysłowego.

      Ja np.mam w dupie nakazy , zakazy i wytyczne co powinnam ,a czego mi jako kobiecie nie wolno. W swoim środowisku uchodzę za skandalistkę i wywrotowca , a nie robię nic szczególnego , po prostu żyję tak jak mi dyktuje serce. Jedyna rzecz , na którą się nie odważyłam to było zapisanie dziecko do szkoły, a uważam, że szkoła jest dla debili, zabija osobowośc i promuje miernotę.
    • play100cen Re: Być dziwką... Jak to jest? 02.12.10, 20:41
      To co napisał "miedziany umysł" jest rzeczwiście niezbyt mądre. Podoba mi się Twój post. Możesz napisać trochę więcej o strachu przed cipą, bo przyznam, że tego wątku nie rozumiem.
      • ciocia-krysia Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 07:54
        plejstocen, strach przed cipą bierze się stąd, że mężczyzna nie jest w stanie opanować swojego popędu seksualnego i staje się niewolnikiem kobiety w tym względzie, ona go seksem szantażuje, w bardzo dużym skrócie.
    • 0ion Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 12:58
      Dziewczynki są mniej inteligentne od chłopców. Przy niskim poziomie nauczania tego nie widać, bo nadrabiają pilnością ale im wyższy poziom tym szybciej się wykruszają. Wśród ludzi naprawdę inteligentnych proporcje są jak 1:50. Kwestie inteligencji, orientacji przestrzennej, przedsiębiorczości, zdolności do zarządzania są regulowane przez hormony w czasie ciąży i są związane ściśle z płcią. Nadmierna inteligencja u kobiet byłaby marnotrawstwem.
      1. Rozumiem, że opisujesz ciężką sytuację kobiet w Sudanie, mieszkając w Polsce, gdzie kobieta jest statystycznie "zmuszana" do wychowywania aż 1 dziecka?
      Pisząc o pracy masz na myśli oczywiście projektowanie, zarządzanie i urzędowanie a nie pracę w Biedronce czy wypas świń?
      2. Bombardowaniem, że naczelną wartością jest piękno zewnętrzne zajmuje się oczywiście KK a nie damskie pisemka?
      3. Nie używa się określenia strach przed cipą. Cipa jako określenie kobiety funkcjonuje na ogół jako połączenie leniwa cipa, durna cipa itp.
      4. Możesz sobie teoretyzować o społecznościach feministycznych, ale wierz mi, nie chciałabyś rywalizować z mężczyznami gdyby stanowili np. oddzielny gatunek. To byłaby błyskawiczna masakra:)
      • grosz-ek Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 13:37
        > Dziewczynki są mniej inteligentne od chłopców.

        Ale masz jakieś statystyki na to? Bo jeśli za jej miarę przyjąć poziom wykształcenia, to tu dominują kobiety.

        Moja teoria jest następująca: wśród jednostek wybitnych dominują mężczyźni - tak samo jak wśród debili. Liczba tych drugich jest niestety większa, niż tych pierwszych, stąd uśredniając, mężczyźni są mniej inteligentniejsi niż kobiety, gdzie rozrzut inteligencji jest mniejszy. Może wśród kobiet nie ma tak bardzo wybitnych umysłów, ale przeciętnie rzecz biorąc kobieta jest na ogół mądrzejsza od swojego mężczyzny. Przy czym, za człowieka inteligentnego, uważam człowieka, który potrafi znaleźć wyjście z sytuacji, w którą człowiek mądry nigdy by się nie wpakował. Pod tym względem kobiety biją na głowę wszystkich mężczyzn.
        • 0ion Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 13:48
          Statystyki IQ, średnio jest chyba 5 pkt. różnicy. Powyżej pewnego poziomu praktycznie nie ma kobiet. To zresztą oczywiste, sam pomysł, że miałyby być równie inteligentne zalatuje komuną i poprawnym politycznie myśleniem.
          Problemem nie jest brak inteligencji u kobiet tylko brak wychowania.
          Jeśli przyjąć feministyczne podejście do porównywania inteligencji to kobiety są zdecydowanie głupsze, jeśli tradycyjne to siedząc w ciepłym domu zarządzają rodziną a facet odwala za nich brudną robotę i znosi dobra do domu;)
          • grosz-ek Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 14:07
            > Statystyki IQ, średnio jest chyba 5 pkt. różnicy.

            Statystyki IQ mierzą tylko jeden z rodzajów inteligencji, i to bynajmniej nie ten najważniejszy.

            >Powyżej pewnego poziomu prakt
            > ycznie nie ma kobiet.

            Działa to zarówno w jedną, jak i drugą stronę. Większość nagród Nobla należy do mężczyzn, tak samo jak nagród Darwina.

            > To zresztą oczywiste, sam pomysł, że miałyby być równie i
            > nteligentne zalatuje komuną i poprawnym politycznie myśleniem.
            > Problemem nie jest brak inteligencji u kobiet tylko brak wychowania.
            > Jeśli przyjąć feministyczne podejście do porównywania inteligencji to kobiety s
            > ą zdecydowanie głupsze, jeśli tradycyjne to siedząc w ciepłym domu zarządzają r
            > odziną a facet odwala za nich brudną robotę i znosi dobra do domu;)

            Tu wychodzi Twój debilizm. Ratunek w postaci kobiety mądrzejszej od Ciebie.
            • 0ion Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 14:27
              > Statystyki IQ mierzą tylko jeden z rodzajów inteligencji, i to bynajmniej nie t
              > en najważniejszy.
              Owszem. Ja zresztą bardziej cenię sobie wychowanie niż inteligencję.

              > Działa to zarówno w jedną, jak i drugą stronę. Większość nagród Nobla należy do
              > mężczyzn, tak samo jak nagród Darwina.
              Nagrody Nobla nie są przyznawane na podstawie inteligencji a nagroda Darwina związana jest ze skłonnością do podejmowania ryzyka:)

              Na pewno jest sporo mądrzejszych ode mnie kobiet ale trudno je upolować;)
              • grosz-ek Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 14:41
                > Na pewno jest sporo mądrzejszych ode mnie kobiet ale trudno je upolować;)

                Dlaczego?
                Kobiety inteligentniejsze od ogółu często bywają samotne, więc są gotowe na propozycje znajomości. Żeby je zdobyć, wystarczy funkcjonować na ich poziomie. To chyba nie jest jakaś trudność dla mężczyzny?

                Aaaa, już wiem - po prostu, dla wygody, szukasz ich na swoim poziomie. To faktycznie, wtedy może być problem ...

                PS. Przepraszam, dzisiaj mam zgryźliwy nastrój ... Wybacz moje złośliwości.
                • efi-efi Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 16:47
                  0ion napisał:
                  >>Dziewczynki są mniej inteligentne od chłopców. Przy niskim poziomie nauczania tego nie >>widać, bo nadrabiają pilnością ale im wyższy poziom tym szybciej się wykruszają.
                  >>Kwestie inteligencji, orientacji przestrzennej, przedsiębiorczości, zdolności do zarządzania są >>regulowane przez hormony w czasie ciąży i są związane ściśle z płcią.

                  - Gówno prawda, bzdury wyssane z palca. Fizyka matma i chemia to były moje ulubione przedmioty, w życiu nie miałam z nimi ani z jakimkolwiek ścisłym przedmiotem problemów . Zresztą mam analityczny umysł, w sytuacjach kiedy większość facetów wpada w panikę ja wyłączam emocje i kombinuję.
                  Nie musiałam nadrabiać pilnością bo wystarczała mi obecność na lekcji i tyle było mojej nauki. Resztę czasu mogłam przeznaczyć na obcałowywanie się z chłopakami.
                  Orientację przestrzenną posiadam , pierwsze słyszę, że kobiety mają ją gorszą.
                  Większość facetów uważa , ze jestem bardzo dobrym kierowcą. Wyobraź sobie również, że wiem jak to się dzieje, że samochód się porusza :))
                  Oprócz tego wymyśliłam od podstaw biznes i wcieliłam go w życie, firma się rozwija dynamicznie, a ja mam zatrudnionych samych facetów.
                  I bynajmniej nie jestem jakimś wyjątkiem bo większość moich koleżanek to nie są jakieś słodkie idiotki tylko laski po krakowskim AGH , po architekturze , czy takie które pozakładały własne firmy i radzą sobie w życiu, łącząc to z fajnym życiem rodzinnym.
                  • 0ion Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 17:36
                    Który palec masz dłuższy wskazujący czy serdeczny?
                    • urquhart Re: Być dziwką... Jak to jest? 03.12.10, 18:37
                      he, he :)
                      portalwiedzy.onet.pl/4868,11121,1527625,1,czasopisma.html
                  • urquhart Kolejna kobieta z meską psychiką :) 03.12.10, 18:35
                    efi-efi napisała:
                    > - Gówno prawda, bzdury wyssane z palca. Fizyka matma i chemia to były moje ulub
                    > ione przedmioty, w życiu nie miałam z nimi ani z jakimkolwiek ścisłym przedmiot

                    Niepotrzebnie się unosisz Efi. Dobrze wpisujesz się w typ kobiety z męską psychiką stymulowaną testosteronem typową żeńską uczestniczką tego forum. Bo efektem ubocznym działania testosteronu na płód w łonie matki i męskiej psychiki są ponad standardowo dla kobiet wysoka inteligencja jak i potrzeby seksualne :)
                    Wy jesteście bliższe nam niż wam się wydaje, niestety macie też z nami inną wspólną cechę destrukcyjną w zwiazku - rywalizacji.
                    • mujer_bonita Kolejne bzdury Urqu :) 03.12.10, 19:27
                      urquhart napisał:
                      > Niepotrzebnie się unosisz Efi. Dobrze wpisujesz się w typ kobiety z męską psych
                      > iką stymulowaną testosteronem typową żeńską uczestniczką tego forum.

                      Jeden wyjątek regułę potwierdza. Całe morze - obala. Kobiety o umysłach ścisłych to nie pojedyncze sztuki z tego forum. Jest nas całe mnóstwo :) Tobie po prostu bardziej pasuje taczanie wszystkiego smrodkiem stereotypów :)
                      • santo_inc Re: Kolejne bzdury Urqu :) 03.12.10, 19:34
                        > Jeden wyjątek regułę potwierdza. Całe morze - obala.

                        Pokaż to morze o statystycznej wartości to pogadamy.
                        • sisi_kecz Re: Kolejne bzdury Urqu :) 03.12.10, 20:05
                          Czy Wy uprawiacie tu jakieś prowokacje, chłopacy?

                          Trudno uwierzyć, ze Wy wierzycie iż tylko na tym forum, jakimś dziwnym trafem zebrały sie "męskie" kobiety (WTF?), a w reszcie populacji wystepują same ciumcie :))

                          Idźcie pogadajcie z koleżankami na różne tematy, spędźcie czas z kobietami, współpracujcie w zespole, cokolwiek, tylko porzućcie rzucanie frazesów zza szczelnej barykady, gdzie tylko jakieś Wasze fobie i uprzedzenia dochodzą do głosu.

                          Mi sie wierzyć nie chce, że ktoś na poważnie ma takie zacofane poglądy.

                          Sram na wymiary palców,
                          co ma płodowe wydzielanie testosteronu do zdolności i wkładu pracy poświęconego na kształcenie dorosłej osoby?
                          Na wyniki w bieganiu nawet nie ma, to o czym mówimy?

                          masakra...
                          • urquhart Re: Kolejne bzdury Urqu :) 03.12.10, 20:27
                            sisi_kecz napisała:
                            > ółpracujcie w zespole, cokolwiek, tylko porzućcie rzucanie frazesów zza szczeln
                            > ej barykady, gdzie tylko jakieś Wasze fobie i uprzedzenia dochodzą do głosu.

                            He, he, raczej wasze. Przecież cały czas co któraś podkreśla jak nie pasuje do kobiecych stereotypów. Całą reszta też zwykle pasuje do układanki przygotowanej przez Sandrę Bem.
                            Mnie nie dziwi specjalnie akurat wyparcie tego faktu...
                            à propos test zrobiłaś?
                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118187121,118259434,Re_Prawdziwy_mezczyzna_i_prawdziwa_kobieta_jacy.html
                            • sisi_kecz Re: Kolejne bzdury Urqu :) 03.12.10, 21:01
                              Przecież cały czas co któraś podkreśla jak nie pasuje do
                              > kobiecych stereotypów'

                              trudno znalesc osobe, ktora pasuje do stereotypów- na tym polega stereotyp, ze jest uproszczeniem a nie relacja z rzeczywistości.
                              Poza tym do czego niby mam (mamy ) pasować? do wyobrażenia troglodytów ?
                              Niestety nie potwierdzę, pomimo że stereotyp kobiety nakazywałby grzeczne przytakniecie aby nie robić kłopotu i zamieszania w towarzystwie ;)

                              à propos test zrobiłaś? '
                              Tak, zrobiłam ale zapomniałam podziękować.
                              Dzięki, urguhart :)

                              a propos to mam : 59 na 100 męskich, 74 na sto kobiecych i 61 na 100 androgenicznych.
                              Także jestem damsko-męska i stereotypy dotyczą mnie wszystkie, w tym samym stopniu jak nie dotyczą ;)
                              Mało wymierny test, bo pytanie jest wprost, o konktretną cechę i wynik moim zdaniem, moooocno nacechowany może być fałszywym obrazem siebie.

                              duze pozdro!!!
                              • sisi_kecz * 03.12.10, 21:03
                                znaleźć,
                                mężczyznOM,

                                okropne byki, sorry.
                      • urquhart "bzdury", "smrodek stereotypów" a wyparcie 03.12.10, 20:13
                        mujer_bonita napisała:
                        > Jeden wyjątek regułę potwierdza. Całe morze - obala. Kobiety o umysłach ścisłyc
                        > h to nie pojedyncze sztuki z tego forum. Jest nas całe mnóstwo :) Tobie po pros
                        > tu bardziej pasuje taczanie wszystkiego smrodkiem stereotypów :)

                        Taa, co ci nie pasuje ale logicznych argumentów brak to "bzdury"...
                        Rozumiem akurat dlaczego wypierasz konsekwencje odniesienia inwentarza ról płciowych.
                        Nie chcesz mieć nic wspólnego z samcami, do których delikatnie mówiąc jesteś mocno uprzedzona.
                        Ale czyż ten "smrodek stereotypów" to nie poniekąd statystyka którą się zajmujesz?
                        Niedawno dałaś wykład jak nie warto walczyć z poglądami xxx które ktoś próbuje przypisać przeciwnikowi w dyskusji. Nie walczę wiec zwykle z twoimi generalizującymi docinkami.
                        Tym razem wręcz zgadzam się że jest was całe mnóstwo ale to ciągle mała część w stosunku do większości, która tworzy obraz stereotypu. Wg Bem "odwrócenie" płciowe wykazuje 10% badanych.
                        • mujer_bonita Re: "bzdury", "smrodek stereotypów" a wyparcie 03.12.10, 20:30
                          urquhart napisał:
                          > Taa, co ci nie pasuje ale logicznych argumentów brak to "bzdury"...

                          Logiczny argument - duża ilość wyjątków obala istnienie reguły. Czysta STATYSTYKA.

                          > Nie chcesz mieć nic wspólnego z samcami, do których delikatnie mówiąc jesteś
                          > mocno uprzedzona.

                          Uprzedzona? Uwielbiam samców - szczególnie mojego :)

                          > Tym razem wręcz zgadzam się że jest was całe mnóstwo ale to ciągle mała część w
                          > stosunku do większości, która tworzy obraz stereotypu. Wg Bem "odwrócenie" płc
                          > iowe wykazuje 10% badanych.

                          STEREOTYP:
                          1. «funkcjonujący w świadomości społecznej uproszczony i zabarwiony wartościująco obraz rzeczywistości»
                          sjp.pwn.pl/szukaj/stereotyp
                          Stereotyp ma niewiele wspólnego ze statystyką bo to UPROSZCZENIE rzeczywistości. Jeżeli np. zmierzyć poziom zdolności matematycznych kobiet i mężczyzn gdzie wyjdzie stosunek 45/55 to stereotyp orzeknie 'kobiety nie mają umysłów ścisłych'. Jassssne :)

                          To tak jak z niskolibidowością i wysokolibisdowością. Występują NIEZALEŻNIE od płci. Mamy nisko i wysokolibidowe kobiety oraz nisko i wysokolibidowych mężczyzn. Przyjmij zatem do wiadomości, że mamy również kobiety i mężczyzn o zdolnościach matematycznych lub ich braku.
                          • urquhart Stereotypy, inżynieria a nauka. 03.12.10, 21:15
                            mujer_bonita napisała:
                            > Uprzedzona? Uwielbiam samców - szczególnie mojego :)

                            No masz, a jak ja uwielbiam samice a szczególnie swoją (wiem, rozpieszcza mnie)... Gdybym tego nie rozumiał to byśmy nie dyskutowali :)

                            > Stereotyp ma niewiele wspólnego ze statystyką bo to UPROSZCZENIE rzeczywistości

                            Inżynieria tym się różni od nauki że opiera się na upraszczaniu złożonych matematycznych modelów do najbardziej istotnych czynników, żeby możliwe było ich praktyczne użycie w technice. I jakoś działa w życiu. Samochody jeżdżą, budynki i mosty stoją. Więc czy "smrodek stereotypów" jest krzywdzący ma dla mnie mniejsze znaczenie ale czy są one statystycznie ugruntowane. Wtedy warto sie zastanowić nad mechanizmem nawet jesli nie pasuje on do światopoglądu, możne warto go zweryfikować?

                            > n. Przyjmij zatem do wiadomości, że mamy również kobiety i mężczyzn o zdolności
                            > ach matematycznych lub ich braku.

                            Jak najbardziej przyjmuję do wiadomości. Szczególnie połączenie zdolności matematycznych i wysokolibidowości jest zaś charakterystyczne na tym forum :)
                            Ale kobiecość męskość to nie tylko genitalia osobnika ale zespół kojarzonych z płciami społecznie cech i rozumiem że to nie jest takie jednoznaczne. Pamiętam odnoszący sie do badań Bem ciekawy artykuł mojego ulubionego Wojciszke >>>

                            Ziarno prawdy
                            Ile prawdy tkwi w stereotypach płci? Czy panie naprawdę mają mniejsze uzdolnienia matematycznie, a panowie są bardziej agresywni? Wiele badań podsumowanych za pomocą metaanalizy (ilościowej metody integrowania wyników różnych badań) przekonuje, że różnice między kobietami i mężczyznami wprawdzie istnieją, ale okazują się niewielkie i znacznie bardziej złożone niż stereotypy. Weźmy na przykład uzdolnienia matematyczne. Mężczyźni są nieco lepsi w matematyce od kobiet, jednak wiele z nich (prawie polowa) osiąga wyniki wyższe od przeciętnego mężczyzny. Zarazem jeszcze więcej mężczyzn osiąga rezultaty lepsze od przeciętnej kobiety. (...)
                            W stereotypach jest jednak "ziarno prawdy". Oto jeden z nich kojarzy męskość ze sprawstwem, a kobiecość z dbałością o ludzi. Potwierdzają to badania wykazujące, że w obrębie cech osobowości składających się na tzw. wielką piątkę (por. "Charaktery" nr 4/2002) mężczyźni przeważają w asertywności, a kobiety są bardziej wrażliwe na innych. Nancy Eisenberg i Randy Lennon zanalizowali różnice płci w empatii mierzonej na trzy sposoby: za pomocą kwestionariuszy osobowości (opis własnej osoby), za pomocą opisów reakcji na przedstawione na obrazku bądź w opowiadaniu konkretne sytuacje innej osoby, a także za pomocą obiektywnych pomiarów reakcji empatycznej (fizjologiczne miary emocji lub oceny obserwatorów). Dużą przewagę kobiet stwierdzono tylko w miarach kwestionariuszowych. A zatem wtedy, gdy badani wiedzieli, co jest badane, o ich reakcjach mogły decydować stereotypy płci.
                            Badania potwierdzają, że kobiety mają większą skłonność do zwierzania się, szczególnie innym kobietom. Przewaga ta zanika w relacjach z osobami obcymi. Panie częściej patrzą na partnerów rozmowy, częściej się do nich uśmiechają. Lepiej też rozumieją komunikaty niewerbalne.
                            W myśl stereotypu to kobiety są opiekuńcze i skłonne do niesienia pomocy innym. Jednak analiza aż 99 badań wykazała większą skłonność mężczyzn do pomagania. Najczęściej chodzi tu jednak o pomoc obcej osobie w wieloznacznej, publicznej sytuacji, na przykład nieznajomemu leżącemu na ulicy czy stojącemu przy zepsutym samochodzie. W takich okolicznościach normy nakazują działanie raczej mężczyźnie (bohaterowi ratującemu ofiary w niebezpieczeństwie) niż kobiecie. Natomiast opiekuńczość pań ujawnia się w relacjach z dziećmi, osobami spokrewnionymi, starszymi lub chorymi.
                            Według innego powszechnego przekonania mężczyźni są bardziej agresywni od kobiet. Badania potwierdzają tę opinię. Mężczyźni okazują się bardziej agresywni, szczególnie w stosunku do innych mężczyzn. Przewaga mężczyzn nad kobietami w agresywności rośnie, gdy ich agresja wyrządza dużą szkodę (szczególnie fizyczną) ofierze i jest w danej sytuacji dopuszczalna, a nawet pożądana. Panie silniej w związku z własną agresją przeżywają poczucie winy, lęk i obawę przed rewanżem ofiary. To hamuje ich agresywne poczynania. Chyba, że dadzą się sprowokować.
                            Analizy Ann Bettencourt i Normana Millera dowodzą, że choć bez prowokacji mężczyźni są bardziej agresywni, to sprowokowane kobiety bywają równie, a nawet bardziej od nich agresywne, szczególnie gdy zostaną znieważone. Można sądzić, że prowokacja zwalnia je z wymagań normy nakazującej łagodność. Na pewne rodzaje prowokacji mężczyźni reagują silniej niż kobiety - przede wszystkim na podważanie ich kompetencji.
                            Generalnie jednak właśnie mężczyźni sprawcami ogromnej większości (ok.90 proc.) bójek, rozbojów czy morderstw. Również wojny są ich dziełem. Mityczne Amazonki to tylko twór wyobraźni starożytnych Greków.
                            Alice Eagły i Blair Johnson wykazali, że sprawujemy władzę w sposób zgodny ze stereotypem płci: kobiety bardziej dbają o dobre relacje w grupie niż wykonanie zadań oraz przedkładają demokratyczny i partycypacyjny styl kierowania nad autokratyczny i dyrektywny, zaś mężczyźni odwrotnie. Większość tych różnic zanika, gdy badamy zachowania faktycznych liderów w ich miejscach pracy. W badaniach laboratoryjnych i samoopisach stereotyp płci dyktuje osobie, co należy czynić (lub mówić). W rzeczywistych sytuacjach ważniejsze są wymagania obowiązujące w organizacji, na danym stanowisku.
                            Niemal we wszystkich instytucjach, nawet najbardziej sfeminizowanych, takich jak szkolnictwo, większość funkcji kierowniczych sprawują mężczyźni. W ubiegłym wieku najwyższe stanowisko w Polsce zajmowała tylko jedna kobieta (Hanna Suchocka była premierem przez kilkanaście miesięcy). W polskim Sejmie i Senacie panie stanowią tylko około 13 procent parlamentarzystów.
                            Panów jest siedmiokrotnie więcej. Ogromne dysproporcje płci wśród ministrów, parlamentarzystów czy menedżerów najwyższego szczebla są regułą w większości krajów (z wyjątkiem skandynawskich).
                            Życie seksualne dostarcza kolejnych dowodów na różnice płci w zachowaniach i upodobaniach. Mężczyźni silniej akceptują seks przedmałżeński i pozamałżeński, w tym przelotny, bez zaangażowania emocjonalnego. Wcześniej rozpoczynają pożycie, mają większą liczbę partnerek i odbywają więcej stosunków. Pozostaje to w sprzeczności z deklarowaną przez kobiety wstrzemięźliwością. Pojawia się zatem pytanie: z kim mężczyźni odbywają te liczne stosunki? Po części paradoks ten może wynikać z ich skłonności do przechwałek.
                            Kobiety częściej poszukują zamożnych kandydatów na mężów, z wysoką pozycją społeczną, albo takich, którzy rokują nadzieje na przyszłość (inteligentnych, ambitnych i pracowitych). Mężczyźni natomiast bardziej cenią sobie atrakcyjność fizyczną, młodość, dziewictwo, a także... gospodarność i umiejętność gotowania. Oczywiście pewne upodobania są wspólne. Z badań przeprowadzonych przez Davida Bussa wynika, że i panowie, i panie oczekują od partnera seksualnego przede wszystkim wzajemnej miłości i zafascynowania, niezawodności, dojrzałości oraz zrównoważenia emocjonalnego, miłego usposobienia, a także dobrego zdrowia. A zatem badania potwierdzają, że kobiety i mężczyźni różnią się pewnymi cechami i zachowaniami. Skąd się biorą te różnice? Wyjaśniają je trzy grupy teorii.
                            Całość:
                            www.charaktery.eu/artykuly/Milosc-Przyjazn-i/32/Dla-mezczyzny-sercem-jest-swiat-dla-kobiety---serce-swiatem/
                            test.psychocentrum.pl/zwiazki/43-dla-mezczyzny
                          • gravedigger1 Re: "bzdury", "smrodek stereotypów" a wyparcie 06.12.10, 16:46
                            mujer_bonita napisała:

                            > Logiczny argument - duża ilość wyjątków obala istnienie reguły. Czysta STATYSTYKA.

                            To nie jest logiczny argument, ale przykład mijania się z logiką. :) Jeżeli już piszesz o istnieniu wyjątków, to z niezależnie od ich liczby są one z definicji (patrz SJP PWN) odstępstwem od reguły. Jeżeli nie ma reguły, to nie istnieją odstępstwa od niej, więc nie mogą istnieć wyjątki. :)

                            > Przyjmij zatem do wiadomości, że mamy również kobiety i mężczyzn o zdolności
                            > ach matematycznych lub ich braku.

                            Według naczelnego ścisłego umysłu na tym forum (ditchdoc) wszystko na niebie i ziemi wskazuje, że kobieta o ścisłym umyśle to niezwykła rzadkość. A przecież on wie najlepiej, bo jak znawcą natury kobiecej. ;)
                    • efi-efi Re: Kolejna kobieta z meską psychiką :) 06.12.10, 14:46
                      Urquhart napisał:

                      >>Niepotrzebnie się unosisz Efi. Dobrze wpisujesz się w typ kobiety z męską psychiką >>stymulowaną testosteronem typową żeńską uczestniczką tego forum.

                      Nie mój drogi Urqu, nie jestem kobietą z męską psychiką. Jestem po prostu zwykłą kobiecą kobietą z kobiecą psychiką. Bo to, że m.in.mam łatwość przyswajania sobie materiału z tzw.ścisłych nauk to naprawdę nie oznacza, że mam „męską psychikę” i że to jest strefa zarezerwowana dla chłopców, a dziewczynki mają dziergać ścieg krzyżykowy na serwetkach. To są jakieś pieprzone schematy , które m.in. Tobie ktoś nawciskał do głowy. Mojego ojca cieszyło , że chcę wiedzieć jak działają przerzutki w rowerze albo jak działa chromatograf z detektorem płomieniowo-jonizacyjnym. Nikt mi nie wciskał kitu, że to dziedzina zarezerwowana dla mojego brata, a ja mam się nauczyć robić makaron i malować oczy.


                      >>Wy jesteście bliższe nam niż wam się wydaje, niestety macie też z nami inn wspólną >>cechę destrukcyjną w zwiazku – rywalizacji.

                      No i tu się mylisz bo we mnie np. nie ma ani krzty chęci rywalizacji.
                      Więc może ciągotki do przedmiotów ścisłych to nie zasługa posiadania testosteronu – jak sugerujesz?
                      • aandzia43 Re: Kolejna kobieta z meską psychiką :) 09.12.10, 13:38
                        > Nie mój drogi Urqu, nie jestem kobietą z męską psychiką. Jestem po prostu zwykł
                        > ą kobiecą kobietą z kobiecą psychiką. Bo to, że m.in.mam łatwość przyswajania s
                        > obie materiału z tzw.ścisłych nauk to naprawdę nie oznacza, że mam „męską
                        > psychikę” i że to jest strefa zarezerwowana dla chłopców, a dziewczynki
                        > mają dziergać ścieg krzyżykowy na serwetkach.

                        Mogę się podpisać pod tym i ja. Uwielbienie dla matematyki, czytanie książek podróżniczych i wodzenie palcem po mapie dobrze współgrało mi z czytaniem powieści historycznych i obyczajowych i strojeniem min do chłopaków. Nijak nie przybliżyło mnie do bycia babochłopem. Większość znanych mi dziewcząt naprawdę nieźle (a czasem wręcz rewelacyjnie) radziła sobie z matmą i chemią (gorzej było z fizyką) i lubiła książki przygodowe. Też nie wyrosły na babochłopów. Nie, nie obracałam się w jakimś wyjątkowym środowisku, obracałam się w bardzo różnych środowiskach.
                        Widzę u Urquharta bardzo niepokojące nutki: wykazujemy jakiekolwiek oznaki myślenia, to znaczy jesteśmy męskie. To nei są czasy, gdy klepnięcie w plecy i tekst: "ty to jesteś, normalnie, jak facet" byłoby komplementem. Teksty Urquharta to neibezpieczna próba zdyskredytowania kobiecości i zakwalifikowania jej do kategorii "bezmózgowie". Pod płaszczykiem mądrych cytatów ;-)


                        Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
                        by Zakletawmarmur
                        • sisi_kecz Re: Kolejna kobieta z meską psychiką :) 09.12.10, 14:31
                          Podpada urquhart, podpada ... ;)

                          dobrze, że chociaż jest kulturalny :)

                          > Widzę u Urquharta bardzo niepokojące nutki: wykazujemy jakiekolwiek oznaki myśl
                          > enia, to znaczy jesteśmy męskie. To nei są czasy, gdy klepnięcie w plecy i tekst: "ty to jesteś, normalnie, jak facet" byłoby komplementem. Teksty Urquharta to neibezpieczna próba zdyskredytowania kobiecości i zakwalifikowania jej do kat
                          > egorii "bezmózgowie". Pod płaszczykiem mądrych cytatów ;-) '

                          Nie mając talentów ścisłych i gubiąc sie w dojazdach bez automapy, kwalifikuję sie ani chybi do tej kategorii: niemęska kobieta= bezmózgowie.
                          Nie kwalifikuję sie za to do kategorii: laska.

                          Nie wiem, po co ja żyję, chyba dla kontrastu ;)

                          W każdym razie, poznawanie tak dziwnych i różnych teorii jest fascynujące, czasami fascynująca jest w nich głupota, a raczej mówiąc kulturalnie: swoista alternatywna rzeczywistość wyznawcy takiej teorii.

                          ;)
                          • urquhart Re: Kolejna kobieta z meską psychiką :) 09.12.10, 18:40
                            sisi_kecz napisała:
                            > > Widzę u Urquharta bardzo niepokojące nutki: wykazujemy jakiekolwiek oznak
                            > i myśl
                            > > enia, to znaczy jesteśmy męskie.
                            > (...) sie ani chybi do tej kategorii: niemęska kobieta= bezmózgowie.

                            He, he. Niedługo dojdziesz tym torem do olśnienia że Sandra Bem jest mizoginką podobnie jak dla paru piszących tu kobitek mizoginką jest Zośka Milska. :)

                            Widzicie to co chcecie widzieć.
                            Zapominasz w że w badaniach poziomu testosteronu, najbardziej inteligentne i kreatywne były męskie kobiety o wysokim testosteronie, i faktycznie wskazywana była korelacja z męską psychiką.
                            Ale czy pamiętasz jak było z mężczyznami w tych badaniach?
                            Męski mężczyzna z wysokim testosteronem to dużo mięśni i agresji ale z inteligencją mu zupełnie nie po drodze... :)
                            • aandzia43 Re: Kolejna kobieta z meską psychiką :) 09.12.10, 20:23
                              "Wy jesteście bliższe nam niż wam się wydaje, niestety macie też z nami inną wspólną cechę destrukcyjną w zwiazku - rywalizacji."

                              Jesteśmy bliskie wam (kobiety z forum mężczyznom z forum), ale niekoniecznie w taki sposób, jaki sugerujesz. Jesteśmy grupą ludzi zainteresowanych pewną tematyką, o wyższym niż przeciętna poziomie oczytania w tych tematach i inteligencji powyżej średniej. O co chodzi? O to, że jesteśmy wyszczekane, mamy jakiś zasób wiedzy, nie zaczynamy płakać przyparte do muru w dyskusji? A to są cechy przypisane mężczyznom? A jeśli chodzi o emocjonalność, to z tego, co widzę (nie tylko tu, na co dzień też), emocje ponoszą was nie rzadziej, niż nas. Może tylko w nieco innych dziedzinach.

                              > Zapominasz w że w badaniach poziomu testosteronu, najbardziej inteligentne i kr
                              > eatywne były męskie kobiety o wysokim testosteronie, i faktycznie wskazywana by
                              > ła korelacja z męską psychiką.

                              Nie zapominam. Ale jakiego rodzaju była to inteligencja? Czego dotyczyła i jak wyrażała się ta kreatywność? Korporacyjne suki, super pedagożki, artystki to były? Jak wykonywały te swoje zawody/pasje?
                              Na jakiej podstawie twierdzisz, że dziewczyna z forum, która lubiła kiedyś przedmioty ścisłe i której nei sprawiały one problemu, jest męskim typem? Jeśli tylko na tej podstawie, to sorry, ale powiedzenie, że upraszczasz sprawę, to eufemizm. Bo to, że ta dziewczyna lubi seks, też nie jest żadnym koronnym argumentem za. Nie wiemy bowiem w jaki sposób i jaki seks lubi. Jednym słowem: wyciągasz zbyt daleko idące wnioski.
                              Odsyłam do postu Gomorego (sama nie raz przypominałam o tym):
                              "Gwoli inteligencji - zdaje sie, ze to rozklada sie tak:
                              mezczyzni: wielu niezwykle inteligentnych, ale jeszcze wieksza masa niezbyt rozgarnietych.
                              kobiety: niewiele nadzwyczaj inteligentnych, ale i malo niedorozwinietych."
                              Widzisz, jest dużo zdolnych (zdolnych pojąć i pokochać również rachunek różniczkowy) kobiet, ale mało genialnych. Więc te masowo występujące, niegłupie kobiety są po prostu zwykłymi kobietami, a nie męskimi typami. Takoż i jest zapewne na tym forum :-) Nie analizuję tu postaci poszczególnych pań, mam na myśli intuicyjnie odbierany całokształt.
                            • sisi_kecz Re: Kolejna kobieta z meską psychiką :) 09.12.10, 23:25
                              To moze przy nastepnych badaniach zrobie sobie poziom testosteronu...
                              Dołoże do IQ i zobaczę czy sie sprawdzi.
                              Co bedzie jeśli przy wysokim IQ jest niski testosteron, albo przy wysokim testosteronie niska inteligencja? To nie powinno być mozliwe, bo jesli hormony na cos wpływają to wpływają bez wyjątku.
                              Równie dobrze mozna skorelować IQ ze strefą klimatyczną, w której sie żyje ;)

                              Nie znam prac Milskiej, wiec nie mam opinii. To co jest z niej cytowane na forum to sa pienia o cudownym mężczyźnie i prikazy do bezdusznych bab, aby więcej o to cudo dbały.
                              Skoro nie wypowiada sie ta pani psycholog w tym samym stopniu o tym, co można zrobić w relacji męsko-damskiej dla kobiet i że dupę mają też ruszyć faceci, no to ma taki tutaj odbiór, a nie inny.

                              duze pozdro!!!
                      • aandzia43 Re: Kolejna kobieta z meską psychiką :) 09.12.10, 13:46
                        > No i tu się mylisz bo we mnie np. nie ma ani krzty chęci rywalizacji.
                        > Więc może ciągotki do przedmiotów ścisłych to nie zasługa posiadania testostero
                        > nu – jak sugerujesz?

                        No, mnie też rywalizacja nie wychodzi najlepiej. A ciągotki np. do przedmiotów ścisłych to u mnie zasługa genów tatusia. I jego przekonania, że nie są to dziedziny zarezerwowane dla chłopaków. Cieszył się, że ma z kim pogadać na interesujące go tematy, a czy był to chłopak, dziewczyna, czy kosmita - nie miało znaczenia. Nie, nie byłam córeczką tatusia, która zastępuje mu syna. On był po prostu nieco odleciany, żył w swoim świecie i dzięki temu wiele stereotypów się go nie imało. Z pożytkiem dla wszystkich.
                    • aandzia43 Re: Kolejna kobieta z meską psychiką :) 09.12.10, 13:11
                      > ubocznym działania testosteronu na płód w łonie matki i męskiej psychiki są po
                      > nad standardowo dla kobiet wysoka inteligencja jak i potrzeby seksualne :)

                      Co to znaczy "ponad standardowo dla kobiet wysoka inteligencja" :-O?! Czyżbyś twierdził, że en masse jesteśmy od was mniej inteligentne? Na dywanik mi tu! ;-P Czy bez zastrzyku testosteronu byłybyśmy odmóżdżone? Jakoś tak mi się wydawało, bo wszędzie tak piszą, że inteligencję, bez względu na płeć, w bardzo dużym stopniu po prostu dziedziczymy. Wisienka na torcie w postaci większej przedsiębiorczości, aktywności i motorka w dupie z powodu wpływu testosteronu w ciąży to NIE JEST przyczyna inteligencji u kobiet. Nie manipuluj.
                  • ditchdoc Re: Być dziwką... Jak to jest? 04.12.10, 15:42
                    efi-efi napisała:

                    > - Gówno prawda, bzdury wyssane z palca. Fizyka matma i chemia to były moje ulub
                    > ione przedmioty, w życiu nie miałam z nimi ani z jakimkolwiek ścisłym przedmiot
                    > em problemów . Zresztą mam analityczny umysł, w sytuacjach kiedy większość face
                    > tów wpada w panikę ja wyłączam emocje i kombinuję.

                    no ok
                    tylko na jedna Ciebie z 10 chlopa
                  • ciuciumorales Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 07:23
                    Ojej, to ze jestes jakim odchyleniem od normy to nie znaczy ze te (skadinnad prawdziwe) tezy 0ion nie opisuja rzeczywistosci. Moim skromnym zdaniem jest dokladnie tak jak ktos napisal powyzej: wsrod mezczyzn jest wiekszy odsetek jednostek wybitnych jak i totalnych debili. A czy sie to kobietom podoba czy nie, rzeczywistosci nie da sie zaklac jak to sie np. dzieciom wydaje. Jestesmy diametralnie rozni! M i K. I dzieki Bogu. Przeciez nikt nie odmawia kobietom prawa do samorealizacji, nikt nie zmusza do zakladania rodziny. Ja widze inny problem, "wprost zmuszanie" kobiety, wywieranie wielkiej presji psychicznej, spolecznej szczegolnie przez media i inne KOBIETY, stawianiem tezy, ze kazda kobieta MUSI robic "kariere". Te co poswiecaja sie rodzinie (a jest to ogromnie ciezka i odpowiedzialna praca) sa przedstawiane tak jak tutaj jako osoby bez ambicji i glupie kury domowe. Otoz tak nie jest. Madroscia jest powiedziec: Hola, ja mam dzieci, maz dobrze zarabia nie musze W TEJ CHWILI pracowac, wazniejsze jest z jakim bagazem, wartosciami moje dzieci wejda w swiat, bo dziecinstwo jest krotkie a jak jest dalej to kazdy wie. W dziecinstwie sie laduje baterie na reszte zycia. Inna strona medalu. Ile kobiet robi prawdziwe kariery (dotyczy sie to tak samo mezczyzn) a ile wypelnia np. tabelki w exelu, lub robi inne zabierajace czas slabo oplacane zajecia, zeby juz nie podawac takich sztandarowych ekstremalnych przykladow jak kasa w markecie (nota bene ciekawe gdie byscie zakupy robili, kto by was strzygl, kto malowal mieszkanie jakby wszyscy robili kariery jak to glownie media lansuja). Lewicowe media w szczegolnosci odmawiaja kobiecie prawa wyboru. Jak nie jest kobieta "nowoczesna" wg ich pokreconej definicji to jest szufldkowana jako KURA DOMOWA. Straszne. Ale za to wlasnie nalezy podziekowac feministkom, ktore zrobily wiele dobrego w pewnych aspektach ale teraz to juz zaczyna byc fundamentalizm. Dziekuje Bogu, ze moja zona jest piekna, inteligentna i meska szowinistyczna swinia.
                    • kalam07 Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 09:02
                      Bardzo mądra wypowiedź, podpisuje sie.
        • ditchdoc Re: Być dziwką... Jak to jest? 04.12.10, 15:40
          grosz-ek napisał:

          > Ale masz jakieś statystyki na to? Bo jeśli za jej miarę przyjąć poziom wykształ
          > cenia, to tu dominują kobiety.
          >
          > Moja teoria jest następująca: wśród jednostek wybitnych dominują mężczyźni - ta
          > k samo jak wśród debili. Liczba tych drugich jest niestety większa, niż tych pi
          > erwszych, stąd uśredniając, mężczyźni są mniej inteligentniejsi niż kobiety, gd
          > zie rozrzut inteligencji jest mniejszy. Może wśród kobiet nie ma tak bardzo wyb
          > itnych umysłów, ale przeciętnie rzecz biorąc kobieta jest na ogół mądrzejsza od
          > swojego mężczyzny. Przy czym, za człowieka inteligentnego, uważam człowieka, k
          > tóry potrafi znaleźć wyjście z sytuacji, w którą człowiek mądry nigdy by się ni
          > e wpakował. Pod tym względem kobiety biją na głowę wszystkich mężczyzn.

          no nie wiem, jak patrze na politechniki to na scislych kierunakch kobiet jest pewnie z 1 na 15 mezczyzn

          na kierunkach typu "ochrona srodowiska" wiecej pan niz panow ;), pomijam psychologie i inne humanistyczne kierunki ktorych absolwenci zasila szereg bezrobotnych lub beda pracowac za krajowa.., tam tez liczebnoscia panie goruja takze moze faktycznie, mgr jest wiecej u pan tylko trzeba patrze jakie to mgr i skad.
    • ditchdoc parytety ;) 04.12.10, 16:01
      nawet jakby faktycznie kobiety mniej zdolne to pomoc nadchodzi..

      www.rp.pl/artykul/573506_Wybory-beda-z-parytetami.html
      czekamy na ciag dalszy az prywatnym firmom nakaza zatrudnianie kobiet na kierowniczych stanowiskach bo przeciez fakt ze ich tam prawie nie ma swiadczy o dyskryminacji i tym ze firmy nie chca miec wiecej pieniedzy ;(
      • mujer_bonita Re: parytety ;) 04.12.10, 21:56
        ditchdoc napisał:
        rel="nofollow">www.rp.pl/artykul/573506_Wybory-beda-z-parytetami.html
        > czekamy na ciag dalszy az prywatnym firmom nakaza zatrudnianie kobiet na kierow
        > niczych stanowiskach bo przeciez fakt ze ich tam prawie nie ma swiadczy o dyskr
        > yminacji i tym ze firmy nie chca miec wiecej pieniedzy ;(

        Znów ktoś się popisuje nieumiejętnością czytania. Parytet obowiązuje na LISTACH WYBORCZYCH a nie jest nakazem wyboru oraz dotyczy zarówno mężczyzn jak i kobiet.
        • ditchdoc Re: parytety ;) 04.12.10, 22:13
          mujer_bonita napisała:

          > Znów ktoś się popisuje nieumiejętnością czytania. Parytet obowiązuje na LISTACH
          > WYBORCZYCH a nie jest nakazem wyboru oraz dotyczy zarówno mężczyzn jak i kobie
          > t.
          >

          dobrze przeczytalem

          dajmy temu 2 lata ;)
          zeby nie bylo, co do polityki, mam wrazenie ze stado malp by lepiej rzadzilo niz po takze bez prbolemu, dla mnie mozna i 100% kobiet tam wsadzic. Moze byscie nie zadluzaly kraju na 100mld$ zeby nastepne wybory wygrac ;)
    • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 06.12.10, 15:26
      autorko odpowiedz sobie kto je karmi tymi banałami...

      odpowiedź brzmi KOBIETY- matki, babki, ciotki...


      ponieważ do końca lat 80- tych mężczyźni praktycznie nie uczestniczyli w wychowaniu dzieci
      więc wszystkie dorosłe "ozdobniki" ;) są wychowane przez inne kobiety

      zresztą faceci z tych roczników również- a już wyjątkowo zwichrowane okazy wychodzą z takich którzy, które wychowani byli w wyłącznie "babskich" domach

      a co do pilnie uczących się kobiet i dlaczego potem sie to nie przekłada...ponieważ wy potraficie być pilne i solidne ale brak wam lotności.
      Zasuwacie cały czas na 100% i osiągacie efekt, który bystry facet osiągnie mimochodem.

      rzadko kiedy umiecie trafić w sedno sprawy.

      pracuję w duzym zespole z przewagą kobiet. Ich projekty są 3,4 razy obszerniejsze, bardzo dokładne tylko najczęsciej sa klepaniem wciąz tego samego, powtarzaniem rzeczy użytych wcześniej, już gotowych i sprawdzonych.
      liczy się przede wszystkim dokładnie i w terminie i to oznacza w kobiecym języku "dobrze"

      tylko faceci sa w stanie usiąść i od podstaw stworzyć coś nowego

      • chersona Re: Być dziwką... Jak to jest? 06.12.10, 17:59
        Coś w tym jest. Nie masz jednak wrażenia, że te proporcje powolutku się wyrównują? Że we wszelakich dziedzinach kobiet jest coraz więcej? Zważywszy na kulturowe tyły, jakie miały od zawsze i wszędzie, idzie im całkiem dobrze, coraz lepiej.
        Nie mówię o sobie :). Ja zawsze jak Mój coś wymyśli, wzdycham cichutko po babsku i z podziwem: boże, jaki ty jesteś mądry! I tylko na tyle mnie stać.
      • claudel6 Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 23:39
        a to ciekawe, bo ja w swojej karierze zawodowej spotykałam wybitne kobiety. rowniez rywalizujące i ambitne - miałam kilka szefowych właśnie z tej półki.
        sama zresztą w róznych swoich zespołach zawsze jakos wybijałam sie na czołowkę, bynajmniej nie mrówczą pracowitością, tylko lotnością i szybkością pojmowania i rozwiązywania problemów (praca analityczna).

        > tylko faceci sa w stanie usiąść i od podstaw stworzyć coś nowego

        nooo, zgadza się. dzięki tym twórczym, lotnym, kreatywnym i podejmuącym ryzyko panom mamy wielki kryzys finansowy na całym świecie :) banki inwestycyjne, wszelkie City i Wall Streety są akurat wybitnie zmaskulinizowane :)
        • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 23:54
          > nooo, zgadza się. dzięki tym twórczym, lotnym, kreatywnym i podejmuącym ryzyko
          > panom mamy wielki kryzys finansowy na całym świecie :) banki inwestycyjne, wsze
          > lkie City i Wall Streety są akurat wybitnie zmaskulinizowane :) '

          dja se spokój kobito ;)
          po pierwsze: to jest wina kobiet, że mamy kryzys (konkretów nie znam, ale wystarczy ogólne stwierdzenie z którym is enie dyskutuje, bo naukowcy zbadali ;)
          po drugie: Ci panowie sobie wymyslili WallStreet i Ci panowie mogą go sobie rozpieprzyć jesli taki mają kaprys.
          Jak sobie baby kiedyś coś wymyślą, to będa mogły krytykować, do tego czasu bedą światu fundowane kryzysy i wojny, bo taka męska fantazja i gest.

          joł !
    • lilyrush Re: Być dziwką... Jak to jest? 06.12.10, 16:36
      jak tak sobie poczytam te wszystkie wywody, a zwłaszcza jak panowie udowadniają swoja wyższość to robi mi sie ich szkoda.
      Biedactwa, istoty wyższe muszą żyć z nami marnymi głupimi kobietami ;-)
      A my mamy fun :-))))
      • gravedigger1 Re: Być dziwką... Jak to jest? 06.12.10, 16:51
        lilyrush napisała:

        > Biedactwa, istoty wyższe muszą żyć z nami marnymi głupimi kobietami ;-)
        > A my mamy fun :-))))

        A mnie zawsze śmieszy dzielenie ludzi nas na "my" i "wy". :)
      • ciuciumorales Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 07:40
        Nikt nie udawadnia niczyjej wyzszosci. K i M sa po prostu rozni, bez wartosciowania. Swiat bez jednych albo drugich bylby bezwartosciowy i nie do zniesienia (pomijam marzenie linii pogladowej GW, ktora mam wrazenie, ze "marzy" o swiecie, gdzie pan z panem i pani z pania). To, ze ja utrzymuje dom z pracy zawodowej a moja zona poswieca sie opiece nad dziecmi, nie znaczy ze to co ja robie jest wartosciowsze. Smiem twierdzic, ze jest na odwrot ale jesc tez trzeba. Wogole o co chodzi z ta "kariera". Zawsze myslalem, ze ludzie pracuja, zeby mies srodki na zycie a nie dla idei "kariery". No ale czyms trzeba niewolnikow zachecic, zeby co rano na 8 do roboty przyszli. Tak troche off-topic.
    • xciekawax Re: Być dziwką... Jak to jest? 06.12.10, 19:47
      Nie wiem jak to jest byc dziwka, natomiast uwazam ze nie mozna na pytanie, czemu kobiety osiagaja mniej - odpowiedziec bez uwzglednienia kobiecej natury biologicznej i mentalnosci socialnej.

      czy mozna to zmienic? pewnie! evolucjia dziala! jednak nie jest to process ktory stanie sie w jednym pokoleniu - na to trzeba czasu. Odkad zaakceptowano fakt ze kobieta ma rozum i "pozwolono" im chodzic do szkoly - zmiany przyszly i tak, moim zdaniem, bardzo szybko. Troche cierpliwosci! Coraz wiecej jest kobiet dobrze wyedukowanych, i choc one jeszcze odziedziczyly wartosci rodzinne po naszych babkach i prababkach, to beda wychowywac corki w innym przeswiadczeniu: ze najpierw edukacjia, potem facet.

      Moje babki nie pracowaly zawodowo, nawet nie jestem pewna ile klas skonczyly podstawowki, ale ich corki juz pracowaly, i skonczyly studia, ale dzieci mialy we wczesnych latach 20stych, co oczywiscie uniemozliwilo im wdrapywanie sie po szczeblach (choc bardzo dobrze sobie radza). Za to dzieci ich corek, wszystkie skonczyly studia, szczegolnie dziewczynki, a dzieci nie maja, i nie planuja miec do 30stki.

      Jednak smutna prawda jest taka ze facet dziecka nie urodzi. A dziecko to pewna przeszkoda w karierze (nie dla wszystkich).
    • antykonformista to co dobre dla społeczeństwa nie jest dobre 06.12.10, 20:22
      ... dla kobiet.

      Twój przydługi wywód jest oczywiście bardzo trafny i prawdziwy. Poruszyłaś w nim niemal wszystko, co kobietę niszczy: rodzina, stereotypy, przyjaciółeczki. Troszkę zapomniałaś o facetach, ale to szczegół. Zresztą kobiety dobrze wychowane, umiejące odciąć się od toksycznych przyjaźni, nie wpadną w łapy złych mężczyzn, a nawet jeśli, to zdarza się to niezwykle rzadko.

      Powiedz ilu rodziców ostrzega dziewczyny przed złymi chłopakami i złymi przyjaźniami? Zamias tego wolą pitolić o tym jak wspaniale jest być matką i żoną. Dla matki ważne jest to, by córka miała podobne życie co ona - nawet jak to życie jest ZŁE! Jak matka była niszczona przez babkę, to tak samo będzie się wyżywać na córce.

      Tzw "piękne dziewczyny" - one to mają w życiu pod górkę dopiero. Zawiść koleżanek jest niewyobrażalna, a presja społeczna każdego, począwszy od rodziny, bliższej, dalszej, znów koleżaneczek, przyjaciółeczek, napalonych chłopaczków, wszelkiego rodzaju śmiecia, który albo taką chce wykorzystać, albo pojechać na jej popularności. Dwie równie ładne dziewczyny nie potrafią ze sobą wytrzymać, dlatego typowy jest model przyjaźni "piękna i bestia" (dziewczyna piękna i strasznie brzydka), lub "księżniczka i jej damy dworu" (dziewczyna piękna i stadko przeciętnych).

      To co te piękne potrafią sobie zrobić wzajemnie, to wolę tego nie pisać. Ale to jest coś strasznego. Poziom konkurencji, zawiści, zazdrości jest nie do ogarnięcia. A wszystko przez tą próżność, którą wtłaczają w taką osobę rodzice, dziadkowie, najbliżsi.

      I potem taka dziewczyna lgnie do najpopularniejszego chłopaka w szkole, lub na osiedlu. I rzecz jasna jest to męska kurwa, który to tylko ją zniszczy. Proces niszczenia przez chłopaczków zaczyna się w wieku 12-13 lat (kiedyś to było 15-16) i ten wiek się obniża. Wymalowane, wyglądające na 20-25 lat SUKI w towarzystwie chłopców niższych od nich, chudych, ubranych w dresiki - taki to obraz widuję często w galeriach handlowych. Chodzi to to bandami i rzecz jasna dobrze się bawi. Ale jak te dzieci będą się bawić za 5 lat? W ogóle się nie będą bawić - będą niańczyć bachora.

      Podstawą wszelkich problemów dziewczyn i kobiet jest KONFORMIZM. Zaczyna się on w rodzinie i trwa. Nastolatki są z natury bardzo konformistyczne, zamknięte na wszystkich, poza swoimi grupami rówieśniczymi. Ale co oni mogą w sobie zmienić, jeśli rodzice ich nie rozumieją (a często nie chcą zrozumieć) a rówieśnicy są zwykle tak samo głupi? Czy to przez mądrych rodziców, czy właśnie przez bardzo wyraźne ich błędy, może 1 na 10 dziewczyna ma trochę oleju w głowie. Reszta idzie jak to stadko lemingów. Zwłaszcza na blokowiskach, presja i rywalizacja jest ogromna. Jak dziewczyna się wyróżnia tak czy inaczej, to jest bita lub zaczepiana przez osiedlowe suki. Zazdrość, a to słowo będę powtarzał do końca mojego wywodu.

      Zazdrość u kobiet, pewnie w każdym wieku, jest nieziemska. Pokonać wrodzoną zazdrość, jest bardzo trudne. Niektóre nawet zazdroszczą swojej córce. W USA jedna kobieta zabiła swoje córki, bo zazdrościła im urody. Tak to działa, właśnie tak.

      Zazdrość, konformizm, umysłowe lenistwo i społeczne gówno wtłaczane w Wasze głowy od dzieciństwa. To są te przeszkody, o których mówisz, i ja nie twierdzę, że ich nie ma. Dlatego trzeba z tym walczyć. To jest zadanie dla Ministerstwa Edukacji, dla rodziców, dla pedagogów szkolnych i ogólnie nauczycieli. Czy temu podołają? Wątpię. Póki co potrafili stworzyć gimnazja, jeszcze bardziej komplikując sytuację, do jednego wora wrzucając najbardziej newralgiczne roczniki.

      Mam czasem wrażenie, że to co dobre dla społeczeństwa nie zawsze jest dobre dla jednostek. I te "prawdy", te możliwości się przed jednostkami w pewien sposób "ukrywa". A w procesie socjalizacji wtłacza się im wzorce, które niekoniecznie im szczęście dają, przeważnie pot i łzy. Pierdolenie o karierze, o dzieciach.... dobre to jest może dla 10% dzieciaków, a pierdoli się wszystkim. A nie każdy jest do tego stworzony, nie każdy musi mieć dzieci i nie każdy musi się ścigać ze szczurami, albo zapieprzać 16h na dobę by zaciągnąć kolejny kredycik i mieć go z czego spłacać.

      Czy macie przesrane?
      Owszem.

      Czy można coś z tym zrobić?
      Owszem. Ale póki co to każda i każdy musi we własnym zakresie.

      Bo wbrew pozorom faceci też mają pod górkę. To co się wtłacza do głów im, i to co z nimi robią inni faceci.... o tym też można by napisać tak długi wywód, jak Twój ;)

      • alinawk Re: to co dobre dla społeczeństwa nie jest dobre 07.12.10, 10:36
        > Zazdrość u kobiet, pewnie w każdym wieku, jest nieziemska.

        O, to święte słowa niestety, panie dzieju.
      • zakletawmarmur Re: to co dobre dla społeczeństwa nie jest dobre 07.12.10, 11:12
        > Powiedz ilu rodziców ostrzega dziewczyny przed złymi chłopakami i złymi przyjaź
        > niami?

        > Powiedz ilu rodziców ostrzega dziewczyny przed złymi chłopakami i złymi przyjaź
        > niami?

        Jakieś 95%? W oczach rodziców facet ma być ułożony, kulturalny, wykształcony i oczywiście dobrze zarabiający:-) To taki bezpieczny, grzeczny misio.

        > niami? Zamias tego wolą pitolić o tym jak wspaniale jest być matką i żoną.

        W obecnych czasach? Tak, rodzice chcą, żeby dzieci ułożyły sobie życie prywatne ale dopiero "w pewnym wieku". Tzn. min. po studiach, ustawieniu się w pracy, zakupie mieszkania. Nikt już nikogo nie namawia do wczesnego wiązania się "bo trafiła się para portek" i tym bardziej do wczesnego rodzenia dzieci. Fakt, ze córka wyszła za mąż, urodziła dziecko w obecnych czasach nie nobilituje jej w żaden sposób... Wręcz przeciwnie, wczesne macierzyństwo, przez wiele osób jest uważane za życiową porażkę. Jak myślisz dlaczego nastolatki rodzą dzieci na klatkach schodowych albo wyrzucają na śmietnik? Chyba nie dlatego, że dla ich rodziców "wspaniale jest być matką":-)

        Dla
        > matki ważne jest to, by córka miała podobne życie co ona - nawet jak to życie j
        > est ZŁE! Jak matka była niszczona przez babkę, to tak samo będzie się wyżywać n
        > a córce.

        Raczej wręcz przeciwnie. Matki chcą, żeby ich córki miały inne życie. Lepsze. Dlatego nadmiernie pilnują córki, żeby nie popełniły ich błędów np. nie zaszły za wcześnie w ciąże, związały się z nieodpowiednim mężczyzną, zrezygnowały za wcześnie z edukacji itp.

        > To co te piękne potrafią sobie zrobić wzajemnie, to wolę tego nie pisać.

        Mam sporo ślicznych koleżanek (sama jestem raczej przeciętna). Trzymają się z tymi ładnymi, zadowolonymi z życia. Dlaczego? Bo wszystkie mają podobne poczucie swojej wartości, nie ma zazdrości i zawiści. Ja też wcale nie mam satysfakcji, jeśli jakiejś ładniejszej ode mnie podwinie się noga. Raczej solidaryzujemy się ze sobą niż zwalczamy.

        Wymalowane, wyglądające na 20-25 lat SUKI w towarzyst

        To chyba dobrze, że o siebie dbają?

        > Zazdrość u kobiet, pewnie w każdym wieku, jest nieziemska.

        Ale z drugiej strony, nikt tak kobiecie nie pomoże jak druga kobieta! Nazywacie to "solidarnością jajników". Gdy Anetę Krwaczyk, Alicje Tysiąc czy Frytkę mężczyźni gnoili publicznie to kto stanął w ich obronie? KOBIETY! I tylko kobiety...
    • duzymietek Re: Być dziwką... Jak to jest? 06.12.10, 21:27
      A wg mnie przyczyną dominacji mężczyzn jest to, że kobiety są po prostu inne (i nie mylić ze słowem gorsze). Mają inną mentalność, inne priorytety, brak im instynktu łowcy, który powoduje, że facet musi ciągle rywalizować i zdobywać często ryzykując i prąc do przodu ponad wszystko.
      Dodam jeszcze, że, z mojego zawodowego doświadczenia, kobiety znakomicie sprawdzają się w pracy w której trzeba wykazać się sumiennością i starannością. W takich warunkach są znakomitymi pracownikami, dużo lepszymi niż faceci. Ci drudzy w takich zajęciach szybko się nudzą, często szukają jakby sobie ułatwić życie co niekoniecznie wychodzi na dobre wykonywanemu zajęciu. W miejscu, gdzie trzeba podejmować ryzyko zdecydowanie lepiej radzą sobie faceci. I to wg mnie jest zgodne z naturą i mężczyzny i kobiety.
      Nie rozumiem tylko dlaczego dla feministek miarą sukcesu kobiety musi być sprawdzenie się branży, która jest (pewnie z racji predyspozycji) zdominowana przez mężczyzn. Może mi to ktoś wyjaśnić?
    • magumagu Re: Być dziwką... Jak to jest? 06.12.10, 23:23
      Jak nigdy w tej kwestii zgadzam się z groszkiem...
      Ja mam poczucie, że przez życie szłam jak burza do momentu urodzenia dziecka. Potem właściwie to nikt mnie nie hamował oprócz mnie samej - było mi tak zajebiście dobrze, byłam taka spełniona - mąż, dziecko, no sielanka po prostu, że zwyczajnie mi się nie chciało więcej. Mój umysł też się jakoś długo od tego dziecka nie chciał odczepić, czułam, jakby bez mojej kontroli miało wyrosnąć na kogoś gorszego, nie mówiąc o tym, że cały czas wydawało mi się, że JA-WIEM-NAJLEPIEJ-CO-DLA-NIEGO-DOBRE. Na szczęście trafiłam na męża, który mnie zmotywował do powrotu do żywych, ale i tak to nie będzie już to samo...
      • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 09:46
        magumagu napisała:

        > Jak nigdy w tej kwestii zgadzam się z groszkiem... '

        a to grosz-ek jest taki kontrowersyjny?
        chyba nie na tym forum ;)
      • majkawazka Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 11:11
        moim zdaniem trzeba całe życie iść do przodu, stawiać sobie cele i je osiągać. Osiągnięcie spełnienia może być wspaniałe, ale na dłuższą metę uważam, że to nie przejdzie. Oczywiście wszystko zależy od charakteru.
        Kobiety również potrzebują spełnienia, ale zupełnie w innych dziedzinach niż mężczyźni...

        majkawazka.pl
        • la_extranjera Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 13:23
          Czytając Wasze myśli na ten temat dochodzę do wniosku, że raczej różnię się od większości kobiet. Wiele osoób wspomniało o tym, jak bardzo różnimy sie od mężczyzn, że mamy inne priorytety i potrzeby itd. No więc, ja np. lubię rywalizację intelektualną, uwielbiam ryzykowne sytuacje, nudzi mnie staranność i dokładność, świetnie czuję się w niebezpiecznych sytuacjach. Dobija mnie myśl, że mogłabym stracić moje awanturnicze życie i zakopać się w pieluchy i męża. Nie mówię, że to sie jeszcze nie zmieni i nie sądzę, ze potrzeba posiadania dzieci to cos gorszego. O nie! Dobrze, że jest tyle kobiet , które to cieszy. Chodzi mi o cos innego - a mianowicie o to, żeby te kobiety czy ci mężczyźni, którzy identyfikują się z cechami przypisywanymi jako standardowe dla konkretnej płci - nie uważali, że wszyscy są tacy jak oni. Wśród kobiet istnieja takie które przedkładaja udział w wojnie nad rodzenie i makijaż, a wśród mężczyzn sa tacy, którzy wolą zajmować się dziećmi i domem niż uczestniczyć w wyścigu szczurów. To co mnie irytuje to fakt, że próbuje się tych nietypowych przekonywać, że coś jest nie tak, że przecież tak wcale nie czują, bo to przecież niezgodne z ich natura. Czuję, że jest to niesprawiedliwe kiedy np. spełniam sie na stanowisku w armii dowodząc grupą facetów i jestem w tym świetna, a za plecami słysze, że jest tak pewno dlatego, że nie moge mieć dzieci, albo że mam jakis głęboko skrywany kompleks. Ale gdyby facet był na moim miejscu to po prostu stwierdziliby że to jego pasja...
          • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 14:05
            la_extranjera napisała:

            > Czytając Wasze myśli na ten temat dochodzę do wniosku, że raczej różnię się od
            > większości kobiet. '

            ale 18 lat skończyłaś?
            bo dla mnie to Ty jesteś dzieciak, nie kobieta.

            duze pozdro!!!
            • la_extranjera Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 19:04
              Przedstw zatem swą dojrzałą wizję.

              Ja Ciebie nie skwituję mianem "spolegliwa Matka-Polka" bez podania argumentów dlaczego tak uważam, ponieważ w przeciwieństwie do Ciebie, nie traktuję osoby która ma inne zdanie protekcjonalnie.
              • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 12:33
                ponieważ w przeciwieństwie do Ciebie, nie traktuję osoby kt
                > óra ma inne zdanie protekcjonalnie. '

                gdybym traktowała Cie protekcjonalnie, to bym napisała ze jesteś gówniarą ;)

                IMO jesteś dzieciakiem.
                I jest to urocze, zgodne z etapami , które sie w życiu przechodzi.
                Kto nie był w jakimś momencie życia zbuntowany na system, w którym "kazano mu" funkcjonować, ten nigdy nie byl młody .
                Dobrze że masz ambitne plany, nawet jeśli są po części dziecinne i naiwne.

                A dojrzałą wersję sama kiedys napiszesz, kiedy już będziesz na tym etapie.
                To że ja i teraz napiszę swoje poglądy, to przecież zupełnie do Ciebie nie przemówi- bo to moja suma doświadczeń.

                Niestety, żeby pisać o życiu wiarygodnie, trzeba go dotknąć.
                Dlatego najlepszą poezję piszą ludzie do trzydziestki, a prozę Ci po trzydziestce.

                duze pozdro!!!
                • la_extranjera Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 14:41
                  Kojarzysz mi się z wieloma koleżankami, które dorobiwszy się męża, dzieci i stabilizacji uważają, że wiedzą już co to życie i że maja już monopol na wiedzę o wszystkim.

                  Następujące zdanie, które wyszło spod Twej klawiatury:
                  " Dlatego najlepszą poezję piszą ludzie do trzydziestki, a prozę Ci po trzydziest
                  > ce."
                  uświadamia mi jedynie, że patrzysz na świat przez pryzmat stereotypów i uproszczeń myślowych. Można nawet nie dobiec 30, a mieć większe pojęcie i doświadczenie w życiu niż niejeden czterdziestolatek.

                  Taka generalizacja jest według mnie czymś co gubi większość dorosłych ludzi. Nie potrafią spojrzeć na problemy "naiwnie i dziecinnie", nie potrafia zadać sobie jeszcze raz pytania, na które, jak twierdzą , znaja odpowiedz, po to aby dostrzec może coś nowego. Na koniec, nie umieją myśleć samodzielnie, ale za pomoca serii schematów, które uważają za doświadczenie życiowe.

                  dlatego jak słusznie stwierdziłas, w tym kontekście, jestem buntowniczką - nie mam zamiaru przyjmować teorii innych bez weryfikacji. I mam nadzieję, że już zawsze nią pozostanę.
                  • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 15:00
                    la_extranjera napisała:

                    > Kojarzysz mi się z wieloma koleżankami, które dorobiwszy się męża, dzieci i sta
                    > bilizacji uważają, że wiedzą już co to życie i że maja już monopol na wiedzę o
                    > wszystkim.'

                    za bardzo sie zaperzyłaś, nic takiego nie twierdzę i nie odpowiadam za Twoje skojarzenia.

                    Można nawet nie dobiec 30, a mieć większe pojęcie i doświadczeni
                    > e w życiu niż niejeden czterdziestolatek.'

                    można, ale grupa doświadczonych 30-latków jest mniejsza niż grupa doświadczonych 40-latków. Trudno wyrażać sie unikając uogólnień, bo nigdy nie dobrnęłoby sie do końca zdania ;) Możesz przyjąć, że wiem iż od każdej zasady jest wyjątek, ale nie będę tego za każdym razem dopisywać.

                    Nie potrafią spojrzeć na problemy "naiwnie i dziecinnie", nie potrafia zadać sobi
                    > e jeszcze raz pytania, na które, jak twierdzą , znaja odpowiedz, po to aby dost
                    > rzec może coś nowego.'

                    Masz rację, to przywilej młodości lub raczej nieposiadania tylu zobowiązań, trosk i obowiązków. Dlatego dobrze jest robić myślowe eksperymenty kiedy jest na to przestrzeń i czas.

                    Na koniec, nie umieją myśleć samodzielnie, ale za pomoca
                    > serii schematów, które uważają za doświadczenie życiowe.'

                    Tu sobie za dużo dopowiadasz. Co piszę w związku ze swoim osobistym doświadczeniem niegrzecznie jest kwestionować bez konkretyzacji zarzutu.

                    jestem buntowniczką - nie
                    > mam zamiaru przyjmować teorii innych bez weryfikacji. I mam nadzieję, że już za
                    > wsze nią pozostanę.'

                    Kibicuję Ci zatem, aby tak sie stało i będzie mi przykro, jeśli Twoje wpisy za lat dziesięć zmienią sie diametralnie.
                    Ale to bardzo zależy od tego, czego doświadczysz, prawda?

                    :)
                  • claudel6 Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 23:33
                    ale rację ma? trzydziestki nie skonczyłaś? ;)
          • magumagu Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 14:44
            A ile masz dzieci?
            • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 16:03
              hej! a zdajecie sobie sprawę, że równouprawnienie kobiet - takie totalne, w sferze konwenansów również spowoduje rozwalenie struktury społecznej?

              nie, nie jestem ojcem rydzykiem, nie twierdzę, ze kobieta to zepsuta kusicielka ani nie boję się mądrych kobiet

              trudno jednak zignorować to, że tam gdzie doszło do emancypacji erozji uległy długoletnie związkiu monogamiczne inaczej zwane małżeństwami

              oczywiście drugą współprzyczyną moze być dobra sytuacja ekonomiczna i zaplecze socjalne, która daje kobiecie poczucie bezpieczeństwa nawet bez faceta.

              Z punktu widzenia społecznego istnienie małżeństwa powoduje, że większość dorosłych kobiet i facetów ma kogoś na stałe- nawet jak to nie książę z bajki ;)

              może na tym forum taki9e rozwiązanie nie wydaje się najszczęśliwsze

              to niweluje wiele napięć społecznych

              ze względu jednak na to, że urodzenie dziecka to kosztowna sprawa dla organizmu kobiety, najlepsza kobieca strategią jest znalezienie na ojca najlepszego dawcy genów a na opiekuna kogoś wysoko posstawionego w hierarchii społecznej.

              faceci sa zdecydowanie mniej wybredni w wyborach

              Jeśli wszystkie kobiety bedą miały odwagę wybierać partnerów oczywiste jest, że do seksu dostep będą mieli wyłącznie najatrakcyjnniejsi
              ( badania z australii dowiodły, ze ten proces już się zaczął bo 11% facetów jest ojcami blisko połowy dzieci)

              wiem, może sie wydawać, ze to raj dla kobiet? prawda?

              i myślicie, że te pozostałe 80-90 % procent wykluczonych facetów wzruszy ramionami i pokornie zajmie się zbieraniem znaczków albo skopaniem ogródka?

              jestem raczej skłonny przypuszczać, że wezmą sobie kobiety siłą- takiej ilości mężćzyzn nikt nie da rady zagnać do więzień- raczej wyrżną oponentów jak hutu tutsi;

              80 % prawiczków to poważny problem społeczny- nawet prostytutki nie dadzą rady wszystkich obsłużyć- katorżnicza praca...

              wiem , wiem trochę poniosła mnie wyobraźnia ( niezłe social fiction ;)




              • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 16:44
                wiem , wiem trochę poniosła mnie wyobraźnia ( niezłe social fiction ;) '

                niezłe, lubię czytać takie projekcje.

                Zastanawiam sie (podłączę sie do projekcji), czy aby na pewno nastąpił jakiś bunt Nieseksujących?
                W przypadkach takich Hutu, czy bunty niewolników, były to grupy spójne, tworząc więzi, a co najmniej konkretnie zsegregowane w sposób widoczny.
                Jak mieliby sie rozpoznać Nieseksujący?
                Jakiś ruch na Fejsbuku?
                Gdzie przywództwo, organizacja, hierarchia?

                Wszystkie bunty wszczynały grupy zdegradowane nie na poziomie biologicznym, tzn. takie którym nic nie brakowało, tylko sztuczna umowa społeczna je degradowała.

                Czy bunt degeneratów biologiczno- osobowościowych mógłby stać sie faktem?

                Niedawno rozmawialiśmy o kulturze Mosuo. Tam kobiety wybierają mężczyznę z którym chcą sypiać. Na pewno istnieje grupa, takich ktróych żadna Mosuanka nie chce- jakoś sie od setek lat nie buntują.

                duze pozdro!!!
                • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 17:41
                  hmmm zakładasz, ze ktoś uposledzony biologicznie jest mniej sprawny intelektualnie i fizycznie

                  to prosta projekcja ( sorry za pożyczkę ;P) kobiecych kryteriów doboru- atrakcyjnemu przypisujemy zalety, które logicznie rzecz biorąc nie musza z tej atrakcyjności wynikać.

                  a stephen hawking? intelektualnie nic mu nie brak

                  ja np jestem genetycznym freakiem i kobiety ida ze mną do łózka wyłącznie ze względu na kompetencje społeczne ;)
                  ale inteligencji mi nie brakuje a fizycznie jestem dużo sprawniejszy i silniejszy od większości mężczyzn

                  tu kolejna ciekawostka atrakcyjność osobnika ludzie rozpoznają bezbłędnie w ruchu i symetrii twarzy- jeśli coś odbiega od schematu osbnik jest odrzucany, nawet jesli w żaden sposób nie upośledza czynności ciała

                  funkcjonalnie więć nic mi nie brakuje-a nawet mam przewagę nad normalnymi

                  podobnie te 80-90 % mężczyzn to też nie będą uposledzeni kolesie tylko tacy, ktorzy nie są dostatecznie ładni, dostatecznie młodzi, dostatecznie wysocy, dostatecznie bogaci, dostatecznie ważni, sławni itepe.

                  poza tym sama przewaga liczebna takiej grupy, pomyśl

                  poza tym zauważ, ze do niedawna kolor skóry był postrzegany jako czynnik stygmatyzujący jednostke i obniżający jej status niezaleznie od obiektywnych talentow danej osoby
                  i co? czarnoskórzy z uwagi na tak dużą ich ilość wywalczyli równouprawnienie żeby nie powiedzieć uprzywilejowanie.

                  uważam, że popęd seksualny jest najsilniejszym motorem działań ludzkich. Nawet jezeli kulturowo objety jest wieloma tabu, które maskują seskualne intencje wielu zachowań.

                  Więc jesli będzie istniała ogromna populacja osób wykluczonych to znajdzie sposób żeby obejść zabezpieczenia stworzona przez aktualny model kulturalny

                  jeśli byłoby ich tak wielu na pewno nie dałoby się ich nie zauważyć a więc sami by się odnaleźli
                  to tak jak było z gejami- jeszcze 20 lat temu nikt się do tego nie przyznawał a teraz?

                  poza tym gdyby coś takiego się zdarzyło i miało charakter trwały kultura szybko stworzyłaby struktury i konwenanse adekwatne do sytuacji ;P


                  To tak jak z islamem gdzie teoretycznie kobiety sa odseparowane od męźczyzn bardzo ściśle i panuje bezwzględna monogamia, tymczasem powstały małżeństwa na czas podróży
                  albo romanse nawiązywane przez blue tooth w arabii saudyjskiej.

                  Musze poczytać o tej kulturze Mosuo ale tam wykluczonych musi być mało aby nie stanowili realnego zagrożenia

                  aha dobrym przykładem są różne sekty w XX wieku, w których guru i wąska grupa przybocznych mieli monopol na kobiety,
                  i w wielu z nich nie było bezpośredniego przymusu- te kobiety były przekonane, że ich najwyższym szczęściem jest dostapienie obcowania z guru

                  żadna z tych grup nie przetrwała 20 lat




                  • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 18:00
                    abrigado napisał:

                    > hmmm zakładasz, ze ktoś uposledzony biologicznie jest mniej sprawny intelektual
                    > nie i fizycznie '

                    nie, nie zrozumieliśmy sie.
                    Zakładam, że mężczyzna odrzucony przez kobiety w selekcji, to taki który jest słabszy od konkurencji.
                    Czy on będzie miał słabszą głowę, bicebs czy cieńszy portfel - na to samo wychodzi.
                    Przegrał w rywalizacji, bo są od niego lepsi- czy on i jemu podobni słabsi od wygranych będą mogli wygenerować skuteczny bunt?

                    W ilości siła- proponujesz.

                    Nie roztrzygniemy, bo to tylko projekcja ;)

                    duze pozdro!!!
                    • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 18:27
                      sisi_kecz napisała
                      > nie, nie zrozumieliśmy sie.
                      > Zakładam, że mężczyzna odrzucony przez kobiety w selekcji, to taki który jest s
                      > łabszy od konkurencji.
                      > Czy on będzie miał słabszą głowę, bicebs czy cieńszy portfel - na to samo wycho
                      > dzi.
                      > Przegrał w rywalizacji, bo są od niego lepsi- czy on i jemu podobni słabsi od w
                      > ygranych będą mogli wygenerować skuteczny bunt?


                      alez zrozumieliśmy, przynajmniej ja Ciebie :)

                      to polega na czymś innym- mechanizmy wyboru partnera są w dużym stopniu obiektywne ale ewoluuja bardzo wolno- zwłaszcza w przypadku tak ryzykownych jak rodzenie i wychowanie przez naście lat dziecka

                      nie przegrywa słabszy tylko ten co do którego są wątpliwości- istnieje domniemanie winy

                      wyobrąź sobie faceta- jakieś niesamowite ciacho, które rwie każda laskę i nagle w wypadku ulegnie głębokiej deformacji jego twarz
                      czy jego szanse na podryw sie zmienią?

                      a przecież będzie poza tym tak samo sprawny, zaradny itepe- biceps, portfel, głowa się nie zmienią

                      na wsi, gdzie dominuje pragmatyzm kulawy nie znajdzie dziewczyny chociaż wszyscy jeżdża traktorami albo samochodami i w praktyce to może być drobna uciążliwość.

                      stu kulawych nie da rady wygenerować buntu? tarpanem nie dogonią przystojnego romana ? ;P

                      a seryjni mordercy i ich sprawność? czesto byli erotycznie wykluczeni

                      podobnie ze wzrostem

                      kobiety atawistycznie uważaja mężczyzn wysokich za atrakcyjnych- jeszcze 150 lat temu wysoki to powyżej 165 :)
                      i wtedy miało to sens- bo oznaczało mężczyznę , który dobrze jadł w dzieciństwie :)

                      obiekt odrzucony wcale nie musi być słabszy


                      wiesz jak bardzo mało wydolny jest organizm mężczyzny ważacego 100 kg i mierzacego powyżej 100 kg wzrostu? ostatnio jeden kolega sie zżymał, że testy dla "służb"są stworzone dla kolesi ważących 75 kilo i mających 75 kilo bo on nie jest w stanie tego wykonac. :)


                      wśród młodziezy szkolnej powyzej 185 drastycznie wzrasta odsetek omdleń i chorób ukladu krążenia
                      • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 18:30
                        haha miało być 190 cm :P coś ta waga mie zafascynowała :)
                      • zakletawmarmur Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 19:02
                        > kobiety atawistycznie uważaja mężczyzn wysokich za atrakcyjnych- jeszcze 150 la
                        > t temu wysoki to powyżej 165 :)
                        > i wtedy miało to sens- bo oznaczało mężczyznę , który dobrze jadł w dzieciństw
                        > ie :)

                        Przypomniał mi się Petereczek...

                        Zauważ, że wraz ze wzrostem większa się też masa ciała. Zwróć uwagę, że np. w boksie są rożne kategorie wagowe. Nie bez powodu:-)
                        Wyobraż sobie, że bokser wagi ciężkiej bije się z tym wagi piórkowej.
                        Na którego byś postawił pieniądze?

                        > wyobrąź sobie faceta- jakieś niesamowite ciacho, które rwie każda laskę i nagl
                        > e w wypadku ulegnie głębokiej deformacji jego twarz
                        > czy jego szanse na podryw sie zmienią?

                        To wszystko statystyka. Dobre geny zwiększają szanse. Nie dają jednak żadnej pewności. Posiadać ekstra genow może wpaść pod samochód i wcale się nie rozmnożyć:-)
                        Tak czy inaczej facet ze zdeformowaną twarzą ale wysoki, z fajnym bicepsem i pełnym portfelem, będzie miał większe szanse przekazania genów niż facet ze zdeformowaną twarzą ale przy okazji niski, wątły i bez kasy.
                        • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 19:37
                          :)...i własnie wzrost masy powoduje spadek sprawności, i niesamowity wydatek energetyczny

                          Miuke Tyson miał 176 wzrostu ( oficjalnie 180) ważył poniżej 100 i przez 10 lat lał wyłącznie większych i cięższych facetów

                          podobnie rocky marcjano- ważył w wadze cięzkiej tylko 83 kilo i nigdy nie został pokonany

                          stanisław kiecal - wzrost 173 ok 75 kg- fenomenalny mistrz wagi cięzkiej johnson zostal przez niego rzucony na deski i twierdzil, ze nigdy od nikogo nie otrzymał tak silnego ciosu- a wczesniej walczył z mistrzem jimmem jefriesem- 120 kg


                          w historii boksu tylko 3% mistrzów wagi cięzkiej ważyło ponad 100 kg

                          a peniądze postawiłbym na manny'ego pacquiao- waży coś koło 65 kg ;)


                          więc nawet w boksie nie masz racji- to mój konik mógłbym długo wymieniać ;)

                          akurat trenowałem boks i mam 177 wzrostu i najłatwiejszymi przeciwnikami byli 10 cm wyżsi i 10-15 kg ciężsi- nie byli w stanie mnie trafić.

                          najgorsze lanie dostawałem od tych koło 170 cm wzrostu, krótkich i krępych ;)- są szybcy, zwinni

                          ale boks nie jest wyznacznikiem- bo tam bije się 2 ludzi wyszkolonych w tej wąskiej dziedzinie- to o niczym nie swiadczy

                          w normalnym życiu znacznie paktyczniejsza jest ogólna sprawność- mozliwośc podbiegnięcia, skoku, wdrapania się- ja np po trzydziestce ciagle jeżdzę na snowboardzie a moi dwumetrowi koledzy już nie są w stanie





                          wyobraź sobie, że w wojskowych jednostkach specjalnych gdzie sprawnośc jest najważniejsza nia ma kompletnie 100 kg osiłków
                          • efi-efi Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 20:45
                            abrigado napisał:


                            >>pracuję w duzym zespole z przewagą kobiet. Ich projekty są 3,4 razy obszerniejsze, bardzo >>dokładne tylko najczęsciej sa klepaniem wciąz tego samego, powtarzaniem rzeczy użytych >>wcześniej, już gotowych i sprawdzonych.
                            >>liczy się przede wszystkim dokładnie i w terminie i to oznacza w kobiecym języku "dobrze"
                            >>brak wam lotności.

                            -To znaczy li tylko, że brakuje lotności i bystrości kobietom, z którymi pracujesz.
                            Oprócz Twojej firmy jest jeszcze reszta świata.

                          • zakletawmarmur Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 00:49
                            Jedno pytanie. Ty w ogóle wiesz o czym jest dyskusja? Bo mam wrażenie, że wydaje ci się, że wiesz:-)

                            Wybacz, ale nudziarz nie odpowiedział na żadne z moich pytań tylko skwitował wszystkie wątpliwości "to naukowcy więc zrobili to jak należy". Na tej samej zasadzie ludzie wierzą w to, co usłyszą w wiadomościach, z ust polityków i różnego rodzaju specjalistów. Może warto byłoby częściej pytać "ale dlaczego" zamiast ślepo wierzyć w niewiadomoco.

                            Wbrew pozorom nie mam nic do naukowców:-) Tak samo jak nie mam nic do dziennikarzy. Co nie znaczy, że wierze we wszystko co czytam...
                            • zakletawmarmur Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 00:50
                              Sorki to było dla Kutuzowa:-)
                          • zakletawmarmur Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 01:01
                            Ok., słabo się znam na boksie...

                            Opierałam się na wiedzy z własnego dzieciństwa. Byłam chłopczycą, nie chwaląc się potrafiłam "wciulać" większości kolegów z osiedla:-) Przyznaje, że byłam mała, chuda ale bardzo zwinna (aż łeza się w oku kręci). Podobno miałam też ten szał w oczach... Nie zmienia to faktu, że pare razy mi się oberwało. Z reguły od większych:-) Nie zapomnę, gdy mój bracik przerósł mnie o głowę... Od tej pory nie mogłam mu już dać rady.
                            Więksi może i byli mniej zwinni ale wystarczyło, że raz się oberwało i człowiek mógł już nie wstać...

                            No ale jak już przyznałam nie znam się. Byłam przekonana, że te kategorie wagowe powstały dlatego, żeby "chronić" mniejszych przed większymi a nie na odwrót:-)
                            • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 12:40
                              nie, no masz sporo racji ;)

                              to nie jest na odwrót ;) faktycznie kategorie wagowe powstały po to zeby chronić mniejszych przed większymi

                              bokserzy to zawsze są faceci sprawniejsi niż przeciętny człowiek- no bo inaczej nie mogliby być wyczynowcami- dodatkowo cały czas trenuja profesjonalnie żeby zwiększyć formę

                              dodatkowo walcza wg ustalonych zasad, wszyscy wiedzą jak wyglądają ciosy i szanse tak naprawdę sa wyrównane ( to tak jaki w biegu wyczynowców na 5 km, gdzie wszyscy biegna znakomicie a róznica między najlepszym i najgorszym wynosi kilka sekund.
                              zorganizuj bieg na 5 km na podwórku róznice będą kolosalne;)

                              dlatego wtedy masa i zasięg ramion ma znaczenie- bo on daje ci ten odpowiednik kilku sekund w biegu

                              natomiast w tzw realnym starciu nie wiadomo co się dzieje i walka nawet dwóch bokserów moze składać się z zapasów kopnięć a ciosy rękami będa wygladały inaczej
                              w takiej walce gra wiele czynników nie tylko masa i większy ma szanse wtedy kiedy pozostałe parametry- zwinność szybkość nie będą u niego widocznie gorsze od mniejszego przeciwnika

                              łał niezły łobuz musial być z Ciebie- dobrze, ze na Ciebie nie trafiłem jako dzieciak ;)
                              szał w oczach mam nadzieje pozostał...;)

                              człowiek w ogóle jest zwierzakiem o rytualnych zachowaniach i jest taki atawizm, że ustepuje się przed większym żeby nie ryzykować, ze raz się oberwie i człowiek nie wstanie

                              z własnego doświadczenia wiem, ze jak się nie przestraszysz to z dużymi wcale nie jest tak cięzko jak się z pozoru wydawało- wcale nie są tak duzo silniejsi
                              z kolei mniejsi okazuja się znacznie trudniejsi niż wydaje się to na początku.



                      • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 20:35
                        > wyobrąź sobie faceta- jakieś niesamowite ciacho, które rwie każda laskę i nagl
                        > e w wypadku ulegnie głębokiej deformacji jego twarz
                        > czy jego szanse na podryw sie zmienią? '

                        Tobie sie wydaje, że rozumiesz sisi ;)
                        Ale ok, jeszcze raz:

                        faceci może rwą na ciacho, ale zostają wybrani na męża (stały dostęp do seksu i prokreacji, status posiadacza kobiety) zupełnie bez względu na to ciacho.
                        A Ty ciągle o tych twarzach i wzroście.
                        Kasa sie liczy misiu, kasa.
                        Wadza, pozycja społeczna i wydolność fizyczna aby dociągnąć chopciaż do 50tki.

                        A wracając do tematu: buntu Nieseksujących, to o co kamon w ogóle?
                        Dlaczego Ty sądzisz, że garstka będzie seksować, kiedy kobiety dojdą do równych praw?
                        10 babek zadowoli sie jednym menem?- sorry, ale to mało realne nawet w projekcji ;)
                        Więc z czego to wnosisz? z tych 11% co jest ojcami połowy populacji?
                        Możesz coś bliżej o tym...

                        duze pozdro!!!
                        • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 20:57
                          wydaje, wydaje...powiedzmy ,ze rozumiem tyle ile potrzeba, głębiej się nie zapuszczam w kręgi piekielne ;)

                          Nie ogarniasz mojej projekcji...zupełnie jak w radzieckich filmach sci-fi gdzie w przyszłości latało sie w kosmos ale dzwoniło wciąz z telefonów z tarczą

                          od początku próbuję powiedzieć, że w tej prjekcji nie ma stałych związków czyli małżeństw

                          więc nikt nie będzie wybierał na męża kierując się tym co mówisz tylko na fuck frienda- do zmiany, gdy intensywność doznań spadnie.

                          w tej projekscji nie ma czegoś takiego jak stały dostep do seksu i statusu posiadacza kobiety

                          swoboda wyboru kobiety zakłada, że nie jest pod presją kasy- a przynajmniej nie aż tak dużą

                          atawizm będzie działał jeszcze długo- tak jak z przykładem wzrostu- ale czynnik kasy będzie miał mniejsze znaczenie.


                          te 10 babek bedzie wymieniac między soba tych facetów-co jakiś czas, np co tydzień :)

                          zreszta w konspiracji to już tak działa

                          laska ja mieszkałem w akademikach i sposód ponad setki znajomych facetów większość nie miała zadnych lasek, kilku miało stałe, i było kilku przystojniaków, ktorzy w ciągu roku obrocili kilkadziesiąt panienek z akademików
                          dopiero w połowie i pod koniec studiów laski ze strachu przed samotnością zaczęły dopuszczac do siebie kolesi spoza grona przystojniaków.


                          pozdro:P

                          • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 07.12.10, 21:28
                            > Nie ogarniasz mojej projekcji...zupełnie jak w radzieckich filmach sci-fi gdzie
                            > w przyszłości latało sie w kosmos ale dzwoniło wciąz z telefonów z tarczą '

                            hehe, no dobra, postaram sie bardziej.
                            Zrobie sobie drinka po dniu pracy z ciężko myślącymi panami fachowcami, to może wyluzuję i otworzę sie na Twoją projekcję ...

                            ja mieszkałem w akademikach i sposód ponad setki znajomych facetów większ
                            > ość nie miała zadnych lasek, kilku miało stałe, i było kilku przystojniaków, kt
                            > orzy w ciągu roku obrocili kilkadziesiąt panienek z akademików
                            > dopiero w połowie i pod koniec studiów laski ze strachu przed samotnością zacz
                            > ęły dopuszczac do siebie kolesi spoza grona przystojniaków.'

                            no to mamy jakąś próbóweczkę tej równouprawnionej przyszłości.
                            Obie płcie zdobywają wykształcenie i mają równy statut studenciaka.
                            I dzieje sie tak, na 10 łepków: że jeden ciacho obraca 10 panienek, trzech efektownych pod jakimś względem (zrównoważonych, utalentowanych, przypominajacych ojca, whatever) jest w stałym związku przez całe studia, a sześciu pozostałych ślini sie do świerszczyków i pije piwo w swoim towarzystwie.
                            Niby Twoja wizja gra, ale idźmy do pokojów dziewczyn.
                            Te trzy są w stałym związku. A pozostałe siedem zmienia co wieczór chłopa?

                            Nie mieszkałam w akademiku, ale coś mi sie zdaje, że równanie się nie udało ;)

                            Może przypomnij sobie, co robiło dziesięć typowych Twoich koleżanek z akademika.

                            duze pozdro!!!
                            -
                            "Mąż działa mi bez przerwy,
                            raz na zmysły , raz na nerwy"
                            Sztaudynger
                            • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 11:23
                              dżizasssss znowu nie załapałaś ;) to nawet nie trzy na 10 były w stałym związku- tylko moze jedna a może pół ;P- na stu paru facetów tylko kilku a więc mniej niż jeden na dziesięciu był w stałym związku i często też z laską od siebie z miasta

                              natomiast spośród lasek , które znałem około połowa zmieniała facetów co klika- kilkanaście tygodnie- albo miała wokól siebie wianuszek takich przechodnich

                              wszystkiech w łózku nie widziałem ;) ale z ytego co się słyszało - od koleżanek o koleżankach ;) i u kolegów w łóżkach to w ciągu pierwszych 2, 3 lat studiów duża część lasek "zaliczyła" ( nie znalazłem ładniejszego słowa) kilku, kilkunastu facetów, wśród ,ktorych zawsze znajdowała się ta mała grupka przystojniaków

                              Podsumujmy: po 2, 3 latach mamy połowę mniej lub bardziej seksujących kobiet ( jeden, kilku, kilkunastu partnerów) kilka procent facetów, ktorzy bykają non stop nowe partnerki i kilkanaście procent facetów, którzy zaliczyli raz, mają jedną partnerkę, lub udaje im się "zaliczyć" okazjonalnie

                              poza tym jest ogromna większość, która nie seksuje w ogóle :)


                              zwróc uwagę, zeczęść kobiet z racji konwenansów nie wchodziło w takie relacje- bo nie wypada, co ludzie bęą myśleć itepe
                              w mojej projekcji tego typu konwenanse zostaja odrzucone bo biety nie musza udawać cnotliwych i hamować swoich rzeczywistych potrzeb :P

                              • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 12:11
                                to nawet nie trzy na 10 były w stałym związku
                                > - tylko moze jedna a może pół ;P- na stu paru facetów tylko kilku a więc mniej
                                > niż jeden na dziesięciu był w stałym związku i często też z laską od siebie z miasta
                                > natomiast spośród lasek , które znałem około połowa zmieniała facetów co klika-
                                > kilkanaście tygodnie- albo miała wokól siebie wianuszek takich przechodnich.

                                Połowa zmieniała facetów, 10%procent było w stałym związku, a 40% nie seksowała, bo jak twierdzisz konwenanse.
                                Czyli po pozbyciu sie konwenansów 90% studentek seksuje z wymienianym co tydzień przystojniakiem.
                                I 90% kobiet wg Ciebie odsłuży kilka procent facetów.

                                Pomińmy wydolność i przyjmijmy że nie ma konwenansów.
                                Skąd bierzesz wniosek, ze razem z równouprawnieniem kobiety zamienią sie w facetów ?
                                Będą miały kasę na siebie i dzieci, przyoszczędzą na czas porodu i odchowania malucha, ale czy 90 % kobiet będzie chciało zaliczać co rusz nowe penisy, nie szukając miłości i stałości, ojca dla dzieci, oraz oparcia i bezpieczeństwa, którego sie nie kupi ?

                                Akademik byl za krótkim i burzliwym wycinkiem z życia, by prognozować z tego na całokształt.

                                duze pozdro!!!
                                • grosz-ek Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 13:42
                                  > Będą miały kasę na siebie i dzieci, przyoszczędzą na czas porodu i odchowania m
                                  > alucha, ale czy 90 % kobiet będzie chciało zaliczać co rusz nowe penisy, nie sz
                                  > ukając miłości i stałości, ojca dla dzieci, oraz oparcia i bezpieczeństwa, któ
                                  > rego sie nie kupi ?

                                  W matriarchacie - bo chyba o takiej projekcji rozmawiacie - relacje opiekuńcze są zupełnie inaczej skonstruowane. W takim systemie, istotne są relacje matka-córka oraz brat-siostra. Od obcych mężczyzn raczej nie oczekuje się opieki nad dziećmi, ponieważ istnieją poważne wątpliwości, który z nich może być ojcem. Tu na forum jest wątek o takiej kulturze.

                                  Jednak, według mnie - jakkolwiek życie w matriarchacie brzmi kusząco - fakt, że jest tak mało kultur go praktykujących, a te które go praktykują są dość mocno izolowane od innych, dowodzi, że jest on obarczony jakimiś istotnymi wadami. Na tyle istotnymi, że inni ludzie nie byli zainteresowani jego wdrażaniem.

                                  Czy kultura zachodnia zmierza w kierunku matriarchatu? Raczej nie, bo w naszej kulturze obowiązuje inny model rodziny - rodziny nuklearnej - składającej się z 2 rodziców i ich dzieci (nie koniecznie biologicznie ze sobą powiązanych).
                                  • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 13:51
                                    W matriarchacie - bo chyba o takiej projekcji rozmawiacie - relacje opiekuńcze
                                    > są zupełnie inaczej skonstruowane'
                                    nie rozmawiamy o matriarchacie, tylko o świecie z doskonałym równouprawnieniem kobiet.

                                    Abrigado twierdzi ,że spowoduje to degradację znacznej części mężczyzn.

                                    życie w matriarchacie brzmi kusząco - fakt, że
                                    > jest tak mało kultur go praktykujących, a te które go praktykują są dość mocno
                                    > izolowane od innych, dowodzi, że jest on obarczony jakimiś istotnymi wadami. N
                                    > a tyle istotnymi, że inni ludzie nie byli zainteresowani jego wdrażaniem. '

                                    z tego co czytałam, kultury matriarchalne są pierwotne, to znaczy nie były wdrażane, istniały jako pierwsze.
                                    Ich zastąpienie patriarchatem wiązało sie ponoć z odkryciem przez ludzi, ze akt seksualny jest spłodzeniem dziecka, czego wcześniej nie łączono ze sobą. Od tego momentu mężczyźni zaczęli kontrolę seksualną kobiet i dominację nad nimi w interesie swoich genów.

                                    Czy kultura zachodnia zmierza w kierunku matriarchatu? Raczej nie, bo w naszej
                                    > kulturze obowiązuje inny model rodziny - rodziny nuklearnej - składającej się z
                                    > 2 rodziców i ich dzieci (nie koniecznie biologicznie ze sobą powiązanych). '

                                    zatem w naszej kulturze wątpliwe jest powstanie rodzin matka- córka i jej dzieci, siostra i jej dzieci-brat.

                                    Jakieś projekcje? ;)

                                    duze pozdro!!!
                                    • grosz-ek Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 14:27
                                      > nie rozmawiamy o matriarchacie, tylko o świecie z doskonałym równouprawnieniem
                                      > kobiet.

                                      Domyślam się, że " doskonałe równouprawnienie" oznacza zwolnienie kobiet z każdych konsekwencji swojego seksualnego życia? Bo w matriarchacie tak jest, natomiast w kulturze zachodniej - nie. W naszej kulturze koszt posiadania dzieci jest niewspółmiernie wyższy niż w tych "pierwotnych" kulturach matriarchalnych. Sama opieka ze strony matki - nawet ze wsparciem państwa - jest na ogół niewystarczająca. Niestety, chodzący bankomat jest w dzisiejszych czasach bardzo przydatny. A jeśli On ma być tym bankomatem, to musi być pewien ojcostwa dzieci. Nawet jeśli później nie będzie mieszkał z matką.

                                      Co do tego co jest bardziej pierwotne - matriarchat czy inne formy - mam dość sceptyczny stosunek do pierwotności matriarchatu. Do poprawnego funkcjonowanie matriarchatu ważne jest dziedziczenie ziemi w linii żeńskiej. Dotyczy więc społeczności osiadłych, znających rolnictwo i to stosunkowo na wysokim poziomie, wymagający zorganizowanej pracy grupy ludzi przy uprawie roli. Sądzę więc, że rodowód matriarchatu nie sięga dłużej niż do rewolucji neolitycznej. Podobnie jak patriarchat i związana z nim poligamia jest związana z gospodarką pasterską i koniecznością bronienia posiadanego stada przez wojowniczych mężczyzn połączonych więzami krwi. Natomiast cała reszta świata praktykowała mniej lub bardziej trwałą monogamię, w której dorosłe dzieci zakładały własne, osobne rodziny. Wariantów relacji w tych rodzinach było całe mnóstwo, ale na ogół kobiety cieszyły się w nich na ogół dość mocną pozycją. Natomiast, w zależności o tego, jak często dana społeczność prowadziła wojny, zależała społeczna pozycja kobiet. W społeczeństwach pokojowych ta rola była mocniejsza w społeczeństwach wojowniczych - słabsza.
                                      • sisi_kecz Równouprawnienie bez degradacji 08.12.10, 17:41
                                        Natomiast cała reszta świata praktykowała mniej lub bardziej trw
                                        > ałą monogamię, w której dorosłe dzieci zakładały własne, osobne rodziny. Warian
                                        > tów relacji w tych rodzinach było całe mnóstwo, ale na ogół kobiety cieszyły si
                                        > ę w nich na ogół dość mocną pozycją '

                                        Rozmawialiśmy o takiej idealnie niekonfliktowej społeczności, w której nie ma hierarchii, a nawet starszyzny plemiennej.
                                        Tak wyglądałby świat równouprawnionych, gdybyśmy żyli w Raju (pod dostatkiem dóbr, izolacja od innych grup):

                                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,117621767,117621767,Indianie_Zoe_seks_w_raju.html
                                        duze pozdro!!!
                                        • urquhart Re:Równouprawnienie bez degradacji: Trobriandczycy 08.12.10, 18:21
                                          sisi_kecz napisała:
                                          > Rozmawialiśmy o takiej idealnie niekonfliktowej społeczności, w której nie ma h
                                          > ierarchii, a nawet starszyzny plemiennej.

                                          Ja tam wolę czy czytać o Trobriandczykach Malinowskiego.
                                          Długo była kwestionowana jako erotomańskie fantazje zboka.
                                          Jeżeli nie znasz CC, polecam na zachętę:

                                          Badacz zauważył, że Trobriandczycy podchodzą do seksu w sposób radosny, bez poczucia winy i grzechu, z którym on sam nie umiał sobie poradzić. Dzieci już w wieku ośmiu lat zaczynają zabawy erotyczne, potem młodzi ludzie uprawiają wolną miłość, ale ci, którzy decydują się na małżeństwo, wiedzą, że czas przygód w dżungli już się dla nich skończył. Nawet uczuć nie mogą sobie okazywać publicznie .Malinowski pisze, że w społeczeństwie, dla którego seks jest naturalny, radosny i dostępny, nie ma dewiacji ani zboczeń. Wolna miłość nie powoduje także nadmiernej rozwiązłości obyczajów, a seks nadal kojarzony jest z uczuciem. Zdrady i miłosne tragedie nierzadko kończą się zażyciem trucizny z ryb albo rzuceniem się z najwyższej palmy w wiosce… Malinowski odkrył też, że Trobriandczycy nie wiedzieli o związku seksu z prokreacją. Ojcostwo biologiczne w ich społeczeństwie nie istniało.

                                          www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/zycie-seksualne-dzikich-bronislaw-malinowski/
                                          • zakletawmarmur Re:Równouprawnienie bez degradacji: Trobriandczyc 09.12.10, 11:14
                                            Ojcostwo biologiczne w ich społecze
                                            > ństwie nie istniało.

                                            Czyli wychodzi na to, że brak wolności seksualnej jest skutkiem tego, ze mężczyźni nie chcą ponosić odpowiedzialności za cudze potomstwo:-)
                                            • abrigado Re:Równouprawnienie bez degradacji: Trobriandczyc 09.12.10, 12:02
                                              > Czyli wychodzi na to, że brak wolności seksualnej jest skutkiem tego, ze mężczy
                                              > źni nie chcą ponosić odpowiedzialności za cudze potomstwo:-)
                                              >

                                              a kobiety chcą? jakoś mało, która jest chętna do adopcji jesli sama może urodzić, a stosunek kobiet do dzieci waszego faceta z inną kobietą...hmmm chyba nie muszę mówić jaki jest

                                              jakoś stereotyp macochy nie wziął sie znikąd

                                              akurat natura postawiła was w sytuacji gdy macie kolosalnie większe szanse na to że wychowujecia własne potomstwo i hipokryzją jest udawanie, że wam jest obojętne czy wychowujecie swoje dziecko
                                              • urquhart Re:Równouprawnienie bez degradacji: Trobriandczyc 09.12.10, 13:20
                                                Ojcostwa nie traktowano biologicznie, ale społecznie. Mąż matki stawał się ojcem, opiekując się jej dziećmi. Pozbawienie aktu seksualnego jego biologicznego, prokreacyjnego charakteru sprawiło z kolei, iż seks nie był objęty sferą tabu.
                                                Wasze dociekania idą w ślepy zaułek. Ojcostwo i ponoszenie odpowiedzialności facetów za potomstwo jak najbardziej było w tym społeczństwie. Ale nie związane z faktem "genetycznego opłacania się", którego koncepcji tak zawzięcie bronisz Zaklęta.
                                                Dowodziło to praktycznie teoretycznych rozważań Fromma o miłości ojcowskiej. Podobnie jak brak tabu i naszych zahamowań w seksie miał powodować brak typowych zaburzeń psychicznych też był praktycznym żywym dowodem teorii Freuda.
                                                • zakletawmarmur Re:Równouprawnienie bez degradacji: Trobriandczyc 09.12.10, 16:21
                                                  > Ojcostwa nie traktowano biologicznie, ale społecznie. Mąż matki stawał się ojce
                                                  > m, opiekując się jej dziećmi

                                                  Oczywiście w społeczeństwach, w których nie mordowało się drobnego przychówku przeszłej żony:-)

                                                  Ojcostwo i ponoszenie odpowiedzialności fa
                                                  > cetów za potomstwo jak najbardziej było w tym społeczństwie. Ale nie związane z
                                                  > faktem "genetycznego opłacania się", którego koncepcji tak zawzięcie bronisz Z
                                                  > aklęta.

                                                  Ja nie twierdzę, że panowie tam nie ponosili odpowiedzialności. Jestem święcie przekonana, że ten raj na ziemi szybko zmieniłby się w aseksualne piekło, gdyby panowie nie pomagali odchowywać dzieci.

                                                  Ale zauważ, że w naszym społeczeństwie jest inaczej. Udział ojca wynika w dużej mierze z "genetycznego opłacania się".
                                              • zakletawmarmur Re:Równouprawnienie bez degradacji: Trobriandczyc 09.12.10, 16:13
                                                > jakoś stereotyp macochy nie wziął sie znikąd

                                                Pewnie, że baby nie są lepsze... Z tą różnica, że po rozstaniu to na kobietę spada więcej obowiązków związanych z wychowaniem dziecka. Facet może zgrywać kawalera:-)

                                                > akurat natura postawiła was w sytuacji gdy macie kolosalnie większe szanse na t
                                                > o że wychowujecia własne potomstwo i hipokryzją jest udawanie, że wam jest oboj
                                                > ętne czy wychowujecie swoje dziecko

                                                Ale zainteresowanie macochy nie byłoby nawet potrzebne:-) Para się rozstaje, ona ma dziecko i znajduje sobie nowego partnera, który staje się nowym ojcem jej dziecka. Jej eks wiąże się z inną samotną matką i dla odmiany jest ojcem jej dziecka.
                                                • abrigado Re:Równouprawnienie bez degradacji: Trobriandczyc 09.12.10, 18:29
                                                  zakletawmarmur napisała:

                                                  > Ale zainteresowanie macochy nie byłoby nawet potrzebne:-) Para się rozstaje, on
                                                  > a ma dziecko i znajduje sobie nowego partnera, który staje się nowym ojcem jej
                                                  > dziecka. Jej eks wiąże się z inną samotną matką i dla odmiany jest ojcem jej dz
                                                  > iecka.
                                                  >

                                                  no własnie od tego zacząłem- możesz wsadzać szpilę facetom, że boja się wychowywać nie swoje potomstwo bo Ty masz nikłe szanse, że znajdziesz się w takiej sytuacji i możesz się nadymać

                                                  to troche tak jak młodszy giertych ocenia zachowanie wałęsy czy innych opzycjonistów i mówi jak powinni się zachować w sytuacji gdy sam nigdy nie stał przed alternatywą że ubecy wsadzą go do więzienia albo straci pracę ;P

                                                  faceci nie mają tak pieknie,
                                                  laska jaka konkretna i znająca swoja wartość kobieta poleci na faceta obciążonego obwiązkiem alimentacyjnym?

                                                  no chyba, że jego status jest bardzo wysoki albo jej bardzo niski ...:), zgrywać kawalera to można na pierwszych kilku randkach

                                                  powiem po sobie mam dwójkę dzieciaków i dla mnie z praktycznego punktu widzenia związek i kolejne dzieciaki a potem pilnowanie przez obie matki przez całe życie czy czasem równo się dokładam byłoby nadmiernym stresem, którego ŻADEN najlepszy nawet seks ( to tak a propos forum :) ;) ;)
                                                  nie byłby w stanie mi wynagrodzić...o czasie już nie wspominam ;)

                                                  • zakletawmarmur Re:Równouprawnienie bez degradacji: Trobriandczyc 09.12.10, 18:47
                                                    > faceci nie mają tak pieknie,
                                                    > laska jaka konkretna i znająca swoja wartość kobieta poleci na faceta obciążone
                                                    > go obwiązkiem alimentacyjnym?

                                                    Zależy ile mu kasy zostaje:-)
                                                    Zauważ, że to matka ponosi większą odpowiedzialność za dziecko! I finansową i czasową. Średnie alimenty to poniżej 500 zł a czas poświęcany przez ojców też jest śmiesznie mały w porównaniu do tego ile daje z siebie matka. Dlatego też kobietom, samotnym matkom jest trudniej niż samotnym ojcom. Bo z założenia one więcej poświęcają więc i dziecko bardziej "przeszkadza".

                                                    > powiem po sobie mam dwójkę dzieciaków i dla mnie z praktycznego punktu widzenia
                                                    > związek i kolejne dzieciaki a potem pilnowanie przez obie matki przez całe życ
                                                    > ie czy czasem równo się dokładam byłoby nadmiernym stresem, którego ŻADEN najle
                                                    > pszy nawet seks ( to tak a propos forum :) ;) ;)

                                                    Ale ja wcale nie namawiam panów do rozwodzenia się. Też jestem zdania, że lepiej naprawić związek z matką swoich dzieci, niż rozwodzić się i wychowywać cudze dzieci innych kobiet, nawet jeśli ich mama jest "super kochanką":-)
                                                  • urquhart Re:Równouprawnienie bez degradacji: Trobriandczyc 09.12.10, 19:41
                                                    zakletawmarmur napisała:
                                                    > Ale ja wcale nie namawiam panów do rozwodzenia się. Też jestem zdania, że lepie
                                                    > j naprawić związek z matką swoich dzieci, niż rozwodzić się i wychowywać cudze
                                                    > dzieci innych kobiet, nawet jeśli ich mama jest "super kochanką":-)

                                                    Ale często wspominany paradoks jest taki że w drugim związku dzieciate kobiety bardziej starają się wynagrodzić facetowi będąc super kochanką, a z ojcem ich dzieci opuszczają sobie, bo to przecież jego "psi obowiązek" :)
                                                  • zakletawmarmur Re:Równouprawnienie bez degradacji: Trobriandczyc 10.12.10, 08:23
                                                    > Ale często wspominany paradoks jest taki że w drugim związku dzieciate kobiety
                                                    > bardziej starają się wynagrodzić facetowi będąc super kochanką, a z ojcem ich d
                                                    > zieci opuszczają sobie, bo to przecież jego "psi obowiązek" :)

                                                    No i kolejny powód za stałym związkiem z ojcem swoich dzieci. Nikt kobicie "handlowania dupą" nie zarzuci:-) Można sobie pozwolić na komfort psychiczny, że seks uprawia się "dla przyjemności" a nie "żeby zasłużyć":-)

                                                    Swoją drogą, to taki odpowiednik dzieciatych panów, którzy żeby zaimponować nowym, atrakcyjnym kobietom kasą, olewają obowiązki przy dzieciach i płacenie alimentów?
                • janznepomuka Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 14:25
                  To nie żadne fiction projekcyjne
                  • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 09.12.10, 10:02
                    o dobry przykład...czyli faceci stają się ekstremistami? ;) w takiej sytuacji gdy podażdrastycznie nie odopwiada popytowi?
                    • sisi_kecz Przykład z Chinami 09.12.10, 10:53
                      Nie jest adekwatny.

                      Kobiet jest mało w sensie fizycznym. To co innego, gdyż brak dostępu do seksu i prokreacji mają tam również panowie z bardzo dobrą pulą genową- i sądzę że to oni są desperatami porywającymi kobiety.

                      Tam gdzie ilość kobiet i mężczyzn jest podobna w populacji, bez seksu zostają tylko Ci "gorsi".
                      A czy oni porwali by kobietę silniejszemu, lepszemu mężczyźnie?
                      ...

                      duze pozdro!!!
                      • abrigado Re: Przykład z Chinami 09.12.10, 12:21
                        nie zgadzam sie jest bardzo adekwatny

                        zawsze chodzi tylko o to czy z punktu widzenie konkretnego mężczyzny ma on realne szanse na seks

                        masz jakąś obsesję z tymi dobrymi genami laska?

                        nie ma czegoś takiego? są tylko geny, które w danym przypadku są korzystne.

                        np anemia sierpowata- choroba gentyczna- umierasz koło trzydziestki- ale tam gdzie się narodziła czyli w afryce chroniła przed malarią i dawała nosicielowi szansę dożycia prokreacji
                        a gdyby miał lepsze geny prawdopodobnie umarłby jako dizecko


                        np geny niskiego wzrostu tak niepopularne wśród kobiet dają większe szanse w czasie klęsk głodu, tam gdzie jest mniej pokarmu- patrz pigmeje w afryce czy w nowej gwinei- po prostu potrzeba takiemu mniej pokarmu żeby zachował sprawność nie jest tak narażony na braki w pokarmie

                        w europie w czasie klęsk dźumy które zniszczyły handel i zaowocowały kilęska głodu- rosły rycerz miał ok 160 wzrostu-

                        afroamerykanie w ogromnym stopniu cierpią obecnie na choroby krążenia spowodowane dużo większym niż u białych wchłanianiem soli do organizmu- nawet w stanach są leki specjalnie dla afro
                        badacze odkryli, że kiedy murzyni byli w potwornych warunkach przywozeni z afryki do stanów umierali z braku wody, a troche lepiej mieli ci , ktorzy wchłaniali więcej soli mineralnych- na plantacjach tez z pewnościa im się to przydawało
                        tak więc geny , ktore były dobre wówczas okazały się przeklenstwem obecnie

                        silniejszy nie znaczy lepszy, lepszy nie zaqnczy silniejszy

                        neandertalczycy byli silniejsi i sprawniejsi fizycznie w pojedynku 1 na 1 żaden człowiek nie miałby specjalnych szans z neandertalem :) a jednak wyginęli
                        podobnie polinezyjczycy- fizycznie to najpotężniejsi mężczyźni na ziemi- a w nowej zelandii do niedawna byli luxmi drugiej kategorii i icvh kobiety były odbierane przez słabszych europejczyków

                        z drugiej strony aktualnie arabowie i ci8enoskórzy zalewaja europę, mnożą się szybci9ej od białych i moze jeszcze za naszwego życia europa będzie ciemnoskóra- są lepsi? to dlaczego wczesniej europejczycy lali ich jak chcieli? byli lepsi?

                        o tym czy ktoś jest lepszy dfecydyje to czy mu się udało a nie to jakie miał warunki na starcie
                        wracając do chińczyków- jesli porwał bzyknął, zostawil potomstwo to okazał się skuteczny, lepszy

                        jak myślisz czy 50 letni, 15o prezes firmy siemens ma szanse odebrać kobietę 2 metrowemu bokserowi- moim zdaniem spore ;)


                        • sisi_kecz Re: Przykład z Chinami 09.12.10, 13:25
                          Ty masz taką gonitwę mysli, że chyba już kilkukrotnie przegoniłes własne wnioski nowymi ;)


                          > zawsze chodzi tylko o to czy z punktu widzenie konkretnego mężczyzny ma on real
                          > ne szanse na seks'

                          tak, w sprawie konkretnego mężczyzny Dawida udało sie mu pokonać Goliata.
                          Ale mówiliśmy o ewentualnym buncie Nieseksujących i dopiero co dowodziłeś że są oni w stanie sie połączyć we wspólnym celu, teraz już piszesz o indywidualnych zakonczonych sukcesem podbojach.


                          masz jakąś obsesję z tymi dobrymi genami laska?
                          >
                          > nie ma czegoś takiego? są tylko geny, które w danym przypadku są korzystne.
                          >
                          > np- '

                          nie to Ty masz obsesję z tym, że zmiany intelektualne przegrywają z zakorzenionymi ewolucyjnie mechanizmami doboru partnera.

                          o tym czy ktoś jest lepszy dfecydyje to czy mu się udało a nie to jakie miał wa
                          > runki na starcie'

                          Ja używam pojęcia :dobre geny, jako skrótu myslowego, oznaczającego ogół niesprecyzowanych cech, które gwarantują mężczyźnie szansę, a nawet i sukces prokreacyjny.
                          Nigdzie nie pisałam o dobrym starcie.

                          jak myślisz czy 50 letni, 15o prezes firmy siemens ma szanse odebrać kobietę 2
                          > metrowemu bokserowi- moim zdaniem spore ;)'

                          tak ma spore, bo nie żyjemy w czasie walk plemiennych, tylko w czasie walk ekonomicznych.
                          Teraz zmysł prezesa do dobrego biznesu, daje większe szansę na posiadanie kobiety, niż lewy sierpowy boksera.

                          Te wszystkie przykłady, bardzo ciekawe jakie wymieniasz, kiedy pozory mylą i wybór może zaprowadzić w ślepą uliczkę, czego dowodzą?
                          Chyba tego, że trudno jest wygrać w grze prokreacyjnej, a losowe zdarzenia i pułapki ewolucji to jej utrudnienia. To, na ile różnymi sposobami zredukujemy ryzyko gry na tej loterii, to jedyne co można zrobić, ale żadna technika nie daje gwarancji 100%sukcesu.

                          ---------------------------
                          Więc nadal twierdzę ze przykład z Chinami jesty nieadekwatny i nawet nie widzę, jakim argumentem twierdzisz inaczej.

                          duze pozdro!!!


                          Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
                          Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
                          by Cejrowski
                          • abrigado pieprzyć chińczyków ;) 09.12.10, 13:38
                            > Chyba tego, że trudno jest wygrać w grze prokreacyjnej, a losowe zdarzenia i pu
                            > łapki ewolucji to jej utrudnienia. To, na ile różnymi sposobami zredukujemy ryz
                            > yko gry na tej loterii, to jedyne co można zrobić, ale żadna technika nie daje
                            > gwarancji 100%sukcesu.
                            >
                            święte słowa !!! ;P

                            oczywiście, mechanizmy ewolucyjne są najsilniejsze

                            już byli tacy co budowali super ustroje szczęśliwosci społecznej i to mordując opornych i stosując srodki przymusu ale po jakims czasie pod płaszczykiem wszystko wraca do mainstreamu, gdzie jest konkurencja między ludźmi i do zawłaszczenia ile tylko da się radę

                            natura ludzka zmienia się powoli

                            oczywiscie, że jest postęp intelektualny, takze w relacjach społecznych ale to się dizej cholernie wolno

                            zmieniają się w zasadzie formy ekspresji a nie same podstawowe zachowania.

                            nawet panie z dr przed nazwiskiem i publicznym wizewrunkiem w skrytości ducha tęsknią za facetem, który je zdominuje, chocby symbolicznie i tylko w łóżku ;)


                            pozdro, pozdro...
                            • kag73 Re: pieprzyć chińczyków ;) 09.12.10, 13:50
                              "nawet panie z dr przed nazwiskiem i publicznym wizewrunkiem w skrytości ducha tęsknią za facetem, który je zdominuje, chocby symbolicznie i tylko w łóżku ;)"

                              Ha, ha, ha . Gwarantuje Ci, ze i niektorzy panowie z dr przed nazwiskiem tesknia za kobieta, ktora ich w lozku zdominuje. Tytul nie ma tutaj nic do rzeczy a preferencje seksualne sa przerozne, zarowno po stronie mezczyzn jak i kobiet. Wszystko sie na tym swiecie zdarza.
                              • urquhart No ale są reguły i są wyjątki 09.12.10, 19:47
                                kag73 napisała:
                                > Ha, ha, ha . Gwarantuje Ci, ze i niektorzy panowie z dr przed nazwiskiem teskni
                                > a za kobieta, ktora ich w lozku zdominuje. Tytul nie ma tutaj nic do rzeczy a p
                                > referencje seksualne sa przerozne, zarowno po stronie mezczyzn jak i kobiet. Ws
                                > zystko sie na tym swiecie zdarza.

                                No ale są reguły i są wyjątki. Bycie zdominowaną to najczęstrza kobieca fantazja.
                                Kobiet chętnych do dominowania facetów trudno znaleźć nawet wśród prostytutek.
                                • kag73 Re: No ale są reguły i są wyjątki 09.12.10, 21:51
                                  "Kobiet chętnych do dominowania facetów trudno znaleźć nawet wśród prostytutek."

                                  To ze jest malo chetnych, nie znaczy, ze co poniektory facet by nie chcial :)
                                  • sisi_kecz Re: No ale są reguły i są wyjątki 09.12.10, 23:01
                                    kag73 napisała:

                                    > "Kobiet chętnych do dominowania facetów trudno znaleźć nawet wśród prostytutek.
                                    > "
                                    >
                                    > To ze jest malo chetnych, nie znaczy, ze co poniektory facet by nie chcial :)

                                    Bardzo duzo by chciało i bardzo trudno im znalezc chętna Panią.
                                    Mam kolezankę, która jest profesjonalną Dominą i ma terminy zajęte na kilka tygodni do przodu. Robi to hobbystycznie, więc ma tylko kilku wybranych uległych- swoich pupilków.
                                    Gdyby chciała robić to komercyjnie to myślę, że mogłaby spać na kasie.

                                    Zastanawiałam sie skąd tak duże zapotrzebowanie na femdom (kobiecą dominację).
                                    Myślę, ze to wina kilku czynników ( niejednoznaczne wzorce męskie we współczesnym społeczeństwie i ich ciągłe metamorfozy, duża presja w męskim zyciu zawodowym, ciężar odpowiedzialności, który czasem pragnie sie zdjąć z siebie, lęk przed psychiczną kastracją, i inne), ale zjawisko to nie jest żadnym marginesem.
                                    Jako ciekawostkę dodam, że sesja femdom, rzadko zawiera stosunek seksualny.

                                    duze pozdro!!!
                                    • abrigado Re: No ale są reguły i są wyjątki 10.12.10, 10:37
                                      eee tam...faceci, którzy lubią takie akcje z reguły są popaprani z dzieciństwa

                                      altualne problemy, stresy itepe moga tylko uruchamiać stary mechanizm

                                      w dużym uproszczeniu: jeśli chłopiec postrzegał matkę jako surową, każącą i jednoczesnie nadmiernie uczestniczyła w jego życiu-i to np w czasie kiedy budziła się jego seksualność to odczuwał abmiwalentne uczucia

                                      z jednej strony pobudzenie erotyczne i ekscytacja z drugiej świadomość, że naraza się matce
                                      w tej sytuacji seks a nawet wszelkie "grzeszne" myśli o nim muszą zostac ukarane, wszelkie vskojarzenia seksualne zostają skojarzone z oczekiwaniem kary
                                      dopiero wtedy chłopiec ma czyste sumienie jak zoistanie ukarany

                                      W dorosłym życiu może zdystansować się od tej postawy ale w nieświadomości może to być coś co go najbardziej kręci

                                      też tego dlugo nie mogłem zrozumieć, bo dla mnie sam fakt podlegania komus i zalezności od kogoś jest nie do zniesienia
                        • tarantinka Re: Przykład z Chinami 17.12.10, 10:51
                          przeczytałam cały wątek i gratuluję, to forum ma niezły poziom ! przyjemnie się czyta i tyle się można dowiedzieć ;). Mi osobiscie przeszkadza to nadreprezentatywność zwolenników socjobiologii, ale to pewnie dlatego że jako średnio atrakcyjna i do tego samotna matka mam dysonas poznawczy i go redukuję he he he.
                          Mam taka uwagę do tej wizji społeczeństwa, gdzie tylko nieliczne jednostki męskie mogą sobie używać do woli a panie przebierają.. Jednak największym powodzeniem wśród panów cieszą się kobiety gdzieś tak między 20 a 35 rokiem życia. To raptem 15 lat, a zyjemy koło 70 ;). Wśród panów można to spokojnie wydłużyć do 45-50 roku życia. Taka mniej atrakcyjna kobietka przychylniejszym okiem spojrzy na kogoś mniej atrakcyjnego, no chyba że ta śmietanka męska to tak sobie bedzie skakać z kwiatka na kwiatek i bez znaczenia jej bedzie czy się seksi z 20 czy 40.ale prędzej w szklanej kuli zobaczę, że Chińczycy bedą brać za żony Polki niż w to.
          • magumagu Re: Być dziwką... Jak to jest? 18.12.10, 19:07
            Wiesz extranjera, różne są motywacje do posiadania dzieci. Stąd moje pytanie ile masz dzieci, ale pokazało się ono gdzie chciało i nie odpowiedziałaś na nie.
            Ja chciałam mieć dziecko ponieważ absolutnie poleciałam na mojego męża. Że chcę mieć z nim dziecko powiedziałam mu już na trzeciej randce, ale za dziećmi też specjalnie nigdy nie przepadałam - i to mi zostało. Z Twoich wypowiedzi wynika, że jednak dzieci nie masz. Nie możesz więc mieć pojęcia ile czasu zajmuje opieka nad dzieckiem i jak trudno potem wrócić do aktywności sprzed ciąży - o ile to możliwe. Mnie rekompensują to inne i nowe rzeczy, wcale nie mniej intensywne niż te, które przeżywałam wcześniej. Ale masz rację - jeśli chcesz prowadzić tzw. awanturnicze życie (chociaż nie wiem, co dokładnie masz na myśli) to nie decyduj się na posiadanie dzieci.
            • magumagu To było do la_extranjera... 19.12.10, 09:32
              ... ale post daleko wyskoczył.
    • efi-efi Re: Zapraszamy 07.12.10, 20:57
      abrigado napisał:
      >>więc nawet w boksie nie masz racji- (do Zaklętej)

      - Co masz na myśli pisząc "nawet"?
      • abrigado Re: Zapraszamy 07.12.10, 21:04
        dokładne i staranne -tak właśnie mówiłem...

        przecież facet na takie małe słówko nawet by uwagi nie zwrócił...
    • vitek_1 Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 01:18
      la_extranjera napisała:

      > Odkad pamietam najlepszymi, najpilniejszymi uczniami w mojej szkole były zawsze
      > dziewczynki. Na studiach również. Dlaczego to nie przekłada się na życie?

      Dziewczynki uczą się a raczej wkuwają bo tak trzeba - bo tak każe mama i pani nauczycielka, a grzeczna dziewczynka się podporządkowuje. Ale to za mało. Nie wystarczy wykuć na blachę. Edison nie skończył żadnej szkoły, a Einstein powtarzał matematykę. Trzeba jeszcze mieć inteligencję, fantazję, spryt - tego wszystkiego niestety statystyczna dziewczyna ma znacznie mniej niż jej kolega. I to nie dlatego że wzorce judeochrześcijańskie jej to coś odebrały - nigdy tego czegoś nie miała bo nie musiała wytężać szarych komórek żeby przetrwać, od tego miała chłopa (oczywiście jak zawsze są wyjatki potwierdzające regułę).

      Ale post dobry. Czytałem z przyjemnością.
      • grosz-ek Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 01:34
        > I to nie dlatego że wzorce judeochrześcijańskie jej to coś odebrały - nigdy tego
        > czegoś nie miała bo nie musiała wytężać szarych komórek żeby przetrwać, od tego
        > miała chłopa (oczywiście jak zawsze są wyjatki potwierdzające regułę).

        Przypomina mi się, definicja sukcesu dla każdej z płci.

        "
        Kto to jest "człowiek sukcesu"? To gościu, który zarabia więcej, niż jego żona jest w stanie wydać

        A kto to jest "kobieta sukcesu"? To taka, która złapała takiego faceta.
        "

        No i kto jest mądrzejszy, a kto inteligentniejszy?
      • magumagu Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 09:11
        Z jednej strony racja - dziewczynki mają jakąś naturalną potrzebę przypodobania się dorosłym. Kiedy odbieram mojego syna ze szkoły zaraz przybiega trójka jego koleżanek uprzejmie mi donieść, co też młody znowu nabroił. W końcu zapytałam ich czymi są bardziej koleżankami: moimi czy mojego syna? I się skończyło.
        Potem taka chęć robienia wszystkiego najlepiej przenosi się na dzieci - ja tak miałam. Że niby jak z nie będę go stymulowała w główkę, to wyrośnie z niego ktoś gorszy niż ten, którym mamusia się "dobrze" zajmuje. W końcu mi przeszło, w końcu od tego ma też tatusia, a ja zajęłam się bardziej swoim życiem zawodowym, treningami, itp. I wszyscy żyją i są szczęśliwi. Nie mniej zajęło mi trzy lata dojście do tego.
        Inna rzecz, że w pewnym momencie faceci świetnie potrafią wykorzystać swoją przewagę biologiczną nad kobietami. Na studiach (18 osób na roku, w tym 3 facetów) nie raz słyszałyśmy z dziewczynami, kiedy którejś coś dobrze poszło: "Oj, dziewczyny, i tak pójdziecie do garów". Do tej pory szlag mnie trafia, jak sobie to przypomnę.
        • efi-efi Re: Być dziwką... Jak to jest? 08.12.10, 14:37
          abrigado napisał:
          >>dokładne i staranne -tak właśnie mówiłem...

          >>przecież facet na takie małe słówko nawet by uwagi nie zwrócił...

          - I to w/g Ciebie świadczy o wyższości intelektualnej facetów, hehe.

          Trafiły Ci się w pracy kolego jakieś średnio lotne laski, ktoś je tam przyjął , może wiedział co robi, stanowicie zespół więc szef pewnie zdecydował, że część będzie od pracy twórczej , a część od tych nudnych zajęć wymagających staranności i dokładności - w końcu powinniście się uzupełniać. A może szef je przyjąl bo mają łądne cycki, obojętne.
          Szkoda tylko, że nie potrafisz wyjść poza swoje schematyczne myślenie i przez pryzmat koleżanek z pracy oceniasz resztę populacji kobiet.
          Człowiek inteligentny , twórczy , niebanalny najczęściej jest openminded , ma szerszą perspektywę myślenia i nie posuwa się do takich banalnych i schematycznych twierdzeń.

          Poza tym twierdzenie , że inteligentny człowiek to taki , który skończył polibudę i zamiast wkuwać wzór potrafi go po prostu wyprowadzić jest mocno naciągane.
          Inteligencja w/g mnie ma różne oblicza i nie jest to jedynie wysoki IQ .
          Ja jestem właśnie tzw. ścisły umysł.
          W Polsce miałam sąsiadkę, której edukacja zakończyła się na szkole specjalnej, nauka w szkole sprawiała jej wyjątkowe trudności. No i otóż ta właśnie sąsiadka żeby zarobić na siebie potem na rodzinę jeździła na handel po całej Europie, najczęściej zamieszkiwała w różnych krajach. Gdzie się zatrzymała tam zaczynała po dwóch, trzech miesiącach gadać w języku tubylców. W mojej ocenie jest geniuszem językowym, a ja przy niej pod tym względem jestem malutka. Kobieta poza tym świetnie radzi sobie w życiu, gdziekolwiek się nie znalazła doskonale wstrzelała się w klimaty panujące w danym kraju.

          Natomiast mój kolega , geniusz komputerowy, wyleciał z technikum elektronicznego w drugiej klasie za język rosyjski, jest samoukiem, pracował dla największych firm tej branży na świecie . Koleś odklejony od rzeczywistości zupełnie, nie nadaje się do niczego innego zupełnie, jest nawiedzony, cierpi na jakieś manie prześladowcze. Ma olbrzymi dom , ostatnio jak go odwiedziłam , nie dało się przejść bo wszędzie wala się sprzęt, jeden pokój jest wypełniony od podłogi po sufit klawiaturami :) Oprócz naprawdę mocnego łba w tej konkretnej dziedzinie , facet jest nudny jak flaki z olejem. Twórczy i lotny jest tylko i wyłącznie w swojej branży.

          Pod wpływem tego wątku zrobiłam przegląd swoich znajomych . Jestem „pieskiem francuskim” jeśli chodzi o bliskich znajomych, po prostu moi znajomi muszą spełnić pewne wymagania. I tak najbardziej pożądane przeze mnie osoby powinny być błyskotliwie inteligentne, z poczuciem humoru(może być czarny) z dystansem do siebie .
          Najfajniej jeszcze jak mają artystyczną duszę i pewną dozę szaleństwa w sobie .
          Status materialny, wykształcenie, pozycja społeczna, płeć czy wiek są mi totalnie obojętne.
          Ponieważ mój mąż ma dokładnie takie same oczekiwania wobec ludzi – mamy wspólnych znajomych. I nie przeważają tu faceci, proporcje płciowe są zachowane, są odjazdowi faceci i charyzmatyczne babki.

          Może Ty masz takie beznadziejne towarzystwo albo masz wdrukowany schemat „baba jest głupsza” i jak trafiasz na mądrzejszą od siebie to zwyczajnie nie przyjmujesz tego do wiadomości.

          • abrigado Re: Być dziwką... Jak to jest? 09.12.10, 10:17
            i kto tu myśli stereotypami laska?

            dla ciebie skoro facet jest niepoukładany to już jego inteligencja i kreatywnośc jest wybrakowana

            Tymczasem ten wątek dotyczył tego dlaczego kobiety nie stają się wybitnymi specjalistami w okreslonych dziedzianach

            i takim własnie specem jest ten Twój kumpel- kreatywność ograniczona do jednej dziedziny jest czymś normalnym

            zabawne jest to, że chciałaś podważyć o predysponowaniu facetów do bycia latnymi a właśnie podałaś świetny przykład za tą tezą

            to jest forum lasla- oczywiście, że posługujemy sie uogólnieniami i uproszczeniami bo nie będziemy twoerzyć 100 stronnicowych prac naukowych w których rozważymy kazdy aspekt

            roboczo takie uproszczenia wystarczają a nieostrośc pojęć umożliwia czepialskim wyszukiwanie sytuacji granicznych i próbuja w ten sposób aboalić cały stereotyp

            przykładowo jesli powiem, ze murzyni w stanach to w większości bandyci, złodzieje, narkomani i bezrobotni ty odpowiesz mi, ze nie prawda bo barack obama jest prezydentem a michael jordan milionerem, gwiazda wybitnym sportowcem

            ale jesli noca w harlemie spotaksz czterech czarnoskórych mężczyzn ze znacznie większym prawdopodobieństwem sprawdzi sie stereotyp i nie będzie to wycieczka baracka obamy z michaelem jordanem z kolegami na brydża ;P


            w uposledzeniach umysłowych ze spektrum autyzmu zdolności językowe nie sa niczym niezwykłym są przypadki ludzi z aspergerem, ktorzy po tygodniu są stanie płynnie rozmawiac w języku tubylców- to przyklad innego wykorzystania systemu nerwowego a nie inteligencji

            kurcze wybacz, ale nie bardzo więrzę w Twoje wymagania bo nie masz zbyt wielkiej wiedzy, więc niespecjalnie jestes w stanie ocenić ludzi
            • efi-efi Re: Być dziwką... Jak to jest? 10.12.10, 09:29
              abrigado napisał:
              >>dla ciebie skoro facet jest niepoukładany to już jego inteligencja i kreatywnośc jest >>wybrakowana [.....] takim własnie specem jest ten Twój kumpel- kreatywność >>ograniczona do jednej dziedziny jest czymś normalnym

              Facet jest wybrakowany . Jest lotny w tej konkretnej dziedzinie. W niczym więcej. Taki Rain Man.


              >>zabawne jest to, że chciałaś podważyć o predysponowaniu facetów do bycia latnymi a >>właśnie podałaś świetny przykład za tą tezą

              Nie to było moim zamiarem. Jeśli piszę niezrozumiale to wyjaśniam, uważam, iż zarówno u jednej jak i drugiej płci występują bystre/lotne/błyskotliwe umysły.
              Naprawdę nie spotkałeś błyskotliwie inteligentnej kobiety?



              >>w uposledzeniach umysłowych ze spektrum autyzmu zdolności językowe nie sa >>niczym niezwykłym są przypadki ludzi z aspergerem, ktorzy po tygodniu są stanie >>płynnie rozmawiac w języku tubylców- to przyklad innego wykorzystania systemu >>nerwowego a nie inteligencji

              Nie ma ani aspergera, ani haha, tym bardziej autyzmu, więc to nie to. Beduini też się uczą błyskawicznie języków obcych bo mają „niezaśmiecone” głowy, u niej to pewnie działa tak samo.





              >>kurcze wybacz, ale nie bardzo więrzę w Twoje wymagania bo nie masz zbyt wielkiej >>wiedzy, więc niespecjalnie jestes w stanie ocenić ludzi

              Wybaczam ;)
              W ocenie ludzi kieruję się doświadczeniem życiowym i intuicją i wierz mi -daję radę :)))

              Co do stanu mojej wiedzy to uprzejmie informuję, iż dawno wyrosłam z chęci udowadniania jaka jestem wow!
              „Siedzę” na tym forum chyba już parę lat i zauważam, że co jakiś czas pojawia się ktoś nowy i prezentuje tutaj swoje popisy „oratorskie”. Po jakimś czasie zwyczajnie spuszcza z tonu :)
              Poczekam, hehe.


              >>Tymczasem ten wątek dotyczył tego dlaczego kobiety nie stają się wybitnymi specjalistami >>w okreslonych dziedzianach

              No tak. Większość została powiedziana.
              Ja może od siebie dodam, że pewnie jest to też kwestia priorytetów. Większość kobiet w pewnym momencie życia chce posiadać potomka i męża , mieć rodzinę. I temu oddają się bez reszty. Bo wolą.
              Życie rodzinne można pogodzić z pracą zarobkową , ale nie z twórczą. No chyba, że ma się za plecami osobę, która zadba o niezbędniki i całą szarą strefę życia.
              Do pracy twórczej jest potrzebny pewien luz psychiczny o co raczej trudno mając np.gorączkujące dziecko.
              Ale dobrze, że jest jak jest i kobiecie pragnącej dziecka jak się da wybór : prestiż i uznanie bądź potomek – przeważająca większość wybierze potomka.
              Kwestia priorytetów.
    • gomory Re: Być dziwką... Jak to jest? 09.12.10, 16:28
      > wszystko na tym świecie stworzyli i wymyślili faceci - nie wyłączając podpasek,
      > wahadłowców i biustonoszy

      Przewrotnosc wynalazku podpaski rozumiem. Biustonosza takze (aczkolwiek nieprawda jest, ze wynalazl go mezczyzna, patenty mialy takze kobiety - machnijmy na to jednak reka). Ale wahadlowiec? Co w tym takiego przewrotnego dla kobiety? Ze taki odlotowy ;)?

      Gwoli inteligencji - zdaje sie, ze to rozklada sie tak:
      mezczyzni: wielu niezwykle inteligentnych, ale jeszcze wieksza masa niezbyt rozgarnietych.
      kobiety: niewiele nadzwyczaj inteligentnych, ale i malo niedorozwinietych.
      Dlatego jestem wrogiem usredniania statystycznego, bo wyszloby, ze sredni facio jest gorzej wyksztalcony i wolniej rozwiazuje krzyzowki (A po swoim wlasnym ego wiem, ze to nieprawda ;) ). Do tego moj stary nie mial na nazwisko Edison, wiec geny jakie dostalem w spadku nie bardzo mnie aspiruja do nadymania sie duma z osiagniec Bella, Benza czy Mozarta :/.
      Poniewaz patriotyczne jaranie sie bramami klepnietymi przez Klosego czy Podolskiego uwazam za biedne, to nie lubie duskusji o plciowej wyzszosci iteligencji.
      By obronic sie przed bolem uswiadomienia mojego statusu w takich dyskusjach stwierdzam: przypomina mi to czasy rywalizacji na koloniach ;).
      • urquhart Re: Być dziwką... Jak to jest? 09.12.10, 19:31
        gomory napisał:
        > Gwoli inteligencji - zdaje sie, ze to rozklada sie tak:
        > mezczyzni: wielu niezwykle inteligentnych, ale jeszcze wieksza masa niezbyt roz
        > garnietych.
        > kobiety: niewiele nadzwyczaj inteligentnych, ale i malo niedorozwinietych.

        Średnia jest zaś podobna.
        Wyjaśniał to świetnie bodajże Wojcieszke w tekście że mężczyzna to inwestycja natury na ciężkie czasy ale nie mogę tego wykopać z archiwum...
        • aandzia43 Re: Być dziwką... Jak to jest? 09.12.10, 20:42

          > gomory napisał:
          > > Gwoli inteligencji - zdaje sie, ze to rozklada sie tak:
          > > mezczyzni: wielu niezwykle inteligentnych, ale jeszcze wieksza masa niezb
          > yt roz
          > > garnietych.
          > > kobiety: niewiele nadzwyczaj inteligentnych, ale i malo niedorozwinietych

          > Średnia jest zaś podobna.
          > Wyjaśniał to świetnie bodajże Wojcieszke w tekście że mężczyzna to inwestycja n
          > atury na ciężkie czasy ale nie mogę tego wykopać z archiwum...

          No i jaki z tego wniosek dla ciebie i reszty świata? Bo dla mnie taki, że zamiast zachłystywać się, jacy to ci faceci wspaniali, bo Mozart i Bonaparte byli mężczyznami, dojrzeć trzeba solidną, zdolną i zrównoważoną babską masę. Babską, babską do szpiku kości, nie schłopiałą. Może w końcu zaczną co poniektórzy myśleć w kategoriach: "zdolna, bo kobieta". Bo właśnie jako kobieta ma większą (statystycznie) szansę być taka. Bo w kobiecym ciele (z mózgiem włącznie) jej geny miały większą szansę dobrze się zaprezentować. Bo jest odporniejsza na skrzywienia i choroby fizyczne i psychiczne. Geniusz geniuszem, motorem postępu ci on jest, ale na co dzień mało to przydatne stworzenie. Powiedziałabym nawet, że ciut problematyczne;-) Więc niech geniusz robi swoje, zdolna babska masa swoje, a pan Zenek z Pierdziejowa Dolnego w gminie Koziezadki niech się nie nadyma z powodu przynależności do tej samej co Bach i Einstein grupy - poza fiutem nie ma on żadnych wspólnych cech z tymi panami. A wiele pań, chociażby z tego forum ma ich trochę.
          Wyniki badań wynikami, a interpretować każdy może sobie po swojemu ;-)
          • sisi_kecz Re: Być dziwką... Jak to jest? 09.12.10, 23:28
            Więc niech geniusz robi swoje, zdolna babska masa swoje, a
            > pan Zenek z Pierdziejowa Dolnego w gminie Koziezadki niech się nie nadyma z pow
            > odu przynależności do tej samej co Bach i Einstein grupy - poza fiutem nie ma o
            > n żadnych wspólnych cech z tymi panami. '

            ehehhe, posikałam sie.
            Juz to pisałam mędrcowi od wacków zwanemu coppercośtam, ale nie wyszła mi tak dobra riposta, a niech to !

            ;)
          • songo3000 Ehhh 10.12.10, 01:06
            W zasadzie po jakiego grzyba zajmować się w tym kontekście (sorry Bonitka ;) statystyką???
            Może jakiś dziwny jestem (no dobra - na pewno, hehe) ALE w dupie mam uśrednione oceny tej czy tamtej płci na takim a takim polu. Otaczają mnie konkretni ludzie, z nimi mam bezpośrednie lub pośrednie interakcje. Albo z mojego punktu widzenia, moich potrzeb konkretnie będą kretynami albo nie :) z cyckami czy wackiem - bez różnicy. Ich czyny będą mnie interesować a nie raport ze stat.gov.pl
            • efi-efi Re: Ehhh 10.12.10, 09:31
              Songo, jesteś w Ameryce czy cierpisz na bezsenność? :)
              • songo3000 Re: Ehhh 10.12.10, 11:22
                Nie mogłem zasnąć po dobrym seksie ;)
                • kag73 Re: Ehhh 10.12.10, 20:15
                  songo3000 napisał:

                  > Nie mogłem zasnąć po dobrym seksie ;)
                  >
                  Nie sciemniaj, albo seksu nie bylo albo nie byl dobry. Nie znam faceta, ktory nie zasypialby prawie natychmiast po dobrym seksie :)
                  No chyba, ze nie moze sobie na to pozwolic, bo jest rano i do roboty musi leciec.
                  • efi-efi Re: Ehhh 10.12.10, 20:32
                    kag73 napisała:

                    > songo3000 napisał:
                    >
                    > > Nie mogłem zasnąć po dobrym seksie ;)
                    > >
                    > Nie sciemniaj, albo seksu nie bylo albo nie byl dobry. Nie znam faceta, ktory n
                    > ie zasypialby prawie natychmiast po dobrym seksie :)
                    > No chyba, ze nie moze sobie na to pozwolic, bo jest rano i do roboty musi lecie

                    Hehe, to samo pomyślałam , ale nie chciałam mu sprawiać przykrości :)))
                    > c.
                    • songo3000 Re: Ehhh 10.12.10, 20:44
                      No tak, a potem zdziwienie że tiry na trasie wypadki powodują, hehe.
                  • songo3000 Re: Ehhh 10.12.10, 20:40
                    Kwestia przyzwyczajenia. Ja tam przeważnie dobry seks to miałem środku dnia podczas pracy to i mi tak z tym niezasypianiem zostało :P

                    A poza tym swoim subiektywnym i opartym na jednostkowych przypadkach komentarzu podważasz mój starannie pielęgnowany wizerunek Wrażliwego Macho-Ruchacza
                    ;DDDD
                    • kag73 Re: Ehhh 10.12.10, 20:47
                      "A poza tym swoim subiektywnym i opartym na jednostkowych przypadkach komentarzu..."

                      Jakich "jednostkowych"? A skad wiesz ilu ja facetow w lozku mialam? Oj, zyje sie juz troche na tym swiecie, niestety :))
                      • songo3000 Re: Ehhh 10.12.10, 20:57
                        No to zaraz się dowiemy jaka z Ciebie ostra zawodniczka :) bo jak mniej niż populacja małego miasteczka to jednak twierdzę, że w granicach uchybu pomiarowego :PPP

                        Z tymi latkami to nie przesadzaj, nie od dziś wiadomo, że starzeją się ONI a nie MY, hehe.
            • mujer_bonita Re: Ehhh 10.12.10, 09:36
              songo3000 napisał:
              > W zasadzie po jakiego grzyba zajmować się w tym kontekście (sorry Bonitka ;) st
              > atystyką???
              > Może jakiś dziwny jestem (no dobra - na pewno, hehe) ALE w dupie mam uśrednione
              > oceny tej czy tamtej płci na takim a takim polu. Otaczają mnie konkretni ludzi
              > e, z nimi mam bezpośrednie lub pośrednie interakcje. Albo z mojego punktu widze
              > nia, moich potrzeb konkretnie będą kretynami albo nie :) z cyckami czy wackiem
              > - bez różnicy. Ich czyny będą mnie interesować a nie raport ze stat.gov.pl

              Stosowanie statystyki w postaci średniej w przypadku tak zróżnicowanej populacji w ogóle jest bez sensu ;) Przypominają mi się różnego rodzaju szkolenia i imprezy integracyjne gdzie dostaje się koszulki w 'przeciętnym' rozmiarze M dla pań i XL dla panów, które NIE PASUJĄ na 90% uczestników :P
              • songo3000 Re: Ehhh 10.12.10, 11:27
                Ha, dla Ciebie wspomnienia a dla mnie smutna konferencyjna rzeczywistość :) A podobno organizuje je intelektualna elita narodu, hehe. Plus jest taki, że podkoszulki zawsze oddaję żonusi albo siostrzeńcowi (co by nie było, że do bachorów tylko strzelam z wiatrówki ;)
            • zyg_zyg_zyg Re: Ehhh 10.12.10, 10:47
              Rzeczywiście, Songo, dziwny jakiś jesteś. I git, bo mnie akurat trafia, jak czytam twierdzenia dotyczące (wszystkich) kobiet i mężczyzn, zupełnie niepokrywające z rzeczywistością, która mnie otacza. A mam wrażenie, że ostatnio forum zostało opanowane przez wypowiedzi tego rodzaju.
    • enlightened Przyczyna jest jedna - bachory... 17.12.10, 07:04
      Przyczyna jest jedna - bachory.

      Instynkt zmusza kobiety do posiadania dzieci. A jak bachor sie urodzi na nic innego nie maja czasu. Mi - jako mezczyznie, dzieci do szczescia kompletnie nie sa potrzebne. Moge poswiecic sie nauce, hobby, przyjemnosci. Kobiety sa niewolnicami swojego potomstwa.
      • zakletawmarmur Re: Przyczyna jest jedna - bachory... 17.12.10, 08:04
        A jesteś po wazektomii, czy jednak na wszelki wypadek jakby Ci się kiedyś odmieniło, na zabieg się nie decydujesz, tudzież masz zamrożoną spermę?
        :-)
      • sisi_kecz Re: Przyczyna jest jedna - bachory... 17.12.10, 12:18
        enlightened napisał:

        > Przyczyna jest jedna - bachory.
        >
        > Instynkt zmusza kobiety do posiadania dzieci. A jak bachor sie urodzi na nic i
        > nnego nie maja czasu. Mi - jako mezczyznie, dzieci do szczescia kompletnie nie
        > sa potrzebne. Moge poswiecic sie nauce, hobby, przyjemnosci. Kobiety sa niew
        > olnicami swojego potomstwa.

        Według Twojej teorii to masz farta, że mamusia dała sie zniewolić i tacie, który miał instynkt spłodzenia potomstwa pomogła oderwać sie na chwilę od uprawiania hobby.
        Nie popełnisz ich błędu i nie skopiujesz swoich genów w kolejnym pokoleniu, więc chyba Twoja teoria odejdzie wraz z jej jedynym piewcą.

        Tylko Ci, którzy sie rozmnażają, w prosty sposób zostawiają ślad po swoim życiu.
        No chyba, że Twoje hobby Cię unieśmiertelni.

        ;)

        (Dobrze, że te wątki wrzucają na główną już po tym, jak sie w nich wygadam:)
        • enlightened Re: Przyczyna jest jedna - bachory... 17.12.10, 16:27
          Zastanawialas sie kiedys dlaczego ludzi wybitnych jest tak malo? Wiekszosc z nich nie ma potomstwa. Im bardziej prymitywna kultura, tym wiecej bachorow. Porownaj przyrost naturalny w krajach 3-go swiata i na Zachodzie.
          • sisi_kecz Re: Przyczyna jest jedna - bachory... 17.12.10, 16:45
            A czy ja Ci sie każe rozmnażać?
            Twoi rodzice mieli inny pogląd, dzieki temu jesteś na tym padole.

            Paradoksalnie im więcej takich jak Ty, tym mniej takich jak Ty ;)

            myslałeś nad tym?
            popierasz opcję która sama ukręca sobie łeb i wtedy może sobie wsadzić gdzieś swój cywilizacyjny rozwój ;)
    • mujer_bonita Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 08:37
      Temat na głównej i znów czeka nas inwazja frustratów :/
      • aandzia43 Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 14:34
        ... i pacjentów psychiatrycznych, którzy wzbraniają się przed przyjmowaniem leków ;-/
    • chim58 Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 08:52
      Niestety,przyjmij do wiadomości,że fakt urodzenia się z jajnikami determinuje Twoje życie i wszystkich innych kobiet.Wszystko,poza rolą kobiety,jest szamotaniem się z biologią i własną psychiką.Kobieta i mężczyzna powinni się uzupełniać w różnych rolach zawodowych,społecznych,rodzinnych,a nie rywalizować pod sztandarem płci.
    • mol_chemiczny Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 09:20
      > Zastanawialiście się kiedyś co dzieje się z tymi małym
      > i dziewczynkami w szkołach podstawowych i średnich, które uczą się lepiej od ch
      > łopców? Odkad pamietam najlepszymi, najpilniejszymi uczniami w mojej szkole był
      > y zawsze dziewczynki. Na studiach również. Dlaczego to nie przekłada się na życ
      > ie? Dlaczego później większość „głównych” stanowisk obejmują mężczy
      > źni i to oni stają się odkrywcami, głowami polityki i biznesu, a kobiety spełni
      > ają role ozdobników?

      Ściślej rzecz biorąc: wkuwają lepiej od chłopców. Może po prostu jesteśmy (statystycznie) mniej kreatywne? Zresztą nawet w nauce (przez duże n) liczy się wiedza z jednej, dwóch, czasem trzech dziedzin i ważne jest to, jak szybko (i efektywnie) ktoś przyswaja tę uniwersytecką, nie zaś po łebkach tuzin przedmiotów naraz w podstawówce.
    • coppermind Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 10:12
      :D

      dziewczynki w szkole to tzw. kopizdki, czyli uczennice pilnie uczące się treści,
      bez jakiegokolwiek ich kojarzenia z rzeczywistością.
      konsekwencją takiego podejścia do nauki jest potem czysto nominalne
      wykształcenie, które jest bezwartościowe w praktyce.

      Brak umiejętności obiektywnego i uczciwego myślenia też nie pomaga, bo jajniki
      ciągle domagają się swoich "praw" i wszystko bez wyjątku jest analizowane w
      kontekście interesów jajników a nie obiektywnych cech czy faktów.

      trudno jest być samicą - a jeszcze trudniejbyć samcem, który na co dzień musi
      gonić kury do uczciwego myślenia ;)

    • coppermind Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 10:24
      w poście otwierającym jest sporo nieprawdy wynikającej z kompleksu fallicznego autorki.

      np. kobiety akceptujące własną płeć chcą być kobiece, chcą miećdzieci, świetnie czują się w roli matki, opiekunki itd.
      To im nie uwłacza i SAME sobie wyznaczają taką rolę.

      Tak robią te co z jakichś dziwnych powodów akceptują wynik losowania Stwórcy i lubią mieć cycki.

      A te, które całe dzieciństwo słyszały od swoich bezmyślnych (tak!) matek, że bycie
      kobietą to straszny los, bo trzeba troszczyć się o swoją rodzinę a to jest przecież upokarzające
      dla wykształconej kobiety - z tych biednych dziewczynek wyrastają kretynki twierdzące, że
      kobiecość i rola społeczna jest kobietom narzucana.

      A tu zonk. Zdrowa psychicznie i emocjonalnie kobieta lubi się troszczyć o gniazdo i nic
      a nic jej nie przeszkadza, że facet ją posuwa od tyłu albo z boku (przecież to takie poniżające!) ;)

      cała tajemnica normalności tkwi w tym zapomnianym ojcu, który powinien panować nad matką, żeby biedna głupiutka samica z "miłości" nie pokaleczyła swoich dzieci.
      • efi-efi Re: Być dziwką... Jak to jest? 18.12.10, 21:42
        ale pierdolisz...

    • werbenaa Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 10:33
      la_extranjera napisała:

      > Coppermind napisał:
      > samice z przyczyn biologicznych są skrajnie egocentryczne co czyni je ślepymi i
      > niezdolnymi
      > do obiektywnego i racjonalnego myślenia.

      He, he!

      Pani Maria Skłodowska-Curie ma Nobla, a pan coppermind ma jobla (w głowie).
      • coppermind Re: Być dziwką... Jak to jest? 17.12.10, 11:45
        a Pani werbenaa ma stanowczo za krótkiego i brzęczy nie na temat :(
    • coppermind Re: Być dziwką... Jak to jest? 20.12.10, 13:35
      mój komentarz do zjawiska "strachu przed cipą" :

      mężczyźni panicznie boją się samic, którym wydaje się, że mają kompetencje do
      podejmowania decyzji, gdyż są one ukoronowaniem zjawiska znanego od początku
      świata - głupi nie zrozumie, że jest głupi, bo jest głupi.

      samice walczące o władzę to po prostu skrajnie zakompleksione nieszczęścia emocjonalne i
      intelektualne, które na wszelkie sposoby i ze wszystkich nieuświadomionych sił kaleczą
      swoje otoczenie tylko po to aby udowodnić sobie, że nie są tak głupie jak w rzeczywistości są.

      "Strach przed cipą" - to po prostu uogólnienie zjawiska strachu przed galopującą, egocentryczną i ślepą głupotą.
      Od strony biologicznej "strach przed cipą" zapewnia zdrowsze i szczęśliwsze potomstwo,
      bo nikt tak dobrze nie morduje dzieci jak matka z kompleksem fallicznym.

      ogólnie cieszy, że jakaś samica podejmuje próby rzeczowej dyskusji, ale z drugiej strony martwi jak bardzo pogięte pryzmaty mają posiadaczki jajników :(
      • aandzia43 Re: Być dziwką... Jak to jest? 20.12.10, 16:34
        A leki to zażył, hę? Czy nie zażył w proteście przeciwko kompleksowi fallicznemu swojej pani doktor? Nie będzie jajnik pluł nam w twarz i dzieci nam jajniczył!!! Macica kłamie, napletek walczy!!!
        • menk.a Re: Być dziwką... Jak to jest? 20.12.10, 21:04
          aandzia43 napisała:

          > A leki to zażył, hę? Czy nie zażył w proteście przeciwko kompleksowi fallicznem
          > u swojej pani doktor? Nie będzie jajnik pluł nam w twarz i dzieci nam jajniczył
          > !!! Macica kłamie, napletek walczy!!!
          >

          Hahahah nie, napletek rządzi, radzi i nie zdradzi.;)
          • grosz-ek Re: Być dziwką... Jak to jest? 20.12.10, 21:09
            > Hahahah nie, napletek rządzi, radzi i nie zdradzi.;)

            Teraz wiem, dlaczego Żydzi i Arabowie napletek wycinają/obrzezują. Bo jeśli człowiek ma pieprzyc takie głupoty pod jego wpływem jak ten koleś, to chyba faktycznie lepiej go nie mieć.
Pełna wersja