facet mnie dobija

02.12.10, 21:56
Witam was.Piszę do was bo wysiadam.Jestem w związku małżeńskim od 10 lat.Dwa lata temu urodziłam dziecko i jestem obecnie nie aktywna zawodowo,przyczyna jasna,siedzę z dzieckiem w domu.Tak to było zresztą ustalone że z chwilą kiedy ono się pojawi poświęcę się wychowywaniu,mamy bowiem niezłą sytuację finansową,mogę sobie pozwolić na bycie matką na pełnym etacie.Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to że małżonek,odkąd siedzę w domu zrobił się bardzo roszczeniowy i narzekający.W zasadzie jego usposobienie w stosunku do mnie obróciło się o 180 stopni.Mam wrażenie że odkąd nie jestem finansowo samodzielna mój status spadł do poziomu poniżej zera,i jestem na równi z kobyłą która ma stać w oborze.Generalnie,każdy jego powrót do domu zaczyna się i kończy na pretensjach o byle pierdołę,o nie domknięte drzwi w kuchni i o to że zabrakło papieru toaletowego w łazience,o zafarbowaną skarpetkę,o to że jest w domu za ciepło albo za zimno,a to że pies ma biegunkę i obawiam się że niedługo będzie moją winą że się załamała pogoda,chociaż puki co załamuję się ja.Po takim codziennym przywitaniu i dołowaniu mojej osoby pojawiają się pretensje o to że nie mam ochoty na seks,co jest rzeczą przecież nienormalną,nie ważne że codzienna "gra wstępna" polega na litanii opisującej mojej wady i niedociągnięcia,co ma rzekomo działać jako zachęta do mobilizacji w "doskonaleniu" się(nie brakuje komentarzy na temat mojego rzekomo wielkiego tyłka,chociaż waże raptem 56 kg.).Nie sądziłam że facet może być tak upierdliwy i toksyczny,bo może piszę jak piszę,ale czuję się bardzo i z dnia na dzień coraz bardziej przygnębiona.Sytuacja ciągnie się od dłuższego czasu,próbowałam z mężem rozmawiać,dotrzeć do sedna sprawy,o co mu właściwie chodzi,czy o mój powrót do pracy czy o co innego,ale nie sposób się niczego konkretnego dowiedzieć.Dziecko ma dopiero dwa lata,szkoda byłoby mi teraz zostawiać z niańką (babć bowiem nie ma do pomocy),ale problem polega na tym że mam tego człowieka dość do tego stopnia że myślę o rozstaniu,bo generalnie rzecz biorąc mam wrażenie że wpędza mnie w poczucie winy i obniża moją samoocenę,jednym słowem gnoi mnie.O wygasaniu pozytywnych uczuć już nie wspomnę.
Zabrzmi to banalnie jeżeli napiszę że mój mąż w niczym nie przypomina człowieka za jakiego wyszłam 10 lat temu,ale tak to właśnie wygląda.Chciałabym to wszystko jeszcze jakoś zebrać do kupy ale siada mi już psychika,bo jak się w kółko słyszy na swój temat narzekania to się w końcu zaczyna wierzyć w to że jest się zerem. Nie wiem czemu to piszę.Pewnie chciałam się wygadać.
    • sisi_kecz Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:11
      Kurcze, ale jak głosi moja sygnaturka, Twój facet nie domyśla sie, że Twoja niechęć do seksu- jest niechęcią do upierdliwego zrzędy, który codziennie wydaje w Twoim kierunku komunikat: jesteś kiepską gospodynią domową i sprowadzasz złą pogodę kiwaniem palcem w bucie.

      Jak to jeden linkowany tu komik tłumaczył: każdy facet ma w mózgu pudełka na wszystko.
      W innym pudełku jest kura domowa, a w innym kochanka.
      Na kurę sie poindyczy ;) a potem z kochanką seks ma być inną zupełnie bajką.

      I nie wytłumaczysz raczej, że Ty masz te naczynia połączone, i że zepsute zrzędzeniem popołudnie, przełoży Ci sie na oziębłą noc.

      Mars i Wenus, wiesz te sprawy:)

      Jaki wniosek?
      Zależy jaki masz cel długofalowy.
      Jak chcesz sie rozstać, to nie ma co sie miotać, robić zrywów, powrotów i ostatnich szans- w mojej opinii naprawdę szkoda czasu dla pozornych działań.
      A jak` chcesz spróbować poszukać tego faceta, za którego wychodziłaś, to musisz sposobem i metodą "będę mądrzejsza, bo mi sie to opłaci"
      czyli:
      po kłótni i zrzędzeniu zafundować mu fajny seks.
      możesz sobie fantazjować o kimś innym, albo fantazjować, że popołudnie było super- ważne aby wysilić sie, odciąć od dennej atmosfery i zamienić sie w tą bezwzględu-na-okoliczności-napaloną kochankę.

      Bo faceta można odzyskać w pierwotnej formie: seksem i dobrą kuchnią.
      To są bardzo proste modele homo sapiens.

      Powodzenia!!!
      • mujer_bonita Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:16
        sisi_kecz napisała:
        > czyli:
        > po kłótni i zrzędzeniu zafundować mu fajny seks.
        > możesz sobie fantazjować o kimś innym, albo fantazjować, że popołudnie było sup
        > er- ważne aby wysilić sie, odciąć od dennej atmosfery i zamienić sie w tą bezwz
        > ględu-na-okoliczności-napaloną kochankę.

        I fantazjować tak za każdym razem do końca życia? ;)

        W sumie to sama sobie przeczysz. Pan niby taki prosty, jak budowa cepa a każesz mu pokazywać, że jakkolwiek żonie nie dołoży ta i tak będzie demonem seksu :) Gdzie tu logika?
        • kag73 Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:34
          Wydaje mi sie, ze wiem o co chodzi sisi. Ma tak zrobic na poczatek, zeby zobaczyc czy skonczy sie to bledne kolo.
          Byc moze facet jest wk..ny brakiem seksu i dlatego ciagle tak psioczy i burka. Dlatego warto zmienic taktyke i zobaczyc co bedzie. Jezeli po jakim czasie nic sie nie zmieni...
          Bo chyba nie chodzi sisi o to, zeby w zyciu codziennym byc ponizana i nie szanowana a w nocy w lozku udawac, ze jestesmy udanym malzenstwem.
          • sisi_kecz Błędne koło 02.12.10, 23:21

            kag73 napisała:

            > Wydaje mi sie, ze wiem o co chodzi sisi. Ma tak zrobic na poczatek, zeby zobacz
            > yc czy skonczy sie to bledne kolo.
            > Byc moze facet jest wk..ny brakiem seksu i dlatego ciagle tak psioczy i burka.
            > Dlatego warto zmienic taktyke i zobaczyc co bedzie. Jezeli po jakim czasie nic
            > sie nie zmieni...'

            dokładnie :)) o to mi chodziło, żeby byc mądrzejszą i dać panu szansę i związkowi dac szansę.
            Nie zawsze sie tak uda, że dwie strony zaczynają pracować na polepszenie, skoro skarży sie żona, to ona moze samodzielnie podjąć inicjatywę, no i zobaczyć czy przerwanie błędnego koła coś zmieni.

            Poza tym, jak zwykle mamy pogląd na sprawy związku wyrażone przez jedną z osób, które go tworzą. Subiektywna opinia zawsze trochę przeinaczy faktyczny obraz sytuacji.

            Uważam, że praca zawodowa Autorki będzie tu konieczna, w dalszym biegu spraw, ale na razie podjęłam temat tego zrzędzenia i braku seksu, bo to pierwsza przeszkoda do usunięcia aby związek tej pary nadal trwał.

            Nie sądze, aby ktokolwiek ranił drugą osobę ot tak z nudów.
            Bardziej wierzę w powiedzenie: ludzie sie nie zmieniaja, niż w to że mąż zmienił sie po ślubie.

            Pytanie: czy w fazie pierwszej ukrywał paskudną marudę w sobie, czy marudzenie jest tylko najnowszą taktyką na frustrację abstynencji seksualnej.

            W każdym razie ja mam taką poradę. Można spróbować jeśli są jeszcze chęci.

            duze pozdro!!!
          • m00nlight Błąd w założeniu 03.12.10, 20:33

            Nie brak seksu jest przyczyną 'burkliwości' Pana. Jak to już Atorka napisala- jest on wtórny.

            Chamstwo i gderanie o byle gówno zaczęło się dokładnie dy Pani straciła niezależność finansową. W wielu domach tak sie dzieje- zauważcie- nawet u przemocowców, często pierwsze 'akcje' mają miejce gdy kobieta jest w ciąży- nie przed ślubem, nie po ślubie, nie po zamieszkaniu razem, ale w ciąży właśnie. Bo wtedy facet 'zyskuje kontrolę', przynajmniej tak mu się wydaje. I niby na poziomie deklaracji jest ok, niech nie pracuje, stać nas i inne bzdety, a tymczasem na poziomie nieświadomym- równorzędna do tej pory partnerka staje sie podwładną, żeby nie powiedzieć: niewolnicą. Na zasadzie: daję Ci żreć to masz robić tak jak każę.

            I tu mamy dokladnie to samo, mąż Autorki nie widzi już w niej równorzędnego partnera, więc... się rządzi, więc na niej wyładowuje swoje frustracje.

            Nie powinno się wzmacniać negatywnych zachowań, nagradzać dobrym seksem za chujowe traktowanie, nie tędy droga. Pani tak pewnie uważa że wszystko jest ok, a głupia baba nie chce seksu bo taką ma fanaberię albo robi to złośliwie. Przeciwnie! Dobitnie wyjaśnić mu że brak ochoty na seks ma bezpośredni związek z jego zachowaniem. I że dopoki to zachowanie się nie zmieni, niech na nic nie liczy. W zasadzie ja tu widze jedyne wyjscie: iść do pracy. Są przedszkola ktore przyjmują dzieci od 2 lat- ja sama prawie30 lat temu poszlam do przedszkola niedlugo po drugich urodzinach (choc oficjalnie nie przyjmowali ale nie bylo wyjscia). Dzieciaka w przedszkolu naprawde nie skrzywdzą, a wręcz wyjdzie mu na dobre: to fakt naukowy że dzieci ktore 'zaliczyły' przedszkole lepiej radzą sobie w życiu, lepiej się uczą itd. A Autorka odzyska swoją pozycję. Wtedy skonczy się narzekanie, bo bedzie można powiedzieć mężowi: 'źle to robię? to proszę, sam zrób'.

            A jak to nie pomoże, to naprawdę rozważenie rozstania bedzie dobrym wyjsciem. Dziecko zaczyna już czaić, na kogo wyrosnie, gdy codziennie bedzie widzialo że ojciec do matki odnosi się bez krzty szacunku? Jak nawiąże zdrową relację w doroslym życiu mając taki przyklad? Przed dzieckiem nic się nie ukryje, ono jak najczulszy barometr doskonale wyczuwa atmosferę w domu...
        • agusia3107 Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:40
          Gdy moj kochany mąż zaczyna zrzędzić i się czepiać, albo zaczyna krzyczeć, to mam jedna metode, ktora puki co sie sprawdza. Nie kłuce sie z nim, nie żale,nie płacze, tylko zaczynam go traktowac jak powietrze. Zero prania jego ubrań, zero gotowania, zero na wszystko, nawet na jego pytania nie odpowiadam, totalnie nic. Udaje, ze go nie ma. I jak wkońcu musi sam koło siebie zrobić, to szypko wraca po rozum do glowy. A wtedy przychodzi z podkulonym ogonem i przeprasza, oczywiście sprawdzam, ze wie za co przeprasza.
          Takie ciche dni mogą trwać nawet tydzień lub 2, ale nie możesz sie ugiąc. A co do kasy, jego zasrany obowiązek utrzymać rodzine, wrazie czego mozesz podac go o alimenty.
          • janznepomuka Re: facet mnie dobija 03.12.10, 09:09
            > A wtedy przychodzi z podkulonym ogonem i przeprasza, oczy
            > wiście sprawdzam, ze wie za co przeprasza.
            Super, KURWA, związek, nie ma co, ja PIERDOLĘ!!! Taki ten Wasz związek, jak Twoja ortografia. (puki, kłuce, wkońcu
          • sq6unny Re: facet mnie dobija 06.12.10, 14:07
            agusia3107 napisała:


            > Takie ciche dni mogą trwać nawet tydzień lub 2, ale nie możesz sie ugiąc.

            Moja dobra znajoma po śmierci swojego męża powiedziała mi, że najbardziej żałuje straconego czasu tych cichych dni...
            Uważam, że konstruktywna rozmowa zawsze będzie lepsza od milczenia, może wyartykułowanie, że "skoro nie potrafisz docenić mojej pracy czy wysiłków, to teraz będziesz miał okazję samemu się zakręcić wokół własnych spraw", jakoś pomoże.
      • kag73 Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:31
        "Bo faceta można odzyskać w pierwotnej formie: seksem i dobrą kuchnią."

        czy "dobra kuchnia" nie wiem, ale z pewnoscia dobrym seksem i dobrym humorem.


      • marta-toja Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:48
        > I nie wytłumaczysz raczej, że Ty masz te naczynia połączone, i że zepsute zrzęd
        > zeniem popołudnie, przełoży Ci sie na oziębłą noc.

        W tym kierunku dołożyłam starań by w miarę jak najlepiej unaocznić temu człowiekowi że frustracja powodowana jego sposobem postępowania wobec mnie,studzi całkowicie moje popędy.Nie żeby nie było przeprosin i obietnic poprawy z jego strony,ale jak się niejednokrotnie miałam okazję przekonać,słowa były mocno rzucane na wiatr,a chodziło konkretnie o to by doszło do zbliżenia,słodzenie dla świętego spokoju,dla uzyskania tego czego akurat potrzebował.I tak to się dzieje że kiedy sobie planuje upojną noc,po godzinie dwudziestej nagle tryska słodyczą i oczka ma maślane jak za czasów kiedy rozpoczynaliśmy wspólne życie(a ja naiwnie skora do puszczania w niepamięć).Po fakcie wszystko wraca do "normy",czyli rozpoczynają się znowu gorzkie żale.
        Teraz jestem na takim etapie że nawet nie chce mi się z nim gadać,jak wkracza do domu ze swoim ale, to nie wdaję się w dyskusję,wstrząsam (niby) obojętnie ramionami,bo wiem że to prowokacja do Bóg wie czego(wcześniej się wykłócałam,płakałam też czasami).Znudziłam się tym wiecznym dogadzaniem mu,ale obficie i smacznie karmie gada żeby chociaż się zamknął kiedy je;) Coraz bardziej sobie zdaję sprawę że ten typ tak ma,ot taka rozczarowana jestem(miało być tak pięknie).
        Ulubione powiedzonko mojego męża,niby mówione w żartach to że "babie trzeba założyć chomąto by orać nią pole".Z kim to ja się biedna związałam:( Ktoś pewnie powie że wiedziałam co brałam.Wychodzi na to że nie.
        • kag73 Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:53
          "Jak to jeden linkowany tu komik tłumaczył: każdy facet ma w mózgu pudełka na wszystko.
          W innym pudełku jest kura domowa, a w innym kochanka.
          Na kurę sie poindyczy ;) a potem z kochanką seks ma być inną zupełnie bajką."

          Tutaj sie w ogole nie zgadzam. Jej facet jest zwyczajnym gnojkiem jak dla mnie. Nie KAZDY facet tak ma.
          Jak dla mnie on zwyczajnie nie ma dla niej szacunku, po co komus ktos taki, niby najblizsza osoba a najbardziej rani.

          Nie wiem czy mozesz wrocic do pracy, piszesz, ze przed ciaza pracowalas. Jezeli tak, zasiadlabym z mezem przy herbatce i konkrenie i stanowczo powiedziala: "Staraj sie prosze w pracy o tacierzynski, bo ja od stycznia wracam do pracy."
          Jak sie zdziwi powie co ty, ja wiecej zarabiam, to smo, Ty dalej konkret: "Nie szkodzi, nie chcielismy, zeby dziecko zostawalo z niania, dlatego Ty masz zostac w domu. Z mojej pensji tez wyzyjemy. Ty sie wszyskim zajmiesz, na pewno duzo lepiej niz robie to ja. A jezeli nie, tez nie szkodzi. Po prostu po powrocie z pracy od drzwi bede Cie gnoic i psuc Ci humor, tak jak Ty robisz to teraz ze mna". I on ma w to uwierzyc, tak zdecydowanie masz to powiedziec.
          I wtedy moze sie nad soba zastanowi, moze cos sie zmieni. Moze stwierdzi OK, idzie na tacierzynski. Tez nie szkodzi. Moze w koncu powie o co mu chodzi i o co w tym wszystkim biega.
          Poza tym mozesz mu wspomniec, ze jest jeszcze jedna opcja "rozstanie", bo nie pozwolisz sie tak dluzej traktowac. I tego wszystkiego masz nie mialczec i nie mruczec, tylko konkretnie jak kobieta "z jajami". i przede wszystkim sama wierzyc w to co mowisz, byc w razie czego do tego zdolna i gotowa. Mysle, ze nie ma czego zalowac, nie takiego typa.
        • kag73 Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:57
          Aha, z cala pewnosci na Twoim miejscu nie serwowalabym mu obiadkow. Kiedy wraca z pracy ma Cie regularnie nie byc w domu, obiad owszem na piecyku, niech sobie odgrzeje. Ciebie nie ma, nie czekasz na pana. Chociaz bys miala piec minut przed jego przyjsciem wyjsc do marketu, do kolezanki, do biblioteki, dokadkolwiek. Jakby co telefonu w pospiechu zapomnialas, albo nie mogals odebrac, bo mala odstawiala albo jeszcze cos.
        • mujer_bonita Taaa... skuteczna metoda :) 03.12.10, 08:10
          marta-toja napisała:
          > I tak to się dzieje że kiedy sobie planuje upojną noc,
          > po godzinie dwudziestej nagle tryska słodyczą i oczka
          > a maślane jak za czasów kiedy rozpoczynaliśmy wspólne życie(a ja naiwnie
          > skora do puszczania w niepamięć).Po fakcie wszystko wraca do "normy",
          > czyli rozp oczynają się znowu gorzkie żale.

          Ta - bycie kochanką Tego pana mimo jego postawy przynosi super efekty :) Super metoda Sisi!
        • sisi_kecz Re: facet mnie dobija 04.12.10, 09:44
          I tak to się dzieje że kiedy sobie planuje upojną noc,po godzinie dwudziestej nagle tryska słodyczą i o
          > czka ma maślane jak za czasów kiedy rozpoczynaliśmy wspólne życie(a ja naiwnie
          > skora do puszczania w niepamięć).Po fakcie wszystko wraca do "normy",czyli rozp
          > oczynają się znowu gorzkie żale. '

          To sie rypłam z tą radą: zrób mu dobrze to on sie poprawi.

          Przyznam, ze troche napisałam to, by przy okazji sprawdzić wartość takiej porady, bo często jest stosowana przez menów forumowych: postaraj sie w łóżku a zaraz wszystko sie zmieni.
          Sorry, marto .

          Piszesz w ironicznym i żartobliwym stylu, co zawsze odbieram jako wewnętrzną rozpacz, pamietając, że ironi a jest ostatnią fazą rozczarowania.
          Mam nadzieję, ze wpisy niektórych osób z forum dodadzą Ci troche prawdziwego optymizmu.

          Świat sie nie kończy na tym gościu. Dasz sobie radę, bo widać że masz głowę na karku i to zaprocentuje.

          duze pozdro!!!
      • druginudziarz Re: facet mnie dobija 02.12.10, 23:35
        sisi_kecz napisała:

        > Kurcze, ale jak głosi moja sygnaturka, Twój facet nie domyśla sie, że Twoja nie
        > chęć do seksu- jest niechęcią do upierdliwego zrzędy, który codziennie wydaje w
        > Twoim kierunku komunikat: jesteś kiepską gospodynią domową i sprowadzasz złą p
        > ogodę kiwaniem palcem w bucie.

        Jakież to proste, na podstawie relacji jednej strony zbudować sobie pełny obraz relacji partnerskich, prawda sisi?
        Wiesz, to ja przegnę w drugą strone.
        Jeśli ona pisze o mężu per "ten człowiek" znaczy, że go po prostu nie kocha, być może nigdy go nie kochała, a on to czuje i czuje się zagrożony. Liczne jego uwagi o drobiazgi ("zafarbowana skarpetka") są ucieczką, formą odwracania uwagi od istotnych problemów w relacji między nimi. Jej nerwowa reakcja na te uwagi jest odgłosem sumienia że w istocie problem jest w czymś głębszym i poważniejszym, a przed czym ucieka.
        Miłej nocy życzę
        • sisi_kecz Re: facet mnie dobija 02.12.10, 23:42
          Zły wniosek nudziarzu, wyciągnąłeś z tego cytatu.
          Ja tam opisuję, to jak widzi swojego mena Autorka- jako zrzedę i upierdliwca.
          Czy tak faktycznie jest ? tego nie twierdzę, bo nie wiem.

          wzajemnie, miłej :)
        • kag73 Re: facet mnie dobija 02.12.10, 23:48
          Szczerze powiedziawszy trudno kochac kogos takiego, co nie znaczy, ze kiedys go nie kochala.
          Moze i gdzies tam jeszcze na dnie duszy go kocha, ale to nie jest wystarczajacy powod, zeby dac soba pomiatac.
    • play100cen Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:31
      Wiem, że to banalna rada, ale od tego należałoby zacząć. Zapytaj go, dlaczego z Tobą jest.
      • grosz-ek Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:52
        > Wiem, że to banalna rada, ale od tego należałoby zacząć. Zapytaj go, dlaczego z
        > Tobą jest.

        Myślę, że w takiej sytuacji - niczym adwokat - lepiej nie zadawać pytań, na które nie zna się odpowiedzi. Bo można taką odpowiedzią być mocno zaskoczonym.
    • yulija Re: facet mnie dobija 02.12.10, 22:40
      a weź mu to powiedz!
      qrcze... serio on ma prawo nie rozumieć tego co się z Tobą dzieje...
      może warto to samcowi wytłumaczyć?
      • kag73 Re: facet mnie dobija 02.12.10, 23:53
        A jeszcze jedno wazne pytanie. Jak po porodzie wygladalo Wasze zycie seksualne? Kochaliscie sie, mialas ochote na seks? Czy tez zupelny brak ochoty i nie dopuszczanie meza?
        • marta-toja Re: facet mnie dobija 03.12.10, 09:52
          kag37,bardzo mi się podoba co co piszesz.
          Po porodzie nie było problemów z seksem.Tak jak pisałam ostatnio zaczęłam go traktować obojętnie i to się przekłada także na tą sferę.Pojawiła się u mnie zbyt wielka frustracja abym dalej mogła przymykać oczy,ponadto nie mam już siły,naprawiać,starać się,wymyślać sposobów.
          Kocham go,ale przestałam się chyba już bić w piersi i zaczęłam troszeczkę tą sytuację ironizować,dlatego piszę o nim per "ten człowiek",bo faktycznie staje się on jakimś tam człowiekiem,na pewno nie tym który był mi kiedyś bliski.
          Ja to widzę tak że on przestał się ze mną liczyć z chwilą kiedy przestałam być niezależna.Kiedy miałam swój pieniądz,nie było dziecka,mogłam w każdej chwili zniknąć z jego życia bez większych konsekwencji.Teraz jest inaczej.Zapewne on tak uważa,i na każdym kroku wypomina że to on zapewnia nam to i tamto.To boli.
          Powrót do pracy będzie nieuchronny,to już wiem,a co będzie dalej się okaże.
          Teraz czuję tylko tyle że chciałabym od niego uciec,bo doszło do tego że kiedy się na niego patrze przypomina mi się to co on mi wpaja od dłuższego czasu,a mianowicie że jestem zerem nie zdolnym do samodzielniej egzystencji.Wiem że to nie prawda,ale jak ktoś powtarza coś setki razy,to w końcu można to uwierzyć.
          On twierdzi że mnie kocha,kiedy o to pytam,tylko klasycznie, jest bardzo zmęczony pracą...
          • kag73 Re: facet mnie dobija 03.12.10, 12:02
            Zapytalam o seks po ciazy, bo czasem trudno stwierdzic od czego sie zaczelo, czy obecna sytuacja spowodowana jest jego frustracja czy tez Twoimi zrozumialymi odczuciami wobec niego.
            Dziwna milosc, jak dla mnie. To juz bym wolala, zeby mnie nie kochal, bo wtedy chociaz nie traktowalby mnie jak zera.
            Zacznie Cie znow kochac i szanowac jak zaczniesz pracowac zawodowo? A o to tym co bylo masz zapomniec. Nie, to nie to.
            Tak czy siak, taki przemeczony praca, nich ma sznse zostac rok z dzieckiem w domu.
            I zadbaj o to, zeby zrozumial, ze mimo dziecka, mozesz odejsc, poradzisz sobie bez niego.
            W koncu przed ciaza tez pracowalas, wszystko jest do zrobienia. On swoja czesc na dziecko tez musi dac.
            Albo pojdzie po rozum do glowy i zastanowi sie nad soba, albo...
            Nie wiem jak dla mnie milosci w tym nie ma. Jak dla mnie, milosc to czyny a nie slowa, bo powiedziec to ja moge wszystko, ale pokazac albo okazac to juz cos innego.
            Dzialaj, kobieto, dzialaj i nie daj sie tak traktowac!
          • zakletawmarmur Re: facet mnie dobija 03.12.10, 12:11
            A co on Ci odpowiada, gdy wspominasz o powrocie do pracy?

            Bardzo możliwe, że facetowi brakuje bardziej skrajnych emocji... Teraz jak rozumiem sytuacja wyglada tak, że przychodzi, marudzi a Ty albo starasz się być dobra albo co najwyżej się obrażasz? Ale właściwie to nic nie robisz... Może przydałoby się zrobić awanturę i na kilka dni wyprowadzić z domu?
            • kag73 Re: facet mnie dobija 03.12.10, 12:18
              Tez mysle, ze wlasnie mniej wiecej tak jest. Ty czujesz sie niepewna, nie wiesz co z ta sytaucja zrobic a on mysli, ze moze podskawiwac, bo mu nic nie grozi.
              A powtorze juz po raz ktorys, moim zdnaiem: facet posunie sie tak tylko daleko jak mu na to pozwolisz.
            • marta-toja Re: facet mnie dobija 03.12.10, 12:27
              zakletawmarmur napisała: > Bardzo możliwe, że facetowi brakuje bardziej skrajnych emocji... Teraz jak rozu
              > miem sytuacja wyglada tak, że przychodzi, marudzi a Ty albo starasz się być dob
              > ra albo co najwyżej się obrażasz?

              O tym nie pomyślałam że może być nudno.Może jemu bardziej odpowiada hardcorowe życie.Różnie to bywało,jesteśmy już ze sobą 10 lat,i było ciężko,i było miło,i było smutno,i wesoło,i coś się działo,i nic się nie działo.
              On teraz przychodzi i jak tylko zaczyna mlaskać ozorem to ja nie reaguję absolutnie,albo wychodzę coś tam robić do innego pokoju,albo udaję że nie słyszę(a jego to wkurza jeszcze bardziej i to on się obraża).Awantury w zasadzie dawno nie było.Ale jestem dziś zadowolona.Miałam załatwić dzisiaj pilną sprawę,na której bardzo ale to bardzo mu zależało.Sprawę załatwiłam pomyślnie,ale zadzwoniłam do niego i powiedziałam że mi się nie udało,że wynikły komplikacje,i słyszałam w telefonie że bardzo go to zdołowało.Odłożyłam słuchawkę,ale nie wytrzymałam i po chwili zadzwoniłam ponownie wyznając że miał to być "żart"(tak samo jak baba z chomątem,bardzo zabawne).Kamień spadł mu natychmiast z serca,ożywił się momentalnie. Powiedziałam mu tylko że celowo go zdołowałam bo chciałam aby poczuł to co ja czuję codziennie.Myślę że przyjdzie dziś w dobrym humorze.Myślę że on gra na moich emocjach,myślę że powinnam zacząć robić to samo.Myślę że przechodzimy taki etap kiedy to występuje pokaz sił,i kto kogo zdominuje.On uważa że dominować powinien facet,może dlatego nie chciał abym dalej pracowała.Nie miał nade mną władzy.
              • kag73 Re: facet mnie dobija 03.12.10, 12:43
                No probuj, moze sie uda. Ja tam jestem za spokojnym harmonijnym zyciem, bo mnie mecza emocjonalne przepychanki. Ja tam raz a dobrze sprowadzilabym faceta do pionu z nadzieja, ze zapamieta i znow bedzie dobrze, przynajmniej na dlugi czas.
                Ja jestem za wzajemnym szcunkiem i partnerstwem, dominowac sie i grac lubie, ale tylko w lozku!
                Ale kazdy jest inny, Twojego faceta czy Waszego zwiazku nie znam. Moze jest z typu macho, moze trzeba z nim prowadzic gierki na codzien.
              • sisi_kecz Re: facet mnie dobija 03.12.10, 16:00
                Myślę że on gra na moich emocjach,myślę że powinnam zacząć robić to samo.Myślę że przechodzimy taki etap kiedy to występuje pokaz sił,i kto kogo zdominuje.On uważa że dominować powinien facet,może dlatego nie chciał abym dalej pracowała.Nie miał nade mną władzy. '

                Nie znam szczęśliwej pary, w której jedna strona dominuje.
                Tak jak pisała kag ( nr 1 obecnie na tym forum:) - dominować i ulegać to sobie można w seksie, a nie na codzień.
                Jak pójdziecie w wyscig zbrojeń to dojedziecie do eksplozji.

                Ale ja sie ciągle dopytuję, czy Ty wiesz jaki masz cel:
                zostawienie tego faceta, czy pracę nad polepszeniem układu?

                duze pozdro!!!
    • gramwzielone Re: facet mnie dobija 03.12.10, 12:48
      postrasz go tym:

      Art. 207. § 1. Kodeksu karnego: Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

      a jak nie pomoże, to niech spada


    • la_extranjera Re: facet mnie dobija 03.12.10, 22:17
      Kobieto, nie dawaj się wpędzać w ten wstrętny stan! Załóż sobie oddzielne konto w tajemnicy przed małżonkiem i zacznij odkładać kase dla SIEBIE. Siedząc w chacie staraj się wykorzystać max czasu na poszerzanie swoich umiejetności. Zapisuj się na kursy, studia, kółka garncarsie (oczywiście za jego siano) i takie takie. Poszukaj dobrej pracy i zrób wszystko by ją dostać. Poukładaj relacje z babciami i dziadkami tak, żeby w razie w miał sie kto zając dziećmi i Cie wesprzeć. A kiedy odbudujesz swoją psyche i bedziesz przygotowana do wzięcia życia w swoje stery odwal się tak w salonie piękności, że na samo wspomnienie Twojego ciała będzie mu stał przez tydzień, poczym kopnij go w dupę tak żeby wyfrunąl na księżyc i nigdy stamtad nie wrócił. Widząc Cię w tak silnej pozycji będzie sie kajał u Twych stóp. Pytanie tylko czy będziesz go jeszcze chciała...
      • druginudziarz Re: facet mnie dobija 03.12.10, 22:36
        la_extranjera napisała:

        > Kobieto, nie dawaj się wpędzać w ten wstrętny stan! Załóż sobie oddzielne konto
        > w tajemnicy przed małżonkiem i zacznij odkładać kase dla SIEBIE. Siedząc w cha
        > cie staraj się wykorzystać max czasu na poszerzanie swoich umiejetności. Zapisu
        > j się na kursy, studia, kółka garncarsie (oczywiście za jego siano) i takie tak
        > ie. Poszukaj dobrej pracy i zrób wszystko by ją dostać. Poukładaj relacje z bab
        > ciami i dziadkami tak, żeby w razie w miał sie kto zając dziećmi i Cie wesprzeć
        > . A kiedy odbudujesz swoją psyche i bedziesz przygotowana do wzięcia życia w sw
        > oje stery odwal się tak w salonie piękności, że na samo wspomnienie Twojego cia
        > ła będzie mu stał przez tydzień, poczym kopnij go w dupę tak żeby wyfrunąl na k
        > siężyc i nigdy stamtad nie wrócił. Widząc Cię w tak silnej pozycji będzie sie k
        > ajał u Twych stóp. Pytanie tylko czy będziesz go jeszcze chciała...

        Wiesz co, najpierw to spróbuj sama zbudować kilkuletni trwały związek (no, już Ci daruję dziecko) a potem sama spróbuj go w ten sposób zakończyć. Naogladałaś się filmidłów, a w realu to wszystko inaczej działa.
        (To że wiesz już wszystko o ich związku z relacji tylko jednej strony to już w sumie pikuś.)
      • ditchdoc Re: facet mnie dobija 04.12.10, 21:16
        la_extranjera napisała:

        > Kobieto, nie dawaj się wpędzać w ten wstrętny stan! Załóż sobie oddzielne konto
        > w tajemnicy przed małżonkiem i zacznij odkładać kase dla SIEBIE. Siedząc w cha
        > cie staraj się wykorzystać max czasu na poszerzanie swoich umiejetności. Zapisu
        > j się na kursy, studia, kółka garncarsie (oczywiście za jego siano) i takie tak
        > ie. Poszukaj dobrej pracy i zrób wszystko by ją dostać. Poukładaj relacje z bab
        > ciami i dziadkami tak, żeby w razie w miał sie kto zając dziećmi i Cie wesprzeć
        > . A kiedy odbudujesz swoją psyche i bedziesz przygotowana do wzięcia życia w sw
        > oje stery odwal się tak w salonie piękności, że na samo wspomnienie Twojego cia
        > ła będzie mu stał przez tydzień, poczym kopnij go w dupę tak żeby wyfrunąl na k
        > siężyc i nigdy stamtad nie wrócił. Widząc Cię w tak silnej pozycji będzie sie k
        > ajał u Twych stóp. Pytanie tylko czy będziesz go jeszcze chciała...

        rofl x)
    • kobieta-praktyczna Re: facet mnie dobija 03.12.10, 23:35
      Dobrze, że dostrzegłaś i zanalizowałaś swoją sytuację, a także, że zwróciłaś się do forum. Moim zdaniem znalazłaś tu dobre podpowiedzi. Zgadzam się z analizą sytuacji dokonaną przez Moonlight, oraz bardzo podoba mi się pomysł Kag zaproponowania Panu urlopu wychowawczego. Ze swojej strony dorzucę, abyś to, co chcesz mu uświadomić przedstawiła w postaci listu (to, co tu pisałaś, co dorzuciła Moon – szczególnie zależność chęci na seks od ogólnej atmosfery w domu). List nad rozmową ma tę przewagę, że nie uleci tak szybko, jak słowa, będzie mógł go przeczytać kilka razy, przemyśleć. Ponadto rozmowy, nawet najlepiej przygotowanej nie da się pewnie przeprowadzić, bo Ty poruszysz jeden problem, On odbije piłeczkę w drugą stronę, przekieruje rozmowę na inny temat i wszystkiego dobitnie nie dasz rady powiedzieć.
      On musi zrozumieć, że tak nie wolno Mu Ciebie traktować, a Ty musisz być twarda w egzekwowaniu tego. Uświadom Mu też, że Twój wkład w rodzinę nie jest mniej wart niż Jego pieniądze, bo odcięłaś się od życia, do jakiego byłaś przyzwyczajona, kontaktu z ludźmi, a Twój czas wypełniają monotonne zajęcia, które w dodatku nie są przez Niego doceniane.
      Mówiąc mu o Jego zajmowaniu się domem, gdy Ty pójdziesz do pracy i wracając będziesz czynić uwagi na temat, co jest źle zrobione, dorzuć, że „kto chce psa uderzyć, zawsze kija znajdzie” – tak jak on to czyni.
      O jednym pamiętaj: Nigdy nie wyprowadzaj się dla szantażu. Jeśli wyprowadzić się, to już ostatecznie. Gdy wyprowadzisz się i wrócisz, zawsze będziesz już stała na przegranej pozycji.
      Życzę powodzenia w walce o swoje prawa.
      • zakletawmarmur Re: facet mnie dobija 04.12.10, 01:10
        > O jednym pamiętaj: Nigdy nie wyprowadzaj się dla szantażu. Jeśli wyprowadzić si
        > ę, to już ostatecznie. Gdy wyprowadzisz się i wrócisz, zawsze będziesz już stał
        > a na przegranej pozycji.

        Nieprawda.
        Ja zrobiłam tak dwa razy. Za każdym razem mój facet bardzo to przeżywał. Jego zachowanie zmienilo się o 180 stopni. Bardzo źle się dzieje, gdy facet zyskuje to przekonanie, że cokolwiek by nie zrobił to kobieta i tak z nim będzie. Może przesuwać coraz bardziej granice i ustawiać się na coraz to wygodniejszej pozycji. Wyprowadzka pokazuje mu, że jednak kobieta może się zmobilizować, czasami nawet wywrócić życie/przekonania do góry nogami ale nie da sobą pomiatać...
    • vitek_1 Re: facet mnie dobija 04.12.10, 01:48
      1. z twojej opowieści wynika że przed urodzeniem pracowałaś, więc dostajesz chyba jakiś zasiłek macierzyński, rodzinny itp.? To pewnie nie są wielkie pieniądze ale nie jesteś tak całkiem finansowo zależna. Na swoje wydatki masz.

      2. twoje dziecko ma nie dopiero 2 lata ale już 2 lata i wydaje mi się że mogłabyś pomysleć o podjęciu pracy przez kilka godzin dziennie, a dla małego znaleźć opiekunkę. Może to się słabo opłaci finansowo ale w oczach męża przestaniesz być pasożytem który cały dzień siedzi w domu, nic nie robi i jeszcze sępi jego ciężko zarobione pieniądze. Wydaje mi się że o to (twój powrót do pracy) mu chodzi, ale nie jest w stanie tego wyartykułować. Ludzie często nie mówią wprost tego co myślą, tylko starają się dać do zrozumienia.

      Dodatkowa korzyść byłaby taka że wyrwałabyś się z zaklętego kręgu dom-mąż-dziecko, poznała nowych ludzi, wiesz - plotki itd., i to by wpłynęło pozytywnie na twoje samopoczucie a i mąż by inaczej na ciebie popatrzył gdybyś opowiedziała mu najnowsze wiadomości z biura a nie tylko że mały zrobił kupę.
      • sisi_kecz Re: facet mnie dobija 04.12.10, 09:36
        Twoje dziecko ma nie dopiero 2 lata ale już 2 lata i wydaje mi się że mogłab
        > yś pomysleć o podjęciu pracy przez kilka godzin dziennie, a dla małego znaleźć
        > opiekunkę. Może to się słabo opłaci finansowo ale w oczach męża przestaniesz by
        > ć pasożytem '

        Zgadzam sie vitek (btw, nieźle Ci sie poprawiło :)
        Swojego malucha zostawiam z nianią odkąd skończył pół roku i teraz na 3 dni w tygodniu znikam z chaty, co nie jest traumą dla dziecka z tego co obserwuję.
        Ale sądzę, że problem Autorki jest też w niej samej.
        Sama uważa sie za osobę o niższej wartości, bo niepracującą zawodowo.
        Całkiem mozliwe, ze wlazła już tutaj i rozsiadła sie, przewlekła deprecha.

        Dlatego podjęcie pracy może i tak nie poprawić relacji w związku (poczucie krzywdy, ze partner nie cenił mnie samej tylko moją uzyteczność pozostanie, oddalenie, brak zaufania), ale na pewno poprawi jej pewność siebie.

        Ogólnie dobre rady, na to, co na razie wiemy.

        :)
      • zakletawmarmur Re: facet mnie dobija 04.12.10, 10:59
        > 2. twoje dziecko ma nie dopiero 2 lata ale już 2 lata i wydaje mi się że mogłab
        > yś pomysleć o podjęciu pracy przez kilka godzin dziennie, a dla małego znaleźć
        > opiekunkę.

        Albo prywatne przedszkole. Dziecko będzie miało kontakt z dziećmi. No chyba, że bardzo chorowite, nieśmiałe wtedy faktycznie lepiej zainwestować w opiekunkę.
    • kobieta_z_polnocy Re: facet mnie dobija 04.12.10, 15:16
      No ale tu nie ma co roztrząsać. W jego głowie nie jesteś równorzędną partnerką, bo nie zarabiasz i jesteś do niego uwiązana. Być może dochodzi do tego stres w pracy i gotowe. Może się wyżyć na tobie, bo wie, że mu nie podskoczysz.

      Moim zdaniem ignorowanie faceta w ten sposób to rozwiązanie krótkofalowe. najważniejsze, to powiedzieć zdecydowane "Nie" na takie traktowanie. Nie wchodź w głupie gierki emocjonalne, bo to dziecinne i nie warto zniżać się do tego poziomu.
      • marta-toja Re: facet mnie dobija 04.12.10, 18:07
        Dziewczyny dziękuję wam za wszystkie odpowiedzi,macie bardzo ciekawe podpowiedzi i pomysły.Chciałam wam opowiedzieć małą anegdotkę.Wczoraj wieczorem mój szanowny małżonek znowu robił maślane oczka,bardzo piękne i podstępne(po wcześniejszym narzekaniu rzecz jasna).Samo z siebie tak wyszło że zaczęłam się nagle do niego zwracać z identycznymi tekstami z jakimi on się odnosi do mnie.I tak trwało to kilkadziesiąt minut,od skarpetek po fakt że facet jest traktorem i trzeba nim pole orać.Buzia mi się nie zamykała,za to jego zatkało:D Najpierw się głupio uśmiechał,potem powtarzał "jakie to miłe".Ano pewnie,miłe.Potem już nie odzywał się nic,aż w końcu zasnął.Dziś wrócił z pracy spokojniejszy.Ale postanowiłam jeszcze kilkakrotnie mu zafundować takie bezpodstawne litanie i zobaczymy co dalej.Uśmiecham się w duchu,jak sobie przypomnę jego reakcje.Może jak nie słownie,to facetowi trzeba sprawę łopatologicznie?;)
    • ditchdoc Re: facet mnie dobija 04.12.10, 21:20
      marta-toja napisała:

      > Dwa lata temu urodziłam dziecko i jestem obecnie nie aktywna zawodowo,przyczyna jasna
      > ,siedzę z dzieckiem w domu

      co stoi na przeszkodzie zeby wrocic do pracy? Lepiej dla Ciebie, dla meza. Dzieciak na 8h do zlobka i po sprawie.
      • kag73 Re: facet mnie dobija 04.12.10, 21:36
        Jak zwykle paraca zawodowa to non plus ultra. Wcale tak nie uwazam. Nie wiem co stoi na przeszkodzie, zeby on mial szanse pojsc na wychowawczy, niech zobaczy jak to jest. Zreszta jak znam zycie wcale by nie chcial.
        Jak dla mnie problem lezy nie w pracowaniu czy nie pracowaniu, tylko w ch..ym, jak dla mnie, charakterze tego pana. Pomiata kobieta, bo mysli, ze jest od niego zalezna? Do czegoz to podobne? Pomiata, bo mysli, ze moze, chyba mu sie klapeczki jakies w glowce poprzestwialy.
        Coz to w ogole jest za zachowanie?
        Takiemu zycze, zeby byl kiedys bezrobotny i to przez dluzsza chwile i na "utrzymaniu" zony. Ciekawe czy zyczylby sobie wtedy takiego traktowania. Jakby nie bylo, zona teraz jest w domu z ich dzieckiem, pasozytem z cala pewnoscia nie jest. A zycie jest dlugie.
        Wiem, jestem bardzo wymagajaca, ale z takim to ja bym szybko zrobila porzadek i to wcale nie dajac dziecko do zlobka. Oj, nie.
        • zakletawmarmur Re: facet mnie dobija 04.12.10, 21:50
          Kag takie wątki dobrze pokazują, że nie warto się od chłopa uzależniać. Trzeba zadbać o to, by mieć możliwość odejścia w każdej chwili. Chociażby do domu samotnej matki:-) Choć oczywiście przed urodzeniem dziecka warto jest się zabezpieczyć materialnie, żeby do domu samotnej matki nie musieć odchodzić:-)
      • lolinka_lol Re: facet mnie dobija 10.12.10, 00:41
        ditchdoc napisał:

        > marta-toja napisała:
        >
        > > Dwa lata temu urodziłam dziecko i jestem obecnie nie aktywna zawodowo,prz
        > yczyna jasna
        > > ,siedzę z dzieckiem w domu
        >
        > co stoi na przeszkodzie zeby wrocic do pracy? Lepiej dla Ciebie, dla meza. Dzie
        > ciak na 8h do zlobka i po sprawie.


        widac, ze rade dawał: facet-kretyn.
        • sisi_kecz Re: facet mnie dobija 10.12.10, 11:20
          > widac, ze rade dawał: facet-kretyn. '

          ale po co pisać rzeczy oczywiste?

          ;)
    • kobieta-praktyczna Re: facet mnie dobija 04.12.10, 22:50
      Widzisz, jak dobrze, że napisałaś na forum. Podpowiedzi dodały trochę wiary w siebie. Robisz dobre posunięcia.
      Tak trzymaj.
      • ditchdoc Re: facet mnie dobija 04.12.10, 23:10
        kobieta-praktyczna napisała:

        > Widzisz, jak dobrze, że napisałaś na forum. Podpowiedzi dodały trochę wiary w s
        > iebie. Robisz dobre posunięcia.
        > Tak trzymaj.

        zgadzam sie z tym co ludzie jej poradzili

        ciekawe jest natomiast ze jak ja radze traktowac tak samo albo olewac mezczyznie wredna zonke to sporo pan jakos sugeruje czestsze przytulanie malzonki i zafundowanie jej wolnego ;)
Pełna wersja