zadowolenie z kobiecości i seksualn zależą od ojca

07.12.10, 22:46
Z najnowszego numeru charakterów, o tym jak jego obecność ojca wpływa na kobietę w życiu. To wyzwanie jako dla ojca. Ale i wyzwanie dla partnera który zwiąże się z taką skrzywdzoną córcią. Czy myślicie ze warto podążyć temat?

Na to, jak dziewczęta oceniają siebie, znacząco wpływa poziom bliskości w relacji z tatą. Kobiety pozbawione ojcowskiego wsparcia i ojcowskiej przychylności nigdy nie poczują się w pełni kobietami. (...)
Na to, jak dziewczęta oceniają siebie, znacząco wpływa poziom bliskości w relacji z ojcem. Ma on dużo większe znaczenie niż poziom bliskości w relacji z matką. Różne badania pokazują, że dziewczyny, które określały swoje relacje z ojcami jako ciepłe i demokratyczne, są bardziej zadowolone z własnego ciała i mają znacznie wyższe poczucie własnej wartości niż te, które mniej pozytywnie oceniały te relacje. Ojcowie w istotny sposób wpływają także na rozwój ról płciowych swoich córek. Wspomagają proces typizacji płciowej i bardziej niż matki akcentują heteroseksualny aspekt kobiecości. Ma to bardzo istotne znaczenie dla procesu tworzenia się tzw. płci rodzajowej (gender), którego podstawą są społecznie akceptowane zachowania kobiece i męskie zwłaszcza w okresie dorastania. (...)
Często zdarza się, że gdy dziewczęta stają się kobietami, ich ojcowie odsuwają się, nie okazują im tak dużo czułości jak wcześniej, formalizują relacje z nimi. Zazwyczaj taka postawa wynika z lęku ojców przed rodzącą się seksualnością córek i przed własnymi reakcjami na nią. Jednak zachowując się tak, odbierają swoim córkom wsparcie i nie dają im potwierdzenia wartości i kobiecości. W efekcie dorastające dziewczęta nie będą miały poczucia wsparcia i bezpieczeństwa, zrodzi się w nich lęk przed intymnością, będą też miały duże trudności w nawiązywaniu bliskich relacji z innymi mężczyznami.
Kobiety, które nie czują się afirmowane przez swoich ojców, mają tendencję do wchodzenia w związki z mężczyznami w podobny sposób, jak wchodziły w relacje z ojcem. Chcą doświadczyć intymności, ale nie wierzą, że mężczyźni mogą im ją dać albo długo pozostać w intymnym związku. Dlatego ciągle są czujne i nieufne. Kobiety, które czują się podziwiane i akceptowane przez swoich ojców, mają wyższe poczucie własnej wartości, a co za tym idzie, mniej się boją intymnych relacji z mężczyznami.
Mimo że kobieta w swojej roli identyfikuje się z matką, to jej poczucie własnej wartości, samookreślenie, zadowolenie z kobiecości i seksualności zależą od jakości relacji z ojcem, a przede wszystkim od tego, czy jest przez niego akceptowana. Jeśli zabraknie akceptacji, szczególnie w okresie dorastania, może zostać zaburzony cały skomplikowany proces budowania się tożsamości płciowej. Kobiety pozbawione ojcowskiego wsparcia i ojcowskiej przychylności nigdy nie poczują się w pełni kobietami, nie nawiążą bliskich relacji z innymi mężczyznami. Będą rozdarte między możliwościami dawanymi im przez emancypację a ograniczeniami narzucanymi przez tradycyjnie rozumianą rolę kobiety.
Całość Artykułu
www.charaktery.eu/artykuly/Rodzina/886/C%C3%B3rki-i-ich-ojcowie/
    • sisi_kecz Re: zadowolenie z kobiecości i seksualn zależą od 07.12.10, 23:01
      Dżizass,
      tyle sajkolowego pierdzielenia za przeproszeniem, co by można streścić w jednym oczywistym zdaniu: że jak masz kochających rodziców, którzy Cie akceptują, to będzie Ci łatwiej w życiu pod każdym względem.
    • mujer_bonita Podsumowując 07.12.10, 23:34
      Drodzy forumowi panowie,

      Wasi teściowie schrzanili sprawę więc macie takie żony/partnerki jakie macie. Nie powtórzcie ich błędów i zajmijcie się WYCHOWYWANIEM własnego potomstwa zamiast się migać ;)
      • vitek_1 Re: Podsumowując 08.12.10, 00:58
        Coś tam było o bliskości, akceptacji...
        ale nie zauważyłem niczego o wychowywaniu?
        Niektórym na hasło dziecko przychodzi na myśl tylko jeden odzew - wychowanie
        • zakletawmarmur Re: Podsumowując 08.12.10, 01:05
          Wychowanie oznacza spędzanie z dzieckiem czasu, poznawanie jego potrzeb, zaspakajanie ich. Wychowanie musi w sobie zawierać element poświęcenia czasu i energii:-) To naturalnie rodzi bliskość. Na pewno większą niż nicnierobienie...
          • grosz-ek Re: Podsumowując 08.12.10, 01:59
            Mnie się wychowanie kojarzy ze stawianiem do pionu. Ja tam wolę z córką rozmawiać na różne, niekiedy dość kontrowersyjne tematy. I cały czas jestem zdumiony, jak to możliwe, że 12-letnia pannica może mi się cała zmieścić na kolanach. Ciekawe, czy jak będzie miała 19, to też będzie taka "sandoła"?

            A z tym lękiem przed seksualnością córek, to coś jest. Widmo "złego dotyku" stoi gdzieś tam z tyłu głowy i faktycznie powoduje powstawanie dystansu w relacjach z córką. Zgaduję, że dla wielu ojców, jest to istotna bariera w kontaktach z nimi. A efekty dla córek, niestety, są takie jakie są. Myślę, że tu jest zadanie dla mam: pogadać z ojcami, jaki rodzaj kontaktów fizycznych z córką jest dopuszczalny, a jaki nie. W którym momencie proste przytulenie przestaje nim być, a staje się "złym dotykiem". I uświadomienie, że dorastająca córka, pomimo zmian ku kobiecości, nie przestaje być dzieckiem, które tego przytulenia (i poważnych rozmów o życiu) od ojca potrzebuje. W jakimś sensie to ojcowie swoje córki wprowadzają w dorosłe życie.
            • urquhart Re: Podsumowując 08.12.10, 08:25
              grosz-ek napisał:
              > Myślę, że tu jest zadani
              > e dla mam: pogadać z ojcami, jaki rodzaj kontaktów fizycznych z córką jest dopu
              > szczalny, a jaki nie. W którym momencie proste przytulenie przestaje nim być, a
              > staje się "złym dotykiem".

              Tiaaa. Gadałeś MrBeen z mamami na Życiu Rodzinnym, to wiesz jaki obraz akceptacji własnej seskualności i podejścia do seksu mogą córkom przekazać?
              Seks jest obrzydliwy a nie piękny czy więziotwórczy a kobieta która sobie na niego pozwala się nie szanuje i daje upokarzać :)
              • sisi_kecz Re: Podsumowując 08.12.10, 12:23
                grosz-ek napisał:
                > > Myślę, że tu jest zadani
                > > e dla mam: pogadać z ojcami, jaki rodzaj kontaktów fizycznych z córką jes
                > t dopu
                > > szczalny, a jaki nie.'

                moja córunia właśnie wchodzi w drażliwy wiek i ciekawa jestem jak jej tata to rozwiąże, bo nie mamy ze soba żadnego kontaktu i rozmowa na pewno nie wchodzi w grę, a nawet jesli to on zawsze ma głęboko w dupie moje propozycje i uwielbia zrobić dokładnie na odwrót.

                Więc mam nadzieję, że mój wkład w seksualność dziecka będzie wystarczający, do tego aby wyrosła na akceptującą siebie kobietę i proszę na mnie nie zwalać znowu odpowiedzialności za to co jest rolą ojca.

                duze pozdro!!!
                • grosz-ek Re: Podsumowując 08.12.10, 13:49
                  > Więc mam nadzieję, że mój wkład w seksualność dziecka będzie wystarczający, do
                  > tego aby wyrosła na akceptującą siebie kobietę i proszę na mnie nie zwalać znowu
                  > odpowiedzialności za to co jest rolą ojca.

                  Oczywiście, że zwalimy. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tego nie zrobili ;-)
                  • sisi_kecz Re: Podsumowując 08.12.10, 13:53
                    i proszę na mnie nie zwala
                    > ć znowu
                    > > odpowiedzialności za to co jest rolą ojca.
                    >
                    > Oczywiście, że zwalimy. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tego nie zrobili ;-) '

                    to ja proszę, a "Wy" tacy ???

                    walcie sie !

                    ;)
                    • grosz-ek Re: Podsumowując 08.12.10, 13:56
                      > to ja proszę, a "Wy" tacy ???
                      >
                      > walcie sie !

                      Zawsze do Twoich usług, o Pani ...
        • mujer_bonita Re: Podsumowując 08.12.10, 22:40
          vitek_1 napisał:
          > Coś tam było o bliskości, akceptacji...
          > ale nie zauważyłem niczego o wychowywaniu?
          > Niektórym na hasło dziecko przychodzi na myśl tylko jeden odzew - wychowanie

          Niektórzy za to mają skrzywione poczucie znaczenia słowa wychowanie:
          wychowanie «ogół zabiegów mających na celu ukształtowanie człowieka pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym oraz przygotowanie go do życia w społeczeństwie»
          sjp.pwn.pl/szukaj/wychowanie
        • santo_inc Re: Podsumowując 10.12.10, 17:40
          > Niektórym na hasło dziecko przychodzi na myśl tylko jeden odzew - wychowanie

          Gorzej, że niektórym na hasło "facet" przychodzi do głowy tylko odzew "winny!". :)
      • urquhart Z pustego i Salomon nie naleje 08.12.10, 14:14
        mujer_bonita napisała:
        > Wasi teściowie schrzanili sprawę więc macie takie żony/partnerki jakie macie. N
        > ie powtórzcie ich błędów i zajmijcie się WYCHOWYWANIEM własnego potomstwa zamia
        > st się migać ;)

        Z pustego i Salomon nie naleje.
        Typowym problemem toksycznych mamuś jest to że z WYCHOWYWANIA potomstwa zrobiły oś i cel swojego życia. To nie wystarczy.
        Żeby dobrze zająć się wychowywaniem trzeba zadbać o związek i siebie najpierw.
        Jak to Eichelberger podsumowuje w swojej książce o wychowaniu:
        "Jak wychować szczęśliwe dzieci? Wojciech Eichelberger: Żeby wychować szczęśliwe dzieci, samemu trzeba być szczęśliwym. To mogłaby być cała odpowiedź."

        Pozdrawiam
        • m00nlight mały szkopuł 08.12.10, 16:24

          Nie zawsze same kobiety robią z dziecka i wychowywania go 'oś i cel życia' jak to ładnie ująłeś zauważ: społeczeństwo tego wymaga, wiele kobiet nie jest z tego zadowolonych, ale dostosowuje się. Zobacz ile jest takich frustratek, ale głośno o tym nie wypada mowic. Zauważ co się dzieje na ekrowach, gdy któraś z dziewczyn napisze post w stylu: że ma dość dziecka, że pragnie czasu dla siebie, czy chociażby, że chce karmić butelką! taka pierdoła. Zauważ: zagryzają! Że wyrodna, że po co se dziecko robiła, że niedojrzała, że egoistka. Nieliczne są głosy rozsądku, oj nieliczne. Niby każdy zna haslo niczym slogan: 'szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko', ale dla większosci ludzi to pusty frazes. Bo Wg większosci powinno brzmiec tak: 'Może i szczesliwa matka to szczęśliwe dziecko, ale juz sam fakt posiadania dziecka powinien dawac max szczęścia'. Czyli: masz dziecko? ciesz się i poświęcaj. Bo jeśli nie zrobisz ze swoich dzieci centrum swojego wszechświata -> jesteś złą, wyrodną, egoistyczną matką.

          Kolejna sprawa. Zauważ, jak spoleczenstwo reaguje na kobiety ktore po rozwodzie odchodzą z dzieci :> Oczywiście: wyrodna, potwór, jak ona mogła, tak dzieci porzucić! Zupelnie gdyby je zostawila w środku puszczy a nie z rodzonym ojcem ktory ich przecież nie zje.
          Bo facet może odejsc od dzieci, to 'norma',a jak odchodzi matka to 'patologia'. Widzisz roznice?

          Co do artykulu, czepilabym się. Też go czytalam juz jakis czas temu, nie przepadam za charakterami bo to taka troche 'psychologia dla ubogich'. No ale rozumiem że dla laika jakieś tam w miare niezle źródlo wiedzy- w każdym razie lepsze od 'dobrych rad' czy 'pani domu' ;)
          A czego bym sie czepila: jak zazwyczaj w charakterach, problem zostal na maxa uproszczony, jednostronny. Np brak informacji że analogicznie funkcjonuje to w relacji matka- syn. Nie ma też nic o tym że dzieci dorastając, same zaczynają czaić bazę i się emocjonalnie izolują od rodzicow. Jak często widzisz nastolatka ktory się przytula do rodzicow? Najczęściej następuje kilkuletni okres takiej 'separacji', a po latach często przytulamy się do rodzicow, zwykle starszawych już. Starsze dziecko wyrywa się matce i krzyczy 'sam(a) pójde' A dorosła córka nierzadko chodzi z matką za rękę.

          Generalnie, zauwazylam jedną tendencję. Odkąd pojawila się sławetna książka 'toksyczni rodzice' wszystkie problemy w życiu doroslym ludzie bardzo chętnie zrzucają na 'błędy wychowawcze' swoich rodzicow. Każdą porażkę, każde niepowodzenie. To bardzo wygodne, ale niestety, nietrafione. Przytoczę trochę naukowo: za to jak rozwinie się nasza osobowość decyduje:
          -geny (!!!) i inne czynniki wrodzone
          -wychowanie i wpływ rodzicow
          -socjalizacja w szerszym środowisku (dalsza rodzina, szkola, rowiesnicy, otoczenie)
          -aktywnosc wlasna człowieka (chcę być lepszym czlowiekiem więc pracuję nad sobą)

          Tak więc zwalanie wszystkich schizów i zaburzen na rodzicow jest bardzo uproszczone, bardzo dla nich krzywdzące i, co najważniejsze, dalekie od prawdy.
          • gomory Re: mały szkopuł 08.12.10, 16:36
            > Tak więc zwalanie wszystkich schizów i zaburzen na rodzicow jest bardzo uproszczone, bardzo dla nich krzywdzące i, co najważniejsze, dalekie od prawdy.

            Ale bardzo wygodne, poniewaz to wytrych pasujacy do kazdej sytuacji ;).
          • kutuzow Re: mały szkopuł 09.12.10, 18:04
            m00nlight napisała:

            > Generalnie, zauwazylam jedną tendencję. Odkąd pojawila się sławetna książka 'to
            > ksyczni rodzice' wszystkie problemy w życiu doroslym ludzie bardzo chętnie zrz
            > ucają na 'błędy wychowawcze' swoich rodzicow. Każdą porażkę, każde niepowodzeni
            > e. To bardzo wygodne, ale niestety, nietrafione. Przytoczę trochę naukowo: za t
            > o jak rozwinie się nasza osobowość decyduje:
            > -geny (!!!) i inne czynniki wrodzone
            > -wychowanie i wpływ rodzicow
            > -socjalizacja w szerszym środowisku (dalsza rodzina, szkola, rowiesnicy, otocze
            > nie)
            > -aktywnosc wlasna człowieka (chcę być lepszym czlowiekiem więc pracuję nad sobą
            > )
            >
            > Tak więc zwalanie wszystkich schizów i zaburzen na rodzicow jest bardzo uproszc
            > zone, bardzo dla nich krzywdzące i, co najważniejsze, dalekie od prawdy.

            M00nlight ---> Jakis czas temu pozwoliłem sobie na mało pochlebne zdanie na temat Twojej kondycji (co zrzuciłem na fazę ciąży) i tego co pisałaś w postach, teraz przyszła kolej żeby to odwołać i przeprosić. To już 4 czy 5 Twój post jaki czytam i jestem pod wrażeniem. Zgadzam sie w pełni z tym co napisałaś (łącznie z Twym zdaniem na temat "Charakterów".

            Wspominałem tutaj na forum wczesniej o rewelacyjnym projekcie BBC, w ramach którego obserwują oni wybrane ok 25 dzieci (z różnych grup społecznych) od chwili narodzin aż po 18-20 lat. Obecnie BBC Livestyle zaczęło nadawać w Polsce odcinki nakręcone w 2007 roku (czyli siedmiolatki).
            W dzisiejszym odcinku było pokazane fajne badanie pokazujące jak duży wpływ ma na dzieciaki muzyka POP. Dzieci mogły wybrac sobie dowolny strój z wielu różnych stylów i rodzajów. Okazało się że wszystkie dziewczynki wybrały stroje gwiazdek pop mocno akcentujące seksualnośc (takie jak oglądają na teledyskach), a chłopaki wybrali ubiór "gangsta" rap który kojarzył im się z męskością i sukcesem (stado dziewczyn w teledyskach rap i kasa lejąca sie wszędzie).

            Pozwole sobie postawić tezę że muzyka pop ma większy wpływ na dzieciaki niż tak "groźne" gry komputerowe. Ponieważ w przypadku gier rodzice maja dośc duży wpływ na to co kupią dziecku do gry i jak dużo czasu spędzi na graniu. W przypadku muzyki wpływ jest znikomy - w tym wieku (7 lat) dziecko i tak idzie za tłumem i slucha tego co modne, a potem chce naśladować.

            Innym ciekawym doświadczeniem był wybór 6 słów/cech z wielu dostępnych które wg dzieci są ważne w życiu. Okazało się że chłopaki jak jeden wybrali "bogaty" a wyrzucili "Mądry", podczas gdy dziewczynki wybierały słowa takie jak życzliwy itp.

            Ogólnie raz jeszcze polecam program ...szczególnie przyszłym rodzicom.
            Kolejny odcinek ma dotyczyć stresu w życiu dziecka (8 latki).
            • gomory Re: mały szkopuł 10.12.10, 10:00
              > Pozwole sobie postawić tezę że muzyka pop ma większy wpływ na dzieciaki niż tak
              > "groźne" gry komputerowe

              Ale przyznasz, ze swobodny dostep do broni palnej i alkoholu ma jeszcze bardziej zgubny wplyw ;)?
              Jednak bede sie sklanial ku zdaniu psychologow twierdzacyh, ze rodzice maja wielkie pole do popisu przy ksztaltowaniu swojego potomka. Potencjalnie bodaj najwieksze. Owszem, z biegiem czasu glowna role przejmuje srodowisko. W tym momencie zycia ich wplyw moze byc marginalny lub wrecz zaden. Zreb osobnika juz zostal uczyniony.
              Zauwaz jednak, ze nie kazda malolatka ucieknie z domu dlatego, ze rodzice nie pozwolili jej pojsc na koncert Jasona Biebera. Nie kazdy mlodzieniec testuje dopalacze czy w ogole ma kolegow czestujacych jointami. Slepy traf losu tez ma wplyw, ale rodzic nie powinien byc slepym losem ;). Gdyby porownac dzieci do lodeczki plynacej po rzece zycia, to rodzicow trzeba by ustawic jako tych ktorzy puszczaja te lodeczke na fale. Oni wybieraja miejsce, nurt, no i moga probowac przewidziec dokad ten stateczek doplynie. Skorygowac to mozna tylko na poczatku, gdy plynie to juz poszlo i dalej dzieje sie samo. Dmuchanie w zagielek z brzegu daje mizerne efekty. Udowadnianie wplywu pop kultury na dzieciaki jest wg mnie nonsensowne - przeciez wiadomo, ze jest on wielki. Ale rodzice moga/mogli uczynic dziecko odporniejsze na owczy ped.
              • kutuzow Re: mały szkopuł 10.12.10, 10:38
                gomory napisał:
                > Ale przyznasz, ze swobodny dostep do broni palnej i alkoholu ma jeszcze bardzie
                > j zgubny wplyw ;)?

                Gomory, dostęp do alkoholu i broni palna jest zabroniony prawnie dla dzieciaków, muzyka POP i gry komputerowe nie. Wiec to słaby przykład.


                > Jednak bede sie sklanial ku zdaniu psychologow twierdzacyh, ze rodzice maja wie
                > lkie pole do popisu przy ksztaltowaniu swojego potomka. Potencjalnie bodaj najw
                > ieksze. Owszem, z biegiem czasu glowna role przejmuje srodowisko. W tym momenci
                > e zycia ich wplyw moze byc marginalny lub wrecz zaden. Zreb osobnika juz zostal
                > uczyniony.
                > Zauwaz jednak, ze nie kazda malolatka ucieknie z domu dlatego, ze rodzice nie p
                > ozwolili jej pojsc na koncert Jasona Biebera. Nie kazdy mlodzieniec testuje dop
                > alacze czy w ogole ma kolegow czestujacych jointami. Slepy traf losu tez ma wpl
                > yw, ale rodzic nie powinien byc slepym losem ;). Gdyby porownac dzieci do lodec
                > zki plynacej po rzece zycia, to rodzicow trzeba by ustawic jako tych ktorzy pus
                > zczaja te lodeczke na fale. Oni wybieraja miejsce, nurt, no i moga probowac prz
                > ewidziec dokad ten stateczek doplynie. Skorygowac to mozna tylko na poczatku, g
                > dy plynie to juz poszlo i dalej dzieje sie samo. Dmuchanie w zagielek z brzegu
                > daje mizerne efekty. Udowadnianie wplywu pop kultury na dzieciaki jest wg mnie
                > nonsensowne - przeciez wiadomo, ze jest on wielki. Ale rodzice moga/mogli uczyn
                > ic dziecko odporniejsze na owczy ped.

                Owszem rodzice mają wpływ -to bez dwóch zdań. Chodziło mi tylko o to żeby ludzie dorośli nie "zwaliali" na rodziców wszystkich swoich niepowodzeń życiowych.
        • mujer_bonita A czytać pan potrafi? 08.12.10, 22:38
          Napisałam, że to PANOWIE mają wychowywać swoje dzieci a Ty na to, że kobiety popełniają błędy i co ONE powinny robić :) Naprawdę urocze i typowe zwalanie winy ale u mnie nie przejdzie :P
          • santo_inc Re: A czytać pan potrafi? 10.12.10, 17:47
            > Napisałam, że to PANOWIE mają wychowywać swoje dzieci a Ty na to, że kobiety po
            > pełniają błędy i co ONE powinny robić :) Naprawdę urocze i typowe zwalanie winy
            > ale u mnie nie przejdzie :P

            Do Ciebie nie dociera żaden komunikat nawet o potencjalnej możliwości zaistnienia choćby częściowo winy po stronie kobiety...
            • mujer_bonita Re: A czytać pan potrafi? 10.12.10, 18:19
              santo_inc napisał:
              > Do Ciebie nie dociera żaden komunikat nawet o potencjalnej możliwości zaistnien
              > ia choćby częściowo winy po stronie kobiety...

              Kolejny nieczytaty :) Nie zauważyłeś tytułu wątku?
              'Zadowolenie z kobiecości i seksualności zależą od OJCA'.
              Gdzie widzisz w omawianym temacie winę matki? Że ojcem nie jest?
              • santo_inc Re: A czytać pan potrafi? 10.12.10, 22:08
                > Kolejny nieczytaty :) Nie zauważyłeś tytułu wątku?
                > 'Zadowolenie z kobiecości i seksualności zależą od OJCA'.
                > Gdzie widzisz w omawianym temacie winę matki? Że ojcem nie jest?

                Koleżanko Czytata, jak przeczytata moją drugą wypowiedź w tym wątku, zobaczysz, gdzie ja widzę winę matki. :)
      • santo_inc Re: Podsumowując 10.12.10, 17:41
        > Wasi teściowie schrzanili sprawę więc macie takie żony/partnerki jakie macie. N
        > ie powtórzcie ich błędów i zajmijcie się WYCHOWYWANIEM własnego potomstwa zamia
        > st się migać ;)

        Należy jeszcze pamiętać, że wyjąwszy gwałty, to kobieta decyduje o tym, kto będzie ojcem jej dziecka. A zatem, drogie forumowe panie, nie powtarzajcie błędów swoich matek i nie wiążcie się z facetem, który nie zapewni wsparcia Waszym córkom.
        • mujer_bonita Re: Podsumowując 11.12.10, 16:55
          santo_inc napisał:
          > Należy jeszcze pamiętać, że wyjąwszy gwałty, to kobieta decyduje o tym, kto będ
          > zie ojcem jej dziecka. A zatem, drogie forumowe panie, nie powtarzajcie błędów
          > swoich matek i nie wiążcie się z facetem, który nie zapewni wsparcia Waszym cór
          > kom.

          Już wiele razy pisałam tutaj - jakkolwiek facet nie patrzy na problem wina zawsze będzie leżeć po stronie kobiety :)
          • jebanypolaczek Re: Podsumowując 13.12.10, 01:05
            Ty zas jestes dowodem na prawdziwosc zawartych w artykule tez.
        • grosz-ek Re: Podsumowując 11.12.10, 23:21
          > A zatem, drogie forumowe panie, nie powtarzajcie błędów
          > swoich matek i nie wiążcie się z facetem, który nie zapewni wsparcia Waszym cór
          > kom.

          Obawiam się, że to raczej niemożliwe.
          Nikt przecież nie wie, jak się będzie zachowywał za te kilkanaście lat i to wobec problemów, które nie są z kategorii tych trywialnych. A relacje z córką charakteryzują mnogością prawie nierozwiązywalnych problemów.

          Tak na uboczu powiem, że moja odpowiedź na wiele z nich brzmi - "Najpierw studia w Paryżu" ;-)
    • tibarngirl Re: zadowolenie z kobiecości i seksualn zależą od 08.12.10, 20:03
      Nieźle... w takim razie te kobiety, które wychowywały się zupełnie bez ojca, powinna charakteryzować całkowita niemożność budowania związków??
      • gladys_g Re: zadowolenie z kobiecości i seksualn zależą od 09.12.10, 00:03
        Tajest. Całkowita.
        A jesli fakty temu przeczą, to tym gorzej dla faktów.
    • black_barbie Re: zadowolenie z kobiecości i seksualn zależą od 09.12.10, 16:02
      Niestety przeczytałam o swoim niskim poczuciu wartości, moim oschłym, zimnym i niezaangażowanym w wychowanie córki ojcu. I choć jestem w stałym, szczęśliwym związku, nie było łatwo się całkowicie otworzyć seksualnie, a kompleksy trapią mnie do dziś. A ojciec? Nie sądzę żebym kiedykolwiek złapała z nim lepszy kontakt, usłyszała, że jest ze mnie dumny albo, że życzy mi szczęścia. To bolesne nie mówić do niego 'tato' tylko i wyłącznie po imieniu, ale to jest jego wybór. Szkoda tylko, że odcisnęło to piętno nie tylko na relacjach rodzinnych, ale również partnerskich. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które choć teoretycznie w pełnej rodzinie, to w rzeczywistości wychowały się bez ojca.
    • zakletawmarmur rola ojca w kształtowaniu się seksualności syna 09.12.10, 16:39
      Ciekawy, choć niepolityczny wykład...
      www.youtube.com/watch?v=ICnVTzArTLs
      www.youtube.com/watch?v=ERp_3hPOn3I&feature=related
      • urquhart Re: rola ojca w kształtowaniu się seksualności sy 09.12.10, 19:22
        He, he kwestionowanie homoseksualizmu jako wrodzonego i niezmiennego to jawna homofobia!
        Dostało się oj dostało za takie poglądy Eichelbergerowi którego środowisko potraktowało ostracyzmem za podobne wywody.
        :)
        • sisi_kecz Re: rola ojca w kształtowaniu się seksualności sy 09.12.10, 19:41
          Ten wykład jest dla mnie całkiem sensowny oprócz jednej, rzuconej mimochodem frazy:
          że można zmienić orientację homoseksualną przebywając w nieseksualnych relacjach z mężczyznami.

          To sie kłóci z założeniem ogólnym: że coś dzieje sie na pewnym etapie i tylko wtedy.

          Nie żebym to odrzucała, tylko nie słyszałam o takich "ozdrowieniach" ;)
Pełna wersja