asocial
08.12.10, 15:00
czyli seria gadu- gadu na forum.
Rzucam temat i lece na plaze (na pla-ze) sie wygrzewac, ciekawam opinii, przeczytam po powrocie.
czy sa kobiety, ktory na mezczyzn po prostu NIE dzialaja?
Nie dlatego, ze sa brzydkie/ ostre/ zdecydowane/ yuppie.
Po prostu dzialaja odwrotnie niz powinny swoim zachowaniem.
Dziewczyny naprawde niebrzydkie, nieglupie, nie typ eleganckiej babki w garsonce, ktora to zniewala z nog, i ktorej faceci sie boja, ale zwykla, niebrzydka kobieta, +25.
Znam takich przynajmniej 3. Nie byly w ANI jednym satysfakcjonujacym zwiazku. Zawsze to ONE musialy inicjowac stosunku/ plakac/ blagac.
Jedna z nich jest psycholozka i to wlasnie ona nazwala sama siebie kastratka. Ze wybiera wlasnie takich facetow, dla ktorych seks nie jest zbyt wazny albo impotentow. Ze zupelnie nieswiadomie albo ´´niechcacy´´ ich w jakis sposob upokarza, co sprawia, ze kategorycznie odmawiaja seksu po jakims czasie.
Albo kobiety, ktore zawsze maja za malo, lecza seksem swoje kompleksy. Ktore zawsze chca, mimo ze facet np. codziennie rano wstaje o 4-30, nie rozumieja, ze jest zmeczony, ze mu sie nie chce. I potem to juz idzie z gorki: im wiecej on odmawia, tym wiecej ona sie wscieka, tym mniej ochoty ma koles, rownia pochyla.
Kolezance skonczyl sie kolejny zwiazek, po raz pierwszy od dawna koles deklarowal, ze seks uwielbia, ale jak przyszlo co do czego to nawet mu nie stanal, a ponoc pracowali nad tym dlugo.
Jak dla mnie frustracja okrutna, depresja i dol maksymalny. Bo jak mozna bbyc w zwiazku, ktory w tych rejonach po prostu NIE DZIALA? Rozumiem, ze moze sie taki napatoczyc raz- dwa w zyciu, ale zeby KAZDY? Jakies teorie? Winimy matke? Czy ojca?