kobieta kastrujaca

08.12.10, 15:00
czyli seria gadu- gadu na forum.
Rzucam temat i lece na plaze (na pla-ze) sie wygrzewac, ciekawam opinii, przeczytam po powrocie.

czy sa kobiety, ktory na mezczyzn po prostu NIE dzialaja?
Nie dlatego, ze sa brzydkie/ ostre/ zdecydowane/ yuppie.
Po prostu dzialaja odwrotnie niz powinny swoim zachowaniem.
Dziewczyny naprawde niebrzydkie, nieglupie, nie typ eleganckiej babki w garsonce, ktora to zniewala z nog, i ktorej faceci sie boja, ale zwykla, niebrzydka kobieta, +25.

Znam takich przynajmniej 3. Nie byly w ANI jednym satysfakcjonujacym zwiazku. Zawsze to ONE musialy inicjowac stosunku/ plakac/ blagac.

Jedna z nich jest psycholozka i to wlasnie ona nazwala sama siebie kastratka. Ze wybiera wlasnie takich facetow, dla ktorych seks nie jest zbyt wazny albo impotentow. Ze zupelnie nieswiadomie albo ´´niechcacy´´ ich w jakis sposob upokarza, co sprawia, ze kategorycznie odmawiaja seksu po jakims czasie.

Albo kobiety, ktore zawsze maja za malo, lecza seksem swoje kompleksy. Ktore zawsze chca, mimo ze facet np. codziennie rano wstaje o 4-30, nie rozumieja, ze jest zmeczony, ze mu sie nie chce. I potem to juz idzie z gorki: im wiecej on odmawia, tym wiecej ona sie wscieka, tym mniej ochoty ma koles, rownia pochyla.

Kolezance skonczyl sie kolejny zwiazek, po raz pierwszy od dawna koles deklarowal, ze seks uwielbia, ale jak przyszlo co do czego to nawet mu nie stanal, a ponoc pracowali nad tym dlugo.

Jak dla mnie frustracja okrutna, depresja i dol maksymalny. Bo jak mozna bbyc w zwiazku, ktory w tych rejonach po prostu NIE DZIALA? Rozumiem, ze moze sie taki napatoczyc raz- dwa w zyciu, ale zeby KAZDY? Jakies teorie? Winimy matke? Czy ojca?
    • abrigado Re: kobieta kastrujaca 08.12.10, 15:10
      hmmm mylisz pojęcia trochę i pomieszałas pae spraw w tym wątku...

      kobieta kastrująca to taka, która swoim zachowaniem na co dizeń i w łóżku doprowadza do tego ze facet traci pewność siebie

      taka , która "męskość" i jej aspektypartnera róznymi technikami podważa, wysmiewa, wyszydza

      faceci chcą się dowartościować i spełnić w seksie a u takiej babki dostają coś odwrotnego- bo sama ich seksualność i jej przejawy jest deprecjonowana
    • urquhart Ot, znowu Wina tatusia: 08.12.10, 15:11
      „Ten mężczyzna spotkał na swojej drodze tzw. „kobietę kastrującą” - mówi Jacek Santorski. - „Przyciągają one swoją zmysłowością, nieświadomie, lub nie w pełni świadomie, wysyłają wabiące sygnały, po czym, naturalną reakcję mężczyzny uznają za zamach na swoją wolność i godność. Cechuje je, poza odrzuceniem, bezinteresowna dewaluacja mężczyzny, polegająca na tym, żeby najpierw zorientować się, gdzie mężczyzna lokuje swoje poczucie wartości, po czym tam właśnie uderzyć."
      Obiektem ataku może być wybujałe męskie ego, poczucie sprawności fizycznej, władzy czy pozycji zawodowej. Jeśli mężczyzna ma jakieś głęboko skrywane słabości, kobieta nie waha się wyciągnąć ich przy innych. W długotrwałych związkach kobiety te stają się coraz bardziej zawiedzione i wściekłe, że mężczyźni nie są doskonali.
      „Postawa taka ma swoje źródła w kompleksie Elektry” – mówi Jacek Santorski. – „Dziewczynka, która jest bardzo atrakcyjna dla ojca jako dziecko, wychowywana na księżniczkę, zostaje pomiędzy 12-15 rokiem życia w niezrozumiały dla niej sposób odrzucona przez ukochanego tatusia. Między innymi dlatego, że ojciec zazwyczaj nie potrafi poradzić sobie z jej budzącą się seksualnością”. Dochodzi do skrajnych zachowań, odrzucenia, krytyki wszystkiego, co robi córka, jak się ubiera, kiedy wraca, z kim się spotyka. „Od tej chwili młoda kobieta nastawiona jest niejako na dwa programy: uwodzenia, tak jak to robiła od urodzenia z własnym ojcem, i drugi – agresji, wynikającej z poczucia zranienia i bólu. Przenosi te relacje na swoje dorosłe życie i, w obawie, że mężczyzna ją porzuci – odrzuca go pierwsza” – mówi Jacek Santorski.
      Powodem tego pierwszego odrzucenia – przez własnego ojca – była seksualność. W podświadomości kobiety to seks jest zatem przyczyną wszelkiego zła w związku. Za wszelką cenę próbuje więc pozbawić mężczyznę jego seksualnych mocy (stąd „kobieta kastrująca”)

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,109649859,109716079,wladza_dominacja_prowokowanie_kobieta_kastrujaca.html
    • m00nlight Winimy kulturę 08.12.10, 15:35

      W naszej kulturze było zakorzenione: On musi się wyszumieć, ona powinna być czysta i niewinna. On: mentor, nauczyciel, przewodnik w ars amandi. Pierwszy i najlepszy, bo nie miał konkurencji, a ona- niezdolna do oceny, do porównania, musiala się cieszy tym co ma.

      Tak to wyglądalo w skrocie jeszcze niedawno.

      Teraz spotykają się ona i ona w kolejnym związku, oboje z wlasnymi doświadczeniami, oczekiwaniami, pragnieniami. Często zderzenie, bo każdy po lata, kilku 'przerobionych' związkach i odwiedzonych łóżkach ma jakieś swoje preferencje, przyzwyczajenia.

      No i ten kij ma dwa końce: kobieta jest świadoma, wie co lubi, czego chce, czego może oczekiwać i wymagać ale i od niej się wymaga (patrz: facet wyedukowany na pornografii, święcie przekonany że wszystko co się tam wyprawia jest normalne i zdrowe).

      Facet idąc do łóżka automatycznie staje przed zadaniem: być lepszym niż poprzednicy. Poprzeczka wysoko, więc i stres duży, a w stresie to wiadomo, sprzęt potrafi zawieść... Starowicz już 30 la temu pisał o 'kastrujących oblubienicach'- czyli doświadczonych kobietach z wymaganiami, które stresując i onieśmielając faceta (nieświadomie!) doprowadzaly do tego że facet przestal sie nadawac do czegokolwiek poza terapią. I nie chodzi o to by nie mieć oczekiwań i wymagań, a o sytuację, gdy kobieta ma je, bardzo konkretne, ale o nic nie mówi, nie naprowadza, czeka aż facet 'się domyśli'. A facet najczęściej probuje, metodą prob i błędów, na ślepo, czasem trafia i jest ok, częściej chybia, im więcej nieudanych prob- tym większa obustronna frustracja. On się wstydzi bo nie potrafi dogodzic, czuje się niepelnowartościowy jako mężczyzna, ona jest zirytowana że ma nieudacznika w łóżku i daje mu to do zrozumienia (oczywiscie nieświadomie- zachowaniem, mimiką- daje wyraz wlasnej frustracji i rozczarowania). To najczęściej kastruje. Facet nie doswiadczając sukcesu, zniechęca się do podejmowania kolejnych prob, zaczyna unikać seksu, szukac wymówek.

      To tak jak zawodnik ktory na mete zawsze dobiega ostatni, po pewnym czasie zupelnie traci motywację i rezygnuje. Po co się męczyc skoro i tak nic z tego nie będzie?

      Ja tak to widze.
      • urquhart metoda prób i błędów 08.12.10, 17:38
        Kultura się zmienia.
        Jeszcze w przedwojennym pokoleniu naszych dziadków dość powszechne było że "mentor, nauczyciel, przewodnik w ars amandi" zdobywał zwykle szlify u prostytutek które zwykle podchodziły chętnie i ambitnie do procesu uczenia i men nie brał się bez szlifów do rozdziewiczania panien.
        Dziś kultura tego nie akceptuje i pozostaje metoda prób i błędów, ewentualnie inna wersja "prowadził ślepy kulawego" :)
        • m00nlight Re: metoda prób i błędów 08.12.10, 18:16

          Kultura nie akceptuje?

          Nie wydaje mi się. Generalnie, kto ma coś przeciwko prostytutkom? (RRM nie wchodzi w rachube). Ja tam nic nie mam, o ile nie korzysta z nic moj partner czy mąż będąc jednoczesnie w związku z mną.

          Ale wolny facet? Kawaler? Kto zabrania? Przecież one po to są...

          Poza tym, nie oto mi chodzilo. To że facet mial wczesniej x partnerek i jest 'doświadczony' nie oznacza przecież że tej obecnej, konkretnej dogodzi. Jeden lubi śliwki- inny lewatywki. Ja raczej się spotkalam z tym że często pewne nawyki w pieszczeniu kobiety wręcz przeszkadzają: facet dotyka szablonowo wszystkich kobiet, 'bo poprzednia to lubiła'. A obecnej to ni grzeje, ni ziębi, lub wręcz ją irytuje.

          Chodzilo mi o to że najlepszy kochanek nie jest jasnowidzem: skąd ma wiedzieć co lubi jego partnerka (zwlaszcza na początku znajomości) nie mając ŻADNEJ wskazowki, poza wiecznym niezadowoleniem, znudzonym wzdychaniem i skwaszoną miną? Faceci są prostsi w obsłudze ;) No dobra, spotkalam w życiu 1 (słownie jeden) przypadek faceta ktory nie lubi loda ;)

          Natomiast kobiety są na tyle zróżnicowane, że każdej trzeba się 'uczyć' na nowo. A są kobiety ktore wymagają od faceta że za pierwszym razem da jej megawielokrotny orgazm. Bo poprzedni dawał. To nic że po dwóch latach, ale nikt nie lubi regresji przecież :)

          Ale w sumie, chyba z dwojga złego takie jawne niezadowolenie czy olewka na poczynania i tak są chyba lepsze niż udawanie, ach, och, a po 20latach walnięcie z grubej rury: 'jesteś beznadziejny, nigdy nie mialam z Tobą orgazmu' ^^
          • asocial Re: metoda prób i błędów 08.12.10, 18:35
            m00n, wlasnie o to mi chodzilo!
            nie pisalam o kobietach, ktore ´´oniesmielaja´´, ktore nekaja faceta i wyszukuja w nim wad. Chodzilo mi wlasnie o zwykle dziewczyny. Pewnie to jest problemem. Jesli od samego poczatku deklaruje, ze seks jest niezwyukle wazny, albo zbyt dlugo utrzymuje ´´seksualna presje/ podekscytowanie´´ bez finiszu, to facet w koncu sie stresuje... Tak ja to widze...a kumpela po kolejnej nieudanej nocy. Mnie sie cos takiego nigdy nie zdarzylo, a w sumie niewiniatka tez nie gram...
            • sisi_kecz Re: metoda prób i błędów 08.12.10, 20:38
              nie pisalam o kobietach, ktore ´´oniesmielaja´´, ktore nekaja faceta i wyszukuj
              > a w nim wad. Chodzilo mi wlasnie o zwykle dziewczyny. '

              słyszałaś o wiktymologii?
              Ty piszesz o dziewczynach, które przyciągają impotentów.

              Wamp i kobieta kastrujaca, to inne zagadnienie.

              Też mam koleżankę, która zawsze trafi na pana z problemami wzwodu.
              Jakoś oni wybierają z tłumu, takie jak ona- poczciwe, nieoszałamiajace uroda i ceipłe kobiety.

              duze pozdro!!!
          • santo_inc Re: metoda prób i błędów 08.12.10, 21:19
            > Ale wolny facet? Kawaler? Kto zabrania? Przecież one po to są...

            Możemy zrobić ankietę: która z pań pisujących tu na forum zaakceptowałaby partnera, który w przeszłości korzystał z usług prostytutek?

            Pamiętam kilka wypowiedzi kobiet, które z takim nigdy nic, bo sam fakt korzystania z usług prostytutki obniża wartość faceta do zera. Niestety nie przypomnę sobie, które to konkretnie kobiety tak kategorycznie się wypowiadały.
            • asocial Re: metoda prób i błędów 08.12.10, 21:31
              Mysle, ze nie tedy droga. Ja w ogole nie chce nic wiedziec o poczynianiach partnera, o ile sa legalne. Jezeli ewentualnemu kandydatowi na partnera powiem, ze dajmy na to, wciagalam grochowke nosem, to tez stracilabym spore szanse na zwiazek, tak mi sie wydaje:P
              W ogole smiem twierdzic ,ze rozmawianie o dawnych wyczynach z partnerami to troche strzelanie sobie w stope.

              sisi, tutaj pewnie tez masz racje! Poczytam o tym wiecej... wlasnie ta moja kolezanka jest taka kochana, ciepla osoba...Trudno mi wlasciwie jej cokolwiek poradzic, zwlaszcza ze kazde podejscie jest coraz gorsze, jak nie impotent to po prostu odsuwa od loza po kilku/nastu dniach. Chociaz ja bym sie jeszcze upierala przy leczeniu seksem kompleksow: bo wtedy kazda
              odmowa jest traktowana jak policzek. Z tego co widze to naprawde duzo kobiet odmawia mezczyznie braku ochoty, a przeciez czasem faktycznie jej miec nie musi (pamietam jak jedna z tych 3 kolezanek ryczala w poduszke, bo koles przed snem nie chcial jej bzykac, a biedak musial wstawac o 4.30!!)
              santo_inc napisał:

              > Możemy zrobić ankietę: która z pań pisujących tu na forum zaakceptowałaby partn
              > era, który w przeszłości korzystał z usług prostytutek?
              >
              > Pamiętam kilka wypowiedzi kobiet, które z takim nigdy nic, bo sam fakt korzysta
              > nia z usług prostytutki obniża wartość faceta do zera. Niestety nie przypomnę s
              > obie, które to konkretnie kobiety tak kategorycznie się wypowiadały.
            • m00nlight Re: metoda prób i błędów 09.12.10, 17:21

              Mi by to nie przeszkadzalo. Ot przeszlosc jak przeszlosc. I szczerze? wolałabym gdyby moj facet w potrzebie legalnie zaplacil za seks niż wyrywal jakies pijane małolaty po klubach...

              Tyle że test na wenery kazalabym mu zrobic ^^ no ale on zrobil i tak.
            • iamhier Re: metoda prób i błędów 20.12.10, 15:41
              do santo_inc-do prostytutek chodza mezczyzni samotni.Wiec chodzic im bedzie o to czy kobieta na partnerke byla tak dlugo sama jak i oni (glownie w lozku).

              Ci,ktorzy mieli wiele partnerek moga postawic na skrajnosci:albo kompletna dziewica ich bedzie krecic po obrobieniu paru/parunastu dup,albo typ dziwki.
        • zakletawmarmur Re: metoda prób i błędów 08.12.10, 18:46
          > Dziś kultura tego nie akceptuje i pozostaje metoda prób i błędów, ewentualnie i
          > nna wersja "prowadził ślepy kulawego" :)

          Kultura nie akceptuje? Akceptuje...

          Tylko panowie oszczędniejsi się zrobili i nie chcą za seks płacić:-) Szczególnie jeśli są młodzi...
          • kag73 Re: metoda prób i błędów 08.12.10, 19:08
            Tylko panowie oszczędniejsi się zrobili i nie chcą za seks płacić:-) Szczególni
            > e jeśli są młodzi...

            I do tego maja inna opcje:pornusy w necie i do tego wlasna reka, taniej a i na mroz nie trzeba wychodzic:)
            • zakletawmarmur Re: metoda prób i błędów 09.12.10, 16:31
              > I do tego maja inna opcje:pornusy w necie i do tego wlasna reka, taniej a i na
              > mroz nie trzeba wychodzic:)

              Dokładnie. A później narzekają na forum, że kobiety to wredne materialistki i w zamian za seks oczekują związku, inwestowania w nie zasobów:-)
    • druginudziarz Re: kobieta kastrujaca 08.12.10, 19:40
      asocial napisała:

      > Jak dla mnie frustracja okrutna, depresja i dol maksymalny. Bo jak mozna bbyc w
      > zwiazku, ktory w tych rejonach po prostu NIE DZIALA? Rozumiem, ze moze sie tak
      > i napatoczyc raz- dwa w zyciu, ale zeby KAZDY? Jakies teorie? Winimy matke? Czy
      > ojca?

      Chyba próbą odpowiedzi jest film "Nic śmiesznego" Koterskiego. Tam chyba matka była winna bo ubierała Miauczyńskiego w sukienki, a ojciec by winny bo był słaby i go nie było ;) (oczko do mujerki)
    • gomory Re: kobieta kastrujaca 08.12.10, 22:33
      > czy sa kobiety, ktory na mezczyzn po prostu NIE dzialaja?

      Ponoc kazda potwora znajdzie sobie amatora wiec nigdy nic nie jest stracone bezpowrotnie :).
      Za wszystkich mezczyzn sie nie wypowiem, ale za siebie moge. Generalnie kobiety lubie, w jak najbardziej seksualnym sensie. Ale i owszem, w tej masie sa tez takie ktore na mnie nie bardzo dzialaja. Do niektorych kobiet juz sama wizja tego, ze sa utytlane tymi wszystkimi lepkosciami seksu mi nie pasuje.

      > Jedna z nich jest psycholozka

      Tak na marginesie: Twoja kolezanka pracuje w zawodzie bedacym dla mnie wybitnie aseksualnym zajeciem ;). No przynajmniej te z ktorymi mialem stycznosc ciezko mi sobie wyobrazic jako oddajace sie zboczenstwom i rozpuscie.
      Moze by to tak pododawac: kobieta nie rozsiewajaca intensywnych erotycznie wabikow (plus jej nieseksualne zajecie he, he,he) dla kogo bedzie atrakcyjna? Dla mezczyzn niepewnych swojej seksualnosci. Pol biedy gdyby on byl niepewny poniewaz nie mial ku temu okazji. Moze stac sie z czasem porzadnym kochankiem. O ile kobieta nie rozstrzela jego meskosci swoim doswiadczeniem i oczekiwaniami.
      Jednakze rownie intensywnie beda do niej lgneli faceci ktorzy sprawdzili, ze seks nie jest podstawowym motorem napedowym ich zycia. Jakie drogowskazy do ksiezniczki prowadza, tacy rycerze do niej przyklepuja.

      Kobiecie w sumie dosc latwo zalatwic faceta na seksualnym polu bitwy. Oczywiscie sama oberwie odlamkami jesli bedzie strzelala w niego, nawet robiac to nieswiadomie. No ale nie jest to trudne. Zreszta moze czesto w taki nieswiadomy sposob karmic swoj skryty sadyzm ;)?
      Paradoksem calego ukladu jest to, ze tak czesto mezczyzna pragnie pelnic role dominujaca, tworcza i decyzyjna a kobieta oddajaca sie ulegle. Paradoksem dlatego, ze kobieta ma chyba latwiejszy dostep do giwer wiekszego kalibru.
      No a jak zauwazyl Urqu: wszystkiemu winny jest paskudny stary ;).
    • zakletawmarmur Re: kobieta kastrujaca 09.12.10, 16:29
      Trudno powiedzieć na czym dokładnie polega problem. Czy te kobiety kastrują czy przyciągają pewien typ mężczyzn, których łatwo jest wykastrować.

      Ja też z jakiś powodów przyciągam pewnien typ "psycholi". Z tym, że sama świadomość tego mechanizmu sprawia, że w związki się z takimi kolesiami nie ładuje...
      • altz Re: kobieta kastrujaca 09.12.10, 19:36
        Mężczyzna musi być na każde zawołanie, a kobietę może "głowa boleć".
        Jak ta głowa boli za często, to się panom odechciewa później i mają wątpliwości w kobiecość partnerki. Są takie panie, które lubią sobie pokrzyczeć na partnera, bo coś jest nie po myśli w technice. Kastrujące są ciągłe pretensje i niechwalenie za małe rzeczy.
        Mężczyzna jest prosty w obsłudze, wystarczy marchewka, malutka, ale często, warto pamiętać też, że jest wzrokowcem. Ważne zainteresowanie, uznanie, a kij jest zdecydowanie kastrujący.
        Nie chce mi się wierzyć w takie przyciąganie, związane z seksem. Prędzej uwierzę, że przyciąga niektórych panów samodzielność i pewność siebie partnerki, a one to przekładają na wszystkie aspekty życia.
        Może najwyższy czas na agencje towarzyskie skierowane do pań?
        • urquhart Mężczyzna musi ! 09.12.10, 19:54
          altz napisał:
          > Mężczyzna musi być na każde zawołanie, a kobietę może "głowa boleć".

          To bardzo archetypiczne. W wielu prymitywnych plemionach wódz musi udowadniać że staje mu na każde zawołanie, a jak by nie to musi oddać władze i przechodzi do staruchów zajmujących się wychowywaniem podrostków.
          W wielu społecznych gatunków zwierząt jest podobnie.
          • asocial Re: Mężczyzna musi ! 09.12.10, 20:37
            ciekawa uwaga, chociaz akurat w tej konkretnej sytuacji nie o to mi chodzilo. Mialam na mysli sytuacje, kiedy praktycznie OD POCZATKU ewentualnej znajomosci sprawa seksu lezy i kwiczy, bynajmniej nie z rozkoszy. Ta moja kolezanka nie spotkala jeszcze NIKOGO (a jest tuzp rzed 30tka), ktory by jej NIE odrzucal (a brzydka tez nie jest). Chodzi o to, ze w pierwszy tygodniach przynajmniej powinien byc lozkowy raj na ziemi, a zazwyczaj te pierwsze czy drugie razy sa beznadziejne. Wiec tu nie o to chodzi, ze kobiete boli glowa czy ze zbyt czesto zwraca facetowi uwage (swoja droga, gdyby np. zmywal naczynia kiedy jego kolej to nikt by mu uwagi nie zwracal). I tak sobie siedzimy i rozmyslamy juz ktorys dzien z kolei, bo to NA PEWNO nie jest zbieg okolicznosci, jesli laska miala, dajmy na to, + 15 partnerow lozkowych i tych 10 bylo albo niezainteresowanymi seksem, a jesli deklarowali sie jako chetni i sprawni, to im po prostu nie stawal.
            To musi byc juz jakis sygnal podswiadomie wysylany przez kobiete, ktory przyciaga taki, a nie inny typ mezczyzny.
            • songo3000 Re: Mężczyzna musi ! 10.12.10, 01:22
              A może jak u tej niedawnej mistrzyni wysławiania się - buja się na garbie a i szklane oko potrafi w trakcie wypaść ;)))
              • druginudziarz Re: Mężczyzna musi ! 10.12.10, 09:19
                songo3000 napisał:

                > A może jak u tej niedawnej mistrzyni wysławiania się - buja się na garbie a i s
                > zklane oko potrafi w trakcie wypaść ;)))
                >
                Nie, pisze, że nawet ładna, znam takie kobiety.
                Cóż, najwyraźniej atrakcyjna powierzchowność nie rekompensuje popapranego wnętrza.
                (Znów mi sie film Koterskiego przypomniał, podboje miłosne Miauczyńskiego w (Nic śmiesznego").
                pzdr.
            • sisi_kecz Re: Mężczyzna musi ! 10.12.10, 11:39
              bo to NA PEWNO nie jest zbieg okolicznosci, jesli laska miala, dajmy na
              > to, + 15 partnerow lozkowych i tych 10 bylo albo niezainteresowanymi seksem, a
              > jesli deklarowali sie jako chetni i sprawni, to im po prostu nie stawal. '

              w te deklaracje bym nie wierzyła.
              Moja koleżanka opowiadała mi, że ostatnia jej próba to był facet, który cały czas opowiadał jej co jej zrobi , jak ją złapie;) a jak doszło co do czego to nagle mial jakieś dermatologiczne zapalenie skóry okolic intymnych- tak twierdził, potem jeszcze 5 wymówek, ze bardzo by chciał ale to czy tamto. Na każdym innym polu zacieśniał relację i wzmacniał swoja pozycję w jej życiu, zaprzyjaźnił sie z dzieciakami, pomagał w rozwodzie itd.
              A jak już był pewien jej uczuć to w końcu wyznał jej ze jest impotentem.
              Załamała sie bo miała męża impotentów trzech poprzednich facetów też.

              Przestała szukać faceta, zajęła sie sobą, dziećmi, swoimi zdolnościami (poza zwykłą pracą zajmuje sie leczeniem Reiki) i tak sie wzmocniła psychicznie, ze zaczęła na bezczela robić sondaż facetom.
              Konkretne pytania i seks na drugiej randce. Tym razem trafiła dużo jurnych ale na nikogo sie na razie nie zdecydowała.
              Jak to często w sprawach męsko-damskich bywa, najlepiej nam idzie kiedy sie nie spinamy na efekt ;)

              Może niech Twoja kumpela tez sobie trochę odpuści w poszukiwaniach, a zajmie sie poprawieniem pewności siebie zbudowanej na innych podstawach i dziedzinach. Osobę pewną siebie widać w sylwetce i sposobie bycia- słabiaki nie będą tak do niej lgnęły.

              duze pozdro!!!
            • iamhier Re: Mężczyzna musi ! 20.12.10, 15:46
              do asocial-a co zrobic z przypadkiem mezczyzn,ktorzy na zony wybieraja sobie nieatrakcyjne kobiety,a kochają sie do szalenstwa w tych,ktore ich pociagaja...na zasadzie....zawirował świat....

              jesli uwazasz,ze kobieta wybitnie atrakcyjna seksualnie szybko zostanie mezatka to sie mylisz....
        • zakletawmarmur Re: kobieta kastrujaca 10.12.10, 08:49
          Zdarzają się wykastrowani mężowie, naprawdę spokojnych kobiet. Takich, które nie wrzeszczały, wypominały, oczekiwały, były miłe a nawet starały się, żeby pan czuł się doceniony... Raczej problem polegał na czymś innym. Były z tych super zaradnych a panowie, choć bardzo im ten fakt imponował i z takimi kobietami się wiązali, z drugiej strony ich dołował. Może chodziło o tą presje społeczną, że facet zawsze powinien mieć pracę i dobrze zarabiać. Panowie byli głęboko zakompleksieni i to było problemem...
          • druginudziarz Re: kobieta kastrujaca 10.12.10, 09:21
            zakletawmarmur napisała:

            > Zdarzają się wykastrowani mężowie, naprawdę spokojnych kobiet. Takich, które ni
            > e wrzeszczały, wypominały, oczekiwały, były miłe a nawet starały się, żeby pan
            > czuł się doceniony... Raczej problem polegał na czymś innym. Były z tych super
            > zaradnych a panowie, choć bardzo im ten fakt imponował i z takimi kobietami się
            > wiązali, z drugiej strony ich dołował. Może chodziło o tą presje społeczną, że
            > facet zawsze powinien mieć pracę i dobrze zarabiać. Panowie byli głęboko zakom
            > pleksieni i to było problemem...

            Widać panie były z wyższej półki niż ich wybrankowie.
            Przecież wyraźnie pisałem że mezalians powinien być w drugą stronę ;)

            • zakletawmarmur Re: kobieta kastrujaca 10.12.10, 09:39
              Mam wrażenie, że Ty nie rozróżniasz tych pojęć...

              "Półka" to nie tylko "status społeczny". To też "atrakcyjność fizyczna", intelekt.

              Zauważ, że kobiety, nie rezygnują ze "statusu społecznego" mężczyzny "za darmo". Z reguły Ci panowie są atrakcyjni fizycznie i nieprzeciętnie inteligentni.
              • druginudziarz Re: kobieta kastrujaca 10.12.10, 19:40
                zakletawmarmur napisała:

                > Mam wrażenie, że Ty nie rozróżniasz tych pojęć...

                jak na to wpadłeś Holmesie?

                > "Półka" to nie tylko "status społeczny". To też "atrakcyjność fizyczna", intele
                > kt.

                100% racja

                > Zauważ, że kobiety, nie rezygnują ze "statusu społecznego" mężczyzny "za darmo"
                > . Z reguły Ci panowie są atrakcyjni fizycznie i nieprzeciętnie inteligentni.

                A to piszesz w związku z jakimiś wcześniejszymi postami czy też nie na temat?

                • zakletawmarmur Re: kobieta kastrujaca 10.12.10, 20:12
                  > A to piszesz w związku z jakimiś wcześniejszymi postami czy też nie na temat?

                  Tłumaczyłam bo miałam wrażenie, że nie rozróżniałeś tych pojęć... W tamtej dyskusji wprowadziłeś sporo zamieszania to fakt...

                  Napisałeś:

                  Widać panie były z wyższej półki niż ich wybrankowie.
                  Przecież wyraźnie pisałem że mezalians powinien być w drugą stronę ;)

                  Nie koniecznie wina była po stronie niższej półki, bo to nie ich kobiety miały problem...
                  • druginudziarz Re: kobieta kastrujaca 10.12.10, 20:19
                    zakletawmarmur napisała:

                    > > A to piszesz w związku z jakimiś wcześniejszymi postami czy też nie na te
                    > mat?
                    >
                    > Tłumaczyłam bo miałam wrażenie, że nie rozróżniałeś tych pojęć... W tamtej dysk
                    > usji wprowadziłeś sporo zamieszania to fakt...

                    Oczywiście masz prawo do prywatnych opinii.

                    > Napisałeś:
                    >
                    > Widać panie były z wyższej półki niż ich wybrankowie.
                    > Przecież wyraźnie pisałem że mezalians powinien być w drugą stronę ;)
                    >
                    > Nie koniecznie wina była po stronie niższej półki, bo to nie ich kobiety miały
                    > problem...

                    Cheba nic nie rozumiem %|
                    W Twoim przykładzie w którym panie wybierają sobie niezbyt panów, zwróciłem uwagę, że panie są z wyższej półki niż panowie, ta czy nie?
                    I dodałem, że powinno być na odwrót, tak czy nie?
                    A sso Tobie chodzi?
                    • zakletawmarmur Re: kobieta kastrujaca 10.12.10, 20:53

                      Półka = status społeczny (kasa, wykształcenie, zawód, umiejętności towarzyskie, kultura osobista, talenty itd) + atrakcyjność fizyczna (wygląd, wiek)

                      Fakt, że kobieta wiąże się z facetem, który mniej od niej zarabia nie oznacza, że jest on z niższej półki. Może oznaczać (i przeważnie tak jest bo ludzie nie wiążą się przez przypadek), że posiada inne dobre cechy np. jest bardzo przystojny, mało zarabia ale jest interesujący intelektualnie i ma jakiś super talent. Ona zresztą może dobrze zarabiać ale np. być średnio atrakcyjna fizycznie... W podsumowaniu okazałoby się, że oboje są na tej samej półce albo i on nawet wyżej bo ma większe branie niż ona.
                      • piestrojanski Re: kobieta kastrujaca 11.12.10, 17:05
                        każdemu pasuje coś innego, ale jest typ kobiet które nawet mimo ciekawej powierzchowności nie są atrakcyjne seksualne, ot takie kostki lodu
                      • iamhier Re: kobieta kastrujaca 20.12.10, 15:54
                        do zaklęta w marmur-ale mezczyzna musi byc na wyzszej polce i miec b.atrakcyjna kobiete by czuc sie mezczyzna.

                        Kazdy inny uklad to dla niego patologia spoleczna.No i ludzie sie z niego śmieja.Aplauzu bedzie szukal posrod mniej atrakcyjnych i starszych pan....No i nie moze byc to relacja tatus-córka...
                    • iamhier Re: kobieta kastrujaca 20.12.10, 14:19
                      dodruginudziarz-mnie akurat zawsze ten z wyzszej polki w danym momencie jest w stanie pociagac seksualnie.Po prostu zaden inny na mnie nie działa.Nie jestem wybredna ponad miare,ale zdaje sobie sprawe,ze zwiazek z kims kto mi nie imponiuje,nie jest w czyms LEPSZY w danym momencie,bedzie zwiazkiem BIAŁYM.Na dodatek kastruja mnie MLODSI,jak i zbyt starzy (WIZUALNIE W SZCZEGOLNOSCI).Nic mnie nie przekona,ze jest inaczej....Tylko to jest trudne zadanie dla tego mezczyzny,bo.....ja zawsze gonie statusowo kroliczka,mmo ze jestem mlodsza i.....facet bedzie musia caly czas byc wyzej i wyzej.....i to jest troche pułapka....Ale nie moze byc to milosc typu "ludus".
                      • druginudziarz Re: kobieta kastrujaca 20.12.10, 20:46
                        iamhier napisała:

                        > dodruginudziarz-mnie akurat zawsze ten z wyzszej polki w danym momencie jest w
                        > stanie pociagac seksualnie.

                        Oczywiście że tak. Niemal każdy każdy chciałby mieć porszaka ale nie każdy będzie go miał.
    • kryptopatolog nie ma kobiet, co kastrują wszystkich 20.12.10, 13:29
      natomiast często się zdarza, że akurat takich sobie wybierają. takich, z którymi nie są szczęśliwe.

      np: boją się faceta, więc wybierają słabego. albo facet, szuka sobie silnej kobiety by się jej "do mózgu podłączyć". nowej mamusi, jednym słowem. a ona, kobieta silna, wcale nie chce matkować partnerowi. chce silnego. ale silniejszy od niej zdarza się rzadko, lub też w innym środowisku. np kobieta lekarz, czy kobieta prawnik, czy psycholog, to zwykle kobieta bardzo silna. ale już faceci w tych zawodach to przeważnie "lamusy i cioty". a ona, uwiązana społecznym regułom, nie znajdzie sobie, inteligentnego, ale hydraulika, czy budowlańca, czy handlarza. nie - wybierze kogoś ze swojego zawodu. i będzie przy nim nieszczęśliwa.

      rodzice? ależ oczywiście że bywają winni. tatuś, albo niedościgniony wzór, albo wręcz tak ukochany, że mąż MA BYĆ GORSZY. mamusia, co córeczkę wychowuje na swoją służącą na stare lata, i tylko marzy o tym by facet okazał się porażką, bo wtedy córuś jest nadal JEJ a nie jakiegoś OBCEGO chłopa. oboje rodzice, albo zabraniający wszystkiego, przez co dziewczyna nie wie nic o facetach, albo też pozwalający na wszystko, przez co ma wielu partnerów, często bylejakich, nijakich, jest zblazowana, wypalona, uwiędła przedwcześnie.

      kobiety, by być szczęśliwe, muszą po prostu zrozumieć kilka rzeczy:

      1. rodzice NIE MOGĄ decydować o jej życiu, doborze partnera, mogą doradzić, ale nic więcej. więź z matką, jak i ojcem, musi być zdrowa a nie patologiczna (jestem własnością rodziców itp)
      2. facet MA BYĆ SILNIEJSZY od kobiety, fizycznie, seksualnie, ma jej imponować na wielu polach. faceci tzw "cioty" są dziś rozchwytywane, bo wydają się czuli i opiekuńczy. ale to tylko pozory. tak naprawdę to fajtłapy życiowe, maminsynki lub typowe lowelasy
      3. dobry seks to podstawa związku, ale trzeba się liczyć z uczuciami partnera. jak jest zmęczony to odpuścić. seks nie może być udręką, pułapką i ograniczeniem
      4. należy być ambitną w doborze partnera. nie brać bylejakiego, pierwszego z brzegu ze szkoły, pracy i osiedla. selekcja to podstawa i to selekcja PRZED wejściem w związek, a nie tylko w jego trakcie. naoglądają się durnych seriali, a później śpią z kim popadnie, albo juz od czasów nastoletnich romansują z kim popadnie w szkole. czy to jest zdrowe dla kobiecej psychiki? NIE!

      oczywiście większość kobiet nie przyjmuje do wiadomości nawet dwóch z tych 4 pozycji. a później się dziwią, że są nieszczęśliwe....

      • iamhier Re: nie ma kobiet, co kastrują wszystkich 20.12.10, 14:30
        Ja zawsze twierdzilam,ze jesli mam nie isc do klasztoru to prawda jest taka,ze ja musze byc strona slabsza w tym ukladzie (to a propos tych półek).Po prostu zaden inny mnie nie uwiedzie....a jesli jest to mezczyzna z tej samej polki to nie potrwa to dluzej niz 2 miesiace.Zawsze tak mialam.juz od czasow gdy zaczely mi rosnac cycki (ogladalam sie za starszymi chlopakami,ktorzy sila rzeczy byli z "wyzszej polki") i.....mialam z nimi dluzsze zwiazki,bylam baaardzo zakochana....ale i ambitna,bo dzieci rodzic nie chcialam dopoty dopoki nie dobije do JEGO PÓŁKI....cha cha!
      • ditchdoc Re: nie ma kobiet, co kastrują wszystkich 16.01.11, 20:24
        kryptopatolog napisał:

        > 2. facet MA BYĆ SILNIEJSZY od kobiety, fizycznie, seksualnie, ma jej imponować
        > na wielu polach. faceci tzw "cioty" są dziś rozchwytywane, bo wydają się czuli
        > i opiekuńczy. ale to tylko pozory. tak naprawdę to fajtłapy życiowe, maminsynki
        > lub typowe lowelasy

        sie zgadza tylko gdzie te wszystkie feministki piejace o rownosci w zwiazkach ;)
        • zakletawmarmur Re: nie ma kobiet, co kastrują wszystkich 16.01.11, 20:34
          ma jej impo
          > nować
          > > na wielu polach

          Skupcie się panowie na tym:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja