Seks jest ale ...

27.12.10, 22:47
Zacznę od statystyki naszego małżeństwa - oboje ok.30-ki, znamy się 10 lat jako małżeństwo 6.
Ja jestem dosyć tempramentna dziewczyna, mąż średnio. "Seks" jakieś 2 razy w tygodniu (chyba że mam okres to wtedy nie:P)
Słowo sex w cudzysłowiu bo to co nazywamy sexem to pojęcie względne. Mój mąż od początku miał i ma kłopot ( w moim mniemaniu) z przedwczesnym wytryskiem. nasz stosunek trwa tyle że nie zorientuję się że mąż zaczął a już kończy - nie patrzyłam na zegarek ale jakieś 2 minuty... on jest szczęśliwy i uchachany a ja... czekam że może coś się zmieni. owszem mam orgazm ale tylko po stymulowaniu łechtaczki. Marzy mi się jednak orgazm w czasie stosunku. rozmawiałam, prosiłam, podsuwałam specyfiki i proponowałam seksuologa lub terapię nawet małżeńską ale mój mąż nic. Poprostu nic. Niby widzi problem ale odkłada to z miesiąca na miesiąc. Zaczyna mnie to irytować i drażnić bo ileż można czekać na normalny sex. ok, być może jestem z gatunku tych co orgazmu w czasie stosunku nie mają ale niech się sama o tym przekonam.
Proszę odpowiedzie co mam zrobić. Jestem na tyle atrakcyjną kobietą że mężczyźni naprawdę koło mnie sie kręcą. Kusi mnie jakiś układ na boku ale to na dłuższą metę nie zda egzaminu. Jakiś czas temu miałam zamiar znaleźć sobie kochanka ale poszłam po rozum do głowy i się wycofałam.
Dodam że taki bylejaki sex zaczyna odsuwać mnie od męża, zanika potrzeba wspóżycia i bliskości.
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie.
    • wypedzonyzziemodzyskanych Re: Seks jest ale ... 27.12.10, 23:27
      Więc niech raz weźmie 100 mg Maxigry - będzie co prawda czuł lekki ból w głowie i miał wrażliwe oczy na światło - pierwszy stosunek będzie miał jak zwykle ale po odpoczynku za drugim razem jak się skoncentruje to nie będzie mógł skończyć aż Ci będzie szeptał że może tak do rana......
      • gomory Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 11:14
        A to nie jest tak, ze to srodek dla tych co maja problem ze wzwodem? Mam na mysli, ze nadal sie bedzie uwijal z trysnieciem w piec minut tyle, ze bedzie to dwa razy po 5 minut?
    • grosz-ek Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 01:17
      To spróbuj może inaczej? Może sama grzecznie leżeć na plecach, niech dla odmiany on sobie poleży, a Ty bądź Amazonką? Jak tu na forum wspomniano, mężczyzna w takiej pozycji wolniej dochodzi, za to kobieta - całkiem szybko. Może Ci się spodoba takie rozwiązanie?
      • gomory Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 11:07
        > mężczyzna w takiej pozycji wolniej dochodzi

        Ja na ten przyklad nie, raczej szybciej dochodze a do tego mam mniejsza kontrole nad utrzymaniem dyscypliny wystrzalu ;).
        Dla mnie to pozycja w ktorej szalu nie ma. Ot jak kobietka juz zaspokojona i nie mam powodu by przedluzac zabawe. No ale sprobowac mozna, przeciez nie kazdy ma jak ja.
        Jesli chodzi o pozycje to doradzalbym takie ktore sa mniej intymne, a ciala stykaja sie mala powierzchnia. Raczej nie misjonarska. Od tylu, gdy on kleczy, kuca miedzy udami, moze boczna, na "rozsuniete" lyzeczki itp. Tak czy siak to po jego stronie jest wieksze pole do roznych zachowan. Bo ewentualne porady to tez raczej bylyby adresowane do niego niz do Ciebie.
        • sq6unny Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 13:30
          Spróbuj zachęcić męża, żeby na początek pieścił cię oralnie, palcami, a kiedy będziesz odpowiednio pobudzona i gotowa zakończcie pieszczoty typowym stosunkiem - pozycja do uzgodnienia.
          Ale z przedwczesnym wytryskiem, to niestety wizyta u lekarza specjalisty (androloga). Piszę niestety, bo to bardzo wstydliwy temat dla faceta, albo udaje, że problemu nie ma.
          • tomek_abc99 Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 17:08
            Dlaczego nie wybierane są proste rozwiązania- pójście do seksuologa.
            Facet który kończy po 2 minutach chyba nie myśli, że wszystko jest ok i że to norma?
            Czy przedwczesny wytrysk to taka wstydliwa przypadłość???
            Gdyby złapał jakąś chorobe weneryczna to pewnie wstyd by przełamał;) ale wytrysk....przeciez z tym do lekarza sie nie idzie...bo to ujma dla męskiego ego..ech
            • gomory Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 20:31
              > Dlaczego nie wybierane są proste rozwiązania- pójście do seksuologa.

              Moze np. dlatego, ze wbrew pozorom to nie az takie proste - NFZ juz nie refunduje wizyt u seksuologow wiec nie dosc, ze trzeba wylozyc kase to jeszcze samemu znalezc gabinet.
              Z czasem lepiej nie bedzie, bo w takich okolicznosciach nie jest to zbyt atrakcyjna specjalizacja do zdobycia.
              • tomek_abc99 Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 20:48
                gomory,
                piszesz poważnie?
                chyba warto wydać 70 zł na wizytę jeśli ma się alternatywę,
                że partnerce się w końcu znudzi taki błyskawiczny seks
              • xciekawax Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 22:25
                Gomory, gdyby bylo ze mna cos nie tak, ze moj partner nie bylby zadowolony w pelni to ja bym pojechala na ksiezyc i z powrotem aby znalesc na to jakis lek, jak rowniez wydalabym swoje wszystkie oszczednosci.

                To co ze trzeba samemu znalesc gabinet?. Trudno popytac znajomych, albo otworzyc ksiazke telefoniczna? albo poszperac na necie?
                A o jakich pieniadzach my tu mowimy? nawet gdyby to kosztowalo pare tysiecy zl, to chyba warto jest aby uratowac zwiazek? uszczesliwic partnerke?

                Wierz mi, wolalabym zdrowego, zadowalajacego mnie partnera, niz nowy samochod!

                > Moze np. dlatego, ze wbrew pozorom to nie az takie proste - NFZ juz nie refundu
                > je wizyt u seksuologow wiec nie dosc, ze trzeba wylozyc kase to jeszcze samemu
                > znalezc gabinet.
                • paco_lopez Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 13:28
                  przypuszczam, ze wątpie. zawsze jest cos nie tak z tym , o którym tu się nawija. ten kto pisze jest ok. przypominam, że bzykanie jest po to by zapłodnić. dwie minuty na to wystarczają w zupełności. natura o tym wie, ale kultura i masmedia wyznaczają inne funkcje. takie bardziej sportowo wyczynowe. powiedzmy, że misiu bzykający 2 minutki jest mniej potrzebny w świecie orgazmatron, a swą funkcje biologiczną załatwia i tyle.
                  • tomek_abc99 Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 15:02
                    paco

                    czyli wniosek, aby misiu dalej bzykał 2 minuty
                    i sie nie przejmował...w końcu seks jest przereklamowany
                    i chodzi głównie o to aby "spuścić z krzyża" ?
                    • emilly79 Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 15:42
                      Myślę że mój mąż spełnił swoją misją zapładniania rewelacyjnie - mamy 3 dzieci w tym bliźnięta.
                      Czyli jak już mnie zapłodnił to sexu więcej być nie powinno. Zajebiście...
                      Z punktu widzenia przetrwania gatunku - może jest ok ale z mojego punktu widzenia niekoniecznie. Dla mnie sex to też przyjemność, na którą cierpliwie czekam. Chociaż cierpliwość mi się kończy.
                      Nie jest tak że mój mąż jest tylko be. Rewelacyjnie zajmuje się dziećmi, pomaga mi bardzo dużo w domu. Ogólnie dogadujemy pod innymi względami. Może ze mną jest coś nie tak - tylko co? Chętna, zdrowa...
                      • paco_lopez Re: Seks jest ale ... 30.12.10, 12:51
                        czyli te 2 minuty, to jego podstawowa wada. no niestety jakąś musi miec. to tylko i aż człowiek. godzine nie da rady. w usta weź poduszkę gryź.
                    • paco_lopez Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 19:38
                      no własnie tak. seks jest przereklamowany
                      • zakletawmarmur Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 20:32
                        A co nie jest?
                        • paco_lopez Re: Seks jest ale ... 30.12.10, 12:47
                          pływanie kajakiem i lepienie bałwana.
                          • zakletawmarmur Re: Seks jest ale ... 30.12.10, 13:14
                            lepienie bałwana.

                            To ja już wolę seks:-)
                            • paco_lopez Re: Seks jest ale ... 30.12.10, 22:41
                              ale raz do roku ulep bałwana i weź śnieg na głowe , to będzie ci się lepiej bzykać.jeszcze lepiej jeszcze dłużej i jeszcze fikuśniej do emerytury.
    • vitek_1 Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 20:42
      Czy partner cię liże przed stosunkiem? Jeżeli nie to niech lepiej zacznie. Chodzi o to że wtedy będziesz bardziej wilgotna przez co będzie większy poślizg, co pomoże przedłużyć stosunek.
      Dodatkowy efekt będzie taki że wstępnie się nakręcisz przez co być może łatwiej dostaniesz orgazmu.

      Druga sugestia to poprawka czyli drugi stosunek jakiś czas po pierwszym. Będzie znacznie dłuższy. Musisz partnera jakoś zachęcić, wiesz pewnie co on lubi więc mu to zrób i powodzenia :)
      • xciekawax Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 22:26
        Mysle ze nawet po seksie oralnym wypada miec stosunek WIECEJ niz te 2 minuty!!!

        Problem ma facet a nie ona, choc tak naprawde to ich problem, wiec powinni udac sie razem do seksuologa.
      • eudajmonika Na kłopoty - LIZANIE 29.12.10, 11:46
        Twoje porady Vitek przypominają mi ojca panny młodej z filmu "Moje wielkie greckie wesele", który na wszelkie problemy ma jedną radę "WINDEX" - czyli uniwersalny środek na liszaje i suchą cipkę. Ty zamiast windexu zalecasz na każdy kłopot lizanie nie zastanawiając się dłużej nad faktem, że w wieloletnich związkach partnerzy już prawdopodobnie spróbowali tego miodu nie raz, a mimo to im się nie układa. Niechybnie znak, że... za mało liżą (!?)
        Skoro tak, to może warto zapytać, DLACZEGO?
        Obstawiałabym dużego lenia bez perspektywy jakichkolwiek konsekwencji.
        • vitek_1 Re: Na kłopoty - LIZANIE 02.01.11, 02:50
          Z pewnością lizanie rozwiązało więcej łóżkowych problemów niż wszystkie przeintelektualizowane posty na tym forum razem wzięte :)
      • emilly79 Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 15:46
        Niestety mimo moich wielu różnorakich prób nigdy nie udało się męża "wskrzesić" po pierwszym stosunku, nawet już o tym nie marzę. Kiedyś tłumaczyłam sobie - ok, młody facet, rzadko się widujemy - dlatego wszystko szybko - bo mieszkaliśmy daleko od siebie - ale po ślubie nic się niepolepszyło - a nawet jest coraz gorzej, a to zaraz będzie 7 lat.
    • potwor_z_piccadilly Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 21:11
      emilly79 napisała:

      > Będę wdzięczna za wszelkie sugestie.

      Proszę bardzo.
      Los pokarał cię (przypadek to, czy nie, tego nie wiem) obowiązkiem życia z tępym, egocentrycznym burakiem.
      Na nic tu porady techniczne w rodzaju "spróbujcie na jeźdźca" czy "niech ci wyliże" bo jemu brakuje woli, chęci popracowania nad sobą. To bylejaczek i leń któremu zależy tylko na szybkim spełnieniu swoich potrzeb.
      Jaka rada.
      Tu przysłowie "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie".
      Odpłacaj mu pięknym za nadobne. Niech sobie pierze, prasuje i odgrzewa zupki gdy ty będziesz u kumpelek na brydżu.
      Jeśli się lenić to kolektywnie i to mu bez wdawania się w jałowe dyskusje zakomunikuj.
      Póki co z ewentualnymi skokami w bok uważaj bo przegiąć jest bardzo łatwo, a jak już coś pęknie to często nawet super cement nie poradzi.

      • xciekawax Re: Seks jest ale ... 28.12.10, 22:28
        uwielbiam Twoje rady , lol! w sumie zgadzam sie z tym 100%
      • tomek_abc99 Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 12:59
        > Los pokarał cię (przypadek to, czy nie, tego nie wiem) obowiązkiem życia z tępy
        > m, egocentrycznym burakiem.

        ;)

        zastanawiam się czy 2minutowcy już PO pytają "dobrze ci było" ?
        • emilly79 Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 15:05
          W odpowiedzi na Wasze pytania:
          - sex oralny, analny, przenajróżniejsze pozycje i inne przyjemne zabawy wypróbowane. Nasz sex zawsze kończy się u mnie orgazmem ale nie zdążam go mieć w czasie stosunku. Gra wstępna, czasem nawet jakieś całodzienne "podchody" wszystko jest. Problem tkwi w tym że nie bardzo wiem jak mam mężowi przetłumazyć że 10 lat takiego sexu mi się znudziło, poprostu. To mniej więcej jakby 10 metrów przed metą maratonu zacząć iść spacerkiem...beznadzieja. Może to okrutnie zabrzmi ale ręką to mogę sobie sama zrobić dobrze...
          Jeszcze doszła jedna kwestia. Mój mąż karze mnie brakiem sexu. Mam takie kilka dni w miesiącu ja teraz - owulacja że mnie poprostu nosi:))). Natomiast jak coś zrobię co się mężowi nie podoba np. wczoraj on musiał usypiać dzieci a ja siedziałam w tym czasie przed TV - miał być sex ale nie było - bo się na mnie wkurzył. Na litość, mamy po 30 lat i szczenaniackie zachowanie.
          Dodam że każda próba nawiązania rozmowy o naszym bladym sexie kończy się jesgo : "oj, dobra wiem" albo :"przecież zawsze tak było".
          Kurcze jak ja zazdroszczę tym laskom co mają facetów do tańca i różańca.
          Czy mogę coś jeszcze zrobić???
          • sq6unny Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 15:43
            emilly79 napisała:

            > Jeszcze doszła jedna kwestia. Mój mąż karze mnie brakiem sexu. Mam takie kilka
            > dni w miesiącu ja teraz - owulacja że mnie poprostu nosi:))). Natomiast jak coś
            > zrobię co się mężowi nie podoba np. wczoraj on musiał usypiać dzieci a ja sied
            > ziałam w tym czasie przed TV - miał być sex ale nie było - bo się na mnie wkurz
            > ył. Na litość, mamy po 30 lat i szczenaniackie zachowanie.

            Ja pierdziu, a ja zawsze myślałem, że to kobiety używają seksu, a raczej jego brak, jako narzędzia, żeby pokazać facetowi focha, albo go pokarać...
            Świat stanął na głowie!?
          • mgla_jedwabna Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 20:59
            To zróbcie odwrotnie: niech najpierw on zrobi ci dobrze, a potem sam się spuszcza. A nie tak, że najpierw on sobie ulży, a potem, kiedy panuje ogólna atmosfera chilloutu, to on nadrabia zaległości w czymś, co powinno mieć miejsce dawno temu.

            Polecam:

            www.empik.com/jej-orgazm-najpierw-ian-kerner,2439554,ksiazka-p
      • santo_inc Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 17:31
        > Tu przysłowie "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie".
        > Odpłacaj mu pięknym za nadobne. Niech sobie pierze, prasuje i odgrzewa zupki gd
        > y ty będziesz u kumpelek na brydżu.
        > Jeśli się lenić to kolektywnie i to mu bez wdawania się w jałowe dyskusje zakom
        > unikuj.

        A jak faceci się buntują, że są traktowani jako wół roboczy i nie mają w zamian seksu, to się ich odsądza od czci i wiary.
        • zakletawmarmur Re: Seks jest ale ... 29.12.10, 18:10
          > A jak faceci się buntują, że są traktowani jako wół roboczy i nie mają w zamian
          > seksu, to się ich odsądza od czci i wiary.

          Po prostu już dawno tu takiego problemu nie było:-) Kiedyś faktycznie pisywali tu panowie, co to żonę utrzymują i jeszcze w domu pomagają a te i tak im nie dają...
    • urquhart Ale o jaki seks chodzi? 29.12.10, 19:22
      emilly79 napisała:
      > Słowo sex w cudzysłowiu bo to co nazywamy sexem to pojęcie względne. Mój mąż od
      > początku miał i ma kłopot ( w moim mniemaniu) z przedwczesnym wytryskiem.

      Wszystko zależy od definiowania znaczenia słowa seks. Czy seks to tylko redukcja napięcia seksualnego przez orgazm? Wtedy trzeba szukać leku. A są teraz testy kliniczne w Polsce bardzo skutecznego. Chyba to ten:
      kobieta.wp.pl/kat,26353,title,Skuteczny-lek-na-przedwczesny-wytrysk,wid,11709327,wiadomosc.html?ticaid=1b81c
      Bo dla mnie to dużo więcej. To energia która zbiera się miedzy dwoma przeciwnymi damsko męskimi biegunami poprzez rożne bodźce i promieniuje i napędza chęć do życia. Wymaga współpracy w zbliżaniu obydwu biegunów i rozładowywania, bo innaczej niszczy wszystko dookoła...
    • brzydki.facet Re: Seks jest ale ... 02.01.11, 05:41
      Wykluczyłaś kochanka, więc nie ma o czym gadać. Twój wybór i szanuję to. Umów więc wizytę u seksuologa i zaciągnij faceta za uszy (powiedz mu, ze wizyta dużo kosztuje). 2 minuty to patologia i samo się nie naprawi. Jeśli nic z tym nie zrobisz, to do śmierci będziesz skazana na takie bzykanie, czego ci nie życzę.
      • potwor_z_piccadilly Re: Seks jest ale ... 02.01.11, 20:25
        brzydki.facet napisał:

        > Umów w
        > ięc wizytę u seksuologa i zaciągnij faceta za uszy (powiedz mu, ze wizyta dużo
        > kosztuje).

        Ten facet chyba wie że prawidłowo wykonany numerek wymaga zużycia energii równej przerzuceniu dwóch ton węgla, a jemu się nie chce szarpać z taką ilością kopaliny. Woli drogi na skróty, a że skróty bywają zwodnicze to i ma problem. Czy seksuolog zaradzi ? Owszem, lecz tylko wymierzając pacjentowi solidnego kopa na rozpęd.


        2 minuty to patologia i samo się nie naprawi.

        Niekoniecznie patologia. Znając reakcję koleżanki małżonki na pieszczoty sfer erogennych można ją doprowadzić do tak dużego stopnia podniecenia że nawet dwuminutowa penetracja może wystarczyć by ostro szczytowała. To tylko kwestia techniki, pomyślunku no i bezwzględnego zaangażowania, a i na dwuminutowy dylemacik ćwiczenia też są. Trzeba tylko chcieć i brać się za robotę, bo przecież mamy tu do czynienia z młodym chłopem. Pod takim to babka powinna furczeć, a jaka frajda jest potem gdy ona patrzy mu w oczy i pyta, dobra zupkę nagotowałam, a on odpowiada, fantastyczną.
        • grosz-ek A jestem ciekaw ... 02.01.11, 23:45
          ... co mu w głowie siedzi, że uważa, iż 2 minuty wystarcza. Robi to z poczucia obowiązku, czy co? A może matka z kościołem miesza mu w kompleksach? Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego facet nie chce doskonalić swojej techniki ... Może nie wie, że ma fatalną technikę? Może my wiemy, a on się dowie o tym ostatni? Jestem cholernie ciekawy ...
          • tomek_abc99 Re: A jestem ciekaw ... 03.01.11, 13:27
            > ... co mu w głowie siedzi, że uważa, iż 2 minuty wystarcza. Robi to z poczucia
            > obowiązku, czy co? A może matka z kościołem miesza mu w kompleksach? Nie jestem
            > w stanie pojąć, dlaczego facet nie chce doskonalić swojej techniki ... Może ni
            > e wie, że ma fatalną technikę? Może my wiemy, a on się dowie o tym ostatni? Jes
            > tem cholernie ciekawy ...

            Groszek, czy to naprawdę takie tajemnicze?
            Facet ulży sobie w ciągu 2 minut, nie napracuje się i git.
            Jest zadowolony.
            Pewnie zapyta jeszcze na koniec "dobrze ci było"
            a kobieta odpowie "wspaniale kochanie"
    • kalam07 Re: Seks jest ale ... 03.01.11, 13:12
      Puść mu pornosa i powedz że tez tak chcesz
      • bigbadpig Re: Seks jest ale ... 04.01.11, 09:39
        taaa... a on jej niech puści Tomb Raidera i powie, że też tak chce
        ważna informacja: w tv to jest kreacja a nie życie

        mężowi autorki i jej samej mogłaby pomóc poważna rozmowa w której on usłyszałby i przyswoił informację, że jej potrzeby nie są spełnione. mogłaby pomóc, ale z tego co zrozumiałem chyba nie pomogła. wychodzi więc na to, że on olewa jedną z jej potrzeb. odpowiedź, co dalej może dać bilans zysków i strat.
        • tradewind Re: Seks jest ale ... patologiczny 04.01.11, 15:24
          A ja odnoszę wrażenie że Autorce nie do końca chodzi o tylko dłuższy stosunek (w znaczeniu dłuższy czas penetracji członkiem). Te "2 minuty" jakoś straszliwie od przeciętnego czasu stosunku nie odbiegają, a nie wierzę że nie zdażyło się mu "pojechać" dłużej, np. po alkoholu czy na kacu. Mimo tego Ona nigdy nie doszła podczas klasycznego stosunku, mimo tego że wg. opisu cała gra wstępna/nastrój/rozgrzewanie oralno-manualne stosują (a świadczy to o tym że facet ten nie jest aż takim strasznym egoistą, leniem i że Ją olewa).
          A ile minut Jej potrzeba by dojść???

          Może te 2 minuty są patologia, a może to że Ona nie dochodzi w 2 minuty mimo porządnej rozgrzewki jest? Co jest w seksie patologią? Ile minut ma trwać penetracja by nie była "patologią"? Czy faceta który dochodzi po 2 minutach trzeba wysyłać na leczenie psychotropami, bo tym leczy się przedwczesny wytrysk(!?).
          Może kobietę?
          Może pooglądajmy jeszcze trochę pornosów, poczytajmy Cosmo i dojdziemy do wniosku że kobiety nie mające wytrysku to "patologia" i partnerzy powinni wysyłać je na leczenie.

          Może Autorka chce po prostu mocniejszego seksu, być "porządnie zerżnięta", a to już nie każdy facet potrafi, a nawet nie każdemu musi sie podobać. To czy facet będzie "rżną" czy będzie miłym ojcem trójki dzieci kładącym je spać wiadomo praktycznie od początku związku, i nie wierzę że Ona spodziewała się że facet się zmieni w drwala po kilku latach związku.
          Więc jeśli po tych 10 latach zrozumiała że liczy się dla niej coś innego, niech rozwiedzie się z mężem i poszuka sobie yebaki, oczywiście takiego który ją utrzyma, będzie miły, zajmie się dziećmi gdy ona będzie oglądała Taniec z gwizdami, a potem przez całą noc będzie penetrował. A po kolejnych 10 latach może okazać się że to jednak też nie jest to że jednak potrzeba double penetration...
          • sisi_kecz Re: Seks jest ale ... patologiczny 04.01.11, 15:32
            > A ile minut Jej potrzeba by dojść??? '

            no tak, baba wydziwia.
            Powinna sie cieszyć, że mąż nie bije i nie pije.

            Alleluja i do przodu !

            ;)
            -
            Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
            John Gray
          • mujer_bonita Re: Seks jest ale ... patologiczny 04.01.11, 18:27
            tradewind napisał:
            > Te "2 minuty" jakoś straszliwie
            > od przeciętnego czasu stosunku nie odbiegają,

            Że co?
            • tomek_abc99 Re: Seks jest ale ... patologiczny 04.01.11, 19:58
              Tak, Speedy Gonzales nie potrzebuje aż 2 minut, pewnie chuck norris też to robi szybciej
            • tradewind średnio TO trwa 7 minut 04.01.11, 20:44
              Ty robisz to oczywiście 60 minut, ale wystarczy wygooglac sobie że wg. badań srednia to, zależnie od badania 3-10 minut. A żeby srednia wyszła tak mała, to musi być sporo facetów robiacych to krócej
              wystarczy przeczytać w wykipedii:
              en.wikipedia.org/wiki/Sexual_intercourse#Duration
              average time for intromission was 7 minutes and that 1 to 2 minutes was too short, 3 to 7 minutes was adequate and 7 to 13 minutes desirable, while 10 to 30 minutes was too long
              • mujer_bonita Re: średnio TO trwa 7 minut 04.01.11, 21:03
                tradewind napisał:
                > average time for intromission was 7 minutes and that 1 to 2 minutes was too sho
                > rt, 3 to 7 minutes was adequate and 7 to 13 minutes desirable, while 10 to 30 m
                > inutes was too long

                Po pierwsze 2 minuty a 7 do bardzo duża różnica (3,5 raza). Po drugie - sam zacytowałeś '1 to 2 minutes was too short'.

                PS. Tu na forum piszemy normalnie jak dorośli ludzie. Używamy określeń typu: 'seks, 'stosunek', 'penetracja'. Naprawdę nie trzeba krygować się z 'TO' ;)
                • gomory Re: średnio TO trwa 7 minut 05.01.11, 00:06
                  > Używamy określeń typu: 'seks, 'stosunek', 'penetracja'.

                  Az by mi sie chcialo: "dobzie plosie Pani :P", a ruchanie to seks, stosunek czy penetracja?
                  Oj tam wyluzuj, polski jezyk daje szerokie pole do popisu i niech kazdy pisze o TYM (hm.. hm... hmm... no wiesz...) jak mu wygodnie :).
                  • grosz-ek Re: średnio TO trwa 7 minut 05.01.11, 08:47
                    Swego czasu leciała reklama w radiu typu: "Preparat wiadomo JAKI, do stosowania wiadomo KIEDY, w trakcie wiadomo CZEGO." Teraz nie pomnę, co to był za preparat, ale zastosowane w reklamie ogólniki - rozbrajające.
                • tradewind że TO Panie "że co" 05.01.11, 10:11
                  Właściwie na takie niewnoszące nic trollowanie nie powinienem odpowiadać, ale nie mogę powstrzymać się od uświadomienia Ci że te dorosłe określenia typu:
                  'seks, 'stosunek', 'penetracja'
                  nie są równoznaczne i mogą znaczyć wiele różnych czynności, a w naszej rozmowie chodziło tylko o TĄ (znów to niedorosłe słowo) ostatnią.
                  • mujer_bonita Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 10:17
                    Kto tu jest trollem panie 'zacytuję coś co przeczy moim słowom i nawet się nie zorientuję' :P
                  • sisi_kecz Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 12:13
                    Właśnie ta ostatnia czynnośc, którą sobie nazwę: kopulacją ma trwać dłużej niż 2-3 minuty.

                    Panom trzyminutowcom dziękujemy.

                    Jest internet w nim mnóstwo porno, także amatorskiego i nagle okazuje sie że na całym świecie, ludzie kopulują dłuuugo, ostro i na całość.
                    Generalnie porno robione jest pod panów, więc chyba nie kopulują tam po kilkanaście minut aby deprymować widzów ;)
                    A kobiety oglądają i pojawia sie chęć by też tak mieć w domu.
                    Ponieważ nie jesteśmy aż tak wzrokowe w seksie, to odpuszczamy Wam te 30cm penisy ale jakosc musi być wyższa niż trzy ruchy na krzyż.

                    Zgadzam sie że porno to kreacja, zatem zejdźmy do "ludzkiego poziomu" 7 minut i nie sądzę aby psychotropy tylko to gwarantowały.
                    Jak sie koledze tradewind nie chce zapanować nad wytryskiem to pretensje miej pan do siebie, a nie do kobiety, bo zostałeś za murzynami, Eskimosami, Amerykaninami, mieszkancami Wysp Goa, panem Mietkiem magazynierem, itd., itd. ...

                    pozdro!
                    • claymann Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 13:22
                      > Jak sie koledze tradewind nie chce zapanować nad wytryskiem to pretensje miej p
                      > an do siebie

                      Kolega kulturalnie wyraził swoją opinię i poparł ją materiałem źródłwym. W zamian został wyśmiany i zaatakowny za rzekome ubytki. Mam nadzieję że w domu rozmawiacie o TYCH sprawach w znacznie bardziej kuturalny sposób.
                      • mujer_bonita Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 13:32
                        claymann napisał:
                        > Kolega kulturalnie wyraził swoją opinię i poparł ją materiałem źródłwym.

                        Za 'poparcie materiałem źródłowym' uważasz zalinkowanie treści, które przeczą temu co napisał? O_o! :D
                        • claymann Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 13:45
                          Zapewne pijesz do:

                          > Te "2 minuty" jakoś straszliwie od przeciętnego czasu stosunku nie odbiegają

                          Sprowadzasz dyskusję do semantyki słowa "straszliwy". Więcej to niż 3.5 raza czy mniej? Stary chwyt forumowy - "przyczepię się do jednego słowa i zdyskredytuję całą tezę".

                          A mi chodziło nie o obronę tezy, ale styl w jakim został zaatakowany.
                      • sisi_kecz Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 14:23
                        Kolega kulturalnie wyraził swoją opinię i poparł ją materiałem źródłwym. W zami
                        > an został wyśmiany i zaatakowny za rzekome ubytki. Mam nadzieję że w domu rozma
                        > wiacie o TYCH sprawach w znacznie bardziej kuturalny sposób.'

                        akurat jestem z tych dosadnych, pardon mój lengłicz ;)

                        kolega tradewind był łaskaw wyrazić opinie, że kobieta która marudxi na 2minutowy stosunek wg jego logiki zaraz zacznie domagac sie podwójnej penetracji- co jest osmieszeniem potrzeb Autorki i dlatego mnie wkurzył.

                        2 minuty kopulacji to jest niewystarczające, jak głosi matariał źródłowy zapodany przez tradewinda, więc nie wiem co on sobie poparł ale nie utwierdzę go w przekonaniu że jego sprint jest super rypankiem.

                        Pardon mój langłicz egejn.

                        ;)
                        • tradewind Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 15:13
                          sisi_kecz nabluzgała:

                          >nie utwierdzę go w przekonaniu że jego sprint jest super rypankiem

                          >Jak sie koledze tradewind nie chce zapanować nad wytryskiem to pretensje miej pan do >siebie, a nie do kobiety, bo zostałeś za murzynami, Eskimosami, Amerykaninami, >mieszkancami Wysp Goa, panem Mietkiem magazynierem, itd., itd. ...

                          To wróć do moich poprzednich postów i znajdź fragment o tym ile trwa MOJA kopulacja.

                          Gdzie napisałem że czyjeś 2 minuty to super rypanko? Przeczytaj jeszcze raz mój pierwszy post.

                          Naucz się czytać ze zrozumnieniem, sam atak nic nie wnosi do dyskusji. Słowa "patologia", "szybki lopez", też.

                          A jak chcesz to pochwal się proszę jak Ty kontrolujesz swoją ejakulację...
                          • gomory Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 15:20
                            Gdybym byl sedzia tobym orzekl, ze sie na Ciebie rzucily z nadmierna gorliwoscia.
                          • sisi_kecz Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 16:52
                            To wróć do moich poprzednich postów i znajdź fragment o tym ile trwa MOJA kopul
                            > acja.
                            >
                            przecież nie odnoszę sie do "Twojej kopulacji" tylko do poglądu jaki wyraziłeś, że Autorka przesadza chcąc mieć seks dłuższy niż 2 minuty. Z tym poglądem zostałeś lata śwqietlne do tyłu, nieważne jak długo TO robisz ;)

                            Słowa "p
                            > atologia", "szybki lopez", też.'

                            nie użyłam takich określeń.

                            A jak chcesz to pochwal się proszę jak Ty kontrolujesz swoją ejakulację...'

                            chyba żartujesz , ja moge najwyżej "nabluzgać " ;)))

                            tradewind napisał:

                            > sisi_kecz nabluzgała:

                            tiaaa ...
                            • tradewind Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 18:02
                              Wiedziałem że wiele ludzi nie rozumie tego co czyta, a okazuje się że są tacy którzy nie rozumieją tego co piszą.
                              Zacytuję:

                              Jak sie koledze tradewind nie chce zapanować nad wytryskiem to pretensje miej pan do siebie, a nie do kobiety, bo zostałeś za murzynami, Eskimosami, Amerykaninami, mieszkancami Wysp Goa, panem Mietkiem magazynierem, itd., itd. ...

                              koniec cytatu.

                              > A jak chcesz to pochwal się proszę jak Ty kontrolujesz swoją ejakulację...'
                              >
                              > chyba żartujesz , ja moge najwyżej "nabluzgać " ;)))

                              To Ty nie masz ejakujacji???!!!?? Hahaha! Nie chce Ci się postarać nad tym zapanować? Jesteś egoistką, twój partner bez tego będzie odsuwać się od ciebie, zaniknie potrzeba wspóżycia i bliskości. Jesteś 100 lat za Panią Ziutą z mięsnego. Nie widziałaś na amatorskich filmach porno? Poszukaj, jest w internecie mnóstwo porno na którym kobitki tryskają jak gejzery i to po kilka razy, idą ostro i na całość, a nie jakieś marne 3 jęki i 3 skurcze na krzyż. I tak jest w życiu i każdy powinien tak mieć, a jak nie ma to leń i prostak!

                              EOT
                              • sisi_kecz Re: że TO Panie "że co" 07.01.11, 12:43
                                > > A jak chcesz to pochwal się proszę jak Ty kontrolujesz swoją ejakulację..

                                > > chyba żartujesz , ja moge najwyżej "nabluzgać " ;)))
                                >
                                > To Ty nie masz ejakujacji???!!!?? Hahaha! Nie chce Ci się postarać nad tym zapa
                                > nować? Jesteś egoistką, twój partner bez tego będzie odsuwać się od ciebie, zan
                                > iknie potrzeba wspóżycia i bliskości. Jesteś 100 lat za Panią Ziutą z mięsnego.
                                > Nie widziałaś na amatorskich filmach porno? Poszukaj, jest w internecie mnóstw
                                > o porno na którym kobitki tryskają jak gejzery '

                                A więc są i ludzie, którzy bez względu na to, co przeczytają, piszą przygotowaną wcześniej ripostę, nie bacząc, że jest z czapy w stosunku do odpowiedzi interlokutora.

                                ;)
                    • gomory Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 13:57
                      > Jest internet w nim mnóstwo porno...

                      Laski na pornosach daja czadu tak dlugo zeby wzrokowiec mogl sie jej dobrze przyjrzec. Z orgazmami to one nie maja klopotu gdyz drugi (z wielokrotnych) zaliczaja przy polknieciu penisa na dzien dobry (pierwszy juz przy odbiorze zaliczki).
                      Poza tym wszyscy jestesmy zgodni co do tego: jesli seks trwa tyle ile pasuje obojgu wszystko jest w porzadku no nie? Czy trwa to minut 5, 30 czy 50 ma to drugorzedne znaczenie. Ta walka o kazda minute zaczyna mi przypominac te o pomiary penisow ;). A Emily ma problem, bo jej nie satysfakcjonuje to co ma i juz.
                      Skadinad nasunelo mi sie pytanie - sklonne jestescie uznac, ze kobieta ktora do osiagniecia satysfakcji domaga sie kwadransa czy tez pol godziny bzykania to lozkowa katastrofa, a faceci powinni sie od niej trzymac z daleka?
                      • sisi_kecz Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 14:55
                        > Laski na pornosach daja czadu tak dlugo zeby wzrokowiec mogl sie jej dobrze prz
                        > yjrzec. '

                        aaa, no i to jest proste wyjasnienie meskiego punktu widzenia :)

                        i jak ten wzrokowiec patrzy, to nie rejestruje że ktoś tę pannę tak długo chedoży?

                        ;)
                        • gomory Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 15:18
                          > i jak ten wzrokowiec patrzy, to nie rejestruje że ktoś tę pannę tak długo chedoży?

                          No rejestruje i dochodzi do bolesnej prawdy, co jest podstawa cielesnej milosci godnej srebrnego ekranu. Jak sie za to nie zabuli to nie ma co oczekiwac hurtem trojkatow, analu, polykania i cyckow sterczych w kazdej pozycji.
                          No ale z drugiej strony nie ma tez przystojniaka z 30 cm dragalem, ktoremu nie nudzi sie bzykanie bez wytrysku jednej laski przez pol godziny ;>.
                          • sisi_kecz Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 17:03
                            Jak sie za to nie zabuli to nie ma co oczekiwac hurte
                            > m trojkatow, analu, polykania i cyckow sterczych w kazdej pozycji.

                            sądzisz, że panowie grający w porno płacą za te atrakcje? ;)

                            No ale z drugiej strony nie ma tez przystojniaka z 30 cm dragalem, ktoremu nie
                            > nudzi sie bzykanie bez wytrysku jednej laski przez pol godziny ;>. '

                            eee, czyli jednak to im płacą aby swoje cuda eksploatowali, tak myslałam.
                            Ale jednak mają niższe stawki niż porno aktorki, co dowodzi albo że:
                            praca tych panów jest lżejsza, łatwiejsza, wymaga mniejszych kwalifikacji,
                            albo że mniej sie na nich zarabia,
                            albo że jest full chętnych ;)

                            duze pozdro!!!
                            • hwast1 Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 17:56
                              Spróbujcie tak. Dwie tabletki pyralginy na jakąś godzinę przed stosunkiem. Oczywiście nie Ty , tylko on ;).Ewentualnie alkohol. Po nim tez ciężko się spuścić.
                              • to.niemozliwe Re: że TO Panie "że co" 06.01.11, 02:44
                                Ewentualnie cos z lidokainą do znieczulania w kremie bez recepty do smarowania 1/2 h przed.
                            • potwor_z_piccadilly Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 20:18
                              sisi_kecz napisała:

                              > Ale jednak mają niższe stawki niż porno aktorki,

                              Niekoniecznie.
                              Facetom płacą za standardy. Babkom płacom przyzwoicie tylko za ekstra wyczyny.

                              co dowodzi albo że:
                              > praca tych panów jest lżejsza, łatwiejsza, wymaga mniejszych kwalifikacji,

                              Może i lżejsza, lecz zważ że sesje trwają bywa że dwanaście godzin dziennie bo trzeba zaoszczędzić na lokalu, wynajętym sprzęcie i różnego rodzaju, też wynajętych akcesoriach.
                              Tu wyobraź sobie mena który przez ten czas potrafi utrzymać sprawność.
                              Zdarzało się że bywałem na planie kręcenia filmów (zwykłe filmy) i troszkę się orientuję w temacie. To ciężka robota. W czasie kręcenia sceny wszystko cacy, lecz po kamera stop, całe towarzystwo pada.

                              > albo że jest full chętnych ;)

                              Faktycznie, chętnych menów jest, lecz tylko minimalny procent się łapie ze względu jak wyżej. Ot puk, puk, trwałe wpół do szóstej i po chłopie.


                              • potwor_z_piccadilly Re: że TO Panie "że co" 05.01.11, 20:24
                                płacą, płacą, płacą...........
                                Może coś jeszcze, nie wiem. Coś dziś zbaraniałem.
                              • sisi_kecz Re: że TO Panie "że co" 07.01.11, 10:07
                                > Facetom płacą za standardy. Babkom płacom przyzwoicie tylko za ekstra wyczyny. '

                                to sie teraz potworu wygadałeś ;)
                                standard to jest pół godziny w 5 pozycjach oraz pól godziny odbierania loda?
                                to nieźle, aż tylenie oczekiwałam po panach ;)babki w tych filmach dokonują ekstra wyczynów a jednocześnie okazuje sie, że nie mozna spodziewać się po swojej partnerce, że: "jakby jej sie chciało to też by tak potrafiła ".

                                Może i lżejsza, lecz zważ że sesje trwają bywa że dwanaście godzin dziennie bo
                                > trzeba zaoszczędzić na lokalu, wynajętym sprzęcie i różnego rodzaju, też wynaję
                                > tych akcesoriach.
                                > Tu wyobraź sobie mena który przez ten czas potrafi utrzymać sprawność.'

                                sądzę, że to jest tak samo ciężkie dla obu płci.
                                mam nadzieję że mają związki zawodowe ;)

                                duze pozdro!!!
                                • potwor_z_piccadilly Re: że TO Panie "że co" 07.01.11, 18:55
                                  sisi_kecz napisała:
                                  '
                                  > to sie teraz potworu wygadałeś ;)

                                  E tam.
                                  Nigdy nie twierdziłem że ze mnie super ogier. Staram się i sądzę że pozytywne efekty są, lecz na aktora porno to się nie nadaję i to nie tylko ze względów wydolnościowych.

                                  > babki w tych filmach dokonują eks
                                  > tra wyczynów a jednocześnie okazuje sie, że nie mozna spodziewać się po swojej
                                  > partnerce, że: "jakby jej sie chciało to też by tak potrafiła ".

                                  Sprawę rozpatrywaliśmy pod kątem kasy dla aktorek za te wyczyny, a jest tak.
                                  Zacznając od najmniej płatnych.
                                  - Lesby
                                  - Oral
                                  - Duet mieszany
                                  - Anal
                                  - Konfiguracje wieloosobowe z różnościami
                                  - Czarni
                                  - Wielu czarnych mocno sobie pozwalających

                                  > sądzę, że to jest tak samo ciężkie dla obu płci.
                                  > mam nadzieję że mają związki zawodowe ;)

                                  Czy ja inaczej napisałem.
                                  Napisałem, całe towarzystwo pada.

    • to.niemozliwe Re: Seks jest ale ... 06.01.11, 02:48
      Rownoczesnie od poczatku nie mowilas mu, ze za krotko.
      Brak seksu w odwecie to forma biernej agresji. Dominujesz go?
      • emilly79 Re: Seks jest ale ... 06.01.11, 08:30
        Bardzo dzięki za wartką dyskusję:)
        1. Nie chodzi i nie chodziło mi o czas, minuty i statystyki - chodzi mi o brak orgazmu. Jeżeli wystarczyłoby mi 2 minuty aby dojść to OK. Ale nie wystarcza i uważam że w tym względzie nie ja odbiegam od normy tylko mój mąż.
        2. Jest postęp - MÓJ MAŁŻ IDZIE DO LEKARZA:) HURRRAAAAAA!!! - chyba po ostatniej sylwestrowo - noworocznej rozmowie dotarło i dojrzał do mądrej decyzji - lepiej późno niż wcale...
        O efektach napiszę:)
        Pozdrawiam
        • to.niemozliwe Re: Seks jest ale ... 07.01.11, 05:10
          Ale Ci sie geba smieje na mysl o dluzszym pukanku....:-D
          Rozumiem, ze do seksuologa?
          • sisi_kecz Re: Seks jest ale ... 07.01.11, 10:00
            Cieszy sie dziewczyna, bo jej tego do szczęścia brakowało.

            Ciekawe, czy mąz o tym lekarzu tylko tak mlasnął przy karpiu, czy faktycznie pójdzie... oby ! :)

            duze pozdro!
    • vergaa Re: Seks jest ale ... 21.01.11, 12:08
      no i mialas napisac o efektach....

      a ja Ci powiem jak bylo u mnie z bylym

      tez krotkodystansowiec, wrazliwiec, jak mocniej poruszyl biodrami to juz ojej, ojej, dochodzeeeee
      masakra
      no ale ja orgazm mialam, poniewaz to byl moj pierwszy dlugi zwiazek i facet no to sie uparlam i sie jakos nauczylam, problem tkwi takze w Tobie
      lekko nie bylo z takim egzemplarzem, no ale metoda kilku przerw w ruchach frykcyjnych, kilku glebszych oddechach, wbijania pazurow w sciane, paru klapsow na otrzezwienie, lubemu udawalo sie opanowac i przedluzyc stosunek, ja w tym czasie mialam czas zeby starac sie dojsc, megaaa praca, koncentracja+wyobraznia
      jak to ktos napisal brakowalo ostrego tzw rzniecia, ahhh zeby tak tutaj 15 minut sie pogimnastykowac az do utraty tchu i czestotliwoscia mlota pneumatycznego, no ale to tylko sie udawalo po alko albo za 3 razem

      pomagalo:
      - seks w gumce
      - podejscie za drugim razem, jak wczesniej sie nie udalo i sie spuscil, no wlasciwie za drugim razem to zawsze bylo juz w porzadku
      - jak zrobilam lodzika wczesniej albo jak on sie onanizowal
      - jak robilismy to czesto, codziennie lub kilka razy dziennie - niestety o efekt trzeba dbac, bo dluzsza przerwa i wracamy do punktu wyjscia strzelajacej rakiety

      no i kurna nie mozna sie kryc z tym, ze nam to nie wystarcza, ze chcemy miec orgazm pochwowy, ze nam sie nalezy, ze chcemy miec warunki zeby sie jego nauczyc
      wiec ja nigdy nie krylam rozczarowania, ze juzzz, w trakcie mowilam "spokojnie", "poczekaj na mnie", "nie koncz", nie ruszalam sie za duzo, zeby go wykonczyc
      no wiec jak sie nie udalo to nie bylo dramatu, obrazy tylko motywacja, zeby za chwile powtorzyc juz na przyzwoitym poziomie

      ciezki kawalek chleba, no ale jak sie chce, jak dwoje chce to mozna
      wez mu moze pokaz co napisalam....

      na "pocieszenie" jeszcze plus, ze pare lat przy takim partnerze i potem jestes maszynka do orgazmow i kazdy facet, ktory mocniej Cie popiesci daje satysfakcje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja