emilly79
27.12.10, 22:47
Zacznę od statystyki naszego małżeństwa - oboje ok.30-ki, znamy się 10 lat jako małżeństwo 6.
Ja jestem dosyć tempramentna dziewczyna, mąż średnio. "Seks" jakieś 2 razy w tygodniu (chyba że mam okres to wtedy nie:P)
Słowo sex w cudzysłowiu bo to co nazywamy sexem to pojęcie względne. Mój mąż od początku miał i ma kłopot ( w moim mniemaniu) z przedwczesnym wytryskiem. nasz stosunek trwa tyle że nie zorientuję się że mąż zaczął a już kończy - nie patrzyłam na zegarek ale jakieś 2 minuty... on jest szczęśliwy i uchachany a ja... czekam że może coś się zmieni. owszem mam orgazm ale tylko po stymulowaniu łechtaczki. Marzy mi się jednak orgazm w czasie stosunku. rozmawiałam, prosiłam, podsuwałam specyfiki i proponowałam seksuologa lub terapię nawet małżeńską ale mój mąż nic. Poprostu nic. Niby widzi problem ale odkłada to z miesiąca na miesiąc. Zaczyna mnie to irytować i drażnić bo ileż można czekać na normalny sex. ok, być może jestem z gatunku tych co orgazmu w czasie stosunku nie mają ale niech się sama o tym przekonam.
Proszę odpowiedzie co mam zrobić. Jestem na tyle atrakcyjną kobietą że mężczyźni naprawdę koło mnie sie kręcą. Kusi mnie jakiś układ na boku ale to na dłuższą metę nie zda egzaminu. Jakiś czas temu miałam zamiar znaleźć sobie kochanka ale poszłam po rozum do głowy i się wycofałam.
Dodam że taki bylejaki sex zaczyna odsuwać mnie od męża, zanika potrzeba wspóżycia i bliskości.
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie.