brat meża rozbija nasze małżenstwo

05.01.11, 12:27
brat męża całe życie wisiał na nim - przede wszystkim finansowo. Po naszym ślubie odcięłam go od kasy żeby zaczął żyć własnym życiem ( w końcu ma żonę i dzieci) parę lat był spokój. próbował parę razy zasugerować żebyśmy go przyjęli do firmy ale się nie zgodziliśmy (firma mała - brak pracowników - są miesiące ze jest ok a są miesiące ze nic się nie dzieje). Trzymałam rękę na pulsie żeby znowu mężowi nie wlazł na głowę. No i mnie uśpił... Zwolnił się z pracy. Zaczął płakać ze tam go nie chcieli, teraz innej pracy nie może znaleźć (Bo nie szuka) i właśnie się dowiedziałam ze maż zgodził się go przyjąć. Nie dość ze od pól roku stołuje się u nas (jego zona jest zadowolona z tego faktu) to teraz będzie pracował ( już raz pracował dla nas: przyjeżdża kiedy chce, robi średnio 50-60% tego co ma zrobić, a kasę chce jakby co najmniej stanowisko dyrektora otrzymał - no i nie mogę mu zwrócić uwagi bo od razu rozedrze się (tak dosłownie ryczy ze słychać na pół ulicy) jak psiak który dostał w dupę ze znowu nasikał ma dywan i leci poskarżyć sie do mojego męża. Psychicznie wysiadam. Pierwszy raz od 8lat żałuję ze wyszłam za mąż... Jest to normalne? może rodzeństwo powinno być ze sobą tak blisko? ja tez mam brata ale mój jest normalny - i jak widzi zachowanie brata męża to się za głowę łapie i mówi ze tu jedynie bejsbol może pomoc.
    • gomory Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 13:15
      Z rodziny nie bardzo da sie "wypisac", lub tez jest to niezmiernie trudne.
      Miej na uwadze, ze dla meza brat pelni role szczegolna jakimkolwiek czlowiekiem by nie byl. Nie mozesz go oceniac tak jak obcych. Poniewaz nie mam wzorcowej rodziny, doswiadczalem uczucia siedzenia miedzy mlotem a kowadlem.
      Jednak teraz takze jestes czescia tej rodziny i masz tez prawo oczekiwac, ze maz bedzie dla Ciebie oparciem. Radzilbym go jednak nie stawiac w twardej opozycji wobec bylo nie bylo najblizszych, ale jakos na spokojnie sprobowac poukladac te sytuacje. Jesli faktycznie tak jest, ze brat wykorzystuje swoja pozycje to jedynie Twoj maz jest wladny by to ukrocic. Gdyby udalo Ci sie przekonac meza, ze nadmiernie wspierajac osoby niezaradne tylko powieksza sie ich niezaradnosc bylby to moze jakis punkt wyjscia. W tej sytuacji chyba kazdy powinien nieco odpuscic by doszlo do kompromisu. Moja rada: jakkolwiek by to nie bylo trudne, rozmawiaj o calej sytuacji w sposob jak najmniej nerwowy i roszczeniowy.
      • fastul Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 15:13
        moj maz wie ze powinien kopnac mu w tyłek i kazac sie usamodzielnic. Rozmawialismy juz o tym milion razy. Jednak jak przychodzi do niego jego braciszek i płacze ze ten swiat znowu go zle potraktował i ze wszyscy wokol jacys tacy nienormalni i sie uwzieli na niego i racjonalizm schodzi na drugi plan. Nie pomaga tłumaczenie ze jako pracownik sie nie sprawdza ( jest mało efektywny, nie przedklada interesu firmy na pierwszy plan tylko własne wygodnictwo wiec konczy sie to tym ze zamiast zarabiac na zleceniu doplacamy do tego), nie pomaga ze wynosi nasze rzeczy - bo jemu sa bardziej potrzebne - bo to co mojego meza to tez przeciez i jego brata. Nie ma takiej rzeczy ktora byłaby w stanie "obudzic"mojego meza. Mialam to wiedziec 8 lat temu. Zrozumiałam to dopiero wczoraj.
    • mujer_bonita Nie to forum? n/t 05.01.11, 13:34

      • gomory Re: Nie to forum? n/t 05.01.11, 14:00
        A Ty uprawiasz ze swoim dziki seks po kazdej awanturze? Bo jesli nie, to przemnoz swoje awantury przez "codzienie" i moze wyjsc, ze jednak to wlasciwe forum ;).
      • eudajmonika Re: Nie to forum? A dlaczego? 05.01.11, 14:37
        Przecież nie będzie pisać tego, co oczywiste, że od kiedy brat znów wpada na obiad łączony z kolacją i podłączył się do rodzinnej kasy to sytuacja jest podminowana wiec i z seksem krucho, nie?
        • bigbadpig Re: Nie to forum? A dlaczego? 11.01.11, 02:24
          to równie dobrze możemy tu pisać np.: "szef jest do dupy, wnosi dziesiątki bezsensownych poprawek do projektu. klient chce różową identyfikację a szefowi się ten kolor nie podoba. co robić?"

          i co? pewnie zgadujecie, że od tego wszystkiego nie chce mi się już seksu wieczorem - czy to jest właściwe forum?
          dorabianie łańcuszka skojarzeń jako uzasadnienie, brzmi jak słaby żart.
    • gacusia1 Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 14:06
      A jaki to ma zwiazek z Brakiem Sexu w Malzenstwie?
      • gomory Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 14:14
        No i nastepna malkontentka ;).
        Zdarzylo sie w ogole zeby wam sie ktos zwierzyl? Tak szczerze od serca, jak Ania z Zielonego Wzgorza??? Czasem trzeba dac chwile czasu zeby sie ktos rozkrecil.
        • eudajmonika Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 14:32
          gomory napisał:


          > Zdarzylo sie w ogole zeby wam sie ktos zwierzyl?

          Jasne! Ostatnio ten szczurek ze "Zwierzozwierzeń" ;-)
        • fastul Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 15:07
          skoro pisze na tym forum tzn ze nie bez powodu
    • eudajmonika Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 14:38
      "[...] i leci poskarżyć sie do mojego męża."
      I co mąż na to?
      • fastul Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 15:06
        moja tesciowa wbiła mojemu mezowi do głowy ze jego brat jest słabszy, głupszy i ze jego psim obowiazkiem jest sie nim zajmowac. Wiec sie zajmuje - pozycza mu kase na kolejne zachcianki - kase ktorej nigdy nie oddaje. Głaszcze go po głowce po kolejnej spapranej sprawie a teraz ratuje go przed swiatem ktory nie chce jego kochanego brata przyjac do pracy. Niestety brat meza wie ze jest słabszy i głupszy ( przeciez mama tak mowi od 30lat) i domaga sie zeby maz go finansował, załatwiał za niego wszystkie sprawy bo przeciez wszyscy wokoło go nie rozumieja, nie widza jak sie stara. Obiektywnie rzecz ujmujac gosc jest normalny. moze pracowac w zawodzie, moze sprobowac czego nowego - generalnie praca dla niego by sie znalazła - tylko ze takiej pracy nie chce - bo po co pracowac skoro mozna inaczej. Jak cos robi na na pół gwizdka, jak odpoczywa to na całego. To taki gosc ze jak dasz mu palec to złapie cała reke i jeszcze zegarek sciagnie.
        • eudajmonika Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 15:14
          Może doprecyzuję pytanie "Co mówi Twój mąż (Tobie w tej sprawie, kiedy mu wykładasz swoje argumenty)?" Bo coś chyba mówi?
          • fastul Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 15:55
            jak temat urodzi sie z powodu kolejnej wpadki brata zgodnie przyznaje ze mam racje, ze brata musi ustawic, przykrocic pomoc, niech sobie zyje własnym zycie. Potem dzwoni do brata zeby go zjechac - tamtem przyjmuje to jako kolejny fajny zart ( naprawde nikt nie jest w stanie dotrzec do brata meza bo jest tylko jedna prawda i tylko on ja zna i wszyscy ktorza twierdza inaczej sa poje__ni a moj maz jest żartownisiem ktory nasladuje tych po__banych zeby poprawic humor bratu ) Konczy sie na tym ze maz przychodzi i mowi ze da bratu jeszcze jedna szanse a jesli mi to nie pasuje to moj problem, mam uprzedzenia do jego brata - nie wiadomo na jakiej podstawi, uwziełam sie na niego i nie daje mu szansy... czyli ciche dni i osobne łozka w nocy.
            • gomory Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 16:07
              A jakbys mu kazala wybrac to jak myslisz z kim by wolal spac z bratem czy z Toba?
              • fastul Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 16:09
                na oczywiste pytania sie nie odpowiada:) czasami sie zastanawiam - moze przestane golic nogi wtedy zbliżę sie do ideału i zyskam pare punktow
            • gacusia1 No ale ja caly czas nie widze zwiazku 05.01.11, 18:43
              To forum jest konkretne. Inne forum,np. "Zycie rodzinne" jest blizsze twoim problemom. No,chyba ze ten brat meza ma ci zastapic sex,ktorego z mezem nie masz? No to moze jakos da sie upchnac tematycznie :P
            • eudajmonika Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 07.01.11, 16:12
              Ciekawe, dlaczego Twój szwagier czuje się tak pewnie, myślałaś nad tym?
              Próbowałam sobie wyobrazić, że mój szwagier próbuje nam wyciąć taki numer i jakoś nie potrafię.
    • potwor_z_piccadilly Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 18:43
      fastul napisała:

      >. No i mnie uśpił... Zwolnił się z pracy. Zaczął płak
      > ać ze tam go nie chcieli, teraz innej pracy nie może znaleźć (Bo nie szuka) i w
      > łaśnie się dowiedziałam ze maż zgodził się go przyjąć.

      Tu jest meritum.
      To nie brat męża cię uśpił, lecz sam małżonek, a to już nie przelewki.
      Znaczy że oszukał cię. By dogodzić rodzince, naraził cię na pogłębianie się i tak już narastających w twojej psychice stresów. Tego darować (dla dobra waszego związku) nie możesz.
      Pierwszy etap.
      - Przeprowadź dyskretne przygotowania do rozgrywki. Czytaj że masz popracować nad swoją niezależnością (finanse). Popytaj (forum "rozwód i co dalej") i pogadaj z dobrymi prawnikami.
      Drugi.
      - Rozmowa wyłącznie ultymatywna w rodzaju ja i dzieci, lub rodzinka. Krótko i węzłowato, bez zbędnych dyskusji i wysłuchiwania znanych ci baju, baju. Argumentem ma być twoje veto na fakt że rzeczony obsrajnoga przeżera i przetraca przyszłość waszą i waszych dzieci i że twoja cierpliwość się wyczerpała podobnie jak zapas nerwów.
      Związku całkiem zrywać nie musisz. Groźba separacji i rozdzielności majątkowej może wystarczyć.
      - Jeśli groźba nie wystarczy to prawnicy i szlus.
      Daje takie rady bo z tego co piszesz wszystkie twoje polubowne starania, argumenty nie tylko nic pozytywnego w sprawie nie wniosły, lecz wręcz widać wyraźnie tendencję do jej pogarszania się.
      Zaczął kłamać i poza twoimi plecami manipulować.
      Przypominam
      Forum rozwód i co dalej. Tam się zapoznasz z większą ilością szczegółowych rad bo forumowicze podobne sprawy doświadczyli.




      • fastul Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 05.01.11, 19:03
        dzieki. cierpliwosc skonczyła sie dawno. analizuje to ciagle na nowo, pytam tez osoby postronne czy to tylko ja tak widze temat czy na prawde jest cos nie tak. Najgorsze jest to ze nawet osoby nie zwiazane a ktore przez przypadek mialy okazje przyjrzeć sie relacjom w naszym domu pytaja moich rodziców i brata dlaczego pozwalam na cos takiego, dlaczego go nie pogonie. Najbardziej jest mi przykro ze jego zona nic w tym temacie nie robi. Zaczynam podejrzewać ze jej jest na reke ze my go wykarminy, oplacimy i jeszcze zagospodarujemy mu czas a ona ma swiety spokoj.
        • zakletawmarmur Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 12.01.11, 12:09
          Najbardziej jest mi przykr
          > o ze jego zona nic w tym temacie nie robi. Zaczynam podejrzewać ze jej jest na
          > reke ze my go wykarminy, oplacimy i jeszcze zagospodarujemy mu czas a ona ma sw
          > iety spokoj.

          Zauważ, że sama zaczynasz działać jak brat Twojego męża. Chciałabyś, żeby wszyscy rozwiązywali Twoje problemy, tylko nie Ty:-) Czy to nie jest tak, że masz wkurwa, wyżywasz się na mężu ale do brata nawet za bardzo nie uderzasz, bo wiesz, że koleś dobrze się broni i ciężko się z nim walczy? Ale od innych oczekujesz działania, na które Cię nie stać...
      • 1.kota Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 07.01.11, 01:55
        oszalałaś\eś?!
      • 1.kota Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 07.01.11, 01:57
        To do potwora było.
        Oszalałaś\eś?!
    • fastul sorry - moze i racja ze to nie to forum. spadam. 05.01.11, 19:03
      • niezapominajka333 Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 06.01.11, 08:18
        A może w ramach eksperymentu zmień front o 180 stopni.
        Zacznij faworyzować brata męża, bądź dla niego wyjątkowo miła, gdy przesiaduje u was w domu, dbaj o niego bardziej niż o męża, poświęcaj mu dużo czasu, rozmawiaj z nim, wspieraj, zacznij ustawiać życie twojej rodziny pod brata męża.
        Na obiad gotuj tylko te dania, które on lubi, dbaj o to, żeby nie zabrakło tego, co mu jest potrzebne, uwzględniaj go w każdych planach, zmieniając je zawsze pod jego widzimisię. Rozmawiaj z nim jak najczęściej podkreślając jego wyjątkową wrażliwość i roztrząsając skomplikowaną osobowość.
        Niech twoje rozmowy z mężem sprowadzają się jak najczęściej do jego brata i jego problemów, ale nie jak się go pozbyć z waszego życia, tylko jak mu najbardziej dogodzić, bo jest taki biedny.
        Niech los jego brata będzie głównym przedmiotem twojej troski, a potrzeby męża zawsze na drugim planie.
        Ciekawe, jak długo mąż wytrzyma...
        • potwor_z_piccadilly Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 06.01.11, 09:40
          niezapominajka333 napisała:

          > A może w ramach eksperymentu zmień front o 180 stopni.
          > Zacznij faworyzować brata męża, bądź dla niego wyjątkowo miła, gdy przesiaduje
          > u was w domu, dbaj o niego bardziej niż o męża, poświęcaj mu dużo czasu, rozm
          > awiaj z nim,

          Ty byś tak zrobiła ?
          Nie sądzę bo szlag by cię trafił. Widzisz, jakakolwiek sztuczność w jakichkolwiek relacjach na ogół przynosi więcej szkód niż pożytku. Grą w otwarte karty przy zachowaniu spokoju i trzeźwego podejścia do sprawy można zdecydowanie więcej osiągnąć.

          > Ciekawe, jak długo mąż wytrzyma...

          Tu pytanie.
          Co będzie jak małżonkowi taki układ się spodoba ?
          To jest możliwe bo będzie miał wszystkich w komplecie. Rodzinkę, braciszka i żonkę w roli "służka, wyłaź z pod łóżka". Moja babcia tak mawiała gdy chcieliśmy od niej coś co mogliśmy sami zrobić.
          Jeszcze uwaga do autorki.
          Zauważyłem że pewno z uczucia do swojego męża stosujesz złe proporcje w obwinianiu otoczenia za zaistniały problem. Obwiniasz braciszka, jego żonę i teściów, a to błąd. To tak jakbyś obwiniała insekty że pałętają się po twojej kuchni. Tamtych olej i stosuj względem nich polityczny uśmiech nr 1. Ty musisz przycisnąć głównego winowajcę, małżonka bo to on z chęci dogodzenia wszystkim dał się wmanewrować w rujnujący wasz związek układ.


        • fastul Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 06.01.11, 10:34
          co do tej rady zeby byc miłym dla brata i wchodzic mu bez wazeliny. Od razu skojarzyła mi sie rada dla pań ktore znalazły sie w sytuacji potencjalnego gwałtu. Tam pisali ze taka pani ma sie usmiechac do gwałciciela, a nawet sprobowac go zachecać zeby pomyslał ze zgadzasz sie na wszystko i stracił czujnosc, a potem wykorzystac ta sytuacje i uciekac. Był tylko jeden problem - jak nie ucieknie nie oskarzy nikogo o gwałt bo dała zgode na wszystko. reasumujac, I twoja rada i ta druga sa dla mnie awykonalne, sprzeczne z moim ja, z moimi uczuciami - a konsekwencje moga byc katastrofalne.
          • potwor_z_piccadilly Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 06.01.11, 11:14
            Nie zrozumiałaś mnie.
            Radzę ci utrzymywać poprawne relacje z rodziną męża, lecz na odległość bo rodziny się nie wybiera. Radzę definitywnie zakończyć wszelkie bliskie kontakty związane z waszym życiem rodzinnym i interesami przy zachowaniu standardowych relacji typu święta, imieniny itp.
            Musicie pasożyta wywalić z waszego życia i interesów pokazując mu jego miejsce. To będzie bolało bo sprawy zaszły już daleko. Jednak sądzę że jest to jedyne rozsądne wyjście bo wasz problem na moje oko ewoluuje ku gorszemu. To tak jak z bolącym zębem. W porę nie leczony ląduje w kuble na odpadki, a dalsze zaniedbania, zaniechania przefasowują fizjonomię w dupę.
            Wybieraj.
            - Twarde, zdecydowane działanie prowadzące do wyjścia na prostą. Czytaj, coś za coś.
            - Tkwienie w patologicznym układzie z narastającym w waszym związku konfliktem skutkującym wzajemnym oddalaniem się od siebie.
            • fastul Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 06.01.11, 12:27
              potwor_z_piccadilly ciebie zrozumiałam, teks był do niezapominajki
              • niezapominajka333 Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 06.01.11, 13:54
                Propozycja była nieco żartobliwa, z rodzaju, jak nie siłą, to sposobem.
                Ale to prawda, że nie każdy potrafi to odpowiednio zagrać.
                Powiem ci tak.
                Nie dziwię się twojemu szwagrowi.
                Nie jest tak zaradny, jak twój mąż, ma możliwość lżejszej pracy za większe pieniądze więc z niej korzysta. Potrafi przy wsparciu teściowej wymusic na twoim mężu ponowne zatrudnienie.
                Nie dziwię się twojemu mężowi.
                Jest pomiędzy młotem a kowadłem. Nie potrafi odmówić matce i bratu, ma poczucie winy zarówno wobec ciebie, jak i wobec nich.
                Poczucie odpowiedzialności każe mu zadbać o los brata nawet kosztem swoim i swojej rodziny. Widocznie straty generowane przez twojego szwagra nie są aż tak duże i wasza firma nie stoi przez to na skraju bankructwa. Trzeba więc ponieść ofiarę w imię rodzinnej solidarności, bo rodzina powinna się wspierać.
                Rozumiem też twoją postawę, ale daleka byłabym od stwierdzania, że brat rozbija wasze małżeństwo.
                Twój mąż nie potrafi odmówić pomocy bratu i to jest główny problem, który należy rozwiązać drogą kompromisu, a nie walki. Stawianie sprawy na ostrzu noża czy grożenie rozwodem niewiele da.
                Na twoim miejscu powiedziałabym mężowi, że rozumiem jego chęć pomocy, ale uprzywilejowane traktowanie brata w firmie wykluczone, bo tak naprawdę robi mu tym krzywdę i psuje morale innych pracowników. Jaka praca, taka płaca i w tym konseksencja aż do bólu. Jak brat weźmie połowę wypłaty, to po pewnym czasie zmusi go do zmiany.
                A wszystko to dla jego własnego dobra, żeby nauczył się radzić sobie w życiu.

                Warto przemyśleć dobrze argumenty, jakich chce się użyć, bo ostra opozycja chyba nie przekonała męża.



                • fastul Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 06.01.11, 14:30
                  to nie jest tak ze ja grożę, stawiam sprawę na ostrzu noża. Zaproponowałam ze skoro chce go zatrudnić to niech go zatrudni jako podwykonawce. zlecenie przerzucimy na niego i niech działa. Własnym samochodem, własnym sprzętem ale niech sam zorganizuje sobie wyjazd, czas pracy, ewentualne zgody. Obecnie jest tak (po 2 robotach) ze dostal od nas samochod, mial poumawiane spotkania, i informacje ze ma to byc zrobione za jednym wyjazdem. po czym okazuje sie ze on zrobil to na 3 wyjazdy - bo musiał byc wczesniej w domu. Nie interesuje go ze własnie zwiekszył koszty ( samochod, jedzenie na trasie - jeden wyjazd to jakies 600km) wazne ze zwiekszył swoje zarobki ( był umowiony na godzine ) bo zawsze lepiej dostac za 42godz niz za 24godz, a to ze własnie zlecenie przestało nam sie opłacac i ze samochod zrobił 1000km wiecej to nie jego problem. Maz to wszystko widział. podenerwował sie dzien, dwa i zapominiał. przyznał mi racje ze sposob na podwykonawce jest lepszy bo nauczy go samodzielnosci po czym przy drugiej robocie zrobił po staremu. Jak zwrociłam mezowi uwage ze druga robota tez lezy ( bo nie dosc ze przeplacona to tym razem nie skonczona to usłyszałam ze sie czepiam bez powodu). szkoda gadac...
                  • eudajmonika Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 07.01.11, 16:22
                    Jeśli chodzi o sprawy firmowe, to sprawa jest prosta - wystarczy pomyśleć, zanim podpisze się umowę - następnym razem umówcie się na wykonanie zlecenia o konkretnej wartości. Kwota ta powinna również zawierać koszt paliwa na 600km (nie 1200). Czyli jeśli X = stawka za 1 godzinę pracy, jego wynagrodzenie powinno wyglądać następująco: X*liczba godzin wspólnie ustalonych na wykonanie pracy - 600* cena 1l paliwa. Tak dorośli ludzie załatwiają te sprawy.
                    Co do pozostałych spraw, to ja postarałabym się wychodzić w czasie, kiedy szwagier jest "w gościach" i na pewno przestałabym gotować obiady. Mam kilka koleżanek, których dawno nie widziałam, jest z kim się umówić, zamiast raz w tygodniu na saunę, poszłabym dwa razy, popilnowałabym siostrze niemowlaka raz w tygodniu, ostatecznie zawsze mogłabym w firmie dłużej posiedzieć. Do skutku. Co ryzykujesz tak robiąc? NIC! I tak już żałujesz, że wyszłaś za mąż za faceta ze bratem w pakiecie. Może być tylko lepiej, kiedy mąż zauważy zbieżność zdarzeń (wizyta szwarga=nieugotowany obiad) - ja bym mu tę zbieżność delikatnie podsunęła, ale wnioski musi wyciągnąć SAM, inaczej dalej będziesz ostatnią zołzą, a szwagier biednym małym braciszkiem...
                    • eudajmonika Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 07.01.11, 16:24
                      POPRAWKA:
                      Czyli jeśli X = stawka za 1 godzinę pracy, jego wynagrodzenie powinno wyglądać następująco: X*liczba godzin wspólnie ustalonych na wykonanie pracy + 600* cena 1l paliwa / ilość spalanego paliwa na 1km (on tankuje).
            • fastul Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 06.01.11, 14:36
              pare lat udawało mi sie utrzymac go z dala od nas. spotkania w swieta, imieniny ewentualnie raz czy dwa razy w roku jakas imprezka ale wtedy miałam wiekszy wpływ na meza bo był świeżym mezem i czas zakochania działał na moja korzyść Teraz szwagier poszedł na całość. Zwolnił sie z pracy. Przesiaduje u nas całymi dniami. Placze jak to wszyscy kopia go w tyłek. Nie moge powiedziec ze nie zycze sobie jego obecnosci w domu. Nie moge powiedziec zeby szwagier nie przyjezdzał codziennie na obiad. Przeciez to rodzina. Wyjde na niegoscinna małpe. A on to wykorzystuje. On juz w moim domu zachowuje sie jak u siebie. koszmar
              • 1.kota Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 07.01.11, 00:50
                A ja mam nie taką siostrzyczkę. Nie zarabia, z mężem jej nie wyszło, z naszymi rodzicami się nie dogaduje i co pięć minut zmienia robotę.
                I nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby mi facet marudził, że jej pomagam finansowo, znajduję dla niej czas (gdy on - być może - wolałby się ze mną bzyknąć), wysłuchuję, pocieszam i mam cierpliwość. I nie wyobrażam sobie, żeby się żalił do ludzi, że niańczę siostrę.
                Bo ja siostrę, za przeproszeniem kocham, niejedno przeszłyśmy razem przez dwadzieścia parę lat przed moim zamążpójściem, wiele razy była przy mnie, jak miałam kiepski czas, i taką mam ochotę, żeby ją wspierać na różne sposoby.
                Oraz facet wiedział, że jedynaczki nie bierze.
                A wobec chłopa jestem tak samo lojalna, oraz oboje na tyle mnie lubią, że nie robia fochów jedno o drugie.
                Czego mężowi i bratu autorki życzę.

                P.S. Owszem, mam świadomość, że siostra robi ze mnie jelenia. Że zacytuję nie wiem kogo "fajnie jest być jeleniem, o ile cię na to stać", I nie o kasie tu mówię.
                • yvona73pol Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 07.01.11, 01:13
                  a kto gotuje te obiadki? Nie gotuj, jak sie czuje jak u siebie, to niech do garow stanie. To tak na poczatek
              • to.niemozliwe Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 07.01.11, 05:30
                Twoj szwagier wymaga przynajmniej psychoterapii po ktorej bedzie w stanie zaczac normalnie funkcjonowac. Ma cechy osobowosci biernej i nadwrazliwej (wnioskuje z Twojego opisu jego zachowan i "przygod"). Zaproponuj mezowi (i posrednio szwagrowi pewien kontrakt). Mianowicie, szwagier dorabia u Was, ale sie leczy. Rownoczesnie w miare wzrostu jego samodzielnosci pracuje u was mniej i np. gdzie indziej na pol etatu. Jesli nie godza sie na kontrakt robisz dym i urywasz glowe mezowi ( w czym, wyczuwam juz pewna wprawe chyba masz ;-) ).
                W ten sposob: maz ma zaspokojone poczucie przyzwoitosci wobec brata, szwagier ma perspektywe na samodzielnosc, ty czujesz, ze jest to cos, co daje perspektywe na przyszlosc.
                Uwaga: jesli wykarzesz sie wspolczuciem dla szwagra, to zyskasz jego przychylnosc w zakresie uznania argumentu o celowosci pdychoterapii. Jego motywacja wewnetrzna jest tu kluczowa. Zrzuc maske, wyjdz z roli surowego oskarzyciela - zaskoczysz szwagra, a maz poczuje do ciebie glebsze przywiazanie. Ucieszy sie, ze ma madra zone, a i tobie tez cos z tego.....hmmmmm... kapnie? :-D
                • sisi_kecz Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 07.01.11, 09:50
                  Na forum Zycie rodzinne jest ekspert i sadze ze poradziłby terapie całej rodzinie, bo Autorka wspominała ze takie były od dzieciństwa układy, ze jej maz to ten który brata ciągnie za uszy, a szwagier to nieboraczek i nalezy mu sie pomoc.
              • vitek_1 Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 11.01.11, 21:29
                fastul napisała:

                > Nie moge powiedziec ze nie zycze sobie jego obecnosci w domu.
                > Nie moge powiedziec zeby szwagier nie przyjezdzał codziennie na obiad.

                Możesz.

                > Przeciez to rodzina.

                Wcale nie. Twoja rodzina to mąż i dzieci.

                > Wyjde na niegoscinna małpe

                No i co. Są gorsze rzeczy na świecie.
                • zakletawmarmur Re: sorry - moze i racja ze to nie to forum. spad 12.01.11, 12:02
                  Dokładnie Wiciu. Problem leży w braku asertywności i konsekwencji autorki wątku. Brat męża to całkiem cwany typ a z takimi trzeba ostro. Obrazi się, obsmaruje ale z czasem nauczy się gdzie są granice. Wbrew pozorom takie wyznaczenie granic i przestrzeganie ich bardzo dobrze zrobi wszystkim zainteresowanym.
    • bigbadpig Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 11.01.11, 02:26
      polecam wizytę u seksuologa
    • zakletawmarmur Re: brat meża rozbija nasze małżenstwo 11.01.11, 22:37
      Ja uważam, że jak najbardziej powinno się człowiekowi pomagać ale nie powinno oznaczać zabawy w cierpiętnictwo.

      Nie dość ze od pól roku
      > stołuje się u nas (jego zona jest zadowolona z tego faktu)

      Sam przychodził i dobierał się do lodówki czy był zapraszany, częstowany? Może warto byłoby zmienić zwyczaje i do nowych go nie przyzwyczajać...

      robi średnio 50-60% teg
      > o co ma zrobić, a kasę chce jakby co najmniej stanowisko dyrektora otrzymał

      Dlaczego więc mu tyle płacicie? Zawsze myślałam, że pracodawca ma prawo decydować ile zarabia podwładny.

      > o i nie mogę mu zwrócić uwagi bo od razu rozedrze się (tak dosłownie ryczy ze s
      > łychać na pół ulicy) jak psiak który dostał w dupę ze znowu nasikał ma dywan i
      > leci poskarżyć sie do mojego męża.

      Jeśli jesteś jego szefową to masz prawo zwrócić mu uwagę i trzeba w nim tą świadomość asertywnie pielęgnować. Póki pracuje dla Ciebie musi liczyć się z Twoim zdaniem... To chore, żeby szefowa bała się pracownika.

      Koleś wcale nie jawi mi się jako mało zaradny bidok. Skoro potrafi sobie szefową ułożyć, wywalczyć super pensje i nic nie robić to facet jak dla mnie jest super zaradny. Gdyby faktycznie chodziło o problem "jestem taki biedny, pomóżcie mi" to koleś byłby wdzięczny z każdej pensji i starałby się wykonywać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi...

      Swoją drogą zastanowiłabym się czy w tym wszystkim nie demonizujesz sobie brata męża. Co o tym wszystkim myśli Twój mąż. Czy on też uważa, że brat jako pracownik faktycznie jest nieprzydatny? Czy, gdyby nie był jego bratem to zatrudniłby go? Może po prostu włączył Ci się jakiś instynkt rywalizacji o zasoby męża i lęk przed stratą zmienia jego obraz.

      Jeśli jednak to faktycznie tak wygląda jak opisałaś to brat męża jest wyjątkowo nietaktownym, pozbawionym wstydu człowiekiem. Z takim ludziom nie można pozwolić na wchodzenie sobie na głowę. Z doświadczenia wiem, że tylko asertywność może pomóc. Twój mąż nie potrafi? Może Ty powinnaś postarać się jego brata ułożyć?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja