Dodaj do ulubionych

nie mam ochoty na seks..

18.01.11, 03:07
i właściwie nigdy jej nie miałam..
tzn ochota była, owszem, dopóki nie dowiedziałam się jak to jest..
ok może najpierw przedstawie swoją sytuację..
w małżeństwie od 3lat, na koncie roczne bliźniaki.

Problem w tym, że unikam seksu jak ognia... jaka to była dla mnie męka gdy staraliśmy się o dziecko przez 5mscy..
Chodzi o to że nie czuje potrzeby zbliżenia z facetem (moim) podczas stosunku zawsze czułam tylko ból fizyczny, ostatnio kochałam się z mężem jakieś 2msc temu, skończyłam z płaczem bo moje prośby aby przestał bo boli nic nie pomogły "kochanie wytrzymaj jeszcze tylko chwilka" więc zaciskam zęby i wytrzymuje.
Do lekarza oczywiscie z tym poszłam- anatomicznie wszystko ok, żadnej pochwicy czy innych schorzeń, według niego nie ma przeciwskazań do odczówania przyjemności z seksu,,, niestety nigdy tej przyemności nie miałam.. no prawie nigdy..bo jedynie podczas seksu oralnego cokolwiek mnie ruszy.
No własnie seks oralny względem męża... kiedyś czasem mi się zdażalo, teraz nawet myśleć o tym nie chce, ja od męża też nie potrzebuje (potrafie zadowolic się sama).
Drażni mnie jego dotyk, szczególnie gdy leżymy w łózku a on głaszcze mnie po wgórku łonowym czy piersiach- dostaje szału, wkurzam się, prosze zeby przestal, jednak on nie odpuszcza, co jeszcze bardziej mnie denerwuje.
Unikam pocałunków bo wg męża każdy pocałunek to sygnał, że chce isc z nim do łóżka a tak niestety nie jest, kiedy tylko go pocałuje ten sie zabiera za obmacywanie, kiedy powiem stop rzuci jakiś obrażony tekst i koniec rozmowy.

przez tą sytuacje w naszym małżenstwie zaczyna dziać się źle, ciągłe kłótnie które mnie juz wykańczają, do tego ciągłe prośby z jego strony o seks- kiedy tylko słysze "pokochamy sie dzis?" mam ochote dac mu w twarz..
Nie potrafie sie przełamać i za każdym razem kiedy juz mąż wymani ode mnie "numerek" to zmuszam się do tego i nie jestem chocby troche aktywa- leże bez ruchu i myśle co jutro ugotowac zeby tylko odwrócic swoją uwagę od bólu.
Powiecie pewnie że najwazniejsze jest pozytywne nastawienie- próbowałam, wiele razy podchodzilam do tego w sposób ja najbardziej na luzie z głową pełną erotycznych scen i myśli "będzie zajebiście przyjemnie" i nic z tego, nie pomaga.

Nie wiem już co jest ze mną nie tak, bo chciałabym cieszyć się z bliskości.

Nie czuje pożądania względem męża, zdradziłam go, bo ktos mi doradzil ze to ponoc pomaga- odkrywanie innych dziedzin, spróbowac czegos nowego z kims innym, z kims kto potrafi więcej, kto się skupi tylko na mnie a nie na sobie, kto pokaze ze seksem mozna sie cieszyc, niestety było podobnie... na początku wszystko fajnie, ale kiedy doszło do samego faktu stosunku ta sama reakcja, podkuliłam uszy i powiedziałam stop.

Prosze powiedzcie czy ktos z was miał taki problem???

Obserwuj wątek
      • zimna_ja Re: nie mam ochoty na seks.. 18.01.11, 12:35
        gomory napisał:

        >
        > Ja przed zmiana plci :).
        > Nie umiem sie pozbyc wrazenia, ze okres ferii wplywa na ilosc takich historii p
        > odobna reka tworzonych ;).

        myślałam, że znajdę pomoc i zrozumienie w tym miejscu ale widze ze z gory zostalam potraktowana jako troll...
        przykre

        • grosz-ek Re: nie mam ochoty na seks.. 18.01.11, 13:28
          > myślałam, że znajdę pomoc i zrozumienie w tym miejscu ale widze ze z gory zosta
          > lam potraktowana jako troll...
          > przykre

          Traktowanie jak troll też jest elementem forumowej terapii - zgodnie z zasadą, że co Cię nie zabije, to Cię tylko wzmocni. Uszy do góry !!!
          • zimna_ja Re: nie mam ochoty na seks.. 18.01.11, 13:35
            grosz-ek napisał:

            > > myślałam, że znajdę pomoc i zrozumienie w tym miejscu ale widze ze z gory
            > zosta
            > > lam potraktowana jako troll...
            > > przykre
            >
            > Traktowanie jak troll też jest elementem forumowej terapii - zgodnie z zasadą,
            > że co Cię nie zabije, to Cię tylko wzmocni. Uszy do góry !!!

            Zdaje sobie sprawe z tego że każda nowa osoba jest traktowana jako potencjalny troll, tym bardziej że nie można znaleźc zadnych moich postów pod tym nickiem, wyjasniam- nick zostal stworzony na potrzeby tego forum, gdyz moj stały gazetowy jest zbyt "demaskujący" i musiałam go zmienic, poniewaz mąż czesto śledzi moje posty.

            Po prostu poczułam się dziwnie, bo nikt nigdy nie potraktował mnie jako trolla..
        • m00nlight spoko 18.01.11, 21:37

          Mnie też ostatnio o trolowanie posądzali ;)

          Niektorzy tu mają paranoję trolową ;)

          Ja mysle że problem jak najbardziej realny, skoro lekarz wykluczyl fizjologiczne przyczyny bólu... problem leży w psychice.

          PS mialas innych facetow oprocz męża? Z innymi bylo to samo? O tym nie napisalas a to moze byc ważne...
          Probowalas sie zabawiac z wibratorem? Pytam poważnie. Bo może to w mężu i JEGO budowie atomicznej może leżeć problem.

          PS Twoj mąż to burak i ćwok skoro Cię zmusza do seksu mimo że cierpisz... dla mnie to jakieś paskudne pogranicze gwałtu, nie daj się więcej dziewczyno.
    • laserowy_ksiaze Re: nie mam ochoty na seks.. 18.01.11, 23:36
      szczerze powiedziawszy to nie dziwię się, że Ciebie uznali jako trolla, wstręt do seksu od kiedy poznałaś jak to jest, małżeństwo, dzieci, to wygląda jakbyś pierwszy seks miała po ślubie i przy pierwszym stosunku zaszła w ciąże - trochę to śmierdzi.
      A jeśli jest tak, jak piszesz no to wykazałaś się cholerną nieodpowiedzialnością i nieuczciwością.
      A rozwiązanie: seksuolog, choć efektów nie jestem pewien, sam jestem na tym etapie, lub drastyczniejsze rozwiązanie: rozwód.
        • zamysloneniebo Re: nie mam ochoty na seks.. 19.01.11, 01:23
          To ja zadam parę pytań.

          Mąż był Twoim pierwszym partnerem seksualnym? Chciałaś tego pierwszego razu, miałaś wtedy ochotę i byłaś podniecona? Jak było? Jak już straciłaś dziewictwo, to nadal za każdym razem bardzo bolało?

          Jakim kochankiem jest Twój mąż? Funduje Ci jakąś grę wstępną? Pomijając samą penetrację, jak jest z nim w łóżku?

          A jak było kiedyś? Kiedykolwiek Cię kręcił i miałaś ochotę się na niego rzucić?

          Kochasz go? Kochałaś go kiedykolwiek?


          Ja myślę, że to sprawa dla seksuologa, oczywiście, ale to nie jest tak, że kochasz męża, chciałabyś się z nim kochać, czuć przyjemność, dawać jemu przyjemność, a ból Ci nie pozwala i to chciałabyś wyeliminować, ale chodzi tu o coś więcej... o to, że w tym związku nie czujesz się szczęśliwa, że być może nie kochasz w ogóle tego mężczyzny, że nie czujesz się z nim dobrze, nawet nie chcesz się z nim kochać. Jeśli tak, to z problemem można sobie poradzić pod okiem specjalisty, ale... mogłoby Ci to pozwolić odczuwać przyjemność z seksu z właściwym facetem.

          Jeśli to właśnie ta druga wersja, to problem jest złożony i sprawa trudna...
          • zimna_ja zamysloneniebo 19.01.11, 02:07
            zamysloneniebo napisała:

            > To ja zadam parę pytań.
            >
            > Mąż był Twoim pierwszym partnerem seksualnym? Chciałaś tego pierwszego razu, mi
            > ałaś wtedy ochotę i byłaś podniecona? Jak było? Jak już straciłaś dziewictwo, t
            > o nadal za każdym razem bardzo bolało?
            >
            > Jakim kochankiem jest Twój mąż? Funduje Ci jakąś grę wstępną? Pomijając samą pe
            > netrację, jak jest z nim w łóżku?
            >
            > A jak było kiedyś? Kiedykolwiek Cię kręcił i miałaś ochotę się na niego rzucić?
            >
            > Kochasz go? Kochałaś go kiedykolwiek?
            >
            >
            > Ja myślę, że to sprawa dla seksuologa, oczywiście, ale to nie jest tak, że koch
            > asz męża, chciałabyś się z nim kochać, czuć przyjemność, dawać jemu przyjemność
            > , a ból Ci nie pozwala i to chciałabyś wyeliminować, ale chodzi tu o coś więcej
            > ... o to, że w tym związku nie czujesz się szczęśliwa, że być może nie kochasz
            > w ogóle tego mężczyzny, że nie czujesz się z nim dobrze, nawet nie chcesz się z
            > nim kochać. Jeśli tak, to z problemem można sobie poradzić pod okiem specjalis
            > ty, ale... mogłoby Ci to pozwolić odczuwać przyjemność z seksu z właściwym face
            > tem.
            >
            > Jeśli to właśnie ta druga wersja, to problem jest złożony i sprawa trudna...


            Mąż nie był pierwszy, ale z pierwszym facetem tez odczówałam jedynie ból. Kiedy kochałam sie z mężem po raz pierwszy bardzo tego chciałam, jednak i tak było do dupy, choc oczywiscie o tym mu nie powiedziałam.
            Czy bolało potem za każdym razem? tak, ale w różnym stopniu, czasem było tak że dało się wytrzymac, ale czesciej duzo gorzej..

            W łóżku hm.. jest kiepski.. nie ma co ukrywac, gra wstepna trwa 3 minuty bo on juz nie moze wytrzymac, pewnie zarzucicie ze to jest ten problem- niestety nie, poprzedni facet z ktorym stracilam dziewictwo byl swietnym kochankiem,jego gra wstepna rozpalala mnie zawsze na maksa a kiedy tylko dochodzilo do penetracji czar prysł za kazdym razem.

            Czy kocham męża? Kocham, moze juz nie tak szaleńczo jak kiedyś, kiedy problem seksu az tak go nie drażnil, bo myslal ze kiedys mi przejdzie, jednak od ok pol roku to wszystko sie kumuluje i facet tego nie wytrzymuje ciągłe kłótnie, wyrzucanie sobie wszelkich różności to wszystko niszczy nasze małżeństwo a i moje uczucie do niego jest jakby słabsze...
            • m00nlight w takim razie tylko specjalista... 19.01.11, 11:48

              Skoro gin wykluczył fizjologiczne przyczyny powstawania bólu, może mieć on podłoże psychiczne.
              Na zasadzie ukrytego, nieuświadomionego, wypartego lęku czy innych oporów.

              Dla pewności odwiedziłąbym w pierwszej kolejności lekarza seksuologa. W typowym badaniu ginekologicznym problem niekoniecznie musi 'wyjść'. Taki lekarz, jeśli wykluczy fizjologię, najprawdopodobniej odeśle Cię do psychologa-seksuologa. A jesli coś znajdzie- będzie leczył.

              W sumie niepokoi mnie zachowanie Twojego męża- zupelnie jakby nie łapał o co chodzi- zachowuje się jak obrażone dziecko ktore nie dostalo upragnionej zabawki, a wcale nie mysli o Tobie. Generalnie, normalny facet daleki jest od chęci sprawiania ukochanej osobie bólu, Twojemu to, hmmm delikatnie mówiąc, wisi. I to nie jest w porządku. Zupelnie jakby nie dostrzegal istoty problemu, jak widzial w tym tylko Twoją złą wolę czy fanaberię. Dziwne, doprawdy.
              • zimna_ja Re: w takim razie tylko specjalista... 19.01.11, 14:08
                jezeli chodzi o postawe mojego meza to tak- takwlasnie sie zachowuje, jakby ktos mu zabral zabawke.
                za kazdym razem gdy mu odmówie odwraca sie na drugi bok i rzuca tekstami typu : " a to spier....aj" "taka właśnie k...a jestes" itp
                wiem że to straszne i ze takie słowa w małżeństwie to juz jest dno, ale niestety tak się u nas dzieje od pewnego czasu.
                Poza tym mąż nie potrafi przyjąć do wiadomości krytyki nie tylko na polu seksualnym, ale tez i w codziennym życiu.
                Próbowałam już nie raz wytłumaczyc mu że nie potrafie się przełamać, ale on tego nie potrafi uszanowac i wciąż nalega co jeszcze bardziej nie drażni.
                • laserowy_ksiaze Re: w takim razie tylko specjalista... 19.01.11, 22:41
                  zimna_ja napisała:

                  > jezeli chodzi o postawe mojego meza to tak- takwlasnie sie zachowuje, jakby kto
                  > s mu zabral zabawke.
                  > za kazdym razem gdy mu odmówie odwraca sie na drugi bok i rzuca tekstami typu :
                  > " a to spier....aj" "taka właśnie k...a jestes" itp
                  > wiem że to straszne i ze takie słowa w małżeństwie to juz jest dno, ale niestet
                  > y tak się u nas dzieje od pewnego czasu.
                  > Poza tym mąż nie potrafi przyjąć do wiadomości krytyki nie tylko na polu seksua
                  > lnym, ale tez i w codziennym życiu.
                  > Próbowałam już nie raz wytłumaczyc mu że nie potrafie się przełamać, ale on teg
                  > o nie potrafi uszanowac i wciąż nalega co jeszcze bardziej nie drażni.

                  jeśli to prawda co piszesz powyżej to czas zastanowić się i to bardzo poważnie nad istnieniem dalszym tego związku
                  • zimna_ja Re: w takim razie tylko specjalista... 20.01.11, 01:35
                    Niestety jest to prawdą...
                    Zdążyłam już do tego przywyknąć że tak własnie się dzieje,
                    o rozwodzie w tym momencie nie ma mowy, jestem na jego utrzymaniu, nie pracuje (choc miałam okazje lecz maz twierdzi ze moje miejsce jest w domu przy dzieciach i nie wyrazil zgody abym poszła do pracy), nie mam mieszkania i wiem że mąz odebrałby mi dzieci na co nie mogę pozwolić.
                    Pozostaje mi czekać aż przekonam męża aby pozwolił mi iść do pracy, żebym mogła się usamodzielnić, w takiej sytuacji przy rozwodzie nie bedzie mial szansy odebrania mi dzieci
                      • grosz-ek Re: w takim razie tylko specjalista... 20.01.11, 08:44
                        > Nie pracujesz bo mąż Ci nie pozwala? Jesteś jego prywatną niewolnicą?
                        > To jakiś chory układ...

                        W sumie, jak spojrzeć z boku, to układ chyba faktycznie tak wygląda: "Pan i jego niewolnica". Niewolnica nie jest od przeżywania przyjemności, niewolnica ma ją dostarczać swojemu Panu. Poza tym, nie ma innego życia, niż te, które zadekretuje jej Pan i Władca. Siedzi więc w domu, przy dzieciach swojego Pana, dbając o jego wygody.

                        Ciekawe, jak to się ma do koncepcji, że każda kobieta ma taką miłość, jaką sobie wybierze ?
                      • m00nlight Re: w takim razie tylko specjalista... 20.01.11, 10:36

                        Nie dość że ją uzależnił finansowo to jeszcze zmusza do seksu.

                        Jeśli to prawdziwy watek, to ja tu widzę typowo przemocowy układ.

                        Uciekaj kobieto jak najdalej, bo od wyzwisk się zaczyna a tylko patrzeć jak Cię zacznie zwyczajnie prać...
                        Zmuszanie do seksu i przemoc ekonomiczna to już jest podstawa żeby zgłosić znęcanie się na policji... wtedy nie ma opcji że Ci zabierze dzieci, a nawet jest szaa że dostaniesz rozwod z jego winy, z alimentami i to ON będzie się musial wyprowadzic, chociaż to jego mieszkanie....
                        • zimna_ja m00nlight 20.01.11, 14:15
                          mieszkanie nie jest jego, tylko je wynajmujemy, z tym że on ma gdzie mieszkać (rodzice mają dom) ja nie mam gdzie wracać bo wychowałam się w rodzinie zastępczej
    • bcde Re: nie mam ochoty na seks.. 19.01.11, 04:40
      Pisząc "odczówam" (dwukrotnie), naturalnie narażasz się na posądzenie o trolling.
      Współczuję twojemu mężowi i mam nadzieję, że szybko znajdzie sobie kobietę do seksu, a może i do całej reszty życia. Jak niestety wiele kobiet, zataiłaś przed nim ważną prawdę - że seks z nim nie daje ci żadnej satysfakcji i że jest to problem. Dla ciebie oczywiście najważniejsze było posiadanie dzieci i bycie żoną. Naturalne potrzeby męża się nie liczyły, a w każdym razie były na drugim planie. Jesteś mu winna seks, bo zostałaś jego żoną. Teraz cierp w milczeniu, a kiedy cię posuwa, myśl o Anglii, przepraszam o Rzeczpospolitej, skoro sama nie chcesz się ruszać. Jak ci się nie podoba, to sobie wypij albo znieczul się w inny sposób. Jeśli nie wpadłaś jeszcze na to, że możesz go pieścić i dać mu rozkosz niekoniecznie samej odczuwając ból (są różne sposoby zadowolenia partnera), to znaczy, że go nie kochasz i masz go gdzieś. W tej sytuacji rozstanie jest czymś oczywistym i powinnaś mu to ułatwić, albo przynajmniej powiedzieć, żeby poszukał sobie innej kobiety do seksu.
      Jakoś mi cię nie szkoda.
      • zimna_ja bcde 19.01.11, 05:55
        Ja niczego przed mężem nie zataiłam, na początku owszem ukrywałam przed nim to że ODCZUWAM ból, ale po pewnym czasie powiedziałam mu prawde i było to jeszcze przed ślubem, tak więc-wiedział co brał.
        Wiem bardzo dobrze w jaki inny sposób mogę zaspokajać męża i raz na jakiś czas to uskuteczniam, jednak jemu nie wystarczy zrobienie "loda".
        Mąż o rozstaniu nie myśli, wiem to bo juz niejednokrotnie mówiłam mu że byłoby lepiej gdybyśmy się rozstali skoro seks jest dla niego najważniejszy, ale za każdym razem mówił że nie chce rozstania. Co do tego żebym pozwoliła mu poszukać innej kobiety- uwierz mi, już mu to proponowałam, czy korzystał tego nie wiem, ale pewnie tak bo od kilku dni o seksie nie wspomina gdzie wczesniej namawiał mnie codziennie...
        • zamysloneniebo Re: bcde 20.01.11, 06:58
          Wiesz co... ja bym nie miała ochoty na seks z mężczyzną, który mnie nie szanuje, nie przeszkadza mu, że mnie boli, traktuje mnie jak niewolnicę (w życiu, nie w łóżku), obraża się jak przedszkolak, odzywa się do mnie w ten sposób i jest kiepskim kochankiem.

          Boisz się, że on Cię zbije? A może już to robi?

          Jeśli nie, zacznij od postawienia mu się i od walki o siebie, w czym może Ci pomóc terapia.
        • sq6unny Re: bcde 20.01.11, 11:37
          Skoro twój mąż nie chce rozstania, to może warto go zapytać na czym mu tak naprawdę zależy w waszym związku. Mam wrażenie, że chce ciebie w jakiś sposób uzależnić od siebie, albo już to zrobił. Niewątpliwie seks w związku jest czymś co spaja, a dla normalnego faceta jest niezbędny żeby normalnie funkcjonować. Sama widzisz jak brak zaspokojenia tej potrzeby wpływa na wasz związek (-> moja stopka).
          Zauważyłem u siebie, że po fajnym seksie o wiele łatwiej mi się rozmawia o rzeczach intymnych niż "na trzeźwo".
          Gdzieś tu na forum ktoś polecił tą pozycję:

          www.empik.com/jak-kochac-sie-z-ta-sama-osoba-do-konca-zycia-i-wciaz-to-lubic-o-connor-dagmar,prod57562583,ksiazka-p
          Kupiłem, przeczytałem jednym tchem, dużo się dowidziałem i zrozumiałem. Teraz postanowiliśmy z żoną, że będziemy czytać ją wspólnie i komentować jak my to czujemy. Taka forma terapii, bo sam wiem, że są rzeczy i pragnienia, o których jej jeszcze nie mówiłem, ale mam zamiar. Może na początek zróbcie podobnie i potraktujcie wspólne czytanie tej książki jako formę wizyty u terapeuty. Warunek - musicie oboje tego chcieć i być ze sobą szczerzy.
          Jeśli to nie pomoże, a chcecie ze sobą być, to pozostaje faktycznie wizyta u seksuologa.
    • ani.a_k.86 Re: nie mam ochoty na seks.. 20.01.11, 13:47
      jak przeczytałam Twój list od razu pomyślałam, że też mam ten sam problem. od kiedy urodził się nasz syn nie mam ochoty na sex z moim mężem. nie patrzę na niego z pożądaniem, nie lubię jak mnie dotyka i całuje. problem narasta a my coraz bardziej oddalamy się od siebie. nie wiem co zrobić w takiej sytuacji ???
      • ani.a_k.86 Re: nie mam ochoty na seks.. 20.01.11, 14:05
        może u mnie nie ma bólu fizycznego podczas zbliżenia ale jest ból psychiczny. muszę się zmuszać, żeby dać mężowi przyjemność. nie jest to proste jeżeli ta druga osoba nie pociąga Cię fizycznie. czuję że go już nie kocham i też chciałam żebyśmy się rozstali ale niestety on nie chce o tym słyszeć.
        • zimna_ja .ani.a 20.01.11, 14:19
          choć to cholernie przykre co przeżywamy, to gdzies w głebi ciesz się że jest ktos kto ma podobną sytuacje jak ja...

          Jeśli chcesz to napisz na priv. Pozdrawiam
            • zimna_ja Re: 20.01.11, 15:00
              Czytając wasze odpowiedzi (nie dotyczy się to wszystkich postów, a jedynie tych mniej licznych-szczególnie od mężczyzn) odnosze dziwne wrażenie że macie nas kobiety za maszyny do seksu... które nie mają prawa zgłosić sprzeciwu, tak jakby współżycie było naszym zasranym obowiązkiem od którego nie ma ustępstw..

              Takie wypowiedzi mocno trafiają i przykro jest czytać teksty typu "sama tego chciałaś, teraz się pieprz ze swoim facetem i cierp męki".

              Następnym razem zastanówcie się co piszecie bo ktoś może mieć powazny problem a zostaje w ten sposób potraktowany i to w miejscu gdzie szuka pomocy.
              • sisi_kecz Re: 20.01.11, 15:17

                Takie wypowiedzi mocno trafiają i przykro jest czytać teksty typu "sama tego ch
                > ciałaś, teraz się pieprz ze swoim facetem i cierp męki".
                >
                > Następnym razem zastanówcie się co piszecie bo ktoś może mieć powazny problem a
                > zostaje w ten sposób potraktowany i to w miejscu gdzie szuka pomocy.

                Nie wiem, czemu sie burzysz na takie opinie?
                Weszłaś na publiczne forum i słyszysz vox populi.
                Społeczeństwo ustanowiło takie prawo, że małżeństwo to jest związek dwojga ludzi, którego niezbywalną częścią jest seks i prokreacja.
                Jest wyrazem woli społecznej takie prawo, że jak przez 6 miesięcy nie ma współżycia seksualnego to jest to powód by małżeństwo uznać za nieważne.

                We wpisach w Twoim wątku masz wyraz ogólnej społecznej opinii.
                Od pomocy i współodczuwania to jest Twój mąż- tylko on może, ale nie musi, pomóc Tobie i Wam w Waszej sytuacji.
                On w ogóle nie musi tego akceptować, że Ty nie mozesz współżyć- taką żonę sie odsyłało kiedyś do jej rodziny z reklamacją, a teraz idzie sie po rozwód z powodu zaniku pozycia małżeńskiego.

                Nie powinien uprawiać z Tobą seksu pomimo Twojego bólu, Ty nie powinnaś mu na to pozwalać- ale jeśli nie uzyskacie kompromisu, to prawo i opinia społeczna nie jest po Twojej stronie.

                pozdro!
                -
                • gravedigger1 Re: 20.01.11, 15:42
                  sisi_kecz napisała:

                  > Nie wiem, czemu sie burzysz na takie opinie?

                  A dlaczego miałaby się nie burzyć? Sugerujesz, że to normalne, że "vox populi" jeździ sobie po niej jak chce, a jej oburzenie jest niezrozumiałe? Jest zrozumiałe i normalne, tak jak wspomniana opinia publiczna. :)
                  • sisi_kecz Re: 20.01.11, 16:04
                    Sugerujesz, że to normalne, że "vox populi"
                    > jeździ sobie po niej jak chce, a jej oburzenie jest niezrozumiałe? '

                    kontunuując mój mini kurs socjologii ;)
                    tak reaguje grupa, kiedy sie łamie jej normy: opieprza delikwenta, że zaburza ład społeczny.
                    Faceci reagują nerwowo i po chamsku- bo to jest im drogi temat.
                    Kupcy rządali ucinania rąk za kradzież, każdy widzi swój interes.

                    Autorka jest tu zatem, jak ten drobny złodziejaszek: oczekuje, że społeczeństwo poklepie ją po plecach i zrozumie, bo jest biedna i musiała ukraśc jabłko. A tu społeczeństwo domaga sie, aby egzekwowała normy społeczne, a wśród ogółu, niektórzy domagają sie tego szczególnie i po chamsku.

                    pozdro!
                    • gravedigger1 Re: 20.01.11, 16:17
                      Droga sisi, nie ma nic dziwnego w tym, że "vox populi" reaguje po chamsku. Nie ma też nic dziwnego w tym, że ktoś się na to oburza. Zarówno jedna jak i druga reakcja jest zrozumiała. :) Wyobraź sobie, co by się działo, gdyby wszyscy ludzie w obliczu tzw. opinii społecznej kładli po sobie uszy, podwijali ogon i jeszcze na dodatek dziękowali, że opinia potraktowała ich tak "po ludzku". Jako znawczyni nauk socjologicznych powinnaś domyślać się skutków. :)
                    • gravedigger1 Re: 20.01.11, 16:20
                      sisi_kecz napisała:

                      > u społeczeństwo domaga sie, aby egzekwowała normy społeczne, a wśród ogółu, nie
                      > którzy domagają sie tego szczególnie i po chamsku.

                      Zwróć też uwagę na fakt, że chamskie zachowanie jest łamaniem normy społecznej, a zatem reakcja autorki jest uzasadniona z socjologicznego punktu widzenia. :)
                      • sisi_kecz Re: 20.01.11, 17:12
                        > Zwróć też uwagę na fakt, że chamskie zachowanie jest łamaniem normy społecznej,
                        > a zatem reakcja autorki jest uzasadniona '

                        Zacznijmy od tego, że Autorka nie jest winna swojemu "schorzeniu".
                        Dlatego trochę przychyliłam sie do jej opinii, że ktoś tam potraktował ją po chamsku, jak maszynę do seksu itd.
                        Obiektywnie patrząc, to ktoś tylko wyraził swoją opinię, która owszem jest dość malo romantyczną wizją relacji damsko- męskiej, no ale takie są fakty: związek to seks, bez seksu to jest przyjaźń ,albo układ materialno-opiekuńczo- ubezpieczeniowy na starość.

                        Nie usprawiedliwiam chamstwa, tylko tłumaczę, dlaczego większość osób, szczególnie panów wysyła Autorkę do specjalistów, a nie jej męża.

                        Faktycznie, ona ma prawo oburzać się do woli.

                        pozdro!
                        • gravedigger1 Re: 20.01.11, 17:24
                          sisi_kecz napisała:

                          > Nie usprawiedliwiam chamstwa, tylko tłumaczę, dlaczego większość osób, szczegól
                          > nie panów wysyła Autorkę do specjalistów, a nie jej męża.

                          To może wytłumacz też, dlaczego ta większość nie wysyła do specjalistów jej męża, bo moim zdaniem facetowi z opisu autorki porada specjalisty przydałaby się bardzo.
                          • sisi_kecz Re: 21.01.11, 09:30
                            To może wytłumacz też, dlaczego ta większość nie wysyła do specjalistów jej męż
                            > a,

                            już pisałam: solidaryzując sie z poszczącym, domagają sie, aby kobieta w małżeństwie uprawiała seks- jak pisze że coś jej dolega w czasie stosunku, to dla panów znaczy, ze ma iść to wyleczyć.

                            moim zdaniem facetowi z opisu autorki porada specjalisty przydałaby się b
                            > ardzo.'

                            no cóż, w drugiej warstwie historii doczytać można, ze mąz Autorki nie kończy stosunku, kiedy ona zgłasza ból i to jest niedopuszczalne i faktycznie dziwne (nawet biorąc poprawkę, ze ona 5 miesięcy ten ból wytrzymywała starając sie o dziecko, czym gościa ewidentnie zmyliła- facet jest prostym programem, przypominam ;), ale do tej drugiej warstwy nie wszyscy sie dokopali, bo jak wyżej, zwrócili uwagę głównie na odmowę seksu przez Autorkę.

                            Dla tych osób- chora jest Autorka, i po co mąż miałby iść do specjalisty?
                            żeby wyleczył go z potencji ?

                            pozdro!
                            • gravedigger1 Re: 21.01.11, 10:05
                              sisi_kecz napisała:

                              > Dla tych osób- chora jest Autorka, i po co mąż miałby iść do specjalisty?
                              > żeby wyleczył go z potencji ?

                              Żeby wyleczył go z braku empatii, bo ktoś kto do żony w takiej sytuacji mówi " a to spier....aj" "taka właśnie k...a jestes" musi mieć problem.
                              • sisi_kecz Re: 21.01.11, 12:04
                                ktoś kto do żony w takiej sytuacji mówi "
                                > a to spier....aj" "taka właśnie k...a jestes" musi mieć problem. '

                                ma problem.

                                teraz pomyślałam, żeby mu to unaocznić, pomóc w odczuciu empatii, proponując mu anal bez nawilżenia i rozgrzewki, gdzie będzie strona bierną, i właśnie, czy to nie warte u nich spróbowania: analny seks?

                                pozdro!
                            • zimna_ja Re: 21.01.11, 11:39
                              sisi_kecz napisała:

                              (n
                              > awet biorąc poprawkę, ze ona 5 miesięcy ten ból wytrzymywała starając sie o dzi
                              > ecko, czym gościa ewidentnie zmyliła- facet jest prostym programem, przypominam
                              > ;), ale do tej drugiej warstwy nie wszyscy sie dokopali, bo jak wyżej, zwrócil
                              > i uwagę głównie na odmowę seksu przez Autorkę.

                              cały czas źle mnie odbieracie- ja nie ukrywałam przed mężem tego że czuje ból, nawet kiedy staraliśmy się o dziecko on miał tego świadomość, bo nie dość że mówiłam mu że boli to jeszcze widział to sam kiedy podczas stosunku zaciskałam zęby a po policzkach spływały mi łzy.
                              Zaznaczam po raz kolejny- ja nic przed mężem nie ukrywałam! Tylko na początku naszego "łóżkowego" życia nie mówiłam mu o bólu, bo myślałam że to przez długą abstynencję tak się dzieje, ale po kilku dniach sypiania ze sobą już powiedziałam co się dzieje
                              • sisi_kecz Konsekwencja 21.01.11, 15:14
                                > cały czas źle mnie odbieracie- ja nie ukrywałam przed mężem tego że czuje ból,
                                > nawet kiedy staraliśmy się o dziecko on miał tego świadomość, bo nie dość że mó
                                > wiłam mu że boli to jeszcze widział to sam kiedy podczas stosunku zaciskałam zę
                                > by a po policzkach spływały mi łzy. '

                                rozumiem, ale dawałaś radę wytrzymać.
                                Mąż sobie myśli, że skoro dałaś radę, aby mieć dziecko- czyli uszczęśliwić Was, to dasz też radę, aby uszczęśliwić jego.

                                Przykre, że uszczęśliwianie jego to Twój ból, ale co on ma zrobić, Twoim zdaniem?
                                Próbuje , czasem mu pozwalasz, to idzie tą drogą.
                                Widać to po tych dialogach:
                                kiedy sie czasem zgadzasz, to prosi w trakcie: wytrzymaj Kochanie, jeszcze chwileczkę,
                                a drugim razem ise nie zgadzasz, to zdezorientowany alnie: to sp..laj!

                                Konsekwencja:
                                nie seksujemy jeśli boli i robimy coś, aby nie bolało.

                                A jak sie nie da nic zrobić, to obgadujemy, jakie wyjście z sytuacji każde z nas widzi, przy założeniu, że: nie przestanie boleć i seksu nie będzie.

                                pozdro!
                • mozambique Re: 20.01.11, 20:37
                  nie wiem jakei prawo masz na mysli ale jesli prawo cywilne to 6-miesieczna absytenencja seksualna moze byc powodem do ROZWIĄZANIA malzenswta a nie jego unieważnienia.
                  • laserowy_ksiaze Re: 20.01.11, 21:18
                    mozambique napisała:

                    > nie wiem jakei prawo masz na mysli ale jesli prawo cywilne to 6-miesieczna absy
                    > tenencja seksualna moze byc powodem do ROZWIĄZANIA malzenswta a nie jego uniewa
                    > żnienia.

                    od spraw rodzinnych jets kodeks rodzinny i sądy do tego powołane, żaden artykuł kodeksu rodzinnego nie mówi nic o okresie abstynencji, aby uzyskać rozwód musi nastąpić zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego (tzn. fizyczny, ekonomiczny, uczuciowy), unieważnienie małżeńtwa następuje jedynie wtedy, kiedy zawarte było od samego początku wadami prawnymi, np. przymus, jeden z małżonków/lub dwoje nie miało zdolności do podejmowania czynności prawnych, zatajenie przed drugim malżonkiem dość istotnych informacji
                    • mozambique Re: 20.01.11, 21:30
                      piszac abstynencja mialam na mysli własnie rozkald pozycia intymnego

                      a przeceiz pólroczna odmowa seksu przez wspolmalzonak w zaden sposób nie spelnia norm wady prawnej uzasadniającej unieważnienia ślubu cywilnego
                      • laserowy_ksiaze Re: 20.01.11, 21:57
                        mozambique napisała:

                        > piszac abstynencja mialam na mysli własnie rozkald pozycia intymnego
                        >
                        > a przeceiz pólroczna odmowa seksu przez wspolmalzonak w zaden sposób nie speln
                        > ia norm wady prawnej uzasadniającej unieważnienia ślubu cywilnego

                        napisałem tylko różnice pomiędzy rozwodem a unieważnieniem, rozwód jest wtedy, kiedy małżeństwo zostało zawarte ważnie ze strony prawnej, unieważnienie z wadą prawną, to tak jakby małżeństwa wogóle nie było;

                        odmowa seksu nie jest wadą prawną więc nie ma mowy o unieważnieniu, ale może być podstawą do orzekania o winie małżonka podczas rozwodu, np. w sytuacji, kiedy np. małżonka seksiła się tylko po to aby mieć dziecko, a potem "odstawia" męża, takie rzeczy jak ktoś dobrze poprowadzi sprawę łatwo jest udowodnić
                        • sisi_kecz Re: 20.01.11, 22:40
                          tak, chodzi o rozwiązanie małżeństwa, nie o uniewaznienie.

                          Czy po uściśleniu terminu i jasności, co do tego że mąż zimnej otrzymałby rozwód, a nie stwierdzenie niewaznego zawarcia ślubu, macie coś do dodania w wątku ?

                          ;)
                          --
                          "Mąż działa mi bez przerwy,
                          raz na zmysły , raz na nerwy"
                          Sztaudynger
                          • laserowy_ksiaze Re: 20.01.11, 23:05
                            sisi_kecz napisała:
                            > Czy po uściśleniu terminu i jasności, co do tego że mąż zimnej otrzymałby rozwó
                            > d, a nie stwierdzenie niewaznego zawarcia ślubu, macie coś do dodania w wątku

                            a co tu dodawać? bez konsulatacji ze specjalistą to raczej nie rozwiąże problemu

                            > ;)
                            > --
                            > "Mąż działa mi bez przerwy,
                            > raz na zmysły , raz na nerwy"
                            > Sztaudynger
              • ja-7-2 Re: 21.01.11, 07:52
                zimna_ja napisała:

                odnosze dziwne wrażenie że macie nas k
                > obiety za maszyny do seksu... które nie mają prawa zgłosić sprzeciwu, tak jakby
                > współżycie było naszym zasranym obowiązkiem od którego nie ma ustępstw..

                > Następnym razem zastanówcie się co piszecie bo ktoś może mieć powazny problem a
                > zostaje w ten sposób potraktowany i to w miejscu gdzie szuka pomocy.

                Ty nie "zgłaszasz sprzeciwu" - Ty odmawiasz mężowi seksu, a jego poczucie zawodu traktujesz jak kaprys. Na dodatek zdradzasz go! Jesteś skupiona na sobie, a zupełnie nie liczysz się z nim i z tym, co czuje.
                Masz poważny problem, ale twój mąż też go ma - i może mniej z tego rozumie niż Ty.
                I dodam: jestem kobietą.
    • vergaa Re: nie mam ochoty na seks.. 20.01.11, 15:48
      a ja Was dziewczyny nie rozumiem

      facet ma normalne potrzeby, Ty przez 5 mcy "znosilas" seks w celach prokreacyjnych, byc moze udawalas, ze Ci dobrze, bo Ci zalezalo na dziecku, a teraz maz ma po prostu sie przyzwyczaic i pogodzic, ze Ty nie masz ochoty... pomijam jego odzywki bo to dno, ale problem pozostaje ten sam

      bo co u licha sie z Wami dzieje, z tym bolem, anatomicznie wszystko ok, to moze on ma jakiegos giganta, albo Ty jestes calkowicie sucha (sa kremy, nawilzacze...)
      nie wierze, ze probowaliscie wszystkiego, nakrecenia paluszkami, delikatnej, powolnej penetracji po odpowiedniej grze wstepnej, penetracji samym koniuszkiem, pod katem

      no ale jak to uskuteczniac, jak juz przy samym "obmacywaniu" jak to ladnie nazwalas wyciagacie sie jak struny i robicie miny jakby Wam ktos krzywde robil ????

      do psychologa bym sie szybciorem wybrala!!!!!! a moze i psychiatry (najwyzej stwierdzi ze pod tym wzgledem wszystko ok)
      • zimna_ja Re: nie mam ochoty na seks.. 20.01.11, 22:40
        Uwierz, że na prawdę próbowałam już wszystkiego, bo był taki okres to eksperymentowalismy na wszystkie strony zeby tylko znaleźć jakies rozwiązanie, niestety nic nie pomogło, oczytałam się książek Starowicza i innych i wiem że niestety żadna rada w nich zawarta nie pomoże.

        Być może dlatego że z każdym dniem moja psychika coraz głośniej mówi "NIE" mojemu mężowi
    • vergaa Re: nie mam ochoty na seks.. 21.01.11, 09:26
      jeszcze jedno mi do glowy przyszlo - endometrioza

      to choroba ktora min objawia sie bolem w trakcie miesiaczki i wspolzycia

      wiele dziewczyn ma za pozno rozpoznana chorobe, ktora powoli prowadzi do zrostow w calej miednicy mniejszej, jajowodach, w efekcie do nieplodnosci

      moze idz do innego gina i na wszelki wypadek zarzuc taki temat, niech Ci zrobia usg, zrob cos, bo Wasz zwiazek sie rozleci a i tak jest na wlosku!!!!
      • sisi_kecz Re: nie mam ochoty na seks.. 21.01.11, 09:49
        Mi też poranek przyniósł jeszcze dwa pomysły:
        - próbowałaś kiedyś seksu z wibratorem?
        czy też jest nieprzyjemnie?

        - jest mozliwość, że byłaś molestowana we wczesnodziecięcej fazie? (nie odpowiadaj, tylko weź pod rozwagę)
        jeśli tego nie wiesz, to chyba tylko hipnoza w gabinecie specjalisty może rozwiać wątpliwości. Jeśli blokada nie jest natury fizycznej, to coś musiało sie stać w przeszłości, co zablokowało Cię w głowie na odczucia w pochwie.

        duze pozdro!!!
      • ani.a_k.86 Re: nie mam ochoty na seks.. 21.01.11, 10:07
        wszyscy skupili się na wątku dotyczącym współżycia, czy ją boli czy nie a może to nie o to chodzi... moim zdaniem jej już nie zależy na nim. nie chce się dla niego starać i próbować. on ją zwyczajnie odpycha. kiedy zauroczenie przechodzi zostaje tylko szara rzeczywistość.
        • sisi_kecz Re: nie mam ochoty na seks.. 21.01.11, 10:14
          moim zdaniem jej już nie zależy na nim. nie chce się dla
          > niego starać i próbować. on ją zwyczajnie odpycha.'

          po pierwsze, to opisałaś swój problem w tym zdaniu, bo Ty bólu i blokady nie odczuwałaś i nie ma Twoja historia za wiele wspólnego z historią zimnej.

          po drugie, jak mnie boli ząb, to u cioci na imieninach mówię, że jestem uczulona na drożdże i dlatego nie jem placka.
          Często racjonalizujemy problem przed soba, przed innymi, a to że męża zaczęła odbierać jako wstrętnego natręta to na pewno pomaga jej uporać sie z własnym niedomaganiem.

          Niechęć do męża jest ,moim zdaniem, skutkiem odczuwania bólu w czasie stosunku, a nie na odwrót.

          pozdro!
          • zimna_ja Re: nie mam ochoty na seks.. 21.01.11, 11:46
            sisi_kecz napisała:


            >
            > Niechęć do męża jest ,moim zdaniem, skutkiem odczuwania bólu w czasie stosunku,
            > a nie na odwrót.
            >
            > pozdro!

            Tak, własnie o to chyba tutaj chodzi. kocham męża jako męża, ale nie jako faceta do łóżka
            • ja-7-2 Re: nie mam ochoty na seks.. 21.01.11, 12:14
              zimna_ja napisała:



              > Tak, własnie o to chyba tutaj chodzi. kocham męża jako męża, ale nie jako facet
              > a do łóżka

              Kochanie męża jako męża mieści w sobie także traktowanie go jako "faceta do łóżka". W czym Twoja miłość się przejawia, skoro na niego warczysz, unikasz przytulania, nie próbujesz nawet zrozumieć, co on moze w tej sytuacji czuć? Skopiona jesteś na tym, jak Ty jesteś nieszczęśliwa.
              Z Twoich opisów wnioskuję, że oboje skoncentrowani jesteście tylko na sobie.
              • zimna_ja Re: nie mam ochoty na seks.. 21.01.11, 12:30
                ja-7-2 napisała:

                > zimna_ja napisała:
                >
                >
                >
                > > Tak, własnie o to chyba tutaj chodzi. kocham męża jako męża, ale nie jako
                > facet
                > > a do łóżka
                >
                > Kochanie męża jako męża mieści w sobie także traktowanie go jako "faceta do łóż
                > ka". W czym Twoja miłość się przejawia, skoro na niego warczysz, unikasz przytu
                > lania, nie próbujesz nawet zrozumieć, co on moze w tej sytuacji czuć? Skopiona
                > jesteś na tym, jak Ty jesteś nieszczęśliwa.

                nie, to nie jest tak że jestesmy skoncentrowani na sobie.
                Spróbuje wyjasnic co mialam na mysli pszac ze kocham meza jako meza a nie jako kochanka.
                Gdyby ktos na nas spojrzal z boku, jestesmy szczesliwym malzenstwem (tak nas odbieraja nasi znajomi, rodzina) to jest prawda. Potrafimy razem się śmiać, każdy problem (nie związany z seksem) rozwiązujemy wspólnie, mamw nim wsparcie kiedy mam "doła" a on w takiej sytuacji ma to wsparcie we mnie. Nie mysle tylko o sobie tak samo jak on nie mysli tylko w kategoriach "ja". Potrafimy przesiedzieć razem do rana rozmawiając o tym co było, co jest i co planujemy w przyszłości, czesto nam się to zdarza. Jednak kiedy tylko w to małżenstwo włączymy seks wszystko się sypie, ostre słowa, awantury za kazdym razem kiedy powiem "nie". i to jest nasz, podkreslam NASZ problem, że mnie odrzuca w sferze fizycznej, gydby seks nie istniał lub gdyby faceci nie mieli tak ogromnego popędu moglibysmy byc naprawdę szczesliwi.
      • zimna_ja Re: nie mam ochoty na seks.. 21.01.11, 11:43
        vergaa napisała:

        > jeszcze jedno mi do glowy przyszlo - endometrioza
        >
        > to choroba ktora min objawia sie bolem w trakcie miesiaczki i wspolzycia
        >
        szczerze mówiąc też wiązałam swój ból z endo, jednak na innym forum własnie o endo z moich opisów (cyklu miesiączkowego i ewentualnych innych objawów endo) dziewczyny wykluczyły tę chorobę. Ale przy najblizszym spotkaniu z ginem zarzuce temat.
    • secret_darshan Wulwodynia - sprawdzałaś? 23.01.11, 23:07
      zimna_ja napisała:
      > zawsze czułam tylko ból fizyczny

      Poczytaj o wulwodynii - temat mało znany w tym kraju a dla niektórych jak objawienie. Nawet lekarze rzadko wiedzą co to jest i z czym się je. Nie twierdzę, że to jest właśnie to, co nie pozwala Ci się cieszyć seksem, ale od czegoś warto zacząć. Na stronach Tok FM są też archiwalne nagrania z seksuologiem Andrzejem Depko - wulwodynii poświęcona była audycja 08.04.2009 roku - www.tok.fm/TOKFM/0,89508.html?str=3. Swoją drogą - polecam wszystkie z cyklu "Kochaj się długo i zdrowo".

      Powodzenia! :-)
    • mofisto31 Re: nie mam ochoty na seks.. 30.05.20, 17:19
      moja zmiana w życiu !! ja też z reguły byłam zawsze bardzo apatyczna rzadko mam miałam ochotę na seks właściwie to mężczyźni niby mnie interesowali a jednak zawsze nie ciągnęłam tematu dalej i tak dociągnęłam w dziewictwie do 28 lat kiedy to postanowiłam coś z tym zrobić bo co jest ze mna nie tak skoro nie pociągają mnie ani mężczyźni ani kobiety. Byłam u kilku specjalistów i rozkładali ręce zdrowa jak ryba. Przeszukałam internet i zamówiłam sobie takie tabletki Feminam Libido dosyć sceptycznie bo wiadomo dużo różnych rzeczy o nich czytałam a które są prawdziwe?. No cóż ale skoro wydałam pieniądze zaczęłam je brać po dwie tabletki dziennie. I coś zaczęło działać po kilku dniach około tygodnia dostałam takiech ochoty sama nie wiem na zmianę w życiu zaczęłam więcej interesować się mężczyznami po prostu lubiłam popatrzeć na przystojniaków moja wyobraźnia zaczęła pracować jak nigdy dotąd, mężczyźni w pracy którzy nigdy mnie nie interesowali zaczęli być dla mnie atrakcyjni - zaczęłam zwracać uwagę na męskie pośladki !! nie sądziłam. Do tego doszły dziwne zachciewajki kupiłam strój sportowy i zaczęłam biegać w parku kilka razy w tygodniu. Ostatnio utworzyłam profil na portalu randkowym i już jestem umówiona z dwoma fajnymi mężczyznami. Zobaczymy jak to potoczy się dalej. Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka