Pytanie do kobiet...

21.01.11, 22:35
Witam!

Piszę tu oczywiście do wszystkich, ale proszę drogie Panie szczególnie o ocenę, może radę? Nie wiem.

Chodzi o to, że nie mam ochoty na seks z moją żoną. Nie zdradzam jej - aby było jasne. Po prostu jadę sobie na ręcznym, korzystając z wszechobecnej pornografii. Wychodzę z założenia, że niektóre kobiety uważają tę formę za, powiedzmy łagodnie, za prymitywną, to i tak nie chciałbym się z tego tłumaczyć, bo nie jest to sednem sprawy.

Wcześniej było OK, więc co się zmieniło...
Tak wcześniej było OK. Moja żona jest wyjątkowo zdolna w łóżku. Robiliśmy wiele rzeczy. Opowiadaliśmy sobie wszystko zawsze otwarcie. Później przyszedł syn na świat. Żona przytyła, nie mogła schudnąć do pierwotnego stanu, choć waga wahała się z tendencją spadkową okresowo, co mnie w tych okresach cieszyło. Jednak w planie długoterminowym ostało się na obiecankach i ambitnych planach. Minęło międzyczasie 7 lat, urodziła się córka. Coż, córka ma już 3 latka, a moja żona nadal jest, jak nie patrzeć, gruba. Znów wymówki, że firma, że remont, że coś tarczyca, że coś tam...

Rozmawiałem z nią na ten temat, że lubię i zawsze lubiłem szczupłe kobiety. Że mnie to podnieca i kręci. Ale przydarzył się pewien wieczór, gdy poszliśmy do łóżka. Powiedziała mi, że uwielbia mnie dotykać... I TU STOP! Mimo, iż pracuję, bawię się z dziećmi i robię w miarę to, co normalny ojciec i mąż wykonuje (choć nie pamiętam kiedy ostatnio leżałem na kanapie po pracy...), to codziennie wcześnie rano biegam i trzymam się w formie. Mając 37 lat, mam atletyczną budowę i ogólne daje radę (nie cukrując sobie nazbyt) ... I TU DALEJ POPRZEDNI WĄTEK: Kiedy więc powiedziała, że lubi moje ciało, to wszystko mi opadło... Przy czym ręce i nogi leżały już wcześniej na materacu. Wtedy nastąpił moment konsternacji. Uświadomiłem sobie, że idąc z nią do łóżka, muszę być nieźle podkręcony, bo ona sama w sobie nie jest mnie w stanie rozpalić. I załamka kompletna.

Mówiłem jej tyle razy, aby poszła na fitness, do lekarza zrobić wyniki (mówi że ma problem z tarczycą, ale nie robi w tym kierunku nic) i przestała obżerać się wieczorami. Międzyczasie wytworzył się we mnie pewien niesmak i nie lubię się do niej przytulać. Gdy mnie obejmuje i czuję jej gruby brzuch, to mi się słabo robi.

Chciałbym tu dodać, że jest ogólnie atrakcyjną kobietą, jak jest szczupła, jest nawet obiektywnie wyjątkowo atrakcyjna. Jednak to wszystko na nic, jak ma w tej chwili 30 kg nadwagi, gruby tyłek i brzuch i najważniejsze - nie podoba mi się i mnie nie podnieca.

Kiedy jesteśmy czasem w galerii i widzę fajną bieliznę na zgrabne tyłki, i potem widzę ją w tych majtach, to mnie skręca.

Tak więc drogie Panie, poradźcie mi proszę, bo na prawdę nie wiem, jak to powiedzieć przez kwiatki, ale dosadnie, że mnie w łóżku nie kręci ze względu na otyłość??? Ona wie, że szukam sobie wymówek aby z nią nie sypiać, pewnie myśli, że mam inną. Ale tak nie jest. Może wydać się to wielu z Was paradoksalne, ale jej otyłość negatywnie wpływa na nasz związek.
Rozejście się nie jest dla mnie rozwiązaniem. Mamy dwójkę świetnych dzieciaków, dla których chętnie się poświęcę. Chcę aby się wychowały przy nas oboje.

Ale może jednak jest jakaś motywacja, o której nie wiem.

P.S. Kupon na 1000 zł na ciuchy w odpowiednio atrakcyjnym rozmiarze nie działa, wszystko przerobione...

Pozdro

real.
    • vitek_1 Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 01:33
      real.slim napisał:

      > Opowiadaliśmy sobie wszystko zawsze otwarcie.

      Może pora powrócić do tego zdrowego zwyczaju?
      • mysterious.minde Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 08:30
        vitek_1 napisał:

        > real.slim napisał:
        >
        > > Opowiadaliśmy sobie wszystko zawsze otwarcie.
        >
        > Może pora powrócić do tego zdrowego zwyczaju?
        >


        no to zes poradzil..hahah
        napewno sie chlop ucieszy jak nie wiem.....
        myslisz ze napisal to wszystko zeby to uslyszec....
        hmmm....
        ja ci poradze podobnie jak ty jemu....
        pomysl czasem, to naprawde nie boli........
        sprobuj i napisz jakie byly efekty...
        • srebrny_dzwoneczek Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 22:53
          Watek zalozyl troll albo idiota. Stawiam na trolla. Nick + pozorowana naiwnosc godna pieciolatka.
          • pankrzysiek Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 07:23
            srebrny_dzwoneczek napisała:

            > Watek zalozyl troll albo idiota. Stawiam na trolla. Nick + pozorowana naiwnosc
            > godna pieciolatka.

            niby dlaczego?? przeciez takie sytuacje są dosc czeste, kobiety przestają o siebie dbac zaraz po zaobraczkowaniu, moja matka zawsze dbala o seibie i mimo że ma 57 lat, nadczynnosc tarczycy i zycie ja nie rozpieszczało to biega(tyle ile może), cwiczy 5 dni w tygodniu i wyglada świetnie, figure ma lepsza niz nie jedna 20tka
            Ja niestety tak dobrze nie miałem i wybralem sobie panne, ktora szybko zaczela zmieniac swoj wyglad, podobne wymowki co przedstawił autor wątku, tyle że na szczęscie nie było dzieci więc sie rozstalismy. Dbajac o siebie nie robimy to tylko dla partnera, ale dla wlasnego dobra a cialo grube i obwisle dla mnie jest obrzdliwe, najgorsze sa skrajnosci od anorektyczek (facetów tez sie to tyczy) po grubasy.

            Oczywiście są rózne gusta* ale nie mnie to oceniac, jak ktos lubi zwałki tłuszczu u swojego partnera/ki to juz jego prywatna sprawa
          • rubarom A czy ten styl nie przypomina wam 06.02.11, 19:42
            niejakiego pana z nickiem "jebanezer" z forum Mężczyzna? - ta sama durnowata naiwność (jak srebr.dzwoneczek napisał), te ciągłe angielskie wstawki... W ogóle styl podobny.
            • rubarom Re: A czy ten styl nie przypomina wam 06.02.11, 19:52
              Dodam jeszcze, że ten, podobnie jak tamten, pisze w bardzo późnych godzinach nocnych bądź nad ranem (= z innej strefy czasowej). Niby nic, ale coś mi tu za dużo tych podobieństw.
      • real.slim Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 09:57
        That's exactly the point - this won't gonna happen

        O tym piszę. Mogę swojemu najlepszemu kumplowi powiedzieć: stary, spasłeś się, zacznij coś trenować, albo wykończysz się na zawał przy 50-tce.

        Z kobietami jest inaczej. Ostrożnie jak sex z jeżem :)

        Tak więc Twoja rada na nic mi się nie przyda.

        Pozdro
        • sisi_kecz Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 10:34
          Mogę swojemu najlepszemu kumplowi powiedzieć: stary, spasłeś się,
          > zacznij coś trenować, albo wykończysz się na zawał przy 50-tce.
          >
          > Z kobietami jest inaczej. Ostrożnie jak sex z jeżem :) '

          a dlaczego?
          kobiety to twardzielki- muszą znosić w życiu tyle ciężkich zadań biologicznych, że Twój kumpel by wymiękł na dzieńdobry ;)

          Poza tym, owijanie w bawełnę nie sprawdziło Ci się.
          Przecież nie chodzi o obrażanie kogoś epitetem, tylko powiedzenie swojego zdania, do którego masz prawo.
          Jeżeli podeprzesz to stwierdzeniem, że zdajesz sobie sprawę, że ona ma dużo obowiązków, mało czasu i że urodziła dwójkę super dzieciaków, ale sądzisz, że mogłaby sobie poprawić sylwetkę i kondycję, i ze jesteś gotowy do każdej pomocy, aby mogła sie sobą zająć.

          Mój mąż, ma podobne zdanie do Twojego, wiem od niego i głowy mu nie urwałam- a jestem straszną nerwizną.

          pozdro!
        • vitek_1 Re: Pytanie do kobiet... 23.01.11, 00:48
          "Z kobietami jest inaczej"
          ale ja myślałem że piszesz o swojej żonie
          czyli o najbliższej ci osobie, z którą przynajmniej teoretycznie spędzisz większą część swojego życia
          a ty nie masz oporów żeby coś powiedzieć kumplowi, ale nie powiesz tego żonie??
          mimo że z kumplem nie sypiasz, a z żoną (znów teoretycznie) tak
          to ja naprawdę czegoś nie rozumiem

          jeszcze uwaga na marginesie - nie używaj bez potrzeby obcego języka a jak już musisz to rób to prawidłowo
          (tak, ja użyłem ale po pierwsze nie w poście tylko w stopce a po drugie gramatycznie, zresztą to cytat jest wystarczyło przepisać :)
        • london_in_use Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 11:24
          'this won't gonna happen'???

          Stary, nie sil sie na angielski skoro nie masz o nim pojecia.
      • ropuszek Re: Pytanie do kobiet... 06.03.11, 20:45
        Ja tez po drugiej ciąży przytyłam. Kochamy się z mężem, ale jakos tak czuję lekko zawoalowane jego wypowiedzi, że może bym wsiadła na rower, albo przeszła na dietę... Zrozumiałam, że on chce, żeby było jak dawniej i już zrzuciłam 2 kg - na początek:) Podobnie jak autor wątku - mąż mój ma zdrowe i szczupłe ciało, jak może to uprawia jakieś sporty.
        Chcę być też piękna dla mojego ukochanego.
        Co zadziałało? Powiedział mi, że jestem gruba. Wytrzeszczyłam oczy, ale potem się rozesmialiśmy, no bo rzeczywiście jestem. Więc sie wzielam za siebie:)
    • sisi_kecz Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 10:01
      Co do tarczycy, to powiem Ci, że owszem, przybiera sie na wadze, w wyniku jej niedomagania, bo bardzo zwalnia metabolizm (przy niedoczyności).
      Odkąd sie leczę to już nic nie przytyłam, druga rzecz,ze trudno jest schudnąć.
      Ale można próbować i przynajmniej jest szansa, a bez tabletek nie bardzo.

      Natomiast, jak żona nie zrobi badań to znak, ze nie ma niedoczynności ;)
      To schorzenie jest tak upierdliwe i wysysa wszystkie siły witalne, dziurawi pamięć i intelekt oraz daje podobne stany przygnębienia jak deprecha- i wątpię aby ktoś kto ma mozliwość pozbycia sie tych objawów, z tego nie skorzystał.
      Szczególnie, że kuracja sztucznym hormonem , daje istotną poprawę już po około 2 tygodniach.

      Co do reszty sposobów na przywrócenie małżonki do stanu lachonka, to nie mam pomysłu, bo te co stosowałeś są dobre i cała historia (nawet jeśli jest nieprawdziwa;), przynajmniej na mnie działa mobilizująco :)

      Jedno jest tylko nietrafione- te 1000 zł na za mały rozmiar ciuchów- bez sensu.

      Może bys sie założył z żoną, czy jest w stanie przez tydzień " nie obżerać się" (co to dokładnie znaczy?) wieczorami. Może to jest jakiś sposób, jesli jest taka przekorna?

      pozdro!
      • arronia Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 14:33
        > Natomiast, jak żona nie zrobi badań to znak, ze nie ma niedoczynności ;)
        > To schorzenie jest tak upierdliwe i wysysa wszystkie siły witalne, dziurawi pam
        > ięć i intelekt oraz daje podobne stany przygnębienia jak deprecha- i wątpię aby
        > ktoś kto ma mozliwość pozbycia sie tych objawów, z tego nie skorzystał.
        > Szczególnie, że kuracja sztucznym hormonem , daje istotną poprawę już po około
        > 2 tygodniach.

        Sisi, ale Ty piszesz z pozycji kogoś, kto się już leczy, i to skutecznie. I wie, jak fajnie jest, jak się hormony wyrówna :) I że początek poprawy może nastąpić bardzo szybko.

        Tarczyca daje objawy przykre ale niepojawiające się nagle. Samopoczucie robi się okropne, ale można to na milion przyczyn zrzucać (jesień, zima, depresja, starość, lenistwo). No ale to dotyczy tych, co nie wiedzą co jest nie tak. A małżonka sama o tarczycy myśli. Ja bym namawiała autora wątku, żeby przycisnął żonę w sprawie badań tarczycowych. I wcale nie argumentując tego wagą, tylko troską o dobro małżonki (wierzę, że argument nie byłby naciągany). "Kochanie, nie chcę, żebyś się źle czuła, tarczyca to dokuczliwa sprawa, zbadaj, pomóż sobie" albo jakoś podobnie.

        Gorzej, jeśli ta tarczyca to tarcza... Nawet prawdziwie chora tarczyca.

        PS Spotkałam się (ku swojemu głębokiemu szokowi) z postawą: nie będę brać hormonów tarczycy mimo niedoczynności, bo mi wypadną włosy, bo nie chcę brać leków do końca życia... Ręce opadają. Może żona autora też jakieś zabobonne przekonania ma w głowie?
        • sisi_kecz Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 21:36
          Sisi, ale Ty piszesz z pozycji kogoś, kto się już leczy, i to skutecznie. I wie
          > , jak fajnie jest, jak się hormony wyrówna :) '

          nie. Piszę z pozycji osoby, która była zdepniętym naleśnikiem i szukała przyczyny swojego psychofizycznego wyczerpania- a jak wyszukała mozliwe rozwiązania, to doczytała: co zrobić aby sprawdzić, czy to jest przyczyna i jak ją zlikwidować.
          Dlatego sądzę, że tarczyca żony Autora nie daje jej popalić- albo jeszcze, albo wcale.

          Tarczyca daje objawy przykre ale niepojawiające się nagle. Samopoczucie robi si
          > ę okropne, ale można to na milion przyczyn zrzucać (jesień, zima, depresja, sta
          > rość, lenistwo). No ale to dotyczy tych, co nie wiedzą co jest nie tak. A małżo
          > nka sama o tarczycy myśli.'

          bo moze usłyszała gdzieś, że z niedoczynnej tarczycy przybiera sie na wadze?
          I tak już połowa sukcesu, że usłyszała i może potwierdzić/wykluczyć. Ciągle zbyt wiele osób nie wie, lub nie jest kierowana przez lekarzy na odpowiednie badania w tym kierunku.

          Choroba tarczycy ma wiele nieswoistych objawów (obniżenie nastroju, bezsenność, zimne stopy, dłonie, itd.), ale one nie występują pojedyńczo. Jak ktoś ma problem z niedoczynnością, to musi być masochistą lub kretynem, aby tego nie leczyć- bo przecież informacja o tym, że sztuczny hormon redukuje objawy jest ogólnie dostępna pod pierwszym lepszym linkiem o tarczycy.

          Spotkałam się (ku swojemu głębokiemu szokowi) z postawą: nie będę brać hormo
          > nów tarczycy mimo niedoczynności, bo mi wypadną włosy, bo nie chcę brać leków d
          > o końca życia... Ręce opadają.'

          ludzie nie leczą sie często, bo "na coś trzeba umrzeć" ;)

          Gorzej, jeśli ta tarczyca to tarcza... Nawet prawdziwie chora tarczyca.'

          nawet jeśli, chorobą sie usprawiedliwia (a to uczucie wyczerpania i zapadania w śpiączkę na stojąco naprawdę usuwa z życia chęci na cokolwiek), to jak zacznie brać lewotyroksynę, to aż sie zdziwi, ile jej sie nagle zachce :)))

          duze pozdro!!!
          --
          Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
          Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
          by Cejrowski
          • arronia Re: Pytanie do kobiet... 23.01.11, 12:20
            Pewnie masz rację, że przemawia przeze mnie inne doświadczenie. Ja miałam problemy z tarczycą odkryte przypadkiem, a wszelkie jej objawy były traktowane jako moje cechy wrodzone - bo ona: rozkojarzona, zmarźlak, leniwa, pulchnawa, apatyczna itd. Ale też prawda, że czasy się zmieniły, Internet dużo zmienił, dostępność wujka Googla.

            Zgadzam się oczywiście - niechże małżonka idzie się przebadać, zawsze coś więcej będzie wiadomo, w tę, czy w tamtą.
          • iamhier Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 19:01
            do sisi-kecz-tusza jest wyłącznie kwestia diety.Ja mam lekka niedoczynnosc i na nadmiar kilogramow nie narzekam.Wiecej tu medycznych mitow niz rzeczywistosci....Tyc nie zamierzam.Gdy tyje natychmiast przechodze na diete.

            Ja zwrocilabym uwage na cos takiego jak stres....toz nacznie bardziej zmienia nam apetyciki...
            • sisi_kecz Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 23:48

              > do sisi-kecz-tusza jest wyłącznie kwestia diety'

              Diety, genow i metabolizmu.
              Ja mam silna niedoczynnosc i przewlekle zapalenie tarczycy, dieta nic nie daje.
              Za to na stres reaguje niejedzeniem.
              Nie ma tak, ze na kazdego czlowieka to samo zadziala.

              Nie wiem, po co dyskusja w tym watku?
              Autor zbiera żniwo swoich poczynań i zaniechań już poza forum.
              Piszecie sobie a muzom.

              ...
              -
              Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
              • iamhier Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 16:32
                do sisi-kecz-nie ma takie mozliwosci endykronologicznej zebys byla tlusta przy chorobie tarczycowej,mozesz miec inne problemy.

                Powod jest tylko jeden:za dużo jesz,za malo spalasz.

                Ty po prostu lubisz duzo jesc......i szukasz jak kazdy otyły (czyli poniekąd chory psychicznie) usprawiedliwienia tego stanu rzeczy.
                • rannie.kirsted Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 22:49
                  iamhier, albo jestes bezdennie glupia, albo masz cos nie halo z glowa. albo jedno i drugie.
                • sisi_kecz Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 10:01
                  iamhier napisała:

                  > do sisi-kecz-nie ma takie mozliwosci endykronologicznej zebys byla tlusta przy
                  > chorobie tarczycowej,mozesz miec inne problemy.
                  >
                  > Powod jest tylko jeden:za dużo jesz,za malo spalasz.
                  >
                  > Ty po prostu lubisz duzo jesc......i szukasz jak kazdy otyły (czyli poniekąd ch
                  > ory psychicznie) usprawiedliwienia tego stanu rzeczy. '


                  ehehehehehehehehe:)))
                  Leżę i kwiczę, jako ta tłusta świnka :)))

                  Kochanie, wiem, że skończysz w zakładzie zamkniętym z ciasno zawiązanym kaftanem, więc nie żałuj sobie tych chwil na wolności z dostępem do Netu :)))

                  Idź na całość! Idź na całość!

                  ;)
      • real.slim Re: Pytanie do kobiet... 24.01.11, 23:58
        tak na prawdę chodziło o 1000 EUR, ale nie chciałem zabrzmieć jak snob...
        • ja-7-2 Re: Pytanie do kobiet... 25.01.11, 08:58
          real.slim napisał:

          > tak na prawdę chodziło o 1000 EUR, ale nie chciałem zabrzmieć jak snob...

          Teraz już zabrzmiałeś.
        • wy.godnicki Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 19:57
          Lepiej kup jej rower za te 1000 eur.
    • nextvivi Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 11:24
      Ja bym na Twoim miejscu kupila zonie seksowna bielizne ale nie stanik i gacie tylko jakas seksowna koszulke nocna, moze gorset albo wszystko na raz, o 2 rozmiary za male. Wtedy zona sobie pomysli, kurcze musze schudnac - taka seksowna bielizna a ja jestem taka gruba.
      Sprobuj zapenic dzieciom opieke np. u babci, chociaz 1 raz w tygodniu, na 2 godz. i zaproponuje zonie, ze chcialbys z nia chodzic na basen, zapcznijcie chodzic regularnie. A jak nie to to moze kurs tanca?
      • arronia Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 12:43
        > Ja bym na Twoim miejscu kupila zonie seksowna bielizne ale nie stanik i gacie t
        > ylko jakas seksowna koszulke nocna, moze gorset albo wszystko na raz, o 2 rozmi
        > ary za male. Wtedy zona sobie pomysli, kurcze musze schudnac - taka seksowna bi
        > elizna a ja jestem taka gruba.

        Albo pomyśli: seksowna bielizna, a ja kaszalot. Jestem do niczego. Nawet schudnąć nie umiem.
        I pójdzie po czekoladę/chipsy/lody/ciastka/... Zawsze to kop dobrego samopoczucia.
        A że na chwilę...?

        Nie radzę napędzać błędnego koła.
        • beyon Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 13:12
          hhhhmmm, sprawa skomplikaowana i mysle ze żadna bielizna i rozmowy z żoną na około tematu nic nie pomogą. Jesli ma coś z tym zrobić to niestety twoje słowa muszą ja zaboleć, i jesli jej zalezy na dobrym sexie z tobą to sie zaprze i schudnie. ja po ciazy miałam 12 kilo do przodu, mój mąż mówił ze to dla niego bez znaczenia, ale to bzdura , męzczyźni mogą nas kochać takimi jakimi jesteśąmy ale kręcimy ich wtedy kiedy same czujemy sie sexi ,a chyba zadna kobieta z wiszacym brzuchem tak sie nie czuje.Na mnie w pewnym momencie poprostu podziałało lustro, bo widziałam tam inną osobę, schudłam w trzy miesiące i do dziś jest super Powiedz jej to w sposób moze niezbyt dosadny ale szczery, to jedyna metoda moim zdaniem , Moze na poczatku nie bedzie łatwo , bo zapewne sie nabzdyczy i popłacze sobie w poduszkę ale jest szansa na sukces
          • sar-na7 Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 08:09
            beyon napisała:

            > hhhhmmm, sprawa skomplikaowana i mysle ze żadna bielizna i rozmowy z żoną na ok
            > oło tematu nic nie pomogą. Jesli ma coś z tym zrobić to niestety twoje słowa mu
            > szą ja zaboleć, i jesli jej zalezy na dobrym sexie z tobą to sie zaprze i schud
            > nie. ja po ciazy miałam 12 kilo do przodu, mój mąż mówił ze to dla niego bez zn
            > aczenia, ale to bzdura , męzczyźni mogą nas kochać takimi jakimi jesteśąmy ale
            > kręcimy ich wtedy kiedy same czujemy sie sexi ,a chyba zadna kobieta z wiszacym
            > brzuchem tak sie nie czuje.Na mnie w pewnym momencie poprostu podziałało lustr
            > o, bo widziałam tam inną osobę, schudłam w trzy miesiące i do dziś jest super P
            > owiedz jej to w sposób moze niezbyt dosadny ale szczery, to jedyna metoda moim
            > zdaniem , Moze na poczatku nie bedzie łatwo , bo zapewne sie nabzdyczy i popłac
            > ze sobie w poduszkę ale jest szansa na sukces


            To jest prawda....Terapia wstrząsowa bedzie najlepsza...
      • real.slim Re: Pytanie do kobiet... 24.01.11, 22:32

        > Ja bym na Twoim miejscu kupila zonie seksowna bielizne ale nie stanik i gacie t
        > ylko jakas seksowna koszulke nocna, moze gorset albo wszystko na raz, o 2 rozmi (...)

        Ach, już różne rzeczy próbowałem. Kupiliśmy jej nawet za granicą fajniaste jeansy, i bluzki, kilka par za kupę forsy. Niestety słomiany zapał. Na długo się nie zdało. :(
    • glamourous Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 16:10
      ...shady ;)
      Az sie chce zaspiewac :) Przez Ciebie ten kawalek bedzie mnie teraz przesladowal przez caly wieczor :)

      I do rzeczy : dlaczego swoj watek kierujesz tylko do kobiet? Niby co takiego moga Ci poradzic kobiety czego nie moga mezczyzni? Dziwne podejscie troche, bo logicznie rzecz biorac faceci pewnie mieliby wiecej do powiedzenia w kwestii jak sie przelamac i rozpalic w sobie pozadanie do - nie pierwszej juz swiezosci i atrakcyjnosci - zony. Albo jak ja zmotywowac do schudniecia.

      Czyzby znowu troll albo zawoalowany poszukiwacz netowych przyjaciolek? Koniecznie szczuplych ;)


      • real.slim Re: Pytanie do kobiet... 24.01.11, 23:27
        glamourous napisała:

        > ...shady ;)
        > Az sie chce zaspiewac :) Przez Ciebie ten kawalek bedzie mnie teraz przesladowa
        > l przez caly wieczor :)
        >
        > I do rzeczy : dlaczego swoj watek kierujesz tylko do kobiet? (...)

        Nie, tak nie jest. Kieruję do wszystkich, ale do kobiet przede wszystkim. Dlaczego. Bo my (faceci) mamy nieco inne podejście do tych spraw. Dla nas te rzeczy są jasne. Bez względu na wszystko, oczekujemy, aby kobiety były piękne. Halus Valgus? - Czy któryś z nas się tym przejmuje?

        Miałem nadzieję, że kobiety może mi odpiszą. Np. "Hej, nie nie będę Cię bzykał, do póki nie schudniesz, bo wizja spędzenia z tobą jakichkolwiek intymności mnie przeraża" - Trochę drastyczne, czy jednak nie?

        • pendzacy_krolik przeciez ty jej nie kochasz 17.02.11, 23:15
          real.slim napisał:

          > glamourous napisała:
          >
          > > ...shady ;)
          > > Az sie chce zaspiewac :) Przez Ciebie ten kawalek bedzie mnie teraz przes
          > ladowa
          > > l przez caly wieczor :)
          > >
          > > I do rzeczy : dlaczego swoj watek kierujesz tylko do kobiet? (...)
          >
          > Nie, tak nie jest. Kieruję do wszystkich, ale do kobiet przede wszystkim. Dlacz
          > ego. Bo my (faceci) mamy nieco inne podejście do tych spraw. Dla nas te rzeczy
          > są jasne. Bez względu na wszystko, oczekujemy, aby kobiety były piękne. Halus V
          > algus? - Czy któryś z nas się tym przejmuje?
          >
          > Miałem nadzieję, że kobiety może mi odpiszą. Np. "Hej, nie nie będę Cię bzykał,
          > do póki nie schudniesz, bo wizja spędzenia z tobą jakichkolwiek intymności mni
          > e przeraża" - Trochę drastyczne, czy jednak nie?
          >
    • altz Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 16:35
      Moja za mocno schudła po ciąży, już jesteśmy po rozwodzie. :-\
      Mam kolegę z fajną babką, z którą się rozstał z tego samego powodu, co Ty. Również choroba, niechęć do robienia czegokolwiek.
      Działaj coś, rób, proponuj, bo długo nie da się tego tak pociągnąć.
      Może najpierw porozmawiaj z żoną otwarcie, że nie chcesz się rozwodzić, ale będzie wszystko do tego zmierzać, bo nie da się żyć na stałe tylko ze względu na dzieci.
      Zaproponuj jakiś program naprawczy. Zostajesz dwa/trzy dni w tygodniu po obiedzie z dziećmi, a ona w tym czasie idzie do lekarza, na areobik, zmieniacie dietę itd. Powiedz uczciwie, że chcesz żeby była atrakcyjna, jak dawniej, dla niej i dla siebie również.
      • real.slim Re: Pytanie do kobiet... 24.01.11, 23:32
        altz napisał:

        > Moja za mocno schudła po ciąży, już jesteśmy po rozwodzie. :-\
        > Mam kolegę z fajną babką, z którą się rozstał z tego samego powodu, co Ty. Równ
        > ież choroba, niechęć do robienia czegokolwiek.
        > Działaj coś, rób, proponuj, bo długo nie da się tego tak pociągnąć.
        > Może najpierw porozmawiaj z żoną otwarcie, że nie chcesz się rozwodzić, ale będ
        > zie wszystko do tego zmierzać, bo nie da się żyć na stałe tylko ze względu na d
        > zieci.
        > Zaproponuj jakiś program naprawczy. Zostajesz dwa/trzy dni w tygodniu po obiedz
        > ie z dziećmi, a ona w tym czasie idzie do lekarza, na areobik, zmieniacie dietę
        > itd. Powiedz uczciwie, że chcesz żeby była atrakcyjna, jak dawniej, dla niej i
        > dla siebie również.

        Widzisz, jestem w na tyle komfortowej sytuacji, że pracuję kiedy chcę, sam ustawiam sobie grafik (muszę wykonać w ciągu 24h) i cześć pieśni. Jest nam też dobrze finansowo. Więc nie jest tak, że nie mogę. Proponowałem jej już wszystko. Nie martw się niczym. Zostaw wszystko i idź w cholerę na fitness, aerobik, cokolwiek, ale wyglądaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • songo3000 Ja tylko stanowczo zaznaczam, że 22.01.11, 18:42
      mimo to nie moja podpucha :)
      • m00nlight etam 22.01.11, 22:33
        przyznaj się lepiej od razu że założyłeś sobie drugie konto na którym będziesz sobie przytakiwać i się ze sobą zgadzac ^^
        • songo3000 Re: etam 22.01.11, 23:04
          Phi, od przytakiwania to mam studentów :) w szczególności, że się kałmukom sesja zbliża :)))
    • czarodziejka99 Re: Pytanie do kobiet... 22.01.11, 22:27
      real.slim napisał:

      > Rozmawiałem z nią na ten temat, że lubię i zawsze lubiłem szczupłe kobiety. Że
      > mnie to podnieca i kręci. ..."
      a ja zawsze myślałam ze" kocha sie za nic bez granic....." .....że milośc do tej drugiej osoby to nie jest stawianie jakis warunków......pomysl jak Ona sie może czuc czujac ze nie działa na Ciebie....a zdrugiej strony to czasem w zyciu tak jest ze tej drugiej stronie juz nic sie nie chce.....
      • beyon Re: Pytanie do kobiet... 23.01.11, 10:14
        tak kocha sie bez granic i miłość jest bezwarunkowa to wszytsko prawda, ale to czy nas ktos podnieca to juz zupełnie inna sprawa.............
        • czarodziejka99 Re: Pytanie do kobiet... 23.01.11, 12:31
          beyon napisała:

          > tak kocha sie bez granic i miłość jest bezwarunkowa to wszytsko prawda, ale to
          > czy nas ktos podnieca to juz zupełnie inna sprawa.............
          ach tak Beyon.....zawsze myślałam ze jak się kocha i jest sie z kims wiele lat to kocha sie za to jakim się jest a nie jak sie wyglada......kocha się za całokształt.....a wiadomo ze każdy sie zmienia (figura)...jesli go podniecała szczupła żona to nie" urosła"ona w ciągu tygodnia tylko to trwało niech nie mardzi tylko sie przyzwyczaja skoro ja kocha.....myslałam zawsze ze to kobiety są dziwne ale widze ze faceci sa powalajacy w swoim mysleniu...:)
          • senseiek Zmienia sie ten kto ma wszystko w dupie.. 06.02.11, 17:10
            > ach tak Beyon.....zawsze myślałam ze jak się kocha i jest sie z kims wiele lat
            > to kocha sie za to jakim się jest a nie jak sie wyglada......kocha się za całok
            > ształt.....a wiadomo ze każdy sie zmienia (figura)...

            Bzdura, szczegolnie dla kogos kto ma zaledwie 30 lat..
            Zmienia sie ten kto ma wszystko w dupie, siebie i swojego partnera.

            Ja z wiekiem robie coraz wiecej cwiczen, i wygladam tez coraz lepiej.. W wieku mlodziezowym nie mialem kratki na brzuchu, a teraz sporo po 30-tce, jest ladna, i kazdy miesien widoczny. I tego samego oczukuje od potencjalnych partnerek - ze beda o siebie DBALY. Tylko, ze dla mnie "dbanie o siebie" nie oznacza przypudrowanie tlustej zaniedbanej buzki i przykrycie wszystkiego kilogramem pudru zeby UKRYC wady, tylko cwiczenia fizyczne, ktore spowoduja realne usuniecie tychze ulomnosci fizycznych..
            • rannie.kirsted Re: Zmienia sie ten kto ma wszystko w dupie.. 06.02.11, 22:54
              ooo, a jakiez to cwiczenia radza sobie z przetluszczajaca sie cera?:D:D:D:D:D
              • senseiek Re: Zmienia sie ten kto ma wszystko w dupie.. 07.02.11, 01:13
                > ooo, a jakiez to cwiczenia radza sobie z przetluszczajaca sie cera?:D:D:D:D:D

                Lepiej miec BMI 15-20, i tlusta cera, anizeli BMI >25 i cere jak marzenie. Klopot tylko w tym, ze tlusta cera to domena glownie grubaskow - szybko sie mecza robiac cokolwiek, i poca na calym ciele..
                • rannie.kirsted Re: Zmienia sie ten kto ma wszystko w dupie.. 07.02.11, 09:47
                  moze najpierw cos poczytaj zamiast napiszesz bzdure? grubasy poca sie wiec wydzielaja POT - wode +sol+rozne inne zwiazki chemiczne, przetluszczajaca sie cera wydziela w nadmiarze ŁÓJ-wydzieline skory, a nie pot... takich rzeczy ucza na biologii w podstawowce..
                  • songo3000 No właśnie, do podstawówki marsz... 07.02.11, 11:04
                    A łój to niby z czego powstaje, z plastiku? Ehh...
                    Nie trzeba mieć nadwagi zeby zaliczyć tłustą cerę (bo chyba to chciałaś zaznaczyć) ale nie widziałem jeszcze grubasa, który by takiej nie mial.
                    • rannie.kirsted Re: No właśnie, do podstawówki marsz... 07.02.11, 12:07
                      powtorze jescze raz - to czy ma sie cere sucha normalna czy przetluszczajaca sie NIE ZALEZY OD WAGI. tylko od hormonow i genow. ja i owszem widzialam kobiety z nadwaga ktore maja przepiekna cere. maja wysoki poziom estrogenow a niski hormonow meskich. tlusta cera nie wynika z nadwagi, nie ma nic wspolnego z waga. wynika z nadmiaru hormonow meskich (androstendion) albo nadwrazliwosci organizmu na ten hormon.
                      zadowolony? czy zamierzasz dalej dyskutowac?
                      • blu_lagoon Re: No właśnie, do podstawówki marsz... 07.02.11, 14:42
                        powtorze jescze raz - to czy ma sie cere sucha normalna czy przetluszczajaca si
                        > e NIE ZALEZY OD WAGI. tylko od hormonow i genow

                        Potwierdzam. Mam BMI ledwo ponad 17, cere cale zycie mialam tlusta i nic a nic na to nie poradze. W pracy obok mnie siedzi poterzna baba z cera jak dupa niemowlaka.
                        • arronia Re: No właśnie, do podstawówki marsz... 08.02.11, 17:19
                          A cera i od tarczycy potrafi siąść (bo prolaktyna, bo testosteron...).

                          Wtedy nie ma wynikania otyłość -> zła cera, tylko: niedoczynność tarczycy -> słaby metabolizm (-> tycie), zatrzymywanie wody (-> przyrost wagi), problemy z cerą.
                          • sisi_kecz Re: No właśnie, do podstawówki marsz... 08.02.11, 21:46
                            Z rodzajem cery chyba sie rodzimy.

                            Za to, jesli ktoś zjada ostre przyprawy i dużo konserwantów, no to będą pryszcze, brzydki koloryt- ziemistość i ogólnie kiepski stan skóry.

                            Po sztucznym hormonie wygląd skóry sie poprawia- potwierdzam arronio.
                            :)
                      • songo3000 Re: No właśnie, do podstawówki marsz... 07.02.11, 17:30
                        Ok, już mnie mmmm. zadowoliłaś ;PPP
      • grosz-ek Re: Pytanie do kobiet... 23.01.11, 12:43
        > a ja zawsze myślałam ze" kocha sie za nic bez granic....." .....że milośc do te
        > j drugiej osoby to nie jest stawianie jakis warunków......

        To teoria, praktyka wygląda trochę inaczej. W realnym życiu - "kochasz bo ..." (ona jest ładna, atrakcyjna, kobieca, itd, a on przystojny, szarmancki, interesujący, itd). I jeśli tych "bo..." zabraknie, to i z miłością będzie krucho. O miłość trzeba dbać, bo nie jest nam dana na wieki. A dbanie obejmuje także troskę o swoją i partnera atrakcyjność.
        • beyon Re: Pytanie do kobiet... 23.01.11, 13:41
          święte słowa "o miłość trzeba dbać" ;-). Nie mozna tylko" lezeć" i oczekiwać ze bedzie sie za to kochanym. Jesli kocham to staram sie dać o partnera o jego potrzeby , ale także o siebie, by i on był usatysfakcjonowany (głupie słowo, ale lepszego nie znajduje). Kiedy kogoś poznajemy to dajemy z siebie wszystko , chodząc na randki wkładamy najlepsze ciuchy , staramy sie dbac o wyglad , a potem stary szlafrok, i 30 kilo nadwagi, coś w tym jest ;-), czemu po paru latach małzeństwa tak sie nie zachowujemy jak na pierwszej randce..........
          • grosz-ek Re: Pytanie do kobiet... 23.01.11, 17:38
            > czemu po paru latach małzeństwa tak sie nie zachowujemy jak na pierwszej randce..........

            Bo to może jest pieruńsko kosztowne? Pierwsza randka trwa tylko jakiś określony czas, małżeństwo - ustawicznie. Na pierwszą randkę można się wykosztować, ale w małżeństwie takie podejście skutkuje brakiem do pierwszego . Niemniej masz rację, problem utrzymania atrakcyjność w małżeństwie realnie istnieje. Cała sztuka udanego małżeństwa to wypracowanie sobie takich zachowań, które pozwolą utrzymać atrakcyjność w oczach partnera.
            • sar-na7 Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 08:37
              grosz-ek napisał:

              > > czemu po paru latach małzeństwa tak sie nie zachowujemy jak na pierwszej
              > randce..........
              >
              > Bo to może jest pieruńsko kosztowne? Pierwsza randka trwa tylko jakiś określony
              > czas, małżeństwo - ustawicznie. Na pierwszą randkę można się wykosztować, ale
              > w małżeństwie takie podejście skutkuje brakiem do pierwszego . Niemniej masz ra
              > cję, problem utrzymania atrakcyjność w małżeństwie realnie istnieje. Cała sztuk
              > a udanego małżeństwa to wypracowanie sobie takich zachowań, które pozwolą utrzy
              > mać atrakcyjność w oczach partnera.
              Zgadzam się. Ja wiem jedno w momencie gdy przestane o siebie dbać powinnam sobie uświadomić ,ze moje małżenstwo nie ma juz sensu....Że mi nie zależy...I zacząć szukać innego kandydata na męża...Bo problem tkwi takze w tym, że namietność wygasa gdy sie jej nie pielęgnuje ...Że 10 kg nagwagi, 20 kg nadwagi , twarz bez makijażu, włosy bez fryzury to sygnał, ,ze jestem juz tylko matką może żoną, ale kochanką nie chce juz być...Mężczyźni to wzrokowcy, ale czy my kobiety chcemy mieć zaniedbałych mężów...?
        • sar-na7 Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 08:26
          grosz-ek napisał:

          > > a ja zawsze myślałam ze" kocha sie za nic bez granic....." .....że milośc
          > do te
          > > j drugiej osoby to nie jest stawianie jakis warunków......
          >
          > To teoria, praktyka wygląda trochę inaczej. W realnym życiu - "kochasz bo ..."
          > (ona jest ładna, atrakcyjna, kobieca, itd, a on przystojny, szarmancki, interes
          > ujący, itd). I jeśli tych "bo..." zabraknie, to i z miłością będzie krucho. O m
          > iłość trzeba dbać, bo nie jest nam dana na wieki. A dbanie obejmuje także trosk
          > ę o swoją i partnera atrakcyjność.

          Dokładnie....Wiadomo, że dwudziestolatce niewiele potrzeba, żeby świeżo wyglądała, po 30- tce trzeba sporo wysiłku, aby nadal wyglądać bardzo atrakcyjnie. Dieta, sport / wystarczy chociaz jazda na rowerze.../rzucić palenie, imprezowanie....Świat stawia na ludzi wygladajacych zdrowo - niestety nadwaga nie jest zdrowa...
          • janznepomuka Re: Pytanie do kobiet... 12.08.11, 11:25
            Cóż, z wiekiem mniej dowcipnie, więcej zaś laski z połykiem, to i tuszy gubić nie musisz, a men i tak będzie szczęśliwy. Coś za coś.

            Ale kaszalot, co do ust też nie bierze, to zdecydowanie zbyt wiele na każdego styranego robotą faceta.
      • gravedigger1 Re: Pytanie do kobiet... 24.01.11, 09:14
        czarodziejka99 napisała:

        > a ja zawsze myślałam ze" kocha sie za nic bez granic....."

        A na jakiej podstawie tak myślałaś? Na podstawie literatury romantycznej czy harlequin'ów?
      • real.slim Re: Pytanie do kobiet... 24.01.11, 23:37
        czarodziejka99 napisała:

        > real.slim napisał:
        >
        > > Rozmawiałem z nią na ten temat, że lubię i zawsze lubiłem szczupłe kobie
        > ty. Że
        > > mnie to podnieca i kręci. ..."
        > a ja zawsze myślałam ze" kocha sie za nic bez granic....." .....że milośc do te
        > j drugiej osoby to nie jest stawianie jakis warunków......pomysl jak Ona sie mo
        > że czuc czujac ze nie działa na Ciebie

        Sugerujesz, że też mam się spaść jak mops i niczym Mr. Sumo powiedzieć - Hej Baby, wsuń rękę między moje tłuste uda, pewnie go gdzieś tam znajdziesz...

        ....a zdrugiej strony to czasem w zyciu t
        > ak jest ze tej drugiej stronie juz nic sie nie chce.....

        On mówi, że mnie kocha! Nie kumam więc, jak można kogoś kochać i jednocześnie nie dbać o siebie?
      • senseiek Fiut nie sluga, i bez powodu stawac nie musi.. 06.02.11, 17:03
        > a ja zawsze myślałam ze" kocha sie za nic bez granic....." .....że milośc do te
        > j drugiej osoby to nie jest stawianie jakis warunków......pomysl jak Ona sie mo
        > że czuc czujac ze nie działa na Ciebie....a zdrugiej strony to czasem w zyciu t
        > ak jest ze tej drugiej stronie juz nic sie nie chce.....

        A czy on mowil, ze ja nie kocha??
        On mowil tylko, ze nie ma ochoty na seks z tlusta baba - i ja go calkowicie rozumiem.. Tez nie potrafie uprawiac seksu, z kobieta przy ktorej jestem niczym Kamel i Niezgoda.. ;)

        Fiut nie sluga, i bez powodu stawac nie musi..
    • m00nlight 'zapuszczanie się' po dzieciach 22.01.11, 22:30

      No cóż, ten temat był tu wałkowany tysiące razy.

      Tak niestety jest, że jedne kobiety po dzieciach (nawet kilkorgu- patrz heidi klum) wyglądają jak licealistki, inne, cóż, zmieniają się w 'mamuśki' do końca życia.

      Kwestia genów, metabolizmu, motywacji (lenistwa!).

      Ciekawe jak jest w przypadku Twojej żony, czy istotnie czyni jakieś konkretne starania, czy kładzie na to laskę i tylko tak gada. Znam różne przypadki dziewczyn, takie które po ciąży mimo realnych wysiłków, drakońskich diet i katorżniczych ćwiczeń chudły dopiero z pomocą farmakologiczną, po kilku miesiącach czy nawet latach, a znam takie ktore od lat tylko narzekają jakie to są grube i jak bardzo chcą schudnąć, a obżerają się chipsami przed tv i myślą że samo kupno i postawienie w kącie roweru treningowego cudownie odchudzi...

      Jakby nie było, 30 kg nadwagi to już nie przelewki, a poważna otyłość. No chyba że nie masz na myśli prawdziwej nadwagi, tylko fakt że żona jest 30 kg cięższa niż byla (a wczesniej miala niedowagę, teraz powiedzmy miesci się w normie czy też jej realna nadwaga jest niewielka). Aż jestem ciekawa jak jest naprawde, bo byli tu panowie- spece twiedzący że rozmiar 38 to 'kaszalot' ^^
      Ta więc, czy żona jest 'gruba' obiektywnie, czy jest gruba dla Ciebie- to jest istotna sprawa. Jeśli istotnie ma sporą nadwagę, zawsze możesz się oprzeć na argumencie zdrowotnym- jakby nie patrzeć otyłość to cukrzyca, nadciśnienie i inne atrakcje, zachęcisz ją do odchudzania i pokażesz przy okazji jak bardzo dbasz o jej zdrowie (oczywiście z miłości a nie egoizmu :P ). Skoro sam prowadzisz zdrowy tryb życia, spróbuj ją w to wciągnąć, znajdź jakąś aktywność którą moglibyście wykonywać wspolnie.

      Jak jest z tym 'obżeraniem wieczorami'? żona sama je, czy jecie razem? możesz szykować wczesnym wieczorem jakieś lekkie kolacyjki do wspolnej konsumpcji sałatki, itd...

      Nie wiem natomiast jak żona zareagowalaby na komunikat wprost, że jest za gruba i prze to Cię nie kręci- jedne się motywują i odchudzają, a drugie śmiertelnie obrażają i w myśl zasady 'na złość matce odmrożę sobie uszy' tym bardziej przestają o siebie dbac... w każdym razie zrobic coś musisz, zanim naprawde dostanie korby że ją zdradzasz....

      PS seks jest doskonalym sposobem na spalenie wieczornych kalorii, więc gdybyś się tak przemógł codziennie na złe by to nie wyszło :P
      • zamyslonaona Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 24.01.11, 11:05
        Ten świat już sie chory robi to epatowanie urodą, dbaniem o siebie, zdrowym odżywianiem, sportem, nie patrzy sie już na człowieka jako kogoś wartościowego widzi sie tylko tą powłokę, czy ciało jest odpowiednio jędrne i czy nie ma zmarszczek pod oczami. Wszędzie człowiek jest tym bombardowany: reklamy telewizyjne, czasopisma, wszędzie dobre porady jak odpowiednio zrobic makijaż, jak dbac o ciało, które herbatki odchudzające wybrac, każdy przecież musi byc szczupły bo nie w modzie miec rozmiar XL. Dlaczego autor wątku zdecydował się na ślub i przyrzekał na dobre i na złe, a nie jest w stanie pogodzic się ze zmianami zachodzącymi w drugim człowieku, autor chyba zapomniał że z wiekiem nie młodniejemy, że komórki zamierają, już od 25 roku życia toczy sie nieodwracalny proces apoptozy, że zmienia się metabolizm człowieka następuje wolniejsze spalanie tłuszczu,że podczas ciązy zwiększa się ilosc tkanki tłuszczowej, której w niektórych przypadkach nie da rady zrzucic. Może jego kobieta woli byc szczęśliwa niż szczupła, może w pełni akceptuje siebie, moze nie chce umartwiac swojego ciała tysiacami diet cud...problem tu tkwi w nim nie w niej bo autor nie portafi pogodzic się z upływem czasu...może nie powinien wiązac się z nikim na stałe tylko szukac coraz to młodszych i chudszych dziewczyn zmieniając jedna po drugiej skoro tak ważna jest dla niego atrakcyjnosc zewnętrzna, kora w tym przypadku przesłania mu wszystko inne. Z wątku nie dowiadujemy się jaką jest kobietą tylko jaki ma brzuch i tyłek...
        • sea.sea Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 24.01.11, 11:54
          Erekcja, tak samo jak zwilżenie nie pojawia się wywołana siłą woli. A 30 kg nadwagi naprawdę trudno zignorować. Pani natomiast ma wszystko gdzieś, bo nawet leczyć tarczycy nie chce (a to mogłoby pomóc dość wybitnie). Ja jako kobieta zupełnie się nie dziwię że autorowi "nie bryka".
          Też by mi nie brykało do kogoś, kto sobie radośnie kultywuje zaniedbanie wyszukując sobie milion wymówek. Przypuszczam, że miałby nieco inne nastawienie gdyby chodziło o to, że ona się stara, ale jej nie wychodzi. Ale pani ma w nosie zarówno potrzeby estetyczne męża jak i własne zdrowie - 30 kg nadwagi w młodym wieku, to po 40tce będzie się należało cieszyć jeśli pani będzie w stanie poruszać się o własnych siłach!
          • cyklista6 Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 24.01.11, 13:18
            Kup żonie miesięczny karnet na aerobic. Znajdź dietetyka, aby jej ustawił dietę. Idźcie razem na basen. Powiedz jej, że ją kochasz i chcesz jej pomóc odzyskać poczucie własnej wartości.
            • sea.sea Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 24.01.11, 13:29
              30 kilo nadwagi nieźle obciąża stawy. Aerobic w związku z tym IMO nie należy do najlepszych pomysłów, zwłaszcza że też jakoś specjalnie się od niego nie chudnie.
              • m00nlight Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 25.01.11, 12:20

                Zgadzam się.

                Poza tym, na mnie taki 'prezent' podziałałby jak płachta na byka. Równie dobrze może jej kupić krem przeciwzmarszczkowy albo żel na cellulit. Takie rzeczy po prostu, zwyczajnie nie przystoją :)

                Zresztą, kto powiedział że ona ma problem z poczuciem własnej wartości? Nie każda gruba kobieta jest tym faktem zdołowana (patrz Beth Ditto), niektóre mają to po prostu gdzieś.

                Siłą do niczego jej nie zmusi, ona musi sama chcieć coś zmienić, sama dla siebie. I trzeba jej podsunąć taki argument, który trafi.
                • jednorazowy3 Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 05.02.11, 20:02
                  Większość kobiet ma wszystko gdzieś po 10 latach małżeństwa i dwójce dzieci :)
                  Tak chciałam uściślić.
        • m00nlight Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 25.01.11, 12:33

          Zgadzam się że jesteśmy trochę sterroryzowani kultem ciała.

          Ale z drugiej strony, co jest złego w zdrowym trybie życia? Fakt że promowanie anorektycznej chudości i kultu wiecznej młodości jest chore ale to jest skrajność, margines.

          W samym nacisku na zdrowe jedzenie i wprowadzenie do życia troche ruchu widzę same korzyści. Wszak człowiek szczupły, zdrowy i sprawny automatycznie lepiej funkcjonuje psychicznie- i to wiadomo od zawsze. Szkoda tylko że wszyscy to wiedzą a mało kto istotnie coś z tym robi. Widziałąm kiedyś w TV filmik z Chin gdzie ludzie w różnym wieku, nawet staruszkowie), ćwiczyli sobie tai-chi jak gdyby nigdy nic czekając na autobus na przystanku. I było to normalne! Sprobuj coś takiego zrobić u nas :> zaraz spojrzą na Ciebie jak na wariata i pomyślą 'świr czy artysta robiący happening?'

          Zacznijmy od tego że zdrowy tryb życia jest postrzegany jak wyrzeczenie, obowiązek trud asceza wręcz. I to jest największy problem, w nastawieniu. Większosc ludzi ma ze 'zdrowym trybem życia' negatywne skojarzenia: automatyczny obraz w mózgu obrzydliwej ryby z pary z sałatą, katusze na siłowni czy lejący się pot przy bieganiu 10 km w parku. Dlatego człowiek z natury leniwy odrzuca tę nieprzyjemną wizję i popada w drugą skrajność: spędza wolny czas przed tv z chipsami, jedzie 200m samochodem do sklepu bo bułki, a na niedzielny obiad wyrusza z dziecmi do mcdonalda albo kfc, psiocząc przy tym że media i cały świat terroryzują go kultem ciała.
      • real.slim Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 24.01.11, 23:51
        Aż jestem ciekawa jak jest naprawde, b
        > o byli tu panowie- spece twiedzący że rozmiar 38 to 'kaszalot' ^^

        A więc ważyła kiedyś 60 kg przy 171 cm, teraz ma ok. 90. Więc jak dla mnie sporo, tak obiektywnie, jak i subiektywnie.

        Jeśli istotnie ma sporą nadwagę, zawsze możesz się oprzeć na ar
        > gumencie zdrowotnym- jakby nie patrzeć otyłość to cukrzyca, nadciśnienie i inne
        > atrakcje, zachęcisz ją do odchudzania i pokażesz przy okazji jak bardzo dbasz
        > o jej zdrowie (oczywiście z miłości a nie egoizmu :P )

        Próbowałem już! Na własnym przykładzie jej pokazałem. W pewnym momencie moja specjalizacja zawodowa tak się zawęziła, że spędzam 100% dnia zawodowego siedząc przy kompie. Choć mam dość dobry metabolizm, to przytyłem i to sporo, bo jakieś 13 kg. Mówiła do mnie, że robi mi się "brzuszek". No, ale nie znosiłem swojego widoku w lustrze. Przeszkodą były oczywiście, lenistwo, dzieci (szkoła, przedszkole, trening, coś tam). Uświadomiłem sobie, że nigdy nie będzie właściwej chwili. Więc zrobiłem to, co sprawiało mi kiedyś przyjemność i co wymagało ode mnie najmniejszego wkładu. Słuchawki na uszy, dresy, buty do biegania (WAŻNE!!!) i heja. Schudłem 10 kg. I nie wciągam już m&m's wieczorami :D Jestem z siebie zadowolony.

        Nie wiem natomiast jak żona zareagowalaby na komunikat wprost, że jest za gruba
        > i prze to Cię nie kręci- jedne się motywują i odchudzają, a drugie śmiertelnie
        > obrażają i w myśl zasady 'na złość matce odmrożę sobie uszy' tym bardziej prze
        > stają o siebie dbac

        Ona robi mi awantury, gdy mówię jej wprost. Mówi że nie wiem czego chcę i że ciągle wywieram na niej presję... A ja nie wiem jak jej wytłumaczyć, że zamieniłbym nasze dwa samochody na jej fajną figurę. I gdybym musiał od początku na nie zbierać przez lata.
        • sea.sea Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 25.01.11, 00:10
          1. Weź ją przyciśnij, żeby zrobiła coś z tarczycą, skoro ponoć ma z nią problem. Wytocz argument pt "kochanie, Twoje zdrowie" itp. Nastrasz konsekwencjami nieleczenia i zaszantażuj dobrem dzieci jeśli będzie trzeba. O wadze w tym kontekście nie wspominaj, bo wyraźnie jest już uczulona, więc będzie bojkotować.

          2. A ona faktycznie je jakoś więcej niż normalnie i jakieś świństwa, których wcześniej nie?
          Bo jeśli je mniej więcej normalnie a tyje, to faktycznie coś hormonalnego zapewne i ogarnięcie tarczycy może sporo pomóc. A jeśli wciąga jakieś paskudztwa w dużych ilościach, to możliwe że pociesza się jedzeniem. Coś jej w życiu nie pasuje i odreagowuje sobie w ten sposób.
        • m00nlight No, przyznaję... 25.01.11, 12:15

          W jej przypadku- BMI 30 - ma już nawet nie nadwagę a otyłość I stopnia :(

          Więc już nawet nie chodzi o estetykę ( w tym przypadku jej brak), a o zdrowie, po prostu.

          Lekarze nie mówią jej że ma schudnąć? Nie działają na nią argumenty o cukrzycy, nadciśnieniu, miażdżycy, zawałach, wylewach i innych rewelacjach? Przecież to oczywiste że jak teraz nie zrzuci tej nadwagi to z wiekiem będzie coraz trudniej...

          Jeśli się wkurza jak jej sugerujesz wprost odchudzanie (co jest po części zrozumiałe) wytłumacz jej że nie o estetykę Ci chodzi, ale o jej zdrowie... przecież mając dzieci człowiekowi powinno zależeć żeby jednak pożył jak najdłużej, cieszył się wnukami itd, nie na wszystko mamy wpływ, ale otyłość powoduje bardzo wiele śmiertelnych chorób.

          BTW- przy dużej nadwadze szybciej się chudnie ;) Wiem z doświadczenia że najtrudniej zrzucić ostatnie pare kilo, a na początku to leeeci. Postaw przed nią realny cel- niech np zrzuci 10 kg bo 30 to strasznie brzmi. Wiadomo, jesli ktoś nie ma supermetabolizmu trudno utrzymać stałą wagę z młodości w nieskończoność (no, Panowie, przyznać się który z Was mieści się w ślubny garnitur? ;) ) ale ja się człowiek zapuści za młodu to później odchudzenie będzie bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe.

          Dopilnuj żeby przebadała sobie tę tarczycę (o ile nie jest to wymówka- wiadomo że tarczyca ma istotny wpływ na wagę i żona może wykorzystywać tę informację)- jak już pójdzie do lekarza to wątpię by pozostawił on fakt tak dużej nadwagi bez komentarza... Skoro nie słucha Ciebie, może lekarza posłucha...
        • zakletawmarmur Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 25.01.11, 23:35
          Jak dla mnie Twoje gadanie nie ma sensu…
          Gadasz, gadasz ale nic z tego nie wynika. Na pewno nic dobrego. Co najwyżej wmawiasz kobiecie, że jest leniwym, grubym pasztetem. Obniżasz jej samoocenę, którą poprawia sobie wpieprzając puste kalorie.
          Też jestem zwolenniczką mówienia wprost ale jeśli jakaś metoda nie działa przez kilka lat to znaczy, że nie jest skuteczna. Jeśli nie jest skuteczna to znaczy, że trzeba sięgnąć po inne środki.

          > Ona robi mi awantury, gdy mówię jej wprost. Mówi że nie wiem czego chcę i że ci
          > ągle wywieram na niej presję...

          Jest grupa ludzi na których presja działa cholernie demobilizująco. Tacy ludzie wolą działać na zasadzie "pozytywnego zaskoczenia" aniżeli na zasadzie "spełniania cudzych, prostych przecież oczekiwań". Możesz stawiać takiej osobie kolejne oczekiwania i ona może nawet próbować je wypełniać ale nigdy nie będzie w tym tego naturalnego entuzjazmu, który pozwala człowiekowi wytrwać w planach dłużej niż dwa dni i osiągnąć trudny cel. Takiemu człowiekowi warto jest coś zakomunikować swoje potrzeby, ale nie robić tego w formie nakazu, że musi je spełniać...
          Poza tym umniejszanie problemu "wystarczy jeść mniej i ruszyć dupę" dodatkowo może kogoś demotywować. "On nie rozumie jakie to dla mnie trudne, jak ciężko jest przy braku energii iść wieczorem pobiegać, zrezygnować z batonika, kiedy to ostatnia życiowa przyjemność".

          Poza tym i przede wszystkim, mówisz kobicie że musi schudnąć… Właściwie dlaczego MUSI? Bo co, Ty jej każesz? A jeśli nie schudnie to co?
        • barbibarbi Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 06.02.11, 13:07
          > A więc ważyła kiedyś 60 kg przy 171 cm, teraz ma ok. 90. Więc jak dla mnie spor
          > o, tak obiektywnie, jak i subiektywnie.

          więc kiedyś miała właśnie rozmiar 38, wiem bo ważę właśnie 60 kg przy 171 cm.
          Kup jej książkę dr. Dukana, podobno jego dieta daje świetne i trwałe rezultaty.
          Zrób eksperyment i spróbujcie sexu w lustrze, niech się kobieta zobaczy, może to do niej przemówi.
          > Ona robi mi awantury, gdy mówię jej wprost. Mówi że nie wiem czego chcę i że ci
          > ągle wywieram na niej presję... A ja nie wiem jak jej wytłumaczyć,
          Moim zdaniem powinieneś jej powiedzieć otwarcie co czujesz, najwyraźniej robisz to jakoś pokrętnie i ona nie zdaje sobie sprawy z tego jakie to dla ciebie ważne. Musisz być upierdliwy, nie wystarczy raz coś bąknąć, powtarzaj do skutku.
          Osobiście dla mnie jej postawa jest niezrozumiała, dla mnie mój wygląd definitywnie wpływa na zadowolenie z sexu, fajnie jest wtedy gdy czuję się zadbana i atrakcyjna, podziw w oczach mężczyzny jest afrodyzjakiem i warto się potrudzić aby go zobaczyć.
          Ona jest zbyt pewna twojego przywiązania, może warto trochę zburzyć to jej przekonanie?
        • pendzacy_krolik Re: 'zapuszczanie się' po dzieciach 17.02.11, 23:21
          byla za chuda.
          teraz jest za gruba,fakt. propozycja pozbycia sie samochodow jest w waszym wypadku jak najbardziej trafna. za dobrze macie. dwa auta,pewnie drogie restauracje i brzuchy rosna.
          ja ja rozumiem poniekad,sama nie lubie sie ruszac,nie kazdy musi to lubic,ale diete powinna zastosowac,i faktycznie,nie obzerac sie wieczorem.
          real.slim napisał:

          >> A więc ważyła kiedyś 60 kg przy 171 cm, teraz ma ok. 90. Więc jak dla mnie spor
          > o, tak obiektywnie, jak i subiektywnie.
          >
    • elsew Re: Pytanie do kobiet... 24.01.11, 15:00
      Czytając autora byłam przekonana, że mój mąż to napisał!!!! Prawie wszystko się zgadza poza 30 kg. Ja mam +7.
      Powiem wam jak wygląda to z perspektywy żony…
      Mój mąż zawsze był dla mnie wsparciem i nigdy jakoś stanowczo się nie wypowiadał w sprawie mojej ekstra wagi. Prosiłam go żeby nie pozwalał mi jeść po 18 itp. Wystarczyło samo „miałaś już nie jeść” i jakoś łatwiej mi było pokonać głód. Ale jak to bywa z czasem, ja jadłam jemu już nie chciało się mnie pilnować i tak wszystko wróciło na normalny tor. Wysyłał mnie na aerobik, basen itp. I ja chętnie bym poszła gdyby nie to że pracuję, wracam do domu codziennie o 16. Gdybym znów miała wyjść z domu miałabym potężne wyrzuty sumienia względem dzieci (6 i 3 latka). Maż bez problemu by z nimi został, ale ja i tak miałabym wyrzuty, że nie są ze mną.
      No i wczoraj mój małżonek w czasie jakiejś bezsensownej nerwowej wymiany zdań wykrzyczał mi szczerze co myśli o mojej tuszy!!!!!!!
      Zrobiło mi się strasznie przykro, w duchu skuliłam się jak malutka dziewczynka… w samotności poryczałam się i postanowiłam wziąć się za siebie, żeby jemu udowodnić, że potrafię. Obecnie się do niego nie odzywam bo bardzo mnie zabolały jego słowa, ale pewnie boli tak bardzo bo to prawda. Sama nie czuję się dobrze w swoim ciele i bardzo chcę schudnąć a teraz mam dodatkową motywację… więc moja rada to wejść żonie na ambicje. Może się uda. Trzymam za nas obie kciuki.
      • sisi_kecz Re: Pytanie do kobiet... 24.01.11, 17:35
        Mój mąż zawsze był dla mnie wsparciem i nigdy jakoś stanowczo się nie wypowiada
        > ł w sprawie mojej ekstra wagi.'

        Oni chyba mają o nas dobre zdanie i wierzą, ze jak w pasie sie nie dopinamy to wysnujemy wniosek, że sie przybrało ;)

        A tu wcale nie!
        Np. ja mam odwrócone postrzeganie anorektyczne, czyli jak patrze w lustro to nie wydaje mi sie, że jestem gruba (co jest utrapieniem trupio chudych dziewczyn), tylko na odwrót ;)
        Swoje odbicie oceniam na jeszcze całkiem, całkiem spoko...
        Zresztą mam różne lustra i różnią sie o conajmniej 3 rozmiary pomiędzy sobą;)

        Generalnie to jest ta sama zasada jak u panów: "Nie mówię, ze ją kocham, bo tak jest, gdybym przestał ją kochać to bym powiedział- nie wiem, po co mam mowić rzeczy oczywiste.
        To nam sie wydaje, że jak nie mówicie: "kurna, przytylaś", to znaczy, że nic sie nie zmieniło.

        Kwestia niedopinania jest naprawdę nieistotna ;) liczy sie dopiero wtedy, kiedy partner zgłosi swoje zastrzeżenia, w taki sposób, Że je wyartykułuje.

        Co też elsew, bardzo ładnie opisała.
        To działa, a jeszcze nikt nie umarł od kilku słów prawdy.

        pozdro!
        • stalowa_lady Re: Pytanie do kobiet... 24.01.11, 17:51
          elsew, twój ci to przynajmniej powiedział
          mój nic nie mówił nawet na jak byłam 40 kg większa niz teraz
          ja słysząłam tylko "kocham cie taką jaką jestes, to ty masz sie dobrze czuć ze sobą"
          ale seksu nie było....
          i negował, że przyczyna była moja otyłość (choć pewnie miała decydujące znaczenie)
          teraz jestem o te 40 kg lżejsza
          a seksu dalej sie nie stwierdza .....
          • real.slim Re: Pytanie do kobiet... 24.01.11, 23:56
            stalowa_lady napisała:

            > elsew, twój ci to przynajmniej powiedział
            > mój nic nie mówił nawet na jak byłam 40 kg większa niz teraz
            > ja słysząłam tylko "kocham cie taką jaką jestes, to ty masz sie dobrze czuć ze
            > sobą"
            > ale seksu nie było....
            > i negował, że przyczyna była moja otyłość (choć pewnie miała decydujące znaczen
            > ie)
            > teraz jestem o te 40 kg lżejsza
            > a seksu dalej sie nie stwierdza .....

            No widzisz. A ja codziennie biegam i moje libido pozwalałoby mi spokojnie na dwa numerki dziennie, aż bym się psychicznie nie przejadł po jakimś czasie (i musiał na kilka dni spauzować):))
            • zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 25.01.11, 00:25
              > No widzisz. A ja codziennie biegam i moje libido pozwalałoby mi spokojnie na dw
              > a numerki dziennie, aż bym się psychicznie nie przejadł po jakimś czasie (i mus
              > iał na kilka dni spauzować):))

              Mój chłop wcale nie biega a jestem przekonana, że z taką piękną i zgrabniutką Dodzią to mógłby nawet więcej niż dwa razy dziennie:-) Oczywiście do czasu aż by mu sie nie przejadło:-)
          • zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 25.01.11, 00:15
            > mój nic nie mówił nawet na jak byłam 40 kg większa niz teraz

            Zazdroszczę. Mój chłop regularnie mnie za boczki, tyłek podłapuje i wygłasza przeróżne komentarze. Gdy raz (a było półtorej roku i sporo kilo mniej niż teraz), przed wyjściem zapytałam się go "czy moje uda nie są do tej spódniczki za grube", tak do tej pory słyszę komentarze "o rany masz tak grube uda, że wszyscy na ulicy się na nas patrzą":-) Szczególnie, gdy faktycznie ktoś się za mną obejrzał...

            > ale seksu nie było....

            U mnie jest dokładnie na odwrót niż być powinno. Im jestem grubsza tym seksu mam więcej i to bynajmniej on mi go częściej proponuje:-) Nie potrafię zrozumieć tego fenomenu. Mam pełna świadomość, że jak prawie każdemu, bardziej podobają mu się szczupłe dziewczyny (choć też bez przesady, facet jest z tych lubiących kobiece kształty).

            A jednak na seks preferencje wzrokowe nie muszą się w pełni przekładać albo przynajmniej jest to dowód na to, że w seksie chodzi o coś więcej...
            • iamhier Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 19:35
              do zaklęta w marmur-moze maz jest gejem,lub kryptogejem.Oni lubia pasztety z brakiem talii,zazwyczja niskie by sprawialy wrazenie dziewczynek a nie kobiet.

              Wiesz.ten typ tak zawsze odrzuci wszystko co kojarzy sie z dymofizmem płciowym.

              No o obowiazkow ma dzieci...zazwyczaj sporo.Heterus lubi fikac z babami,a nie płodzic na potege bo sie boi otoczenia.

              • zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 19:54
                > do zaklęta w marmur-moze maz jest gejem,lub kryptogejem.Oni lubia pasztety z br
                > akiem talii,zazwyczja niskie by sprawialy wrazenie dziewczynek a nie kobiet.

                Myśle, że wtedy wybrał by sobie bardziej płaski i mniej udziasty egzemplarz:-)
                • iamhier Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 23:01
                  Mysle,ze sie mylisz.
      • janznepomuka Re: Pytanie do kobiet... 22.02.11, 15:03
        Mam nadzieję, że kiedyś napiszesz tu posta, jak go na kolanach z laską w ustach PRZEPRASZAŁAŚ za:

        >> Obecnie się do niego nie odzywam bo bardzo mnie zabolały jego słowa

        A zrobisz to, gdy wreszcie zrozumiesz, że alternatywą byłoby jego odejście do innej....

        Jan
    • ditchdoc Re: Pytanie do kobiet... 25.01.11, 01:43
      kieys sie zastanawialem jak powiedziec pracownikowi ze smierdzi mu z dzioba, krecilem sie naookoło jak male dziecko a skonczylo sie na "idz do dentysty bo z pyska Ci smierdzi jak z dupy"

      nieprzyjemne ale poskutkowalo a potem mi podziekowal ze zwrocilem mu uwage bo nie wiedzial ze tak sie sprawy maja a rozmowa twarza w twarz z tym typem bez wykrzywiania twarzy to byl heroiczny czyn

      takze, majac na uwadze ze zona to nie pracownik, duzo tutaj nie wymyslisz. Jak subtelne metody nie pomagaja to pozostaje krotka pilka. Jak sie obrazi to przynamniej nie bedzie Cie atakowac ;)

      W kilku postach ktore przejzalem powtarzaja sie "problemy z tarczyca". Trener na mojej silowni mowi ze kazda grubaska raczy go tym tekstem a po badaniach wychodzi ze tarczyca ok. Takze szanowna malzonka jest leniwa, tyle.
      • ja-7-2 Re: Pytanie do kobiet... 25.01.11, 09:21
        Z jednej strony rozumiem Autora wątku. z drugiej zastanawia mnie coś innego: czy, jeśli żona schudnie, wróci teraz do formy, gdy oboje bedą mieć po pięćdziesiąt parę lat, on nie założy kolejnego wątku na tym forum (jeśli takowe będzie istnieć) z problemem: "mojej żonie obwisa biust, a na twarzy - i nie tylko tam - ma zmarszczki. Szkoda mi mojego małżeństwa, ale wokół widzę tyle seksownych lasek, a żona mnie już nie pociąga. Nie mogę się przemóc..."
        Rozumiem, tu jest problem zaniedbań kobiety, zmian, którym można zaradzić. Ale podejście Autora, jego patrzenie na żonę tylko przez pryzmat jej fizyczności, może budzić takie obawy. Może budzić niepokój wielu - powiedzmy delikatnie - dojrzałych kobiet.
      • real.slim Re: Pytanie do kobiet... 25.01.11, 09:34
        Ach, ta tarczyca...

        Jedno jest jasne jak słońce, jeżeli dieta jest ścisła, to obojętnie, jakie masz tendencje, schudniesz siłą rzeczy, chcesz, czy nie.

        Tak więc potwierdzam Twoje zdanie na ten temat :)

        Faktem jest, że jakie gdzieś czytałem, taka choroba ma nieprzyjemne w sobie skutki typu ospałość, znerwicowanie, itd. Przykro mi, ale jest to dla mnie też mało istotne...
        • sisi_kecz Re: Pytanie do kobiet... 25.01.11, 11:20

          gdzieś czytałem, taka choroba ma nieprzyjemne w sobie sku
          > tki typu ospałość, znerwicowanie, itd. Przykro mi, ale jest to dla mnie też mał
          > o istotne...'

          Przerażająca jest dla mnie taka indolencja.
          Jak można nie sprawdzić, czy to jest choroba tarczycy?
          To właśnie jest najistotniejsze dla dalszego postępowania.

          Co z tego, że dźgnięta w pupę niemiłym słowem, Twoja żona rozpocznie walkę z kilogramami, jeśli chora tarczyca nie pozwoli jej na ich zgubienie?
          Owszem, jak sie zacznie głodzić, to będzie chudła, ale to tylko spotęguje zaburzenia hormonalne oraz spowoduje nowe związane z wyniszczeniem organizmu.

          Jeśli ma otyłość, to powinna zrobic badania krwi. Określić w jakiej formie jest gospodarka jej organizmu, czy nie ma anemii, cukrzycy, innych schorzeń, które mogły jej sie przyplątać w zwiazku z przytyciem.

          Skoro Ty kladziesz laskę na wszystko, bo zy sie jedynie to, aby schudła, to faktycznie dobrze oceniło Cie parę osób w tym wątku, które pisały o skoncentrowanym na powierzchowności egoiście.
        • zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 25.01.11, 13:22
          > Jedno jest jasne jak słońce, jeżeli dieta jest ścisła, to obojętnie, jakie masz
          > tendencje, schudniesz siłą rzeczy, chcesz, czy nie.

          Przy niedoczynności tarczycy nie jest to takie łatwe... Człowiek po prostu nie ma na nic energii. Nie ma siły chodzić na siłownie, liczyć kalorii, myśleć o tym co powinna jeść, no po prostu nic się nie chce. Sam przyznaj, że jak masz dużo siły to wszystko jest łatwiejsze? Może zamiast obwiniać kobietę, że jest leniwa zmobilizuj ją podjęcia leczenia.

          > Faktem jest, że jakie gdzieś czytałem, taka choroba ma nieprzyjemne w sobie sku
          > tki typu ospałość, znerwicowanie, itd.

          Może zamiast słuchać ludzi, którzy o niedoczynności tarczycy nie mają pojęcia poczytaj posty kobiet, które przez to przechodziły:

          forum.gazeta.pl/forum/w,94641,115424337,115424337,Samopoczucie_przy_hasi_porownania_opinie.html
          Polecam Ci to forum, jeśli chcesz pomóc żonie. Możesz poszukać np. info o polecanych lekarzach z okolicy…

          Przykro mi, ale jest to dla mnie też mał
          > o istotne...

          I tu sprawdza się zasada, że zdrowy chorego nigdy nie zrozumie. Są rzeczy, które trzeba po prostu przeżyć...
    • real.slim Re: Pytanie do kobiet... UPDATE! 25.01.11, 09:42
      Oceniłem wypowiedzi Was wszystkich i doszedłem do wniosku, że chyba jednak zbyt dużo nie wymagam, więc czas na działanie. Bo dopóki czuję się dobrze, chcę i mogę, to chcę z tego korzystać i mieć atrakcyjną partnerkę.

      Wczoraj więc jej powiedziałem. Zabierałem się do tego, jak pies do jeża. Wiedziała, że coś od niej chcę. W końcu powiedziałem jej wprost, że jest gruba i że powinna w końcu coś z tym zrobić. Wkurzyła się, że kręcę, że nie mówię wprost tylko prowadzę jakieś dziwne wywody, Miała oczywiście rację. Ale ciśnienie mi się podniosło i powiedziałem jej, że ona nie znosi prawdy i krytyki i stąd to wszystko. Dobra, więc jak krowie na rowie: JESTEŚ GRUBA I MI SIĘ TAK NIE PODOBASZ.

      Obraziła się na mnie i nie rozmawia ze mną. Jak przyjedzie z pracy pewnie będzie jeszcze draka, a może nie? :)

      Zobaczymy.
      • sq6unny Re: Pytanie do kobiet... UPDATE! 25.01.11, 10:46
        Kropla przepełniła czarę goryczy. Pewnie będzie miała "focha giganta", mimo wszystko gratuluję odważnej decyzji i mam nadzieję, że twoje słowa podziałają na nią motywująco.
        Jeśli mogę coś doradzić, to teraz nie zostawiaj jej samej, żeby się nie dręczyła własnymi domysłami. Wyciągnij rękę i zachęć, pomóż jej być znowu atrakcyjną. Mnie moja kobitka zachęciła od ruchu, aktywności fizycznej, wykupiliśmy razem całoroczny karnet na siłkę i teraz wręcz nie mogę się doczekać wspólnych wyjść, a czasem razem idziemy na te same zajęcia (spin, power gym, stretching). Jest okazja poznania nowych ludzi. Zmiana towarzystwa też jej dobrze zrobi - mi w każdym razie pomogło.
        Od czegoś trzeba zacząć, więc pomóż żonie zrobić pierwsze kroki, potem poleci z górki.
        Powodzenia. :-)
        P.S.
        Żeby "schuść" wystarczy pamiętać, że dzienny bilans kaloryczny MUSI BYĆ ujemny.
        Jesz 2000 cal dziennie, spalaj przynajmniej 2500 cal.
        • real.slim Re: Pytanie do kobiet... UPDATE! 25.01.11, 22:57
          :)

          W tej chwili jest na fazie, że potrzebuje czasu. Powiedziała mi, że się zastanawia, czy ze mną być. Że nie wie, czy jest mi w stanie dać tego, czego wymagam, itd.

          Cóż, kości zostały rzucone. Teraz zobaczymy, co jej przemyślenia przyniosą...
          • sisi_kecz Re: Pytanie do kobiet... UPDATE! 26.01.11, 10:18
            Oj , nie posłuchałeś sisi ...

            Walnąłeś żonie, ze jest gruba i przez to jest baznadziejnie.
            Moze byłęś szczery i to dla Ciebie - jedyny element relacji: atrakcyjność fizyczna.
            Ale radziłam przy wyłuszczaniu pretensji do tłuszczyku, nadmienić, ze doceniasz swoją kobietę w innych sferach.

            A Ty sprowadziłeś cały Wasz związek do kwestii nadwagi i tak to teraz odbiera Twoja żona.
            Nic dziwnego, że sie zastanawia, co ma robić z człowiekiem, który widzi w niej tylko ciało.

            Na pewno pójdzie na wewnętrzną emigrację- masz gwarantowaną niechęć z jej strony i duuuużo więcej roboty, jeśli chcesz aby było dobrze, niż tylko zredukowanie kilogramów.

            Do tego prowadzi niemyślenie- a właściwie myślenie tylko o sobie.

            ;)
          • zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... UPDATE! 29.01.11, 17:17
            I co tam słychać? Przemyślała sobie? Była kolejna rozmowa?
      • icc217 Jestes zwykly CHAM 06.02.11, 02:35
        ... choc "atletycznie zbudowany".
        Mam dosc duze doswiadczen malzensko-podobnych: Innymi slowy jest tysiac sposobow,
        zeby komus cos przedstawic bez obrazania.
        Na miejscu zony nie tylko bym sie obrazil, ale wyprowadzil ze wspolnego loza.

        A przede wszystkim odpowiedz sobe facet na pytanie: Kocham zone, czy nie?
        Czy jest mi tylko z nia wygodnie (wyprane, wyprasowane, ugotowane)?
        • senseiek Re: Jestes zwykly CHAM 06.02.11, 19:17
          icc217 napisał:

          > ... choc "atletycznie zbudowany".
          > Mam dosc duze doswiadczen malzensko-podobnych: Innymi slowy jest tysiac sposobo
          > w,
          > zeby komus cos przedstawic bez obrazania.

          Przeciez mowil wielokrotnie, ale w ogole nie reagowala na jego uwagi..

          > Na miejscu zony nie tylko bym sie obrazil, ale wyprowadzil ze wspolnego loza.

          Przeciez i tak nie uprawiaja w nim seksu.. ;)

          > A przede wszystkim odpowiedz sobe facet na pytanie: Kocham zone, czy nie?
          > Czy jest mi tylko z nia wygodnie (wyprane, wyprasowane, ugotowane)?

          A Ty sobie odpowiedz czy zona jest tylko od robienia obiadow, sprzatania, i bawienia dzieci, czy takze by sie chcialo od czasu do czasu z nia pouprawiac seks..
          Tlusta kobieta nie jest podniecajaca, a wtedy facetowi nie staje, i nie ma mowy o seksie..
          Przeciez napisal w jednym poscie, ze mu opadl jak ja zobaczyl.
      • senseiek Jedz do Decathlona, i kup rowerek stacjonarny 06.02.11, 19:13
        > Obraziła się na mnie i nie rozmawia ze mną. Jak przyjedzie z pracy pewnie będzi
        > e jeszcze draka, a może nie? :)

        Jedz do Decathlona, i kup rowerek stacjonarny, i postaw go na srodku pokoju, przed telewizorem.. :)
    • potwor_z_piccadilly Re: taka sobie historyjka. 25.01.11, 22:18
      Hotel gdzieś na greckiej wyspie.
      Para młodych ludzi z południa naszego kraju. On, owszem przystojny, stonowany, taki nieco trudny do odgadnięcia kto zacz, ale ona, niczym antyczna bogini. Nie tylko mam na myśli jej nienaganną figurę i urodę, lecz głównie to co wyrażała jej twarz, mimika. To był wulkan seksualności (w pozytywnej wersji), miłości, optymizmu i radości z życia. Na basenie całe chłopstwo zachowywało się jak na meczu tenisa. Gdzie ona tam ich wzrok. Niemiachom ślina z otwartych jap ciekła po brodach a młodzi angole wręcz siedząc na brzegu basenu symulowali walenie konia.
      Nic a nic nie ściemniam.
      By to co wyrażała jej twarz zobrazować obejrzyj, no i przy okazji i posłuchaj tego.
      www.youtube.com/watch?v=4olvhAZEOG8
      Co ja ?
      Ja sobie pomyślałem że chłopak ma skarb i jeśli nic nie spierdzieli to może urządzić sobie życie podobne do życia w raju. Czy mu się uda ? Nie wiem. U dziewczyny można było dostrzec lekkie tendencje do nabrania ciała. Czy po latach gdy po dziecku złapie kilogramów przypomną mu się ich początki, uczucie, romantyczne wakacje, jej radosny optymizm i czy będzie potrafił podtrzymać ten jej optymizm dożywotnio ? Tego też nie wiem.
      Wiem jedynie że nie ma związku bez okresowych kryzysów. U mnie też były, też zauważyłem to co ty (to nie była nadwaga) i też mimo że moją panią od dzieciństwa ludzie nazywali "paryżaneczka" straciłem apetyt. Poradziłem sobie. Sięgnąłem do korzeni, parę spraw sobie wytłumaczyłem i bezboleśnie kryzys poszedł w cholerę.
      Dwie rady.
      - Im bardziej będziesz żonie dowalał z powodu nadwagi, tym bardziej będzie tyła i zaniedbywała się. To normalne, stres będzie gasiła nażeraniem się.
      - Zadaj sobie pytanie które ja zadałem sobie kiedyś, co ty k...a homo sapiens jesteś, czy pieprzony homo erectus ?

      • real.slim Re: taka sobie historyjka. 25.01.11, 23:09
        Nie wiem jak ty, ale dla mnie to wciąż ważne. Mam na myśli wygląd. Tak jej, jak i mój własny. Biegam, trochę ćwiczę i robię chcę się jej podobać. Ona kiedyś mi powiedziała, że nie mogłaby być z facetem, który ma małego fiuta. Powiedziała, że nie mogłaby, bez względu na to jaki by nie był, bo nie pokrywa się to z jej fantazją...

        Tak więc to na temat homo sapiens. Seks odbywa się w głowie :)
        • potwor_z_piccadilly Re: taka sobie historyjka. 25.01.11, 23:50
          real.slim napisał:

          > Ona kiedyś m
          > i powiedziała, że nie mogłaby być z facetem, który ma małego fiuta.

          To nowalijka, lecz sadzę ze nieszkodliwa bo myślę ze warunki spełniasz.

          > Tak więc to na temat homo sapiens. Seks odbywa się w głowie :)

          To oczywista oczywistość.
          Widzę ze zaskakujesz.
          Tu ma zagrać wyobraźnia. Wiesz, rozumiesz.
          Moja jak stanie przed lustrem i powie "rany, ale jestem gruba", odpowiadam. Im grubsza tym lepsza. Oczywiście ona nie bierze tego jako zmianę mojego gustu. Ona pyta by mnie sprawdzić czy nadal uważam ją za atrakcyjną babkę. Oczywiście ze uważam ją za atrakcyjną. Tak jak zupa nigdy nie jest za słona, tak i seks póki starczy sił nigdy się nie znudzi z żoną bo jest łatwiej. Wszystko dotarte, poukładane i wbrew pozorom pomysłów na urozmaicenie konfiguracji nie brakuje a i potomstwo w zgodnym, patrzącym sobie w oczy związku lepiej się rozwija.
          Zamiast sobie dowalać z przyczyny pierdół wolimy tak.
          www.youtube.com/watch?v=5E4mBoGX6Dw
          • moonogamistka Re: taka sobie historyjka. 05.02.11, 15:00
            Potwor:) madry facet z Ciebie:)
        • balbin79 Re: taka sobie historyjka. 05.02.11, 20:42
          real.slim napisał:

          > Tak więc to na temat homo sapiens. Seks odbywa się w głowie :)

          A probowales ja namowic do wizyty u psychologa /psychoanalityka
          dla mnie krotko mowiac twoja kobieta ma glebokiego dola..moze jakas depresja czy cos...

          a mowienie co chwila ze jestes gruba ze nic z tym nie robisz -raczej jej nie zmotywuje do dzialan, strasznie rozwodem tez slaby pomysl- w koncu przysiegaliscie sobie na dobre i zle w chorobie i szczesciu etc..
          i jeszcze macie dzieci..
          • rannie.kirsted Re: taka sobie historyjka. 06.02.11, 22:56
            oo, ja nie sadze zeby autorowi watku postalo choc na chwile w glowce, ze zona moze miec depreche. w koncu - jak widac patrzyl na nia i patrzy wylacznie przez pryzmat wielkosci jej dupy i brzucha a nie tego co ma w glowie i sercu.
            • afmh Re: taka sobie historyjka. 02.03.11, 18:41
              Czytałam tylko post autora więc nie wiem czy już było. Proste:Żona schudnie jak będzie mieć motywację czyli znajdzie sobie kochanka -tylko wtedy.
      • ja-7-2 Re: taka sobie historyjka. 26.01.11, 07:29
        potwor_z_piccadilly napisał:


        > Wiem jedynie że nie ma związku bez okresowych kryzysów. U mnie też były, też za
        > uważyłem to co ty (to nie była nadwaga) i też mimo że moją panią od dzieciństwa
        > ludzie nazywali "paryżaneczka" straciłem apetyt. Poradziłem sobie. Sięgnąłem d
        > o korzeni, parę spraw sobie wytłumaczyłem i bezboleśnie kryzys poszedł w choler
        > ę.
        > Dwie rady.
        > - Im bardziej będziesz żonie dowalał z powodu nadwagi, tym bardziej będzie tyła
        > i zaniedbywała się. To normalne, stres będzie gasiła nażeraniem się.
        > - Zadaj sobie pytanie które ja zadałem sobie kiedyś, co ty k...a homo sapiens j
        > esteś, czy pieprzony homo erectus ?
        >

        Zawsze, gdy czytam Twoje wpisy, ciepło mi się robi na sercu. I trochę zazdroszczę Twojej żonie :)
      • aandzia43 Re: taka sobie historyjka. 26.01.11, 10:52
        Bardzo ładny post :-)

        > Wiem jedynie że nie ma związku bez okresowych kryzysów. U mnie też były, też za
        > uważyłem to co ty (to nie była nadwaga) i też mimo że moją panią od dzieciństwa
        > ludzie nazywali "paryżaneczka" straciłem apetyt. Poradziłem sobie. Sięgnąłem d
        > o korzeni, parę spraw sobie wytłumaczyłem i bezboleśnie kryzys poszedł w choler
        > ę
        Nie ma to, jak sięgnąć do korzeni ;-) I poradzić sobie z drobnymi niedogodnościami, jakie serwuje nam partner. Cieszę się, że się wam udało. Ale wiesz, są niedogodności tak duże, że nijak ich przeskoczyć nie można. Nie jestem fetyszystką i moja tolerancja na zmiany u męża związane z upływem czasu jest chyba w normie. Poza tym lubię dużych chłopów i np. kawałek męskiego brzucha mi nie przeszkadza. Jeśli wszystko toczyć się będzie tak, jak się toczy, to pożądać go będę jeszcze bardzo długo (męża, nie brzucha;-). Ale dobrze wiem, że są takie formy zaniedbania, czy zmian chorobowych, które jeśli zaistnieją, wykoszą moje zainteresowanie seksem z nim na amen. Przytycie o jedną trzecią swojej wyjściowej wagi też do tych zaniedbań należy. Żona wątkotwórcy z 60 skoczyła na 90, więc mój musiałby przytyć z 75 na 115. Przytył około 15 kilo i jest spoko, w najmniejszym stopniu mi to nie przeszkadza. Ale na stupiętnastokilowca bym nie leciała, chociaż czułość i miłość mogłyby sobie być dalej. To tak a propos wagi, na punkcie której akurat fioła nie mam.

        Jak partnerzy mają normalną psychikę i seksualność, kochają się i pożądają u zarania związku, wykazują dużo dobrej woli i tolerancji przez resztę wspólnego życia, to jest duża szans, że będą się radośnie bzykać do starości. Ale są sprawy nie do przeskoczenia. I dla każdego może to być co innego.
    • vivi22 Re: Pytanie do kobiet... 26.01.11, 23:12
      zostaw ją i jej nie krzywdz... Miłość to nie tylko podniecanie się wzajemnie swoim wyglądem i szczupłe ciało. Miłość to coś więcej między ludźmi a między wami tego już nie.
      Uważam, że powinniście ułożyć sobie życie na nowo i być szczęśliwymi...
      • wypedzonyzziemodzyskanych Re: Pytanie do kobiet... 29.01.11, 16:35
        bądź jak mistrz zen i uderzając kijem zmuszaj ją do biegu
      • balbin79 Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 20:46
        vivi22 napisała:

        > zostaw ją i jej nie krzywdz... Miłość to nie tylko podniecanie się wzajemnie sw
        > oim wyglądem i szczupłe ciało. Miłość to coś więcej między ludźmi a między wami
        > tego już nie.
        > Uważam, że powinniście ułożyć sobie życie na nowo i być szczęśliwymi...

        sory ale to najglupsza rada jaka mogles dac..
        Pomijac fakt ze kobieta zlapie wiekszego dola, pomyslales o dzieciach..jak dziecko zapyta kiedys dlaczego tatus odszedl- to co matka mu powie?
    • titta Re: Pytanie do kobiet... 04.02.11, 21:11
      Typowy syndrom nadmiaru pornografi i instrumentalnego traktowania drugiego czlowieka.

      Jak sie ciagle gapisz na fotoszopowane dwudzistolatki to jak ma ci sie stazejaca zona podobac?
      • titta Re: Pytanie do kobiet... 04.02.11, 21:13
        Ps. na jej miejscu schuda bym, zadbala o siebie i... kopnela pana "wysportowanego" w tylek.
        • sisi_kecz Re: Pytanie do kobiet... 04.02.11, 21:21
          titta napisała:

          > Ps. na jej miejscu schuda bym, zadbala o siebie i... kopnela pana "wysportowane
          > go" w tylek.'

          może właśnie to robi ?

          ;)
      • songo3000 Re: Pytanie do kobiet... 04.02.11, 22:02
        Typowy syndrom nadmiaru emocjonalnej pornografii, arcydzieł typu zmierzch i innych utopii. Jak się ciągle gapisz na nierzeczywiste romantyczne i bezwarunkowe uczucia z prasy kolorowej to i jak tu się dziwić Twoim przerażeniem i lamentem w kontakcie z realnym światem :)
        • songo3000 Przy okazji... 04.02.11, 22:04
          Widzisz Zaklęta? +1 do mojej kolekcji :)))
        • zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 04.02.11, 22:07
          Songo, a dlaczego oczekiwania pana, króry chce seksu jak na porno są gorsze od oczekiwań kobiety, która chce uczucia jak w romansach?
          • songo3000 Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 12:49
            A co to jest seks 'jak na porno'? :DDD
        • titta Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 14:33
          Kula w plot: nawet nie wiem czy w zyciu jeden romans przeczytalam (chyba ze "Przylbice i Kaptury" w podstawowca albo lektura Orzeszkowej sie licza ;)
          Do glowy ci nie przychodzi, ze jesli ktos wymaga od innych kontaktu z rzeczywistoscia to sam nie spedza czasu nad czyimis fantazjami?
          • songo3000 Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 08:27
            Tyle, że 'kontakt z rzeczywistością' i 'bezwarunkowe pożądanie' to dwie, zupełnie, zupełnie rozbieżne sprawy. No ale żeby to wiedzieć, trzeba ten 'kontakt' mieć...
      • marcin_kkkk Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 00:46
        Ehh ta kobieca hipokryzja... Pare dni temu na głownej identyczny wątek tylko w druga stronę: kobietę nie pociąga jej mąż.
        Twój post:
        "A kiedys maz byl bliski?Jesli tak to cos musialo sie stac, nie koniecznie jedna rzecz, mogla to byc cos co narastalo i sie sumowalo..."
        Jeśli żonę nie pociąga mąż to musi być w tym jakaś głębia, jak męża nie pociaga żona to jest męską szowinistyczną świnią.
        Kobieto zejdz na ziemie, o związek trzeba dbać, niezaleznie od płci.
        Żonie autora wątku zapodałbym terapię szokową: seks z facetem z brzuchem piwnym i 30 kilową nadwagą. Może mająć odruch wymiotny podczas seksu przejrzałaby na oczy.
    • potwor_z_piccadilly Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 01:33
      real.slim napisał:

      > Ale może jednak jest jakaś motywacja, o której nie wiem.

      Nie ma sprawy.
      Uważnie wsłuchaj się w tekst tej motywacji.
      www.youtube.com/watch?v=e-x_IBxEnkY
      Ponadto mam nadzieję że po wysłuchaniu tego utworu paru strapionym duszą nocka będzie milszą.
      Dobranoc.
      • alishya69 Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 11:04
        Byłam niedawno w tej samej sytuacji, co Twoja żona.

        Przez kilka miesięcy mój mąż się dąsał, rzadko uprawialiśmy seks, chociaż oboje ciągle byliśmy w stosunku do siebie bardzo czuli.
        I którejś nocy powiedziałam mu, że jeśli mi nie powie o co chodzi, to go zostawię. Powiedziałam to troszke łagodniej, ale sens był taki.
        I po dłuższym czasie zaczęliśmy rozmowę. Spytał, czy nie widzę, jak sie zmieniłam.
        Jasne, że widziałam, ale on nic nie mówił, myślałam, że mu to nie przeszkadza.
        Okazało się, że przeszkadza. Że kocha mnie i w ogóle, ale że te nadmierne kilogramy mu przeszkadzają, że nie podniecam go jak kiedyś.
        We mnie opór niemal całkowity. Kilka dni mu dogryzałam, dowalałam jak tylko mogłam. Było na prawdę dziwnie.
        Oczywiście się zacietrzewiłam tak, że w ogóle przestałam jeść. Żeby się martwił, paskuda.
        Ale się nie martwił. Doskonale się kontrolował i nic na ten temat nie mówił.
        Czasami kupował jakieś słodkości z uśmiechem, masz, przecież to mało kalorii ma (to paradoks tego mężczyzny, za którego wyszłam... ale to osobna historia).

        Jestem osobą niezwykle skomplikowaną, wpadającą w skrajności, więc z jego strony to było pewne ryzyko...
        Ale teraz wiem, że na prawdę trzeba coś ze sobą zrobić. Dla mnie, dla niego...

        I cholera, najgorsze, że to będzie trwało tak długo. I to jest najbardziej demobilizujące. Tak bardzo, że aż czasami ma się ochotę usiąść na kanapie z czekoladą i powiedzieć "mam wszystko w dupie".
        A na to nie można pozwolić!
    • iamhier Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 18:53
      A mnie taki jeden 40 latek powiedzial,ze gdyby mial szanse spotkac mnie zanim ozenil sie z zona,to nigdy nie mialby z nią dzieci,bo dzisiaj wie,ze nie jest z nia w stanie wytrzymac.To byl dla najwiekszy meski komplement.Twierdzil,ze zabrakowalo mu szczescia w ŻYCIU...

      Tusza nie jest problemem wbrew obiegowej teorii.
      • zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 18:58
        > A mnie taki jeden 40 latek powiedzial,ze gdyby mial szanse spotkac mnie zanim o
        > zenil sie z zona,to nigdy nie mialby z nią dzieci,bo dzisiaj wie,ze nie jest z
        > nia w stanie wytrzymac.

        Wiesz co, nie wiem jak Ci to delikatnie powiedzieć... Nie wierzyłabym we wszystko co mówią mężczyźni, którzy chcą Cię przelecieć:-)

        > nia w stanie wytrzymac.To byl dla najwiekszy meski komplement.

        No to słabo się panowie starali Ci zaimponować...
        • iamhier Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 19:03
          do zakletawmarmur- a mnie to na rękę....,ze jestem tak atrakcyjna,ze wiekszosc waszych facickow chce mnie przeleciec.Jak bym sie dobrze postarala to i babjbiątko by sie pojawilo......
          Nie ma nic lepszego dla kobiety.

          Nadejsc moga czasy,ze zaden nie bedzie tego chcial.Czy mozna sie czuc atrakcyjna wowczas?
          • zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 19:15
            > do zakletawmarmur- a mnie to na rękę....,ze jestem tak atrakcyjna,ze wiekszosc
            > waszych facickow chce mnie przeleciec.Jak bym sie dobrze postarala to i babjbią
            > tko by sie pojawilo......

            Ale ja wcale nie wątpie w Twoją atrakcyjność...

            > Nie ma nic lepszego dla kobiety.

            A słyszałaś o czekoladzie?
            • zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 19:18
              > > Nie ma nic lepszego dla kobiety.
              >
              > A słyszałaś o czekoladzie?

              Albo chociaż zakupach?
              • songo3000 Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 20:30
                Eee, sądząc po wyciętych postach w moim widoku forum, próbujesz 'dyskusji' z lokalną boratową, zgadłem? :)))
          • ja-7-2 Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 08:41
            iamhier napisała:
            > do zakletawmarmur- a mnie to na rękę....,ze jestem tak atrakcyjna,ze wiekszosc
            > waszych facickow chce mnie przeleciec.Jak bym sie dobrze postarala to i babjbią
            > tko by sie pojawilo......

            Oj, masz naprawdę poważne kompleksy.
          • gravedigger1 Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 16:20
            iamhier napisała:

            > a mnie to na rękę....,ze jestem tak atrakcyjna,ze wiekszosc
            > waszych facickow chce mnie przeleciec.Jak bym sie dobrze postarala to i babjbią
            > tko by sie pojawilo......
            > Nie ma nic lepszego dla kobiety.

            Współczuję Ci, że poczucie swojej wartości musisz budować, przeglądając się w oczach mających na Ciebie ochotę męzczyzn. A może tej wartości powinnaś poszukać w sobie bez posiłkowania się zewnętrznymi"pomocami"? Zdradzę Ci tajemnicę - "wygłodniały" facet jest w stanie przelecieć niemal wszystko, co się rusza i na drzewo nie ucieka, więc bądź ostrożna z oceną męskiego zainteresowania. :)
            • zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 21:35
              Zdradzę Ci tajemnicę - "w
              > ygłodniały" facet jest w stanie przelecieć niemal wszystko, co się rusza i na d
              > rzewo nie ucieka, więc bądź ostrożna z oceną męskiego zainteresowania. :)

              Czy to nie z Tobą kiedyś dyskutowałam na ten temat i twierdziłeś wtedy coś dokładnie przeciwnego?
              :-)
              • gravedigger1 Re: Pytanie do kobiet... 08.02.11, 17:36
                zakletawmarmur napisała:

                > Czy to nie z Tobą kiedyś dyskutowałam na ten temat i twierdziłeś wtedy coś dokł
                > adnie przeciwnego? :-)

                Nie sądzę, żebym twierdził coś przeciwnego. W moim poście skierowanym do iamhier miałem na myśli szczególny typ facetów, a nie wszystkich. Jest oczywiste, że są tacy, którzy przelecą wszystko i być może właśnie tacy interesują się i prawią komplementy iamhier. :)
      • tw.zenek Pytanie do "iamhier" 05.02.11, 18:59
        Czy jest jakiś wątek, w którym NICZEGO nie napisałaś? Może to już nałóg lub nerwica
        natręctw?

        iamhier napisała:

        > A mnie taki jeden 40 latek powiedzial,ze gdyby mial szanse spotkac mnie zanim o
        > zenil sie z zona,to nigdy nie mialby z nią dzieci,bo dzisiaj wie,ze nie jest z
        > nia w stanie wytrzymac.To byl dla najwiekszy meski komplement.Twierdzil,ze zabr
        > akowalo mu szczescia w ŻYCIU...

        TAK, to rzeczywiście mnóstwo wnosi do tej dyskusji. Jeszcze ktoś Cie skomplementował?

        > Tusza nie jest problemem wbrew obiegowej teorii.

        Jak widać z powyższej dyskusji - jednak jest.
        • iamhier Re: Pytanie do "iamhier" 05.02.11, 19:07
          do tw.zenek-nie wiem,ten e-mail jest zbiorczy,pisze pod nim kilka osob.

          Ale ja nie lubie gdy ktos mnie nęka dlatego,bo sie podobam mezczyznom.To juz objaw psychopatii jakiejs.....Faktem jest jednak,ze to wielki komplement od mezczyzny,gdy moze wybrac z kilku kobiet wybralby akurat mnie.Zadaniem tych forow i zlych dla mnie doradcow jest jednak to,by takiego wyboru nie miał.....Wtedy bedzie bral co leci i żalił się na forach.
          • tw.zenek Re: Pytanie do "iamhier" 05.02.11, 19:18
            iamhier napisała:

            > Ale ja nie lubie gdy ktos mnie nęka dlatego,bo sie podobam mezczyznom.To juz ob
            > jaw psychopatii jakiejs.....Faktem jest jednak,ze to wielki komplement od mezcz
            > yzny,gdy moze wybrac z kilku kobiet wybralby akurat mnie.Zadaniem tych forow i
            > zlych dla mnie doradcow jest jednak to,by takiego wyboru nie miał.....Wtedy bed
            > zie bral co leci i żalił się na forach.

            Ja się pytam: JAK TA AUTOREKLAMA MA SIĘ DO TEMATU!?

            Wystarczająco dużymi literami napisane???
            • iamhier Re: Pytanie do "iamhier" 05.02.11, 19:37
              do towarzysz-nie ,mam dosyć tematu MATRON.To dziala demotywujaco na bezdzietnycych.Staja sie aseksualni.
              • tw.zenek Cóż - jestem bezdzietny, a Ty jak piszesz - piekna 05.02.11, 19:47
                Ale Twoja znerwicowana ortografia i neurotyczny sposób pisania, zniechęcają mnie skuteczniej niż gdybyś ważyła 95kg.
                • iamhier Re: Cóż - jestem bezdzietny, a Ty jak piszesz - p 05.02.11, 20:29
                  Nie ekscytuj się tak Zenek,to szkodzi urodzie.
                • marinellla Re: Cóż - jestem bezdzietny, a Ty jak piszesz - p 05.02.11, 20:36
                  >.Faktem jest jednak,ze to wielki komplement od mezcz
                  > yzny,gdy moze wybrac z kilku kobiet wybralby akurat mnie.

                  Jejku. Wystarczy iść na dowolną imprezę i na pewno jakiś mężczyzna z kilku kobiet wybierze akurat Ciebie. Sam fakt bycia w związku (który zaczął się od zakochania czy przyjaźni, a nie z przyczyn innych niż uczucia) oznacza, że na jakimś etapie życia swojego mężczyzny byłaś najwspanialszą dostępną dla niego kobietą. Nie z kilku, tylko z wszystkich.
    • kahamira Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 19:22
      a nie myślałeś , że tyje dlatego bo ma mało sexu??? taka aktywność fizyczna niesamowicie odchudza!
      jeśli nie, znajdźcie sobie wspólne hobby..może squash, albo inny sport...fajne spędzenie wolnego czasu, a nie obejżysz się i żona znów laseczka będzie
      pozdrawiam
    • 4v Współczuję Ci, chłopie.... 05.02.11, 19:32
      parę lat starszy, a czuję się jak byś był moim ojcem, takie masz problemy.

      nawet nie czytam wypowiedzi wcześniejszych, wolę nie myśleć co się tam pojawiło.

      Twój problem jest stary jak świat.
      dziewczyna + dzieci = baba.

      oczywiście nie każdą ten problem dotyka, ale jak już dotknie, to większość go nie zauważa, bagatelizuje, lub racjonalizuje. część nawet uważa że to wielka chluba dla niej, poświęciła się dla dzieci! przestała być powabna, stała się wielorybem. dla dzieci! i dla męża, przecież on się teraz może spełniać jako ojciec, to jest najcudowniejsze!

      wtórują, tym babszytlom, stare baby i stare dziady, którzy (nie z racji wieku, ale z racji tego że przerabiali to co Ty x lat temu i teraz są brzydcy + starzy + zapuszczeni) zazdroszczą wszystkim młodym i pięknym i w ich zasranym interesie jest, by wszyscy wokoło byli starzy i brzydcy. wtedy to towarzystwo czuje się dowartościowane.

      jakie masz wyjścia więc?

      1. przekonać żonę by się za siebie wzięła w końcu. w sposób łagodny, ale zdecydowany. bądź asertywny. tłumacz jej. pokazuj stare zdjęcia. pytaj, czemu. pytaj, czy chce taka być. pytaj, czy jej nie zależy, by podobać się SWOJEMU facetowi.

      2. jak to nic nie da, to jesteś rozgrzeszony. w moim przekonaniu wychodzi na to, że ona należy do kategorii "zdobyć faceta, zrobić z nim dzieci, a później choćby potop". no więc zrób jej ten potop z jakąś 20-25 latką. stać Cię na takie, uwierz.

      3. zostaw to tak jak jest. znam paru świetnych facetów co bez seksu z żoną, a dają radę. łączy ich to czy tamto, dom, biznesy, rodzina. ale nie sex. broń Boże nie zmuszaj się do współżycia z kimś nieatrakcyjnym. to rozpierdala psychikę, mimo że NIGDY tego nie próbowałem, to kurczę mam w tym względzie wiedzę doświadczenie (obserwacje) i wyobraźnie. nie pakuj się w taki toksyczny seks bo to wypala i za 5 lat w wieku 42 będziesz wyglądać na 52 ;/
      • real.slim Re: Współczuję Ci, chłopie.... 06.02.11, 02:15
        Hej :)
        Oczywiście przeczytałem wiele postów i niektóre były całkiem niezłe. Ale oczywiście zdarzyły się też takie, o których nie warto wspominać.

        Wiele osób myśli o mnie, iż nie wymagam zbyt dużo (nie oferując może zbyt wiele w zamian). Jednak tak nie jest. Mimo moich 38 lat, większość przelotnych znajomych myśli, że mam 32 do 33 lat. Jestem wysportowany, dbam o siebie, nawet wróciłem do kratki na brzuchu. Nie mam też problemów z libido. Tak więc oferuję coś w zamian!

        Ale... Nastąpiła pewna zmiana!
        Otóż od ostatniej rozmowy z nią, robi dietę i poświęca codziennie 1 - 1,5 h na sport. Doceniam to! Mam też nadzieję, że naprawdę wróci do formy i przestanie nosić rzeczy z rozmiarem 44.

        Ostatnio zdecydowałem się pójść z nią do łóżka. Zrobiliśmy to wieczorem, bo w ciągu dnia nie mogę się patrzeć na jej otyłe ciało. Miałem jednak możliwość porozmawiania z nią po seksie jeszcze raz szczerze, bo powiedziała mi, że uwielbia dotykać mojego wysportowanego ciała. Powiedziałem jej oczywiście, że ja też lubię jej dotykać, gdy zakłada bieliznę w rozm. 38. Zrozumiała, tak mi się wydaje.

        Tak więc jestem optymistą i zobaczymy, czy ma w sobie tyle samozaparcia. W innym przypadku w sprawach intymnych na mnie nie może liczyć.
        • balbin79 Re: Współczuję Ci, chłopie.... 06.02.11, 09:51
          real.slim napisał:
          > Ostatnio zdecydowałem się pójść z nią do łóżka. Zrobiliśmy to wieczorem, bo w c
          > iągu dnia nie mogę się patrzeć na jej otyłe ciało.
          Seks z litosci??

          wiesz o ile na poczatku staralem sie zrozumiec Cie, patrzec jakby z twojego punktu widzenia, to po kazdym twoim nastepnym poscie uwazam ze twoja kobieta powinna 'doprowadzic sie do ładu, czyt zadbac o siebie" i powiedziec ci wprost.
          Z nami koniec.

          Za pare lat moze zrozumialbys co miales i co straciles przez wlasna glupote
          • rannie.kirsted przeciez to troll jest 06.02.11, 23:03
            przeca widac na kilometr ze te wypociny realslim to jakies trollowanie albo wynurzenia idioty. a wy dyskutujecie... ech...
        • gravedigger1 Re: Współczuję Ci, chłopie.... 07.02.11, 16:40
          > Jestem wysportowany, dbam o siebie, nawet wróciłem do kratki na brzuchu. Nie mam też
          > problemów z libido. Tak więc oferuję coś w zamian!

          A oprócz wyglądu zewnętrznego, co oferujesz? Pomyślałeś może o tym, że Twoja żonamniej zwraca uwagę na wygląd zewnętrzny a bardziej na to, co jest w głowie?
    • bad_religion Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 20:06
      A nie pomyślałeś, że ona nie ma ochoty na twoje mięśnie i małego penisa? Gdzieś tu był na forum wpis jakiejś żony, co to po urodzeniu dwójki dzieci nie miała ochoty dotykać nawet swojego męża. Pewnie to twoja stara, nawet szczegóły się zgadzały.
      • real.slim Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 02:17
        Jakbyś prześledził posty, zorientowałbyś się, że wpisałem w wypowiedzi, iż ona lubi duże. Tak więc jestem dobrze wyposażony, nie narzekam.
    • misssaigon bo ja jestem supergosc... 05.02.11, 21:54
      real slim - czyli rzeczywiscie szczuply, co sam podkresla, bo ktos moglby powatpiewac to rzeczywiscie czlowiek sukcesu. Elastyczna czasowo praca, godne zarobki, czas na rozrywki i sport, wypady na zakupy w w walucie euro (czemu nie jeny?), dwojka udanych dzieciakow..tylkoa ta zona sie wypisala z mydlanego scenariusza...no jak mogla rzesz jej mac...Taki Ken z taka gruba Barbie?
      Nasz Rzeczywiscie Szczuply by sie nawet poswiecil dla dzieci, ale wrodzony zmysl estetyki mu bruzdzi nieslychanie...no bo jakze to tak..zona go grubym brzuchem dotyka...a gdyby go dotykala blizna po mastektomi? Gdyby schudla i wylysiala po chemioterapii?Ale takie rzeczy nie dzieja sie w swiecie z reklamy.

      Ps. czy tu jest miejsce na milosc?
      • balbin79 Re: bo ja jestem supergosc... 05.02.11, 22:06
        misssaigon napisała:
        dobry i ciekawy post.
        • belle.du.jour Re: bo ja jestem supergosc... 05.02.11, 22:50
          Chryste.. co za powierzchowny laluś, aż szkoda słów. Żony nigdy nie kochał tylko pasowała mu laska a że "laską" obecnie nie jest to ma jej dośc i słabo mu się robi jak ją obejmuje. Żadnych głębszych uczuc tam nigdy nie było... wszystko na poziomie epidermy. Ciekawe jakby sam sobie dał radę z dwiema ciążami, wychowaniem dzieci, pracą itp. Na pewno siłownia byłaby na pierwszym planie 3 dni po porodzie. No ale jak mu żona nie całkiem wróciła do formy po pierwszym dziecku to jemu wychudło bo przypuszczam, że przestała go dowartościowywac. Polecam mniej pornografii z laskami wypełnionymi silikonem, więcej introspekcji. Mam nadzieję, że szybko wyłysieje. Wtedy żona będzie mogła patrzec się na niego z obrzydzeniem. Nie wiem po co tacy ludzie zakładają rodziny. A co będzie jeśli córcia nie będzie laską? Będzie ją kochał czy nie?
          • iamhier Re: bo ja jestem supergosc... 05.02.11, 23:17
            do belle.du.jour-naprawde trzeba by sie w to wglebic,w ten zwiazek,porownac poziom urody obojga,zeby ocenic o co tu chodzi.Jest pewien typ mezczyzn,ktorzy nie lubia gdy kobieta ich demotywuje soba w dbaniu o wyglad,bo im nie o wyglad chodzi tylko o poziom zdrowia...Dlatego nie chca przebywac z kobieta,ktora nie ma tych nawykow,poniewaz nie beda mieli motywacji do tego by dluzej zyc.Ona ich ciągnie w dół....I taki gosc wcale nie musi byc narcyzem,moze miec kompleks innego typu,np.wieku czy chorob rodzinnych...

            Od czasu do czasu staram sie zrozumiec faceta....ale tylko gdy uwazam,ze warto.
            • belle.du.jour Re: bo ja jestem supergosc... 06.02.11, 00:04
              iamhier napisała:

              > do belle.du.jour-naprawde trzeba by sie w to wglebic,w ten zwiazek,porownac poz
              > iom urody obojga,zeby ocenic o co tu chodzi.

              Sorry ale ten facet ujawnił się już w pierwszych słowach:
              "Tak wcześniej było OK. Moja żona jest wyjątkowo zdolna w łóżku.".. Brak słów. Czy jakiś wartościowy mężczyzna odzywa się w ten sposób o kobiecie, którą kocha i szanuje, która urodziła mu dzieci - bez względu na jej wagę? " A na koniec bonus 1000 Euro na ciuchy w "odpowiednio atrakcyjnym rozmiarze".. a jaki to rozmiar?
              Mam nadzieję, że ona rozwiedzie się z nim i odpowiednio go wyczyści finansowo. A potem ograniczy dostęp do dzieci, zwłaszcza jeśli to dziewczynki. Znam ten typ faceta. Dla niego kobieta to dupa.. tylko i wyłącznie. Bez względu na to czy to kochanka, żona czy córka. Tacy potrafią nawet przyczepiac się do wyglądu córek - które potem całe życie definiują się przez pryzmat wyglądu i atrakcyjności.
              • dorry Re: bo ja jestem supergosc... 06.02.11, 20:12
                belle.du.jour napisała:
                Sorry ale ten facet ujawnił się już w pierwszych słowach:
                "Tak wcześniej było OK. Moja żona jest wyjątkowo zdolna w łóżku.".. Brak słów. Czy jakiś wartościowy mężczyzna odzywa się w ten sposób o kobiecie, którą kocha i szanuje, która urodziła mu dzieci
                A co w tym stwierdzeniu jest nie tak? Matka Polka Przenajświętsza nie może być już dobrą kochanką? Nie łapię?
    • srebrny_dzwoneczek Nie karmic trolla 05.02.11, 22:58
      Watek zalozyl troll albo idiota. Stawiam na trolla. Nick + pozorowana naiwnosc godna pieciolatka i jeszcze ten tylul watku "pytanie do kobiet".
      Wow, ponad 100 postow karmicieli trolla! Prosimy nie karmic trolla.
      :DDDD
    • dpp.maketing Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 22:59
      Zaproponuj jej jakiś sport, a najlepiej uprawiaj go razem z nią. Dla otyłych rekomenduję: pływanie (strategię zachowania się a basenie można znaleźć tutaj: ddpppp.blogspot.com/2011/02/009jakwdelfinariumdpp.html) lub narciarstwo biegowe (o tym tutaj: ddpppp.blogspot.com/2011/01/008skadowasynfazowaskadowakwadraturowad.html i tutaj: ddpppp.blogspot.com/2010/12/piosenka-tygodnia-link-pod-artykuem.html)
      ___________________________
      ###_*.dpp
      ddpppp.blogspot.com/
    • blue-lol Re: Pytanie do kobiet... 05.02.11, 23:34
      Błagam: W MIĘDZYCZASIE a nie "międzyczasie". Człowieku, czy przeczytałeś w jakiejkolwiek książce "międzyczasie" zamiast "w międzyczasie"? Pozdrawiam
    • misssaigon Re: to mogła napisac tylko kobieta. 05.02.11, 23:57
      drogi Jerzy N..wyobraz sobie ze, sa kobiety, ktore nie lubia glupich facetow...takich co to pzred slubem ciagal je do Zachety, na performance przerozne, czasem Nietschem przylozyl, a czasem fraszka Leca rozlozyl...a tu po latach kilku Turbo z Hamiltonem albo eNka Sport na zmiane..rozmemlanie fizyczne czy intelektualne to stan powszechny w tzw "ugruntowanym" zwiazku..ale
      ale zeby uniknac rozczarowan i pretensji lepiej klauzule oczywiste sformulowac i podpisac...za 10 kg nadwagi - 1 rok bez seksu, za rok z "M jak milosc" - 12 miesiecy na kielkach i marchewce.
      ad vocem jednak
      "a Ty, głupia babo, bronisz takiej idiotki. wstyd."

      jesli propocjonalnie do ilosci nabywanych kilogranow maleje kobiece (rzecz jasna) IQ to domniemuje, ze z ich ubytkiem tej inteligencji przybywa...nic, tylko zostac zasuszonym genialnym kabanosikiem
      • songo3000 Re: to mogła napisac tylko kobieta. 06.02.11, 08:51
        Sajgonka nie ściemniaj :) Dobrze wiesz, że w miarę kumatego i nie ślepego człeka głupota innych odrzuca mentalnie a brzydota odrzuca seksualnie. Ale tylko tą drugą cechę partner może 'nabyć' w trakcie związku.

        W tym wątku przedstawiona jest ta druga ewentualność, gdzie babeczka zeszła poniżej akceptowalnego progu. Zresztą bez znaczenia czy by spuchła nadmiernie czy kości zaczęły wystawać liczy się efekt dla partnera (a konkretnie brak 'efektu', hehe). O czym tu dyskutować, wszystko jest jasne.

        Tylko faktycznie głupota zionąca z wpisów coraz większej grupy.... 'dyskutantów', ich marne pretensje z gatunku "jak śmiesz twierdzić, ze Ziemia nie jest płaska! przecież tak mówili w 10 odcinku Esmeraldy!!!" odrzuca jak wylewające się szambo w piwnicy.
        • rannie.kirsted Re: to mogła napisac tylko kobieta. 07.02.11, 09:53
          czy to oznacza ze gdyby twoja zone spotkalo cos co spowoduje ze ona przytyje, straci jakas czesc ciala, zdeformuje jej sie twarz, to z mmiejsca od niej odejdziesz? albo czy jezeli ty na wskutek choroby, wypadku, depresji przytyjesz, czy jakos inaczej zeszpetniejesz to nie bedziesz mial pretensji jesli zona powie "stary, zle wygladasz, odchodze" ?
          • songo3000 Skup się :) 07.02.11, 11:18
            Wiem, że to możliwe choć do tej pory jakoś tym nie błysnęłaś, hehe.

            Najwyraźniej jak większość kobiet tu pomieszałaś miłość z pożądaniem a wbrew obiegowym opiniom są to sfery absolutnie odrębne niezależnie od płci co można zresztą prostacko udowodnić. Wracając do Twojego pytania co by było gdyby - nie, nie odszedł bym od mojej żony, kochałbym ją nadal chociaż obydwoje by sytuacja bolała. Gdyby jednak przestała być dla mnie atrakcyjna seksu by NIE BYŁO. Jest to zwykłe, wręcz naturalne prawo przyczynowo-skutkowe. Nie ma w tym też żadnej 'winy', tak po prostu działa natura każdego człowieka.

            Można oczywiście w imię utopijnych ideii to negować, próbować 'naprawiać' czy też nie przyjmować do wiadomości jak tutejsze ameby ale efekt będzie taki sam jak 'leczenie' homoseksualistów przez chrześcijańskich eee 'duchownych' - zwykłe wpędzanie ludzi w choroby psychiczne.
            • rannie.kirsted Re: Skup się :) 07.02.11, 12:18
              jezeli chodzi o zmuszanie sie do seksu to tutaj na pewno kobiety maja wieksze doswiadczenie - albo były zmuszane przez kochanych mezow albo same sie zmuszaly dla jakichstam zyskow. faceci na pewno maja wieksze doswiadczenie w zmuszaniu kogos do seksu z nimi, niz w zmuszaniu siebie do seksu z kims:)
              oczywiscie zgadzam sie iz przymus w tej dziedzinie jest głupotą i niemozliwoscia wrecz. nie zamierzam radzic autorowi watku zeby zamknal oczy i myslal o anglii, tylko dziwi mnie (jezeli oczywiscie caly ten watek nie jest jakas prowokacja nudzacego sie mitomana) dlaczego nie porozmawia na ten temat ze swoja zona, dlaczego nie powie jej wszystkiego co tu napisal:)
              • songo3000 Re: Skup się :) 07.02.11, 14:14
                Faceci zmuszają do seksu tylko niewolnice lub podczas gwałtu. Żonusie i dziewczyny SAME się do niego i zmuszają mając na względzie inne korzyści. Inną sprawą jest czy 'inne korzyści' nie przesłaniają spustoszeń w psychice.

                Wszystko się rozbija jak zwykle nie na romantycznych ideach ale na technice :) Wedle całkiem nienowych już doniesień naukowych kobiety są zdolne do stosunku nawet jak nijak na danego pana ochoty nie mają. Jest nawet ciekawy atawistyczny mechanizm, który odpowiada za nawilżenie cipki w takiej nieciekawej sytuacji. Po prostu ciało broni się przed uszkodzeniem skoro do seksu i tak już dojdzie.
                Faceci nie mają takich mechanizmów, po prostu im nie stanie i już. Z tego powodu nie widać równoważnego zalewu doniesień o zmuszaniu mężów do seksu przez kobiety. Co prawda od czasu do czasu przeprowadzane są próby z wkładem od zenitu ale słabo to idzie ;)))

                > nudzacego sie mitomana) dlaczego nie porozmawia na ten temat ze swoja zona, d
                > laczego nie powie jej wszystkiego co tu napisal:)
                Wątek może być fejkiem, opisywany w nim problem, sądząc po reakcjach ameb bynajmniej. Mityczny uzdrawiający wpływ 'szczerej rozmowy' ma szansę odnieść skutek tylko w przypadku gdzie DWIE strony chcą coś zmienić, zapracować na coś. Przeważnie całkowita aktywność każdej ze stron ograniczona jest do użalania się nad sobą.
                • rannie.kirsted Re: Skup się :) 07.02.11, 14:30
                  a to zawsze wiadomo ze caly w tym ambaras zeby dwoje chcialo na raz:P ja sobie teraz pomyslalam , odnosnie otylosci tej zony, ze oprocz tego ze babka moze miec depreche(a wtedy to samonapedzajacy sie mechanizm depresja-otylosc), to jeszcze zwyczajnie jej ten mąz nie pociaga. roztyla sie bo ma gdzies uwodzenie meza i wygladanie dla niego pociagajaco. a np jakby spotkala kogos przy kim jej kolana zmiekna, od razu waga polecialaby w dol.. bo znalazla by sie do tego MOTYWACJA.
                  chec podobania sie komus jest bardzo silna motywacja jesli chodzi o odchudzanie. bo tak naprawde dla samych siebie czesto jest nam wszystko jedno czy wazymy 60 czy 90kg. zdrowie tez - dopiero jak NAPRAWDE zacznie sie sypac to ludzie sie boja i zaczynaja odchudzac. a jakiestam drobne dolegliwosci maja gdzies.
                  • songo3000 Re: Skup się :) 07.02.11, 17:41
                    > i wygladanie dla niego pociagajaco. a np jakby spotkala kogos przy kim jej kola
                    > na zmiekna, od razu waga polecialaby w dol.. bo znalazla by sie do tego MOTYWAC
                    Co do motywacji jako takiej to się łaskawie zgodzę :) ale w taki przypadku - szczerze wątpię. O ile dany 'nowy pan' nie byłby miłośnikiem dużych rozmiarów to babeczka nie schudnie 'od razu'. Będzie dla niego przeźroczysta a to szybko wpędzi ją w kolejne kółko zażerania żali.

                    > boja i zaczynaja odchudzac. a jakiestam drobne dolegliwosci maja gdzies.
                    A potem jest wielki płacz bo przykładowo stawy kolanowe u 40-stolatka wyglądają jak u 70-tki.
                    • rannie.kirsted Re: Skup się :) 07.02.11, 17:57
                      oczywiscie ze otylosc to samo zlo dla naszego zdrowia - siada wszystko hormony, uklad pokarmowy, watroba, stanwy kosci itp itd. tylko wez to powiedz osobie uzaleznionej od jedzenia. tak samo sie tym przejmie jak palacz informacjami o raku pluc albo pijak wizja marskosci watroby.
                      bylam kiedys swiadkiem rozmowy w szpitalu kilku babek w wieku 40-50. to byl oddzial endokrynologii wiec kazda z jakimis problemami hormonalnymi. rozmawialy o nadwadze, dietach, odchudzaniu sie. wszystkie probowaly oprocz jednej - oczywiscie najgrubszej z nich. babka lat 40pare, mloda twarz, od szyi w dol masakra, po prostu beczka. i ona z naiwnoscia dziecka pytala ze jak to mozliwe ze od nadwagi jej sie zdrowie posypalo. byla starsznie zdziwona jak zeszlo na temat diet bo ona oczywiscie zadnej nie stosuje tylko schabowe smazenina ciasta etc. nie widziala ZADNEGO zwiazku miedzy swoja naprawde duza nadwaga a problemami ze zdrowiem. takze glupota ludzi potrafi byc imponujaca..
                      • songo3000 Re: Skup się :) 07.02.11, 19:34
                        Ale zdajesz sobie sprawę, że tym stwierdzeniem stanęłaś "tam, gdzie stało ZOMO"? :))) Bo mamy tu i na innych e-krowach zgodny chórek mówiący o 'zaakceptowaniu siebie' i 'partner jako Kocha to musi pragnąc, bo inaczej wcale nie kocha', hehe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja