rektor Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 00:41 Mam cudowna kobiete. Nie jestem w stanie ocenic, ile kilogramow u niej za wiele. Biorac pod uwage "obowiazujace normy" pewnie tez ze trzydziesci :-) Poznalismy sie, kiedy miala ich moze z 10 "za duzo". I bylo to wtedy jakos jednak i dla mnie za duzo. Minelo kilka lat i z sympatycznej kolezanki, ciekawego czlowieka ( ale jednak z nadwaga - teraz mi wstyd) stala sie najpiekniejszym czlowiekiem w moim zyciu. Dzis jest moja zona. Pobralismy sie, kiedy bylo jej wiecej, niz wtedy, gdy wydawalo mi sie, ze jest ich (tych kilogramow) za duzo.. Wiec moze problem nie w kilogramach? A tak na marginesie - ja pieknie probujesz nam przedstawic tu siebie jako porzadnego tatusia i meza. Cos mi tu nie gra. Pozdrawiam Odpowiedz Link
real.slim Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 03:35 Przyznam szczerze, że nie przeczytałem wszystkich postów. Te które przeczytałem świadczą nie mniej jednak o tym, że nadal króluje pruderia. Tak więc są kobiety, które "zaakceptowały siebie" jak im nakazuje zdrowy rozsądek (w niektórych przypadkach psychoanalityk) i nie mają problemów z własną otyłością. Chętnie i często zaniedbują świadomość, iż otyłość jest niezdrowa i odbije się na kręgosłupie i kolanach. Po ich stronie stoją mężczyźni, którzy nie mają pod względem estetycznym też zbyt wiele do zaoferowania. Brak ruchu, otłuszczone ciało i beznadziejna kondycja, pozwalające na 5 min seksu (choć tu ostro przesadziłem), utrzymuje ich w świadomości, że ten ogólnie przyjęty stereotyp światopoglądu jest OK. Zastanawiają mnie tylko wypowiedzi tych dziwnych facetów. Zastanawia mnie, jakie mają fantazje, gdy zaspokajają się sami (wykluczam przy tym socjopatów)? Czy myślą o otłuszczonych cielskach, czy o zgrabnych tyłkach ładnych i smukłych kobiet? Tak więc po co do cholery ta pruderia? Po drugiej stronie stoją kobiety i mężczyźni, którzy odczuwają potrzebę podobania się sobie, nawet lub szczególnie w późniejszej fazie związku. Seks i erotyka to nie jest kwestia tego, czy ktoś jest inteligentny, serdeczny, czy godny zaufania. Chodzi o bodźce, przede wszystkim wizualne. Gdyby tak nie było, kobiety nie kupowałyby bajecznej bielizny, aby zainteresować swoich facetów. Nie byłoby diet i innych upiększających terapii. Gdy więc facet widzi atrakcyjną dziewczynę w spódniczce mini, czuje spięcie w podbrzuszu i podnosi mu się ciśnienie, to dlaczego? Bo wyobraził sobie, że ona jest może nad wyraz miłą osobą? Gdy kobieta w studiu fitness, lub na basenie przygląda się wysportowanemu mężczyźnie z kratką na brzuchu, zastanawia się może, czy on jest (będzie) dobrym ojcem? Nie! Zastanawia się jak duży jest jego kutas i jaki jest w łóżku (i może, czy potrafi dłużej niż 5 minut). Tak więc bez obłudy i pruderii, bądźmy szczerzy - przynajmniej wobec siebie. Nawiązując jeszcze do kilku wypowiedzi ogólnie: Dlaczego niewiarygodne jest to co piszę? Świadomie wychowuję moje dzieci. Jeżdżę z nimi na basen i na karate. Wygłupiamy się razem. Chętnie poświęcam też czas żonie na wspólnych spacerach i przy rozmowach. Mam dobrze płatną, elastyczną, fajną pracę i... i uprawiam sport, dbam o siebie. Zależy mi na tym. I nawet, gdy wydaje się być mało wiarygodnym, to tak, chcę być nienagannym fachowcem zawodowo, dobrym ojcem, dobrym mężem i seksualnie atrakcyjnym partnerem. Od mojej żony wymagam tylko tego, aby zadbała o siebie (zeszczuplała) i była bardziej kobieca i atrakcyjna. P.S. Do "srebrny_dzwoneczek": Zostaw sobie swoje pseudo profesjonalne próby analizy ludzkiej psychiki na samotne wieczory. Gdy następnym razem spojrzysz na siebie w lustrze, może uda Ci się dostrzec, iż Twoje zwierciadło jest nieco skrzywione... Odpowiedz Link
benekhomer Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 07:10 Historia jak moja, tylko ja jestem kilka rozdziałów dalej. Byłam spasioną, nieszczęśliwą, zarobioną żoną. Praca, dzieci, porządki, gotowane, prasowanie jego koszul, dbanie o jego wygląd - przecież schludność faceta świadczy o jego żonie. Byłam mamą, żoną, pracownicą. Ale nie było w tym mnie - zawsze na końcu, najmniej ważna.....Zestresowana.....on wychodził, ja wpieprzałam ciasteczka - trzeba było się pocieszyć.......Im grubsza byłam, tym więcej żarłam...W końcu mnie zostawił.....w kilka miesięcy schudłam 30 kilo bo nerwy nic jeść nie dały, żeby nie zwariować prawie codziennie pływałam....Nagle mężczyźni zaczęli mnie zauważać....mówić że jestem super laska....Popatrzyłam na siebie pierwszy raz od lat.....rzeczywiście wyglądam na młodszą niż jestem.......Okazało się, że mąż był marnym kochankiem......ale tego nie wiedziałam przez te zmarnowane z nim 20 lat.....A on.....stary obszarpany dziad..... Odpowiedz Link
gomory Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 07:46 > Dlaczego niewiarygodne jest to co piszę? A co, chcialbys wypasc lepiej w nastepnej prowokacji, ze sie tak pytasz? Mi akurat trudno sie nie zgodzic z Dzwoneczkiem. Tym bardziej, ze masz styl pisania jak nasz staly forumowy bajkopisarz ;>. P.S. No i przeczytales wszystkie posty mimo pozowania na zblazowanego luzaka :P. Odpowiedz Link
real.slim Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 14:50 No, nacisnąłem na zakompleksiony odcisk :D Ja przynajmniej potrafię coś napisać. Ty ograniczasz się tylko do komentarzy bo brakuje Ci jaj stary. Odpowiedz Link
gomory Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 15:42 Nie musisz sie tak zloscic. Zauwaz: nie atakuje Cie, nie obrazam tylko napisalem, ze uwazam szczegoly tej historyjki za nieprawdziwe. Demaskatorstwo nie powinno Cie szczegolnie obchodzic poniewaz watek lezy na glownej wiec pelno tutaj nieobytych internautow ktorzy beda go podbijac. Nawet Ciebie podziwiam za szybkosc z jaka odnalazles moj wpis biorac pod uwage, ze jak twierdzisz nie chce Ci sie czytac wszystkich ;>. P.S. Jak na kogos kto okazjonalnie zajrzal na forum swietnie sie orientujesz czy ja tutaj pisze, komentuje czy tez inicjuje watki. Jestem pod wrazeniem :). Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 12:46 Zwróć uwagę na to, jak magiczne jest to forum… Facet od kilku lat powtarza kobiecie, że jest za gruba. Ona nic z tym nie robi... Po napisaniu postu na forum nagle dzieje się cud. Żona przyjmuje to do wiadomości i zaczyna się odchudzać:-) Odpowiedz Link
infinity51 Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 15:25 Nic dodac nic ujac. Jestem kobieta i zgadzam sie z Toba w 100%. Dbam o swoja kondycje i ciesze sie, ze mam faceta, ktory tak samo dba o siebie. Nie zalegamy po pracy przed tv, tylko idziemy razem biegac :) Tu chodzi przeciez nie tylko o wrazenia optyczne, ale i zdrowie! I nawet, > gdy wydaje się być mało wiarygodnym, to tak, chcę być nienagannym fachowcem zaw > odowo, dobrym ojcem, dobrym mężem i seksualnie atrakcyjnym partnerem. Tak trzymaj, takich facetow jak Ty powinno byc wiecej, bo to co sie widzi w przedziale wiekowym powyzej ok35 lat w Polsce (mam na mysli poziom wysportowania) wola o pomste do nieba!:). Te babeczki, ktore na Ciebie naskoczyly pewnie same sportu boja sie jak diabel swieconej wody. Odpowiedz Link
mary_an Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 10:36 A moze ona nie ma problemow z tarczyca, tylko ma jakas depresje czy cos? Moze wizyta u psychologa by tu pomogla? Moje dwie znajome po urodzeniu dzieci przytyly niemilosiernie, jedna jakies 50 kilo i wyglada po prostu jak potwor (bo powiedzmy sobie szczerze juz przed ciaza nie byla chudzina), druga 30 kilo, ale tej udalo sie potem troche schudnac, ostatnio sie ostro wziela za siebie. I wiem, ze obydwie maja depresje, tylko jedna tego nie przyznaje przed soba ani przed nikim i po prostu pozera niebotyczne ilosci ilekroc zalapie dola (a ma go czesto), a druga po tym jak praiwe popelnila samobojstwo sie za siebie wziela i teraz tez widac efekty na zewnatrz. Tej grubej znajomej wszyscy mowia ze jest gruba, albo podsmiewaja sie za jej plecami, kiedys przyszla to nas to zlamalo sie pod nia krzeslo - wiadomo jakie reakcje jako ze to byla impreza z alkoholem. Ona doskonale wie, ze wyglada jak potwor, bo moze sie ubierac w sklepach tylko dla puszystych, juz nie pasuje w zaden rozmiar w normalnych sklepach. I im jest grubsza tym bardziej te swoje smutki zajada, bo to jest jedyny jej sposob na pocieszenie. Dodam, ze nie widac po niej zadnej depresji ani nic, ale to jest po prostu jedyne logiczne wytlumaczenie, szczegolnie jak sie patrzy na to jej zachowanie. Maz sie z niej tez nasmiewa, ze jest taka gruba i probuje zachecic do schudniecia, co tez ja doluje i powoduje jeszcze wieksze obzeranie sie. Odpowiedz Link
songo3000 Znaczy, babka jest już trupem 06.02.11, 12:24 > zachecic do schudniecia, co tez ja doluje i powoduje jeszcze wieksze obzeranie sie. tylko jeszcze o tym tak do końca nie wie. A czy oprócz naśmiewania się ktoś kiwną palcem i jej pomógł? Amerykańscy przyjaciele. Do wywożenia gnoju w gułagu się nadają, nie do przebywania wśród ludzi. Odpowiedz Link
nie_czytaj_tego Re: Znaczy, babka jest już trupem 06.02.11, 16:16 songo3000 napisał: > > zachecic do schudniecia, co tez ja doluje i powoduje jeszcze wieksze obze > ranie sie. > tylko jeszcze o tym tak do końca nie wie. A czy oprócz naśmiewania się ktoś kiw > ną palcem i jej pomógł? Amerykańscy przyjaciele. Do wywożenia gnoju w gułagu si > ę nadają, nie do przebywania wśród ludzi. Ciężko jest pomóc komuś kto sam sobie nie chce pomóc Odpowiedz Link
uartig_varulv Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 10:41 Zacznij gotowac zdrowe obiadki i organizuj sportowe zajecia dla calej rodziny. Niech wieczorem dzieje sie cos ciekawego, zeby nie bylo siedzenia przed telewizorem i wcinania slodyczy. Frustracja wynikajaca z poczucia bycia niekochanym/nieporzadanym moze byc bardzo duza, a niektorzy radza sobie ze stresem jedzac. Jednak, niestety, nie da sie odchudzic zony bez zaangazowania z jej strony. Poza tym rozni ludzie potrzebuja roznych form odchudzania i motywowania do odchudzania Odpowiedz Link
li1210 Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 13:39 Przeczytałam wszystko.A może pan który ma problemy z żoną bo trochę więcej waży mi doradzi.Mam męża też wysportowanego bęz brzuszka /ja noszę rozmiar 38-40/nie wiem czy to dużo.W czym problem ,mąż nie jest obecnie dobry w seksie hmm,bo prostata ,a więc co ja mam z nim zrobić , co z sobą .począć ?.Pewnie trzeba go wywalić przez okno.Czy o to chodzi?Co my kobiety w takiej sytuacji mamy zrobić?Powiesz .że to choroba-nadwaga też choroba-potem celulit -i jak można przytulić się do ciała z celulitem?To okropnePotem zmarszczki ,bo przy odchudzaniu to normalne nadmiar skóry-trzeba się zoperować trzeba ten nadmiar wyciąć i co dalej?Ale wracam do mojego problemu co zrobić z mężem ,który nie jest tak sprawny seksualnie ..to jest pytanie zostawić czy pozbyć się? Odpowiedz Link
real.slim Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 14:55 Nie mam problemu ze zmarszczkami ani cellulitem. Nie mam problemu ze starzeniem się. Chciałem tylko, aby ktoś odpowiedział mi, jak sprawić, żeby kobieta, z którą chcę zostać do końca życia była szczuplejsza, bo jest to dla mnie ważne. Odpowiedz Link
villianna Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 15:23 real.slim napisał: > iędzyczasie 7 lat, urodziła się córka. Coż, córka ma już 3 latka, a moja żona n > adal jest, jak nie patrzeć, gruba. Znów wymówki, że firma, że remont, że coś ta > rczyca, że coś tam... Podsumujmy. Kobieta prowadzi firmę, wychowuje 2 dzieci, zajmuje się remontem mieszkania i wielkie zdziwienie, że nie ma czasu iść do lekarza? Żartujesz? Co z tego, że kupisz jej karnet na fitness, skoro przy tak aktywnym trybie życia nie będzie miała czasu z niego skorzystać. Zasugerujesz jej dietę? Śmiech na sali. Myślisz, że da się pracować cały dzień jedząc sałatę? Może króliki tak mają, ludzie nie bardzo. Porównujesz swoją żonę z panienkami spotkanymi w galerii handlowej. Z dziewczynami, których największym wysiłkiem w ciągu dnia jest wybranie koloru tipsów. To ja mam dla ciebie propozycję: zarabiaj więcej, by żona mogła zmniejszyć wymiar pracy, wynajmij niańkę do pomocy z dziećmi, sam ponadzoruj remont domu. Niech kobieta ma wreszcie chwilę dla siebie, by o siebie zadbać. Ręce opadają jak czyta się takie głupoty pisane przez mężczyzn. Najlepiej żeby kobieta świetnie zarabiała, była miła, genialna w łóżku, prowadziła dom, gotowała pyszne obiady, urodziła i wychowała 3 dzieci i przy tym wyglądała jak osiemnastka. Do głowy nie przyjdzie, że jest tylko człowiekiem, a nie wielofunkcyjnym cyborgiem. Co to za mąż, który potrafi tylko komentować wygląd kobiety, udzielać jej dobrych rad, zamiast dać jej realne wsparcie, by miała szansę się odchudzić? Już nawet mi się nie chce komentować tego, że dla autora topicu najważniejszy jest wygląd tej kobiety, a nie to co mu daje w życiu. Tylko współczuć takiego męża. Odpowiedz Link
panna-nikt-online Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 16:17 "dla autora topicu najważniejszy jest wygląd tej kobiety, a nie to co mu daje w życiu" Autor jest po prostu mężczyzną. Oni już tak mają z natury. Ach, jak dobrze, że bozia obdarzyła mnie aseksualizmem i nie muszę się z tym wszystkim użerać, a na ludzi patrzę z należytym szacunkiem, nie traktując ich jak przedmioty mające zaspokajać mój zwierzęcy instynkt ;) Odpowiedz Link
villianna Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 17:41 panna-nikt-online napisała: > "dla autora topicu najważniejszy jest wygląd tej kobiety, a nie to co mu daje w > życiu" > > Autor jest po prostu mężczyzną. Oni już tak mają z natury Czy to też tłumaczy, że zamiast iść do lekarza ze swoją impotencją, woli obsmarować na publicznym forum matkę swoich dzieci? Odpowiedz Link
panna-nikt-online Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 21:15 Myślę, że niestety tłumaczy, ale w żadnym wypadku nie usprawiedliwia i nie czyni jego postępowania nawet odrobinkę mniej odpychającym. Mężczyźni po prostu tacy są (nie twierdzę, że wszyscy, ale większość na pewno) i z reguły uprzedmiotawiają płeć przeciwną. Ponieważ nie angażuję się w związki damsko-męskie, mam w pewnym sensie bardziej racjonalny niż emocjonalny pogląd na te sprawy i z moich obserwacji wynika, że w większości wypadków wraz z wyglądem czy zdrowiem wybranki wyparowuje też miłość jej partnera. Odpowiedz Link
songo3000 Prowadził ślepy kulawego :) 07.02.11, 11:40 Uogólnianie samo w sobie jest przejawem eee małej rzutkości umysłowej. Jakby się miało do tego jakieś podstawy to jeszcze ale jak sama piszesz: nie masz empirycznego pojęcia o płci przeciwnej. Nie masz też pojęcia o seksualności własnej (?) płci a to seksualność wyznacza kobiecość. Nie od parady medycyna coraz śmielej mówi o aseksualności jako trzeciej płci, nie o 'mężczyznach' ani tym bardziej o 'kobietach'. Osobiście nawet mi przez myśl nie przeszło aby z tego powodu uważać Cię za mniej wartościowego człowieka, z pewnością możesz mieć też ciekawe spostrzeżenia z zupełnie innego, niedostępnego większości punktu widzenia. Niemniej jednak wypowiadanie się z takiego pułapu o tak szerokich sprawach przypomina bardzo Wystawienie Hamleta w Głuchej Dolnej - każdy miejscowy kiep uważa, że umie zagrać główną rolę... Odpowiedz Link
rannie.kirsted Re: Prowadził ślepy kulawego :) 07.02.11, 12:10 songo3000 napisał: > Nie od parady medycyna coraz śmie > lej mówi o aseksualności jako trzeciej płci, nie o 'mężczyznach' ani tym bardzi > ej o 'kobietach'. to jest ciekawe podejscie. nie rozumiem tylko twojego "tym bardziej" :) Odpowiedz Link
songo3000 Re: Prowadził ślepy kulawego :) 07.02.11, 13:59 > to jest ciekawe podejscie. nie rozumiem tylko twojego "tym bardziej" :) W zalewie solidarności jajników taki mały nieracjonalny, szowinistyczny prztyk ;) Odpowiedz Link
rannie.kirsted Re: Prowadził ślepy kulawego :) 07.02.11, 14:17 ale w sensie ze aseksualnosc mialaby byc uznawana jako mniejszosc seksualna, czy wlasciwie kolejna orientacja seksualna a nie choroba?? troche dziwnie nazywac orientacja seksualna cos co jest brakiem seksualnosci:/ i chyba (na zdrowy rozum) nie moze byc wrodzone tylko zawsze jest pochodna jakis urazow... Odpowiedz Link
songo3000 Re: Prowadził ślepy kulawego :) 07.02.11, 17:46 Wiesz, na co dzień zajmuję się matematycznym opisem różnorakich abstrakcji (każdy jest zboczony na swój sposób) więc taka klasyfikacja orientacji to dla mojej przestrzeni pojęciowej pikuś ;) Odpowiedz Link
panna-nikt-online Re: Prowadził ślepy kulawego :) 07.02.11, 13:28 Napisałam - NIE WSZYSCY. Nieumiejętność czytania ze zrozumieniem jest dowodem jeszcze mniejszej 'rzutkości umysłowej'. Napisałam też, że mam taką, a nie inną opinię na podstawie własnych obserwacji. To chyba oczywiste,że nie miałam do czynienia z całą populacją. Nikt, kto pisze w tym wątku nie miał i wypowiada się na podstawie własnych doświadczeń. No i nie wiedziałam, że w naszej kulturze funkcjonuje jakaś trzecia płeć (w indyjskiej to i owszem). Chyba raczej mówimy o ORIENTACJI. Odpowiedz Link
songo3000 Czytanie ze zrozumieniem a pisanie bez rozumu :) 07.02.11, 13:55 panna-nikt-online napisała: > Napisałam - NIE WSZYSCY. Nieumiejętność czytania ze zrozumieniem jest dowodem j No własnie, rozumienie, zrozumienie czy tylko 'manie wrażenia' rozumienia, hehe. Skoro snujesz wnioski o WIĘKSZOŚCI mężczyzn na podstawie tylko własnych obserwacji: > y są (nie twierdzę, że wszyscy, ale większość na pewno) i z reguły uprzedmiotaw to bądź taka łaskawa i nie kompromituj się więcej przecząc sama sobie. Sorry, co raz wpuścisz w sieć już tam pozostanie aż do jej końca. > ynienia z całą populacją. Nikt, kto pisze w tym wątku nie miał i wypowiada się > na podstawie własnych doświadczeń. I zazwyczaj zawęża wnioski w badanej grupy chyba, że chce zrobić z siebie pośmiewisko. Swoją drogą ciekaw jestem jakimi to metodami badawczymi te obserwacje poczyniłaś skoro jak piszesz stronisz od związków, nie masz pojęcia o seksualności, itd.??? Ja rozumiem, że w 'tej strefie kulturowej' nie jest niczym dziwnym jak chłop z miną znawcy wypowiada się o makroekonomii kontynentu, hydraulik poucza elektryka i w ogóle to wszyscy się na wszystkim znają, mają coś ważnego, przełomowego wręcz w dowolnej sprawie do powiedzenia. To jak tam jest z tymi przygotowaniami do Hamleta? :) > No i nie wiedziałam, że w naszej kulturze funkcjonuje jakaś trzecia płeć (w ind > yjskiej to i owszem). Chyba raczej mówimy o ORIENTACJI. W Indyjskiej to znajdziesz i parę innych ale faktycznie - moja pomyłka. Odpowiedz Link
panna-nikt-online Re: Czytanie ze zrozumieniem a pisanie bez rozumu 07.02.11, 15:49 Sam sobie przeczysz, twierdząc, że: "z pewnością możesz mieć też ciekawe spostrzeżenia z zupełnie innego, niedostępnego większości punktu widzenia", a następnie pisząc, że właściwie nie powinnam się wypowiadać. Uważam, że to oczywiste, że wyrażam wyłącznie swoje zdanie, a opieram się na podstawie własnych obserwacji więc grupa jest zawężona. O badaniach nigdzie nie wspominałam, o tym, że nie mam żadnego pojęcia o seksualności też (bycie aseksualnym wcale nie jest z tym jednoznaczne). Napisałam WIĘKSZOŚĆ (może rzeczywiście trochę na wyrost) bo na podstawie obserwacji choćby kultury popularnej, życia publicznego itp. można zauważyć właśnie tendencję do uprzedmiotawiania kobiet, dyskryminacji itp. Twierdzę, że kobietom z reguły nie podoba się to, ze w kultura masowa traktuje jak kawał mięcha, a pracując na tym samym stanowisku i tak zarabiają mniej niż mężczyzna. Ktoś stworzył i kultywuje ten patriarchalny wzorzec, nieprawdaż? Poza tym żyję wśród ludzi i widzę, co się dzieje.Takie internetowe wątki jak ten, w którym piszemy wcale nie są odosobnione, więc na ich podstawie również można stwierdzić, że coś jest na rzeczy. Po raz kolejny - ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ, ŻE TO UOGÓLNIENIE, A NIE WYMIERNE BADANIA NAUKOWE I KONKRETNE DANE. PS Uwagi o moim rozumie możesz sobie darować bo naprawdę nie robią na mnie najmniejszego wrażenia. Odpowiedz Link
panna-nikt-online Re: Czytanie ze zrozumieniem a pisanie bez rozumu 07.02.11, 16:02 aaaa i popełniasz błąd nic o mnie nie wiedząc, a twierdząc pogardliwie z wyżyn swego błyskotliwego i niewątpliwie niezwykle onieśmielającego intelektu, że nie jestem znawcą. Mogę być np. seksuologiem, nieprawdaż? Odpowiedz Link
songo3000 Re: Czytanie ze zrozumieniem a pisanie bez rozumu 07.02.11, 18:37 Nie czuj się wyróżniona. Z wyżyn mojego onieśmielającego intelektu pogardliwie patrzę się na wszystkich maluczkich pod stopami ;P Nooo, chyba że należysz to lokalnego TWA ale wtedy to wiesz regularne grupowe orgie, ustawki, dogging-i, nękanie watahą wrogów, zrzuty.... eee, w Twoim przypadku to pozostają klanowe składki i moralne wsparcie ;PPP > e jestem znawcą. Mogę być np. seksuologiem, nieprawdaż? W świetle tego co napisałaś to jednak sorki ale nie za bardzo, hehe. Odpowiedz Link
panna-nikt-online Re: Czytanie ze zrozumieniem a pisanie bez rozumu 07.02.11, 19:36 "z wyżyn mojego onieśmielającego intelektu pogardliwie patrzę się na wszystkich maluczkich pod stopami" No patrz, to tak, jak ja... "chyba że należysz to lokalnego TWA" niezrzeszona jestem,właśnie dlatego, że z wyżyn mojego onieśmielającego intelektu....... Odpowiedz Link
songo3000 Re: Czytanie ze zrozumieniem a pisanie bez rozumu 07.02.11, 19:42 Noooo! i co krakałaś że do porozumienia nie dojdziemy? ;DDD Odpowiedz Link
songo3000 Re: Czytanie ze zrozumieniem a pisanie bez rozumu 07.02.11, 18:27 > Sam sobie przeczysz, twierdząc, że: "z pewnością możesz mieć też ciekawe spostr > zeżenia z zupełnie innego, niedostępnego większości punktu widzenia", a następn Bo i możesz (co nie oznacza, ze masz), nikt tu tego jakoś nie zanegował. > ie pisząc, że właściwie nie powinnam się wypowiadać. Nigdzie tego Tobie ani nikomu innemu nie napisałem. Swobodę wypowiedzi uważam za niezbędny warunek sensu istnienia tego forum. Inna sprawa to treść wypowiedzi, konsekwencję której musisz wziąć na swoją klatę. > e wyrażam wyłącznie swoje zdanie, a opieram się na podstawie własnych obserwacj Ponieważ nie zaznaczyłaś innych źródeł informacji, tak też przyjąłem > mam żadnego pojęcia o seksualności też (bycie aseksualnym wcale nie jest z tym > jednoznaczne). No to może rozwiń ten ciekawy temat, skoryguj moje wtopy i określ swoją (a)seksualność. Bo widzisz, osobiście w tej mojej wąskiej grupie badawczej spotkałem się tylko z dwiema kategoriami, które określały się jako aseksualne: - osoby, które nigdy w życiu nie odczuwały podniecenia wobec kogokolwiek. Im były totalnie obce takie odczucia. - osoby z różnorakimi traumami, które wmawiały sobie i otoczeniu aseksualność racjonalizując tym sposobem swoje lęki/fobie/żale/... I tym faktycznie prędzej czy później seksualność przypominała się o swoim istnieniu. Co do Ciebie nie zakładam niczego wiec proszę poszerz moją wiedzę w tym temacie. > jednoznaczne). Napisałam WIĘKSZOŚĆ (może rzeczywiście trochę na wyrost) No i w świetle powyższego napisałaś bzdurę. Nie chodzi o to, że nie masz prawa tak napisać tylko nie masz racjonalnych podstaw do takiego twierdzenia. Oczywiście można zdać się na 'przeczucia' ale merytoryka dyskusji sprowadzona do takiego poziomu szybko zejdzie poniżej piwnicy. > ważyć właśnie tendencję do uprzedmiotawiania kobiet, dyskryminacji itp. Twierdz Jeżeli przez uprzedmiotowienie rozumiesz traktowanie kobiet jako istot obrażonych seksualnością to dotyczy się to w równym stopniu mężczyzn. > ę, że kobietom z reguły nie podoba się to, ze w kultura masowa traktuje jak kaw > ał mięcha, Nikomu się takie traktowanie nie podoba, niezależnie od płci. Jednak negowanie FAKTU, że między innymi jesteśmy kawałem lepiej lub gorzej wyglądającego mięcha jest... potwornie głupie. > a pracując na tym samym stanowisku i tak zarabiają mniej niż mężczyz IMO dopóki prawo pracy będzie faworyzować kobiety dopóty będzie to wymówka dla pracodawców do obniżania im pensji. Albo się ma ciastko albo się zje ciastko. > m piszemy wcale nie są odosobnione, więc na ich podstawie również można stwierd > zić, że coś jest na rzeczy Opierają się na tym właśnie mechanizmie jeszcze nie tak dawno jedne kobiety denuncjowały inne kobiety nieświętej Inkwizycji. Wystarczyło właśnie, że 'coś było na rzeczy' co przecież 'każdy wiedział'. Przemyśl to. > PS Uwagi o moim rozumie możesz sobie darować bo naprawdę nie robią na mnie najm > niejszego wrażenia. Jakby nie robiły to byś je pominęła :P Odpowiedz Link
panna-nikt-online Re: Czytanie ze zrozumieniem a pisanie bez rozumu 07.02.11, 18:55 Nie pominęłabym bo jestem w nastroju niesienia kaganka oświaty i tak mnie jakoś popchnęło do tępienia internetowego chamstwa. Co do reszty, to mi się nawet nie chce odpowiadać. Po tym, co piszesz widzę, że nie dojdziemy do porozumienia. Odpowiedz Link
songo3000 Brak argumentów? 07.02.11, 19:40 Coś ten kaganek oświaty przygasł nieco. Jeżeli prawię farmazony to bez problemu wyciągniesz po kilka argumentów z rękawa na każde moje stwierdzenie, czyż nie? Skoro jednak zapada cisza... szkoda. Odpowiedz Link
panna-nikt-online Re: Brak argumentów? 07.02.11, 21:12 "Jeżeli prawię farmazony to bez problemu wyciągniesz po kilka argumentów z rękawa na każde moje stwierdzenie" Za leniwa jestem. Odpowiedz Link
aggula3 Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 15:48 Wyobraziłam sobie jak by to było gdyby mój partner przytył. Czy też byłby dla mnie odpychający ? Uważam , że źrodło waszych kłopotów tkwi w czym innym niż otyłośc twojej żony .Nie wiem w czym . Stawiasz jej wysoką poprzeczkę , a oferujesz w zamian: sprężyste ciało, dużego członka ( z ktorego ona nie ma pożytku , bo unikasz seksu)i stabilnośc materialną . Trochę mało .Jak dla mnie stanowczo za mało. Odpowiedz Link
olga.dobroslawa Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 15:57 A ja, w przeciwieństwie do autora, od dwóch dni czytam ten wątek i do co raz to dziwniejszych wniosków dochodzę. (Zakładając oczywiście, że to nie podpucha i troll). 1. Zaciągnij wołami do lekarza. Z tarczycą NIE MA żartów. I jeżeli to zrobisz, a okaże się, że jest zdrowa, to dopiero będzie można podjąć jakieś inne kroki. 2. Jak przeczytałam, powiedziałeś jej jak krowie na rowie i jest foch - reakcja najbardziej spodziewana i prawidłowa (bo oznacza, że jej na Tobie zależy). Więc, panie Naprawdę Szczupły, powiedz swojej żonie to, co nam napisałeś kilka postów temu: chcę, aby KOBIETA, Z KTÓRĄ CHCĘ ZOSTAĆ TO KOŃCA ŻYCIA, schudła. Ja wiem, że pewnie milion było rozmów i niewielki rezultat, ale milion pierwsza i milion druga nie zaszkodzi, jeżeli będzie szczera i z dobrymi intencjami. 3. Przyjmuję do wiadomości, że Tobie podobają się szczupłe kobiety, co zaznaczyłeś w pierwszym poście. Ale Ty przyjmij również, że są i tacy, którym podobają się takie, jak byłeś łaskaw określić, tłuste tyłki. A także takie pozostające gdzieś w połowie tego kultu estetyki, za którym każdy chce nadążać. :) 4. Plus dla Ciebie, że o siebie dbasz. Nie ma nic gorszego, niż wymagający od swojej kobiety, zaniedbany miś. Pozdrawiam, powodzenia. Odpowiedz Link
marinellla Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 18:12 No fajnie, że dbasz o siebie, ale jeśli tusza żony jest dla Ciebie takim problemem, że absolutnie przestaje Ci się ona podobać pod każdym względem, to wygląda jakbyś miał i tak kiedyś rzucić ją dla młodszej. Bo żona, nawet po kuracji odchudzającej, nie zostanie na wieki zgrabną panią w rozmiarze 38. Albo się zaokrągli, albo będzie mieć obwisłą skórę, albo coś jeszcze innego się przydarzy. Tobie zresztą też prawdopodobnie coś obwiśnie, przytyje, wyłysieje, wypadnie. Szkoda, że nie powiedziałeś jej tego delikatniej, wbrew pozorom "zrób coś z tym brzuszkiem, bo on mnie nie podnieca" jest delikatniejsze niż "taka mi się nie podobasz"... Odpowiedz Link
melindaandmelinda Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 18:31 Mam nadzieję, że ten wpis to prowacja, bo jeśli nie - to współczuje Twojej żonie... Odpowiedz Link
anulina Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 18:42 wez ją do kompa i niech przeczyta co napisałeś! to ma naprawde pozytywną wymowę. ona dostanie kopa w dupę i moze pomoże? nie zdradzasz jej, jestes i chcesz byc ojcem waszych dzieci! moze babka potrzebuje terapii szokowej skoro delikatne sygnały nie działają... jesli okazało by sie jednak, ze nadwaga wynika faktycznie z przyczyn hormonalnych (musialaby sie ostro wziac za badania) to wtedy pałeczka po twojej stronie ;) life is brutal... Odpowiedz Link
iamhier Re: Pytanie do kobiet... 06.02.11, 20:00 do anulina-i sądzisz ,ze to na ten typ podziala? Jak nie zostanie odszadzona od koryta to nic na nia nie podziala.Z doswiadczenia wiem,ze nieurodziwe kobiety i nie dbajace o siebie predzej zrobia kolejnego bachora anizeli postaraja sie dla partnera......by znow miec wymówkę. Ja zawsze twierdzilam i bede twierdzila,ze kobiety poza rozmiarem 36/38 sa chore psychicznie.To sie zawsze sprawdza i dziala zarowno w strone tuszy jak i chudosci...Nie znam kobiety w rozmiarze 36 i stosownym wzroscie ,ktora bylaby niezrownowazona,toksyczna czy płodziła dzieci z depresji,a potem miala kolejny odchyl z nadmiaru przychówku...Reszta w omamie psychotycznym daje soba manipulować. Odpowiedz Link
sar-na7 Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 08:52 iamhier napisała: > do anulina-i sądzisz ,ze to na ten typ podziala? Jak nie zostanie odszadzona od > koryta to nic na nia nie podziala.Z doswiadczenia wiem,ze nieurodziwe kobiety > i nie dbajace o siebie predzej zrobia kolejnego bachora anizeli postaraja sie d > la partnera......by znow miec wymówkę. > > Ja zawsze twierdzilam i bede twierdzila,ze kobiety poza rozmiarem 36/38 sa chor > e psychicznie.To sie zawsze sprawdza i dziala zarowno w strone tuszy jak i chud > osci...Nie znam kobiety w rozmiarze 36 i stosownym wzroscie ,ktora bylaby niezr > ownowazona,toksyczna czy płodziła dzieci z depresji,a potem miala kolejny odchy > l z nadmiaru przychówku...Reszta w omamie psychotycznym daje soba manipulować. Chyba jest w tym sporo prawdy.... Odpowiedz Link
tully.makker Nie moge uwierzyc 06.02.11, 20:49 Pozwole siebie nie wierzyc, ze ponoic zamozny czlowiek jedyne co ma zaproponowania zonie z 30kg nadwaga to bieganie wokol osiedla. Zabierz zone do klini walki z otyloscia, wykup uslugi profesjonalnego dietetyka, posilki dietetyczne dostarczane do domu, na miejsca szczegolnie obtluszczone mozna zrobic liposukcje, pozbyc sie celulitu przy pomocy endermologii, ujedrnic skore abiegami laserowymi i za 20 - 30 tysi bedziesz mial zone jak nowa. Naprawde myslisz, ze te laski przy widoku ktorych walisz konia zawdzieczaja swoj wyglad wieczornym przebiezkom? Odpowiedz Link
ja_a Re: Nie moge uwierzyc 06.02.11, 21:20 Tully...Chcialabym Cie usciskac za Twe słowa!:-))))...Lubie to!:-)..szczegolnie ostatnie zdanie.:-) Odpowiedz Link
rannie.kirsted Re: Nie moge uwierzyc 06.02.11, 23:01 etam caly ten watek to jakas bzdura. zona ma nadmiar kilogramow, a maz ma niedomiar mozgu. swietnie sie uzupelniaja:P Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Nie moge uwierzyc 07.02.11, 12:48 Genialna rada:-) No ale przecież żony są od tego, żeby dostarczać zasoby a nie je trwonić:-) Odpowiedz Link
dorry Re: Nie moge uwierzyc 07.02.11, 22:14 Może żona nie chce liposukcji? To chyba nie jest przyjemne? > Naprawde myslisz, ze te laski przy widoku ktorych walisz konia zawdzieczaja swoj wyg > lad wieczornym przebiezkom? Jest to bardzo prawdopodobne. A być może, o zgrozo!, w ogóle nic nie muszą robić w tym kierunku, a i tak wyglądają świetnie. Odpowiedz Link
lds23 Wie Pan co? Jest takie brzydkie powiedzenie: 07.02.11, 04:34 Na kiepskim kutasie baba się pasie : - ) I w tym jest wiele prawdy. A może Pana żona nie jest w stanie schudnąć właśnie dlatego, że to Pan jest leniwy i jak to Pan pięknie określił leci na ręcznym zamiast kochać się długo i namiętnie z żoną. Seks działa jak ćwiczenia fizyczne, pobudza przemianę materii i reguluje sprawy hormonalne, czyli w zasadzie działa jak złożona terapia odchudzająca, no ale Pan odmawia seksu żonie i jest ponadto, bo pobiegał pan ze słuchawkami. Z własnego i koleżanek doświadczenia wiem, że nic tak wspaniale nie odchudza, nie ujędrnia, nie poprawia cery jak właśnie dobry seks z facetem, którego się kocha i którego się pragnie. Swoim lenistwem się Pan zajmij, przestań Pan walić konia, zabierz się Pan za żonę, a efekty przyjdą szybciej niż Pan się spodziewasz. Inne wyjście jakie widzę to pozwolić żonie na kochanka, który sprawi, że dla niego rozkwitnie. Odpowiedz Link
marcin_kkkk Re: Wie Pan co? Jest takie brzydkie powiedzenie: 07.02.11, 09:38 Jasne, to wina faceta że żona jest gruba ;) Na parę kilo nadwagi można przymknac oko, ale 30 to przegiecie. Jesli to naprawde nie sprawy zdrowotne sa przyczyna (np. trzustka) to ma po prostu żone lenia. Gdyby pojawił się identyczy wątek tylko z mężem z brzuchem piwnym siedzacym w kapuciach przed telewizorem to napewno nikt by nie kazał kobiecie sie z nim kochac, wrecz przeciwnie, pewnie by go odrazu chcieli wykopac za drzwi. Odpowiedz Link
sar-na7 Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 08:00 Niestety to zdarza się obecnie stosunkowo często ....Po ślubie sie tyje....Kobiety tyja po rodzą dzieci / albo i nie.../ a mężczyźni bo aktywny styl życia zmieniają na leniuchowanie. Szczerze mówiąc nie widzę rozwiązania - kobieta musia sama chcieć....Może całe życie sie torturowała się dietami, może tak jej dobrze - ma atrakcyjnego męża , dzieci a 30 kg nadwagi to coś do czego sie przyzwyczaiła...? Myślę, ze jeżeli jest miłość kazdy problem można pokonać... Może Twojej żonie sie już nie chce, moze Cie nie kocha, nie pożąda...? Ja jestem osoba szczupłą, niestety w chwilach stresu chudnę .....Nie lubię siebie za chudej, moj mąż także nie!!! On mówi znowu schudłaś a ja / przy jego wsparciu.../ cos z tym robię... Myslę,ze problem lezy zupełnie w czymś innym....Może warto porozmawiać.... Odpowiedz Link
villianna Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 08:59 Dlaczego zakładasz, że żona go już nie kocha? Bo nie może się odchudzić? Po porodach, kolejnych nieskutecznych dietach i efektach jojo ma pewnie bardzo rozregulowany metabolizm i w takim wypadku zrzucenie choćby kilku kg jest bardzo trudne. Bez specjalistycznej pomocy, być może farmakologicznego wsparcia, się nie obejdzie. Skoro sama jak twierdzisz chudniesz ze stresu pewnie nie jesteś w stanie tego zrozumieć, ale tak jest. Odchudzenie w takim przypadku to nie tylko dobre chęci, ale czas i pieniądze. Mąż, który potrafi jedynie jęczeć, że jest gruba nie tylko nie pomaga, ale jeszcze rozbija ich związek. Odpowiedz Link
madziunia.s74 Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 09:50 ktoś w któryms watku słusznie napisał, że część osób będących w związku (małżeńskim) z iluś-tam-letnim stażem przestaje o siebie dbać (tak jak na początku)...no mnie sie wydaje że tu jest pies pogrzebany...obserwując znajomych dalszych lub bliższych dochodzę do wniosku, że małżeństwo niektórzy traktują jako swoiste przyzwolenie do całkowitego lub częściowego sobie odpuszczenia pewnych rzeczy które jednak kiedys tam były dla jednego bądź drugiego osobnika bardzo ważne...a teraz? "a on już mnie widział bez makijażu", "a ona już mnie widziała w gaciach"..itp. itd jestem kobietą z 17 letnim stażem związkowym i 13 letnim stażem małżeńskim (rzecz jasna z tym samym facetem) - oczywiście byly góry i doliny ale zawsze staram się dbać o siebie (nie chodzi oczywiście o full wypas makijaż o godz 23). Po ciąży również przytyłam, ale jak tylko przyszła możliwość zaparłam się i wróciłam do poprzedniej wagi - nie tyle dla męża co dla siebie oczywiście - ale i błysk uznania w oczach męża zrobił swoje;) również cierpię na niedoczynność (kto to ma ten wie...) ale gdy tylko pojawiły się dziwne symptomy (bezpodstawne tycie)poleciałam do lekarza który wrównał mi hormony a dietetyk ustawił dietę (wszystko z NFZ) i jest ok! Dbam o siebie - dla siebie, męża, dziecka - zresztą mąż też... nie jesteśmy "nadziani" ;) ale staramy się tak gospodarzyć aby móc iść na siłownię lub fitness - a jak nadciągają ciężkie czasy to fitness idzie na bok a ja codziennie zasuwam na stepperze- i oczywiście dla jęczących na brak czasu - bo dzieci, bo praca bo coś tam... wszystko to przerabiam! I DA SIĘ! Z autorem wątku zgadzam się i rozumiem go - jakby mój mąż chodził z brzuchem do kolan to też zrobiłabym wszystko żeby zmusić go do działania! zaraz pewnie część na mnie wjedzie że "to żona" "trzeba akceptować taką jaka jest" - ale przecież nie była taka jak się hajtali?? Była zadbana - więc dlaczego nie może po prostu spróbować? iść do lekarza? Nie porównujcie też tego do zdania "a jakby była nieuleczalnie chora...." bo choroba to niestety dar złego losu a to jest ewidentne zaniedbanie siebie... jeśli chodzi o czas i pieniądze - z tego co autor pisze finanse mają się całkiem nieźle a żona NIE PRACUJE!!!! Drogie Panie czasem odstąpmy od "braterstwa jajników" i popatrzmy na siebie krytycznie - gdyby to kobieta pisała to zaraz byśmy ją wsparły! no, a teraz czekam aż mnie obsiądą sępy! Ja myślę że najcięższy jest ten krok do przodu żeby coś zmienić... Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 13:09 jestem kobietą z 17 letnim stażem związkowym i 13 letnim stażem małżeńskim (rze > cz jasna z tym samym facetem) - oczywiście byly góry i doliny ale zawsze staram > się dbać o siebie (nie chodzi oczywiście o full wypas makijaż o godz 23). Po c > iąży również przytyłam, ale jak tylko przyszła możliwość zaparłam się i wróciła > m do poprzedniej wagi - nie tyle dla męża co dla siebie oczywiście - ale i błys > k uznania w oczach męża zrobił swoje;) Czyli jednak miałaś w życiu okresy słabości? Jak wszyscy. Fakt, że ktoś przytyje np. w ciaży nie oznacza, że ma w dupie swój wygląd i nic z tym robić nie zamierza:-) Nie oznacza, że jest egoistką i ma w dupie potrzeby partnera. Są po prostu w życiu takie chwile, kiedy jest trudniej i najnormalniej w świecie mamy okresy słabości. Przypominam, że żona autora wątku urodziła dwójkę dzieci i ma nieleczoną niedoczynność tarczycy. również cierpię na niedoczynność (kto to > ma ten wie...) ale gdy tylko pojawiły się dziwne symptomy (bezpodstawne tycie) > poleciałam do lekarza który wrównał mi hormony a dietetyk ustawił dietę (wszyst > ko z NFZ) i jest ok! Niech zgadne wcześniej widziałaś o czymś takim? Moja przyjaciółka od lat choruje na hashi i dowiedziała się o tym rok temu, ktoś ją namówił na wizytę u endokrynologa... Wcześniej nie miała pojecia, że mega problemy ze spaniem i zrzuceniem kilku kilo to niedoczynność. Do tej pory, gdy wspomina o wadze znajomi się podśmiewują, że to z lenistwa i obrzarstwa. A ja wiem, że laska katuje się na siłowni i orbitreku a i tak schudnięcie jest dla niej trudniejsze niż dla koleżanki, która jest zdrowa i wystarczy, że czasami pójdzie na basen:-) ale staramy się tak gospodarzyć aby móc iść na > siłownię lub fitness - a jak nadciągają ciężkie czasy to fitness idzie na bok a > ja codziennie zasuwam na stepperze- i oczywiście dla jęczących na brak czasu - > bo dzieci, bo praca bo coś tam... wszystko to przerabiam! I kto wtedy w domu zajmuje się dziećmi? Mąż? Nie robi Ci wyrzutów, że marnujesz kasę na fitness? Jednak wsparcie męża i kasa się przydają:-) > jeśli chodzi o czas i pieniądze - z tego co autor pisze finanse mają się całkie > m nieźle a żona NIE PRACUJE!!!! Nie doczytałam tego, że żona nie pracuje... Jeśli tak to może właśnie dlatego w siebie nie inwestuje? Nie każdy pan chce wydawać kasę na niepracującą żonę:-) Odpowiedz Link
kadanka Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 13:28 zakletawmarmur napisała: > Nie doczytałam tego, że żona nie pracuje... Jeśli tak to może właśnie dlatego w > siebie nie inwestuje? Nie każdy pan chce wydawać kasę na niepracującą żonę:-) nie dosc ze nie lubi to jeszcze b czesto przy jakiejkolwiek klotni faceci chetnie wywalaja ten, dosyc paskudny, argument ze "ty w domu siedzisz ja zarabiam a ty tylko wydajesz" chociaz rezygnacja kobiety z pracy jest na ogol decyzją WSPOLNĄ, a nie decyzja samej zony. czesto tez na takie rozwiazanie bardziej naciskaja sami faceci. Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 13:48 Na pracujące żony też kasy wydawać nie chcą:-) Panowie chcieliby mieć pięknie, młodo wyglądające, zgrabne żony. Pod warunkiem, że wszystkie zabiegi opłacą sobie same:-) Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 21:18 A gdzie ja pisze, że dziwnego? Ja was dobrze rozumiem:-) Co nie oznacza, że sknerom, sępom, lub po prostu panom z zahamowaniami finansowymi mówimy stanowcze NIE:-) Odpowiedz Link
kadanka Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 21:29 dokladnie! jesli nie chcesz mojej zguby krokodyla daj mi luby, a jesli chcesz zebym wygladala tak a tak (pod twoj gust) to plac, sknero!!!! Odpowiedz Link
songo3000 Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 23:34 Przypomina mi się scena z jednej powieści Ziemkiewicza. Armia okupacyjna wkracza do antycznej stolicy imperium, na jednej z kupieckich ulic za oknem wywieszona tabliczka z hasłem "stanowczo protestujemy przeciwko nowym opłatom i podatkom wojennym". A pod spodem domalowany napis - "płać chuju!" :))) Faktycznie, wojna swoimi prawami się rządzi, hehe. Odpowiedz Link
songo3000 Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 23:37 Towarzyszki! jeśli poprzecie nasze stanowcze NIE przeciwko dziewicom to macie nasze pełne poparcie przeciwko burżuazyjnym sknerom! :D Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 13:13 Z tego co doczytałam pani pracuje:-) Odpowiedz Link
london_in_use Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 12:16 'Ona wie, że szukam sobie wymówek aby z nią nie sypiać, pewnie myśli, że mam inną.' To po cholere szukasz wymowek?! Wolalabym raz dostac obuchem w leb i uslyszec: 'Kochanie, ja nie wiem co ty sobie tworzysz i wymyslasz. Moze sadzisz, ze mam inna, skoro nie chce sie z toba kochac. Nie mam nikogo innego i nie chce miec. Kocham ciebie i uwielbiam nasze dzieciaki. Ale od kiedy przytylas, nie pociagasz mnie juz tak jak dawniej. Rozumiem, ze z wiekiem cialo sie zmienia i twoje tez mialo prawo po dwoch ciazach, ale to bylo dawno, a ty wciaz znajdujesz powody aby o siebie nie dbac. Wystarczy troche samozaparcia, pare wizyt u lekarza i mozemy razem rozwiazac ten problem. Chce miec szczupla, atrakcyjna zone, ktora zmiesci sie w te super seksowna bielizne zalegajaca szafe. Chce zebysmy dali przyklad dzieciakom, ze mozna zdrowo zyc i dojsc do celu jesli bardzo sie chce.'. A skoro ona sie musi domyslac, dlaczego nie chcesz z nia spac, to nic dziwnego ze kobitka ma depreche, ktora zajada. Ty wiesz co sie dzieje w glowie kobiety, kiedy jest odrzucana przez wlasnego faceta. Ona ci mowi, ze uwielbia twoje cialo, bo chce ci sprawic przyjemnosc i cie bardziej podkrecic, a tobie opada... Toz to konsternacja na potege, w jej glowie nie ma nic oprocz: to czego do cholery on chce?? I deprecha sie nakreca. Powiedz jej wprost zamiast grac w glupie gierki z kuponami i zostawaniem z dziecmi, aby poszla na silownie. Odpowiedz Link
london_in_use Re: Pytanie do kobiet... 07.02.11, 12:47 Sorry, wlasnie doczytalam kilka innych twoich wypowiedzi. Zaluje ze w ogole zabralam glos. >>>>>tak na prawdę chodziło o 1000 EUR, ale nie chciałem zabrzmieć jak snob... >>>>>cokolwiek, ale wyglądaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! >>>>>zamieniłbym nasze dwa samochody na jej fajną figurę >>>>>choroba ma nieprzyjemne w sobie skutki typu ospałość, znerwicowanie, itd. Przykro mi, ale jest to dla mnie też mało istotne... >>>>>ona lubi duże. Tak więc jestem dobrze wyposażony, nie narzekam. >>>>>Gdy kobieta w studiu fitness, lub na basenie przygląda się wysportowanemu mężczyźnie z kratką na brzuchu, zastanawia się może, czy on jest (będzie) dobrym ojcem? Nie! Zastanawia się jak duży jest jego kutas i jaki jest w łóżku (i może, czy potrafi dłużej niż 5 minut). Dobre, dobre. Odpowiedz Link
rubarom Odpowiedź na pyt., gdzie jest autor 16.02.11, 10:34 Prawdopodobnie w szpitalu na pewnym oddziale... Chyba wszyscy się już domyślają, że to wszystko jest wyssane z palca; myślę, że prawdziwa jest moja teza (z początku tego wątku) - że autor to ta sama osoba, co jebanezer z "Forum mężczyzna". Odpowiedz Link
gomory Re: Odpowiedź na pyt., gdzie jest autor 16.02.11, 10:56 Byc moze zwrociles uwage, ze zanim wyglosiles te teze to ona juz istniala ;). Obecnie funkcjonujesz jak prawa reka trolla przywracajac taki umarly watek. Po coz skoro powaznie go traktuja tylko ludzie ktorzy tutaj raczej nie pisuja? Jego autor juz gdzie indziej sie udziela. Odpowiedz Link
rubarom Re: Odpowiedź na pyt., gdzie jest autor 16.02.11, 11:09 Owszem, masz trochę racji, ale: - tej tezy, która już istniała, większość nie zauwazyła - łącząc tego trolla z innym, zwracam może normalnym forumowiczom uwagę, by nie dopisywać się do jego watków na innych forach - w końcu mam prawo się tu wypowiedzieć, kiedy chcę, tak jak i każdy Odpowiedz Link
pendzacy_krolik mozesz napisac,ile dokladnie wazy 17.02.11, 23:10 i mierzy zona? chyba przesadziles z tymi 30kg? no i kwestia uczucia? kochasz ja czy tylko pozadasz? bo wyglada mi na to drugie. Odpowiedz Link