Dodaj do ulubionych

Czy są sposoby na oziębłe mężatki?

25.01.11, 18:04
Temat jak wiele innych komentowany tu chyba nie raz na forum.
Jakie są szanse na rozpalenie na nowo już raz wychłodniałej mężatki gdy romantyka,dobrobyt itp. a nawet rozmowy dotyczące tego problemu nie skutkują?
Nie jestesmy już podlotkami ale też nie jesteśmy jeszcze emerytami
Szanowne Panie i mężatki
-czy zdarzyło się Wam przez dłuższy czas (np.więcej niż ponad rok)być zimną i obojętną na potrzeby męża a później na nowo rozpaliła sie w Was namiętność i pożądanie?
-co robiłyście w czasie posuchy żeby to zmienić albo po prostu przechodziło to samo?
Do żonatych Panów
-czy mieliście kiedyś takie oziębłe żonki i czy udało Wam się je rozgrzać na nowo?
-jak sobie radzicie z takim brakiem seksu (poza samozaspokajaniem)
Obserwuj wątek
    • altz Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 25.01.11, 19:42
      Słyszałem, pewien mąż zmusił żonę do pójścia do lekarza, gdzie się okazało, że to zaburzenia hormonalne. Po kuracji żona się dziwiła, że nie miała wcześniej ochoty, "bo to przecież takie fajne". Polubiła seks, ale nie wybaczyła mu wysłania do lekarza i się rozstali.
      • zamysloneniebo Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 25.01.11, 20:05
        altz napisał:

        > Słyszałem, pewien mąż zmusił żonę do pójścia do lekarza, gdzie się okazało, że
        > to zaburzenia hormonalne. Po kuracji żona się dziwiła, że nie miała wcześniej o
        > choty, "bo to przecież takie fajne". Polubiła seks, ale nie wybaczyła mu wysłan
        > ia do lekarza i się rozstali.

        To akurat jest dla mnie niezrozumiałe. Jesli okazało się, że seks taaki fajny, to żona zamiast się cieszyć, nie wybaczyła tego, że dzięki mężowi może się cieszyć seksem i tego, że zadbał o jej zdrowie?

        Nie trzyma się to kupy. Myślę, że historia zmyślona :)

        Rozstać mogła się np. dlatego, że jak już jej się w ogóle seksu zachciało, to chciała go uprawiać z kimś innym, a nie z mężem... ale to już zupełnie inny powód. W dodatku nie musi tak wcale być.
        • druginudziarz Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 29.01.11, 01:28
          zamysloneniebo napisała:

          > altz napisał:
          >
          > > Słyszałem, pewien mąż zmusił żonę do pójścia do lekarza, gdzie się okazał
          > o, że
          > > to zaburzenia hormonalne. Po kuracji żona się dziwiła, że nie miała wcześ
          > niej o
          > > choty, "bo to przecież takie fajne". Polubiła seks, ale nie wybaczyła mu
          > wysłan
          > > ia do lekarza i się rozstali.
          >
          > To akurat jest dla mnie niezrozumiałe. Jesli okazało się, że seks taaki fajny,
          > to żona zamiast się cieszyć, nie wybaczyła tego, że dzięki mężowi może się cies
          > zyć seksem i tego, że zadbał o jej zdrowie?
          >
          > Nie trzyma się to kupy. Myślę, że historia zmyślona :)

          Kupy sie trzyma, choć może być zmyślona.
          Seks się zmienił ale pozostałe problemy pozostały bez zmian (kredyty, wychowanie dzieci, niemyte nogi, zupa za słona etc.) i to zaważyło.
      • zakletawmarmur Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 27.01.11, 13:05
        Polubiła seks, ale nie wybaczyła mu wysłan
        > ia do lekarza i się rozstali.

        A co tu wybaczać? To, że facet martwił się o zdrowie żony? Ma incjatywę? Chce o swoją kobietę zadbać? Ja obstawiam, że pani polubiła seks i zapragnęła się wyszaleć. Nie chciała brać na siebie odpowiedzialności, więc wymyśliła głupi pretekst...
    • voxave Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 27.01.11, 08:03
      nie ma oziębłych meżatek--po prostu seks z tym samym partnerem jest przewidywalny i juz jest nudno partner nie podnieca--nic nie da sie zrobić
      sygnałem że jest cos nie tak to picie przez kobiety alkoholu przed seksem,ale to nie na długo skutkuje
      jak nie pomaga ogladanie razem pornografi to juz koniec

                • slottka.ja Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 02.02.11, 19:24
                  coz nie bede dla watkotworcy lagodna;)
                  ona jest oziębła ale dla Ciebie
                  najlepszym wyjściem jest mężczyzna który by ją rozpalił-ale pewnie to wykluczasz
                  więc co pozostaje....
                  -wino
                  -seksi bielizna
                  -"goracy filmik"
                  -romantyczny wyjazd tylko we dwoje
                  -wzbudzenie zazdrości?
                  probuj:)))
                  • och_tato Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 02.02.11, 21:39
                    slottka.ja napisała
                    >ona jest oziębła ale dla Ciebie
                    być może jest oziębła tylko dla mnie- to dlaczego nie powie mi tego wprost że już ją nie podniecam albo co jest ze mną nie tak-skoro ja jej mogę powiedzieć wszystko co oczekuje od niej
                    więc co pozostaje....
                    > -wino
                    konsumuje ale w małych ilościach ale nie wplywa to za bardzo na jej rozluźnienie
                    >seksi bielizna
                    kiedyś kupowałem ale za bardzo nie chce paradować przedemną w niej wcale nie jest gruba żeby się musiała wstydzić (170 cm przy 68 kg)
                    -filmiki to wogóle się nie da skusić na obejrzenie jakiegoś
                    -wyjazdy raczej bez dzieciaków by nie pojechała
                    ALE POZOSTAJE WZBUDZENIE ZAZDROSCI bo raczej bym nie miał problemów żeby znaleźć sobie jakąs odskocznie i to może by był jednym z skutecznych sposobów!!!
                    • slottka.ja Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 10:37
                      > >ona jest oziębła ale dla Ciebie
                      > być może jest oziębła tylko dla mnie- to dlaczego nie powie mi tego wprost że j
                      > uż ją nie podniecam albo co jest ze mną nie tak-skoro ja jej mogę powiedzieć ws
                      > zystko co oczekuje od niej
                      > więc co pozostaje....

                      nie powie Ci tego wprost, gdyż sama może nie wiedzieć że taka jest prawda dopóki nie spróbuje z kimś innym, pewnie obecnie uważa tak samo jak ty że jest po prostu oziębła


                      > -wyjazdy raczej bez dzieciaków by nie pojechała

                      to sam zorganizuj dla dzieci jakąś opiekę...babcia, ciocia, może jest jakiś sposób, chociaż na 2 dni....zarezerwuj hotel, teatr. kino czy co tam lubicie, poszukaj czegoś ciekawego w jakimś dużym mieście niedaleko was, albo inny uroczy zakątek? pokombinuj:)

                      > ALE POZOSTAJE WZBUDZENIE ZAZDROSCI bo raczej bym nie miał problemów żeby znaleź
                      > ć sobie jakąs odskocznie i to może by był jednym z skutecznych sposobów!!!

                      raczej chodziło mi o jakieś jawne sygnały, że kręci się wokół ciebie jakaś interesująca kobitka a nie cicha odskocznia na boku;) choć ostatecznie zapewne tym się skończy....
                      • och_tato Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 18:35
                        >najlepszym wyjściem jest mężczyzna który by ją rozpalił-ale pewnie to wykluczasz
                        przyznam że jest to trochę nietypowe wyjście ale w pewnym sensie logiczne.

                        ale czy ty miałabyś spokojne myśli gdyby jakaś inna kobieta testowała Twojego partnera gdyby z nim było coś nie tak?

                        >raczej chodziło mi o jakieś jawne sygnały, że kręci się wokół ciebie jakaś inte
                        > resująca kobitka
                        coś podobnego mam na celu
                        • slottka.ja Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 19:28
                          oczywiście, że ja na żadne testowanie bym się nie zgodziła, nie namawiam też Ciebie abyś jej ten pomysł podsuwał raczej powinna sama na niego wpaść ale to jest realne w przypadku gdyby jej zależało na naprawie tej sytuacji....wiem średnio to realne:)
                          ale możesz np. zapisać się na siłownie (a co niech widzi, że dbasz o siebie:) i opowiadać jakie tam świetne kobitki widujesz, może to ją skłoni i zaczniecie chodzić razem a stąd już tylko krok do większej bliskości między wami i odrodzenia się apetytu na inne przyjemności?
              • sq6unny Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 27.01.11, 16:03
                Nooo ja tak miałem - 16 m-cy bezseksia, ale na własne życzenie. Kiedy apatia przeszła w depresję i zachowywałem się jak facet bez jaj, żona nawet nie miała ochoty spędzić ze mną w domu chwili, więc wychodziła. Kładła się wcześniej spać, wciąż ją bolała głowa, albo miała okres. Powiedziała mi nawet, że jak wchodziłem do łóżka, to w duchu marzyła, żebym jej nawet nie dotykał.
                Dłużej już nie byłem w stanie wytrzymać takiej sytuacji i postanowiłem coś z sobą zrobić.
                Poszedłem do lekarza - stwierdził "zespół adaptacyjny", po 3 miesięcznej kuracji wróciły mi siły i chęć do życia, porozmawiałem szczerze z żoną (okazało się, że tego jej najbardziej brakowało), zacząłem się ruszać - rower, basen, siłownia, nabrałem umięśnienia, kondycji, sprawności. Poczułem się atrakcyjnym człowiekiem, bo zaczęły na mnie zwracać uwagę inne kobiety, co z kolei wywołało lekkie uczucie zazdrości u mojej żonki, a to oznaczało, że mimo wszystko zależy jej na mnie. W międzyczasie były wspólne wyjazdy weekendowe zacieśniające więź między nami.
                Wrócił namiętny seks, rozmowy o wszystkim i niczym.
                Ostatnio umówiliśmy się na wieczorne "fiku-miku". Cały dzień o tym myślałem i nie mogłem się doczekać. Zapaliliśmy w sypialni świeczki, kochaliśmy się, a potem gadając jeszcze prawie godzinę opróżniliśmy w łóżku całą butelkę wina.
                Wśród znajomych i przyjaciół moja żona mówi teraz o mnie "moje ciacho" i czuję się przez to niesamowicie dowartościowany.
                Tak więc chyba można na nowo rozpalić uczucie, ale muszą chcieć obie strony.
                A nawet jeśli partner już nie chce wrócić, to i tak warto zacząć zmieniać siebie.
                P.S.
                Jedno jest pewne - nie chcę być więcej "piaskowym dziadkiem".
                • urquhart Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 27.01.11, 18:39
                  sq6unny napisał:

                  > Wśród znajomych i przyjaciół moja żona mówi teraz o mnie "moje ciacho" i czuję
                  > się przez to niesamowicie dowartościowany.

                  No, no, no brzmi jak ku pokrzepieniu serc w czasach zaborów.
                  Szkoda że wyczuwa się babski punkt widzenia i styl :)
                  Pozdr
                • och_tato Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 27.01.11, 21:50
                  sq6unny napisał:

                  Poczułem się atrakcyjnym człowiekiem


                  > kiem, bo zaczęły na mnie zwracać uwagę inne kobiety, co z kolei wywołało lekkie
                  > uczucie zazdrości u mojej żonki, a to oznaczało, że mimo wszystko zależy jej n

                  może spróbuje wywołać tą zazdrośc u mojej bo raczej z atrakcyjnościa u innych kobiet raczej nie mam problemu bo mogłem w pewnym stopniu tego doświadczać ale postawiłem sobie granice i hamulce zadziałały.

                  Ostatnio umówiliśmy się na wieczorne "fiku-miku". Cały dzień o tym myślałem i n
                  > ie mogłem się doczekać. Zapaliliśmy w sypialni świeczki, kochaliśmy się, a pote
                  > m gadając jeszcze prawie godzinę opróżniliśmy w łóżku całą butelkę wina.

                  Romantyczny nastroj też jestem w stanie wprowadzić tylko ona po prostu nie łapie podtekstów i koniec kropka tak już mam

                  A nawet jeśli partner już nie chce wrócić, to i tak warto zacząć zmieniać siebi
                  > e.

                  Z pewnością się zmieniam tylko nie wiem czy w kierunku mojej żony skoro ona jest tak obojętna
            • och_tato Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 27.01.11, 21:34
              grosz-ek napisał:

              > Przyłączam się do opinii, że mnie ma oziębłych mężatek, tylko mąż dupa. Popracu
              > j nad techniką seksu i erotyczną atmosferą w domu. Istnieje spora szansa, że ob
              > udzisz w niej demona seksu i wtedy Ty za nią nie nadążysz ....

              -w wątku pisałem już ogólnie że żadne podejście romantyczne typu dobry nastrój,winko czy prezenciki w formie jakieś bielizny nie skutkują.
              -co do technik z racji mojego głodu to się już trochę naoglądałem a i wyobraźnię też mam
            • glamourous Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 27.01.11, 22:05
              grosz-ek napisał:

              > Przyłączam się do opinii, że mnie ma oziębłych mężatek, tylko mąż dupa. Popracu
              > j nad techniką seksu i erotyczną atmosferą w domu. Istnieje spora szansa, że ob
              > udzisz w niej demona seksu i wtedy Ty za nią nie nadążysz ..

              Kolejny bzdurny stereotyp. Juz dawno nie udzielalam sie na forum i widze, ze zapomniana juz zostala tutaj instytucja tzw. niekrecenia ;-)
              A wiec prostuje : nie zawsze jest tak, ze to brak lozkowych umiejetnosci meza robi z kobiety oziebla mezatke. Czesto jest tak, ze zwyczajnie wygasa jej do niego chemia. Po prostu albo maz (w sensie ten konkretny facet, bo z innym mogloby byc inaczej) nie krecil tej kobiety nigdy, albo w trakcie malzenstwa z roznych powodow przestal ja krecic. A powodow wygasniecia chemii moze byc sto. I chocby mial taki maz w lozku umiejetnosci oraz charyzme aktora porno, to jezeli jej chemia do niego wygasla, nawet najlepsze sztuczki nie pomoga.
              Stara forumowa zasada sie tu klania : nie wazne jak, wazne Z KIM :-)
            • bulwa_ziemniaka Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 00:53
              grosz-ek napisał:

              > Przyłączam się do opinii, że mnie ma oziębłych mężatek, tylko mąż dupa. Popracu
              > j nad techniką seksu i erotyczną atmosferą w domu. Istnieje spora szansa, że ob
              > udzisz w niej demona seksu i wtedy Ty za nią nie nadążysz ....

              Tak, jak mężczyzna sprawny, to i w kłodzie ducha obudzi. Miejmy nadzieję.
            • triin Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 11:54
              eeee
              dobre chęci - dobrymi chęciami, ale nie każdy ma potencjał żeby zamienić się w 'demona seksu', nawet przy najodpowiedniejszym podejściu
              zwyczajnie, są tacy ludzie (i kobiety i mężczyźni), którzy mają dramatycznie niskie libido i mogą się kochać wyłącznie w celu prokreacji ;-)
              ciężki wtedy los dla drugiej połówki z dużo większymi potrzebami
      • och_tato Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 27.01.11, 21:26
        voxave napisała:

        > nie ma oziębłych meżatek--po prostu seks z tym samym partnerem jest przewidywal
        > ny i juz jest nudno partner nie podnieca--nic nie da sie zrobić
        > sygnałem że jest cos nie tak to picie przez kobiety alkoholu przed seksem,ale t
        > o nie na długo skutkuje
        > jak nie pomaga ogladanie razem pornografi to juz koniec
        >
        po pierwsze alkoholu unika jak ognia,ale da się skusić na jakiegoś drinka przed ewentualnym jakimś przypadkowym bara bara
        po 2-gie pornografi nigdy nie lubiała oglądać razem mimo moich propozycji żeby ją coś wzięło na amory
        no a po 3-cie to od paru lat przy próbie rozmow na ten temat stwierdza mi że seks ja przestał interesować,nie ma takich potrzeb,umie bez tego żyć
        • altz Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 27.01.11, 21:44
          > no a po 3-cie to od paru lat przy próbie rozmow na ten temat stwierdza mi że se
          > ks ja przestał interesować,nie ma takich potrzeb,umie bez tego żyć

          To może razem pomedytujcie? Już się obywacie bez seksu, a może zaczniecie lewitować :)
          Tak sobie żartuję, chociaż wiem, że to nie jest śmieszne (z autopsji).
          Ale może by faktycznie spróbować jogi? Umiejętność wygaszenia emocji, ćwiczenie skupienia?
    • yoko0202 Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 28.01.11, 17:20
      och_tato napisał:

      > Szanowne Panie i mężatki
      > -czy zdarzyło się Wam przez dłuższy czas (np.więcej niż ponad rok)być zimną i o
      > bojętną na potrzeby męża

      tak

      > a później na nowo rozpaliła sie w Was namiętność i pożądanie?

      do tego samego faceta? nie
      namiętność i pożądanie było we mnie cały czas, ale nie do niego, i nie chciało mi się tego robić z nim, więc robiłam sobie sama

      > -co robiłyście w czasie posuchy żeby to zmienić albo po prostu przechodziło to
      > samo?

      próbowałam się zmuszać, masakra.
      potem przestałam się zmuszać, i się rozstaliśmy
    • marek_gazeta Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 28.01.11, 20:14
      Pytanie, czy jest do czego wracać - tzn. czy był kiedyś ogień, czy tylko "ok seks". Przy czym Twoje odczucia i jej odczucia mogą się tutaj dość znacznie różnić.

      Czy namiętność może wrócić - tego nie wiem; domyślam się jednak, że chcesz spróbować. Jednym z powodów może być fakt spadku Twojej atrakcyjności w jej oczach - jeśli "sflaczałeś", stałeś się pantoflem, kanapowym misiem, to nic dziwnego, że jej już nie kręcisz. Przy czym dla innych kobiet możesz być boski (jeśli jesteś przystojny), ale ślubna może już w Tobie nie dostrzegać samca alfa, z którym kobiety najchętniej chodzą do łóżka. Zatem zastanów się - czy masz margines niezależności, własne hobby, spotkania z kolegami, własne zdanie na różne tematy, jednym słowem, czy jesteś (powinieneś być) dla niej interesującym i niezależnym facetem i partnerem do dyskusji. Oczywiście o fizyczność też warto zadbać, jeśli tu jest problem. Polecam Davida de Angelo (wyguglasz jego stronę w sieci) i rozważania na temat "wussy behavior".

      Czy to jest przyczyną i czy pomoże - nie wiem. Nie zaszkodzi.
    • sisi_kecz Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 29.01.11, 13:03
      > Jakie są szanse na rozpalenie na nowo już raz wychłodniałej mężatki gdy romanty
      > ka,dobrobyt itp. a nawet rozmowy dotyczące tego problemu nie skutkują?'

      Trzeba pójść w inne opcje niż: dobrobyt, romantyka (co rozumiesz przez termin romantyka?) i rozmowy.
      Dobrobyt nie ma nic do rzeczy- ani nic nie gwarantuje, ani niczego nie wyklucza.
      Romantyka w Twoim rozumieniu możliwe, że wcale romantyczna dla żony nie jest.
      Rozmowy są widocznie prowadzone w sposób, który uniemożliwia porozumienie.

      Szanowne Panie i mężatki
      > -czy zdarzyło się Wam przez dłuższy czas (np.więcej niż ponad rok)być zimną i o
      > bojętną na potrzeby męża a później na nowo rozpaliła sie w Was namiętność i poż
      > ądanie?'

      Około roku czasu była posucha i minęła.

      -co robiłyście w czasie posuchy żeby to zmienić albo po prostu przechodziło to
      > samo?'

      na siłę nic nie robiłam, bo najpierw miałam zapiernicz poporodowy, a potem moje hormony szlag kompletnie trafił.
      Jak doszłam do etapu, w którym przestałam dawać pierś co 1,5-2h na pół godziny/ 24h i złapałam trochę snu nieprzerwanego przez 3-4 godziny, to zaczęłam szukać wyjaśnienia i znalazłam sprawy tarczycowe.

      Bardzo niepomagało zostawienie bez pomocy i brak wyręczenia- od tego odrzucało mnie od męża na tysiące kilometrów.
      W sumie pomogłam sobie sama, ale mąż teraz zaczął włączać sie do opieki i to baaaardzo pomogło mu w odbudowaniu wizerunku w moich oczach.

      W przypadku emerytów radzę wyrwasie z rutyny i zaszaleć- niech Cie żona nie poznaje i zapragnie tej Twojej nieznanej strony.

      pozdro!
      • och_tato Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 29.01.11, 18:26
        Rozmowy są widocznie prowadzone w sposób, który uniemożliwia porozumienie.
        >
        są to rozmowy co ja mam w sobie zmienić oraz jakieś moje nalegania żeby zrobiła np. badania na hormony albo po prostu żeby poszla do ginekologa czy ew. razem do jakiegoś terapeuty-ale nie chce o tym słyszeć
        Bardzo niepomagało zostawienie bez pomocy i brak wyręczenia- od tego odrzucało
        > mnie od męża na tysiące kilometrów.

        bardziej ja jestem skłonny zrezygnować z swoich typowo meskich potrzeb żeby jej pomóc niż ona mnie(pomoce typowo rodzinne -np. dzieci dzielimy na równo w miarę okoliczności)

        potem moje
        > hormony szlag kompletnie trafił.
        -podejrzewam że jej hormony też umarły po dzieciach

        W przypadku emerytów radzę wyrwasie z rutyny i zaszaleć- niech Cie żona nie poz
        > naje i zapragnie tej Twojej nieznanej strony.

        mam czterdzieści i parę to chyba jeszcze emerytem nie jestem a w pracy kondycji mi nie brakuje,nie siedze 8 godz. przed monitorem tylko mam bardzo czynną prace


        Trzeba pójść w inne opcje niż: dobrobyt, romantyka (co rozumiesz przez termin r
        > omantyka?) i rozmowy.
        -romantyka wg.mnie jakiś dobry nastrój wieczorny,winko,wspolne wyjście na spacer czy do kina albo na kolacje,jakiś wypad weekendowy gdzieś w urocze miejsca-jednym słowem umiem wymyślać tylko jak mam kilka razy odmowne bo"mnie boli głowa" to nie mam już chęci po raz kolejny proponować
        • sisi_kecz Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 01.02.11, 10:49
          > W przypadku emerytów radzę wyrwasie z rutyny i zaszaleć- niech Cie żona nie poz
          > > naje i zapragnie tej Twojej nieznanej strony.
          >
          > mam czterdzieści i parę to chyba jeszcze emerytem nie jestem a w pracy kondycji
          > mi nie brakuje '

          sorry, omyłkowo przeczytałam, że właśnie jesteś emerytem, a nie podlotkiem.

          -romantyka wg.mnie jakiś dobry nastrój wieczorny,winko,wspolne wyjście na space
          > r czy do kina albo na kolacje,jakiś wypad weekendowy gdzieś w urocze miejsca-j
          > ednym słowem umiem wymyślać '

          miło, słodko, bez wyrazu- tak sądziłam.

          pozdro!
        • nomina Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 02.02.11, 23:53
          A myślałeś, że to może być menopauza? Jeśli żona ma zaburzenia hormonalne, to nie dość, że libido spada, to jeszcze seks jest czysto fizycznie bolesny. A może ma początki nietrzymania moczu i wstydzi się, bo u nas ntm reklamuje się jako wstydliwy problem i coś obrzydliwego? (Za to pedofilia to choroba rzekomo...). Albo zespół bolesnej miednicy lub vulvodynię (u kobiet - masowe, przez lekarzy totalnie ignorowane i nierozpoznawalne).

          Poza tym - ciągle piszesz, że próbujesz tak i owak. Ale kto te próby weryfikuje - Ty czy żona? Bo może to, co wydaje Ci się hiperpodniecające, w gruncie rzeczy jest żałosne/bolesne/nieprzyjemne/upokarzające/etc. dla Twojej żony?

          Niemniej - bez wielu uczciwych, otwartych i pełnych zrozumienia rozmów oraz kompleksowej diagnostyki ginekologiczno-endokrynologicznej się nie obejdzie...
          • janznepomuka Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 14.02.11, 11:54
            Napiszę tysięczny raz: jak kocha to on jej palcem/ustami, ona jemu palcem/ustami. Są też zabawki.
            Albo się kocha, albo ma się w dupie. Ale wtedy trzeba mieć świadomość, że nie można liczyć na dozgonną wierność w bezseksiu.

            A opisywane problemy to wymagają wizyty u lekarza po uprzednim poinformowaniu o nich drugiej połówki.

            Prosztsze niż konstrukcja cepa.

            Jan
    • urquhart Sposoby na ochotę mężatek 01.02.11, 19:45
      och_tato napisał:

      > -co robiłyście w czasie posuchy żeby to zmienić albo po prostu przechodziło to
      > samo?

      Przechodzi samo na inny obiekt :)
      No dobrze podsumować sposoby odnosząc się do różnych badań że circa po 10 latach jedynie 20% kobiet albo mniej ma ochotę na seks z mężem, a większość mężczyzn ciągle ma ochotę i co z tym robić? Podsumowując znane sposoby na ochotę mężatek:

      W Islamie: Lanie kijem (ale nie grubszym niż palec, wciąż trwają dyskusje który palec prorok miał na myśli)

      Zachodni sposób na dzentelmena: Po butelce wina tudzież innego dobrego alkoholu doświadczalnie stwierdzono że mężatki robią się chętne (sposób niedostępny muzułmanom)

      Na człowieka sukcesu. Zawierać intercyzę i żonę zmieniać nie rzadziej niż co 7 lat, murowana ochota (paru reżyserów roztkliwiało się że to niezawodny sposób na ochotę żon)

      A w ogóle to w sieci jest masa chętnych na anonimowy seks mężatek. Tyle że nie ze swoim mężem :)
      • zakletawmarmur Re: Sposoby na ochotę mężatek 02.02.11, 19:45
        > A w ogóle to w sieci jest masa chętnych na anonimowy seks mężatek. Tyle że nie
        > ze swoim mężem :)

        Sam przyznaj, że w takich okolicznościach przyrody bardziej opłaca się ożenić z wierną, niskolibidową kobietą i bzykać wysokolibidowe, puszczalskie żony innych:-) Zawsze to większa podnieta tak naturalnie z kimś nowym, niż kombinować jak po raz milionowy bzyknąć żonę i mieć z tego jakaś frajdę:-)
        • urquhart Re: Sposoby na ochotę mężatek 02.02.11, 23:26
          zakletawmarmur napisała:

          > Sam przyznaj, że w takich okolicznościach przyrody bardziej opłaca się ożenić z
          > wierną, niskolibidową kobietą i bzykać wysokolibidowe, puszczalskie żony innyc
          > h:-)

          NIe przyznam. Syndrom MiL mnie nie dotyczy.
          • zakletawmarmur Re: Sposoby na ochotę mężatek 02.02.11, 23:47
            Ale ja wcale nie twierdzę, że kogoś konkretnego to dotyczy. Raczej piszę z punktu widzenia ogółu męskiej populacji... Nie chodzi mi o to, żeby kogoś o MiL oskarżać, tylko o oszacowanie opłacalności pewnych zachowań:-)

            Swoja drogą co takiego w MiLu jest obciachowego, że tak wszyscy panowie się przed oskarżeniem rękami i nogami bronią?
            • urquhart Re: Sposoby na ochotę mężatek 03.02.11, 00:26
              zakletawmarmur napisała:
              > tu widzenia ogółu męskiej populacji... Nie chodzi mi o to, żeby kogoś o MiL osk
              > arżać, tylko o oszacowanie opłacalności pewnych zachowań:-)

              Małżeństwo jest w ogóle nieopłacalne dla uczciwego mężczyzny, zawsze obstawałem tu przy poglądach wyznaczonych tu przez Milską, a ty usiłowałaś udowadniać że jest inaczej (bo geny itd) :)

              > Swoja drogą co takiego w MiLu jest obciachowego, że tak wszyscy panowie się prz
              > ed oskarżeniem rękami i nogami bronią?

              Niemoc.
              • zakletawmarmur Re: Sposoby na ochotę mężatek 03.02.11, 01:03
                > Małżeństwo jest w ogóle nieopłacalne dla uczciwego mężczyzny,

                "Dla uczciwego"?
                Pewnie, gdyby się zastanowić, to uczciwość w ogóle nie jest opłacalna z materialnego punktu widzenia i nie tylko o kasę chodzi:-) Tzn. jest ale tylko pod warunkiem, że jesteś jedynym cwaniakiem w okolicy. To samo dotyczy kobiet.
                Co nie oznacza, że uczciwość nie ma prawo być wartością samą w sobie. Nie zawsze i nie każdemu chodzi o to, żeby się jak najwięcej nachapać. Nie tylko to daje szczęście. Droga do celu też ma prawo być ważna. Jak się zresztą poprzyglądasz takim największym cwaniakom (patrz Łyżwiński) to zobaczysz, że też wcale nie są tacy szcześliwi:-) Nawet jeśli zaliczyli kilka lasek więcej to często gówno z tego mają, pod wieloma względami dalej są nikim...

                > tu przy poglądach wyznaczonych tu przez Milską, a ty usiłowałaś udowadniać że
                > jest inaczej (bo geny itd) :)

                Z punktu widzenia biologii to związek jest najbardziej opłacalny właśnie dla przeciętnego mężczyzny:-) Ja wiem, że nie warto się do tego przyznawać:-)
        • manipulantka Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 02.02.11, 12:52
          urquhart napisał:

          > manipulantka napisała:
          >
          > > Są. Tylko że ja nie wierzę w oziebłość a raczej brak odpowiednich podniet
          > /partn
          > > era.
          >
          > Dlaczego większość kobiet wybiera sobie tych nieodpowiednich twoim zdaniem ?

          Ale gdzie ja napisałam, że większość kobiet ma nieodpowiedniego partnera? ;-)

          Ale widziałam, że opisałeś parę sposobów, więc myślę, że choć w części podzielasz moje zdanie.
          Napiszę ogólnie - o stereotypie:
          - facet jest tym, który zawsze chce, tym który zdradza dla seksu (bo żona mu nie daje) itp. - i to jest z reguły akceptowalne przez społeczeństwo;
          - jak kobieta zdradza - to większość myśli, że dlatego, że jest zakochana, bo niewyobrażalne jest, że dla seksu - bo przeciez jest oziębła i seksu nie potrzebuje tyle co mężczyzna - a jak potrzebuje, to zwykłą dziw.... jest.

          A teraz zadam pytanie - czy seks z kochanką/kochankiem jest taki sam jak z małżonkiem? Nie? Dlaczego? ;-)
          • songo3000 To akurat proste - kamuflaż :) 02.02.11, 19:59
            Jak babeczkę facet nie za bardzo kręci ale ma szereg innych zalet z łatwością ukryje te fakt na początku związku. Wszak nie każdy jest Casanova i w 5 sekund rozgryzie partnerkę.
            Jak faceta nie kręci babeczka to... co najwyżej mamy wątki o długich pieszczotach i sporadycznych dymankach :D
            • zakletawmarmur Re: To akurat proste - kamuflaż :) 02.02.11, 20:18
              Tak, tak, kobiety masowo udają nimfomanki, żeby zaciągnąć faceta przed ołtarz:-) Ocywiście w PL nie ma rozwodów a jeśli są to facet oddaje żonie dom, samochód i pół pensji do końca życia:-)

              Oczywiście te "nimfomanki" to bidne dziołszki ze wsi? Czy raczej całkiem ambitne i atrakcyjne kobiety, które już przed ślubem nie są demonami seksu?
            • ziaberzy Re: To akurat proste - kamuflaż :) 02.02.11, 23:59
              wszyscy piszą nt.braku seksu w małżeństwie na zasadzie postaraj się jesteś nieatrakcyjny itd. itp. Badania wykazują, że 30% kobiet nie jest zainteresowanych seksem w małżeństwie.
              Bardzo mało pisze się o źródlach oziębłości które tkwią w rodzinie, w relacjach matki z ojcem i matki z córką.A co z sytuacją gdy oziębła mamusia do 12 roku zycia córki śpi razem z córeczką, chociaz rodzina nie ma problemów lokalowych. Córeczka wychodzi za mąż i powiela stereotypy nabyte ze wswojej rodzininy. Warto poczytać Lwa Starowicza nt. jak kobieta uczy się orgazmu . Uczy się poznając swoje ciało m.in masturbując się. A kulturowe wzorce nakazuja mieć męza. Wychodzi za mąż i unieszczęsliwia swojego partnera. Znam sytuacje,że kobieta naoglądając sie seriali dopiero okolo 70- tki poczuła sie naprawdę kobietą

              Do rozwazenia dla myślących i pragnących sie zmienić
    • jerzy_nielepszy Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 02.02.11, 20:00
      Och tato, jak się jest marnym kochankiem bez fantazji, to nic nie pomoże.

      Jak było kiedyś? Umiałeś jej tak naprawdę porządnie dogodzić? Orgazmy ponad minutowe były? Wielokrotne? doprowadziłeś ją kiedyś pieszczotą sutków? więcej (np orgazmu od przytulenia) to chyba już wymagać nie ma sensu, ale ....

      jeśli było na tyle dobrze, a teraz nie jest, to coś się popsuło. może się zajęliście czymś innym? np dziećmi? a może się sobą znudziliście. a może zapuściliście się. jak ptaka spod brzucha nie widać, to się nie ma co dziwić, że jest źle....

      a, a jak nigdy nie było dobrze, to cóż, kiepściutko, ale coś z tym można zrobić. przede wszystkim przełamać rutynę. otworzyć się na rzeczy, które tym wszystkim zdewociałym mieszczanom wydają się obrzydliwe (na przykład elementy bondage).

      czasem wystarczy zamieszkać osobno (ta wiem, trudne do wykonania bo cośtam cośtam), odpocząć od swoich feromonów. a czasem odstawić antykoncepcję hormonalną (one obniżają libido)
        • urquhart Re: Dlaczego jestem oziębła - 03.02.11, 09:00
          alicjann napisała:

          > Taaa, oziębła się stałam, bo mój brzuchaty małżonek przychodzi wtedy, kiedy on
          > ma wielką chęć, ze słowami: "upuściłbym sobie"... Sorry.

          Czyli jednak otyłość a nie mała moc jest przyczyną?
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,121669353,121669353,_Mala_moc_a_nie_otylosc.html
          • alicjann Re: Dlaczego jestem oziębła - 07.02.11, 00:36
            urquhart napisał:

            > alicjann napisała:
            >
            > > Taaa, oziębła się stałam, bo mój brzuchaty małżonek przychodzi wtedy, kie
            > dy on
            > > ma wielką chęć, ze słowami: "upuściłbym sobie"... Sorry.
            >
            > Czyli jednak otyłość a nie mała moc jest przyczyną?
            > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,121669353,121669353,_Mala_moc_a_nie_otylosc.html

            Nie. To właśnie "moc", a raczej jej brak i teksty bezmózgiego debila są przyczyną.
            A ja tęsknię :(
    • coppermind Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 08:56
      nie ma kobiet oziębłych - są tylko za chude portfele ;)

      kobieta oziębła to uschnięta gałąź ewolucji, której nie należy zmuszać
      do prokreacji, bo pojawi się kolejne pokolenie bezsensownych samic.

      tego świata nie da się uratować - lepiej dzielić się uczciwie tym co
      zostało dobrego ;)
      • iamhier Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 09:11
        do coppermind-ja bym nie chciała mieć takich dzieci jakie wy macie.Gdyby bylo podobne pod wszystkimi wzgledami do waszego to na jednym bym poprzestala lub zmienila partnera.Serio.To przykre,ale tak wlasnie czuje.

        No i nie wyobrazam sobie sexu i wiernosci trwajacej latami z kim tak malo atrakcyjnym jak wasze zony/mężowie....Mysle,ze to w kategorii znecanie sie psychicznego mozna juz rozpatrywac,tortur....Nie dziwmy sie potem,ze tacy dfrustrowania żonaci/męzatki okupuja fora i nękają wszystkie panny w okolicy....

        Jestem przykra,ale przynajmniej obiektywna....Jestescie toksyczni.A juz w szczegolnosci lekarze ,kompletnie nie wiadomo czego zlego mozna sie po takich spodziewac...Nic sie nie bierze z niczego,taka jest prawda....
        • coppermind Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 09:54
          @iamhier

          droga forumowa kożelanko!
          Z treści Twoich postów wynika, że ktoś strasznie trzepie Twój mózg masturbacją!
          Postaraj się zakochać w czymś innym niż własna ręka - a powoli, po kilku
          miesiącach wróci do Ciebie zdrowie i normalność.
          W międzyczasie warto jeść sałatę i wątróbkę z dala od białek mleka, bo
          mielina Twoich skatowanych nerwów potrzebuje miedzi do regeneracji.

          powodzenia!
          • mreck Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 10:52
            więc tak, jutro rano wstaniesz przed swoją żona z łóżka.
            1 - wyprowadzisz psa na spacer i wyrzucisz smieci,
            2 - zrobisz jej sniadanie do pracy,
            3 - sprzatniesz kuchnię, z wymyciem podłogi włacznie,
            4 - po powrocie z pracy zrobisz obiad, odkurzysz, wypierzesz, podlejesz kwiaty
            5 - rzucisz okiem na zeszyty młodzieży, ale bez przesady, zeby nie było awantury.
            6 - wieczorem poscielisz wyro i odwalisz się od pilota. Ponieważ bedziesz się nudził pod zadnym pozorem nie idx do komputera, tylko obejrzyj film razem z nia, powstrzymując się od komentarzy.
            7 - słuchaj co mówi, nie doradzaj i zawsze stój po jej stronie, nawet jeżeli z opowieści wynika cos zupełnie innego.
            W sobotę przykręcisz gniazdko w scianie, o którym juz od roku ci mówiła (z braku gniazdka napraw/zreperuj/odnów/posprzataj/wytrzep etc.)
            8 - wypierz swoje skarpetki sam, wyprasuj koszulę, rzuć palenie/piwko/przekąski co tam chcesz.

            trzymaj tak przez rok, a nastepnie zacznij w wyraźny sposób dbać o sibie, ale bez ostentacji.
            od czasu do czasu kup kwiaty, coś z biżuterii. i Żadnych aluzji do seksu. Jak nie bedziesz umiał się powstrzymać, to tylko komedia romantyczna na dvd - żadnych pornoli!

            Aha, obcinaj paznokcie, zamykaj klapę od sedesu, proponuj spacer, wykup wczasy w ładnym miejscu. Otwieraj drzwi do samochodu, przepuszczaj przodem, nie krytykuj, nie poprawiaj, nie marudź, a jak tego nie potrafisz to się powieś za h.ja bo on jest złym doradcą.

            Jak
    • mustafon Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 10:14
      Sytuacja jak u mnie - on 44, atrakcyjny, inteligentny, dobrzezarabiajacy, ja -39, dwoje dzieci, troche kariery, przeciętny wygląd, umordowana domem. On ma potrzeby - dla mnie seks, to taka sama przyjemność, jak robienie obiadu. Robie to, żeby był zadowolony. Kiedyś było lepiej, ale chyba nigdy fantastycznie. Liczę się, że niedługo znajdzie sobie młodszą - faceci po prostu tacy są. Dobrze, że widzisz, że ona tego nie potrzebuje i próbujesz działać. Ja od 15 lat biorę środki hormonalne "antydzieciowe", pewnie to jest przyczyna. Może w tym wieku maż macho już nie wystarczy? Może Twoja potrzebuje innych atrakcji? Intelektualnych? Rozmowie o książkach? O sztuce, czy aktualnych noblach? A nie tylko hop do łóżka. A poza tym naprawdę warto byją namowić na zbadanie hormonów, może kilka tabletek i bedzie po kłopocie (twoim). Ale chyba najważniejsze, żebyście razem rozwiązali problem, wchodzimy w wiek, kiedy najważniejsza staje się niezależność, a kobiety mają nareszcie chwilę dla siebie - dzieci odchowane, może i niezle zarobki, no i mężczyzny coraz mniej potrzebują.... A chłop musi sobie gdzieś ulżyć....
      • slottka.ja Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 11:43
        co do tabletek 'antydzieciowych' może warto porozmawiać z lekarzem i je zmienić a jeśli to nie pomoże to czy jest sens je brać? nie wolałabyś czerpać radość seksu niż traktować go jako kolejny obowiązek domowy?
        ja tam wole mieć świadomość, że sama mojemu sprawiam ulgę niż mysleć, że pewnie robi to bóg wie z kim na boku:)
        ale faktycznie jeśli mąż nie zaspokaja potrzeb intelektualnych partnerki to trudno o większą bliskość...
        • zakletawmarmur Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 12:03
          > ja tam wole mieć świadomość, że sama mojemu sprawiam ulgę niż mysleć, że pewnie
          > robi to bóg wie z kim na boku:)

          A ja obstawiam, że właśnie to kastruje wiele kobiet. Zamiast rozwijać swoją seksualność, myśleć "co je kręci", fantazjować, rozwijać się w tej dziedzinie, zastanawiają się jak zatrzymać przy sobie pana i władcę, z którym tak naprawdę ochoty na seks nie mają. A wiesz co jest najbardziej niesprawiedliwe? Mąż, który czuje, że ma nad żoną w tych sprawach kontrolę i tak będzie wiecznie niezadowolony... Bo przecież zawsze oprócz nawet wypasionego seksu z żoną, mógłby mieć i inne kobiety no i żona mogłaby to robić dla własnej satysfakcji a nie tylko jego:-)
          • mustafon Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 12:38
            Dlaczego Wy sprowadzacie wszystko do jakiegoś chorego pojęcia dominacji? Przecież związek polega na partnerskim rozwiązywaniu problemów, czy to łóżkowych, czy finansowych, czy zupełnie innych. Autor wątku właśnie próbuje to zrobić. Około 40-tki przychodzi czas rozlicznia się z życiem - mężczyźni patrzą, jakich to jeszcze doznań nie doświadczyli, kobiety - co mogą jeszcze osiągnąć. Ale każda z nas jest inna, ma inne potrzeby. Może być nawet zupełnie odwrotnie, szanujmy się nawzajem, wtedy mozna życie fajnie przeżyć.
          • slottka.ja Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 12:56
            A wiesz co jest najbardziej niesprawiedliwe? Mąż, który c
            > zuje, że ma nad żoną w tych sprawach kontrolę i tak będzie wiecznie niezadowolo
            > ny... Bo przecież zawsze oprócz nawet wypasionego seksu z żoną, mógłby mieć i i
            > nne kobiety no i żona mogłaby to robić dla własnej satysfakcji a nie tylko jego
            > :-)

            tak tak zakleta znam i taki przypadek pana wiecznie niezadowolonego, ale i na to jest skuteczna rada....znaleźć sobie pana, który będzie nami zachwycony;)
            cóż z pewnym stażem w związku takie problemy to norma i każdy musi popracować nad własnym rozwiązaniem
            • zakletawmarmur Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 13:16
              > o jest skuteczna rada....znaleźć sobie pana, który będzie nami zachwycony;)

              Pewnie. Też mam wrażenie, że to jest dość konkretny typ mężczyzny. Wykorzystywany przez te okropne kobiety malkontentów:-) Pewnie to jakiś rodzaj zaburzenia- nie wiem paranoja albo coś. Sajkologiem nie jestem...

              Może to też być forma manipulacji i wtedy trzeba trzymać krótko... Jeśli facet stara się kobietę zmuszać do rzeczy, które wyjątkowo jej nie leżą, sprawiają jej cierpienie i w dłuższej perspektywie czasu redukują jej zainteresowanie seksem to trzeba umieć powiedzie asertywne NIE. Wychodzę z założenia, że jeśli facet szukał sobie za żonę kogoś innego to po co ma się ze mną męczyć? Niech idzie się realizować z taką kobietą... Świadomość, że facet chce mnie przerobić na całkiem kogoś innego, wyjątkowo mi nie leży...

              > tak tak zakleta znam i taki przypadek pana wiecznie niezadowolonego, ale i na t
              > o jest skuteczna rada....znaleźć sobie pana, który będzie nami zachwycony;)

              Ba, mam wrażenie, że wchodzenie facetowi do dupy idealnie prowadzi do takiego schematu:-)
              • urquhart Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 13:27
                zakletawmarmur napisała:
                > Może to też być forma manipulacji i wtedy trzeba trzymać krótko... Jeśli facet
                > stara się kobietę zmuszać do rzeczy, które wyjątkowo jej nie leżą, sprawiają je
                > j cierpienie i w dłuższej perspektywie czasu redukują jej zainteresowanie sekse
                > m to trzeba umieć powiedzie asertywne NIE. Wychodzę z założenia, że jeśli facet
                > szukał sobie za żonę kogoś innego to po co ma się ze mną męczyć? Niech idzie s
                > ię realizować z taką kobietą... Świadomość, że facet chce mnie przerobić na cał
                > kiem kogoś innego, wyjątkowo mi nie leży...

                Mężczyźni tez powinni doszkolić sie w asetywności.
                Na przykłąd mam ochoty robic , zajmować sie domem, dziećmi i robic cokolwiek oprócz pobierania zasiłu i picia piwka przed tv... Musze sie sznować i nie bede się zmuszał...
                • zakletawmarmur Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 13:58
                  > Na przykłąd mam ochoty robic , zajmować sie domem, dziećmi i robic cokolwiek op
                  > rócz pobierania zasiłu i picia piwka przed tv... Musze sie sznować i nie bede s
                  > ię zmuszał...

                  Jestem święcie przekonana, że wcale nie miałbyś na to ochoty, nawet gdybyś miał możliwości:-) Niedawno słyszałam o facecie, który z takie "świetnego życia" zrezygnował i skoczył pod pociąg...
                • zakletawmarmur Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 15:23
                  Rozumiem Urqu, że gdyby żona, znając Twoje mozliwości w tym zakresie, wymagała od Ciebie pracy na trzy etaty i zarobków jak Bill Gates to uważałbyś to za sprawiedliwe oczekiwanie? A może uważałbyś, że masz prawo odmówić i pozostać przy swoim?
                  Do tego właśnie porównałabym pana, który od przeciętnej pod względem seksualności żony wymaga swingów, trójkątów i odgrywania scen z ostrych filmów porno:-) Jeden etat za 4 cyfrową stawkę porównałabym raczej do rozłożenia nog dwa razy w tygodniu bez udawania większego entuzjazmu:-)
      • janznepomuka Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 14.02.11, 12:26
        W tym właśnie wieku, to statystyczna kobieta zaczyna ostro potrzebować. Tylko ta statystyka pochodzi z czasów przedpigułkowych. Może naprawdę należy po ostatnim dziecku podwiązywać jajowody albo choć spiralę zakładać. Na cholerę zabijać udany związek bezsensowną w tym wypadku pigułką.

        To, co piszesz, to jakaś tragifarsa. Można byłoby się pośmiać, gdyby nie to, że chce się tylko płakać.

        Fajne życie fundujesz WAM od 15 lat. Tak, masz rację. Zostawi Cię. Niekoniecznie dla młodszej, tylko dla takiej, z którą wreszcie pobzyka z chętną wzajemnością. Bo on, statystycznie, to już za niedługo nie będzie mógł. Na to liczysz? Że jakoś do tego dotrwasz? Jesteś POTWOREM.

        Jan
    • tully.makker Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 03.02.11, 11:50
      -czy zdarzyło się Wam przez dłuższy czas (np.więcej niż ponad rok)być zimną i o
      > bojętną na potrzeby męża

      Jestem raczej obojetna na potrzeby meza, bo niestety, moje wlasne dominuja. Gdybym miala uprawiac sex bez wlasnej potrzeby, tylko dlatego, ze ON CHCE to dopiero bylaby dopiero kompletna porazka.
    • och_tato Dodając od autora... 03.02.11, 18:26
      Mam takie wrażenie i odczucie że moja połowica od kilku lat poczuła się bardziej pewna siebie w domu w sensie materialnym(jest także pracująca) i przez to próbuje manipulować moimi uczuciami stosując jakieś za częste odmowy łóżkowe [ wychodzi z założenia że jak ona nie ma potrzeb to ja też nie musze mieć] bo ona wiedząc że jak mi odmawia-jestem zły i kapryśny ale po 2 dniach mi przechodzi i znowu jest wszystko ok. ...hm...do następnej odmowy.
      Moim zdaniem większość pracujących kobiet-żon czując niezależnośc finansową są gotowe coraz bardziej podskakiwać swoim partnerom.
      Absolutnie nie jestem zwolennikiem związku w formie:on zarabiejacy to Pan i Władca, a ona tzw.kura domowa jako niewolnica i służaca.
      Nie jestem też zimnym draniem żeby żonę z dziećmi wyrzucić na ulicę (z powodu braku seksu) bo inne sprawy w rodzinie są w porządku.
      Skoro ona nie ma zamiaru pomóc sobie "leczniczo" ani rozmowami wprost co jej przeszkadza u mnie to może ja zastosuje w końcu metodę na kochankę żeby wzbudzić u niej zazdrość i to nie strasząc tylko słowami ale pkazać jej w realu że sie ma jakąś dobrą przyjaciółkę
      Co o tym myślicie?
      • songo3000 Re: Dodając od autora... 03.02.11, 19:07
        Nie metodę 'na kochankę' tyko na widoczne zainteresowanie innych kobiet. Tu chodzi o potencjalność, CIĄGŁĄ potencjalność i CIĄGŁĄ atrakcyjność dla otoczenia.

        To, że jakaś babeczka się Toba zainteresuje co najwyżej poskutkuje kilkoma więcej wymuszonymi numerkami z żonusią. Ty sobie chwilę podymasz, jej ciśnienie opadnie bo przecież do 'tej zdziry' nie poszedł i... wszystko wróci po staremu.
        Mówię tu, że 'ta ździra' ma być raczej wieloosobowym, kolektywnym zainteresowaniem płci przeciwnej a księżniczka MA mięć jej stała świadomość.
        • slottka.ja Re: Dodając od autora... 03.02.11, 19:54
          ale songo dowaliłes;)
          zgadzam się z częścią dot.atrakcyjności to powinno zadziałać, musi dostrzec w Tobie faceta jako obiekt pożądania, nie bądź też namolny z tymi propozycjami o seks bo to zniechęca, najlepiej żeby sama poczuła że też jest kobieca, ponętna i że seks z własnym mężem może być przyjemny;)) niech czasem ona przejmie inicjatywę, a ty rób swoje z 'ciągłą potencjalnością':)
          • nomina Do och_tato 04.02.11, 17:02
            Szanowny Autorze! E-mail dostałam, ale nie mam zwyczaju odpowiadać na anonimy. Proszę o nieco większe poszanowanie zasad epistolografii, zwłaszcza że akurat ja nie występuję incognito. Specjalistą, w znaczeniu lekarza, nie jestem, widziałam jednak dość różnych dysfunkcji, które lekarze ignorowali, i wiem, że najczęściej zbyt szybko przypisuje się etykietkę "to psychiczne". Dlatego radziłam, co radziłam, i podejrzewam, że to w ogóle punkt wyjścia - wszak organizm to system naczyń połączonych i niekoniecznie na hormonach płciowych sprawa się zakończy. Na psychikę przyjdzie czas, najpierw warto sprawdzić fizjologię. I druga rzecz: naprawdę nie jest marzeniem każdej kobiety powielanie wzorców z RedTube czy choćby Różowej Landrynki. Proponuję zapoznać się z przykładami erotyzmu z kultury nieco wyższych lotów, od klasyków poczynając (ale może nie od razu Markiza de Sade, bo się żona może spłoszyć :)).
        • och_tato Re: Dodając od autora... 05.02.11, 18:21
          A czy ja na początku wątku pytam forum o aprobatę?!!!

          dorry napisała
          podjętej już przez Ciebie decyzji?
          >

          jakiej podjętej decyzji ? Jak już to dopiero zamierzam podjąć
          pozdrawiam dorry
          • dorry Re: Dodając od autora... 06.02.11, 20:45
            A tej:
            och_tato napisał:

            "ALE POZOSTAJE WZBUDZENIE ZAZDROSCI bo raczej bym nie miał problemów żeby znaleźć sobie jakąs odskocznie i to może by był jednym z skutecznych sposobów!!!

            może spróbuje wywołać tą zazdrośc u mojej bo raczej z atrakcyjnościa u innych kobiet raczej nie mam problemu bo mogłem w pewnym stopniu tego doświadczać ale postawiłem sobie granice i hamulce zadziałały.

            Z pewnością się zmieniam tylko nie wiem czy w kierunku mojej żony skoro ona jest tak obojętna

            to może ja zastosuje w końcu metodę na kochankę żeby wzbudzić u niej zazdrość i to nie strasząc tylko słowami ale pkazać jej w realu że sie ma jakąś dobrą przyjaciółkę
            Co o tym myślicie?"

            • och_tato Re: Dodając od autora... 07.02.11, 19:32
              dorry napisała

              A czego oczkujesz?
              Aprobaty całego forum dla podjętej już przez Ciebie decyzji?

              >odpowiadam-nie, nie oczekuje
              dorry napisała:

              A tej:
              bo mogłem w pewnym stopniu tego doświadczać ale p
              > ostawiłem sobie granice i hamulce zadziałały.

              <drogą dorry pisząc to chodziło mi-że nie na oczach żony,bywały sytuacje że inne kobiety
              przyklejały sie do mnie i oczekiwały wiadomo czego,ale ja po prostu nie kontynuowałem dalszej gry
              • dorry Re: Dodając od autora... 08.02.11, 19:24
                Chodziło mi o to, że zauważyłam, iż krążysz wokół tematu zdrady. Doszłam więc do wniosku, że postanowiłeś w przyszłości kontynuować tę grę i szukasz aprobaty dla takiego pomysłu.

                Mnie akurat bardzo nakręca jak widzę, ze mój mąż ma powodzenie i kobiety kleją się do niego, ale chyba nie każda żona tak reaguje. Doradzam ostrożność.
                • och_tato Re: Dodając od autora... 08.02.11, 21:34
                  dorry napisała
                  Chodziło mi o to, że zauważyłam, iż krążysz wokół tematu zdrady

                  Przyznam się że ten temat mi tam gdzieś krązy w głowie i obawiam się kiedy "pękne "
                  nie mając już sił i ochoty na kolejne podejście na uzdrowienie mojej sytuacji z żoną

                  Mnie akurat bardzo nakręca jak widzę, ze mój mąż ma powodzenie i kobiety kleją
                  > się do niego, ale chyba nie każda żona tak reaguje.

                  I tu mi chodzi o to samo żeby moja myślała tak samo jak Ty może by sie jej w końcu coś odmieniło
      • cotton-blossom Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 06.02.11, 23:26
        Czegos nie rozumiem? Gdzie istnieje korelacja między wzbudzeniem zazdrości u żony a wzbudzeniem u niej pożądania??
        Bo wzbudzając moją zazdrość, mąż by mnie co najwyżej zdenerwował i rozwścieczył, więc już tym bardziej nie mialabym ochoty na sex z nim.

        Myślę, że skoro próby urozmaicenia oraz rozmowy nie pomagają, to najlepszy dowód na to, że żona jest znudzona tym akurat mężczyzną.... Może to dla niektórych zaskakujące, ale żona tak samo staje się z czasem znudzona 'tym samym mężem' - co na odwrót (o tym wariancie mówi się częściej, a to działa w obie strony).
        A na to co może pomóc?

        A tak poza tym, to na kobietę bardziej działa mówienie o niej, o związku, jaki to on udany :) niż konkretnie, jak krowie na rowie - o sexie :)
        • arronia Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 08.02.11, 20:18
          Zauważ, że czym innym jest nielojalne zachowanie męża - które może zdenerwować, zabić chuć itd., a czym innym ta ładnie opisana potencjalność - świadomość, że własny mąż dla innych kobiet jest mężczyzną. Ta ”potencjalność” nie zdarzy się w odosobnieniu, trochę jej mężczyzna może pomóc - choćby bywając wśród kobiet. Choć w tym temacie granice nie są sztywne i trzeba sprawę wyczuć: ile flirtu jest normalnym (acz zauważalnym przez małżonkę) zachowaniem społecznym, a ile to już ”przegięcie”. Np. pogawędzić trochę miło z innymi kobietami na spotkaniu towarzyskim jest okej, ale już zostawić żonę samej sobie w jego trakcie to może niekoniecznie...
              • urquhart Oziębłość a zdrada - reguły 11.02.11, 20:12
                zakletawmarmur napisała:

                > Uważam, że to wszystko są tylko wymówki:-) Zdarzają się przecież sytuacje, gdy
                > jedna strona się stara a i tak zostaje zdradzina. A może i właśnie dlatego:-)

                Znaczy konkretnie męska strona.

                W paru pozycjach psychologicznych czytałem podsumowanie że ta zasada działa ale tylko na mężczyzn i parę razy o tym wspominałem i cytowałem.

                Mężczyzna bardzo rzadko zdradza jeżeli jest spełniony seksualnie w związku (nawet jeśli jakość tego spełnienia jest obiektywnie mierna). Nie opłaca im się.

                Kobieta zwykle zwykle z powodów poza seksualnych. Jedyną regułą którą można udowodnić jest to że nie zdradzają bogatych mężów. Nie opłaca im się.

                Ale przypominanie o tej zasadzie rozsierdza zwykle samice które zaklinają rzeczywistość że zasad nie ma i one się nijak zdrady urzec nie mogły...

                Nudne to ale czuję się w obowiązku takiej starej wyjadaczce jak ty Zaklęta przypomnieć.
                Ziewww...
                Pozdrawiam


                • zakletawmarmur Re: Oziębłość a zdrada - reguły 11.02.11, 20:42
                  > Znaczy konkretnie męska strona.

                  Nie, nie tylko mężczyźni. Kobiety też:-)

                  > Mężczyzna bardzo rzadko zdradza jeżeli jest spełniony seksualnie w związku (naw
                  > et jeśli jakość tego spełnienia jest obiektywnie mierna). Nie opłaca im się.

                  "Jak czuje się spełniony":-) Sam przyznaj, że różnie można to interpretować i do tego worka wrzucać różne, różniste powody... Kobiety łatwiej nazywają problemy. A jeśli mężczyzna ma dużą potrzebę bzykania różnych kobiet? Tak jak np. tu:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,1182,120036612,120036612,_Nie_zdradzaj_mnie_z_zona_.html
                  Mam taki przykład wsród znajomych (właściwie to kilka). Facet ma seks, częsty i urozmaicony a i tak korzystają, jak się trafi okazja:-) Ba, sam szuka okazji. Dlaczego? Bo wie, że może sobie pozwolić... Żona dwa razy się dowiedziała był płacz, trudne dni ale ostatecznie mu wybaczała. Fakt, że się stara nie pomaga jej utrzymać chłopa w wierności:-)

                  Że już nie wspomnę o sytuacjach, gdy żona zwyczajnie się opatrzy lub przestanie podobać (bo np. ma silne preferencje dotyczące wieku lub MiL). Dla faceta będzie to też "kiepski seks". W analogicznej sytuacji kobieta powie, że problemy nie leżą w seksie a w partnerze:-)
                  • urquhart Re: Oziębłość a zdrada - reguły 11.02.11, 22:38
                    Jak coś nam pasuje to mamy do czynienia z regułą, jak nie pasuje to jedynie z krzywdzącą generalizacją :)

                    > A jeśli mężczyzna ma dużą potrzebę bzykania różnych kobiet?

                    Większość przecież ową potrzebę ma ale ale większości się to nie opłaca ze względu na konsekwencję. Podobnie znam przypadki gdy żony przymykają oko na prostytutki bo dzięki temu mają spokój i kontrolę. Ale to mi nie podchodzi wtedy pod zdradę.

                    > Mam taki przykład wsród znajomych (właściwie to kilka). Facet ma seks, częsty i
                    > urozmaicony a i tak korzystają, jak się trafi okazja:-) Ba, sam szuka okazji.

                    Jestem sobie to skłonny wyobrazić. Ale zakładasz że psycholodzy od terapii są tak naiwni i niekumaci że nie wzięli takich interpretacji pod uwagę, czy potraktowali jako nieliczny wyjątek potwierdzający regułę?
                    • sisi_kecz Re: Oziębłość a zdrada - reguły 11.02.11, 23:02
                      www.medix-art-derm.pl/lacz/artykul/teksty/zdrada.php
                      Czyżby Milska lub Perel nie napisały o poligamicznej uzasadnionej ewolucyjnie naturze mężczyzny?
                      o tym, że zdobywanie coraz to nowych partnerek, bez zwiazku z tym, czy sa zakochani i zadowoleni z tej stałej jest częstym postępowaniem, które nie poddaje sie racjonalnemu pohamowaniu i po prostu "musi" być realizowane?
                      Nie słyszały o tym, że mężczyzna jest podporządkowany reprodukcyjnej roli, której efektywność maksymalizuje poprzez rozszerzanie liczby choćby przelotnych partnerek?
                      Że naturalny popęd staje sie czasem seksoholizmem, nieczułym na opory moralne, czy choćby na zwykłe "nie bycie skończoną świnią"?
                      Cyz nie wiedzą, że skoki w bok w wykonaniu szczęsliwych mężów na delegacjach, konferencjach, zjazdach ehem, integracyjnych firm i wszelkich innych sprzyjających okazjach, to taka oczywistość, że freakiem wśród kolegów jest biedak, który tego nie robi?

                      Widocznie nie czytały "Nieznośnej lekkości bytu" Kundery,
                      a powinny, bo to powieść na autobiograficznej kanwie.

                      duze pozdro!!!

                      --
                      Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
                      John Gray
                      • urquhart zależność od wyznawanych wartości, religii, ślubow 12.02.11, 12:36
                        sisi_kecz napisała:
                        > Czyżby Milska lub Perel nie napisały o poligamicznej uzasadnionej ewolucyjnie n
                        > aturze mężczyzny?

                        Pisały że najsilniejszą faktyczną motywacją dla mężczyzn jest satysfakcjonujący seksualnie związek. Popularna wiara w zależność od wyznawanych wartości, religii, ślubowań deklaracji itp. nie znaczenia w praktyce i nie wychodzi korelacja w badaniach.
                        Co do poligamicznej naturze co pisały to nie pamiętam, ale żadna nie tłumaczy takim zdeterminowaniem krzywdy jaką wyrządza zdrada.

                        > Cyz nie wiedzą, że skoki w bok w wykonaniu szczęsliwych mężów na delegacjach, k
                        > onferencjach, zjazdach ehem, integracyjnych firm i wszelkich innych sprzyjający
                        > ch okazjach, to taka oczywistość, że freakiem wśród kolegów jest biedak, który
                        > tego nie robi?

                        Często byłem w delegacjach (ba najzabawniej naspawany pisywałem na forum z Amsterdamu) obserwowałem też kolegów i nie potwierdzam że to norma. Z moich znajomych którzy są "szczęśliwymi" mężami żaden nie zdradził się łażeniem na dziwy czy spaniem z koleżankami, chociaż na jakieś wspólne porno na żywo, czy macanki się najwyżej zdażały. Raczej jest podział na 2 obozy. Oczywiście jak z pierwszego obozu ktoś jest osamotniony jest mu niewątpliwe biedakowi dużo trudniej.
                        Wydaje mi się że nieporozumienie wynika Sisi z tego że jednak że wiele żon jest przekonanych że mąż MUSI być szczęśliwy bo ma kanapki, czysto, posprzątane i jest oprany, a ona przecież zajmuje się jego dziećmi, a tu zonk, mąż spuszczony ze smyczy woli jakąś brudną dziwę :)

                        Pozdrawiam Sisi i więcej wiary w menów

                        • sisi_kecz Re: zależność od wyznawanych wartości, religii, ś 12.02.11, 13:36
                          > Pisały że najsilniejszą faktyczną motywacją dla mężczyzn jest satysfakcjonujący
                          > seksualnie związek. '

                          Ale to już pisała Ci zakleta, ze pod tym stwierdzeniem Mozna różne rzeczy zrozumieć i mnóstwo rzeczy zawrzeć.
                          Między innymi to, że aby był satysfakcjonujący danego mena seks, to partnerka musi być za każdym razem inna ;)

                          Co do poligamicznej naturze co pisały to nie pamiętam, ale żadna nie tłumaczy t
                          > akim zdeterminowaniem krzywdy jaką wyrządza zdrada.'

                          A one nie piszą o krótkoterminowej strategii prokreacyjnej, która jest uznawana za meską specyfikę? Oj, braki mają ...

                          obserwowałem też kolegów i nie potwierdzam że to norma. Z moich znajomy
                          > ch którzy są "szczęśliwymi" mężami żaden nie zdradził się łażeniem na dziwy czy
                          > spaniem z koleżankami'

                          a ci, którzy łazili, chwalili sie Tobie, że mają denny seks w domu- dlatego łażą i Ty im bezrefleksyjnie wierzyłeś?


                          Wydaje mi się że nieporozumienie wynika Sisi z tego że jednak że wiele żon jest
                          > przekonanych że mąż MUSI być szczęśliwy bo ma kanapki, czysto, posprzątane i j
                          > est oprany, a ona przecież zajmuje się jego dziećmi,'

                          a mi sie wydaje, że czasem "ładniejsza dupa z twarzy" i myślenie penisem w danej chwili jest ponad wszelkie racjonalne kalkulacje.
                          U kobiet zresztą też hamulce czasem puszczają, bo jest okazja, a mąż daleko.

                          duze pozdro!!!
                          • urquhart Re: zależność od wyznawanych wartości, religii, ś 12.02.11, 13:55
                            sisi_kecz napisała:
                            > a ci, którzy łazili, chwalili sie Tobie, że mają denny seks w domu- dlatego łaż
                            > ą i Ty im bezrefleksyjnie wierzyłeś?

                            A za kogo ty mnie masz? Po pierwsze moja wiedza bierze się z tego że wolny czas spędzaliśmy razem aż po pad w ubraniu hotelowym pokoju. Po drugie potrafię i lubię wypuścić kolegów na żale o "złych starych", lub odwrotnie ostrych numerkach w sypialni, mężczyznę po wódzie kumpel czyta jak otwartą księgę bo wtedy puszczają skrywane i nagromadzone emocje.

                            > a mi sie wydaje, że czasem "ładniejsza dupa z twarzy" i myślenie penisem w dane
                            > j chwili jest ponad wszelkie racjonalne kalkulacje.

                            Cóż może nie obracam się w takim gronie. Chodzą słuchy tak jest typowo wśród np. przedstawicieli handlowych ale nie wiem czy to nie przechwałki jedynie.
                            • sisi_kecz Re: zależność od wyznawanych wartości, religii, ś 14.02.11, 14:50
                              Też sie nie obracam w towarzystwie, które opowiada sobie o zdradzaniu leniwych w łóżku żon.
                              Ale kiedyś byłam zbulwersowana, bo koleżanka w nowej pracy opowiedziała mi, że wszyscy pracownicy, którym firma zafundowała wczasy w Egipcie w ramach premii za dobry rok, zaliczali tam ROsjanki czy inne Polki.
                              Niektórzy zdradzali dziewczyny, inni żony, które zostały w kraju.
                              Tych facetów pojechało 15- sądzisz, że wszyscy mieli złe kobiety w domu?

                              Nie umiem tego wyrazić lepiej jak Kundera:

                              Wśród mężczyzn uganiających się za wieloma kobietami możemy bez trudu dostrzec dwie kategorie. Jedni szukają we wszystkich kobietach swego subiektywnego i zawsze takiego samego snu o kobiecie. Innych gna pragnienie, by posiąść nieskończoną różnorodność obiektywnego świata kobiet.
                              Namiętność tych pierwszych jest l i r y c z n a: szukają w kobiecie samych siebie, swego ideału, i wciąż się rozczarowują, ponieważ ideał to, jak wiadomo, coś takiego, czego nigdy się nie da znaleźć. Rozczarowanie, które ich gna od jednej kobiety do drugiej, daje ich niestałości rodzaj romantycznego usprawiedliwienia, tak że wiele sentymentalnych dam jest skłonnych wzruszyć się ich wytrwałą poligamicznością.
                              Namiętność tych drugich jest e p i c k a, i kobiety nie widzą w niej niczego wzruszającego: mężczyzna nie szuka w kobietach żadnego subiektywnego ideału, dlatego wszystko go w nich interesuje i nic go nie może rozczarować. I właśnie ta niemożność rozczarowania ma w sobie coś gorszącego. Namiętność epickiego dziwkarza wydaje się ludziom niczym nie okupiona (nie okupiona rozczarowaniem).'

                              duze pozdro!!!
                        • zakletawmarmur Re: zależność od wyznawanych wartości, religii, ś 12.02.11, 13:46
                          > Pisały że najsilniejszą faktyczną motywacją dla mężczyzn jest satysfakcjonujący
                          > seksualnie związek.

                          Co nie jest równoważne ze spełnianiem każdej prośby męża ze strachu, że zdradzi... Na "satysfakcjonujący związek seksualny" składa się wiele rzeczy. Najczęściej jest to po prostu odpowiednia kobieta, pewna siebie, atrakcyjna, która seks lubi a partner ją kręci... Może panowie są zadowoleni właśnie dlatego, że żony asertywnie potrafią im czasami odmówić, coby do seksu się bardziej nie zniechęcić? Może dzięki temu one same bardziej ten seks lubią, nie muszą się zmuszać i dzięki temu łatwiej jest im być dobrymi kochankami...

                          Z moich znajomy
                          > ch którzy są "szczęśliwymi" mężami żaden nie zdradził się łażeniem na dziwy czy
                          > spaniem z koleżankami,

                          A nie przyszło Ci do głowy, że facet, który chce zdradzić szuka sobie "wymówki" a nie sposobu, żeby być szczęśliwym w małżeństwie. Czy druga strona ma ochotę na seks zależy też w dużej mierze od nas. Nie twierdzę, że panowie robią to złośliwie...
                          • urquhart Ale od czego zależy to jest klucz! 12.02.11, 14:07
                            zakletawmarmur napisała:
                            > Może panowie są zadowoleni właśnie dlatego, że żony
                            > asertywnie potrafią im czasami odmówić, coby do seksu się bardziej nie zniechęc
                            > ić? Może dzięki temu one same bardziej ten seks lubią, nie muszą się zmuszać i
                            > dzięki temu łatwiej jest im być dobrymi kochankami...

                            True. Jedynie rozkładanie nóg na każde żądanie nie ma korelacji z "satysfakcjonującym związekiem seksualnym".

                            > A nie przyszło Ci do głowy, że facet, który chce zdradzić szuka sobie "wymówki"
                            > a nie sposobu, żeby być szczęśliwym w małżeństwie. Czy druga strona ma ochotę
                            > na seks zależy też w dużej mierze od nas.

                            Zależy?
                            Ale od czego zależy to jest klucz!
                            A tu już zależy na ile wierzymy psychologom ewolucyjnym.
                            Bo według nich partner który wpisze się w role partnera długoterminowego (czyli stara się, spełnia jej oczekiwania stabilizacji domu dzieci) planowo musi stracić pożądanie kobiety po początkowym okresie.
                            Nie uderzyło cię to nigdy?
                            • zakletawmarmur Re: Ale od czego zależy to jest klucz! 12.02.11, 14:51
                              > True. Jedynie rozkładanie nóg na każde żądanie nie ma korelacji z "satysfakcjon
                              > ującym związekiem seksualnym".

                              Nie chodzi o rozkładanie nóg, przecież w to też można wkładać dużo serca choć w duszy będzie to męczące...
                              Czyli przyznajesz, że lepiej rozwijać swoją seksualność zamiast spełniać zachcianki pana i władcy, ze strachu że odejdzie?
                              Uważam, że jest to kwestia zachowania pewnej równowagi. Ja w chwili, gdy nie mam na coś ochotę dokonuje pewnych kalkulacji... Czy jeśli się zgodzę i "poświęcę" (nie koniecznie o seks chodzi) to czy poziom frustracji nie przekroczy poziomu zadowolenia, że komuś sprawiłam przyjemność (zależy od wysiłku). Jeśli tak to asertywnie odmawiam. Z tym, że jeśli czuje, że ktoś stara się to na mnie wymóc, stosuje szantaż wtedy poziom frustracji bardzo, bardzo rośnie... Jeśli nawet się zmuszę to w duszy zastanawiam się jak się z tego wymigać w przyszłości...

                              > Bo według nich partner który wpisze się w role partnera długoterminowego (czyli
                              > stara się, spełnia jej oczekiwania stabilizacji domu dzieci) planowo musi stra
                              > cić pożądanie kobiety po początkowym okresie.

                              Ale jeśli tego nie zrobi to nigdy nie będzie partnerem długoterminowym a dla wielu kobiet oznacza to, że wcale nie będzie partnerem seksualnym:-) Myślisz, że można wzbudzić zainteresowanie żony zwalając na nią swoje obowiązki domowe i finansowe? Ja sądzę, że dzięki pozbyciu się łatki "partnera na stałe" przestaje się być partnerem na stałe, co nie oznacza, że staje się kandydatem na kochanka:-) Tak jak sam fakt, że nimfomanka przestaje uprawiać seks nie oznacza, że będzie kandydatką na żonę:-) Do tego musi spełnić inne wymagania... Dlatego też zamiast zwalać na kobitę obowiązki lepiej zainwestować w zdobycie cech kandydata na kochanka- powzbudzać zazdrość, być bardziej dominujący, zaskakujący, zainwestować w atrakcyjność...
                              Nigdzie nie twierdzę, że trzeba zmieniać się w posłusznego niewolnika pucującego dom i fundującego kobiecie full wypas życie:-) Nie twierdzę, że to zwiększa ochotę na seks. Jest to po prostu warunek konieczny związku choć niewystarczający na udane życie seksualne...
                              • urquhart Re: Ale od czego zależy to jest klucz! 12.02.11, 16:17
                                zakletawmarmur napisała:
                                > Uważam, że jest to kwestia zachowania pewnej równowagi. Ja w chwili, gdy nie ma
                                > m na coś ochotę dokonuje pewnych kalkulacji... Czy jeśli się zgodzę i "poświęcę
                                > " (nie koniecznie o seks chodzi) to czy poziom frustracji nie przekroczy poziom
                                > u zadowolenia, że komuś sprawiłam przyjemność (zależy od wysiłku).

                                Zgadzam się.

                                > Ale jeśli tego nie zrobi to nigdy nie będzie partnerem długoterminowym a dla wi
                                > elu kobiet oznacza to, że wcale nie będzie partnerem seksualnym:-) Myślisz, że
                                > można wzbudzić zainteresowanie żony zwalając na nią swoje obowiązki domowe i fi
                                > nansowe?

                                No pewnie że nie. Bo miłość to zaangażowanie. Ale uważam że większość kobiet wałkuje mantrę "staraj się bardziej" a "będę wypoczęta i chętna" a to błędna drogą i obietnica bez pokrycia jak kampania wyborcza PO.
                                Jak napisałaś powyżej to "kwestia zachowania pewnej równowagi".
                                Skonfundowanych że starają się coraz bardziej a efekt żaden ja widzę coraz więcej.
                                W zasadzie jedyne wytłumaczenie "że to zła kobieta była"
                                A przecież zdaniem psychoewo: normalna, tylko facet dał się ogłupić.

                                > ie kandydatką na żonę:-) Do tego musi spełnić inne wymagania... Dlatego też zam
                                > iast zwalać na kobitę obowiązki lepiej zainwestować w zdobycie cech kandydata n
                                > a kochanka- powzbudzać zazdrość, być bardziej dominujący, zaskakujący, zainwest
                                > ować w atrakcyjność...

                                Zasadniczo te cechy się wykluczają, choć zauważyłem że części mężczyzn daje balansować się na tej krawędzi intuicyjnie. Ale trzeba być z natury niepokornym i nie wierzyć kobietom :)

                                > Nigdzie nie twierdzę, że trzeba zmieniać się w posłusznego niewolnika pucująceg
                                > o dom i fundującego kobiecie full wypas życie:-) Nie twierdzę, że to zwiększa o
                                > chotę na seks. Jest to po prostu warunek konieczny związku choć niewystarczając
                                > y na udane życie seksualne...

                                :)
                                Ja zrozumiałem że posłuszne pucowanie domu na dłuższa mętę pożądanie kobiety musi zabić.

                                Co innego samo fundowanie ala pan prezes. Mężczyzna jest niedostępny , nie angażuje sie w dom bo nie ma czasu, a jeszcze żon cały czas żona ma stresa że połowa kobiet wypatruje jej potkniecią żeby zostać panią przezesową, a wiele zadowoli sie pozycją utrzymanki
                                pozdrawiam
                                • zakletawmarmur Re: Ale od czego zależy to jest klucz! 12.02.11, 16:48
                                  > No pewnie że nie. Bo miłość to zaangażowanie. Ale uważam że większość kobiet wa
                                  > łkuje mantrę "staraj się bardziej" a "będę wypoczęta i chętna" a to błędna drog
                                  > ą i obietnica bez pokrycia jak kampania wyborcza PO.

                                  Bo jak czyam, że kobieta pracuje 12 h na dobę i później zajmuje się domem i dziećmi to i mi się seksu odechciewa. Rozumiem, ze to może oznaczać zmęczenie psychiczne i fizyczne. Totalny brak nastroju bo przecież trzeba pomyśleć co jutro zrobić... I rozumiem, że oznacza to wkurwa na męża.

                                  > Zasadniczo te cechy się wykluczają, choć zauważyłem że części mężczyzn daje bal
                                  > ansować się na tej krawędzi intuicyjnie. Ale trzeba być z natury niepokornym i
                                  > nie wierzyć kobietom :)

                                  Tak ale nie można być też roszczeniowym dupkiem, który w zajmowaniu się WŁASNYM dzieckiem czy sprzątaniu WŁASNYCH skarpet widzi frajerstwo. Natomiast w przynoszeniu wypłaty przez żonę już niekoniecznie:-)

                                  > Co innego samo fundowanie ala pan prezes. Mężczyzna jest niedostępny , nie anga
                                  > żuje sie w dom bo nie ma czasu, a jeszcze żon cały czas żona ma stresa że połow
                                  > a kobiet wypatruje jej potkniecią żeby zostać panią przezesową, a wiele zadowo
                                  > li sie pozycją utrzymanki

                                  A widzisz, jest to sposób. Pewnie, że na bogatego pana czyha więcej pokus. W życiu jednak nie widziałam, żeby branie miał bogaty sęp:-) Mam takiego znajomego... Jeśli facet dba o żonę to i innym kobietom wydaje się atrakcyjniejszy:-)
                                  • kawitator Re: Ale od czego zależy to jest klucz! 12.02.11, 20:45
                                    Tak ale nie można być też roszczeniowym dupkiem, który w zajmowaniu się WŁASNYM dzieckiem czy sprzątaniu WŁASNYCH skarpet widzi frajerstwo. Natomiast w przynoszeniu wypłaty przez żonę już niekoniecznie:-)

                                    A widzisz, jest to sposób. Pewnie, że na bogatego pana czyha więcej pokus. W życiu jednak nie widziałam, żeby branie miał bogaty sęp:-) Mam takiego znajomego... Jeśli facet dba o żonę to i innym kobietom wydaje się atrakcyjniejszy:-)

                                    Zakleta
                                    Traktujecie ludzi sukcesu z pozycja i pieniędzmi nazwijmy ich umownie prezesami jako posiadających takie same problemy jak wy

                                    Prezes w ogóle nie zajmuje się skarpetami a co do opieki nad własnym dzieckiem to sam wybiera co i kiedy robi. Żona tez nie zajmuje się skarpetami bowiem zwykle nie jest żadna kura domową. Zwykle żona też pracuje i tez odnosi sukcesy.
                                    Prezes to zwykle facet z pasja który poświęca się swojej pracy a rodzina fajnie ze jest ale nie przesłania mu świata ma być ok i bez problemów.
                                    Prezesa wali pensja żony choć będąc dobrze wychowany jak najbardziej docenia wkład w spólny dom i wysiłek poświęcony na pracę. W wielu przypadkach to zona jest szefem sztabu ciężko pracującego prezesa i zajmuje się wieloma sprawami bez których żadne małżeństwo traktowane jako organizacja nie mogło by funkcjonować. Takim standardem jest że jak pytasz prezesa - spotkamy się w sobotę na wódeczce z połówkami to odpowiedz brzmi - Sobota hmm rano tenis potem konie z dzieciakami a co później.... to ustal z małżowinką to jej działka
                                    Doba ma tylko 24 godziny a praca prezesa to nie pierdzenie w stołek i oczywiście rozmyślanie jak udupić pracowników. jak sobie wyobraża Vitek Praca 16 godzin jest zwykle normą a o wysiłku wkładanym w nią świadczą statystyki zgonów ;-(
                                    Następna sprawa Prezesi się nie rozwodzą bo nie mają czasu na dupy na boku a żony pilnują się bardzo . ( mam duża próbę statystyczna na oku i wyszło mi ze około 55 roku to 90 % jest ze swoimi pierwszymi żonami) Prezesem się nie zostaje w wieku 20 ani 30 lat chyba, że prezesikiem z dwoma sekretarkami i firmą na 50 osób ale wtedy to nie prezes a kierownik Prezesem się zostaje w wieku około 45-50 a żony się wybiera wcześniej Moje obserwacje dotyczące wyjątkowej klasy żon prezesów każą się zastanowić nie czy one mają wpływ na kariery swoich mężów ale jak silny jest to wpływ.

                                    Uwaga ogólna tekst dotyczy formalnych prezesów firm rynkowych oraz wielu wybitnych specjalistów a nie prezesów spółek skarbu państwa dla których pieniądze na funkcjonowanie są zabierane przez państwowy aparat przymusu dzieciom emerytom sierotom ;-PPP
                                    • zakletawmarmur Re: Ale od czego zależy to jest klucz! 13.02.11, 02:19
                                      Jeśli prezes jest tak zapracowany to i na siedzenie na takim forum czasu mieć nie będzie:-) Dlatego faktycznie nie ma sensu rozmawiać o 5% najbogatszych i najbardziej zapracowanych. Takich ludzi stać na pomoc domową, guwernantkę, kucharkę i taxi wożące dzieci do prywatnej szkoły ze wszystkimi zajęciami dodatkowymi:-) Nie mają więc problemów z obowiązkami. Zresztą nie sądzę, żeby żona goniła tak bogatego chłopa do garów czy sprzątania, sama ma dużo poważniejszych obowiązków w własnej firmie:-) Myśle, że dużych problemów z seksem też nie ma bo panom z tego stresu, przemęczenia i racji wieku już po prostu nie staje:-) A kobieta jak wiadomo bogatego nie zdradzi:-)

                                      Ogólnie rozmowa tyczy się ludzi przeciętnych finansowo (myśle, że tacy tu na forum z reguły trafiają). Zauważ, że o bogatszych ludziach były tylko wtrącenia. Zresztą, jeśli chodzi o zarobki to przecież nie ma prostego podziału na ludzi bogatych, przeciętniaków i biedaków. Każdy może to rozumieć inaczej. W filmiku zapodanym przez Kutuzowa "Czekając na sobotę" są pokazani ludzie biedniejsi. Dla nich sam fakt, że ktoś ma pracę na umowę i lepszy samochód już oznacza że jest KIMŚ:-)
                    • zakletawmarmur Re: Oziębłość a zdrada - reguły 12.02.11, 00:05

                      > Jestem sobie to skłonny wyobrazić. Ale zakładasz że psycholodzy od terapii są t
                      > ak naiwni i niekumaci że nie wzięli takich interpretacji pod uwagę, czy potrakt
                      > owali jako nieliczny wyjątek potwierdzający regułę?

                      Z klasyczną psychologią zgadzasz się kiedy jest Ci to na rękę... Kiedy nie pasuje Ci co mówią, twierdzisz, że "psycholodzy muszą coś wymyślać"...
                      A co z psycho-ewo?
                      Mężczyzna siewca nasienia- na partnerkę "na stałe" ma szukać najatrakcyjniejszej z kandydatek a później zaliczać co podejdzie. Czy faktycznie jest sens bzykać się codziennie ze stałą partnerką? Szczególnie w okresie, gdy jest w ciąży, ma małe dziecko? Czyli przez jakieś 90% jej życia:-)

                      > Większość przecież ową potrzebę ma ale ale większości się to nie opłaca ze wzgl
                      > ędu na konsekwencję.

                      Ano właśnie. Konsekwencje...
                      Strata atrakcyjnej partnerki (co jak wiemy nie oznacza to napalonej nimfomanki, tylko piękną, zgrabną, płodną, inteligentną, charakterną bizneswomen:) może hamować tą naturalną potrzebę bzyknięcia innych kobiet...

                      Wiesz co zauważyłam czytając to forum? Panowie, którzy weszli w związki, w których od początku seks szwankował o zdradzie zaczynają myśleć po dzieciach. Wiem, pomyślisz sobie, ze po dzieciach zaczęło się psuć... Nie, oni właśnie piszą, że "od początku było słabo, teraz już nie mogę wytrzymać". Dlaczego więc wcześniej im się udawało a później już myślą o kochankach? Bo:
                      - spełnili swój obowiązek reprodukcyjny z tą partnerką (mniejsza przydatności)
                      - kobieta w naturalny sposób traci na atrakcyjności, nie tylko wizualnie ale wiadomo, baba z dziećmi ma mniejsze branie na rynku matrymonialnym
                      - osłabia się jej rola w związku (łatwiej jest wystawić mężowi walizki, gdy nie ma się dzieci)

                      Facet więc wtedy mniej ryzykuje...

                      Podsumowując. Zdradzają przeważnie faceci, którzy mają w związku dużą przewagę nad kobietą. Jeśli żona panicznie boi się rozstania i uprawia włazirostwo to to wcale nie pomoże utrzymać jej chłopa w domu. Raczej spowoduje, że facet poczuje się na tyle pewnie, że będzie się starał ustawić w pozycji lepiej uprzywilejowanego- nie będzie o nią dbał, będzie przerzucał na nią swoje obowiązki, będzie wymagał coraz to większych "poświęceń" w łóżku, będzie zdradzał.

                      Nie twierdzę, że baba nie powinna się starać, czy o męża dbać. Z własnego doświadczenia wiem, że dbanie o przyjemność partnera może być przyjemne. Nie na zasadzie "obowiązku" bo mąż stawia ultimatum... Wtedy kobieta nie stara się dbać o sferę seksualną, nie myśli o tym, by mieć z tego przyjemność. Kombinuje, jak utrzymać chłopa przy sobie...
                      A jednocześnie coraz bardziej oswaja się z wizją zdrad/samotnego życia. Jeśli partner chce więcej i więcej, jeśli zmuszą ją do coraz to większych poświęceń to w pewnym momencie po prostu wizja zdrady/ samotnego życia wyda jej się ciekawsza niż zmuszanie się do seksu...
                      Oczywiście nie musi tak być. Może uda się jakoś to wytrzymać, może oczekiwania nie będą zbyt problematyczne:-)
                      • urquhart Zdrada a urodzenie dziecka 12.02.11, 13:24
                        zakletawmarmur napisała:
                        > Z klasyczną psychologią zgadzasz się kiedy jest Ci to na rękę... Kiedy nie pasu
                        > je Ci co mówią, twierdzisz, że "psycholodzy muszą coś wymyślać"...

                        Przyganiał kocioł garnkowi :)

                        > Mężczyzna siewca nasienia- na partnerkę "na stałe" ma szukać najatrakcyjniejsze
                        > j z kandydatek a później zaliczać co podejdzie. Czy faktycznie jest sens bzykać
                        > się codziennie ze stałą partnerką? Szczególnie w okresie, gdy jest w ciąży, ma
                        > małe dziecko? Czyli przez jakieś 90% jej życia:-)

                        No ale realia z badań są takie że po 10 latach razem 60% menów chce ciągle bzykać żony, a tylko 20% procent żon ma no to ochotę i woli tv. Wiec nie jest to widocznie czynnik decydujący...

                        > Strata atrakcyjnej partnerki (co jak wiemy nie oznacza to napalonej nimfomanki,
                        > tylko piękną, zgrabną, płodną, inteligentną, charakterną bizneswomen:) może ha
                        > mować tą naturalną potrzebę bzyknięcia innych kobiet...

                        Ostrożnie. To już względnie. Bo jeżeli jest: bardziej napalona, inteligentniejsza, bardziej charakterna od mężczyzny to związek przecież nie wychodzi. Mężczyzna musi czymś zasłużyć na podziw kobiety przecież żeby istniało pożądanie.
                        Faktycznie mężczyźni którzy trafią na prawdziwą nimfomankę i po drugim, trzecim strzale już im nie staje i ledwo żyją a ona się dopiero rozgrzewa, wpadają w panikę :)

                        > Wiesz co zauważyłam czytając to forum? Panowie, którzy weszli w związki, w któr
                        > ych od początku seks szwankował o zdradzie zaczynają myśleć po dzieciach. Wiem,
                        > pomyślisz sobie, ze po dzieciach zaczęło się psuć... Nie, oni właśnie piszą, ż
                        > e "od początku było słabo, teraz już nie mogę wytrzymać". Dlaczego więc wcześni
                        > ej im się udawało a później już myślą o kochankach? Bo:
                        > - spełnili swój obowiązek reprodukcyjny z tą partnerką (mniejsza przydatności)
                        > - kobieta w naturalny sposób traci na atrakcyjności,

                        Mam skrajnie odmienne spostrzeżenia
                        ]Nawet na głodowych racjach w Oświeciumiu pajdzie chleba dziennie ludzie żyli latami, ale bez jedzenia w ogóle nie przeżyje nikt.
                        Przed dziećmi zawsze jest nadzieja że jeżeli się będę starał spełniał jej pragnienia, no to ona w końcu zacznie spełniać moje. Przecież ludzie jeśli się kochają to wyrażają to w seksie?
                        Po dzieciach jest z reguły erotyczna katastrofa i z tych nadziei zgliszcza gorycz i rozczarowanie. Nie przeczę że może być odwrotnie, ale znów gdzie reguła a gdzie wyjątek, z w życiu z przytoczonym schematem spotkałem się wiele razy, z twoim jedynie na forum.

                        > Podsumowując. Zdradzają przeważnie faceci, którzy mają w związku dużą przewagę
                        > nad kobietą. Jeśli żona panicznie boi się rozstania i uprawia włazirostwo to to
                        > wcale nie pomoże utrzymać jej chłopa w domu.

                        To już zależy od poziomu empatii a nie jedynie od faktu przewagi. Jak bedzie miała niskie poczucie wartości weźmie sobie chłopa z niskim poziomem empatii to będzie ją wykorzystywał jeżeli będzie miał okazję.
                        Ale nie zapominaj że to mężczyzna bardziej potrzebuje kontaktu z kobietą w życiu niż odwrotnie bo kobieta nawiązuje silniejsze wiezi społeczne z przyjacółkami rodziną i znacznie silniej odczuwa bliskośc z dziećmi. I przecież nie chodzi tu tylko o erotykę, to jest też element satysfakcjonującego zwiazku. Człowiek jest istotą seksualną ale i społeczną.
                        Tu też element dlaczego najczęściej zdradza kiedy przestaje być dla kobiety ważny po urodzeniu dziecka i spada uczuciowo na daleki plan. Facet sam tego kuma i zwykle mamrocze pełen goryczy i wygłodzony "żona mnie nie rozumie" a każda pocieszycielka staje się objawieniem i nadzieją że może to wreszcie ta jedyna...

                        Pozdrawiam serdecznie
                        • zakletawmarmur Re: Zdrada a urodzenie dziecka 12.02.11, 15:05
                          > No ale realia z badań są takie że po 10 latach razem 60% menów chce ciągle bzyk
                          > ać żony, a tylko 20% procent żon ma no to ochotę i woli tv. Wiec nie jest to wi
                          > docznie czynnik decydujący...

                          Pewnie że mają, niekoniecznie jednak codziennie i tylko z żoną:-) Może po prostu mezczyzna z natury jest bardziej libidowy? Może kobiety są wykastrowane? Swoją drogą ciekawe jak przed ślubem te statystyki wyglądają?

                          > Ostrożnie. To już względnie. Bo jeżeli jest: bardziej napalona, inteligentniejs
                          > za, bardziej charakterna od mężczyzny to związek przecież nie wychodzi.

                          To fakt, choć w obecnych czasach mężczyźni coraz lepiej radzą sobie z przewagą partnerki. Byłam kiedyś w związku z mniej inteligentnym facetem i jemu to nie przeszkadzało:-) Prócz dominacji seksualnej, która faktycznie faceta kastruje.
                          Jednak my kobiety też musimy Wam czymś imponować, nie wystarczy że dajemy Wam dupy i jesteśmy dla Was dobre:-) Słaba partnerka nie jest po prostu dobrą kandydatką na żonę...

                          > Przed dziećmi zawsze jest nadzieja że jeżeli się będę starał spełniał jej pragn
                          > ienia, no to ona w końcu zacznie spełniać moje. Przecież ludzie jeśli się kocha
                          > ją to wyrażają to w seksie?
                          > Po dzieciach jest z reguły erotyczna katastrofa i z tych nadziei zgliszcza gory
                          > cz i rozczarowanie. Nie przeczę że może być odwrotnie, ale znów gdzie reguła a
                          > gdzie wyjątek, z w życiu z przytoczonym schematem spotkałem się wiele razy, z
                          > twoim jedynie na forum.

                          Nie twierdzę, że urodzenie dziecka nigdy nic nie zmienia. Myśle, że jednak w wielu przypadkach chodzi o coś innego. Panowie przed dzieckiem bardziej się starają ten seks mieć... Po dziecku, faktycznie ilość wymagań "żeby zasłużyć" rośnie a spada atrakcyjność tej już zdobytej partnerki... Lepiej iść na miasto:-)

                          Facet sam tego kuma i
                          > zwykle mamrocze pełen goryczy i wygłodzony "żona mnie nie rozumie" a każda poc
                          > ieszycielka staje się objawieniem i nadzieją że może to wreszcie ta jedyna...

                          Ale zauważ, że ci mężczyźni nie są nastawieni na budowanie nowych, głębokich relacji tylko zaspokojenie seksualne, które daje nowa partnerka a później jak się trafi to następna i następna, bardzo często kobieta, z którą normalnie na związek by się nie zdecydowali.... Jak dla mnie "żona mnie nie rozumie" jest tylko wymówką, żeby zwolnić się z odpowiedzialności za czyn moralnie potępiany. "Żona jest taka zła, ja taki biedy, więc MUSZĘ zdradzać"...

                          > To już zależy od poziomu empatii a nie jedynie od faktu przewagi. Jak bedzie mi
                          > ała niskie poczucie wartości weźmie sobie chłopa z niskim poziomem empatii to b
                          > ędzie ją wykorzystywał jeżeli będzie miał okazję.

                          Nie koniecznie. Pamiętasz eksperyment Stanfordzki? Zło nie zależy jedynie od naturalnego poziomu empatii ale też mechanizmu oswajania się z nim. Takiemu mężczyźnie może się wydawać, że ona dobrze robi, przecież walczy o swoje o to co mu się należy:-)
                          • urquhart Re: Zdrada a urodzenie dziecka 12.02.11, 15:36
                            zakletawmarmur napisała:
                            > u mezczyzna z natury jest bardziej libidowy? Może kobiety są wykastrowane? Swoj
                            > ą drogą ciekawe jak przed ślubem te statystyki wyglądają?

                            Pamiętam że były dość zbliżone, choć oczywiście mężczyźni bardziej napaleni.

                            > partnerki. Byłam kiedyś w związku z mniej inteligentnym facetem i jemu to nie p
                            > rzeszkadzało:-)

                            Może nie miał tego świadomości i nikt mu na to z zewnątrz nie zwrócił uwagi.

                            > Jednak my kobiety też musimy Wam czymś imponować, nie wystarczy że dajemy Wam d
                            > upy i jesteśmy dla Was dobre:-) Słaba partnerka nie jest po prostu dobrą kandy
                            > datką na żonę...

                            Oczywiście. Wyglądem, pięknością. Zahaczasz o zasady dobierania się ludzi w pary. Z tego co pamiętam oczywiście atrakcyjność (fizyczna społeczna pozycja) musi być podobna, ale pamiętasz że panowie są mniej wybredni i znacznie częściej robią odstępstwa i sięgają na "niższą półkę" dzięki seksowi?

                            > elu przypadkach chodzi o coś innego. Panowie przed dzieckiem bardziej się stara
                            > ją ten seks mieć... Po dziecku, faktycznie ilość wymagań "żeby zasłużyć" rośnie
                            > a spada atrakcyjność tej już zdobytej partnerki... Lepiej iść na miasto:-)

                            Wtedy nie mają żadnych argumentów. Ona oświadcza że nie ma ochoty i nie będzie się zmuszać, a jego świadczenia to przecież jak to mujerka określa "psi obowiązek".
                            Zero marchewki, a kij i tak ten sam.

                            > zek by się nie zdecydowali.... Jak dla mnie "żona mnie nie rozumie" jest tylko
                            > wymówką, żeby zwolnić się z odpowiedzialności za czyn moralnie potępiany. "Żona
                            > jest taka zła, ja taki biedy, więc MUSZĘ zdradzać"...

                            Głodni jedynie seksu idą do prostytutki. Odrzuceni i głodni głębszych relacji szukają nawiązują kontakt bliskości z pocieszycielką która ich rozumie, a następnie pragną skonsumować tą bliskość w seksie. Ja tak to widzę i obserwuję. Z reguły mają poczucie winy , ale przecież zakochanie wszystko w naszej kulturze tłumaczy...

                            > Nie koniecznie. Pamiętasz eksperyment Stanfordzki? Zło nie zależy jedynie od na
                            > turalnego poziomu empatii ale też mechanizmu oswajania się z nim.

                            Tak. Ale nie wydaje mi się żeby często w normalnym życiu był to czynnik determinujący u mężczyzn. Raczej u kobiet które tworzą po urodzeniu dziecka silnie grupy wsparcia matek przekonujące się do tego że niska empatia dla mężczyzn ich i roszczeniowość wobec partnerów jest czymś normalnym. Vide poczytaj ematkę pod tym kontem.
                            • zakletawmarmur Re: Zdrada a urodzenie dziecka 12.02.11, 16:36
                              > Pamiętam że były dość zbliżone, choć oczywiście mężczyźni bardziej napaleni.

                              Wybacz, że nie wierze Ci na słowo ale chętnie bym zobaczyła te statystyki...

                              > Oczywiście. Wyglądem, pięknością. Zahaczasz o zasady dobierania się ludzi w pa
                              > ry. Z tego co pamiętam oczywiście atrakcyjność (fizyczna społeczna pozycja) mus
                              > i być podobna, ale pamiętasz że panowie są mniej wybredni i znacznie częściej r
                              > obią odstępstwa i sięgają na "niższą półkę" dzięki seksowi?

                              Myśle, że jest dokładnie przeciwnie. To kobiety częściej wiążą się z facetami z niższej półki:-)Bo nie chcą czekać 100 lat aż ten z ich "dojrzeje" do małżeństwa, dziecka a im się śpieszy bo już 30 na karku, gin powiedział, że dłużej czekać nie powinna, bo młodsza siostra już ma męża itd.

                              Oczywiście, że półka to nie tylko status społeczny ale i wiek, wygląd...

                              Powtarza nam się często, że panowie wiążą się z kobietami z niższej półki dla seksu jednak ja uważam, że jest taki MIT:-) Myśle, że często obniżają wymagania związane ze statusem, gdy partnerka ma do zaoferowania coś w zamian np. jest młodsza, ładniejsza. Generalnie jej półka jest więc taka sama jak lepiej zarabiającej równolatki:-) To może przekładać się na zadowolenie seksualne i dlatego jest przez panów mylone:-)

                              Oczywiście zdarzają się wyjątki. Kobieta też może obniżyć wymagania, jeśli trafi się dobry w łóżku partner (np. dominujący).

                              > Wtedy nie mają żadnych argumentów. Ona oświadcza że nie ma ochoty i nie będzie
                              > się zmuszać, a jego świadczenia to przecież jak to mujerka określa "psi obowiąz
                              > ek".

                              A dla kobiety to już nie jest psi obowiązek? Czy kobieta może sobie pozwolić na olanie zobowiązań wobec dziecka? Tak, zapewnienie dziecku jakiegoś standardu to psi obowiązek JEGO rodziców- ojca i matki! Po przez łożenie kasy, zajmowanie się nim (w jakich proporcjach już wnikać w to nie będę- zależy od umowy). Fakt, że facet dba o swoje dziecko nie oznacza, że należy mu się z tego tytułu jakiś dodatkowy profit. Tak samo jak i kobiecie!

                              > Tak. Ale nie wydaje mi się żeby często w normalnym życiu był to czynnik determi
                              > nujący u mężczyzn.

                              A w tym eksperymencie kto brał udział? Dzięki komu go przerwali? Dzięki żonie prowadzącego:-)

                              Raczej u kobiet które tworzą po urodzeniu dziecka silnie gru
                              > py wsparcia matek przekonujące się do tego że niska empatia dla mężczyzn ich i
                              > roszczeniowość wobec partnerów jest czymś normalnym. Vide poczytaj ematkę pod
                              > tym kontem.

                              Czytam forum o życiu w rodzinie i poza kilkoma przykładami, fanatyzm nie jest tam popularny:-) No chyba, że ktoś każdy przejaw kobiecych oczekiwań (wierność, szacunek czy angażowanie męża w życie rodzinne) uważasz za roszczeniowość... Na innych forach też są , mało empatyczni faceci i szczerze mówiąc to Ciebie pierwszego bym do tego grona zaliczyła... Może to oczywiście tylko poza.
                              • urquhart Re: Zdrada a urodzenie dziecka 12.02.11, 17:38
                                zakletawmarmur napisała:
                                > Powtarza nam się często, że panowie wiążą się z kobietami z niższej półki dla s
                                > eksu jednak ja uważam, że jest taki MIT:-)

                                Kobiety są bardziej wybredne bo ewolucyjnie zły partner to więcej do stracenia to teoria.
                                Tym że mężczyźni są mniej wybredni tłumaczy się dużą ilość bardzo atrakcyjnych kobiet po magicznej 30tce które nie mogą sobie nikogo nie mogą już znaleźć bo wszyscy faceci z ich "profilu" już dawno zajęci - to praktyka.
                                :)

                                > A dla kobiety to już nie jest psi obowiązek? Czy kobieta może sobie pozwolić na
                                > olanie zobowiązań wobec dziecka?

                                Może legalnie oddać dziecko. To przykład z marginesu ale mężczyzna nie ma żadnego wyboru.

                                > Fakt
                                > , że facet dba o swoje dziecko nie oznacza, że należy mu się z tego tytułu jaki
                                > ś dodatkowy profit. Tak samo jak i kobiecie!

                                Wałkowaliśmy to do znudzenia. Z puntu widzenia mechanizmów jesteśmy gatunkiem gdzie rodzicielstwo jest zdeterminowane hormonalnie przymusem prolaktyny u samców jak u samic.
                                Czy wiesz że alimenty na dziecko spoza małżeństwa to pomysł cywilizacji zaledwie z 20 wieku i nie za bardzo rozpowszechniony na świecie?

                                > am popularny:-) No chyba, że ktoś każdy przejaw kobiecych oczekiwań (wierność,
                                > szacunek czy angażowanie męża w życie rodzinne) uważasz za roszczeniowość...

                                No ja te oczekiwania uważam za normę. I mam własne.
                                Roszczeniowość zaczyna się gdy wszystko powyżej to zalicza się jedynie pod "psi obowiązek" mężczyzny.

                                > Na
                                > innych forach też są , mało empatyczni faceci i szczerze mówiąc to Ciebie pier
                                > wszego bym do tego grona zaliczyła...

                                A nie wpadłaś na to że to może jednak wy jesteście za wybredne?
                                • zakletawmarmur Re: Zdrada a urodzenie dziecka 12.02.11, 18:04
                                  > Tym że mężczyźni są mniej wybredni tłumaczy się dużą ilość bardzo atrakcyjnych
                                  > kobiet po magicznej 30tce które nie mogą sobie nikogo nie mogą już znaleźć bo w
                                  > szyscy faceci z ich "profilu" już dawno zajęci - to praktyka.

                                  Przez kogo są zajęci? Przez jeszcze lepsze:-)

                                  > Może legalnie oddać dziecko. To przykład z marginesu ale mężczyzna nie ma żadne
                                  > go wyboru.

                                  Przesadzasz...
                                  Mężczyzna też może np. zwiać za granice, ukrywać/zaniżać dochody. Sam wiesz jak wygląda ściągalność alimentów w PL. I to wcale nie tylko o margines chodzi:-)

                                  > Roszczeniowość zaczyna się gdy wszystko powyżej to zalicza się jedynie pod "psi
                                  > obowiązek" mężczyzny.

                                  "Wszystko powyżej" można różnie interpretować... Dla kogoś może to być wszystko powyżej posadzenia dziecka przed przed tv na cały dzień i nakarmieniu parówkami z danonkami.

                                  > A nie wpadłaś na to że to może jednak wy jesteście za wybredne?

                                  Co to znaczy "zbyt wybredne"?
                • cashek01 re 01.07.11, 00:22
                  Polecam przeczytanie ksiazki pt. "Dobry czlowiek", gdzie kochajacemu sie malzenstwu umiera dziecko. A maz obiecuje sobie, ze juz nigdy nie tknie zony. I trwa w tym postanowieniu. do tego zatraca sie w alkoholizmie. I zona zaczyna zdradzac. Lecz ja jej nie potepiam. Skoro nie ma zwiazku, nie ma tez zdrady.
    • e_zonaty Re: Czy są sposoby na oziębłe mężatki? 13.02.11, 02:46
      Tak - ognisty kochanek - też będący w związku - ale innym :)

      Niestety wg mnie nie ma. Moze po za przypadkami kiedy to rzeczywiscie są jakies zaburzenia hormonalne. Niestety większość oziębłości bierze się z głowy a nie z jakiś przyczyn fizycznych (chyba ze chodzi o fizyczność męza która się stała nie do zniesienia dla żony). Z taką zoną należy dać sobie spokój i szukać innej oziębłej męzatki -ale nie dla nas :P;)
        • theoutsider Odwrotna proporcjonalność 13.02.11, 20:13
          niestety często to jest tak:
          - nie ma dzieci (wszystko jedno, dlaczego) to kobieta się stara i jej zależy
          - są dzieci to mężuś spadaj na drzewo i mam cię w poważaniu
          wiem najlepiej jak wiele się zmieniło i to zwłaszcza z tej drugiej strony i to niezależnie od tego ile czasu wymagają dzieci. Zwyczajnie przestałem być potrzebny a żońcia nie potrafi przyznać że się w ogóle zmieniła (bo i po co).

          Swojego czasu okazało się że znajomi nie mogą mieć dzieci bo on jest bezpłodny. I co? Dalej są idealnym małżeństwem!
            • sisi_kecz Re: Odwrotna proporcjonalność 13.02.11, 21:47
              z sześciu odkopanych w pamięci bezdzietnych par, tkaich ktore dzieci nie maja wcale, rowniez z innego związku:
              1 nie mogl mieć dzieci on,
              2 ona
              1 nie wiem.

              I nie ma zasady, oprócz tej, że rozpadło sie tylko jedno małżeństwo, tam gdzie nie mogła mieć dzieci ona- ale to za mała próba, by wyciągać wnioski.
              Jeśli w ogóle jest w tym jakaś zasada...


              --
              Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
              John Gray
              • theoutsider Re: Odwrotna proporcjonalność 17.02.11, 11:49
                W tym przypadku ona też miała jakieś problemy ale do naprawienia. Gdyby ona nie mogła - dla faceta byłoby znacznie lepiej bo to wstyd straszny a dla niej raczej też bo teraz może mieć dylematy ale...
                chodziło mi o to, że im facet jest lepszy dla kobiety tym kobieta gorsza dla faceta (przynajmniej tak mi się w sprawach z rodzaju sex i dzieci wydaje)
                • zakletawmarmur Re: Odwrotna proporcjonalność 18.02.11, 09:24
                  > chodziło mi o to, że im facet jest lepszy dla kobiety tym kobieta gorsza dla fa
                  > ceta (przynajmniej tak mi się w sprawach z rodzaju sex i dzieci wydaje)

                  Nie wiem, nigdy nie nadskakiwałam ludziom, ktorzy mieli mnie w dupie lub olewali. Bliższa mojemu sercu jest zasada, dbaj o tych, którzy o ciebie dbają.

                  Zresztą to można odwrócić i powiedzieć o kobietach. Im kobieta jest gorsza dla mężczyzny tym ten bardziej ją kocha i stara się na jej względy zasłużyć...
                  • theoutsider Re: Odwrotna proporcjonalność 20.02.11, 16:30
                    > Nie wiem, nigdy nie nadskakiwałam ludziom, ktorzy mieli mnie w dupie lub olewal
                    > i. Bliższa mojemu sercu jest zasada, dbaj o tych, którzy o ciebie dbają.
                    Niestety jak się ma dzieci i dom to już nie jest takie proste. Jednak wszystko ma swoje granice i jeśli tylko będę miał możliwość to się z tego wyrwę.

                    > Zresztą to można odwrócić i powiedzieć o kobietach. Im kobieta jest gorsza dla
                    > mężczyzny tym ten bardziej ją kocha i stara się na jej względy zasłużyć...
                    Czyli twierdzisz, że to nieprawda?