brzydzę się swojego męża...

28.01.11, 10:19
Witam:) pisze tu pierwszy raz aby podzielic sie swoim problem ktory coraz bardziej doskwiera mnie i mojemu mezowi. Jestesmy 9 lat po slubie; moj maz byl dla mnie pierwszym facetem z ktorym uprawialam seks. Generalnie w lozku bylo ok, on zawsze dbal o mnie abym byla zaspokojona i lubil mnie dlugo piescic. zawsze powtarzal ze mnie bardzo pozada i ze go podniecam. Niestety, ja nie moge tego samego powiedziec o nim....Od paru miesiecy odczuwam narastajaca niechec do seksu z nim, wlasciwie jest mi erotycznie obojetny. Kiedy sie wreszcie zdecyduje na seks to zamykam oczy i wyobrazam, sobie ze robie "to" z kims innym. zaczal mi przeszkadzac jego zapach, smak, drazni mnie jego zachowanie w lozku (choc przeciez nic sie nie zmienilo pod tym wzgledem). No wlasnie - moze w tym tkwi szkopul ze od 9 lat jest tak samo? Kiedys inicjowalam seks w roznych nietypowych sytuacjach i miejscach, ale on jest konserwatysta pod tym wzgledem i najlepiej czuje sie w lozku. Wiec odpuscilam. Ostatnio juz nawet zaczelam pic alkohol przed seksem aby latwiej mi bylo przez to przejsc...Wiem..to straszne:/
Nietrudno sie domyslic ze nasze relacje ulegly pogorszeniu - widze ze ciagle chodzi jakis wkurzony i zaczal miewac sny erotyczne (mowi mi o tym). Ja jakos nie moge sie przelamac...zaczynam sie go brzydzic i nie wiem jak z tym walczyc.
Nie wiem sama czego oczekuje po tym poscie..moze po prostu chcialam sie wyzalic, bo raczej nikt procz mnie i meza nie moze zmienic tej sytuacji...
    • real.slim Re: brzydzę się swojego męża... 28.01.11, 11:06
      Czy jest coś, co zmieniło się w jego wyglądzie, lub sposobie życia? W moim przypadku (a raczej mojej żony tak jest) więc potrafię zrozumieć sytuację. Czy on podoba Ci się jeszcze jako facet? Jako samiec? Może to głupie, ale zrób sobie tabelkę i zapisz sobie sama dla siebie. Cechy wewnętrzne i zewnętrzne. Lubię, nie lubię. Uzyskasz cztery okienka i wpisując za i przeciw, uświadomisz sobie może, czego nie lubisz tak w miarę obiektywnie.

      Może to jest jego duży brzuch? Jeżeli jest mało atrakcyjny dla ciebie zewnętrznie, to może trochę sportu mu zaproponuj, co? Sport we dwoje? Przede wszystkim porozmawiaj z nim o tym. To nie będzie przyjemne, ale nie zrobisz ani sobie, ani jemu przyjemności, gdy będizesz to przed nim ukrywać.
    • m00nlight awersja seksualna 28.01.11, 13:49

      Niestety, nie mam dobrej wiadomości.

      To co opisujesz to typowy obraz awersji seksualnej... zaczyna się od obojętności, przez obrzydzenie i zmuszanie się do seksu, a nieleczona- kończy się awersją do partnera ogólnie i najczęściej niestety rozstaniem....

      Nic z tym nie zrobicie- ostatnia deska ratunku- acz niepewna- seksuolog profesjonalista....
      • real.slim Re: awersja seksualna 28.01.11, 18:11
        Nie miałem pojęcia, że coś takiego istnieje...
        Ale w tym przypadku, to już chyba nawet seksuolog nie pomoże...
        • zawsze_doris79 Re: awersja seksualna 29.01.11, 22:07
          Widzę, że nie tylko ja mam taki problem... mój mąż mnie obrzydza... trudno o tym pisać/mówić... jest to okropne uczucie, kiedy patrzę na (jeszcze niedawno) bliską mi osobę i nie czuję nic innego jak tylko niechęć, ciarki przechodzą mi po plecach jak mnie dotyka, nie całujemy się już od długiego czasu a sex to koszmar... zamykam oczy i czekam aż skończy... horror!
          Jest nas więcej? Porozmawiajmy!
          • adamusek33 Re: awersja seksualna 29.01.11, 22:28
            To pozwól mu na seks z obcą i sprawa rozwiązana...
            • vergaa Re: awersja seksualna 04.02.11, 15:05
              jak wlasna zona sie go brzydzi to ktora inna bedzie chciala???
              • cat4 Re: awersja seksualna 05.11.13, 14:20
                Moze sie okazac, ze sie ta inna znajdzie, na skutek czego zona nagle przestanie sie brzydzic :)
              • bigbadpig Re: awersja seksualna 05.11.13, 14:32
                Czy ty w ogóle czytasz to do czego się odnosisz?
                Dla ułatwienia:
                1) Autorce podoba się mężczyzna, który jakoś tam wygląda i jakoś się zachowuje
                2) Autorka przestaje 'chcieć' w. wym. mężczyznę. Opierając się na jej relacji - on się nie zmienił znacząco
                3) Autorka się w końcu brzydzi, straciła całkowicie to poczucie które kiedyś odczuwała wobec niego.
                4) Ty pytasz czy komukolwiek ten mężczyzna może się podobać.

                Czy teraz rozumiesz swoją całkowitą porażkę przy próbie zrozumienia o co chodziło w tej sytuacji?
                • arcibiskup Re: awersja seksualna 06.11.13, 04:55
                  Moja propozycja naprawy sytuacji jest skuteczna, prosta.
                  Zatrudnij się jako diva na mieszkaniówce ale takiej ze stawką za godzinę do max 120zł.
                  Po 3-4 tygodniach pracy budżet domowy się podreperuje, a chłop w domu wyładnieje, będzie taki miły ciepły, no zwyczajnie normalny.
                  Nie zwlekaj bo jeszcze trochę to na w/w kuracji własnego męża spotkasz.
                  • kaiser.blade Re: awersja seksualna 06.11.13, 06:24
                    arcibiskup napisał:

                    > Moja propozycja naprawy sytuacji jest skuteczna, prosta.
                    > Zatrudnij się jako diva na mieszkaniówce ale takiej ze stawką za godzinę do max
                    > 120zł.
                    > Po 3-4 tygodniach pracy budżet domowy się podreperuje, a chłop w domu wyładniej
                    > e, będzie taki miły ciepły, no zwyczajnie normalny.
                    > Nie zwlekaj bo jeszcze trochę to na w/w kuracji własnego męża spotkasz.

                    Powyższa wypowiedź zawiera błąd logiczny. Skoro mogłaby spotkać swojego własnego męża, to znaczy, że w istocie jej sytuacja nie zmieniłaby się w żaden sposób. Wg tego mąż należy do tej samej kategorii, których mogłaby spotkać - czyż nie ?
          • titta nic sie nie da? 31.01.11, 19:47
            Chwila! co znaczy, ze nic nie da?
            A kiedys maz byl bliski?
            Jesli tak to cos musialo sie stac, nie koniecznie jedna rzecz, mogla to byc cos co narastalo i sie sumowalo...
            Co wiecej to obrzydzenie jest w twojej glowie. Czyli wszystko da sie zmienic. Czeba zaczac rozmawiac. Jak nie da sie we dwojke to warto poszukac mediatora, i wcale nie musi to byc seksuolog, bo tego typu problemy zadko tak naprawde maja z seksem cos wspolnego. Istnieje w Polsce ktos taki jak doradca rodzinny? Albo chociaz dobry psycholog?
            Zaczc rozmawiac, zastanowic sie co kiedys bylo fajne, czego oczekujemy. Zrobic razem cos zwariowanego (nie koniecznie w lozku)
            Kobietom, nie wiem czemu, czesto sie wydaje, ze druga strona "powinna sie domyslec".
          • marcin_kkkk Re: awersja seksualna 31.01.11, 20:38
            > Jest nas więcej? Porozmawiajmy!

            Porozmawiaj z 50% procentami żonatych mężczyzn, mają to samo ;)

          • iamhier Re: awersja seksualna 31.01.11, 21:03
            do zawsze doris-tak to ja jeszcze nie mialam,gdyz juz dawno takiego zwiazku nie było.Generalnie Polacy sa dla mnie za malo namietni,ekspresyjni,posępni i niesamowicie agresywni (nawet bierna agresja tu wchodzi w gre).A ja jestem inna..Męzczyzna POlak jest powodem wyłącznie problemow .Pan nr 1 -dogłębna depresja ok.5 letnia,pan nr2-wstrzas psychiczny,PTSD,3) poronienie,4) zaburzenia miesiaczkowania,anhedonia....smutek,niepokoj-tego nawet nie znam,wiem,ze mnie kontroluje....

            I jak tu nie miec awersji do Polakow?
            • iamhier Re: awersja seksualna 31.01.11, 21:09
              za taki ogrom cierpien nie wyobrazam sobie zeby jakikolwiek Polak byl w stanie mnie zaangazowac....
            • maxgazeta.pl Re: awersja seksualna 31.01.11, 23:02
              iamhier napisała:

              > do zawsze doris-tak to ja jeszcze nie mialam,gdyz juz dawno takiego zwiazku nie
              > było.Generalnie Polacy sa dla mnie za malo namietni,ekspresyjni,posępni i nies
              > amowicie agresywni (nawet bierna agresja tu wchodzi w gre).A ja jestem inna..Mę
              > zczyzna POlak jest powodem wyłącznie problemow .Pan nr 1 -dogłębna depresja ok.
              > 5 letnia,pan nr2-wstrzas psychiczny,PTSD,3) poronienie,4) zaburzenia miesiaczko
              > wania,anhedonia....smutek,niepokoj-tego nawet nie znam,wiem,ze mnie kontroluje.
              > ...
              >
              > I jak tu nie miec awersji do Polakow?

              Zawsze zostaje egipski sprzatacz kibli,oni sie nie brzydza spac z psychicznie chora,wazne ze biala.
              • iamhier Re: awersja seksualna 31.01.11, 23:24
                A co ci z tymi Arabami? Obesje masz,czy co?
                • coppermind Re: awersja seksualna 01.02.11, 08:13
                  @iamhier

                  objawy jakie opisałaś to typowe objawy nałogowego trzepania mózgu masturbacją.
                  pokochaj faceta a nie swoją rękę to mózg odpocznie i depresja minie.
            • rar.ely kolejna 11.12.13, 15:11
              iamhier napisała:

              > do zawsze doris-tak to ja jeszcze nie mialam,gdyz juz dawno takiego zwiazku nie
              > było.Generalnie Polacy sa dla mnie za malo namietni,ekspresyjni,posępni i nies
              > amowicie agresywni (nawet bierna agresja tu wchodzi w gre).A ja jestem inna..Mę
              > zczyzna POlak jest powodem wyłącznie problemow .Pan nr 1 -dogłębna depresja ok.
              > 5 letnia,pan nr2-wstrzas psychiczny,PTSD,3) poronienie,4) zaburzenia miesiaczko
              > wania,anhedonia....smutek,niepokoj-tego nawet nie znam,wiem,ze mnie kontroluje.
              > ...
              >
              > I jak tu nie miec awersji do Polakow?

              porzucona przez ojca ze swoja ewangelia
    • emed1 Kolejna psychopatyczna osobowosc 30.01.11, 04:18
      kamisol napisała:

      Jestesmy 9 lat po slubie ... zaczal mi prz
      > eszkadzac jego zapach, smak ... Ostatnio juz nawet zaczelam pic alkohol przed seks
      > em aby latwiej mi bylo przez to przejsc...Wiem..to straszne:/


      a na innym watku ta sama osoba pisze :


      Autor: kamisol 17.01.11, 12:55
      Ja biorę ślub w lipcu i już się zdecydowałam na brazylijska bieliznę wyszczuplającą - figi z wysoką talią firmy PLIE. Wiem, że z tej firmy jest jeszcze sporo ciekawych fasonów, myślę że spokojnie dobierzesz coś do swojej sukni ślubnej.
      forum.gazeta.pl/forum/w,619,121018649,121023491,Re_bielizna_wyszczuplajaca_pod_suknie_slubna.html

      ------------------------------------------------------------------------------

      masz racje , to straszne gdy nie wiesz co i gdzie piszesz .
      • to.niemozliwe Re: Kolejna psychopatyczna osobowosc 30.01.11, 10:44
        Pomijajac kwestie niespojnosci autorki startera, to faktycznie istnieje cos takiego jak samoistna awersja seksualna? Bo to podwaza czesc sugerowanych tu, na forum propozycji rozwiazania problemu.
        • urquhart Leczenie psychoterapią Zwykle mało skuteczne 30.01.11, 14:36
          to.niemozliwe napisał:

          > Pomijajac kwestie niespojnosci autorki startera, to faktycznie istnieje cos tak
          > iego jak samoistna awersja seksualna? Bo to podwaza czesc sugerowanych tu, na f
          > orum propozycji rozwiazania problemu.

          Trafne pytanie Niemo. Awersja raczej istnieje, ale jeżeli o nią chodzi rady są do dooppy i przestawia niezrozumienie zagadnień płciowości i ich umiejscowienia w podświadomości.

          Cytując w temacie awersji wieszcza:

          "Jak leczyć awersję seksualną?
          Leczenie jest przyczynowe, głównie poprzez psychoterapię. Zwykle jednak mało skuteczne."
          Zbigniew Lew-Starowicz
          www.pfm.com.pl/new/str4.php5?id1=61&id2=&id3=&id4=730Pozdrawiam
        • m00nlight Re: Kolejna psychopatyczna osobowosc 02.02.11, 10:11

          Tak, w klasyfikacji zaburzeń istnieje coś takiego.

          I istotnie, wg większości specjalistów 'leczenie' jest bardzo trudne, o ile nie niemożliwe.

          Ciekawy jest natomiast sposób jego powstawania, na ogól ludzie nie zauważają pierwszych symptomów. Później najczęściej wygląda to tak, że partner brzydzi już nie tylko w łóżku, ale w ogole, wstręt pojawia się na samą myśl o tym że mógłby nas dotknąć choćby przypadkowo, wstrętem napawa samo patrzenie na niego- jak je, jak się zachowuje etc. Oczywiste jest- tak się nie da żyć, dlatego też niestety, większość (zdecydowana) tego typu przypadkow (mimo chęci i pracy obu stron) kończy się rozwodem.
      • iamhier Re: Kolejna psychopatyczna osobowosc 31.01.11, 21:20
        doemed1-"Jest taka cierpienia granica za którą sie uśmiech pogodny zaczyna".
        To dedykacja dla wszystkich panów,którzy bawią się w detektywów i Big Brathera...Panow oczekujacych na szacunek z mojej strony i względy.
    • iamhier Re: brzydzę się swojego męża... 31.01.11, 20:52
      Jeśli mam pisać szczerze to kilku latach w zwiazku nastepuje takie przesycenie,ze powrot do dawnych namietnosci jest niemozliwy.I wcale nie trzeba miec natury poligamistki/poligamisty niezdolnego/ej do trwalych uczuc by miec cos takiego....Ludzie sie nie moga rozstac z powodu dzieci,rzadziej wygodnego zycia,ktore daje jeden z partnerow (poprawa statusu).I to jest ten problem.
      Ja napisze cos absolutnie o sobie.Nie jestem w stanie przysięgnąć nikomu wiernosci...w zasadzie wszystko jestem w stanie przysiegnac,ale nie to...To sprzeczne z natura czlowieka...Nawet gdybym se starzala,miala menopauze to i tak nie moglabym sypiac z jednym mezcyzna.Do normalnego funkjonowania potrzebuje nowych bodźców,nie nalezy tego mylic z rozwiazloscia....czy jakas poligamia.To wszystko sie wiaze z zakochaniem,namietnosciami itd.Tak naprawde to tutaj nikomu niczego zlego ja nie robie....Samo przebywanie z jednym facetem powoduje u mnie zaburzenia miesiaczkowania,jakies zmienne nastoje,depresje....Ja jestem wykonczona takim monogamicznym ukladem.Nie lubie orgii i jakichs tam innych eksperymentow...No,ale atrakcyjnych mezczyzn to ja musze miec w swoim zasiegu...Inaczej umieram... i to kilku....No tak to ze mna jest...
      • snowflake1 Re: brzydzę się swojego męża... 31.01.11, 22:37
        Laecz sie i swoj ekshibicjonizm.
        Juz wiemy ze watek jest fakem.
        • iamhier Re: brzydzę się swojego męża... 31.01.11, 23:25
          Cha cha cha..biedny,upokorzony facecik....
          • zawsze_doris79 Re: brzydzę się swojego męża... 01.02.11, 21:15
            biedny... szkoda klawiatury... i paznokci...
      • hadrian377 Re: Warto docenic... 03.02.11, 13:25
        ... taka szczerosc. Kobiety rzadko sie do takich slabosci przyznaja. Zwykle to my jestesmy banda niewyzytych samcow.

        A co do samego Iamhier postawila wlasciwa diagnoze (watek jest fake`iem, ale problem niewatpliwie istnieje - do tego sie odnosze). Obrzydzenie wobec jednego partnera zwykle bierze sie z zaintersowania inna osoba.
    • stalowa_lady Re: brzydzę się swojego męża... 31.01.11, 23:42
      jestem od niedawna na forum ale ewoluowanie niektórych wątków doprawdy jest zadziwiające.....
      to tutaj norma?
      • iamhier Re: brzydzę się swojego męża... 01.02.11, 00:00
        To albo nękanie albo sekta....Mysle,ze i jedno i drugie.A agresywne to dziadostwo cholernie....mozna wyjsc z domu i stracic zycie....
      • sisi_kecz Re: brzydzę się swojego męża... 01.02.11, 00:08
        stalowa_lady napisała:

        > jestem od niedawna na forum ale ewoluowanie niektórych wątków doprawdy jest zad
        > ziwiające.....
        > to tutaj norma?'

        ehehehe, to kwintesencja ;)

        Przywykniesz :)
        • trudnytyp Re: brzydzę się swojego męża... 01.02.11, 00:32
          Jeśli jesteście takie dobre, to pomódlcie się za szybką śmierć dla mnie.
        • stalowa_lady Re: brzydzę się swojego męża... 01.02.11, 22:37
          zaczynam własnie przywykać :)
    • coppermind Re: brzydzę się swojego męża... 01.02.11, 08:10
      na awersję seksualną cierpią koorwy, które związały się z kimś dla pieniędzy/władzy/sławy
      a nie z fascynacji tą osobą. Po jakimś czasie prawda dociera do głupiej samicy i zaczyna
      czuć się tym, kim jest w istocie.

      koorewstwo leczy się skokiem z mostu albo wysokiego bloku - innych metod
      dotychczas nie wynaleziono.
      • istotazwenus Re: brzydzę się swojego męża... 01.02.11, 08:29
        coppermind napisał:

        > koorewstwo leczy się skokiem z mostu albo wysokiego bloku - innych metod
        > dotychczas nie wynaleziono.

        no jej poradziłes nie ma co...kmikadze
    • forencka Re: brzydzę się swojego męża... 01.02.11, 10:20
      Ja w takiej sytuacji zerwałam i nie żałuję. Było tak samo - 8 lat razem, mój pierwszy partner itp. Nie wiem czy jest inne rozwiązanie, ale bez miłego seksu nie ma normalnego związku.
    • old.european Separacja, rozwod Sprobujcie, czy to lepsze 03.02.11, 13:07

    • agrafka111 Re: brzydzę się swojego męża... 03.02.11, 14:41
      Zapytam z innej beczki- a jesteście prawdzimy przyjaciołmi, takimi co mogą sobie wszystko powiedzieć? Jeśli tak- macie szansę przejść przez to. JA jestem trochę odwrotnym przypadkiem, napierw brak pociągu do partnera (i wspomnienia poprzedniego związku gdzie seks- fajerwerki, cała reszta beznadziejna tak, że mnie załamała psychicznie), potem próby układania sobie życia na nowo, seks taki o... chłopak dbał, zabiegał i tylko czekał na mój znak a ja zimna, podirytowana, też momentami czułam obrzydzenie. Różne były też czynniki wpływające na takie a nie inne moje samopoczucie i postrzeganie świata- m.in finansowe. Ale przez ten czas zobaczyłam, że jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi, że gdy mi źle on rzuci wszystko i przyjedzie, rozmowy, rozmowy godzinne rozmowy i czułość. Teraz nie boje się już ciąży (kiedyś brak kasy a z seksu ZAWSZE może wyjść dziecko), nie uważam, że moj partner jest mega przystojniakiem ale akceptuję go, przez te lata nauczył się dbać o siebie, mi się podoba, seks jest- im mniej on nalega tym ja się bardziej wkręcam i bywają fajerwerki (trochę inne niż w pierwszym związku- ale nie gorsze- poprostu inne). Czasem zdarza się też niezbyt udany seks lub taki "a niech tam sobie się nacieszy" ale to nie dramat- nie dziś to jutro wyjdzie lepiej. Autorko wątku, kobieca psychika jest bardzo złożona, to obrzydzenie może się brać u Ciebie z zupełnie nieseksualnych powodów, może Cię zranił, może nie masz do niego zaufania, może się czegoś boisz i ciało w ten sposób reaguje...
      • agrafka111 Re: brzydzę się swojego męża... 03.02.11, 14:59
        radziałabym też powiedzieć mężowi o ile możesz, że masz problemy z podnieceniem i wyjaśnić mu, że u kobiet biorą się z różnych powodów- nie wiem jak jest w Twoim przypadku, że to niekoniecznie jego wina ani ułomność i że musicie razem nad tym popracować, może u Was podziała jak on przestanie chcieć od Ciebie seksu a bedzie obdarzał Cię jedynie czułością ( u mnie podziałało), może wtedy poczujesz chęć jak zobaczysz, że mu nie zależy na seksie, może wtedy podziała to na Twojego ego i dumę kobiecą i zaczniesz się starać? Bo skoro on tak ciągle Cię zapewnia i tak bardzo chce tego seksu (miałam tak) to czasem rzeczywiście może się odechcieć. Może właśnie pocztrzebujesz takiego zachwania swojej pewności jego w tym temacie, wyobraź sobie, że idzie do innej, że u innej szuka czułośći i seksu, nie rusza Cię to? Mnie by zmobilizowało do działania...
        • hadrian377 Re: brzydzę się swojego męża... 03.02.11, 16:11
          @Agrafko111
          Watek jest fake`iem - autorka (lub autor) nie ma takiego problemu naprawde, ale problem istnieje, wiec dlatego warto porozmawiac.

          Tak jak napisalem powyzej - dla mnie takie zachowanie jest oznaka tego, ze kobiecie spodobal sie ktos inny - tylko, ze niestety wy sie do tego boicie przyznac, czasem przed samymi soba, a co dopiero przed innymi.

          I basta.
          • jadwiha Re: brzydzę się swojego męża... 03.02.11, 16:59
            dla mnie taka niechęć wobec ciała , zapachu partnera to po prostu koniec miłości. Feromony przestają działać, drugi człowiek staje się obcy. Wyjściem z sytuacji jest rozstanie, niestety. Terapia w tym przypadku to jak zmuszanie kogoś do pokochania całkiem obcego i obojętnego człowieka.
            Taka sytuacja może się przytrafić również po wielkiej, szaleńczej miłości - po prostu coś się wypala. I nieprawdą jest, ze na horyzoncie musi być ktoś inny.
            • abebe_tp Re: brzydzę się swojego męża... 03.02.11, 19:32
              Jestem ksiedzem, dlatego uklęknij gdy czytasz ten post :
              to sąskutki walenia konia za młodu .
              Taka prawda.
          • agrafka111 Re: brzydzę się swojego męża... 03.02.11, 21:06
            faktycznie, mój błąd nie doczytałam wszystkich postów, zgodzę się z tym, że za obrzydzeniem zazywczaj jest jeszcze coś (nie musi być to druga osoba,ale bardzo często jest- miałam taki przypadek wśród znajomych: ślub a po dwóch latach żona jest jedzą za to on ma super przyjaciołkę w pracy), u mnie obrzydzenie brało się ze złamanego wcześniej serca więc w sumie można by to podpasować pod tego drugiego- byłego tylko niekoniecznie w tamtym momencie ja bym chciała być z byłym a i tak do obecnego był chłód i lód...
    • lolah78 Re: brzydzę się swojego męża... 03.11.13, 18:17
      tez przez to przeszlam i z mojego doswiadczenia po prostu milosc obumiera. staralam sie zostac w tym malzenstwie ale w koncu odeszlam. zycie jest za krotkie. powodzenia.
    • gever Re: brzydzę się swojego męża... 15.11.13, 02:29
      Mam dobre wiadomosci - za 20 lat, gdy maz straci wlosy na glowie ale zyska owlosienie w nosie i w uszach, zmaleja mu bicepsy, ale urosnie brzuch - bedziesz mile wspominala dzisiejsza niechec. Nie bedziesz mogla zrozumiec dlaczego go nie chcialas.

      U mnie podobnie - zyje z ta sama zona od lat, zmienilem 4 samochody, dwa razy mieszkanie, 20 razy prace - a zona ta sama...
      Ot - zycie...

      g
      • lorin16 Re: brzydzę się swojego męża... 03.12.13, 14:00
        Mój mąż również mnie brzydzi. Złapałam go na oglądaniu pornografii, a ze mną sypiał może raz w miesiącu. Teraz jak go widzę to patrzę na zboczeńca, który sam robi sobie dobrze. Mam 31 lat może nie jestem gwiazdą porno, ale potworem też nie jestem. Inni mężczyźni interesują się mną, tylko własny mąż nie, woli oglądać inne kobiety i bóg jeden wie co sobie wyobrażać.
        • bigbadpig Re: brzydzę się swojego męża... 03.12.13, 14:23
          > może nie jestem gwiazdą porno
          Jeśli masturbacja jawi Ci się jako zboczenie, to z gwiazdami porno na pewno nie masz nic wspólnego.
          • lorin16 Re: brzydzę się swojego męża... 03.12.13, 19:02
            Tu nie chodzi o zobaczenie, tylko że woli to robić sam ze sobą niź ze mną. Raz na miesiąc i to jak ja już przyjdę to wydaje mi się za rzadko.
    • zrelaxowanaaanka zmień towar 11.12.13, 00:22
      najlepiej poznaj 2-3 młodych kochanków którzy będą Twoją odskocznią od codziennej rutyny.

      Albo wróci Ci ochota na sex z mężem, albo nabierzesz ochoty na poznawanie magii sexu i swojego ciała
Inne wątki na temat:
Pełna wersja